Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2016 - 3 (vol. 65)

    • barbasia1 Orły 2016 - gala - w ekspresowym skrócie 08.03.16, 00:45
      Trochę oglądałam, słuchałam.

      Przejmująco zabrzmiały apele kolejnych artystów o wolność (!) twórczą i wszelaką
      w obecności pana ministra kultury.

      Brawa dla państwa kabareciarzy, w pierwszej kolejności za świetne teksty.
      • grek.grek Re: Orły 2016 - gala - w ekspresowym skrócie 08.03.16, 12:57
        nie oglądałem gali, niestety.

        wydaje mi się, że na 'wolnośc twórczą" nikt w Polsce nie nastaje :]
        wiesz, przy całej rezerwie wobec aktualnych "władków" - wydaje mi się, że
        druga strona zdecydowanie przesadza.

        wytężam wzrok i naprawdę nie widzę, by w kraju działo się coś, co wymaga aż takich
        reakcji.

        to znaczy, coś tam widzę... widzę że niektórzy uczestnicy życia publicznego chyba nie mogą przeboleć faktu utraty wpływów i chodów w niektórych instytucjach państwowych ;]
        • barbasia1 Re: Orły 2016 - gala - w ekspresowym skrócie 09.03.16, 00:39
          Jeśli sam minister kultury przed premierą spektaklu teatralnego usiłuje go ocenzurować oraz oficjalnie domaga się jego zdjęcia, to to nie jest nastawanie na wolność twórczą?

          A akcja związana ze spektaklem „Golgota Picnic” argentyńskiego reżysera Rodriga Garcíi, który ostatecznie zdjęto z programu festiwalu Malta, zresztą po kilku tygodniach zastraszania ZASTRASZANIA (!!!) organizatorów, nie była zamachem na demokrację, wolność słowa i ekspresji artystycznej i zapisany w Konstytucji równy dostęp do kultury?

          A zmasowany atak na "Idę" i jej reżysera, i deprecjonowanie "Idy", filmu artystycznego, przy pomocy ideologicznej (!) interpretacji?

          Artyści zgromadzeni na gali Orły 2016 uznali to za powód do niepokoju.
          A Ty naprawdę uważasz, że to nic takiego?

          • barbasia1 Re: Orły 2016 - gala - w ekspresowym skrócie 09.03.16, 13:09
            A to jeszcze przecieź nie wszystko. Ministerstwo Kultury pod rządami ministra Glińskiego zarządało od dyrektora Narodowego Teatru Straego Jana Klaty nagrań ! 40 spektakli wystawianych na deskach teatru.Dorsdca ministra bedzie analizował i oceniał spektakle pod względem artysrtcznym! Coś niwsłychanego. Choć niezupełnie, dużo osób jeszcze pamięta poprzedni ustrój i cenzurę i tego rodzaju kontrolę artystyczną' twórców.
            Sorry piszę ze smartfona.
            • grek.grek Re: Orły 2016 - gala - w ekspresowym skrócie 09.03.16, 14:40
              Barbasiu, nie ma za co przepraszać :"]
              przeciwnie, to imponujące.
              Technika ! :]

              no to jest właśnie zagwozdka.
              teatr jest narodowy, państwowy.
              państwo go dotuje z budżetu, jesli się nie mylę ?

              więc mamy pytanie za 100 punktów : czy minister ma prawo wpływać na repertuar teatru, finansowanego z publicznych pieniędzy ? czy jest to gdzieś w ustawie zapisane ?

              jesli jest, to nie ma sprawy.
              jeśli nie ma - to JEST sprawa :"]

              przyznam, że nie wiem.

              praktyka, jak dotąd ?, była chyba inna.
              Jesli minister może wpływać na repertuar, to wg mnie pytanie brzmi : czy dotychczasowi ministrowie nie wykorzystywali swoich uprawnień, bo nie chcieli, czy dlatego, że uznawali, iż nie ma powodu do interwencji, czy moze dlaetfgo, ze zapewniali rezyserom pełen luz ?

              sam nie wiem.
              jeśli na gruncie prawa, minister może ingerować, to pozostaje tylko kwestia obyczaju.
              • barbasia1 Re: Orły 2016 - gala - w ekspresowym skrócie 09.03.16, 21:23
                Wolność twórczości artystycznej gwarantuje sama KONSTYTUCJA RP.

                Wolność twórczości artystycznej – wolność ekspresji artystycznej, oznacza swobodne działanie twórcze człowieka w obszarze kultury i sztuki, w którym dzięki jego wrażliwości przejawia się indywidualne podejście do podjętego tematu i rozwiązanie twórczego problemu.


                Aktualny stan prawny
                Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. (Dz. U. nr 78, poz. 483, ze zm.); ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. kodeks cywilny (Dz. U. nr 16, poz. 93 ze zm.), w zakresie w jakim odnosi się do ochrony dóbr osobistych – art. 23 i 24.

                Konstytucja RP w rozdziale „Wolności i prawa ekonomiczne, socjalne i kulturalne”, w art. 73 gwarantuje każdemu wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury. W obszarze kultury z powołanego przepisu można więc wyodrębnić wolność twórczości artystycznej i wolność jej eksponowania, wolność korzystania z dóbr kultury.


                Twórczość artystyczna

                Twórczość artystyczna tak jak twórczość naukowa) zaliczona jest do sfery dóbr osobistych, chronionych przepisami prawa cywilnego. Wolność twórczości artystycznej łączy się z wolnością wypowiedzi, gwarantowaną przez Konstytucję w art. 54 (a Europejską konwencję praw człowieka w art. 10), ale także z zakazem dyskryminacji określonym w art. 32 Konstytucji. Wolność twórczości artystycznej dotyczy również mniejszości etnicznych i narodowych(art. 35 Konstytucji).

                Powołany przepis art. 73 Konstytucji pozwala wyróżnić, w obszarze wolności prowadzenia działalności artystycznej, wolności w zakresie swobody podejmowania i prowadzenia działalności artystycznej, wyboru miejsca i formy prowadzenia tej działalności, określenia przedmiotu, problemu, zakresu i metod działalności, jak również ogłaszania i rozpowszechniania jej efektów. Twórczość artystyczna dotyczy sfery dóbr niematerialnych człowieka, tj. sfery duchowej, czy procesów myślowych (myśli, idee, pomysły itp.).


                Wolność eksponowania twórczości i rozpowszechniania jej efektów

                Wolność ta polega na upublicznianiu, rozpowszechnianiu rezultatu działalności twórczej (artystycznej) człowieka. Możliwość swobodnego eksponowania efektów pracy twórczej jest niezbędną przesłanką realizacji wolności twórczości artystycznej. Twórcy mają więc zapewnione prawo do podjęcia decyzji w sprawie prezentacji swojego działa. W związku z tym to na państwie (organach władzy publicznej, instytucjach publicznych) spoczywa obowiązek stworzenia systemu, który w najbardziej skuteczny sposób chroni wolność twórczości i umożliwia rozpowszechnianie efektów tej działalności, bez ograniczeń i w formie wybranej przez twórcę.


                Swoboda twórczości artystycznej może zostać ograniczona z punktu widzenia interesu ogólnego, ponieważ istnieje konieczność ograniczenia praw i wolności jednostki, w celu zapobieżenia realnym lub tylko potencjalnym kolizjom z interesami całego społeczeństwa. [b]Nie można jednak automatycznie ograniczać twórczości artystycznej tylko dlatego, że przedstawione dzieło zawiera treść czy formę kontrowersyjną, nawet dla znacznej części społeczeństwa. Rolą sztuki jest poruszanie, wzbudzanie emocji, ale też wskazywanie problemów, czy zjawisk. W tym kontekście zawartość ideowa dzieła korzysta przecież ze swobody wyrażania poglądów, poprzez sztukę. Nie można także ograniczać ekspresji artystycznej tylko ze względu na sferę estetyczną dzieła – z ochrony korzystają wszystkie dzieła, bez względu na to czy są „ładne” i czy podobają się ogółowi.[/b]

                nck.pl/zarzadzanie-kultura/294566-wolnosc-tworczosci-artystycznej/

          • grek.grek Re: Orły 2016 - gala - w ekspresowym skrócie 09.03.16, 14:34
            Barbasiu, ja myśle, ze w przypadku Golgota Picnic zawiodło miasto.
            Jesli teatr dostaje pogróżki, to obowiązkiem "władków" jest wysłać tam policję, obstawić lokal, umożliwić pracę aktorom i seans widowni, zapewnić wszystkim bezpieczeństwo, a ewentualne zagrożenie spacyfikować. POznań zawiódł, nie wydaje mi się, zeby tutaj rząd czy opozycja miały coś na sumieniu.

            co do "Idy" - wg mnie, nakreślenie tła historycznego, wyostrzającego kontekst w którym dzieją się wydarzenia, to nic zdrożnego.

            poza tym, nie sądzisz, Barbasiu, że "Ida" wzbudziła taką polemikę, że już od dawna aż prosiło się o dyskusję telewizyjną na temat tego filmu ? Nie żeby go cenzurować, ale po to, by widz - zwłaszcza młody oraz nie-polski - wiedział choćby to, ze Polska była wtedy pod okupacją i że jeśli Polak nie pomógł prześladowanemu Żydowi, to nie dlatego, ze akurat miał mecz w telewizji, ale dlatego że za pomoc Żydom groziła śmierć. Całej rodzinie ukrywającego, całej wsi, całej kamienicy. Albo wywózka do obozu, co na jedno wychodzi.

            wg mnie, BEZ tej wiedzy NIE można zrozumieć tamtych czasów i nalezycie ocenić kontekstu zdarzeń opisanych w tym filmie.

            reżyser nie pofatygował się o jakiś zarys tła histyorycznego, więc wg mnie można takiego uzupełnienia dokonać w formie dyskusji, która unaoczni pewne niuanse.

            zauwaz, że nie ocenzurowano filmu, nie zablokowano jego emisji. Sądzę, że nikomu na tym nie zależy. Rzecz w tym, by wyposażyć widza w wiedzę, która pomoże mu lepiej zrozumieć fakty.

            pytanie, wg mnie, można odwrócić : kto chce, żeby młody zachodni widz sądził, ze podczas okupacji Polacy żyli sobie jak pączek w maśle, a Zydom nie pomagali tylko dlatego, ze byli wrednymi antysemitami, którzy wysługiwali się tajemniczym okupantom, których narodowśc skrzętnie się przemilcza.

            reżyser ma prawo do swojej wizji, ale ma wręcz obowiązek być uczciwym wobec historii, zwłaszcza w tak delikatnej sprawie. Tak uważam.


      • grek.grek Re: Orły 2016 - gala - w ekspresowym skrócie 08.03.16, 15:51
        PS : trochę poczytałem o tych żartach na Orłach i powiem szczerze, że nie bardzo trafiają w moje poczucie humoru :]

        'tu polew" i nawiązania do wypadku samochodowego prezydenta - nie sądzę, zeby to był jakiś akt odwagi i "sprzeciwu wobec reżimu" czy czymkolwiek one miały być.

        w "tu polewie" zginęło 96 osób, nie tylko związanych z PISem, a nawet gdyby, to też nie byłby to powód do żarcików.

        sądze, ze pan Stuhr Junior nie byłby chyba szczęśliwy, gdyby na jakiejś gali żartowano sobie z choroby jego taty. A sam niedawno żalił się, że tabloidy zrobiło z niego rogacza na "całe Polskie". wydawało mi się, ze takie przejścia czynią ludzi wrażliwszymi, uczą taktu i empatii.

        mam wrażenie, że odwaga bardzo staniała w tych czasach.
        • pepsic Re: Orły 2016 - gala - w ekspresowym skrócie 08.03.16, 18:48
          trochę poczytałem o tych żartach na Orłach i powiem szczerze, że nie bardzo trafiają w moje poczucie humoru
          Co powiesz o żartach z zamęczanych w kaźniach ubeckich żołnierzy wyklętych, co o groźnie wyglądającej kolizji prezydenta? Co powiesz o owacjach rozbawionego tłumu? Co o życzeniach śmierci i szyderstwach ludzi powiązanych z KOD wypowiadanych na tle rodzinnych zdjęć pod nazwiskiem bez żadnego skrępowania? Co się z naszym narodem dzieje? Nie ma żadnych świętości?
          • pepsic Re: Orły 2016 - gala - w ekspresowym skrócie 08.03.16, 20:48
            Uzupełnienie w obrazku
          • maniaczytania Pepsic - ale Grek właśnie 08.03.16, 21:05
            o tym pisze!
            I dziękuję Ci Greku, bo myślałam już, że to ja przewrażliwiona jestem, bo większość moich znajomych to rozbawiło ...
            • pepsic Re: Pepsic - ale Grek właśnie 08.03.16, 21:21
              Ale ja to wiem:). Chciałam tylko rozwinąć myśl o żarty z ofiar katastrofy smoleńskiej i żarty z wypadku prezydenta zadając pytanie li tylko retorycznie. Przy okazji zrobiłam wrzutkę nt. facebookowych komentarzy KOD, jakie pojawiły się w sieci po kolizji samochodu prezydenta A.Dudy. Sorki, faktycznie za bardzo namieszałam:(



              • maniaczytania Re: Pepsic - ale Grek właśnie 08.03.16, 21:25
                ja je widziałam już w sobotę, przypomniały mi się te durne teksty o prezydencie L. Kaczyńskim i jego wizycie w Gruzji i po prostu już nie mam sił. Moje poczucie humoru żartów i 'beki' z wypadków, katastrof, śmierci nie pojmuje po prostu ...
                • pepsic Re: Pepsic - ale Grek właśnie 08.03.16, 21:44
                  Mi sie przypomniała tłuszcza sikająca na znicze na Krakowskim Przedmieściu, żarty z zimnego Lecha, krzyż ustawiony z puszek po piwie przed pałacem i ... morderca Cyba. Niestety nie wygląda to dobrze.

                  • siostra_bronte Re: Pepsic - ale Grek właśnie 09.03.16, 19:13
                    Ok, ale można było też zobaczyć agresywnych "obrońców" krzyża, nie udawajmy, że to byli sami święci.
                    • barbasia1 Re: Pepsic - ale Grek właśnie 09.03.16, 21:41
                      Otóż to.

                      A przez kilka ostatnich lat w dniu Święta Niepodległości można było obserwować w stolicy hordy kiboli dewastujących stolicę, wywołujących zamieszki, nastawionych antyrządowo.
                      To dopiero budzi grozę.


                      • grek.grek Re: Pepsic - ale Grek właśnie 10.03.16, 13:04
                        Barbasiu, przede wszystkim widać było polską policję, która zamiast interweniować i kiboli pacyfikować chowa się po bramach, jak gimnazjalista z papierosem w szkolnej ubikacji.

                        jako podatnicy wyglądamy jak... nie przymierzając.

                        po co my płacimy podatki w Polsce ?
                        ZUS jest już bankrutem.
                        energetyka konsekwentnie zmierza w kierunku blackoutu.
                        służba zdrowia działa w taki sposób, ze na np.na operację zaćmy w Czechach czeka się
                        2-3 tygodnie, a w Polsce kilka LAt.
                        Sejm... wiadomo.
                        urzędnicy wszystkich szczebli, zamiast pomagać obywatelom i SŁUŻYĆ im - kombinują na czym by tu ich złapać i karę wlepić.
                        w Wojsku Polskim mamy więćej kapelanów i generałów za biurkiem niż sensownych żołnierzy.
                        Policja, Straż Miejska - jak wyżej. Polowanie na rowerzystów po piwku, pełna pokora wobec kibolstwa. A jak im kto zwróci uwagę na to, że marnują publiczne pieniądze, to zabierają na komisariat i biją [niedawne przypadki, które obiły się o media].

                        właściwie chyba tylko Straż Pożarna uzasadnia sens swojego istnienia własną pracą.

                        Otto von Bismarck powiedział kiedys, ze "na Polaków nie trzeba armat, Polakom trzeba dać własne państwo, wtedy sami się wykończą". I co, bardzo się mylił ? :]
                    • maniaczytania Re: Pepsic - ale Grek właśnie 09.03.16, 21:55
                      a dlaczego musieli tego krzyża bronić i ilu było tych agresywnych obrońców i na czym ich agresja polegała?
                      • siostra_bronte Re: Pepsic - ale Grek właśnie 10.03.16, 01:36
                        Nie wiem, dlaczego musieli go bronić. Dla mnie to było niezrozumiałe. Ilu było tych agresywnych trudno mi powiedzieć, ale się zdarzali. Rzucanie się z rękami na dziennikarzy i myślących inaczej niz oni, nie mówiąc już o agresji słownej.
                        • barbasia1 Re: Pepsic - ale Grek właśnie 10.03.16, 21:20
                          siostra_bronte napisał(a):

                          > Nie wiem, dlaczego musieli go bronić. Dla mnie to było niezrozumiałe.

                          Dla mnie też to było niezrozumiałe. Ale teraz już wiem, co się stało. Cynicznie wykorzystano krzyż i tych biednych ludzi, naiwnych prostaczków do walki politycznej.

                          > Ilu było
                          > tych agresywnych trudno mi powiedzieć, ale się zdarzali. Rzucanie się z rękami
                          > na dziennikarzy i myślących inaczej niz oni, nie mówiąc już o agresji słownej.

                          i atak na księży (!), którzy chcieli zabrać krzyż!
                          • maniaczytania Re: Pepsic - ale Grek właśnie 10.03.16, 22:06
                            Barbasiu - przecież wiadomo równie dobrze, że oni byli prowokowani i to bardzo mocno przez tzw. przeciwników krzyża. Sami raczej nie atakowali. Zbierali się, żeby się modlić, ale rozumiem, że niektórych mogło to drażnić ...
                            • barbasia1 Re: Pepsic - ale Grek właśnie 10.03.16, 22:59
                              maniaczytania napisała:

                              > Barbasiu - przecież wiadomo równie dobrze, że oni byli prowokowani i to bardzo
                              > mocno przez tzw. przeciwników krzyża. Sami raczej nie atakowali. Zbierali się,
                              > żeby się modlić, ale rozumiem, że niektórych mogło to drażnić ...

                              Chyba nie rozumiesz. ;)

                              O ile dobrze pamiętam, na początku nikogo nie drażnili modlący się pod krzyżem na placu przed Pałacem Prezydenckim, dopiero, kiedy ludzie spostrzegli, że modlitewne seanse w miejscu niekoniecznie odpowiednim do tego rodzaju praktyk przedłużają się w nieskończoność, ponieważ nikt na czele z Kościołem nie miał pomysłu, jak tę sprawę zamknąć, a modlący się zaczynają popadać w jakąś przedziwną religijną histerię na punkcie krzyża i imaginują sobie, umocnieni i utwierdzeni poparciem niektórych ważnych polityków, że uczestniczą w walce o obronę krzyża, Boga?, wiary?, wtedy zaczęli reagować złośliwymi zaczepkami, kpić sobie z modlących, zgodnie z przekorną częścią natury ludzkiej.
                              • barbasia1 Re: Pepsic - ale Grek właśnie 11.03.16, 23:16
                                a modlący się zaczynają popadać w jakąś przedziwną religijną histerię na punkcie krzyża i imaginują sobie, umocnieni i utwierdzeni poparciem niektórych ważnych polityków, że uczestniczą w walce o obronę krzyża, Boga?, wiary? przed NIEOKREŚLONYM WROGIEM!?
                            • pepsic Re: Pepsic - ale Grek właśnie 11.03.16, 20:09
                              oni byli prowokowani i to bardzo mocno
                              Niezawodni internauci rozpracowali Andrzejka Hadacza i tzw. Joannę od krzyża.

                              Ps. Do jakiego punktu doszliśmy, jako naród, skoro przeszkadza nam czyjaś modlitwa? Pytanie retoryczne. Pozdrawiam Maniu:)
                              • barbasia1 Re: Pepsic - ale Grek właśnie 11.03.16, 22:52
                                pepsic napisała:

                                > Ps. Do jakiego punktu doszliśmy, jako naród, skoro przeszkadza nam czyjaś modlitwa? Pytanie retoryczne.

                                A naprawdę przeszkadza "nam"? narodowi? czyjaś modlitwa? A cóż by miało dowodzić tej absurdalnej tezie?

                                I czy zadającej pytanie retoryczne chce powiedzieć, że te modlitwy powinny być już na zawsze odprawiane dzień w dzień w przed Pałacem Prezydenckim, w najbardziej reprezentacyjnej części stolicy???

                                Pozdrawiam zadającą pytanie retoryczne. ;)
                    • grek.grek Re: Pepsic - ale Grek właśnie 10.03.16, 12:55
                      ja miałem zgryz z tymi "obrońcami krzyża".

                      z jednej strony - postawili se krzyż na chodniku i zero refleksji, a jak chciano ich grzeczenie "przenieść" do kościoła, to faktycznie zachowywali się dość agresywnie.

                      z drugiej - jak się pojawiła cała ta hołota, która tych ludzi zaczeła obrażać i kleić jakieś krzyże z puszek po piwie, to byłem zniesmaczony.

                      zacząłem w tych "obrońcach' widzieć jakiś romantyczny poryw ducha, jakąs szczerość, naiwną, prostą, ale jednak. Coś szalenie deficytowego w tych czasach.

                      To chyba Nietzsche powiedział, że "woli takich prostych ludzi, bo w tym z jakim szacunkiem biorą do ręki Biblię, dostrzega resztki szlachetności ducha, jaka w świecie się ostała". Zgadzam się z tym.

                      nie mam też żadnych wątpliwości,że w sprzyjających warunkach, ci sami ludzie byliby gotowi podłożyć ogień pod czyjś stos. Musieliby tylko być w przewadze i mieć gwarancję bezpieczeństwo prawnego.

                      wiesz, mnie najbardziej zadziwia impotencja polskiego panstwa. Okazuje się, że jak jest telewizja, to można szaleć i policjant czy miejski strażnik chowa się w krzaki. Minisster z Kancelarii Prezydenta wychodzi do ludzi łamiących prawo i próbuje ich nakłaniać do zmiany miejscówki, a kiedy mówią mu, żeby poszedł na drzewo zobaczyć, czy go tam nie ma, to on sobie na to drzewo idzie. I taki pat trwa długimi tygodniami, uruchamiając drugą stronę, która ofk nie zamierza być miła, tylko pierze na odlew.

                      polscy urzędnicy panstwowi, od najwyższego do najmniejszego, to jest tragedia. Liga okręgowa, albo nawet trampkarze :]
                      • siostra_bronte Re: Pepsic - ale Grek właśnie 11.03.16, 02:05
                        Ładny ten cytat Nietzschego, ale jak dla mnie nijak nie pasuje do sytuacji :)
                        • grek.grek Re: Pepsic - ale Grek właśnie 11.03.16, 12:48
                          dzięki, Siostro, w imieniu Fryderika ;]

                          wg mnie, cała okolicznośc miała dośc złożony charakter, stąd ten cytat :]
                          mnie też irytowali upartością i anarchistycznym powiewem, ale jednocześnie budzili jakiś rodzaj wzruszenia ich naiwnością.


            • grek.grek Re: Pepsic - ale Grek właśnie 09.03.16, 14:14
              dzięki, Maniu.

              niestety, mam wrażenie, że te wszystkie reakcje są sposobem odreagowania tego, co dzieje się w polityce. [wg mnie, nic strasznego się nie dzieje, ale wielu ludzi ma inne zdanie]

              w polityce PIS może więcej, bo wygrał wybory, ma większość, zarządza publicznymi mediami itd. Demokracja. nihil novi sub sole.

              branie rewanżu za pomocą, lotnych jak furmanka, żartów z tragicznie zmarłych albo poważnych wypadków drogowych, to po prostu żenada.

              wg mnie, cały ten komitet żartownisiów wiecowych wkrótce będzie w ogromnej mniejszości w Polsce. ludzie nie akceptują takcih zachowań i PIS niebawem w sondażach sięgnie 40-45 %.
              Wówczas, choćby tylko powołując się na konieczność rozstrzygnięcia pata w TK, PIS może zarządzić nowe wybory i wygra je z konstytucyjną większością.

              tak więc, te "jaja" są nie tylko niestosowne, ale i politycznie kontrskuteczne.

              Poza tym, PIS ma powody do zadowolenia.
              łatka "chamów" zostaje przylepiona do czoła opozycji, w sondażach PIS zyska, a na dodatek te beztroskie "jaja" zadają kłam powtarzanej tezie, że w Polsce "nie ma wolności słowa". Co ciekawe, o braku wolności słowa mówią właśnie ci, którzy walą w rząd jak w bęben, a do tego pojęcia wolności słowa nie rozumieją ni w ząb. Gdyby nie te żałosne żarcidła, to byłaby to pierwszorzędna komedia i wesoła kompromitacja tzw. ludzi wysokiej kultury. Nie chcę wiedzieć jak rozmawiają prywatnie.


          • grek.grek Re: Orły 2016 - gala - w ekspresowym skrócie 09.03.16, 13:38
            Pepsic, w zasadzie ci państwo skomentowali sami siebie.

            nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego spory wokół TK, obiekcje nt. programu 500+ i inne sprawy polityczne uruchamiają w ludziach odruch obrażania czci zmarłych.

            tylu było mistrzów humoru, tylu było żartownisiów, od przedwojennego kabaretu, filmu i teatru do czasów współczesnych i jakoś obywali się bez skakania po trumnach. Zawsze omijano temat robienia sobie jaj ze zmarłych, zwłaszcza tragicznie zmarłych. Po pierwsze, to nie jest śmieszne. Po drugie, to powinno eliminować z towarzystwa, takim ludziom nie powinno podawac się ręki.


        • barbasia1 Re: Orły 2016 - gala - w ekspresowym skrócie 10.03.16, 21:05
          grek.grek napisał:

          > PS : trochę poczytałem o tych żartach na Orłach i powiem szczerze, że nie bardzo trafiają w
          > moje poczucie humoru :]

          Ale Ty, jak się domyślam, czytałeś wyłącznie komentarze na temat Macieja Stuhra, który na gali wystąpił w charakterze wręczającego nagrodę Orła 2016 za drugoplanową rolę żeńską i swoją zapowiedzią wywołał poruszenie w mediach i sprawił, że zapomniano na dłuższą chwilę o całej imprezie, nagrodach filmowych, występach kabaretowych, itd.

          A ja miałam na myśli kabareciarzy z „Komediowej Sceny Dwójki”, zapowiadaną przez dyrektora TVP2 Macieja Chmiela nowość, który można obecnie oglądać w Dwójce, późną porą niestety, którzy mieli prowadzić galę i zabawiać zacną artystyczną widownię. Państwo kabareciarze, jak przeczytałam, zebrali sporo krytycznych ocen, zwłaszcza Michał Sufin, debiutujący w roli prowadzącego galę. Rzeczywiście niektóre jego żarty ,inspirowane chyba amerykańskimi gala oscarowym nie były jakoś specjalnie zabawne (prowadzący rozdawał zgromadzonym uczestnikom gali swoje wizytówki podawał swój numeru telefonu licząc na rolę w filmie, potem zapowiadał kategorię … leżąc na scenie (!) gdyż jak tłumaczył lekarz zalecił mu położyć się, kiedy poczuje się źle od nadmiaru emocji !?), aczkolwiek doceniam starania inteligentnego przecież debiutanta w niełatwej profesji. Za to w ucho wpadł mi szalenie zabawny i zgrabny, udany wierszyk o kierowniku planu (filmowego), który obiecuje reżyserowi, że mu przygotuje efekty specjalne, ale dopiero po weekendzie i zaczyna zabawną wyliczankę, dlaczego dopiero po weekendzie , a nie wcześniej. Jeszcze była piosenka dziewczyny producenta(?), bodajże. Oba numery wykonywały inne osoby w kabaretu. I dlatego pochwaliłam kabareciarzy.

          Niestety jak już wspomniałam Stuhr Junior skradł im cały show.

          CDN.
          • barbasia1 Re: Orły 2016 - gala - w ekspresowym skrócie 10.03.16, 22:06
            Korekta:
            A ja miałam na myśli kabareciarzy z ?Komediowej Sceny Dwójki? (nowości zapowiadanej przez dyrektora TVP2 Macieja Chmiela , późną porą niestety), którzy mieli prowadzić galę i zabawiać zacną artystyczną widownię.
          • grek.grek Re: Orły 2016 - gala - w ekspresowym skrócie 11.03.16, 12:39
            dzięki, Barbasiu, za poprawkę :"]

            trochę się od razu zafiksowałem na tymjednym... evencie :], przyznam, że nawet nie miałem pojęcia o występach kabarceiarzy, a dodatkowo nieudolnie przeczytałem Twój post. Cała seria błędów w moim wykonaniu :]

            cóz, młodzieży kabaretowej na pewno warto życzyć postępów i dobrych pomysłów.
            • barbasia1 Re: Orły 2016 - gala - w ekspresowym skrócie 11.03.16, 23:14
              > trochę się od razu zafiksowałem na tymjednym... evencie :], przyznam, że nawet
              > nie miałem pojęcia o występach kabarceiarzy, a dodatkowo nieudolnie przeczytałe
              > m Twój post. Cała seria błędów w moim wykonaniu :]

              :}
              Ale też wszystkie portale jak internet długi i szeroki skoncentrowały się właśnie "na tym jednym evencie", na wypowiedzi wręczającego nagrodę. Więc poniekąd rozumiem Cię.

              > cóz, młodzieży kabaretowej na pewno warto życzyć postępów i dobrych pomysłów.

              Młodzi kabareciarze, czytałam, przyznają się do inspiracji m.in. Kabaretem Starszych Panów! (to nawet było czuć) I Monty Pythonem. Dobrze to o nich świadczy.
              • maniaczytania Re: Orły 2016 - gala - w ekspresowym skrócie 11.03.16, 23:25
                mnie to też nawet szkoda było chwilami tego prowadzącego - starał się chłopak jak mógł ;)
                • barbasia1 Re: Orły 2016 - gala - w ekspresowym skrócie 12.03.16, 17:10
                  maniaczytania napisała:

                  > mnie to też nawet szkoda było chwilami tego prowadzącego - starał się chłopak jak mógł ;)

                  Tak. :)
              • grek.grek Re: Orły 2016 - gala - w ekspresowym skrócie 12.03.16, 14:25
                dzięki, Barbasiu, za wyrozumiałośc dla grzesznika :]]

                inspiracje bardzo zacne. po owocach ich poznamy :]
                • barbasia1 Re: Orły 2016 - gala - w ekspresowym skrócie 12.03.16, 17:09
                  Hehehehe! :))

                  Tak. :) Jutro "Komediowa Scena Dwójki" o 22:20. Można by skoczyć i obejrzeć.
      • maniaczytania Re: Orły 2016 - gala - w ekspresowym skrócie 08.03.16, 21:14
        Gala - jak zwykle strasznie nudna i nadęta. Co roku patrzę z pewnym niedowierzaniem, jak można zamęczyć i zepsuć imprezę kulturalną. Żarty marne okrutnie. Ostentacja wobec ministra też mi się nie podobała, muszę przyznać jednak, że zaskoczył mnie swoją odpornością i zachowaniem pełnej kultury - nie wiem, czy ja bym potrafiła wyjść na scenę, trafić na mur niechęci, antypatii aż bijącej i zrobić swoje.

        A co do samych nagród i nagrodzonych - nagroda dla "Body / Ciało" jako najlepszego filmu musiała paść, bo przecież inaczej wyszłoby, że się nie znamy ;) Ogólnie to wrażenie wyszło też takie, że w ubiegłym roku to mieliśmy tylko trzy dobre filmy - wspomniany przed chwilą, "Excentrycy" i "Moje córki krowy" - a gdzie reszta? Niejasne też są dla mnie zasady ilości nominacji w poszczególnych kategoriach - w niektórych trzy, w niektórych pięć.
        Ale naprawdę przyjemnie było patrzeć na wielką radość, wprost promieniejącą z Kingi Dębskiej, która została nagrodzona trzy razy - za film dokumentalny ("Aktorka" o Elżbiecie Czyżewskiej, wspólnie z drugą panią, ale nie pamiętam teraz nazwiska), za scenariusz i nagrodę publiczności (te dwie już odnośnie "...córek").

        I pięknie wyglądała Maja Ostaszewska - chociaż dekolt miała niezwykle odważny - Greku zerknij, co sądzisz? :)
        • pepsic Re: Orły 2016 - gala - w ekspresowym skrócie 08.03.16, 21:29
          Nie mam pojęcia, jak wypadła "Gala". Wiem, jak "Paszporty Polityki" pełne uszczypliwości, których nie szczędziła Grażyna Torbicka, i której klasa przepadła tym samym bezpowrotnie.
          • maniaczytania Re: Orły 2016 - gala - w ekspresowym skrócie 08.03.16, 21:51
            a tych to nie oglądałam, bo się trochę takich akcji spodziewałam, tu byłam ciekawa, kto wygrał, ale wolałabym zdecydowanie, gdyby ograniczono się do przeczytania nominacji oraz wręczenia nagrody :)
            Co do pani Torbickiej - jeśli tak jej się wszystko nie podoba, to nie wiem po co w tym tkwi ...
        • grek.grek Re: Orły 2016 - gala - w ekspresowym skrócie 09.03.16, 14:19
          zerknąłem, Maniu :]

          zawsze podejrzewałem, że Maja Ostaszewska ma ukryty erotyczny wdzięk i cieszę się, że
          się z nim przestała ukrywać :"] wygląda świetnie.
    • grek.grek okoliczność świąteczna, czyli Dzień Kobiet ! :] 08.03.16, 12:46
      Czcigodnym Paniom, samych miłych wzruszeń i pełnego namiętności wszelakich nienasycenia życiem, z okazji Dnia Kobiet

      od skromnego sługi uniżonego :]

      piosenka z Okazji.
      przyznam, że motywowana niedzielną premierą :] :

      www.youtube.com/watch?v=2xlKRtF9FkE
      • pepsic Re: okoliczność świąteczna, czyli Dzień Kobiet ! 08.03.16, 18:21
        Dziękuję Grek:)
        • siostra_bronte Re: okoliczność świąteczna, czyli Dzień Kobiet ! 08.03.16, 19:13
          Dzięki :) Świetna piosenka!
      • maniaczytania Re: okoliczność świąteczna, czyli Dzień Kobiet ! 08.03.16, 21:05
        Dzięki - moja ulubiona w Bodowym wykonaniu :)
      • barbasia1 Re: okoliczność świąteczna, czyli Dzień Kobiet ! 08.03.16, 23:46
        Dziękuję! :)
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Sandra K."[200 08.03.16, 15:57
      tytułem początku Miesiąca z Magdaleną Cielecką.

      z opisu wynika, że jest to portret dziewczyny, która w swoim miasteczku była królową piękności i nawet nieźle się uczyła, a potem przyjechała do Warszawy i została sekretarką.

      tyle, że ceną za jej "sukces" jest otumanienie modą, trendem i rzekomymi wymogami jakie narzuca "lepszy świat". Sandra głodzi się dla lepszej figury, chce być idealna, pierze sobie mózg zawartością kolorowych pisemek dla kobiet. z wyczerpiania zaczyna doznawać halucynacji.

      w roli głównej ofk pani Cielecka.
      • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Sandra K."[2000 r.] 08.03.16, 15:58
        z roku 2000 przedstawienie :"]
      • maniaczytania Re: 20:20 TVP Kultura "Sandra K."[200 08.03.16, 21:06
        to chyba nie jest początek Miesiąca obawiam się, zdaje się, że już coś było w ubiegłym tygodniu ...
      • grek.grek "Sandra K." kilka uwag 09.03.16, 14:01
        skoczyliście ? :]

        ja spróbowałem.

        cóz, spektakl z kilkoma miejscówkami : luksusowe pokoje agencji reklamowej w której Sandra pracuje jako sekretarka, jej mieszkanie czynszowe, gdzie spotyka się z mężczyznami, dba o urodę, ogląda telewizor, rozmawia przez telefon albo monologuje w powietrze, restauracja gdzie chadza na randki oraz przystanek autobusowy, gdzie... robi to co do czego przystosowany jest ten obiekt użyteczności publicznej ;]

        Sandra przyjechała do Warszawy z Kielc. Wygrała tam jakieś wybory miss. W stolicy udało się jej załapać na posadę sekretarki. Liczy jednak na coś więćej, ciągle sonduje swoje szanse na jakiś awans, ciągle z nosem w najnowszych pismach kolorowych, ktore zalecają przebojowośc i łapanie wielu srok za ogony.

        Romansuje ze swoim przełożonym [J. Rozenek] ale później zostaje kopnięta w tyłek. Spotyka się z jakimś innym jegomościem, co ma fach w ręku i własną firmę, jest miło i przyjemnie, ale na przeszkodzie staje fakt, że on ją traktuje - według niej - przedmiotowo i nie pozwala jej decydować o wyborze posiłków przy kolacji w restauracji.

        Z koleżanką przez telefon. Wspomnienia domu. Papież w telewizji podczas Pasterki. Sandra ironicznie ujmuje się za nim, że niby powinni mu dać odpocząc zamiast pokazywać schorowanego.

        W pracy Sandra robi za wynieś, przynieś dla głównej szychy [Marzena Trybała]. Trudy podporządkowania się obcesowej szefowej odreaguje szyderstwami i ironią, ot choćby z tego, ze szefowa była na obozie odchudzającym w Kalifornii i ani grama nie zrzuciła, bo się ciastkami obżera.. Ofk, Sandra jest taka zrywna tylko w swoich wewnętrznych monologach.

        Jest jeszcze jakiś reżyser filmowy [Piotr Adamczyk], który proponuje jej casting do filmu. Scenariusz jest jednak niepoważny, a Sandra ma zagrać epizodzik jakiejś idiotki. Nie pasuje jej. reżyser odwiedza ją w jej miesszkaniu, wychodzą do knajpy, on wydaje się być całkowicie zainteresowany nią jako "naturszczykiem filmowym", co ona podsumowuje "Nawet nie próbówał mnie podrywać... moze gej ?". Tak się przyzwyczaiła, że każdy facet w Warsaw, Poland atakuje bliztkriegiem ;] Jak atakuje, to "kolejna zwyczajna świnia", jak nie atakuje, to... "Moze gej ?" :]] I weź tu dogódź Sandrze, haha.

        No i do tego wszystkiego dręczą ją wypryski na skórze, wiec zaczyna prowadzić restrykcyjną dietę. Wskutek tej diety zaczyna chudnąc na potęgę. I słabnąć. Wypryski znikają, ale Sandra wygląda bardzo źle.

        Kiedy do diety dokłada ograniczenie płynów - robi się naprawdę niewesoło. Wszyscy ją próbują odwieść od tych praktyk, ale Sandra zapewnia, że czuje się doskonale.

        Wycieńczona postem zaczyna mieć wizje. Halucynacje. Zaczyna się od sensacyjnego przewidzenia kolejności na wyścigach konnych, a potem Sandra jest w stanie nawet kurs giełdowy zapowiedzieć z wyprzedzeniem. Szefowa, przełozony i reszta pozwalają jej nie pracowac, i utrzymują w stanie wygłodzenia i półprzytomności, traktując jak bezcenne medium.

        Sprawa trafia do gazet. Robi się z tego niezła chryja. Sandra ma jakieś wizje, snuje rozważania egzystencjalne, zaczyna w sobie dostrzegać "zerowy poziom człowieczeństwa", a swoich znajomych i kolegów z pracy oskarża o "brak duszy". I monologuje nieustannie o uduchowieniu.

        wreszcie zostaje sama w pokoju w tej agencji reklamowej. Wspina się na parapet, otwiera okno, staje w nim, a potem robi krok w przód i leci w dół. Koniec.

        Niezłe, p. Cielecka znakomita. reszta w jej cieniu. W tekst autorstwa p Gretkowskiej wplecione są uwagi o Polsce, społeczeństwie, pojęciach patriootycznych, religii, wychowaniu tradycyjnym itd. Nie są zbyt ostre.


    • maniaczytania Dom kobiet 08.03.16, 21:46
      wczorajszy teatr tv - świetny spektakl, aczkolwiek nagrany i rozegrany filmowo :)
      Wspaniałe aktorki - Anna Polony (pięknie wyglądająca) w roli nestorki rodu, jej synowa - Danuta Stenka, jej dwie córki - Maria Pakulnis i Joanna Szczepkowska, dwie córki tej ostatniej- Joanna Kulig i Maja Ostaszewska. Ta ostatnia jest jakby w centrum, ponieważ niedawno zmarł jej mąż, a ona sama obwinia się o to. Pojawia się jednak tajemnicza młoda dama (Kasia Sawczuk), która koniecznie chce się widzieć z młodą wdową.
      Bardzo polecam jakąś powtórkę, chyba że wcześniej będzie w internecie.
      • pepsic Re: Dom kobiet 08.03.16, 21:57
        Oglądałam:) Z przyjemnością spoglądałam na niektóre panie, które za nic mają umiejętności chirurgów plastycznych. Jakoś tak raźniej, a poza tym i można sie pozytywnie inspirować:)

        Ps. Nie rozumiem fenomenu Joanny Kulig, zwłaszcza w teatrze. Ani nie oszałamia urodą, ani jakimś wybitnym talentem. Owszem da się lubić np. w serialu "O mnie się nie martw".
        • maniaczytania Re: Dom kobiet 08.03.16, 22:23
          o to, to, one wszystkie tak pięknie się 'starzeją', a może właściwie 'dojrzewają' :)

          PS - też nie pojmuję ...
    • grek.grek Californication sez 7 odc 10 09.03.16, 13:29
      9 odcinek [chyba mylnie go opisałem jako 8] przypominał - tylko przypominał - klimaty z pierwszego sezonu. Szlachetnej amunicji starczyło, póki co, na 25 minut. Odcinek 10 wraca do rzeczywistości sezonu 7.

      Zaczyna się nieźle, bo Hank odwiedza Karen w jej mieszkaniu, po tym jak wyszła ze szpitala. W swoim stylu zaprasza ją na kolację "w nowej restauracji". A ona się zgadza, ale dlatego tylko, ze "uwielbia testować nowe restauracje".

      Ofk, nowa restauracja mieści się w mieszkaniu Charliego i Marcy, czyli tam gdzie aktualnie pomieszkuje HAnk. I czeka prawie gotowa kolacja. Hank skacze jak małpa na gumie, żeby Karen dogodzić, finalnie jednak przyznaje, że kolacja jest zjadliwa i smaczna tylko dlatego, że to nie on ją przyrządzał. To co przyrządził, musiał wyrzucić, bo żadne stworzenie na planecie Ziemia nie tknełoby tego nawet w czarnej głodowej godzinie.

      Dobry poczatek - jedzenie, wino, konsekwentnie budowany nastrój - zakłóca pojawienie się byłej Hanka, Julii. Hank liczył na kolację podnoszącą jego akcje u Karen, a ona niekoniecznie chce dać się w to wmieszac, bo... która to już próba z jego strony ? Tym chętniej zaprasza Julię do środka i zaczyna z nią rozmawiac. W końcu, jedna jest matką córki Hanka, a druga matką jego syna.

      A potem już idzie taśmowo - co dwie minuty pojawia się ktoś nowy i za chwilę mieszkanie tętni ludźmi oraz oczywiście dialogami które co do jednego operują w okolicach rozporka, a nawet nie tylko.

      Najpierw złazą się Łysy i Marcy., którzy byli na kolacji, a po niej dotarło do nich, że ich karty kredytowe są poblokowane. Są bliscy bankructwa.

      Potem zjawia się niejai Krull, postać z 5 albo 6 sezonu, współpracownik rockmana Atticusa. Napisał książkę, w której zapewne sypie anegodatmi z backstage rock n rolla. Chce, żeby Łysy był jego agentem, więc jesli wydawnictwo wypłaci zaliczkę, to Łysy i Marcy będą uratowani.

      Ale to wariant niepewny. Wariant pewny, to przyjęcie propozycji byłego męza Marcy - Stu, który chce zapłacić okrągły milion dolców za jedną noc ze swoją eks. Przynosi całą sumę w walizce oraz kontrakt do podpisania. Łysy i Marcy naradzają się, bo to fortuna, a do tego Stu w sposób jakże poetycki i romantyczny uzasadnia swoje uczucie dla Marcy, czy raczej - dla jej anatomii :] Nawet Hank bije mu brawo.

      Potem przyhcodz syn Hanka i Julii - Levon. Z damą lekkich obyczajów o orientalnej urodzie. Znów nie zapłacił za usługe, więc znów Hank będzie musiał sięgnąc do pugilaresa.

      POtem schodzą się Rath, kierownik grupy scenopisarskiej, w której pracuje Hank. I Eddie Nero, postać z 4 albo 5 sezonu, kopnięty aktor. Eddie ma zagrać w serialu, który piszą Rath i Hank [i 17 innych scenarzystów]. JUż się wczuwa w rolę - ma zagrać sparaliżowanego gliniarza jeżdzacego na wózku. Nie schodzi więc ani na moment z tego wózka i ciągle gada o swoich ciągotach homoseksualnych oraz o wszystkich innych odmianach seksu.

      Wraz z Eddiem wraca historia jego rzekomego seksu z Karen. To było chyba w 5 sezonie. Hank był przekonany, że coś tam mięzy nimi zaszło, teraz dowiaduje się prawdy - czyli, że nic nie zaszło.

      Rath podrywa Karen, która jest nim oczarowana, a Hank próbuje im się wtrącać w rozmowę. Eddie Nero podrywa Julię, Stu ciągle namawia Marcy na to, zeby przyjęła propozycję, a orientalna prostytutka okazuje się miała seks ze wszystkim prócz Hanka.

      Nero ma nadzieję, ze jego epizod w serialu przyniesie mu Emmy, ale do tego potrzebuje mięsistego monologu i ma nadzieję, ze Hank mu go napisze. Eddie jest w jakimś cugu chyba, nie wychodzi z roli i zasuwa tym wózkiem po całym salonei, prowokuje wszystkich, ględzi do siebie i nonstop nie schodzi z tematów rozporkowych.

      Szpircutą bije Łysego w kolano. Łysy oczywiście wrzeszczy z bólu. Zapomina o nim kilka chwil później, kiedy ma już dośc Stu i jego podchodów.Zaczynają się bić i jest to bójka nie mniej komiczna od tej, która w "Dzienniku Bridget Jones"staczają Hugh Grant z Colinem Firthem. powód ten sam : o wyprowadzaniu ciosów omal nie mają zielonego pojęćia, więc przypomina to wszystko jakąs koszmarną grę "w łapki" :]

      Wybucha więc awantura, którą przerywa Eddie Nero stzrelając z pistoletu w sufit. Od razu wszyscy się boją, bo pistolet w rękach Nero, to powód do najwyższego przerażenia.

      Po chwili pistolet ląduje w rękach prostytutki, która w jednej chwili z głupiutkiej panienki zamienia się w terrorystkę. Zabiera walizkę z milionem dolców i trzymając towarzystwo na muszce kieruje się do wyjścia :] Eddie Nero rzuca "Jestem w dobrej formie, ale kulki w łeb nie przeżyję"

      Mimo to Eddie próbuje ją gonić na wózku, ale zostaje odepchnięty, skutkiem czego uderza w barierkę na balkonie i wypada z niego.

      Dziewczyna daje dyla, a Łysy pędzi za nią krzycząc "Oddaj ! To moje !" :]] Przed chwilę nie chciał o tych pieniądzach słyszeć. Jak to się ludziom perspektywa zmienia, hehe.

      Po tym burzliwym wieczorze nadchodzi czas na poważną rozmowę Hanka z Karen. Najpierw jest żart. Karen powiada "W domu Charliego i Marcy nigdy nie zdarzyło się nic pozytywnego, zauwązyłeś ? Jakby ten ich dom był postawiony na indiańskim cmentarzu" :]

      A potem on ma nadzieję, ze ona choć trochę się do niego ZNÓW przekonała, a ona wprost i szczerze, z rozbrajającą życzliwości, tłumaczy mu : kocham cię, ale nie możemy być razem. To co decyduje o twojej atrakcyjności, to ten chaos i bałagan w którym żyjesz. Ten sam chaos i bałagan nie pozwala jednak na to, żebyśmy byli razem.

      No i trzy kropki, do następnego odcinka. Jeszcze tylko dwa. Jesli ma być happy end, to scenariusz będzie musiał finiszować jakimś błyskotliwym zwrotem akcji.

      kto wie, może zostanie tak jak jest ? Po co to zmieniać ? MOżna zasugerować, że Hank już zawsze będzie wracał do Karen, zawsze coś w końcu zepsuje, a ona zawsze da mu następną ostatnią-szansę. Taka karma ;] Czy o ich miłości nie może świadczyć właśnie to, ze on ciągle wraca, a ona ciągle daje mu szansę ? Czy to nie świadczy o ich uczuciu lepiej niż jakieś idylliczne ujęcie na tle zachodu słońca ?

      www.youtube.com/watch?v=pyyajm8mYmw
      • barbasia1 Re: Californication sez 7 odc 10 12.03.16, 17:26
        Rozbawiła mnie scena, w której prostytutka, głupiutka panienka zamienia się w terrorystkę i trzymając na muszce towarzystwo ucieka z milionem dolców, które miał dostać Łysy. :)

        > kto wie, może zostanie tak jak jest ? Po co to zmieniać ? MOżna zasugerować, że
        > Hank już zawsze będzie wracał do Karen, zawsze coś w końcu zepsuje, a ona zaws
        > ze da mu następną ostatnią-szansę. Taka karma ;]

        Od początku tego sezonu po głowie mi chodzi takie właśnie zakończenie.

        > Czy o ich miłości nie może świadczyć właśnie to, ze on ciągle wraca, a ona ciągle daje mu
        > szansę ? Czy to nie świadczy o ich uczuciu lepiej niż jakieś idylliczne ujęcie na tle zachodu >słońca ?

        Pięknie powiedziane. :)
        Tak. Tak. Tak. Podoba mi się takie zakończenie.
        Byłabym naprawdę rozczarowana, gdyby serial skończył się inaczej.

        >on ciągle wraca, a ona ciągle daje mu szansę

        To chyba prawdziwa miłość? Hah.
        • grek.grek Re: Californication sez 7 odc 10 13.03.16, 13:04
          yes, Barbasiu, hehe :], to jest niezła scena.

          świetne zatem rozstrzygnięcie "chodziło Ci po głowie" :]
          dogoniłem je po 10 odcinkach i także i mnie wydaje się bardzo dobre : Hank znowu wszystko psuje, i w ostatnim odcinku ostatniego sezonu znów stoi pod drzwiami Karen, żeby znów zacząć na nowo, znów dostać ostatnią z ostatnich szans, a ona znów mu ją da, żeby on mógł znów ją koncertowo spaprać i przyjśc znów po następną z ostatnich szans - czy to nie wspaniałe ? :}]

          jeszcze dwa odcinki, Barbasiu, i przekonamy się, co oni tam wyszykowali na finał. O ILE ofk nie dostaniemy 8 sezonu, bo patrząc na to jak wracają "Archiwum X", "Twin Peaks" i inne stare seriale, nie jest wykluczone, że za parę lat także "Californication" może się reaktywować [oby NIEEE !].

          yup, to jest prawdziwa miłośc :]
    • grek.grek House of Cards odc 9 [1] 10.03.16, 13:41
      9 odcinek, a w nim kolejne rundy przeciągania liny pomiędzy głównymi postaciami.

      Claire vs Frank.
      Ona ma problem, bo dostawa filtrów do wody dla jej fundacji utknęła w urzędzie celnym w Sudanie. Trzeba je stamtąd wydostać.

      Claire szuka więc wsparcia. U kogóż by innego, jak nie u męża. Ona mu pomaga, bierze udział w kampanii Petera Russo, pracuje nad ustawą o wododziałach, która ma być sztandarowym atutem kandydata. Powinna więc liczyć na Franka.

      Ten najpierw organizuje jej spotkanie z C. Durant, sekratarzem stanu w kancelarii prezydenta, którą Underwood - za pomocą rozrzucania przecieków medialnych, które z jej rzekomej kandydatury uczyniły najpierw fakt medialny, a potem zapewniły jej stołek - de facto pchnął na to stanowisko. Claire spotyka się jednak z odmową. Problem polega na tym, ze Ameryka zrywa kontakty dyplomatyczne z Sudanem [wojna domowa, prześladowania na tle wyznaniowym i politycznym], a więc żaden urzędnik nic nie może zrobić w rzeczonej sprawie.

      W chałupie dochodzi do awantury. Claire delikatnie sugeruje,ze powinna chyba oczekiwać wdzięczności Franka za wszystko, co dla niego robi. Mógłby dla niej uruchomić jakieś nieformalne kontakty. Frank, który właśnie jest w trakcie seksualnego rozwodu z Zoe Barnes oraz znajduje się pod presją politycznych rozgrywek, traci nerwy, rzuca w ścianę zastawą stołową i lamentuje, że wszystko jest na jego głowie i on już nie wyrabia.

      Claire przeprasza go zatem, a Frank od razu bez żenady rysuje jej grafik na następne dni. Jego najwazniejszym punktem ma być spotkanie z dwoma senatorami, których trzeba przekonać do głosowania ZA projektem ustawy o wododziałach, którą stara się przepchnąc w Kongresie Frank. Ma pooparcie prezydenta, ale jeszcze musi zebrać odpowiednią liczbę głosów. Nie jest to proste, bo przecież deputowani siedzą w bardzo rózncyh kieszeniach, rózne firmy i koncerny sponsorują ich kampanie polityczne. Nie wszystkim nowa ustawa się podoba.

      Najpierw z tymi dwoma spotyka się Frank. Obrazowo, z użyciem gadżetów, tłumaczy im że jak nie zagłosują za, to znajdą się w ciemnej... jamie. A potem wstaje z fotela, przybiera pozę surowego nauczyciela i w lekko tylko zawoalowany sposob im grozi politycznym niebytem i banicją. Powiada : głosujcie zgodnie z waszym sumieniem, ale jego postawa i argumenatcja nie pozostawiają najmniejszych wątpliwości, że oczekuje od nich głosowania zgodnego z linią partyjną. I umawia ich z Claire, która ma ich zapoznać ze szczegółami ustawy.

      Claire ma zatem tylko przyklepać to, co Frank zaczął i doprowadził do obiecującej okoliczności. Obaj panowie są tak przetraszeni, że niewiele trzeba, aby ich przydusić do ziemi.

      I tutaj Claire robi na złośc Frankowi. "Fajnie by było, jakbyście zagłosowali ZA, ale nie ma znowu konieczności, byście to robili. Ta ustawa nie jest taka ważna, naprawdę. Jakby co, to zgłosimy nową, poprawioną, także... słuchajcie swojego sumienia", mówi im Claire, a oni własnym uszom nie wierzą :]

      W dniu głosowania sztab Demokratów czeka sobie na luzaku i jest niemal przekonany, że ustawa przejdzie. Frank policzył głosy, mają dokładnie DWA na plus. Będzie dobrze.

      Przychodzi chwila głosowania. Jest idealny remis. 30 sekund do końca. Wszyscy czekają na 2 niezdecydowanych. To ci DWAJ, o których była mowa. 15 sekund. Nadal nie ma decyzji. 10 sekund. Szampański nastrój i radosne oczekiwanie na dopełnienie formalności, zamienia się w nerwówkę. Syrena kończąca głosowanie. Remis. 216 do 216. DWA głosy wstrzymujące się.

      Frank jest wściekły. Ustawa nie przeszła. Ktoś zawalił. Albo tych dwóch postanowiło popełnić harakiri w imię interesów, albo coś innego nie zadziałało. Claire stoi przed nim i z wymowną miną, której on za jej plecami nie dostrzega, powiada "Tyle pracy, tyle starań na marne..." :] Babka ma charakter :]

      Drugie pole konfliktu, to tournee stanowe Petera Russo, kandydującego na gubernatora Pensylwanii.

      Toiwarzyszy mu w nim wiceprezydent Matthews. Starszy gośc, który pochodzi z Filadelfii i własnie w tym okręgu wyborczym zdobywał mandat deputowanego. Samo wystawienie Russo, nie jego człowieka, bez konsultacji, uraziło bardzo Matthewsa. Kompletnie zignorowano jego autorytet i sprawowane stanowisko.

      Teraz Matthews... czy się odgrywa ? czy może próbuje udowodniać [sobie ? im ? Peterowi ?] swoją wyższość ?, w każdym razie robi wszystko, by przyćmić kandydata, któremu ma przecież pomagać.

      Podczas spotkań z wyborcami Matthews wygłasza tasiemcowe przemówienia, nie pozwala Peterowi dojśc do głosu, a w trakcie breefingu z dziennikarzami nie daje mu czasu na przedstawienie kluczowej sprawy - ustawy o wododziałach, która ma zapewnić mu poparcie wyborców [ jak wiemy ustawa wkrótce padnie, bo zachwieje całą kampanią].

      Peter Russo dzwoni do Franka i skarzy się, ze wiceprezio zwyczajnie dominuje i chyba zapomniał, albo nie zajarzył, jaką miał pełnić rolę. Owszem, to jego matecznik polityczny, owszem ludzie go lubią, ale te zalety jego obecności miały być przekuwane w poparcie dla Russo. Frank podpowiada mu, żeby odwołał się do politycznej przeszłości Matthewsa i w ten sposób zasugerował mu zmianę podejścia.

      I tak też Frank robi. Matthews był zawsze underdogiem, ludzie w niego nie wierzyli, musiał zapracować na swoją pozycję i nikt mu niczego nie dał. Russo prosi go, żeby zobaczył w nim siebie samego sprzed lat. A jednoczesnie stanowczo zapowiada "To moja kampania, więc jesli pan zechce, prosze mu służyć radą i swoim autorytetem, ale jeśli pan nie chce albo nie umie, to proszę odejść i wracać do domu".

      Efekt jest taki, że Matthews następnego dnia znów zdobywa serca ludzi, ale tym razem mówi krotko, nie ciągnie żartów w niesskończonośc, lecz szybko przechodzi do laudacji dotyczącej Petera, który ma szansę wystąpić i zbiera aplauz widowni.

      Matthews to ciekawa postać. Niby wiceprezydent, niby szycha, ale - jak sam mówi - "moje stanowisko, to g.wno. Nic nie mogę. Nic ode mnie nie zalezy. Jestem nikim". Podczas tej kampanii, jakby wracał do swojej ulubionej roli - zwykłego kongresmena, który bryluje w speechach i czuje swoją więź z wyborcami.

      cdn
      • grek.grek House of Cards odc 9 [2] 10.03.16, 14:15
        Ciekawa jest relacja Franka z Zoe Barnes. Wchodzi ona w kolejny etap swojej historii.

        Zoe barnes, to medialny cyngiel Franka. Młoda, ambitna i gotowa na wiele, by spełnić swoje aspiracje. Frank wybiera ją sobie na medium, któremu podrzuca jakiś przeciek, tak aby ugrać na tym polityczne korzyści. Zoe zaś, dzięki publikowaniu sensacyjnych newsów, które poniekąd są samospełniającymi się przepowiedniami, zyskuje w swoim środowisku.

        Ofk, to tylko połowa ich związku. Druga połowa, to seks.

        Zoe akuratnie pracuje, w tym portalu/gazecie dla freelancerów, z koleżanką nazwiskiem Skorsky. Dowiaduje się, że ta cała Skorsky ma podejrzenie, iż z przepychaną właśnie ustawa o wododziałach coś jest nie tak, może być ona tylko formą politycznej rozgrywki w kampanii o fotel gubernatora stanu. Zoe natychmiast dzwoni do Franka i informuje go o wszystkim. I prosi o jakąś informację dla niej, żeby znów mogła się wyróznić.

        Jednocześnie, Skorsky orientuje się, ze Zoe ma jakiegoś kochanka w świecie polityki, który podrzuca jej te kąski, które ona potem publikuje. Ostzrega ją, że też miała takiego swojego "tatusia", a potem tatuś ją wystawił i została na lodzie. Przestrzega Zoe, żeby nie akceptowała swojej przedmiotowej roli w tym układzie.

        Zoe bierze sobie jej rady do serca. Kiedy Frank chce się z nią spotkać - Zoe zwleka, nie odpisuje, a jak odpisuje to wysyła mu esemsa i każe zaczekac. Frank czekać nie lubi, zwłaszcza na kogoś, kto - wedle jego zasad - stoi w hierarchi niżej.

        Wreszcie spotykają się. W galerii malarskiej. Siedzą przed obrazem [wymownym, XIXwieczna lolita w barchanach, w prowokacyjnej pozie]. I Zoe informuje Franka, ze chce partnerskich relacji w tym całym ich układzie. Czyli, BEZ seksu. On daje info, a ona służy mu publikacją i swoim nazwiskiem. KOrzyści obopólne, tak jak dotąd, ale bez seksu. Frank spokojnie się zgadza i mówi "Dobrze, niech to będzie PARTNERSKIE relacje".

        Zoe nie wie jednak, że "partnerskie relacje" jej i Franka, wg Franka wyglądają tak, że Zoe dostaje figę z makiem, a nie informacje, którymi mogłaby się popisać w gazecie, albo na twitterze.

        Frank cynicznie cedzi do kamery : zobaczymy, jak szybko przybiegnie mnie przepraszać. TO z powodu pogorszenia relacji z Zoe, Frank jest tak pobudzony w rozmowie z Claire.

        Wreszcie Zoe dzwoni, czy tam esemesuje. Prosi o informacje dotyczącego liczenia głosów przed głosowaniem ustawy wododziałoweej w Kongresie. Frank sucho rzuca, że "Równe szanse". Zoe prosi o jakiś niedostępny dla innych szczegół, ale Frank sugeruje, że nic takiego nie ma na podorędziu. Zoe na to, że obiecał przecież, ze zachowają status quo w ich relacjach. A Frank na to, ze właśnie tego się trzyma.

        News dla młodej ambitnej jest prosty : albo dajesz ciała i dostajesz swoje informacje, albo nie dajesz ciała i nic nie dostajesz.

        Zoe kapituluje, Frank od razu do niej przyjeżdza i akcja jest na tyle nagła i bez żadnej gry wstępnej, że nie ma wątpliwości, iż bardzo mu tego brakowało.

        Ledwie akcja finiszuje, a już Zoe chce "zapłaty". Informacji. Frank wydusza, że ustawa przejdzie dwoma głosami.

        Zoe wie, że nie moze się postawić, musi tańczyć jak jej Frank zagra. Albo zostanie podrzędną, niewiele znaczącą dziennikareczką. Istnieje w środowisku tylko dzięki tym przeciekom, do których inni nie mają dostępu, czyli dzięki dawaniu ciała Frankowi.

        Alfons i dziwka. Tak to podsumowuje Zoe w swojej gorzkiej przemowie do Franka, któremu wcale to nie przeszkadza, aczkolwiek wolałby raczej być nazywany "dobrym wujkiem".

        "Jak sądzisz, o czym myślę, kiedy się na mnie gramolisz ? Sądzisz, ze mam z tego przyjemność ?" pyta go Zoe, a Frank uprzedzająco odpowiada "Zawsze cię zadowalałem",. na co ona "tak sądzisz ? A może zawsze udawałam ? Nie zauważyłeś ? Jesli nie, to znaczy że nic nie wiesz". I tutaj Franka lekko kłuje. Zoe gra o swoją podmiotowośc w tym układzie, wie że tylko wpędzeniem Franka w niepewnośc może coś zyskać, nie być wyłącznie "dziwką", mimo że za informacje płaci tym czym płaci.

        PLus dwa kolejne krótkie wątki.

        Pierwszy to Rachel, eks-prostytutka, którą kiedyś przekupił Frank, aby milczała w sprawie przyłapania i aresztowania P. Russo za jazdę po pijaku. Teraz Rachel rzuciła fach, i przyszła po pomoc. Nawiguje ją Doug, wierny giermek Franka. Urządza ją w domu swojej koleżanki partyjnej, daje pieniądze na pierwsze tygodnie samodzielności.

        Kieddy Rachel traci pracę kelnerki, Dogu dowiaduje się, ze była molestowana przez swojego szefa. Idzie tam natychmiast, prowokacją załatwia sobie spotkanie z tym szefem i śmiertelnie spokojnym tonem grozi mu więzieniem, całej jego rodzinie deportacją [szef jest Latynosem] i generalnie straszną chryją. Nie dosłuchałem się, czego oczekuje od niego, przyjęcia Rachel z powrotem ? MOżliwe.

        Wątek kolejny, to spotkanie u prezydenta, podczas którego Frank uzyskuje poparcie w sprawie ustawy wododziałowej [zanim padła w Kongresie] i pieniądze na kampanię. Do przekonania aktywu partyjnego prezydent wyznacza LIndę Vasquez, sekratarz swojej kancelarii. Linda się waha i próbuje umknąc, ale prezydent jest stanowczy.

        Frank czuje, że jest tu jakas sroka do złapania za ogon. Zachodzi do Vasquez, niby po to, żeby przeprosić że z powodu całej tej sprawy prezydent był taki stanowczy wobec niej. Od słowa do słowa i Vasquez przyznaje sie, ze ma domowe problemy : syn nie dostał się na uczelnię, a ona miała spotkać się z rektorem w tej sprawie. TEraz, przez to zadanie od prezia, nie będzie mogła pojechać. Frank od razu zapewnia ją, że jej udział nie jest konieczny i powinna pojechać. Prezydent nie musi się o niczym dowiedziec. Vasquez jest tak zaaferowana, że zgadza się z podziekowaniem na propozycję Franka. Nie dostrzega, że w ten sposób Frank kupił sobie jej wdzięcznośc, skorumpował ją w pewien sposób, a do tego, kiedy nadarzy się okazja, zawsze może nakłamać prezydentowi, że "wtedy" ona się uchyliła od wykonania prezydenckiego polecenia, a to oznacza, ze ma narzędzie szantażu wobec niej, które nie wiadomo kiedy moze się przydac. Frank nie marnuje żadnej okazji by gromadzić w swojej szafie takie haki, haczki i cenne drobiazgi. Przydają się w najmniej spodziewanym momencie :]

        świetny serial.
        niezmiennie.

        a w użyciu już 4 sezon. no cóż... :]


    • grek.grek 20:00 TV4 "Szczęki" 10.03.16, 15:34
      hehe...

      jak już zobaczyłem, dojrzałem, dopadłem informację, ze dzisiaj "Szczęki" w najlepszym czasie antenowym, to nagle sensacyjnie i nie wiadomo skąd dotarło do mnie, ze właśnie taki film chciałbym dzisiaj zobaczyć :]

      a jak u Was ?
      jest chętka na powtórkę z klasyki ?



      • barbasia1 Re: 20:00 TV4 "Szczęki" 10.03.16, 23:20
        Hehehe! :)

        > jest chętka na powtórkę z klasyki ?

        Jakoś tak nie bardzo. :) Zresztą staram się nadrobić trochę zaległości na forum.

        • grek.grek Re: 20:00 TV4 "Szczęki" 11.03.16, 12:44
          bardzo to pożądana aktywność, Barbasiu, więc jestem ZA :]]

          a "Szczęki" będą powtórkowo w sobotę o 16:30, jakby ewentualnie pojawiła się u Ciebie ochota by je sobie przypomnieć :]
          • barbasia1 Re: 20:00 TV4 "Szczęki" 11.03.16, 23:07
            grek.grek napisał:

            > bardzo to pożądana aktywność, Barbasiu, więc jestem ZA :]]

            To dobrze. :)

            > a "Szczęki" będą powtórkowo w sobotę o 16:30, jakby ewentualnie pojawiła się u
            > Ciebie ochota by je sobie przypomnieć :]

            Coś czuję, że się nie pojawi. ;)
    • grek.grek 23:05 Polsat "Zły porucznik" [2009 vers.] 10.03.16, 15:43
      ilekroć widzę ten film w grafiku, tyle razy skacze na mnie myśl "Po co uznany reżyser kręci remake filmu, który w oryginale jest tak osobny i wyjątkowy, że remakować go zakrawa na absurd ?".

      i nie mam pojęcia, po co Herzog wział się za swoją wersję "Złego porucznika". macie jakiś koncept ?

      może tak bardzo spodobał mu się oryginał Ferrary, że musiał, po prostu musiał, nakręcić własny wariant tej historii ? I to pod pierwotnym tytułem... yikes !

      "Zły..." wg Herzoga ma tylko jedną wadę. Brak mu jakichkolwiek zalet. szczególnie w porównaniu z pierwzorem. I sugestia,zeby nie porównywać obu tych filmów jest dośc naiwna, bo choćby tylko fakt, że noszą ten sam tytuł już nieuchronnie zmusza do konfrontacji.

      u Ferrary było wszystko - bohater, psychologia, dramat z tragedią pod rękę. U Herzoga wszystko idzie w jakąs inną stronę, jakby ironię czy coś... Nie jest to przekonujące. u Ferrary gośc konsekwentnie staczał się na dno, w ostatniej chwili próbując odkupić swoje grzechy. u Herzoga tytułowy porucznk również robi świństwa i przekręty, ale nie ma żadnego kontrapunktu w postaci tego metapoziomu, ktory miał oryginał. Skutkiem czego, nie wiadomo o czym to jest film i po powstał.

      w dodatku, Nicolas Cage znów jest tylko sobą, a nie tworzy postaci. I drugoplanowe role Evy Mendes i Fairuzy Balk nie ratują całości, a skoro dwie tak interesujące kobiety nie są w stanie nawet częśćiowo filmu uratować, to musi być kiepsko ;]


    • grek.grek 23:20 TVP2 "Wszyscy twoi święci' 10.03.16, 15:59
      niedawno miałem... przyjemnośc - a co, opisywać ten film. Leciał w Kulturze.

      Jesli nie oglądaliście, i jesli mieliście szczęscie nie czytać tego, co spłodziłem ;], to zachęcam podwojnie do obejrzenia.

      jest to rozgrywana w dwóch planach czasowych historia nastolatka z Brooklynu, który w latach 80-tych wyjeżdza do Kalifornii, pisze ksiązkę która jest opisem jego życia w Nowym Jorku, i dostaje za nią jakąs nagrodę. Po 20 laatch dzwoni do niego matka, informując że ojciec jest cięzko chory. Dito wraca na stare śmieci, aby się z nim pojednać, jako ze rozstali się w gniewie. W trakcie podróży wspomina ten moment w życiu, który sprowokował go do wyjazdu z rodzinnego domu.

      ostatnie 20 minut to teraźniejszośc. Dito pojawia się w domu, a tutaj musi odbyć kilka ważnych rozmów. Ze starym i z przyjaciółmi, których 20 lat temu zostawił ot tak, z dnia na dzień.

      warto rzucić okiem i uchem.
      Robert Downey Jr jest tutaj w roli dorosłego Dito. Młodszą wersję gra Shia Le Beouf i jest naprawdę dobry. do tego zawsze urocza Rosario Dawson.

      nie ma tutaj gloryfikowania młodości jako świetnego czasu, który wspomina się z nostalgią. Dito widzi ten czas przez pryzmat rosnącego poczucia absmaku, strachu przed codziennością i przed zmarnowaniem życia wśród przyjaciół i rodziny, których - choć broni się przed tym - postrzega jako środowisko toksyczne, potencjalnie niebezpieczne, w którym on sam może utonąć, skapcaniec i utopić się razem ze swoimi marzeniami o jakimś lepszym, bardziej twórczym, sensownym wykorzystaniu swojego czasu. Podskórnie, instynktownie czuje, ze musi odejśc, zanim będzie za późno. Tyle, że to są bliscy mu ludzie, czuje wobec nich jakiś rodzaj obowiązku i lojalności. To jest właśnie istota tego filmu : starcie instynktownej lojalności wobec środowiska z uderzającą świadomości, że ta lojalnośc zamieni go w takiego samego apatycznego frustrata jak oni.
      • barbasia1 Re: 23:20 TVP2 "Wszyscy twoi święci' 10.03.16, 23:18
        > Jesli nie oglądaliście, i jesli mieliście szczęscie nie czytać tego, co spłodzi
        > łem ;], to zachęcam podwojnie do obejrzenia.

        Oglądałam wtedy i przeczytałam, co spłodziłeś. ;)
        I miałam się dopisać, ale nie nadążam ...
        • grek.grek Re: 23:20 TVP2 "Wszyscy twoi święci' 11.03.16, 12:42
          miło mi to słyszeć, Barbasiu :]

          żaden problem, nie martw się nic, do każdego wątku, filmu, opisu czy recenzji możemy przecież w dowolnej chwili wrócić i kontynuować :]
          • barbasia1 Re: 23:20 TVP2 "Wszyscy twoi święci' 14.03.16, 00:29
            :)

            To dobrze. :)
    • grek.grek Rocznice, rocznice... Fargo - 20 lat. 11.03.16, 12:52
      20 lat minęło.

      w tym czasie Fargo przeszło do klasyki, a nawet ikonografii kina światowego, a niedawno powstał serial pod tym samym tytułem, luźno nawiązujący do filmu, i ponoć znakomity.

      film.onet.pl/artykuly-i-wywiady/owieczki-zagubione-w-sniegu-czyli-bracia-coen-wracaja-na-stare-smieci-20-lat-od/vq6d2q
    • grek.grek rocznice, rocznice... "Faraon" - 50 lat. 11.03.16, 12:56
      przydałaby się powtórka :]
      na komercyjne nie ma co liczyć, boć to przeca nie ich działka, ale TVP mogłaby się wysilić. Najlepiej zamiast tych seriali made in Turkey & France w Jedynce.

      film.onet.pl/w-szponach-religii-i-wladzy-faraon-konczy-50-lat/3k9h3m
      • siostra_bronte Re: rocznice, rocznice... "Faraon" - 50 lat. 11.03.16, 19:17
        Klasyk polskiego kina!
      • barbasia1 Re: rocznice, rocznice... "Faraon" - 50 lat. 11.03.16, 23:04
        Okazało się, że ten Faraon to był tajny współpracownik. Teraz bije się w piersi. Błędy młodości. ;)
        • barbasia1 Re: rocznice, rocznice... "Faraon" - 50 lat. 11.03.16, 23:18
          Błędy młodości, powiada.
          • maniaczytania Re: rocznice, rocznice... "Faraon" - 50 l 11.03.16, 23:23
            miał 19 lat - jakby nie było młodość (ech, gdzie te lata?). Poza tym - się nie wykręca.
        • grek.grek Re: rocznice, rocznice... "Faraon" - 50 lat. 12.03.16, 14:23
          hehe... :]

          wiesz, Barbasiu, te odkrywane agenturalne powiązania, wg mnie dowodzą tylko tego, że
          zajmowanie się tymi rzeczami, po 27 latach od zmiany ustroju, nie ma już większego sensu.

          mozliwe, że agentami nie byli tylko najwięksi nieudacznicy, których władza ludowa traktowała
          pobłazliwie z racji ich nielotności intelektualnej albo wrodzonego tchórzostwa, uznając za absolutnie nieszkodliwych.

          prawda jest taka, ze wszystkich można było złamać, bo każdy miał jaki słaby punkt - rodzina, dzieci, matka, ojciec, kochanka, skrywana orientacja seksualna itd., a dodatkowo każdego można było złapać na prowokację jakąś. I konia z rzędem temu, kto w imię roznoszenia bibułki poświęcił rodzinę albo dobre imię.

          mam wrazenie, ze największymi beneficjantami tego zamieszania są ci, którzy wtedy mieli kaca moralnego, bo ich władza nie prześladowała, uznając ich za zbyt cienkich. dzisiaj mogą wskaząc palcem na tych, których władza traktowała na tyle poważnie, zeby zadać sobie trud złamania ich.

          słowem : aberracja się dzieje :]
    • grek.grek 20:25 Filmy Peckinpaha w Kulturze : "Konwój" 11.03.16, 15:57
      kiedyś, zwłaszcza w czasach niesmiało raczkującego otwarcia polskiej telewizji na amerykańskie filmy, to był hicior :] z tego, co pamiętam... poprawcie mnie :]

      policja na amerykańskim Zachodzie jest wredna, skorumpowana i uprzykrza codziennośc kierowcom trucków, którzy wypowiadają jej swoistą wojnę i urządzają protest za pomocą sformowania tytułowego konwoju, którym suną bezdrożami róznych teksasów, dostają wsparcie
      mieszkańców miast i osad, a w końcu przyciągają uwagę mediów i zwracają tym samym uwagę na problem rozbestwienia i rozbisurmanienia policajów z wąsem i w czarnych okularach.

      tym filmem, o ile znów się nie mylę, Kris Kristofersson się wyróznił; obok niego są : Ali McGraw, która oczywiście pamiętna jest z "Love Story", Ernest Borgnine, a także Burt Young, niezapomniany w roli szwagra Rocky'ego Balboy we wszystkich filmach z nieformalnej serii.

      w sumie, interesująca powtórka z zacnej historii amerykańskiego kina 70s.
      macie w planach zamaszysty skok ? :]
      • siostra_bronte Re: 20:25 Filmy Peckinpaha w Kulturze : "Konwój" 11.03.16, 19:11
        Widziałam i to w kinie! Fajny film, ale spodoba się głównie wielbicielom amerykańskich przestrzeni i szybkich wozów. Przyznam, że przekornie kibicowałam nieszczęsnym policjantom :)
        • barbasia1 Re: 20:25 Filmy Peckinpaha w Kulturze : "Konw 11.03.16, 23:19
          Nie trafiłam na "Konwój". ;)


          >Przyznam, że przekornie kibicowałam nieszczęsnym policjantom :)

          :))
        • grek.grek Re: 20:25 Filmy Peckinpaha w Kulturze : "Konw 12.03.16, 14:17
          haha, a to ciekawe, Siostro :]
    • siostra_bronte "Wallander" 11.03.16, 19:14
      W Ale kino dzisiaj o 20.10. Czwarty sezon angielskiej wersji. Hura!!
      • ewa9717 Re: "Wallander" 11.03.16, 21:32
        Niestety, tego nie da się oglądać. Ludzkie pojęcie przechodzi, co zrobili z Mankellem, a Branagh snuje się jak niedorozwinięty, nie mając pojęcia, po co go filmują ;)
        • baabeczka Re: "Wallander" 11.03.16, 22:18
          Pepsic! To twoje pytanie retoryczne to tak na powaznie? Modlitwa mi nie przeszkadza,ale już wykorzystywanie jej politycznie,co miesiac w wiadomym miejscu juz tak. Posegregowani Polacy niedlugo skoczą sobie do gardeł, a cyniczny prezesik tanczy na trumnie swojego brata,doskonale wiedząc co robi.
          A koscioły pustoszeją...bo najlepsze kazania wyglasza notariusz , ktory przewagę 3 % w wyborach prezydenckich, uzyskał klamiąc na prawo i lewo.
          I to jest normalna sytuacja?
          • maniaczytania Re: "Wallander" 11.03.16, 23:22
            szkoda, że widać tylko jedną stronę medalu, a tego, jak podjudzają i segregują ci z drugiej strony już nie widać.

            Co do kościołów - ja tego nie widzę i to już od paru lat - raczej mam wprost odwrotne spostrzeżenia.
        • barbasia1 Re: "Wallander" 11.03.16, 23:00
          :)
        • siostra_bronte Re: "Wallander" 12.03.16, 13:55
          Zgadzam się, to nie był udany odcinek. Może dlatego, że historia toczyła się poza Szwecją i zabrakło klimatu.
          • ewa9717 Re: "Wallander" 12.03.16, 15:58
            Tym z Branaghem klimatu brakuje zawsze. On sam nie kuma, co w ogóle robi na planie. Snuje się jak snuj nad snuje. Może mu nie dali scenariusza...
            Jest kiepski, a nawet kiepskszy ;)
            • siostra_bronte Re: "Wallander" 12.03.16, 16:20
              Oj, nie zgodzę się. Oczywiście wersja szwedzka jest genialna, a brytyjska wyraźnie słabsza, ale miała dobre odcinki a Branagh podobał mi się.
              • ewa9717 Re: "Wallander" 12.03.16, 16:49
                Uwierzę, jak zobaczę niezły odcinek ;)
                Branagh naprawdę nie ma pojęcia w czym gra ;)
              • never_never Re: "Wallander" 12.03.16, 21:13
                siostro, popieram, ja tam bardzo lubię Branagha w tej roli, owszem, środkowa część była słabsza, ale mam sentyment do pierwszych odcinków, no i tam wypatrzyłam Toma Hiddlestona, nie znając zupełnie jego hollywoodzkich megaprodukcji...;)
                Nowy odcinek oglądało się całkiem nieźle i cieszę się na następny
                A niektórych wyznawców kanonicznej szwedzkiej wersji nigdy się nie zadowoli...
                • angazetka Re: "Wallander" 12.03.16, 21:19
                  IMO "Biała lwica" była przeokropnie nudna. I cierpiała na ten sam problem, co "Psy z Rygi" - fabuła traciła na sensie w czasach innych niż opisane w książkach.
    • grek.grek "Utopia" sezon 2 odcinek 2 12.03.16, 12:28
      1 odcinek tej 2 serii opisywał wątki, które w fabule całej opowieści opisywały wydarzenia sprzed 1 serii. Kim był Philip Carvel, dlaczego jego córka Jessica Hyde od 20 lat musi się ukrywać przed tajemniczą korporacją Network, kim jest Mr Rabbit - jej szara eminencja, jak doszło do współpracy rządu brytyjskiego z Networkiem, a także jak powstał i gdzie został 'schowany" Janus, wynaleziony przez Carvela specyficzny rodzaj białka, mogącego blokować ludzką płodność. TO za pomocą Janusa rząd i Network chcą wysterylizować 95 % ludzkości, wychodząc z założenia, że albo ograniczona zostanie populacja na Ziemi, albo wszyscy wymrą z powodu kurczących się zasobów wody, pożywienia i paliw.

      Odcinek 2, to już powrót do rzeczywistości aktualnej.

      Obserwujemy losy poszczególnych członków grupy, która w 1 serii była śledzona przez Network i zaangazowana w przeszkadzanie tej korporacji w realizacji jej celów. Nie wiedzieli, że jedynym celem Network było złapanie Jessiki Hyde, w której krwi jej ojciec ukrył wzór chemiczny na Janusa.

      Ian pracuje w jakieś firmie informatycznej. Praca zupełnie go nie wciąga, czas w niej spędzony uznaje za bezpowrotnie stracony. Poznaje kolegę z biurka nieopodal, w czasie wypadu do baru zwierza mu się z tego, czego był świadkiem i uczestnikiem [w 1 serii serialu :)]. KOlega oczywiście puszcza to mimo uszu, sądząc że facet konfabuluje, z powodu cierpienia jakiego doświadcza w tej nędznej robocie, w której obaj tkwią.

      Ian mieszka z najmłodszym - Grantem, który ma 13 lat i przechodzi fazę buntu. Szaleje po chałupie, wścieka się, pyskuje Ianowi i nawet dochodzi do zapasów na podłodze. Grant nie może zapomnieć o rozstaniu z równolatką Alice, a także o tym, że Becky uciekła i nie chciała mieszkać z nimi. Jak już wyczerpią energię w siłowaniu ze sobą, Ian wyjawia mu, że zrobił w guglu jakiś szacher macher, który pomoże znaleźć Becky, zapewne przez google-maps czy jak się to tam nazywa.

      Becky wyjechała, a teraz stoi na gzymsie jakiegoś wysokiego budynku i chyba serio planuje skok. Już w finale 1 seiri zauwązyła u siebie poważne objawy [atak podobny do epileptycznego] Zespołu Deela, choroby w efekcie prowadzącej do śmierci, o wyjątkowo paskudnym przebiegu.

      Od zamiaru odwodzi ją Chris Donaldson, diler, który dostarcza jej leków. Obiecuje jej roczny zapas specyfiku hamującego skutki choroby, ale w zamian za przysługę. Becky ma mu pomóc w odebraniu niejakiemu Bradleyowi wyników badań lekarskich nt. Zespołu Deela.

      Bradley napisał ksiązkę, w której przedstawił diagnozę Zespołu Deela. Zyskał uznanie i nagrody. Wg Chrisa, Bradley nie doszedł do tych wnioskow sam, lecz je bezczelnie ukradł prawdziwym naukowcom.

      Becky odgrywa rolę zalotnej laski, która na spotkaniu autorskim w księgarni uwodzi Bradleya, idzie z nim do jego mieszkania, a Chris śledzi ich i wkracza do akcji, kiedy Bradley otwiera drzwi swojej chałupy. Od razu terroryzuje go bronią, powala na ziemię i wrzeszczy, żeby "oddał ukradzione wyniki badań !". Przerazony Bradley twierdzi, że nic nie ukradł. Ten wątek będzie miał kontynuację w dalszej części odcinka.

      Jessica Hyde jest przetrzymywana w siedzibie Network, w specjalnym pomiesczeniu. Według Milner, czytaj : Mr Rabbit, Janus z jej krwi posiada jakąs modyfikację, którą jej ojciec wprowadził w ostatniej chwili i powiedział o niej tylko Christosowi, który opiekował się Jessiką po zamknięciu Carvela w psychiatryku. Christos nie zyje, więc nic już nie powie. Network wierzy jednak, że Jessica zna tę modyfikację. Po pół roku przesłuchań i tortur dziewczyna nic jednak nie zdradziła. Dlatego ciągle żyje. Teraz do pracy z nią zostaje skierowany doktor Ross. Łagodny, ale stanowczy. Jessica zaś wydaje się zupełnie skołowana i otępiała. Nie wiadomo dlazcego, jej pierwszą prośbą jest dostarczenie jej Biblii. Ross spełnia to życzenie i nonstop perswaduje jej, że powinna im wyjawić to, o co "proszą". Bez znajmości tej modyfikacji Janusa, Network nie mozę wyprodukować szczepionki, a więc plan nie moze być zrealizowany.

      Pietre, brat Jessiki, eks-killer Networku, zapuścił brodę, zatrudnił się jako hydraulik i mieszka na suburbii, z zupełnie zwyczajną kobietą i jej małą córeczką, z którą ma doskonały kontakt. Nadal jest jakiś sztywny i pozbawiony wdzięku.

      Pojawia się Lee. Smieszny gośc w żołtym garniturku i z torbą. Dawny kolega z Networku. Też killer. Mówi Pietremu, że nie ma się gdzie podziać. Pietre zaprasza go na posiłek, sądzi że Lee też odszedł z korporacji, że szuka swojego miejsca. Nic bardziej mylnego, Lee nie odszedł, lecz został wysłany, aby odnaleźć Pietre i skłonić go do powrotu.

      Lee zna się na rzeczy. Wystarczy, że niby przypadkiem i ot tak przez roztargnienie wyjmuje w torby pistolet i kładzie na stole, aby Pietre zorientował się, że jesli odmówi, to ucierpią jego kobieta i jej córka. "Oni ZNÓW ZACZYNAJĄ", mówi Lee. I dodaje "To nie jest życie dla ciebie, to tylko wakacje.Czas kończyć je i wracać. Sądziłeś, że możesz tak po prostu odejść ?".

      Ostatni z grupy, Wilson, który w całej zawierusze związanej z wejściem przez niego i innych w posiadanie "Utopii" stracił oko, ojca i poprzednie życie, uwierzył w ideę przymusowej sterylizacji AKA ludobójstwa planowanego przez Network - pracuje dla nich. Osobiście przyjmuje go sama Milner, wyrażając dla niego uznanie za rozsądek i lojalność.

      cdn
      • grek.grek "Utopia" sezon 2 odcinek 2 [cd] 12.03.16, 13:03
        w finale tego 2 odcinka losy wszystkich głównych postaci spotykają się. Poza Jessicą Hyde. Jak do tego dochodzi ? proszę bardzo :]

        Pietre pojawia się w siedzibie Network. Przyjmuje go Milner. Ma dla niego zlecenie - zabicie Chrisa Donaldsona, który jest dla nich niewygodny, bo "może coś wiedzieć". Oni nie zastanawiają się, CO może wiedziec. Wystarczy podejrzenie, że mógłby przypadkiem storpedować ich plany. Pietre nie protestuje. Przyjmuje rozkaz. Kiedy odchodzi, aby wykonać zadanie, Milner każe swojemu asystentowi wysłać również oddział SWAT, na wypadek gdyby Pietre sobie nie poradził sam. Oczywiście, Pietre wie gdzie szukać, Network prowadzi bowiem totalną inwigilację.

        A Donaldson, ogarnięty furią pragnienia odebrania Bradleyowi "ukradzionych wyników badań", odkrywa w jego mieszkaniu starszego jegomościa, którego Bradley trzyma w piwnicy. Facet duka swoje imię, Anton, ale poza tym nie wiadomo o czym gada, bo nie mówi po angielsku, ale w jakimś kompletnie niezrozumiałym języku. Cały czas prowadzi matematyczne obliczenia, które zapisuje na ścianie. Bradley opowiada, że podczas wykładu ten starszy gośc pojawił się na sali, a Bradley nie mając innefgo pomysłu zabrał go do siebie. Wygląda na to, ze jakiś sfiksowany wybitny naukowiec. Jego wzory i obliczenia mogą dotyczyć jakichś ważnych rzeczy. MOzliwe, że własnie wyniki jego badań opublikował Bradley jako własne.

        Chris chce zobaczyć miejsce, w którym mieszkał wcześniej starszy pan, więc przywiązuje Bradleya za rękę do siebie samego, zabiera Becky i dziadka, aby wspólnie przeszukać ten lokal. Jest to budynek... dawnego szpitala ? dawnej uczelni ?. Pusty dzisiaj, z wielkimi opustoszałymi salami i korytarzami.

        W tym samym momencie google-maps zawiadamia Iana, że odnalazł Becky. Ian zabiera więc Granta i podąza we wskazane miejsce. Do tego budynku, o którym mowa.

        W tym samym budynku za chwilę znajduje się także Pietre, który ma namiary na Donaldsona, którego ma zabić.

        Jednocześnie mamy scenę, w której - na jakimś polityczno-towarzyskim jublu - spotyka się kilka szych zaangażowancyh w Network. Lekko zszokowany minister zdrowia ogląda wyprodukowaną przez Network reklamówkę, w której zachwalana jest akcja szczepień "na rosyjską grypę", która ma być przeprowadzona NA CAŁYM ŚWIECIE. Oczywiście, szczepić będą Janusem. Ludzie nieświadomie dostaną wirus, który pozbawi ich płodności.

        GOśc ugina się pod ciężarem, bo niedawno Network [oficjalna nazwa Corvadt] przeszedł pod zarząd komisaryczny, co oznacza że rząd musi dofinansować cały projekt. Kiedy Minister łamiącym się głosem sugeruje, ze rząd nie da rady objąc tego budżetem i że to polityczne samobójstwo, bo cała akcja ma kosztowac jakieś 270 MLD funtów... włącza się bezosobowa kobieta w garsonce, która recytuje zestaw sponsorów. Sami biznesmeni, oligarchowie, miliarderzy. Z róznych krajów świata, róznobrzmiące nazwiska - anglosaskie, azjatyckie, rosyjskie... "Jesteś tu trybikiem w maszynie, który można wymienić na inny. Jeszcze tego nie zrozumiałeś ? Twoim jedynym talentem jest POSŁUSZEŃSTWO" - zimnym głosem zostaje poinformowany minister.

        W budynku, w którym spotykają się losy bohaterów, dochodzi do strzelaniny. Pietre po kolei likwiduje wszystkich komandosów ze SWAT, którzy mieli go "z ukrycia nadzorować".

        Oczywiście, kiedy cała reszta odkrywa że ktoś strzela i zabija, wpada w panikę. W największą DOnaldson, który próbuje uciekać, ale nie moze odwiązać od siebie Bradleya. A Bradley jest wyraźnie nie w formie. Porusza się ciężko i traci dech. Rozhisteryzowany Donaldson ciągnie go za sobą, aż ten pada i dostaje zawału. Donaldson ciągnie więc desperacko jego cielsko po podłodze i ma nadzieję gdzieś się ukryc. Na próżno. Pietre go dopada, ale...nie zabija. Przeciwnie : pomaga mu się uwolnić. Zapewnia wszystkich, że nie chce im zrobić krzywdy i że muszą uciekać, bo ktoś lepszy zasadza się na życie Donaldsona, który musi posiadać jakąs ciekawą wiedze, której nie jest świadom.

        No to uciekają, cała banda. Przez jakieś zielone pole uprawne :] Jak w 1 serii :] Znów są na celowniku Networku.

        W tym czasie Jessica Hyde jest przesłuchiwana przez dr Rossa. Przypomina sobie błękit nieba. Ross natychmiast każe wprowadzić ekran z takim widokiem. Ma nadzieję, ze Jessica wydusi z siebie tę modyfikację, na której tak im zalezy. Ale na nic. Jessica zamiast podać wzór - pokazuje plecy na których widać ślady poprzednich przesłuchań. I mówi, że nie wie nic. Potem zaczyna myć podkoszulek w zlewie. Wykorzystuje, że Ross uzbrjony jest w elektrycznego pastucha i oblewa go znienacka wodą. Dla doktora to kompletne zaskoczenie, bo sądził, ze ma do czynienia ze złamaną i słabą ofiarą. Dochodzi do wyładowania energetycznego i doktor pada jak razony piorunem.

        Milner zostaje natychjmiast poinformowana, ze coś niedobrego się stało. Cela Jessiki jest teraz tak zablokowana, że nie sposób się tam dostać, by nie zabić Rossa. Strażnicy są nieźle wystraszeni.

        Jessica Hyde patrzy w te chmury. Nie wiadomo, czy prawdziwe czy wygenerowana na ekranie ? Wygląda na odklejoną od rzeczywistości.

        W końcu Milner udaje się wejśc do pomieszczenia obok, tak że może stanąć face to face przez kraty z Jessicą Hyde. "Co ja zrobiłam...", mamrocze Milner do siebie.

        W ostatnim momencie mamy wychodzącego z budynku strażnika. Podpisuje grafik, zdaje sprzęt, nie wolno wynieśc dosłownie niczego. Operacja jest ściśle tajna. Kamera zwraca uwagę na to, jak gośc oddaje dyżurnemu długopis.

        A to dlatego, ze spręzynka od tego długopisu znajduje się w... ustach wyraźnie zadowolonej z siebie Jessiki Hyde. Zrobienie z niej użytku celem ułatwienia sobie ucieczki, to będzie dla niej pestka :]

        Jesli jeszcze nie oglądaliście - oglądajcie ! :]
        doskonały serial.

        Świetna muzyka, absolutnie z niczym nieporównywalna.
        A także zdjecia, zwłaszcza te nieruchome kadry [ulica, rozdwajająca się droga, zielony nasyp nad chodnikiem itd itp], które stoją w kamerze, stoją, stoją... aż tu nagle wreszcie widac, ze z daleka ktoś się w nich pojawia. Nasycone są kapitalnymi kolorami, niezwykle plastyczne.
        no i cała intryga, znakomicie skonstruowana, przy czym ani na moment nie ma tutaj atmosfery jakieś sensacji czy kryminału. Klimat jest nadzwyczajny, aż nie sposób go opisac. Ciągle szukam tych trzech słów, za pomocą których mógłbym to zrobić i nie znajduję odpowiednich :]


    • siostra_bronte "Hannah i jej siostry" 12.03.16, 13:57
      O rany, zagapiłam się! Dzisiaj o 13.45 w Kulturze. Pewnie nikt nie obejrzy.
      • barbasia1 Re: "Hannah i jej siostry" 12.03.16, 17:38
        siostra_bronte napisał(a):

        > O rany, zagapiłam się! Dzisiaj o 13.45 w Kulturze. Pewnie nikt nie obejrzy.

        Dziś wybitnie nie pasowała mi ta pora.
    • siostra_bronte "Pola śmierci" 12.03.16, 14:01
      W Kulturze o 20.10. Polecam gorąco!!!
      • grek.grek Re: "Pola śmierci" 12.03.16, 14:29
        przyłączam się, Siostro :]

        pamiętam ten film z dawnych lat, zrobił na mnie duże wrażenie, a twarz aktora Hainga S. Ngora, grającego Prana, zapamiętałem na długo. jak również te zalane wodę pola ryżowe, na których musi pracowac w obozie reedukacyjnym.

        mam nadzieję obejrzeć go dzisiaj ponownie, przypomnieć sobie.
        wybitne kino.

        • siostra_bronte Re: "Pola śmierci" 12.03.16, 16:27
          Tak, Ngor dostał zresztą za tę rolę zasłużonego Oskara. Niestety, zginął zastrzelony pod swoim domem w Stanach w 1996 r., celem sprawców był rabunek. Co za ironia losu.
          • grek.grek Re: "Pola śmierci" 12.03.16, 16:59
            o, nie wiedziałem o tym Oscarze; zdecydowanie zasłużony, to naprawdę przejmujące aktorstwo.

            fatalny los.
            • siostra_bronte Re: "Pola śmierci" 12.03.16, 17:17
              W ogóle w Stanach zginęło pechowo wielu wybitnych ludzi, którzy tam wyemigrowali. W wypadkach samochodowych nasi rodacy Deyna i Klenczon, Friedrich Murnau w wieku zaledwie 43 lat. No i Lennon, czasem sobie myślę, że gdyby tam nie wyjechał, to by wciąż żył.
              • siostra_bronte Re: "Pola śmierci" 12.03.16, 17:28
                I jeszcze Jerzy Abratowski, autor hitów Ludmiły Jakubczak - zginął przypadkowo w czasie napadu na bank w Chicago.
                • ewa9717 Re: "Pola śmierci" 12.03.16, 17:46
                  No i Komeda poniekąt.
                  • ewa9717 Re: "Pola śmierci" 12.03.16, 17:47
                    Matko, ddddddddddddddddddddddddddd;)
                    • maniaczytania Re: "Pola śmierci" 12.03.16, 18:01
                      :)
                  • siostra_bronte Re: "Pola śmierci" 12.03.16, 18:22
                    Prawda.
                • maniaczytania Re: "Pola śmierci" 12.03.16, 17:53
                  i Jerzy Kosiński, choć to nie wypadek
                  ale wypadek nieszczęśliwy mocno w USA przyczynił się do śmierci K. Komedy - a przyczynił się do tego M. Hłasko ...
                  • siostra_bronte Re: "Pola śmierci" 12.03.16, 18:22
                    Tak, wracali po pijaku z jakiejś imprezy.
          • grek.grek Re: "Pola śmierci" 13.03.16, 13:23
            PS : znakomity film, wcale się nie zestarzał.

            o dziwo, słabo zapamiętałem te "pola ryżowe, na których pracował Pran", bo pracował na nich w urywku jednej sceny ;], ale za to od razu przypomniałem sobie tę świetną scenę, jak z filmu sensacyjnego, kiedy przyjaciele Prana naprędce próbują zrobić dla niego fałszywy dowód osobisty, żeby mógł razem z nimi opuścić miasto, które już opanowali Czerwoni Khmerzy. Problem jest z wywołaniem fotografii do tego dowodu. Wreszcie się udaje, za którymś razem zdjęcie nie blaknie, nazwisko zostaje wydrapane w dowodzie, dokument ląduje na stercie innych dokumentów. Wydaje się, ze sprawa załatwiona. Pran z radością powtarza swoje nowe nazwisko. I nagle - dramat...fotografia już naklejona w dowodzie... prześwietliła się.Nie ma twarzy, został czarny prostokąt, dowód nie może być honorowany, Pran musi zostać, a to oznacza śmierć albo zesłanie do obozu pracy.

            w ogóle, cała sekwencja, od momentu kiedy do miasta wkraczają Khmerzy, aż do pożegnania Prana z przyjaciółmi - jest kapitalna. Ten moment, kiedy zołnierze pakują ich do transportera wojskowego i wiozą nie wiadomo dokąd, a oni siedzą w środku, gdzie ciasno, ciemno i widac tylko lufą karabinu strażnika, który stoi obok i widzą go od pasa w dół - ich zdenerwowanie, przerażenie można niemal poczuć. Dokąd ich wiozą ? Zabiją ? JAK zabiją ?

            Zresztą, wożą ich i wożą, od annasza do kajfasza, pędzą przed sobą w podskokach z rękoma w górze, aby wreszcie wypuścić. Ileż jest tutaj nerwów, jaka temperatura, klimat całego zamieszania. Nikt nie wie, co się stanie, nikt nie wie, czy i kto przeżyje, a co ciekawe wszystko zaczyna się od wjazdu do miasta czołgów z uśmiechniętymi i machającymi przyjaźnie do wiwatujących tłumów żołnierzami. Potem ci sami zołnierze biorą się za czystki, rewizje, demolowanie, kradzieże i w każdej chwili gotowi są wpakować kulkę każdemu, kto sobie na to "zasłuży", czyli choćby odezwie się z nie dość głębokim ukłonem.

            Potem cała gehenna Prana w niewoli, ucieczka. To jak giną ludzie, zabijani niemal w odruchu - poirytowania, kaprysu, chwilowej niepoczytalności, dla odreagowania. Dzieci z karabinami, zaciętymi twarzami, które w obozie mogą rozkazywać "wrogom systemu" i bic, a nawet zabijać bezkarnie.

            A także scena, kiedy Sydney odbiera nagrodę Dziennikarza Roku, w swoim speechu nie mówi o sobie, lecz o zagnionym Pranie i jemu oddaje należną cześc, ale w toalecie spotyka towarzysza z tej tragicznej eskapady w Kambodży i słyszy od niego "Dobrze, że Prana tutaj nie ma, prawda ? masz całą nagrodę dla siebie, nie musisz się niż dzielić z nim, ty CHCIAŁEŚ< żeby go tutaj nie było". Sydney się oburza, ale za chwilę mamrocze, że może faktycznie tego chciał. Scena jest dobra, ale wydsaje mi się, ze ciut chybiona fabularnie.

            Sydney przecież nigdy nie zapomniał o Pranie, zrobił wszystko żeby go wyciągnąć i nie zostawił w Kambodży, po powrocie do kraju słał listy z jego zdjęciem i prośbą o odszukanie go do międzynarodowych instytucji. Nie mógł przecież pojechać do Kambodży i szukać go tam osobiście. To by było samobójstwo. Zarzuty są więc efektowne, wprowadzają pewną niejednoznacznośc interpretacji postawy Sydneya, ale w gruncie rzeczy nie rzutują na dalszą częśc filmu, nie znajdują rozwinięcia.

            sydney jest wierrnym przyjacielem PRana i sugestia, że zalezało mu, choćby instynktownie, na pozbyciu się go, jest naciągana.

            No i moment spotkania, kiedy Pran ucieka na teren Tajlandii i spotyka tam powiadomionego Sydneya. Piękna scena, męska przyjaźń, łzy usprawiedliwione ;]


    • grek.grek Oscary 2016, sekcja najlepszych dokumentów 12.03.16, 17:04
      ciekawy przegląd nominowanych filmów dokumentalnych, kto wie czy nie bardziej interesujący od zestawu fabuł :

      kulturaliberalna.pl/2016/03/08/przemoc-i-spiew-dokumenty-nagrodzone-oscarem-recenzja/
      • barbasia1 Re: Oscary 2016, sekcja najlepszych dokumentów 12.03.16, 17:37
        O! Dzięki! Świetna rzecz. Poczytam wieczorem. :)
    • siostra_bronte "Ta przeklęta niedziela" (1) 12.03.16, 18:05
      Zgodnie z obietnicą napiszę parę słów. Przypomnę, film Johna Schlesingera z 1971 r.

      Historia niezwykłego miłosnego trójkąta.

      Alex Greville (Glenda Jackson) żyje samotnie. Czasem spotyka się ze swoimi rodzicami, spętanymi konwenansami, ale bardzo bogatymi. Alex pracuje w agencji pośrednictwa pracy, ale czuje się wypalona i zamierza złożyć rezygnację.

      Daniel Hirsh (Peter Finch), szanowany lekarz. Ma świetne podejście do pacjentów, którzy bardzo go lubią. Mieszka samotnie w ładnym domku. Spotyka się ze swoimi krewnymi przy różnych religijnych okazjach (jest Żydem), takich jak bar micwa.

      I ten trzeci, Bob Elkin (Murray Head), młody artysta, chociaż nie wiadomo właściwie czy jego sztuka (rzeźby i instalacje) ma jakąś wartość. Bob jest młody, arogancki, robi tylko to, na co ma ochotę. Nie jest nawet specjalnie przystojny (moim zdaniem, hehe), ale wystarczy ta młodość i siła przebicia.

      Bob jest kochankiem i Alex i Daniela. Niezwykły układ. Ale to nie wszystko. Alex i Daniel wiedzą o sobie! A nawet się znają, choć z oczywistych względów unikają kontaktów.

      Ale to Bob rozdaje karty. Krąży między Alex i Bobem, kiedy ma na to ochotę. Wie, że będzie przyjęty z otwartymi ramionami. Powstaje pytanie, dlaczego i Alex i Daniel godzą się na to??

      Alex znosi to ciężej. Kiedy Bob zostawia ją w czasie weekendu, żeby pojechać do Boba, Alex popłakuje. Ale wie jaki jest układ. Może przecież zrezygnować w każdej chwili. Ale nie chce, i pewnie też nie potrafi. Jest do niego bardzo przywiązana, może nawet go kocha. W pewnej chwili mówi mu, że "cokolwiek jest lepsze niż nic, ale zaczyna myśleć, że jednak nic jest lepsze niż cokolwiek". Bardzo prawdziwe słowa.

      Kiedy Alex nie może się opanować i robi Bobowi wyrzuty, ten odpowiada "nie zachowuj się jak zaborcza żona". Alex traci rezon i przytula go, prosząc, żeby jej wybaczył.

      Daniel znosi tę sytuację lepiej. Może dlatego, że ma już swoje lata i życiowe doświadczenie. Zdaje sobie sprawę, że gej w jego wieku nie może spodziewać się zbyt wiele. Dlatego cieszy się każdą chwilą i można powiedzieć, że jest na swój sposób szczęśliwy. Na końcu filmu mówi, zresztą prosto do kamery "Szukałem kogoś odważnego i wartościowego. Bob taki nie był. Ale i tak byliśmy wyjątkowi".

      Bo w końcu Bob decyduje się na wyjazd do Stanów, gdzie ma nadzieję na karierę. I Alex i Daniel są podłamani, ale wiedzieli, że to nie może trwać wiecznie. Bob opowiada, że pewnie wróci niedługo, ale i Alex i Daniel, wiedzą, że to bajki. Zresztą Alex mówi mu prosto w twarz, że nie będzie na niego czekać.

      Pod koniec filmu Alex i Daniel spotykają się przypadkiem pod domem znajomych. Mają niewyraźne miny. Oczywiście zaczynają mówić o Bobie. Daniel pyta czy już wyjechał, Alex potwierdza. I rozstają się.

      Niezwykle ciekawa historia. Alex i Daniel godzą się na ten układ, bo nie chcą stracić Boba. Można się zastanawiać, co właściwie w nim widzą. Nie jest ani specjalnie przystojny, ani interesujący. Ale jak to w życiu, czasem trudno znaleźć wytłumaczenie, kiedy człowiek się zakocha.

      Muszę przyznać, że postępowanie Alex i Daniela budziła we mnie lekką irytację. Jak dla mnie oboje są wartościowymi, ciekawymi ludźmi (a Daniel w interpretacji Fincha jest wręcz seksowny!), a jednak tracą czas z takim aroganckim młodziakiem, który do pięt im nie dorasta.



      • siostra_bronte "Ta przeklęta niedziela" (2) 12.03.16, 18:21
        I tu dochodzimy do kwestii Murray Heada, który gra Boba. W porównaniu z Jackson i Finchem wypada blado. Z jednej strony, pasuje to do postaci, bo Bob jest płytki i mało ciekawy. Jednak trudno się pogodzić z tym, że Alex i Daniel właśnie dla niego stracili głowę. Nie wiem, jak zmieniłby się cały film, gdyby tę rolę zagrał po prostu lepszy aktor.

        Sam film jest bardzo subtelny i stonowany, z ładnymi zdjęciami. Brakowało mi większej temperatury, ale z drugiej strony takie wyważone pokazanie tej historii jest oryginalne.

        Aktorstwo Petera Fincha i Glendy Jackson rewelacyjne. Zwłaszcza Finch wypada świetnie. Jaki to wspaniały aktor! Bardzo naturalny, nie chowa się za technicznymi sztuczkami, po prostu przejmująco prawdziwy. Do tego podoba mi się :)

        Po premierze film wywołał duże kontrowersje. Pokazano menage a troi jako coś wręcz normalnego. Związek Daniela i Boba też. Nie ma tu otoczki grzechu, seksu w toaletach, nie ma też samoudręczania, samobójstwa i innych nieszczęść. W tamtych czasach to był przełom, a i dziś brzmi postępowo. Do historii "Ta przeklęta niedziela" przeszła jako pierwszy mainstreamowy film,w którym pokazano gejowski pocałunek, co wywołało prawdziwy skandal, a i teraz niektóre stacje wycinają tę scenę :)

        Ciekawostka: w epizodycznej roli nastolatka rysującego samochody pojawił się Daniel Day-Lewis, po raz pierwszy na ekranie!

        Trailer:

        www.youtube.com/watch?v=YLYLasLqII4
        • siostra_bronte "Ta przeklęta niedziela" (3) 12.03.16, 21:28
          Jeszcze o tytule. Oczywiście "Sunday, bloody Sunday" nie ma nic wspólnego z tragicznymi wydarzeniami z Irlandii Płn., o których śpiewało potem U2. Wyczytałam, że to było w owych czasach popularne określenie wśród dzieciaków, bo w niedzielę trzeba było iść do kościoła, a następnego dnia do szkoły. A bohaterowie filmu spotykali się głównie w weekendy.
          • siostra_bronte Re: "Ta przeklęta niedziela" (3) 12.03.16, 21:34
            Oj, w paru miejscach pomyliłam Boba z Danielem :)
        • grek.grek Re: "Ta przeklęta niedziela" (2) 13.03.16, 12:54
          dzięki, Siostro, za świetny opis i trafioną interpretację oraz wrażenia własne :]

          od razu sobie pomyślałem, a nie znałem tego filmu wcześniej, że w 1971 roku - TAkA historia... nawet dzisiaj byłaby tu i ówdzie przyjęta chłodno, a może i z oburzeniem.

          sądziłem, że w ostatnim akcie "osieroceni" Daniel i Alex [męskie imię dla kobiety, przypadek ? :)]
          zejdą się ze sobą, a potem wróci Bob, a oni nie otworzą mu drzwi ;]
          Ale to oczywiście byłoby bardzo bezpieczne zakończenie, stawiające konwencjonalny związek ponad związkiem prowokacyjnie egzotycznym.

          pewnych stereotypów nie udało się jednak uniknąć. Alex znosi ten trójkąt gorzej niż Daniel, co sugeruje, że - zgodnie z kulturowo-społeczną konwencją - kobiety są mniej odporne na poligamiczne układy i preferują mongamię. wg mnie, to jest zależne od osobowości, a nie od płci :]

          no i że człek starszy lepiej od człeka młodszego taką sytuację potrafi zaakceptować, co też wydaje mi się niekoniecznie trafione.

          chyba celnie zdiagnozowałaś przyczyny powodzenia Boba - młody jest :] Poza tym, mam wrażenie, ze dopóki Daniel i Alex muszą się nim ze sobą dzielić, dopóty jest dla nich atrakcyjny. Kto wie, czy gdyby mieli go na własność, tylko dla siebie, nie czując zagrożenia utraty na rzecz drugiego boku tego trójkąta, nie odkryliby szybko jego miałkości i nie porzucili.

          to ofk tylko próba odczytania intencji i ewentualnych zachowań fikcyjnych postaci, więc dość ryzykowna, ale może scenarzysta i reżyser coś tutaj ukryli ? może ten Bob specjalnie ejst taki mdły i bezkszałtny, żeby nas skłonić do zastanowienia i naprowadzić na pewne sugestie ?

          obsada faktycznie znakomita.

          ciekawe dlaczego stacje TV wycinają scenę gejowskiego pocałunku ?
          czyżby bali się, ze widzowie nie będę chcieli sami z siebie zamykać oczu ? ;]]
          ech, te telewizje, media, kościoły... zawsze z paluszkiem gotowym do nauczania, pouczania
          i decydowania zamiast widza :]

          dzięki raz jeszcze, Siostro, znakomity film, znakomity opis !
          • siostra_bronte Re: "Ta przeklęta niedziela" (2) 13.03.16, 14:21
            Dzięki, Greku :)

            Tak, to byłoby zbyt łatwe zakończenie, gdyby oboje się zeszli.

            No cóż, Alex czuje się samotna i chciałaby mieć kogoś na stałe. Oczywiście nie zależy to od płci. Alex jeszcze przed wyjazdem Boba ma przelotny romans ze swoim klientem z pracy. Wie, że to nie ma przyszłości, bo facet jest żonaty, ale ma dołek i potrzebuje kogoś, choćby na krótko. Bob niemal ich przyłapuje in flagranti. A potem nie może ukryć złośliwości wobec Alex, jakby w ogóle miał prawo być zazdrosny.

            Daniel ma za sobą nie najlepsze doświadczenia. Spotyka przypadkiem byłego kochanka, jakiegoś niezłego cwaniaka (w tej roli Jon Finch, pamiętny z "Makbeta" Polańskiego). Facet chce wyłudzić od niego leki, a korzystając z jego nieobecności okrada jego samochód. Nic dziwnego, że Daniel nie jest już bynajmniej romantykiem.

            To ciekawa uwaga, rzeczywiście to, że Bob nie jest całkowicie dostępny dla obojga zwiększa jego atrakcyjność. Jak Alex i Daniel się cieszą kiedy niespodziewanie do nich wpada! Bardzo możliwe, że w normalnym związku oboje szybko przejrzeliby na oczy.

            Tak, świetna obsada, oprócz Boba, niestety.

            To jest ciekawe pytanie. Nie mam pojęcia. Jeszcze zrozumiałabym jakąś ostrą scenę seksu, ale to? Myślę, że właśnie normalność i naturalność tej sceny była wtedy tak szokująca. Ciekawi mogą sobie jej poszukać w youtubie :)

            Jeszcze raz dzięki :)

            • siostra_bronte Re: "Ta przeklęta niedziela" (2) 13.03.16, 14:32
              O, znalazłam scenę z nieletnim Danielem Day-Lewisem. Od 0:19 do 0:22.

              www.youtube.com/watch?v=jvf0IjmU6oE
            • grek.grek Re: "Ta przeklęta niedziela" (2) 13.03.16, 16:50
              cała przyjemnośc po mojej stronie, Siostro :]

              a to ciekawa okoliczność, czyli istnieje w tym trójkącie zazdrość :]

              Daniel nie ma więc złudzeń.
              ale romantykiem mógłby być :]
              bycie nim, nie musi wzmagać monogamicznych ciągot ;]
              przecież małżeństwo czy mono-związek nie zabija w człowieku
              zainteresowania innymi ludźmi, włącznie z zainteresowaniem stricte
              seksualnym. człowiek na siłę próbuje to zwalczyć, ale instynkt działa
              tak czy owak, nie da się swojej ludzkiej natury spacyfikować, akt
              małzeński, przysięga wierności nie mają żadnej czarodziejskiej mocy :]

              zdecydowanie :]

              to się chyba nazywa : wyparcie :]
              tak jakby się bali, że od uświadomienia widzów, że istnieją na świecie homoseksualiści i się całują, ludzie zaczną skakać oknami, krowy przestaną dawać mleko, a młodzież dokona homo-konwersji w akcie buntu nastoletniego, hehe.

              :]
              • siostra_bronte Re: "Ta przeklęta niedziela" (2) 13.03.16, 19:22
                Alex robi Bobowi sceny zazdrości. A potem Bob jej, chociaż akurat on nie ma do tego żadnego prawa.

                Może źle się wyraziłam :) Daniel jak najbardziej chce stałego związku. Tylko to mu się nie udaje spotkać właściwej osoby. Widzimy ex-kochanka, który go okrada,, i z którym miał pewnie niezłe przejścia. Bob też nie daje mu tego, czego potrzebuje, ale podobnie jak Alex, łapie chwile szczęścia, które musi się skończyć.

                Hm, mam odmienne zdanie na temat romantyzmu i monogamii :)

                Hehe :)
                • grek.grek Re: "Ta przeklęta niedziela" (2) 14.03.16, 13:00
                  świetna analiza, Siostro.

                  o, to trudny i złożony temat :]
                  mam wrażenie, że po prostu to poligamia jest częścią natury ludzkiej.
                  monogamia zaś, jest wytworem kulturowym.
    • maniaczytania to może Pegaz nr 2 i mała zapowiedź, co w 3 ;) 12.03.16, 19:32
      znowu za krótko ;)

      Tym razem:
      - krótkie podsumowanie Orłów, a potem rozmowa z trzema paniami reżyserkami filmów dokumentalnych, nominowanych do tej nagrody. I choć samych filmów raczej nie obejrzę, to same panie wypadły bardzo ciekawie;
      - spektakl teatralny "Jezioro" - migawki, niby próba i rozmowa z reżyserką i dwójką aktorów - interesująco acz nie dla mnie ta sztuka na pewno ;)
      - potem (chyba) rozmowa o tym, czy w Polsce mamy klasę średnią i jak ją zdefiniować - to w nawiązaniu do spektaklu, bo to niby tacy bohaterowie - do rozmowy zaproszono prof. P. Śpiewaka, nowego dyrektora TVP Kultura M. Matyszkowicza, rapera P. "Vienio" Więcławskiego i T. Platę. Dyskusja interesująca, chociaż nawet w połowie nie odpowiedziała na pytanie ;
      - książka - reportaże "Bardzo martwy sezon" , świetna interpretacja fragmentu (Rafał Maćkowiak) i rozmowa z autorem - Marcinem Kołodziejczykiem
      - zespół muzyczny Dagadana, mieszany etnicznie (polsko-ukraiński) - muzycznie całkiem nieźle, wokalnie nie moja bajka.

      W kolejnym coś, co mnie interesuje, czyli rozmowa (podobno ekskluzywna ;) ) z reżyserką "Niewinnych" - widziałam w kinie trailer - ciekawy film się zapowiada.

      A "Sondę 2" ktoś będzie oglądał? Ma być o satelitach Ziemi :)
      • grek.grek Re: to może Pegaz nr 2 i mała zapowiedź, co w 3 ; 13.03.16, 12:58
        dzięki, Maniu, za zgrabny opis :]

        nie oglądałem jeszcze żadnego odcinka, ale nawet bez tego zaryzykuję opinię, że organizowanie debaty z czterema goścmi, która ma trwać 12 minut czy tam kwadrans, grozi wpadką, bo w 15 minut nie sposób zawiązać polemiki, która zadany temat rozwinie zadowalająco.


        • barbasia1 Re: to może Pegaz nr 2 i mała zapowiedź, co w 3 ; 17.03.16, 23:18
          grek.grek napisał:
          > zaryzykuję opinię, że
          > organizowanie debaty z czterema goścmi, która ma trwać 12 minut czy tam kwadra
          > ns, grozi wpadką, bo w 15 minut nie sposób zawiązać polemiki, która zadany tema
          > t rozwinie zadowalająco.

          Zgadza się.
      • barbasia1 Re: to może Pegaz nr 2 i mała zapowiedź, co w 3 ; 17.03.16, 23:17
        > - książka - reportaże "Bardzo martwy sezon" , świetna interpretacja fragmentu (
        > Rafał Maćkowiak) i rozmowa z autorem - Marcinem Kołodziejczykiem

        Kapitalny ten fragment tekstu, gęsty jak krupnik od potocyzmów, wyrazów slangowych itp. I świetna interpretacja Rafała Maćkowiaka. Warto było tym razem poświecić czas na prezentację tekstu. Rozmowa z autorem, Marcinem Kołodziejczykiem oczywiście za krótka.

        > - zespół muzyczny Dagadana, mieszany etnicznie (polsko-ukraiński) - muzycznie c
        > ałkiem nieźle, wokalnie nie moja bajka.

        Mnie się bardzo podobała Dagadana, lubię takie klimaty.

        > - potem (chyba) rozmowa o tym, czy w Polsce mamy klasę średnią i jak ją zdefini
        > ować -[...] Dyskusja interesująca, chociaż nawet w połowie nie odpowiedziała na pytanie ;

        Otóż to. Nie wiem po co w ogóle zaczytać taką rozmowę w programie, skoro i tak wiadomo, że nie da się za długo podyskutować.

        Za krótko zdecydowanie.

        Wczoraj niestety nie oglądałam "Pegaza". Poszukam w necie wczorajszego odcinka.
    • siostra_bronte "Przypadek" 13.03.16, 14:05
      W Kulturze o 20.15. Jakoś nigdy nie miałam okazji obejrzeć.
      • grek.grek Re: "Przypadek" 13.03.16, 16:43
        a wcześniej "Amator" [od 18:15], czyli dzien z kinem Kieślowskiego, w 20 rocznicę śmierci.

        widziałem "Przypadek" dawno temu, co ciekawe sięgnąłem po niego obejrzawszy rewelacyjny "Biegnij, Lola, biegnij" Toma Tykwera, który zainspirował się właśnie filmem Kieślowskiego. Trudno tego nie dostrzec, bo schemat jest wyrazisty : trzy rózne scenariusze losów bohatera, w zależności od tego prozaicznej okoliczności - w "Przypadku" od tego czy zdązy wskoczyć od odjeżdzającego pociągu.

        szczerze mówiąc, dzisiaj ani "Przypadku" ani "Loli..." nie pamiętam zbyt dobrze.
        jednak nawet najlepsze filmy trzeba obejrzeć kilka razy, żeby dobrze je sobie zakodować, tak mi się wydaje :] Co o tym sądzisz/sądzicie ?

        mój faworytny film Kieslowskiego, to "Czerwony", od dawna czekam na jakąs powtórkę w TVP, ale na razie ani widu, ani słychu. I tak brawo dla Kultury, że nie zapomnieli o rocznicy.

        o 22:50 dokument "Still Alive" o ŚP.
        pamiętam, ze chyba nawet go kiedyś opisywałem.
        tyle pamiętam z tych dzisiejszych propozycji "kieślowskich" ;]
        • siostra_bronte Re: "Przypadek" 13.03.16, 18:57
          Tak, fajnie, że Kultura pamiętała. Zwłaszcza, że jego filmy są jakoś rzadko pokazywane ostatnio, nie sądzisz? Właśnie chciałam zobaczyć "Przypadek".

          Do Kieślowskiego mam niejednoznaczny stosunek. Nie lubię jego filmów francuskich, wydają mi się pretensjonalne, Dekalogu też nie. Widziałam "Amatora" bardzo dawno, ale pamiętam, że mi się podobał.
          • grek.grek Re: "Przypadek" 14.03.16, 12:57
            ostatnimi czasy TVP pokazywała Dekalog, wszystkie częsci, ale faktycznie : jak chodzi o całokształt, to Kieślowski bywa pokazywany zbyt rzadko.


            • siostra_bronte Re: "Przypadek" 14.03.16, 19:45
              Tak, "Dekalog" leciał niedawno.

              Obejrzałam tylko parę minut "Przypadku". Wydał mi się bardzo przygnębiający, nie miałam zupełnie nastroju i przełączyłam się na "Bodo" :)
              • grek.grek Re: "Przypadek" 15.03.16, 13:35
                ja nie podszedłem do "Przypadku", jakoś tak od razu się nastawiłem na serial :].
                może podadzą jakąś powtórkę, bo chętnie bym sobie go jednak przypomniał.

                interesująca jest sama konstrukcja - trzy rózne warianty losów bohatera, w zależności od tego, czy w danym momencie wskoczy do odjeżdzającego pociągu. Drobiazg zmienia wszystko, jedna mała zmienna powoduje, że całe życie zmienia swój bieg, kierunek, bohater dokonuje innych wyborów, inne decyzje podsuwa mu logika położenia, w którym się znajduje.

                polecam też "Biegnij, Lola, biegnij", który jest otwarcie inspirowany "Przypadkiem". tam mamy dziewczynę, punk girl [ta rolą Franka Potente objawiła swój talent i osobowość], która wybiega z mieszkania i ma za zadanie ocalić życie swojego chłopaka, zdobywając odpowiednią ilośc pieniędzy czy narkotyków ? już nie pamiętam. tak czy owak, tutaj również są trzy warianty rozwoju zdarzen, w zależności od pierwszych decyzji bohaterów. LOla trzy razy wybiega z mieszkania i trzy razy los kieruje nią inaczej. Właśnie - LOS.

                człowiek ma wolną wolę czy decydują zawsze okoliczności i logika rozwoju wypadków ? frapujące pytanie :]
    • maniaczytania Bodo - odc. 2 13.03.16, 21:50
      hmm, uczucia trochę mieszane - strasznie ten Bodzio był napastowany ;) I to przez płcie obie :)))

      Greku - jak Pola Negri?

      Dziś napisze tylko co mi się podobało, na resztę spuszczę zasłonę milczenia ;)
      Podobał mi się wątek z Morycem i ojcem Bodo - od pociągu do samego końca. Podobał mi się warszawski 'cwaniak' i w sumie scena w Teatralnej z bruderszaftem też była niezła. Niezmiennie podoba mi się muzyka.

      Tym razem z epizodów ja bym wyróżniła Eryka Kulma (w roli uwodziciela) i Józefa Pawłowskiego (cwaniaka).
      • barbasia1 Re: Bodo - odc. 2 14.03.16, 00:27

        Bałam się, że nie obejrzę dziś "Bodo", ale się udało.

        Hehe! Właśnie. :) I żadnej nie uległ. Zwłaszcza eleganckiej żonie dyrektora.

        Pola Negri, właściwie jej pojawienie się przed teatrem wypadło imo bardzo efektownie. Edyta Herbuś bardzo ładnie się prezentowała.

        Nie wiem , czy słyszałaś Maniu, czy słyszeliście. W rzeczywistości Pola Negri i Eugeniusz Bodo nigdy się ze sobą nie spotkali .

        Tak, Zgadzam się, Maniu. Eryk Kulma - bardzo ciekawa nowa twarz -świetnie zagrał swoją rolę.

        A'propos, znakomicie został dobrany też aktor, który gra młodego Dymszę! Widać podobieństwo.
        Nie skojarzyłam na początku, że Adolf Bagiński, który pojawił się na przesłuchaniu w teatrze razem z Bodziem i dostał angaż to Dymsza.

        • grek.grek Re: Bodo - odc. 2 14.03.16, 13:16
          nie uległ, bo ona też Ada :]
          Ada...
          no i Bodziowi nie wypada ;]

          w ogóle, fajne imiona, nie ? Teodor, Bodzio, Ada. jak to brzmi !

          przyłaczam się do Was, Barbasiu - pan Kulma : świetnie się zaprezentował,
          szalenie interesująca fizjonomia. No i ta scena ze szlafrokiem taka jakby odważna ? :]
          jak na realia polskiej telewizji... narodowej.

          dzięki, Barbasiu, za tę informację o Dymszy.
          nie skojarzyłem zupełnie.
          BRAWO TY !
          z tą wiedzą, od razu dodaję +5 do oceny tego odcinka :]
          • barbasia1 Re: Bodo - odc. 2 15.03.16, 00:17
            Dyrektorowa to Ada!!! Ależ tak, że też ja na to nie wpadłam! :)

            CDN.
            • grek.grek Re: Bodo - odc. 2 15.03.16, 13:38
              yes :]
              dlatego Bodzio nie może się zdobyć na czyn.

              swoją drogą, na drugi dzień pani Ada ma taką minę, jakby chciała go zaszlachtować, ale
              koniec końców cieszy się z jego wygibasów castingowych i popiera jego kandydaturę, czym
              zresztą mu szkodzi, bo wzbudza podejrzliwość i zazdrośc męża.

              swoją drogą, ten casting teatralny z lat 20-tych wyglądał jak nieco mniej widowiskowa wersja współczesnego showtalent, nie sądzisz/nie sądzicie ?

              czwórka jurorów, scena, kandydat, występ, konsultacje... :]
          • barbasia1 Re: Bodo - odc. 2 17.03.16, 19:08
            Hehe! :)))

            Dzięki! :)
      • grek.grek Re: Bodo - odc. 2 14.03.16, 13:13
        Maniu, Pola Negri - pięęękna :] i uroczo skromna i bezpretensjonalna. Idealna.

        no właśnie, dlaczego wszyscy napastują pana Bodzia ?
        co to za zmowa ? :]
        szczerze mówiąc, wyglądało to mało wiarygodnie, jakby scenariusz na siłę
        próbował lepić bohatera, pod przyszłe osiągnięcia, zamiast pozwolić aby ta jego
        rzekoma atrakcyjnośc pojawiła się... samotrzeć :"] samorzutnie.

        co mi się podobało, i co - wg mnie, zdecydowało o tym, że odcinek był to bardzo dobry - to wyprowadzenie akcji w gwarne miejsca.

        przytułek dla bezdomnych, pociągowe wagony, peron, restauracja dworcowa, teatr i casting, kawiarnia dla aktorów [gdzie Bodzio pije z Fertnerem] a wszędzie dużo ludzi, przyjemny rejwach, duzo strojów z epoki, nieźle dobranych twarzy i oto mamy naprawdę niezły podmuch tych lat 20-tych.

        a do tego świetne ujęcia wnętrz czynszówek w starych kamienicach. I zaułki, chodniki, uliczki. tym razem tak pokazane, że aż nie śmiem podejrzewać, że w studio je spreparowano :]

        fabuła trochę na razie schematyczna : miałem sen... a oni nie chcieli mi pozwolić... więc porzuciłem ich i pojechałem go realizować... wbrew wszystkim i wszystkiemu... stawiajać wszystko na jedną kartę... a teraz przechodzę trudne początki... historia w amerykańskim stylu :]

        nie wiem, co sądzisz/co sądzicie, ale jak wszedł na scenę pan Damięcki, to od razu widac było róznicę w aktorskim kunszcie. Młodzi młodymi, ale dopiero starsi aktorzy potrafią zrobić klimat. jednak, co dobry background, to dobry background. żeby takie coś zagrać, trzeba swoje przeżyć, zobaczyć, przeczytać, doświadczyć. Bez tego trudno znaleźć w sobie odpowiednie nastroje i zrozumienie chwili, epoki, momentu historycznego, obyczaju. Młodzi są współcześni. A te lata 20-te, to ja czuję w aktorstwie tych starszych właśnie :]

        ciut mi brakuje jakichś scen do zapamiętania, dialogów do ściągnięcia, takich...significantów ;]

        a pani Ada w Łodzi rzuca tego, którego wybrała zamiast Bodzia, bo Bodzio pojechał do tej Warszawy :] od razu wydał się jej ciekawszy od tamtego, hehe. Ale interesowna pańcia, nie ? Warszawa fajna jest, a Bodzio tylko dlatego, ze na tle tej Warszawy stoi w jej głowie. to ci dama ;]

        • siostra_bronte Re: Bodo - odc. 2 14.03.16, 19:35
          Zdecydowanie się rozkręca :)

          Też podobało mi się wyjście w miasto. Efektowne były te sceny w kawiarni, ze świetną rolą Damięckiego. Zgadzam się, że scena z Karolem (faktycznie ciekawa twarz pana Kulmy) jak na nasze realia odważna. W końcu to serial w prime timie, a tu takie rzeczy :) Ale Karol Hanusz to postać autentyczna, będzie przez lata bliskim przyjacielem Bodo, a ta scena jest dosyć prawdopodobna. Czytałam ciekawy wywiad z producentem, więc wiem :) Z postać prostytutki z Powiśla jest fikcyjna.

          Moim zdaniem była przynajmniej jedna scena do zapamiętania, a właściwie montaż kilku scen, do tanga śpiewanego przez Kordka. Naprawdę świetne.
          • siostra_bronte Re: Bodo - odc. 2 14.03.16, 19:39
            *pana Kulma.

            *Z kolei postać...
          • siostra_bronte Re: Bodo - odc. 2 14.03.16, 19:49
            Ja też poznałam Dymszę :) Adolf to jednak rzadkie imię. No i aktor, który go grał był zaskakująco podobny.
          • grek.grek Re: Bodo - odc. 2 15.03.16, 13:19
            aaa, to widzę uzbrojona jesteś w stosowne wywiady, Siostro :]
            doskonale !

            mnie się trafiła jakaś jedna recenzja, i żebym to ja chociaż pamiętał gdzie ją czytałem...
            albo cokolwiek Z NIEJ pamiętał... :]

            a tak, to była dobra scena.
          • barbasia1 Re: Bodo - odc. 2 17.03.16, 17:48
            > tu takie rzeczy :) Ale Karol Hanusz to postać autentyczna, będzie przez lata b
            > liskim przyjacielem Bodo, a ta scena jest dosyć prawdopodobna. Czytałam ciekawy
            > wywiad z producentem, więc wiem :)

            A to ciekawe! Po co więc wprowadzono fikcyjną postać Moryca, skoro jest autentyczny przyjaciel i to w dodatku tak barwna postać jak Karol Hanusz, jak podaje wikipedia,aktor teatralny, estradowy kabaretowy i filmowy, śpiewak, jeden z pierwszych polskich gwiazdorów kabaretowych i jeszcze do tego gej.

            > Moim zdaniem była przynajmniej jedna scena do zapamiętania, a właściwie montaż
            > kilku scen, do tanga śpiewanego przez Kordka. Naprawdę świetne.

            Tak. :)
        • barbasia1 Re: Bodo - odc. 2 17.03.16, 18:48
          >ciut mi brakuje jakichś scen do zapamiętania, dialogów do ściągnięcia, takich...significantów ;]

          Masz sporo racji.
          Aczkolwiek, coś można byłoby znaleźć.

          Bronte wspomniała już o scenie, w której występuje Michał Orda (czyli Dariusz Kordek).

          Mnie utkwiła w głowie scena, w której Bodzio i Moryc wynajmują pokój. Właścicielka mieszkania, stara kobieta składa ofertę: "dwa łóżka dwa ruble, jedno łóżko dwa ruble". Panowie lekko zdziwieni patrzą na siebie , po czym oczywiście wybierają dwa łóżka za dwa ruble. Kobieta wyjaśnia, że chciała sprawdzić, czy są "prawdziwymi chrześcijanami".

          I ten sposób wszelkie ewentualne spekulacje na temat homo- czy też biseksualizmu Bodo, o czym, jak wyczytałam, krążyły plotki, zostały w serialu ostatecznie ucięte.
          Telewizja narodowa. ;)
          • grek.grek Re: Bodo - odc. 2 18.03.16, 14:21
            wiesz, Barbasiu, to był dopiero 2 odcinek, te homoseksualne aluzje mogą jeszcze wrócić ;]

            yes, to dobra scena.
            4 ruble, to w końcu więcej niż 2, nieprawdaż ?

            ale wspominam sobie teraz np. Prokuratora" i o ile owszem, pamiętam jeszcze kilku bohaterów, i o co mniej więcej szło, to jednak jakichś "hitów" nie odnajduję. powtórki nie planuję.

            mam nadzieję, że "Bodo", to będzie taki serial, do którego można wracać, jak do "Kariery Nikodema Dyzmy", "Lalki" czy "Stawki..." i innych.
            • siostra_bronte Re: Bodo - odc. 2 20.03.16, 18:04
              Myślę, że jednak nie uda się osiągnąć wspaniałego poziomu wymienionych przez Ciebie seriali. To były inne czasy. Inaczej się kręciło seriale, był czas na przygotowanie i realizację, teraz wszystko robi się w pośpiechu. No i była kasa na scenografię, kostiumy. O innym poziome aktorstwa i reżyserii już nie wspomnę.

              Ale i tak czuję sympatię do "Bodo". Serial biograficznym a więc i kostiumowy to teraz u nas rzadkość, bo wiąże się z dużymi kosztami. I już za to daję mu kredyt zaufania. Właściwie to pierwszy niekryminalny polski serial jaki oglądam od dawna!
              • maniaczytania Re: Bodo - odc. 2 20.03.16, 18:13
                Siostro - masz dużo racji!
                Ale jeśli chodzi o sam budżet, to "Bodo" jest pierwszym od lat serialem z naprawdę sporym :) Zobaczymy, jak to wyjdzie w kolejnych odcinkach ;)
                • siostra_bronte Re: Bodo - odc. 2 20.03.16, 18:19
                  Miło mi :) Tak, czytałam, że to duży budżet. Ale liczę głównie na ciekawą historię, bo w życiu Bodo nie brakowało dramatycznych chwil, no i epoka jest fascynująca.
              • grek.grek Re: Bodo - odc. 2 21.03.16, 12:58
                mam podobne podejrzenia, Siostro.
                Ale, także - podobnie jak Ty - daję temu serialowi fory.
                wydaje mi się, ze sam pomysł jest bardzo dobry.
                nie tyle nawet chodzi o postać Bodo, ile pokazanie tamtych czasów : stylu życia,
                kulisów teatru i kina, może jakiegoś tła społecznego, no i ubiorów, samochodów,
                muzyki etc.
            • barbasia1 Re: Bodo - odc. 2 20.03.16, 18:20
              grek.grek napisał:

              > wiesz, Barbasiu, to był dopiero 2 odcinek, te homoseksualne aluzje mogą jeszcze wrócić ;]

              Może i homoseksulane aluzje wrócą, ale widz, my już wiemy, że nie mają one pokrycia w "faktach".

              Wprowadzone ze smakiem delikatne sugestie, dwuznaczności dotyczące skrywanego homoseksualizmu (jak wspominałam pogłoski o bi- homosekualizmie krążyły od lat) u jednej z największych gwiazd kina międzywojennego i bożyszcza kobiet (dla odmiany Karol Hanusz, jak czytałam, nigdy nie krył się ze swoim homoseksualizmem, co nie przeszkodziło mu zrobić karierę i wielką popularność), sprawiłyby imo, że serialowa postać Bodo zyskałaby na wielowymiarowości i może prze to przełamywałaby schematy, którymi posługują się twórcy, o czym Greku wspominasz.

              Dylemat czy Bodo był homo-, bi- czy heteroseksualny raczej nigdy nie zostanie rozstrzygnięty,
              Ale jest co badać i nad czym się zastanawiać, zwraca uwagę na to autor artykułu o Bodo na stronie queer.pl (sic. !)
              Aktor nigdy się nie ożenił, co wówczas było raczej ekscesem niż normą.
              Pełen niejasności jest także jego jedyny związek o którym publicznie wiedziano – z czarnoskórą Reri. Więcej w tej historii marketingowych zabiegów mających wypromować film „Czarna perła” (1934) w którym oboje wystąpili, niż autentycznego zauroczenia. Bodo pojawiał się w tym filmie w potrójnej roli, nie tylko aktora, ale także scenarzysty i producenta, więc powodzenie „Czarnej perły” bardzo leżało mu na sercu. Już wówczas wiedziano, że nic tak dobrze nie sprzedaje filmu, jak głośny romans pary bohaterów. Przy okazji Bodo jawi się tu jako wyjątkowy cynik, który nie tylko szybko po zakończeniu zdjęć stracił zainteresowanie dla Reri, ale już wcześniej pchnął ją w ramiona innych mężczyzn i rozpijał, by potem właśnie nadmiernym pociągiem do alkoholu tłumaczyć porzucenie „egzotycznej piękności”.

              Dalej autor artykułu z queer.pl tak pisze:

              Abstrahując zresztą od kwestii orientacji seksualnej, w biografii Bodo pełno jest nienormatywności genderowej. Choćby jego hobby, którym były... robótki ręczne, specjalizował się zwłaszcza w makatkach z koralikami. Wśród jego przyjaciół było wielu gejów, w tym Karol Hanusz i Michał Waszyński (o tym pierwszym niczego nie dowiemy się z biografii Wolańskiego, pisząc o tym drugim autor nie wspomina, że był homoseksualistą).

              Szczególnie warte analizy jest upodobanie i talent Bodo do występowania w damskim przebraniu. [...]

              Najlepiej pamiętany jest oczywiście epizod z „Piętro wyżej” (1937), gdzie jako „krajowego wyrobu Mae West” zaśpiewał słynny przebój „Sex-appeal”. Już w początkach kariery zasłynął przebierankami, wcielał się np. w rolę ówczesnej gwiazdy Zuli Pogorzelskiej. Potem wielokrotnie jeszcze odgrywał kobiety, w tym na deskach scenicznych w nieśmiertelnej farsie „Ciotka Karola”, o której tak pisała dziennikarka przedwojennego „Kina”: „Mae West mogłaby pozazdrościć Eugeniuszowi Bodo bajecznej linii i wytwornych ruchów, gdyby go ujrzała w roli „Ciotki Karola”. Prawdziwy talent ma ten artysta do przeobrażania się w kobietę, co mogliśmy skonstatować nie po raz pierwszy”.


              > 4 ruble, to w końcu więcej niż 2, nieprawdaż ?
              Nie rozumiem!??
              • barbasia1 Re: Bodo - odc. 2 - tamborek! 20.03.16, 18:54
                Serialowy Bodzio też zajmuje się robótkami ręcznymi, teraz to sobie uświadomiłam, wyszywa na tamborku!
                • angazetka Re: Bodo - odc. 2 - tamborek! 20.03.16, 20:11
                  Nie tylko serialowy ;) Faktycznie Bodo to uwielbiał.
                  • barbasia1 Re: Bodo - odc. 2 - tamborek! 20.03.16, 20:18
                    angazetka napisała:

                    > Nie tylko serialowy ;) Faktycznie Bodo to uwielbiał.

                    Tak, tak, o tym piszę post wyżej. :)
              • barbasia1 Re: Bodo - odc. 2 20.03.16, 19:04
                Jeszcze jeden fragment:

                Nie bez znaczenia jest także fakt, że to Eugeniusza Bodo obsadzono w roli obiektu uczuć w filmach w których kobiety przebierały się za mężczyzn. Zarówno w „Czy Lucyna to dziewczyna?” (1934), jak i „Książątku” (1937), grani przez niego bohaterowie ulegali urokowi subtelnych chłopców, pełno więc w obu filmach płciowej dwuznaczności. W pierwszym dochodzi nawet do pocałunku Stefana i Juliana, a w drugim pojawia się znaczący monolog w którym Tadeusz Rolski (Bodo) zastanawia się nad swoim pociągiem do Władka: „Bo to nawet nie jest uczucie przyjaźni, tylko diabli wiedzą, jakiś sentyment czy coś... Zupełnie, jakby pan nie był mężczyzną!”.

                queer.pl/artykul/187135/eugeniusz-bodo-1899-1943
                • siostra_bronte Re: Bodo - odc. 2 20.03.16, 19:55
                  Barbasiu, bardzo ciekawy tekst :)

                  W ogóle z Reri to niesamowita sprawa. Grała u samego Murnaua w jego ostatnim, słynnym filmie "Tabu". Niestety, reżyser zginął w wypadku samochodowym jeszcze przed premierą. Jak Reri pojawi się w serialu to poszukam trailera "Tabu".
                  • barbasia1 Re: Bodo - odc. 2 20.03.16, 20:06
                    Dziekuję! :) Gdybyś chciała przeczytać całość klinij na jego kopię.

                    Ciekawa informacja.
                    Świetnie, trzymam za słowo. :)

                    Jeszcze jedno autor artykułu w queer .pl zwraca uwagę na jeszcze jeden znamienny fakt , że autor pierwszej biografii Eugeniusza Bodo wspomina o licznych romansach aktora, nie wymienia jednak żadnego nazwiska kobiety, z którą ten romansował.
                  • barbasia1 Re: Bodo i Reri Wysokie Obcasy 20.03.16, 20:18
                    www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53662,7851085,Bodo_i_Reri.html


                    Ostatnim Polakiem, który spotyka się na Tahiti z Reri, jest Lucjan Wolanowski. W 1961 r. reporter czeka wiele wieczorów, zanim aktorka pojawi się w barze Col Bleu. Barman nie rozumie, dlaczego komuś zależy na spotkaniu z dawną gwiazdą ekranu. Kobiety podejrzewają sprawy sercowe, mężczyźni, że coś przeskrobała. 'Dobry wieczór pani' - mówi po polsku Wolanowski. Usta Reri drżą, oczy wilgotnieją. Milczy przez dłuższą chwilę. Barman patrzy podejrzliwie na Wolanowskiego. Pewnie obraził ją i przez niego Reri płacze. 'We wszystkich marynarskich knajpach świata za to dostaje się w zęby' - zapisuje reporter. Tahitanka tłumaczy przyczynę płaczu. Barman daje spokój.Reri wciąż ma zdjęcia. A na nich pieczątki zakładów fotograficznych z Warszawy, Krakowa, Zakopanego, Krynicy... Pyta reportera o ludzi, których spotykała w Warszawie. Co to jest getto? Co to jest obóz koncentracyjny? Dlaczego zbudowano komory gazowe? Nie rozumie. Nie wie też o tragicznej śmierci Eugeniusza Bodo w sowieckim łagrze w 1943 r. Ciągle lubi mocne trunki. W niektóre dni właściciel kina wyciąga szpule ze zniszczonym już bardzo 'Tabu', a Reri zjawia się na widowni i ogląda je po raz setny. Nie mówi już po polsku. Pamięta tylko niektóre słowa. Za to piosenkę pamięta całą: 'Dla ciebie chcę być biała...'.
              • grek.grek Re: Bodo - odc. 2 21.03.16, 13:06
                w pełni się zgadzam, Barbasiu, te wątpliwości i niejednoznaczności mogłyby/mogą tylko
                pomóc serialowi i samej postaci głównego bohatera :]

                hehe, no właśnie : nie ożenił się, lubił robótki ręczne, na scenie wdziewał sukienkę... ;]]
                dla ówczesnych z pewnością były to zachowania albo zaniechania rzucające na niego cień
                podejrzenia. Tyle że przecież homoseksualizm polega na utrzymywaniu seksualnych relacji
                z osobą tej samej płci. Przyznam, że trudno mi zrozumieć, co ma wspólnego robótka ręczna z
                seksem ;]

                jak również ożenek. tajemnicą Poliszynszyla ;] jest, że największy odsetek gejów, to mężczyźni w związkach małżeńskich z kobietami. Małżeństwo jest dla nich formą doskonałego - wg nich - kamuflażu.

                a poza tym, każda kobieta ma pierwiastek męski, a każdy męzczyzna pierwiastek kobiecy :]]

                "Nie rozumiem!??"

                ja chyba też ;]
                źle policzyłem.
                wybacz mi :]]
                • barbasia1 Re: Bodo - odc. 2 28.03.16, 19:23
                  Wydaje mi się, że homoseksualizm to jednak przede wszystkim pociąg seksualny do osób tej samej płci. Ale to na marginesie.

                  >Przyznam, że trudno mi zrozumieć, co ma wspólnego robótka ręczna z seksem ;]

                  Greku nie udawaj, że nie wiesz, o co mi chodzi. :)

                  Robótki ręczne, zgodzisz się ze mną, to zajęcie , które jest zasadniczo domeną kobiet. Ilu masz, ilu znasz kolegów, sasiądów, prawdziwych facetów, którzy zajmują się robótkami, ręcznymi, haftem krzyżykowym, czy dzierganiem na drutach sweterków? I dlaczego tak mało? :)

                  Ale może te robótki ręczne nie nie dziwiłyby nawet tak bardzo (ot takie oryginalne hobby artysty), gdyby nie właśnie inne fakty, które jakoś przypadkiem składają się ze sobą , na czele z bezżeństwem.
                  Co ciekawe, ponoć autor biografii Bodo nie wymienia z nazwiska żadnej kochanki Bodo, choć ten miał, jak głosiła wieść, liczne romanse.



                  >jak również ożenek. tajemnicą Poliszynszyla ;] jest, że największy odsetek gejów, to mężczyźni >w związkach małżeńskich z kobietami. Małżeństwo jest dla nich formą doskonałego - wg nich - >kamuflażu.

                  Owszem prawda, ale są również geje, który pozostają samotni, tłumaczą potem (albo i nie), że nie spotkali tej jedynej, albo pochłonięci pracą nie mieli czasu na założenie rodziny, albo młodzieńcza niespełniona miłość była tak wielka, że przesłoniła wszystkie późniejsze.
                  Albo pozostają "samotni", mieszkając w towarzystwie "kuzyna", czy innego "krewnego". ;)




                  Wybaczam. :))
                  • barbasia1 Re: Bodo - odc. 2 28.03.16, 19:28
                    >Przyznam, że trudno mi zrozumieć, co ma wspólnego robótka ręczna z seksem ;]


                    Ivanka Savić i Per Lindström, neurobiolodzy z Karolinska Institutet, badając anatomię ludzkiego mózgu w kontekście seksualności zauważyli, że mózgi homoseksualnych mężczyzn przypominają mózgi heteroseksualnych kobiet, a mózgi kobiet o preferencjach lesbijskich – mózgi heteroseksualnych mężczyzn.


                    A robótki ręczne to domena kobiet ... :)


                    • grek.grek Re: Bodo - odc. 2 29.03.16, 13:21
                      jak zatem wytłumaczyć, że w homoseksualnych związkach zwykle zachowany jest podział na "kobietę" i "mężczyznę" ? no i jak to się dzieje, ze lesbijki mają instynkt macierzyński, skoro ich mózgi są odwzorowaniem mózgów heteroseksualnych mężczyzn, którzy takiego instynktu nie posiadają ? :]
                  • grek.grek Re: Bodo - odc. 2 29.03.16, 13:16
                    Barbasiu, ale czy np kobieta-hydraulik musi być od razu lesbijką ? :]

                    wg mnie, robótki ręczne, owszem - masz rację : domena kobiet, są zajęciem zasadniczo damskim z powodów kulturowych. od wieków mężczyźni ganiali za mamutem albo sporzadzali dzidę, a kobiety w tym czasie spotykały się, szydełkowały sobie i gaworzyły. Nie było to wymuszone seksualnością, ale kulturową umową społeczną. kobiety były za słabe fizycznie, żeby biegać za pożywieniem, więc znajdowały sobie inne zajęcia przydatne w domu i zagrodzie.

                    przyznam, że nie bardzo wiem, co to "prawdziwy mężczyzna" ;]]
                    ale fakt, niekoniecznie męska populacja zajmuje się szydełkiem.
                    nadal jednak nie dostzregam w tym determinantu seksualnej orientacji.
                    tak jak nie posądziłbym kobiety-mechanika samochodowego o homoseksualizm :]
                    ot, może w dzieciństwie kręciła się przy tacie, który lubił auta, zainteresowała się nimi
                    i tak jej zostało ?

                    czynnik kulturowy wydaje mi się tutaj kluczowy dla okreslenia tego, czym zajmują się
                    kobiety, a czym mężczyźni.

                    pamiętam taką komedię "Przodem do tyłu", w której nagrodzony za osiągnięcia w nauce student, podczas wystąpienia w telewizji informuje świat, że jego ulubiony i absolutnie ukochany profesor to gej. Profesor ofk żadnym gejem nie jest, ale nagle otoczenie zaczyna go tak postrzegać. Jeden z kolegów powiada "No tak, że tez ja się wcześniej nie kapnąłem... on przecież zawsze lubił słuchać Barby Streisand !" :"]]

                    cholewa, ja też bezżenny jestem... ;']] ale Barby nie słucham !!! ... ale gorzej jest, operę lubię... i filmy Almodovara... muszę iśc do lekarza ! ;]

                    no własnie, tak jest.
                    albo mówią, że "Bigamia i monogamia niczym się od siebie nie róznią. W obu przypadkach chodzi o jedno małzeństwo za dużo" ;]

                    wiesz, Barbasiu, wg mnie to trochę droga donikąd. W ten sposób każdego można posądzać na podstawie nietypowego hobby, rzekomo "kobiecego" albo jakichś rzekomo kobiecych zachowań [bo tak kulturowo się je określa] :] Singiel ? gej. singiel z kochankami ? te kochanki to przykrywka, zony nie ma. Żona ? gej, na pewno udaje i spotyka się z mężczyznami na boku :]

                    mam wrażenie, że trochę to zaczyna w absurd się osuwać, podobnie jak z obsesją pedofilii. strach się do obcego dziecka uśmiechnąć, bo można oberwać :]]




                    • barbasia1 Bodo 2 31.03.16, 14:19
                      >przyznam, że nie bardzo wiem, co to "prawdziwy mężczyzna" ;]]
                      Przepraszam!!! Rzeczywiście fatalne słowo. Miało być: ‘przeciętny, typowy mężczyzna”
                      Ale do rzeczy!

                      Ależ płeć i związana z nią różnice w budowie mózgów kobiet i mężczyzn mózgu determinują odmienne predyspozycje , uzdolnienia, zainteresowania, odmienne sfery działań, odmienne postrzeganie świata! (u przeciętnych, typowych (sic!) mężczyzn i kobiet). Wiadomo o tym przynajmniej od prawie 30 lat. Piszą o tym badacze Anne Moir, David Jessel, autorzy znanej powszechnie książki „Płeć mózgu” . Kulturowe, społeczne uwarunkowania tylko wzmacniają , wzmacniały? te predyspozycje.
                      Wprawdzie autorzy nie wspominają akurat o robótkach ręcznych, ale zwracają uwagę na fakt, że kobiety „prześcigają mężczyzn w podkreślaniu tego, co estetyczne […]” (s. 234). A zgodzisz się, że z mną, ze robótki ręczne – piękne hafty, serwety, koronki, czy inne wyroby tego rodzaju, to przede wszystkim domena estetyki.
                      Domeną estetyki jest też moda. Mężczyźni ( przeciętni, typowi) „przywiązują mniejszą wagę do wyglądu osobistego – tak żony jak i własnego - nie zauważając jej nowej sukienki, czy też uparcie opierając się jej żądaniom, by kupił sobie nowe spodnie” (s. 215) –piszą Moir i Jessel.  Nieprzypadkowe więc wydaje się, że w dziedzinie mody najwybitniejsi, najsławniejsi projektanci mody to w zdecydowanej większości mężczyźni homoseksualni/ mający, wedle badań, część mózgu podobną do mózgu kobiecego/ - Yves Saint Laurent, Karl Lagerfeld, John Galliano, Gianni Versace, Tom Ford, Alexander McQueen, Giorgio Armani, Domenico Dolce, Stefano Gabbana, Marc Jacobs, Jean Paul Gaultier, Michael Kors, Calvin Klein, Valentino Garavani,

                      Jeszcze raz powtarzam, co już powiedziałam, sam fakt, że mężczyzna zajmuje się robótkami ręcznymi, haftuje o niczym jeszcze nie świadczy, nie jest dowodem na to, że jest homoseksualistą. Podobnie słuchanie opery lub Barbry, albo tylko oglądanie filmów Almodovara, albo przebieranie się na potrzeby filmowe w stroje kobiece nie świadczy, że ktoś jest homoseksualistą czy transseksualistą. Dopiero kilka różnych faktów razem może nasunąć tego rodzaju podejrzenia, zaledwie podejrzenia, z braku twardych dowodów np. w postaci szczerego wyznania danej osoby lub też świadectwa osoby z nią związanej.
                      Oczywiście najlepiej byłoby, gdyby osoba sama przyznała się do swojej orientacji, albo ktoś z rodziny, z bliższych czy dalszych znajomych potwierdził albo zaprzeczył. Ale w przypadku Bodo to jest już niemożliwe, dlatego pozostają domysły i detektywistyczna wręcz praca.

                      Nie rozumiem, Greku, dlaczego zżymasz się na tego rodzaju dociekania w odniesieniu do znanego aktora. Obowiązkiem dobrego biografa (nie wymagam tego rodzaju pracy badawczej od twórców filmu , serialu nakierowanego na rozrywkę) jest rzetelne zbadanie także i tej kwestii i ustosunkowanie się do niej, skoro pojawiały się w środowisku artystycznym takie plotki. Tożsamość płciowa, jak wspomniała Bronte, jest przecież ważnym składnikiem osobowości człowieka.

                      cholewa, ja też bezżenny jestem... ;']] ale Barby nie słucham !!! ... ale gorzej jest, operę lubię... i filmy Almodovara... muszę iśc do lekarza ! ;]

                      Ale przecież pisałeś tu oficjalnie na forum, że z jakimś babsztylem lubisz spędzać wieczory? To Cię zwalnia od konieczności udania się do lekarza(?).
                      >albo mówią, że "Bigamia i monogamia niczym się od siebie nie róznią. W obu przypadkach chodzi o >jedno małzeństwo za dużo" ;]
                      :))
                      Greku, … pomyśl o miłej żonie! ;)

                      To był mój ostatni post na temat tej kwestii.
                      • barbasia1 Re: Bodo 2 31.03.16, 14:24
                        Na szpiega, spiskowca bym się nie nadawała. :///
                        • maniaczytania Re: Bodo 2 03.04.16, 18:18
                          hahahaha :))))))))
            • barbasia1 Re: Bodo - odc. 2 20.03.16, 19:30
              > ale wspominam sobie teraz np. Prokuratora" i o ile owszem, pamiętam jeszcze kil
              > ku bohaterów, i o co mniej więcej szło, to jednak jakichś "hitów" nie odnajduję
              > . powtórki nie planuję.

              Ja też nie.

              > mam nadzieję, że "Bodo", to będzie taki serial, do którego można wracać, jak do
              > "Kariery Nikodema Dyzmy", "Lalki" czy "Stawki..." i innych.

              Akurat wymienione przez Ciebie dwa pierwsze seriale miały coś , czego "Bodo" nie ma - doskonałą bazę do stworzenia scenariusza , znakomitą oraz wybitną literaturę. Trzeci serial nie był oparty książce, ale scenariusz tworzyli zawodowi pisarze i to czuć.
              Niemniej myślę, że "Bodo" wart jest docenienia na pewno za warstwę wizualną, stworzony klimat epoki, energię i radość, która jest zwłaszcza w tych młodych aktorach. Ale na podsumowania będzie jeszcze czas. Dopiero dwa odcinki widzieliśmy.
              • barbasia1 Re: Bodo - odc. 2 20.03.16, 19:38
                > Akurat wymienione przez Ciebie dwa pierwsze seriale miały coś , czego "Bodo"
                > nie ma - doskonałą bazę do stworzenia scenariusza , znakomitą oraz wybitną lite
                > raturę. Trzeci serial nie był oparty książce, ale scenariusz tworzyli zawodowi
                > pisarze i to czuć.

                To sprawia, że trudno je doścignąć.
              • grek.grek Re: Bodo - odc. 2 21.03.16, 13:10
                to prawda, Barbasiu.

                ale te dawne seriale miały też wybitnych aktorów i twórców, którzy potrafili perfekcyjnie wykreować atmosferę epoki, w której akcja się toczy. W "Bodo" widać starania i ambicję, po 3 odcinkach rzecz by można, że jest nieźle, lecz chyba przesadziłem jednak z tymi oczekiwaniami, że to będzie coś na miarę dawnych produkcji ?


              • barbasia1 Re: Bodo - odc. 2 PS 21.03.16, 20:08
                "Bodo" wart jest docenienia na pewno za warstwę wizualną, stworzony klimat epoki, atmosferę teatrów, kino-teatrów, kabaretów ,, świata filmowego okresu międzywojnia, za przypomnienie wielu postaci tamtych czasów (choćby zapomnianego Karola Hanusza), utworów, piosenek, co pewnie wkrótce zobaczymy, energię i radość, którą emanują zwłaszcza młodzi aktorzy.
                • grek.grek Re: Bodo - odc. 2 PS 22.03.16, 13:50
                  Barbasiu, wg mnie ten kabaretowo-teatralny światek na razie pokazywany jest ciut jednostronne : jako miejsce rywalizacji i intryg albo biedy i niespełnienia życiowego. Brakuje trochę radości i zabawy, atmosfery bohemy. ofk, to dopiero 3 odcinek, więc jeszcze jest dużo czasu, by pewne rzeczy opisać i pokazac. Póki co, wydaje sie, ze jedynym radosnym człowiekiem, który sztukę sceniczną po prostu lubi i się nią cieszy, jest sam Bodzio. Reszta ma zacięte miny, kombinuje, kłóci się, podstawia sobie nogę. Rozumiem, rzecz jasna, że to potrzebne do odmalowania stopnia trudności realizacji marzenia jakie ma chłopak. Bo to w gruncie rzeczy jest bardzo schematyczna, amerykańska z ducha opowieśc : od pucybuta do milionera. Brakuje mi trochę złamania czymś tego szablonu.
                  • maniaczytania Re: Bodo - odc. 2 PS 22.03.16, 20:59
                    Greku - bardzoś mnie rozbawił :) To nie jest jednostronnie ;) Tak było i jest w tym światku :) Idealistów i tych, którzy czerpią z tego radość jak na lekarstwo.
                    • grek.grek Re: Bodo - odc. 2 PS 23.03.16, 13:34
                      Maniu, co do tego nie mam wątpliwości :]
                      chodzi mi bardziej o stworzenie pewnego balansu między tymi intrygami i bezwzględną konkurencją [rozumiem, że to odwołanie do współczesności, co ma sprzyjać malowaniu Bodo na bohatera jakże zrozumiałego także dzisiaj], a radością z tego, co się robi na scenie. Bo nie wierzę, aby jej w ogole nie było.

                      powtórzę, że dostrzegam tutaj zabieg służący temu, by narysować kontrast między szczerym, naiwnie szczęsliwym z możliwości choćby oglądania prób, Bodziem, a całym koleżeństwem zajętym uprawianiem konszachtów, co sprawia, że wydają się z tej sztuki żadnej przyjemności nie czerpać i zachowują się jakby odrabiali pańszczyznę :]
                  • barbasia1 Re: Bodo - odc. 2 PS 23.03.16, 00:32
                    Wiesz, widzimy kabaretowo-teatralny światek od kulis, taki jaki jest naprawdę z perspektywy artysty, z całym trudem tej pracy, rywalizacją, intrygami, niespełnieniem, mnie się to podoba to odmitologizowanie działalności artystycznej.
                    • grek.grek Re: Bodo - odc. 2 PS 23.03.16, 13:40
                      rozumiem, Barbasiu :]

                      czasy to były pełne werwy, specyficznie wesołe, na swój sposób liberalne, estrada i scena miały wzięcie, bo ludzie spragnieni byli rozrywki... mimo wszystko, rad bym zobaczyć kilka momentów, które akcentują lata 20-te i 30-te właśnie w taki sposób.
                      • barbasia1 Re: Bodo - odc. 2 PS 28.03.16, 19:24
                        Na pewno jeszcze będą takie fragmenty. :)
          • angazetka Re: Bodo - odc. 2 18.03.16, 16:36
            I nie zapominajmy, jak się potem dzielnie opierał koledze dobroczyńcy w szlafroczku ;)
            Inna sprawa, że mnie się ta scena z właścicielką pokoju skojarzyła z pierwszym odcinkiem "Sherlocka", gdzie z kolei pani Hudson jest zdziwiona, że chłopakom potrzebne dwie sypialnie ;)
            • grek.grek Re: Bodo - odc. 2 20.03.16, 13:36
              a to jest świetne, błyskotliwe skojarzenie, Angazetko :]
              • angazetka Re: Bodo - odc. 2 20.03.16, 20:12
                <dyg>
            • siostra_bronte Re: Bodo - odc. 2 20.03.16, 17:12
              :))
            • barbasia1 Re: Bodo - odc. 2 20.03.16, 19:00
              angazetka napisała:

              > I nie zapominajmy, jak się potem dzielnie opierał koledze dobroczyńcy w szlafroczku ;)

              Tak, tak, oczywiście. Ta scena była swoistym przypieczętowaniem, imo.


              > Inna sprawa, że mnie się ta scena z właścicielką pokoju skojarzyła z pierwszym
              > odcinkiem "Sherlocka", gdzie z kolei pani Hudson jest zdziwiona, że chłopakom p
              > otrzebne dwie sypialnie ;)

              Świetne skojarzenie. :) 100 lat minęło, sytuacja homoseksualistów zmieniała się diametralnie, choć jeszcze nie wszędzie, nie całkowicie.
          • barbasia1 Re: Bodo - odc. 2 PS 20.03.16, 17:08
            > Mnie utkwiła w głowie scena, w której Bodzio i Moryc wynajmują pokój. Właścicie
            > lka mieszkania, stara kobieta składa ofertę: "dwa łóżka dwa ruble, jedno łóżko
            > dwa ruble". Panowie lekko zdziwieni patrzą na siebie , po czym oczywiście wybie
            > rają dwa łóżka za dwa ruble. Kobieta wyjaśnia, że chciała sprawdzić, czy są "p
            > rawdziwymi chrześcijanami".

            Jednak scena średnio mi utkwiła w głowie. Obejrzałam powtórkę i okazało się, że zapomniałam o jednym szczególe.

            Więc Bodzio i Moryc wynajmują pokój. Właścicielka czynszówki, stara kobieta składa ofertę: "dwa łóżka dwa ruble, jedno łóżko dwa ruble". Panowie oczywiście wybierają dwa łóżka za dwa ruble. Kobieta bezceremonialnie wypala, że nie ma dwóch łóżek, jest tylko jedno. Panowie lekko zdziwieni patrzą na siebie i pytają dlaczego zatem oferowała im dwa łóżka. Kobieta na to , że chciała sprawdzić, czy są "prawdziwymi chrześcijanami". Bodzio i Moryc, rozumiejąc o co chodzi, ze śmiechem potwierdzają, że są "prawdziwymi chrześcijanami". Moryc sobie żartuje nawet robiąc jakby trochę nieudolnie znak krzyża.

          • siostra_bronte Re: Bodo - odc. 2 20.03.16, 17:09
            No, to i tak duży postęp, że temat w ogóle się pojawił, czyli to nie będzie "poprawiana" biografia :)

            Producent Kwieciński mówi w wywiadzie, że bez problemu będzie pokazane środowisko gejowskie wokół Bodo. Ale kwestii jak to było z samym bohaterem, cytuję "nie rozstrzygamy".
            • barbasia1 Re: Bodo - odc. 2 20.03.16, 19:58
              >Producent Kwieciński mówi w wywiadzie, że bez problemu będzie pokazane środowisko gejowskie >wokół Bodo. Ale kwestii jak to było z samym bohaterem, cytuję "nie rozstrzygamy".

              Nie chodzi mi by cokolwiek rozstrzygać w kwestii bohatera, jego tożsamości płciowej, chodzi mi o tajemnicę, o pokazanie niejednoznaczności postaci, jak w dobrej literaturze.
            • barbasia1 Re: Bodo - odc. 2 21.03.16, 19:56
              siostra_bronte napisał(a):

              > No, to i tak duży postęp, że temat w ogóle się pojawił, czyli to nie będzie "po
              > prawiana" biografia :)

              Biografia sensu stricto to niestety nie jest.

              W napisach końcowych filmu jest informacja, nie wiem czy zauważyłaś, czy zauważyliście: "Serial jest inspirowany biografią Eugeniusza Bodo, nie jest jednak wierną rekonstrukcją faktów. Niektóre przedstawione tu postacie, zdarzenia czy losy bohaterów są fikcją stworzoną ze względów dramaturgicznych, a podobieństwo do osób i wydarzeń rzeczywistych jest w tym zakresie przypadkowe i niezamierzone."
              • maniaczytania Re: Bodo - odc. 2 22.03.16, 21:01
                zauważyliście ;)
                Wynika to pewnie z tego że wielu rzeczy jednak o Bodo nie wiemy, jego młode lata są tajemnicą. Niewiele o nich wiadomo. Z Polą Negri np. podobno nigdy się nie spotkał.
                • barbasia1 Re: Bodo - odc. 2 28.03.16, 15:13
                  >zauważyliście ;)
                  Tak, z lekkim rozczarowaniem.

                  >Wynika to pewnie z tego że wielu rzeczy jednak o Bodo nie wiemy, jego młode lata są >tajemnicą. Niewiele o nich wiadomo. Z Polą Negri np. podobno nigdy się nie spotkał.

                  Tak, nawet wspominałam już o tym.
    • grek.grek "Californication" sez 7 odc 11 15.03.16, 13:16
      Odcinek PRZEDostatni. I chyba dobrze ":]

      PAda na twarz serial, przy którym pracuje jako scenarzysta [współ-, razem z 18 innymi] Hank. Po jednym odcinku. Taki był znakomity ;] Podczas jego emisji w telewizji, Hank zasypia jak niemowlak, co już na początku odcinka zwiastuje tę hiobową informację.

      Szef zespołu, Rath, przychodzi i spokojnie oznajmia całej ekipie produkcyjnej, że projekt jest skończony, trzeba posprzątać i rozejśc się do innych zajęć. Dla niego to normalka, niejeden raz w swojej karyjerze serial mu padał. Idzie do swojego biura i brzdąka beztrosko na gitarze.

      "Co dalej?", pyta go Hank, a on na to "Nic. Będzie nowy serial, a po nim następny...". Niespodziewanie Rath dodaje "Tych fajansiarzy mi nie żal, ale ty... marnujesz się tutaj. Napisz własny serial". Hank nie wie, o czym, a Rath podpowiada mu "O sobie. O swoich idiotycznych wyborach życiowych" :] Czyli, napisz pan "Californication" ;]

      Upadek serialu oznacza odcięcie od dopływu gotówki nie tylko dla Hanka, ale i dla Charliego. W chałupie stypa. Żona Łysego stawia sprawę jasno : jesli mój eks- chce się ze mną przespać za milion dolców, to w tej sytuacji nie mamy wyjścia. Żeby to jednak jakoś uczynić strawniejszym dla Łyseego, Marcy daje mu wolną rękę : ten jeden raz, dla wyrównania rachunków, daję ci dyspensę na seks pozamałżeński.

      No i Łysy rusza na łowy. POZnaje w kawiarni jakąs miłą i śmiałą dziewczynę. Ona go podpytuje, a on w swoim stylu podchtywuje i opowiada, co i jak by z nią zrobił na szybkiej randce, która zaczyna całkiem obiecująco rysować się na bliskim horyzoncie. Pech chce,że pojawia się chłopak tej dziewczyny, sprzedaje Łysemu sierpowego i Charlie w komiczny sposób osuwa się nieprzytomny pod stół :]

      Marcy odwiedza swojego eksa, który jest cały szczęsliwy, że się zgodziła, biega po chałupie z rozwianymi połami szlafroka. POdpisują umowę, ale Marcy w ostatniej chwili przekłada konsumpcję na dzień następny. Eks nie ma nic przeciwko, będzie mógł jeszcze trochę "poćwiczyć". A ćwiczy z... lalką naturalnych rozmiarów, która jest dokładnym odwzorowaniem Marcy. Gośc ma obseszyn na jej punkcie :]

      Wieczorem BOMBA. Wraca córka Hanka i Karen - Becca. Była we wszystkich 6 sezonach, była wazna bardzo, i w sumie bez niej ta 7 seria jakoś dziwnie wyglądała.

      Wraca z podróży po Europie, "śladami wybitnych pisarzy", bo sama chce zostać pisarką. Po ojcu jej się tak porobiło :]

      Hank jest w cięzkiej konfuzji. Levon szaleje ze szczęścia, że może ją poznać, a sama Becca rozgląda się zdziwiona, co to za typ się ciągle do niej przytula. Hank nie wie, jak jej powiedzieć, że ten mały, gruby, z "k..." w co drugim zdaniu, to jej brat. Levona uderza to we wrażliwość, sądzi że Hank się go po prostuy wstydzi.

      Wyręcza go Julia, matka Levona. I Becca ma minę jakby ją własnie cięzarówka potrąciła.

      Cały wieczór mija jej na próbie zrozumienia, jak mogło do tego dojśc. Levon jest taki uszczęśliwiony, że ma siostrę, i ciagle się do niej próbuje przytulać, że aż matka musi go zabrać do domu.

      I jedzie armata... Becca oświadcza, że wychodzi za mąż. Za tego swojego przyjaciela. Teraz Hank ma minę jakby potrącił go startujący boeing. Próbuje sobie kpić z jej narzeczonego, udaje że nie pamięta jego imienia, aż Karen ostrzega go półgłosem "Uważaj, żebyś się nie zapędził...".

      A w nocy na dachu domu Karen [dawnego ICH domu], Hank i Becca odbywają rozmowę po latach. Zdecydowanie w klimacie pierwszego sezonu. Tyle, że ona nie jest już dzieckiem. To młoda kobieta, a Hank wyraźnie jest zaskoczony, że tak szybko go poszło i że ona już dorosła.

      Nie chce się zgodzić na jej ślub. Ona na to, że liczyła na inną reakcję, w końcu ona całe życie go popierała, broniła i dawała mu fory. A on, w takim momencie, odwraca się od niej ?

      Spokojny ton, ale temat ważki. Wreszcie ona stanowczo oświadcza "Wychodzę za mąż, tato. Slub będzie w Nowym Jorku. I dojdzie do skutku, z twoim błogosławieństwem, albo bez niego". Dorosła, ot co. A Hank nagle rozumie, że wychowywał ją właśnie w taki sposób : żeby miała własne zdanie i umiała iść w życiu własną drogą.

      A może przeciwnie - ona go teraz nie słucha, bo nigdy jej nie udowodnił, że jest wart szacunku w takim stopniu, aby liczyła się z jego sprzeciwem ? Przez całe życie niemal obserwowała jego związek z jej matką, jego chroniczną niedojrzałość, błędy. Może dlatego jego głos nie ma dzisiaj dla niej przesądzającego znaczenia ?

      I z takimi - dywaguję ;] - refleksjami zostaje Hank nocą przy barierce na dachu własnego eks-mieszkania.

      grande finale w przyszłym tygodniu :]

      www.youtube.com/watch?v=9bEeI9U9ndE


      • barbasia1 Re: "Californication" sez 7 odc 11 15.03.16, 19:28
        Dzięki. :)
        Już się nie mogę doczekać! Aż mnie kusi by znaleźć i obejrzeć ostatni odcinek teraz natychmiast... :)

        • grek.grek Re: "Californication" sez 7 odc 11 16.03.16, 13:33
          cała przyjemnośc po mojej stronie, Barbasiu :]

          haha :]
          i ja bym chętnie obejrzał już teraz, ale... oczekiwanie wzmaga przyjemnośc spełnienia ;]

          wg mnie, Marcy i Łysy rezygnują z oferty za milion - to wydaje mi się wariant pewny na 99 % ;]

          co do reszty : nie mam absolutnie żadnych... intuicji.
          ale jesli miałbym zgadywać w ciemno... Hank zgodzi się w końcu z decyzją córki o ślubie i razem z Karen wrócą do Nowego Jorku. na ślub Beccy, ale tak naprawdę - ofk w sugestii twórców - wrócą też do siebie. Jednak :]

          wydaje mi się, ze nie bez kozery miejscem ślubu ma być Nowy Jork.
          tytuł serialu, a i jego treśc także, sugeruje, że to Kalifornia, ten luz, klimat i swobodniejsze obyczaje, zmieniły Hanka. Że przed Kalifornią był inny. tutaj się zaczęły problemy z niewiernością.

          powrót do Nowego Jorku byłby więc powrotem do czasów sprzed Kalifornii, a więc do innych waertości i innego stylu życia, zdecydowanie sprzyjającego trwałemu związkowi.

          Tak bym to odczytywał i... prognozował ;]

          a jakie są Twoje przeczucia, Barbasiu ?
          • barbasia1 Re: "Californication" sez 7 odc 11 16.03.16, 23:16
            >ale... oczekiwanie wzmaga przyjemność spełnienia ;]
            Hehehe! Otóż to! :)

            > wg mnie, Marcy i Łysy rezygnują z oferty za milion - to wydaje mi się wariant pewny na 99 >% ;]
            No tak. :) Oni idą do łóżka z kimś innym tylko wtedy, kiedy chwilowo ze sobą nie są. ;)

            Brzmi to bardzo przekonująco i logicznie. Wypada mi się tylko z Tobą zgodzić.
            • grek.grek Re: "Californication" sez 7 odc 11 17.03.16, 13:39
              dzięki :]


    • grek.grek Sonda reaktywacja 15.03.16, 15:39
      zaczailiście się ? :]

      ponoć wypadło całkiem obiecująco, opinie są przychylne :
      teleshow.wp.pl/title,Sonda-2-widzowi-zachwyceni-powrotem-na-antene-kultowego-programu,tpl,3,wid,18214386,wiadomosc.html

      • barbasia1 Re: Sonda reaktywacja 15.03.16, 19:17
        Nie. Poczytam. :)
        • ewa9717 Re: Sonda reaktywacja 15.03.16, 19:49
          To chyba był artykuł sponsorowany ;)
          • grek.grek Re: Sonda reaktywacja 16.03.16, 13:34
            haha ;]

            Ewo, czyżbyś nie wierzyła w dobrą zmianę ? ;]
          • barbasia1 Re: Sonda reaktywacja 16.03.16, 22:55
            Hehe! :)

            Mnie najbardziej wzruszyło w tym pochwalnym artykule na temat "Sondy", że wspomniano o programie Tomasza Lisa, który do niedawna zajmował to miejsce w ramówce.
            "Całe szczęście, że program T. Lisa został zdjęty z anteny". Czy to nie wzruszające. ;)

            • grek.grek Re: Sonda reaktywacja 17.03.16, 13:39
              haha ;]
              celnie to zauważyłaś, Barbasiu.

              rzeczywiście, sporo w tej pochwalnej opinii ideologicznego/politycznego podtekstu :]
              • barbasia1 Re: Sonda reaktywacja 17.03.16, 17:16
                Mam tu nieco inna opinię na temat programu, co ciekawe napisał ją jedyny żyjący autor programu Sonda, Marek Siudym, który wytyka prowadzącemu dr Tomaszowi Rożkowi słabe przygotowanie i błędy.

                "Przy okazji Pan Rożek opowiedział, jak wyglądała dawna SONDA i co w niej było a czego nie, paplając przy tym banialuki wyczytane gdzieś w internecie, bo przecież gdy powstawał ten program to mógł być zaledwie pacholęciem. I tak na przykład twierdził, że nie mieliśmy pojęcia o tomografii komputerowej, która miała dopiero nadejść w przyszłości, a my pokazywaliśmy zarówno tomografię jak i rezonans magnetyczny w działaniu" .



                wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,19779842,autor-sondy-pisze-do-prezesa-kurskiego-tvp-naruszyla-moje.html#Czolka3Img
                Miejmy nadzieję, że to jedyne i ostanie takie potknięcie twórców nowej Sondy. Program jest przecież ciekawy i potrzebny.

                A przytoczony fragment pochodzi z otwartego listu Marka Siudyma do Jacka Kurskiego, w którym zarzuca władzom telewizji, że przy reaktywacji "Sondy 2" nikt nie zapytał go o zgodę na wykorzystanie tej w obecnej formule.


                > rzeczywiście, sporo w tej pochwalnej opinii ideologicznego/politycznego podtekstu :]

                Tak. :)
                • barbasia1 Re: Sonda reaktywacja 17.03.16, 17:17
                  A przytoczony fragment pochodzi z otwartego listu Marka Siudyma do Jacka Kurskiego, w którym autor zarzuca władzom telewizji, że przy reaktywacji "Sondy 2" nikt nie zapytał go o zgodę na wykorzystanie tej nazwy w obecnej formule.
                  • maniaczytania Re: Sonda reaktywacja 17.03.16, 21:05
                    zdaje się nikt nie musiał go pytać, bo TVP ma wszelkie autorskie prawa majątkowe i poboczne, jak również zarejestrowany słowny znak towarowy w Urzędzie Patentowym: wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,19779842,autor-sondy-pisze-do-prezesa-kurskiego-tvp-naruszyla-moje.html#BoxNewsLink

                    ale przeciwnicy 'dobrej zmiany' już pod artykułem od rana komentują z wrodzonym sobie wdziękiem wyzywając różne osoby od złodziei - bez sprawdzenia, jak było naprawdę.
                    A sam M. Siudym w liście pisze w którymś momencie, że zdaje się, może i TVP ma prawa, bo właściwie on to nie pamięta dokładnie. Nie pamięta, ale rzucić oskarżeniem było łatwo, nie?
                    • barbasia1 Re: Sonda reaktywacja 17.03.16, 22:45
                      maniaczytania napisała:

                      > zdaje się nikt nie musiał go pytać, bo TVP ma wszelkie autorskie prawa majątkowe i >poboczne, jak również zarejestrowany
                      >słowny znak towarowy w Urzędzie Patentowym:

                      Czyli jednak TVP ma wszelkie prawa. Dobrze, że się sprawa już wyjaśniła.

                      Więc właśnie, lepiej najpierw sprawdzić rzetelnie temat, niż niesłusznie robić larmo i dawać pożywkę różnym internetowym sensatom i trollom.


        • grek.grek Re: Sonda reaktywacja 16.03.16, 13:27
          świetnie :]
    • grek.grek 18:30 TVP Kultura "Sztuka wolności" 15.03.16, 15:44
      świetny dokument o polskiej szkole alpinizmu, która w 70s i 80s rozwijała się jakże prężnie, mimo że to czasy ponoć straszne były :] owszem, wspinacze musieli sobie radzić z róznymi niedoborami, ale... żaden nie uciekł z Polski, albo inaczej - wszyscy wracali z kolejnych wypraw do kraju, mimo licznych sposobności.

      barwna, pełna anegdot i inspirujących wspomnień opowieść.
      warto !
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Kolekcja" [teatr] 15.03.16, 15:50
      Miesiąca z Magdaleną Cielecką ciąg dalszy.

      Stella i James są małżeństwem.
      Billy i Harry są w nieformalnym związku.
      akcja rusza od momentu, gdy James podejrzewa, że Stella zdradziła go z Billym, więc udaje się na rozmowę z nim, co z kolei owocuje zazdrością u Harry'ego, który myśli, że Billy go zdradza z Jamesem.

      ależ obsada : obok M Cieleckiej - Adam Woronowicz, Jan Frycz i Andrzej Chyra.
      a reżyserem jest - był - śp. Marcin Wrona.

      na podstawie sztuki Harolda Pintera.

      brzmi bardzo dobrze, nieprawdaż ? :]
      • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Kolekcja" [teatr] 15.03.16, 19:16
        Brzmi znakomicie! :) Oglądam.
        • grek.grek "Kolekcja" [teatr] parę słów 16.03.16, 13:18
          I jak tam, Barbasiu ? Obejrzałaś ? :]

          mnie się zdarzyło.

          w sumie, opowieść z ciekawą puentą, ale w gruncie rzeczy - wg mnie - od pierwszej do ostatniej kwestii służąca ilustracji faktu, że wśród "postępowych liberałów" pleni się obłuda, że oszukują sami siebie i siebie nawzajem, bo są zdolni do zazdrości, bo potrzebują ciepła i wcale nie są "I dont' give a f..." jak chodzi o choćby tylko potencjalną możliwość bycia zdradzonym.

          James [rozwichrzony Woronowicz] podejrzewa, że jego żona Stella [atrakcyjna i rozdergana Cielecka], podczas podróży w sprawach zawodowych, przyprawiła mu rogi z Billem [powazno-błazeński Chyra]. Oboje pracują w branży modowej, oboje uczestniczyli w tej samej modowej imprezie i oboje wylądowali w jednym hotelu. Stella najpierw zaprzecza, ale potem - widząc jak James wręcz naciska "żeby się przyznała" - sugeruje, że jednak coś było między nimi.

          Wtedy James próbuje skontaktować się z Billem, który mieszka całkiem niedaleko. Wydzwania, nachodzi go, ale zamiast niego spotyka Harry'ego [balansujący między rozsądkiem, a narastającym zwątpieniem Jan Frycz]. Harry i Bill są parą, mieszkają razem. Billa nie ma, Harry chce wiedzieć, dlaczego James tak namolnie stara się z Billem spotkać, ale James zostawia go bez odpowiedzi.

          Wreszcie James zastaje Billa. Włazi do mieszkania, czuje się jak u siebie, wyjśc nie zamierza, chce znać prawdę. Bill najpierw próbuje mu grozić policja, ale z czasem zwalnia tempo, zaczyna wpadać w jakąś obojętnośc, proponuje drinka, rozmawiają. Bill nie przyznaje się do romansu ze Stellą, przecież nie jest heteroseksualny, nawet jej nie zna. James mu nie wierzy, ale nie jest w stanie zmusić go do potwierdzenia.

          Wraca do domu i złośliwie komunikuje Stelli, że poznał tego gościa, z któryhm go zdradziła, że nawet fajny z niego facet. I teraz idzie do niego, zamiast tutaj z nią siedzieć.

          W tym samym czasie podobna scena ma miejsce między Harrym, a Billem. Harry dowiaduje się na czym polega problem i wychodzi do Stelli, żeby dowiedzieć się, co tam naprawdę zaszło.

          DO Billa przychodzi James, nadal niepogodzony z faktami, a im bardziej chce usłyszeć, ze Bill spędził noc ze Stella, tym bardziej Bill ma ochotę go w tym utwierdzić. I robi to. James jest zadowolony, bo usłyszał, co chciał, a zarazem zaczyna mieć ochotę, żeby Billowi zrobić krzywdę. Słowem : dostaje przesłanki do zachowania, którego chciał od początku. Nie z powodu tego, jaka jest prawda, ale z powodu zazdrości jaka się w nim obudziła.

          W tym samym czasie Harry odwiedza Stellę. Omal nie dochodzi do romansu na szybko, ale Harry wymyka się. Stella wyraźnie ma ochotę do kogoś się przytulić, bardzo ją boli, że mąż uwierzył w to, iż mogłaby zrobić mu za plecami kuku. wg niej, na oko, to dowód na to, ze jej nie kocha, a nawet jej nie ufa. Zapłakana, ale nie rozryczana, mówi Harry'emu, że między nią, a Billem nic nie było. Nic absolutnie. Spotkali się, ale do niczego nie doszło.

          Harry wraca do mieszkania w momencie, gdy James już zdązył zawrzeć niby-przyjaźń z Billem, ale tylko po to, by wyzwać go do niby-zabawnego pojedynku... na noże. Bill odmawia, James zaczyna kręcić nożem młynki przed jego oczami, Bill łapie ostrze dłonią i rani się do krwi.

          Harry opatruje jego ranę, nie panikuje, nie wrzeszczy. Próbuje na spokojnie i bez szajby wyprosić Jamesa. OPowiada mu, czego dowiedział się od jego żony. I prosi, a za chwilę - stanowczo się domaga, żeby Bill odwołał swoje przyznanie się.

          Bill siedzi i w zamyśleniu ssie palec z krwi. Wreszcie, ciągle zamyślony, odpowiada, że "spotkaliśmny się w hallu hotela, siedzieliśmy i rozmawialiśmy o tym, co byśmy zrobili, gdybyśmy poszli razem do jej pokoju. NIgdzie nie poszliśmuy, tylko rozmawialiśmy... przez dwie godziny".

          Cisza.
          James przeprasza, zbiera się powoli i wychodzi. Podaje rękę Billowi. Na przeprosiny.
          Harry obserwuje w milczeniu Billa...

          Do niczego nie doszło, a jednak coś się stało. Sama rozmowa zdradza ochotę na coś, a sama ochota może być formą zdrady. Nawet dla ludzi pozornie nowoczesnych i obcykanych we współczesnej obyczajowości. Chyba tak można by to podsumowac ?
          • grek.grek Re: "Kolekcja" [teatr] parę słów 16.03.16, 13:26
            James zapewne kocha Stellę, ale jej tego nie okazuje. Ona też go kocha, ale jako że on jej nie okazuje, to ona wymyśla zdradę, żeby zmusić go do okazania uczuć. On jej okazuje uczucia, ale nie takie jakich się spodziewała.

            Bill nie zdradził Harry'ego, ale po co wymyślił tę historię o zdradzie ? Bo ma "plebejskie poczucie humoru", jak to okresla protekcjonalnie Harry ? A może czuje się niedowartościowany w tym związku ? Albo sugeruje Harry'emu, że z nim coś nie tak ? No i co to za 2-godzinne snucie fantazji seksualnych z obcą kobietą ?

            nie jesteśmy tacy beztroscy, jak by się nam wydawało. Jesteśmy wręcz konserwatywni, przy całym bagażu luzu i tolerancji, jakim chcemy imponować, w jaki może naweet wierzymy. Rzecz w tym, ze stanąwszy w momencie próby - okazujemy się jakże [nad]wrażliwi i ludzccy. Czy to chciał powiedzieć pan autor ?

            Cały kwartet aktorski wypada znakomicie, prym jednak - wg mnie - wiedzie Adam Woronowicz. Albo nie, cofam, sugestia, że ktoś tutaj wypada lepiej od innych jest nie na miejscu, tak dobry jest to zespół.

            Magdalena Cielecka jak zawsze piękna, śmiało grająca [perfekcyjnym] ciałem, a jednocześnie bardzo wiarygodna emocjonalnie.

            scenografia - dwa zupełnie XXI wieczne mieszkania, to Harry'ego i Billa - jakby urządzone z większym smakiem i finezją.

            brawo Kultura :]
          • barbasia1 Re: "Kolekcja" [teatr] parę słów 17.03.16, 19:29
            jak tam, Barbasiu ? Obejrzałaś ? :]

            Obejrzałam. I nie mam nic do dodania do Twojego tekstu.
            Poza tym, że lepiej bym tego nie powiedziała i podsumowała. :)
            • grek.grek Re: "Kolekcja" [teatr] parę słów 18.03.16, 14:24
              miło mi, Barbasiu :]
              dzięki.

              aczkolwiek sądzę, że gdybyś była mniej zajęta i zabiegana, to napisałabyś to i lepiej, i mądrzej i celniej niż ja :]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka