Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2015 - 6 (vol. 56)

    • grek.grek "Aktorka [portret E.Czyżewskiej]" dok w TVP2 22.06.15, 15:59
      23:05

      dokument o Elzbiecie Czyżewskiej, którą ofk kojarzymy bez pudła, więc nie ma co się rozpisywać kim była :]

      rzecz z 2014 r., co sugeruje że autorki [Kinga Dębska & MAria Konwicka] pozbierały wszystkie papiery i relcje, które się dało zebrać, by opowiedzieć o aktorce, która miała wiele świetnych ról, opinię skończonej piękności, ale także mocno oberwała od rzeczywistości [słabo udane małzenstwo i jeszcze mnie udana imigracja w Ameryce] i potykała się o własne nogi [choroba alkoholowa].

      pozostaje mieć nadzieje, ze nie będzie to zestaw dat i miejsc, a barwna i soczysta opowieśc o człowieku :]

      [a ja sądziłem, że sobie dziisaj na 100 % obejrzę "Podziemny krąg", 22:50 TV Puls, hehe - jak to człowiek nie zna dnia ani godziny ;)]
      • siostra_bronte Re: "Aktorka [portret E.Czyżewskiej]" dok w TVP2 22.06.15, 16:09
        O, fajnie, że też zauważyłeś ten film. Nie dam rady obejrzeć, liczę na Twoją recenzję.
        • grek.grek Re: "Aktorka [portret E.Czyżewskiej]" dok w TVP2 23.06.15, 12:52
          nie skoczyłem, Siostro :]

          nie mogąc się zdecydować, rzuciłem monetą i wypadło na "Podziemny krąg" ;]
          żartuję.
          wybrałem film licząc na to, ze dokument TVP powtórzy w niedługim terminie, może
          w Dwójce, a może już w Kulturze.
          a na "Fight Club" via TV chyba za długo czekałem, bo zdecydowałem się po zaledwie
          krótkim wahaniu ;]
      • barbasia1 Re: "Aktorka [portret E.Czyżewskiej]" dok w TVP2 22.06.15, 18:49
        Jak dotrwam do rzeczonej pory emisji, to skoczę. ;)
        • grek.grek Re: "Aktorka [portret E.Czyżewskiej]" dok w TVP2 23.06.15, 12:53
          skoczyłaś ostatecznie, Barbasiu ? :]
          • barbasia1 Re: "Aktorka [portret E.Czyżewskiej]" dok w TVP2 24.06.15, 17:24
            Skoczyłam! :) / w związku tym wczoraj byłam niedospana ;)/

            Zaraz napiszę kilka słów...
            • grek.grek Re: "Aktorka [portret E.Czyżewskiej]" dok w TVP2 24.06.15, 18:03
              brawo, Barbasiu :]
              • mozambique Re: "Aktorka [portret E.Czyżewskiej]" dok w TVP2 25.06.15, 09:44
                tez obejrzalam - cieakwe

                nie bede wyreczac barbasi ale zapytam - czy tylko ja wysnułam wniosek ze te niedopowiedzenia np Barbary Sass czy Omara Sangare o nie-do-wytrzymania zachowaniu Eli C. sugerują postępującą chorobę psychiczną ?

                bo alkoholizmie wszyscy mówili dosc otwarcie i bez krępacji a te napomknienia i sugestie ( ze B.Sass po 3 dniach mieszkania z Elżbietą chciałą uciec z domu albo ze reżyser z dnia na dzien coraz bardziej nie chciał z nią pracować albo ze po powrocie do Polski odwrócili sie od niej wszyscy jej dawni przyjaciele )- mi wlasnie pachniały jakimis zaburzeniami psychicznymi
                • grek.grek Re: "Aktorka [portret E.Czyżewskiej]" dok w TVP2 25.06.15, 13:55
                  coraz ciekawiej :]

                  czekając na recenzję Barbasi, mam nadzieję że TVP szybko powtórzy ten film.
    • grek.grek "Panny z Wilka" Kultura 22.06.15, 16:02
      17:50

      do tej ekranizacji Iwaszkiewicza zawsze warto wracać :]

      doskonale zagrana, umiejscowiona, kameralna, pełna tłumionych wspomnień, rozterek bohaterów, z gorzko-nostalgiczną refleksją o nieodwracalności minionego.

      kiedyś chyba pisaliśmy, więc nic więcej w zapowiedzi, ale gdybyście/gdybyśmy chcieli się dodatkowo rozpisac - KONIECZNIE ! :]
      • barbasia1 Re: "Panny z Wilka" Kultura 22.06.15, 18:19

        > do tej ekranizacji Iwaszkiewicza zawsze warto wracać :]

        Tak, tak, tak! :)
        • mozambique Re: "Panny z Wilka" Kultura 26.06.15, 09:59
          to tam były kiszone ogórki maczane w miodzie ?:)

          mniam :)
          • grek.grek Re: "Panny z Wilka" Kultura 26.06.15, 16:58
            całkiem prawdopodobne;]
    • siostra_bronte "Sieć" 23.06.15, 16:06
      Dzisiaj w Ale kino o 20.10. Znakomity film Sydneya Lumeta z 1976 r. Widziałam wieki temu. Profetyczny obraz telewizji, w której producenci programów są gotowi na wszystko, aby podnieść słupki oglądalności. Niestety, wszystko się sprawdziło. Świetne aktorskie trio: Faye Dunaway (Oscar), Peter Finch (Oscar pośmiertnie) i William Holden. Nie dam rady dzisiaj obejrzeć, ale spróbuję złapać jakąś powtórkę.
      • grek.grek Re: "Sieć" 23.06.15, 16:15
        nie dysponuję rzeczonym kanałem tv, niestety nie mogę się przyłączyć :]]

        trzymam kciuki za tę powtórkę, Siostro :]
        • siostra_bronte Re: "Sieć" 23.06.15, 19:36
          Wiem :) Szkoda, bo ten kanał potrafi zaskoczyć, także takimi klasykami.
          • siostra_bronte Re: "Sieć" 24.06.15, 16:25
            Jednak udało mi się obejrzeć. Wciąż robi duże wrażenie. Postaram się napisać więcej w weekend.
            • grek.grek Re: "Sieć" 24.06.15, 18:03
              świetnie, Siostro :]
    • grek.grek "Czas Apokalipsy; Powrót" w Kulturze na bis 23.06.15, 16:27
      22:45

      3 godziny [godzina materiałów, ktore nie weszły do wersji pierwotnej] naprawdę perfekcyjnego kina.
      mnóstwo scen znakomitych, wiele - kultowych :]
      rewelacyjna atmosfera, groteska wojny, klimat naśladujący wspaniale "Jądro ciemności", no i Marlon Brando jako pułkownik Kurtz - przez 2 godziny cień Kurtza unosi się nad cała akcją, a w ostatnich 40 pośród szaleństwa dzikości wyizolowanej całkowicie z kontekstu Wietnamu jaki znamy, film należy do Brando, który od niechcenia zagarnia całą uwagę i wstrzymuje oddech ;]

      refleksyjnie ;] :

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,157165214,157207670,Re_34_Czas_APokalipsy_34_20_10_w_Kulturze.hmtl

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,157165214,157207885,Re_34_Czas_APokalipsy_34_20_10__w_Kulturze.html

      TO warto obejrzeć :]
      • siostra_bronte Re: "Czas Apokalipsy; Powrót" w Kulturze na bis 23.06.15, 16:49
        Jak już kiedyś pisałam, "Czas apokalipsy" jakoś mnie nie porwał. Doceniam itd, ale nie wzbudził we mnie większych emocji. Wyżej cenię "Rozmowę".
        • grek.grek Re: "Czas Apokalipsy; Powrót" w Kulturze na bis 24.06.15, 14:18
          de gustibus :]
          najważniejsze, to przekonać się o wszystkim... osobiście, nieprawdaż ? :]
    • maniaczytania Drużyna A 23.06.15, 19:46
      ha! Wy tu tak ambitnie, a ja wczoraj dla rozrywki i odprężenia obejrzałam sobie film (na motywach popularnego kiedyś serialu ;) ).
      Greku - Ty nie skoczyłeś? ;)

      Ogólnie - fabuła jakaś zbytnio skomplikowana nie była. Drużyna A została wrobiona w przejęcie matryc do druku dolarów, potem jakoś musiała się oczyścić z zarzutów i odzyskać matryce. Ale nie o fabułę przecież chodziło, to był pretekst do nieziemsko widowiskowych i kompletnie nieprawdopodobnych akcji :))) - jak choćby próby pilotowania spadającym czołgiem ;) Dużo akcji, dużo wybuchów, dużo humoru :)

      A do tego bardzo fajni aktorzy - Liam Neeson w roli szefa drużyny (dziwnie trochę wyglądał z siwymi włosami), Bradley Cooper, na którego zawsze przyjemnie popatrzeć ;) w roli "Buźki" i zjawiskowo (dla mnie) piękna Jessica Biel w roli jego dawnej dziewczyny, pani kapitan, która ich ściga.

      Jakbyście kiedyś przypadkiem trafili - da się obejrzeć :)
      • grek.grek Re: Drużyna A 24.06.15, 14:22
        o, Maniu, bez Mr T z dwiema tonami złota wokół szyi i irokezem na głowie, to już nie ta sama
        Drużyna A" ;]]

        nie skoczyłem, przyznaję bez bicia :]
        ale oczywiście pamiętam oryginał serialowy, zawsze podobał mi się ten nieskrywany kicz i fajna atmosfera Ameryki lat 80-tych : dodge'ów, starych magazynów na przedmieściach, ulic etc.

        "pilotowanie spadającym czołgiem"
        hoho :]
        mocno do przodu poszli od czasów serialu.

        obsada istotnie... droga :]]

        dzięki, kiedyś - przy okazji, na pewno popatrzę.
        • barbasia1 Re: Drużyna A 24.06.15, 17:32
          grek.grek napisał:

          > o, Maniu, bez Mr T z dwiema tonami złota wokół szyi i irokezem na głowie, to ju
          > ż nie ta sama
          > Drużyna A" ;]]

          Mr T! Właśnie kogoś mi tam brakowało?!



          • grek.grek Re: Drużyna A 24.06.15, 18:02
            haha :]
            ewidentnie chodzi o niego.
            waga : naturalna - 90 kg, z biżuterią - 150 ;]]

            1.fwcdn.pl/an/49468/4519.3.jpg
            • barbasia1 Re: Drużyna A 24.06.15, 18:10
              Hehehe! Tak, to ON. :))


              Czyżby nie było nowej wersji Mr T, skoro Mania w ogóle o nim nie wspomniała?!
              • barbasia1 Re: Drużyna A 24.06.15, 18:10
                Pamiętam. :))
              • maniaczytania Re: Drużyna A 24.06.15, 19:53
                Barbasiu - oczywiście, że był B.A. Baracus, tyle że on przecież nigdy nie był jakąś super istotną postacią ani szczególnym przystojniakiem ;)
                Aczkolwiek w filmie bardzo były z nim śmieszne wątki dotyczące jego strachu przed lataniem (po tym, jak na początku wypadł był prawie całkiem z samolotu ;) )
                • barbasia1 Re: Drużyna A 26.06.15, 23:54
                  maniaczytania napisała:

                  > Barbasiu - oczywiście, że był B.A. Baracus, tyle że on przecież nigdy nie był j
                  > akąś super istotną postacią ani szczególnym przystojniakiem ;)

                  Hehehe! No tak, rozumiem. :))
        • maniaczytania Re: Drużyna A 24.06.15, 19:51
          ależ złoto z irokezem oczywiście byli obecni ;) Tylko aktor nie miał takiej charyzmy ;)))
        • pepsic Re: Drużyna A 24.06.15, 21:14
          Pamiętam ten serial i pana z irokezem. Moja młodzież namiętnie to oglądała. Twierdzą, że przygody drużyny A wszyscy z zapartym tchem śledzili. Hm.. może poza mną. A charakterystyczną muzyczkę pamiętacie?


          bi.gazeta.pl/im/4b/b7/f6/z16168779V,Sowa-i-Dukaczewski.jpg
    • barbasia1 Kompozytor muzyki filmowej James Horner nie żyje 23.06.15, 20:17
      Bardzo smutna wiadomość, w wypadku lotniczym zginął jeden z najwybitniejszych kompozytorów muzyki filmowej , James Horner. Jeden z moich ulubionych!!!
      Autor muzyki do ponad 110 filmów, m.in. "Apollo 13", "Braveheart. Waleczne serce", "Avatar", "Piękny umysł", "Titanic", za który zdobył dwa Oscary.

      James Horner zginął w wypadku samolotu, który pilotował. Do katastrofy doszło w Kalifornii, około 60 mil od Santa Barbara. Artysta miał 61 lat.

      Już nie usłyszymy więcej jego wspaniałych kompozycji, heh!

      Niech spoczywa w pokoju!

      "Imię róży" (1986) 05 Kyrie
      www.youtube.com/watch?v=udHW7LOeGGY
      "Glory" (1989) 10 Charging Fort Wagner
      www.youtube.com/watch?v=qx9DoYAEmsY

      "Braveheart" (1995) 17 Freedom The Execution Bannockburn
      www.youtube.com/watch?v=Ia1WRT-ChMs

      "Titanic" (1997) - 05 Leaving Port
      www.youtube.com/watch?v=j6wSwQ-sZ_Q

      "Titanic" (1997) - 15 Hymn To The Sea
      www.youtube.com/watch?v=a06_n2kG7UU
      "Commando" (1985)
      www.youtube.com/watch?v=VYdsNeRoShA

      "Wichry namiętności" (1995) - The Ludlows
      www.youtube.com/watch?v=jaxZeisCHv8
      :')

      • grek.grek Re: Kompozytor muzyki filmowej James Horner nie 24.06.15, 14:25
        cześc Jego pamięci.
        imponująca lista filmów.

        szczególnie pamiętam muzykę do "Glory", którą oglądałem kilka razy, znakomity film - także własnie dzięki muzyce Śp.
        • barbasia1 Re: Kompozytor muzyki filmowej James Horner nie 24.06.15, 18:00
          :)

          GLORY Complete Score
          www.youtube.com/watch?v=5IiUKojYSN4
          Rzeczywiście, piękna jest ścieżka dźwiękowa do "Glory".
    • grek.grek "Kes" riplej w Kulturze 24.06.15, 16:06
      o 17:50

      kiedyś już omawialiśmy i w ogóle, dzięki nieocenionej Siostrze, która zwróciła uwagę na ten film.
      kto nie widział - niepowtarzalna szansa [dobra, wiem że Kultura jeszcze z 5 razy powtórzy, hehe].
      warto skoczyć :]

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,157165214,157184901,_Kes_W_imie_ojca_.html
    • grek.grek "Człowiek na linie" powtórka w Kulturze. 24.06.15, 16:15
      21:20

      bedę Was dręczył, nie ma rady ;]]

      kolejna powtórka. film niezwykły, o kapitalnym człowieku, inspirujący. o życiu podporządkowanemu wielkiemu marzeniu, o długiej i wyboistej drodze do jego realizacji, wreszcie o spełnieniu, którego obraz po prostu... wzrusza. naprawdę - widok Phillipe'a spacerującego po linie rozpiętej między wieżowcami WTC - wzrusza. do czego przyczynia się też w punkt trafiona muzyka, sugerująca flautę na oceanie. nie wyczyn grożący śmiercią, ale właśnie spokój oceanicznego bezkresu. Piekne.
      wspaniały opis przygotowań, zakrawająca na thriller relacja z tego jak Philippe i jego przyjaciele oszukali strażników WTC i dostali się na szczyt, aby przygotować wszystkie niezbędne rzeczy, a także portret samego Phillipe'a Petita - niepozornego, ale jakże sympatycznego człowieka, kierującego się zasadą "carpe diem".

      tak kiedyś mnie wzięło ;] :

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,142900311,143464408,_Czlowiek_na_linie_Man_on_wire_dokument.html
      MUST-see ;]

      PS : ruszyły przygotowania do filmu fabularnego o rzeczonym wydarzeniu, Phillipe'a ma zagrać Joseph Gordon-Levitt. reżyseruje Robert Zemeckis. scenariusz opiera się na wspomnieniach samego Pettita. jak dla mnie... wow! :]]
      • barbasia1 Re: "Człowiek na linie" powtórka w Kulturze. 24.06.15, 17:47
        :)
        Całkiem dobra pora, by skoczyć!? Gdyby nie czekał na mnie 9 odcinek Hannibala Lectera do opisania ...

        > PS: [...]

        O! :)
        • grek.grek "Człowiek na linie" w Kulturze/Moralni w Dwójce 24.06.15, 17:59
          pora bardzo dobra :]

          może uda Ci się połączyć obie aktywności ?

          PS : w TVP2 o 20:10 POra na suma - nowe skecze Moralnych :]
          widziałaś już ?

          [ja widziałem, przyznam się, i zdecydowanie druga częśc jest jakby żywsza i dowcipniejsza od
          pierwszej, aczkolwiek - wiesz jak jest : OBIE częsci są must-see :) fani muszą, nie ma siły :]]
          • barbasia1 Moralni w Dwójce/ Mad Men 6 sezon w TVPKulturze! 24.06.15, 18:08
            > może uda Ci się połączyć obie aktywności ?

            Mam podzielną uwagę, ale opisywanie "Hannibala" wymaga jednak skupienia, czasem trzeba zajrzeć do

            > PS : w TVP2 o 20:10 POra na suma - nowe skecze Moralnych :]
            > widziałaś już ?

            NIE!?!?!?! Nawet nie wiedziałam, że "Moralni" mają znów swój program, że pokazują nowe skecze w telewizji!!
            Masz rację fan "must see" ! :)


            A w tym samym czasie TVPKultura powtarza 6 sezon "Mad Men", przedostatni sezon! Tak na marginesie, zapowiada się, że będzie to jeden z nielicznych seriali, który zostanie pokazany w całości, wszystkie sezony.

            Ojej!
            • siostra_bronte Re: Moralni w Dwójce/ Mad Men 6 sezon w TVPKultur 24.06.15, 18:46
              Przy okazji, wiecie z Grekiem, że nie będzie kolejnych sezonów "Hannibala"?
              • grek.grek Re: Moralni w Dwójce/ Mad Men 6 sezon w TVPKultur 25.06.15, 13:53
                coś słyszałem, Siostro :]
                ponoć po III sezonie serial schodzi z anteny.

                teraz pytanie brzmi : schodzi, bo zaczał dołować, czy schodzi bo na trzy sezony "się umawiali" ? :]
                • siostra_bronte Re: Moralni w Dwójce/ Mad Men 6 sezon w TVPKultur 25.06.15, 18:44
                  Myślę, że jak zawsze chodzi o kasę. Gdyby oglądalność była zadowalająca, to żadne wcześniejsze umowy nie miałyby znaczenia :)
                  • barbasia1 Re: Moralni w Dwójce/ Mad Men 6 sezon w TVPKultur 26.06.15, 23:42
                    siostra_bronte napisał(a):

                    > Myślę, że jak zawsze chodzi o kasę. Gdyby oglądalność była zadowalająca, to żad
                    > ne wcześniejsze umowy nie miałyby znaczenia :)

                    Coś może być na rzeczy. Żeby tylko zakończyli serial sensownie!?
              • barbasia1 Re: Moralni w Dwójce/ Mad Men 6 sezon w TVPKultur 26.06.15, 23:41
                siostra_bronte napisał(a):

                > Przy okazji, wiecie z Grekiem, że nie będzie kolejnych sezonów "Hannibala"?

                Ożeż!? Jak w końcu wciągnęłam się w serial, a nie była to łatwe na początku, to twórcy rezygnują z jego kręcenia!?
                Może jeszcze coś się zmieni w tej materii!?
            • grek.grek Re: Moralni w Dwójce/ Mad Men 6 sezon w TVPKultur 25.06.15, 13:52
              rozumiem :]

              [jestem po 10 odcinku, dzieje się nadal; a jak u Ciebie ?]
              [10 i 11 odc biorę na siebie, zgoda ?]

              yeees, Barbasiu, yees :]]
              udało Ci się obejrzeć ?

              [na stronie na Z jest chyba cały ten program]

              yes, zauważyłes, że "Mad Men" leci codziennie.
              a tak poza tym, to powoli Kultura wchodzi w sezon powtórkowy :]
              • barbasia1 Re: Moralni w Dwójce/ Mad Men 6 sezon w TVPKultur 26.06.15, 23:48
                Ale mam poślizg! Wywrotkę wręcz! Wybacz, Greku!!!

                Na stanęłam na odcinku 9 i utknęłam! Oby jutro się udało opisać odcinek.

                > [10 i 11 odc biorę na siebie, zgoda ?]
                Świetnie, fantastycznie!
                I 13 finałowy, musisz też opowiedzieć.

                Tak , na Kulturze też sezon powtórkowy. Powtórki niektóre się przydadzą, choćby Mad Men, oby tylko o dobrej porze. Akurat "Kobieta z wydm" jest dziś strasznie późno.

                :)
                • grek.grek Re: Moralni w Dwójce/ Mad Men 6 sezon w TVPKultur 27.06.15, 12:59
                  żaden problem, Barbasiu :]
                  to zabawa, a nie obowiązek :]

                  żaden kłopot.
                  ja podgonię trochę i napiszę o 10 i 11 w 3 dni, więc wespół w zespół wyjdzie idealnie :]]

                  z przyjemnością mogę Ci odstąpić odcinek finałowy :]
                  miałabyś ochotę ?

                  ja 10,11 i 12, a Ty finał - mogłoby tak być ? :]

                  ano właśnie, żeby jeszcze terminy się zgadzały w tych powtórkach...
                  • barbasia1 Re: Moralni w Dwójce/ Mad Men 6 sezon w TVPKultur 27.06.15, 18:07
                    :)

                    > z przyjemnością mogę Ci odstąpić odcinek finałowy :]
                    > miałabyś ochotę ?
                    > ja 10,11 i 12, a Ty finał - mogłoby tak być ? :]

                    Prawdę mówiąc, wolałabym, żebyś to TY opisał grand finale.
                    Zrobisz to piękniej. :) I ja będę miała większą przyjemność z czytania Ciebie! :}
                    • grek.grek Re: Moralni w Dwójce/ Mad Men 6 sezon w TVPKultur 28.06.15, 14:46
                      jak sobie życzysz, Barbasiu :]

                      10,11 i 13 - for me.

                      aha, i w ogole nie zgadzam się z jakimś "piękniej to zrobisz".
                      nie ma mowy.
                      albo Ty piękniej, albo oboje równie pięknie - inne opcje nie wchodzą w grę :]]
                      • barbasia1 Re: Moralni w Dwójce/ Mad Men 6 sezon w TVPKultur 28.06.15, 19:55
                        Znakomicie!

                        Hehehe! Niech będzie. :))

                        No i znowu nie opowiedziałam 9. odcinka, heh. :/
                        • grek.grek Re: Moralni w Dwójce/ Mad Men 6 sezon w TVPKultur 29.06.15, 14:00
                          :]

                          hehe, żaden kłopot, zdązymy ze wszystkim zanim nadejdzie III sezon ;]]
                          • barbasia1 Re: Moralni w Dwójce/ Mad Men 6 sezon w TVPKultur 29.06.15, 22:44
                            Uffff! :))

    • pepsic Hiszpańska "Magical girl" - dywagacje poseansowe 24.06.15, 21:02
      Osobliwy thriller psychologiczny z licznymi punktami zwrotnymi i rozsypującymi się co rusz puzzlami, aczkolwiek do poukładania. Drastyczne treści, na szczęście nie pokazane wprost do oglądania z dystansem. A oto zazębiające się wątki: bezrobotny ojciec plus chora na białaczkę dziewczynka oraz młoda kobieta z problemami tkwiąca w beznamiętnym związku. A teraz uwaga: nie, nie będzie ckliwie i chusteczki nie będą potrzebne. Histroia toczy się w odwrotnym i niezamierzonym kierunku w myśl dewizy, że dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane, a tylko dlatego, że ktoś nie słucha tego, co chce przekazać między wierszami dziecko. Podobno miał to być młody Almodóvar, otóż nic takiego. Nie przyuważyłam, ani soczystych barw, ani pokręconych diwaków, choć tematyka rzeczywiście jest nader wymyślna. Film godny polecenia, aczkolwiek trudno o takim gatunku pisać, że się podoba. Ja w każdym razie jestem usatysfakcjonowana w odróżnieniu od towarzyszki, która wyszła z seansu skonfudowana.
      • grek.grek Re: Hiszpańska "Magical girl" - dywagacje poseans 25.06.15, 14:09
        o, świeża nowość.

        słyszałem o tym filmie jakiś rok temu, z okazji któregoś z przeglądów kina hiszpańskiego. już sama zajawka brzmiała intrygująco.

        dzięki za ciekawą recenzję, jak zawsze zachęcającą bez zdradzania czegokolwiek nt fabuły :]
    • pepsic Magazyn filmowy w TV Republika 24.06.15, 21:19
      Macie może telewizję Republika? Pytam, bo w sobotnie południa nadawany jest bardzo przyzwoity magazyn z udziałem krytyka filmowego Krzysztofa Kłopotowskiego kojarzonego z mediami prawicowymi, tudzież zaskakującymi poglądami. Program jest rzetelnie prowadzony z wielka kulturą i erudycją. Zastosowano w nim pewien zabieg, który Siostrze może się spodoba. Otóż rzeczony K.Kłopotowski komentując nowości kinowe sięga do przepastnych archiwów przypominając fragmenty klasyków kojarzonych z aktualną ofertą kinową. Np. omawiając "Timbuktu" omawia kadry z "Lawrence'a z Arabii". Nota bene "Timbuktu" będzie grany w moim kinie studyjnym w lipcu, ale nie wiem, czy mam ochotę. Wiem z bloga Mani, że zachwalała "Źródło nadziei" Russela Crowe, otóż w magazynie Republiki równie pozytywnie je oceniono (odc. z 14.03.br.). Naprawdę polecam. Pora też niczego sobie, w przerwie sobotnich, domowych zawirowań.
      • grek.grek Re: Magazyn filmowy w TV Republika 25.06.15, 14:00
        od dawna nie sprawdzałem, czy mam jakieś nowe kanały na tych... multipleksach dekoderowych, więc możliwe że mam-ale-nie-wiem-że-mam :]

        w każdym razie, dzięki za rekomendację, zwłaszcza że takich magazynów filmowych via TV niewiele jest.

        Kocham Kino coraz bardziej schodzi w niszę promowania osoby pani prowadzącej - już sama czołówka wydaje się niestosowna :] czy to program o FILMIE czy o pani Grażynie ?
      • siostra_bronte Re: Magazyn filmowy w TV Republika 25.06.15, 16:21
        Ja nie mam w swojej kablówce, musiałabym zamawiać. Kłopotowskiego pamiętam z czasów, kiedy miał regularne teksty w śp. "Filmie". Kiedyś był stałym gościem pewnego programu filmowego, który leciał po nocy, nie pamiętam już tytułu. To były ciekawe analizy dotyczące klasyki kina. Szkoda, że nie ma teraz takiego programu. Mam nadzieję, że fragmenty "Lawrence'a..." podobały Ci się :)
    • pepsic Jeszcze jedno słówko o "Frances Ha" 24.06.15, 21:29
      Obejrzałam porządnie powtórkę, więc odniosę się do zakończenia, bo były pewne rozterki ojejkowe. W moim przekonaniu jest jak najbardziej optymistyczne, wręcz wymarzone. France osiąga stabilizację, podejmuje stałą pracę, w której wbrew obawom doskonale się odnajduje, przy okazji rozwija pasję i wreszcie wygląda, jak kobieta;) I choć nie jest to ukochany taniec, tylko choreografia, widać że jest zadowolona z i efektów i z samorealizacji. Dawny współlokator prawi komplementy i lekko się zaleca, zatem robi się ałkiem miło, bo która dziewczyna tego nie lubi. Ma mieszkanko ciasne, ale własne. Widać, jak dumnym wzrokiem je omiata. Wg mnie urwana wizytówka "Ha" oznacza, że bohaterka nadal jest zwariowaną, sympatyczną osóbką, czyli sobą. I jeszcze jedno. Półprawdy Frances wobec rodziców nie rozpatrywałabym w kategorii kłamstw. Jak to w życiu, nie chciała ich martwić i obarczać dodatkowymi kłopotami, zwłaszcza, że im również wbrew pozorom sie nie przelewało. Wszak w rozmowie telefonicznej matka ubolewała, że nie mogą jej pomóc finansowo i spłacić wypadu do Paryża. A po drugie, czym się tu chwalić? Notabene czarujący filmik, zapewne nie raz jeszcze podpatrzę, ale raczej dla pań. Jeszcze raz podziękowania dla Siostry Bronte za zwrócenie uwagi, bo zazwyczaj szerokim łukiem omijam czarno-białe produkcje.
      • grek.grek Re: Jeszcze jedno słówko o "Frances Ha" 25.06.15, 14:05
        jak Pepsic wraca po dłuższej nieobecności [ZBYt długiej !], to nigdy z pustymi rękoma :]
        w to nam graj :]

        ciekawa [kontr]opinia wobec interpretacji Siostry.

        "raczej dla pań"

        mimo wszystko, jak już będę oglądał, to postaram się odnaleźć w bohaterce jakieś uniwersalne wartości/cechy :]]
    • mozambique "Wygnani do raju" serial na tvp1 25.06.15, 09:35
      ja tylko tak zasygnalizuję bo zwykle nie piszemy o serialach ale to dosc nieoklepany temat bo rzecz dzieje sie w kolonii karnej brytyjskich skazańców w Australii -
      na razie glownie skupiamy sie na stosunkach ludzkich - więzniowe i więżniarki -oczywisice niektorzy zakochani w sobie do białości, jest tez "fala" w barakach więźniów , sa brutalni żołnierze, sadystyczny komendant calości, enigmatyczny pastor i jego dobra współczująca żona, jest i kara chłosty i kara śmierci, jest przemoc seksualna i fizyczna,
      jest w koncu troszke bajecznych obrazków przyrody ale za mało

      oglądam z cieakwosci dla tematu i jestem ciekawa jak to rozwiną :
      pamietacie jak pisałąm o serialu "BRYTYJCZYCY" i o tym ze duza czesc pierwszych transportów skazanców do Australii stanowiły kilkunastoletnei dzieci, skazane za jakas drobna kradzież czy za włóćzegostwo ? ,
      tu na razie o tym ani słowa wiec poczekam czy to pójdzie w romansidło za kratami czy ciekawy rys społeczno-historyczny ?
      • grek.grek Re: "Wygnani do raju" serial na tvp1 25.06.15, 16:48
        seriale jak najbardziej i zawsze oraz o każdej porze dnia i nocy :]
        pisz o czym chcesz, Mozambique :]
    • barbasia1 "Skandal" odc. 3 i 4 TVP2 od godz. 21:25 25.06.15, 21:34
      Przypominam/y! :)

      • barbasia1 Re: "Skandal" odc. 3 i 4 TVP2 od godz. 21:25 25.06.15, 21:35
        Ufff! Zdążyłam. ;)

        Greku, telepatycznie przypominam. ;)
      • grek.grek Re: "Skandal" odc. 3 i 4 TVP2 od godz. 21:25 26.06.15, 14:27
        dzięki, Barbasiu :]

        dzisiaj w nocy jest powtórka, postaram się obejrzeć.
      • grek.grek "Skandal" odc. 3 i 4 - słów parę 27.06.15, 13:26
        obejrzałem :"]
        dzięki za zachętę, Barbasiu, Maniu.

        wątek stażystki w ciązy z prezydentem USA jakoś tak wpisuje się w ogólny trend panujący w amerykańskich serialach - "Homeland" : zamach na prezydenta, "House of Cards" - rozgrywka wokół urzędu prezydenckiego, ciągle gdzieś tam prezydent jest w tle.

        w sumie, niech by sobie miał nawet nieślubne dziecko, żona go opuściła itd. Dopóki dobrze kieruje sprawami państwa, jego życie prywatne nie powinno mieć znaczenia. taka refleksyja mnie naszła. Ale wiadomo jak jest, i dlatego odc 4 kończy się we wręcz wojennym nastroju. Sztab prezydencki i zespół Olivii gotowe do krwawego boju o utajnienie/nagłośnienia faktu, że prezydenckie nieślubne dziecię w drodze jest. A w tym czasie [nie]szczęśliwa matka porywana jest z mieszkania Olivii, a we włączonym tiwi prezydent peroruje o 'prawach jednostki" - zgrabne.

        pierwszy odcinek lekko science-fictionowy : synalek bogatej mamuni dopuszcza się gwałtu na pijanej kobiecie, która po wytrzeźwieniu popełnia samobójstwo z rozpaczy. I mamuśka co robi ? Z podszeptu Olivii kabluje na jedynaka, żeby "nauczyć go odpowiedzialności". Czy Olivia powiedziała jej, że za gwałt i przyczynienie się do samobójstwa jej syn może dostać dożywocie ? Tego na ekranie nie słychać i nie widać :] Mam duże wątpliwości, czy kochająca-zatroskana mama w taki sposób "ukarałaby" swoje dziecko. Ale intencja twórców, by pokazywać Olivię POpe jako osobę o znakomitych umiejętnościach perswazyjnych jest przemożna :]]

        dużo się dzieje, szybko się dzieje, 40-minutowe odcinki, akcja galopuje jak koń na Pardubickiej, skutkiem tego głębiej w poszczególne wątki nie da się wejść, a bohaterowie ujawniają się w działaniu, a nie w pogłębioonych interakcjach.

        aczkolwiek, ciekawy jest wątek relacji sekretarza prezydenckiego, który mieszka w mężem, oraz Olivii,jego eks-podpopiecznej, pracującej kiedyś w kancelarii prezydenckiej na eksponowanym stanowisku, o czym wspomniałyście w komentarzach do premierowych odcinków. Tu jest nieźle. dwa chytre lisy przeciw sobie, a scena w której sekretarz obrazowo przedstawia prezydentowi jego dalsze losy po ewentualnym wypłynięciu na wierzch sprawy nieślubnego dziecka - przedniej marki. W istocie pokazuje on jaką marionetką jest prezydent, zdany na łaskę swoich doradców, speców od wizerunku, nawet ludzi od pisania przemówień, którzy kręcą nim jak baranimi rogami, podejmują za niego decyzje i dokonują wyborów w ICH mniemaniu najkorzystniejszych nie dla panstwa czy świata, ale dla urzędu. Jego zaś robota, to tzw. "dawanie [do tego wszystkiego] gęby".

        Ludzie Olivii nie są na razie jakoś interesująco zarysowani, zwłascza pani Ruda, która uciekła od męża-damskiego boksera. Popisuje się, póki co, histerycznymi, nadekspresyjnymi zachowaniami i mimiką. Druga z pań to z kolei typ rozwichrzonej studentki, która szykując się na spotkanie z dziennikarzem, którego ma naciągnąc na jakiś deal, niemal zakochuje się w jego głosie ze słuhcawki telefonicznej. Spec od hakowania komputerowego, ponoć eks-CIA guy, chodzi i robi za mrukliwego brata-łatę. Najlepszy jest chyba pan afroamerykanin. Scena, w której pewnym krokiem wkracza między obstawę prezydenta jakiejś latynoskiej republiki bananowej - który zawitał do USA, a jego zona wykorzystała moment, zeby od niego uciec - a potem recytuje przepisy prawa amerykańskiego, wedle których mogą jemu i żonie dykatora naskoczyć na wałek i pojechać kawałek : bardzo dobra. Poza tym, siedział w więzieniu, co też dodaje mu kolorytu ;]]

        dominacja Kerry Washington, w roli rzutkiej, obrotnej, bystrej i przekonywającej, ale także posiadającej przeszłość i Olivii jest niepodważalna. Ale weteran Jeff Peryy, jako Cyrus doradca prezydenta, szara eminencja, sprawdza się znakomicie. to ich serial, przynajmniej tak mi się wyświetliło na podstawie tych dwóch odcinków :]

        • maniaczytania Re: "Skandal" odc. 3 i 4 - słów parę 27.06.15, 14:48
          a ja właśnie wczoraj doczytałam, że pierwsza seria ma zaledwie 7 odcinków - skoro idą po dwa, to ciekawe, czy od razu 'poleci' seria druga (22 odcinki chyba)?
          • grek.grek Re: "Skandal" odc. 3 i 4 - słów parę 27.06.15, 17:37
            całkiem możliwe.
            ale jako że tych sezonów jest już od metra, to i tak w którymś punkcie urwą ;]
        • siostra_bronte Re: "Skandal" odc. 3 i 4 - słów parę 27.06.15, 15:31
          Dzięki za recenzję. Czyli bez rewelacji?
          • grek.grek Re: "Skandal" odc. 3 i 4 - słów parę 27.06.15, 17:38
            dzięki, Siostro :]

            wiesz jak jest, są plusy dodatnie i plusy ujemne ;]
    • grek.grek "Purpurowe rzeki" [2000 r.] via TV Puls 26.06.15, 13:33
      dwóch czołowych aktórów, zdolny reżyser, spec od nastrojowego fotografowania kryminałów i doskonałe lokacje. a jednak coś tu nie pasuje :]]

      najpierw mamy dwa śledztwa, które z czasem schodzą się w jednym punkcie.

      Jest więc uniwersytet u podnóża gór. Najlepszy we Francji - sama elita, intelektualna i sportowa. Rektor ma władzę i wpływy większe niż ichiniejszy wojewoda. Wypasiona siedziba.

      W okalających szkołę góraxch zostają znalezione zwłoki jednego z eks-studentów, a obecnie pracowników tej uczelni. Mają odcięte dłonie i ślady licznych nacięć skalpelem. Generalnie, widok nieciekawy.

      Uczelnia jest prestiżowa, więc policja wysyła z Paryża najlepszego człowieka do wyjaśnienia okoliczności tej śmierci. najlepszym człowiekiem jest komisarz Niemans [Jean Reno w swoim klasycznym emploi], legenda w środowisku.

      Kręci się po uczelni, odwiedza rektora, rozmawia z ludźmi - ustala, że zamordowany Remi Callois pracował w bibliotece, pisał pracę doktorską mocno zahaczającą o pochwałę nazizmu, a jej tytuł odnosi się do "purpurowych rzek", czyli krwi doskonalszej rasy ludzkiej, o której wyhodowaniu roili faszyści.

      Uwagę Niemansa przykuwa... woda w oczodołach ofiary. Oczy usunął zabójca, który pastwił się nad Calloisem, a w środku została woda. Idąc tym tropem Niemans odwiedza doktora Cherneze. Niewiele się od niego dowiaduje jak chodzi o możliwe motywy mordercy i odczytanie znaczenia techniki zabójstwa, ale za to doktor ciekaweie opowiada o tym, że uczelnia jest czyms w rodzaju zamkniętego kręgu. Owszem, przyjmuje się nowych studentów, prowadzi nabór, ale generalnie od wielu lat kluczem jest łączenie w pary dzieci profesorów, naukowców oraz wybitnych sportowców, jakby chodziło o wcielenie ideału antycznego, czyli perfekcji ciała i ducha [umysłu].

      Niemans podąża za tą wodą z oczodołów. Dowiaduje się, że na uczelni pracuje Fanny Fereira, glacjog i alpinistka, której zadaniem jest "patrolowanie" gór i lodowców wokół uczelni, aby kontrolować sytuację i zawczasu zapobiegać potencjalnym zejściom lawin czy powodzi z roztopionych mas wody. Jej zachowanie, mowa ciała sugeruje że to twarda sztuka, buntowniczka, nieprzepadająca za uczelnianymi snobizmami.

      Niemansowi udaje się ją namówić na wyjście w góry i lodowce. Gliniarski nos podpowiada mu, że ta woda z oczodołów to wskazówka pozstawiona przez mordercę. Wspinając się i schodząc po ścianach lodowca docierają do jaskini lodowej. Mimo ostrzeżeń Fanny, Niemans wchodzi do środka i znajduje następne zwłoki. Należą one do Philippe'a Sertysa, również studenta. Jego oczy również zostały wyjęte, ale jednocześnie zastąpione szklanymi.

      Równolegle biegnie wątek innego policjanta, miejscowego - Maxa Kerkeriana [Vincent Casel]. Inny typ niż Niemans - tamten to siła spokoju i doświadczenia, Max to żywioł i impuls.

      Kerkerian dostaje zawiadomienie o profanacji na cmentarzu. Ktoś włamał się do grobowca niejakiej Judith Herault i namalował tam liczne swastyki. Kerkerian sprawdza i wychodzi mu, że Judith Herault zgineła w wypadku samochodywm 15 lat wcześniej. Miała wtedy 7 czy 8 lat. Sprawa była interesująca, bo zgineła na oczach własnej matki. Ocalał tylko... palec Judith, za który trzymała ją matka, kiedy w dziewczynkę wpakował się 30-tonowy tir jadący 120 na godzinę.

      W szkole do której chodziła Judith - znikneła cała dokumentacja dotycząca dziewczynki. Matka Judith, po wypadku zamkneła się w klasztorze i przyjeła sluby ciemności. Max odwiedza ten klasztor, zdobywa nawet pozwolenie na rozmowę z kobietą w jej celi [klimat jest :)], błyska bielmo którym zaszły jej oczy, ale niczego sensownego się nie dowiaduje - matka wygląda na wariatkę i bełkocze ciągle,że "moją córke porwały diabły !".

      wobec takiego dictum Max dochodzi do wniosku, że najprostsze skojarzenia są najcelniejsze i zagląda do kanciapy miejscowych skinów. Wdaje się z nimi w bijatykę, oni się konsekwentnie do niczego nie przyznają, aż wreszcie w akcie rozpaczy, kiedy Max terroryzuje jednego z nich pistoletem - któryś pęka i mówi, że owszem : kręcili się wokół tego cmentarza, ale nic nie zrobili. Widzieli za to samochód - białą ładę i jakiegoś faceta, który buszował w grobowcu JUdith Herault.

      Kerkerian sprawdza dane i wyskakuje mu, że jedyną Ładą w okolicy dysponuje niejaki Phiippe Sertys, student uczelni.

      I tak oto, Kerkerian i Niemans spotykają się pod drzwiami mieszkania Sertysa. Ofk, najpierw do siebie mierzą i sobie nie ufaja, ale skoor obaj są policajami, to dalej już jakoś idzie.

      W mieszkaniu Sertysa znajdują dużo psów, niektóre żywe w klatkach, a inne martwe na stole operacyjnym, albo w słojach. Sertys prowadził badania nad genetycznie udoskonaloną rasą psów bojowych. I również przejawiał nazistowskie sympatie.

      Niemansowi wszystko zaczyna się łączyć, a ośrodkiem centralnym całego zamieszania zdaje się być uczelnia.

      cdn
      • grek.grek Re: "Purpurowe rzeki" [2000 r.] via TV Puls 26.06.15, 14:22
        Szklane oczy Sertysa i uwaga koronera "doskonale zrobione, jak przez protetyka" podsuwają Niemansowi skojarzenie z doktorem Cherenze. natychmiast do niego jedzie, razem z Maxem, który ciągle narzeka na to, że Niemans "gdzieś chodzi, coś planuje, ale z niczego się nie tłumaczy" :]

        Kiedy docierają do doktora jest już ciemno. A doktor jest trupem. Jego zwłoki są efektownie powieszone, umorusane we krwi, pozbawione oczu, a na scianie widnieje jego krwią sporządzony napis z kolejnym cytatem o "purpurowych rzekach".

        Zabójca jest w środku, Niemans i Kerkerian ściagją go, ale wymyka się im, a nawet więcej : wchodzi w posiadanie pistoletu Niemansa i terroryzuje go nim. Nie wiadomo kim jest napastnik, jego twarz kryje się w ciemności pod narzuconym na głową kapturem. Niemans wychodzi bez szwanku z całej zadymy : morderca strzela serią wokół niego, niczym cyrkowy mistrz rzucający nożami. Jasne przesłanie : mógłbym cię zabić, ale chcę byś żył. Potem odrzuca pistolet i wybiega w noc. Kerkerian próbuje ścigać mordercę doktora, ale na próżno. Tamten biega zbyt szybko.

        Niemans nie tracąc rezonu wybiera się na uczelnię, do biblioteki, gdzie pracowali zarówno Sertys jak i Collais. Jednocześne wysyła Maxa, żeby sprawdził grób Judith Herault.

        Kerkerian przeszukuje grobowiec, bezczeszcząc do do reszty :] Nie znajduje ciała ! Jest tylko zdjęcie małej Judith.

        Niemans kręci się popustawej bibliotece. Jeden z muyszkujących tam miejscowych policjantów zwierza mu sie, ze praca doktorska Calloisa, którą przeczytał, to przerażający stek nazistowskich pierdół, pisanych z żarem i na serio.MNóstwo miejsca zajmuje tam wątek eugeniki. Dążenia do stworzenia "lepszych egzamplarzy człowieka".

        Niemansowi zaczyna się rozjaśniać. Uczelnia nie jest zwykłą szkołą. Jest miejscem, w którym hołduje się nazistowskiej ideologii. I to czynem. HODUJE się "lepszą rasę".

        Kiedy Max wraca ze zdjęciem małej Judith Herault - Niemans rozpoznaje w niej Fanny Fereirę. Nie podejrzewał jej o zabójstwo, chociaż wobec jej talentów wspinaczkowych i znajomości gór, w których znaleziono zwłoki Sertysa i Calloisa - mógłby mieć wątpliwości. Kiedy Fanny spytała go o podejrzenia wobec niej, odrzekł "Wiele rzeczy pasuje, prócz jednej : nie wierzę byś mogła odciąc żywemu człowiekowi dłonie, pociąć go i wyłupić mu oczy".

        Teraz jednak Niemans może powoli weryfikować swoje podejrzenia. Łącząc fakty, relację matki Judith [która teraz nabiera kluczowego sensu] i odkrycia na uczelni - Niemans dochodzi do wniosku, że uczelnia w swoim procederze "tworzenia lepszej rasy" zajmowała się porywaniem zdrowych i urodziwych dzieci spoza szkoły, zwyczajnie zabierali je rodzicom albo porywali, aby wychować i wydać za dzieci z elity. Powodem takiego działania mogły być problemy z liczebnością, płodnością albo zdrowiem synów i córek profesorów i naukowców. Prawdopdoobnie matka JUdith chciała ją uratować przed porywaczami, stąd zainscenizowała jej wypadek, dlatego w trumnie nikogo nie było. Sertys myszkował z grobie Judith, bo wpadł w panikę po zabójstwie Calloisa. Najpewniej oni byli "diabłami, których chcieli porwać Judith", z opowieści jje matki.

        Niemans jest osttaecznie skonsternowany, kiedy eskpertyza policyjna stwierdza, że odciski palców na pistolecie, z którego strzelał do niego zakapturzony zabójca doktora należą do... Judith Herrault. Porównano te obecne z tym uratowanym palcem sprzed 15 lat, kiedy Judith rzekomo zgineła. A jednocześnie Niemans stwierdza, ze osoba która do niego strzelała miała WSZYSTKiE palce, co jest faktem, bo i my to widzimy w rzeczonej scenie.

        Tego smaego wieczora ktoś próbuje rozjechać Kerkeriana i Niemansa. Atakuje ich auto duzym,, cięzkim pługiem wyposażonym w szyby ze zbrojonego szkła. Policaje ledwie uchodzą z życiem. Niemans wystrzeliwuje magazynek w jeden punkt na szybie pługu i przebija szkło kładąc trupem kierowcę. Okazuje się być nim syn rektora. A zatem, sama górka próbuje utrącić śledztwo. To dowód na to, ze o całym procederze wyżej-opisanym wiedziały władze uczelni.

        Niemans zagląda do mieszkania Fanny Ferreiry. Kiedyś zaprosiła go na chwilę; na półce miała granaty do wywoływania lawin, jak sama je nazwała. TEraz mieszkanie jest puste, ciemne, a granaty zniknęły. Niemans dedukuje : Fanny chce sprowadzić lawinę na uczelnię.

        On i Max znajdują Fanny rankiem, na ośnieżonym płaskowyżu pod górą. Próbują ją zatrzymać, i jakże są zdziwieni, kiedy za ich plecami pojawia się... druga Fanny. Czy raczej : Judith Herrault, jej bliźniaczka. Bez palca prawej dłoni.Zabijała najpewniej Judith, od zawszse żyjąca poza rzeczywistością, ukrywająca się, formalnie martwa, w istocie jak najbardziej żywa. Obie siostry miały za cel ujawnienie procederu eugeniki i porywania dzieci praktykowanego przez uczelnie. Oraz... zemstę za własne nieszczęście.

        Judith istotnie, jest Panią Zemstą w pełnym tego słowa znaczeniu. Fanny przeciwnie. Max stacza pojedynek z Judith, pokonuje ją, ale udaje się złapać za pistolet i strzelić do Niemansa. Nie trafia go, za to trafia Fanny, która osuwa się w ramiona komisarza. Strzał wywołuje ruch śniegu, z gór schodzi potęzna lawina. Przewraca pług, którym na miejsce dotarły obie siostry.

        Judith ginie. Niemans, Max i Fanny udaje się wyjśc cało. Fanny z miejscówką na noszach i do szpitala z postrzałem w ramię.

        A uczelnia ?... No własnie - kamera zostawia krajobraz górski, po zejściu lawiny, ale czy lawina przysypała także szkołę ? Tego nie wiadomo.

        Zatem, parę razy jest tutaj chwyt lewą ręką za prawe ucho [ciała zabitych studentów-nazistów są umieszczane w tak trudnodostępnych miejscach, że aż trudno znaleźć motywację powodującą zabójczynią, której przecież zależało na tym by Niemans je znajdował i odkrywał kolejne elementy uczelnianej rzeczywistości], nie do końca jasne jest kto zginał pod kołami ciężarówki, skoro Judith przeżyła, no i jak to jest że na broni Niemansa były odciski Judith, mimo że strzelała Fanny [liczba palców wskazywała na tę drugą]. Ale Francuzi już tak maja, że nie lubią wszystkiego dopowiadać i zostawiają dwa-trzy ewidentnie błędy albo nieścislości, żeby widz koniecznie łamał sobie głowę nie wiedząc, że specjalnie go w to wkręcono ;] A może są pelne wyjaśnienia i da się je wydedukować, tylko ja jestem zbyt leniwy ;]]

        Jesli oglądaliście, ale wychodzi Wam z tego mojego streszczenia jakiś wynik właściwy - koniecznie napiszcie.

        Reno i Casel robią swoje, Thrierry Arbogast fotografuje nie gorzej niż do "Leona Zawodowca" i "NIkity", a utalentowany Mathieu Kassovitz tworzy naprawdę dobrą, gęstą atmosferę. Gdzieś jednak brakuje temu scenariuszowi bezpretensjonalności, w znaczeniu : dzizus, dlaczego tak przekombinowany jest on ;]

      • grek.grek Re: "Purpurowe rzeki" [2000 r.] via TV Puls 26.06.15, 14:26
        scena karate Casela ze skinheadami też jakaś niepotrzebna, z zupełnie innego gatunku wzięta, kampowa. Jesli miała ona być wniknięciem w osobowość policjanta Maxa, to równie dobrym wniknięciem byłoby wyciągnięcie przez niego pistoletu, złapanie jednego z tych faszystów za resztkę włosów i wyduszenie zeznań. Oni go tam prowokują do bójki, a on wydaje się być ambitny, ale to nie zmienia, wg mnie, faktów.

        15 mln budżet.
        zyski 4-krotnie przebiły wkład.
        good job :]

        trailer :
        www.youtube.com/watch?v=nRCg5KuYtTU
        • siostra_bronte Re: "Purpurowe rzeki" [2000 r.] via TV Pu 26.06.15, 16:26
          Dzięki, Greku :)

          Przeczytam w wolnej chwili. Ale pamiętam, że nie tak dawno opisywałeś ten film!
          • grek.grek Re: "Purpurowe rzeki" [2000 r.] via TV Pu 26.06.15, 16:57
            orajt, dzięki Siostro :]

            serio ?
            mozliwe.
            wygląda na to, że tym razem postanowiłem to jednak zrobić porządnie :]]
            • siostra_bronte Re: "Purpurowe rzeki" [2000 r.] via TV Pu 26.06.15, 17:04
              Wtedy też było porządnie :)
              • grek.grek Re: "Purpurowe rzeki" [2000 r.] via TV Pu 26.06.15, 17:34
                dzięki :]]

                [albo zapadam na sklerozę albo ambicja mnie pożera, albo... muszę zacząć jednak sprawdzać archwium przed rozpczęciem pisania, hehe ;)]
                • siostra_bronte Re: "Purpurowe rzeki" [2000 r.] via TV Pu 26.06.15, 17:37
                  Już przynajmniej kilka razy pisałeś, że zaczniesz sprawdzać archiwum :)
                • barbasia1 Re: "Purpurowe rzeki" [2000 r.] via TV Pu 26.06.15, 23:52
                  Właściwie dobrze, żeś opowiedział jeszcze raz. Poprzednim razem / zajrzałam do wyszukiwarki/ pominęłam/ liśmy ten film.
                  • grek.grek Re: "Purpurowe rzeki" [2000 r.] via TV Pu 27.06.15, 13:00
                    dzięki, Barbasiu :]]

                    jak się okazuje, zawsze jakiś pozytywny element można znaleźć :]
                    • barbasia1 Re: "Purpurowe rzeki" [2000 r.] via TV Pu 27.06.15, 21:56
                      Jak nie, jak tak. ;)
                      • grek.grek Re: "Purpurowe rzeki" [2000 r.] via TV Pu 28.06.15, 14:47
                        hehe, skądś to znam... ;]
                        • barbasia1 Re: "Purpurowe rzeki" [2000 r.] via TV Pu 28.06.15, 16:50
                          No, z tego samego źródła, co ja. ;))
                          • grek.grek Re: "Purpurowe rzeki" [2000 r.] via TV Pu 28.06.15, 17:39
                            niechybnie :]
                            oglądam jak tylko natrafię, dowolny odcinek :"]
                            • barbasia1 Re: "Purpurowe rzeki" [2000 r.] via TV Pu 29.06.15, 22:36
                              Też czasem oglądam.
                              W tym wypadku doceniam powtórki i powtórki powtórek oraz powtórki powtórek z powtórek . ;)
                              • grek.grek Re: "Purpurowe rzeki" [2000 r.] via TV Pu 30.06.15, 13:25
                                ten serial nigdy nie straci waloru aktualności, a że odcinków jest już prawie 500, to i powtórki dowolnie mogą się pojawiać.

                                spórz, Barbasiu, Kiepscy zaczynali w atmosferze pogardy ze strony środowiska, byli obiektem chętnego demonstrowania wobec nich wyższości, a dzisiaj... kto się uśmiecha ? prawie 500 odcinkow, status kultowego [to słowo pasuje tu idealnie] serialu, język który wszedł do potocznej codziennej polszczyzny [ile filmów/seriali może się tym pochwalić ?], peany ze strony medioznawców, a także uznanie intelektualistów.

                                gdzie zaś są ci, którzy na nich psy wieszali ? :]
    • grek.grek TVp Kultura, powtórkowo kino azjatyckie 26.06.15, 17:32
      Kultura weszła w rytm powtórek.

      właściwie kolejne zapowiedzi riplejów można by seriami podawać, wszystko w archiwum opisane i obgadane... ;]

      dzisiaj :
      21:20 "DOm latających sztyletów" Zhanga Yimou
      23:30 "KObieta z wydm" Hiroshiego Teshigahary

      a w TVN znów "Infiltracja" Scoreseego :]]
      niestety, tutaj sezon powtórkowy trwa cały rok :]
      TVN kompletnie się już zapętlił w od dawna nie uaktualnianym kręgu filmów, ktre
      powtarza bez żenady. właściwie trudno powiedzieć po co w ogole wyświetla filmy ? bo 10 odcinków Rozmów w toku i ich fabularyzowanych klonów dziennie, to jednak za duzo ?

      w TVn7 o 23:05 "Dziecko Rosemary"./
      także - znowu ;]
      jedyny plus polega na tym, że być może młodsi widzowie nie znajacy tego filmu, bedą mieli szansę go zobaczyć, a warto.
      • siostra_bronte Re: TVp Kultura, powtórkowo kino azjatyckie 26.06.15, 17:36
        Szkoda, że w Kulturze zaczynają się powtórki. I żeby powtórzyli chociaż te filmy, które przemknęły niezauważone, jak choćby "Drogę do Indii"!
        • grek.grek Re: TVp Kultura, powtórkowo kino azjatyckie 27.06.15, 12:55
          wakacyjna specyfika, Siostro :]
          ale, kto wie, moze czasami czymś zaskoczą, hehe.

          może chociaż upchną nowe dokumenty, które nie zmieściły się w ramówce sezonowej.
      • barbasia1 Re: TVp Kultura, powtórkowo kino azjatyckie 26.06.15, 23:53
        23:30 "KObieta z wydm" Hiroshiego Teshigahary - chciałam to zobaczyć, ale pora beznadziejna.

        • grek.grek Re: TVp Kultura, powtórkowo kino azjatyckie 27.06.15, 12:56
          fakt, pora zupełnie nietrafiona.
    • siostra_bronte "Kapitał ludzki" (1) 27.06.15, 14:32
      Obejrzane wczoraj na Cinemax. Coś czuję, że ten kanał pozwoli mi przetrwać sezon wakacyjny w naszej tv :)

      Film Paolo Virziego z 2013 r. Pamiętałam ten tytuł, nie wiem skąd. I miałam nosa, bo film zgarnął wszystkie najważniejsze nagrody włoskiego kina w roku, kiedy na świecie wygrywało „Wielkie piękno”, choć nagroda za najlepszy film to chyba był błąd.

      Po jakiejś imprezie w renomowanym liceum kelnerzy sprzątają salę. Jest już późny wieczór. Jeden z kelnerów wraca rowerem do domu. Ale po drodze dochodzi do wypadku. Próbuje wyminąć samochód i ląduje na poboczu. Potem akcja cofa się o pół roku.

      Film pokazuje splecione losy dwóch rodzin. Składa się z czterech części. Trzy pierwsze noszą imiona kolejnych postaci.

      Pierwszy jest Dino, pośrednik nieruchomości. Ma partnerkę, Robertę (wciąż piękna Valeria Golino) i córkę z poprzedniego małżeństwa, Serenę. Dziewczyna spotyka się z Massimo, który jest synem bogatego finanisty Giovanni Bernaschiego. Jego żona, Carla (Valeria Bruni –Tedeschi) była kiedyś aktorką, ale po wyjściu za mąż została w domu. Żyje w złotej klatce, ale na pewno nie jest szczęśliwa.

      Dino, próbuje zbliżyć się do rodziny finansistów. W pierwszej scenie filmu podwozi córkę do ich domu. Widać, że jest pod wrażeniem luksusu w jakim żyją. Wprasza się do domu, zdecydowanie narzuca się Giovanniemu, ale ten stara się być uprzejmy. Dino już przy pierwszym spotkaniu mówi mu, że myśli o przystąpieniu do funduszu inwestycyjnego firmy Bernaschiego. Liczy na zarobienie dużych pieniędzy. Dosyć szybko podpisuje umowę. Oczywiście zostaje poinformowany o ryzyku, ale liczy na to, że wszystko dobrze się potoczy. Wziął kredyt (niezgodnie z przepisami), żeby wpłacić wymaganą, bardzo wysoką kwotę. Bardzo dużo ryzykuje…

      Dochodzimy do feralnego wieczora. Dino z Robertą i Massimo z synem są imprezie w liceum, gdzie mają być ogłoszone wyniki konkursu dla najlepszego ucznia szkoły. Carla wygląda na zmartwioną. Wcześniej Dino widział ją płaczącą w samochodzie na parkingu. Serena przybiega spóźniona. Ojciec Massimo liczy na jego wygraną, ale oczywiście wygrywa ktoś inny. Giovanni nie kryje rozczarowania. Wychodzi z sali. Massimo jest podłamany. Na pewno jest mu ciężko żyć pod ciągłą presją wymagającego ojca.

      Ponieważ Roberta źle się czuje (jest w ciąży) Dino zawozi ją do szpitala. Jest rozczarowany, że musi wyjść z imprezy. Na szczęście to tylko fałszywy alarm.

      Następnego ranka, kiedy Dino przychodzi do domu Bernaschich na tradycyjnego tenisa, okazuje się, że Giovanni ma ważne spotkanie. Dino wyciąga go z sali, Giovanni przeprasza, że zapomniał o ich spotkaniu, ale zebrał się zarząd, żeby przeanalizować sytuację funduszu. Przy okazji informuje go, że są problemy na rynku, wartość akcji spadła. „O ile?” pyta przestraszony Dino. „90 procent” odpowiada spokojnym głosem Giovanni. Dino nie wierzy własnym uszom. To przecież wszystko co miał, a nawet więcej! Giovanni nie rozumie o czym on mówi. Dino przyznaje się, że wziął kredyt na zastaw domu. „Jesteś kompletnym idiotą!” mówi mu Giovanni.

      Dino, kompletnie zdetonowany, przychodzi do domu. Serena właśnie wróciła po całej nocy poza domem. Dino i Roberta mają do niej pretensje, że nawet nie zadzwoniła. Ale Serena zachowuje się dziwnie, unika rozmowy i zamyka się w pokoju. Dino próbuje dowiedzieć co się stało, ale bez efektu. W tle leci telewizja, w wiadomościach była właśnie mowa o tragicznym wypadku rowerzysty…

      Druga część jest o Carli. Reżyser zastosował ciekawy zabieg. Ta cześć zaczyna się w tym samym miejscu do historia Dina, ale scena jest sfilmowana z innego punktu, jakby od strony Carli. Carla wychodzi z domu i spotyka Dina, kiedy wysiada z samochodu z Sereną.

      Carla nie pracuje. Prowadzi luksusowe życie. Spędza czas na zakupach i innych przyjemnościach. Przypadkiem zauważa dawny teatr, który popadł w ruinę. Wpada na pomysł, żeby go kupić. Widocznie ma wciąż sentyment do sceny. Mówi o tym mężowi. Ten godzi się, żeby sprawić jej przyjemność, ale mówi jej, że to będzie wymagać dużo pracy. Trzeba znaleźć odpowiednich ludzi, założyć fundację, ale Carla chce to zrobić.

      Na spotkaniu z ludźmi z teatralnej branży Carla poznaje reżysera..Chce mu powierzyć stanowisko dyrektora artystycznego. Widać od razu, że Carla wpadła mu w oko. Pewnego dnia Carla zaprasza go do siebie na wieczór. Mają razem obejrzeć jakieś przedstawienie na dvd. Akurat dobrze się składa, bo mąż po imprezie w szkole wyjeżdża w interesach do Mediolanu. Ale wcześniej mówi jej, że sprawa teatru się skomplikowała. Giovanni dostał świetną ofertę od developera. Teatr można sprzedać na luksusowe apartamenty. Carla jest kompletnie zaskoczona. Mąż ją przeprasza, wie ile to dla niej znaczyło, ale teraz muszą mieć „płynność finansową”.

      Tego wieczora Carla jedzie na imprezę w szkole. I znowu mamy tę samą scenę, tylko kręconą z punktu widzenia Carli. To przez wieści o teatrze płacze w samochodzie na parkingu. Po wyjściu męża wkurzonego przegraną syna wraca do domu. Przyjeżdża umówiony wcześniej reżyser. Carla nie ma odwagi powiedzieć mu, że z teatru nici. W czasie oglądania Carla robi pierwszy krok i dochodzi do namiętnych scen :) Ale nagle reżyser słyszy jakieś hałasy. Carla jest zaskoczona. Idzie na dół i tam znajduje pijanego syna. Wrócił z imprezy urządzonej przez uczniów szkoły po uroczystości związanej z konkursem wcześniej niż powinien. Carla dyskretnie żegna się z amantem.

      Następnego dnia niespodziewanie wraca Giovanni. Okazuje się, że chciał uniknąć dziennikarzy, którzy depczą mu piętach, więc przeniósł spotkanie akcjonariuszy do ich domu. Carla widzi, że mąż jest zdenerwowany, więc pyta co się dzieje. Ale Giovanni odpowiada, że to skomplikowane, ale on wszystko załatwi. Carla odpowiada z pretensją w głosie, że pewnie jest zbyt głupia, żeby ją wprowadzać w problemy finansowe firmy. Giovanni w końcu mówi jej, że ma kłopoty, akcje zniżkują. Musi przekonać zarząd do wypuszczenia nowych akcji, inaczej będzie po nim. Carla niepokoi się: „mam się bać?”.

      Na dodatek Massimo jest bardzo zdenerwowany. Carla widzi jak zamalowuje rysę na swoim Suvie, wyciera też kierownicę i wnętrze samochodu. Carla pyta co się dzieje, ale syn tylko się wścieka...
      • siostra_bronte "Kapitał ludzki" (2) 27.06.15, 14:38
        No i wkrótce przyjeżdża policja. Okazuje się, że świadek wypadku widział samochód, prawdopodobnie należący do Massimo. Chłopak zaprzecza, że prowadził. To Serena odwiozła go do domu swoim samochodem! Komisarz pyta go, kto w takim razie odstawił jego suva do domu. Massimo nie potafi odpowiedzieć. Nie pamięta, chyba dał kluczyki swoim kolegom. Komisarz zapowiada, że jeszcze wróci i rekwiruje samochód. Po jego wyjściu ojciec uderza Massimo. Chłopak krzyczy, że to nie on spowodował wypadek. Ale ojciec jest wściekły. Carla broni syna, wierzy w jego niewinność.

        Potem Carla odwiedza reżysera. Mówi prawdę o teatrze. Reżyser jest rozczarowany, ale rozumie sytuację. Zaczyna całować Carlę, mówi, że to był wspaniały wieczór. Ale Carla wyrywa mu się. Mówi, że to nie ma sensu. Reżyser jest wściekły: ”myślałem, że wczoraj byłaś szczera, ale teraz wracasz sobie do swojego luksusowego życia!” krzyczy za nią jeszcze na ulicy.

        Trzecia część jest o Serenie. Dziewczyna spotyka się z Massimo, ale chce żeby zostali tylko przyjaciółmi. Massimo na razie chce to ukryć przed rodzicami, którzy bardzo ją polubili.

        Pewnego razu kiedy Serena odwiedza Robertę, która pracuje jako psycholog, spotyka pod gabinetem Luca. Chłopak bierze ją za pacjentkę. W międzyczasie robi jej szybki portret i daje na pożegnanie. Serena jest pod wrażeniem chłopaka. Spotyka go przypadkiem tego wieczora, kiedy ma się odbyć impreza w szkole. Zaczynają rozmawiać o swoich problemach. Serena jedzie do jego mieszkania. Luca zaczyna ją całować. Wiadomo co było dalej :) Ale Serena musi szybko jechać na imprezę w szkole. I znowu mamy sceny ze szkolnej sali, Serena wpada tam spóźniona. Teraz już wiemy dlaczego.

        Po imprezie Serena wraca do mieszkania Luki. Mówi mu, że cały wieczór myślała tylko o nim. Ale w trakcie upojnych chwil dzwoni jej telefon. To matka jednego z uczniów, którzy poszli na party po imprezie w szkole. Prosi Serenę, żeby przyjechała po kompletnie pijanego Massimo. Wcześniej dzwoniła do jego matki, ale jak już wiemy Claire była zajęta z reżyserem :)

        Serena jedzie więc po Massimo razem z Lucą. Wsadzają chłopaka do samochodu Seleny. A Luca wsiada do suva Massimo, żeby go odstawić do jego domu, a przy okazji przejechać się fajnym autem. Po drodze Serena gubi Massimo z oczu, ale po jakimś czasie oboje dojeżdżają do domu Massimo.

        Serena odstawia go do środka domu i wraca do swojego samochodu. Razem z nią wsiada Luca. Wygląda jakby był w szoku. „Widziałaś go?” pyta. „Kogo?” odpowiada dziewczyna. „Rowerzystę. Chyba go potrąciłem”. Serena piorunem rusza, żeby to sprawdzić. Ale na miejscu jest już policja. Para krótko przygląda się zamieszaniu, a potem odjeżdża do domu Luci. Chłopak jest przerażony. Ma już na koncie więzienie za narkotyki (wziął winę za swojego wujka-drania, który się nim opiekuje). Serena go pociesza, ale sama też jest przerażona.

        Rankiem dziewczyna wraca do siebie. Martwi się o Lucę, więc wysyła mu maila, żeby się nie martwił, wszystko jakoś się ułoży. I to był błąd. Jak pamiętamy rodzice Sereny byli na nią wkurzeni, że nie dawała znaku życia, a potem zamknęła się w pokoju. Teraz wiemy co robiła. Dino po wyjściu córki wchodzi do jej pokoju. W całym zamieszaniu Serena zapomniała zamknąć swoją pocztę. Dino czyta przesłanego maila i jest w szoku. Wybiega z domu.

        Serena pojechała do Massimo, bo nie odbierał jej telefonów. Wciąż spał po ciężkiej nocy. Mówi mu o wypadku rowerzysty, pyta co pamięta z poprzedniego wieczoru. Massimo odpowiada, że Serena zawiozła go do domu, ale nic poza tym. To dobrze, Luca jest bezpieczny. Massimo jest wciąż zbyt skacowany, żeby zapytać ją o cokolwiek.

        Po jakimś czasie dziewczynę przesłuchuje policja, doszli do niej po przesłuchaniu Massimo. Serena opowiada, że zawiozła go do domu swoim samochodem. „A kto pojechał jego suvem?” docieka komisarz. Serena trochę się gubi. Nie wie, zostawiła kluczyki na desce rozdzielczej samochodu. Na to komisarz odpowiada, że Massimo twierdzi, że oddał kluczyki kolegom. Oczywiście żaden z nich tego nie potwierdził. Komisarz radzi Serenie, żeby przestała kryć swojego chłopaka. Ale dziewczyna odpowiada, że mogą ją zamknąć, nie będzie kłamać.

        I ostatnia część zatytułowana jak cały film. Pod domem Bernschich koczują dziennikarze, bo sprawa podejrzenia Massimo o spowodowanie wypadku już się rozeszła. Carla jest przygnębiona. Chce jak najlepszej pomocy prawnej dla syna, ale mąż powtarza, że nie będzie go ratował z opresji.

        Tymczasem do gry wkracza Dino. Biedak nawet nie wie, jak Bernaschi nim gardzą. Za jego plecami mówili o nim per "idiota". Ale teraz Dino ma szansę się odegrać. Umawia się z Carlą w budynku teatru. Mówi jej, że ma dowód na to, kto prowadził samochód Massimo, a więc dowód niewinności syna. Carla pyta, czego chce w zamian. Dino idzie na całość. Chce 800 tys. euro na pokrycie swoich strat w funduszu i jeszcze „całusa” od Carli. Mówi, że Serena nie wyda prawdziwego sprawcy, a policja nigdy nie wpadnie na jego trop (dobrze się złożyło, że Massimo wytarł wszystkie ślady w samochodzie, chociaż to była raczej panika, skoro pamiętał, że go nie prowadził?). Carla nie jest nawet zaskoczona. Wyciąga notes i prosi o numer konta. Dino obiecuje przekazać pendrive’a, na którym jest na pewno mail Sereny do Luci, kiedy dostanie kasę.

        Policja wpada do mieszkania Luci. Chłopak zdążył sobie podciąć żyły, ale zostaje uratowany.
        • siostra_bronte "Kapitał ludzki" (3) 27.06.15, 14:45
          Po całej historii w rodzinie Bernaschich wszystko wraca do normy. Właśnie urządzają przyjęcie z mnóstwem gości. Carla mówi mężowi, że "postawił na upadek tego kraju i jak zwykle wygrał". Giovanni ją poprawia: „my wygrywamy”. I faktycznie, przecież Carla z tego korzysta…Morał jest taki, że bogaci i ustawieni zawsze sobie jakoś poradzą. Brzmi to trochę banalnie, ale to szczera prawda :)

          Luca oczywiście ląduje w więzienu, ale Serena go odwiedza. Wygląda na to, że będzie na niego czekać. Koniec.

          Pokazuje się jeszcze informacja, że rodzina zabitego rowerzysty dostała odszkodowanie w wysokości 200 tys. euro. Podana jest definicja od czego zależy wysokość odszkodowania, czyli właściwie wartość ludzkiego życia. To wszystko określa się jako „kapitał ludzki”. Brzmi pesymistycznie, ale muszę przyznać, że byłam pod wrażeniem, o takich odszkodowaniach u nas można tylko pomarzyć…

          Bardzo ciekawa historia. Świetnie to się oglądało, chociaż czasem można było mieć wątpliwości co do czasu wydarzeń. Pomysł z opowiadaniem historii przez kilka osób jest mało oryginalny (pierwszy był „Rashomon”!), ale sprawnie przeprowadzony.

          Można się przyczepić do stereotypowego pokazania rodziny Bernaschich. Nieszczęśliwa żona, jej mąż to cyniczny drań, syn ma problemy. Ale pomaga znakomite aktorstwo. Bryluje Valeria Bruni-Tedeschi, jak zwykle świetna. Do tego jest wcieleniem uroku dojrzałej kobiecości. Osobiście podoba mi się bardziej niż słynna siostra, Carla Bruni :) Znakomity jest też Fabrizio Gifuni w roli męża. Postać pokazana może jednostronnie, ale w bardzo przekonujący sposób.

          Fabuła dotycząca włoskiej burżuazji i piękne, efektowne zdjęcia pokazujące jej wystawne życie przypominają mi trochę inny film, „Jestem miłością”, którym tak się zachwycałam jakiś czas temu.

          Jeszcze trailer:

          www.youtube.com/watch?v=CMx_5rhamTw
          • grek.grek Re: "Kapitał ludzki" (3) 27.06.15, 17:36
            świetna opowieśc, Siostro, jak zawsze :]
            precyzja, szczegół i tempo.
            jak spamiętałaś te wszystkie niuanse ? :] - pytanie tradycyjne, bo zawsze imponujesz
            zarówno tym jak i sprawnością ich łączenia w zdaniach i sekwencjach.

            Dino próbuje po plecach córki, wykorzystując jej kontakty, zrobić kasę - bardzo to współczesne, ale jeszcze bardziej uniwersalne. Oportunizm przed duże "O". a jednocześnie... no kto by nie chciał skorzystać ? :]

            a oni mają go za zero.
            tu też się nic nie zmienia, teoria walki klasowej wzbogaciła się przez te wszystkie lata o wątek kulturowy. po prostu, bogaci są hermetycznym środowiskiem, lubią innych bogatych, a dziadów próbujących się wkupić albo łasić - traktują per : noga-d.pa-brama, albo dopuszczają do pozornej komitywy, zeby się mieć z kogo natrzasać :]
            róznicy klas [w znaczeniu czysto materialnym, ekonomicznym] nie da się zneutralizować w żaden sposób, wykształceniem, sukcesem, whatever.
            Dino jednak wyciaga od nich kasę, więc okazuje się sprytnym zawodnikiem. tyle że jakoś trudno mu kibicować.

            żona co lezy i pachnie oraz ma kaprys finansowania teatru, z dyrektorem którego romansuje, syn wplątany w zabójstwo, córka Dina kryjąca zabójcę, a jednozesnie nie umiejąca śmiało odkleić się od syna bogatych rodziców... z róznych powodów te postaci jakoś nie budzą entuzjazmu. Podobnie jak patriarcha rodu, a także jego syn, który wyraźnie ma wobec własnego dziecka niebotyczne wymagania - ma wygrywać, nawet byle szkolne nagrody, znaczące tyle co nic. Musi bo nazwisko zobowiązuje :] Zalatuje mocno instrumentalizmem - mam syna, żeby zrobić z niego totem własnej chwały. marne to. Massimo w sumie mógłby uchodzić za ofiarę, aczkolwiek może scenariusz nie oddaje w pełni jego rozterek i poczucia przytłoczenia.

            co ciekawe, wydaje się, że Luca jest spoza tej całej socjety, szkicuje [jak zrozumiałem ?], może artysta z niego będzie [?], mozna by z nim sympatyzować. Tyle że i on robi coś, co jakoś od niego odstręcza.

            w sumie, ludzie z problemami.
            I ten anonimowy rowerzysta ginący na drodze jest niewinną ofiarą patologicznych relacji, które ich... łączą.

            Jak rozumiem - Carla zapłaciła, Dino przedstawił dowód na pendrivie i na tej podstawie policja aresztowała Lucę ?

            cena za życie, za smierć, za wolnośc - chyba tak by to mozna odczytać ?
            wszystko jest tylko kwestią ceny.
            i dobrze przeprowadzonej operacji wydębienia kasy.
            Dino okazuje się niezłym chytrusem, Carla gotowa jest zapłacić by ratować dziecko, rezygnuje z własnych planów, sama wróci do swojej jałowej egzystencji, nic nie ulegnie zmianie, ale optymistycznie brzmi ten wątek uczuciowy Serena-Luca [w puencie], może tak to powinno wyglądać w społeczeństwie tak mocno opartym na klasowych powiązaniach i róznicach ? jest w tym zalążek jakiegoś prawdziwego uczucia.

            chętnie obejrzę ten film, jesli tylko gdzieś natrafię :]

            dzięki, Siostro, świetnie że masz ten znakomity kanał filmowy :]]
            • siostra_bronte Re: "Kapitał ludzki" (3) 27.06.15, 18:31
              Dzięki, Greku :)

              Tym razem napisałam większość tekstu od razu po filmie, bo wiedziałam, że później wszystko mi się pokręci.

              Masz rację, Dino wykorzystuje córkę, żeby wkręcić się do towarzystwa Bernaschich. Jak się cieszy, kiedy zapraszają go do stolika na tej szkolnej imprezie! Chwali się tą znajomością ze swoim szefem, zadziera nosa. I nie ma pojęcia, że Carla i Giovanni nim gardzą. Tak jest, tej różnicy klas nie da się zatrzeć w żaden sposób.

              To prawda, właściwie żadna z postaci nie budzi sympatii. Może ewentualnie Serena, kręci przed policją, ale robi to dla Luci, no i przynajmniej nie wrabia Massimo.

              Tak, Carla zapłaciła bez szemrania, potem przekazała dowód policji.

              Trafnie to określiłeś. Jako, że w dzisiejszych czasach liczy się tylko pieniądz to wszystko ma swoją cenę.

              Też się cieszę. W przyszłym tygodniu wypatrzyłam kilka ciekawych filmów, tylko nie wiem jak nadążyć z opisywaniem. Ewentualnie teksty będą krótsze :)
              • grek.grek Re: "Kapitał ludzki" (3) 28.06.15, 14:52
                :}

                no to jestem pod jeszcze większym wrażeniem, bo ja godzinę po filmie nic nie pamiętam :]] dopiero po jakimś czasie coś mi się tam zapisuje na "dysku", hehe.

                oportunista pierwszej wody :]
                w dodatku zdeterminowany.
                w gruncie rzeczy, nawzajem traktują się źle : on ich instrumentalnie, oni jego protekcjonalnie, ironicznie.

                masz rację.
                jest to jakiś punkt zaczepienia, nadzieja że nie wszyscy tutaj są zafiksowani na pieniądze, ktoś się potrafi zdobyć na głęboko ludzki odruch, nawet jesli moralnie dwuznaczny. to interesujący paradoks, nie sądzisz ? jedyny przejaw wielkoduszności i szczerej troski o drugiego człowieka,to własnie ukrywanie sprawcy zabójstwa przed wymiarem sprawiedliwości ?

                yes.
                czy ktokolwiek w tym zamieszaniu myśli w ogole o zabitym człowieku ?

                doskonale, Siostro ! :]
                już się cieszę na Twoje opisy.
      • barbasia1 Re: "Kapitał ludzki" (1) 28.06.15, 14:35
        Dobre współczesne włoskie kino, prawdziwy rarytas.
        Zapisuję tytuł na listę 'must see'. Dzięki , Bronte.
        • barbasia1 Re:"Kapitał ludzki"/Stephen Amidon "Human Capital" 28.06.15, 16:49
          Okazuje się, że scenariusz tego filmu jest adaptacją powieści o tym samym tytule amerykańskiego pisarza Stephena Amidona (Human Capital, 2004)!
          • siostra_bronte Re:"Kapitał ludzki"/Stephen Amidon "Human Capital 28.06.15, 18:03
            Tak! Scenarzyści zmienili trochę realia.
    • siostra_bronte "Nostalgia anioła" 27.06.15, 15:29
      O 20.00 w tvn. Polecam!
      • grek.grek Re: "Nostalgia anioła" 27.06.15, 17:41
        nie zdołam wcelować :]

        w moim zasięgu znajdą się raczej późniejsze filmy :
        "Kill Bill cz 2" w Jedynce [22:35], "OBcy IV" w POlsacie [22:00]

        powtórki, cóż poradzić...
        jak tak dalej pójdzie, to w wakacje zacznę oglądać filmy na monitorze :]

        PS : "Zła krew" w Kulturze, też powtórka. niestety, dopiero o 2:15.

        • ewa9717 Barbasia o "Aktorce" obiecała... 27.06.15, 18:07
          ;)
          • barbasia1 Re: Barbasia o "Aktorce" obiecała... 27.06.15, 18:10
            Tak , tak, bardzo przepraszam! To zanim o "Hannibalu" najpierw o "Aktorce", o Czyżewskiej , bo potem zupełnie zapomnę!

            Ewa9717 nas czyta! :))
          • barbasia1 "Aktorka" dokument o Elżbiecie Czyżewskiej 27.06.15, 21:28
            Dokument opowiada o amerykańskich losach Czyżewskiej .
            Jak wiadomo Czyżewska wyjechała do Ameryki ze swoim mężem , amerykańskim dziennikarzem i korespondentem Davidem Halberstamem, który został relegowany z Polski, po tym jak w artykule na łamach „The New York Timesa" skrytykował ówczesnego I sekretarza KC PZPR, Władysława Gomułkę. Dokument ma tradycyjną formę, przed kamerą wypowiadają się przede wszystkim znajomi aktorki są to zarówno Polacy, jak i Amerykanie, m.in. takie zacne postaci jak Robert Brustein, założyciel Yale Repertory Theatre, w którym Czyżewska w 1974 r. wystąpiła w "Biesach" Dostojewskiego w reżyserii Wajdy, u boku młodej Meryl Streep /w której już wtedy dostrzegła ogromny talent; /, dramaturga Johna Guare'a, który napisał dla niej sztukę inspirowaną jej losami "Szósty stopień oddalenia",, z którą potem w latach 90. przyjechała do Polski , by wystawić ją w Teatrze Dramatycznym w Warszawie oraz pisarki Nancy Weber, z którą Czyżewska była zaprzyjaźniona. Z bliskich Czyżewskiej osób wypowiada się także jej siostrzenica.

            Dokument ilustrują zdjęcia aktorki, fragmenty filmów , m.in. dokumentu w którym Maryl Streep mówi o spotkaniu z Czyżewską oraz klimatyczne (!) zdjęcia Nowego Yorku , miejsc, gdzie mieszkała (60 ulica) ,bywała Czyżewska (np. Bryant Park na Manhattanie, gdzie „za dupą Gertudy Stein” / za pomnikiem Gertudy Stein /Czyżewska często siadywała na ławeczce, gdzie jak mówiła miała swoje „biuro”. Dziś na jednej z ławek jest umieszczona pamiątkowa tablica poświęcona aktorce./

            Małżeństwo Czyżewskiej porównywano w środowisku do związku Artura Millera z Marylin Monroe. Miller dzięki Monroe stał się sławny. Padło stwierdzenie, że Czyżewska i Halberstam liczyli (a może inny sądzili, że tak myślą), że pomogą sobie nawzajem w karierze.

            Jeden ze znajomych mówi, że Czyżewska i Halberstam nigdy już później nie byli tak szczęśliwi jak w dniu swojego ślubu. Na drugi dzień po ślubie było już gorzej, rok później nie za dobrze. Po dwóch latach źle, a po trzech strasznie.

            Siostrzenica Czyżewskiej wspomina nie bez zgryźliwości, że ona jako mała dziewczynka, została wysłana do Ameryki, by ratować relację między ciotką, a jej mężem (też pomysł)! Niestety małżonkowie ostatecznie rozstali się po 10 latach.

            W Ameryce para urządzała przyjęcia; podczas jednego z przyjęć aktorka rozebrawszy się do naga przebiegła przez salon pełen gości. :)

            Adres Czyżewskiej i Halberstama był jednym był jednym z miejsc, do którego ciągnęli przybywający do Ameryki Polacy , którzy liczyli na otrzymanie jakiejś pomocy . I Czyżewska bardzo starła się pomagać wszystkim. Jednak po pewnym czasie Halberstam miał już dosyć Polaków, przybywających do ich domu. Jeden z nich , malarz, żydowskiego pochodzenia, który przeżył powstanie w getcie, zmuszony był zamieszać w budzie (dla pasa?) i udawać przed dziennikarzem, że znalazł mieszkania na mieście.

            Halberstam był postrzegany jako dość egotyczny typ. Ponoć zdarzało mu się zaczynać zdanie od „ JA zdobywca Nagrody Pulizera …” :)

            Ktoregoś dnia jeden z polskich znajomych odebrał telefon od Halberstama, który prosił go , by natychmiast przyjechał do ich domu. Znajomy ten zastał Czyżewska zapłakaną z podbitym okiem… Zdaje się po tym incydencie para się rozstała.

            Po rozwodzie Halberstam i nowa pani Halberstam zachowywali się wobec Czyżewskiej niesłychanie podle. Rzecz dotyczyła przyznanych alimentów. Mimo, że wiedzieli, że są to jej jedyne regularne dochody, opóźniali ich wypłatę robiąc celowo pomyłki na przekazie, albo zmuszali ją , by osobiście odbierała pieniądze, każąc po nie jechać do siebie bardzo daleko za miasto. Pisarka Nancy Weber zbulwersowana takim zachowaniem Halberstama wobec Czyżewskiej zerwała z nim znajomość.

            Czyżewska była urażona, kiedy po śmierci Halberstama, który zginął w 2007 roku w wypadku samochodowym, w gazetach pisano, że "przez krótki czas" (sic!) była jego żoną polska aktorka. Nie uważała, że 10 lat to "krótki czas".

            cdn.
            • barbasia1 Re: "Aktorka" dokument o Elżbiecie Czyżewskiej 27.06.15, 21:47
              Czyżewska nie marzyła o niczym innym, tylko o graniu. W Ameryce mimo, że Halberstam próbował Czyżewskiej pomóc, nie udało jej się zrobić kariery filmowej.. Dyskwalifikował ją , podkreślali amerykańscy znajomi, przede wszystkim polski akcent. Za to realizowała się w teatrze brodwayowskim . Jeden z amerykańskich aktorów z jakiegoś spektaklu, wspomina jej charyzmę.

              Grała w debiutanckich filmach młodych reżyserów. Jedna z reżyserek opowiada o spotkaniu z Czyżewską . Kiedy doszło do kręcenia zdjęć Czyżewska niespodziewanie stwierdziła, że kompletnie nie rozumie postaci i że wobec tego nie będzie grać. Reżyserka spanikowana, zaczyna jej na szybko wyjaśniać motywacje jej bohaterki , opowiadać o roli, o swojej wizji. W końcu ktoś ekipy ratuje sytuację, zarządza koniec przerwy. Kamera zostaje włączona, Czyżewska zaczyna grać, wypada wspaniale.

              Kłopoty osobiste, niespełnienie zawodowe spowodowały, że popadła w alkoholizm, który, jak ktoś powiedział, miała w genach. Opamiętała się dopiero, opowiadała to przyjaciółka, Nancy Weber, kiedy zaatakował ją schizoifrenik z nożem, którego przyjęła do swojego mieszkania. Udała się wtedy do klubu AA i do końca życia, raz w tygodniu chodziła na spotkania.

              W Ameryce Czyżewska zaprzyjaźniła się z dramaturgiem Johnem Guare, który napisał dla niej sztukę inspirowaną m.in. jej losami , sztuka nosiła tytuł: "Szósty stopień oddalenia", z którą potem w latach 90. aktorka przyjechała do Polski , by wystawić ją w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. Czyżewską, jak mówiono, przyjęto po latach w Polsce dość chłodno. Sztuka nie odniosła wielkiego sukcesu i wkrótce aktorka wróciła do Ameryki. Potem sztukę ponownie weszła do repertuaru teatru, rolę Czyżewskiej przejęła żona dyrektora teatru i zdaje się dostała za nią nawet nagrodę, albo przynajmniej zdobyła uznanie /nie pamiętam dokładnie/.

              Losami Czyżewskiej, a zasadzie epizodem z jej życia - chodzi o niefortunną, zakończoną konfliktem przyjaźń z Joanną Pacułą, której pomagała zaistnieć w Stanach na początku jej kariery (która jednakowoż w dokumencie się nie pojawia, tak jak nie pojawia się jej wieloletni partner życiowy, Jerzy Skolomowski!?) inspirowany był też scenariusz filmu Yurka Bogajewicza „Anna”(1977), który Bogajewicz napisał wraz z Agnieszką Holland. / dokładnie nie wiadomo ile tam prawdy, ile fikcji/ . Czyżewska miała zagrać rolę Anny, jednak nieporozumienia z producentami zmusiły ją do rezygnacji, wypłacono jej tylko odszkodowanie za zerwanie kontraktu. Rolę dostała aktorka, Sally Kirkland, nominowana za nią potem do Złotego Globu i Oscara.


              Urwał mi się koniec dokumentu, więc puenty nie będzie. :/
              • grek.grek Re: "Aktorka" dokument o Elżbiecie Czyżewskiej 28.06.15, 14:45
                doskonały opis, Barbasiu :]
                jednym, tchem się czyta.
                nie wiem, jakim cudem udało Ci się to wszystko zapamiętać ?
                Tyle nazwisk, szczegółów, konotacji i związków wzajemnych...

                losy pani aktorki dośc smutne, w sumie mozna by zapytać : na grzyba wyjeżdzała z Polandu na tak niepewny grunt jak Ameryka, gdzie aktor z klasą zgnie z tłumie, a kulturysta z Austrii zostanie milionerem i gubernatorem ?
                tak jak skonstatowałaś : z wyraźnym obcym akcentem, bez wpływowego agenta, trudno jej zapewne było rywalizować o poważne role filmowe.

                od zawodowej marginalizacji i małżeństwa okazującego się być pomyłką do kieliszka tylko jeden krok.

                ale fantazję miała iście ułańską : nago przez salon pełen gości... pelen szacun ! ;]

                ... jak Ty to wszystko zapamiętałaś, Barbasiu ? :]]

                niektórzy się dziwią Gajosom czy Zamachowskim, że na Zachód tzw. nie pojechali... bez języka - nie da rady. a wybitnym aktorem można być równie dobrze w Polsce, co w Ameryce. pod warunkiem, że nie ma się chrapki na te miliony dolarów na czeku ;]

                ostatnio chyba Agnieszka Grochowska z "Systemie" ? mała rola, ale pani aktorka rozpływała się nad organizacją pracy i włożonymi w robote środkami [nie tylko finansowymi], ponoć amerykańskie kino to absolutny top światowy i długo nikt mu nie dorówna. Ponoć taśmy filmowej mieli tyle, że przez osiem godzin można było robić duble jednej sceny ;]

                i pomyslec, ze są reżyserzy, którzy nigdy nie honorują dubli, bo uważają, że już za drugim razem aktor nie może odegrać wiarygodnie konkretnej sceny, hehe.

                "malarz w psiej budzie" ? yikes! viva Americanos.. :[



                • barbasia1 Re: "Aktorka" dokument o Elżbiecie Czyże 28.06.15, 16:21
                  :))
                  Dzięki, Greku.
                  Cze! ;)

                  Też nie wiem, jak to spamiętałam. ;) A wyjątkowo nie włożyłam pendrive'a i nie nagrałam dokumentu.
                  Nazwiska amerykańskich znajomych znalazłam w necie, w zapowiedziach dokumentu.


                  Tak.

                  na grzyba wyjeżdzała
                  > z Polandu na tak niepewny grunt jak Ameryka, gdzie aktor z klasą zgnie z tłumie
                  > , a kulturysta z Austrii zostanie milionerem i gubernatorem ?

                  Hehehe!
                  Doskonałe skojarzenie. :)) I Doskonałe zestawienie.

                  Ale, tak mi teraz przyszło do głowy a'propos austriackiego kulturysty, że dobry pomysł na siebie, na wykorzystanie swoich możliwości, talentów, atutów to właściwy klucz do sukcesu. I jeszcze właściwy czas na jego realizację. A wtedy wszystko jest możliwe. I miliony na koncie i gubernatorstwo.

                  > niektórzy się dziwią Gajosom czy Zamachowskim, że na Zachód tzw. nie pojechali.
                  > .. bez języka - nie da rady.
                  Otóż to.

                  > ostatnio chyba Agnieszka Grochowska z "Systemie" ? mała rola, ale pani aktorka
                  > rozpływała się nad organizacją pracy i włożonymi w robote środkami [nie tylko f
                  > inansowymi],

                  Tylko zazdrościć Amerykanom.


                  Marek Koterski opowiadał niedawno w weekendowym DDTVN, jak to podczas kręcenia jakiegoś filmu męczył dublami swoją żonę, albo wtedy jeszcze przyszłą żoną, Małgorzatę Bogdańską. Nakręcili tych dubli kilkanaście, a może i nawet kilkadziesiąt, po czym ostatecznie do filmu weszło pierwsze ujęcie, które reżyser w trakcie montowania uznał za najlepsze. :)

                  > "malarz w psiej budzie" ? yikes! viva Americanos.. :[

                  Serce mnie zabolało, ten człowiek tyle przeżył i tu jeszcze takie upokorzenie. Nie powiedziano niestety jak się nazywał ten malarz.
                  • grek.grek Re: "Aktorka" dokument o Elżbiecie Czyże 28.06.15, 17:43
                    :]

                    nie dość, że spamiętałaś, to jeszcze poskładałaś płynnie w zdanich zgrabnych.

                    jarmarczna rozrrywka miała się zawsze lepiej niż ambitna sztuka ;]

                    o, bez wątpienia.
                    pan gubernator wykonał kawał dobrej roboty, to mu trzeba oddać.
                    ze sztuką to nie miało wiele wspólnego, ale w sensie wspinaczki na-stołkowej - pierwsza liga.

                    o, proszę.

                    pan mąż p.Czyżewskiej wyraźnie borykał się z deficytem empatii.
                    tylko nie wiadomo, czy był tego świadom.

                    • barbasia1 Re: "Aktorka" dokument o Elżbiecie Czyże 29.06.15, 22:41
                      Nieno, trochę umiem już pisać!? ;))


                      Tak, tak było , jest i zawsze będzie.

                      cdn.
                      • grek.grek Re: "Aktorka" dokument o Elżbiecie Czyże 30.06.15, 13:26
                        co do tego nigdy nie było żadnych wątpliwości ! :]

                        orajt :]
            • barbasia1 Re: "Aktorka" dokument o Elżbiecie Czyżewskiej 27.06.15, 21:54
              Ławeczka Czyżewskiej na Manhattanie obok Gertrudy Stein
              kontakt24.tvn24.pl/krzeselko-elzbiety-czyzewskiej,38309,ugc

            • barbasia1 Re: "Aktorka" dokument o Elżbiecie Czyżewskiej 27.06.15, 22:27
              (np. Bryant Park na Manhattanie, gdzie „za dupą Gertudy Stein” / za pomnikiem Gertudy Stein /Czyżewska często siadywała na ławeczce, gdzie jak mówiła miała swoje „biuro”. Dziś na jednej z ławek jest umieszczona pamiątkowa tablica poświęcona aktorce./

              Chyba raczej na krzesełku siadywała.

              Krzesełka widać w tle ...

              famousankles.com/2007/11/02/gertrude-stein-at-bryant-park/
              • ewa9717 Re: "Aktorka" dokument o Elżbiecie Czyżewskiej 28.06.15, 10:33
                Trochę ten dokument niepełny, jakby Czyżewska zaczynała się od Halberstama i wyjazdu z kraju, co autorom nie pasowało (nie tylko Pacuła i Skolim), w filmie nie istnieje. Jakby kto szukał tzw. smaczków, dużo więcej mówi (acz z sympatią) w czterostronicowej nocie Kazio Kutz w "Klapsach i ścinkach". Nazywa ją, chyba dość trafnie, sierotką z kompleksem sroczki-szachrajki, można sobie pogdybać.
                A jako ciekawostkę dorzucę, że w wydanym w 1972 roku, czyli już za Gierka, "Filmie polskim od A do Z" Janickiego hasła Czyżewska brak...
                • barbasia1 Re: "Aktorka" dokument o Elżbiecie Czyżewskiej 28.06.15, 15:04
                  Ten cel - opowieść o losach Czyżewskiej w Ameryce - od początku przyświecał autorkom dokumentu, Kindze Dębskiej i Maria Konwickiej. Autorki motywowały to faktem, że wiedza na temat życia Czyżewskiej po opuszczenia Polski była nikła, stereotypowa i właściwie krzywdząca dla aktorki -"wyjechała z Polski, nie zrobiła kariery, rozpiła się, umarła".
                  Konwicka zresztą przebywając w USA miała okazję bliżej poznać Czyżewską ,nawet zaprzyjaźnić się z nią.

                  Dzięki za polecenie "Klapsów i ścinków" Kutza. Mam wielką chęć ją zdobyć i przeczytać. Określenie , ocena aktorki w jak najbardziej w stylu Kutza. ;)



                  PS z innych źródeł
                  Halberstam napisał artykuł krytykujący Gomułkę za antysemityzm.

                • barbasia1 Re: "Aktorka" dokument o Elżbiecie Czyżewskiej 28.06.15, 15:50
                  PS i jeszcze o inspiracjach postacią aktorki

                  John Guare opowiadał , że osoba Czyżewskiej inspirowała Williama Styrona , kiedy pisał swą najsłynniejszą powieść "Wybór Zofii".

                  Ponoć, jak mówił jeden ze znajomych, kiedy zdecydowano o przeniesieniu powieści na ekran (A. J. Pakula , "Wybór Zofii" 1982), aktorka liczyła, że to ona dostanie rolę Zofii. Powieściowa Zofia jest młoda osobą, więc ją zagrała ostatecznie Meryl Streep, otrzymując za nią Oscara w 1983 roku. Na filmwebie piszą, że Czyżewska pomagała Meryl w przygotowaniach do roli.

                  PPS
                  Guare wspominał także historię nieudanej współpracy Czyżewskiej z Louisem Mallem. Czyżewska miała zagrać w spektaklu Louise’a Malle’a, ale niestety nie wytrzymała psychicznie i przed próbami upiła się. Malle wtedy zrezygnował z wyreżyserowania sztuki.

                  Czyżewska miała ogromne pretensje do Osieckiej, że ta w opowiadaniu "Biała bluzka" wykorzystała bez jej wiedzy i zgody jej korespondencję do pisarki.

                  • barbasia1 Re: "Aktorka" dokument o Elżbiecie Czyżewskiej 28.06.15, 15:56
                    > John Guare opowiadał , że osoba Czyżewskiej inspirowała Williama Styrona , kie
                    > dy pisał swą najsłynniejszą powieść "Wybór Zofii".

                    Znalazłam coś a'propos, w Guardianie (7 lipca 2010) piszą, że "Czyzewska's distinctive speech patterns were appropriated by William Styron for Sophie's dialogue in his novel Sophie's Choice, [...]"

                    www.theguardian.com/film/2010/jul/07/elzbieta-czyzewska-obituary

        • siostra_bronte Re: "Nostalgia anioła" 27.06.15, 18:35
          Szkoda, bo to już któraś powtórka.

          Do "Kill Billa" nie mam szczęścia. Zwykle obie części pokazywane są późno. "Obcy 4" na pewno podobał mi się bardziej niż dwójka. Zresztą byłam na nim w kinie co dodatkowo tworzyło klimat. Czy oglądałam trójkę Finchera już nie pamiętam :)
      • maniaczytania Re: "Nostalgia anioła" 28.06.15, 10:40
        a ja chciałam napisać, że obejrzałam "Nostalgię anioła" i zaczarował mnie ten film. Tematyka straszna, ale film jest naprawdę piękny. Pięknie jest ukazane to trwanie 'pomiędzy' Susie. Specyficzny bardzo klimat, trzeba mu się poddać (przyznam się, że na początku trochę się ... nudziłam). Wspaniale oddana więź między ojcem i córką.
        I ta perełka - Susan Sarandon w roli teściowej i babci- mocno nietypowej ;)
        • siostra_bronte Re: "Nostalgia anioła" 28.06.15, 14:08
          Świetnie, że Ci się podobało. Tak, film jest piękny, a strona wizualna wyjątkowo efektowna.
    • siostra_bronte "Sieć" (1) 28.06.15, 13:22
      Zgodnie z obietnicą napiszę o tym filmie, bo naprawdę warto. Przypomnę, że to film Sydneya Lumeta z 1976 r.

      Bohaterem filmu jest Howard Beale (Peter Finch), dziennikarz prowadzący własny program z wiadomościami w stacji UBS. Ale jego program traci oglądalność, więc szefowie chcą go zwolnić. Niedawno stacja została przejęta przez korporację CCA, więc nowy zarząd chce wprowadzić swoje porządki. Informację o zwolnieniu przekazuje mu bezpośredni przełożony, ale także przyjaciel Max Schumacher (William Holden).

      W kolejnym programie (jest nadawany na żywo) Beale niespodziewanie mówi, że za dwa tygodnie odchodzi z programu z powodu niskiej oglądalności. Nie może żyć bez tej pracy, więc w kolejnym programie zamierza …popełnić samobójstwo. „Oglądajcie mnie za tydzień. Na pewno program będzie miał dużą oglądalność” mówi spokojnym głosem Beale.

      W montażowni, gdzie jest realizowany program wybucha panika: „O czym on do cholery gada?! Trzeba zdjąć go z anteny!”. Akurat trwa przerwa na reklamy.

      Tutaj ta scena:

      www.youtube.com/watch?v=AehfBlvlVNc

      Paru facetów idzie do studia i próbuje wyciągnąć Beale’a zza stołu. Ale ten zapiera się rękami i krzyczy: „zabierzcie łapy!”. W tym zamieszaniu zapomniano o wyłączeniu wizji i wszystko leci na żywo :) W końcu obraz zostaje wyłączony, a na ekranie pojawia się plansza o problemach technicznych :)

      W stacji chaos i panika. Co za wpadka! Szefowie stacji są wściekli. Teraz dziennikarze nie dadzą im spokoju. I faktycznie skandal z Bealem staje się tematem nr 1 w mediach.

      Max rozmawia później z przyjacielem: „Muszę zdjąć cię z wizji. Masz załamanie nerwowe, potrzebujesz leczenia”. Ale Beale odpowiada, że to nie jest żadne załamanie. „To moment całkowitej jasności. W życiu nie byłem tak spokojny. Czuję niesamowitą energię, czuję się związany z każdą żyjącą istotą. Jestem u progu poznania wielkiej, najważniejszej tajemnicy” opowiada Beale. Max słucha tego z przerażeniem. Martwi się o swojego przyjaciela.

      Oczywiście po takiej akcji Beale jest skończony w stacji. Ale udaje mu się ubłagać Maxa, żeby mógł wystąpić jeszcze ostatni raz. Wygłosi krótkie oświadczenie i pożegna się z widzami. W końcu pracował dla stacji kilkanaście lat. Zasłużył na to. Max ma wątpliwości, ale w końcu zgadza się.

      Beale pojawia się więc w kolejnym programie. „Wcześniej powiedziałem, że zamierzam popełnić samobójstwo, niewątpliwie akt szaleństwa. Ale powiem wam coś: wszystko jest do d..y. Życie jest do d..y. " W tym momencie realizator chcę przerwać nadawanie, ale Max który przygląda się programowi powstrzymuje go.

      Beale mówi w tle: "Nie wiemy dlaczego mamy przechodzić przez ten bezsensowny ból, upokorzenie, rozkład, więc lepiej, żeby ktoś to jednak wiedział. Mamy więc religię, ale ona też jest do d..y” nawija Beale. Któryś z szefów dzwoni do Maxa. „Mówi, że życie jest do d..y. Przecież to prawda, więc o co ci chodzi?” odpowiada Max i odkłada słuchawkę :))

      Tutaj ta świetna scena:

      www.youtube.com/watch?v=fOiYA07HO94

      A Beale mówi dalej jak natchniony: „Jeżeli ktoś popatrzy na tę rzeźnię jaką jest świat i powie mi, że człowiek jest istotą szlachetną, to wierzcie mi: też jest do d..y”.

      W czasie tyrady Beale’a realizatorzy programu siedzą jak zahipnotyzowani. Nie wierzą własnym uszom. Oczywiście zbiegają się wszystkie szychy stacji. Max Schumacher zostaje wezwany na dywanik. I zostaje zwolniony w trybie natychmiastowym, bo to on podjął decyzję o wpuszczeniu Beale’a na wizję.

      Oczywiście Beale jest teraz bohaterem mediów, pojawia się na okładkach. Jedna z szefowych stacji ds. programowych, Diane (Faye Dunaway) jest zachwycona. „Za taką reklamę musielibyśmy zapłacić kilka milionów!”. Przekonuje swojego szefa, Franka Hacketta (Robert Duvall), żeby dać Beale’owi nowy program. „Amerykanie są zgorzkniali. Wietnam, Watergate, inflacja. Zamknęli się w sobie. Potrzebują kogoś kto wyrazi ich gniew. Beale jest ich prorokiem. Będziemy mieli świetną oglądalność!”.

      Najpierw Frank nie bierze tego pomysłu na poważnie. Ale Diane jest pewna, że to będzie hit. Frank musi przekonać swoich szefów. Ci nowi, którzy przyszli z korporacją CCA popierają projekt. Tylko Chaney, kiedyś świetny dziennikarz jest zbulwersowany tym pomysłem: „To przekracza wszelkie zasady szanowanej telewizji!”. Frank na to: „My nie jesteśmy szanowaną telewizją. Jesteśmy stacją-burdelem i musimy wykorzystywać każdą okazję”. „Nie chcę mieć z tym nic wspólnego” protestuje Chaney. „W porządku. Twoja opinia została odnotowana. Możesz złożyć rezygnację choćby jutro” odpowiada Frank. Chaney kurczy się w sobie i już się nie odzywa.

      Tymczasem Beale przeniósł się do Maxa i jego żony. Tam będzie bezpieczny. Ale któregoś dnia wymyka się z mieszkania i jedzie prosto do stacji. Kiedy Diane dowiaduje się o tym, że jest w budynku karze kamerzystom go filmować.

      Beale wita się z ekipą, siada przed kamerami i zaczyna przemawiać: „Nie będę mówił jak jest źle, bo sami to wiecie. Bezrobocie, lęk przed utratą pracy, inflacja (…) Zanieczyszczone powietrze i woda, żywność nie nadaje się do jedzenia. Oglądamy telewizję i słyszymy o kolejnych morderstwach. Jest gorzej niż źle. To szaleństwo. Siedzimy więc w domach. Mówicie: dajcie nam święty spokój! Ale ja nie dam wam spokoju. Chcę, żebyście się wściekli! Musicie powiedzieć: jestem człowiekiem, do cholery! Moje życie ma wartość! Chcę, żebyście wszyscy wstali, otworzyli okna i zaczęli krzyczeć : „JESTEM WŚCIEKŁY I DŁUŻEJ TEGO NIE ZNIOSĘ!!”.

      Tutaj ta scena. Ależ Finch to zagrał!

      www.youtube.com/watch?v=q_qgVn-Op7Q
      • siostra_bronte "Sieć" (2) 28.06.15, 13:36
        Diane patrzy na to wszystko z uśmiechem. Czuje, że Beale trafił w emocje widzów. Biegnie do biura i sprawdza, co dzieje się w innych miastach. Okazuje się, że ludzie posłuchali Beale’a i krzyczą!

        Diane jest zachwycona: „Sukin…n! Mamy żyłę złota!!”. I faktycznie program miał ogromną oglądalność. Beale dostaje więc swój nowy program, który wymyśliła Diane.

        W tym miejscu warto napisać trochę więcej o Diane. To perfekcjonistka, zimna i wyrachowana. Dla niej liczą się tylko słupki oglądalności i zyski. Ma też pomysł na program o Ekumenicznej Armii Wyzwolenia, jednej z wielu komunistycznych bojówek , które działały wtedy w Stanach (np. pamiętne porwanie Patricii Hearst). Współpracownik Diane ma kontakty z bojówką. Dostał od nich dokument nakręcony w czasie napadu na bank. Diane jest zachwycona. Chce zrobić serial. Na początek dokument z jakiejś akcji, potem fabuła na rozwijająca temat. Trzeba przyznać, że Diane ma fantazję :)

        Diane chce namówić do współpracy znaną komunistyczną działaczkę Laureen Hobbs. Ta jest kompletnie zaskoczona. Mówi Diane, że nie chce propagować terroryzmu w telewizji, Ameryka nie jest jeszcze gotowa na rewolucję. No i nie ma zamiaru się „sprzedawać”. Ale Diane potrafi być przekonująca. Proponuje dobry czas antenowy na „propagandę” jej poglądów bez żadnej ingerencji. Laureen zaczyna się wahać. Zgadza się pośredniczyć w rozmowach z szefem terrorystycznej bojówki. Prawnicy przygotowują kontrakt :)

        Rozwija się też wątek romansowy między Diane i Maxem. Najpierw jest gorąca namiętność. Max traci dla niej głowę i mówi o wszystkim żonie. Po 25 latach małżeństwa wyprowadza się z domu. Ale życie z Diane nie jest sielanką. Diane jest pracoholiczką, ale wydaje się, że to dla niej ucieczka przed głębszymi problemami. Nawet w trakcie seksu Diane mówi o nowych pomysłach na programy :)

        Max po jakimś czasie chce wrócić do żony. Wie, że Diane go kocha, ale nie umie tego okazywać. „Nie wiem jak to zrobić” mówi bezradnie. Mówi z wahaniem, żeby jednak został, ale dla Maxa jest już za póżno. Wraca do domu, ale nie wiemy jak przyjęła go żona.

        Tymczasem program Beale’a jest przebojem stacji. Dziennikarz mówi o wszystkim co go boli i nie oszczędza nawet swoich widzów. W kolejnym programie wznosi ręce do góry niczym kaznodzieja i mówi: „Biada nam! Dzisiaj zmarł Eddie Ruddy, były prezes naszej stacji. Dlaczego biada nam? Bo mniej niż 3% Amerykanów czyta książki. Bo mniej niż 12% czyta prasę. Bo jedyna prawda jaką znacie to ta z telewizji. Mamy teraz całe pokolenie, które nie zna niczego poza telewizją. Telewizja to biblia. Może zniszczyć prezydentów, papieży i premierów. Telewizja to najbardziej niesamowita siła w tym pozbawionym Boga świecie. Dlaczego biada nam? Bo teraz ta stacja jest w rękach korporacji CCA. A jeżeli jedna z największych korporacji na świecie kontroluje tę niesamowitą propagandową siłę jak telewizja, to kto wie jakie gó... będzie nam pokazywać jako prawdę?”.

        Beale mówi ostro: „Telewizja nie mówi prawdy. To park rozrywki. Cyrk, karnawał, wędrowna grupa akrobatów, tancerzy i dziwaków. To biznes do zabijania nudy. Jeżeli chcecie prawdy to idźcie do Boga, do swoich guru, do siebie samych. Telewizja powie wam tylko to co chcecie usłyszeć. Pokazujemy tylko iluzję. Zaczynacie wierzyć, że telewizja to rzeczywistość, a wasze własne życie to iluzja! Robicie wszystko co pokazuje wam telewizja. Ubieracie się, jecie, wychowujecie dzieci tak jak pokazuje telewizja. To jest zupełne szaleństwo. Dlatego wyłączcie teraz telewizory!!”.

        Tutaj ta scena:

        www.youtube.com/watch?v=vQAzpV7GC0U

        Oczywiście szefowie stacji są zachwyceni wynikami. Ale sytuacja się zmienia, kiedy Beale mówi w kolejnym programie o planowanym wykupieniu CCA przez jeszcze większą korporację z Arabii Saudyjskiej. Beale nawołuje widzów, żeby pisali do kongresu listy protestacyjne, aby wstrzymać tę transakcję. Zarząd stacji wpada w panikę. To byłby dramat dla stacji, która boryka się z długami. Prezes Frank Hackett jest przybity.

        Ale Jensen zaprasza Beale’a na spotkanie. „Przeciwstawił się pan prawom natury, a ja tego nie będę akceptował! Arabowie wyciągnęli z tego kraju miliony dolarów, teraz muszą je zwrócić! Myśli pan w kategorii narodów. Nie ma już narodów. Jest tylko system oparty na amerykańskim dolarze (…) Krzyczy pan w swoim programie o Ameryce i demokracji. Nie ma już Ameryki. NIE MA DEMOKRACJI. Jest tylko IBM, AT&t, itd…Świat jest zbiorem korporacji, którymi rządzą prawa biznesu. Świat jest biznesem. Nasze dzieci będą żyły w idealnym świecie. Jedna wspólna korporacja, w której każdy pracuje dla wspólnego zysku i ma w nim swoją część. I wybrałem właśnie pana, pana Beale, do głoszenia tej ewangelii”. „Dlaczego mnie?” pyta wystraszony Beale. „Bo jesteś w telewizji, durniu. I ogląda cię 60 milionów ludzi, każdego wieczora”.

        Tutaj ta scena:


        www.youtube.com/watch?v=NKkRDMil0bw
        • siostra_bronte "Sieć" (3) 28.06.15, 13:51
          Beale jest pod takim wrażeniem, że w kolejnym programie opowiada: „Skończyła się idea Ameryki, w której liczy się wolność i indywidualizm. To jednostka się skończyła. Jesteśmy krajem 200 milionów tranzystorowych, bezwonnych, białych ciał, zupełnie niepotrzebnych jako ludzie, które można wymienić równie łatwo jak części w tłoku. To świat humanoidów, którzy wyglądają jak ludzie, ale nimi nie są. Cały świat staje się zaprogramowaną, ponumerowaną masą bezdusznych przedmiotów…”

          W tym miejscu warto wspomnieć, że czasami akcję komentuje narrator. I po tym programie mówi, że Beale’a miał rację, ale to była prawda, której nie chcieli słyszeć widzowie. Była zbyt przygnębiająca. Oglądalność programu wyraźnie spada. Prezes Frank Hackett namawia szefa, Jensena, żeby zwolnić Beale’a. Ale Jensen ma do niego taką słabość, że mimo twardych argumentów finansowych nie chce się go pozbyć.

          Frank Hackett razem z Diane i kilkoma współpracownikami robi burzę mózgów. Przecież nie mogą pozwolić sobie na straty finansowe, ale nie mogą sprzeciwić się Jensenowi. Co tu zrobić? W końcu Frank Hackett zadaje pytanie: „Czy mamy zabić Beale’a? Co o tym sądzicie?”. Diane szybko odpowiada: „Nie widzę innej możliwości. Zabijmy sukin…a”. Genialne posunięcie. Pozbędą się kłopotliwego Beale’a, a jednocześnie dadzą dużą oglądalność pierwszemu odcinkowi drugiego sezonu serialu o Komunistycznej Armii Wyzwolenia, który będzie leciał zaraz po programie Beale’a.

          Producenci wynajmują bojówkarzy z KAW, którzy w czasie kolejnego programu zabijają go na wizji. Oczywiście tego wieczora stacja ma rekordową oglądalność :)

          Ostatnie słowa narratora: „To była historia Howarda Beale’a, pierwszego człowieka, który został zabity z powodu niskiej oglądalności”. Koniec.

          Kawał świetnego kina!! Ostra, bezwzględna satyra na telewizję. Satyra, która teraz stała się rzeczywistością. Ale też przenikliwa analiza amerykańskiego społeczeństwa i świata, trafnie przewidująca przyszłość. Teksty Beale’a są przejmująco prawdziwe. Kurcze, kiedy nawoływał widzów do krzyczenia przez okno: „Jestem wkurzony!!” sama miałam ochotę to zrobić!

          Kapitalny scenariusz, świetne dialogi, tempo. Reżyserski majstersztyk. Zdecydowanie jeden z najlepszych amerykańskich filmów lat 70-tych. Są tu momenty nieodparcie zabawne, ale i takie, kiedy zimny dreszcz przechodzi po plecach. No i naprawdę znakomite aktorstwo trójki: Faye Dunaway, Petera Fincha i Williama Holdena!

          Jeszcze trailer:

          www.youtube.com/watch?v=qnGgsJ26dao
          • grek.grek Re: "Sieć" (3) 28.06.15, 17:32
            doskonałe tempo,Siostro :]
            kolejna świetna robota pisarska :]
            znakomicie się czyta !

            ileż cytatów, rzeczywiście inspirujących i demaskujących telewizję jako narzędzie
            uzysku, propagandy politycznej i kontroli społeczeństwa, narzucania modelów życia,
            konsumpcji i pogladów wygodnych dla tych, którzy chcą czerpać z tego korzyści wszelakie.

            Lumet zawsze coś brał pod lupę i obnażał całą prawdę.
            w "Dwunastu gniewnych ludziach" społeczną obojętnośc i hipokryzję, w "Serpico" korupcję w policji, w "Adwokacie diabła" mechanizmy zakulisowych działań wpływowych korporacji i organizacji, w "Werdykcie" - chory wymiar sprawiedliwości, a w "Pieskim popołudniu" krytykuje nawet nieudolnych kryminalistów.
            i zawsze jest w dobrej formie :]

            cynizm szefów telewizji razi w oczy.
            są tacy elastyczni - on krytykuje nas ? on nam pluje w twarz ? on podważa naszą wuarygodnośc ? skoro słupki oglądalności rosną, to my go kochamy :]] czy to nie idealne rozwiązanie - akumulować zysk poprzez udostępnienie anteny własnemu wrogowi ? :]

            a wszystko to bazuje na założeniu, że ludzie w swojej masie i tak będą oglądali telewizję. bedą szukali wiadomości, informacji, opinii, norm i zasad jakimi powinni się kierować i w które powinni wierzyć, sposobów spędzania czasu i rzeczy których powinni chcieć - własnie w okienku. tak czy owak - przyjdą. zgrzytając zebami, podzielając zdanie krytyczne, ale przecież są tylko szarą masą, która głosuje pilotem : jesli oglądają, to nieważne dlaczego. Szefostwo Tv spali własną kukłę w prime time, jesli tylko widzowie tłumnie to obejrzą :]

            w istocie, Beale też jest marionetką.
            i mimo wszystko, dyskusyjny jest moment wyboru momentu, w ktorym zaczyna się buntować. robi to wtedy, kiedy grozi mu zwolnienie, a więc dopiero wtedy, kiedy nie ma już nic do stracenia. co ofk nie przekresla żaru z jakim peroruje i słuszności jaką ma w swoich monologach [świetne fragmenty, świetny dobór, Siostro].

            jego przełożeni, to zupełna patologia :] puenta czyni z tego filmu opowieśc groteskową.

            lata 70te, ileż kllasyków, doskonały okres w kinie amerykańskim, podobnie jak gros lat 80-tych i w dużej mierze 60-te. duzo się działo w samej Ameryce, a film za tym nadązał. Telewizja robiła świetne wyniki, jesli dobrze orientuję się w historii ;), więc ostrzeżenie przed wypaczeniami związanymi z wykorzystywaniem tak poręcznego instrumentu było pewnie czymś nowym ?

            • siostra_bronte Re: "Sieć" (3) 28.06.15, 18:29
              Dzięki, Greku :)

              Niezwykłe jest to, że ta historia jest tak aktualna po 40 latach! Zdecydowanie twórcy przewidzieli przyszłość telewizji, w której będą się liczyć tylko słupki oglądalności.

              Być może to pierwszy film demaskatorski film o telewizji. Kołacze mi się w pamięci jeszcze "Śmierć na żywo" Taverniera z 1980 r. przewidujący epokę reality shows, ale widziałam go wieki temu.
              • grek.grek Re: "Sieć" (3) 29.06.15, 14:09
                :]

                yes !
                niestety, telewizja chodzi na pieniądze, a dopoki paliwo jest papierowe, dopóty słupki
                będą dominować, bo przy okazji innych programów nikt nie będzie chciał się reklamować i za to płacić. im większa - tym większe parcie na słupki.

                Lumet jakby omija komponent ekonomiczny w jakimś sensie wymuszający hołdowanie gustom gawiedzi.
                ma wiele racji,bo w istocie w telewizjach komercyjnych zapewne mało kto popada w smutek z powodu konieczności uprawiania jarmarku dla zysku. ewentualnie rozterki szybko łagodzi świadomośc, że dzięki temu liczba zer na koncie bedzie znacząco wyższa. w publicznej po częsci też ma to miejsce, aczkolwiek ona dotuje kanały tematyczne, więc robi coś pożytecznego.

                kiedy pewien prezenter tiwi powiada "My nie chcemy robić telewizyjnej kaszanki,ale ją robimy, bo ludzie takiej własnej kaszanki chcą", to już sam nie wiem... żali się i tłumaczy czy zalatuje daleko posuniętym cynizmem ?

                mnie się przypomina "Quiz Show", obnażający kulisy robienia rozrywki telewizyjnej :]

                "Sieć" z chęcią obejrzę, jesli tylko przydarzy się okazja, dzięki za przybliżenie tego filmu, Siostro :]

    • grek.grek "Pan Lazhar" via TVP Kultura 28.06.15, 13:57
      Kino kanadyjskie z lokacją w... Kanadzie :]

      Montreal.
      mała szkoła podstawowa. Coś z dziesięcioro nauczycieli, kilka klas.

      Poranek pewnego zimowego dnia czwartkowego. 12-letni Simon jest tego dnia dyżurnym i do jego obowiązków należy przyniesienie kartoników z mlekiem dla całej klasy przed lekcjami. Przynosi więc przepisową ilośc w jakimś pudle. Próbuje otworzyć drzwi i nagle przez szklaną ich częśc widzi... wiszącą nauczycielkę, panią Martin. Strzeliła samobója w klasie, w której uczyła - kuriozum.

      Chłopaka aż zatyka. Cofa się wolno krok po kroku, a potem chodu przed siebie.

      Nauczyciele orientują się dośc szybko w sytuacji. Ewakuują całą szkołę, dzieci wysyłają do domu, ale w ogólnym rozgardiaszu jeszcze jedno z uczniów widzi zwłoki samobójczyni wiszące pod sufitem : jest to Alice, podobnie jak Simon - z klasy którą uczyła pani MArtin.

      Wezwana zostaje psycholog, dzieci dostają dzieńwolny, pani dyrektorka staje na uszach żeby jakoś ogarnąc sytuację, przyznacie sami, wyjątkową.

      Po pani Martin zostaje wolny etat. Nikt go nie chce wziąć, nikt nie chce uczyć jej klasy. Niespodziewanie zgłasz się ochotnik. Jest nim BAchir Lazhar, pan po 50-tce, schludny i miły. Algierczyk, imigrant. O całym zamieszaniu przeczytał w gazecie i postanowił pomóc. Doświadczenie nauczycielskie ? 20 lat w swoim poprzednim kraju. Dyrektorka ma tyle na głowie, że przyjmuje propozycję Lazhara i zatrudnia go jako wychowawcę tej "feralnej" klasy.

      Bachir jest dobrze przyjęty. Społeczność niewielka, aroganta by nie strawili, a on uśmiecha się, jest kulturalny, a minimalny dystans odczytywany jest jako naturalna początkowa nieśmiałość. Lazhar wpada w oko jednej z nauczycielek, zawsze uśmiechniętej i energetycznej CLaire. Kiedy jednak proponuje mu ona podwózkę do domu, Bachir wybiera grzecznie jednak autobus. Ma swoje powody...

      Okazuje się, ze poza szkołą - Bachir stara się o azyl [w Australii rzecz jasna]. W Algierii on i jego zona oraz córki byli obiektem prześladowań, najpewniej na tle religijnym. Żona była postępową nauczycielką, angazowała się w politykę, pisała ksiązki godzące w jakieś tamtejsze wartości. Wielokrotnie otrzymywali pogróżki. W końcu uznali, że czas wziąć nogi za pas. Bachir wyjechał do Australii, żeby się zaczepić jakoś, a potem miał sprowadzić rodzinę. Kiedy on kręcił się po kraju Kangurów - na kamienicę, w której mieszkali, przeprowadzono zamach. W pożarze zginęła jego zona i córki. To czy Bachir uzyska azyl zalezy teraz od stwierdzenia przez policję i służby specjalne, czy to faktycznie był zamach. Jesli tak, to Bachir zostanie uznany za imigranta politycznego, który ma prawo uzyskać azyl, jako że zachodzi duże prawdopodobieństwo, ze powrót do Algierii łączyłby się z aresztowaniem, torturami, a nawet śmiercią.

      Trwa procedura, Bachir odwiedza sąd, ma adwokata. I przeżywa żałobę. Pewnie dlatego ostrożnie się odnosi do sympatycznych gestów zainteresowanej nim Claire.

      Doświadczony stratą rodziny Lazhar wie doskonale, wyczuwa, co mogą przeżywać dzieci, na swój sposób osierocone przez swoją wychowawczynię.

      Ofk, rozmawia z nimi psycholog, większośc nie wydaje się być zaszokowana, raczej zaciekawiona całym wydarzeniem, ale rozmowy trwają, a najczęsciej pojawiające się pytania to : "Dlaczego to zrobiła ?" oraz "dlaczego TUTAJ ?".

      Najgłębiej całą sytuację przeżywają Simon i Alice. Także dlatego, ze oboje widzieli wiszące zwłoki. Ich reakcje są zgoła odmienne.

      Alice jest mała, ale bystra i wrażliwa. naruszenie jej psychiki skutkuje większym zaangażowaniem w czytanie książek i zadawaniem sensownych pytań, próbą zrozumienia zmarłej nauczycielki i przypadkowości jej wyborów. Nie można poznać tych motywów, nie wiemy dlaczego to zrobiła i dlaczego tutaj, możemy tylko uszanować to co się stało, zapomnieć z czasem, nie wyrzucając jednocześnie z głowy samej osoby, pamiętając że była dobra [bo była].

      Matka Alice pracuje w liniach lotniczych, rzadko bywa w domu. dziewczynką zajmuje się opiekunka. Ale to Bachir staje się jej mentorem w tych trudnych dniach. Nie robi nic szczególnego, jest po prostu miły, kiedy odkrywa że Alice jest inteligentniejsza i dojrzalsza od równieśników, przynosi się jej "dorosłe" ksiazki do czytania, bacząc oczywiście by były jednocześnie dla niej właściwe. Kiedy opowiada jej, że pochodzi z Algieru - mała znajduje widokówki ze slajdami miasta i trzyma je w pulpicie swojej ławki. BAchira bardzo to wzrusza.

      TO Alice pisze coś w rodzaju odezwy z okazji śmierci pani MArtin. czyta ją na całą klasę, mimo że temat wypracowań był zupełnie inny. Lazhar kopiuje jej wyznanie, mądre i racjonalnie tłumaczące sytuację i będące jakby głosem całej klasy ubranym w słowa, rozsyła je wszystkim rodzicom i nauczycielom.

      Inaczej ma się rzecz z Simonem. Już wcześniej był trzpiotem, ale po smierci pani MArtin staje się wręcz nieznośny - zaczepia kolegów [zwłaszcza jednego - miśka z nadwagą, który ze stoickim spokojem znosi jak Simon zrzuca mu czapkę z głowy], na przewach wali piłką w mur, a czasami potrafi komuś przywalić. Dzieje się tak, kiedy jeden z kolegów [ten od czapki] znajduje w kieszeni Simona zdjęcie pani Martin z... dorysowanymi skrzydłami jak u anioła i... domalowanym sznurem od szyi do sufitu. dyrektorka bierze go na rozmowę w cztery oczy, sytuacja robi się poważna. JUż się wydawało, że temat zaczyna się ulatniać, zorganizowana została jakaś przedświąteczna szkolna impreza z poczęstunkiem, muzyka, nawet Lazhar sobie tańczy jak go niikt nie widzi... a tutaj nagle taka akcja.

      Juz wcześniej Alice i Simon mają pyskówki. Nikt ich wtedy nie widzi, więc nie do końca wiadomo o co chodzi. Poza tym, że ścierają się dwie rózne postawy wobec śmierci, reprezentowane właśnioe przez obie postaci.

      Po tej zadymie na imprezie szkolnej - poznajemy sedno sprawy, poznaje je także Bachir.

      Otóz, kiedyś Simon brał u pani MArtin korepetycje. Jakoś to się zbiegło z problemami rodzinnymi chłopca i rozplakał się przy niej. Więc pani Martin przytuliła go z czułością. Simon wyrwał się jej i odepchnął ją mocno. A potem złosliwie rozgłaszał, że pani Martin zaczęła go całować. Nikt w to nie uwierzył, ale pani Martin było przykro.

      Po jej śmierci Simon jest przekonany, że powiesiła się z powodu jego zachowania. Chłopaka toczy od środka ogromne poczucie winy, z którym sobie zupełnie nie radzi, stąd jego małpie figle i agresja [momentami jakże niewspółmierna do jego drobnej budowy ciała].

      Bachir jako nauczyciel w zasadzie nie robi nic wyjątkowego. To znaczy... robi same błędy :] Nie umie dobrze mówić po francusku, dzieciaki go poprawiają [za jego przyzwoleniem], od razu z marszu ordynuje im dyktando z fragmentów... "Jaszczura" Balzaka, ma problemy z ortografią, a niekiedy zdarza mu się szurnąć po włosach Simona, który kulką strzela w koleżankę. Na wywiadówce grzecznie, ale stanowczo mówi rodzicom jednej z dziewczynek, że ich córka przesadza z pouczaniem innych dzieci i "służbistością", że może powinna wyluzować. Rodzice na to "Niech pan uczy, ale trzyma się z daleka od wychowania naszego dziecka". W szkole, w której zasadą jest zero kontaktu fizycznego z dziećmi, zero dotyku, sterylnośc, sztywnośc formy i otoz "uczenie, zamiast wychowywania" Bachir jest ewenementem. Łamie też swobodnie prywatnośc swoich uczniów. Kiedy wychodzą z kllasy na przerwę - zagląda pod pulpity ich ławek, co tam trzymają.

      Jednocześnie bardzo dba o chłopca z migrena, którą uczy się w tej klasie. Bez słowa, sam przynosi mu banany i batony energetyczne, proponuje ruch na świezym powietrzu. Wiele robi dla Alice. On po prostu JESt, prowadzi lekcje, zaciekawia ich, pozwala mówić i słucha. I to tyle. Ale to jest wyjątkowe, bo dzięki temu pozwala im wszystkim przejśc suchą nogę przez tę kałuzę. Żadnych celebracji, po prostu dobra codziennośc, dzięki której dzieci są w stanie pogodzić się ze stratą swojej nauczycielki. ZOSTAWIŁA ich przecież.

      Tak się nie robi, nie wolno zostawiać ludzi w taki sposób. Tak bez zapowiedzi.
      • grek.grek "Pan Lazhar" [2011] via TVP Kultura [2][ 28.06.15, 14:23
        Co ona sobie myślała wieszając się tutaj, w tej klasie, dlaczego nie wzieła pod uwagę uczuć swoich ucznioów ? - grzmi Lazhar i wywołuje konsternację wśród swoich kolegów i koleżanek po fachu, fajnych w sumie ludzi, którzy jednak bardziej żałują zmarłej niż zastanawiają się jak jej czyn i wybór miejsca jego popełnienia wpłyneły na dzieci.

        Taki właśnie jest pan Lazhar. Wielkoduszny. I uczciwy. Szczery. Żaden "Kapitan, mój Kapitan". Ot, normalny facet, który rozumie co czują te dzieci, bo w jakimś sensie przeżywa to samo i kontaktem z nimi leczy własne rany. A kiedy robione jest klasowe zdjęcie i Bachir skromnie staje poza kadrem, dzieciaki same zapraszają go do fotki. Ładny moment podkreslający aprobatę wobec wszystkiego co robi z nimi i dla nich.

        Claire zaprasza go do siebie, on ją odwiedza, rozmawiają, jedzą, ona mieszkała wiele lat w Afryce, wiec rozumie specyfikę kulturową miejsc z których Lazhar przybywa,ale okazuje się ze nie rozumie... specyfiki imigranta, który UCIEKA, a nie podrózuje dla kaprysu. Najpewniej się nie zejdą, ale też chyba nie o to chodziło wtym wątku. Zdecydowanie ważniejsza jest sugestia Claire, by Lazhar mówił do dzieci o sobie, o tym co sam czuje, by dał im coś z siebie. Z głębi.

        Kiedy Simon wybucha żalem na lekcji, sprowokowany przez Alice, kiedy krzyczy do wszystkim zalewając się łzami "Wiem, że macie mnie za WINNEGO ! Wiem,ze sądzicie iż to moja WINA !Ona to zrobiła w czwartek, wiedziała że w czwartek ja roznoszę mleko i że ją znajdę i zobaczę !" - Lazhar mu nie przerywa, ale kiedy chłopiec kończy, podchodzi do niego, obejmuje go i tłumaczy że nie jest niczemu winien, że nie ma prawa w ogole myśleć o tym, iż jest winny. Znów łamie kodeks, pozwala sobie na dotknięcie ucznia, ale ma to w nosie. Są ważniejsze rzeczy niż głupie zasady.

        Nadchodzi wiosna. Wszystko się wyprostowuje. Po śmierci pani Martin rana się zabliźnia. Alice i Simon uśmiechają się do siebie i przekomarzają na szkolnym dziedzińcu. Matka Alice odwiedza pana Lazhara i gorąco dziękuje mu za wsparcie jakim był dla jej córki.Ona sama nie mogła jej pomóc tak jak by chciała, ale na szczęście on był w pobliżu. Bachir uśmiecha się i chyba trochę się wstydzi, ale na pewno jest w dobrym humorze po tym jak sąd zatwierdził jego azyl. Według opinii biegłych, żona i dzieci Bachira padły ofiarami zamachu na ich życie. Kamienica spłonęła i zgineło kilkanaście osób, ale celem bezpośrednim była rodzina Bachira.

        Zaś pewnego ładnego kwietniowego dnia [tak na oko] pani dyrektorka informuje Bachira, że powinien odejśc. Jego metodologia pracy nie jest dobra, że jako nie-psycholog nie powinien wciągać pozwalać dzieciom na wywnętrzanie się, a dodatkowo perfidnie ją okłamał : nigdy nie pracował jako nauczyciel. I to prawda : Bachir przez 20 lat prowadził resaurację, nigdy nie miał nic wspólnego ze szkolnictwem. Proszę odejśc, po cichu, bez ostentacyjnych pożegnań", prosi go dyrektorka, przy okazji informując, że po tej całej historii i jej posada wisi na cienkim włosku.

        "MUsi mi pani pozwolić poprowadzić ostatnią lekcję. Pani martin porzuciła ich nagle i bez słowa. Proszę nie skazywać ich na drugą taką sytuację", mówi Bashir i dyrektorka się zgadza.

        Na tej ostatniej lekcji widać jak dzieciaki pracują przykładnie, jak chłopak z migreną używa słownika, za co dostaje plusa, a kiedy ten z nadwagą, Viktor, próbuje to skopiować i robi mnóstwo szumu aby zwrócić uwagę nauczyciela - Lazhar nie podnosząc głowy znad dziennika chwali go, ale bez plusa, co wyraźnie rozczarowuje Viktora [element komediowy].

        Lazhar nie mówi im że odchodzi. Robi coś innego, czyta im krótką bajkę własnoręcznie napisaną. Dzieci mają przed sobą ksera tej opowieści i głośno poprawiają błędy ortograficzne i gramatyczne, kiedy Baschir czyta ją na głos. A bajka jest o nim, o jego stracie, o jego smutku, o ich stracie, i ich smutku, zaś metaforami są owady i przyroda.

        Nie wiadomo, czy wszystkie dzieci orientują się w temacie, ale na pewno orientuje się Alice. Po ostatnim dzwonku przychodzi do klasy, patrzy na Baschira, on patrzy na nią, i padają sobie w objęcia.

        kameralny, mądry, życiowy film.

        www.youtube.com/watch?v=FQPmJD2hKT8
        • barbasia1 Re: "Pan Lazhar" [2011] via TVP Kultura [2][ 28.06.15, 17:02
          Piękna opowieść!
          • grek.grek Re: "Pan Lazhar" [2011] via TVP Kultura [2][ 28.06.15, 17:37
            istotnie taka jest :]
            bez lukru i bez ckwliości, szczera i prawdziwa.

            wpisująca się w myślenie samego nauczyciela, który stara się nie traktować dzieci jak... dzieci. pozwala im myśleć, mówić, podsuwa mądrzejsze lektury niż te koziołki i pierdołlki z programu oficjalnego, szanuje ich uczucia i stara się traktować ich jak dorosłych, na tyle oczywiście na ile jest to możliwe.
            • barbasia1 Re: "Pan Lazhar" [2011] via TVP Kultura [2][ 28.06.15, 18:24
              Tak, świetne podsumowanie!
              • grek.grek Re: "Pan Lazhar" [2011] via TVP Kultura [2][ 29.06.15, 13:59
                dzięki :]
    • barbasia1 "Ptaki ciernistych krzewów" odc. 3 17:30 28.06.15, 17:11
      Dziś.
      Tydzień temu miałam opowiedzieć o dwóch ciekawych scenach w odcinku 2. Może napiszę o tym jutro...
      • grek.grek Re: "Ptaki ciernistych krzewów" odc. 3 17:30 28.06.15, 17:37
        o, może skoczę zaraz :]

        świetnie :]
        • barbasia1 Re: "Ptaki ciernistych krzewów" odc. 3 17:30 28.06.15, 17:57
          O!!! Pojawiła się właśnie Maggie . Schodzi ze chodów do salonu. Urosła, wypiękniała. Cuuudna Rachel Ward już w tej roli. Ksiądz Ralph patrzy na nią oszołomiony. Trwa przyjecie z okazji 75. urodzin pani Mary, właścicielki Drogidy.

          Mary, wystrojona w białą suknię , tańczy z księdzem Ralphem i prowokuje damy do złośliwych komentarzy. Jedna stwierdza szyderczo, że wystroiła się jak do ślubu, druga jeszcze złośliwej komentuje, że w białym wygląda "jak śmierć."


          Ksiądz ostawia tańcory z jakąś damą, Maggie roni łezki. Wcześniej zmartwiona była, że ksiądz jej unika.
          • barbasia1 Re: "Ptaki ciernistych krzewów" odc. 3 17:30 28.06.15, 18:04
            Hah! Ale wspaniała była Barbara Stanwyck w scenie, której wyznaje z pasją, z całą mocą serca księdzu Ralphowi, że kocha, że go zawsze kochała.
            • barbasia1 Re: "Ptaki ciernistych krzewów" odc. 3 17:30 28.06.15, 18:18
              Pani Mary Carson zmarła.

              "Stara wiedźma się zawinęła" - komentują służące.

              Mary Carson przeczuwając swą śmierć napisała nowy testament i tuż przed swoją śmiercią wręczyła go prawnikowi. Prawnik odczytuje go księdzu Ralphowi.

              Cały majątek 13 milionów funtów przepisała kościołowi , pod warunkiem, że ksiądz się zajmie posiadłością. Ksiądz Ralph proponuje zniszczyć nowy testament, chce , żeby to rodzina Meggie odziedziczyła majątek, zgodnie z oczekiwaniami wszystkich.

              Prawnik odczytuje jednak ten najnowszy testament.

              Ojciec Meggie zachowuje się bardzo godnie w obliczu tej sytuacji ...
              • barbasia1 Re: "Ptaki ciernistych krzewów" odc. 3 17:30 28.06.15, 18:23
                "Ożeń się ze mną" - błaga Meggie księdza Ralpha. "Boga kocham bardziej"- mówi ksiądz. "Tej miłości żaden człowiek nie może zastąpić" -dodaje. Całują się namiętnie!!!
                Ksiądz w końcu ucieka ,wsiada do samochodu. Meggie uśmiecha się i patrząc za odjeżdżającym samochodem mówi: "Wrócisz do mnie , bo cię kocham". Hah! :)
                • barbasia1 Re: "Ptaki ciernistych krzewów" odc. 3 17:30 28.06.15, 19:52
                  W ten sposób pani Mary Carson zemściła się na księdzu Ralphie za nieodwzajemnioną miłość.
                  Teraz ksiądz będzie zmuszony przebywać blisko Meggie, która pozostanie z rodziną w Drogidzie. Jego zasady, wierność Bogu zostaną wystawione na ciężką próbę.

                  ;)
                  • grek.grek Re: "Ptaki ciernistych krzewów" odc. 3 17:30 29.06.15, 17:11
                    Barbasiu, to jak relacja LIVE :]]
                    dzięki, świetne :]

                    i to jest dopiero film życiowy- ksiądz w dylemacie : posluga czy miłośc do kobiety. i to jak widać niejedna się za nim oglądała, hehe.

                    alez to hicior był...
                    dzisiaj tyle tych seriali, soap-oper itd., że właściwie żadnej nie udaje się wywołać większej "awantury', a kiedyś w erze przed-1000-seriali-naraz było zupełnie inaczej. "Isaura" i "Ptaki..." miały autentyczną widownię fanowską i wzruszały... mylyjony ludzkości polskiej :]
    • siostra_bronte "Przelotni kochankowie" 29.06.15, 13:37
      20.10 w Ale kino. Film Almodovara z 2013 r. Pamiętam fatalne recenzje, ale rzucę okiem.
      • grek.grek Re: "Przelotni kochankowie" 29.06.15, 17:31
        brawo, Siostro !

        mam nadzieję na Twoją recenzję :]
        • siostra_bronte Re: "Przelotni kochankowie" 29.06.15, 18:41
          Wiem, że jest tu silny fan-club Almodovara :) Na pewno napiszę, ale szczerze mówiąc mam złe przeczucia.
          • barbasia1 Re: "Przelotni kochankowie" 29.06.15, 22:24
            :)
            Czekamy, czekamy!
            /fan-club Almodovara/
            • siostra_bronte Re: "Przelotni kochankowie" 30.06.15, 12:16
              :)

              No więc obejrzałam. Krótko o fabule. Samolot, który leci z Madrytu do Meksyku ma problemy z podwoziem. Musi krążyć nad Hiszpanią, bo są problemy ze znalezieniem lotniska, na którym mógłby wylądować. Stewardzi usypiają pasażerów środkami uspokajającymi, żeby nie sprawiali problemów. Tylko grupa pasażerów z klasy biznes jest świadoma tego co się dzieje. Ale załoga samolotu robi wszystko, żeby ich zrelaksować, włącznie z podawaniem alkoholu i narkotyków. W efekcie wszyscy się pie..ą (inaczej nie mogę tego określić), łącznie z pilotami...

              Nie ma sensu streszczać fabuły, bo to właściwie zlepek scen, bez sensownego scenariusza. Zawiązanie akcji jest obiecujące, to naprawdę fajny pomysł, ale potem, niestety jest już tylko gorzej. To miała być, jak rozumiem, zwariowana, campowa komedia, ale wyszło mało śmiesznie i wulgarnie, niestety.

              99% żartów kręci się wokół fizjologii i seksu. O "robieniu laski" mowa jest chyba z dziesięć razy. Trzech stewardów to przegięci geje. Naprawdę, nie rozumiem dlaczego Almodovar utrwala stereotyp gejów, którzy non stop myślą o seksie ze wszystkim co się rusza. Takie dowcipasy mogą rozbawić chyba wyłącznie homofobów!

              Efekt jest taki, że uśmiechnęłam się może kilka razy (fajna jest scena kiedy jeden ze stewardów, gorący katolik, wyciąga podręczny ołtarzyk, żeby pomodlić się przed lotem). Jak na komedię to naprawdę słabo. Dobrzy aktorzy robią co mogą, ale aż przykro patrzeć jak ich wysiłek idzie na marne. Przy takim scenariuszu to nie mogło się udać.

              W sumie klapa. Nie wiem co naszło Almodovara, żeby nakręcić to żenujące dzieło, które przypomina raczej filmy dla niewyżytych nastolatków. Ale jak to bywa z komediami, może komuś spodoba się takie poczucie humoru. Osobiście odradzam!!

              Trailer (ostrzegam, oglądacie na własną odpowiedzialność!):

              www.youtube.com/watch?v=vQbiAK_3HcE

              • grek.grek Re: "Przelotni kochankowie" 30.06.15, 14:43
                dzięki, Siostro, zwłaszcza że obejrzenie tego - jak piszesz : słabego - filmu musiał Cię sporo kosztować :]

                w trailerze widać ciekawą kolorystykę, no i hiszpański zawsze brzmi nieźle, a w ostatnim kadrze Penelopa jest ;] jesli tylko tyle zostało z całej almodovarowskiej sztuki, to rzeczywiście wydaje się, że nakręcił coś co miało być... prowokacją ? zagraniem na nosie [komu ?] ? komedią dla odprężenia ? chwilowym kaprysem ? objawem kryzysu ?



                • siostra_bronte Re: "Przelotni kochankowie" 30.06.15, 15:10
                  Tak, to było poświęcenie, ale czego się na robi dla naszego forum? :)

                  Penelopa i Banderas pojawiają się tylko w pierwszej, krótkiej scenie na płycie lotniska.

                  Pewnie chodziło o lekką, zwariowaną komedię z morałem, że najlepszym sposobem na wszystkie smutki jest seks, nieważne z kim :) Ale wyszło naprawdę fatalnie.
                  • grek.grek Re: "Przelotni kochankowie" 01.07.15, 13:42
                    hehe :]
                    niektóre sytuacje wymagają heroizmu, Siostro ;]]

                    rozumiem.
                    dośc symptomatyczne, że tę jedyną scenę wykorzystano w trailerze, prawda ? :] jakby sami twórcy z panem Pedrem na czele średnio wierzyli w potencjał tego filmu i musieli zachęcać twarzami popularnych aktorów, nawet jesli wykorzystanych w filmie czysto symbolicznie.

                    yes.
              • barbasia1 Re: "Przelotni kochankowie" 01.07.15, 23:30
                To jest straszne!

                Bronte, doceniam Twoje poświecenie. Zamierzam zastosować się do Twojej rady. Będę film omijać.
    • grek.grek "Drive" W.Refna with Gosling - w Polsacie 29.06.15, 14:13
      23:05

      ja już jestem po [jest ostrzeżenie o spoilerze + ewentualnie ostatni akapit z podsumowaniem, gdybyście skoczyli w tę opowieść, na co liczę jak zawsze :)] :

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,150354644,150626168,cannenskie_Drive_2011_via_TV4.html
      • siostra_bronte Re: "Drive" W.Refna with Gosling - w Polsacie 29.06.15, 14:16
        Był już parę razy, ale jakoś nie mogę go obejrzeć. Znowu za późno!
        • grek.grek Re: "Drive" W.Refna with Gosling - w Polsacie 29.06.15, 17:32
          niestety, trochę późno.

          zapewne wcześniej nigdy nie wyświetlą, z powodu mocnych scen strzelanin, ilości krwi i kopniaków w tyłek.
    • grek.grek "Chwała [Glory]" w Stopklatce 20:00 29.06.15, 17:29
      "Chwała", czasami "Na polu chwały".

      idealny timing :]

      konsekwetnie polecam : znakomite kino z epoki [wojna secesyjna], wątków psychologicznych, osobistych, społecznych - całe mnóstwo, doskonałe role [Denzel Washington zwłaszcza, ale i Matthe Broderick gra znakomicie], znakomita muzyka niedawno zmarłego Jamesa Hornera, wspaniała scena batalistyczna kończąca film, wiele dialogów i momentów zapadających w pamięć; film o dojrzewaniu do odpowiedzialności, przełamywaniu uprzedzeń, przekuwaniu rozgoryczenia, nieufności i upokorzenia w zdolność poświęcenia w imię wyższych ideałów i wspólnej Sprawy.

      w największym skrócie : podczas wojny secesyjnej Północ organizuje oddziały złożone z czarnoskórych zbiegłych niewolników do walki z Południem. Na czele jednego z takich pułków staje młody pułkownik Shaw, który dopiero co wyróznił się w walkach. ściągają więc na wezwanie czarnoskórzy ochotnicy. zupełnie nieprzygotowani do jakiejkolwiek zorganizowanego, zdyscyplinowanego działania. pułkownik i jego kilku pomocników muszą ich wyszkolić. dla samego pułkownika, ktory pewnie nawet 30-tki nie ma w metryce jest to debiut, musi się nauczyć jak rozmawiać z tymi ludźmi, musi się wiele razy przełamywać aby podejmować trudne, niekiedy bolesne decyzje, zawsze jednak słuszne i w danym momencie konieczne. musi zyskać zaufanie, ale i także sprostać drwinom, że dowodzi czarnymi, a więc "gorszymi", nawet bowiem po stronie walczącej o wyzwolenie czarnych rasizm jest codziennością - nie zawsze nawet wiążący się z pogardą, czasaami zalatuje on po prostu protekcjonalizmem i ironią. Mathew Broderick bardzo pasuje do tej postaci, jest odpowiednio dziecinny na twarzy, z łatwością wygrywa rozterki bohatera, który u progu życia musi się zmierzyć z wyzwaniem, które momentami uderza go obuchem we wrażliwość jaką wyniósł z zamożnego domu należącego do elity Bostonu. Broderick jest najlepszy w takich właśnie momentach, kiedy pułkownik Shaw próbuje zapanować nad zdenerwowaniem i niepewnością, zdobyć się na stanowczy ton i nie okazać przy innych wątpliwości, a jesli już to starannie pokryć je pozorami pewności co do własnych słów i decyzji.

      wśród ochotników są rózne typy : czarny przyjaciel pułkownika, wyzwoleniec, który porzuca wygodne salony bostońskie, czytanie książek i picie kawki ze swoimi białymi przyjaciółmi i zostaje rekrutem; rozsądny Rollins, który zna wojnę, bo pracował dla wojska jako grabarz; a takze Trip, zbuntowany przeciw wszystkim, pyskaty, nie wierzący nikomu - ani białym, ani swoim, ale "on chce walczyć, może najbardziej ze [z nich] wszystkich". Denzel Washington jest w tej roli znakomity.
      wszyscy będą musieli przejśc swoją szkołę życia i znaleźć coś co ich łączy.

      nie wiem, który raz zachęcam ;] i uwierzcie mi : to nie jest ostatni raz ;]]
      • siostra_bronte Re: "Chwała [Glory]" w Stopklatce 20:00 29.06.15, 19:34
        Hehe. Pobiłeś chyba mój rekord z "Ostrymi psami", który zapowiadałam jak dotąd 6 razy.
        • siostra_bronte Re: "Chwała [Glory]" w Stopklatce 20:00 29.06.15, 19:34
          *które
        • grek.grek Re: "Chwała [Glory]" w Stopklatce 20:00 30.06.15, 13:17
          hehe :]
          to miłe.
          zapowiadał będę konsekwentnie nadal ;]]
      • barbasia1 Re: "Chwała [Glory]" w Stopklatce 20:00 29.06.15, 22:34
        Konsekwentnie nadrabiam zaległości w "Mad Men" sezon 6. Dzisiejszy odcinek pokazywany był z z opóźnieniem po 20:45 w związku z galą wręczenia nagród XV Festiwalu Teatru Polskiego Radia i Teatru Telewizji Polskiej "Dwa Teatry" - Sopot 2015, więc "Glory" jeszcze musi poczekać.
        Nie będę mieć pretensji , jeśli pojawi się kolejna zapowiedź . ;)

        A'propos gali:
        Grand Prix XV Festiwalu "Dwa Teatry": Najlepsze słuchowisko radiowe: "Podróż na Księżyc" Moniki Milewskiej w reż. Anny Wieczór-Bluszcz z Janem Englertem i Jerzym Radziwiłowiczem w rolach głównych. Najlepszy spektakl Teatru Telewizji: "Walizka" Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk w reżyserii Wawrzyńca Kostrzewskiego. Nagrodę, oprócz autorki i reżysera otrzymali też: Adam Ferency (za rolę Fransua Żako/Pantofelnika) i Krzysztof Globisz (za rolę Narratora). Nagrodę dla najlepszej aktorki zdobyła Julia Kijowska za tytułową rolę w przedstawieniu „Walentyna”. Nagrodę aktorską za główną rolę w spektaklu Teatru TV zdobył Łukasz Simlat za rolę Daniela/Karskiego w spektaklu „Karski”.

        Czytaj więcej: www.dziennikbaltycki.pl/artykul/3918383,wreczono-nagrody-xv-festiwalu-dwa-teatry-sopot-2015,id,t.html?cookie=1
        • grek.grek Re: "Chwała [Glory]" w Stopklatce 20:00 30.06.15, 13:20
          możesz na to [kolejne zapowiedzi] liczyć, Barbasiu :]]

          TVP konsekwentnie powinna pokazać te spektakle na swoich antenach :]
          kiedyś dwa razy zrobili event z teatrem na żywo, pompa i splendor, by po
          chwili w ogóle ten zwyczaj porzucić. to typowe zachowanie TVP - nie przypominam
          sobie, zeby kiedykolwiek skończyli to, co zaczęli.
    • grek.grek opera z MET w Kulturze : "Lunatyczka" [2009] 30.06.15, 13:12
      ostatni wtorek miesiaca - kolejna [re]transmisja z MET.
      chociaż w wakacje reguła ta ulegnie zmianie, już za tydzień "Łucja z Lammermooru".

      od 21:05 dzisiaj.

      "Lunatyczkę" napisał Vincenzo Bellini.
      rzecz się dzieje w górskiej miejscoowści w Szwajcarii, gdzie piękna wieśniaczka Amina ma wyjść za zamożnego Elwina. Problem polega na tym, że dziewczyna cierpi na tytułową przypadłośc i lunatykuje po nocach [przesądni wieśniacy podejrzewaja, że to jakiś duch błąka się po okolicy]. pewnej nocy Amina w akcie lunatycznym "odwiedza" dom hrabiego Rudolfa, przez co nie mający zielonego pojęcia o jej chorobie Elwin chce zerwać zaręczyny.

      2 akty, 2 godziny :}

      • barbasia1 Re: opera z MET w Kulturze : "Lunatyczka" [2009] 30.06.15, 18:00
        Tylko 2 godziny? ;)
        Skaczę! To znaczy, zamierzam zasiąść przed telewizorem.


        /O „Cyruliku sewilskim” nic nie dodałam do Twojego postu. /
        • barbasia1 Re: opera z MET w Kulturze : "Lunatyczka" [2009] 30.06.15, 18:19
          No i muszę teraz wyjść ...
          • grek.grek Re: opera z MET w Kulturze : "Lunatyczka" [2009] 01.07.15, 13:39
            mam nadzieję, że wróciłaś na czas, Barbasiu ? :]

            ja [też] skoczyłem.
            świetny spektakl.

            ale z kilkoma słowami wrazeniowymi wstrzymam się do nowego wątku, który chyba ?? :"] dzisiaj się pojawi...

            ... jak sądzisz ? :]]
            • barbasia1 Re: opera z MET w Kulturze : "Lunatyczka" [2009] 01.07.15, 23:20
              Rzekłeś! Mania już założyła nowy wątek. Możesz pisać o "Lunatyczce". :)

              A'propos, "Lunatyczka" to pierwsze przedstawienie z MET (z tych które oglądaliśmy), które odchodzi od klasycznej formy inscenizacji.

              Zdążyłam, ale patrzyłam i słuchałam jednym okiem, pisząc w tym czasie pismo reklamacyjne do firmy telekomunikacyjnej, dla kuzyna.
              Jakaś gra, o której istnieniu nie wiedział, zainstalowała mu się na smartfonie, diabelska sztuczka ;), nie wiadomo jak , nie wiadomo kiedy i zeżarła kupę forsy...

              Ale przezornie nagrywałam i jutro doobejrzę, co straciłam. :)
              • grek.grek Re: opera z MET w Kulturze : "Lunatyczka" [2009] 02.07.15, 15:18
                właśnie widzę :]
                napiszę jutro.

                yes !

                o, mam nadzieję, że udało Ci się jakoś odkręcić ten... szwindel [dobre słowo ?] ?
                • barbasia1 Re: opera z MET w Kulturze : "Lunatyczka" [2009] 02.07.15, 23:56
                  Jutro! Nawet lepiej!


                  Nie do końca wiem jak to właściwie działa, nigdy nie miałam takiego problemu, ale coś jest na rzeczy z tym szwindlem, bo nie tylko osoby nieuważne dawały się naciągnąć na płatne subskrybcje sms różnego rodzaju. W internecie można znaleźć dyskusje na ten temat, artykuły.
                  Oczywiście trzeba swoje odczekać zanim przyjdzie odpowiedź od operatora.


                  Zasnęłam na drugim odcinku "Skandalu" ... :/
          • grek.grek Re: opera z MET w Kulturze : "Lunatyczka" [2009] 01.07.15, 13:44
            PS : na Pulsie dziś finał "Hannibala" - skaczesz, Barbasiu ?

            ja raczej w sieci zobaczę.
            zresztą, 11 i 12 odcinek też mam w "zaległościach" ;]
            • ewa9717 A wtorkowy "Sen o Warszawie"? 01.07.15, 13:46
              Bardzo ciekawy film o Czesławie Niemenie. Nikt nie oglądał?
              • grek.grek Re: A wtorkowy "Sen o Warszawie"? 01.07.15, 14:09
                komentowaliśmy :]

                przepraszam, że linkują własnego posta, ALE tak się złożyło, dyskusja właściwa jest pod nim :] :

                forum.gazeta.pl/forum/w,14,156457892,156677592,_Sen_o_Warszawie_2014_dokument.html
                • ewa9717 Re: A wtorkowy "Sen o Warszawie"? 01.07.15, 14:44
                  A jakoś mi umknęło te półtora roku temu, dopiero teraz obejrzałam ;)
                  • grek.grek Re: A wtorkowy "Sen o Warszawie"? 01.07.15, 15:40
                    :]

                    co sądzisz o tym filmie, Ewo, jakie wrażenia ?
            • barbasia1 Re: opera z MET w Kulturze : "Lunatyczka" [2009] 01.07.15, 23:27
              Ale zawaliłam! :/ Przepraszam.
              Jutro zabieram się do roboty!

              Oczywiście, że nie skaczę Greku. Ty nie oglądasz, a ja bym miała oglądać!? To byłoby nie w porządku. Ciekawość mnie strasznie pali, ale też ma zaległości, też nie widziałam 11 i 12 odcinka. A! I jeszcze 10. Chce je zobaczyć.

              • grek.grek Re: opera z MET w Kulturze : "Lunatyczka" [2009] 02.07.15, 15:17
                no co Ty, żaden problem :"]

                haha ;]

                zostały 3-4 odcinki, poradzimy sobie :]
    • siostra_bronte "Adwokat" 01.07.15, 14:52
      Jakoś dzisiaj nie ma w czym wybierać. Wypatrzyłam tylko ten film, o 20.00 w tvn7. Całkiem dobre kino sądowe (koncern zatruwa środowisko, a walka w sądzie trwa lata), film oparty na faktach. Nawet Travolta wypadł nieźle.
      • grek.grek Re: "Adwokat" 01.07.15, 15:42
        dzięki, Siostro :]

        ja widzę "Kawę i papierosy" Jarmuscha, powtórkowo w KUlturze, 23:10.

        "Gry uliczne" w Polonii o 21:55.

        "Wszystko gra" w Stopklatce, ale późno : 23:55 :]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka