Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2016 - 5 (vol. 67)

    • grek.grek przegląd kina z Cannes w Ale Kino+ 08.05.16, 13:24
      Cannes już od 11 maja.

      a w Ale Kino+ przegląd "mniej znanych" filmów via Cannes z ostatnich lat :
      kultura.gazeta.pl/kultura/1,145563,20008250,nagrodzone-w-cannes-filmy-po-raz-pierwszy-w-polskiej-telewizji.html#BoxKultImg
      czy jesteście szczęsliwymi posiadaczami Ale Kino+ ? :]


    • grek.grek 20:00 TV4 "Lwie serce" 08.05.16, 17:23
      Na ambitne kino z panem Van Dammem zapewne przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać ;]
      ale i w tym filmie jest parę rzeczy do zauważenia.

      Przede wszystkim : muzyka. Zwłaszcza te liryczne momenty są nieźle skompowane.

      choreografia walk - jak zawsze bardzo dobra.

      i kawałek prawdziwej Ameryki na zdjęciach, żadnych folderów reklamowych i pocztówek.

      A fabuła jest taka, że Leon [grany przez van Damme'a] jest żołnierzem Legii Cudzoziemskiej i dostaje informację, że jego brat został cięzko ranny w porachunkach gangów. Leon chce pojechać do niego, ale nie dostaje zezwolenia. Ucieka więc, myli pościg, dostaje się na statek do Ameryki i w końcu do niej dociera. Brat umarł, więc w sumie dotarł na miejsce zbyt późno, ale... tak paradoksalnie : w samą porę.

      Bo oto Leon nie zamierza ścigać zabójców swojego brata i robić z filmu kolejnej kalki sensacyjnej. Leon zamierza zaopiekowac się żoną i córkę swojego brata. I to jest niezły pomysł scenariuszowy.

      jedyne co Leon ma do sprzedania w Ameryce, to swoje umiejętności walki wręcz. Poznaje człowieka, który zostaje jego menadżerem, a takżę przyjacielem. Jest to oczywiście sympatyczny czarnoskóry. I to on poznaje go z bogatą Cynthią, która razem z innymi sobiepodobnymi organizuje pojedynki na pięści podczas róznych bankietów i rautów.

      Leon nie ma wyjścia, jesli chce pomóc bliskim, musi zostać pajacem w cyrku. A na dodatek z tej Afryki, czy skąd on tam się urwał, przyjeżdzają jego śladem dwaj zawodnicy z Legii, którzy mają zadanie złapac go i przywieźć z powrotem. Z Legii trudno odejśc, a co dopiero uciec.

      Generalnie, jest rodzina, są wartości, jest piękna przyjaźń, no i Van Damme jak trzeba, to wstaje z martwych i kopem z półobrotu wysyła sześc razy większego przeciwnika na emeryturę ;]

      nie boli.
      mozna obejrzeć.

      polecam :"] to jeden z moich "filmów z dzieciństwa" :] ale jak go zobaczyłem niedawno, stwierdziłem że naprawdę da się to oglądać.

      PS : "Lwie serce" wzięło się od "Leon" w zangielszczeniu i "serce" - "Lionheart".
    • grek.grek 22:40 TV Puls "Podziemny krąg" 08.05.16, 17:29
      może tym razem uda Ci się obejrzeć, Siostro ? :]

      jest trochę bijatyki, ale jest ona w pewnej konwencji przedstawiona, ma uzasadnienie w fabule, nie razi :]

      no i IKS wątków do ewentualnego rozgrzebania.

      inspirujący :]
      antykonsumpcyjny.

      • siostra_bronte Re: 22:40 TV Puls "Podziemny krąg" 08.05.16, 19:58
        Za późno! :)
        • grek.grek Re: 22:40 TV Puls "Podziemny krąg" 09.05.16, 13:21
          szkoda, Siostro :]

          wydaje mi się, że wcześniejsza emisja jest raczej niemożliwa, z powodu charakteru filmu, zwłaszcza w jego głównym wątku.

          jutro będzie powtórka, na tym samym kanale, o 22:05 :] może tym razem będzie to termin bardziej sprzyjający Twojemu rozkładowi dnia ?
      • grek.grek 22:05 TV Puls "Podziemny krąg" [powtórka] 10.05.16, 18:18
        może dziś, Siostro :]

        Czcigodni ? :}
    • grek.grek "Bodo" po 10 odcinku - pochwały ? Nagany ? :] 09.05.16, 12:59
      odcinek zdominowany przez pojawienie się Reri. a dalej... jako oni się kochali ! ;] I tak przez 55 minut. gdyby udało się tę znajomość, uczucie, jakoś zniuansować, to może nie osunąłby się ten odcinek niezbezpiecznie blisko telenowelowej maniery.

      wątek menadżerów Reri zajmujących się nią na podobieństwo kapo obozowych - nieprzyjemny, ale wprowadzał wigor jakiś.

      No i bardzo dobra scena, w której premiera serialowa premiera filmu z Bodo zawiera obraz oryginału z prawdziwym Bodo na ekranie. świetne to było.

      poza tym : nie macie wrażenia, że postaci mówią językiem zbyt współczesnym ? poza staromodnym "serwus", w ogóle nie pojawiają się żadne charakterystyczne odzywki z tamtych czasów. A na pewno jakies były.

      aktorzy jakby za mało próbują tym swoim postaciom nadawać ówczesny sznyt, przemycić trochę tamtych-czasów, w geście, słowie, dialogu; że Bodo nie próbuje mówić jak oryginał, to już wiadomo, ale wydaje się, że cała reszta również nie stara się jakoś tych lat 30-tych wskrzesić. To są współcześni ludzie poprzebierani za ludzi z lat 80-tych.

      macie podobne wrażenie ?

      a jesli tak, to : czy to jest problem niedostatecznie klasowej obsady aktorskiej czy taki był plan, który konsekwentnie jest realizowany ?
      • ewa9717 Re: "Bodo" po 10 odcinku - pochwały ? Nagany ? :] 09.05.16, 14:21
        Coraz denniej pod wieloma względami. Poczytaj sobie wątek Bodo na Forum Seriale.
        • grek.grek Re: "Bodo" po 10 odcinku - pochwały ? Nag 09.05.16, 17:32
          w ciemno zakładam, że solidnie się tam znęcają nad tym serialem ;]

          mimo wszystko, wydaje mi się, że jest on całkiem nienajgorszy. nie będę do niego wracał namiętnie, jak do "Lalki" czy "Kariery Nikodema Dyzmy", ale zakładam, że - z gruntu - szanse na dorównanie ttym serialom są dzisiaj zerowe, więc "rozstrzeliwanie" "Bodo" mogłoby już pod jakiś paragraf o molestowaniu podchodzić :]

          mimo wszystko, Ewo, mam nadzieję, że ostatnie trzy odcinki przyniosą choć kilka interesujących scen i podniosą nieco ocenę całości, nawet w gremiach krytykujących :]
      • siostra_bronte Re: "Bodo" po 10 odcinku - pochwały ? Nagany ? :] 09.05.16, 20:21
        Zgadzam się z Tobą, ale to wynika z tego, że w ogóle twórcy postanowi uwspółcześnić całą historię, żeby "target" był jak najszerszy :) Stąd brak typowego języka i ówczesnych manier, tudzież sporo momentów i ta podnosząca mi ciśnienie muzyczka.

        Faktycznie wątek romansu Bodo i Reri pokazany powierzchownie, ale tu po prostu nie ma czasu na żadne niuanse.

        Też jestem rozczarowana serialem, ale zgadzam się, że na tle współczesnej produkcji to ambitny pomysł i choćby za to należy mu się duży plus:)
        • siostra_bronte Re: "Bodo" po 10 odcinku - pochwały ? Nag 09.05.16, 20:31
          Znalazłam intrygujący trailer "Tabu", ostatniego filmu Murnaua z 1931 r. Reri od 35 sek.

          www.youtube.com/watch?v=BmHQjE_YCGw
          • grek.grek Re: "Bodo" po 10 odcinku - pochwały ? Nag 10.05.16, 13:07
            dzięki, Siostro :]

            to jest jakaś mała korzyść, że z ekranu pada nazwisko Murnaua, prawda ? Może choć jakaś skromna częśc widowni zaciekawi się, jakie filmy kręcił ten reżyser.
        • grek.grek Re: "Bodo" po 10 odcinku - pochwały ? Nag 10.05.16, 13:05
          yes, zgadzam się również z Tobą.

          wiesz, ja nie mam nic przeciwko wariantowi "piorun strzelił i namiętnośc wybuchła :}
          niemniej, tak z ręką na sercu, to nie mam pojęcia, dlaczego Reri i Bodo tak sobie przypadli
          do gustu, że aż ona zrywa kontrakt, odmawia trasy koncertowej i decyduje się zostać
          w zimnej Warszawie ;]

          :]
    • grek.grek 1:05 Polsat "Upadek" 09.05.16, 13:17
      powiedziałbym "brawo, POlsat", gdyby nie dwie drobne sprawy :

      a] późna pora emisji, b] nieobliczalność tej stacji, która potrafi całkowicie "schlastać" pokazywany film, skrócić, urwać, ocenzurować...

      "Upadek" to znakomite kino. Kiedyś, dawno temu, chyba opisywaliśmy go tutaj na forum, ale może ślad po tym nie pozostał... :]

      jest tutaj ambitna próba pokazania ostatnich godzin zycia Hitlera, jego najbliższych, świty i współpracowników, którzy zamknięci w bunkrze pod Kancelarią Rzeszy w Berlnie czekają na właściwie już nieuchronne, czyli ostateczną klęskę, której ofk naczelny wódz nie chce zaakceptować.

      nie chodzi jednak o wojnę. Chodzi o samych ludzi, o ich reakcje w obliczu końca, o ich stosunek do samego fuhrera, o sposób zachowania się w krytycznym momencie.

      i oczywiście o portret samego Hitlera, który już w pierwszych kadrach jest zaskakujący. oto bowiem trwa casting na sekretarkę dla wodza. sam fuhrer wita kandydatki i... jest czarujący, miły i bardzo grzeczny.

      sekretarką zostaje panna Junge, jej oczyma będziemy spoglądać na te ostatnie dni wodza i jego najbliższych. jest stremowana, myli się pisząc pierwszy dyktowany przez Hitlera list, ale... wódz wcale się nie zżyma, jest bardzo delikatny, "och, nic się nie stało, proszę się nie przejmować, zaczniemy od nowa".

      nigdy tak nie pokazywano w kinie Hitlera. zwykle był to facet z wąsem i grzywką, który śmiesznie krzyczy z mównicy, a jak mówi to pluje i zieje ogniem.

      tutaj Hitler jest CZŁOWIEKIEM. nie postacią do wyśmiania czy materiałem na karykaturę. Jest człowiekiem, a nie symbolem.

      film jest długi, ma dobrze około 3 godzin, jesli mnie pamięć nie myli, wiele tu wątków, ale ten zostaje w pamięci. Podobnie jak sceny finałowe.

      Owszem, zdarza się mu krzyczeć, pieklić, nad mapą wojenną, zwłaszcza kiedy ktoś nieśmiało bąka, że może ta dalsza walka nie ma już sensu. Wtedy jest taki jakim kojarzy się go z filmów propagandowych. Ale poza tymi wyimkami, poza swoim wodzowskim imidżem, jest zupełnie zaskakujący. Nie dlatego, że jest taki, o jakim bycie nikt by go nie podejrzewał, ale dlatego że ktoś to pokazał w kinie.

      film jest naprawdę świetny.

      wybitną rolę główną gra Bruno Ganz, znakomita jest JUliane Kohler jako Eva Braun i Alejandra Maria Lara jako panna Junge, która do końca będzie Hitlerem zaintrygowana i szczerze mu oddana.

      nikt tutaj nie jest wyśmiany czy potraktowany z ironią. nie ma też równie niebezpiecznego przechyłu w stronę pokazywania elity III Rzeszy jako ludzi tragicznych, którym można by współczuć. Jest zimny, chłodny zapis rzeczywistości, ludzkich odruchów w obliczu smierci i klęski.

      wielka szkoda, ze Polsat nie zdecydował się pokazać tego filmu w prime time. 1:00 w nocy to termin, który mija się z celem. ja obejrzę, bom nocny marek, ale na moje oko "Upadek" zasługuje, żeby go pokazać szerokiej widowni.
      • siostra_bronte Re: 1:05 Polsat "Upadek" 09.05.16, 20:23
        Podpisuję się. Kiedyś widziałam, nie pamiętam na jakim kanale.
        • grek.grek Re: 1:05 Polsat "Upadek" - parę słów 10.05.16, 12:28
          znakomicie, Siostro :]

          obejrzałem wczoraj [ponownie]. I chyba Polsat w całości jednak pokazał ;']

          świetne kino.
          Bruno Ganz gra wybitną rolę. Fuhrer jest zaskakująco ciepły, ale bywa i wściekły, ponosi go pasja. Wydaje się, że do końca wierzy w darwinowskie teorie, stąd nie ma ani grama żalu, że "naród niemiecki doznał klęski i ponosi hekatombę". Ślęczy nad mapą, przesuwa i dyryguje armiami, którym wydaje rozkazy przeprowadzenia kontrataku, który zmieni losy wojny. Oficerowie w zakłopotaniu milczą, patrzą po sobie, wiedzą że wojna jest od dawna przegrana, ze zamknięty w bunkrze Hitler stracił kontakt z realiami. Słuchają jego pełnych cichej nadziei i głośnej wściekłości tyrad, i z rzadka któryś oponuje, no chyba że fuhrer podda w wątpliwość bohaterstwo zołnierzy.

          Po jednym z kolejnych meldunków z frontu, Hitler w końcu powiada "Przegraliśmy. Ja nie opuszczę berlina, nawet jesli miałbym się zabić. A ty róbcie, co chcecie". Ale tylko na moment traci ducha. Niebawem dowiaduje się o zdradzie swoich przybocznych i domaga się złapania i rozstrzelania Himmlera i Goeringa, paktujących z aliantami. I paranoicznie wraca do "kontruderzenia" swoich armii, które odwrócą kartę wojny. Do bunkra przebija się grupka ludzi, w tym oficer i jakaś amatorka latania awionetką. Hitler z miejsca mianuje tego oficera dowódcą Luftwaffe. To rozpaczliwe chwyty. Kiedy zjawia się generał dowodzący jakimś pomniejszym punktem oporu, którego nota bene Hitler skazał na rozstrzelanie, za to że ten śmiał o kilometr przesunąć cofnąc punkt dowodzenia - po wysłuchaniu jego relacji, mianuje go dowódcą obrony Berlina. "Wolałbym żeby mnie rozstrzelał", ponuro konstatuje generał.

          Eva Braun jest zmysłową, inteligentną, wesołą kobietą. Zapewne domyśla się, co ją czeka, ale nie chce nic zmieniac. Nie zgadza się na propozycję opuszczenia bunkra i ucieczki, póki jeszcze czas. Organizuje party z okazji imienin wodza. Tanczy na fortepianie, porywa innych, w jej pokoju stoi szampan, którym częstuje gorliwie wszystkich gości. Zwierza się, że nie poznała Adolfa do końca, bo zapewne nikt go nie zna, ale mimo wszystko bierze z nim slub [świetna scena, w której notariusz pyta ich urzędowo "Czy pan/pani macie czyste aryjskie pochodzenie ?", na co adiutant aż nie wytrzymuje "Panie, to FUHRER !", ale sami państwo młodzi są spokojni i rzeczowi. No i śmierć. Żegnają się ze wszystkimi, zamykają w pokoju i słychać tylko pojedynczy strzał z pistoletu. Oficerowie stwierdzają zgon, a potem - zgodnie z prośbą zmarłego - ich ciała zostają spalone w dole wykopanym obok bunkra.

          Magda Goebels [kapitalna rola Corriny Harfouche] leży rozgorączkowana pod kołdrą i wie jedno "moje dzieci nie mogą żyć w świecie bez narodowego socjalizmu". Kiedy Hitler żegna się przed śmiercią, Magda nie wytrzymuje, każe jeszcze na chwilę otworzyźć drzwi za którymi znikł wódz. Rzuca mu się do kolan, wyje, żeby nie robił tego, co zamierza, bo "jak oni dalej, bez niego...". Hitler nie traci fasonu, ale nie ma jej już nic do powiedzenia.

          A potem, już spokojna i zdeterminowana, każe swoim dzieciom po kolei wypić usypiający płyn. Najstarsza się broni, więc zostaje napojona siłą. Później śpiącym dzieciom wciska po kolei kapsułki z trucizną do ust. UMierają w ciągu kilku sekund. Josef [cóż za dobór fizjonomii - aktor Ullrich Matthes jest idealny] nie mozę wejśc do pokoju/celi. NIe ma odwagi. On, który przed chwilą rzucał "Niemiecki naród nas wybrał, więc niech ponosi za to odpowiedzialność. Gra skończona". Nie ma odwagi zobaczyć martwych ciał własnych dzieci, wyglądających jakby spały.

          A Magda wychodzi, idzie do pokoju, rozkłada pasjansa. Zimna, jakby otumaniona tym co musiała [wg niej] zrobić. A na koniec wychodzą oboje przed bunkier : słychać już terkot karabinów, ostrzał, walki toczą sie dosłownie w najbliższym sąsiedztwie. Stoją face to face. On strzela do niej, potem do siebie. Nie widać tej sceny. Za zaułkiem czekają żołnierze z benzyną. Podpalają ich zwłoki tuż po tym akcie samobójczym.

          cdn
          • grek.grek Re: 1:05 Polsat "Upadek" - parę słów 10.05.16, 13:02
            Młoda panna Junge, sekretarka, jest absolutnie oddana fuhrerowi, a on traktuje ją z najwyższą sympatią i ciepłem. Jest młoda, ładna i jest Monachijką, krajanką. Kiedy fuhrer i inni siedzą w saloniku i swobodnie rozmawiają o najpewniejezych sposobach popełnenia samobójstwa, Hitler zwierxza się, że ma dużo kapsułek z niezawodną trucizną. Junge wyrywa się "Ja też bym chciała !". Dostaje - "Załuję, ze nie mogę obdarować pani cenniejszym prezentem", powiada Hitler z zakłopotanym uśmiechem. A kiedy wódz zapowiada, ze się zastrzeli, a oficerowie stoją bez słowa, Junge wykrzykuje spontanicznie, że ona "TEŻ ! razem z nim !".

            Ale ten czar trwa tylko do śmierci Hitlera. Zaraz później panna Junge decyduje się jednak żyć. Kilku oficerów popełnia samobójstwo zaraz za wodzem, ale większość wychodzi z bunkra i próbuje czy to walczyć, czy to oddaje się w niewolę Rosjanom. Panna Junge zaś, bierze za rękę Petera, chłopca lat 12, małego grenadiera, któremu sam Hitler gratulował dzielnej postawy, i razem przechodzą przez szpaler świetujących Rosjan. Są wolni. Zdobywają rower i jadą dalej.

            Panna Junge to oryginał. Wypowiedzi tej pani, już jako starszej kobiety, są klamrą łączącą film. MOzna sądzić, ze film powstał w dużej mierze na podstawie jej świadectwa. W finale mówi "Wiele lat po wojnie dowiedziałam się, ze Sophie Scholl została rozstrzelana dokładnie w tym samym dniu, w którym zgłosiłam się do pracy jako sekretarka Hitlera. Młodośc nie może być moim alibi, mogłam poznać prawdę wcześniej...". Swoisty akt skruchy.

            "Upadek" to świetny tytuł. Upadek jest wszedzie, jest namacalny. Upada morale, upada miasto, upada człowiek. Gruzy, ruiny, strzały, bomby, płomienie, czarny dym, noce wręcz apokaliptyczne w swojej estetyce. Po zdetonowanym mieście krążą watahy zołnierzy i cywilów z bronia, którzy nie mają już uznania dla hierarchii stopni wojskowych, są sobie sterem, żeglarzem i okrętem. Odbywają się samosądy, wisielcy z tabliczkami "byłem zdrajcą", "byłem kapusiem" "ozdabiają" latarnie. A jak nie oni, to po ulicach wałęsają się ubawieni pijani żołnierze w objęciach prostytutek.

            W samym bunkrze też nie jest lepiej. TO są świetne sceny, kiedy w jednym skrzydle Hitler, złamany, zgarbiony, przygniecony niemal do ziemi, zbiera się do ostatniej drogi, obserwowany przez najbliższą świtę, a na drugi skrzydle trwa popijawa, śmiechy, piosenki, ironiczne żarty o przegranej wojnie i pokonanym narodzie.

            W tym wszystkim mamy szwagra Evy Braun, Hermanna Fegeleina [Thomas Kretschmann], który próbuje ją namówić do wyjazdu, podobnie jak pannę Junge. Wreszcie sam idzie do burdelu, by zapomnieć o wszystkim. Zostaje wyciągnięty za uszy i rozstrzelany na ulicy.

            I wreszcie profesor medycyny, pułkownik Wehrmachutu, Schenck [swietny niemiecki aktor Christian Berkel, o typie urody przypominającym Yula Brynnera], kóry w tym całym szaleństwie stara się zachować człowieczeństwo, rozsądek i po prostu nieść pomoc innych. Przypomina doktora Rieux z "Dżumy" Camusa.

            Daje z siebie maksimum w szpitalu polowym, upaprany krwią pośród dantejskich scen amputacji bez znieczulenia i wrzasków, jęków i rozpaczy. Próbuje ratować linczowanych "dezerterów" i "zdrajców", a także - już po śmierci hitlera - perswadować innym, ze powinni dalej żyć, że nie wolno ślepo iśc za wskazaniami Hitlera, żeby "nie poddawac się, za cenę samobójstwa nawet". Na próżno. Ludzie strzelają sobie w głowę na poczekaniu. Oto miara tego upadku. te samobójstwa. Nagłe, instynktowne, gwałtowne, bez celebry i namaszczenia. A obok tych samobójstw, obok tej ciżby rannych i wrzeszczących z bólu i strachu, jeszcze oficerowie przypinają odznaczenia żołnierzom. Wojna skończona, klęska, ale za czyny chwalebne trzeba dać medal. Niesamowite jest to połączenie.

            Dzieci ginące na ulicy "dla narodu, dla Fuhrera". Strzelające do siebie nawzajem. Chłopak strzela do dziewczyny, a potem oszalały nie wie, dokąd ma pójśc, co ze sobą zrobić, więc strzela sobie w głowę. Peter wraca do domu, ale zastaje matkę z kulą w głowie i ojca wiszącego pod sufitem - nie trzeba nam żadnych wyjaśnień, dlaczego 12-letni Peter został grenadierem w Wehrmachcie. Samobójstwo jego zrozpaczonych klęską III rzeszy rodziców wszystko wyjaśnia dobitnie, całą historię jego młodego życia.

            Niezwykły film. Momentami wstrząsający, ale i przenikliwy, bezlitosny, zimny. Nie każe nikomu współczuć, nie ma tutaj żadnych gestów, słów, zachowań, któere przekraczałyby cienką linię oddzielającą chłodny zapis od próby zasugerowania, że faszystom, którzy chcieli puścić z dymem Żydów i Słowian nalezy się jakieś współczucie. Ogląda się to po prostu z ogromnym zainteresowaniem samymi postawami ludzkimi, psychologią, scenerią końca wojny i końca "tysiącletniej Rzeszy"

            w jednej ze sceny Hitler przechadza się po pokoju, na którego środku stoi ogromna makieta Berlina przyszłości, "stolicy kultury, sztuki i cywilizacji", zaprojektowaanej przez Alberta Speera. Hitler cicho załuje, że to nigdy się nie spełni, że marzenia które miał nigdy się nie ziszczą, że Niemcy nie będą takie jakimi chciałby je widzieć. Nie ma w tle pytania : za jaką cenę ? Ale znamy je doskonale.

            Eva Braun na wszystkie sposoby próbuje zapomnieć o swoim położeniu. Wychodzi przed bunkier, z psem [jego otrują pierwszego], z panną Junge i jeszcze jedną sekretarką. Spaceruje jakby to był ogród obok domu. Zapala papierosa... A potem z usmiechem daje pannie Junge drogie futro. "Gdzie ja będę je nosić ?", zdumiewaa się Junge, na co Eva Braun "Niech pani ucieka, proszę stąd wyjechać, niech pani ZYJE".

            I ci aktywiści... Cóż za wiara w ideę ;] Pielęgniarka, awiatorka, kucharka... wszystkie doznają jakiejś histerii próbując przekonywać Hitlera, że "pan musi żyć, mein fuhrer !, pójdziemy za panem i wsszystko się odmieni !". Mdleją, wpadają w spazmy, łkają. A największą "heroiną" jest Magda Goebels.

            SAam bunkier też robi wrażenie : zimny, szare ściany, bezduszny metal, cele, a nie pokoje, ofk żadnych okien, tutaj wszystko musi eksplodować : strach, przerażenie, rozpacz, poczucie klęsk. Hitler odczuwa je najmocniej. Ale ani na moment nie uznaje siebie winnym. To naród nie sprostał ambitnym planom, a natura nie uznaje słabości. Dlatego nie mozna się poddać i trzeba umrzeć. To jedyne wyjście. Ale poprzedza je morze bezsilnej złości, którą z siebie wylewa. Wtedy jest "jak fuhrer", mówiąc słowami Evy Braun, "prywatnie jest cichy i ciepły". Eva nie lubi "fuhrera", kocha za to "Hitlera".

            doskonałe zdjęcia, niezwykly klimat, reżyser Oliver Hirschbiegel et consortes wykonali kawał kapitalnej filmowej roboty. szkoda tylko, że 9 maja ten film nie został pokazany w prime time np w TVP, która wolała wtedy zabawiać widownię jakąs komedyjką teatralną. Brawo...
    • grek.grek 20:00 TVN7 "Gran Torino" 10.05.16, 17:56
      Clint Eastwood w swojej ulubionej kreacji : stary zgorzkniały emeryt, o aparycji i stylu bycia wyborcy Tea Party, ze strzelbą w garści siedzący na ganku swojej chałupy :]

      a obok rodzina Azjatów. dla starego ultrakonserwatysty powód by zgrzytać zębami i ciskać pioruny oczami i jęzorem - "skąd te żótłki w moim sąsiedztwie, prawilnego zasłużonego Amerykanina, do stu tysięcy beczek zdechłych śledzi !".

      Azjaci mają dzieci - syna prześladuje gang, córkę też... Wiadomo, że przez cały film nie da się boczyć, więc stary człowiek ze strzelbą dostanie szansę zmiany swojego negatywnego nastawienia.

      pamiętamy jeszcze ? ;]

      jest szaansa na odświeżenie, a może na premierę ? :]
      • barbasia1 Re: 20:00 TVN7 "Gran Torino" 11.05.16, 00:19
        I bohater nazywa się tak swojsko Walt Kowalski.

        Piękny film. Bardzo pozytywny, a nawet rzekłabym pozytywistyczny w wymowie film. ;)
        O chrześcijańskim przesłaniu. :)

        Ciekawe, na kogo będzie głosował Cint w najbliższych wyborach prezydenckich!?
        • grek.grek Re: 20:00 TVN7 "Gran Torino" 11.05.16, 13:11
          właśnie ! zapomniałem :]
          i nie lubi "żołtych", bo walczył na wojnie w Korei.

          celna uwaga, Barbasiu.

          haha, to jest ciekawe pytanie.
          z ramienia Repubilkanów będzie startował Trump, który chyba jest do zaakceptowania dla konserwatywnych wyborców, ale z kolei jego image może ich od takiego wyboru odstręczać.
          Tylko... jaki mają inny wybór ?
    • grek.grek 20:00 TV Puls "Purpurowe rzeki" 10.05.16, 18:06
      kiedyś się szarpnąłem ;] opis przeszedł bokiem, ale kto wie - może dziś natraficie akurat na ten film ?

      polecam, to naprawdę dobre sensacyjne, detektywistyczne kino made in France.

      akcja dzieje się w górskim miasteczku, którego główną częścią jest uniwersyteckie campus. Uczelnia to potęga, jej absolwenci to elita, a rektor ma większą władzę w regionie niż polityczni nominaci. I to tutaj zostaje znalezione ciało zamordowanego, w makabryczny sposób, pracownika naukowego tej szkoły. Sprawa jest poufna, a do tego mocno zalatuje, więc wezwany zostaje znakomity detektyw Niemans all the way from Paris. Gra go Jean Reno.

      jednocześnie swoje śledztwo prowadzi miejscowy glina, Kerkerian. z powodzeniem gra go Vincent Cassel. Jego sprawa dotyczy sprofanowania grobu dziewczynki, która 20 lat wcześniej zginęła w wypadku drogowym.

      Jak nietrudno się domyślić, oba śl.edztwa splotą się ze sobą i wkrótce obaj policaje zaczną ze sobą współpracować, żeby rozwikłać obie zagadki.

      duet chłodny Reno & żywiołowy Cassel sprawdza się perfekcyjnie, atmosfera jest gęsta, kamera wizytuje mury uczelni, klasztory żeńskie, bungalowy uniwersyteckie, gzrebie w ksiązkach, podejrzanych ideach i tajemnicach związanych z ideami, którymi kieruje się od lat szacowna alma mater. są sceny akcji, ale jest i główkowanie. A wszystko w zimowej scenerii górskiej miejscowości.

      to chyba był początek przejścia Matthieu Kassovitza od kina społecznego do rozrywki. Niezły początek. Później już róznie bywało :]


    • grek.grek 23:00 TVP Kultura "Raj : Miłość" 10.05.16, 18:17
      omawialiśmy szeroko, więc może bez rozpisywania się :]

      ale warto zobaczyć.
      Ulrich Seidl ma odwagę pokazywania trudnych tematów, w tych filmach niekoniecznie miło przeglądać się przeciętnemu Europejczykowi.

      tutaj mamy kobietę w średnim wieku, z jakiegoś niemieckiego miasteczka, która za zaoszczędzone pieniądze jedzie do Afryki. na wakacje, a w gruncie rzeczy z nadzieją na znalazienie... właśnie - czego ? tytułowej miłości ? Czy może po prostu chwilowego zapomnienia ?

      nie jest modelką z okładki, ale za to ma kase. A dla afrykańskich młodych chłopaków kasa jest wszystkim. ona szuka miłości, a oni pieniędzy. To się nie może dobrze skończyć, ale nie o to chodzi przecież. To nie romans kinowy, tylko niemal dokumentalny zapis zderzenia kultur i deficytów.

      Europejczycy mają pieniądze, ale nie mają miłości, bo współczesna kultura wygumkowała ją z codziennej praktyki. Afrykanie nie mają pieniędzy, ale może mają uczucia ? może nie są jeszcze zmanierowani hedonizmem, konsumpcjonizmem i innymi modnymi -izmami. Tak kombinuje pani z Niemiec.

      oczywiście, przebudzenie musi być bolesne. Bo to wcale nie jest tak,że im ktoś biedniejszy, tym szlachetniejszy i nieskażony cywilizacją. Przeciwnie, im kto ma mniej pieniędzy, tym bardziej jest bezwzględny, zdolny do kłamstwa, manipulacji i cynizmu.

      turystyka seksualna może być dla jednych źródeł zarobku, a dla innych źródłem frustracji, pod warunkiem, że wiedzą czego chcą. Pani Niemka szuka miłości, nie seksu w czystej postaci. I to jest jej kompleks, za który zapłaci. W może najbardziej smutnej walucie - utraty złudzeń i nadziei.

      równie dobrze można by nakręcić film o mężczyznach, którzy wyjeżdzają na legendarne Tahiti, gdzie oczekują szczerych i radosnych kobiet, które gotowe są ich kochać bezinteresownie, a zastają cwane gapy, które skubią ich z kasy udając jak najlepsze aktorki :]

      ciekawe, czemu Seidl wział na cel kobiety ? czyżby uznał, że mężczyźni są zbyt gruboskórni, żeby doznac rozczarowania ? :]
      • barbasia1 Re: 23:00 TVP Kultura "Raj : Miłość" 11.05.16, 00:28
        > równie dobrze można by nakręcić film o mężczyznach, którzy wyjeżdzają na legend
        > arne Tahiti, gdzie oczekują szczerych i radosnych kobiet, które gotowe są ich k
        > ochać bezinteresownie, a zastają cwane gapy, które skubią ich z kasy udając jak
        > najlepsze aktorki :]

        O nie. Na pewno nie taki film można by nakręcić. :)
        • grek.grek Re: 23:00 TVP Kultura "Raj : Miłość" 11.05.16, 13:16
          czyżbyś uważała, że Tahitanki są niezdolne do cynizmu, Barbasiu ? ;]]
          • barbasia1 Re: 23:00 TVP Kultura "Raj : Miłość" 12.05.16, 00:36
            Nie, tak nie uważam.

            Uważam, że mężczyźni (nie mówię wszyscy , ale jednak w przytłaczającej większości) "wyjeżdzający na legendarne Tahiti" nie poszukują tam "bezinteresownego kochania".
            • barbasia1 Re: 23:00 TVP Kultura "Raj : Miłość" 12.05.16, 00:38
              No chyba, że słowo "bezinteresowne" rozumiesz jako darmowe, a "kochanie" jako ciupcianie. ;)
              • grek.grek Re: 23:00 TVP Kultura "Raj : Miłość" 12.05.16, 14:03
                z trudem, bo z trudem, ale jakoś tam rózróżniam te rzeczy ;]

                raczej chodziło mi o to, że uczuciwość męska jest głęboko nieodoceniana.
                mężczyźni mają bardziej od kobiet rozwiniętą sfertę emocjonalną, co odpowiada w równym stopniu za libido, jak i za uczucia par exellence.

                ot choćby... jakby tak policzyć wszystkie wiersze miłosne jakie powstały, to pewnie 80 % z nich napisali mężczyźni beznadziejnie zakochani w nieczułych damach ;]]

                dlatego uważam, że film o mężczyznach szukających uczucia i rolowanych przez cyniczne Tahitanki byłby jeszcze bardziej dobitny niż eksploatowanie dośc zgranej płyty, na któreej to kobieta jest zawsze oszukiwana z poowodu swojej naiwnej kochliwości :] to stereotypowe, a co za tym idzie, dalekie od prawdy codzienności.
    • barbasia1 Eurowizja 2016 rozpoczęta 11.05.16, 00:24
      Dziś odbył się pierwszy półfinał konkursu Eurowizja 2016. Drugi półfinał w czwartek, 12 maja. Wtedy też wystąpi nasz rodzimy kandydat, Michał Szpak. Finał w sobotę 14 maja.

      Maju, Maniu, porobiłam dużo zdjęć kwiatom. ;)
      • grek.grek Re: Eurowizja 2016 rozpoczęta 11.05.16, 13:15
        Czesi też pokazywali :]
        dlatego przełożyli 5 odc "House of Cards" na następny tydzień.

        zmieniło się coś w poetyce i stylistyce tego konkursu, Barbasiu ?
        jakieś odważne eksperymenty a'la zespół Lordie czy Conchita ? :]
        • barbasia1 Re: Eurowizja 2016 rozpoczęta 12.05.16, 00:28
          O!

          Mnie nie pytaj, nie oglądałam, nie słuchałam, nie jestem wielbicielką muzyki eurowizyjnej. :)
          Może jutro jak dam radę posłucham troszkę, ze względu występującego Michała Szpaka.

          Obawiam się, że poetyka i stylistyka tego konkursu nigdy się nie zmieni. :)
          • grek.grek Re: Eurowizja 2016 rozpoczęta 12.05.16, 13:58
            :]

            też mi się tak wydaje, Barbasiu. zmiana kostiumu, w tym przypadku, nie wchodzi w grę :]
            • maniaczytania Re: Eurowizja 2016 rozpoczęta 12.05.16, 23:44
              a niekoniecznie ;) Już od, myślę, jakichś dwóch lat zmienia się trochę na korzyść. Coraz fajniejsze piosenki, coraz mniej różnego dziwnego 'folkloru" w tle i piór ;)
              Dzisiejszy półfinał całkiem, całkiem, super, że Michał Szpak przeszedł do finału, mnie podobała się jeszcze bardzo Gruzja (posłuchajcie, a się zdziwicie!), MEGA był występ w czasie oczekiwania na wyniki - człowiek vs. maszyna :) Wyjątkowo sympatyczni prowadzący, mało drętwych dowcipów z ich strony - a to wielka sztuka! No i oczywiście klasyka - komentarza Artura Orzecha :)
              • grek.grek Re: Eurowizja 2016 rozpoczęta 13.05.16, 13:24
                dzięki za fachowy komentarz, Maniu :]

                jakie szanse ma pan Szpak w finale, wg Ciebie ?
                • maniaczytania Re: Eurowizja 2016 rozpoczęta 13.05.16, 18:57
                  gdyby tam wygrywała muzyka, to miałby duże ;)
                  niestety tam zazwyczaj wygrywają sąsiedzkie sympatie i antypatie ;)
                  • grek.grek Re: Eurowizja 2016 rozpoczęta 14.05.16, 12:42
                    zdarzają się wyjątki, Maniu ;]
                    p. Górniak wyśpiewała swego czasu 2 miejsce.
                    a jak tak patrzę, to pan Michał ani brzydszy ani mniej utalentowany, więc może
                    i jemu się uda ? ;]
                    • maniaczytania Re: Eurowizja 2016 rozpoczęta 14.05.16, 14:50
                      p. Górniak miała jeden wielki atut - byliśmy wtedy pierwszy raz na Eurowizji ;)
          • grek.grek Re: Eurowizja 2016 rozpoczęta 12.05.16, 13:58
            PS : ale z pewnością warto życzyć panu Michałowi jak najlepszego występu :]
            • barbasia1 Re: Eurowizja 2016 - 2. półfinał 12.05.16, 23:58
              Oczywiście, że życzymy panu Michałowi sukcesu największego. Nawet jego pieśń zaczęła mi się podobać, troszkę.

              I mamy pana Michała Szpaka w finale. Oglądałam przed dwiema chwilami skrót wszytskich występów i ogłoszenie wyników 2. półfinału. Najbardziej mi się podobał rockowy utwór z Gruzji, Ukraińska niesamowita pieśń (muszę jej posłuchać w całości), energetyczną piosenkę miała Laura Tesoro z Belgii (bardzo ładna wokalistka zresztą, pół-Włoszka , na moment opuściłam Rocky'ego ;), chłopcy z Danii. Ciekawe są też piosenki z Serbii i Australii.
              • maniaczytania Re: Eurowizja 2016 - 2. półfinał 13.05.16, 00:13
                Australia (swoją drogą to już od ubiegłego roku leży w Europie ;) ) też mi się podobała. Ukraina - nie.
                Aaa, a co do stylistyki dawniejszej, to zdecydowanie wpisał się w nią tańczący z wilkami Ajwan z Białorusi (znaczy się Iwan, tylko kazał mówić Ajwan ;) ) - podobno chciał wystąpić nago, ale organizatorzy jeszcze za mało tolerancyjni ;)
                • barbasia1 Re: Eurowizja 2016 - 2. półfinał 14.05.16, 00:05
                  > Aaa, a co do stylistyki dawniejszej, to zdecydowanie wpisał się w nią tańczący
                  > z wilkami Ajwan z Białorusi (znaczy się Iwan, tylko kazał mówić Ajwan ;) ) - p
                  > odobno chciał wystąpić nago, ale organizatorzy jeszcze za mało tolerancyjni ;)


                  Hehehehe! Ma człowiek fantazję!
                  Posłucham tego Ajwana na youtube.
                • barbasia1 Re: Eurowizja 2016 - 2. półfinał 14.05.16, 00:14
                  Australia tak uwielbia oglądać Eurowizję, że przeniosła się do Europy. ;)

                  Dami Im - Sound Of Silence (Australia)Eurowizja 2016

                  www.youtube.com/watch?v=2EG_Jtw4OyU

                  Świetne! Może być nawet zwycięzcą.

              • grek.grek Re: Eurowizja 2016 - 2. półfinał 13.05.16, 13:25
                dzięki, Barbasiu :]
                świetny komentarz.

                jak widzisz akcje pana Michała w finałowym konkursie ?
                • barbasia1 Re: Eurowizja 2016 - 2. półfinał 14.05.16, 00:08
                  Myślę, że będzie poza finałową dziesiątką ze względu na to, o czym pisze, Mania. Narodowe sympatie i oddawanie głosów na ulubionych sąsiadów.

                  A jeśli jednak pan Michał trafi do 10 , to mam dla Mani uszykowane zdjęcia. ;)
                  • maniaczytania Re: Eurowizja 2016 - 2. półfinał 14.05.16, 11:17
                    barbasia1 napisała:

                    > A jeśli jednak pan Michał trafi do 10 , to mam dla Mani uszykowane zdjęcia. ;)

                    Się nie mogę doczekać :)))
                    • barbasia1 Re: Eurowizja 2016 - 2. półfinał 15.05.16, 00:19
                      :)))))
                      • barbasia1 Re: Eurowizja 2016 - 2. półfinał 15.05.16, 00:21
                        PS Różnokolorowymi tulipanami obrodziło w tym roku w moim ogródku. :))
                        • barbasia1 Re: Eurowizja 2016 - 2. półfinał 15.05.16, 00:44
                          I całe szczęście! To ile życzysz sobie zdjęć, Maniu? :}

                          Moje przeczucia się nie spełniły. I dobrze.
                  • grek.grek Re: Eurowizja 2016 - 2. półfinał 14.05.16, 12:44
                    a ja bym zaryzykował, że będzie w pierwszej "10", Barbasiu :]

                    teraz rózne narody europejskie jakoś tak na siebie patrzą z mniejszą wzajemną sympatią,
                    więc mogą głosować na złość ;]
                    • barbasia1 Re: Eurowizja 2016 - 2. półfinał 15.05.16, 00:19
                      Od początku mówiłam, że nie będzie w pierwszej 10. :/
                • barbasia1 Re: Eurowizja 2016 - 2. półfinał 14.05.16, 00:11
                  Eurowizja 2016 - Gruzja
                  www.youtube.com/watch?v=d9nt30oooAs

    • siostra_bronte "Tak tu cicho o zmierzchu" 11.05.16, 02:32
      Niestety, zagapiłam się i nie zapowiedziałam tego filmu wcześniej, ale rzadko sprawdzam program tvp Historia. Wczoraj o 23.35 pokazano pierwszą część (chociaż to był jeden film). Druga chyba będzie za tydzień. (Tak przy okazji, z tego co pamiętam tvp Historia ma problem z formatem, kiedyś próbowałam oglądać "Ja, Klaudiusz", ale obraz był nienaturalnie rozszerzony).

      Może niektórzy z Was go znają. Film Stanisława Rostowskiego z 1972 r. Widziałam go jako dzieciak i zrobił na mnie ogromne wrażenie. Zdecydowanie jeden z najbardziej wstrząsających filmów wojennych jakie widziałam. Wiele scen pamiętam do dzisiaj, Wybitne kino!!

      To dramatyczna historia małego,, kobiecego oddziału zagubionego gdzieś w lasach przy granicy z Finlandią, który staje do nierównej walki z niemieckim oddziałem spadochroniarzy. Emocje jak w najlepszym thrillerze, patos połączony z liryzmem. Rosjanie potrafili robić kino wojenne...

      Ciekawostka, film miał nominację do Oskara za najlepszy film nieanglojęzyczny.

      Znalazłam amerykański trailer, który nie oddaje w pełni klasy tego filmu:

      www.youtube.com/watch?v=9loe3ZycnqE
      • grek.grek Re: "Tak tu cicho o zmierzchu" 11.05.16, 13:20
        dzięki, Siostro.

        niestety, nie oglądałem.
        kino radzieckie ma swój styl, to trzeba przyznać, nawet jesli gros filmów zdecydowanie wychwala
        trud i znój Armii Czerwonej, pomijając rózne kłopotliwe aneksy do jej historii.

        Twoja zapowiedź jest niezwykle entuzjastyczna. Tym bardziej załuję, że nie udało mi sie wpaśc na ten film. nie sprawdziłem programu Historii, niestety.

        co do formatu, może na Twoim pilocie do tv jest możliwość jego zmiany , Siostro ? ja mam taki przycisk, jest kilka wariantów [14:9, 16:9, 4:3 i jeszcze jakieś inne] - może i u Ciebie jest ?
        • siostra_bronte Re: "Tak tu cicho o zmierzchu" 11.05.16, 18:43
          O tak, zdecydowanie to jeden z najlepszych filmów wojennych jakie widziałam.

          Nie mam takiej opcji na pilocie, ale jest pewnie gdzieś w menu tv, ale ja się boję tam grzebać :)

          Zauważyłeś, jak publiczna totalnie zignorowała rocznicę zakończenia wojny? A przecież kocha wszelkie rocznice :) Tylko Polsat pamiętał i pokazał "Upadek". No cóż, wg. obowiązującej "polityki historycznej" akurat tej daty nie należy świętować. Ech, szkoda słów.
          • grek.grek Re: "Tak tu cicho o zmierzchu" 12.05.16, 13:56
            rozumiem Cię, Siostro :]
            ja też doznaję paraliżu, kiedy przychodzi do grzebania w telewizorze i jego menu.

            celna uwaga, Siostro.

            zgodnie z nową polityką historyczną, wojna skończyła się w 1989. pardon, 2015 :"]]
            zabawne, że niektóre środowiska nie widzą róznicy między tym, co spotkało Polskę po 45, a tym co mogło ją spotkac, gdyby ZSRR nie przegonił Niemców.

            w strefie radzieckich wpływów Polska mogła się odbudować, a potem być normalnym państwem ze wszystkimi instytucjami, funkcjami, gospodarką itd. Owszem, polityczna opozycja doczekała się przesladowań i czystek.

            Ale pomyślmy, co by było, gdyby wygrała III Rzesza. wszystko wskazuje na to, ze Polacy zostaliby co do jednego osadzeni w obozach koncentracyjnych, a potem... przeszli tę procedurę, która w takich obozach zwykle była przeprowadzana.

            dziwi mnie zatem, że 9 maja nie jest świętowany. Czyżby dla decydentów, historyków i ideologów IV RP pewna smierć miała tą samą wartośc niż całkiem dobre życie ? niepojęte :]
            • siostra_bronte Re: "Tak tu cicho o zmierzchu" 12.05.16, 19:08
              Otóż to. Nie mówię, żeby od razu pokazali "Kierunek: Berlin" :) Ale coś w temacie, nawet jakiegoś klasyka kina wojennego.

              Mam wrażenie, że nie brakuje fantastów, którzy faktycznie chcieliby, żeby to Niemcy wygrali wojnę :)
              • grek.grek Re: "Tak tu cicho o zmierzchu" 13.05.16, 13:21
                chyba wychodzą z założenia, ze milczenie jest złotem ;]

                niestety, Siostro.
                minęło 70 lat i niektórzy zapomnieli jakie plany wobec Polaków, w ogóle - Słowian, miała III Rzesza.
    • grek.grek startuje festiwal w Cannes 11.05.16, 13:04
      się zacznie zaraz :]

      konkurs główny wygląda wręcz znakomicie, na otwarcie nowy film Woody'ego Allena, no i pewnie sekcje poboczne też przyniosą wiele dobrych propozycji. recenzeci bedą musieli się uwijać jak mrówki, żeby to wszystko nam przybliżyć :]

      a przede wszystkim, to jest święto kina, jakby nie patrzeć.

      www.tvn24.pl/kultura-styl,8/cannes-z-najwiekszymi-nazwiskami-x-muzy,642736.html

      kiedy w tym towarzystwie kino polskie się pojawi ? w Berlinie chętnie je widzą, ale w Cannes jakoś jednak nie udaje się przebić, może częściowo dlatego, że pokazują tam tylko premiery, a polscy dystrybutorzy jednak chcą koniecznie wypuszczać filmy wcześniej albo później ? a może zwyczajnie poziom nie zadowala ? wiadomo, że w Cannes połowa miejsca w głównym konkursie zagwarantowana jest dla bywalców, którzy są wizytówką festiwalu. druga połowa dla przyszłych-bywalców, których "wgrywa się" w świadomość widowni. Pozostaje kilka zaledwie miejsc dla filmów wyłonionych spośród tysięcy propozycji zgłoszonych do "castingu". Trudna sprawa :]
      • barbasia1 Festiwal inauguracja - w oryginalnych sukniach 12.05.16, 00:48
        Julianne Moore ma oryginalną suknię!? Drapieżny motyw!

        www.dailymail.co.uk/tvshowbiz/article-3585327/Naomi-Watts-Julianne-Moore-Eva-Longoria-dazzle-glamorous-figure-hugging-gowns-lead-stars-69th-Cannes-Film-Festival-Opening-Night-Gala-premiere-Cafe-Society.html
        Barbara Hollender pisze z Cannes o filmie Allena film „Cafe Society", który otworzył festiwal. Wieści są dobre B. Holender pisze tak" "Woody Allen [...] wszedł do pałacu jako legenda, wyszedł jako triumfator, który zaczarował wymagającą canneńską publiczność"
        I dalej:
        "Wydawało się, że w mocno skompromitowanym, ogłupiającym gatunku, jakim jest komedia romantyczna, niewiele już da się zrobić. Tymczasem 80-letni artysta zaserwował widzom opowieść bezpretensjonalną, pełną uroku i mądrą. Z dystansem do świata, no i – jak to u niego – bez happy endu"
        Całość:
        www.rp.pl/Cannes-2016/305119908-Woody-Allen-Ten-stary-zabawny-romantyk.html#ap-3

        Mam też link do najnowszego wywiadu z Woody Allenem ( w oryginale):

        www.hollywoodreporter.com/features/woody-allen-interview-he-wont-889678

        • grek.grek Festiwal inauguracja... / Cannes'16 dzień 1 12.05.16, 14:09
          dzięki, Barbasiu :]

          rzeczywiście, zgodnie wysokie oceny dla "Cafe Society", ciekawe co na to Siostra ? ;]

          film.onet.pl/wiadomosci/cannes-2016-dzien-1-allen-przebudzenie-relacja/54777l
          www.filmweb.pl/article/CANNES+2016%3A+Allen%3A+Ressurection-117436

          a to dopiero przystawka.
          znakomita jest obsada w tym roku, a i spośród "underdogów" na pewno wyłonią się jakieś świetne filmy, które mogą przyćmić premiery starych wyjadaczy.
    • grek.grek 22:35 TVP Kultura "Nieulotne" 11.05.16, 13:07
      chyba premiera w telewizji ?
      dziś 22:35, powtórka w piątek o 2:20. późno. ciekawe z jakiego powodu ?

      nowy [hehe] film Jacka Borcucha, od "Wszystko co kocham".

      Hiszpania, nagłe uczucie pomiędzy dwojgiem młodych ludzi, a wreszcie tragedia która zaczyna ich od siebie oddalać i poddaje próbie ich miłość.

      Jakub Gierszał, Magdalena Berus i... liczni hiszpańscy aktorzy :]

      oglądamy ?
      • grek.grek "Nieulotne" parę słów 12.05.16, 13:34
        czyżbyście jednak nie zdecydowali się ? :]

        mnie się udało zobaczyć.
        No i... nie wiem, może trzeba ten film zobaczyć 2-3 razy żeby w pełni docenić. Po pierwszym obejrzeniu, mam wrażenie, że przy lepszej mobilizacji reżysera wyszedłby z tego świetny krótki metraż. Na pełnym dystansie prezentuje się to jakby mniej okazale, a na pewno nie ma energii i świeżości "Wszystko, co kocham".

        Jest tak :

        Michał i Karina są parą już w pierwszej scenie. Łatają oponę, estetyczna namiętnośc, itd. Seks odfajkowany w pierwszej scenie.

        Mieszkają w klimatycznym domu nad morzem w Hiszpanii. Są studentami i przyjechali trochę popracować latem, dorobić. Przez goszczącą ich rodzinę są traktowani jak domownicy. Michał naparza jakims młotem przy rozbiórce starego muru, a Karina... w zasadzie nie wiem, co robi, bo nie widać dokładnie, ale w opisie stoi że "przyjechali na winobranie" :] Niech więc będzie.

        Jak nie winobranują czy nie naparzają młotem, to nurkują, ganiają po pięknej okolicy, jeżdzą motorkiem i inne takie. Wakacje prima sort. Miłośc kwitnie. KOlacje są iście hiszpańskie, i dodać muszę, że są to jedyne sekwencje filmu, w których od początku do końca słychać dialogi. Pewnie dlatego, ze tłumaczy je lektor, jako że na ekranie rozmawia się po hiszpańsku ;] Kiedy mówią aktorzy - trzeba o 70 % podnosić skalę głosu, żeby rozszyfrowac, co tam mamroczą pod nosem.

        Cała sielanka sypie się, kiedy pewnego popołudnia Michał wybiera się samotnie, by nurkować w efektownie położonym między wzniesieniami jeziorku. JUż zanurkował, już się ucieszył, ubiera się, kiedy nagle... pojawia się brodaty facet w dresie i mówi mu, że to jest teren prywatny i co on tu, kruca, robi ? Michał na to, że nie miał pojęcia, nie widział żadnej tabliczki z ostrzeżeniem, ale jak tak, to "zarzucam kiecę i lecę". Na to brodaty : nie tak szybko, kolego. I sprzedaje mu kopa.

        Michał ląduje na twarzy, a brodacz wymontowuje coś w motoru, aby uniemożliwić Michałowi ucieczkę, a potem zapowiada, że spuści psy, żeby zrobiły z nim porządek. Michał w instynktownym odruchu podnosi się, łapie za butlę tlenową [do nurkowania] i tłucze nią po głowie odchodzącego brodatego. Gośc pada i się nie rusza.

        Michał wpada w panikę. Czeka do zmierzchu, a potem pozoruje wypadek. Zakłada facetowi butlę na plecy i wrzuca do wody, żeby zasugerować że gość nurkował i zszedł. Na moment facet odzyskuje przytomnośc, Michał rozpaczliwie go reanimuje, ale na próżno. Gośc umiera. Michał spuszcza go z tą butlą do jeziora i tak zostawia.

        A potem znienacka opuszcza gościnne miejsce i wraca do Polski. Nie mówi prawdy Karinie, zostawia ją bez wytłumaczenia, ona widzi że coś się stało, ale Michał nie opowiada, mówi tylko że musi wrócić, bo... bo musi, że będzie na nią czekał i tak dalej.

        Wraca więc. Gra w siatkówkę, nurkuje w domowej wannie, bije się z myślami. Morderstwo to nie wkij dmuchał wydarzenie, a chłopak killerem z natury nie jest, więc siedzi mu to na sumieniu i ciązy bardzo.

        Karina wraca niebawem. Michał na nią czeka. Długi pocałunek. Pięknie.

        Michał zabiera ją do restauracji i opowiada o wszystkim. Nie słychać tego, ale widać - kamera pokazuje ich przez szybę, z chodnika. Karina wzburzona i oszołomiona łapie za swoje manele i wybiega. Michał jej nie goni.

        Karina ma ojca [Andrzej Chyra]. Ale nie mieszka z nim. Mieszka u koleżanki [Joanna Kulig].

        Zaczyna się rok szkolny. Michał chodzi na swoje wykłady, a Karina na swoje. Ona nie chce z nim w ogóle rozmawiać. Żadnych tłumaczeń nie przyjmuje. Pierwsze spotkanie po wyznaniu, polega na tym, że ona ucieka, a on ją goni, a dialog między nimi jest chaotyczny i dominują w nim jej próby odpędzenia go przekleństwami.

        Podczas drugiej rozmowy Karina wyrzuca mu "Zachowałeś się jak wariat, zabiłeś człowieka... Mnie też zabijesz, jak się na mnie wk...isz ?". No, jest to argument. Planowała z nim życie, a teraz nie wie co myśleć o nim jako o człowieku.

        Za chwilę Karina zwierza się swojemu ojcu, że jest w ciązy - przyjmuje to z pogodą ducha. Pyta o to, kim jest szczęsliwy tata. Karina nie chde o tym mówić. Dzwoni telefon na jej stoliku. Ojciec zagląda "Michał. Nie odbierzesz ?". A ona odmawia.

        Karina nie mówi Michałowi ani słowa o dziecku. Unika go. POśredniczy między nimi ta współlokatorka. Namawia ją do pojednania, a jego do nieustawania w staraniach o nią. Mają się spotkać na jakimś meczu, bo on w tę siatkówkę gra w drużynie, która uczestniczy w jakiejś lidze.

        Po meczu Michał odwozi Karinę do domu. Jest lepiej. Ściskają się. A później przez telefon umawiają na spotkanie u niego.

        Michał przygotowuje wszystko... na dachu. Materace, muzykę, wino. Tyle że Karina się nie zjawia...

        Tego dnia dziewczyna odwiedza ginekologa i oświadcza mu, że chciałby usunąc ciążę. On jej na to "proszę pani, w tym kraju aborcja z powodów społecznych jest nielegalna, jak pani to sobie wyobraża ?".

        Michał czeka na dachu, aż go noc zastaje. Zasypia. Budzi go telefon. Zaraz po nim zrywa się na równe nogi, wsiada na motor i gazu. Wysypuje się na pierwszym zakręcie. Zbiera się z jezdni, z determinacją goni tramwaj i wreszcie do niego wskakuje.

        Jak się okazuje, jedzie do szpitala. Z Kariną coś się stało. Mimo zakończenia pory odwiedzin pielęgniarka, widząc jego zaaferowanie, wpuszcza go do niej na kilka minut. Przytulają się. Jest dobrze.

        pytanie brzmi : dlaczego dziewczyna wylądowała w szpitalu - chciała usunąć ciążę i pojawiły się komplikacje ? Próbowała popełnić samobójstwo ? Nie poznajemy odpowiedzi.
        • grek.grek Re: "Nieulotne" parę słów 12.05.16, 13:49
          PS : młodzi aktorzy nieźle się spisują, ale odniosłem wrażenie, że pan reżyser nieco przesadził jak chodzi o tzw robienie psychologii i atmosfery. Spotkania i rozmowy bohaterów, już po powrocie do Polski, są sensowne w znaczeniu ich zabarwienia emocjonalnego, ale jakby nie do końca z pomysłem napisane. Bohaterka rzucająca seriami chaotycznych kawałków mięsa wydaje się wiarygodna, ale może byłaby bardziej filmowa, gdyby użyła jednego ale dobitnego :]

          ewidentnie chodziło, wg mnie, o to by ciśnienie narastało, konflikt i pęknięcie między zakochanymi doskwierało coraz bardziej, ale to rzeczy które w kinie trudno pokazac z sukcesem, pewnie niejeden wytrawny reżyser i spec od takich dusznych dramatów już się zdązył poślizgnąć.

          cała sytuacja z facetem, który właściwie zmusza Michała do zrobienia mu krzywdy - jest mocno papierowa. Ale - jeśli przyjąć, ze jest to tylko pretekst do pokazania tego, jak sytuacja graniczna nadwątla miłośc między bohaterami : da się zaakceptować :]

          Jakby mi zabrakło nieco dramaturgii. jakby ci bohaterowie trochę byli poza radarami. Trudno się wciągnąc w ich historię. W te ich uczucia. Na pewno prawidłowo zarysowane : bolesne sumienie, ucieczka, wyznanie, szok, próba separacji, powolna akceptacja, nawrót uczuć, pojednanie. Problem może być w sposobie i głębi, sugestywności pokazania tego wszystkiego w poszczególnych scenach. W scenariuszu, mówiąc krótko.

          Jak zwykle znakomite zdjęcia Michała Englerta. Muzyka Daniela Blooma jakby mniej rzucająca się w ucho od tej z "Wszystko, co kocham". I znakomite lokalizacje hiszpańskie :] Wizual na pewno robi wrażenie.
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "W drodze do Jah" 11.05.16, 17:15
      środa z dokumentem.

      Jamajka oczyma muzyków reagge, wychowanych w Europie, ale Jamajkę traktujących jak swoją duchową ojczyznę.

      kontrasty, magia, polityka, kultura, reagge, codzienność, rastafarianizm. ciekawe, czy będą sisze, kłęby dymu i ogólny nastrój bezwiednego ubawienia ? ;]
      • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "W drodze do Jah" 12.05.16, 00:50
        Opowiesz mignął mi tylko bohater na ekranie, więcej nic nie widziałam. :)
        • grek.grek "W drodze do Jah" - parę słów 12.05.16, 13:05
          proszę bardzo, Barbasiu :]
          choć... do opowiadania jest chyba mniej niż by można sądzić z długości filmu.

          chodzi tutaj o Jamajke widzianą oczyma muzyków, którzy urodzili się w Europie, ale duchowo i mentalnie zdecydowanie im bliżej właśnie do niej.

          pan muzyk Gentelman jest z pochodzenia Niemcem, pan Alborosie to Włoch z Sycylii. Obaj są renomowanymi wykonawcami reagge.

          I to głównie oni opowiadają o tym, dlaczego akurat Jamajka ich tak porwała. A więc opowiadają o specyficznej mentalności Jamajczyków, swego rodzaju serdeczności i bezpośredniości. "Tutaj przystajesz na moment, żeby przypadkowego przechodnia o coś spytać, a on natychmiast nawiązuje rozmowę i spędzacie na niej następne półtorej godziny".

          duchowość. Religia. Postrzegana tutaj nie jako ceremoniał kościelny, ale jako dostrzeganie Boga we wszystkich przejawach codzienności., Zamiast iść do kościoła i stać godzinę - robi się muzykę, uśmiecha do ludzi i otwiera się na wszelkie przejawy człowieka, natury i wspólnoty.

          obaj panowie nie są już postrzegani jako Europejczycy, dla środowiska muzycznego w Kingston są "swoi", a imponujący dredami do kostek Alborosie bywa nawet nazywany "czarnym", jak śmieje się jego narzeczona. Już się wykorzenili z Europy, odeszli od europejskiego stylu życia, o którym wypowiadają się z grzeczną dezaprobatą, podkreślając że dominuje w nim wyjałowienie duchowe, materializm, konsumpcjoznim.

          są także ludzie z Kingston. Jedna pani profesor uniwersytecka, pani wokalistka która rapuje ostre teksty o trudnym życiu ulicy, jest zapis spotkania publiczności z synem Boba Marleya, też muzykiem, a dodatkowo autorytetem środowiskowym, są wypowiedzi jamajskich wykonawców dancehallowych.

          I to właśnie oni w zdecydowanie mniejszym stopniu mówią o zaletach jamajskiej pogody, otwarciu na specyficzną duchowośc, a znacznie więcej w ich wypowiedziach krytycyzmu.

          Bo prócz tego, co magiczne i piękne, przysłowiowe Kingston, to także siedlisko gangów, karabinów, strzelanin, narkotyków, seksizmu, homofobii, mizoginizmu i innych patologii społeczno-mentalnych. I o wszystkim jest tutaj mowa, nic się nie pomija, niczego nie przemilcza. Niejeden z wywiadowanych stracił kogoś bliskiego z rąk gangów. Czasami zupełnym przypadkiem.

          Dużo muzyki, dużo obrazków z ulic miasta, z getta podmiejskiego, po którym ludzie wypowiadający się w "setkach".

          sporo muzyki, także na żywo, podczxas wieczornych spotkań na deptakach i placach. I piękne jamajskie słońce wieczorową porą, ciepły jego wschód, ale i deszcz. Pogodowe kaprysy dobrze dostosowują się do wszechstronnego portretu miasta i, jak chcą twórcy, całego państwa, społeczności.

          to chyba tyle :]
          • barbasia1 Re: "W drodze do Jah" - parę słów 15.05.16, 20:12
            Ciekawe, dzięki! :)

            Chyba na Jamajkę się nie przeniesiemy, Greku!?

            • grek.grek Re: "W drodze do Jah" - parę słów 16.05.16, 13:04
              dzięki, Barbasiu :]

              a to ciekawe pytanie, Barbasiu.
              cóż, każda róża podobno ma swoje kolce ;] jak mozna z tego filmu wywnioskować, Jamajka nie jest wyjątkiem.
              • odkryjjamajke.pl Re: "W drodze do Jah" - parę słów 13.07.16, 15:48
                Jeżeli jesteście zainteresowani odkryciem prawdziwego oblicza Jamajki, nie tego z katalogowych zdjęć biur podróży, to zapraszamy na wyprawę razem z Nami!

                W najbliższym sezonie chcemy zrobić wycieczkę objazdową po Jamajce, odwiedzić kilka plantacji i Cannabis Fest w Negril, a także szykujemy się do Reggae Maratonu! Planujemy też świętować Nowy Rok i urodziny Boba Marleya na wyspie, ale dopiero opracowujemy dokładny plan tych wyjazdów ;)

                Tutaj można sprawdzić nasze aktualne wyprawy: odkryjjamajke.pl/wyprawy-jamajka/wyprawy-dookola-jamajki/
    • grek.grek 1:15 TVP2 "Suita hawańska" 11.05.16, 17:24
      jak zwykle :]
      jak o Kubie pozytywnie, to w środku nocy.

      a jak o Kubie źle, że bieda, dół i tylko siąść i płakać, to najlepiej od razu w Wiadomościach.
      precz z komuną ! ;] ech, ta nasza pieNkna nadwiślańska rzeczywistość tele-przyrody.

      a tutaj mamy, z opisu, Kubę [głównie Hawanę] pokazaną jako miasto pięknej architektury, tętniące muzyką, biedne ale z duszą i ciałem, wszystko zaś portretuje liryczna muzyka, a treścią są zdjęcia z hawańskiej codzienności.

      wbrew temu, co wielu opowiada w Polsce, ludzie na Kubie nie są załamanymi i sfustrowanymi mieszkańcami komunistycznego skansenu. usługi publiczne są tam tanie i na poziomie, życie nie jest drogie, a ludzie mają swoją kulturę i styl bycia, które sprawiają że życie jest dla nich czymś innym niż dla Europejczyków pochłoniętych gadżetomanią i generalnie konsumeryzmem, który nic do życia nie wnosi.

      czyżbyśmy tego samego chcieli życzyć Kubańczykom ? :] jak tam dotrze ta cała moda i "cywilizacja" kreowana przez koncerny, reklamę i media, to zapewne jej ulegną. polityka sprzedaży polega na tworzeniu w ludziach przekonania, że potrzebują koniecznie tego, co kreatorzy tej potrzeby mają do sprzedania. Trudno nie ulec masowemu złudzeniu i zachować rozsądek. człowiek to jednak istota niedoskonała :]

      Szkoda.

      ale film może być inspirujący i dostarczyć wielu śewietnych wrażeń.
      ale żeby tak późno... :]
    • grek.grek 20:40 TVP2 "Rocky III" 12.05.16, 16:42
      kontynuacja :]

      jak już Balboa został mistrzem, to tak od razu nie może nim przestać być. Musi się nacieszyć tytułem. Więc pokonuje kolejnych rywali i skutecznie broni mistrzowskiego pasa.

      miękko zagnieżdza się w cieple domowych pieleszy, wychowuje dziecko, jest cenionym produktem reklamowym, kupuje luksusowy dom, udziela się w - tylko na oko brutalnych - walkach pokazowych z zapaśnikami zarabiając w celach filantropijnych. Słowem : bajka. A jak wiadomo, bajka to najgorsze środowisko dla boksera.

      oto na horyzoncie pojawia się naprawdę groźny pretendent do tytułu - jest czarny, silny, gniewny i prowokacyjny. NOkautuje kolejncyh rywali i dociera na szczyt drabinki rankingowej. Publicznie wyzywa Balboę do walki, wjeżdza mu na ambicję, zaczepia żonę...

      Rocky chce wyjśc do ringu, ale trener mu odradza. W bardzo szczerej rozmowie wyznaje swojemu zawodnikowi,że - de facto - nie ma już zaufania dla jego "głodu walki". Uważa, że Rocky zasmakował w wygodnym życiu, że braknie mu determinacji żeby tamtego pokonać, a tamten z kolei jest tak zdeterminowany, że przy sile jaką dysponuje - staje się skrajnie niebezpiecznym rywalem.

      A potem... no cóż, najpierw dramat, a później koniecznośc odbudowania się i ponownego wejścia do ringu. Powrót do korzeni pod okiem niespodziewanego przyjaciela. Odzyskiwanie "oka tygrysa". Zwątpienie, cięzka praca, pokonanie strachu i niepewności w sobie, no i nieodzowne wsparcie żony.

      własnie, kawałek "Eye of the Tiger", który stał się wkrótce hymnem bokserskim, właśnie ten film przedstawił i wypromował :]

      niezłe, ale oczywiście znacznie już mniej subtelne niż oryginał.

      sylwetka rywala też była róznie komentowana. Nie tak jak rywal z następnej "części", ale mimo wszystko wspominano o tym, że Rocky zwykle mierzy się z bokserami, którzy ucieleśniają podskórne lęki białej części Ameryki. sugestywny Clubber Lang, w wykonaniu barwnego Mr T, istotnie może kimś takim być. Bardzo eksponuje swoją afroamerykańskośc, odrębnośc kulturową, mentalną, rzeczywiście mozna go uznać za postać wykraczającą symbolicznie poza swój ekranowy bokserski image. Nawet jesli w amerykańskim boksie zawodowym czarnoskórych, obok Meksykanów, jest najwięcej :]

      osobna sprawa to brak spójności między treningami Rocky'ego, a późniejszymi walkami. Podczas tych efektownych wideoklipowych montaży widzimy jak ćwiczy pracę nóg, uniki, a potem dostajemy walkę, w której w ogóle nie stosuje ćwiczonych unikow, nie trzyma gardy, wszystkie ciosy spadają mu na twarz, i wygląda jakby o pracy nóg nigdy nie słyszał :]

      ale - wiadomo,że ma być efektownie i najlepiej jak najdalej od realizmu ringowych potyczek, bo przeciętna walka w wadze cięzkiej raczej w wymiany i wiele ciosów nie obfituje. Poza tym, chyba nawet w latach 80-tych w wadze cięzkiej nie było bokserów o tak skromnych warunkach fizycznych jak ci z kolejnych filmów o Rockym.

      nic to :] "Rocky", to część historii kina. A jako taki, na choć cień uwagi gdzieś tam zasługuje, jak mi się wydaje :"]


      • barbasia1 Re: 20:40 TVP2 "Rocky III" 12.05.16, 21:36
        Właśnie skoczyłam! :)
        Pierwszy raz oglądam.
        • grek.grek Re: 20:40 TVP2 "Rocky III" 13.05.16, 13:22
          brawo, Barbasiu ! :]

          jakie wrażenia ?!
    • grek.grek 21:55 Stopklatka "Czekając na wyrok" 12.05.16, 16:51
      biały strażnik więzienny, rasista, traci syna który popełnia samobójstwo [jak babka i matka przed nim]. Strażnik wpada w dołek. Poznaje czarnoskórą kobietę, która też niedawno straciła dziecko. Ten romans przeradza się w głębszy związek, któremu patronuje wspólnota bólu i zagubienia w świecie. strażnik przekonuje sie, że kolor skóry nie ma żadnego znaczenia w kontakcie z drugim człowiekiem.

      pikanterii dodaje fakt, że kobieta była żoną więźnia, którego egzekucję nadzorowali strażnik z synem.

      istotną postacią jest też ojciec strażnika, z tego co pamiętam tak zapalony rasista, że łatwo zrozumieć skąd takie przekonania wzięły się u syna.

      Oscarowa Halle Berry, doskonały Billy Bob Thornton, reżyseria Marc Forster, świetnie wykreowana duszna atmosfera redneckiej prowincji, gdzie naprawdę nietrudno nabawić się choroby rasizmu, dopracowana psychologia postaci, no i scena seksu głównych bohaterów uznana za jedną z najbardziej "rozpaczliwych" w historii kina ostatnich lat.

      trochę już zapomniany pierwszoligowy dramat. świetnie,ze Stopklatka sięga po takie tytuły.
    • grek.grek "House of Cards" sez 2 odc 5 [1] 13.05.16, 12:35
      W 5 odcinku mamy ciąg dalszy rozgrywki ze stroną chińską, a także smutny finał dziennikarskiego śledztwa Lucasa Goodwina.

      Amerykaśki prezydent oficjalnie zablokował negocjacje z Chinami, aż do czasu gdy nie wyjaśnią swoich aktów hakerstwa w cyberprzestrzeni, ofiarą których padają amerykańskie firmy i rząd. Jest to nie na rękę Raymondowi Tuskowi, który bardzo liczy na rychłe i powodzeniem zakończone negocjacje w sprawie nowej umowy handlowej, która znacznie zmniejszy cła na sprowadzane przez jego firmy [branża atomowa] surowce chińskie. Tymczasem mamy impas.

      Pojawia się nowa figura w grze. Jest to chiński miliarder Feng. Wchodzi na scenę razem z drzwiami : uprawia własnie seks sado-maso z jakąs wynajętą [potem jego człowiek płaci im] parą, skrepowany i duszony foliową torbą. Zna się na rzeczy, bez dwóch zdań ;]]

      W tym czasie Frank Underwood uczestniczy w nieskończenie mniej zajmującym wydarzeniu : rekonstrukcji bitwy pod Bloody Angle. Tutaj żołnierze w strojach z epoki szarżują i się strzelają, a tam rozstawione krzesła i siedzi cała armia urzędników.

      Frank niespodziewanie dowiaduje się, że w tej bitwie brał udział człowiek o nazwisku Augustus Underwood. Możliwe że jego przodek. Jest tym poruszony. Zwłaszcza, że ów przodek poległ w tym boju. Rozmawia z mężczyzną, który odgrywa Augustusa i tak się wczuwa w rolę, że nawet o śmierci tego zołnierza sprzed 150 lat mówi w pierwszej osobie. Trochę przyćmiewa splendor fakt,że Augustus walczył po stronie przegranych Konfederatów, ale co tam... Frank mruga do kamery i rzuca "Stanowczo jestem przeciwny udziałowi w wojnie po stronie przegranych. I walce o takie bezwartościowe rzeczy jak niewolnictwo...".

      Feng jest bogaty, ma klasę i jest człowiekiem absolutnie "zachodnim". Spotyka się z Frankiem u niego w gabinecie. Zaskakuje Underwooda i proponuje, żeby amerykański rząd nie wycofywał pozwu jaki złożył przeciw rządowi chińskiemu do WTO. Sugeruje, że to by wyglądało na wymuszenie ze strony Stanów, a nie na poddanie się Chińczyków. Jest bardzo otwarty na finansowanie strategicznego mostu, który ma służyć usprawienieniu handlu między firmami amerykańskimi, a chińskimi.

      Frank decyduje się wybadać Fenga. Poleca swojemu wiernemu Dougowi Stamperowi wrzucić w obieg medialny nius o wycofaniu pozwu, co ma mieć miejsce na obradach Komisji Stałej WTO. I czekać na reakcję drugiej strony.

      Do tej akcji Doug wykorzystuje kandydata na rzecznika aka dyrektora do spraw komunikacji Connora.

      Connor ma zaufaną dziennikarkę, przekazuje jej 'zasłyszaną" informację. A Frank zleca Dougowi szybką wizytę u Fenga, zaraz po tym jak media zaczną szumieć i Chińczyk dowie się o przecieku. W sumie, nie mam pojęcia, dlaczego akurat Feng jest tutaj taki istotny, bo wydaje się że nie jest to członek delegacji chińskich negoacjatorów, ale wypada przypuszczac, ze ma jakieś chody w chińskim rządzie i załatwia także coś dla siebie. Taki "Raymond Tusk" przeciwnej drużyny.

      cdn
      • grek.grek "House of Cards" sez 2 odc 5 [2] 13.05.16, 12:58
        Medialny przeciek porusza Fenga. Każe od razu dzwonić do Raymonda Tuska. A potem przyjmuje Douga w swoim gabinecie. Kiedy Doug powiada, że rząd chiński z aprobatą zareagował na wycofanie pozwu, Feng go poprawia, że "nie było to TAKIE wycofanie, jakiego sobie życzyliśmy", co sugeruje że publicity to jedno, a rzeczywiste odczucia to coś całkowicie innego. Doug zadaje jedno pytanie "Jakie propozycje mam przekazac wiceprezydenttowi ?". Feng nie chce powiedzieć wprost, interesuje go raczej to, dlazcego rząd nie uznał prośby jaką wyraził na spotkaniu z Underrwoodem. Doug na to, że nie mają zaufania do niego. A kiedy Feng z uśmieszkiem wspomina coś o tym, że wie iż Doug był kiedyś alkoholikiem i macha mu przed nosem szklaneczkę whisky - Doug wytrąca mu ją z ręki i znów powtarza swoje pytanie.

        feng wreszcie formułuje żądanie, żeby jednak ten pozew wnieśli, a on resztę załatwi sam. I że to jest zabawa, która odbywa się na prośbę Raymonda Tuska, więc jeśli Chińczyk nie dogada się z wiceprezydentem, to Tuska pominie w swoich planach i będzie niezły kocioł. Nie będzie także inwestycji w strategiczny most, co nie spodoba się milionerowi z St Louis.

        Doug przekazuje wieści Frankowi, który bardzo jest zajęty uczestnictwem w tym całym rekonstrukcyjnym szoł. Jest to kilkudniowa impreza, którą ma zakończyć symboliczne położenie fundamentów pod jakiś pomnik czy coś w tym guście. wszystko odbywa się w lesie, a zarówno grupy rekonstrucyjne, jak i zaproszeni urzędnicy, nocują w namiotach polowych.

        Frank własnie poznał losy jakiegoś generała, który pechowo padł od kuli wystrzelonej przez własnego żołnierza. "Nie chcę skończyć jak on", zwierza się do kamery, "A jutro taka kula zostanie posłana w moją stronę".

        W międzyczassie, dziennikarka, której użył do przecieku Connor, dowiaduje się, ze w Chinach Feng był dwukrotnie skazany za korupcję. W normalnych warunkach albo by zgnił w więzieniu, albo zostałby rozstrzelany. A tutaj działa w imieniu chińskiego rządu i ma się znakomicie. "Dlaczego chiński rząd wystawia kogoś takiego ?", pada kluczowe pytanie.

        Niespodziewanie, w nocy dochodzi do spotkania Franka z Fengiem. W tym lesie, gdzie odbywa się rekonstrukcja. Frank idzie zobaczyć miejsce śmierci swojego przodka Augustusa, a tam czeka Feng. FRank nie chce mu ustąpić, Feng ostrzega go, że to ryzyko, bo jego własny prezydent może go obwinić o fiasko rozmów i Frank bardzo straci w jego oczach. "Lee pokonał Granta walką, pójściem na wymianę, rzezią, liczebnością. Ja jestem wiceprezydentem Ameryki, a pan reprezentuje kraj o PKB Słowacji", odwołuje się do porównania historycznego Franka. A Feng ma własne, mówi że "Mao zaczynał z małą armią, i proszę do czego doszedł". I przypomina Frankowi, że jego przodek bił się po stronie przegranych [a historia lubi się powtarzać]. Rozstają się bez porozumienia. A Feng ma świetny wywiad, skoro znalazł Franka w tych leśnych ostępach ;]

        Dochodzi do trójstronnego mostu telefonicznego : Underwood w swoim gabinecie, Tusk w swoim, a prezydent w samochodzie. KUlę, na którą czekał Frank, wystrzeliwuje Tusk - informuje prezydenta, że Feng poskarzył mu się na Franka. Wg niego, Frank zachował się nie tak jak to było ustalone, zawalił sprawę. Frank z pasją się broni i oskarża Fenga o kłamstwo. Tusk jest dodastkowo wściekły, bo ten most miał być doskonałym udogodnieniem dla jego handlowych transakcji z Chińczykami. Frank proponuje wycofanie się ze szczytu i zarzuca Tuskowi, że gra przeciwko własnej drużynie. Prezydent po minucie przekrzykiwania się obu jegomościów, ucina ten dialog i powiada, że zawiódł się na nich obu. Decyduje się wycofać udział w tym całym Szczycie, ale tylko dlatego, ze oni dwaj, swoimi bezmyślnymi zachowaniami i brakiem porozumienia i współdziałania, zmusili go do tego.

        Odkłada słuchawkę. Tusk bąka do słuchawki "Nigdy jeszcze tak nie skończył rozmowy ze mną. Od 20 lat... nigdy...". Załamany. Frank zaś znów zerka do kamery i podsumowuje "Zostałem draśnięty, ale ciągle żyję". I dodaje "A teraz zacznie się rzeź". Ciekawe co ma na myśli :]

        cdn

        • grek.grek "House of Cards" sez 2 odc 5 [3] 13.05.16, 13:19
          Po wywiadzie telewizyjnym, w którym ujawniła, że generał McGinnis ją zgwacił, gdy była na studiach, i z tego powodu usunęła ciążę, Claire Underwood ma pewien problem. Otóż, ciążę usunęła 5 lat po tym gwałcie. Jeśli ktoś zacznie grzebać, to się dowie, że skłamała i połączyłą dwa fakty jak jej było wygodnie, podwazy to zarówno jej wersję o ciązy, jak i podda w wątpliwość wyznanie że została zgwałcona przez generała.

          Wtedy na scenę wchodzi kolejna postać. Seth Grayson, konkurent Connora do stanowiska dyrektora ds. komunikacji w gabinecie wiceprezydenta [uff].

          Grayson odwiedza niejaką panią Marbury, starszą jejmośc, wdowę. POdaje się początkowo za urzędnika administracji publicznej. Pani Marbury cieszy się, bo od dawna czeka na dotację do swojej fundacji czy tam czegoś takiego.

          Po chwili Grayson wyprowadza ją z błędu i mówi prawdę : przyszedł po to, by uzyskać informację o aborcji jaką zmarły mąz pani Marbury, ceniony niegdyś lekarz i profesor, wykonał Claire. To jedyny ślad ilustrujący ten fakt. Pani Marbury wstępnie jest oburzona, ale kiedy Grayson sugeruje,że jesli nie będzie współpracować, bo o tych dotacjach może zapomnieć - podaje mu dziennik swojego męża. Grayson znajduje tam notatkę o tej aborcji i zabiera cały pamiętałek ze sobą.

          I jego akcje idą w górę. "Connor zawalił sprawę, Grayson załatwił ją sprawnie i wykazał inicjatywę", ocenia Frank w rozmowie z Claire.

          A ona sama organizuje jakiś zespół ds. wyeliminowania przemocy wobec kobiet w wojsku. Zaprasza do współpracy jakąs kongresmenkę i samą First Lady. Ta druga ma wątpliwości, czy jej głos zabrzmi wystarczająco donośnie, czy powinna się angażować, ale kiedy Claire organizuje spotkanie z delegacją US Army, w sprawie rozważenia zmian przepisów i wprowadzenia nadzoru cywilnego nad armią [w tych sprawach o których mowa], a urzędnicy z armii mają obiekcje - Pierwsza Dama pojawia się na miejscu, prosi ich żeby kontynuowali, a oni są zmieszani i chyba zaraz się złamią i pójdą na jakieś kompromisy :"] Cóż, skoro jest prezydentowa, to znaczy ze i sam prezydent daje całej inicjatywie zielone światło.

          Niestrudzony Lucas Goodwin niemal mieszka u hakera Heronymusa. A jak już wiemy Heronymus nie chce mu pomóc, lecz wpędza go w pułapkę zastawioną przez trzymajacą go na smyczy FBI.

          Heronymus to po prostu tajny kabel FBI. Kiedyś był groźnym hakerem, ale go złapali i zamiast posadzić do paki, zrobili z niego swojego informatora. A teraz wykorzystują go, żeby złapać Goodwina.

          Lucas ma się dostać do centrali cybersłużb, niby pod pretekstem zbierania materiałów do artykułu na ten temat. Jest dziennikarzem "Heralda", nie będzie żadnych przeciwskazań. Już na miejscu ma podpiąć jakiś mikroprocesor we właściwą dziurkę, żeby Heronymus mógł ściągnąc dane, które interesują Lucasa [bilingi Franka Underwooda]. Jest to ofk nielegalne i grozi za długa odsiadka.

          Heronymus nie jest gorliwym kablem. Cierpi z tego powodu. Jest upokarzany przez swoich nadzorców. jeden go odwiedza, grozi cynicznie śmiercią jego nerkowcowi, a jego samego ciśnie, żeby nie probówał odwiesc Goodwina od zamiaru.

          Bo Heronymus istotnie próbuje. Cały czas pyta Lucasa, czy naprawdę wie, co robi. Nie mozę mu powiedzieć wprost, że cała akcja jest klontrolowana przez FBI, ale stara się innymi metodami go zniechęcić. Lucas ma jedną odpowiedź "To osobista sprawa. Nie mogę się wycofać. I nie chcę".

          POjawia się więc Goodwin w tym gmachu cybersłużb, a tam gigantyczne pomieszczenie z setkami urządzeń wyglądających jak centrum telekomunikacyjne. OProwadzają go dwaj pracownicy, pokazują gdzie co jest, i tak dalej. Jak to dziennikarzowi robiącemu materiał.

          Wreszcie Lucas próbuje zrobić to, co z Heronymusem trenował przez ostatnie tygodnie. Wpiąć pendrive ? w dziurkę. Wtedy momentalnie wpada FBI i skuwa go kajdankami.

          Frank wygłasza przemówienie na koniec jubla z okazji bitwy, wyróznia przy tym aktora od swojego przodka, wkopuje fundament, jaką łuskę po naboju [może to nabój od którego zginął jego praszczur, a może symboliczny tylko].

          Po wszystkim, poufnie Doug Stamper informuje, że go Lucas Goodwin został schwytany. Na gorącym uczynku, a za akt cyberterroru grozić mu będzie "od 35 lat do dożywocia". Mocne.



    • grek.grek Cannes'16 dzień 2 13.05.16, 15:54
      Ken Loach w swojej manierze i stylu o nierównościach społecznym i dysfunkcjonalnym systemie państwa, poza konkursem film Jodie Foster z G Clooneyem i Julia Roberts, a do tego ciekawa propozycja francuska "Rester Vertical" :

      www.filmweb.pl/article/CANNES+2016%3A+Utrzymać+pion-117461
      film.onet.pl/wiadomosci/Cannes-2016-dzien-2-bo-to-nas-podnieca-to-sie-nazywa-kasa/8vp4fk
      film.wp.pl/id,159476,title,Prosto-z-Cannes-I-Daniel-Blake-RECENZJA,wiadomosci.html
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Przygoda" 13.05.16, 16:02
      no to mamy hit na dziś, prawda ? :]

      w 1960 w Cannes "Przygodę "wygwizdano, krytycy się zdumieli, widzowie oburzeni żądali zwrotu kosztów biletów.

      kilka osób wybiera się na rejs jachtem po morzu w okolicach włoskich wysp [Sycylia, Taormina]. znienacka znika jedna z kobiet, Anna. towarzystwo zaczyna jej szukać, ale wkrótce reżysera bardziej od losów zaginonej, i powodów jej zniknięcia, zaczyna interesować związek jaki rodzi się między narzeczonym Anny Sandrem, a przyjaciółką Claudią.

      w sumie... w "Powiększeniu" czy "Zawodzie : reporter" [oba mamy w archiwum, chciałbym pochwalić nieskromnie i absolutnie nieumiarkowanie ;)] Antonioni też wątki "sensacyjne" i "zagadkowe" wprowadza tylko po to, żeby nic później nie wyjaśnić, ale dzięki nim wejśc w głowę swoich bohaterów, w jakiś sposób prześwietlić ich mentalnośc, postrzeganie świata, życia, jego sensu i własnego w nim miejsca.

      ale "Przygoda" była chyba pierwsza, więc widzowie musieli się nieźle zirytować dostając zapowiedź thrillera, a potem stopniowe porzucanie tego wątku i skupianie się na całkowicie innym i niby-pobocznym, w całej sytuacji zupełnie drugorzędnym [z ich punktu widzenia].

      klasyka kina.
      znów chyba możemy powiedzieć : brawo, Kultura :]


      • siostra_bronte Re: 20:20 TVP Kultura "Przygoda" 13.05.16, 18:31
        Tak jest, brawa dla Kultury!! Widziałam wieki temu, pamiętam tylko jacht i jakieś skaly :) Ciekawa jestem jak go teraz odbiorę.
        • siostra_bronte Re: 20:20 TVP Kultura "Przygoda" 14.05.16, 12:19
          I jak wrażenia?

          Niestety, piątkowy wieczór to dla mnie fatalna pora na oglądanie filmów. Zbiera się zmęczenie z całego tygodnia. Moja recenzja może być mało wiarygodna :)

          Świetny scenariusz i piękna Monica Vitti. Ale chwilami było nudno. Ogrywanie jałowych krajobrazów jako symbolu ludzkiej alienacji zbyt ostentacyjne. Całość zaskakująco wyprana z emocji. Może i o to chodziło reżyserowi, ale dla mnie to wada. Tylko kilka scen wzbudziło we mnie żywsze emocje (Claudia dopytująca Sergio czy ją kocha- bardzo prawdziwe, także znakomita finałowa scena).

          Na pewno kamień milowy w historii kina ze względu na poprowadzenie fabuły, ale mam wrażenie, że z czasem sporo stracił.

          Zapewne recenzja Greka będzie bardziej entuzjastyczna :) Barbasiu, czekam też na Twoją opinię.
          • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Przygoda" 14.05.16, 13:32
            dzięki, Siostro :]

            cóz, rozumiem dlaczego widownia wściekła się na Antonioniego. Wątek rzekomych poszukiwań Anny ciągnie od zdawkowo przez cały film, mimo że w ogóle się nim nie zajmuje. Po prostu, co jakiś czas wrzuca zdanie czy kierunek poruszania się bohaterów, sugerujace że cały czas obchodzi ich, i jego, zaginiona bohaterka, podczas gdy wszyscy widzą, że jest odwrotnie. Pełna irytacja :]

            tytuł jest ciekawy. Co jest tą "przygodą" ? to co robią Sandro i Claudia, którzy nie szukają Anny, ale podążanie mglistymi, potencjalnymi, tropami zagionionej traktują jak pretekst do tego, by uprawiać swoją uczuciową grę i po prostu zwiedzać piękne wyspy ? Dla nich to może być rzeczywiśćie świetna "przygoda". Sandro nawet mówi o tym Claudii , ale mam wrażenie, że on jakoś bardziej w tym się rozsmakowuje. Nie zamyka się na romanse. Podobnie jak inni uczestnicy tej wycieczki, podczas której Anna znikła. Giulia, i jej mąz, też bawiący się małzeńskimi konwensanami. on okazujący jej protekcjonalnośc, a ona ubawiona wdająca się w romansiki z malarzami. Patrizia świetnie spędzająca czas w hotelach i na rautach. NIKT tak naprawdę nie zajmuje się losami Anny.

            przypomniało mi to "Powiększenie", gdzie zagadka zdjęcia z parku też jest tylko pretekstem do pokazania jak ożywia się fotograf, jak zmienia się jego podejście do rzeczywistości.

            Piekne zdjęcia, te promenady, deptaki, uliczki wyspiarskich miasteczek włoskich są wyjątkowo atrakcyjne wizualnie. A w czerni i bieli doznają romantyczno-vintage'owego ;] wzmożenia ekranowego.

            Świetny jest moment, kiedy Claudia i Sandro wsiadają do auta, kamera ukrywa się w bocznej uliczce, ma ich na wprost, a z boku ławeczka, "krużganek" i coś tam jeszcze - przepiękny kadr. W sumie, mógłbym tę scenę w pętli oglądać przez poół godziny ;]

            Scena, kiedy Claudię na ulicy otacza rój mężczyzn, pojawiają się na balkonach, wyłaniają zza rogów, przechodzą i zatrzymują wokół niej. Jak ptaki w kultowej scenie z Hitchcocka. Gapią się na nią ostentacyjnie, jak żigolaki, albo jakby ona była damą lekkich obyczajów.

            Scena, kiedy Sandro przewraca flakon z tuszem na szkic kościoła, który malował kreślarz. Jest z tego mała awantura. Sandro wyraźnie prowokuje do bójki, kpi sobie ze zdenerwowanego malarza, ale do niczego nie dochodzi.

            Bale w hotelach, hotelowe pokoje, jazdy samochodem po urodziwych okolicach, rozmowy z miejscowymi, ktoś gdzieś może Annę widział, ktoś gdzieś coś słyszał o kimś kto coś widział... A tak naprawdę ani poszukiwaczy ani rezysera cała ta historia nie obchodzi. Sandro i Claudia wytyczają sobie, po prostu, marszrutę tymi pogłoskami i tropami, nie dbając nawet zbytnio o ich sprawdzanie i pogłębianie.

            Związki uczuciowe wyglądają tutaj na luźne i bez przyszłości. Sandro zapomina o Annie, więc oczywiste jest, że musi też zapomnieć o Claudii, wystarczy że pojawi się jakaś zainteresowana
            dziewczyna. Claudia przypomina ANnę w swoich delibercjach nt uczuć, domaganiu się zapewnień o miłości, które przecież nie mają żadnego znaczenia.

            "Powiedz, że mnie kochasz - Kocham cię - Annie też to mówiłeś - Tobie i jej mówię to z taką samą szczerością" - yup :] Konfrontacja typów uczuciowości.

            przejrzałaś mnie, Siostro :]
            yes, z przyjemnością oglądałem ten film. Raz z powodu wizualnej uczty - kolejne kadry, otoczenie, okoliczności architektury, no i aktorki, wszystkie te składowe są uwodziecielskie. Dwa, nie jest szybkie kino, akcja nie jest wartka, ale psychologia ludzi coraz bardziej oddalających się od początkowych reakcji na rzecz jakże wstrząsającą ku niespiesznej tytułowej "przygodzie", ma w sobie coś wciągającego. Odniosłem nawet wrażenie, że z łaatwością można zapomnieć o Annie, tak jak oni o niej zapomnieli, skupiając się na tym, co ich łączy i jak potoczą się dalsze losy ich uczuciowych komplikacji. Claudia przechodzi płynnie od wyrzutów sumienia, że to ona mogła sprowokować Annę do zniknięcia, do zabawy, uśmiechów, pląsów w hotelowych ręczniku i zakochania w Sandro. Podobnie on, który najwyraźniej niespecjalnie zmartwił się tym, że hamletyzująca Anna znikła z radarów.

            tak więc : zdecydowanie, jestem usatysfakcjonowany projekcją :]]

            Monika Vitti wygląda jak ikona filmowa europejskiego. Niby nieskazitelna uroda, ale jakaś dziwna jednak, co tylko dodaje jej wdzięku, a do tego nie gra paprotki, lecz kobietę ze skomplikowanym systemem uczuć. A z kolei rezyser kreuje jej wizerunek amantki w niemal hollywoodzkim stylu, zauwazyłaś/zauważyliście ? Niemal wszyscy spotykani mężczyźni zwracają na nią uwagę i to bez ogródek i prób zachowania dystansu. Zwykle oglądają się za jej nogami ;]

            W istocie, wg mnie wszyscy aktorzy wypadają świetnie, Lea Massari, Gabrielle Ferzetti, zupełnie rozbrajająca Dominque Blanchar [komiczna scena w pracowni malarskiej, kiedy smiało zaczyna romans z malarzem aktów, a Claudia przygląda się tym flirtom i śmieje się uciesznie, co też dowodzi jej rozchełstania, podobnie jak to że romansuje z Sandrem, nie wiedząc ciągle czy Anna żyje czy nie, i w sumie BOI się jej powrotu, ma złe sny z tego powodu, co może być dowodem moralnego konfliktu wewnętrznego, rozterki - czy mogę kochać mężczyznę swojej przyjaciólki ?], James Addams, kostyczny ale i zabawny na swój sposób COrrado, mąz Giulii, sypiący cytatami jak z rękawa, traktujący żonę jak głupszą od siebie słodką-idiotkę.

            w sumie, staram się napisać coś co by, nawet wg mnie, trafiało w punkt, ale nie wiem czy zdołałem temu zadaniu podołać ;]

            Czasami wydaje mi się nawet, że Antonioni chciał po prostu pokazać to całe piękno, pojeździć z bohaterami, pokazać te kościółki, ulice, place, deptaki, wodę, widoki - całą tę urodę świata włoskiego. I w tle naszkicować tę mistrzowsko zerwaną narrację, o której napisałaś. Dołączyć wątek traktujący o powierzchownej naturze uczuć przedstawiecieli mieszczaństwa, wyższej klasy średniej. I szlus ":] I może nie ma potrzeby grzebać głębiej, bo tam po prostu nic nie ma ? :]]

            • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Przygoda" 14.05.16, 16:34
              PS : przyszło mi jeszcze do głowy, że wskutek wyrzutów sumienia Claudia chce zastąpić Sandro Annę, ale ta scena z przymierzaniem ciemnej peruki, i jej rozbawienie zamiast refleksji, ten trop trochę mniej wiarygodnym czyni; co sądzisz o tym ?



              • siostra_bronte Re: 20:20 TVP Kultura "Przygoda" 14.05.16, 19:35
                Ciekawe uwagi, Greku :)

                Miałam to samo skojarzenie z "Powiększeniem". Bez śladu znika człowiek, i nie ma to większego znaczenia. Historia idzie w zupełnie inną stronę.

                Tak, ta scena z peruką była ciekawa, też o tym pomyślałam przez moment.

                Zauważyłeś jakiś fetysz nagich kobiecych pleców u reżysera ? :) Jest tu scena kiedy Claudia i Anna przebierają się. I znowu skojarzenie z "Powiększeniem", które jak wiesz uważam za absolutne arcydzieło.

                Nie wiem, może musiałabym obejrzeć film jeszcze raz, będąc w lepszej formie :)
                • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Przygoda" 15.05.16, 12:57
                  dzięki, Siostro :]

                  w istocie, napisałaś wszystko, ja tylko powtórzyłem :]

                  rzeczywiście ! świetnie to wychwyciłaś.
                  całkiem trafny festysz, wg mnie ramiona i plecy należą do stanowczo niedocenianych
                  walorów kobiecych. Taka druga liga, a moze nawet trzecia - absolutnie niezasłużenie :]

                  pełna zgoda, i mnie "Powiększenie" bardzo przypadło do gustu.

                  zatem - mam nadzieję na jeszcze więcej Twoich skojarzeń i wrażeń, po ponownym obejrzeniu 'Przygody" :]
                  • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Przygoda" 15.05.16, 18:10
                    "Przygodę" muszę dokończyć. Przeczytam Waszą dyskusję później.
                    Może dorzucę dwa grosze. Ale znając Was o wszystkim już pewnie powiedzieliście. ;)
                    • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Przygoda" 15.05.16, 18:24
                      bardzo zachęcam, Barbasiu :]

                      o jednym nie powiedzieliśmy, Barbasiu, o czymś bardzo cennym i potrzebnym... z oczywistych powodów nie powiedzieliśmy ani słowa o TWOICH odczuciach, wrażeniach i interpretacjach :]

                      dlatego - koniecznie czekamy na Twoją recenzję :]
                      • siostra_bronte Re: 20:20 TVP Kultura "Przygoda" 15.05.16, 19:00
                        Tak jest, zachęcamy do wyrażenia opinii, Barbasiu! Nie chcę narzekać, ale ostatnio forum coś spuściło z tonu, nie sądzicie?
                        • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Przygoda" 15.05.16, 19:25
                          Postaram się!

                          Wybaczcie, ma nawał różnych przyjemnych i mniej przyjemnych spraw!
                          Ale cały czas jestem tu.
                          • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Przygoda" 15.05.16, 19:25
                            mam
                          • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Przygoda" 16.05.16, 13:02
                            Barbasiu, wiemy :]

                            i przeczekamy ! :]
                        • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Przygoda" 16.05.16, 13:02
                          Siostro, damy radę ! :]

                      • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Przygoda" 15.05.16, 19:26
                        Aż recenzję to raczej nie, ale może raczej uwagi, wrażenia. :)
    • barbasia1 OT 14.05.16, 11:02
      Będę po południu. Muszę coś ważnego teraz załatwić . Heh! Do zobaczenia! ;)
      • grek.grek Re: OT 14.05.16, 12:51
        powodzenia, Barbasiu :]
        • barbasia1 Re: OT 14.05.16, 23:53
          Dziękuję, Greku, za dobre słowo! :))
          Jest good. :)
    • barbasia1 OT sportowo-patriotyczny 14.05.16, 11:06
      "Patrioci", Legii kibice,
      marzą im się szubienice.

      www.legia.sport.pl/legia/1,139320,20072660,tvn-zakonczyl-wspolprace-z-legia-serial-l-egenda-znika-z-sieci.html#MT


      "KOD, Nowoczesna, GW, Lis, Olejnik i inne ladacznice - dla was nie będzie gwizdów, będą szubienice!"
      Taki transparent zawisł na stadionie Legii podczas ostatniego meczu z Piastem.
      • grek.grek Re: OT sportowo-patriotyczny 14.05.16, 12:50
        :]

        panowie kibice wiedzą skąd wiatr historii wieje ;]
        wymaszerowały też hufce Rycerzy Chrystusowych, z postulatem mianowania Patrona Królem Polski, pojawiło się na scenie kółko Obrońców Życia [ciekawe, że dla nich "życiem" jest zarodek, który nie posiada wykształconego mózgu], ulicami dziarsko maszerują łysi panowie, którzy dziwnym trafem zawsze chodzą w dużych grupach, jakby się bali pojedynczo z domu wychodzić.

        klimat wyraźnie się zmienił i załapali fazę :]
        • barbasia1 Re: OT sportowo-patriotyczny 14.05.16, 23:20
          Korekta. Powinien być myślnik.

          "Patrioci"-Legii kibice,
          marzą im się szubienice.

          :))

          Jakiś dziwny klimat nastał.

    • grek.grek Re: Eurowizja 2016 rozpoczęta 14.05.16, 16:31
      aaa, no tak ;]
    • grek.grek Cannes'16 dzień 3 14.05.16, 16:39
      dwie... komedie, w tym jedna autorstwa Bruna Dumonta, co ciekawe :

      film.onet.pl/wiadomosci/cannes-2016-dzoen-3-zjednoczone-stany-ekscentrykow-relacja/ny58j6
      www.filmweb.pl/article/CANNES+2016%3A+Wszyscy+inni-117496
      i a'propos dnia 2 :
      wyborcza.pl/1,75410,20071440,cannes-2016-filmy-kena-loacha-i-jodie-foster-co-znaczy-dzisiaj.html
      • barbasia1 Re: Cannes'16 dzień 3 14.05.16, 22:59
        Dzięki za linki! :)
    • grek.grek "Ostatnie dni Anny Boleyn" via TVP Historia 14.05.16, 16:53
      świetnie zrealizowana rekonstrukcja historyczna, z udziałem aktorów, gadającymi głowami z róznych dziedzin nauki oraz umiejscowiona we wnętrzach z epoki.

      Anna Boleyn przedstawiona jest jako kobieta inteligentna, atrakcyjna [aczkolwiek, niekoniecznie piękna w sposób kanoniczny], która weszła w świat polityki i straciła w nim... głowę. O jej losach opowiadają historyk, artystka, feministka, pisarka, psycholożka itd.

      wspólnie dochodzą do wniosku, że Ryszard VIII najpierw oczarowany był ANną, dzięki czemu zyskiwała wpływy i uznanie na dworze, a wszystko odwróciło się w momencie, gdy poroniła ciążę i nie urodziła mu dziecka, którego pragnął. Albo urodziła ale martwe, przyznam że tutaj się nieco zakręciłem, a nie sprawdzałem w historycznych b iografiach. Tak czy owak, utraciła status nietykalnej, a na horyzoncie pojawiła się Jane Seymour.

      Anna nie pasowała wielu wazniakom ówczesnym. Skutkiem czego wychodzili oni ze skóry, żeby ją oczernić. Sądy działały wówczas tak, że wystarczyło kogoś pomówić, znaleźć "wiarygodnych świadków", albo "jakichkolwiek" rzekomych "świadków" i człowieka załatwić. Annę oskarżano o notoryczne romanse, a nawet spisek nastający na życie króla i kazirodztwo.

      Dodatkowo była to epoka bardzo religijna. Królowie i nie tylko siedzieli po uszy w zabobonie i odczytywaniu "boskich znaków", za które mogli wziąć cokolwiek, co się im albo innym przydarzyło. Na polu zabobonu dewocyjnego Anna również była na straconej pozycji, bo król dowolnie interpretował rozmaite "znaki na niebie i ziemi", a kler mu w tym gorliwie pomagał, nie mogąc znieść obecności bystrej, rozumnej kobiety na dworze.I nic to że sama uwazała się za chrześcijankę i demonstrowała swoją wiarę. Polityka, ot co.

      Kilka głów spadło, w tym wszystkich domniemanych kochanków Anny. Na koniec jej własna.

      Zaproszenie eksperci nie mieli wątpliwości, że Annę wrobiono, oskarzono niesłusznie i skazano za niepopełnione winy. NIe ma żadnych dowodów, że którykolwiek z przypisanych jej czynów miał miejsce. Cóz, była to epoka przed mikrofonami wielkości główki od szpilki, mikrofonami ściagającymi dźwięk w promieniu kilkunastu km, czy też kamerami satelitarnymi podglądającymi obywateli nawet podczas toalety ;] Łatwiej było nie tylko przestępcom, ale i sądom kapturowym.
    • grek.grek rozmowa z J. Oppenheimerem 14.05.16, 16:56
      obszerna i bardzo interesująca :

      kulturaliberalna.pl/2016/05/10/scena-klamstwa-rozmowa-z-rezyserem-dokumentalnym-joshua-oppenheimerem/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka