Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2016 - 12 (vol. 74)

    • grek.grek 20:55 TVN "Zamieć" 21.12.16, 16:35
      stacja polarna na Antarktydzie, tuż przed nastaniem nocy polarnej.

      rutynowana, ale zmęczona misją, pani szeryf Stetko odkrywa zwłoki jednego z naukowców. Za 72 godziny Stetko wraca do domu, więc chce do tego czasu wyjaśnić co było przyczyną śmierci jegomościa.

      oczywiście, nie będzie to jedyny trup w tej historii, a mordercę pani szeryf będzie musiała tropić na własną rękę i to w dośc niesprzyjających okolicznościach atmosferycznych.

      w roli głównej Kate Beckinsale.

      reżyserem jest Dominic Sena, zrobił m.in "Kalifornię" i "Kod dostępu".

      można chyba spróbować ? dobry thiller zawsze w cenie, nieprawdaż ? :]
      • grek.grek "Zamieć" - parę słów 22.12.16, 11:20
        udało się Wam obejrzeć ? :]

        jeśli nie - to mogę Was uspokoić, że ten thriller nie zmienił zasad gatunku, nie stał się także kamieniem milowym w jego rozwoju ;]

        A zatem : jak w zajawce - Carrie Stetko jest szeryfem w stacji polarnej na Antarktydzie. PO dwóch latach w tym mroźnym i odludnym miejscu postanowiła wrócić do Los Angeles [chyba]. To jej ostatnie 3 dni w tej pracy.

        I traf chce, że właśnie wtedy znalezione zostają zwłoki mężczyzny. Jak się okazuje z kolei ten mężczyzna też coś znalazł i z tego powodu zginął. W bazie doktor robi sekcję zwłok, która wykazuje że denat był kilka razy szyty, zapewne odniósł jakieś rany. Nie znaleziono przez nim czekana. No i generalnie, dziwne są samotne zwłoki pośrodku lodowej pustyni.

        Wkrótce wychodzi na to, że tym czymś, czego mógł szukać zmarły jest samolot rosyjski, który rozbił się na Antarktydzie przed wieloma laty [mamy te scenę na początku filmu]. Na pokładzie COŚ było. Coś ważnego, co spowodowało, że załoga samolotu pokłóciła się ze sobą i wszyscy zginęli.

        Cos o sprawie wiedzieć mogą znalazcy tego samolotu, członkowie stacji Wostok. Jeden chce mówić, ale kiedy Carrie tam przybywa, zastaje tylko jego zwłoki. I zostaje zaatakowana przez zakapturzonego killera machającego zbrodniczym czekanem. udaje się jej umknąć, ale przy okazji odmarża sobie dwa palce u lewej dłoni. Mimo to, wraz z kolega z bazy, wraca na miejsce.

        Niespodziewanie zastają tam agenta amerykańskiego, nazwiskiem Price. Pierwszy podejrzany. Niespecjalnie chce się zwierzaćz tego, dlaczego tu jest, kogo śledzi i o co mu chodzi. MA jednak odznakę odpowiednią. Potem dopiero informuje, że samolot co się rozbił przewoził jakieś materiały do produkcji bomby atomowej, czy coś w tym guście.

        Ofk, od momentu pojawienia się zakapturzonego z czekanem wszyscy mogą być mordercami. Zarówno Price, jak i Delfy, czarnoskóry policjant, kolega Carrie, ale także podrywający ją zabawowicz Hayden, oraz starszy wiekiem doktor Fury.

        Fury jest dla Carrie jak ojciec. To on przeprowadza operację amputacji tych odmrożonych palców Carrie.Pod znieczuleniem, ofk, ale i tak dźwięk sekatora chirurgicznego - do zapamiętania ;] Albo - do zapomnienia ! ;]

        Doktora i Carrie łączy nie tylko przyjaźń, ale także fakt, że jednocześnie opuszczają bazę. Doktor stęsknił się za rodziną.

        IM dalej w las, tym robi się niebezpieczniej. Znów wkracza zakapturzony z czekanem i gania kogo popadnie, a zwłaszcza Carrie. W innym momencie Carrie, Price i Delfy dostają się pod lód i wizytują ten upadły samolot. Nic nie znajdują, poza dziwnymi skrzynkami, w których coś cennego musiało się znajdować. Zamieć śnieżna omal nie odcina im powrotu do tracka, ale rzecz jasna wrócić muszą, by złapać zabójcę. Przy okazji, cały czas możemy podejrzewać wszystkich, prócz Carrie.

        Jednocześnie mamy retrospekcje, które opisują, jak to pracując w Los Angeles Carrie wraz z partnerem aresztowała dilera narkotyków. Partner był skorumpowany, uwolnił dilera, który chciał zabić Carrie. OStatecznie Carrie wyszła z tego cało, ale musiała zastrzelić swojego partnera. To z powodu tej historii wyjechała aż na Antarktydę. MYślała, że będzie tu miała spokój i czas na przemyślenia.

        Oczywiście, sygnał jest taki, że właśnie mamy do czynienia z analogiczną sytuacją : ktoś bliski Carrie wystawia ją na cel zabójcy. Tylko kto ?

        Po kolejnym ataku killera udaje się go złapać i zdemaskować. To podrywacz Hayden. Carrie i Price aresztują go, ale za moment ktoś go uwalnia. Dokładnie jak przed laty. Hayden ostatecznie ginie przy próbie ucieczki, ale Carrie dochodzi do wniosku, że musiał mieć wspólnika.

        Uciekając Hayden zranił Delfy'ego, wiec zostają Price i dr Fury.

        I wreszcie Carrie odkrywa, że doktor Fury załadował do samolotu, który ma jego i Carrie wywieźć z bazy - zwłoki mężczyzny znalezione na samym początku filmu.

        Carrie ze zdumieniem odkrywa, że ktoś grzebał w zwłokach. Dosłownie. Mają inne szwy. PO charakterystycznej pętelce poznaje, że była to robota Fury'ego. Na taką samą pętelkę szył jej amputacje.

        Przełamując się i krzywiąc Carrie grzebie pod szwami, w nieboszczyku, i znajduje... paczkę diamentów.

        Fury przygląda się tej scenie stojąc w drzwiach. Nie rzuca się na Carrie z nożem, nie próbuje jej zlikwidować. Zamiast tego raczy się wódeczką i wyznaje, że po prostu chciał zarobić. Nic więcej. Chciał powetować sobie wszystkie lata pracy za grosze. Ot, po prostu.

        A potem wychyla ostatni kieliszek, otwiera drzwi i rusza w zamieć śnieżną. Przy minus 50 na termometrze i zawiei - ofk, jest to samobójstwo. Carrie nic nie mówi, jakby go rozumiała ?, i nie przeszkadza mu.

        I w ostatecznym rozrachunku... postanawia zostać w bazie na kolejny rok. Tym razem chce chyba przepracować traumę, a nie uciekać od niej.

        MOżna by powiedzieć, ze to wyższa psychologia :]Taka metafora : jak nie przepracujesz traumy, to ona wróci, powtórzy się wszystko jota w jotę.

        Niestety, mimo ciekawego otoczenia [Antarktyda, baza polarna, dookoła mróz], gatunkowo dobrej klaustrofobii, a także konstrukcji intrygi niczym z podręcznika Agathy Christie [czyli, ktoś ginie na przyjęciu, wszyscy goście są w jednym pokoju, a detektyw musi wskazać kto spośród nich jest mordercą] - brakuje tutaj klimatu, a postaci są nieco papierowe.

        Kate Beckinsale wybitnej roli nie gra, zresztą - nie ma za bardzo czego grać.

        Koniec końców najefektowniej wypadają zdjęcia mroźnych antarktycznych okoliczności przyrody, nawet jeśli czassami towarzyszą im nieudolne sceny akcji, w których groźny killer 37 razy próbuje trafić czekanem panią policjantkę i ani razu mu się nie udaje, mimo że celuje z odległości jednego metra ;]

        www.youtube.com/watch?v=_cGVlJLyLbU

        PS : swoją drogą, scenariusz jest nieźle "zakręcony", pisały go aż cztery osoby. Szczegóły, szczególki są momentami tak "dopracowane", że można się pogubić.

        I proszę, niezła aktorka, scenariusz dopracowany i zakręcony, otoczenie i intryga według najlepszych wzorców gatunkowych, ale brak klimatu, drapieżności i tego "czegoś", może jakiegoś rodzaju zgrozy, mroku, powodują, że ta zgrabna konstrukcja nie staje się hitem i dziełem wybitnym.

        Co ciekawe, thrillery wybitne nie komplikują zbytnio rozgrywki - są zadziwiająco proste. Inne sprawy decydują o ich znakomitości :]
    • grek.grek 20:00 Ct2 "Nietykalni" ;] 22.12.16, 13:57
      świetny dziś wieczór filmowy :}

      "Nietykalnych" w czeskim dubbingu jeszcze nie słyszałem, hehe [Czesi dubbingują dobre 80 % filmów, które wchodzą na antenę tv publicznej]. Chyba, że jednak będą napisy.

      ale i tak cieszy mnie kolejna okazja do obejrzenia tej optymistycznej historii.

      No i posłuchania tej atmosferycznej muzyki fortepianowej, "September" Earth Wind and Fire, no i rewelacyjnej wersji "Feeling good" Niny Simone.

      poza kontekstem "Nietykalnych" ta muzyka "wpada w ucho" jakoś mniej, też tak macie ? :]
    • grek.grek 22:00 Polsat "Obsesja" 22.12.16, 14:08
      po "Nietykalnych" kwadrans przerwy, na czynności niezbędne, i w Polsacie... czy to jest thriller, czy to dramat obyczajowy, czy co to jest..?

      pamiętam, że opisywałem kiedyś ten film :]

      Akcja jest dość wtórna : oto mamy prężnie działającą firmę ulokowaną w efektownym wieżowcu. A w tej firmie pracuje sobie pan, ktory staje się celem coraz bardziej namolnych zalotów młodej sekretarki.

      pana gra Idris Elba. molestatorkę - Ali Larter.

      pan jest miły i przyjemny, co najwyraźniej ośmiela panią sekretarkę. Problem polega na tym, że pan ma żonę i dziecko, i wcale nie zamierza wykonywac skoku w bok. Jest szczęsliwy ze swoją rodziną.

      pani sekretarka nie chce tego zaakceptować i staje się coraz agresywniejsza i zuchwała. Wkrótce zagrożone jest nie tylko pożycie małżeńskie pana, ale także los jego rodziny.

      kłopot jaki mieli scenarzyści, tak mi się wydaje :], polegał na tym, jaką aktorkę obsadzić w głównej roli ?

      napastniczka nie może być "taka sobie", bo nawet jeśli nie ma szans u bohatera, to widz nie może być o tym przekonany. Musi być na tyle atrakcyjna, żeby widz wierzył, iż on jednak w końcu moze się przełamać, ulec jej urodzie i seksapilowi.

      z drugiej strony, jeśli jednak jegomośc trzyma się dzielnie, to widz musi zacząć mieć wątpliwości, czy to życie czy jednak tylko film, a przecież takie filmy próbują jednak naśladować życie.

      zatem, Ali Larter pasuje do tej roli idealnie, oraz nie pasuje do niej kompletnie ;]

      I faktycznie, to jest największy kłopot : bohater grany przez Idrisa Elbę ani na moment, z tego co pamięta, nie zbacza w kierunku grzechu. Nie widać, zeby walczył ze sobą.

      to powoduje, że film jest estetycznie bez zarzutu, promuje doskonale wartości rodzinne, ale jako thriller jest dośc schematyczny, a jako dramat zbyt zachowawczy.

      niemniej - obejrzeć można bez większego bólu :]
    • grek.grek 0:15 dziś/ 22:15 jutro Polsat "Predator" 22.12.16, 14:19
      no i jakby tak się uprzeć, to zaraz po "Obsesji" można wyhaczyć Predatora" ;]

      zaznaczam, że jest dzisiaj, mimo że 0:15 to już piątek, ale pozostańmy wierni trybowi ramówkowemu :]

      prosta rzecz : doborowy oddział najemnych komandosów zostaje wysłany przez amerykański rząd do dżungli w Ameryce Południowej. Mają sprawdzić, co sie stało z oddziałem marines wykonujących tam specjalną misję wojskową. Dowództwo straciło z nimi wszelki kontakt.

      No i wiadomo : grupa zaprawionych w bojach komandosów po wodzą gubernatora Kalifornii człapie przez dżunglę, by spotkać się w końcu z jednym z najmniej wesołych i skorych do żartów Obcym jakiego widziało światowe kino.

      Proste, ale JAK to jest zrobione !

      jak doskonale przeciągany jest moment, w którym zacznie do nas docierać z czym bohaterowie mają do czynienia.

      oddział przemierza dżunglę niespiesznie, napotyka rozmaite miejsca, obiekty, a nawet toczy walkę z partyzantami. Nic nie zapowiada tego,co ich czeka.

      wiemy, że ktoś lub coś ich obserwuje, widać ujęcia niczym z kamery termowizyjnej. I to już wystarczy, żeby czekać z niecierpliwością na rozwój wypadków.

      pierwsze kontakty są dramatyczne i chaotyczne, a metamorfozy kosmity są nadzwyczajnie interesujące. Do tego dochodzi "szum informacyjny', bo każdy ze świadków widział coś innego. Nikt nie wie, czego należy się spodziewać, poza tym, że "to coś" ma złe intencje i poluje na nich jak na króliki.

      doskonała jest muzyka ! idealnie buduje nastrój.

      mijają lata, a to nadal jest jeden z najlepszych thrillerów sc-fict jaki wyprodukowano.
      Predator pojawiał się w później w sequelach, rebootach i niewiadomowczymjeszcze, ale warto oddzielić tamte fatalne filmy od oryginału, który naprawde jest świetny i do dziś robi wrażenie.

      ofk, jako czysta rozrywka :]

      jutro powtórka o 22:15
    • grek.grek 21:00 TVP Kultura "Palacz" 22.12.16, 14:31
      świetny film śp Aleksieja Bałabanowa.

      niezmiennie polecam :]

      Rosja po upadku ZSRR - w pigułce.
      główny bohater, filigranowy starszy pan, z pochodzenia Jakut, był wojskowym, majorem. Po upadku Sojuza pracuje w kotłowni pod budynkiem, w którym mieści się m.in szulernia i podejrzany klub nocny, w którym spotyka się mafia i załatwiane są nielegalne interesy.

      Majora chętnie odwiedza dawny podwładny, tytułowany tutaj Sierżantem. w wojsku był doskonałym żołnierzem, a teraz wysługuje się mafii jako egzekutor długów i zabójca na zlecenie. ma przyciężkawego milczącego kolegę, ksywa "bizon".

      Sierżant co rusz przynosi jakieś zwłoki do spalenia w piecu. "Majorze, to był zły człowiek @!', argumentuje zawsze. I dopytuje z grzeczności, jak Majorowi idzie pisanie opowiadania. Bo istotnie, Major duka w maszynę do pisania i tworzy przypowieść, która ilustrować ma losy ludu Jakutów pod radzieckim butem. Bardzo symboliczna rzecz. Major z pewnych względów nie kończy tego opowiadania, a jego oryginalną wersję poznajemy na końcu filmu.

      Majora czesto odwiedza dwójka małych dzieci pana Pułkownika. Siadają przed otwartym piecem,patrzą w ogien i proszą, żeby opowiedział im jakąś historię. UWielbiają spędzać z nim czas.

      bardzo istotny wątek dotyczy córki Majora i córki Sierżanta.
      razem prowadzą biznes, sklep z tekstyliami. I jednocześnie umizgują się do milczącego kolegi Sierżanta.

      tutaj też układ jest znajomy jakby : Rosjanka jest szefową sklepu, to jej ojciec zainwestował pieniądze, a Jakutka odwala czarną robotę.

      Pewnego dnia Major daje swojej córce żołte szpilki. Na urodziny. Bardzo ważny moment w tym filmie. Kiedy Major zobaczy je po raz drugi - wszystko się w jego życiu zmieni.

      naprawdę zachęcam.
      świetny scenariusz, doskonała !! muzyka, gorzki portet Rosji, a jednocześnie, ot tak po prostu - ciekawa historia filmowa.

      I urodziwy Petersburg, w zimowej szacie śnieżnej.
    • grek.grek 2016 w filmie i telewizji wg Gazety 23.12.16, 11:45
      milka ciekawych zestawień made in Gazeta :

      wyborcza.pl/7,101707,21153138,rok-2016-w-filmie-jacek-szczerba-wylicza-najlepsze-filmy-polskie.html
      wyborcza.pl/7,75410,21155023,najlepsze-filmy-2016-roku-ranking-tadeusza-sobolewskiego-od.html
      wyborcza.pl/7,101707,21149718,10-najlepszych-seriali-2016-roku-mlody-papiez-stranger.html
      • siostra_bronte Re: 2016 w filmie i telewizji wg Gazety 23.12.16, 15:16
        "Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu" :)
        • grek.grek Re: 2016 w filmie i telewizji wg Gazety 23.12.16, 16:27
          Siostro, spróbuj wpisać tytuł artykułu w google i kliknąć w link :]

          ja też nie miałem dostępu, ale stosując powyższy trik - udało mi się wszystko przeczytać :]
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Tlen" 23.12.16, 11:49
      premiera :]

      kolaż róznych form filmowych : monolog, animacja, teledysk, zapewne blisko teatru także, bo reżyser Iwan Wyrypajew jest przede wszystkim cenionym dramaturgiem teatralnym własnie.

      w roli głownej jego żona Karolina Gruszka. obok niej Aleksiej Filimonow.

      a wątkiem wokół którego film się kręci jest zbrodnia z miłością, jakiej dokonuje na swojej żonie zakochany w innej kobiecie mężczyzna.

      pamiętam niezłe recenzje tego filmu, i zaintrygowanie recenzentów :]
      • siostra_bronte Re: 20:20 TVP Kultura "Tlen" 23.12.16, 14:06
        Widziałam kiedyś w Ale kino i napisałam parę słów. Ciekawa forma, ale dla mnie za dużo chaosu i męczącej muzyki.
        • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Tlen" 23.12.16, 16:11
          dzięki, Siostro :]

          dla mnie to będzie premiera; sprobuję coś napisać po obejrzeniu :]
        • grek.grek "Tlen" słów kilka 24.12.16, 12:11
          Forma fakt zajmująca - melorecytacje, scena w formie wywiadu, obrazki fabularyzowane, miejscami animacje i archiwalne ujęcia, a wszystko to w rytm róznych rodzajów muzyki, i rosyjski folk jest, i hip hop, ale i na końcu piosenka liryczna, no i nie brak poezji.

          Podział na 10 częsci, każda z osobnym tekstem, ale wszystkie tworzą spójną całośc. Widać dośc dokładnie, że filmowe chwyty są tutaj potrzebne tylko do tego, by efektowniej wyglądało tło do tekstu, co dowodzi chyba, ze pan Wyrypajew pozostaje jednak przede wszystkim człowiekiem teatru i poetą współczesnym :]

          czuć zanurzenie w "duszę rosyjską", ale na zupełnie współczesnych resjestrach. już samo to, że bohater zabija swoją żonę łopatą, bo "nie miała w sobie tlenu, którego potrzebował", pachnie metafizyką made in Rosja, a to, że miał wtedy na uszach słuchawki z hip hopowymi beatami - nakłada na nią nowoczesny enturaż.

          Przyznam, że pierwszy kawałek trochę mnie otumanił, bo tzw flow pana aktora jest tragiczny ;] Monotonia jego głuchego głosu podającego tekst... uff, miałem nadzieję, że coś się jednak zmieni :]]

          A z kolei 2 scena, w której pani Gruszka melodyjnym głosem swój tekst opowiada - jak balsam na skołataną głowę ;]]

          świetnie akcentuje po rosyjsku, w ogóle ten eksperymentalny film pokazuje ją w naprawdę doskonałym świetle jako aktorkę. W polskim kinie niewiele się jej ról przydarzyło, a w serialu "Oficer" grała mizdrząc się do kamery i histeryzując spazmatycznie. Za dobra jest na takie występy. Tutaj jest zupełnie niecodzienna. W dodatku pokazuje się w kilku odsłonach, jako brunetka w okularach jako komentatorka i tekściarka, a jako bohaterka Sasza - jest ruda. Podobnie dwie twarze ma także jej partner.

          teksty są tak szybkie i długie, że trudno dokładnie spamiętać ich fragmenty, ale podoba mi się, ze Iwan Wyrypajew dość solidnym kuksańcem traktuje współczesną cywilizację, pęd za technologią, niszczenie środowiska, zanik metafizyki w codzienności pośpiechu donikąd. Jest zaangażowany, a jednocześnie mówi współczesnym językiem, nie unika drastycznych obrazów i porównań, mocnych metafor, grzebania w brudzie świata.

          I jak już ten... placek rzuci na środek pokoju, to na nim buduje sensy, dla których warto się jednak starać przebijać ku światłu.

          Tytułowy tlen, jak można sądzić, jest miłością, której tutaj oboje bohaterowie potrzebują, a sposób w jaki męzczyzna opisuje tutaj kobietę jest zajmujący i pełen szczerych uczuć.

          Doskonała jest scena, w której para bohaterów poszukuje siebie nawzajem i przebiega w jednym ciągu pomiędzy ulicami Rzymu [widać fontannę Di Trevi], Honkongu, a może Tokio, i najpewniej Moskwy, a moze Petersburga. świetnie jest to zrobione.

          a zaraz potem, albo zaraz przed ?, mamy dramatyczne sekwencje wybuchu bomby jądrowej, ataku na WTC czy egzekucji masowej.

          Bardzo wciagąjące. Wydaje mi się, że dopiero po 3-4 obejrzeniach - w pełni można to wszystko zrozumieć i poznać dostatecznie dobrze zakres tematów i spostrzeżeń p. Wyrypajewa.

          Powtórkę na pewno obejrzę :]
    • siostra_bronte "Operacja Argo" 23.12.16, 14:21
      Natknęłam się przypadkiem w tvn Fabuła. Znakomicie zrealizowane kino akcji, czy raczej polityczny thriller, ale zachwyty i Oscary mocno przesadzone.
      • grek.grek Re: "Operacja Argo" 23.12.16, 16:13
        w pełni zgadzam się z Twoją oceną, Siostro.

        roku pańskiego było chybe spore zapotrzebowanie na nagrodę dla filmu, który będzie miał swoistą polityczną wymowę ;]
        • siostra_bronte Re: "Operacja Argo" 23.12.16, 16:17
          Właśnie, o tym samym pomyślałam.
    • siostra_bronte "Columbo" 23.12.16, 15:13
      Tak, znowu leci powtórka, tym razem na szemranym kanale TVS (od Silesii). Natknęłam się przypadkiem, ze 2 miesiące temu. Wspominam o tym, bo to dla mnie teraz główna atrakcja w tv :) Leci codziennie. Żałuję, że nie wpadłam nie niego wcześniej, ale też nie wiem czy leciał od początku.

      Muszę powtórzyć, co napisałam parę lat temu, w wątku Greka, to wciąż świetnie się ogląda!

      Oczywiście pewne rzeczy mogą trochę irytować, np. ta sama formuła, że od początku znamy mordercę, zwykle to osobnik z wyższych sfer. Powtarzające się teksty Columbo: "coś mnie jednak trapi" :) No i owa formuła jest nierealistyczna, bo przecież prowadzący śledztwo detektyw nie może opowiadać o nim osobom trzecim. A tutaj to na dokładkę wtajemnicza samego mordercę :)

      Ale pomijając te szczegóły to po prostu świetnie wymyślone zagadki kryminalne. Mimo, że znamy mordercę od początku, to i tak ogląda się to z emocjami. No i Peter Falk jest w tej roli wspaniały!

      I jeszcze coś. Nie ma tutaj epatowania przemocą i brutalnością. Zbrodnie są wręcz eleganckie, jak u Agathy Christie. Taka "archaiczność" to miła odmiana, w porównaniu z tym co się ogląda teraz w serialach kryminalnych.

      Dodatkowa atrakcja to gwiazdy pojawiające się w rolach zabójców. Ostatnio to byli np. Faye Dunaway i William Shatner. Czasem w epizodach migną aktorzy, którzy dopiero później staną się sławni.

      Byłam zaskoczona, kiedy wypatrzyłam w roli mordercy (i to 2 razy) Petera McGoohana, który grał lekarza w opisywanym przeze mnie "Życiu Ruth". Oczywiście już był starszym panem. Co więcej, nawet wyreżyserował parę odcinków.

      W ostatnich dniach Columbo był już mocno posunięty w latach i siwy jak gołąbek. Domyślałam się, że to już ostatnie odcinki. Ale niespodzianka, wczoraj serial leciał zgodnie z planem, a Columbo był...młody i przystojny, z burzą czarnych włosów :) Drugie zaskoczenie, kiedy zobaczyłam napisy końcowe. Reżyserem okazał się...Steven Spielberg!

      Aż sprawdziłam w wikipedii. To był pierwszy odcinek serialu, z 1971 r. Serial miał w sumie 13 sezonów, kręconych z jedną, 10-letnią przerwą, do 2003 r.

      Mam nadzieję, że zobaczę kolejne odcinki i to chronologicznie, choć z takimi stacjami to nigdy nie wiadomo :)



      • grek.grek Re: "Columbo" 23.12.16, 16:26
        piękne i cenne przypomnienie, Siostro ! :]

        o, doskonała rzecz, doskonała.

        pamiętam ciągle ten nieśmiertelny prochowiec porucznika, regularnie powtarzaną przez niego sugestię, iż posiada żonę, co chyba nigdy nie zostaje ostatecznie zweryfikowanie, przeciwnie - Columbo wygląda na 200 % zatwardziałego kawalera ;], czy żona pozwoliłaby mu nosić tak sfatygowane obuwie ?! ;]]

        no tak, i ten jego stary chwyt - już ma wychodzić, już jest jedną nogą za drzwiami, ale zatrzymuje się, podnosi palec do góry, czeka chwilę wzmagając ciekawość widza i tętno swoich przeciwnków ekranowych, a potem mówi to, co zacytowałaś :]

        tak ! to znakomite jest - przestępcy wiedzą, że Columbo ich podejrzewa, a on tego specjalnie nie ukrywa. I zawsze liczą na to, że uda im się go wystrychnąć na dudka.

        Ten imidż mu pomaga, paradoksalnie :] Każdy z tych pewnych siebie morderców z tzw. wyższych sfer [ekonomicznych najczęściej] spogląda na niego z politowaniem i nie ma wątpliwości, że "tego gościa z znoszonym prochowcu" ogra bez trudu do zera :]

        I - tak ! - żaden nie ucieka, nie chwyta broni aby desperacko walczyć do ostatniego żołnierza, żaden nie próbuje się ewakuować oknem itp

        fabuła każdego odcinka jest pojedynkiem szachowym między dwoma zawodnikami. Na końcu zawsze zwycięża porucznik, przeciwnik uznaje się za pokonanego, a potem ściskają sobie dłonie i kłaniają z szacunkiem.

        I przyszło mi jeszcze do głowy, że uderzające jest, iż sam Columbo NIGDY nie traktuje żadnego śledztwa osobiście. On nic nie ma do człowieka, którego demaskuje i udowadnia mu zbrodnię. To praca, albo/oraz... pasja rozwiązywania łamigłówek :] Czy można traktować z niechęcią albo sympatią szaradę w gazecie ? No właśnie... :] dla niego przestępca, to okazja do spełniania się w swojej pasji życiowej. Moze nawet jest wdzięczny losowi, że mu ich zssyła ? ;]

        o, bardzo Ci tego życzę, Siostro :]
        wszystkich odcinków i chronologicznie :]
        a przede wszystkim nieustającej frajdy i przyjemności z oglądania ! :]


    • maniaczytania Świąteczne życzenia :) 23.12.16, 16:20
      Jutro może być różnie, a dziś akurat jest chwila, więc niniejszym

      życzę Wam wszystkim - Barbasiu, Siostro.Bronte, Greku, Pepsic (mam nadzieję, że jednak wrócisz :) ) oraz wszystkim tu piszącym okolicznościowo ;) oraz również tym tylko podczytującym - spokojnych i pogodnych świąt Bożego Narodzenia, spędzonych tak, jak lubicie, i z tymi, których kochacie - Pięknych Świąt!
      • siostra_bronte Re: Świąteczne życzenia :) 23.12.16, 16:22
        Dziękuję, Greku :) Przyłączam się do życzeń!
        • maniaczytania Re: Świąteczne życzenia :) 23.12.16, 16:25
          yyy, zmieniłam płeć? ;)
          • siostra_bronte Re: Świąteczne życzenia :) 23.12.16, 16:40
            Przepraszam, byłam pewna, że to Grek napisał :) Wszystkiego najlepszego, Maniu!
            • maniaczytania Re: Świąteczne życzenia :) 23.12.16, 16:43
              :)
        • grek.grek Re: Świąteczne życzenia :) 23.12.16, 16:39
          dzięki, Siostro, w imieniu Manii ! :]] Ii we własnym też :"]]
          • siostra_bronte Re: Świąteczne życzenia :) 23.12.16, 16:41
            :)
      • grek.grek Re: Świąteczne życzenia :) 23.12.16, 16:36
        dzięki, Maniu :]

        Przyłączam się do Twoich życzeń ! z najwyższą przyjemnością ! :]
        doskonałego wypoczynku i wielu przyjemności, Czcigodni !

        PS : miejmy nadzieję, że Pepsic pojawi się wkrótce. I Angazetka, Ewa, Mozambique, Never Never i tylu innych, że mi wstyd, iż w tym momencie nie mam ich wszystkich na jednej myśli :]
        • barbasia1 Re: Świąteczne życzenia :) 24.12.16, 23:47
          > PS : miejmy nadzieję, że Pepsic pojawi się wkrótce. I Angazetka, Ewa, Mozambiqu
          > e, Never Never i tylu innych, że mi wstyd, iż w tym momencie nie mam ich wszyst
          > kich na jednej myśli :]

          Tak, pamiętamy o nich! :)
        • barbasia1 Re: Świąteczne życzenia :) 25.12.16, 16:29
          Dziękuję za życzenia Greku.

          Coś w stylu r&b. Tak powiedział właśnie Marcin Kydyński.


          www.youtube.com/watch?v=bdsaU6ICFh8
          • barbasia1 Re: Świąteczne życzenia :) 25.12.16, 16:32
            Utwór lekko ryzykowny, bo "w r&b wszystko jest seksy", dodał jeszcze. I to może średnio pasuje do klimatu świąt BN. ;)
            • grek.grek Re: Świąteczne życzenia :) 25.12.16, 17:36
              ależ pasuje ! pasuje bardzo dobrze ! :]

              a że "seksy" - to tylko podnosi jego rangę :]]
              • barbasia1 Re: Świąteczne życzenia :) 25.12.16, 17:45
                Hehehe! :))
          • grek.grek Re: Świąteczne życzenia :) 25.12.16, 17:34
            dzieki, Barbasiu ! :]
            miło mi.

            świetna muzyka ! :]

            ja też mam w zanadrzu pewien wspaniały utwór, ale nie znam póki co wykonawczyni i tytułu. udało mi się tylko zanotować fragmenty tekstu i mam nadzieję, że idąc tym tropem znajdę w internecie :]

            dziś już chyba nie zdążę, ale jutro zabieram się do szukania i mam nadzieję zaprezentować Tobie, i Wam, tę piosenkę już niebawem :]
            • barbasia1 Re: Świąteczne życzenia :) 25.12.16, 17:54
              O! Czekam z ciekawością!? Przyjemnego wieczoru, Greku! :)

              New York Jazz Lounge - Merry Christmas
              www.youtube.com/watch?v=5tXht-NGmc0

      • barbasia1 Re: Świąteczne życzenia :) 24.12.16, 23:46
        Dziękuję, Droga Maniu, za piękne życzenia. :)

        I ja życzę Tobie, Maniu, Drogim: Siostrze_Bronte i Grekowi świątecznej radości w sercu! Pięknych Świąt!

        Sting - Gabriel's Message
        www.youtube.com/watch?v=QhU2VyqI83c

        • barbasia1 Re: Świąteczne życzenia :) 24.12.16, 23:49
          W święta musi grać muzyka!
          Maestro Sting jeszcze raz!
          www.youtube.com/watch?v=CeUBgb5xaPQ
          • barbasia1 Re: Świąteczne życzenia :) 24.12.16, 23:53
            Święta na jazzowo ...

            www.youtube.com/watch?v=2T99SR09TY4

            • grek.grek Re: Świąteczne życzenia :) 25.12.16, 11:43
              dzięki, Barbasiu :]

              za wspaniałe życzenia i za idealną do okazji muzykę ! :]
              • barbasia1 Re: Świąteczne życzenia :) 25.12.16, 16:36
                Cała przyjemność po mojej stronie. I ja Ci dziękuję za życzenia! :)

                Natalie Cole - The Christmas Song (Merry Christmas to You)
                www.youtube.com/watch?v=axwMR2ATRwc
                • barbasia1 Re: Świąteczne życzenia :) 25.12.16, 17:15
                  Jeszcze Kazik zaśpiewa! ;)

                  Kult - Maria ma syna
                  www.youtube.com/watch?v=NmrTtSIZ4Wg
                  • barbasia1 Re: Świąteczne życzenia :) 25.12.16, 17:20
                    Wróćmy już do błogiego nastroju!
                    Śpiewa Frank Sinatra.
                    www.youtube.com/watch?v=LvWBz1pLXps

                    • grek.grek Re: Świąteczne życzenia :) 25.12.16, 18:01
                      o, cały album !

                      świetny prezent, Barbasiu :]

                      posłucham niebawem, a póki co - wspaniałego wieczoru życzę Tobie, i Wam wszystkim.
                      na mnie pora poudzielać się świątecznie ;], wracam w sam raz na "Koty" i wszystkie pozostałe atrakcje dzisiejszej ramówki, czego i Wam z przyjemnością życzę :]

                      uwierzycie, że pada... deszcz ? :]


                      • barbasia1 Re: Świąteczne życzenia :) 27.12.16, 00:41
                        Dziękuję!

                        Tak u nas też deszcz i dziś.

                        Dobrej nocy!
                        • grek.grek Re: Świąteczne życzenia :) 27.12.16, 11:35
                          :]

                          chyba cała Polska pod wiatrem i okazjonalnym deszczem, Barbasiu :]
                          czyżby to miała być teraz świąteczna norma ?

                          ale za to ciepło się zrobiło.

                          przyjemnego dnia, Barbasiu :]
                          jak udało się świętowanie ? :]
                          • siostra_bronte Re: Świąteczne życzenia :) 27.12.16, 13:55
                            Ten wiatr to orkan...Barbara :)
                            • grek.grek Re: Świąteczne życzenia :) 27.12.16, 15:49
                              aaa ! :]]
                            • barbasia1 Re: Świąteczne życzenia :) 28.12.16, 00:01
                              siostra_bronte napisał(a):

                              > Ten wiatr to orkan...Barbara :)

                              No właśnie. :)))
                          • barbasia1 Re: Świąteczne życzenia :) 28.12.16, 00:12
                            Właśnie, zamiast "white Christmas" mamy wet Christmas. Co parę lat zmienia się trochę klimat, pewnie za jakiś czas wrócą znów zimne i mroźne grudnie.

                            Już od jutra ochłodzenie!

                            Pełny sukces. Wszystko się udało, smakowało. Zostało pochwalone. Chcą przepisy. Zresztą i ja dostałam i popróbowałam różnych smakowitych rzeczy. :)

                            Ale dobrze, że już po świętach.
                            • grek.grek Re: Świąteczne życzenia :) 28.12.16, 10:32
                              dobre określenie, Barbasiu :]

                              w sumie... jakby tak dobrze się przypatrzeć, to dopiero przed chwilą skończyła się kalendarzowa...jesień ;] Może pogoda zaczyna się dostosowywać do ustaleń w ramówce ?

                              o, miło to słyszeć, Barbasiu :]
                              gratulacje !

                              zgadzam się :]


                              • barbasia1 Re: Świąteczne życzenia :) 29.12.16, 23:53
                                Dzięki! :))

                                A gdzie obiecany świąteczny utwór???
                                • grek.grek Re: Świąteczne życzenia :) 30.12.16, 11:53
                                  :]

                                  Barbasiu, ten utwór obiecany dołączę do życzeń noworocznych :]
                                  • barbasia1 Re: Świąteczne życzenia :) 30.12.16, 22:58
                                    Dobrze! :))
                                    • grek.grek Re: Świąteczne życzenia :) 31.12.16, 12:11
                                      cieszę się, Barbasiu :]

                                      a'propos - czy życzenia składamy sobie tradycyjnie jutro czy dzisiaj [też tradycyjnie :)] ? :]

                                      • barbasia1 Re: Świąteczne życzenia :) 31.12.16, 15:18
                                        Może byś dziś i jutro! ;)

                                        • barbasia1 Re: Świąteczne życzenia :) 31.12.16, 15:20
                                          Niech będzie jutro. :)
                                          • grek.grek Re: Świąteczne życzenia :) 31.12.16, 15:46
                                            cześć, Barbasiu :]

                                            w porządku :]

                                            ale zaczekajmy jeszcze na Manię, może zaincjuje ona winszowania jeszcze dziś :]
                                            • barbasia1 Re: Świąteczne życzenia :) 31.12.16, 17:06
                                              Dobrze. :)) Dziś taki zwariowany dzień. U mnie bez szaleństw, ale to kto ktoś wpadnie, ktoś zadzwoni z życzeniami itp.
                                            • barbasia1 Re: Świąteczne życzenia :) 31.12.16, 17:11
                                              Cześć, Greku!
                                              Dziś życzę Tobie, Mani, Siostrze, przyjemnie spędzonego wieczoru i nocy sylwestrowej!
                                              • grek.grek Re: Świąteczne życzenia :) 31.12.16, 17:38
                                                dzięki, Barbasiu :]

                                                nie posiadam tradycji sylwestrowej ;], familija też nie, więc tym bardziej Ci dziękuję za piękne życzenia i za pamięć :]

                                                I życzę Ci wielkiej radości w pełnej dowolności spędzenia tej wieczorowo-nocnej noworoczności, Barbasiu ! :}
                                                • barbasia1 Re: Świąteczne życzenia :) 31.12.16, 18:56
                                                  Połowa mojej rodzinki też niesylwestrowa była, a ja bywam, bywałam na Sylwestrach. Lubię zabawy sylwestrowe pod warunkiem, że w miłym towarzystwie.

                                                  Dziękuję! :))
                                                  • grek.grek Re: Świąteczne życzenia :) 01.01.17, 12:10
                                                    grunt, to zawsze dobrze trafiać z ochotą na zabawę [w danej formy] w okazję do niej, prawda Barbasiu ? :]

                                                    :]
                                                  • barbasia1 Re: Świąteczne życzenia :) 01.01.17, 18:14
                                                    Święta prawda, Greku. :))
                  • grek.grek Re: Świąteczne życzenia :) 25.12.16, 17:47
                    nie słyszalem tego wcześniej ! :]

                    na punkową nutę, świetne !

                    dzięki, Barbasiu :]
                    • barbasia1 Re: Świąteczne życzenia :) 25.12.16, 17:49
                      Też to pierwszy raz słyszę! W Trójce leciało. Ale nie u Kydryńskiego oczywiście.

                      Dzięki! :)
                • grek.grek Re: Świąteczne życzenia :) 25.12.16, 17:39
                  ależ to nastrojowy, zwiewny utwór :]

                  wdzięczne animacje i bajkowa sceenografia, no i ten chórek w bieli, dzwonki w tle - mistrzostwo aranżu :]
                  dzięki, Barbasiu :]


                  • barbasia1 Re: Świąteczne życzenia :) 25.12.16, 17:51
                    Oldskulowe! :)
              • barbasia1 Re: Świąteczne życzenia :) 25.12.16, 16:51
                Greku, jeszcze ciekawostka, coś na przełamanie klimatu, świąteczna piosenka depresyjna. ;)
                Podmiot liryczny śpiewa m.in.tak:
                "That snowflake in hell has more chance to stay mellow than me
                So, I bought you a plastic star for your aluminum tree".
                [...]

                "Thought I'd make an impression, before
                the depression hit me

                So I bought you a plastic star for your aluminum
                bought you a plastic star for your aluminum
                bought you a plastic star for your aluminum tree"

                Aczkolwiek muzyka jest zaskakująco przyjemna jak na takie ponure klimaty.

                Michael Franks - I Bought You a Plastic Star (for Your Aluminum Tree)

                www.youtube.com/watch?v=nGkHNcD4HAA
                • grek.grek Re: Świąteczne życzenia :) 25.12.16, 17:44
                  o, Barbasiu, ta piosenka nie jest "depresyjna", jest po prostu piękna :]

                  a "depresja"... cóż, jest jedną z barw życia, które można, warto, a niekiedy może nawet trzeba mieć w swojej kolekcji, by podnieść jej wartośc i wspaniałość :]

                  czy można odczuć radość bez smutku ? barwy życia uzupełniają się wzajemnie, są sobie wzajemnie niezbędne, tak uważam.

                  grunt, to podchodzić do nich z sympatią i zrozumieniem ich roli i sensu, tak sądzę :]


                  • barbasia1 Re: Świąteczne życzenia :) 25.12.16, 17:48
                    Ha! Ładnie powiedziane! :)
                    • grek.grek Re: Świąteczne życzenia :) 25.12.16, 17:54
                      :]
      • barbasia1 Re: Świąteczne życzenia :) 24.12.16, 23:57
        maniaczytania napisała:

        > Jutro może być różnie, a dziś akurat jest chwila, więc niniejszym

        Dobrze zrobiłaś! Ja tak późno w tym roku z życzeniami!
    • grek.grek 16:50 TVP Kultura "Popiół i diament" 23.12.16, 16:48
      już zaraz !

      cóż, wybitne kino, mądre, z niezwykłym, a jednocześnie będącym w pewien sposób figurą everymana, bohaterem-symbolem pokolenia.

      nadzwyczajne, jak ten film zyskuje z wiekiem... miotany wątpliwościami, poczuciem straty, niepewnością, pragnieniem normalnego życia Maciek Chełmicki jest coraz bliższy i bliższy widzowi, takie mam wrażenie.

      jest uczciwa refleksja nad pokoleniem, nad rzeczywistością, w której nic nie jest czarno-białe.

      PRL cenzurowała filmy i sztukę, ale ciekawe, że nigdy ta cenzura nie była ponad miarę. Nie można było wprost pochwalać pewnych postaw i idei, ale dopuszczalny był dialog i przeciąganie liny w duszy i umyśle bohaterów, nawet jeśli zwykle zwycięsko wychodziła opcja bliska obozowi rządzącemu.

      co wcale nie ma zabrzmieć jak pochwała cenzury ;]

      aczkolwiek... czy bez cenzury polska kultura dorobiła by się tylu cudownych, błyskotliwych aluzji, dzięki którym twórcy omijali pułapki i tworzyli jednocześnie wyrafinowany przekaz, zmuszajacy widza do myślenia i czytania między wierszami ?

      no dobrze, dośc na tym, bo chyba zmierzam w niebezpiecznym kierunku ;]
      • siostra_bronte Re: 16:50 TVP Kultura "Popiół i diament" 23.12.16, 16:52
        Podpisuję się. Klasyka!
        • grek.grek Re: 16:50 TVP Kultura "Popiół i diament" 23.12.16, 16:54
          tak jest, Siostro ! :]
    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Niczego nie żałuję" 23.12.16, 16:52
      niezmiennie rzecz warta polecenia.

      chronologiczna, złożona z kluczowych epizodów i symbolicznych momentów historia życia Edith Piaf.

      mimo nieoryginalności formy, zalety są nie do przecenienia : cudowna rola Marion Cottilard, mistrzowskie zdjęcia [jak udało się pokazać mierzącą 170 cm Cottilard jako 150-cm Piaf i to tak, że nie sposób żadnych podejrzeć wysnuć ? bagatela !], wspaniale oddany klimat ówczesnego Paryża, zwłaszcza rozgadanych i rozmuzykowanych knajp i uliczek, a do tego cały repertuar wybitnych piosenek głównej bohaterki.

      to się ogląda wspaniale ! :]
      • siostra_bronte Re: 20:00 Stopklatka "Niczego nie żałuję" 23.12.16, 16:57
        Było parę razy w tv, ale jakoś nie obejrzałam. Nie wiem, mam wrażenie, że to mało oryginalna biografia, a i o roli Cottilard słyszałam sprzeczne opinie. Może jednak rzucę okiem.
        • siostra_bronte Re: 20:00 Stopklatka "Niczego nie żałuję" 24.12.16, 01:51
          Jednak obejrzałam!

          Zdecydowanie to był ciekawy seans. No, ale taka biografia to właściwie samograj. Jest tu wszystko: ciężkie dzieciństwo, kariera jak z bajki, tragiczna miłość i śmierć.

          Poziom realizacji znakomity. Zdjęcia, kostiumy i oczywiście muzyka są świetne.

          Ale mam zastrzeżenia. Niestety, Marion Cottilard, wbrew nagrodom i zachwytom nie do końca mnie przekonała. Za bardzo skupiła się na fizycznym upodobnieniu się do Piaf (zresztą taka musiała być koncepcja twórców). Jej gra jest przerysowana, za bardzo skupiono się odtworzeniu gestów i mimiki, zamiast na portrecie psychologicznym. Najlepiej, o dziwo, Cottilard wypadła w końcówce, kiedy grała Piaf już na progu śmierci, pewnie dlatego, że nie mogła już grać jej z taką irytującą chwilami nadekspresją.

          Zabrakło choćby próby wejścia w psychikę bohaterki, głębszego jej zrozumienia. Jej portret jest powierzchowny. To zresztą stały dylemat twórców biografii: czy dążyć do fizycznego podobieństwa za wszelką cenę, nawet utraty wiarygodności psychologicznej postaci? Moim zdaniem to pułapka i w tym filmie to zdecydowanie nie zagrało.

          Konstrukcja filmu, z pomieszaną chronologią jeszcze dodatkowo to utrudnia. Oglądamy sceny z życia bohaterki, ale nie tworzy to spójnej całości. Oczywiście, kiedy opowiada się o całym życiu, z konieczności wymusza to pewną skrótowość, ale mimo wszystko 2,5 godziny filmu powinno wystarczyć na jakiś głębszy portret bohaterki, a to się nie udało.

          Ale mimo zastrzeżeń, warto było obejrzeć!
          • grek.grek Re: 20:00 Stopklatka "Niczego nie żałuję" 24.12.16, 11:50
            dzięki, Siostro :]

            świetna recenzja.
            zgadzam się w dużej mierze z Twoimi obserwacjami.

            wygląda na to, że scenariusz miał ambicje wygrania psychologii bohaterki za pomocą jej reakcji i zachowań w momentach kluczowych jej życia, które są podstawą fabuły, czyli chciał upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu.

            widać oddanie Piaf muzyce, widać jej miłośc do boksera, widać jej determinację samodoskonalenia scenicznego, widać jak kocha to co robi, ale - faktycznie - nie widać, kto tam w środku siedzi. Nadal widać postać, figurę, a mniej jakby istotę człowieka.

            wg mnie, pani aktorka robi co może i ze skóry wychodzi, zeby ten materiał był maksymalnie wiarygodny i zadanie wypełnia, ale faktycznie sam film wydaje się skupiać przede wszystkim na życiorysie, muzyce i serii epizodów, a nie na analizie psychologicznej, co... daje pole do popisyu tym twórcom, którzy kiedyś z pewnością zechcą sięgnąć jeszcze raz po biografię postaci :]

            tak ! stanowczo ten film wart jest obejrzenia :]


    • siostra_bronte "Koneser" 24.12.16, 13:49
      Wreszcie jakaś ciekawa premiera!

      Jutro o 20.10, niestety w Ale kino, a nie wszyscy macie ten kanał. Film Tornatore z Geoffreyem Rushem w roli głównej z 2013 r. Mam wrażenie, że ktoś pisał o tym filmie na forum, ale nie znalazłam go w archiwum, pewnie wątek był pod innym tytułem.

      Zdam relację!
      • maniaczytania Re: "Koneser" 24.12.16, 14:11
        chyba było, ja się dopisywałam, ale z książką- wstępnym scenariuszem :)
        Filmu do dziś nie obejrzałam, a teraz nie mam już Ale kino ...
        • grek.grek Re: "Koneser" 24.12.16, 14:58
          Maniu, masz jakieś plany kinowe na ten ostatni tydzień roku ? :}
          • maniaczytania Re: "Koneser" 25.12.16, 17:50
            mam - Gwiezdne Wojny :)

            A zdradzę Wam, że przyszły rok może obfitować w kinowe seanse u mnie ;) Zdradzę więcej za 3, 4 dni ;)
            • grek.grek Re: "Koneser" 25.12.16, 17:56
              brawo, Maniu !

              zapowiada się zatem świetny sezon, pełen - mam nadzieję ! - Twoich recenzji :]

              o, ten nowy film zaliczany do cyklu "Gwiezdnych..." zbiera bardzo dobre oceny, życzę Ci wspaniałego przeżycia i przygody filmowej oraz kinowej, Maniu :]
      • grek.grek Re: "Koneser" 24.12.16, 14:57
        pamiętam ten film z opisu - chyba Pepsic, albo Mozambique, tak mi się wydaje.

        gratuluję znakomitej premiery, Siostro, i ciekaw jestem Twojej recenzji ! :]
        • barbasia1 Re: "Koneser" 24.12.16, 23:56
          Tak, tak, Mozmabique trochę opowiadała.
      • barbasia1 Re: "Koneser" 24.12.16, 23:55
        Mnie się w sumie bardzo podobał "Koneser", pomimo coś tam i coś tam... :)
        • siostra_bronte Re: "Koneser" 25.12.16, 01:07
          Oglądałaś i się nie pochwaliłaś? :)
          • barbasia1 Re: "Koneser" 25.12.16, 17:38
            Obejrzałam po tym, jak właśnie Mozambique nam opowiedziała co nieco. Nie chciałam odbierać przyjemności oglądania.Za dużo o tym filmie nie można opowiadać, sama zresztą się przekonasz jak obejrzysz. Przyjemnego seansu. Mam nadzieję, że zadowolona z tej świątecznej premiery. :)
            Fajna premiera na święta. Same chętnie bym obejrzała drugi raz.
      • siostra_bronte Re: "Koneser" 26.12.16, 14:43
        To był znakomity seans!

        W miarę krótko o fabule. Bohater, Virgil Oldman (Geoffrey Rush) jest właścicielem domu aukcyjnego i wybitnym znawcą sztuki. Żyje w luksusie, ale jest samotny od zawsze. Ma różne fobie, np. nosie zawsze rękawiczki.

        Ma znajomego, Billy'ego (Donald Sutherland), który kupuje na jego aukcjach obrazy (niby falsyfikaty, w rzeczywistości cenne oryginały). Oldman odpala mu kasę, a obrazy wiesza u siebie w domu, w specjalnym pokoju, chronionym wejściem z szyfrem. Co ciekawe, wszystkie obrazy to portrety kobiet. Warto wspomnieć, że Billy jest nieudanym malarzem i ma trochę pretensji do Oldmana, że go nie wylansował.

        Innym znajomym jest Robert, młody facet, który zajmuje się naprawą zegarków i innych sprzętów. Czasem pomaga Oldmanowi w jego pracy.

        Pewnego razu do Oldmana dzwoni niejaka Claire i prosi o wycenę mebli i obrazów w jej domu (rodzice niedawno zmarli). Początkowo Oldman chce sprawę przekazać asystentom, nigdy nie robi wstępnej wyceny sam, ale Claire jest przekonująca.

        Oldman jedzie pod jej dom, długo czeka, aż w końcu rezygnuje. Claire dzwoni do niego i przeprasza, ale Oldman jest wściekły. Nie chce z nią rozmawiać. Ale kobieta płacze, tłumaczy, że miała wypadek i nie mogła przyjść. Udaje się jej namówić go na kolejną wizytę.

        Kolejna wizyta Oldmana w domu, ale Claire znów nie przychodzi. Oldman jest wkurzony. Na miejscu jest jednak gospodarz domu, prosi go o wejście i obejrzenie wszystkiego. Oldman z ciekawości wchodzi i ogląda meble i obrazy. Oldman znajduje na podłodze jakby fragment jakiegoś zegara, kilka połączonych ze sobą kółeczek. Idzie z tym do Roberta, który zajmie się ich renowacją. Na razie nie wie co to może być.

        Przy bodajże trzeciej wizycie w domu, Claire dzwoni i znowu przeprasza, że nie przyszła, ale ukradziono jej samochód i nie mogła przyjechać. Oldman jest autentycznie wściekły.

        Chce zrezygnować, ale Claire jest przekonująca i Oldman zgadza się na wycenę. W czasie kolejnych wizyt znajduje kolejne fragmentu tajemniczego mechanizmu. Robert po oczyszczeniu znajduje logo wykonawcy, to jakiś słynny twórca z XVIII w, jego urządzenia, w tym słynny "android", który poruszał się i mówił byłyby teraz warte fortunę.

        Oldman ma więc motywację, żeby przeprowadzić wycenę. Przy kolejnych wizytach odnajduje następne fragmenty mechanizmu.

        Wciąż ma z Claire tylko telefoniczny kontakt. W końcu Oldman wyciąga z Claire, że od lat nie opuszcza pokoju w tym domu. To agorafobia. Oldman jest wstrząśnięty. Zaczyna rozmawiać z Claire właśnie przez drzwi jej pokoju. Podsuwa jej papiery do podpisania pod drzwiami.

        Oldman zajmuje się wyceną dobytku, ale jest coraz bardziej zaangażowany w znajomość z Claire. Raz nie wytrzymuje. Udaje, że wyszedł, trzaskając drzwiami, chowa się za jakimś posągiem i czeka, aż Claire wyjdzie z pokoju. I faktycznie wychodzi, to młoda dziewczyna, ma ze 20 lat.

        Następnym razem, znowu udaje, że wychodzi i podgląda Claire. W pewnej chwili dziewczyna, ubrana w szlafrok siada na krześle i jest to scena a la "Nagi instynkt" :) Oldman of course jest cały podniecony. Z trudem unika zdemaskowania, bo z wrażenia upuszcza telefon.

        Oldman jest coraz bardziej zafascynowany Claire. Pomaga jej z zakupami, jest na każde zawołanie. Próbuje ją przekonać, że takie życie nie ma sensu, że powinna wyjść ze swojej klatki.

        Ponieważ Oldman nie ma żadnego doświadczenia z kobietami wypytuje o to Roberta. Pyta jak się zachowywać wobec Claire, co kupić jej na urodziny.

        W końcu dochodzi do spotkania twarzą w twarz. Oldman jest szczęśliwy. Od tej pory spotykają się w jej domu normalnie, choć Claire jest wciąż zagubiona i przytłoczona sytuacją.

        Tymczasem Robert składa w całość kolejne elementy mechanizmu. To ten słynny "android". Oldman jest w siódmym niebie4.

        Znajomość z Claire coraz bardziej się rozwija. Oldman kupuje jej suknie i kosmetyki. Dziewczyna okazuje mu przywiązanie i czułość.

        Nagle Claire znika. Nie odbiera telefonu, nie ma jej w domu. Oldman szaleje z niepokoju. Ściąga Robert i gospodarza domu (który tam od dawna już nie mieszka), aby jej szukali po okolicy. Sam zapomina o aukcji, którą miał prowadzić. Wpada na nią spóźniony, myli się, a uczestniczy aukcji śmieją się. Kompromitacja.

        Ale dla Oldmana ważna jest tylko Claire. Na szczęście po długich poszukiwaniach Oldman znajduje ją w jakimś ukrytym pokoju. Claire płacze, cieszy się, że jej nie opuścił. Oldman odpowiada, że nigdy jej nie zostawi. Znowu jest jak dawniej.

        Aż pewnego razu, tuż pod domem Claire Oldman zostaje pobity przez jakichś zbirów. Ostatkiem sił dzwoni do Claire po pomoc. Dziewczyny widzi to przez okno. Z wahaniem staje w drzwiach, ale wybiega na ulicę. Potem jedzie z Oldmanem do szpitala.

        Od tej pory wszytko się zmienia. Claire "wyzdrowiała". Podczas kolacji w restauracji, razem z Robertem i jego dziewczyną, Claire ogląda wydany katalog jej majątku i oświadcza zaskoczonemu Odmanowi, że rezygnuje ze sprzedaży. Ale Oldman jest tak szczęśliwy, że to rozumie. Od tej pory Claire będzie mieszkać razem z nim, w jego pięknym domu i tylko to się liczy.

        Oldman pokazuje jej dom. Na końcu prowadzi ją do sekretnego pokoju. Prosi ją o zamknięcie oczu. Wybiera kod i drzwi otwierają się. Claire jest oszołomiona. Całe ściany od podłogi do sufitu zajmują piękne obrazy. Oldman mówi, że kochał te wszystkie kobiety. Ale całe życie czekał właśnie na nią. Claire ze łzami w oczach rzuca mu się w ramiona.

        Oldman wyjeżdża na aukcję do Londynu. To ma być ostatni wyjazd w jego karierze. Chce więcej czasu spędzać z Claire.








        • siostra_bronte Re: "Koneser" 26.12.16, 16:10
          Kiedy wraca do domu, Claire nie ma. Służący mówi, że wyszła. Oldman widzi w pokoju jedyny obraz, który Claire zabrała ze sobą ze swojego domu. To portret jej matki. Oldman idzie do sekretnego pokoju, wchodzi...a tu wszystkie ściany puste. Nasz bohater jest w kompletnym szoku. Na środku pokoju stoi...zmontowany android. Kiedy Oldman zbliża się do niego, maszyna zaczyna mówić (już nie pamiętam co, ale to było coś złośliwego). Mężczyzna wyciąga z maszyny urządzenie z powtarzanym nagraniem. Na tylnej stronie obrazu widzi napis: "Najlepsze pozdrowienia. Billy". Billy, czyli ów kolega od przekrętów na aukcjach.

          Oldman ląduje w psychiatryku. Odwiedza go tam zatroskany współpracownik z domu aukcyjnego, nikt poza tym.

          Po jakimś czasie Oldman wychodzi ze szpitala. Oczywiście telefon Claire nie odpowiada. Oldman czatuje pod jej domem, bez efektu. Wypytuje barmana w kawiarni sąsiadującej z domem (w której sam bywał czekając pod domem Claire) czy może widział tę kobietę. Facet nic nie wie, ale odsyła go do karlicy o imieniu...Claire, która przesiaduje w kawiarni i którą Oldman widział wiele razy.

          Kobieta ma niesamowitą pamięć, potrafi liczyć w pamięci najtrudniejsze działania. Na pytania Oldmana odpowiada liczbami. W ciągu roku ta kobieta wychodziła 234 razy , 3 razy przywożono i wywożono meble itd. Na dodatek mówi, że to jej dom, ale go wynajmuje. Od jakiegoś czasu pewnemu młodemu mężczyźnie, który zna się na technice, zrobił dla niej w mieszkaniu windę...Oldman słucha tego kompletnie zszokowany. Dopiero teraz dotarło do niego co się stało. Billy to wszystko ukartował, a Claire i Robert wzięli w tym udział.

          Ostatnie sceny. Oldman jedzie do Pragi, wynajmuje eleganckie mieszkanie z widokiem na astronomiczny zegar przy rynku starego miasta (Claire opowiadała, że uwielbiała to miejsce, jako nastolatka pojechała na wycieczkę do Pragi, wtedy jej chłopak zginął w wypadku i od tamtej pory zaczęła się jej choroba), Idzie do restauracji (bardzo malownicza, w środku pełno mechanizmów zegarowych), którą lubiła Claire. Siada przy stoliku. Kelner pyta czy jest sam. Oldman po chwili odpowiada, że czeka na kogoś. Koniec.

          To był naprawdę świetny seans. Piękne zdjęcia, scenografia i te wszystkie obrazy, plus muzyka Morricone. Znakomity Geoffrey Rush.

          No i świetna historia. Oldman, niczym profesor z "Portretu rodzinnego we wnętrzu" Viscontiego, otoczony sztuką i unikający kontaktów z ludźmi. Aż poznaje kobietę, która przewraca jego uporządkowany, bezpieczny świat do góry nogami. Oldman po raz pierwszy kogoś kocha. Dlatego jest taki nieporadny i tak łatwo go było zmanipulować.

          Można by powiedzieć, że Oldman jednak coś zyskał. Po raz pierwszy był zakochany, poznał seks, ale czy ta cena nie była jednak zbyt wysoka? Wątpię, żeby po czymś takim zaufał jakiejkolwiek kobiecie.

          Zapomniałam napisać, że Oldman chciał pójść na policję, ale wtedy mamy retrospekcje: pierwszy seks z kobietą czyli z Claire. Stoi długo pod komisariatem, ale rezygnuje. Pewnie wciąż ją kocha. Zresztą nic by z tego nie wyszło. Nie miał żadnych papierów na obrazy, bo kupował je w jego imieniu Billy.

          Co do fabuły mam jednak pewne zastrzeżenia.

          Po pierwsze, zachowanie Claire od początku jest co najmniej dziwne. Nie przychodzi na kilka spotkań z rzędu, potem nieporadnie się tłumaczy a to chorobą, a to kradzieżą samochodu. Potrafi dzwonić z płaczem, żeby ubłagać Oldmana o zgodę na wycenę. Od początku wygląda to podejrzanie. Nawet gdybym nie natknęła się na spojlery, to wiedziałabym od razu, ze coś tu nie gra.

          Owszem, Oldman nie ma doświadczenia, jeżeli chodzi o kobiety, ale w końcu ma swoje lata i biorąc pod uwagę branżę, w jakiej pracuje, powinien być ostrożniejszy.

          Druga sprawa. Nie znam się na tym, ale w takich sytuacjach, gdy specjalista wycenia dzieła sztuki w jakimś domu, a potem mają być sprzedane na aukcji, to właściciel powinien pokazać akt własności domu, tudzież jakieś papiery na ten dobytek. W innym razie łatwo byłoby o oszustwa. Tutaj tego wątku w ogóle nie ma. Raz tylko Oldman prosi Claire o dane osobowe do umowy wyceny, ta podsuwa mu pod drzwiami paszport, zresztą już nieważny. U takiego fachowca powinna zaświecić się czerwona lampka! No, ale bez takich chwytów nie byłoby filmu :)

          I jeszcze jedno. Sama intryga wydaje się przekombinowana. Czy nie wystarczyło umiejętnie podsunąć Claire Oldmanowi? Bez kosztownej i pracochłonnej akcji z wynajmowaniem domu, wszystkich mebli i obrazów? I skąd w ogóle Billy miał pewność, że Oldman połknie przynętę? Owszem, pomysł był ciekawy. Claire była jeszcze bardziej odizolowana od ludzi niż Oldman. Nasz bohater mógł się dzięki temu czuć bezpiecznie. Miał też poczucie, że może ją "uratować". Tak czy siak pewności że się uda nie było. No, ale znowu, chodziło o ciekawą intrygę z twistem na końcu.

          No właśnie. Kolejny słaby punkt. Dość szybko widz mógł się było domyśleć jak to się skończy. Może Oldman tego nie dostrzegał, bo emocje wzięły górę nad rozsądkiem. Ale historia jest jednak przewidywalna. Zabrakło tu zaskoczenia.

          Szybko też zaczęłam podejrzewać Roberta, był podejrzanie zainteresowany życiem uczuciowym Oldmana, do tego aktor, który go zagrał miał jakiś cwaniaczkowaty wygląd :)

          Ale te słabe strony równoważy elegancja filmu i rola Rusha.

          Trailer:

          www.youtube.com/watch?v=WCfXq3nFDUM





          • grek.grek Re: "Koneser" 26.12.16, 16:49
            dzięki, Siostro :]
            nie mogłem się doczekać dalszego ciągu :]]

            czyli, chodziło o to, by okraść Virgila z jego wybitnej kolekcji obrazów w tym wyjątkowym pokoju w jego mieszkaniu ?

            ciekawe, kto podpatrzył jakim szyfrem otwiera się ten pokój ? Czyżby Oldman zaufał tak bardzo Claire, że ją wtajemniczył ?

            przyznam, że nie miałem zielonego pojęcia, w jakim kierunku zmierza ta intryga :] Ten twist zupełnie mnie zaskoczył !

            Jest coś szalenie symbolicznego w tej okoliczności : Virgil traci swoją wspaniałą kolekcję, która do tej pory była dlań ważniejsza od ludzi i wszystkiego innego, w jakiś sposób stanowiła jego pancerz ochronny, oazę i azyl jednocześnie, a nie mając jej, poznawszy smak uczucia, może rozpocząć jakiś nowy rozdział w swoim życiu.

            Oldman został wykiwany, ale zarazem... przebudził się, o ile ten stan, w którym trwał poprzednio mozna nazwać snem albo wegetacją, wg mnie - wciąż zbyt wiele filmów przykładnie próbuje przekonywać, że skupienie na kontakcie ze sztuką, to coś negatywnego, niemal upośledzajacego człowieka, co trzeba koniecznie przełamać, bo dopiero wtedy człowiek "zdrowieje" :]

            wydaje mi się, że każda forma życia ma swoje zalety i nie ma jednej doskonałej formuły dla wszystkich :]

            Aczkolwiek... czy Virgil próbowałby tak desperacko zobaczyć Claire, gdyby nie był zainteresowany nią ? A skoro był nią zainteresowany, to znaczy że coś jednak w nim siedziało, co domagało się tylko odpowiedniego bodźca, by zacząć się aktywizować.

            wydaje się, że nieodbieranie telefonów przez Claire, jej nagłe zniknięcie, ma być chytrym sposobem wzmożenia uczucia do niej w Virgilu, a także przetestowania jak bardzo mu na niej zależy. Sprytne.

            wydaje mi się, że scenariusz założył, że intryganci obawiali się, że zbyt gładkie układanie się całej znajomosci, mogłoby zapalić lampkę alarmową w głowie Virgila. Stąd te próby testowania jego intencji i skali gotowości do poświęceń oraz stopnia zaufania do Claire.

            o, zdecydowanie się zgadzam. Virgil ma do czynienia nie tylko z kobietą, ale... przede wszystkim - z człowiekiem :]

            Wydaje mi się, Siostro, że kolega Billy musiał coś wyczuć z charakteru obrazów, które kolekcjonował Oldman. Skoro były to obrazy z kobietami w głównych rolach, to kryła się za nimi jakaś potrzeba kobiety, jakaś wrażliwość na kobiece wdzięki.

            A pomysł z tym, żeby Claire była agorafobką - wg mnie, mistrzowski, nawet jeśli trudno sympatyzować z oszustami. Wiedzieli, że Virgila zbliży do niej jej zahamowanie i inność. Claire była kimś równie innym jak on, wobec świata.

            świetny trailer, dobra puenta Twojego znakomitego, plastycznego i dynamicznego opisu, Siostro :]

            Geoffrey Rush, yes, nadzwyczajny aktor, nie ma chyba roli, w której bym go nie podziwiał. I zawsze świetnie dobiera postaci, a to pianista na granicy równowagi psycholigicznej, a to ekscentryczny nauczyciel dykcji, a to zwariowany aktor, który nie ma własnej osobowości, a tylko setki wcieleń scenicznych i pozascenicznych... Virgil Oldman też jest na swój sposób nietuzinkowy.

            Interesujące jest zwłaszcza to, jak z człowieka dumnego, zamknietego w lepszym świeecie złożonym ze sztuki, wychodzi osobowość bezbronna, naiwna, wbrew pozorom - jak bardzo gotowa zaufać innemu człowiekowi, jesli tylko odnajdzie w nim coś pozytywnego, ujmującego.

            wygląda to na komunikat : nie sposób z człowieka wymazać pewnych potrzeb i uczuć, nie jest w stanie dokonać tego nawet najdoskonalsza sztuka.

            Z jednej strony, piękne, z drugiej... nawiązujace do obowiązkowego traktowania takich bohaterów jak Virgil Oldman ;]

            dzięki raz jeszcze, świetna opowieśc !
            Gratuluję znakomitej przygody filmowej, Siostro :]
            • siostra_bronte Re: "Koneser" 26.12.16, 18:10
              Dzięki, Greku :)

              Kwestia jak Claire poznała kod jest niejasna. W tej scenie Oldman mówi, żeby zamknęła oczy, wystukuje kod, ale Claire stoi za nim (widzimy ją od tyłu) mogła je otworzyć i podpatrzeć kod. Inna możliwość, po jakimś czasie Oldman tak jej zaufał, że otwierał kod przy niej bez żadnych obaw, ale tego już nie widzieliśmy.

              O, jestem zaskoczona! Gdybyś oglądał film miałbyś chyba takie wrażenia jak ja. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam ten pokój z obrazami byłam pewna, że na końcu będzie ogołocony :) Przy okazji, w filmie wykorzystano autentyczne obrazy m.in. Durera, Tycjana, Ingresa i innych. Ich ubezpieczenie musiało kosztować krocie!

              Absolutnie się z Tobą zgadzam! Ta opozycja: życie wśród sztuki -"prawdziwe życie" jest zbyt często ogrywana w kinie i po prostu niesprawiedliwa. Pełna zgoda.

              Przy okazji, przyznam, że nie podobało mi się samo zakończenie. Oldman w praskiej kawiarni. Czeka na Claire, bo wciąż ją kocha, mimo tego, jak perfidnie go oszukała. A przecież wie, powinien wiedzieć, że historia z Pragą to była bajeczka. Zbyt to ckliwe i melodramatyczne.

              Oczywiście, tak "wymyślono" Claire, żeby wzbudziła zainteresowanie Oldmana. Jeszcze bardziej zamknięta przed ludźmi niż on sam, niedostępna. W rozmowie z Robertem Oldman mówi, że nigdy nie rozumiał i bał się kobiet. Claire mu nie zagraża, wręcz przeciwnie, to on wydaje się intruzem w jej świecie. Psychologicznie nieźle to Billy wykoncypował.

              Ale znów, mam wrażenie, że Oldman mógłby się zaangażować w związek z każdą inną kobietą, pod warunkiem, że byłaby podsunięta w umiejętny sposób. Niezbyt nachalnie, żeby go nie wystraszyć. Widać było jak Oldman zazdrośnie patrzył na Roberta z jego dziewczyną. Na pewno było mu brak takiej bliskości. Wystarczyłoby okazanie odrobiny zainteresowania i Oldman dałby się złapać każdej kobiecie, pod warunkiem że byłaby młoda i ładna :) Dlatego uważam, że cała intryga była mocno przekombinowana.

              Tak, Rush jest świetny. Sam nie do końca uczciwy (przekręty na akcjach, wykradanie elementów mechanizmu z domu), jednak budzi prawdziwe współczucie. Nie zasłużył na to co go spotkało.

              Jeszcze raz dzięki :)

              • grek.grek Re: "Koneser" 27.12.16, 11:31
                :]

                najpewniej tak właśnie było, scenariusz zapewne pozostawił ten wątek domyślności widza; poza tym, gdyby była scena, w której Claire "podpatruje" Oldmana, nie mielibyśmy wątpliwości co do jej intencji :]

                ha, pokój jak czechowowska strzelba wisząca na ścianie, która w końcu musi odpalić ?:]

                pełna zgoda, Siostro.
                ta scena finałowa pokazuje, co uczucie spadające na człowieka może zrobić z jego racjonalnym myśleniem. Zwłaszcza jeśli, jak Oldmanowi, zdarza się ono, być może ?, pierwszy raz w życiu.

                yes, cokolwiek o Billym powiedzieć, to poznał Oldmana na wylot i przygotował wybitnie perfidny, precyzyjny plan działania.

                Czy Oldman zakochałby się w każdej kobiecie podsuniętej mu przez oszusta ? wg mnie - trudno powiedzieć. Na pewno miał inklinacje do tego [obrazy z kobietami, oraz te fakty o których wspominasz], ale zawsze pozostaje stara zasada, ze serce nie sługa. Trudno orzec, czy Claire była idealnie trafiona czy po prostu... była ? Choć, tak mi się wydaje, że tytuł może mieć tutaj znaczenie pomocne.

                "koneser" - nie może chodzić tylko o znawstwo malarstwa. Virgil jest też koneserem kobiecej urody i zmysłowości. Claire jest urodziwa i zmysłowa, dlatego jest idealną przynętą.

                pytanie, czy Virgil ją kocha, czy też widzi w niej kolejne dzieło malarskie ? Może to jest tak, że jednak to realne życie splata się ze sztuką i w pewnym sensie Claire jest dla Virgila przedłużeniem miłości do sztuki, a niekoniecznie chodzi o jej osobę ? Może ta ostatnia scena, w Pradze, jest formą wcielania sztuki, a nie życia realnego ? Może dlatego tak to wygląda, bo Virgil podąża za ideałem malarskim, a nie za postacią z krwi i kości ? MOże dlatego niespecjalnie przejmuje się utratą swojej kolekcji, bo wszystkie te obrazy uzyskały jedno wcielenie, czyli Claire ?

                cała przyjemnośc po mojej stronie, Siostro :]
    • siostra_bronte "Manhattan" 24.12.16, 14:32
      Nie czekam i zapowiadam :)

      Tym razem Kultura się postarała. I mogę im nawet wybaczyć 58 powtórkę "Take this waltz" wczoraj wieczorem. "Manhattan" dzisiaj o 20.20.

      Pisałam już o tym filmie. Co tu więcej dodać, po prostu klasyk!! Wrogów Allena nie przekona, ale wielbiciele będą zachwyceni. Bo to "cały" Allen, przezabawny, ale i bardziej poważny, niż we wcześniejszych filmach.

      Zwracam uwagę na fantastyczne zdjęcia Gordona Willisa, które w połączeniu z muzyką Gershwina dodają filmowi nostalgicznego uroku i jakiegoś epickiego wymiaru, jakkolwiek dziwnie może to brzmieć w odniesieniu do Allena. Słynna czołówka, sceny w planetarium, nocny NY z ławeczką pod mostem...Mistrzostwo!

      To będzie wspaniały seans! :)
      • grek.grek Re: "Manhattan" 24.12.16, 15:04
        brawo, Siostro :]

        dla mnie to będzie absolutnie premierowy seans [chyba, że czegoś nie pamiętam, ale nie wierzę, abym nie pamiętał takiego czegoś, hehe], więc już się cieszę na na ten wieczór filmowy :]

        ciekawe, czy Barbasia oglądała i czy dziś uda się jej obejrzeć ? :]

        yes, zdecydowanie tym razem trzeba to Kulturze oddać - znaleźli doskonały film na ten specyficzny wieczór. Na szczęście 'Kevina..." zaklepał sobie Polsat ;]

        niech żyje kino ! :]
        • siostra_bronte Re: "Manhattan" 24.12.16, 15:08
          :)

          Życzę wspaniałych wrażeń. Ale mam nadzieję, że nie rozbudziłam oczekiwań za bardzo i nie będziesz rozczarowany.

          Mam nadzieję, że w natłoku zajęć Barbasia znajdzie czas, żeby obejrzeć film, no i zajrzeć na forum.

          Tak jest! :)
          • grek.grek Re: "Manhattan" 24.12.16, 15:52
            dzięki, Siostro :]

            o, nie ma powodów do niepokoju, jak sądzę :]
            nie pamiętam, abym kiedykolwiek czuł sie rozczarowany filmem, który rekomendowałaś :]

            no tak, Barbasia zapewne walczy teraz z materią świątecznych przygotowań, wypieków i licznych prezentów :]]

            :]
            • barbasia1 Re: "Manhattan" 25.12.16, 00:09
              >no tak, Barbasia zapewne walczy teraz z materią świątecznych przygotowań, wypieków i licznych >prezentów :]]

              Jak byś tu był! W tym roku była naprawdę ostra walka. Ale pozytywnie zakończona! :)
              A makowce jutro upiekę! ;)
              • grek.grek Re: "Manhattan" 25.12.16, 11:46
                ha :]
                wiedziałem ! :]

                I wiedziałem, że niczym Aleksander Macedoński zwinnymi manewrami osiągniesz cenne i pamiętne zwycięstwo, Barbasiu ! :]
                • barbasia1 Re: "Manhattan" 25.12.16, 17:42
                  Wszystko mi się naprawdę bardzo dobrze udało, aż jestem sama z siebie dumna.
                  Ale maraton był niezły, przez ostatnie parę dni spałam tylko po 5-6 godzin.

                  Tylko tych makowców drożdżowych wciąż nie ma. :/
                  • grek.grek Re: "Manhattan" 25.12.16, 17:53
                    Barbasiu, jesteś Wielka ! :]

                    brawo Ty !

                    o, na pewno jeszcze będą i makowce, Barbasiu, a poza tym - i tak spisałaś się fenomenalnie i to jest najważniejsze ! :]
                    • barbasia1 Re: "Manhattan" 25.12.16, 17:55
                      Brawo ja! ;)

                      Dziękuję za dobre słowa! :))
        • barbasia1 Re: "Manhattan" 25.12.16, 00:06
          Ech! Nie obejrzałam w końcu. Aleee obejrzę jutro rano! :)
          • grek.grek Re: "Manhattan" 25.12.16, 11:44
            koniecznie, Barbasiu :]

            znakomity film !
            • siostra_bronte Re: "Manhattan" 25.12.16, 12:31
              Czyli podobało się? Greku, czekam na recenzję :)

              Na razie poruszę wątek techniczny. Otóż wiele scen filmu mocno utkwiło mi w pamięci. I kiedy oglądałam go wczoraj miałam wrażenie, że niektóre sceny wyglądają jakoś...inaczej. Obraz został przycięty po bokach. Niestety, tak się manipuluje z filmami panoramicznymi, żeby obraz wypełnił cały ekran.

              Mam "Manhattan" nagrany na video parę lat temu, z kanału Europe. Na ekranie były dwa czarne paski, z góry i dołu. I właśnie tak powinny być pokazywane filmy panoramiczne w tv!

              Jedna pamiętna scena, w której to widać szczególnie wyraźnie. Apartament Isaaca. Tracy siedzi na łóżku przy lampce, czyta książkę. To lewa część ekranu, tuż przy jego brzegu. Z prawej strony Isaac schodzi po spiralnych schodkach, wchodzi do pokoju w głębi i potem podchodzi do łóżka. Siada przy Tracy i rozmawia z nią przez chwilę. Cała scena, trwająca ze 2 min. to JEDEN, nieruchomy kadr. Po lewej stronie światełko lampki, po drugiej oświetlone z góry schodki.

              A co zobaczyliśmy wczoraj? Otóż tej sceny praktycznie nie ma. Kiedy Isaac schodzi po schodkach Tracy w ogóle nie widzimy, bo nie zmieściła się w kadrze! Po chwili, kiedy Isaac jest już na dole następuje jakby ruch kamery w lewo i Tracy pojawia się w kadrze, ale schodków już nie widać.
              To tzw. fałszywy montaż (jest o nim mowa w tekście, który linkuję na dole). Oczywiście montażysta filmu nie ma z nim nic wspólnego.

              Tutaj ten kadr, którego wczoraj nie było:

              film-grab.com/2013/03/03/manhattan/#jp-carousel-19031

              Wielka szkoda, że film pokazano w takiej wersji. Zdjęcia są tu naprawdę wspaniałe, bardzo przemyślane i liczy się każdy szczegół.

              Dla ciekawych świetny tekst o tym, jak telewizje manipulują formatami filmowymi:

              film.org.pl/fx/klatka3.html

              • siostra_bronte Re: "Manhattan" 25.12.16, 12:37
                Przy okazji, warto zobaczyć inne zdjęcia z filmu:

                film-grab.com/2013/03/03/manhattan/
              • grek.grek Re: "Manhattan" 25.12.16, 13:14
                dzięki, Siostro, jak najbardziej TAK - doskonały , hipnotyczny film ! :]
                recenzję już napisałem :]

                dzięki za świetne wyjaśnienie, Siostro !

                z pewnością pewne odbięgniecie od oryginału nie jest dla filmu niczym korzystnym, ale i tak oglądałem z najwyższą przyjemnością i zaaferowaniem :] I widzę na tym ujęciu, które zalinkowałaś, że istotnie jest pewna róznica. Wymogi telewizyjne są niekiedy zarówno zrozumiałe, jako koniecznośc, ale i irytujące, bo dość swobodnie poczynają sobie z wizją reżysera i operatora, czasami nawet minimalne przycięcie kadru pozbawia film jakiejś cząstki niezbędnej i niezastąpionej. Zmienia mu "twarz", wytrawny kinoman, jak Ty, od razu to wyczuwa.


                • siostra_bronte Re: "Manhattan" 25.12.16, 14:00
                  Nie chcę Cię zamęczać, ale to naprawdę ciekawa historia. Znalazłam sposób na porównanie. Jeżeli masz chwilę czasu to możesz się zabawić :)

                  Tutaj link do strony fb Kultury.

                  www.facebook.com/tvpkultura/videos/1257795004268407/

                  Zakładam, że możesz ją otworzyć. Na górze trailer "Manhattanu".

                  I tak, w 10 sek, jest scena kiedy Isaac i Mary stoją przed wystawą księgarni. Porównaj to ze zdjęciem:

                  film-grab.com/2013/03/03/manhattan/#jp-carousel-19067


                  We wczorajszej wersji obcięto kawałek obrazu z prawej strony. W ogóle nie widać kawałku budynku i tyłu samochodu.

                  I druga scena, 38 sek. trailera. Isaac w czasie kłótni z Yale'm, obok stoi szkielet ("Z nami stanie się to samo"). Zdjęcie z filmu:

                  film-grab.com/2013/03/03/manhattan/#jp-carousel-19071

                  Na zdjęciu mamy głowę szkieletu i jego ramiona. Wczoraj widzieliśmy niecałą głowę i jedno ramię.

                  Uff...
                  • grek.grek Re: "Manhattan" 25.12.16, 15:54
                    Siostro, nie ma mowy o jakimkolwiek "zamęczaniu"!
                    Twoja spostrzegawczośc i znajomość "Manhattanu" są imponujące !

                    jest dokładnie tak jak piszesz, ewidentnie nastąpiły korekty dla potrzeb telewizji.

                    gratuluję znakomitej wiedzy i OKA, Siostro :]
                    • siostra_bronte Re: "Manhattan" 26.12.16, 18:10
                      Dzięki :)
      • grek.grek Re: "Manhattan" 25.12.16, 12:17
        wspaniały seans !
        mogę tylko dołączyć się do Twojej niezawodnej zapowiedzi, Siostro :]

        to odczucie zawsze towarzyszy mi, Tobie, Wam - też ?, przy oglądaniu perfekcyjnie wykonanych i nasączonych mistrzowską treścią filmów - płynie się przez nie :] I płynie się także przez "Manhattan" właśnie.

        te czarno-białe zdjęcia są wyjątkowe, ten Gershwin w czołówce, a potem dyskretny jazz, tworzą nadzwyczajną atmosferę.

        wstep jest istotnie zręcznie wymyślony : narrator zaczyna od kolejnych powodów dla których "uwielbia Nowy Jork", ale każdy z nich wydaje mu się z róznych względów nietrafiony, co powoduje, że stopniowo mamy do czynienia NIE tyle z listą błędnych pomysłów, ile z wyliczanką przyczyn, dla których to miasto uwodzi bohatera, czytaj : Allena :] Świetne, jakże bezpretensjonalne.

        obrazki miasta we wstępie, ale i później, zarówno panorama nocna widziana z kamery umieszczonej na samochodzie jadącym drogą dojazdową, w ruchu ulicznym, jak również kawiarnie, uliczki, zaułki, po których krecą się bohaterowie - fotografowane z uczuciem i finezją.

        Niby treścią są męsko-damskie relacje i poszukiwanie właściwego partnera, ale tytuł jest niebagatelny, bo w tych dużych i małych okolicznościach miejskiej przyrody, widać ze Woody Allen jest w tym mieście zakochany po uszy. A jak ktoś reżyser dzieli się z widzem swoimi intymnymi odczuciami,to zawszse ma to szczególną range, nawet w filmie upstrzonym tyloma dowcipami i onelinerami.

        koniec końców... czyż nie ma tutaj konkluzji, że w życiu ludzkim, tak to jakoś się dziwnie plecie, że człek goni za kimś, kogo kocha, a koniec końców wraca do tego, przez kogo jest kochany ? :"] Tak mi się to jakoś skojarzyło, bo taki tutaj schemat się wyłonił : Mary goni za Yeal'em, Isaac goni za Mary, a za Isaacem Tracy. I właściwie żadna z tych relacji nie opiera się na obopólnym uczuciu. Owszem, Mary lubi Isaaca, ale Yeala bardziej, Isaac lubi Tracy, ale Mary kocha.

        W finale Isaac biegnie ulicami miasta, niczym Antoine Doinel nadmorskimi wertepami, by - mówiąc słowami piosenki : ratować, co się da :]

        I te wszystkie miłosne perypetie dotyczą intelektualnej elity najbardziej intelektualnego miasta Ameryki, to też pewna ciekawostka.

        Przezabawne jest to chwalipięctwo Isaaca, kiedy mówi do swojej młodocianej kochanki : w sumie, to powinnaś poszukać kogoś innego, kogoś w swoim wieku, aczkolwiek wiem, że musi ci imponować ktoś wprawdzie znacznie starszy, ale nadzwyczajnie inteligentny, zjawiskowy i niewątpliwie seksowny - mówi o sobie :]]

        dialog :
        Yale do Isaaca : Uwazasz się za Boga ? Isaac : Na kimś musze się wzorować :]]

        albo okreslenie jakim Isaac podsumowuje chyba Mary : "Laureatka nagrody Stabilnej Emocjonalności im. Zeldy Fitzgerald" :]

        mnóstwo tam tego jest, przyznam, że nie notowałem, bo mnie film zahipnotyzował i zapomniałem o wszystkim, a jak sobie przypominałem, zeby robić notatki, bo porzucałem tę myśl od razu, bo zgubiłbym... flow :]

        niesamowite są te czarno-białe zdjęcia. CO za klimat !

        o yes, to ujęcie gdy Isaac i Mary siedzą na ławeczce przy bulwarze pod wieczornym, oświetlonym, mostem - ikonicznie absolutnie. Niby proste, ale tylko ktoś, kto czuje to miejsce, to miasto, może wpaść na taki pomysł.

        Allen włada ekranem, naturalnośc niepowtarzalna, jest po prostu sobą - może takim sobą, którego na codzień ukrywa, ale jednak sobą, tak myślę - i to jest nadzwyczajne aktorstwo. Nie do Oscarów, ale lepiej : jedyne w swoim rodzaju, jak zawsze.

        Diane Keaton jest świetna.

        przekomiczne jest ich pierwsze spotkanie, po którym Isaac zwierza się Tracy, ze chciał ją spoliczkować i mówi o niej per "straszna baba" ;]

        A już do łez rozbawia ten moment, kiedy bodaj Yale czyta fragment z ksiązki byłej zony Isaaca, który zawiera charakterystykę jego osobowości widzianej jej oczami. Z jednej strony, to pressie mówi o charakterze głębokim, refleksyjnym i złożonym, ale z drugiej strony - jest to tak podane, że bawi serdecznie. Na tym polega talent Allena. Ktoś powiedział, ze o poważnych sprawach można mówić tylko w akompaniamencie szczerego śmiechu. Moze nawet sam Allen ? :]

        Te dialogi są idealne ! słucha się ich wybitnie.

        W którymś momencie Mary powiada, że ma problemy psychologiczne, a nie może się skontaktować ze swoim psychoterapeutą, bo ten "próbował popełnić samobójstwo". Też rzecz pozornie mało zabawna, ale czy nie brzmi to przekomicznie jak się weźmie pod uwagę, że ta sytuacja oddaje idealnie powiedzenie, iż szewc bez butów chodzi ? I z pewnością w jakiś sposób odzwierciedla sceptyczny stosunek autora do psychoanalizy, z której zresztą życzliwie się nabija w paru innych miejscach ;]

        scena w planetarium - fakt doskonale zaaranżowana. I ta puenta : "jesteś taka pociągająca, że mam ochotę rzucić cię na powierzchnię Księzyca i popełnić mnóstwo międzygwiezdnych perwersji" ;]

        uff, znakomity film.

        oglądając te filmy Allena doskonale rozumiem, dlaczego nie masz przesadnie entuzjastycznego stosunku do tych współczesnych, Siostro :]

        to rzeczywiście absolutnie odmienne, rózne od siebie, nieprzystawalne kino. Inne całkowicie.
        • siostra_bronte Re: "Manhattan" 25.12.16, 13:08
          Bardzo się cieszę, Greku, że tak Ci się podobało!

          Podpisuję się oburącz :)

          Miałam dokładnie taką samą refleksję. Isaac zdaje sobie sprawę, jak ważna była dla niego Tracy, dopiero kiedy Mary go rzuciła. Gdyby nie to, pewnie by z nią został. Faktycznie tak to jest w życiu, chyba zawsze jedna strona kocha bardziej niż druga. Bardzo trafna, przenikliwa refleksja.

          W ogóle przyznaję się bez bicia, że wzruszam się na "Manhattanie". Już przy czołówce mam gęsią skórkę. Po prostu magia kina!!


          Co do tekstów, głównie Isaaca, to pozwoliłam sobie skopiować z mojej dawnej recenzji. Dobrze, że nie rozpraszałeś się notatkami :)

          „Co byście zrobili gdyby tonący wzywał pomocy? Wskoczylibyście do zimnej wody, żeby go ratować? Mnie to nie dotyczy, bo nie umiem pływać.”

          "Nie zaciągam się, bo to powoduje raka. Ale z papierosem wyglądam na przystojniejszego.”

          "Za doświadczenia z kobietami należy mi się nagroda im. Strindberga."

          „Co za menda. Nie znoszę takiego pseudointelektualnego bełkotu. Gdyby powiedziała jeszcze słowo o Bergmanie to wybiłbym jej szkła kontaktowe” - Isaac o Mary (wczoraj pierwsze zdanie było przetłumaczone delikatniej: co za osoba)

          „Jestem staromodny. Ludzie powinni łączyć się w pary na całe życie, jak gołębie i katolicy.”

          „Nie mów mi co jest modne. Masz 17 lat! Jesteś wychowana na narkotykach, telewizji i pigułce. Przeżyłem II wojnę światową! Byłem w okopach!” - Isaac do Tracy.

          „Pieniędzy starczy mi na rok. Będę żył jak Mahatma Gandhi."

          „To ojca zabije. Dostanie dalszą ławkę w synagodze, z dala od Boga.”

          „Masz ciekawych znajomych. Jak z obsady filmu Felliniego."

          „Przeprowadzono badania, samiec nie jest potrzebny do wychowania dziecka. Dwie matki wystarczą" - Mary. „Taak? Myślałem, że ludziom trudno wytrzymać nawet z jedną” - Isaac

          "Zaraz, mówisz do swojego terapeuty Donny? Ja mówię panie Chomsky, bo inaczej dostaję linijką.”

          „Pomyśl sama. Za 20 lat będziesz miała 37 lat. A ja... 62. To absurdalne. Będziesz u szczytu możliwości seksualnych. No...i ja też. Dopiero się rozgrzewam.”

          „Co to za odgłosy? Jakaś trąbka. Ktoś piłuje trąbkę na pół.”

          „Na górze mieszka jakiś gość. Słyszę to codziennie. Jakby dusił papugę. Chodźmy na zewnątrz, tam będzie ciszej.”

          „Kanapka z wołowiną z 1951 roku?”

          „Przyszedłem Cię udusić! Wyszedłem na Lee Harvey Oswalda!” - Isaac do Jill

          "Napisałam o Tobie parę pozytywnych rzeczy"- Jill. „Jakich?”. „Że płaczesz na „Przeminęło z wiatrem."

          „Co na to Twój terapeuta?” - Isaac. „Donny jest w śpiączce. Przesadził z kwasem” -Mary.

          :))
          • grek.grek Re: "Manhattan" 25.12.16, 13:41
            Siostro, cała przyjemnośc po mojej stronie ! :]

            żałowałem wręcz, że Kultura nie powtarza "Manhattanu" w nocy, bo obejrzałbym z chęcią po raz drugi :]

            dziękuję :]

            I ciekawe, że w tym całym układzie męsko-damskim, to ta dziewczyna, 17-latka, jest jedyną oddaną szczerze uczuciu, prawda ? Jakby Allen chciał zasugerować, że im człowiek starszy, tym bardziej podatny na komplikacje, tym mocniej uwikłany w sprzeczności, tym mniej wie czego naprawdę chce, ergo : w uczuciach rozwijamy się z wiekiem, ale im bardziej się rozwijamy, tym mniej w istocie jesteśmy uczuciowi, bo szukamy optymalnego wariantu, który zawsze pozostaje pozaa naszym zasięgiem, i moze dlatego jest optymalny. Tylko jako młodziaki, jako dzieciaki wręcz, kierujemy się sercem i na wyłączność, bez kalkulacji i rozglądania się na boki :]

            zreszta, Isaac tego się właśnie boi. Nie chce, zeby Tracy jechała do LOndynu, bo tam dojrzeje, wydorośleje, dostrzeże inne możliwości, przestanie kochać takim świeżym uczuciem jakim darzy go teraz.

            To zresztą znamienne, że to ona płacze w tym filmie. Ci dorośli, intelektualiści, przyjmują porażki i odejścia, ale nie są już zdolni do łez. Raczej analizują swoją psychologię i szukają rozsądnych dróg wyjścia.

            o, zdecydowanie tak jest, Siostro :]
            czołówka jest nadzwyczajna, uczucie Allena do Nowego Jorku jest tutaj zaakcentowane w sposób niezwykły, bo tak łatwo się z nim identyfikować, niekoniecznie wobec tego samego obiektu uczuć, ale "podkładając" własne :]

            pamiętam Twoją recenzję, Siostro, przypomniałem ją sobie wczoraj ! Absolutnie mnie nie rozproszyła, przeciwnie : jak zawsze tylko zaostrzyła mój apetyt na film ! :}

            doskonałe, doskonałe !

            a niektóre z tych tekstów są naprawdę inspirujące : "masz znajomych jak z filmu Felliniego" - rewelacja. Takie analogie przyczyniają się do wzmożenia barwy życia ! :]

            I ten z papierosem też ;] mówię to jako niepalący od zawsze :] I od zawsze żałujący, że nie paraduję ze stylowo trzymanym papierosem, który - a niech to ! - niektórym faktycznie dodaje czegoś do stylu, nie masz takiego odczucia ? :] ofk, to że innym dodaje, nie oznacza że wszystkim i suma summarum można by wypalić cały wagon papierosów, a nic nie zyskać pod względem imidżu ;]

            ależ to jest seria bon motów, puent i ripost ! czytałem 3 razy i to na pewno nie koniec ! :]] czytałem Twoją recenzję wczoraj, zaśmiewałem się z tych tekstów, które spisałaś, a potem, kiedy padały w filmie, czułem jakbym je słyszał pierwszy raz ! Dziś z kolei, przed chwilą, czytając je znów - mam wrażenie, że przynajmniej połowa brzmi najzupełniej świezo i oryginalnie, jakbym nie zarejestrował ich w pamięci podczas oglądania filmu. Cudowne ! dlatego zawsze stoję na stanowisku, że recenzje, opisy i sam film doskonale się uzupełniają i jedno drugiemu wyłącznie pomaga, sprzyja, tworzą harmonijny związek !

            dzięki, Siostro !
            co za świeży, wspaniały seans !

            czy może być większy komplement dla filmu, niż ten, że po niemal 40 latach jest uwodzicielski i nadzwyczajnie młody ? :] jak sam Woody Allen, który ustami Isaaca zapewnia, ze w wieku 62 lat jego seksualna energia będzie w szczytowym punkcie, zdecydowanie to się odnosi do "Mahnattanu" :]
    • grek.grek via TVP Kultura "Cztery wesela i pogrzeb" 25.12.16, 12:55
      lepiej późno niż wcale :]

      film z 1994 r., już kanoniczny, a ja dotąd jakoś nie miałem czy okazji, czy szczęścia, czy motywacji, by go obejrzeć, a może nawet nań zapolować.

      po seansie stwierdzam chętnie, że ma swój styl i może się podobać.

      Zaprzysięgły kawaler z niepokojem patrzy, jak topnieje jego grono również niezamężnych/nieżonatych przyjaciół. Co chwila odbywa się jakieś wesele, na którym żegnany jest następny świeżo upieczony żonkoś.

      I kiedy Charles sądzi, że kto jak kto, ale on jest nie do złamania... pojawia się pani z Ameryki, dla której zupełnie traci głową.

      nie ma jednak żadnej pewności, czy chce się z nią żenić, ale wie, że jest w niej zakochany. Dla innych zakochanie i ślub, to rzeczy ze sobą związane. dla niego niekoniecznie.

      Kiedy ona znajduje sobie męża, Charles jest jednak skonfundowany. W dodatku dowiaduje się, ze sam jest od lart obiektem uczuć swojej przyjaciółki, a dwaj członkowie ich kółka kawalerskiego byli regularnym małżenstwem homoseksualnym.

      wszyscy dąża więc do znalezienia sobie 'tego właściwego" partnera i to okresla sens ich istnienia i jest głównym kierunkiem aktywności życiowej.

      Charles w końcu dochodzi do wniosku, że pora się ożenić, bo drugiego ideału nie spotka, a czas leci, w dodatku gdzie się nie ruszy, to spotyka byłe narzeczone, które złośliwie wypominają mu przeszłość.

      I kiedy już ma stanąć przed ołtarzem, pojawia się pani z Ameryki i oświadcza, że rozstała się z mężem, bo nie byli sobie przeznaczeni. I co ma teraz zrobić nasz bohater ? Uciec w ostatniej chwili czy jednak spełnić obietnicą daną narzeczonej i pomimo wszystko ślub wziąć ?

      jasne, że nie może się ożenić z kimś kogo nie kocha, w sytuacji, gdy ta którą kocha jest wolna i do wzięcia, a nawet widać że kocha go z wzajemnością. Odmawia więc ożenku, za cenę konsternacji widowni w kościele i śliwki pod okiem ;]

      A potem wyznanie miłości między nim, a panią z Ameryki, w deszczu, z zaskakującą puentą : ślubują sobie, że nigdy nie poproszą siebie nawzajem o rękę i nie zaciągną do ołtarza. Będą się kochać, ale poza instytucją małżeństwa ;] MOżna zatem dochować wierności kawalerskiemu stanowi, a zarazem spełnić się w miłości.

      nie dziwi mnie, że Hugh Grant po tym filmie został pierwszorzędnie wziętym i modnym aktorem. on tu niemal tworzy nowy charakter aktorski, nowy model męski - daleki od macho, daleki od erotycznego konkwistadora ;] raczej soft i działającego niespecjalnie przebojowo, ale przy okazji absolutnie nie pierdołowatego ;]

      epizod księżowski z wykonaniu Rowana Atkinsona - klasa.

      wzruszająca niewątpliwie scena pogrzebu zmarłego jegomościa z homoseksualnego związku, nad trumną którego partner wygłasza wyjątkowe słowa i cytuje wyjątkową poezję.

      świetna Kristin Scott Thomas, i Andie Mc Dowell, która tak gra amantkę, że ręce składają się do oklasków : bez wysiłku, naturalnie, nie na siłę, bez mizdrzenia się, trafia każdy aktorski akcent. film dośc lekki, choć kaliber uczuć bywa w nim zaskakujący wysoki, momentami, ale role aktorskie naprawdę z najwyższej półki.

      brytyjski humor, brytyjski styl, brytyjski niepowtarzalny sposób pokazywania towarzyskich intryg, konwenansów i konwencji, brytyjskie są nawet przerażające białe łydki Hugha Granta, który frywolnie paraduje po ulicy w koszmarnych zielonych skarpetach do szortów, hawajskiej koszuli i jakichś rozdeptanych trepów ;] Nie znam się na modzie, nie odróżniam fraka od fifraka, ale to był widok dramatyczny ;]

      podobnie koszmarna była scena, w której uwięziony w szafie Charles musi wysłuchiwać ogłosów amorów pary młodej z łózka nieopodal. Dopiero po dłuższej chwili decyduje się zdemaskować i za cenę ich zdumienia i zmieszania - opuścić pokój, byle dllużej już tego nie słuchać :]

      dialogi i chemia między Mc Dowell a Grantem jest doskonała, ich dialogi i kontakt niewerbalny są na takim poziomie, że można by ich podejrzewać o jakiś romans na backstage ; a Kristin Scott Thomas mistrzowsko wygrywa solówki.

      ciekawe, że Grant chyba przez tę rolę popadł w 'szufladę" ? Filmów z nim w roli , nie tyle Piotrusia Pana, ile mężczyzny przywiązanego do swojego statusu "wolnego strzelca", a jednocześnie otawartego na "idealne uczucie", było chyba kilka ? "Był sobie chłopiec", to najbliższe co przychodzi mi do głowy. Też był to przebój. i ten udało mi się już wcześniej obejrzeć :]

      Podoba mi się ta brytyjskośc w każdym calu, od twarzy aktorskich, przez sposób bycia postaci, ich balans między sztywną formą i swobodą ekspresji, aż do miejscówek. Nie da się przegapić, że to kino angielskie.

      i jak odczytywać, że Amerykanka pełni tutaj rolę tak istotną i szczególną ? Bo to musi mieć jakieś znaczenie ;] Brytyjczycy na niwie politycznej z Amerykanami trzymają sztamę, ale w kulturze niezmiennie z nimi rywalizują i wbijają im szpilę. Zaszłości historyczne ;] Cos tu może być na rzeczy, nieprawdaż ? :]

      i ten happy end. wszyscy szczęśliwi. A niektórzy szczęśliwi na swoją własną modłę. To tak jakby trochę pod prąd nie-tak-całkiem-odległym zasadom władającym duszami angielskimi ? ;]
      • siostra_bronte Re: via TVP Kultura "Cztery wesela i pogrzeb" 25.12.16, 13:15
        Widziałam dawno temu i przyznam, że byłam trochę rozczarowana. Zapowiadano go jako rewelacyjną komedię, a dla mnie był średnio zabawny. Andie McDowell jakoś mnie irytowała, nie wiem dlaczego. Może przez tą kosmiczną liczbę kochanków :) Aktorsko najlepsza była Kristin Scott-Thomas.

        Potem, przez lata o każdej brytyjskiej komedii pisano, że jest najlepsza od czasu "Czterech wesel.." co było naprawdę denerwujące.
        • grek.grek Re: via TVP Kultura "Cztery wesela i pogrzeb& 25.12.16, 13:45
          celne uwagi, Siostro ! :]

          mam wrażenie, że tych "33 kochanków" wymyśliła sobie na poczekaniu, żeby sprawdzić jego reakcję i podnieść temperaturę flirtu :]

          o, to prawda najszczersza ! istotnie, nigdy wcześniej nie oglądałem "Czterech wesel...", ale ciągle słyszałem porównania do tego filmu, zupełnie jakby od niego zaczęła się jakas złota era brytyjskiej, nie tylko komedii, ale i chyba całej... kinematografii w światowym filmie :]
          • maniaczytania Re: via TVP Kultura "Cztery wesela i pogrzeb& 25.12.16, 17:57
            w swoim czasie to naprawdę było coś - bo to właściwie taka "antykomedia" romantyczna, bardzo specyficzna :)
            Mnie dziś niektóre rzeczy denerwują, ale niektóre do dziś wzruszają - ten wiersz na pogrzebie ...
            • grek.grek Re: via TVP Kultura "Cztery wesela i pogrzeb& 26.12.16, 11:59
              racja, Maniu :]

              "Cztery wesela..." dowodziły, że można o tym samym, o czym Amerykanie, ale jakże inaczej ! :]
    • grek.grek 20:00 Ct Art "Koty" 25.12.16, 16:01
      zaskakujące, ale póki co, ramówka świąteczna wygląda nader zachęcająco, nie macie takiego wrażenia ?

      wczoraj zmysłowy "Manhattan", dzisiaj kolejna porcja świetnych propozycji.

      już się szykowałem na seans w Kulturze,a tutaj patrzę w czeską ramówkę, no i - pech ! Bo jak inaczej nazwać emisję 'Kotów" nakładającą się na "Tylko kochanków..." ? To perwersja ! ;]

      jest to wersja z 1998 roku [chyba nie było innej filmowej ?] w reżyserii Davida Malleta.

      mieliśmy i polską wersję, ale niestety nie udało się jej przenieść na grunt filmu, a wielka to szkoda, bo podobno była wspaniała i zachwycająca.

      I jak tu zdecydować : oglądać "Koty" do końca, ale opuścić 40 minut "Kochanków" czy na odwrót ? przepraszam, że Was wciągam w takie historie, ale : co byście wybrali ?! :]]
      • siostra_bronte Re: 20:00 Ct Art "Koty" 25.12.16, 17:19
        A ja wciąż uważam, że ramówka jest marna. Tylko "Manhattan" (co prawda dla mnie kolejny raz, ale uwielbiam) i jedna atrakcyjna premiera czyli "Koneser" :)
        • grek.grek Re: 20:00 Ct Art "Koty" 25.12.16, 17:47
          Siostro, tym bardziej życzę Ci, aby "KOneser" spełnił Twoje oczekiwania :]
      • grek.grek Re: 20:00 Ct Art "Koty" 26.12.16, 12:07
        częściowo obejrzałem, ale odkrywszy, ze CT zapisała w programie najbliższych dni aż dwie powtórkki, bez większych wyrzutów sumienia przerzuciłem się na "Kochanków...".

        jutro obejrzę w całości, a potem może jeszcze raz ? :]

        I wtedy spróbuję zrecenzować :]
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Artyści" odc. 1 25.12.16, 16:04
      mogę Was tylko raz jeszcze serdecznie zachęcić do obejrzenia tego serialu :]

      i pogratulować KUlturze, która od dziś codziennie o 20:20 puszczać będzie kolejne odcinki. świetny pomysł !
      • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Artyści" odc. 1 25.12.16, 17:21
        Z przyjemnością! :)
        • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Artyści" odc. 1 25.12.16, 17:48
          doskonale, Barbasiu ! :]

          mam nadzieję, że się nie zawiedziesz :]
    • grek.grek 21:10 TVP Kultura "Tylko kochankowie przeżyją" 25.12.16, 16:11
      jest !

      I mam nadzieję, że stanie się kolejnym w ramówce Kultury filmem chętnie powtarzanym.

      Adam i Eva, para 300-letnich wampirów, którzy nigdy nie przestali się kochać; cudownie klimatyczne sceny nocne w Detroit i Tangerze;, Christopher Marlowe, z którym przyjaźni się Eva; hipnotyczny nastrój; mieszkanie Adama; Tom Hiddlestone, zupełnie nadzwyczajna Tilda Swinton i wprowadzająca zamieszanie, jako Ava, Mia Wasikowska oraz niezrównany John Hurt.

      a także niezbyt pochlebna recenzja współczesności, jaką wystawia zniesmaczony światem ludzi i ich wytworów Adam, a która zapewne odzwierciedla poglądy samego Jima Jarmuscha.

      nie wiem na czym to polega, ale ten film, i inne Jarmuscha, wciągają mnie po uszy. ALbo po pięty, w zależności od kierunku wciągania :]

      wyjątkowa uczta estetyczna, atmosferyczna i w ogóle.
      Że też te "Koty" weszły w kurs kolizyjny ;]

      a mówią, że od przybytku głowa nie boli... ;]
      • grek.grek 21:20 TVP Kultura "Tylko kochankowie przeżyją 25.12.16, 16:12
        21:20 :]


        • barbasia1 Re: 21:20 TVP Kultura "Tylko kochankowie przeżyją 25.12.16, 17:27
          Wow! Dla mnie to atrakcyjna premiera! Z wielką przyjemnością.
          • grek.grek Re: 21:20 TVP Kultura "Tylko kochankowie prze 25.12.16, 17:50
            ależ to znakomita informacja, Barbasiu ! :]

            cieszę się :]

            będę wyglądał Twojej recenzji i wrażeń jakie pozostawił w Tobie ten film :]
            • barbasia1 Re: 21:20 TVP Kultura "Tylko kochankowie prze 25.12.16, 21:24
              Aż recenzji to nie napiszę, jutro mamy gości, ale postaram się napisać, mam nadzieję, o swoich wrażeniach.
              • grek.grek Re: 21:20 TVP Kultura "Tylko kochankowie prze 26.12.16, 12:00
                dobrze, Barbasiu :]
                mam nadzieję, że obejrzałaś ? :]

                pozdrowienia dla gości :]
                • barbasia1 Re: 21:20 TVP Kultura "Tylko kochankowie prze 27.12.16, 00:35
                  Dziękuję. Obejrzałam , ale bez zakończenia. Jutro dwa słowa.

                  Dziękuję serdecznie w imieniu swoim i gości. :))
                  • grek.grek Re: 21:20 TVP Kultura "Tylko kochankowie prze 27.12.16, 11:33
                    znakomicie, Barbasiu !

                    żyć 300 lat... uff ! niezła perspektywa, tylko z pożywieniem pewne problemy, prawda ? ;]

                    ukłony :]
    • grek.grek 0:15 TVP Kultura "Holy Motors" 25.12.16, 16:23
      niedawno omawialiśmy szczegółowo z okazji premiery.

      rano pan Oscar wychodzi z domu do pracy. Wchodzi do limuzyny, której szoferem jest Celine, a następnie przez cały dzień wypełnia kolejne zlecenia i zadania, które zawsze polegają na wcielaniu się w rozmaite postaci biorące udział w przeróznych sytuacjach.

      możliwości interpretacji tożsamości pana Oscara i sensu jego pracy jest mnóstwo, a każda może prowadzić do inspirujących wniosków, dających się przetransponować nie tylko na grunt świata sztuki, ale i po prostu - życia człowieka w społeczeństwie.

      jest aktorstwo, jest dramat, jest kryminał, jest performance, jest musical, jest teledysk, jest futuryzm, Leos Carax pełnymi garściami korzysta z możliwości jakie daje postmodernizm ;]

      Denis Lavant nie cofa się przed niczym, jest aktorem bez granic :], a na ekranie pojawiają się urodziwe Eva Mendes i Kylie Minogue.

      przyznam,, że ta wizja bardzo mi się spodobała, ta beztroska w żonglowaniu pomysłami i skojarzeniami, ten rodzaj przeskoków między formami ekspresji i stylami, które jednocześnie spina jedna spójna idea, a z kolei tę ideę można odczytywać na róznych poziomach interpretacyjnych.
    • grek.grek "Dom na końcu ulicy" via TVP2 26.12.16, 12:32
      W nocy będzie powtórka, więc jesli planujecie obejrzeć - odradzam czytanie poniższego opisu :]]

      Trzy rzeczy są tutaj godne uwagi : a] dobra dramaturgia i twist, który zmienia postrzeganie całej opowieści, b] postać Ryana, która nieco trąci Normanem Batesem z "Psychozy", c] występ Jennifer Lawrence w głównej roli

      Lawrence gra wrażliwą i wygadaną Elisse, która wraz z matką [Elizabeth Shue] przeprowadza się z Chicago do miasteczka, gdzie kupiły nowy dom.

      JUż w pierwszym dniu zapraszają ich do siebie sąsiedzi, i przy okazji opowiadają koszmarną historię o wydarzeniach, jakie miały miejsce w tytułowym "domu na końcu ulicy". Mieszkało tam małzeństwo z dwójką dzieci. Ponoć pewnego dnia córka, Carrie-Ann zabiła oboje rodziców, a potem znikła i nikt jej dotąd nie widział. Dom nie stoi jednak pusty, mieszka w nim czwarty uczestnik tamtych wydarzeń - Ryan, dzisiaj w wieku studenckim.

      Elisse wchodzi w środowisko szkolne, przyłącza się do muzykujących kolegów [sama była wokalistką w Chicago], staje się też obiektem zalotów syna tych w.op sąsiadów, ale uwaza go za du..ka.

      Za to Ryan... Spotykają się pewnego deszczowego wieczoru na szosie. Ona wraca z imprezy, on skądś jedzie samochodem. Proponuje jej podwiezienie, ona najpierw się wzrbrania, ale wobec ulewnego deszczu kapituluje. Ryan jest miły, cichy, a do tego owiany atmosferą tej dramatycznej historii sprzed lat. Nic dziwnego, że Elisse prędko się w nim zakochuje.

      Spędzją ze sobą czas, ona u niego bywa, a matka się niepokoi - z tego samego powodu, z którego Ryan Elisse intryguje. Matkę [pracuje jako lekarka w szpitalu] uspokaja szeryf policji Weaver. Przedstawia Ryana jako porządnego chłopaka, który wiele przeszedł, ale nie jest groźy dla otoczenia. Ostatecznie jednak matka postanawia powiedzieć Ryanowi wprost, że nie życzy sobie jego spotkań z Elisse sam na sam. W tym celu zaprasza Ryana na kolację, a po jej zakończeniu Elisse jest na nią oczywiście wściekła.

      Wiemy, ze Ryan COś ukrywa. A nawet - KOGOS. W piwnicy domu mieszka dziewczyna. Wszystko wskazuje na to, ze to jego siostra, Carrie-Ann, ta morderczyni rodziców. Jest chyba niepoczytalna, ma napady histerii, dwukrotnie mu ucieka, Ryan musi ją ganiać po okolicy i z powrotem zaciągać do piwnicy.

      I tak to się rozwija przez dłuższy czas : kwitnie znajomośc Elisse i Ryana, którzy w tajemnicy przed jej matką nawiązują romans, a Ryan starannie ukrywa przed otoczeniem swoją siostrę w piwnicy. Przynosi jej jedzenie, jak dziewczyna zaczyna wariować - robi jej zastrzyki ze środków uspokajających.

      Któregoś razu Ryan musi niemal wyrzucić z domu Elisse, kiedy Carrie-Ann wychodzi z zamknięcia [te wyjścia są irytujące, bo ile razy mozna uciec komuś, kto dokłądnie zamyka drzwi na klucz] i z nożem przemyka po mieszkaniu. Za wszelką cenę chce utrzymać sekret.

      Pewnego dnia wszystko się zmienia. Wieczorem Elisse występuje z tymi swoimi muzykantami ww miejscowym klubie, a Ryan przyjeżdza jej posłuchać. Zazdrosny o nią syn sąsiadów wszczyna awanturę i razem z kolegami próbuje pobić Ryana, ale sam obrywa. Ryan gołymi rękoma łamie mu nogę. A potem ucieka z miejsca zdarzenia.

      Elisse wsiada w auto i jedzie do jego domu, majać nadzieję, że tam się Ryan schronił. Kiedy go nie zastaje, szwęda się po domu i sensacyjnie odkrywa w koszu na śmieci... tampony. Odciąga klapę prowadzącą do podziemi, a stamtąd już blisko do pokoju, w którym jest dziewczyna.

      Klucz leży nad górną framugą, więc Elisse łatwo go znajduje. Kiedy wchodzi do pokoju, Carrie-Ann skacze na nią... Na szczęscie zjawia się Ryan, który obezwałdnia siostrę i robi jej zastrzyk.

      Elisse jest zdumiona i oszołomiona. Ryan prosi ja, żeby nic nikomu nie mówiła, bo i tak ludzie traktują go jak zadżumionego, i węszą dookoła domu. Opowiada jej, ze kiedy byli mali Carrie-Ann upadła z huśtawki na głowę i od tej pory jest chora psychicznie. On się nią opiekuje, bo inaczej musiałaby wylądowac w domu wariatów.

      Elisse nawet nie zdąża przysiąc, że nikomu nie powie... Ryan zachodzi ją od tyłu, uderza jej głową o ścianę i pozbawia przytomności.

      Taszczy ją do pokoju w piwnicy i przywiązuej do krzesła. W tym samym momencie Carrie-Ann zrywa się i ucieka ponownie. Ryan ją goni i tym razem skręca jej kark.

      cdn
      • grek.grek Re: "Dom na końcu ulicy" via TVP2 26.12.16, 12:57
        W tym czasie gościa, któremu Ryan złamał nogę, przywożą do szpitala. Matka Elisse dowiaduje się o wszystkim. Instynktownie martwi się o córkę. Prosi szeryfa Weavera, żeby sprawdził czy nie mam w domu Ryana.

        Szeryf tam jedzie. Ryan otwiera mu, jakby nigdy nic. Rozmawiają, Ryan ofk twierdzi, że nie wie, gdzie mozę być dziewczyna.

        Weaver ma jednak dobre oko. Rozmawając z chłopakiem rozgląda się po mieszkaniu.Widzi lezący na komodzie telefon komórkowy. Czy to telefon Elisse ?

        KOńczy rozmowę, wychodzi i wybiera jej numer. Dzwonek telefonu odzywa się z mieszkania. A więc to JEST telefon Elisse. Szeryf już wie, ze jest ona w środku. W tej chwili gasną światła w mieszkaniu. Po ciemku i z bronią w reku szeryfowi udaje się dotrzeć do zejścia do piwnicy. Tam Ryan wyskakuje zza jego pleców i zrzuca go na dół, a potem traktuje nożem.

        Jednocześnie Elisse udaje się uwolnić z więzów. Uciekając odkrywa legitymację studencką z fotografią Carrie-Ann. Problem w tym, ze na tej legitymacji widnieje zupełnie inne imię i nazwisko. To legitymacja studentki z uniwersytetu Penn State. A na krześle w pokoju piwnicznym leżała koszulka z nadrukiem Penn State. Chyba już domyślamy się o co tu chodzi...

        Ryan zaczyna ganiać Elisse po mieszkaniu. Ofk, jak to zwykle w takich przypadkach udaje mu się przy okazji wyjaśnić widzom cała sytuację : Carrie-Ann zmarła po tym upadku z huśtawki, miała wtedy z 10 lat, rodzice obwinili o tę śmierć Ryana, kazali mu się przebierać w dziewczynśkie ciuchy i traktowali jak córkę. Zrobili z niego substytut zmarłej Carrie-Ann. Nie ma wątpliwości, że to Ryan w końcu ich zabił. A potem... wskutek poczucia winy, uznał, że musi się opiekować zmarłą siostrę, skutkiem czego - postanowił ją ożywić za pomocą porwania i zniewolenia studentki z Penn State. Zrobił z niej "Carrie-Ann". Studentka oczywiście walczyła o uwolnienie się. Nie była wariatką...

        Teraz Ryan mówi Elisse, zeby została nową Carrie-Ann i wtedy będzie im razem dobrze, na co Elisse nie ma żadnej ochoty.

        Ryan łapie ją w końcu, ogłusza i pakuje do bagażnika samochodu. W tym samym momencie pod domem Ryana melduje się matka Elisse i próbuje się dostać do środka.

        Ryan jej otwiera, jest grzeczny, i mówi że Elisse tu nie ma. Ale - jak nie ma, jak jest : właśnie krzyczy ! Matce nie udaje się nic zrobić, bo dostaje po głowie i nożem pod żebra. Ryan zanosi ją do piwnicy. Elisse udaje się wyjśc z bagażnika za pomocą przebicia się kopniakami do szoferki. Ukrywa się i widzi że matka jest ranna, a Ryan gotowy na wszystko.

        Oczywiście, dochodzi do ostatniego starcia. Elisse udaje się zranić Ryana nożem. Chłopak wygląda jak martwy, ale wiemy z vademecum thrillerów, że 'potwór wykonuje zawsze ostatni skok do gardła" ;] I rzeczywiście, Ryan z martwoty zrywa się i próbuje udusić Elisse, a wtedy matka się zbiera w sobie i nokautuje go ciosem z użyciem czegoś cięzkiego.

        Elisse i jej matka wyjeżdzają. Elisse do końca wspomina Ryana, jako człowieka mimo wszystko niepozbawionego wrażliwości.

        A sam Ryan ląduje w zakładzie zamkniętym, gdzie ciągle przypomina sobie, jak to rodzice zrobili z niego zastępczy egzemplarz utraconej córki.

        Koniec :]

        Trochę schemat, zwłaszcza od momentu, kiedy już wiadomo że Ryan będzie musiał pozabijać świadków , a oni muszą z nim wygrać, bo tego domaga się konwencja.

        Pomimo to, intryga jest nieźle wykoncypowana jak chodzi o tło psychologicznych motywacji bohatera, a sam Ryan ze swoim łagodnym i szczerym spodobem bycia oraz koszmarnymi obsesjami i instynktem zabijania, przypomina Normana Batesa. OFK, nie jest to TEN poziom, a do "Psychozy" dalej niż stąd do wieczności, niemniej inspiracja mogła przyjśc właśnie stamtąd.

        Jennifer Lawrence nie umie chyba grać źle i tutaj też to potwierdza. To rola już po "Do szpiku kości" czy "X Men", a tuż przed "Igrzyskami Śmierci" i "POradnikiem...", czyli jej najwybitniejszymi osiągnięciami komercyjno-oscarowymi. Rola bez szans na nagrody, chyba takzę niespecjalnie dochodowa, wyzwań aktorskich tutaj niewiele, w sumie - może lepiej nie szukać przyczyn :]

        www.youtube.com/watch?v=3Xd2eHD-g
        • siostra_bronte Re: "Dom na końcu ulicy" via TVP2 26.12.16, 16:15
          O, kiedyś widziałam. Dało się obejrzeć bez bólu :)
          • grek.grek Re: "Dom na końcu ulicy" via TVP2 26.12.16, 16:56
            dzięki, Siostro :]

            i mnie się tak to właśnie oglądało :]

            btw, powtórka tej nocy o 1:45 w TVP2.

          • grek.grek Re: "Dom na końcu ulicy" via TVP2 26.12.16, 17:01
            PS : sprawdziłem : kosztował ten film 10 mln, z czego pewnie więcej niż połowa powędrowała na konta aktorów, a zarobił... 38. Czterokrotne przebicie... nieźle ;] A wybitne dzieło to nie jest.

            PS 2 : na Rotten Tomatoes - z 61 recenzji, zaledwie... 11 % to recenzje pozytywne. Przyznam, że z tak niskim wynikiem jeszcze się nie spotkałem ;]

            wydaje mi się, że zgodnie moglibyśmy chyba zaoponować przeciw przesadnemu znęcaniu się nad tym filmem ;]
    • grek.grek 22:00 TVP Kultura "Turysta" 26.12.16, 14:32
      pamietam recenzję Twoją, Siostro, i recenzję Pepsic :]

      góry, luksusowy hotel, szczęsliwa rodzina 2+2.
      Podczas zabawy na świezym powietrzu w kurorcie, schodzi lawina.
      matka rzuca się by chronić dzieci, ojciec... rzuca się do ucieczki.

      wychodzą z całej opresji bez szwanku, ale niesmak pozostaje, wraz z pytaniem : czy ta rodzina ma przed sobą jeszcze jakąś przyszłość ?

      brawo, KUltura ! :]
      • siostra_bronte Re: 22:00 TVP Kultura "Turysta" 26.12.16, 16:14
        Miło mi :)

        Zdecydowanie, bardzo ciekawy film. Ale muszę się powtórzyć: historia rozdęta ponad miarę, a żona, dręcząca męża bez końca jest naprawdę irytująca :)

        No właśnie, wreszcie jakaś premiera i to z ostatnich lat. Miłego seansu!
        • grek.grek Re: 22:00 TVP Kultura "Turysta" 26.12.16, 16:55
          dzięki, Siostro :]

          sporo rozmawialiśmy , jak udało mi się wyśledzić, o tym filmie :]
          przyznam, że nie wracałem do szczegołowych zapisów naszej dyskusji, żeby nie ferować wyroków przed zmierzeniem się z materią fabuły, a przyznam, że z pamięci nie potrafię odtworzyć naszych poglądów wówczas wyrażonych.

          sprobuję po seansie skonfrontowaać odczucia i poglądy z ówczesnymi naszymi wrażeniami i opiniami :]
        • grek.grek Re: 22:00 TVP Kultura "Turysta" 27.12.16, 11:54
          miałaś rację, Siostro :]

          w połowie filmu zacząłem się zastanawiać, co by było gdyby go skrócono ? za pomocą anulowania tych psychologicznych rozważań bohaterów, które podawały kawa na ławę wszystkie możliwe interpretacje zachowania Thomasa. MOżna było pozostawić je widzom, czyli NAM :]

          moim zdaniem, film mógłby zyskać, gdyby scenariusz skupił się na gestach bohaterów, a nie na ich wypowiedziach, aczkolwiek ciekawe jest to, że małzeństwo nie umie ze sobą o tym porozmawiać, a żona musi zwierzać się znajomym z własnych odczuć.

          wróciłem oczywiście do naszej dyskusji :
          forum.gazeta.pl/forum/w,14,159179940,159179940,Ojej_co_tu_wybrac_2015_11_vol_61_.html#p159228659
          ... i chyba nie miałbym nic nowego do dodania :]]

          aczkolwiek, rozumiem Ebbę.
          dla niej zachowanie Thomasa było manifestacją stosunku do niej i do dzieci. MOzna to tłumaczyć na wiele spososób, na czele z reakcją instynktowną, ale - z jej punktu widzenia tak to wyglądało.

          Przyznam, że Thomas był irytujący, kiedy na początku bronił się, że 'on to zapamiętał inaczej" :] Nie powiedział - jak , co ciekawe.

          moim zdaniem, od początku czuje wstyd, ale nie potrafi się z tym zmierzyć. Mozna go tłumaczyć instynktem przetrwania i reakcją intuicyjną, ale taki numer wobec żony i dzieci, to jednak lekka przesada.

          gdyby się przyznał, przeprosił, spróbował opowiedzieć co czuł i co czuje - cała historia nie poszłaby w takim kierunku, w jakim się rozwinęła. Ebba nie byłaby tak męcząca w tym swoim wierceniu mu dziury w brzuchu :]

          odniosłem wrażenie, że gdyby cała czwórka wędrowała przez pustynię i umierała z pragnienia, a nagle spadłaby im z nieba butla wody, to "instynktownie i intuicyjnie" Thomas wypiłby wszystko bez oglądania się na rodzinę :]

          a jakby się trafił jeden wielbłąd i mapa do oazy, to pognałby na nim sam, bez oglądania się na nich. Intuicyjnie, ofk :]]

          tak mi się skojarzyło to zachowanie. Przyznam, że miałbym problem, gdyby mnie się coś takiego przydarzyło ;] Gdzie tu miejsce na zaufanie do siebie, skoro druga strona potrafi je nadszarpnąć tak gwałtownie i prowokuje podejrzenie, że w sytuacji podbramkowej nie mozna nią liczyć ?

          patrząc z punktu widzenia Thomasa - ha, no też można zrozumieć jego zachowanie. Istnieje coś takiego jak instynkt ucieczkowy, instynkt ratowania siebie przede wszystkim. Problem w tym, że facet ma rodzinę, zonę, dzieci, ponoć ich kocha. Natura jest jednak górą. Dla niego nie musi to oznaczać gorszej miłości, ale dla nich - może to wyglądać zupełnie inaczej.

          mocno powikłana psychologia, bo każdy może mieć swoją rację, a nadrzędną nie zawsze da się wyznaczyć.

          tak czy owak - dobry film ! :]

          • siostra_bronte Re: 22:00 TVP Kultura "Turysta" 27.12.16, 14:08
            Czyli miałeś podobne wrażenia :)

            Zdecydowanie historia jest przeciągnięta na siłę. Jak napisałeś, za dużo tu gadania i łopatologicznego tłumaczenia co się stało.

            Czy Ciebie żona nie irytowała? Bo mnie tak. Po jakimś czasie jej obrażona mina i pretensje o wszystko były już męczące.

            Ciekawe, jak wyglądałoby ich dalsze życie. Podejrzewam, że żona będzie wypominać tę historię mężowi przy każdej dogodnej okazji. Faceta szlag trafi i rzuci ją :)

            Wpadł mi do głowy pomysł. A co byłoby gdyby to żona zwiała w takiej sytuacji? :) Jak wyglądałaby ta historia? Czy kobieta zostałaby potraktowana równie ostro przez reżysera tudzież męża?
            • grek.grek Re: 22:00 TVP Kultura "Turysta" 27.12.16, 15:56
              yes, Siostro :]
              plus minus - te same.

              ha, wiesz - żona rzeczywiście jest irytująca, ale z drugiej strony... wydaje mi się, że w pewien sposób mozna to usprawiedliwić wrażeniem [negatywnym] jakie wywarło na niej zachowanie męża. Zatem, muszę się z Tobą zgodzić, jednocześnie będąc w delikatnej opozycji :]

              właśnie ! niby Thomas w końcu przyznaje się do błędu, do nadreakcji, ale coś się jednak stało i nie da się tego odkręcić. Coś w tej strukturze zostało naruszone, jest jakaś rysa. Czy oni teraz mogą sobie ufać ?

              haha :] możliwe, możliwe że ją rzuci. Ale wydaje mi się, że zawsze już będzie czuł, że jednak zawiódł, że "dał plamę".

              świetne pytanie, Siostro !
              jesteś odważniejsza i śmielsza od scenarzystów tego filmu.
              Istotnie !, gdyby "oskarżoną" była koobieta, film ogromnie by zyskał, bo - zgadzam się z Tobą [i Pepsic, w wątku wcześniejszym] - mężczyzna to jednak cel nieco łatwiejszy.

              chociaż... może i mężczyzna na ławie oskarżonych, to prowokacja ? żebyśmy w ocenie stanu rzeczy umieli wyjśc poza narzucającą się łatwość potępienia go ? :]
              • siostra_bronte Re: 22:00 TVP Kultura "Turysta" 27.12.16, 16:08
                Też potrafię zrozumieć reakcję żony. Ale..niektóre jej zachowania są jak dla mnie niedopuszczalne. Choćby opowiadanie o tym wypadku obcym ludziom przy kawiarnianym stoliku, a nawet i parze przyjaciół, ale bez wcześniejszego "przegadania" tematu z mężem. To było perfidne z jej strony.

                Nic nie poradzę, mąż wywoływał, mimo wszystko, moją sympatię tudzież współczucie :)

                Dzięki, ale tak właśnie pomyślałam. Co by było, gdyby odwrócić role? Powiedzmy sobie wprost, od mężczyzny w takiej sytuacji wymaga się WIĘCEJ. Nie ma prawa okazać strachu i słabości. Dlatego mąż tak długo kluczy, boi się przyznać, że zawiódł. Myślę, że kobietę w analogicznej sytuacji potraktowano by znacznie łagodniej.

                Choć zaczynam się zastanawiać, czy reżyser rzeczywiście stoi po stronie żony?
                • grek.grek Re: 22:00 TVP Kultura "Turysta" 27.12.16, 16:28
                  fakt, to było mocne :]
                  najpierw myślałem, ze ona chce go zawstydzić i robi to złośliwie, ale potem wyświetliło mi się, że to może być jej reakcja na to, że on sam nie zauważył problemu.

                  wiesz, to jednak było kuriozalne : idzie lawina, facet porzuca rodzinę i wieje gubiąc meszty, kurz śnieżny opada, przejaśnia się i... niepojęte - facet wraca na miejsce, siada jakby nic i mówi "o, słońce wychodzi". nawet dzieci czują, że coś tu jest nie tak :]]

                  u mnie mąz zaczął plusować, kiedy dostrzegłem że chyba coś do niego dociera ;] Ale mimo wsszystko, ja bym mu już nigdy nie zaufał. Takie historie jednak budują albo rujnują relacje.
                  między znajomymi - pół biedy, ale między bliskimi - już trochę gorzej to wygląda, wg mnie.

                  w pełni się zgadzam z Tobą, Siostro. kobiecie przyznano by prawo do słabości, histerii, napadu lęku. To prawda.

                  o, ciekawe pytanie ! ?
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Artyści" odc.2 26.12.16, 14:33
      z chęcią zapowiadam 2 odcinek, płonąc jednocześnie z ciekawości, czy obejrzeliście wczoraj odcinek 1 ?? :} I jakie sa Wasze wrażenia ?
    • grek.grek "Sherlock" sez.4, odc.1 - pierwsza recenzja :] 26.12.16, 14:36
      no cóż, recenzja bardzo oszczędna, niewiele zdradzająca, niewątpliwie wysoce pozytywna :] :

      film.onet.pl/recenzje/sherlock-sezon-4-odcinek-1-szesc-popiersi-thatcher-recenzja/msbezt

      Siostro, już dziś życzę Ci doskonałego seansu z tymi nowymi odcinkami "Sherlocka" ! :]


      • siostra_bronte Re: "Sherlock" sez.4, odc.1 - pierwsza recenzja : 26.12.16, 16:11
        Dzięki :) Czytałam ten tekst. No cóż, jestem ciekawa, choć jednak mam wrażenie, że jakichś niespodzianek tu nie będzie.
        • grek.grek Re: "Sherlock" sez.4, odc.1 - pierwsza re 26.12.16, 16:50
          :] miejmy nadzieję, Siostro, że będzie to - po prostu - powrot do najlepszych wzorców "Sherlocka" z pierwszej serii :]
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Artyści" odc. 3 27.12.16, 15:58
      nie poddaję się i zachęcam Was niezmiennie :]
      • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Artyści" odc. 4 28.12.16, 14:13
        polecam dzisiejszy odcinek 4.
        o 20:20 ofk :]
        • grek.grek 18:15 Kultura "O północy w Paryżu" 28.12.16, 17:39
          a już za pół godziny - "O północy w Paryżu" w Kulturze :]

          oglądam !

          oglądacie też ? :]
        • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Artyści" odc. 4 28.12.16, 23:52
          Kapitalny serial! Obejrzałam ten 4, odcinek porządnie od początku do końca. I mam nadzieję, że z kolejnymi tez tak już będzie.
          Drugiego odcinka nie widziałam, a pierwszy i trzeci z niezależnych ode mnie powodów wyrywkowo. Jeszcze raz obejrzę jutro w internecie.
          Jutro postaram się napisać dwa słowa...
          • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Artyści" odc. 4 29.12.16, 11:52
            rewelacyjnie, Barbasiu ! :]

            bardzo mnie cieszy, że przypadł Ci ten serial do gustu, liczyłem na zainteresowanie z Twojej i Waszej strony, bo naprawdę jest tego wart, jak sama się przekonałaś :]

            z palącą ciekawością będę wyglądał Twojej recenzji ! :]
            • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Artyści" odc. 4 29.12.16, 23:49

              > z palącą ciekawością będę wyglądał Twojej recenzji ! :]

              Nie strasz mnie żądaniem recenzji! ;))

              Ja tylko wrażenia podrzucę. Dzisiejszy odcinek, niestety od połowy oglądalam , muszę uzupełnić w necie. Niemniej tę druga połowę oglądało się jak świetny thriller. Tyle na dziś. Pa!
              • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Artyści" odc. 4 30.12.16, 11:51
                haha ;]

                ale nadzieję zawsze mam :]

                brawo, Barbasiu ! ten serial naprawdę warto zobaczyć w całości, internet to dobre wyjście, jesli via TV coś uciekło.

                yes, w "Artystach" jest mnóstwo rozmaitych scen odnoszących się do gatunków, jest nawet horror :]

                i jest to chyba pierwszy polski serial od niepamiętnych czasów, który znajduje się w podsumowaniach najlepszych seriali roku. Wśród wysokobudżetowych, rozreklamowanych produkcji zachodnich, amerykańskich, brytyjskich czy skandynawskich. To sukces ! :]
          • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Artyści" odc. 5 29.12.16, 16:22
            z "kronikarskiego obowiązku" ;] dopiszę zatem, ze dzisiaj o 20:20 odcinek nr 5.
            • barbasia1 Re: 20:20 TVP Kultura "Artyści" odc. 5 29.12.16, 23:49
              Dzisiejszy odcinek, niestety od połowy oglądalam , muszę uzupełnić w necie. Niemniej tę druga połowę oglądało się jak świetny thriller. Tyle na dziś. Pa!
              • grek.grek piątek : 20:20 TVP Kultura "Artyści" odc. 6 30.12.16, 16:47
                dziś odcinek 6, tradycyjnie o 20:20 :]
    • grek.grek "Listy do M." via TVN wczoraj 27.12.16, 16:23
      nie znoszę zaczynać filmów, wiedząc, że nie będę mógł ich ukończyć. Złamałem więc zasady, ale nie sądziłem, że będę chciał film ten dokończyć.

      I chyba się nie pomyliłem, zwłaszcza że zostało pół godziny i zapewne wszystkie wątki znalazły swoje happy endy.

      Jest tych wątków kilka i kręcą się wokół Świąt.

      Radiowiec samotnie wychowujący syna spotyka marzącą o dozgonnej miłości dziewczynę, pracującą jako pani Mikołajowa, w centrum handlowym. To znaczy, spotyka ją najpierw na skwerze, gdzie trafia ją prosto w twarz kulką śniegową. POtem spotyka ją znów, a potem raz jeszcze i w końcu wiadomo, że to się nie dzieje przypadkiem. Stawiam na to, ze się w końcu na dobre spotykają i zostają parą, ku uciesze syna pana. Grają Stuhr Jr i Roma Gąsiorowska.

      Szef firmy nie chce przedstawić rodzicom swojej rzekomej narzeczonej, a wskutek pomyłki jego ojca - za tę narzeczoną zostaje wzięta bogu ducha winna kobiecina, która właśnie zaczyna rodzić dziecko. Rodzice sądzą, że to dziecko ich syna i pomagają jej ofiarnie. Stawiam na to,że starsi państwo spikną oboje młodych państwa. Grają Paweł Małaszyński, pp. Tyszkiewicz i Pietraszak oraz Katarzyna Zielińska.

      jakiś chłop rzuca się z wieżowca, żeby się zabić, ale ląduje na pace ciężarówki wiozącej choinki. Odbiera to jako znak z niebios i postanawia zostać dobrym ojcem, mężem i człowiekiem rodzinnym. stawia choinkę, ubiera ją i niemal siłą zapędza bliskich do świętowania, a potem pakuje do auta i gdzieś wiezie. Oni się buntują [oprócz ojca, który szaleje kolędując im nad uchem] i koniec końców lądują w zimnym, ciemnym lesie, a stamtąd w jakimś domu, w którym odbywa się Wigilia, na którą zostają zaproszeni. Stawiam na to, ze w cieple wigilijnego wieczoru rodzinne niesnaski i wzajemne animozje ulegną rozpadowi i zastąpi je radość i miłośc :] Grają Piotr Adamczyk i Agnieszka Dygant.

      facet grający św. Mikołaja w centrum handlowym najpierw ucieka z domu żony tego chłopa z wątku wyżej, potem grubiańsko odnosi się do dzieci i ich rodziców, a wreszcie gubi komórkę, którą znajduje jakiś urwis. Urwis przez telefon każe mu śpiewać kolędy, a potem spotykają się przypadkiem w tym centrum i - po wstępnej gonitwie z zamiarem zabójstwa - zostają przyjaciółmi. Tutaj chyba nawet nie muszę stawiać, bo zanim zmieniłem kanał już nastąpił przełom ;] W roli głównej : Tomasz Karolak, który naśladuje Billy'ego Boba Thorntona ze "Złego Mikołaja".

      Jakiś pan hrabia jedzie autem do swojej żony, szefowej radia w którym pracuje radiowiec z pierwszego wątku. Po drodze spotyka małą, wygadaną dziewczynkę. Zabiera ją ze sobą do Warszawy, bo mała mówi, że tam ma rodziców. Ostatecznie ląduje u pana i pani na kolacji wigilijnej. Pan jest miły, choć nadmiernie chyba wykształcony ;], a pani jest nadmiernie wykształcona i niemiła. Kolacja zaś sztywna, nienaturalna i zimna jak oddech Królowej Śniegu. Sympatyczna dziewczynka wnosi w ich pożycie małzeństwie ciepło. Przynajmniej w ten jeden wieczór, z możliwą prolongatą. Grają pp. Malajkat i Wagner Agnieszka.

      wszędzie Mikołaje na czerwono, 237 razy z ekranu pada zawołanie "Wesołych Świąt !", a podkładem muzycznym są... amerykańskie piosenki "christmasowe" :]

      I zewsząd atakują oczy product placement z Radiem na "Zet" na czele :]

      Ponoć to był hit kinowy roku pańskiego 2011 ? :]

      Na plus powiem, że wygląda to wszystko na dobrze i sprawnie zrobione, chyba nawet Amerykanie by się nie skrzywili, a oni takich komedii świątecznych nakręcili już setki, więc znają się na rzeczy.

      aktorzy...z tych wziętych, modnych i nobilitowani wielostronicowymi wywiadami w Gali i Vivie plus Wojciech Malajkat.

      Oczywiście w każdej historii musi być dziecko : większe [córka Adamczyka i Dygant] albo mniejsze [wszystkie inne], ale obowiązkowo elokwentne jak u cioci na imieninach ;]

      Ale podsumowując : jak na polski rynek filmów gatunkowych, tudzież okolicznościowych, nie jest to film słaby, a może nawet jest to dobry film.




      • siostra_bronte Re: "Listy do M." via TVN wczoraj 27.12.16, 16:28
        Podziwiam. Ja omijam szerokim łukiem wszelkie komedie świąteczne :)
        • grek.grek Re: "Listy do M." via TVN wczoraj 27.12.16, 16:37
          ;]

          ja też, Siostro ! ;]]

          ale wczoraj wyszedłem wieczorem pojeździć na rowerze, a że niczym Alfred Jarry pędziłem chodnikami i ulicami na złamanie karku ;], przy bardzo silnym wietrze, to po powrocie solidnie byłem oszołomiony i po kwadransie czułem, że albo na chwilę się położę, albo będę potrzebował na gwałt foliowej torebki ;]

          I takim sposobem włączyłem się w ten film i grzecznie leżąc i się nie ruszając przesadnie - by unormowac procesy biochemiczne w organizmie ;] - obejrzałem dobre pół godziny i kontynuowałem do 22:00, czyli do seansu "Turysty" :]
          • maniaczytania Re: "Listy do M." via TVN wczoraj 28.12.16, 11:39
            prawie trafiłeś z tymi wątkami ;)

            Mnie się ten film podoba i będę go bronić :) Podoba mi się nawet bardziej, niż "Love Actually". Wiele zależy od podejścia do świąt ogólnie, oraz od pewnych osobistych przeżyć - bo jeśli trafi się na wątek, który o czymś nam przypomina, to zupełnie inaczej się ten film odbiera.
            Ta "amerykańskość" produkcji jest świetna, są w filmie naprawdę piękne sceny, i piękne zdjęcia. Wiadomo, że to nie do końca realne, ale w końcu w święta lubimy bajki, czyż nie? :)
            • grek.grek Re: "Listy do M." via TVN wczoraj 28.12.16, 13:55
              :]

              właśnie, Maniu, pamiętałem że polecałaś nam ten film i tak miałem nadzieję na to, że Cię... sprowokuję moją recenzją ;]]

              mnie jest zawsze jakoś tak bezinteresownie miło i przyjemnie, kiedy dowiaduję się, że komuś coś się podobało, zrobiło wrażenie, dostarczyło przeżyć. I tak też cieszę się, że ten film jest dla Ciebie źrodłem przyjemnych przeżyć, Maniu :]

              co do samej materii filmowej : chciałbym zaznaczyć, że niezmiennie uznaję, iż to jest dobry film ! Trudno mi go porównać z innym kinem tego gatunku, niż kino amerykańskie, ale za to amerykańskie jest chyba najlepsze, prawda ? :] I "Listy do M." wypadają tutaj , wg mnie, nader korzystnie.

              tak jest, Maniu ! bajki mają swoje rozliczne zalety ! :]

              ale te amerykańskie "christmasy", to mi jednak ciągle zgrzytają w pamięci... ;]]
        • maniaczytania Re: "Listy do M." via TVN wczoraj 28.12.16, 11:41
          Siostro - polemizowałabym z określeniem tego filmu komedią ...
          Jak będziesz miała kiedyś okazję, to się nie wzbraniaj zbytnio, warto raz obejrzeć dla zobaczenia, jak sobie z tym gatunkiem poradził twórca.
          • siostra_bronte Re: "Listy do M." via TVN wczoraj 28.12.16, 13:12
            No tak, powinnam raczej napisać o filmie świątecznym. Ale jak się domyślam, raczej wszystko dobrze się kończy :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka