Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2016 - 1 (vol. 63)

    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Ida" 11.01.16, 13:14
      cała okolica wokół Woronicza wyłożona matercami i poduchami, bo drzwiami i oknami ludziska wylatują z pracy, a tutaj - patrzcie : "Ida" się ostała w ramówce :] PeKiN wyleciał, a "Ida" nie. Może to zasługa rwestesu jaki aktualnie panuje w, od 27 lat, rzekomo publicznych mediach ? ;]


      • siostra_bronte Re: 20:20 TVP Kultura "Ida" 11.01.16, 13:18
        Wiedziałam, że tak będzie. Za duża byłaby z tego afera.

        A co to jest ten PeKiN?
        • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Ida" 11.01.16, 13:31
          cześć, Siostro :]

          wiesz, aktualna władza dązy, wg mnie, do takiego nagromadzenia afer [prawdziwych i pretekstowych dla opozycyjnych partii i mediów], żeby widownia się oswoiła na tyle, by
          przestała zwracać uwagę na te największe, które dopiero się kroją ;]

          a serio - wg mnie, nie dzieje się nic szczególnego.
          każda nowa władza ustawia swoich ludzi w służbie cywilnej, mediach publicznych, spółkach i agencjach rządowych. nie mam pojęcia, dlaczego PIS miałby być inny ;]

          "PeKin", to ponoć skrót od Pałac Kultury i Nauki.
          we wczorajszym wydaniu Wiadomości, Pałac ów zniknął z czołówki. Zastąpił go Zamek Królewski.

          • siostra_bronte Re: 20:20 TVP Kultura "Ida" 11.01.16, 13:35
            Cześć! Zgadzam się.

            A, chodziło o czołówkę Wiadomości.
          • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Ida" 11.01.16, 23:32
            >wiesz, aktualna władza dązy, wg mnie, do takiego nagromadzenia afer [prawdziwych i >pretekstowych dla opozycyjnych partii i mediów], żeby widownia się oswoiła na tyle, by
            >przestała zwracać uwagę na te największe, które dopiero się kroją ;]

            Hehehe! Czarny humor trzyma się dziś Ciebie! ;))
            • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Ida" 12.01.16, 12:39
              hehe, humor wisielczy ;']
      • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Ida" 11.01.16, 23:25
        Tak, "Ida" ostała się w ramówce. :) Obejrzałam (od połowy). Może nie będzie tak źle z tą telewizją?
        • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Ida" 12.01.16, 12:39
          kto wie, Barbasiu, może być nawet całkiem nieźle.

          nadzieją napawa np. mianowanie pana Macieja Chmiela na dyrektora programowego TVP2. a do Info i Wiadomości zapewne po prostu wrócą dziennikarze jak D Holecka czy A Klarenbach, którzy parę lat temu tam pracowali. Jak się zmieni władza, to znów odejdą, a przyjdą faworyci zwycięzców. I tak w koło macieja ;]

          media próbują wykorzystywać te rutynowe zwolnienia i powroty, do podsycania temperatury politycznego sporu, więc nadają im rangę niewspółmierną do rzeczywistego znaczenia. Tak to wygląda, wg mnie :] A jak Ty to postrzegasz ?
        • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Ida" 12.01.16, 16:40
          jeśli chodzi o kulturę... /chciałam dodać/ PS Piszę ten post z pociągu IC. Ale technika, co!? :)
          • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Ida" 12.01.16, 17:16
            Barbasiu, dzięki Tobie przenosimy się w dwudziesty... drugi wiek ;]
            • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Ida" 13.01.16, 22:51
              grek.grek napisał:

              > Barbasiu, dzięki Tobie przenosimy się w dwudziesty... drugi wiek ;]

              Hehehe! :)))
    • grek.grek TVN, 22:30 "Shaft" 11.01.16, 13:25
      świetny, wg mnie, sequel klasyki blaxploitation.

      historia niespecjalnie oryginalna : John Shaft, nie ten oryginalny, ale rodzina kultowego Shafta gliniarz z NYC, razem ze swoją drużyną z wydziału musi przymknąć handlarzy narkotykami, w tym jednego z taaakimi plecami na górce rozrządowej.

      jak to jest sfilmowane !
      wszystko wystylizowane na przełom 70s i 80s, jakie kolory, jakie samochody, jakie lokacje, jakie ciuchy, jaki Shaft - Samuel L Jackson z fantazyjnym zarostem i w najlepszych ciuchach z podrzędnych butików ;] [nie znam się na ciuchach i butikach, po prostu świetnie wygląda za pensję gliniarza]; piękna Vanessa Williams w bandance, i nazywa się Carmen Vasquez - słowo daję, od dawna nie słyszałem lepszego imienia-i-nazwiska w kinie, Carmen Vasquez... jak to brzmi, jak to wygląda ! gangsterzy czarnoskórzy w strojach "z epoki", a do tego zawsze energią i mimiką nadrabiający braki warsztatowe raper Busta Rhymes; jest taka stylówa, że Christian Bale wyglada po prostu... jak blada twarz i człowiek bez właściwości ;]

      w krótkim epizodzie pojawia się sam Richard Roundtree as The Shaft all original :]

      naprawdę, znakomicie się to ogląda. tempo jest dobre, akcja niewykrzywiona, a muzyka - klasa !

      jesli nie macie innych [także filmowych] planów - zachęcam gorąco :]
      • siostra_bronte Re: TVN, 22:30 "Shaft" 11.01.16, 16:27
        Podpisuję się.
    • siostra_bronte "Baza ludzi umarłych" 11.01.16, 16:30
      W Stopklatce o 20.00. Jeżeli ktoś nie widział (Grek??) to polecam gorąco!!
      • grek.grek Re: "Baza ludzi umarłych" 12.01.16, 12:33
        melduję, że oglądałem "Bazę...", Siostro ;']
      • siostra_bronte Re: "Baza ludzi umarłych" 12.01.16, 14:20
        A to przepraszam :)
        • grek.grek Re: "Baza ludzi umarłych" 12.01.16, 17:15
          miło mi, że mogłem Cię pozytywnie zaskoczyć, Siostro :]]
    • grek.grek 20:00 Polsat "127 godzin" 12.01.16, 12:56
      ależ dzisiaj bogata oferta i trudny wybór.
      same powtórki [z mojego punktu widzenia], lecz za to same DOBRE powtórki.

      "127 godzin" to jest podręcznik, jak zrobić udany film mając scenariusz z wiadomym zakończeniem [historia na faktach oparta], akcję skoncentrowaną w jednym i tym samym miejscu oraz jednego bohatera, w dodatku unieruchomionego. Trzeba mieć gameplan i wyobraźnię reżyserską, żeby to pociągnąć, no i swietnego aktora, który swoją twarzą i stylem bycia utrzyma koncentrację widowni.

      ja się złapałem na tym, że zapomniałem o tym, iż Aron - spoiler ;] -... musi sobie amputować przedramię, zeby wydostać się z pułapki, i kiedy walczył z głazem za pomocą sznurów miałem nadzieję, że jednak mu się uda. Co to kino może zrobić z pozornie normalnym człowiekiem :]

      Danny Boyle zrobił kawał świetnej roboty reżyserskiej. Te monologi nagrywane do kamery, te zabawne wstawki w formie ironicznego komentarza samego bohatera, mieszanina róznych odczuć i wrażeń jakich doznaje Aron, doskonale sfilmowane i pokazane próby wydostania się, cała ta procedura dawkowania wody, dojrzewanie do zaiste ekstremalnej decyzji w sytuacji równie podbramkowej - znakomicie jest to wszystko wyreżyserowane. momentami film jest niemal dynamiczny :]

      no i James Franco gra na medal, dzięki czemu cała ta historia ma szansę poruszyć.
    • grek.grek 22:00 Polsat "21" 12.01.16, 13:19
      też ponoć na faktach ?

      parę razy pisaliśmy już, ale to zawsze dobrze się zapowiada.

      młody chłopak Ben ma talent matematyczny, ale nie ma pieniędzy na wymarzone studia na Harvardzie, więc studiuje na mało istotnej uczelni MIT ;]. Dodatkowo, nie ma odwagi, zeby się umówić z atrakcyjną koleżanką i generalnie taka trochę z niego pierdoła* jest :] Dodatkowo prowadza się z pierdołowatymi kolegami, takimi samymi jak on nerdami od programów kmputerowych, matfizy i innych koszmarów.

      Na Harvard mógłby się ofk dostać wygrywając konkurs na stypendium, ale jest tylko jedno miejsce, a zwycięzca musi olśnić komisję swoją historią. A co ma Ben opowiedzieć ze swojego pierdoła-life ? ;]

      Na którejś lekcji z profesorem Rosą [Kevin Spacey, jak zawsze w formie] Ben w pierdołowatym stylu, ale jednak - błyska talentem i wiedzą.

      Profesor zaprasza go do swojego tajnego zespołu, który składa się z mniej pierdołowatych matfizoli, którzy co tydzień fruwają samolotem do Lasa Vegasa i w kasynach grają w tytułowe oczko. Dzięki całemu systemowi działania, a nade wszystko - dzięki taktyce "liczenia kart" : zgraniają grubą kasę.

      Ben oczywiście jest zbyt pierdołowaty, żeby od razu powiedzieć "wchodzę w to !". Kiedy jednak robi tabelkę za i przeciw wychodzą mu same ZA - może zarobić na Harvard, a do tego w zespole jest ta dziewczyna, która mu się podoba.

      Tak więc, Ben szybko zmienia decyzję i zostaje najważniejszym zawodnikiem w drużynie psora Rosy.

      ofk, w MGM Grand czy Golden Gate nie pracują idioci. Doskonale wiedzą, że do kasyn przyjeżdzają ludzie, którzy używają liczenia kart do wygrywania z krupierami. Wszystkie stoliki są więc obserowane z ukrytych kamer, a specjalna grupa fachowców uważnie przygląda się graczom, którym wyjątkowo dobrze idzie. Jak którego przyłapią na podejrzeniu o "liczenie kart" - zabierają spokojnie na zaplecze, a tam szef ochrony Cole Williams [jak zawsze misiowaty i bystry Laurence Fishburne] składa mu propozycję nie do odrzucenia.

      luźne kino, chociaż ofk w drugiej połowie jest akcja, z nieoczekiwaną puentą.

      W cały wątek kart, kasyna, poojedynku gracze vs ochrona, wpisana jest też opowieść o tym, jak Las Vegas i sukces przy stole karcianym zmieniają Bena, z pierdoły w lwa salonowego, zapewniają mu powodzenia u właściwej dziewczyny, a jednocześnie rujnują przyjaźń z pierdołowatymi kolegami i wypaczają w jakiś sposób jego charakter.

      *
      słowa "pierdoła" używałem nagminnie i namolnie, ale z - mam nadzieję widoczną - życzliwością.

      w samej rzeczy, Ben to fajny chłopak, tylko ciut nieśmiały.

      Ben spodoba się zapewne paniom, nam się spodoba Kate Bosworth i generalnie na tym polu nikt nie będzie stratny, a Kevin Spacey spodoba się wszystkim i gra gitara :]
    • grek.grek 23:00 Stopklatka "Amerykanin" 12.01.16, 13:23
      ja oglądam zawsze :]
      przepadam za tym filmem.
      polecam nieustająco, zwłaszcza tym, którzy nie przepadają, hehe.

      ale żeby już o 23:00 ?
      i żeby w trakcie 2 odcinka Californication na CT2 ?
      złośliwość losu !


      • barbasia1 Re: 23:00 Stopklatka "Amerykanin" 12.01.16, 16:52
        Aż tak? :)
        • grek.grek Re: 23:00 Stopklatka "Amerykanin" 12.01.16, 17:18
          yes, Barbasiu, aż tak lubię ten film :]
          oraz - aż tak że aż złośliwością nazywam zbieg okoliczności, który zmusi mnie
          do obejrzenia Californication w necie ;]

          PS : "Sherlock. Upiorna panna młoda" w niedzielę o 20:10 w TVP2. a nocą powtórka. CZyli, jednak będzie dwukrotnie, tak jak u Czechów.
          • barbasia1 Re: 23:00 Stopklatka "Amerykanin" 13.01.16, 23:20
            :)
            O j a c i e! Obejrzałeś już Californication?

            > PS : "Sherlock. Upiorna panna młoda" w niedzielę o 20:10 w TVP2. a nocą powtórk
            > a. CZyli, jednak będzie dwukrotnie, tak jak u Czechów.

            Świetna pora emisji! :)
            • grek.grek Re: 23:00 Stopklatka "Amerykanin" 14.01.16, 13:10
              :]
              Barbasiu, Californication już za chwilę obejrzę i zaraz napiszę parę słów. stay tuned :]]

              yes, 20:10 w niedzielę to idealny moment.
              mam nadzieje, ze TVP tym razem popracowała nad napisami, grafikami i tłumaczeniem dialogów, bo poprzednie odcinki, pod tym względem, były bardzo źle ocenione przez sherlockowskich purystów.

              im bliżej projekcji, tym bardziej coś mi mówi, że Wam się spodoba :]

              ja też czekam, z chęcią obejrzę w polskiej wersji językowej :]
    • grek.grek 22:10 TVN7 "Uciekający pociąg" 12.01.16, 13:34
      kurde, i jeszcze to...

      myślał o tym projekcie Akira Kurosawa, ostatecznie zrobił go Andriej Konczałowski. wyszło znakomicie, ale zawsze można snuć domniemania jak też wyglądałoby to w obiektywie japońskiego mistrza.

      z początku wygląda to na proste sensacyjne kino - groźny przestepca planuje ucieczkę z więzienia. Zabiera ze sobą, a raczej - to ten drugi mu się wprasza, młodego współwięźnia. Ich śladem rusza naczelnik, który ma personalne porachunki z tym pierwszym.

      Zbiegowie zasuwają przez mroźne, zimowe ostępy, wskakują do samotnego pociągu - zestawu pięciu wagonów i lokomotywy. W pewnym momencie dociera do nich, że ta cała kupa złomu grzeje bez maszynisty, któryu zapewne padł na zawał albo coś takiego. Dodatkowo, w pociągu nie są sami.

      od pewnego momentu, to już jest, jak to ktoś bezbłędnie okreslil, "dramat egzystencjalny", próba okreslenia kim albo czym jest człowiek, na ile okrucieństwa go stać, i ile w nim drzemie szlachetności, na ile człowiek jest zwierzęciem kierowanym podstawowymi instynktami, a jna ile panem stworzenia, który potrafi wyjśc poza swoją biologię i zdobyć się na gest najwyższej rangi, na ile zwierzęcośc i moralnośc są równymi sobie, niezbywalnymi elementami ludzkiej kondycji.

      Wszystkie pytania i odpowiedzi kręcą się wokół postaci Manny'ego, którego fenomenalnie gra Jon Voight. Reszta bohaterów jest, wg mnie, dodana tylko po to, aby mogły w pełni wybrzmieć wszystkie najważniejsze nuty, symbolizowane i wygrywane przez niego.

      znakomite kino.
      jeśli nie widzieliście - zazdroszczę Wam, że możecie obejrzeć po raz pierwszy :]
    • grek.grek "Nienawistna ósemka" zaraz w kinach 13.01.16, 12:57
      premiera polska w ten weekend, więc recenzje nadciągają.

      ciekawe są te smaczki : film kręcony na starego typu taśmie, której ostatni raz użyto w 1966 roku; po latach rozbratu z kinem, ścieżkę dźwiękową skomponował sam Ennio Morricone; w roli kobiecej, i to bad bad girl, pojawia się Jennifer Jason Leigh, co może zapowiadać kolejną aktorską rezurekcję z rak Tarantina, który swego wyciągnął kiedyś z niebytu Travoltę, a potem nie wiadomo skąd wytrzasnął niemłodego Waltza, który już się pogodził,że skończy na drugim planie przeciętnych filmików, albo w teatrze; ośmioro ludzi zamkniętych w jednym budynku, każdy ma swoją historię, osobowośc, sekrety i kłamstwa - porównanie do Agathy Christie dodają tylko uroku nastrojowi oczekiwania :]

      esensja.stopklatka.pl/film/recenzje/tekst.html
      film.gazeta.pl/nowy_film/1,134855,19463143,101-proc-Tarantina-w-Tarantinie-nienawistna-osemka-od-piatku.html#BoxKultImg

      PS : "Sherlock. Upiorna panna młoda" w niedzielę w TVP2, o 20:10 :]
    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Brat 2" 13.01.16, 13:15

      oryginalny "Brat", to prawdziwy klasyk.
      4 razy Wam polecałem, raz opisywałem, bądźcie pewni, że będę polecał jeszcze wiele razy ;]

      "Brat 2" rusza w momencie, kiedy Daniła decyduje się opuścić Petersburg i pojechać do Moskwy. A z Moskwy do Ameryki, gdzie czekają na niego i jego brata porachunki gangsterskie do wyrównania.

      żeby nie spoilerować - powiem tylko, że Ameryka -Chicago konkretnie - w kamerze Wiaczesława Astachowa i według pomysłu i w reżyserii nieodżałowanego Aleksieja Bałabanowa, nie jest wcale piekna i wystawna, jest raczej toporna i brzydka, jak w realistycznych kryminałach albo dramatach obyczajowych w amerykańskim kinie lat 70 i 80. samo zycie, żadnych pocztówek. Ludzie nie są mili, uliczki,hoteliki, zaułki nie są ładne, w sumie Ameryka nie rózni się tutaj w ogole od Moskwy czy Petersburga. Gangsterzy, dziwki, menele, burdele, narkotyki i syf na zapleczu. Dokładnie tak samo, jak tam skąd Daniła przyjechał. Nic dziwnego, że - spoiler... ale taki średni... - Daniła nie zamierza tam zostać, woli wrócić do Rosji. Koszula bliższa ciału.

      klimat ironii z amerykańskiej "mocarstowości" i "demokrycznej krainy dobrobytu i szczęśśliwości" jest tutaj ewidentnie odczuwalny, nie brakuje efektownych strzelanin [majstersztyk operatorski Astachowa, w scenie w której Daniła likwiduje całą populację gangsterską rozmieszczoną w róznych pokojach jednego budynku], są żarty sytuacyjne [powracający ciągle i ciągle ten sam taksówkarz, którzy narzeka na rzeczywistość; co ciekawe prowadzi on taksę zarówno w Moskwie jak i w Chicago], a w scenach moskiewskich rekord świata bije ta, w której dwie grupy gangsterów rozprawiają się ze sobą, z użyciem sprzętu rodem z drugiej wojny świartowej, w tym takiego przedpotopowego karabinu na kołach [taczanka ?] :] interesująca jest też sekwencja podróży Daniły z Nowego Jorku do Chicago, autostopem.Tutaj Bałabanow oddaje honor amerykańskiej gościnności i otwartości, w osobie przyjaznego kierowcy trucka, który zabiera Daniłę i bezinteresownie za friki dostarcza na miejsce.

      bardzo dobra kontynuacja świetnego oryginału.
      jesli go nie widzieliście - nikt straconego :]
      można obejrzeć od razu sequel, który broni się także jako osobna opowieśc.
    • grek.grek 21:45 TV Puls "36" 13.01.16, 13:25
      oglądaliśmy, rozmawialiśmy, ale od ostatniej kolejnej powtórki trochę minęło, więc... :]

      śledztwo w sprawie zuchwałych napadów na bankowe furgony z kasą, równolegle rywalizacja dwóch - niegdyś zaprzyjaźnionych - policjantów o wpływy, kobietę, awans zawodowy i sukces, w której przynajmniej jeden z nich gotów jest posunąć się do wszystkiego.

      swietne zdjęcia, lokacje miejskie i podmiejskie, dobre tempo, Daniel Auteil versus Gerard Depardieu [kto ma być tym bad cop w tej dwójce, jeśli nie on, hehe], 8 nominacji do Cezarów w 2005 roku, scenariusz oparty na faktach i pisany przez jegomościa, który był w całą sprawę zaangażowany bezpośrednio; Oliver Marchal zdaje się rozbił swój osobisty bank tą historią i może już nie nakręcić czegoś równie dobrego.
    • grek.grek Ct2 22:15 - "House of Cards" sezon 1 odc 1 :] 13.01.16, 15:50
      późno, bo późno, ale lepiej późno niż wcale :]

      pamiętam, że Pepsic i Siostra zaczęły oglądać, ale po pierwszym wzmiankach - nie kontynuowały opisów. Czyżby jednak zbyt czerstwy kawałek serialowego chleba ? :]

      spróbuję dzisiaj.

      zaraz po "HoC" - drugi sezon "Gry o tron".
      wstyd przyznać, ale w I sezonie zgubiłem wątek i nie miałem już pojęcia, kto z kim, przeciw komu, po co i na co, więc przerwałem oglądanie i obiecałem sobie że wrócę w jakiejś lepszej formule, tzw. z drzewkiem rodzinno-genealogicznym poszczególnych klanów, żeby rozumieć kto z kim, przeciw komu, po co i na co.

      ale tak poza kontekstem : Czesi pokazują jak, wg mnie, powinna wyglądać rozrywka w publicznej telewizji. Jesli seriale, to nie jakieś telenowele, ale właśnie rzeczy cenione i renomowane. oczywiście, jakaś maruda może powiedzieć, że te seriale, sezony seriali, już internety przerobiły, ale... co z tego ? 30 % ludzi w Polsce nie ma dostępu do netu, a wielu którzy mają - nie ślepią w seriale, tylko używają go głównie do pracy, a seriale chętnie by obejrzeli w telewizorze.

      Niestety,wizja świata pt "ja obejrzałem w sieci, więc nie pokazujcie tego w telewizorze, tylko pokażcie coś, czego nawet ja jeszcze nie widziałem, bo pokazywanie w TV tego, co JA już widziałem w sieci, to zima i obciach" jest postawa dziecinną, niewartą komentarza.

      "House of Cards" sezon 1, do boju :]
      • siostra_bronte Re: Ct2 22:15 - "House of Cards" sezon 1 odc 1 :] 13.01.16, 16:17
        O, fajnie. Obejrzałam całą pierwszą serię, bez paru odcinków, i chyba kawałek drugiej. Już nie pamiętam dokładnie :) Był jakiś problem z godziną, czasem nie mogłam po prostu obejrzeć. "House of cards" jest świetnie zagrany i w ogóle zrealizowany, więc na pewno warto obejrzeć. Mnie brakowało trochę pozytywnych postaci, bo jak u Gogola, właściwie każdy to świnia :)
        • siostra_bronte Re: Ct2 22:15 - "House of Cards" sezon 1 13.01.16, 16:28
          Podpisuję się oburącz po Twoją opinią na temat seriali. Chcę je oglądać w telewizji, a nie wpatrywać się w mały monitor. To nie to samo! I masz rację, nie wszyscy mają dostęp do internetu.
          • grek.grek Re: Ct2 22:15 - "House of Cards" sezon 1 14.01.16, 13:04
            dzięki, Siostro :]

            polska telewizja idzie na łatwiznę.
            zastanawiam się, czy doczekamy prezesa, który zdecyduje żeby w TVP wywalić te wszystkie Klany, Barwy Szczęścia i inne, a na ich miejsce wpisać dokumenty, fabuły i seriale, które naprawdę otworzą ludziom okno na to, co się na świecie ogląda i na oglądanie świata :]
        • grek.grek "House of Cards" sezon 1 odc 1, kilka słów po 14.01.16, 13:00
          dzięki, Siostro :]

          zdecydowanie, zgadzam się z Tobą - realizacja prima sort, zwłaszcza że ten serial realizowany był nie dla telewizji, ale dla platormy internetowej [jeśli dobrze kojarzę].

          pierwszy odcinek reżyserował sam David FIncher.

          jestem pozytywnie zaskoczony, owszem słyszałem dobre noty i recenzje dla tego serialu, ale sama wiesz - jak się człek bezpośrednio z czymś nie zetknie, to do końca nie może ocenić, co i jak ;]

          więc, jest bardzo ciekawie, aczkolwiek 1 odcinek wyraźnie miał charakter wprowadzenia i zapoznania z postaciami.

          Frank Underwood - kongresmen, który nie dostaje stanowiska Sekretarza Stanu, mimo zasług w kampanii nowowybranego prezydenta. cholernie ambitny, bystry i bezwzględny. Doskonała pierwsza scena z kontuzjowanym psem na ulicy [samego psa nie widać], którego Frank dobija własnymi rękoma beznamiętnie sącząc prosto w kamerę "Należy oszczędzać innym bólu". Najlepiej zabijając :] doskonale oddaje to jego charakter. Wyraźnie jest zawiedziony, że stołka nie dostał, co widać w nieskrywanej antypatii z jaką traktuje tego, któremu ten stołek przypadł, a Frank ma mu teraz pomagać. Bo i to prawda : Donald Blythe w ogóle nie ma przebojowości i taka z niego trochę pierdoła. Frank to przy nim rasowy zawodnik.

          Claire Underwood, żona Franka, ładna, reprezentacyjna i wygląda na to, że świetnie się dobrali pod względem charakteru. Jest stanowcza, chłodna i zdeterminowana by swoje cele osiągać, niby pracuje w jakieś fundacji charytatywnej, ale jest scena, w której w ostry, acz kulturalny, sposób uswiadamia swoją koleżankę, że może i fundacja jest non profit, ale kasę trzeba zdobywać i nie certolić się zanadto.

          nie sypiają chyba ze soba, w ogóle tak się zachowują, że ja tam sobie seksu pomiędzy nimi nie umiem wyobrazić ;] Góra lodowa z górą lodową ? zapewne libido sublimuje im w aspiracje polityczno-finansowe. Zgodni są w tym, podobni do siebie, stąd pewnie stanowią świetnie małżeństwo z rozsądku ?;]

          Kevin Spacey jest bezbłędny, aż się chce go oglądac i słuchać, bo nonstop mówi do kamery, macha do niej nawet wtedy, kiedy stoi w tłumie ludzi oklaskujących inauguracyjne wystąpienie prezydenta, a najlepszy jest wtedy, kiedy podczas wypowiedzi innych bohaterów robi do tej kamery wymowne miny. A jednocześnie... w ostatniej scenie je żeberka przy drewnianym stoliku na zapleczu jakiegoś podrzędnego baru ulicznego. O poranku. Sugestia, ze to parewniusz, ale z ikrą by się przebijać w polityce.

          Robin Wright wystylizowana znakomicie, odpowiednio zimna i nieprzyjemna. świetnie gra.

          Młoda aspirująca dziennikarka z Washington Herald, Zoe Barnes. Podobna do Franka. Też chce awansować, a szefowie jej to uniemożliwiaja.

          Dostaje siuę więc na jakiś bal z udziałem polityków i na jednym ze zdjęc widzi jak ogląda się za nią Frank. Upatruje w tym swojej szansy, odwiedza go w jego domu, kusi dekoltem, na co Frank nie daje się złapać, ale widzi w dziewczynie instrument do wykorzystania. Z tego, co zrozumiałem, daje jej plany reform szkolnictwa, nad którymi pracuje razem z Donaldem Blythem. Ofk, są to nieudolnie pomyślane i spisane plany Blythe'a, które Frank ma dopiero ociosać i poprawić. Tak czy owak, będzie z tego chryja. Oberwie nowy rząd i Bylthe bezpośrednio, a Frank ma nadzieję już na wstępie podkopać pozycję swojego kolegi. Mściwy gość ;]

          interesująca jest ta Zoe. mieszkanie w nieładzie, pracoholiczka, ładny dekolt i cała reszta, ale zdaje się, ze u niej też libido idzie w plany zawodowe ;]

          na dalszym planie Linda Vasquez, szefowa gabinetu politycznego prezydenta. Frank już jej nie lubi, bo nie dostał tego awansu, a ona go o tym poinformowała i zapewne ona także była wśród decydentów.

          Peter Russo, kongresmen, ze skłonnością do popijania, romansów i prowadzenia na podwójnym gazie, za co zatrzymuje go policja i wsadza do aresztu, ale wyciąga go stamtąd umyslny Franka, który w poufnej rozmowie proponuje szefowi policji odpowiedniej wartości łapówkę/korzystne rozwiązania dla depertamentu.

          świetne zdjęcia i wnętrza.
          niezła muzyka, zwłaszcza jeden motyw, który się ciągle powtarza.

          generalnie, w niczym ten serial nie ustępuje filmom fabularnym o podobnych zainteresowaniach.
          czekam z zaciekawieniem na kolejne odcinki :]


          • siostra_bronte Re: "House of Cards" sezon 1 odc 1, kilka słów po 14.01.16, 16:44
            Cieszę się, że Ci się podobało.

            Na początku, faktycznie trudno się połapać w nazwiskach i funkcjach. Ale potem, jak już znamy bohaterów ogląda się świetnie.
            • grek.grek Re: "House of Cards" sezon 1 odc 1, kilka 15.01.16, 13:27
              dzięki, Siostro :]

              nie ukrywam, ze funkcje i dystynkcje poszczeególnych postaci ze świata polityki, sprawdziłem sobie w necie ;]

              scena, kiedy Frank spotyka się z Zoe Barnes w galerii sztuki - jako żywo przypomina scenę spotkania Q z Bondem w "Spectre". Nawet dialog jest podobny, tak Frank jak i Bond opisują rzeczywistośc odnosząc się do wymowy obrazu, który wisi na ścianie przed nimi.

              HOC był najpierw, więc można domniemywać, ze twórcy Bonda posłużyli się cytatem :] ?
              • grek.grek Re: "House of Cards" sezon 1 odc 1, kilka 15.01.16, 13:29
                MÓJ BŁAD !

                ofk, scena w galerii jest w "Skyfall", a zatem to HOC można podejrzewać o cytat :]]

                przepraszam za fatalny błąd, ale ostatnio tyle tych Bondów... ;]
      • barbasia1 Re: Ct2 22:15 - "House of Cards" sezon 1 odc 1 :] 13.01.16, 23:16
        Fantastycznie! :) Zazdroszczę.
        Greku, liczę , że opowiesz o pierwszym odcinku.

        PS
        Taki wacek pewnie obejrzał wszystkie 10 sezonów "House od Cards" w internecie. I zaraz przyleci tu się pochwalić. ;))
        • siostra_bronte Re: Ct2 22:15 - "House of Cards" sezon 1 14.01.16, 01:36
          Co do PS: o tym samym pomyślałam :)
        • grek.grek Re: Ct2 22:15 - "House of Cards" sezon 1 14.01.16, 13:08
          już napisałem :]
          miło mi, Barbasiu :]

          postaram się cały sezon trochę opisać, bo skoro już zacząłem, to zostanę do końca i obejrzę w całości.

          hehe, ten to obejrzał nawet te sezony House of Cards, których jeszcze nie ma w planach, wiecej - obejrzał wszystkie sezony seriali, których jeszcze nie wymyślono. Chuck Norris to przy nim zapłakany harcerz :]
    • grek.grek offtopując muzycznie 14.01.16, 13:18
      poeta, normalnie poeta :], młodopolski taki trochę, ale jakże współczesny.
      Tego się słucha !.
      jak to oni tam mówia ? Aha... check this up ;] :

      www.tekstowo.pl/piosenka,taco_hemingway,nastepna_stacja.html
    • grek.grek Kocham Kino, 21:45 & 1:45, "Papusza" 14.01.16, 13:27
      premiera.

      jak Jerzy Ficowski odkrył tytułową romską poetkę, namówił ją do podzielenia się z otoczeniem uprawianą sztuką, co nie spodobało się jej społeczności, gdzie została uznana za buntowniczkę nie szanującą zasad i obyczajów, bratającą się z obcymi i w ogóle. zapewne w tle jakiś romansik między odkrywcą, a odkrywaną ?

      na Rotten Toamtoes żadnej recenzji.
      brawo dla działu promocji...
      wygląda na to, że tak reklamowali "Papuszę", że mało kto ją obejrzał.

      znów małzeństwo pp. Krauzów i Jowita Budnik w głównej roli.
      same najlepsze przeczucia mam :]

      a Wy ?

      co ja pytam, pewnie już obejrzeliście dawno.
      ja się zwykle toczę w ogonie stawki.

      cieszę się na premierę :]
      • siostra_bronte Re: Kocham Kino, 21:45 & 1:45, "Papusza" 14.01.16, 17:22
        Przyznaję się bez bicia, że nie chce mi się oglądać tego filmu :)
        • grek.grek Re: Kocham Kino, 21:45 & 1:45, "Papusza" 15.01.16, 13:31
          czyżbyś znalazła jakąs atrakcyjną konkurencję, Siostro ? :]

          może następnym razem ? naprawdę warto, choćby dla wspaniałych fotografii.
          • siostra_bronte Re: Kocham Kino, 21:45 & 1:45, "Papusza" 15.01.16, 16:38
            Tak, wybrałam czytanie :)
            • grek.grek Re: Kocham Kino, 21:45 & 1:45, "Papusza" 16.01.16, 12:14
              co konkretnie czytałaś, Siostro, jeśli to nie tajemnica ? :]
              • siostra_bronte Re: Kocham Kino, 21:45 & 1:45, "Papusza" 16.01.16, 13:50
                "Przygody Sherlocka Holmesa" Conan Doyle'a :) Teraz czytam kolejny tom z opowiadaniami "Studium w szkarłacie", "Znak czterech" i " Pies Baskervillów".
                • siostra_bronte Re: Kocham Kino, 21:45 & 1:45, "Papusza" 16.01.16, 14:20
                  Świetnie się to czyta. No i fajnie jest wyłapywać wątki i cytaty, wykorzystane w serialu.

                  Z tego co wiem to "Upiorna panna młoda" nie jest oparta na żadnym tekście Conan Doyle'a (tylko jakiś cytat w jednym z opowiadań o śledztwie w sprawie "upiornej panny młodej") i to mnie zastanawia. Czy to znowu nie idzie w kierunku "serial o serialu" zamiast prostej i przejrzystej formuły z dwóch pierwszych sezonów?
                  • grek.grek Re: Kocham Kino, 21:45 & 1:45, "Papusza" 16.01.16, 14:47
                    zdecydowanie lektura na czasie, Siostro :]

                    możliwe.
                    nie mogę zdradzić zbyt wiele, ale część podłoża całej intrygi odnosi się do istotnego problemu światopoglądowo-kulturowego, którym Conan Doyle zapewne się nie zajmował, więc bardzo możliwe, ze scenarzyści sami to spisali.
      • barbasia1 Re: Kocham Kino, 21:45 & 1:45, "Papusza" 14.01.16, 21:49
        Dla mnie też premiera, na którą czekałam.

        Już się zaczyna...


        PS A ja dziś dzień filmowy mam. Byłam w kinie na "Moich córkach krowach". Jutro zdam Wam relację. :)
        • grek.grek "Papusza" - parę słów po... seansie :] 15.01.16, 13:14
          udało Ci się obejrzeć, Barbasiu ?
          jakie wrażenia ?

          Ależ znakomite zdjęcia, prawda ? Jakby nie to, że zwykle w kadrze trzęsła się delikatnie jakaś gałązka albo człowiek się poruszał, to można by popaść w podejrzenie, że te pejzaże i kadry okołomiejskie są wypreparowane, zphotoshopowane, przepuszczone przez jakieś udoskonalacze. Rewelacyjna robota Krzysztofa Ptaka i Wojciecha Staronia. W dodatku są czarno-białe, takie ascetyczne, co dodaje im tylko zmysłowości i uroku. Wizual jest urzekający :]

          Komponent dramatyczny, wg mnie, zawiera się w konflikcie jaki bohaterka przeżywa na linii osobistych aspiracji i porywów serca oraz poczucia oddania i lojalności wobec społeczności.

          A ta społecznośc zupełnie nie akceptuje jej porywów. Mała Papusza uczy się czytać i pisać od pewnej Żydówki - na własne życzenie. Dostaje za to w skórę, a jakże - od mężczyzny. "Chesz być wielka pani, co ?", powiada gostek i tarmosi ją, rzuca o ziemię.

          POtem zostaje poetką, jej przyjaciel, Jerzy, doprowadza do publikacji jej wierszy, a także pisze książkę o Cyganach. Z jednej strony, opierając się na wspólnym z nimi podróżowaniu, przez całe 2 lata, kiedy ukrywał się przed władzą, nosząc na sobie wyrok więzienia. Ale to Papusza zostaje oskarzona o "zdradę tajemnic społeczności", przez co rzekomo milicja będzie z tym większą łatwością ich teraz pacyfikować.

          Mając 10 czy 12 lat ojciec przehandlowuje jej dziewictwo swojemu bratu, który sam mógłby być jej ojcem. Papusza ze łzami w oczach przyjmuje ten wyrok. Całe życie znosi mężowską nadrzędnośc. Nie walczy z tym. Podporządkowuje się wymogom swojej kulturowej macierzy, uznaje je, nie pyta o to, czy są dobre. Są - to wystarczy.

          ewidentnie Papusza jest więc ofiarą symbolicznej i nie tylko przemocy ze strony patriarchalnej społeczności.

          Feministki zapewne mogłyby ją sobie wciągnąc na sztandar, ale tylko jako ofiarę, bo w gruncie rzeczy ona się nie buntuje przeciw swojej kulturze. Nie chce się nawet przyznać do autorstwa wierszy, z którymi Ficowski lata po redakcjach.

          Ona w ogole nie jest szczęsliwa, ze jej poezje ukazują się w gazetach. Przeciwnie : to dla niej dramat, który ekskaluje konflikt między nią, a społecznością. Papusza doznaje jakiejś korby, pali swoje wiersze, rzuca się po pokoju, krzyczy. Nawet na tym uroczystym występie w teatrze, kiedy jej wiersze są spiewane przez zawodowych wokalistów operowych do muzyki całego zespołu klasycznego - ona jest niepocieszona, siedzi złamana i poszarzała na twarzy.

          W ostatnim momencie próbuje ona skłonić Ficowskiego do wycofania z obiegu jego ksiązki o Cyganach. Mówi "Spal to", na co on prowadzi ją do magazynu wydawnictwa, który jest wypełniony po sufit świezo wydrukowanymi egzemplarzami jego ksiązki - "spal ? Mam spalić 5 tys książek ? Jak ty to sobie wyobrażasz ? Lata mojej pracy,mam spalić, ot tak ?". A ona rozgląda się niemal z płaczem po ścianach, bo wie, ze jak ta ksiązka pokaże się w księgarniach, to jej los będzie przypieczętowany, zostanie uznana za zdrajczynię przez swoją społeczność.

          A to większy dla niej afront i ból niż gdyby nawet została poetkę tysiąclecia w opinii wszystkich innych. Tak mocno jest związana ze swoimi.

          Ficowski nigdy nie zostaje "jednym z nich". Jest przyjmowany, przez 2 lata przechowywany, uczy się romskiego języka, tańczy z nimi i załatwia im różne rzeczy, trzyma kontakt. Kiedy jednak pojawia się iskra konfliktu, natychmiast jest nazywany "gadziem", obcym, a nawet bity brutalnie.

          Nigdy nie będzie ich "przyjacielem", bo to zbyt hermetyczne środowisko, zbyt mocno oparte na więzach rodzinnch, krwi, aby człowiek z zewnątrz mógł tam przystać i naprawdę zostać zaakceptowanym w całej rozciągłości.

          Chwała pp. Krauzem, że nie pokazali romantycznej społeczności wagabundów, ktrzy w pięknych okolicznościach przyrody, spiewając, turlikają się po drózkach. Owszem, jest i to. Doskonała jest scena, kiedy zamknięci przez milicję w areszcie, Cyganie organizuja tam spontaniczny koncert, tną skoczną muzyczkę, śmieją się i grają na nosie skonsternowanym tępym gliniarzom. Są piękne ogniska wieczorową porą, są tabory, jest wiele obrazków z zycia ludzi wolnych.

          Są prześladowania, odbierania prawa do grania, co dla Romów oznacza także niemożnośc zarobkowania, są dekrety o przymusowym ich osiedlaniu, konieczności posyłania dzieci do szkół itd. - generalnie, cała ta obrzydliwa polityka asymilacji, która ma za zadanie zniszczenie i zdeptanie [każdej] kultury innej niż oficjalna, dominująca, większościowa. milicjanci potrafią ich pobić, kiedy nie dostają spodziewanej łapówki.

          ALe sama w sobie romska społeczność jest pokazana bez upiekszeń - ludziom, którzy ich nie przyjmują albo nie chcą dać jałmużny : posyłają klątwy i brzydkie słowa; mężczyźni tłamszą kobiety, nie liczą się z ich zdaniem; skazują swoje dzieci na poniewierkę, dopiero długo później zgadzając się na wysłanie ich do szkoły, gdzie mogą zdobyć wykształcenie; no i bywają agresywni ponad miarę, czego doświadcza sam Ficowski. Obcy pozostaje obcym na zawsze, choćby nie wiadomo jak pomagał, adaptował się, starał się zintegrować.

          A jednocześnie w tej całej prawdzie życiowej, jest jakiś nostalgiczny rys świata, który już przeminał. Ten czarno-biały kolor zdjęć ma tutaj swoje podwójne uzasadnienie, pokazuje archiwum historii. Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma, i to wiedziano już w latach 70-tych.

          Jowita Budnik najbardziej chyba imponuje płynnością i akcentem z jakimi posługuje się językiem romskim. A że posługuje się przez cały film, to rzeczywiście robi wrażenie. Podobnie pan Pawlicki, powoli wchodzący w wiek i manierę aktorską, dzięki którym będzie mógł grać dorosłych mężczyzn, a nie chłopców.

          Mnie ogromnie się spodobała młoda aktorka grająca Papuszę 12-letnią, w retrospekcjach przypominających koleje jej losu, trudne dzieciństwo, ale jednocześnie odmalowujących ją jako śmiałą, odwazną dziewczynkę, która już wtedy potrafi wzbudzić w sobie poczucie winy. Zostaje ona napiętnowana za zuchwałośc, jaką jest nauka pisania i czytania, a chwię później jej tabor napada jakąs banda, podpala im namioty, bije i okrada. Papusza widzi to z daleka i jęczy "To moja wina ! To moja wina...". MOże to wydarzenie również wpłynęło na jej zachowania w dorosłym wieku. COś w tym, że jako dojrzała kobieta jest pokorna i podporządkowuje się zdaniu otoczenia. Niepokorna jest jako dziecko.

          Paloma Mirga, tak nazywa się młoda pani, która gra tę rolę. Bardzo przekonująco wypada.

          Świetny jest też Zbigniew Waleryś, jako Dionizy, wujek Papuszy, a potem jej mąż, który po prostu kupuje ją sobie za żonę od własnego brata. Płaci kosztownościami i gotówką. Chyba ją kocha, aczkolwiek róznica wieku jest kuriozalna, a i ona sama nie ma ochoty za mąz wychodzić. Ma wtedy 12 albo 13 lat.

          Dionizy to ciekawa osobowość. Doskonały muzyk, człowiek z temperamentem, a jednocześnie lubiący wypić, czasaami nawet przyłożyć żonie, stojący na straży porządku kulturowego, w którym mężczyzna możę wszystko, a kobieta nic nie możę. Broni jej jednak wobec własnej społeczności. Posyła syna do szkoły. I to on niemal siłą wyciąga ją na widownię podczas twgo uroczystego występu, kiedy oboje są już starzy. Zmienia się. Cały film jest historią ewolucji jaka w nim zachodzi.

          To on, w przejmującej, symbolicznej scenie, z krzykiem rzuca się na wóz taborowy i rąbie go na kawałki siekierą, bo potrzeba drewna by dziecku ogrzać dom, bo choruje z zimna i grzyba na ścianie. Rąbie przeszłośc. Aż do utraty tchu, aż się przewraca próbując zdjąć marynarkę, kiedy robi się mu zbyt gorąco. I tak leży próbując złapać oddech, a reszta mu się przygląda. Cóż znaczą nasze obyczaje i nasze kodeksy, i nasza przeszłośc, wobec wyzwań przyszłości. Stają się przeszkodą, a nawet zagrożeniem. Pora nam żyć w mieście, z ludźmi, dbać o dzieci, bo to już nowe czasy. Koniec wędrówek. Czas na osiadłe życie, szkołę, pracę i zapewnienie sobie jakichś warunkow materialnych.

          Wszystko w tym filmie jest trafione w punkt. Żaden wątek nie jest przeeksploatow
          • grek.grek Re: "Papusza" - parę słów po... seansie :] 15.01.16, 13:23
            żaden wątek nie jest przeeksploatowany. Wsszystkie Krauzowie nakreslają w wycyzelowanych, znaczących, a zarazem nieprzeszarżowanych scenach. Tło wypełniają muzyka jana Kantego Pawluśkiewicza, no i tymi wspaniałymi zdjęciami, które zaiste uwodzą. Oraz oryginalnym romskim językiem.

            Pozostaje pytanie o wątek uczuciowy. Czy Papusza jest zakochana w Jerzym i vice versa ?
            Wg mnie, na pewno jest zaintrygowanie obopólne, zdecydowanie na gruncie poezji. On ją podziwia za jej wiersze, za to że jest taka inna od stereotypu Cygana, a ona jego że docenia w niej to czego inni nie doceniają, a także - możliwe że za to, iż jest obcym, że jest ze świata, do którego ona sama by chciała należeć, ale nigdy nie przebije się przez mur cygańskości i bezwzględnej lojalnośc wobec własnego otoczenia. Nawet gdyby on ją kochał i był gotów się z nią związać - ona nigdy nie zostawiłaby męża i dziecka, a także nie przeszłaby przez ten ów mur niezdolności do sprzeciwu wobec więzów łączących ją z Romami. Tylko z nimi i wśród nich może żyć. Nigdzie indziej. I to też jest jakiś dramat, bo z jednej strony jej cygańskośc decyduje o powodzeniu jej poezji, a z drugiej separuje ją od tego, co być może ją pociąga i uwodzi, już od dziecka.
          • barbasia1 Re: "Papusza" - parę słów po... seansie :] 16.01.16, 00:10
            grek.grek napisał:

            > udało Ci się obejrzeć, Barbasiu ?

            Tak, oczywiście! :)

            ...

            cdn.

            Dobrej nocy, Greku. ;)
            • grek.grek Re: "Papusza" - parę słów po... seansie :] 16.01.16, 12:20
              świetnie, Barbasiu :]

              ciekaw jestem Twoich wrażeń.

              dżem dobry ! :]
        • grek.grek Re: Kocham Kino, 21:45 & 1:45, "Papusza" 15.01.16, 13:32
          Barbasiu, czekamy z niecierpliwością na Twoją kinową relację :]
          jak było ? jak film ? jak w ogóle wszystko ? :]
        • grek.grek Re: Kocham Kino, 21:45 & 1:45, "Papusza" 15.01.16, 13:33
          PS : 2 odcinek Californication obejrzę dzisiaj, Czesi powtarzają w nocy. Napiszę o nim jutro :]
    • siostra_bronte Alan Rickman nie żyje. 14.01.16, 17:21
      Znakomity aktor. Jakaś czarna seria...
      • grek.grek Re: Alan Rickman nie żyje. 15.01.16, 13:30
        69 lat.
        zdecydowanie przedwcześna śmierć.
        ponoć nowotwór.

        • siostra_bronte Re: Alan Rickman nie żyje. 15.01.16, 16:35
          Jak Boga kocham, czy przy całej współczesnej technologii nie da się znaleźć leku na to świństwo??!! Bo to już zaczyna być wkurzające. Chyba każdy ma w swojej rodzinie kogoś kto zmarł na raka...
          • grek.grek Re: Alan Rickman nie żyje. 16.01.16, 12:13
            są wielbiciele spiskowych teorii dziejów, którzy twierdzą, ze już wynaleziono takie lekarstwo.
            Rzecz jednak w tym, że nie opłaca się go upowszechniać, bo to by uderzało w ważne interesy
            wpływowych organizacji.

            świat jest taki pomylony, że bym się nie zdziwił, gdyby tak naprawdę było.
            • siostra_bronte Re: Alan Rickman nie żyje. 16.01.16, 13:52
              No właśnie. Planuje się loty na Marsa, a od lat nie można znaleźć takiego leku? Też zaczynam wierzyć, że coś tu nie gra.
              • grek.grek Re: Alan Rickman nie żyje. 16.01.16, 14:50
                trudno powiedzieć.
                rak powstaje wskutek przemian w komórkach, ma podłoże genetyczne często, trudno orzec, czy da się temu zapobiegać, czy istnieje jakaś skuteczna dla wszystkich przypadków terapia.

                są też guzy nieoperacyjne, których po prostu nie da się usunąc ani skutecznie leczyć. Nie wiadomo, jak działa mechanizm przerzutów.

                w sumie, jeszcze całkiem niedawno grypa była zabójcza. Może zatem jest nadzieja, że to i lek na raka, to tylko kwestia czasu.
          • barbasia1 Re: Alan Rickman nie żyje. 16.01.16, 23:23
            siostra_bronte napisał(a):

            > Jak Boga kocham, czy przy całej współczesnej technologii nie da się znaleźć lek
            > u na to świństwo??!! Bo to już zaczyna być wkurzające. Chyba każdy ma w swojej
            > rodzinie kogoś kto zmarł na raka...

            Jeśli się odpowiednio wcześnie wykryje raka, to już da się go wyleczyć, w większości przypadków.



            • siostra_bronte Re: Alan Rickman nie żyje. 17.01.16, 01:27
              No właśnie, tylko u nas profilaktyka leży i zdaje się, że jesteśmy w europejskiej czołówce jeżeli chodzi o procenty umieralności.
              • maniaczytania Re: Alan Rickman nie żyje. 17.01.16, 12:13
                nie powiedziałabym tak. To nie profilaktyka leży, to ludzie niechętnie chodzą do lekarzy się badać.
                • siostra_bronte Re: Alan Rickman nie żyje. 17.01.16, 12:57
                  Często rak nie daje żadnych objawów przez lata, więc to utrudnia walkę z tym dziadostwem. Z drugiej strony lekarze rodzinni często bagatelizują objawy, i w wypadku podejrzanej sytuacji zamiast wysłać pacjenta do specjalisty zalecają witaminy i ruch na świeżym powietrzu (tak było z moją mamą). Bo oszczędzają kasę na badania (chyba wszyscy wiemy jak trudno wydębić od rodzinnego jakiekolwiek skierowanie!). A potem jest już za późno.
                  • maniaczytania Re: Alan Rickman nie żyje. 17.01.16, 15:30
                    a kto chodzi na regularne kontrole? Wszyscy wiemy, że na pewne badania powinno się chodzić co parę miesięcy lub lat (zależy co badamy). I nie są to jakieś mocno skomplikowane, drogie badania, tylko rutynowe. Kto regularnie bada sobie cholesterol czy cukier chociażby?
                    Organizowane są co jakiś czas akcje bezpłatnych badań, opłacanych np. przez gminy - ile % uprawnionych się zgłasza, a ile macha ręką?
                    Pewnie jest sporo racji w tym, co piszesz, ale jest i druga strona medalu ...
                    • siostra_bronte Re: Alan Rickman nie żyje. 17.01.16, 16:10
                      Ale te rutynowe badania raka nie wykryją. Masz rację co do tych bezpłatnych badań np. cytologicznych na które nikt nie chodzi. Ale to część problemu. Wciąż uważam, że słabym ogniwem są lekarze pierwszego kontaktu.
                      • maniaczytania Re: Alan Rickman nie żyje. 17.01.16, 18:04
                        ale rutynowe mogą wskazać już jakieś nieprawidłowości, na które trzeba zwrócić uwagę i być może zbadać dokładniej.
                        Co do lekarzy to pewnie masz rację.
                    • pepsic Re: Alan Rickman nie żyje. 18.01.16, 23:49
                      Maniu, masz rację, z profilaktyką nie jest wcale źle. Problem, co robić pojawia się w przypadku złej diagnozy, kiedy człowiek zostaje sam ze sobą i się miota sie od lekarza do lekarza, aż trafi bądź nie na właściwego.
      • barbasia1 Re: Alan Rickman nie żyje. 16.01.16, 00:17
        Ależ smutna wiadomość.
    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Desperatki" 15.01.16, 15:47
      cztery dziewczyny z czarnych przedmieśc LA cierpią na brak kasy. Jedna chce opłacić studia bratu, zeby wyszedł na ludzi, zamiast się szwędać z podejrzanym towarzystwem. Druga samotnie wychowuje dziecko, wiec wiadomo... Trzecia ma nową kochankę ;]

      Czwarta, Frankie, dołącza do nich zaraz po tym jak zostaje wyrzucona z pracy w banku, na którym napadli gangsterzy. szefostwo podejrzewa, że to ona dała im cynk. Dlaczego ? Bo ona jest czarna i oni też, bo ona mieszka w tej samej dzielnicy, co oni.

      wysiudana i upokorzona Frankie podrzuca pomysł - koleżanki, napadnijmy na bank, skoro faceci mogli, to dlaczego nie my ?

      a potem to się już dzieje... najpierw jest miło, potem coraz mniej miło, a w drugiej połowie filmu istny dramat, aż do naprawdę świetnej sekwencji finałowej, zawierającej bardzo ciekawą puentę.

      Jada Pinkett jest urocza, Vivica A Fox piękna, a Queen Latifah powinna dostać Oscara :]

      bardzo dobry film, lewicowy taki ;] i dobra sensacja, w feministycznym poniekąd kubraczku.
    • grek.grek 20:20 Kultura "Też chcę" 15.01.16, 15:52
      Kultura kontynuuje przegląd filmów Aleksieja Bałabanowa.

      alkoholik, ksiądz, uliczny muzyk, prostytutka i gangster, czyli pięcioro postaci społecfznie napiętnowanych i wykluczonych, opuszczają Petersburg, żeby znaleźć szczęście w ruinach magicznej dzwonnicy, które ponoć znajdują się gdzieś w śnieżnych okolicznościach przyrody dawnej elektrowni atmowej. czyżby nawiązania do "Stalkera" ?

      wszystko co Bałabanowa - must-see, jak dla mnie :]

      skaczecie ze mną ? :]
      • barbasia1 Re: 20:20 Kultura "Też chcę" 16.01.16, 00:14
        Opowiesz, w połowie trafiłam, kawałek tylko objerzałam.
        • grek.grek "Też chcę" - zdań kilka [1] 16.01.16, 11:19
          jasne :]

          Zaczyna się to wszystko w Peterburgu. W jakimś ciemnym zaułku gangster Sania likwiduje z pistoletu czterech ludzi, mozna domniemywać, ze chodzi o jakieś przestępcze porachunki.

          jednocześnie poznajmy ulicznego muzyka, Olega, który zagląda do... czego w rodzaju nowoczesnej cerkwi chyba ?, gdzie przy wejściu kupuje się u jejmości świeczkę, a potem zapala ją przy jednym ze świętych obrazów [przy czym, cały ten przybytek urządzony jest na wzór galerii sztuki]. Oleg kupuje, zapala, i prosi Boga o "możliwość zmiany tego, na co ma wpływ i pogodzenie się z tym, na co wpływu nie ma"

          Sania i Oleg spotykają się w łaźni miejskiej. Tam Sania opowiada Olegowi o tym, że jemu z kolei, ktoś opowiedział o istnieniu magicznej dzwonnicy, w której można znaleźc "szczęście". Podobno pilegrzymkują tam wtajemniczeni ludzie i "są ZABIERANI", "ONI zabierają". Kim są oni ? Mozliwe, że chodzi o kosmitów. I że dzięki temu "zabraniu" człowiek doświadcza szczęścia. Na to Olegowi wyrywa się niemal mimowolnie : "ja też chcę [szczęścia]". Czyli, postanowione - Sania zabiera ze sobą Olega.

          Po drodze zajeżdzaają [bo Sania prowadzi wypasionego Land Cruisera :)] do szpitala, skąd podstępem zabierają Jurija, przyjaciela Sanii.

          Sania ma legitymację majora milicji, która otwiera mu wszystkie drzwi. Mówi lekarzowi, że chce "przesłuchać świadka" i gotowe. Jurij nie bardzo chce jechać, wydaje się załamany, ale Sania decyduje za niego. Kiedy Jurij jest przewożony na noszach do sąsiedniego budynku - Sania i Oleg napadają na eskortującego go "krawężnika" i lekarza - dają im po głowie, a Jurija wywożą tymi noszami prosto do samochodu.

          Czy Sania naprawdę jest majorem milicji ? Nigdy się tego nie dowiemy.

          Jurij to alkoholik, aczkolwiek we w miarę dobrym stanie. Zgadza się oczywiście pojechac do dzwonnicy, aczkolwiek ostrzega Sanię, że miejsce, w którym ona stoi jest : a] mroźne bardzo, b] stężenie promieniowania jest tam niezwykle wysokie, ponoć ludzie padają jak muchy. Dzwonnica stoi na terenie dawnej elektrowni atomowej, która uległa awarii. Sania pomija to milczeniem.

          Jeszcze na chwilę Sania zachodzi do domu Jurija, żeby zabrać z niego jego ojca - nieduzego, skromnego batiuszkę, który nie mówi w całym filmie ani słowa.

          I już jadą do dzwonnicy, ładnymi , przestronnymi ulicami Petersburga. Opowiadają sobie od czasu do czasu jakieś historie. Sania o tym jak kogoś zabił, Jurij o tym jak przez wódkę odeszła od niego narzeczona, aktorka, a Oleg niewiele ma do opowiadania, poza tym, ze był w wojsku. Między Olegiem, a Jurijem kursuje butelka dobrej wódki, którą Sania kupił im po drodze.

          Cała ta pierwsza część filmu ilustrowana jest folkowo-skoczną muzyką. Dzięki niej i pozbawionemu pretensjonalności zachowaniu bohaterów, w ogóle nie odnosi się wrażenia, że oni wykonują jakąś dramatyczną misję. Chcą szczęścia - są wiec ludźmi nieszczęśliwymi, to oczywiste. Ale nie są cierpiętnikami, a ten wyjazd, z którego mogą przecież nie wrócić [czy chcą wrócić ?], traktują bez żadnego podniosłego murmuranda.

          Po drodze spotykają dziewczynę machającą na autostop. Sania ją mija, ale Jurij i Oleg naciskają, zeby ją zabrać. "Powinniśmy ją zabrać", mówią zgodnie.

          Dziewczyna przyznaje się, z płaczem, do bycia prostytutką, i to taką którą własny rodzony alfons wykiwał. I że ma matkę chorą na utrzymaniu. Nie wygląda tandetnie czy wulgarnie, ot normalna dziewczyna. Trochę chlipie, trochę się wódeczką krzepi, a kiedy dowiaduje się, że cała ta ekipa jedzie "po szczęście", mówi "Ja też chcę !". Więc jadą już w piątkę.

          cdn
          • grek.grek "Też chcę" - zdań kilka [2] 16.01.16, 11:43
            Kiedy docierają na miejsce, okazuje się, ze wstęp na teren byłej elektrowni jest strzeżony. Wojsko nie wpuszcza przypadkowych ludzi, ALE straceńców którzy przyjechali "po szczęście" - owszem.

            Sania chce się pozbyć dziewczyny, mówi jej "zostań tutaj, nie powinnaś tam jechać" i dodaje "Kobietom zresztą nie wolno, a jesli już to musiałabyś biec nago, a tam jest zimno". Dziewczyna zostaje więc, a reszta jedzie w głąb.

            Świetnie jest to, ze w Petersburgu, ba - nawet na tym posterunku przez Strefą [a niech tam, pojedźmy Tarkowskim, hehe][ - panuje lato, czerwiec albo i lipiec. A 100 metrów dalej, w Strefie jest śnieg, mróz i zima. Niebo szare, duzo budynków niby-gospodarczych, jakby kiedyś był tu kołchoz.

            Strefa jest wyludniona, jesli nie liczyć czarnych kształtów na śniegu, tu i ówdzie. Nikt tu nie mieszka, wiec zapewne są to zwłoki mieszkańców, którzy nie zdązyli uciec albo uciekali za wolno, oraz oczywiście śmialków poszukujących szczęścia w dzwonnicy.

            Sania i koledzy nie mają pojęcia, że dziewczyna zostawiona przed Strefą nie zamierza się poddać. Rozbiera się do naga i rzuca się biegiem przez śnieg i mróz. Tak bardzo "pragnie szczęścia". Przy czym, nikt nie definiuje czym jest owo "szczęście".

            Dziewczyna potyka się w śniegu, marznie, co pewien czas zakopuje się w sianie w jakimś chlewie czy pomieszczeniu dla krów, żeby złapać trochę ciepła. A potem biegnie dalej.

            Panowie spotykają w Strefie młodego chłopaka ze słuchawkami na uszach. Oleg powiada "Ja cię chyba w telewizji widziałem...". Chłopak, pewnym siebie głosem, mówi Jurijowi, że "ciebie nie zabiorą", a kiedy Jurij pyta o swojego ojca, powiada "jego by zabrali, ale on tego nie chce". Wygląda jakby coś wiedział. Po chwili chce wysiadać, bo "niedaleko stąd jest sklep". I wysiada.

            Sania, Oleg i Jurij rozpalają ognisko. Siedzą i rozmawiają, Oleg gra piosenkę i śpiewa. Rodzaj ballady ulicznej. W ogóle, w Strefie zanika ta skoczna folkowa melodia z Petersburga, więcej tu właśnie klimatów z piosenek bardów i poetów a''a OKudżawa.

            Jurij przewiduje, ze za rok wszyscy umrą, bo Majowie i inne kultury dawne przewidzieli na grudzień koniec świata. Oleg przyznaje się do wiary w Boga. A wszyscy trzej wierzą w kosmitów, jak wynika z rozmowy.

            Kiedy do ogniska dociera dziewczyna, od razu spieszą jej z pomocą. Sania zdejmuje płaszcz z jakiegś zmarłego leżacego nieopodal, jak również buty - o 3 numery na nią za duże, a Oleg załatwia jej czapkę uszatkę. "Dlaczego jesteś naga ?", pyta Sania i sam odpowiada "Przecież ja tylko żartowałem, że kobiety mogą tutaj wchodzić tylko na golasa".

            Jurij proponuje dziewczynie, zeby posiedziała w samochodzie, tam cieplej.

            Po chwili dziewczyna informuje ich, że starszy pan nie żyje. Fakt. Ojciec Jurija wyzionał ducha. Jurij zaczyna kopać mu grób, ma saperkę i nóż, a ziemia zmarznięta na kośc.

            Do rana udaje mu się wykopać dół, chowa tam ojca, przyspuje, a sam pada na wznak i cięzko oddycha. MOżna założyć, ze umarł, bo już do końca filmu się nie pojawia.

            Sania, Oleg i dziewczyna brną przez śnieg aż wreszcie docierają do dzwonnicy. Umiejscowionej jakby w ostatnim punkcie Strefy, który jeszcze przypomina, ze mieszkali tu ludzie. Widać że dalej jest już tylko płaska przestrzeń. Z dziury w dachu dzwonnicy wydobywa się co jakiś czas podmuch białego dymu. Do dzwonnicy prowadzi coś w rodzaju pasa ze śniegu, który wyróznia się na zamarzniętej wodzie, która oblewa całą okolicę. Gdzieniegdzie leża czarne kształty. Ludzie, co przyjechali po szczęscie, ale "nie zabrano ich"...

            Dziewczyna i Oleg już nam się nie pokażą. MOżna więc stwierdzić, ze zmarli.

            Śledzimy już tylko losy Sanii. Ten spotyka gdzieś wokół dzwonnicy siedzącego sobie faceta. "Jestem reżyserem filmowym, członkiem Europejskiej Akademii Filmowej" przedstawia się. I mówi, że "chłopaka zabrali, uwierzysz ?". MOże chodzi o tego w słuchawkach ? Whatever :]

            Potem zabiera Sanię do środka dzwonnicy. Przypomina ona z lekka zrujnowaną cerkiew albo kościół, kimatycznie hula tu wietrzyk, a na ołtarzykach pali się mnóstwo świeczek.

            Wracają na miejsce na zewnątrz. Siedzą chwilę, reżyser zapewnia o tym, ze pragnie szczęścia i jest zdeterminowany by je tutaj znaleźć, aż nagle...fik, osuwa się na ziemię. Nie żyje.

            Sania nie zwraca nawet uwagi na niego, wychodzi gdzieś na górę, tak jakby ta dzwonnica miała na wyższych kondygncjach normalny teren trawiasty. Staje i krzyczy "Chcę szczęścia !", pada na kolana i wykrzykuje w błętkitne niebo "Chcę szczęścia !". Obok gdzieś leży kształt trupi. Sania krzyczy, ale nic mu nie odpowiada. I chyba pada śmiertelnie, a może jednak nie... tak czy owak, jego los wydaje się przypieczętowany. Czyżby szczęście było tylko wyobrazeniem ?

            tak to się kończy.
            • grek.grek Re: "Też chcę" - zdań kilka [2] 16.01.16, 12:10
              jakoś w jutubie trailer nie widzę, ale tutaj - wraz z recenzję - są dobre zdjęcia :

              24fpsverite.com/review/sci-fi/ja-tozhe-hochu-me-too-2012/

              cóz, na pewno rzecz ze wszech miar symboliczna.
              Ludzie są nieszczęsliwi, to pewne. Nie porzuciliby swojego życia dla tak mglistej obietnicy niewiadomego "szczęścia", gdyby im nie było źle w dotychczasowej kondycji.

              NIe narzekają na swoje życie. Sania niemal z zadowoleniem opowiada, jak to zabił tego, albo tamtego; alkoholik Jurij popija i sprawia mu to satysfakcję; Oleg zapala lampkę w kościele, więc
              jeszcze wierzy, że "na tym świecie" Bóg ma coś do powiedzenia; nawet dziewczyna mogłaby coś zmienić. A jednak ulegają magicznej nadziei na to, ze "zostaną zabrani" i doświadczą szczęścia.

              Skąd ta wiara ? Z dotkliwego odczucia nieszczęścia ? CZy z jeszcze mocniejszej wiary w to, ze jakaś nieznana energia jest w stanie wprowadzić w ich życiu nową jakość ? Że sami nie muszą, bo jest coś/ktoś, co da im szczęście.

              Co to szczęście" ? Nie wiadomo.

              Kim są ci, którzy "zabierają" ?
              kosmici może ? Na to by wyglądało.

              nieustannie obecna w kadrze flaszka czegoś mocniejszego, jakby trochę zbyt namolnie sugerująca "rosyjskość".

              czym jest dzwonnica ? miejsce kojarzące się jednak z kościołem. Dlaczego akurat z dzwonnicy mają być "zabierani" pragnący szczęścia ludzie ?

              przed filmem odbyła się rozmowa. Zaproszona pani, niegdyś korespondentka polska z Rosji, autorka książek o niej, sugerowała, że to film o beznadziejnej wierze, z metafizyką, która jest bardzo bliska Rosjanom. szkoda, ze nie powiedziała nic więcej i skupiła się na tym, ze w Rosji "łatwo się zabija ludzi". Nie wiem... czy polskimi korespondentami z Rosji zawsze muszą być ludzie, którzy potrafią widzieć w tym narodzie tylko dzikusów ? W Polsce ludzie są zabijani, w Ameyrce, we Francji ostatnio 130 za jednym pociągnięciem. I jakoś nikt z tych społeczeństw nie czyni siedliska zbrodni i gwałtu. Pan Chaciński powinien zaprosić kogoś bardziej zorientowanego w tematyce filmowej, zamiast pań, który mają do Rosji jakiś mocny uraz psychiczny, nie wiedzieć czym spowodowany.

              Jest wiec metafizyka, jest wiara, ale wg mnie najbardziej znacząca jest sugestia uniwersalna, że oto spotyka się grupa ludzi, reprezentujących środowiska w jakikś sposób pozostające poza dominującym społeczeństwem.

              Ich nieszczęscie wynika być może własnie z tego, ze nie umieją się odurzać społecznymi zasadami bycia zadowolonym z życia albo niezadowolonym, ale bez konsekwencji. Prostytutka, gangster, alkoholik, emeryt, uliczny muzyk - ludzie na marginiesie. Nie ma dla nich miejsca w społecznym maglu.

              Być moze szczęsciem jest dla nich znalezienie społeczności pdoobnie wykluczonych, w której mogli zamieszkać. Albo po prostu - jakiegokolwiek miejsca, w którym odczuliby ulgę.

              Trochę temu przeczy ich zachowania. Żadnej pozy, żadnego patosu, zachowują się jakby jechali na ryby. Jesli jednak decydują się jechać w miejsce, z którego najpewniej nie wrócą, bo panuje tam promieniowanie o jakiejś niesłychanej skali, to znaczy że mają konkretne powody.

              symbole można rozgryzać do woli. MOże są tutaj podobieństwa do Tarkowskiego i "Stalkera". Istnienie Strefy, Zony, jest tutaj tym głównym, narzucającym się.

              Swoją drogą, mogliby zrobić przegląd filmów Tarkowskiego.

              zdjęcia są wyraziste, muzyka idealna do okoliczności, a co ciekawe imiona postaci są takie same jak grających ich aktorów.

              PS : dziewczyna ma na imię Alisa. Nie pamiętam, czy pada ono w filmie.

              bardzo interesujące, nieoczywiste kino.
              brawo TVP Kultura :]
    • grek.grek 23:30 TV6 "Sekretne okno" 15.01.16, 15:56
      literat zaszywa się w starym domu gdzieś za miastem, żeby poradzić sobie z kryzysem twórczym. Niespodziewanie zaczyna go odwiedzać jakiś facet, który uparcie twierdzi, że pan pisarz podwędził mu jego ksiązkę. Pisarz się broni, a intruz żąda żeby dowiódł swoich racji. A potem jest coraz bardziej chaotycznie, aż do - czy mi się zdaje ? - dośc rozpowszechnionej w ostatnich czasach w kinie puenty ? ;]

      czy myśmy tego nie oglądali już ? ;]

      Johnny Depp, John Turturro, Maria Bello.

      • siostra_bronte Re: 23:30 TV6 "Sekretne okno" 15.01.16, 16:37
        Depp w roli współczesnej całkowicie mnie zniechęca :)
      • barbasia1 Re: 23:30 TV6 "Sekretne okno" 16.01.16, 00:16
        Tak, tak, oglądaliśmy razem. Dobry thriller. :)
    • siostra_bronte "Sherlock -Skandal w Belgravii" 15.01.16, 16:40
      Przypominam, w Dwójce o 22.20. Pamiętam, że byłam kiedyś bardzo krytyczna, ale w porównaniu z trzecią serią to świetny odcinek.
      • grek.grek Re: "Sherlock -Skandal w Belgravii" 16.01.16, 12:16
        pamiętam Twój opis, Siostro :]
        to był początek sherlockizmu w Polsce :]

        odcinek naprawdę świetny.

        jutro "Sherlock.Upiorna panna młoda".
        jestem ogromnie ciekaw Twoich/Waszych recenzji :]
        • siostra_bronte Re: "Sherlock -Skandal w Belgravii" 16.01.16, 14:13
          Hehe, dzięki :)

          Też jestem ciekawa tego odcinka!
    • siostra_bronte "Cotton Club" 15.01.16, 18:09
      W Kulturze o 22.55. Film Coppoli. To była finansowa klapa, co akurat jest dla mnie dobrą rekomendacją. Widziałam dawno temu, wczoraj obejrzałam po raz kolejny. Nikt o nim nie wspomniał, więc napiszę parę słów.

      Gangsterzy i legendarny Cotton Club, gdzie występowali najlepsi czarni artyści, choć sami czarni nie mieli do niego wstępu jako goście. Znakomicie oddany klimat epoki, piękne zdjęcia, kostiumy. Dużo świetnej muzyki i efektownych układów tanecznych.

      Ale sama fabuła mało wciągająca, do tego drewniany jak zwykle Richard Gere. Jest tu kilka świetnych scen, w których widać rękę mistrza (krew kapiąca na twarz Very, wspólna noc Very i Dixiego, zabójstwo Dutcha w rytm stepującego tancerza) ale całość rozczarowuje.

      Trailer:

      www.youtube.com/watch?v=T7m4F5GlS5Q
      • grek.grek Re: "Cotton Club" 16.01.16, 12:18
        dzięki, Siostro :]

        nie oglądałem, niestety.

        co ciekawe, w programie telewizyjnym, z którego korzystam - zapowiadający napisał, że najpierw "CC" poniósł klapę, ale później został zreahabilitowany jako film jednak bardzo dobry i niemal klasyka, dodając że to bardzo słuszna zmiana. A następnie dał mu zaledwie 2 gwiazdki na 5 możliwych ;]]
    • grek.grek "Californication" sez 7 odcinek 2 [1] 16.01.16, 14:29
      Kluczowe fakty 1 odcinka : Hank znajduje pracę w telewizji, przy scenariuszu do serialu "Santa Monica Cop". Nie w smak mu to, ale chce udowodnić Karen, że się zmienił,wziął za siebie i po 40-tce postanowił wydorośleć. Łysy nadal jest jego agentem, po prawdzie Hank to jego jedyny, ostatni klient. Ale za to przyjaciel. W domu Łysy ma problemy z powróconą żoną, a ściślej - cierpi na impotencję. Hank poznaje Levona, który przedstawia mu się jako jego nieślubny syn.

      Na starcie 2 odcinka, Moody przyjmuje gratulacje od Karen, że się za siebie wziął,. postanowił wydorośleć itd. Dostaje nawet prezent, gustowną "pederastkę" na swoje papierzyska. "Jakbym wiedział, że wystarczy etat, żeby cię uwieśc zostałbym baristą w Starbucksie", komentuje Hank, za chwilę ma dojśc do sceny romantycznej, ale przerywa im Łysy i jego żona lamentujący, że pomimo wszelkich prób i poświeceń - Łysemu nadal nie działa urządzenie :]

      Levon ciągle wydzwania do Hanka, zeby się umówić na spotkanie, ale Hank kasuje wiadomości.

      Praca, dzień pierwszy. Hank poznaje zespół redakcyjny, pracujący nad tym scenariuszem. CO za menażeria : sekretarka jest fajna, ale poza tym - Terry, ni chłop ni baba; jakiś przymilny chłop-misiek z wyraźnym ukierunkowaniem w stronę pożerania nadmiernych porcji słodyczy; kobiecina która nie toleruje glutenu w diecie. Hank już wie, że to będzie mordęga.

      Szef zespołu, Ralph, utyka gdzies w korkach, grupa ma wolne do obiadu.
      Hank wykorzystuje okienko, aby pojechać do Levona.

      Zauważa na ścianach jego mieszkania sporo zdjęć matki, Julii. Hank miał z nią romans, ZANIM poznał Karen. "Julia nadal świetnie wygląda", chwali Hank. Levon zwierza mu się, ze słabo mu idzie z dziewczynami, że z kolegami się nie dogaduje itd. Hank życzliwie robi sobie z niego żarty.

      Niespodziewanie z łazienki wychodzi Julia. "What the FUck ?", rzuca wesoło, kiedy widzi w pokoju Hanka. Levon nie powiedział jej,ze kontaktuje się z Moodym, a tym bardziej że go zaprosił do domu, więc Julia jest szczerze zaskoczona. natychmiast ucieka z powrotem. Levon za nia. Prosi Hanka, zeby nie wychodził.

      Moody jakby chciał wiać, ale ostatecznie udaje mu się zostać. Julia wraca i już spokojniejsza stara się wyjaśnić, ze obecnośc Hanka skonfundowała ją i stąd taka gwałtowna reakcja. Hank pyta ją, czy Levon naprawdę jest jego/ICH synem. Julia potwierdza.

      Czyli, znów schemat : Hank chce związać się z Karen, ale oczywiście ma coś do ukrycia przed nią, a wyjawienie prawdy może spowodować u niej reakcję odrzucającą [Hanka].

      Hank wraca do pracy. Odbywa się spotkanie zespołu scenopisarskiego. Ralph to szef z ciętym jęzorem. Dogaduej wszystkim po kolei. Tylko Hank potrafi go zainteresować - swoim życiem osobistym. Ralph skłania go do zwierzeń, Hank opowiada, a reszta zastanawia się, jak to wykorzystać w scenariuszu serialu. Terry zwraca uwage, ze w gazecie pisali, iż Hank zgwałcił dziewczynę [Mia, ile trwał ten wątek ? 5 sezonów ? :)]. Hank spokojnie prostuje, ze on był ofiara, a nie ona. Tak czy owak, Terry odmawia bycia w jednym pokoju z gwałcicielem. Tak jakby jemu... jej... coś groziło ze strony Hanka ;]
      Posiedzenie kończy gwałtowna reakcja żoładkowa tej babki, co nie toleruje glutenu. Wszystko zostaje zarzy... zawymiotowane ;] Trzeba posprzatać, wieć koniec nasiadówki.

      Hank dzwoni do Julii i umawia się z nią na drinka w przytulnym barze. Julia opowiada mu, że i tak nie wierzyła, że będą razem, bo się nie kleiło. A kiedy Hank poznał Karen i powiedział, że to jest kobieta jego życia - stwierdziła, że nie ma sensu donosić mu o ciązy, którą właśnie u siebie odkryła. I tak pojawił się Levon, który sam postanowił odnaleźć ojca.

      Julia jest opanowana i nawet uśmiechnięta, ale kiedy Hank zastanawia się, jak powinien się zachować wobec chłopaka, nagle znów zaczyna się denerwować i mówi "Ja od ciebie niczego nie wymagam. Daję ci wolną rękę. Chcesz odejśc, wiec spie,przaj". I wychodzi.

      Przebitka na łózkowe problemy Łysego i Marcy. Łysy musi wziąc viagrę. Pech chce, że w tym samym momencie dzwoni Hank i prosi go, żeby pojechał do Ralpha i wyreklamował Hanka z tego całego pisania scenariusza. Łysy jest podłamany, bo jak Hank nie bedzie zarabiał, to Łysy nie będzie miał prowizji i wyląduej na bruku. Hank ma dośc po jednym dniu pracy i chce zrezygnować - "Załatw to, jesteś moim agentem", rozkazuje Łysemu.

      cdn
      • grek.grek "Californication" sez 7 odcinek 2 [2] 16.01.16, 14:43
        Hank próbuje opuścić teren studia filmowego, ale przy bramce wejściowej widzi jak Levon szarpie się z ochroniarzami. Przyszedł odwiedzić ojca, a oni nie chcą go wpuścic. Hank wyjasnia sprawę i zabiera Levona, żeby mu pokazać swoje...miejsce pracy ;] Od razu odchodzi go ochota na rezygnację, hehe. Ten chłopak może mieć świetny wpływ na Hanka.

        Levon ostrzega Hanka, ze JUlia chce ich rozdzielić, ale on sam bardzo chce się z Hankiem kontaktowac, odrabiać stracony czas, no i... Hank to podrywacz, a Levonowi słabo z tym idzie, wieć chce trochę "bajerów" od tatula podłapać ;] Hankowi w to graj, wyraźnie zaczyna chłopaka darzyć sympatią.

        W środku Ralph wita Hanka z niekłamanym zdziwieniem : "Co ty tu robisz ? Twój agent dzwonił, ze miałeś wypadek ?" [no co, Łysy zrobił , co Hank chciał, hehe]. Hank na to "Mój agent jest psychiczny, wiesz... trzymam go, żeby sobie w łeb nie palnął" ;]. Ralph "MYslałem że chcesz odejść", Hank "NO coś ty, jestem twardy jak moja kuśka" ;]]

        Wchodzi Łysy. Ralph pod nosem komentuje "O, idzie c..pa" ;]]. Łysy rzuca się na Hanka z niedźwiedziem "Żyjesz ! więc to była tylko stłuczka...". Biedny Łysy, zawsze tyłkiem do wiatru...

        Łysy chce się przywitać z Leevonem i zauważa, ze chłopak hipnotycznie wpatruje się w tyłek blond sekretarki, która pochyliła się, a zbyt obicsłe dzinsy zjechały jej... zjechały :] Nagle cała czwórka patrzy w milczeniu na ten znakomity widok. Łysy czuje, ze zaczyna mieć erekcję. Viagra, która wziął w domu, zaczyna działać. Łysy doznaje jakiegoś szoku, pada na podłogę i lamentuje, ze "ma zawał !". Blond sekretarka rzuca się na pomoc, pyta "Co mogędla pana zrobić !" i to Łysemu wystarcza - plami spodnie od środka ;] Ofk, całą scenę ogląda grupka współpracowników Hanka i Ralpha, jest wiec lekki obciach. Najlepsze, że Łysy wcale nie jest impotentem, to z żoną mu nie idzie, przy innych kobietach jest aż nadto sprawny.

        Wieczorem Hank brzdąka na gitarce w domu. Odwiedza go Julia. Jest w dobrym humorze, przeprasza go za swoje zachowanie i chwali, ze jej nie posłuchał i jednak spotyka się cviągle z Levonem. Chłopak tego potrzebuje.,

        Dzwonek do drzwi ? kto tam ?
        Jak to kto - to mozę być tylko Karen :]
        No i jest.
        Czułe przywitanie z Hankiem.

        Moody prowadzi ją do srodka : "Musisz kogoś poznać". Karen widzi Julię i jest zdumiona. I wstrząsnięta :] KOjarzy ją chyba...

        Bedzie ciekawie :"]

        dla spójności : Julię gra Heather Graham.

        trailer 2 odcinka :
        www.youtube.com/watch?v=yx75VofX8hk

        i co o tym wszystkim sądzisz, Barbasiu ? :]


    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Dług" 16.01.16, 16:30
      alez dzisiaj cięzki wybór :]

      "Dług" jest, wg mnie, najważniejszym filmem po 89. I możliwe, że najlepszym. Perełka. Niby wiadomo, jak ta historia się skończyła, ale śp pan Krauze poprowadził to tak kapitalnie, tak zbudował nastrój [z wybitną pomocą samego Michała Urbaniaka, który zadbał o tę fenomenalną muzykę, która... przeszywająca jest, nie znam określenia bardziej pasującego], tak doskonale poprowadził aktorów [pp. Gonera, Borcuch, a nade wszystko wybitny Andrzej Chyra], że nic tylko siedzieć, patrzeć i podziwiać.

      pewną niedogodnością może być fakt, ze potną film przerwy reklamowe, co może burzyć atmosferę. Jednak idealnie się ogląda ten film bez żadnych wstawek z lansowaniem nowego proszku albo samoubierających się majtek.

      doskonałe kino.
    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2016 - 1 (vol. 63) 16.01.16, 16:33
      no i to jest właśnie powód tego cięzkiego wyboru, dla mnie ;]
      dla Was też ? ;]

      powinienem odpocząc od "Nietykalnych", ale co ja poradzę, że lubię... A następnego razu może nie być. NIgdy nie wiadomo, kiedy z nadmiaru seansów zostaną zrzuceni w jakiś niebyt ekranowy. W necie jakoś nie umiem tego filmu oglądać. Lubię mieć w ramówce i planować sobie wyrobienie się na seans :] Też tak macie ze swoimi filmami ?

      a jeszcze po nocy pokazuja "Zmruż oczy" [TVP1, 2:15] i "Żądło" [TVP2, 4:00].

      nie obejrzę nic, bo boks w nocy na Polsacie :]
      • grek.grek "Nietykalni" w Kulturze, 20:20 16.01.16, 16:34
        tak bez tytułu się nie godzi :]]
        • siostra_bronte Re: "Nietykalni" w Kulturze, 20:20 16.01.16, 16:54
          Ktoś liczy ile już było powtórek? :)
          • grek.grek Re: "Nietykalni" w Kulturze, 20:20 17.01.16, 13:19
            haha ;]
            Siostro, nie ma takich liczydeł, który by podołały temu zadaniu ;]
      • barbasia1 "Nietykalni" w Kulturze/ boks w Polsacie 17.01.16, 00:12
        :)) Wiedziałam.


        Wiesz, że takie podejście już dziś passe? ;) Dziś ulubione filmy, seriale trzyma się na płytach DVD, ewentulanie korzysta się z netu i ogląda się je, kiedy tylko ochota przyjdzie.
        A ja tak Ty, lubię , oglądać filmy w telewizji. ;)

        > nie obejrzę nic, bo boks w nocy na Polsacie :]

        O! A kto walczy dziś w nocy?
        • grek.grek Re: "Nietykalni" w Kulturze/ boks w Polsacie 17.01.16, 13:26
          hehe ;] czytasz we mnie jak w książce, Barbasiu :]

          wiem, wiem... podejście passe, sami układamy ramówkę, nie jesteśmy na niczyjej łasce... ;]
          znam. znam. KOjarzę ze słyszenia.

          a ja lubię. lubię mieć film w ramówce, czekać sobie na niego, zapisywać na kartce i ją przylepiać, zeby pamiętać. lubię spieszyć się ze wszystkim i lawirować jak się da, żeby tylko zdązyć na seans i zapewnić sobie w jego trakcie... nietykalność ;] lubię to. Nie umiem zrezygnować z tego układu. I jakoś tym "niezależnym od ramówek" nie zazdroszczę.

          czy ktoś narzeka, że jakiś mecz piłkarski czy siatkarski jest o danej godzinie ? :] nie, przeciwnie, to że jest wyznaczony i trzeba zdązyć, przygotowac się, że temperatura oczekiwania rośnie z każdą godziną, dodaje całemu eventowi odpowiedniego smaku.

          oni nie zrozumieją naszych zapatrywań, Barbasiu :] to już inne pokolenie jest ;]

          PS : w nocy boksowali pp Wilder i Szpilka. O mistrzostwo w wadze cięzkiej. Pan Wilder powalił pana Szpilkę w 9 rundzie. pokonanego wyniesiono na noszach z ringu, z obawą o poważniejszą kontuzję. taka cena tego sportu. osłodzona oczywiście czekiem na stosowną wartość ;]
          • barbasia1 Re: "Nietykalni" w Kulturze/ boks w Polsacie 17.01.16, 17:02
            >hehe ;] czytasz we mnie jak w książce, Barbasiu :]

            Hahaha!
            Coś tam z trudem czasem wyczytam. ;))

            Święte słowa, Greku. :))
            I jeszcze dochodzi przyjemność wspólnego forumowego czekania na film, oglądania i komentowania.

            >PS : w nocy boksowali pp Wilder i Szpilka.

            A tak, już wiem. Rano mignęła mi nawet powtórka walki. Teraz przeczytałam, że Szpilka ma złamaną rękę.
            • grek.grek Re: "Nietykalni" w Kulturze/ boks w Polsa 18.01.16, 12:54
              ;]

              o właśnie, Barbasiu, to również jakże istotna przewaga oglądania telewizyjnego.

              yes :]
              ale sam cios, który powalił pana Polaka wyglądał na bardzo solidny.
              przez moment była obawa, czy aby jegomośc nie zapadł w jakąś śpiączke albo i gorzej.
              taki sport, nie ma żartów.
    • grek.grek 23:20 CT1 "Hipnotyzer" 16.01.16, 16:43
      thriller.
      podobno niezły.
      słyszeliście może ?

      rzecz na podstawie współczesnej kryminalnej literatury szwedzkiej.
      jest komisarz policji, jest zbrodnia, jest małzeństwo przeżywające dramat, ich syn który jako jedyny przeżył masakrę, a także lekarz psychiatra, który ma za zadanie wyciągnąć ze straumatyzowanego chłopca kluczowe dla sledztwa informacje.

      Lasse Halstroem, to markowy reżyser, ksiązka Larsa Keplera [pseudonim małżeństwo Ahndorilów] miała świetne recenzje, ciąg na bramkę skandynawskich kryminałów, w 2012 roku miał swoje apogeum... wszystko wygląda zachęcająco.
      • siostra_bronte Re: 23:20 CT1 "Hipnotyzer" 16.01.16, 16:57
        Tytuł książki obił mi się o uszy, ale o filmie nic nie wiem.
      • barbasia1 Re: 23:20 CT1 "Hipnotyzer" 17.01.16, 00:13
        Zapowiada się naprawdę interesująco. Jak dasz radę obejrzeć, opowiedz co nieco.
        • grek.grek "Hipnotyzer" [1] 17.01.16, 12:53
          dzięki, Barbasiu :]

          jak mówi pani premier : dałem radę ;] i obejrzałem.

          Nie sądzę, aby ten "Hipnotyzer' przebił się do scisłej czołówki thrillerów w historii, ale zarazem jest to film dobry i nieźle poprowadzony. Aczkolwiek... skoro nawet mnie udawało się przewidywać wydarzenia, to może jednak coś tu jest nie tak ;]

          Zaczyna się od potrójnego morderstwa. W grudniową noc, jednocześnie zostaje zabity nauczyciel wuefu i jego rodzina - córka i żona. Wszyscy giną od gwałtownych ciosów nożem, aczkolwiek rany nie są głębokie. Nie ma śladów DNA, nie ma odcisków palców. Ani w szkolnej sali gimanstycznej, gdzie zaciukany został nauczyciel, ani w jego domu, gdzie zginęły jego żona i córka.

          Przeżył za to ich syn, Josef. Zostaje znaleziony w łazience, nieprzytomny i ranny. Natychmiast przewożą go do szpitala, a tam chłopak zapada w jakiś rodzaj odrętwienia ? półśpiączki ?

          Śledztwo prowadzi komisarz Joona Linna, mężczyzna. Dodaję, bo skandynawskie imiona bywają mylące.

          Nie bardzo wiadomo, jak całą sprawę ugryźć, bo ani śladów, ani niczego, ani motywacji. Jest tylko ten chłopiec Josef. Joona chce go przesłuchać, może dzieciak coś widział, coś pamięta... ale lekarka Danielle nie zgadza się na to. Podsuwa jednak komisarzowi inny wariant : może wezwać psychologa, który użyje wobec chłopaka hipnozy, aby wydobyć potencjalne zeznanie. Jej znajomy, doktor Erik Bark zajmuje się takimi sprawami, czy raczej - zajmował. Kiedyś coś poszło nie tak, wybuchła afera, media ochrzciły Birka "szarlatanem", a on sam wycofał się z zawodu.

          Danielle dzwoni do niego w środku nocy, a potem słuchawkę przekazuje Linniemu. Komisarz prosi o przyjad. Birk ubiera się i jedzie do szpitala. Budzi się także jego żona, Simone, i od razu jest pełna najgorszych przeczuć. Przed dwoma laty Birk miał romans z Danielle. Od tego czasu w ich małżeństwie źle się dzieje, co odbija się na ich synu, Benjaminie, który zamyka się coraz bardziej w sobie, a jeśli już się otwiera, to jednak bardziej na stonowanego ojca niż z lekka histeryzującą matkę.

          Poza tym, Simona jest malarką, wystawia w szanowanych galeriach,. ma swojego menadżera. Zaś Birk cierpi na bezsenność, musi się nafszerować lekami, żeby zasnąć. Efekt wielu lat pracy w szkodliwych warunkach.

          Na miejscu Birk ogląda chłopca, ale ma obawy, nie chce podjąć się hipnozy, boi się kolejnej awantury, a do tego szokują go okoliczności całej zbrodni, którą mógł widzieć chłopak, a którą ilustruje mu Linna.

          Uparcie proszony i namawiany, zgadza się jednak, już siedząc w samochodzie i planując powrórt do domu. Wiadomo, że musi się zgodzić, inaczej śledztwo nie ruszy z miejsca ;]

          Pierwsza sesja hipnotyczna przynosi efekt. Josef mamrocze coś o "liście" jaki czytał przed rozpoczęciem całej akcji u nich w domu, w wyniku której zginęły jego matka i córka. Joona Linna odnajduje ten list. Stoi w nim jasno, ze ktoś napisał do Josefa i zapowiedział tę zbrodnię - "ty i ja jesteśmy tej samej krwi, ale żeby wszystko było TAK JAK NALEŻY - twoja rodzina musi umrzeć, wszyscy muszą umrzeć". Ten kto napisał ów list, z pewnością stoi za morderstwami. Linna ma więc trop.

          Simone robi Erikowi aferę, że niby ten pojechał do szpitala, bo go eks-kochanka wezwała, w końcu w telefonie stało, że to "Danielle" dzwoniła. Coraz gorzej się dzieje między nimi.

          I własnie wtedy ktoś napada na ich dom. Erik wtedy śpi, bo nałykał się proszków, a dodatkowo Simone wyprosiła go z łózka i do salonu wyrzuciła ze spaniem. tajemniczy zakapturzony intruz robi Simonie i Benjamijnowi zastrzyki. Widać z jakichś mocno otępiających leków, bo Simone chwiejąc się na nogach udaje się tylko dobiec co męża i rozpaczliwie próbowac go zbudzić. Bez powodzenia. Natomiast Benjamin znika. Ktoś go porwał. I zostawił w jego pokoju wypisaną krwią informację "Skończ hipnotyzować !".

          Zrozpaczona Simone nie może sobie znaleźc miejsca, wymyka się ze szpitala, gdzie ją przewieziono, z podejrzeniem wstrząsu emocjonalnego.

          Erik Bark prowadzi zaś dalsze hipnozy na Josefie. Nie ma wyjścia, tylko policja może teraz uratować jego/ich syna. Podczas jednej z sesji Josef wyznaje Erikowi, że to on zamordował wszystkich swoich bliskich. opisuje swój atak szału, a my widzimy w chaotycznych retrospekcjach, jak niewinny dzieciak zamienia się w wariata, który dźga nożem jak szalony.

          Kiedy Erik deliberuje co z tym wszystkim zrobić, Josef ucieka ze szpitala, mordując po drodze pielęgniarkę i ogłuszając pilnującego drzwi policjanta.

          Kiedy Linna dowiaduje się o wszystkim, jest już o krok za chłopcem. Ściąga na miejsce policja, ruszają poszukiwania.

          Josef dostaje na komórkę informację, że powinien zabić rodzinę Barków.

          Policja tymczasem prześwietla Josefa i okazuje się, ze ma on siostrę. Evelyn. Trwa chwilę zanim ją znajdą, ale jak już znajdują, to okazuje się, ze Evelyn w ogóle nie ma pojęcia o niczym. Przeciwnie, widać wyraźnie, ze ona się boi swojego brata, z którym nie ma kontaktu już od paru lat. Boi się, bo widziała jak potrafił się zachowywać. Jak wariat.

          Jednocześnie policaje ustalają, że Josef nie był rodzonym synem swoich rodziców i bratem swojej siostry. BYł adoptowany, a jego matka pół roku temu wyszła z psychiatryka. Mają tylko jej dawne zdjęcie.

          Od czego jednak hipnoza. Erik Bark poddaje tej metodzie swoją żonę, Simonę, której udaje się naszkicować twarz osoby, która była w ich domu i porwała im syna. Mdlejąca, półprzytomna Simone widziała ją przez ułamek sekundy. Człowiek ten był w kapturze, ale miał na twarzy specyficzne znamię, jakby mocno zaczerwieniony fragment twarzy. Komisarz Linna ropoznaje bez pudła twarz jednej z pielęgniarek w szpitalu, w którym leżał Josef.

          Tymczasem sam Josef urządza napad na mieszkanie Barków, ale zostaje unieszkodliwiony przez menadżera Simony. Potem trafia w ręce policji.

          Tutaj mam niewielką dziurę w pamięci, skutek chodzenia bez nakręcania od parudzziesięciu godzin :], nie kojarzę dalszych losów Josefa, ale najpewniej został zamknięty.

          cdn
          • grek.grek "Hipnotyzer" [2] 17.01.16, 13:18
            Albo od niego [pamiętam, że jest scena kiedy wiozą go karetką policyjną] albo z jego połączeń telefonem komórkowym - Linna odnajduje adres pod którym ukrywa się jego matka.

            A z kobietą - porwany syn Barków, Benjamin.

            W finale dochodzi do dramatycznej walki. Matka Josefa próbuje uciec z Benjaminem, ścigają ją oboje Barkowie i komisarz Linna. Matka ucieka czymś w rodzaju gimbusa. Kiedy wjeżdza nim na zamarzniętą taflę stawu czy jeziora - lód załamuje się i autobus wpada do lodowatej wody. W środku odbywa się boj o życie, z której Benjamin uchodzi z życiem, łapie za pomocną dłoń komisarza Linny i wydobywa się na bezpieczny teren, wprost w objęcia rodziców. Matka Josefa nie chce się uratowac, mimo że Linna gorączkowo namawia ją na to, żeby chwyciła jego dłoń. Z kamienną twarzą idzie na dno, razem z pojazdem, a Linnę wyciągają Barkowie.

            Tak więc, mamy happy end. I to dokładnie w przeddzień Świąt Bożego Narodzenia. Są choinki, prezenty, rodzina Barków w najlepszej komitywie, a komisarz Linna idzie na wizytę do swoich przyjaciół, rodziny koleżanki z pracy. Magdaleny.

            rzućcie, proszę, okiem na trailer :
            www.youtube.com/watch?v=7nhtBjp0T1A
            na IMBD "Hipnotyzer" ma 5,5 na 10.
            nie umiem w ten sposób oceniać filmów, ale może w istocie coś w tej ocenie jest celnego.
            wydaje się, że o ile w pierwszej połowie jest to niepokojący, zagęszczający atmosferę thriler, o tyle w drugiej połowie pan Halstroem prowadzi go w stronę historii sensacyjno-kryminalnej, w której coraz większa role odgrywają przypadki i nagle ujawnione fakty z przeszłości. Aczkolwiek, zagadka pod tytułem : kto napisał "motywujący" list do Josefa ? jest frapująca, bo wydaje się, że może to być Evelyn, siostra Josefa. I to ze ona zaprzecza, a nawet wydaje się być przerażona na samo wspomnienie o swoim braciszku - również niczego nie rozwiązuje, bo czy można wyobrazić sobie dla niej lepsze alibi ?

            Rolę Simone, zony profesora Barka, gra Lena Olin, etatowa aktorka Hallstroema. Erika Barka gra Michael Persbrandt, którego pamiętam z "W lepszym swiecie", gdzie miał bardzo podobnego bohatera do pokazania : faceta, który musi podejmować decyzje trudne z punktu widzenia etyki i oczywiście ma bałagan w życiu prywatnym. Predystynuje go do takich ról inteligentna twarz, opanowana mimika i słuszna postura. Podobnie jak panią Olin charkteryzuje fizjonomia znacznie lepiej sprawdzająca się dla postaci kobiecych o wysokim stopniu emocjonalności.

            Barkowie są nieźle rozwinięci psychologicznie, jako postaci. Znacznie mniej pogłębiona jest postać komisarza Joony Linny, który dokonuje ważnych odkryć dla śledztwa, ale jakoś średnio interesuje rezysera jako osobowośc. Dziwne, bo w skandynawskich kryminałach detektyw zwykle jest wyrazisty i ma swoją historię.

            ciekawe dlaczego scenariusza nie napisali państwo, którzy stworzyli ksiązkowy oryginał ? dziwna sytuacja. Wobec takiego dictum, trudno orzec, komuś kto nie czytał ksiązki :], na ile wizja filmowa odpowiada zamysłowi literatów.
    • grek.grek "Z Archiwum X" powraca 17.01.16, 15:08
      no to mamy powrót po latach.
      może TVP, w ramach wykazywania się nową jakością, niebawem zaordynuje nam
      tę premierę ?

      niecodzienne historie, fenomenalny klimat, wizjoner z pasją Mulder i racjonalistka intelektualistka Scully - to się oglądało ! kto wie, czy ta ich niejasna, ale jakże sugestywna, relacja nie była równie ważna, co badanie kolejnych przypadków z tytułowego archiwum, a takze wizja rządu i specsłużb amerykańskich ukrywających przed narodem prawdę o istnieniu UFO.


      film.onet.pl/recenzje/z-archiwum-x-powrot-do-zakurzonej-sutereny-recenzja
    • grek.grek 0:20 TVP Kultura "Utopia" odc 1 17.01.16, 15:18
      chyba przegapiliśmy wczoraj ? :]]

      a to szeroko zachwalana rzecz, którą ponoć miał robić Fincher dla HBo, ale ostatecznie wzięli się za to Brytyjczycy.

      intryga skupia się wokół grupki fanów komiksów [ofk, wszyscy są odpowiednio antybohaterowaci, czyli malowniczy paranoik, bystry dzieciak z patologicznej rodziny, intrygująca studentka (to akurat sama w sobie nie jest patologią, hehe) itp], którzy wchodzą w posiadanie legendarnego manuskryptu powieści graficznej z tytułową "Utopią" w tytule. Rzecz jest na tyle cenna, że interesuje się tajemnicza organizacja The Network, przez co bohaterowie znajdują się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

      6 odcinków. premiera pierwszego była wczoraj :]
      ale dzisiaj jest powtórka, więc mamy szansę utrzymać się w peletonie ;]

      skaczemy ?

      PS : serial jest ponoć wysoko ceniony, dostał Emmy w 2014 dla najlepszego serialu dramatycznego, a Kultura to pierwszy polski kanał tiwi, który ma przywilej pokazywania go.

      no i jak tu nie skorzystać... ;]
      • siostra_bronte Re: 0:20 TVP Kultura "Utopia" odc 1 17.01.16, 16:03
        Mnie zniechęciła informacja, że po drugim sezonie serial przerwano. Może nie ma się co przywiązywać? :)
        • grek.grek Re: 0:20 TVP Kultura "Utopia" odc 1 18.01.16, 12:49
          rzeczywiście, informacja konfundująca.

          spóźniłem się wczoraj o kwadrans, a potem bardziej walczyłem z Morfeuszem niż oglądałem, niestety odłożyły mi się ostatnie 72 godziny, podczas których prawie nie spałem.

          zorientowałem się, że jakaś tajna organizacja tropi kilkoro pasjonatów komiksów, którzy weszli w posiadanie jakiejś bardzo ważnej ksiązki. czyli - dokładnie tak jak w opisie :]

          może uda się znaleźć ten odcinek w sieci, ewentualnie... może nie był aż tak istotny i te najważniejsze informacje już znamy ?

          mimo wszystko, mam nadzieję obejrzeć ten sezon.
          oceny i opinie o nim są zachęcające, a i tematyka wydaje się obiecująca :]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka