Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2015 - 12 (vol. 62)

    • maniaczytania Rany - ponad 100 w 5 dni? ;) 05.12.15, 19:44
      ależ macie tempo :)

      Zaraz spróbuję 'ponadganiać' ;)
      • siostra_bronte Re: Rany - ponad 100 w 5 dni? ;) 05.12.15, 19:54
        No właśnie, my się tu dwoimy i troimy, żeby inni sobie wypoczywali :)
      • barbasia1 Re: Rany - ponad 100 w 5 dni? ;) 06.12.15, 00:02
        maniaczytania napisała:

        > ależ macie tempo :)
        >
        > Zaraz spróbuję 'ponadganiać' ;)

        Zakładasz wątek i masz! ;)
    • maniaczytania Spectre i Bond, James Bond :) 05.12.15, 20:11
      byłam tydzień temu w kinie ;) Moje dziecię ogarnęła Bondomania po tym, jak obejrzał "Casino Royale" (ja jeszcze nie), niedawno w niedzielne wieczory były jeszcze (te już obejrzeliśmy razem) - "Quantum of Solace" i "Skyfall". Pojście na "Spectre" było więc oczywistą oczywistością.
      A teraz w piątkowe wieczory powtórki Bonda od początku - "Dr. No" przegapiliśmy, "Pozdrowienia z Rosji" syn zaliczył sam, a wczoraj obejrzeliśmy "Goldfingera" - świetna zabawa :)

      Co do "Spectre" - sam film fajny bardzo, akcja, intrygi (trochę naiwnie rozwiązywane, w końcu to Bond ;) ), świetne sceny wyścigów (rzymski cud-miód!). Muzyka super, Q i Moneypenny świetni, Tanner i nowy M - znakomici. Widoki, plenery zjawiskowe.
      Ale! po nadrobieniu filmów z Craigiem, stwierdzam jednak, że kompletnie nie pasuje on do tej roli - z tą swoją twarzą chłopa małorolnego ;) Do tego napompowaną, wyprasowaną i nabotoksowaną ;)
      Za to Monica Bellucci pokazała, że i ze zmarszczkami można wyglądać przepięknie :)
      • siostra_bronte Re: Spectre i Bond, James Bond :) 05.12.15, 20:13
        Dzięki za recenzję!

        Czyli nie jestem sama :) Dla mnie najlepszym Bondem pozostaje Roger Moore.
      • grek.grek Re: Spectre i Bond, James Bond :) 06.12.15, 16:28
        dzięki, Maniu :]

        niby "Spectre" już jest w necie, można obejrzeć, i to po polskiemu, a jakoś nie mogę się zebrać, chociaż po powtórce ostatnich trzech "Bondów' przez TVP miałem chęc skoczyć z impetem. Będzie leciał w tiwi za 3 lata i co wtedy ? powiem, że... łeee, widziałem już ? ;]

        a ciekaw jestem, bardzo.
        skoro kosztował 250 mln, to rad będę rzucić okiem, na cóż też pocóż ten wagon kasy wydano.
        "Skyfall" był pod tym względem, wg mnie, bardzo udany.
        jak już wydawać, to właśnie w ten sposób.

        Q i Moneypenny już w "Skyfall" zrobili na mnie jak najlepsze wrażenie.
        rozmowa Bonda z Q , w galerii, to jeden z trzech najlepszych mono/dialogów w filmie, a Naomie Harris jako Moneypenny jest rozbrajająca.

        veto ! wg mnie, Daniel Craig świetnie się sprawdza w tej roli.ten Bond jest inny niż poprzednie.w dawnej konwencji zapewne by poległ, ale w tej obecnej - jest idealnie w punkt trafiony.

        no i... ja tam się na męskiej urodzie specjalnie nie znam, ale czy znacie Anglika, który wygląda jak pp. Brosnan, Moore, Dalton czy nawet Connery [przewrotnością staram się wykazać, bo przeca pan aktor to Szkot] ? :"]
    • barbasia1 Serial "Zbrodnia" odc. 1 w TVP1 ! 05.12.15, 23:04
      o którym wspominaliście kiedyś z Wojciechem Zielińskim w roli komisarza policji (jak w "Prokuratorze"). Teraz! Od 22:35!
      • grek.grek Re: Serial "Zbrodnia" odc. 1 w TVP1 ! 06.12.15, 16:29
        niestety, nie widziałem, Barbasiu.

        jak oceniasz ?
    • siostra_bronte "Apollo 13" 06.12.15, 16:23
      Obejrzałam wczoraj w Ale kino, chyba po raz czwarty. I znowu z dużą przyjemnością. Mówcie co chcecie, ale bardzo lubię ten film. Świetna historia, znakomicie sfilmowana i zagrana (łącznie z drugim planem z bazy w Houston). Nawet duża dawka typowo amerykańskiego patosu mi nie przeszkadza. Mimo wszystko to jednak opowieść o porażce, bo misja na Księżyc się nie powiodła.
      • grek.grek Re: "Apollo 13" 06.12.15, 16:54
        nie ma to jak dobra powtórka lubianego filmu, Siostro, nieprawdaż ? :]]

        kiedyś widziałem, ale przyznam, że to była dobra projekcja, tzn. nie mogłem oglądać
        w pełni skupiając się na filmie. Pewnie dlatego wypadła średnio.

        chętnie obejrzę ponownie, ale tym razem w... sposób normalny i zgodny z dobrymi regułami tej aktywności :]
      • barbasia1 Re: "Apollo 13" 06.12.15, 21:11
        Bronte, jak też lubię ten film. Niech Grek sam sam sobie grymasi. ;))

        Dla mnie to przede wszystkim opowieść o zwycięstwie, o zwycięstwie ludzkiej solidarności , o zwycięstwie ludzkiego umysłu, dzięki któremu załoga Apolla 13 zdołała szczęśliwie powrócić na Ziemię.
        Historia to szczególna, bo prawdziwa.

        • siostra_bronte Re: "Apollo 13" 06.12.15, 23:23
          Tak, pamiętam, że też go lubisz :)

          Zdecydowanie tak.
    • grek.grek 20:00 TV Puls "Underworld. Przebudzenie" 06.12.15, 17:43
      jeśli lubicie urodziwe wampirzyce w czarnym lateksie, kontekst dwóch poróżnionych śmiertelnie klanów walczących ze sobą o hegemonię, piękne poczwary wilkołacze oraz specyficzną atmosferę skąpaną w mieszance mrocznych odcieni niebieskiego, czerni i szarości - skaczcie śmiało ze mną :]

      "Przebudzenie" to najnowsza, czwarta część sagi.
      wydarzeniem jest oczywiście powrót Kate Beckinsale do roli Seleny.
      w "Buncie Lykanów" jej nie bylo, film miał kiepskie oceny, aczkolwiek zyski
      przebiły trzykrotnie inwestycję.

      "Bunkt Lykanów" miał fatalne oceny krytyki.
      zarobił, bo ludzie kupili bilety, zeby się przekonać, jak wyszło, niemniej... na RT do dzisiaj 29 % z 76, na Metacritic 44 % z 14.

      pytanie, czy "Przebudzenie" by zarobiło cokolwiek po tak słabym przyjęciu "Buntu..." ? Możliwe, że powrót Seleny miał być głównym magnesem dla widowni. oceny są jednak równie słabe jak "Buntu...", więc ciekawe, co będzie z ewentualną piątą odsłoną ? Nie ma już czym zaskoczyć.

      ale oceny krytyków ocenami, a mnie po prostu wciąga świat przedstawiony, świetnie wykreowane postaci [nie psychologicznie, ale wizualnie], jest tam uwodzicielska aura :"]

      coś czuję, że Was nie przekonałem ? ;]
      • barbasia1 Re: 20:00 TV Puls "Underworld. Przebudzenie" 06.12.15, 22:32
        > coś czuję, że Was nie przekonałem ? ;]

        Nie będę owijać w bawełnę, zdecydowanie nie przekonałeś do oglądania "Underworld. Przebudzenie", hehe. :))



        • grek.grek Re: 20:00 TV Puls "Underworld. Przebudzenie" 07.12.15, 13:45
          nie jestem zaskoczony ;]]

          w istocie, nie jest to najlepsza częśc serii.
          zdecydowanie najwyżej stawiam oryginał, który otworzył drogę do sukcesu [na pewno finansowego] wszystkim trzem sequelom.

          w "Przebudzeniu" dynamiczne sceny akcji wyglądają dośc komiksowo momentami, może to kwestia 3D, w której zrealizowano film, a która zniekształca pewne rzeczy podczas oglądania w telewizorze ?

          rekompensatą jest na pewno scena walki w podziemnej kryjówce wampirów oraz długa sekwencja ostatecznej rozprawy Seleny i jej towarzyszy z Lykanami w laboratorium.

          Lykanie nie zawodzą, znów są tak samo kapitalnie zrobieni, zwłaszcza ten największy, zmutowany ;] fantastyczna bestyja ekranowa.

          Kate jak zawsze poważna jak atak serca. i seksowna. Mała, zgrabna, na wielkich obcasach, w lateksie, czyli jak zwykle :] I jak zwykle stoi po jasnej stronie mocy, chociaz nosi się na czarno. skacze z 50 piętra i ląduje idealnym telemarkiem, a jak sprzeda kopa, to półtonowy wilkołak leci w powietrzu tak długo, że zdąży paść z głodu zanim wyląduje, hehe. Jak tu nie ulec jej urokowi ;]

          fabuła ledwie zarysowana, aczkolwiek na pewno stanowi logiczną kontynuację poprzednich trzech filmów. Ludzie wzięli się za Lykanów i Wampirów i urządzili czystke. Selena zostaje rozłączona z Michaelem, po tym jak wybucha granat ze srebrem i oboje tracą przytomnośc. Budzi się po 12 latach w ośrodku medycznym. Ucieka z niego, odkrywając jednocześnie, ze ma córkę. Niezwykłą córkę, jedyną osobę na świecie będącą hybrydą krwi lykańskiej i wampirzej. Po ojcu, Michaelu. Selena musi ją ocalić, odzyskuje ją więc i próbuje ukryć się w wampirzym sabacie w podziemiach. Przywódca jej tam nie chce, uważa ją za zdrajczynię, ale jego syn nalega.

          Niespodziewanie, znajdują ich tam Lykanie. Przywódca chce się schować, ale syn chce walczyc. Sabat ponosi straty. Córka Seleny ujawnia swoją siłę. Zostaje jednak porwana i Selena znów musi o nią walczyć. Uruchomił się w niej instynkt macierzyński. Aby ustalilić, gdzie córka jest przetrzymywana, udaje się do policjanta, który po cichu jej kibicuje, bo miał zonę wampirzycę, która zgineła podczas czystek. Przeprowadził prywatne śledztwo, ktre daje szokujące rezultaty. Laboratorium prowadzi firma Engine, za którą nie stoją ludzie, ale doskonale zakamuflowani Lykanie, którzy manipulują genami, aby wzmocnić swoją rasę, a dzięki genom córki Seleny uzyskać jej siłę [hybryda wampira i lykanina łączy najlepsze cechy obu ras] i odpornośc na srebro [córka ma ją po matce, która podczas 12 lat hibernacji była obiektem eksperymentów naukowych].

          zatem, musi dojść do ostatecznej konfrontacji między Seleną, policjantem i synem przywódcy wampirów oraz głównym szefem Lykanów i jego synem, którego tata wyposażył w mutację, za pomocą których syn przepoczwarza się w Lykanina jakiego jeszcze świat nie oglądał, zwłaszcza filmowy ;] Selena załatwia go sprytem : wciąga w jakiś wąski przesmyk, w którym musi on zredukować swoje rozmiary, a wtedy Selena może umieścić w jego brzuchu granat ze srebra. Rana po jej ciosie natychmiast zarasta, ale granat zostaje w środku, a zawleczka jest wyciągnięta. I bum ;]

          ofk, bohaterka odzyskuje córkę, i "Przebudzenie" kończy się tak jak wszystkie poprzednie części. Selena stoi na dachu pośród nocy i patrzy na miasto. Monologuje, ze "walka dopiero się zaczyna..." i tak dalej.

          Jak dla mnie, piąty "Underworld" mogą kręcić choćby jutro ;]
          na pewno obejrzę.

          • grek.grek Re: 20:00 TV Puls "Underworld. Przebudzenie" 07.12.15, 13:49
            trailer :]
            www.youtube.com/watch?v=eC67kNZGpeA
          • barbasia1 Re: 20:00 TV Puls "Underworld. Przebudzenie" 08.12.15, 00:20
            A mnie wystarczy Twój opis. :)

            Kate jak zawsze poważna jak atak serca. i seksowna. Mała, zgrabna, na wielkich obcasach, w lateksie, czyli jak zwykle :] I jak zwykle stoi po jasnej stronie mocy, chociaz nosi się na czarno. skacze z 50 piętra i ląduje idealnym telemarkiem, a jak sprzeda kopa, to półtonowy wilkołak leci w powietrzu tak długo, że zdąży paść z głodu zanim wyląduje, hehe. Jak tu nie ulec jej urokowi ;]

            Hehehe! :))
            • grek.grek Re: 20:00 TV Puls "Underworld. Przebudzenie" 08.12.15, 11:49
              haha ;]

              no tak, cała ona ;]
    • pepsic "Historia Kowalskich" tvp repubika 21:10 06.12.15, 20:42
      Wspominałam wczoraj, a dzisiaj okazuje się, ze będzie za chwile w republice:
      Tekst linka


      • barbasia1 Re: "Historia Kowalskich" tvp repubika 21:10 06.12.15, 21:13
        Tak, ważna opowieść.
    • grek.grek wybrano film otwarcia 66. Berlinale 07.12.15, 13:05
      bracia Coenowie wystartują, oby znakomity, festiwal w Berlinie :

      film.onet.pl/wiadomosci/ave-cezar-braci-coen-otworzy-berlinale/b80jvr
    • grek.grek w kinach "W samym sercu morza" 07.12.15, 13:09
      ta historia ponoć wydarzyła się naprawdę i ona właśnie zainspirowała Hermana Melville'a do napisania "Moby'ego Dicka". w istocie, tak też wygląda forma tego filmu : jest retrospekcją, w której świadek tamtych niecodziennych zdarzeń opowiada swoją historię przyszłemu twórcy poczytnego dzieła.

      recenzje są raczej średnie, ale ileż to razy recenzentom zdarzało się mylić, a widowni prostować ich zawijasy ;] :


      film.onet.pl/recenzje/w-samym-sercu-mozna-won-bezkresnego-oceanu-recenzja/fp5nv0
      • siostra_bronte Re: w kinach "W samym sercu morza" 07.12.15, 13:17
        Ale wypatrzyłeś. Brzmi i wygląda w zwiastunie ciekawie. Od czasu "Buntu na Bounty" mam słabość do morskich historii. Choć oczywiście tutaj zdjęcia kręcono pewnie na basenie :) Ale przyznaję, że "Moby Dicka" nie czytałam.
        • grek.grek Re: w kinach "W samym sercu morza" 07.12.15, 13:24
          :]

          ja też nie czytałem, oglądałem ostatnią ekranizacje, z Williamem Hurtem w roli kpt Achaba.
          pokazywała ją czeska komercyjna Nova Cinema. recenzowałem chyba niedawno ;]

          fakt. "W samym sercu..." brzmi bardzo dobrze.
          na Rotten TOmatoes na razie 63 % pozytywnych recenzji z 30 zgromadzonych.
    • grek.grek TV Puls2, 20:00 "Otchłań" J.Camerona 07.12.15, 13:17
      znacie ? :]

      film Jamesa Camerona z '89.

      amerykański okręt podwodny zauważa błyskawicznie poruszający się obiekt. goni za nim, ale doznaje kolizji ze skałą i osiada na dnie. przeprowadzona zostaje akcja ratunkowa. marynkarka wojenna wynajmuje speców z prywatnej stacji wydobywczej. Podczas badania wraku, jednemu z nurków wydaje się, ze widział UFO, a innemu, że to Rosjanie zatopili łódź, zaś prawda może być jeszcze bardziej złowroga... to z opisu :]

      film już niemłody i tak mi się wydaje, że latał w polskich telewizorach ?
      nie pamiętam jednak niczego.
      Może Wam się kojarzy ?

      [Oscar za efekty, Ed Harris, M.E Mastrantonio, Michael Biehn w obsadzie]
      • siostra_bronte Re: TV Puls2, 20:00 "Otchłań" J.Camerona 07.12.15, 13:18
        Widziałam, ale też słabo pamiętam.
      • grek.grek Re: TV Puls2, 20:00 "Otchłań" J.Camerona 07.12.15, 13:21
        PS : w środę "J.Edgar" Clinta Eastwooda, w TVN7.

        w Polsce nie trafił do kin, od razu poszedł na DVD.
        w dośc nieprzyjemnym świetle przedstawia wieloletniego szefa FBI.
        poleci o 20:00, więc wszystkie ręce na pokład ;]

        w piątek TVP2 rusza z powtórkami "Sherlocka".
        czyżby przygotowanie pod emisję tego specjalnego odcinka, który w BBC poleci w święta, a
        TVP planuje go pokazać najwcześniej w Europie ? ;]]
        czy może jednak chodzi o wymogi kontraktowe, wedle których TVP zobowiązała się do
        tych powtórek ?
        • siostra_bronte Re: TV Puls2, 20:00 "Otchłań" J.Camerona 07.12.15, 13:31
          Też wypatrzyłam "Edgara". Zniechęca mnie Leo, no i z reklamami 3 godziny, oczywiście. Ale może się skuszę.

          O, nie wiedziałam o powtórkach "Sherlocka"
          • grek.grek Re: TV Puls2, 20:00 "Otchłań" J.Camerona 07.12.15, 13:47
            Leo ponoć w ogóle nie jest podobny do siebie, Siostro ;]]

            będą :]
            "Studium w rózu" w piątek, bodajże o 22:30 w TVP2.
    • grek.grek TVP Kultura "Ameryka" [2015] 08.12.15, 11:16
      Około 40-minutowa nowela w reżyserii Aleksandry Terpińskiej.

      Wioska gdzieś na polskiej prowincji. Domy, dużo przestrzeni, szosa, przystanek autobusowy w formie zdezelowanej wiaty. Idzie jesień, a może nawet zaraz zima będzie, ewentualnie zima się własnie kończy i niebawem nadejdzie wiosna, czyli pora roku pod tytułem : może-to-listopad-a-może-marzec.

      Anka jest nastolatką i lubi kulturę amerykańską. Jakby gdzieś miała wyjechać, to "do Kalifornii", a film ilustrowany jest kawałkiem bluesowo-countrowym, jako żywo kojarzącym się z rubiezami Teksasu czy innego Wisconsin.

      Anka ma pełną rodzinę. Ojciec kupuje jej rower w dzień, a w nocy odwiedza ją w sypialni i wykonuje macanki, co Anka znosi w ciszy, ale z płaczem. Jak nie maca, to strofuje Ankę, żeby ściszyła muzykę, albo przychodzi nadziobany, a wtedy Anka razem z matką pomagają ojcowskim zwłokom wykonać wieczorną toaletę, przy okazji robiąc sobie z niego jaja. Robienie jaj z nieprzytomnego tatusia, to nalepsze momenty w relacji Anki z matką. W tych gorszych króluje ochrzan, ot na przykład za to, że Anka ufarbowała sobie włosy na kolor burgundowy [dośc nieudolnie zresztą]. Kiedy one się kłócą, przychodzi ojciec, i znowu jest dobrym tatą, zbiera się w sobie i mówi "Idę zażegnać konflikt". Prawie go lubimy. Kiedy daje córce rower, też go lubiimy. Kiedy ona go wypróbowuje jeżdząc w kółko po dośc smętnym podwórku przydomowym, a on rzuca fachowo "Tylko c,pki nie obetrzyj !", znów go nie lubimy.

      Anka ma przyjaciółkę - Justynę. Swoje przeciwieństwo : ekstrawertyczną, śmiałą, a jak pyskatą to inaczej niż Anka - taką co słowem ostrym nie mruczy pod nosem, tylko sypie na odlew :] Jak pod sklepem, gdzie zaczepiają je miejscowi chłopcy z kapturkach.

      Dziewczyny sobie podśpiewują, robią jakieś miny, tańce, podskoki, ganiają się, jeżdzą na deskorolce, albo bawią się z psem łańcuchowym. A jak energia spada, to idą siedzieć pod wiatą.

      Justyna przynosi broń. Atrapę pistoletu. Zabawy jest co niemiara. Dziewczyny fantazjują, że napadną na oddział poczty i zrabują kasę. Przymierzają nawet rajstopy, naciągają je ze śmiechem na głowy. I faktycznie - wpadają do tego oddziału, ostro tam wywijają pistolem, a Justyna solidnie szarpie przerażoną urzędniczkę. Po chwili - pstryk ! Okazuje się, że to była tylko, właśnie, fantazja. Czyja ? Bo jesli Anki, to te ojcowskie macanki też mogły być tylko wykwitem jej wyobraźni, albo efektem jakichś pretensji do świata, którymi Anka jest wypełniona po brzegi. Aż w niej kipi. MOże nawet nie chodzi o obcesową rodzinę, ale o to, że ona by chciała do miasta, do "Kalifornii", a tutaj... wiatr hula dookoła i nic poza tym.

      Wpadają więc obie panny na pomysł, zeby sobie autostopem pojechać. Gdzie ? Niewazne. Przed siebie. Wieczorem wrócą.

      Łapią więc okazję i zatrzymuje się miły człowiek, Justyna nawiązuje rozmowę, jest nieźle. Kiedy jegomośc dowiaduje się, że są one na czymnś w rodzaju "giganta" pyta ostrożnie "A rodzice ? Co oni na to ?", na co Anka z tylnego siedzenia, spod czapki, "komina" i burgundowego włosa odpala "Mają to w pi...dzie". Pan na to "Może grzeczniej, co ?", a ona "Bo co ?". Cut i już ich w samochodzie nie ma ;]]

      Muszą więc znów łapać jakiegoś auto. Trwa to chwilę. Nie bardzo chcą się zatrzymywać, a i okolica niezbyt ludna, trasa niekoniecznie przelotowa. Zimno się robi, entujazm w młodzieży opada, radocha z wypadu daleko od domu ustępuje stwierdzeniu, ze jest zimno i coraz mniej przyjemnie.

      Stoi sobie jakaś prosytutka przy szosie. I tutaj obie pannice zastanawiają się, ile też ona zarabia w swoim fachu?, oraz że to jednak musi być mało wesoła robota. Anka prowokuje Justyne, żeby podeszła i spytała ją "jak się fachowo loda robi". Justyna odgraża się, że to zrobi, ale kiedy podchodzą, Justyna traci rezon i kończy się na prośbie o ogień do papierosa.

      W lesie dziewczyny znajdują jakiś wrak auta. Wsiadają do środka i bawią się, że jadą "do Kalifornii". Znów jest weselej. PO chwili trzeba jednak wrócić i złapać jakiś samochód, bo co tu dużo kryć - pora wracać do domu.

      Zatrzymuje się uczynny człowiek. Młody jegomość w pick-upie. Chciałyście "Kalifornii", to macie ;'] Wsiadają do szoferki obliczonej na trzy osoby. Gośc jest sympatyczny [z początku sądziłem, ze to Dawid Ogrodnik, ale w samej rzeczy rolę tę zagrał Bartosz Gelner]. Podwozi je na przystanek autobusowy, tak samo wetknięty w srodek pola jak wiata w ich rodzinnej wsi. I tutaj panika, bo najbliższy kurs do domu mają na rano, a tutaj wieczór idzie. Chłopak proponuje, że zakwateruje je w motelu dla tirowców. Pracuje tam jako recepcjonista, więc nie będzie problemu, tyle że rano będą musiały sobie pójśc. Oczywiście, przystają na to. Jadą zatem do tego motelu, i wraca radośc. Dziewczyny wiozą się na "pace" i krzyczą, wariują, w tle leci blues-country, a ciemnośc rozjaśnia efektowne światło relfektorów auta.

      cdn
      • grek.grek TVP Kultura "Ameryka" [2015] 2 08.12.15, 11:42
        Dojeżdzają do tego motelu. Klasycznego, jak z... zgadza się - filmów z amerykańskiego pogranicza. Dwóch tirowców bierze Ankę i Justynę za prostytutki, dostają oczywiście kopa słowem między oczy. Trochę się atmosfera zagęszcza, ale chłopak przychodzi w porę i wyjaśnia sytuację.

        Pokój jest przyjemny... jak na przydrożny motel. Pojawia się winko, muzyczka, jakieś tańce, a chłopak podoba się obu dziewczynom, więc nic dziwnego, że jedna drugą namawia, żeby się z nim zabawiła, mimo że chyba żadna nie ma na to naturalnej ochoty, a chodzi raczej o przekomarzanki nastolatek.

        Ostatecznie, Justyna unosi się honorem, kiedy Anka mówi "No to idź, idź !, zrób mu loda !" [co one z tym "lodem" ciągle...]. "A pójdę, i zrobię !", odwrakuje.

        No i Anka pali papierosa na podwórrzu i widzi przez okno bez firanki, że tamci dwoje się całują i obściskują. I chyba zazdrosna jest, możliwe że chłopak spodobał się jej bardziej niż jej koleżance, ale to Justyna jest tą śmiałą.

        NAGLE !... scena romantyczna zamienia się w scenę dramatyczną. Naprawdę czy w wyobraźni Anki, jak z tym napadem ? Chłopak dobiera się nie na żarty do Justyna, a ona teraz nie ma ochoty i wyrywa się, krzyczy i w ogóle szarpie się jak ryba w sieci. Anka wpada do pokoju i bije chłopaka tą atrapą pistoletu. Bije jak szalona. Kiedy napastnik zostaje unieruchomiony, a może nawet... zabity, obie wynoszą się czym prędzej z pokoju. Sa roztrzęsione. Oszołomione.

        W pewnym momencie Justyna zrywa porozumienie. "To nie jest moja sprawa, rozumiesz ? mnie o zdanie nikt nie pytał. Przeleciałby mnie, pocierpiałabym i byłoby po wszystkim, a tak...TO TWÓJ PROBLEM". I wychodzi. Anka jest wstrząsnięta reakcją koleżanki. Przecież przed chwilą ją uratowała ! Trochę cała scena wyglądała jak cytat z "Thelmy i Louise".

        Z telefonu w recepcji Anka zawiadamia policję "W pokoju... [tu numer]... leży nieprzytomny mężczyzna. Być może nie żyje. Sprzątaczka". Słuchawkę trzyma z zapaćkanej krwią dłoni... Kończy, odkłada, wychodzi.

        Idą obie przez noc. Jakieś krzaki, jakieś szczere pole. Anka krzyczy za Justyną, płacze, idzie z wysiłkiem...

        O świcie siedzą w tej wiacie robiącej za przystanek autobusowy i czekają na transport do domu. Nie rozmawiają ze sobą. Jedna stoi, druga siedzi w przeciwległym kącie, odwrócona plecami.

        Kiedy jadą autobusem - Anka siedzi z przodu, Justyna na samym końcu. Kiedy wysiadają, odchodzą w dwie rózne strony, bez słowa. Wszystko się skończyło, już nigdy nie będą razem ? Dorosły w jedną noc.

        Ojciec wita Ankę wymówkami "Gdzieś ty była ?!", ale kiedy w odpowiedzi słyszy spokojne "Tato, nie krzycz na mnie", po prostu ją przytula.

        Matka śpi, ojca nie ma akuratnie. Anka pakuje do plecaka rózne klamoty, z rodzinnej "skrytki" w kredensie wyciąga pieniądze, zabiera najpotrzebniejsze rzeczy i rusza w drogę. Idzie poboczem szosy, dookoła pola i rzadkie krzaki. Samotnośc terminalna. Dokąd idzie ? Nie wiadomo. Kamera unosi się za jej plecami, cofa i pozwala jej kroczyć poboczem. Mijając znak drogowy z przekreslonym napisem "Ameryka". I gra muzyka, taka ballada rockowa a'la Hey ;']

        Udane. ciekawe. Na oko, zrobione z pomysłem i na poziomie. Rzut oka na trudną sytuację młodzieży na prowincji, gdzie marzenia zastępują realne plany, a próba wyjścia poza siermiężną rzeczywistośc kończy się klęską i rozpadem. Trochę cierpkiego słownictwa, ale nie jest wulgarnie. Dobry klimat, muzyka robi nastrój, zdjęcia są bardzo dobre.

        MArta Mazurek, Anka, jest naprawdę świetna. Może dlatego, ze Anka ma rozwiniętą osobowość : jest wrażliwa, czuje się że w środku jest tak mnóstwo kreatywności i ciepła, które na razie są stłumione frustracją i dopiero czekają na odkrycie. Aleksandra Adamska bardziej wygląda na naturszczyka, Justyna to typ wesołej przyszłej-kelnerki, sympatycznej, otwartej, incicjującej wszelkie zabawy i śmiechawy. Kiedy robi się poważnie, potrafi jednak z zimną krwią, zduszonym głosem powiedzieć "To twoja sprawa, twój problem, ty to zrobiłaś, ja byłam gotowa dać się zgwałcić, i umiałabym z tym żyć. Nie chciałam zabijać. Sama się z tym bujaj". Anka szuka w niej wsparcia i go nie dostaje. Czy mogła zrobić inaczej ?

        To najbardziej zajmujące pytanie. Wygląda na to, że NIE. Pomogła jak umiała. Justyna się od niej odwraca. Gdyby jej nie pomogła, Justyna miałaby jej za złe, że dopuściła do gwałtu. Tak źle i tak niedobrze.

        • grek.grek Re: TVP Kultura "Ameryka" [2015] 2 08.12.15, 11:47
          nie widzę żadnych trailerów, są tylko fotografie :
          polishshorts.pl/pl/rezyser/2348/aleksandra_terpinska

          www.dwabrzegi.pl/en/events/america/
          opiekę artystyczną sprawowali Jerzy Stuhr i Wojciech Smarzowski, więc nie w kij dmuchał.


          tu jest dobre zdjęcie :
          www.writv.us.edu.pl/images/ameryka_1.jpg
    • grek.grek "Seks, miłośc i oświecenie : Wspólnota Ojca Yoda" 08.12.15, 14:27
      oglądaliście może ?

      tak pytam, bo przy okazji jestem ciekaw, czy przyjmują jeszcze zapisy czy już po fajrancie są ;]]

      ofk, cała sekta ojca Yody działała w Kalifornii w latach 70-tych.
      już od dawna jest historią.

      swoją droga, TVN7 pokazywac zaczyna sporo dokumentów.
      bodajze z soboty na niedzielę leciał "Czekając na Supermena", rzecz o tym jak grupa ludzi udowodniła, że system edukacji [w filmie : made in USA] nie tylko nie rozwija intelektu i wyobraźni dzieci, ale wręcz je degraduje, a przy okazji unicestwia talenty wielu zdolnych młodych ludzi. pewnie teza nieco przerysowana, bo amerykańskie uczelnie wyższe prezentują swietny poziom, ale tak czy inaczej, warto by było obejrzeć.

      tym bardziej szkoda, że puszczano go bodajże o pierwszej w nocy :]
      • barbasia1 Re: "Seks, miłośc i oświecenie : Wspólnota Ojca Y 09.12.15, 00:22
        Ciekawy dokument. Mignął mi fragment jak przerzucałam kanały, ale nie oglądałam, bo dokument już trwał chyba od godziny.

        Ojczulek Yod, guru wspólnoty miał 13 czy 14 żon , w tym jedną legalną. Cała wspólnota licząca ok.150 osób mieszkała na wzgórzach Hollywood.


        Historia to dawna, zapisać się do wspólnoty już się nie da, aczkolwiek mógłbyś obwołać się guru i założyć własną wspólnotę z babińcem. ;) Masz dar mówienia, przekonywania, a to podstawowa cecha dobrego guru. ;)
        • grek.grek Re: "Seks, miłośc i oświecenie : Wspólnota Ojca Y 09.12.15, 13:21
          haha, Barbasiu, masz iście rewolucyjne pomysły ;]]
          haha :]

          tylko musiałbym jakąs odpowiednią guru-ksywę mieć... ojciec Yoda już był, ojciec Rydzyk zajęte, nic mi do głowy nie przychodzi... ojciec Kinoman, może ? jak sądzisz ? ;]
          • barbasia1 Re: "Seks, miłośc i oświecenie : Wspólnota Ojca Y 09.12.15, 20:05
            Ojciec Kinonam - znakomite! :)) Aż żałuję, że nie przepadam za żadnymi wspólnotami. :))
            • grek.grek Re: "Seks, miłośc i oświecenie : Wspólnota Ojca Y 10.12.15, 13:55
              nie chciałabyś być siostrą FILMiną ? ;]
              • barbasia1 Re: "Seks, miłośc i oświecenie : Wspólnota Ojca Y 11.12.15, 00:44
                grek.grek napisał:

                > nie chciałabyś być siostrą FILMiną ? ;]

                Hehehe! :)) Bardzo ładnie. Ale źle bym się uczuła w gronie innych sióstr Filmin. Nie lubię tłoku. :)
                • grek.grek Re: "Seks, miłośc i oświecenie : Wspólnota Ojca Y 11.12.15, 14:24
                  ;]]]
    • grek.grek "Stawiam na Tolka Banana", pobocznie 08.12.15, 14:33
      nic o fabule nie będę pisał, bo nie pamiętam zupełnie nic ;]

      taka refleksja mnie naszła, oglądając dzieciaki z pasją i wyobraźnią bawiące się pośród podwórek, gołych murów, krzaczorów, bez fejsów, jutubów, słifotek, ajfonów i internetów, że to całkiem dobrze, że udało mi się jeszcze załapać na te klimat. Może nie z lat 70-tych, ale też wiem, o co chodzi w całej sprawie.

      w filmie jest scenariusz, ale oddaje rzeczywistość.
      można się było bawić na sto sposobów i było swietnie.
      do dziś zachodzę w głowę, jak my to mogliśmy robić, nie mając tego całego gadżeciarskiego elektronicznego sprzętu ? :]

      i tak sobie myślę, że ci dzisiejsi wpadliby w czarną dziurę bez swoich telefonów z wyświetlaczem, a my chyba byśmy jednak porzucili tamte nasze "akcje", gdyby nam takim telefonem zaświecić po oczach. Tym lepiej, że nas omineły w tamtych najlepszych latach.

      jakiś sens w tym widzicie, co mi się napisało ? :]
      • siostra_bronte Re: "Stawiam na Tolka Banana", pobocznie 08.12.15, 18:00
        Ech, to czasy mojego dzieciństwa. Świetny serial. Do dzisiaj pamiętam tytułową piosenkę...

        Tak, masz sporo racji. Chociaż nigdy się nie dowiemy co by było gdyby :)
        • grek.grek Re: "Stawiam na Tolka Banana", pobocznie 09.12.15, 13:19
          dzisiaj też ogląda się naprawdę świetnie :]

          to prawda. na szczęscie [?] nie musimy się przekonywać ;]
    • grek.grek 0:15 POlsat, "Stone" 08.12.15, 14:45
      cos tam, gdzieś tam, kiedyś było, nie ?

      Robert De Niro gra kuratora więziennego, Edward Norton - odsiadującego wyrok mordercę i podpalacza, tytułowego Stone'a [taka ksywa].

      Stone ma nadzieję uzykać przedterminowe zwolnienie [za podwójne zabójstwo ? yikes !]. Kurator rozpatruje jego sprawę. Stone chce go przekonać, że przeszedł pomyslnie resocjalizację. Kurator jakoś niespecjalnie w to wierzy. Jest gotów odrzucić wniosek Stone'a. Wtedy więzień uruchamia swoją wunderwaffe, czyli atrakcyjną żonę [gra ją Milla Jovovich, więc Robert De Niro będzie w opałach, to pewne], celem uwiedzenia kuratora i zmiany jego decyzji.

      ponoć jest to thriller.

      na Rotten Tomatoes 50 % pozytywnych z 96 recenzji.
      na Metacritic 58 % z 27.

      obsada znakomita. wątek główny chyba też brzmi nieźle. Nie wiem, jak traktowac fakt, że zainwestowano weń 22 mln, z których do kasy wróciło tylko okolo 10 ? dowód na to, że jest to niszowe kino niekomercyjne, bo operujące wyrafinowaną psychologią, która nie sprzedała się w kiinie ? czy może że jest to po prostu film niezbyt udany, pozbawiony dramaturgii, atmosfery i zaintrygowania, czyli naczelnych cech thrillera ?

      oglądaliście może ?
      planujecie ?

      ja bym optował za spróbowaniem.
      coś mi się wydaje, że trudno zignorować film z De Niro i Nortonem w rolach głownych, ii to w dodatku rolach przeciwników w pojedynku nie na pięści albo pistolety, ale na intelekty i intuicje :
      • grek.grek "Stone" parę słów po seansie 09.12.15, 10:46
        Nie żebym myślał o tym filmie nonstop ;],ale co sobie go przypomnę, to wydaje mi się lepszy. Może rzeczywiście większośc widzów nie złapała "flow" ? A jest tutaj całkiem interesująca próba nietypowego rozegrania thrillera psychologicznego.

        Robert De Niro gra Jacka Mabry'ego, kuratora sądowego w więzieniu w Detroit.
        Jack jest tuż przed emeryturą, jest już wyznaczona babka na jego miejsce, Jack ją wprowadza w tajniki zawodu. Pan po 60-tce, głowa w ramionach, kurteczka, teczuszka, ot szary pan bez właściwości, ale za to solidny uczciwy pracownik wymiaru sprawiedliwości.

        Co 3 lata każdy więzień ma prawo ubiegać się o przedterminowe zwolenienie. Musi napisać odpowiedni list i złożyć go w sądzie. O tym, kto nadaje się do wypuszczenia decyduje kurator. Tutaj właśnie na scenę wchodzi Marby. Jego zadanie polega na przeprowadzaniu rozmów z więźniami, celem zbadania na ile ich gorące zapewnienia, że się zmienili i są gotowi do powrotu na łono społeczeństwa, są zgodne z prawdą. Ofk, pewności nigdy nie ma, a stawka jest wysoka. Nikt nie ma ochoty wypuszczać więźniów, którzy na wolności znów złamią prawo.

        Jack jest dobry. Zna się na robocie. Po 40 latach pracy zna na wylot wszystkie triki. Nie można go zagiąć.

        Na codzień jest mężem Madylyn. Mieszkają za miastem w chałupie bardziej przypominającej dom farmerów na west coast niż cokolwiek w stanie Michigan na east coast ;]
        Film otwiera scena sprzed 30 lat, kiedy Madylyn była gotowa odejśc od Jacka, a wtedy on złapał za niemowlaka, ich córkę, wystawił ją przez okno i zagroził, że ją wyrzuci, jeśli Madylyn go opuści. Madylyn została, może nawet jest tutaj sugestia, że od tamtej pory żyła sparaliżowana strachem o dziecko, a z czasem myśl o opuszczeniu męża wyparowała jej z głowy i została zastąpiona małzeńską rutyną. Miłośc ? Raczej nie.

        Marby jest bogobojny. Oboje z żoną regularnie chodzą do kościoła i czytują biblię, ale nie są fanatykami żadnymi. MOże są tacy z nawyku, a może dla świętego spokoju, a może z wychowania ?

        Jedną z ostatnich spraw Marby'ego jest wniosek o zwolnienie Geralda Creesona, ksywa Stone [Norton].

        Już na wstępie Creeson nie wzbudza zaufania Marby'ego. Kurator zwraca uwagę na zaplecione w warkoczyki włosy więźnia [u nas krzyk mody, w Ameryce - rzecz często kojarzona z przestępczą subkulturą więzienną], a także specyficzny akcent, jakby za wiele czasu spedzał z czarnymi handlarzami narkotyków. Norton popisowo odchodzi od swojego imidżu, ale on to umie, płynnie przemieszcza się między róznymi stylami.

        Stone jest trochę chaotyczny. Mówi o żonie, o tym jaka z niej seks-torpeda, że mu jej brakuje, jaka jest seksualnie otwarta na rózne ciekawostki itd. Zakładając, że Stone ma plan - trzeba powiedzieć, że od początku idzie mu znakomicie. "A pan ? Ma pan zonę ?", pyta Marby'ego. Dowiadując się, ze Jack i Madylyn są razem od 43 lat, najpierw gratuluje, ale zaraz potem zaczyna dopytywać się o seks. Jak to, po 43 latach ciągle z jedną kobietą ? Marby jest nieco zmieszany, ale zachowuje profesjonalne podejście.

        Na następnym spotkaniu Marby pyta o stosunek Stone'a do tego co zrobił i poczucie winy. Czy je odczuwa ? Czy przepracował to ?

        Stone został skazany za podłożenie ognia w domu swoich dziadków. Któregoś wieczora on i jego kolega przyszli ich obrabować, to był pomysł Stone'a. Nie wiedział jednak, że kolega będzie na tyle zdeterminowany, że dziadków zabije. Kiedy już byli martwi, wybuchł pożar, Stone został oskarżony o współudział w zbrodni i podpalenie.

        Po początkowym chaosie zeznań i zachowań, Stone się uspokaja. Rozmawiają normalnie. Marby bardzo uważnie obserwuje człowieka, słucha go, ale mu nie wierzy. Stone o tym wie, żałuje że Marby mu nie pomaga. "Odsiedziałem 8 lat z 15 jakie dostałem, rozumiem za co, zmieniłem się, ile lat będziecie mnie jeszcze karać za jeden błąd ?", pyta w końcu.

        Marby mu nie wierzy, Stone to wie, więc sięga po tajną broń. Jest nim jego żona, LUcetta [Milla Jovovich]. Atrakcyjna do przesady przedszkolanka. Najpewniej ona wie, co ma robić, bo podczas widzenia Stone nie musi jej specjalnie instruować. Ona orientuje się, że musi wkroczyć do gry.

        Zaczyna więc dzwonić do marby'ego. Prosić o spotkanie. Stone wyczuł od razu, że Marby nie jest szczęsliwy w małżeństwie, że młoda kobieta będzie dla niego pokusą nie do odparcia. I faktycznie, od pierwszego spotkania Marby jest pod wrażeniem Lucetty, jej urody, uśmiechu, młodości. Ukrywa to, próbuje być profesjonalny do bólu, ucieka przed nią, zachowuje się jak urzędnik nagabywany przez wścibskiego klienta, ale jest trafiony.

        Najpierw unika Lucetty, potem odbiera od niej telefony w domu, żona zerka dyskretnie, jakby coś wyczuwała. A potem zgadza się wreszcie z nią spotkać. "Ważą się losy mojego męża, chcę go panu przedstawić w innym świetle, pozytywnym", prosi ona, a Marby się zgadza. Spotykają się w parku, gdzie Lucetta wyprowadza dzieciaki, którymi się zajmuje. Ona jest miła i wesoła, a on wpada po uszy. Przy następnej okazji zostają kochankami.Co ciekawe, Lucetta nie trzyma linii wierności męzowi. JUż wcześniej widac, ze zdradza go z innym facetem. A Stone jakby wszystko o niej wiedział i nie miał złudzeń. ALbo bardzo nowoczesne małżeństwo [9 lat stażu], albo... właśnie - ALBO.

        Stone w więzieniu zaczyna czytać jakąs broszurkę religijną. Napisane jest w niej trochę komunałów o reinkarnacji i poznawaniu świata przez wsłuchiwanie się w dźwięki. Stone zaczyna to praktykować. Jego rozmowy z Marbym są coraz bardziej uduchowione, a kolejne sekwencje toną w jakiejś onirycznej muzyce i w ogóle wydają się balansować między rzeczywistością, a rozpadem.

        Marby zauważa w nim zmiany. Stone mówi składnie, wydaje się wreszcie mieć w sobie jakiś potencjał, coś w nim zaskoczyło. Marby sądzi, ze to rozmowy z nim przyczyniają się do poprawy stanu świadomości Geralda. No i ta religia jego nowa. A także wypadek w więzieniu, podczas którego Stone jest świadkiem zabójstwa innego więźnia. Ogląda to z bardzo bliska, jest wstrząsnięty.

        Nie ma dwóch zdań, że romans z LUcettą przyczynia się do zmiękczenia stanowiska Jacka.

        Wszystko to razem, do tzw. kupy prowadzi Marby'ego do stwierdzenia, że możliwe iż Stone naprawdę się nadaje do przedterminowego zwolnienia.

        cdn
        • grek.grek "Stone" parę słów po seansie /2 09.12.15, 11:11
          Stone gra znakomicie. Nawet warkoczyki rozplata i zaczesuje normalną fryzure. Wszystko jest inaczej niż na początku. Inny wygląd, inna mowa, inne gesty, spokój, żadnych więziennych naleciałości. Marby mu wierzy.

          POdpisuje aprobatę dla jego zwolnienia. Jednocześnie próbuje zerwać romans z Lucettą, ale nie umie, a ona sugeruje, że po wyjściu Stone'a, nadal bedą mogli się spotykać. "On ma to gdzieś", zapewnia. Jednocześnie Marby nieopatrznie sugeruje Stone'owi, że ma romans z jego zoną. Sądzi, że Marby nie wie ;] COś wspomina o "[jego] pięknej żonie". Stone łapie go za słówko i przestrzega "Nie wierz jej, nie wierz w żadne jej słowo... to kosmitka".

          Nieco później to samo słyszy, gdzieś między słowami, od Lucetty. Że Stone manipuluje nim i ściemnia. Jest na granicy nerwowego rozstroju. Nie chce już rozmawiać ze Stone'em, stanowczo odpycha Lucettę. Ona odwiedza go w domu, robi mu scenę przy Madylyn, która od dłuzszego czasu podejrzewa Jacka o romans. Jack rozpaczliwie maskuje sytuację rzekomą "nachalnością zony niesfornego klienta', ale Madylyn domyśla się, że to nieprawda. Jack przeżywa chwilę paniki, doskonale skrywanej, kiedy dzwoni telefon, a oni jedzą śniadanie, i Madylyn mówi "Nie odbieraj, włączy się sekretarka". Patrzy na niego uważnie. Jack boi się ofk, ze to Lucetta i powie tej sekretarce automatycznej coś, co go zdemaskuje. Na szczęscie dla niego, dzwoni ich córka.

          Podczas ostgatniej rozmowy przed wyjściem na wolnośc, Stone serwuje Jackowi długą pogadankę. Mówi o nim, o jego ukrytych grzeszkach. Od początku napomykał, że każdy coś ma na koncie, Jack zapewne też. NOnstop przypominał, a Jack świety nie był, jak pamiętamy ze sceny sprzed 30 lat. Ziąb w jego małżeństwie nie wział się z powietrza.

          W ostatnim momencie Stone wyznaje mu cynicznie, że : TAK, to on podpalił dom dziadków, tak jest podpalaczem. Nie zrobił tego dla zatarcia śladów zabójstwa, jakiego dopuścił się ten głupi kolega. Zrobił to, bo KOCHA ogień. I kiedy z błyskiem w oku opowiada o tym, Jack wie, ze zrobił straszny błąd. Próbuje to odkręcić, ale jest za późno. Stone wychodzi. Jack żegna go z tłumionym gniewem. PO Stone'a przychodzi Lucetta. Jack rzuca sucho "Szczęsliwy moment, prawda ?".

          Po wyjściu Stone'a, Jack nie radzi sobie z życiem. Pije, wyprowadził się z sypialni, motywując to bólami pleców i koniecznością spania na twardym łóżku w innym pokoju, chodzi z rewolwerem, a wieczorami, siedząc na werandzie, podrywa się, kiedy tylko jakieś auto przejeżdza drogą obok domu. Wie, ze strzelił gafę, ze został wyprowadzony w pole.

          Ochodzi na emeryture. Podczas pożegnalnego wieczorku, agresywnie odnosi się do swojej następczyni, uczennicy od lat. Proponuje jej w zawoalowany sposób seks, ona nieśmiało odmawia, na co on "To po co prowokujesz, dziwko !". KObiecina jest zupełnie skonfundowana zachowaniem swojego mentora, niemalże drugiego ojca.

          W domu ciche dni, Madylyn zachowuje się jakby wiedziała, a Jack w którymś momencvie przerywa jej rytualne czytanie Biblii do śniadania "Naprawdę w TO wierzysz ? Naprawdę ?". Tu też są ślady Stone'a : wierzącego w jakieś reinkarnacje i dźwięki, przez których wsłuchiwanie w siebie, człowiek staje się "kamertonem Boga". Lucetta w pewnym moemcnie wprost oświadczuyła mu "Bóg ? Boga nie ma", ze swobodą zupełną. Marby jest pogubiony, wkurza go to, jak łatwo ci dwoje przewrócili na nice jego życie i cały system wartości. Nadal gra ichnie "radio maryja", kiedy Marby jeździ autem, a stamtąd płyną jakieś opowieści o "materialnej postaci szatana". Marby chyba odjeżdza i można sądzić, ze Lucetta i Stone zaczynają w nim urastać do roli wysłanników szatana, ale ofk bez metafizycznej nadbudowy. Marby jest po prostu zagubiony i rozjechany przez życie.

          Którejś nocy wybucha w domu Marby'ego pożźar. Ledwie udaje mu sie uciec i wyciągnąć żonę. Jest pewien, że to robota Stone'a. Madylyn patrzy na płonący dom i mówi "To kara Boga...", Marby spogląda na nią zdumiony, a ona dodaje "Jak przyjedzie policja zeznam, że to nieszczelny przewód gazowy był przyczyną", Marby "naprawdę ?", a ona "CO za róznica ? To kara Boga". Madylyn nie mogłaby lepiej wyrazić swojej goryczy i rozczarowania Jackiem. "Kara Boga" ? Owszem, za jego romans z Lucettą. Madylyn wiedziała, czy raczej wyczuwała, to od kiedy tylko pierwszy raz zadzwoniła ona do ich domu. Jack był profesjonalnie oburzony, że "CO za ludzie, dzwonią do domu !", ale ona widziała jak był poruszony. MUsiała to widywać często przez te 43 lata...

          Marby znajduje Stone'a i grozi mu rewolwerem, ale Stone nic sobie z tego nie robi. Kiedy jednak Marby odbezpiecza broń i pyta "Naprawdę, sądzisz że nie miałbym odwagi by to zrobić ?', poważnieje i odpowiada że owszem, sądzi że byłby do tego zdolny. Marby jest rozkojarzony, zdesperowany, pogubiony... Opuszcza broń, zostaje w ciemnnym zaułku sam, Stone odchodzi w ciemnośc oglądając się uważnie.

          I tak to się kończy. Stone, w zwolnionym tempie, idzie pustą ulicą, aż znika za jej załomem. Lucetta siedzi w barze i zaczyna sobie flirtować z jakimś nieznajomym. A Marby siedzi na krzesle w domu. UNosi głowę ku górze, jakby coś zobaczył... i koniec filmu :]
          • grek.grek Re: "Stone" parę słów po seansie /2 09.12.15, 11:24
            bardzo nietypowy thriler.
            dziwne wstawki z muzyką przypominającą późne hipnotyczne dokonania Radiohead, na tle których poruszają się bohaterowie. Tak jakby rezyser wiedział, że ten scenariusz jaki ma, zagrany w normalny sposób przełoży się na zwykły film, więc jedyną szansą na zrobienie filmu choć odrobinę oryginalnego, jest udziwnienie całej akcji i nadanie jej pozorów głębi psychologicznej za pomocą odpowiedniej muzyki i zaanrażowanie scen w sposób odbiegający od kanonów gatunkowych.

            nie ma tutaj zatem klimatu dreszczowca, jest raczej próba pokazania subtelnej rozgrywki psychologicznej, która wprowadza zamieszanie w życie doświadczonego kuratora, porusza w nim głęboko skrywane kompleksy i poczucie winy, a koniec końców wywraca jego świat do góry nogami.

            aktorzy są świetni, do kompletu także Frances Conroy jako Madylyn, stłamszona żona Jacka, która w tle obserwuje wszystko co się dzieje, słucha, a głuche telefony które odbiera burzą jej i tak nikły spokój. De Niro ofk doskonale panuje nad swoim bohaterem, jego reakcje są stonowane, ale czuje się ich energię. Norton jako manipulant i kombinator, ale także człowiek które być mozę rzeczywiście przechodzi jakąs przemianę, spisuje się na medal, a Milla Jovovich odgrywa piękną i pozornie niegroźną, a w istocie bardzo niepokojącą, amantkę.W finale wydaje się, ze Lucetty i Stone'a nic nie łączy, że albo nabrali Marby'ego na swój rzekomy związek, ale są wyjątkowo współcześni i po prostu "jak są to są, a jak nie są, to nie" ;] Po wyjściu Stone'a z więzienia, nie ma żadnej sceny, w której występowaliby razem.

            Muzyka a'la senne, hipnotyczne Radiohead, momentami dominuje, wraz z tymi ciut odrealnionymi scenami, nadając filmowi dziwny kolor, który chwilami zbliża go do jakiejś... parapsychologii, stanowczo oddalając do klasycznego thrillera. Ale - jako się rzekło - ten scenariusz, zrealizowany bez udziwnień, nadawałby się na film z pewnością przyzwoity, ale bynajmniej nie aspirujący do kanonu. A tak... jest przynajmniej intrygujący :}
            • grek.grek Re: "Stone" parę słów po seansie /2 09.12.15, 11:24
              jeszcze trailer :

              www.youtube.com/watch?v=mm7svkXZYuQ
              • grek.grek Re: "Stone" parę słów po seansie /2 09.12.15, 13:18
                PS : nie wierzę... muzykę do "Stone'a" naprawdę robiło Radiohead :]]

                dają głowę, że nie miałem o tym pojęcia !
                ale trafiłem, haha.
                • maniaczytania Re: "Stone" parę słów po seansie /2 09.12.15, 19:04
                  o rety, to jeden z gorszych filmów, jakie widziałam - widocznie nie łapię 'flow' ;)

                  Film jest smętny i beznadziejnie nudny, DeNiro i Norton musieli chyba jakieś długi lub kredyty spłacać, bo nawet oni tego nie uratowali.

                  A już najdurniejszy motyw to była ta pszczoła na początku - myślałam, że to się jakos ładnie spuentuje potem, bo nawet mi się łączyło z tą teorią Stone'a o kamertonie i dźwiękach Boga.

                  A dla pełni obrazu dopowiem, że żona Stone'a zdaje się na końcu wyjechała do córki, czy nie?
                  • maniaczytania Re: "Stone" parę słów po seansie /2 09.12.15, 19:05
                    nie żona Stone'a oczywiście, tylko DeNiro.
                  • grek.grek Re: "Stone" parę słów po seansie /2 10.12.15, 14:00
                    dzięki, Maniu :]

                    może faktycznie z tym "flow" coś jest na rzeczy :]
                    wg mnie, tam się naprawdę sporo dzieje, tyle że to dzianie się dotyczy raczej osobowości bohaterów, zwłaszcza kuratora Madry'ego. stąd, wg mnie, tempo tej opowieści, a ten "thriller', to czysto umowna kategoria, bo to raczej psycho-psychodelia niż rasowy dreszczowiec.

                    hehe, może ta pszczoła to zapowiedź tego, co się jednak później jakoś mogło z tym obrazkiem łączyć ? :]

                    wydaje mi się, że żona Stone'a, Lucetta, w ostatnim kadrze swojej bytności filmowej, szykuje się do nowego romansu. ona i Stone nie mieli dzieci, więc sądze, że może chodzi Ci o Madylyn, żonę Mabry'ego ? wtedy by się zgadzało.
    • grek.grek 0:15 Kultura " 08.12.15, 14:48
      o, klasyk wspaniały polski nasz.
      widziałem :

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,134764654,136037523,_WOdzirej__z_wczoraj_uwaga_z_opisem_.html

      cóż tu dodać : must-see, po prostu :]
      • grek.grek 23:15 Kultura "Wodzirej" 08.12.15, 14:49
        tamto na górze się nie liczy, poza linkiem, możemy się tak umówić ? ;]

        23:15 Kultura.
        przypadkiem nacisnałem "enter" i poszło, w dodatku z pomyłką niezaleczoną dot. godziny emisji ;]
    • siostra_bronte "Niewiniątka" (1) 08.12.15, 17:12
      Obejrzane w youtube. Film wybitnego reżysera, Williama Wylera z 1961 r. Adaptacja sztuki Lillian Hellman „Godzina dzieci” z 1934 r. opartej na autentycznych wydarzeniach (w Szkocji w XIX w.)

      Szkoła dla dziewcząt z internate na amerykańskiej prowincji. Prowadzą ją dwie przyjaciółki: Karen (Audrey Hepburn) i Marta (Shirley MacLaine). Znają się od dawna, razem studiowały. Pomaga im ciotka Marty, Lily, była aktorka, wciąż uważająca się za wielką gwiazdę. Karen i Marta ciężko pracują, także fizycznie, żeby szkoła przynosiła jakiś dochód.

      Karen jest zaręczona od 2 lat z Joe (James Garner), miejscowym lekarzem. Joe jest bratankiem zamożnej i wpływowej pani Tilford. Karen odwleka ślub tłumacząc Joemu, że najpierw szkoła musi stanąć na nogi. Ale Joe traci cierpliwość, ma dosyć ciągłego planowania. W końcu Karen zgadza się na ślub. Joe jest wniebowzięty.

      Kiedy Karen przekazuje Marcie radosną nowinę, ta jej gratuluje, ale widać, że coś ją gnębi. Nagle wybucha: „chcesz wychodzić za mąż, kiedy mamy tyle pracy ze szkołą??”. Zrzuca żelazko, bo akurat prasowała. Karen jest zaskoczona. A więc Marta nie popiera jej małżeństwa? Marta uspokaja się i przeprasza, że to było samolubne z jej strony. Kiedy się żegnają Karen całuje ją w policzek na zgodę.

      Tę scenę widzi z ukrycia Mary, jedna z uczennic szkoły. Jest wnuczką pani Tilford, a więc także kuzynką Joe’ego. To rozpuszczona dziewczynka, która ma zły wpływ na inne uczennice. Wieczorami Mary czyta jakąś książkę. Jak można się domyśleć z reakcji koleżanek to bardzo nieprzyzwoita lektura :)

      Pewnego razu Mary zostaje przyłapana przez Karen na kłamstwie. Dostaje karę, nie weźmie udziału w wyścigu łódek. Mary jest oczywiście wściekła. Symuluje złe samopoczucie, nawet mdleje, ale Karen nie daje się nabrać. Ale wzywa Joego, który potwierdza, że dziewczynka jest absolutnie zdrowa.

      Kiedy Joe odwiedza Karen w szkole Marta traktuje go obcesowo. On sam zwraca na to uwagę. Marta zaprzecza, ale zamyśla się. Chyba coś w tym jest…

      Podminowana Marta wdaje się w kłótnię z ciotką Lily. Proponuje jej, żeby wróciła do Nowego Jorku, może znajdzie się dla niej jakaś rola. Ciotka jest zaskoczona. A że lubi gadać bez zastanowienia wygarnia Marcie, że wyżywa się na niej, bo nie może znieść obecności Joego. Marta zawsze była zaborcza i zazdrosna o swoje przyjaciółki, nawet w dzieciństwie. „To nie było naturalne” mówi. Teraz jest to samo! Marta nie może tego słuchać i karze ciotce wynosić się już jutro.

      Kiedy za drzwiami rozlega się hałas Marta otwiera je i widzi dwie uczennice. Oczywiście podsłuchiwały, chociaż zaprzeczają. Marta wie, że to Mary ma na nie zły wpływ i poleca przeniesienie ich do innego pokoju.

      W trakcie przeprowadzki Mary dręczy jedną z dziewczynek, Rosalie. Wykręca jej ręce, żeby wymusić od niej pieniądze. Przypadkiem znajduje u niej medalion, który wcześniej zgubiła jedna z uczennic. Rosalie zaprzecza, że go ukradła, po prostu znalazła. Ale Mary jej nie wierzy. Zabiera medalion. Ma teraz Rosalie w ręku. Zmusza ją do obietnicy, że będzie robiła wszystko co jej karze. Inaczej Mary zakabluje o kradzieży i Rosalie pójdzie do więzienia! Rosalie jest tak przerażona, że zgadza się na wszystko.

      Mary wymyka się ze szkoły i jedzie taksówką do domu babci. Widocznie chciała pierwsza przedstawić jej swoją wersję wydarzeń jak to było z tym kłamstwem i karą. W drodze powrotnej do szkoły Mary prosi babcię, żeby jej wybaczyła. Wcale nie kłamała! Nauczycielki uwzięły się na nią, ciągle ją za coś karzą. Babcia wygląda na obrażoną, ale Mary ją całuje i kobieta odzyskuje humor.

      Ale to nie koniec. Kiedy babcia broni nauczycielek, Mary mówi, że nie wie o nich wszystkiego. Babcia prosi, żeby nie powtarzała plotek. Ale Mary mówi, o tym co usłyszały jej przyjaciółki pod drzwiami (oczywiści powiedziały jej o tym). Że pani Marta jest zazdrosna o Karen. Ciotka Lily mówiła, że tak było zawsze. I że to „nienaturalne”. Babcia słucha tego z coraz większym niepokojem, ale próbuje uciszyć Mary. Ale ta idzie na całość. Mówi, że słyszała „różne odgłosy” z pokoju Karen, a Marta przychodziła tam każdego wieczora. Babcia jest już purpurowa na twarzy. Dopytuje o co chodzi. Mary mówi, że wstydzi się powiedzieć na głos. I widzimy tylko jak coś mówi na ucho do babci. Kobieta jest bliska zawału :)

      Kiedy przyjeżdżają pod szkołę babcia karze Mary zostać w samochodzie. Chce porozmawiać z nauczycielkami, ale trwają lekcje i musi poczekać. Natyka się na ciotkę Lily, która zbiera się do wyjazdu. Próbuje ją wypytać o Martę. Lily jak zwykle paple bez zastanowienia. Opowiada, jaka to Marta jest niewdzięczna. I tak, nie chciała wyjść za mąż, chociaż spotykała się z różnymi facetami…Pani Tilford dopowiada sobie resztę i szybko wychodzi. W samochodzie zapowiada Mary, że do szkoły już nie wróci. Dziewczynka jest zachwycona.

      Po drodze pani Tilford jedzie do domu przyjaciółki. Jak się domyślamy mówi jej o całej historii. Do szkoły przyjeżdżają kolejni rodzice, żeby zabrać swoje pociechy. Karen i Marta są w szoku, nie wiedzą co się dzieje. Pytają rodziców dlaczego to robią, ale bez skutku. Marcie udaje się przycisnąć jednego z rodziców. Facet w końcu mówi co się stało. Widzimy go z daleka, jak rozmawia z Martą przed budynkiem, więc nie wiemy co powiedział, ale możemy się domyśleć.

      Tak więc mała Mary postanowiła się zemścić na nauczycielkach wymyślając kłamstwo na ich temat. Co za wredny dzieciak! I oczywiście to zadziałało. Plotka ma wielką moc. A w owych czasach samo oskarżenie o taki „występek” paraliżowało wszystkich. Nawet rodzice nie zadawali żadnych pytań, nie chcieli rozmawiać z Martą i Karen…

      Przyznam, że od razu przypomniało mi się „Polowanie” z Mikkelsenem! Podobna historia. Czasy się zmieniają, ale mechanizmy społeczne nie…
      • siostra_bronte "Niewiniątka" (2) 08.12.15, 17:16
        Do pani Tilford przyjeżdża Joe. Kobieta zaprosiła go, żeby mu o wszystkim powiedzieć. Zaczyna oględnie. Mówi mu, że nie wolno mu się ożenić z Karen. Jest z nią coś „nie w porządku”. Joe jest oburzony. Co ona opowiada?

        W tej chwili do domu wpadają Karen i Marta. Od razu zarzucają panią Tilford pytaniami. Dlaczego to zrobiła?? Joe słucha zdumiony, nie wie o co chodzi. Karen z dużym trudem odpowiada, że pani Tilford rozgłosiła, że ona i Marta są…kochankami!

        Joe nie wierzy własnym uszom. Dopytuje krewną czy naprawdę to zrobiła. Pani Tilford z absolutnym spokojem odpowiada, że tak. A dlaczego? Bo to PRAWDA. „Jak Mary mogłaby nawet coś takiego wymyślić?” argumentuje kobieta. Karen, Marta i Joe patrzą na nią zdumieni. Krzyczą jedno przez drugie, ale pani Tilford zachowuje spokój.

        Joe prosi ją o to, żeby mogli porozmawiać z Mary. Przecież mają do tego prawo. Kobieta waha się, ale woła Mary. Joe pyta ją, jak to było. Dziewczynka potwierdza, że mówiła prawdę. Ale kiedy nauczycielki biorą ją w krzyżowy ogień pytań gubi się. Jednak Mary jest sprytna. Przyznaje, że to nie ona podsłuchiwała pod pokojem nauczycielek, ale jej przyjaciółka Rosalie!

        Niestety, Rosalie tymczasowo została ulokowana właśnie u pani Tilford, bo jej rodzice wyjechali. Pani Tilford ściąga więc Rosalie na dół. Dziewczynka zgodnie z prawdą nie wie o jakie „sekrety” nauczycielek chodzi. Wtedy do akcji wkracza Mary. Przekonuje ją, że to było tego dnia, kiedy zginął medalion…Rosalie zaczyna krzyczeć, że tak, to prawda, słyszała wszystko i wybucha płaczem.

        Pani Tilford prosi nauczycielki o opuszczenie ich domu. Marta zapowiada, że tego nie zostawią i pójdą do sądu. Pani Tilford odradza, uważa, że tylko na tym stracą. Oburzony Joe wychodzi razem z nimi.

        Szkoła zostaje zamknięta. Karen i Marta rzadko wychodzą, bo boją się reakcji mieszkańców. Dowiadujemy się, że przegrały proces z panią Tilford, także dlatego, że ciotka Lily nie przyjechała na, żeby im pomóc. O sprawie szeroko pisała prasa w całym kraju. Ciotka Lily przyjeżdża, ale o kilka tygodni za późno, o co Marta i Karen mają do niej pretensje.

        Joe odwiedza nauczycielki. Mówi, że znalazł pracę gdzieś indziej. Chce wyjechać z miasteczka, oczywiście razem z Karen. I z Martą. Tam zaczną wszystko od nowa.

        Kiedy Karen zostaje sama z Joe mówi mu, że to się nie uda. TO zawsze będzie między nimi. Joe nie rozumie o co chodzi. Ale według Karen on ma na pewno jakieś wątpliwości. Joe zaprzecza, wie, że to wszystko było kłamstwem. Karen naciska i Joe z wysiłkiem pyta ją: „czy wy…”. Karen odpowiada, że nie. Joe jest zawstydzony, przeprasza, że w ogóle pytał.

        Tymczasem matka małej Rosalie wraca z podróży. Zabiera córkę do domu. Przypadkiem znajduje w jej rzeczach jakieś błyskotki, które na pewno nie należą do niej. Rosalie przyznaje się, że je ukradła i wyznaje też prawdę o nieszczęsnym medalionie i intrydze Mary.

        Matka razem z córką idzie do pani Tilford i opowiada o wszystkim. Kobieta ledwo żyje z wrażenia. Kiedy widzi Mary patrzy na nią morderczym wzrokiem. Naprawdę mam nadzieję, że Mary dostała solidne manto za to co zrobiła. Ale szkód nie da się już cofnąć…

        Karen i Joe rozmawiają dalej. Karen prosi go, żeby wyjechał, ale sam. Powinni dać sobie trochę czasu, odpocząć od tych emocji. A potem zobaczą…Joe jest w szoku. Nie chce, żeby się rozstawali. Ale Karen nalega. Joe zapowiada, że niedługo się spotkają. Kiedy odchodzi Karen mówi do siebie: „nie sądzę…”

        Kiedy Marta wraca jest zaskoczona, że Joe’go już nie ma. Karen mówi jej, że to koniec. Marta nie rozumie co się stało. Przecież Joe jej wierzył. „Chyba…” odpowiada Karen, ale nie chce mówić nic więcej. Zaczynają rozmawiać o tym co dalej. Karen proponuje, żeby wyjechały razem gdzieś daleko. Ale Marta jest sceptyczna. Pisały o nich wszystkie gazety, nie uciekną od przeszłości.

        W trakcie rozmowy Marta zdaje sobie sprawę, że zawsze kochała Karen i to nie jak przyjaciółkę. Karen próbuje ją przekonywać, że to nieprawda, ale Marta opowiada dalej. Tak, zawsze tak było, ale nie zdawała sobie z tego sprawy. Dopiero ta cała historia…Dlaczego Mary wymyśliła właśnie „to”? Czy coś zauważyła? Marta obwinia się, że to przez nią to wszystko, że zniszczyła życie Karen…

        Tutaj ta scena:

        www.youtube.com/watch?v=gbvfSGZzR9w

        Do szkoły przyjeżdża zgnębiona pani Tilford. Z trudem mówi o tym co się stało. Rozmawiała już z sędzią. Gazety wydrukują przeprosiny, nauczycielki dostaną też odszkodowanie. „Chce pani w ten sposób uspokoić swoje sumienie?” pytają. Niczego od niej nie chcą.
        • siostra_bronte "Niewiniątka" (3) 08.12.15, 17:22
          Po tych emocjach Marta chce odpocząć w swoim pokoju. Karen idzie na spacer. Nagle przed szkołę wybiega ciotka Lily i pyta gdzie jest Marta. Karen jakby coś tknęło. Wraca do budynku, coraz szybszym krokiem, aż w końcu biegnie. Ciotka mówi, że drzwi do pokoju Marty są zamknięte. Karen biegnie po świecznik i wybija zamek. Ze strachem patrzy na podłogę. Leży na nie przewrócone krzesło. Potem patrzy w górę, widzimy tylko cień zwisających nóg. Marta powiesiła się.

          Ostatnie sceny. Pogrzeb. Karen stoi przy grobie Marty. Są jeszcze też mieszkańcy miasteczka, ale nie mają odwagi podejść bliżej. Karen wychodzi z cmentarza z podniesioną głową i lekkim uśmiechem. Z daleka obserwuje ją Joe. Koniec.

          Świetny film. I naprawdę dobrze zniósł próbę czasu. Można powiedzieć, że niestety, jest wciąż aktualny.

          Historia znakomicie skonstruowana. Chociaż mogę się przyczepić do paru rzeczy. Nie rozumiem np. dlaczego Karen tak ostro potraktowała Joego. Najpierw naciskała go, żeby zapytał jeżeli ma jakieś wątpliwości. A potem, odbiera to jako dowód na to, że jednak jej nie wierzy. Cała końcówka jest trochę zbyt melodramatyczna, bo bohaterki głównie płaczą. Widać tutaj teatralny rodowód scenariusza.

          Zastanawiam się nad samobójstwem Marty. Dlaczego to właściwie zrobiła? Miała poczucie winy za to co się wydarzyło, czy też bała się przyszłości? A może jedno i drugie?

          Nie jest jasne jakie były uczucia Karen wobec Marty. Z jednej strony tłumaczyła odkładanie ślubu pracą w szkole, ale może miała jednak jakieś wątpliwości. W jednej z rozmów, już po całej aferze mówi Marcie: „już sama nie wiem, co myślę”.

          Audrey Hepburn i Shirley MacLaine wypadły bardzo przekonująco. Zwłaszcza rola Marty była wymagająca i aktorka spisała się świetnie. Drugi plan czasem szwankuje (np. mała Mary), ale to nie psuje ogólnego wrażenia. No i oczywiście stylowe, czarno-białe zdjęcia, które dodają klimatu.

          Kameralny, subtelny film prowadzony pewną ręką Wylera. Warto wspomnieć, że reżyser nakręcił go po widowiskowym „Ben Hurze”. Co za zmiana! Wyler i obie aktorki zasługują na uznanie za to, że podjęli się takiego ryzyka. To był pierwszy hollywoodzki film podejmujący temat miłości lesbijskiej i oczywiście po premierze wywołał duże kontrowersje.

          Trailer:

          www.youtube.com/watch?v=fSTPwxEzG1Y




          • barbasia1 Re: "Niewiniątka" (3) 09.12.15, 00:24
            Świetna opowieść, Bronte!!!
            • siostra_bronte Re: "Niewiniątka" (3) 10.12.15, 14:37
              Dzięki, Barbasiu :)
          • grek.grek Re: "Niewiniątka" (3) 09.12.15, 11:25
            zaraz zabieram się do czytania, Siostro :]
          • grek.grek Re: "Niewiniątka" (3) 09.12.15, 13:17
            pasjonująca lektura, dzięki Siostro :]
            utrzymujesz doskonałą formę, czyta się znakomicie !

            yes, mnie również skojarzyło się to wszystko w "Polowaniem" Thomasa Vinterberga z Madsem Mikkelsenem. konteksty są bardzo do siebie podobne, tu i tam fałszywe oskarżenie burzy niewinnym ludziom życie narażając na społeczny ostracyzm. Tutaj jest o tyleż dramatyczniej, że film zamyka śmierć.

            i ja jestem niezwykle ciekaw, co też można uznać za kluczową motywację tego samobójstwa ?
            napiętnowanie społeczne ? a może Marta uświadamia sobie uczucie do Karen, tak jak mówi, a wobec tego dociera do niej, że jest zła ? Zła, bo ta miłośc jest zła, według społeczeństwa ? może zabija się, żeby uwolnić Karen od siebie, uznaje że skoro jej zła miłośc jest ciężarem, to jej śmierć uwolni Karen i pozwoli jej ułożyć sobie życie ? Pojawienie się Joe'a w ostatniej scenie dowodzi, ze Karen dostanie szansę i zapewne z niej skorzysta. Jak sądzisz ?

            A gdyby żyła Marta, to... co dalej ? miałyby we dwie się przeprowadzić ? Marta może widzieć siebie jako kulę u nogi Karen, a może nawet może się obwiniać, że sprowokowała jakimś gestem całą tę awanturę ? A może sądzi, że jej uczucie w jakiś podświadomy sposób cały ten zgiełk wywołało ? sytuacja która daje naprawdę wiele do myślenia, motywacji mogą być dziesiątki.

            To brzmi smutno, ale usunięcie się Marty może naprawdę pomóc Karen. Reakcja mieszkańców, którzy pojawiają się na pogrzebie i są zmieszani, czując się zapewne winnymi smierci Marty, dowodzi zaś tego, co znamy od zawsze : dopiero tragedia studzi ludzką głupotę i lekkomyślność. Mechanizm niezmienny i chyba nie-do-zmiany.

            I jest znów dziecko, które o czymś opowiada, a dorośli muszą zawyrokować, czy mówi prawdę czy zmyśla czy może po prostu bezczelnie kłamie. Tutaj nikt sobie nie zadaje trudu sprawdzenia, kim jest Mary, i czy może mogłaby mieć jakiś powód, by mścić się na nauczycielkach. Zero dowodów, jedynie zeznania dziecka, a dorośli dają im wiarę. Pewnie dlatego, ze wszystko pada na bardzo wrażliwy grunt społecznych wyobrazeń, w ktorych homoseksualizm działa jak granat. Wystarczy odciągnąc zawleczkę, lekko trącić, a wybuch zmiata wszystko dookoła.

            poza tym, czy dziecko może kłamać ? Pani Tilford nawet nie docieka specjalnie, nie jest krytyczna, nie prowadzi śledztwa, bo WIE, że na pewno Mary mówi prawdę. Co za arogancja. akceptuje na wiarę oskarżenie, które - w tej moralności purtyańsko-drobnomieszczańskiej - jest w stanie zrujnować czyjeś życie. I podąża za nim bez żadnej refleksji. Mary jest złośliwa, może nie do konca rozumieć, co wygaduje i jakie to przyniesie konsekwencje, ale p. Tilford jest po prostu tępa :] I przeżarta stereotypami.

            czy lesbijki z gruntu byłyby gorszymi nauczycielkami albo matkami dla dziecka ? równie dobrze można dowodzic, ze ktoś kto chodzi na msze do kościoła musi być lepszym praktykiem cnót chrześcijańskich niż ateista żyjący etycznie. Nonsens na kółkach.

            yes, czarno-białe zdjęcia, w ogóle forma i styl - znakomite ! dwie wspaniałe aktorki w rolach głównych. Bardzo odważny temat, no i odwazna rola Shirley Mac Laine, ale ona chyba miała taki backcground w świadomości amerykańskiej widowni, że mogła zaryzykować, prawda, Siostro ?

            czytało się wspaniale, jak zawsze.
            znakomity film, znakomita opowieśc, Siostro :]
            wielkie dzięki. sama to przyjemność dla mnie, i jak sądze dla wszystkich, czytać Twoje opowieści :]
            • siostra_bronte Re: "Niewiniątka" (3) 10.12.15, 14:43
              Dzięki, Greku!

              Właściwie nie mam już co dodać :) Bardzo ciekawe uwagi.

              Może a propos zakończenia. Wydaje mi się, że jednak związek Karen i Joe nie ma przyszłości. Gdyby któreś z nich zrobiło jakiś krok na cmentarzu. Ale nic takiego się nie stało. Karen zresztą wychodzi z wysoko podniesioną głową, jakby chciała powiedzieć wszystkim: "nie obchodzi mnie co o mnie myślicie, będę robić to co zechcę". I nie potrzebuje nikogo, łącznie z Joe. Moim zdaniem szkoda, bo jednak coś ich wcześniej łączyło.

              To naprawdę zaskakujące jak aktualna jest ta historia, po tylu latach.

              Jeszcze raz dzięki. Czuję się zmotywowana do dalszej pracy :)
              • grek.grek Re: "Niewiniątka" (3) 11.12.15, 11:18
                cała przyjemnośc niezmienne po mojej stronie, Siostro :]

                możliwe, bardzo możliwe, że relacja Karen-Joe może pójść w stronę, o której
                piszesz. Tutaj furtka jest otwarta dla róznych rozwiązań.

                idąc tropem Twojej dedukcji, przyszło mi do głowy, że Marta chcąc usunąc się
                z życia Karen, aby jej pomóc, swoim samobójstwem paradoksalnie utrudniła jej
                całą rzecz, bo Karen nie zdoła wymazać jej z pamięci i Marta już na zawsze będzie
                stała pomiędzy nią, a Joe'em, tzw. normalnym życiem.

                dzięki, Siostro :]
                znakomicie to słyszeć ! :]
          • maniaczytania Re: "Niewiniątka" (3) 09.12.15, 19:06
            Siostro - fantastycznie się czytało Twoją opowieść filmową :)
            Dzięki!
            • siostra_bronte Re: "Niewiniątka" (3) 10.12.15, 14:37
              Dziękuję, Maniu :)
    • grek.grek 20:00, TVN7 "J. Edgar" 09.12.15, 14:44
      seans dnia :]

      eks-szef FBI Hoover, według scenariusza Dustina Lance'a Blacka [Oscar za "Obywatela Milka"], w reżyserii niezawodnego Clinta Eastwooda i ze zdjęciami, oczywiście, Toma Sterna. w głównej roli Leonardo Di Caprio, dobrze ucharakteryzowany i nagrodzony za nią Złotym Globem.

      już tytuł dowodzi, że scenarzystę i reżysera bohater obchodzi jako osobowość i człowiek, a nie jako urzędnik i polityk, a jesli nawet, to jego politykowanie będą starali się przepuścić przez sito jego charakteru, kompleksów, uwarunkowań relacjami i związkami z innymi ludźmi.

      piszemy się ? :]

      • siostra_bronte Re: 20:00, TVN7 "J. Edgar" 09.12.15, 15:08
        Recenzje niezbyt zachęcające, ale mam zamiar obejrzeć.
        • grek.grek Re: 20:00, TVN7 "J. Edgar" 09.12.15, 16:42
          uwaga, kilka małych spoilerów :] :

          www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/1525899,1,j-edgar-czyli-eastwood-o-hooverze.read
          • siostra_bronte Re: 20:00, TVN7 "J. Edgar" 09.12.15, 23:50
            Obejrzałam. Ciekawy bohater z amerykańską historią w tle (np. wątek porwania syna Lindbergha, o którym często słyszałam). Nawet Leo wyjątkowo mnie nie drażnił :) Niestety, to b. konwencjonalna biografia. Oglądamy kolejne wydarzenia z życia i kariery, potraktowane dosyć powierzchownie. Całość jest też zbyt przegadana.

            Postać Hoovera nie jest pogłębiona psychologicznie. Sceny z matką to za mało. Związek z Clydem pokazany zachowawczo. Mam uwierzyć, że skończyło się na jednym całusie?:) No, ale film robił Eastwood, więc trudno się dziwić.

            I duży minus: fatalna charakteryzacja! Postarzanie aktorów zwykle wychodzi kiepsko, ale tutaj efekt jest straszny. Hoover wygląda jeszcze jako tako, chociaż i tak jego charakteryzacja rozpraszała mnie kompletnie. Za to Clyde wyglądał jak zombie z filmu klasy B:) Ostatnie sceny budziły raczej zażenowanie niż wzruszenie. Nie lepiej było zatrudnić starszych aktorów?

            Nie przekonały mnie szaro-bure zdjęcia, które miały chyba podkreślić, że to historia z przeszłości.

            W sumie nie było aż tak źle. Dało się obejrzeć.
            • grek.grek Re: 20:00, TVN7 "J. Edgar" 10.12.15, 13:45
              i mnie się udało :]

              wydaje mi się, że pewną -zaiste - konwencjalność naracji ratuje jej wartkość. Nie jest to monotonne marudzenie z offu, ale całkiem wciągająca opowieść o tym, jak kładziono w Ameryce zręby systemu inwigilacji, który dzisiaj osiąga już szczyty cynizmu i bezczelności.

              wolnośc kontra bezpieczeństwo.
              stary konflikt dwóch wartości, jedna z drugą żyć nie mogą, któraś musi być górą.
              ciekawe wg mnie jest to, że bohater jako szef FBI działa tak samo, jak żyje - wyznaje zasadę, że bezpieczeństwo po pierwsze, więc nie może być wolny. Ukrywa swój związek, nie jest w stanie wyzwolić się spod wpływu matki, a to przekłada się na jego obsesję kontroli wszystkiego w świecie polityki.

              najlepsze jest to, ze piętnuje niemoralność, złe prowadzenie się, jakby tyylko w ten sposób mógł sam sobie wymierzyć karę za to, że sam zaprzecza własnej zasadzie.

              "wolałabym żebyś był martwy niż żebyś był ciotą', mówi mu matka. to potęzne słowa. Czy dlatego Edgar dopiero po jej śmierci wkłada sukienkę i korale ? scena jest dwuznaczna, bo to dzieje się tuż po jej śmierci, więc może być objawem wzruszającej tesknoty za nią, ale też krótkim przebłyskiem wolności, którą wreszcie może uzewnętrznić, choćby tylko w zaciszu własnego mieszkania i przed lustrem, bez świadków, ale jednak. Kiedy zrywa ze złością korale z szyi, to dlatego że uświadomił sobie, że matka nie ożyje w ten sposób ?A może dlatergo, że dotarło do niego, ze przez całe życie ją okłamywał, a przy okazji siebie ?

              zazdrosny jest - każe zdegradować agenta, który zastrzelił popularnego gangstera Dillingera. za co ? za to że... dla mediów i nie tylko, to tamten agent był prawdziwą twarzą FBI, a nie Hoover, który "nikogo osobiście nie aresztował, nie brał udziału w żadnej akcji, z bronią w ręku". Bardzo go to boli. Jedyne co umie, to zemścić się. Nie umie wyjśc z ciebie, więc niszczy cień, który go przysłania.

              jego współpracownicy są wg mnie dośc...nienaświetleni :"] O ile motywacje Clyde'a są dośc jasne, to panna Gandy nie przekonuje jako dziewczyna-oddana-pracy. Praca owszem, ale TAKA praca ? to ona niszczy tajne akta po śmierci Hoovera. skąd ta lojalność ? przecież ledwie że jej nie skręci, kiedy notuje pełne nienawiści list do Martina Luthera Kinga, który fabrykuje Hoover, i wlewa w usta rzekomego krytyka własne uczucia wobec pastora.

              facet miał na wszystkich haki, więc był nieusuwalny przez niemal całe życie :] czy to nie kapitalne ? ;]

              facet, który kompletnie nie panuje nad własnym życiem uczuciowym, zaplątany w kłamstwa i hipokryzję do sześcianu, oddaje się bez reszty "dbaniu o bezpieczeństwo państwa", które polega na ewidentnym rozkoszowaniu się samą władzą jaką ma. Owszem, gania gangsterów, łapie złodziejaszków, ale zabójstwa w Dallas jego ekipa nie przewidziała i nie zapobiegła mu. Tutaj może być ciekawie, ale jeszcze długo nikt tego nie ruszy nawet palcem, ze strachu co mógłby odkryć.

              trzeba mu oddać, ze jest zorganizowany, ma spryt, jest innowatorem [pannę Gandy zaprasza na randkę do czegoś w rodzaju biblioteki danych, własnego pomysłu, chwali się, że w minutę może znaleźć informacje nt dowolnej książki, a zaraz potem się oświadcza], a im bardziej czuje się zależny od matki i omotany kłamstwem w sprawie swoich relacji z Tolsonem, tym bardziej dązy do perfekcji w swojej pracy i tym ostrzej traktuje podwładnych. Nie podoba mu się agent z wąsem ? no to zwalnia go, to proste :] Na ile wąs jest przyczyną, a na ile wymiatanie ostatków z instytucji w poprzednim kształcie ? stawiam na to, ze fifty-fifty.

              charakteryzacja istotnie przesadzona, zwłaszcza w bliskich ujęciach jest wręcz karykaturalna, aczkolwiek Naomi Watts zrobiona jest świetnie :]

              zastanawiałem się na ile Eastwood szanuje i podziwia swojego bohatera, a na ile jest gotów zrobić jakąś naprawdę bezlitosną analizę motywów jego działania ? wyszło mi, znów, fifty-fifty :] Te sceny, keidy Hoover nabija się z listów miłosnych -subtelnych przecież - kochanki żony prezydenta Roosvelta do adresatki... dowodzą - tak jak w przypadku sprawy z Kingiem - nieksrywanej nienawiści do tych ludzi. I za co ? Powodem ma być oburzenie na niemoralnośc, która rzekomo państwu zagraża, i wydają się one własciwym odczytaniem, ale przecież nie wynikają z tego, ze Hoover był czysty, raczej przeciwnie. Im bardziej sam brnął w prywatnym życiu, tym gorzej traktował tych, których zhakował. Nienawidził ich, jakby poprzez uczucia wobec ich postępków, wyrażał nienawiśc do samego siebie.

              Może faktycznie do takiej roboty trzeba albo zimnych profesjonalistów albo ludzi mających ewidentnie jakis problem z nieakceptacją siebie i własnego życia ?

              Di Caprio, wg mnie, znakomity :] podobnie jak Judi Dench.
              • siostra_bronte Re: 20:00, TVN7 "J. Edgar" 10.12.15, 15:01
                Mimo wszystko uważam, że skomplikowana osobowość Hoovera nie została dostatecznie wygrana. Scena przed lustrem jak dla mnie zbyt symboliczna i skrótowa. I pewnie nigdy się nie wydarzyła.

                Zgadzam się, że sekretarka potraktowana zbyt powierzchownie. Bez zmrużenia okiem zgadza się na podejrzane moralnie, a czasem wręcz nielegalne działania szefa.

                A co powiesz, Greku o tych tekstach Hoovera, że trzeba bronić Ameryki przed niebezpieczeństwem, terroryzmem itd? Czy konserwatysta Eastwood nie daje im współczesnego brzmienia? I czy nie zgadza się w ten sposób z Hooverem, łącznie z metodami jakie stosował?

                • grek.grek Re: 20:00, TVN7 "J. Edgar" 11.12.15, 11:12
                  nie bardzo wiadomo, czy panna Gandy kieruje się w tej swojej absolutnej lojalności wobec
                  szefa. poczuciem obowiązku ? wiarę w te same zasady ? uczuciem skrywanym ?

                  yes, Siostro.
                  brzmi to wszystko bardzo współcześnie, w narzędzia inwigilacji i możliwości zbierania potencjalnych haków na oponentów i... sojuszników, daleko doskonalsze niż wtedy. NSA ma się znakomicie, a Wikileaks i Snowden ujawnili cały mechanizm szpiegowania nie tylko obywateli Ameryki, ale i przywódców innych krajów. Nie jest tajemnicą, ze korzystanie z portali społecznościowych bardzo ułatwia robotę systemom kontrolowania obywateli.

                  w sumie, prowadzi to tylko do tego, że potencjalni zamachowcy i terroryści nie korzystają z telefonii komórkowej i z internetu, a wracają do starych metod komunikacji. I cały ten satelitarno-wszelaki system podsłuchów włazi z butami w prywatnośc milionów ludzi, a bezpieczeństwa żadnego i tak nie zapewnia. Staje się narzędziem władzy, dośc bezpłodnym, raczej konfundującym ludzi niż w czymkolwiek dla nich pożytecznym.

                  społeczeństwo traci wolnośc i prywatnośc, a nie zyskuje bezpieczeństwa. władza dostaje narzędzia kontroli, a społeczeństwo figę z makiem.

                  też odniosłem wrażenie, ze Eastwood nie jest przeciwny pomysłom eks-szefa FBI, aczkolwiek chyba nie dał jednoznacznie do zrozumienia, że je popiera, tak mi się wydaje ;]
      • barbasia1 Re: 20:00, TVN7 "J. Edgar" 09.12.15, 20:02
        > piszemy się ? :]

        Jeśli to seans dania, to oglądam. Ufff, dobrze, że zdążyłam. :)

        • grek.grek Re: 20:00, TVN7 "J. Edgar" 10.12.15, 13:46
          Barbasiu, jakie wrażenia ? :]
      • angazetka Re: 20:00, TVN7 "J. Edgar" 09.12.15, 21:44
        To pierwszy z serii filmów, w których DiCarpio krzyczy "No ja wszystko, ale to wszystko zrobię, tylko dajcie mi tego Oscara!". ;)
        • grek.grek Re: 20:00, TVN7 "J. Edgar" 10.12.15, 13:51
          hehe :]

          niech się spieszą, bo zasłużył, a jak będą zwlekać to znów skończy się na tym, że lękając się,że teraz z kolei mogą nie zdązyć, przejdą w tryb pospieszny i dadzą mu wreszcie za jakąs mniej wybitną rolę w srednim filmie [casus Scorsese] :}
    • grek.grek 16;10, Kultura, "Osiem i pół" 10.12.15, 14:02
      czy trzeba coś dodawać... ;]

      cieszę się, że znów będę mógł w ten świat wejść i pobyć tam przez 2 godziny ;]
      ale to tylko w telewizji. Nie da się osiągnąć tego efektu oglądać go w internecie. tak to działa.
      jak telewizja podupadnie, to będzie kłopot.
      • grek.grek Re: 16;10, Kultura, "Osiem i pół" 10.12.15, 14:02
        * oglądajĄC [w internecie]
    • grek.grek 23:20 & 3:05 TVP2 "Cudowne lato" 10.12.15, 14:07
      miasteczko na prowincji.

      nastolatka utrzymuje relacje ze zmarłą matką, która doradza jej zza grobu w różncyh sprawach. o względy dziewczyny, córki kamieniarza pogrzebowego, rywalizuje dwóch chłopaków : skromny pracownik firmy jej ojca oraz właściciel innnej firmy... oczywiście pogrzebowej.

      z tego opisu wynika, że szykuje się jakiś taniec na grobach :]

      rzecz z 2010, reklamowana jako "czarna komedia", w roli matki zza grobu Katarzyna Figura. w roli dziadka głównej bohaterki, Jerzy Trela.

      co powiecie ? :}
      • grek.grek "Cudowne lato" - jakie wrażenia ? 11.12.15, 11:31
        wg mnie : duży plus za oryginalna scenografię i klimatyczne lokalizacje, figlarną folkowo-indie-tango muzykę w tle, i puentę w której na targach Necro wygrywa skromna, ale napełniona nieprzemijającym uczuciem do zmarłej zony, rzeźba, a bohaterka stawia na związek ze skromnym pomocnikiem kamieniarza, któremu właśnie psuje się mocno przechodzony gruchot, odrzucając awanse syna bogatego przedsiębiorcy pogrzebowego, może i sympatycznego, ale momentami jednak wyglądającego na nieuchronnie zmierzającego do zostania swoim własnym ojcem, czyli niemiłym, zafiksowanym na kasie i sukcesie, apodyktycznym d..pkiem :]. Cierpiący wdowiec znajduje miłośc w osobie cygańskiej wróżki wyglądając kropka w kropkę jak jego żona, co ją śmiertelnie przygniotła płyta nagrobna. Happy end na całego.

        pani Figura jako cygańska wróżka wypada równie dobrze jak w roli ducha matki.
        narracja bohaterki z offu momentami dowcipna i z dystansem do siebie, a sceny w mini-zakłądzie szwalniczym, z parą rumuńskich imigrantów pracujących na czarno przy produkcji skarpet, przekomiczne.

        trumna z telefonem komórkowym w środku, to pomysł z "Kiepskich" ;], ale dobry, to najważniejsze. Nagrobki z ekranem, na którym można oglądać projekcje zdjęć i filmów ze zmarłym w roli głównej - melodia niedalekiej przyszłości, aczkolwiek coś mi się wydaje, ze jeszcze głośniejszą melodią będzie odchodzenie od nagrobków, a nawet trumien. Zbliża się ere kremacji na masowa skalę, a kokosy będą zbijać producenci urn porcelanowych z fikuśnymi wzorkami ;]

        dobry film, nastrojowo, wizualnie - wbrew pozorom wynikającym z powyższego - zdecydowanie bardziej letni niż zimowy, no ale cóż... nie zmieścił się ramówce wiosenno-letniej, więc lepiej zimą niż wcale, nieprawdaż ?

        a co Wy sądzicie ?
    • grek.grek 21:15 Kultura "Mulholland Drive" 10.12.15, 14:14
      ja już widziałem :
      forum.gazeta.pl/forum/w,157824975,157918453,_Mulholland_Drive_czyli_pytania_i_odpowiedzi_.html

      teraz piłeczka po Waszej stronie ;]]
      jestem ciekaw Waszych interpretacji.
      • siostra_bronte Re: 21:15 Kultura "Mulholland Drive" 10.12.15, 14:51
        Link nie działa!

        Też widziałam, wydał mi się przekombinowany, ale w ogóle Lynch to nie moje klimaty (oprócz wspaniałego "Człowieka słonia"). Postaram się obejrzeć jeszcze raz, żeby wypatrzeć inspiracje z "Karnawału dusz" do jakich przyznał się reżyser.
        • grek.grek Re: 21:15 Kultura "Mulholland Drive" 11.12.15, 14:23
          postaram się naprawić ten błąd.

          jak wyszło, Siostro, obejrzałaś ponownie ?
          • siostra_bronte Re: 21:15 Kultura "Mulholland Drive" 11.12.15, 15:36
            Tak. I znowu niewiele zrozumiałam :) Potem poczytałam trochę w sieci, żeby się dowiedzieć, co o tak właściwie chodziło. Oczywiście, nie wpadłam na to, że większość filmu to sen Diane.
            • grek.grek Re: 21:15 Kultura "Mulholland Drive" 12.12.15, 13:49
              dzięki, Siostro :]

              u mnie to było tak :
              forum.gazeta.pl/forum/w,14,157824975,157919008,Re_Mulholland_Drive_czyli_pytania_i_odpowiedz.html
              • siostra_bronte Re: 21:15 Kultura "Mulholland Drive" 12.12.15, 14:40
                Wczoraj natknęłam się przypadkiem na nocną powtórkę i obejrzałam do końca (ale urwało mi pierwsze pół godziny). Faktycznie, przy wersji, że to sen Diane wszystko nabiera sensu. Ale i tak mam pewne wątpliwości. Dlaczego Diane śniła się para staruszków (na lotnisku), skoro potem "widziała" ich dopiero przed samą śmiercią? Chyba, że kiedyś ich spotkała w realu, ale nie ma o tym mowy w filmie. Uff...
    • siostra_bronte "Kumpel Joey" 10.12.15, 15:13
      W Polsacie o 0.30. Czyżby stacja wróciła do nocnych seansów starych filmów? I tak nikt nie obejrzy, ale zapowiadam bo to moja działka :)

      Żadne arcydzieło, raczej sympatyczny film z dużą dawką muzyki, bo oparty na musicalu. Akcja dzieje się w klubie nocnym. Kim Novak jako początkująca piosenkarka i Rita Hayworth w roli bogatej damy walczą o względy Franka Sinatry (nigdy nie mogłam pojąć jego fenomenu!). Po latach pamiętany głównie ze względu na hit "My funny Valentine", w filmie "śpiewa" go Kim Novak (jest dubbingowana).

      Dla ciekawych ta scena:

      www.youtube.com/watch?v=08_2-xUOtSI
      • grek.grek Re: "Kumpel Joey" 10.12.15, 16:01
        we wtorek będzie "Dziki" z Brando :]
        może faktycznie coś się tam w Polsacie dzieje.

        uciekam na "Osiem i pół", udanego wieczora, Siostro i Czcigodni :]
      • barbasia1 Re: "Kumpel Joey" 11.12.15, 00:41
        Świetnie, ale późno.
    • barbasia1 "Najcięższe więzienia w Rosji" film dok. USA 2011 11.12.15, 00:41
      w cyklu "Oglądaj z Andrzejem Fidykiem" w TVP1 przed chwilą.

      Po raz pierwszy w histrorii rosyjskiego więziennictwa dokumentaliści i to zagraniczna ekipa dostała pozwolenie na wejście i filmowanie za murami trzech najcięższych zakładów karnych w Rosji.
      Pierwszy do Czarny Delfin (przed wejściem do więzienia stoi figura tego sympatycznego stworzenia), w którym osadzenie zostali najgroźniejsi przestępcy, wielokrotni mordercy, pedofile. Jest tu równie kanibal. Człowiek ten opowiada do kamery nieco ubawiony, że kawałkiem usmażonego ludzkiego mięsa poczęstował znajomego i dał mu jeszcze kawałek, żeby zaniósł żonie.mówiąc, że to mięso z kanugra.

      Więźniowie tu osadzeni mieszkają po dwóch w małych celach za powdójnymi kratami i potężnymi drzwiami. Nie mają zupełnie kontaktu z innymi więźniami, jedzenie dostają do celi, która jest cały czas monitorowana. Na spacer są prowadzeni po dwóch w pozycji zgiętej z głową z dół w asyście strażników , wyposażonych w broń, a jeden strażników prowadzi też psa. W drodze na zadaszony spacerniak oczy mają zakryte, by nie mogli się zorientować w topografii więzienia.
      W czasie, kiedy więźniowie spacerują strażnicy przeszukują ich celę w poszukiwaniu kontrabandy. Więzienie jest nowoczesne, estetyczne, schludne. Niemniej to ponure miejsce.
      Przystojny naczelnik, mówi, że z tego więzienia jest tylko jedno wyjście ... na cmentarz.
      Rzeczywiście, z tego więzienia jeszcze nikt nie zdołał uciec.

      Drugi zakład karny to najstarsze więzienie w Rosji, tzw. Władimir Centralny (o ile dobrze pamiętam 180 km od Moskwy) . Więzienia pilnują oprócz uzbrojonych strażników, wściekle ujadające owczarki kaukazkie jedne z najgroźniejszych psów na świecie . Więzienie cieszy się ponurą sławą. Siedział tu syn Stalina. W całej ponad 200 letniej historii więzienia przewinęło się tu ponad milion skazanych! Karę odsiadują tu mordercy, recydywiści. Poznajemy trzech wszyscy trzej siedzą za morderstwa. Jeden z nich prezentuje swoje tatuaże. Każdy tatuaż ma swoją symbolikę, znaczenie - gwiazda na ramieniu, oznacza, ze człowiek jest hardy, wieże kościelne symbolizują kolejne wyroki. Pojawiają się też motywy religijne , ale co ciekawe nie mają ona wcale znaczenia religijnego, nie oznaczają religijności tego, który nosi tatuaż. Ich symbolika tez jest związana ze światem przestępczym.Np. Matka Boska z Dzieciątkiem , jak wyjjaśniał jego właściciel oznacza, że od dziecka parał się złodziejskim fachem.

      Ostatni zakład karny mieści się w samym sercu Syberii. W wiezieniu tym przebywają skazani za lżejsze przestępstwa. M.in. od trzech lat odsiaduje wyrok 24-letni Dymitr z Moskwy skazany na 4 lata za posiadanie czy przemyt lub handel pigułkami extazy!Dymitr zaprzyjaźnił się z kolegą z celi skazanym za posiadanie narkotyków na 5 lat. Dymitr właśnie złożył wniosek o przedterminowe zwolnienie, wniosek został pozytywnie rozpatrzony i przesłany do sądu.
      Tu rygor jest lżejszy, a więźniowie wspólnie jedzą posiłki w jadalni, mają ze sobą kontakt na spacerniaku. I pracują (szyją odzież, robią płoty it.).

      Filmowcy w jednym z zakładów rozmawiają też z osadzonym za przekroczenie regulaminu w karcerze więźniem, który siedział wcześniej w amerykańskim więzieniu za napad na bank! Facet łamaną angileszczyzną tłumaczy, że więzienie w Rosji jest bez porównania cięższe, "wariactwo" , mówi.

      KONIEC
      Antybajki na dobranoc. ;)

      Kary za posiadanie narkotyków i dopalaczy są świetne, nie sądzicie?! :)
      • grek.grek Re: "Najcięższe więzienia w Rosji" film dok. USA 11.12.15, 11:02
        dzięki, Barbasiu :]
        interesująca opowieśc, ciekawy temat, kamery rzadko zaglądają do takich miejsc.

        w Rosji odsiadka, wygląda na to, nie jest jest lekka. podobnie w więzieniach azjatyckich. u nas chyba ciągle bardziej to wygląda na sanatorium, jesli chodzi o rygor. aczkolwiek, sama izolacja to już jest kara mocno odczuwalna, więc... zazdrościć nie ma czego ;]

        ponoć Ministerstwo Sprawiedliwości pracuje nad projektem ustawy, aby z polskich więzień znikneły telewizory, dvd, pokoje z odwiedzinami intymnymi, a zamiast tego wyrokowicze byli zmuszani do nieodpłatnej pracy. Ciekawe propozycje. pytanie na iile możliwe będzie ich wprowadzenie, bo wiadomo że np. więzniowie grypsujący za częśc swojego tzw. kodeksu honorowego uważają odmowę pracy podczas odbywania kary. jak ich zmusić ? mogą bunty wszczynać etc.

        PS : próbuję się przyzwyczajać do tego nowego wystroju forum. w pierwszej chwili... god damn ! ale... cóż począć, chyba przyjdzie przywyknąć, nieprawdaż ?
        • barbasia1 Re: "Najcięższe więzienia w Rosji" film dok. USA 12.12.15, 18:22
          Dzięki, Greku. :)

          Ciekawy temat, aczkolwiek informacje o szczegółach życia za murami są jednak oszczędnie dawkowane, co zrozumiałe.

          Otóż to, izolacja, narzucony rygor więzienny, monotonia to już odczuwalna kara.

          A tak, słyszałam o tym. I mam wątpliwości, czy usunięcie telewizorów itd. jest dobrym pomysłem, natomiast popieram wprowadzenie obowiązku pracy dla więźniów. Przy czym trzeba imo przemyśleć czy nie lepiej wprowadzić przynajmniej częściowo odpłatnej. Pieniądze mogą podziałać mobilizująco?!

          Pewnie obowiązek pracy nie obejmie wszystkich więźniów?

          Tak jest, trzeba będzie przywyknąć, albo ... znaleźć inne miejsce. :)

          • grek.grek Re: "Najcięższe więzienia w Rosji" film d 13.12.15, 13:32
            :]]

            yes, zdecydowanie.

            masz rację, Barbasiu.
            wszystko, no - prawie wszystko, lepsze niż wylegiwanie się bezproduktywnie przez cały dzień i wstawanie tylko na trzy posiłki i godzinę spacerniaka. zapewne są więźniowie, którzy czytają, ubogacją się, coś tworzą w tym czasie, ale większośc śpi albo błaznuje, grypsuje czy jak to sie tam nazywa :]

            skoro już składamy się na ich wypasione obiadki, telewizory i inne takie, to niech i oni coś z siebie wykrzeszą, ewentualnie "wykrzesają" :]

            swoją drogą, nie wiem czy rzuciło Ci się to w oczy, ale coraz częściej prasa lokalna informuje o przypadkach celowego popełniania przestępstw przez wypuszczonych więźniów. Oni CHCĄ wrócić do więzienia, bo tam mają lepsze życie niż na wolności : nie muszą o niczym sami decydować, ciepło w tyłek, trzy porządne posiłki dziennie, telewizor... ciekawe towarzystwo ;] - a na wolności : NIC, dramat, kaplica.

            Pół biedy jesli kradną albo włamują się do mieszkań, ale przypadki zabójstw, motywowanych chęcią powrotu do więzienia, to może być dostateczny powód, żeby zmienić całą politykę w tym sektorze, wg mnie.

            dopiero kiedy więzienie przestanie być dla kogolwiek miejscem przyjemnym i pożądanym, można będzie liczyć na to, że tacy ludzie pomyślą, by jednak coś ze sobą zrobić.

            poza tym, mam wrażenie, ze więziennictwo w Polsce, wymiar sprawiedliwości, dba o to, by człowieka zapuszkowac, ale o to JAKI człowiek po tych paru/nastu latach wyjdzie na wolność - w ogole nie dba i ma to w nosie. A to jest przecież kluczowa sprawa, tak mi się wydaje ?

            o, myslę, że jakoś przywykniemy :]
            jak sądzisz ?

            a nowe miejsce znajdziemy dopiero w sytuacji naprawdę dramatycznej :]
            póki co, tak mi się wydaje, o takową nawet się nie otarliśmy, chociaż to mnie
            pierwszemu się wyrwało tonem lamentującym ;]] wstydzę się i przepaszam, zwłaszcza że
            bardziej chodziło mi o to, że poprzedni model odszedł do lamusa, niż o to, że ten nowy
            jest aż tak bardzo do chrzanu, jak mogłoby się zdawać na początku :]
    • grek.grek co z TYM zrobimy ? 11.12.15, 10:35
      źle to wygląda, Czcigodni.

      chętnie bym odpowiedział na jakiś post, chętnie bym się odniósł, ale wygląda na to, ze jest to średniowykonalne.

      a już sądziłem, że Gazeta odeszła od niedorzecznego pomysłu wprowadzania idiotycznych, szkodliwych, bezsensownych zmian. a oni tylko dali sobie więcej czasu.

      macie jakieś pomysły na uporządkowanie tego... burdelu ?
      • grek.grek Re: co z TYM zrobimy ? 11.12.15, 11:33
        PS : chyba zaczynam ten pieprznik lekko ogarniać, co nie zmienia faktu, że w pierwszym momencie mnie zirytował, a sam pomysł zmian nadal wydaje mi się kompletnie niepoważny i bezsensowny.

        po co zmieniać coś z czego wszyscy są zadowoleni i co znakomicie działa ?

        to tak jakby nagle po 20 latach zmieniać formułę "1 z 10" na "Najsłabsze ogniwo" - idiotyzm :]
        • siostra_bronte Re: co z TYM zrobimy ? 11.12.15, 15:32
          O rany, ja na razie mam problem, żeby to ogarnąć!
        • barbasia1 Re: co z TYM zrobimy ? 11.12.15, 22:41
          Na pierwszy rzut oka wydaje się, że nie jest źle. Tylko trzeba będzie częściej korzystać z opcji wyszukiwania najnowszego postu.
          • grek.grek Re: co z TYM zrobimy ? 12.12.15, 13:51
            zgadza się, Barbasiu.

            przede wszystkim, po 8 czy 9 latach korzystania z jednego schematu, nagle wejśc w całkiem inny, to jest jednak szok poznawczy :]

            • siostra_bronte Re: co z TYM zrobimy ? 12.12.15, 14:36
              Mam nadzieję, że jakoś się przyzwyczaimy. Ale ta nowa formuła trochę wymusza szybsze odpowiedzi na posty, bo szukanie tych starszych jest dosyć kłopotliwe.
              • grek.grek Re: co z TYM zrobimy ? 12.12.15, 17:04
                to prawda, Siostro.

                ale, z czasem przywykniemy, mam nadzieję.
                oby na tym się skończyło to... uszczęśliwianie [na siłę] ;]
              • barbasia1 Re: co z TYM zrobimy ? 12.12.15, 18:55
                >Mam nadzieję, że jakoś się przyzwyczaimy. Ale ta nowa formuła trochę wymusza szybsze >odpowiedzi na posty,
                >bo szukanie tych starszych jest dosyć kłopotliwe.

                Więc teraz chyba najlepiej zaczynać przeglądanie forum od ustawienia sobie postów w kolejności od najnowszego. Będzie widać, kto w jakim wątku dodał nowe posty. Uff! ;)
            • barbasia1 Re: co z TYM zrobimy ? 12.12.15, 19:05
              Hehehe! Prawda. :)))

      • barbasia1 Re: co z TYM zrobimy ? 11.12.15, 22:27
        O Matko! Jednak nadeszły zmiany. A miałam nadzieję, ze zrezygnują z tych udoskonaleń. Próbny post wpisuję w tym podwątku.
        Uda się czy się nie uda? ;)
    • grek.grek 20:20 Kultura "Burza lodowa" 11.12.15, 14:17
      z opisu wygląda na dramę obyczajową : rodzina Hoodów, rodzina Carverów, pan Hood romansuje z panią Carver, pani Hood się domyśla, ale nie bardzo ma plan działania na tę okazję.

      nastoletnia córka państwa Hoodów flirtuje pokątnie ze starszym synem Carverów, będąc jednocześnie obiektem westchnień młodszego syna.

      nadchodzi Św. Dziękczynienia, a wraz z nim tytułowa burza lodowa. Oba małżeństwa lądują na jednym przyjęciu i... tu zapewne rozegrać się ma cała akcja.

      film Anga Lee, w 1977 r. nagroda za najlepszy scenariusz w Cannes [jest to adaptacja powieści Ricka Moody'ego]

      obsada : Kevin Kline, Sigourney Weaver, Joan Allen, Christina Ricci, Tobey Maguire.

      wygląda nieźle, jak sądzicie ?
      • siostra_bronte Re: 20:20 Kultura "Burza lodowa" 11.12.15, 15:33
        Widziałam kiedyś kawałek, ale mimo dobrej obsady jakoś mnie nie wciągnął.
      • angazetka Re: 20:20 Kultura "Burza lodowa" 11.12.15, 16:35
        OBOWIĄZKOWO. Kocham ten film.
      • maniaczytania Re: 20:20 Kultura "Burza lodowa" 11.12.15, 23:32
        świetny film - bardzo zachęcam :)
        • grek.grek "Burza lodowa" - słów parę 12.12.15, 13:41
          w istocie, Maniu :]

          rozmowa przed projekcją naprowadzała na odczytanie całości jako krytyki pokolenia rewolucji obyczajowej 68 roku i faktycznie - coś w tym jest, zważywszy na fakt, że akcja ma miejsce w roku 73.

          ten zduszony płacz Hooda w ostatniej scenie - mówi wszystko.
          Dokąd nas zaprowadziło to nasze nieskrępowanie ?

          jak Hood możę mieć za złe swojej kochance, że wybiera młodszego ? przecież taki właśnie ideał wcielali w życie, i miało nie być zazdrości :] Żona cierpi, bo wie, że on ją zdradza i nie umie z nią poważnie porozmawiać. Dzieci Hoodów i Carverów, wychopwywane w atmosferze takiej, a nie innej, szukają seksualnych doświadczeń, patrząc na nie, prawie nienaturalnie wcześnie [jak dla nich]. tylko najstarszy syn Hoodów wydaje się trochę odstawać od tego towarzystwa, może dlatgo że mieszka poza domem i nie musi obserwować jak tata się puszcza, a mama popada w apatię z tego powodu.

          smierć małego Carvera ma być chyba rodzajem katharsis dla wszystkich bohaterów.

          rodzice na party, a na tym party erotyczna towarzyska gra "w kluczyki", córka Hoodów spotyka się pod pierzyną z młodszym Carverem, pani Hood i pan Carver pospiesznie seksują w samochodzie, a pan Hood, nadziobany jak szpak, lezy w łazience u gospodarzy, podczas gdy pani Carver - mogąc wybrać męza, kochanka albo jakiegoś dopiero co poznanego młodego człowieka - wybiera tego ostatniego, okazując się najbardziej wyzwoloną ze wszystkich, a jednoczesnie najbardziej sfrustrowaną. Śmierć syna dotknie ją własnie najbardziej, jak można sądzić.

          powrót młodego Hooda, po średnioudanym wieczorku towarzyskim i perturbacjach związanych z podróża pociągiem, wygląda jak powrót nadziei w poszarpaną tragedią okolicę. dlatego pewnie cała rodzina na niego czeka i wypatruje. Po tym dramacie chcą go zobaczyć, aby poczuć radość z jego przybycia w jednym kawałku.

          burza lodowa, metofora raczej oczywista :]] w istocie, uczuć tam niewiele, a seksualne zdrady i gierki - wyjątkowo jakoś mało atrakcyjne. Zmarzlina emocjonalna, ot co.

          świetni aktorzy, to trzeba podkreslić. Sigourney Weaver świetnie "zrobiona", doskonale kontrastująca z Joan Allen, a Kevin Kline z ta swoją twarzą budzacą zawsze rozbawienie, którą chętnie sprzedawał w komediach, balansujący między dramatem, a groteską, zwłaszcza w finale, aczkolwiek kiedy siedzi w gaciach na łózku wodnym i czeka na kochankę, która się nie zjawia - też jest raczej zabawny niż na początku drogi do upadku.
    • grek.grek 20:00 TV4 "Szczęki" 11.12.15, 14:19
      klasyka klasyki z klasyki.

      jakby ktoś nie miał nastroju na rodzinne psychodramy Anga Lee, to "Szczęki" bedą jak znalazł, hehe.
      • siostra_bronte Re: 20:00 TV4 "Szczęki" 11.12.15, 15:37
        Wiedziałam, że wypatrzysz :)
        • grek.grek Re: 20:00 TV4 "Szczęki" 12.12.15, 14:00
          och, Siostro, gdybym nie wypatrzył, to niechybnie jakiś rekin za karę by mnie skonsumował ;]
    • grek.grek 22:35 TVP2 "Sherlock" odc 1 [powtórka] 11.12.15, 14:22
      HE is back :]
      "Studium w różu" na pierwszy ogień.

      przy okazji :

      film.onet.pl/wiadomosci/odcinek-specjalny-sherlocka-7-stycznia-w-polskich-kinach/1qb9lq
      • siostra_bronte Re: 22:35 TVP2 "Sherlock" odc 1 [powtórka] 11.12.15, 15:34
        Oglądamy!
        • grek.grek Re: 22:35 TVP2 "Sherlock" odc 1 [powtórka 12.12.15, 13:58
          yes :]

          jakie wrażenia, Siostro ?
          nadal bardzo dobre ? a może... jeszcze lepsze ? :]

          mam wrażenie, że ten pierwszy odcinek jest możliwe iż najlepszym ze wszystkich nakręconych dotychczas, nie sądzisz ? Holmes i Watson dopiero się poznają, a scenarzyści stają na uszach, żeby ich zaprezentować jak najpełniej i wejśc w ich osobowości. pierwszy odcinek musiał być świetny, żeby zachęcić widzów do pozostałych już nakręconych albo przygotowywanych. wydaje mi się, że w "Studium..." indywidualne charaktery i specyficzności postaci, zwłaszcza głównych, są idealnie i soczyście napisane i odegrane oczywiście. no ale... później pojawia się Jim Moriarty i "Wielka gra" czy "Reichenbach Fall" są fenomenalnymi odcinkami, także z powodu jego obecności i świetnej gry Andrewa Scotta, czekam na nie z niecierpliwością :]
          • siostra_bronte Re: 22:35 TVP2 "Sherlock" odc 1 [powtórka 12.12.15, 14:34
            Zgadzam się. To chyba najlepszy odcinek! Kryminalna historia nie przesłania psychologicznych portretów bohaterów. Wręcz przeciwnie. Aż miło popatrzeć, jak to wszystko jest świetnie zrobione no i zagrane.
      • barbasia1 Re: 22:35 TVP2 "Sherlock" odc 1 [powtórka] 11.12.15, 22:36
        O! W kinie świąteczny odcinek "Sherlocka" pokażą?!

        "Studium w różu" - oglądamy!
        • grek.grek Re: 22:35 TVP2 "Sherlock" odc 1 [powtórka 12.12.15, 13:54
          mogę tylko powiedzieć, że to są bohaterowie, klimat, otoczka i muzyka, które nigdy nie przestaną działać wspaniale pobudząjąco :]

          PS : Barbasiu, o "Wstydzie" obiecanym napiszę jutro albo w poniedziałek, jesli pozwolisz ? Okazuje się, że bez ponownego obejrzenia filmu jakoś nie bardzo umiem się w tym znależć, więc na dziś lub jutro planuję projekcję. Zgoda ? :}
          • barbasia1 Re: 22:35 TVP2 "Sherlock" odc 1 [powtórka 12.12.15, 19:06
            Zawsze zgoda, Greku! :)
            • grek.grek Re: 22:35 TVP2 "Sherlock" odc 1 [powtórka 13.12.15, 13:45
              dzięki, Barbasiu :]

              dzisiaj postaram się obejrzeć "Wstyd" i spróbuję podejśc do niego inaczej niż wtedy :]
              • barbasia1 Re: 22:35 TVP2 "Sherlock" odc 1 [powtórka 13.12.15, 16:09
                grek.grek napisał:

                > dzisiaj postaram się obejrzeć "Wstyd"
                >i spróbuję podejśc do niego inaczej niż wtedy.

                No nie. Napisz po prostu jak czujesz. Jeśli nie masz nic do dodania do poprzedniego komentarza, to nie pisz.

                :)
                • barbasia1 Re: 22:35 TVP2 "Sherlock" odc 1 [powtórka 13.12.15, 16:14
                  Nie chodzi mi o to, byś się zmuszał do "innego podejścia niż wtedy".
                  • grek.grek Re: 22:35 TVP2 "Sherlock" odc 1 [powtórka 13.12.15, 16:43
                    rozumiem :]

                    wcześniej oceniałem sam film, bohatera wedle prezentacji, nie pisałem co sam o nim sądzę i w ogóle. Postaram się więc dorzucić choć kilka zdań, tak bardziej... od siebie :]
                • grek.grek "Wstyd" jeszcze 2 zdania 14.12.15, 12:12
                  Barbasiu, po ponownym obejrzeniu, doszedłem do średnio-odkrywczego, przyznaję, wniosku, że Brandon to bohater symboliczny dla współczesności. I z tego powodu, mało inspirujący, a także trudny do przełożenia na jakieś osobiste podejście do jego losów, do modelu życia jaki prezentuje.

                  Powiedziałbym, że nie ma w nim radości życia, afirmacji tego co robi, a wobec tego trudno mi się z nim utożsamić. Gdyby ten seks sprawiał mu przyjemnośc, gdyby go to wszystko "kręciło", może mógłbym napisać o nim jakoś tak bardziej... wsobnie :] A wobec powyższego... trudno mi przebić się przez jego beznamiętność, mechaniczność, jakiś rodzaj stuporu. Jego nie cieszy to, co robi, a jest to raczej jakąs forma zamknięcia się w sobie, co w ogole do mnie nie przemawia. Nie umiem znaleźć w nim właściwości jakichś, które by pozwalały się zbliżyć albo odstręczały. Nie widzę tego. Jako symbol - sprawdza się dobrze, jako człowiek z krwi i kości - wg mnie, już gorzej.

                  Gdybym widział, ze wierzy w to co robi, że ten model życia to jego świadomy wybór, który daje mu radość - mógłbym się z nim utożsamić. Wiesz, daleko mi do oceniania kogokolwiek, zwłaszcza bohaterów filmowych ;] Tak czy owak, pomijając np. seryjnych zabójców ;], wychodzę z założenia, że jak komuś jego życie sprawia satysfakcję, to powinien je prowadzić w takim stylu w jakim to robi, bo jego satysfakcja jest decydująca. Co o tym sądzą inni, jest zgoła niewazne, bo to jego życie. Banalne, ale wg mnie ponadczasowo aktualne.

                  Mógłbym wiec pisać o tym filmie, a ten film,, to ten bohater, bardziej... interesująco :"], gdyby Brandon był bardziej interesujący. Tutaj jest on jednak symbolem pokolenia ? współczesności ?, brak mu indywidualnych cech osobowościowych, stąd mam wrażenie, że nie sposób dotrzeć do środka tej postaci, bo go tam nie ma.

                  Identyfikacja zaś, z tym co robi, jak żyje i całą resztą, jest wg mnie, dla mnie, niemożliwa, bo nie widzę w tym jego przyjemności. Widzę tylko formę ucieczki albo zamknięcia. Nie ma kreacji ani naturalnej energii. Dlatego - nie jestem w stanie się z nim utożsamić, przyznać mu racji, odmówić itd. Albo akceptuje się swoje życie albo dązy do jego zmiany, ale z przekonania, z pomysłu. Brandon wygląda na człowieka zależnego od okoliczności, coś przeżywa, coś się w nim budzi, dopiero w końcówce doznaje jakiegoś rodzaju ożywienia. I wtedy chyba zaczyna się dopiero postać, którą mozna by, w dalszym przebiegu akcji, w jakiś sposób poznać.

                  Pana reżysera nie interesuje jednak to, co dalej, ale ten własnie proces beznamiętnego i suchego życia, z którego gdzieś tam powoli Brandon się budzi, gdy nie ma już dokąd zwiewać przed narastającymi wątpliwościami, które ewokuje pojawienie się i obecnośc w jego życiu siostry.

                  nie wiem... mam nadzieję, że sprostałem choć w części Twoim oczekiwaniom ? :}
                  • siostra_bronte Re: "Wstyd" jeszcze 2 zdania 14.12.15, 15:06
                    Podpisuję się. I mogę powtórzyć co kiedyś napisałam, niby dramatyczna historia a nie budzi większych emocji. I masz rację, bohater to raczej symbol niż prawdziwy człowiek. Cała historia wtórna i stereotypowa. Ileż to już było filmów o singlach szukających ucieczki od uczuć w przypadkowym seksie?
                    • grek.grek Re: "Wstyd" jeszcze 2 zdania 14.12.15, 16:13
                      miło mi, Siostro :]

                      niestety... Steve Mc Queen odebrał Brandonowi wszelkie znamiona posiadania motywacji do takiego stylu życia. ani to choroba, ani to pasja, ani to radośc, ani to smutek, z tymi analizami sugerującymi seksoholizm też nie wiadomo, co zrobić, bo niekoniecznie tutaj pasują. Nie bardzo też kupuję interpretację, ze to portret typowego współczesnego singla :"]
                  • barbasia1 Re: "Wstyd" jeszcze 2 zdania 15.12.15, 00:50
                    Podoba mi się ta odpowiedź! :)

                    cdn.
                    • grek.grek Re: "Wstyd" jeszcze 2 zdania 15.12.15, 13:20
                      cieszę się, Barbasiu :]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka