Gość: Michał
IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl
07.04.02, 20:23
C.K. Dezerterzy byli całkiem zgrabnym filmem, aczkolwiek niezgodnym z duchem
Szwejka. Jestem entuzjastą Haszka i zawsze fascynowało mnie to, jak Czesi
umieją o całym sk...syństwie wojny mówić dowcipnie, a jednocześnie oddać jej
cały bezsens.
"Dezerterzy" byli tylko popłuczynami po Szwejku.
Nie byłem w kinie na "ZŁocie dezerterów" i teraz nie żałuję. Ten film świadczy
niestety o jednej rzeczy : totalnym partaczeniu roboty przez reżysera i aktorów.
Kiedy Polański kręcił film o Szpilmanie "Pianista" jego współpracownicy z
Polski byli ZASKOCZENI DBAŁOŚCIĄ O KAŻDY SZCZEGÓŁ !
Rozumiem, ze w komedii powinno być śmiesznie, ale :
- chałturnik nad chałturnikami grający Silbermanna nie był ani trochę śmieszny
- Boguś był żałosny i sprawiał wrażenie, ze w czasie kręcenia filmu był ciągle
narą..ny
- aktorzy grający hitlerowców byli TOTALNIE NIECHLUJNIE PRZEBRANI. Ludzie z SS
byli jak spod igły, a nie bandą flejtuchów z pogniecionymi mundurami !
- cała ekipa wogóle sprawiała wrażenie, że nie traktuje SWOJEJ PRACY ANI TROCHĘ
POWAŻNIE
- stara zasada opowiadanie dowcipów głosi, że dowcip musi być śmieszny, ale
aktor musi sprawiać wrażenie, że dla granego przez niego bohatera wszystko jest
serio !
Jeżeli ktoś nie iwe, o co chodzi, to polecam "Jak rozpętałem drugą wojnę"...