Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2021 - 3 (vol. 125)

    • grek.grek 0:00 TVN7 "Ultimatum Bourne'a" [2007] 02.03.21, 10:02
      "Bourne" bez Bourne'a ;]

      Pierwsza myśl : pan aktor się wycofał, a producenci nie podjęli ryzyka zastąpienia go innym albo od początku zamiar był taki, żeby franczyzę pchnąć na nowe tory ?

      Co zajmujące jednak, Matt Damon powraca w nastepnym filmie - "Jason Bourne", który okazał się sukcesem komercyjnym i , tak mi się coś wydaje, powtórka całej serii jest przygrywką do telewizyjnej premiery tego właśnie filmu, już niebawem ? ;]

      Tak czy owak, bohaterem głównym "Dziedzictwa" jest agent stworzony sztucznymi metodami laboratoryjnymi z udziałem manipulacji genetycznych. Władza dochodzi jednak do wniosku, że nie był to najlepszy pomysł ? projekt ? i decyduje się usunąć wypuszczone już w teren jednostki. A oni nie zamierzają dać się zjeść w kaszy. Zwłaszcza jeden z nich, wyjątkowo zresztą dociekliwy i z tej przyczyny zainteresowany własnym pochodzeniem, czyli mamy niejako powrót do najważniejszego wątku oryginalnego filmu z tej serii.

      Czołowe role : Jeremy Renner, Rachel Weisz, Edward Norton
      reżyseria : Tony Gilroy.
    • grek.grek 4:30 TVP2 "Człowiek,który chciał zobaczyć wszystko 02.03.21, 10:11
      Arcypóźno, ale : kto wie, może komuś z nas uda się złowić ? ;]

      W zapowiedzi, bardzo interesujący hiszpański dokument o panu z Niemiec, zwiedzającym świat za pomocą popularnego pojazdu dwukołowego,

      Kręcił przez ponad 50 lat, od roku pańskiego 1960, pokonał pewnie kilkaset tysięcy kilometrów i był wszędzie, gdzie można dotrzeć oraz poruszać się na rowerze :]

      przekroj.pl/spoleczenstwo/byle-dalej-od-fabryki-radoslaw-krajewski
      Reżyseria : Albert Albacete.

    • mala_ciekawostka "Clarice" - wrażenia 02.03.21, 10:15
      Po kilku pierwszych odcinkach te wrażenia są pozytywne:) Akcja dzieje się mniej więcej rok po wydarzeniach z "Milczenia owiec" - Clarice zostaje ściągnięta przez byłą senator Ruth Martin (obecnie prokurator generalną, to jej córkę agentka uratowała z rąk Buffalo Billa) z "zesłania" w laboratorium FBI do pracy w specjalnym zespole zajmującym się najtrudniejszymi sprawami. Clarice dzięki umiejętnościom profilowania i intuicji udaje się je rozwiązywać, choć nie zawsze jej osoba spotyka się z aprobatą współpracowników - aczkolwiek powoli "lody" są przełamywane;)

      Akcja jest ciekawa, wartka, aktorka w roli Clarice radzi sobie dobrze. Serial mi się podoba:)

      P.S. Ciekawe, że podobno twórcy nie mogą robić żadnych odniesień do postaci Hannibala Lectera, coś chyba z prawami autorskimi, dokładnie się nie orientuję - i rzeczywiście do tej pory jego imię w ogóle nie padło. Na razie jakoś udaje się zręcznie unikać wspominania o Lecterze, tylko raz o nim wspomniano, ale "bezimiennie";)

      • grek.grek Re: "Clarice" - wrażenia 02.03.21, 10:29
        Cześć, Mała Ciekawostko ! :]

        Już się obawiałem, czy wszystko u Ciebie w porządku, miałem alarmować ! :] Cieszę się, że Cię widzę w formie ! Hurra ! :]

        I od razu ze świetną recenzją ! Dzięki :]

        Brzmi naprawdę nieźle ! Clarice zdecydowanie zasługiwała na swój serial, zwłaszcza w kontekście konfrontacji nowych pomysłów na opisanie jej losów z już zaznaczonymi w filmach pełnometrażowych, nieprawdaż ?

        Jak byś porównała panią aktorkę w głównej roli do Jodie Foster czy Julianne Moore z filmów ? Sporo pytań od razu mnie napada : na ile Clarice serialowa jest już osobowością ukształtowaną, policjantką doświadczoną, a na ile wciąż się rozkręca i ma wątpliwości np. co do swojego powołania ? Jak też wygląda korespondencja jej pracy z prywatnością ? Jak to wygląda Twoim okiem ?

        O, bardzo intrygujący, ale chyba rozczarowujący, prawda ?, ten chwyt z niemożnością stosowania odnośników wobec postaci pana doktora.

        Trochę trudno opisywać Clarice bez Lectera, mam wrażenie, ALE :] : powstaje w takim układzie spora przestrzeń do kreatywności dla showrunnerów, no i można być pewnym, iż nie dojdzie do "kalkowania" wątków z filmów i książek, prawda ?

        Czy zauważyłaś w serialu jakąś szczególną atmosferę, ciemny odcień, podobny do "Milczenia owiec" albo "Hannibala", a może coś w stylu dreszczowców skandynawskich ? Jak generalnie podoba Ci się stylistyka i forma serialu ?

        Od razu pozwolę sobie wyrazić wielką nadzieję na Twoje relacje z kolejnych odcinków, Mała Ciekawostko ! :]
        • mala_ciekawostka Re: "Clarice" - wrażenia 07.03.21, 10:19
          Cześć:)

          Stylistyka serialu jest trochę podobna do "Milczenia owiec", atmosfera jest dosyć mroczna, ale wciągająca. Trudno mi porównać aktorkę do dwóch pozostałych grających rolę Clarice - tworzy chyba swoją własną interpretację tej postaci (choć gra z akcentem z Virginii, przez co bardziej kojarzy się z J. Foster).

          Bohaterka wydaje się już ukształtowaną agentką, całkiem dobrze sobie radzi w różnych sytuacjach. Będzie musiała sobie poradzić z traumą po przeżyciach z Buffalo Billem, bo zaczyna ją dopadać, ale powinno jej to się udać (tak sądzę). Rzeczywiście, bez wątku Lectera będzie można skupić się na innych kierunkach akcji. Pewnie twórcy się na to zdecydują:)

          Na razie serial wygląda ciekawie, podoba mi się:)
          • grek.grek Re: "Clarice" - wrażenia 07.03.21, 16:39
            mala_ciekawostka napisał(a):

            > Cześć:)

            Witaj ! :]


            > Stylistyka serialu jest trochę podobna do "Milczenia owiec", atmosfera jest dosyć mroczna, ale wciągająca.

            Znakomicie !


            >Trudno mi porównać aktorkę do dwóch pozostałych grających rolę Clarice - tworzy chyba swoją własną interpretację tej postaci (choć gra z akcentem z Virginii, przez co bardziej kojarzy się z J. Foster).


            Chronologicznie, Clarice z serialu znajduje się między swoim wcieleniem z "Milczenia owiec" i "Hannibala", prawda ?

            W takim układzie, tak jak piszesz, pani aktorka idzie chyba właściwą drogą, tworząc osobowość 'pośrednią" ?


            > Bohaterka wydaje się już ukształtowaną agentką, całkiem dobrze sobie radzi w różnych sytuacjach. Będzie musiała sobie poradzić z traumą po przeżyciach z Buffalo Billem, bo zaczyna ją dopadać, ale powinno jej to się udać (tak sądzę).


            O, trafna uwaga ! Serial ma więc szansę białe plamy w życiorysie filmowej, i książkowej, postaci, nieprawdaż ?



            > Rzeczywiście, bez wątku Lectera będzie można skupić się na innych kierunkach akcji. Pewnie twórcy się na to zdecydują:)


            Na to wygląda :]
            Możemy zapewne liczyć na pojawienie się jakichś innych intrygujących przestępców, których Clarice będzie ścigać ?


            > Na razie serial wygląda ciekawie, podoba mi się:)

            Cieszę się ! :]
            Trzymam kciuki, aby serial spełnił Twoje wszystkie oczekiwania i nadzieje ! :]

            Bardzo liczę na następne Twoje relacje, wrażenia, opisy i rozmaitości wszelakie, Mała Ciekawostko ! :]


            A jak podoba Ci się wiosna w tym roku ? ;]

            Czy udało Ci się już śmignąć rowerem na przejażdżkę ? :]
          • grek.grek Re: "Clarice" - wrażenia 07.03.21, 16:41
            PS : czy oglądałaś "Genialną przyjaciółkę", pierwszy odcinek był w Kulturze, bodaj w środę ?

            A może miałaś okazję czytać książkę p. Ferrante ?
            • mala_ciekawostka Re: "Clarice" - wrażenia 13.03.21, 09:38
              Jeszcze na rowerze nie byłam, wolę jeździć kiedy jest cieplej:)

              Serial zapowiada się całkiem interesująco:)

              "Genialnej przyjaciółki" jeszcze nie oglądałam, ani nie czytałam. Może kiedyś mi się uda:)
              • grek.grek Re: "Clarice" - wrażenia 13.03.21, 10:13
                mala_ciekawostka napisał(a):

                > Jeszcze na rowerze nie byłam, wolę jeździć kiedy jest cieplej:)


                Cześć ! :]

                Tak jest ! :]
                Miejmy nadzieję, ciepłe dni, rowerowe dni :], już blisko ! :]


                > Serial zapowiada się całkiem interesująco:)

                Zdecydowanie ! Z wielkim zainteresowaniem wyczekiwać będę/będziemy Twoich kolejnych relacji i wrażeń, Mała Ciekawostko ! :]


                > "Genialnej przyjaciółki" jeszcze nie oglądałam, ani nie czytałam. Może kiedyś mi się uda:)

                Rozumiem.

                Obejrzałem pierwsze dwa odcinki serialu i mogę tylko rekomendować :]

                Rzuciłem okiem na VOD w TVP, ale niestety serial działa w strefie tzw. Abo.
                Może będą powtórki niebawem, oby !
                Bardzo ciekaw jestem Twojej oceny tego serialu ! :]

                A jakie książki aktualnie czytasz ?


                • mala_ciekawostka Re: "Clarice" - wrażenia 18.03.21, 12:59
                  Zaczynam "Księgi Jakubowe" naszej noblistki - na razie za mało przeczytałam, żeby wyrobić sobie opinię;)
                  • grek.grek Re: "Clarice" - wrażenia 19.03.21, 09:08
                    mala_ciekawostka napisał(a):

                    > Zaczynam "Księgi Jakubowe" naszej noblistki - na razie za mało przeczytałam, żeby wyrobić sobie opinię;)


                    Cześć, Mała Ciekawostko ! :]

                    O, brawo !
                    Czy to Twoja pierwsza przygoda z literaturą pani noblistki ?

                    Jak się-czyta, póki co ?
                    Książka, z tego co pamiętam, rozmiar posiada słuszny ?; inna rzecz, jak mawiał klasyk : tylko tak pokaźne powieści dają poczucie bezpieczeństwa, nieprawdaż ? :]

                    Bardzo liczę, liczymy, na Twoje wrażenia z lektury ! :]

                    Czy u Ciebie również zima powróciła w scenografii i częściowo temperaturze ? ;]


                    • mala_ciekawostka Re: "Clarice" - wrażenia 23.03.21, 17:43
                      Wcześniej czytałam tylko "Annę Inn...".

                      No tak, "Księgi..." mają 900 stron;)

                      U mnie zima też wróciła ze śniegiem i chłodem, ale teraz powoli robi się wiosennie:)
                      • grek.grek Re: "Clarice" - wrażenia 24.03.21, 09:07
                        mala_ciekawostka napisał(a):

                        > Wcześniej czytałam tylko "Annę Inn...".

                        Cześć ! :]

                        Jak podoba/podobał Ci się wtedy styl pani noblistki ?


                        > No tak, "Księgi..." mają 900 stron;)

                        Prawda :]
                        Ale jak ktoś kiedyś rzekł : tylko pokaźne książki dają poczucie bezpieczeństwa :"]


                        > U mnie zima też wróciła ze śniegiem i chłodem, ale teraz powoli robi się wiosennie:)

                        U mnie też ! :]

                        Teraz pytanie : czy nas znów "zamkną' na kilka tygodni czy jednak będzie można tej wiosny we względnej swobodzie zasmakować ?
                        • mala_ciekawostka Re: "Clarice" - wrażenia 28.03.21, 19:15
                          Styl mi się podobał, dobrze mi się ją czytało:)

                          No i nas zamknęli, niestety...
                          • grek.grek Re: "Clarice" - wrażenia 29.03.21, 09:05
                            mala_ciekawostka napisał(a):

                            > Styl mi się podobał, dobrze mi się ją czytało:)

                            Część, Mała Ciekawostko ! :]

                            O, świetnie ! :]


                            > No i nas zamknęli, niestety...

                            Ano właśnie.

                            Na szczęście jeszcze nie zakazali przemieszczania się, ale ponoć i godzina policyjna wchodzi w rachubę.

                            Z dobrych informacji : ponoć wiosna na progiem ! :]

                            U Ciebie już da się dostrzec jakieś oznaki tej bliskości : temperaturę, słońce, zapach powietrza ? :]


                            • mala_ciekawostka Re: "Clarice" - wrażenia 01.04.21, 09:25
                              U mnie zrobiło się wiosennie. Ciekawe na jak długo;)
                              • grek.grek Re: "Clarice" - wrażenia 01.04.21, 09:55
                                mala_ciekawostka napisał(a):

                                > U mnie zrobiło się wiosennie. Ciekawe na jak długo;)


                                Cześć ! :]

                                Znakomicie ! :]

                                O, prawda, ponoć już święta mają być chłodniejsze, czyżby wracały dawne układy pogodowe i po marcu przypominającym "garniec", nastąpić miał kwiecień-plecień ? ;]

                                Czy udało Ci się w ostatnich dniach wybrać się na rowerową przejażdżkę ? :]
    • grek.grek Późną nocą filmy się złocą vol. 31 :] 02.03.21, 10:16
      Czyli, wszystkie filmy wybitne, warte uwagi, oryginalne albo tak wdzięcznie przestrzelone, iż koniecznie trzeba je obejrzeć ;], puszczane w godzinach dla nocnych marków :]

      Tej nocy : dwie polskie propozycje :


      0:40 TVP2 :

      "Paciorki jednego różańca" Kazimierza Kutza, z 1979 roku, dramat w czeskiej manierze, gdzie głównym bohaterem staje się pan emerytowany górnik i były powstaniec, odmawiający wyprowadzki z zajmowanego domu. Inni mieszkańcy osiedla już przyjęli oferowane im nowe lokalizacje, schludne i współczesne, porzuciwszy dotychczas zajmowane, do wyburzenia przeznaczone.
      Tylko jeden dzielny uparciuch nie chce odejść, bo tu jego dom, tęsknota i miejsce pod słońcem. Próbują go zatem przekonywać na wszelkie sposoby, a nawet szantażować i składać "propozycje nie do odrzucenia".

      Koniecznie warto, nawet w środku nocy :]


      następnie :

      2:35 - też w Dwójce :

      jak to się mówi dzisiaj w tzw. środowisku, mocno "zbesztany" i 'schlastany" w recenzjach ": Mistrz" [2005 r.] w reż. Piotra Trzaskalskiego, który może i faktycznie nadużył nieco dyskusyjnych chwytów, tu i tam osunął się w obrazy kiczowate oraz pretensjonalne, ale nie wiedzieć dlaczego gdzieś pod grubą metaforą tych płonących autobusów, sunących przez zieleń statków żeglugi morskiej, lewitacji presitidigitatorskich i erotyków malarskich, kryje się chwytająca za serce historia życiowych rozbitków uciekających od własnej niemocy, niespełnień, rozczarowań i tragedii : może te zielone pejzaże, może Skriabin pośród pół rozległych, może godne uwagi aktorstwo [pp. Ławronienko, Braciak, Buchowiec], w każdym razie jest tam coś, co wyrównuje niedostatki i potknięcia, chętnie wyliczane reżyserowi.

      Patrząc przez palce na kilka scen ;], mimo wszystko jestem na "tak", więc chętnie polecam nocnym markom tenże seans :]
      • grek.grek Późną nocą filmy się złocą vol. 31 :] 04.03.21, 10:21
        Tej nocy złoci się klasowe dramatyczne kino polsko-francuskie oraz całkiem już francuska komedia.

        Zatem - najpierw :

        2:00 w TVP2 - "Miłość aż po ślub" [2017 r.] w reż. Reem Kherici.

        Pogodna zapewne opowiastka o przypadkowym spotkaniu pani i pana, stworzonych dla siebie, a więc tym bardziej zmuszonych do pokonania kolejnych przeszkód na drodze do wspólnego szczęścia :]

        Koniec końców, zajawka sugeruje, iż in spe pan młody będzie musiał tutaj podjąć kluczowe decyzje, bo to on już ma narzeczoną ;]

        Co najzabawniejsze, o paradoksie !, pani stworzona dla pan pracuje jako organizatorka wesel i kto wie, czy nie przyjdzie jej zorganizować uroczystości dla swojego idealnego mężczyzny oraz jego przyszłej żony ! ;]


        Następnie :

        3:35 w Kulturze - "Niewinne" [z 2016 roku] w reżyserii Anne Fontaine.

        ino francuskie z mocnymi polskimi akcentami : Agatą Kuleszą, Joanną Kulig, Elizą Rycembel i Agatą Buzek w czołowych rolach, choć w tej głównej pojawia się pani Francuzka Lou de Laage.

        na RT :
        95 % z 112 recenzji krytycznych i 86 % z 3 tys. opinii ludzkości.

        Cztery nominacje do Cezarów : film roku, reżyser, zdjęcia [Caroline Champetier], scenariusz oryginalny [Alice Vial, Anne Fontaine, Pascal Bonitzer, Sabrina B.Karine]

        Scenariusz oparty został na historii faktyczne, jaka wydarzyła się tuż po II wojnie światowej : akcja rozgrywa się w żeńskim zakonie, dokąd trafia młoda lekarka wezwana do ciężarnej mniszki.

        Jej brzemienny stan okazuje się być efektem gwałtu dokonanego przez plądrujących klasztor wojaków Armii Czerwonej. Część pozostałych zakonnic również wykorzystano seksualnie.

        Zarządzająca placówką zakonnica robi, co może by ukryć prawdę przed światem, chcąc oszczędzić swoim podopiecznym wstydu i hańby, a całej instytucji nieprzyjemności, więc pani doktor działać więc musi w warunkach nader niesprzyjających.

        Na FW :
        niemal pełna zgodność : 7/10 od pana recenzenta i 6,8 z 20 tys. głosów obywateli.

        rimo : świetne aktorki !, secundo : dramatyczna opowieść zamieniająca się ostatecznie w historię niosącą ze sobą wiele optymizmu : zło rodzi dobro i pożądaną zmianę rzeczywistości, tertio : urodziwe zdjęcia surowych, ascetycznych, wnętrz i pejzaży zimowych, wiosna w postaci słońca, nieśmiałych kolorów, przychodzi w ostatniej scenie, zgodnie z wymową fabularnych faktów.

        Najciekawszym wydarzeniem może być konflikt sumienia, jaki rozgrywa się pomiędzy oraz : w bohaterkach filmu, zwłaszcza na tle ostro zarysowanej sprzeczności między interesem zamkniętej społeczności, kierującej się własnymi zasadami i siatką pojęć oraz zewnętrzną wspólnotą, przynoszącą zarówno rzeczy straszne, jak i bezcenną pomoc, świeżą energię, sprzyjającą otwarciu i położeniu mostów między obiema rzeczywistościami.

        Istotny będzie również zakres i sposób podejmowania odpowiedzialności za siebie i bliskich sobie ludzi, przedstawiony w jaskrawej polemice między przeoryszą zakonu, chroniącą swoje podopieczne przed utratą czci i godności, w takiej formule, jaka jej samej wydaje się właściwa, a francuską lekarką angażującą się w bezinteresowną pomoc, jakiej naprawdę potrzebuję. Obie bohaterki pragną tego samego, różni je zasada wedle której kształtują priorytety.

        Znakomity film !

        Wielowymiarowa fabuła, opowiadająca historię i człowieka, stawiająca pytania i pozostawiająca niejasności do rozstrzygnięcia "na osobiście".

        A także cały zastęp polskich aktorek, śpiewających po łacinie i gęsto przetykając dominującą francuszczyznę naszą, polską, niezawodnie brzmiącą mową językową ! :]

        Gdyby zaś szerszy opis mógł się do czegoś przydać, służę zamaszyście ! :]

        2 od dołu :

        forum.gazeta.pl/forum/w,14,170892536,170892536,Ojej_co_tu_wybrac_2020_12_vol_122_.html?s=8#p170955441
        • grek.grek Późną nocą filmy się złocą vol. 31 :] 16.03.21, 09:47
          Tej nocy : jeszcze raz spotkanie ze świetnie ocenianym i wykonanym w istocie kinem francusko-polskim.

          2:20 TVP2 : "Niewinne" [2016 r.] w reżyserii Anne Fontaine.

          Jako się rzekło : oto kino francuskie z mocnymi polskimi akcentami : Agatą Kuleszą, Joanną Kulig, Elizą Rycembel i Agatą Buzek w czołowych rolach, choć w tej głównej pojawia się pani Francuzka Lou de Laage.

          na RT :
          95 % z 112 recenzji krytycznych i 86 % z 3 tys. opinii ludzkości.

          Cztery nominacje do Cezarów : film roku, reżyser, zdjęcia [Caroline Champetier], scenariusz oryginalny [Alice Vial, Anne Fontaine, Pascal Bonitzer, Sabrina B.Karine]

          Scenariusz oparty został na historii faktyczne, jaka wydarzyła się tuż po II wojnie światowej : akcja rozgrywa się w żeńskim zakonie, dokąd trafia młoda lekarka wezwana do ciężarnej mniszki.

          Jej brzemienny stan okazuje się być efektem gwałtu dokonanego przez plądrujących klasztor wojaków Armii Czerwonej. Część pozostałych zakonnic również wykorzystano seksualnie.

          Zarządzająca placówką zakonnica robi, co może by ukryć prawdę przed światem, chcąc oszczędzić swoim podopiecznym wstydu i hańby, a całej instytucji nieprzyjemności, więc pani doktor działać więc musi w warunkach nader niesprzyjających.

          Na FW :
          niemal pełna zgodność : 7/10 od pana recenzenta i 6,8 z 20 tys. głosów obywateli.

          rimo : świetne aktorki !, secundo : dramatyczna opowieść zamieniająca się ostatecznie w historię niosącą ze sobą wiele optymizmu : zło rodzi dobro i pożądaną zmianę rzeczywistości, tertio : urodziwe zdjęcia surowych, ascetycznych, wnętrz i pejzaży zimowych, wiosna w postaci słońca, nieśmiałych kolorów, przychodzi w ostatniej scenie, zgodnie z wymową fabularnych faktów.

          Najciekawszym wydarzeniem może być konflikt sumienia, jaki rozgrywa się pomiędzy oraz : w bohaterkach filmu, zwłaszcza na tle ostro zarysowanej sprzeczności między interesem zamkniętej społeczności, kierującej się własnymi zasadami i siatką pojęć oraz zewnętrzną wspólnotą, przynoszącą zarówno rzeczy straszne, jak i bezcenną pomoc, świeżą energię, sprzyjającą otwarciu i położeniu mostów między obiema rzeczywistościami.

          Istotny będzie również zakres i sposób podejmowania odpowiedzialności za siebie i bliskich sobie ludzi, przedstawiony w jaskrawej polemice między przeoryszą zakonu, chroniącą swoje podopieczne przed utratą czci i godności, w takiej formule, jaka jej samej wydaje się właściwa, a francuską lekarką angażującą się w bezinteresowną pomoc, jakiej naprawdę potrzebuję. Obie bohaterki pragną tego samego, różni je zasada wedle której kształtują priorytety.

          Znakomity film !

          Wielowymiarowa fabuła, opowiadająca historię i człowieka, stawiająca pytania i pozostawiająca niejasności do rozstrzygnięcia "na osobiście".

          A także cały zastęp polskich aktorek, śpiewających po łacinie i gęsto przetykając dominującą francuszczyznę naszą, polską, niezawodnie brzmiącą mową językową ! :]

          Gdyby zaś szerszy opis mógł się do czegoś przydać, służę zamaszyście ! :]

          2 od dołu :

          forum.gazeta.pl/forum/w,14,170892536,170892536,Ojej_co_tu_wybrac_2020_12_vol_122_.html?s=8#p170955441
      • grek.grek Późną nocą filmy się złocą vol. 31 :] 06.03.21, 10:26
        Tej nocy, złoci się motoryczne kino polskie, nie tylko dla fanów piłki nożnej, oraz znakomitość spod ręki Giuseppe Tornatore.

        Zatem :

        2:05 w Stopklatce : "Skrzydlate świnie" [2010 r.] Anny Kazejak.

        znawcy i uczestnicy subkultury kibicowskiej popatrzą z wyższością na usiłowania pani reżyser, pana autora scenariusza Domana Nowakowskiego oraz aktorów, wszak któż podrobi taki oryginał, któż znać się na może na tym, co poznać można tylko od środka, ale film da się obejrzeć bez większego cierpienia, zwłaszcza samemu rozeznanie w tematyce mając mgliste :]

        Oto więc zgrana paczka przyjaciół z miasteczka na prowincji, od lat zespolona wokół kibicowania miejscowej drużynie piłkarskiej z klasy okręgowej, choć przecież nie w klasie rozgrywkowej rzecz, a w samym akcie szalikowania podczas sobotniego albo niedzielnego meczu. W takim układzie cały tydzień przeżywa się z myślą o tych dwóch godzinach w weekend, podporządkowując owemu rytmowi wszelkie pozostałe aktywności.

        Zatem, koleżeństwo stara się wiązać koniec z końcem, tu zarobić, tam uniknąć zarobienia [w ucho od konkurencji, choć oni akurat nie należą do odłamu "chuliganów", lecz do "ultrasów", czyli tych od dopingu i oprawy meczów], kontaktując się ze sobą na bieżąco i pomagając wzajemnie.

        Kluczem przyjacielskim pozostaje jednak wspólne kibicowanie, więc gdy lider paczki - przyciśnięty koniecznością, dziecko w drodze , żona i teściowie oczekujący ustatkowania się i pójścia do rozsądnej pracy - dedcyduje się podpisać umowę z innym klubem, co gorsza - po sąsiedzku, co jeszcze bardziej skandaliczne - będących zabawką z rękach bogatego sponsora i właściciela, konflikt na szeroką skalę wybuchnąć po prostu musi. Jakżę tak oddany dopingowicz ma teraz dowodzić dopingiem dla znienawidzonego rywala ? Toż tak się nie godzi, gorzej jakby z jednej partii politycznej do drugiej poszedł, gorzej niż by rodzinę zdradził, ojca z matką sprzedał ! ;]

        A kiedy jeszcze do jegomościa dołącza koleżanka, po częsci z powodu zakochania w nim, po drugiej części : gdyż ma dość kibicowania po próżnicy, lepiej za jakieś pieniądze konkretne - wojna między dawnymi przyjaciółmi już nawet nie wisi w powietrzu, a rozpędza się niczym kolarze podczas wyścigu zawodowców.
        Dochodzi do scen nader przykrych [szantaż kompromitującymi fotografiami wykonanymi przemocą] i nader zabawnych [goła defilada przez rynek miejski] oraz konsternujących, choć przecież nie oryginalnością [wymiana uprzejmości między kibicami podczas meczu derbowego za pomocą "poetyckich" przyśpiewek].

        Ostatecznie, jak mówi główny bohater, "i tak wszyscy skończymy w sektorze dla tzw. pikników", w którym sam zasiada jako stateczny tata i mąż, wszelako na podorędziu mający wiele anegdot z młodości szumnej i chmurnej do opowiedzenia synowi, jak trochę podrośnie ;], do czegokolwiek miałoby to prowadzić.

        W obsadzie : Paweł Małaszyński, Olga Bołądź, Piotr Rogucki, Eryk Lubos.

        W sam raz kino dla piknika ;]


        Następnie albo równolegle :

        2;15 w TVP2 - "Koneser" [2013 r.] w reżyserii już wywołanego Giuseppe Tornatore.

        Film jakże stylowy, urodziwy, z wyrazistą aurą, oraz : z wydaje się iż zawikłaną, ale wkrótce zaskakująco czytelną intrygą, oraz puentą sugerującą iż miłość, taka bułhakowowska wręcz, może dopaść człowieka nawet wtedy, gdy już wydaje mu się, iż zabarykadował się przed nią niezawodnie. I skrzywdzić, zdruzgotać, a zarazem ocalić i dać nowe życie.

        Rezyseruje Giuseppe Tornatore.

        Wyborny Geoffrey Rush w głównej roli, obok niego : Sylvia Hoeks, Jim Sturgess oraz Donald Sutherland.

        O filmie świetnie pisały :

        Mozambique :

        w 4 wątku od góry :

        forum.gazeta.pl/forum/w,14,152436781,152436781,Ojej_co_tu_wybrac_2014_8_vol_46_.html?s=2#p153284838oraz

        Siostra :

        13 od góry :

        forum.gazeta.pl/forum/w,14,162881335,162881335,Ojej_co_tu_wybrac_2016_12_vol_74_.html?s=3#p163037467
      • grek.grek Późną nocą filmy się złocą vol. 31 :] 07.03.21, 10:15
        Tej nocy : trójskok z polskim kinem ! :]

        A zatem :

        1:15 w Stopklatce : "Krótki film o zabijaniu" [1987 r.] w reż. Krzysztofa Kieślowskiego.

        Nadal i wciąż niebagatelne robi wrażenie, jak wtedy gdy triumfował w Cannes i podczas rozdania Europejskich Nagród Filmowych, a polskie kino przechadzało się w pełnej glorii !

        Wspaniałe zdjęcia w sepii, niesamowity nastrój, scena duszenia taksówkarza przez głównego bohatera oraz finałowa sekwencja egzekucji, która naprawdę na długo zostają w pamięci, może nawet na zawsze.

        Wybitny film Krzysztofa Kieślowskiego, do którego, tak sobie to wyobrażam, z trudem się wraca, bo kaliber zdarzeń, obrazów i egzystencjalnej wymowy jest naprawdę tęgi.


        następnie :

        2:25 w Kulturze : "Ziarno prawdy" [2015 r.] Borysa Lankosza.

        Po bladym, i niewyraźnym "Uwikłaniu" tutaj mamy wreszcie właściwą atmosferę dla kryminalnej opowieści z inspiracji powieścią pana Miłoszewskiego.

        Śledztwo nurza się w ciemnej mgle, są momenty grozy [zejście do podziemia czy scena na cmentarzu], infrastruktura Sandomierza gra jak z nut, dialogi mają zaakcentowaną ironię oraz obcesowość, bohaterowie bywają naturalnie sardoniczni, a klei w jedność cały ten zestaw rewelacyjna muzyka Abla Korzeniowskiego.

        Nawet odrobina kiczu i szarże w kierunku niezdarnej prowokacji nie szkodzą pozytywnemu obrazowi całości :]

        A już z pewnością pan Robert Więckiewicz jako prokurator Szacki bardziej satysfakcjonuje miłośników oryginału niż pani Ostaszewska w "Uwikłaniu", aktorka wyborna, lecz chyba jednak w tamtym przypadku nietrafnie obsadzona, choć konceptu reżysera nie uniosłaby żadna aktorka świata ;]


        I nareszcie :

        2:50 w Stopklatce - "Komornik" Feliksa Falka, z 2005 roku.

        Z dobrą rolą Andrzeja Chyry, świetnym montażem i scenariuszem dzielącym film na dwie nierówne połowy : w pierwszej mamy kilka dni z codziennej zawodowej roboty diabelnie ambitnego tytułowego komornika : jegomość nikomu nie przepuści, gotów iść na udry z całym środowiskiem i wszędzie pozyskiwać wrogów, ale powołując się na działanie zgodne z kodeksami prawa i profesjonalizmem, a że kompletnie bez serca dla ludzkiej niedoli - cóż, wg niego taki już ten świat jest, nie jego w tym wina, może częściowo również zasługą atmosfery domu rodzinnego, o czym sam napomyka zdawkowo.
        A potem nagle uporządkowana rzeczywistość bezlitosnego pracoholika oddanego karierze pęka i rozpada się na kawałki, za przyczyną kilku bardzo dotkliwych wstrząsów pan komornik wypada z własnej orbity i ląduje na ścianie, niczym postać z komiksów.

        Doświadczony tragediami próbuje spłacić swój dług wobec społeczeństwa, odrobić straty, przeprosić i wesprzeć tych, którym wcześniej dawał się we znaki. Ludzie są jednak dla byłego egzekutora długów tak nieprzyjemni jak on wcześniej dla nich był, w jego ekspiację nikt nie wierzy.

        Oczywiście, film powstał z zamierzeniem takiego właśnie poprowadzenia fabuły, ale ciągle mam wątpliwości a'propos tej drugiej części, nawet jeśli wiarygodnie wynikającej z charakteru zaistniałych wydarzeń, to jednak miejscami jakby nieco zbyt naiwnej, momentami kiczowatej nawet [wątek z figurką Matki Boskiej], idącej chyba o jeden krok za daleko, odwracającej bohatera o 180 stopni, co wydaje mi się zbyt zamaszystym dryblingiem reżyserskim :] A gdyby nim tylko zachwiać, i dopiero na samym końcu zostawić w konfuzji, w tym pierwszym momencie zastanowienia nad sobą i swoją strategią życiowo-profesjonalną, dalsze losy zostawiając interpretacji widza, skupiwszy się na drodze dojścia do intymnej refleksji ? Lecz czy wypada polemizować z autorem, chyba niekoniecznie, więc tutaj się zatrzymam :]
      • grek.grek Późną nocą filmy się złocą vol. 31 :] 08.03.21, 09:48
        Tej nocy : złocą się i brylują : mistrz i jego muza ":]


        2:20 w Kulturze : "Giulietta i duchy" [1965 r.] Federica Felliniego z Giuliettą Masiną w głównej roli.

        Ze szczerym wzruszeniem i radością obejrzalem "Wałkoni", "Słodkie życie" oraz "Osiem i pół". To są filmy, za którymi przepadam pasjami :]

        "Giuliettę" widziałem dawno temu, ciekawe jest przeniesienie ciężaru opowieści na postać kobiecą - w tej roli oczywiście wspaniała Giulietta Masina, szanowna żona - wraz z zachowaniem impresyjno-wrażeniowo-onirycznych chwytów fabularnych, mieszających rzeczywistość z wyobrażeniami, wizjami i wspomnieniami, przy okazji zaglądając z meandry kobiecego libido [Giulietta prowadzi komfortową egzystencję u boku zamożnego męża, ale podejrzewa że on ją zdradza, więc po przejściu wszystkich etapów załamania z powodu tego przypuszczenia, postanawia wykorzystać okazję do skoku w bok w ramionach przygodnie poznanego kochanka], przy czym zapewne pan Fellini konsultował się z panią żoną :]

        A jednak nie porwała mnie tak jak ww. doborowy tercet. Niby film Felliniego, ale jednak bez tych odniesień do jego dzieciństwa, miejsc, obrazów i postaci, które i mnie jakoś są w jakiś sposób bliskie, coś-wywołujące, nie wcelował w punkt. Czynnik osobistego zaangażowania chyba zdecydował ;] No i bez Marcello Mastroianniego trudno się w kinie Felliniego odnaleźć komuś, kto tak się zatracił w "Słodkim życiu" i "Osiem i pół" ;] Nawet jesli obecność pana aktora niekoniecznie pomaga wzlecieć nad poziomy podczas seansu np. "Miasta kobiet".

        MOże jednak byłoby stosowne wrócić do "Giulietty" i podjąć jeszcze jedną próbę ?
      • grek.grek Późną nocą filmy się złocą vol. 31 :] 09.03.21, 09:48
        Tej nocy : kino polskie !


        0:35 w Stopklatce : - "Krótki film o miłości", wersja kinowa, czyli z zakończeniem tzw. optymistycznym, w przeciwieństwie do pozostawiającego w rozterce "dekalogowego".
        Niezmiennie wrażenie robi wyborne połączenie rzeczowej, konkretnej narracji z wypielęgnowaną delikatnością opowieści o arcyludzkiej intymności, jakiego udaje się dosięgnąć Krzysztofowi Kieślowskiemu.
        Mistrzostwo !

        Do złowienia również via YouTube :

        www.youtube.com/watch?v=Pbzc69vZD-0&vl=pl
      • grek.grek Późną nocą filmy się złocą vol. 31 :] 10.03.21, 08:24
        Tej nocy złoci się znakomite kino polsk-czeskie ! :]


        0:50 w Stopklatce : "Zaklęte rewiry" !

        Świetnej jakości ekranizacja powieści Henryka Worcella.

        Recenzja Siostry, zawsze niezawodna na okoliczność seansu ! :

        "Znakomity film Janusza Majewskiego z 1975 roku.

        Klasyk polskiego kina. Reżyseria, kapitalne aktorstwo (także drugiego planu), do tego znakomita scenografia : piękna sala restauracji (zdjęcia kręcono w praskim hotelu) i obskurne zaplecze. To jeden z filmów, które zostają w pamięci.

        Akcja toczy się w przedwojennym Krakowie. Młody chłopak, Roman Boryczko (świetny, młodziutki Marek Kondrat), znajduje pracę w renomowanej restauracji. Zaczyna od zmywania naczyń, potem pnie się w zawodowej hierarchii, ale za cenę moralnych kompromisów.

        Uniwersalna historia o wchodzeniu w dorosłe życie i o tym jak działa system kapitalistyczny, który promuje konkurencję za wszelkę cenę i jest oparty na bezwzględnym wyzysku ludzi pracy, aktualnym niezależnie od epoki, zmieniają się tylko metody.

        Wspaniały klimat i wnętrza. Majewski to specjalista od portretowania Polski międzywojennej. Świetne aktorstwo całej ekipy, wybitna rola Romana Wilhelmiego"


        Zatem : warto koniecznie, w miarę możliwości, nawet mimo późnej pory seansu ! A może - zwłaszcza z tego powodu ! :]
        • grek.grek Późną nocą filmy się złocą vol. 31 :] 20.03.21, 10:18
          Tej nocy : raz jeszcze wybitnej jakości kino polsko-czeskie :]


          2:40 w Stopklatce : "Zaklęte rewiry" !

          Doskonała ekranizacja powieści Henryka Worcella.

          Recenzja Siostry, zawsze niezawodna na okoliczność seansu ! :

          "Znakomity film Janusza Majewskiego z 1975 roku.

          Klasyk polskiego kina. Reżyseria, kapitalne aktorstwo (także drugiego planu), do tego znakomita scenografia : piękna sala restauracji (zdjęcia kręcono w praskim hotelu) i obskurne zaplecze. To jeden z filmów, które zostają w pamięci.

          Akcja toczy się w przedwojennym Krakowie. Młody chłopak, Roman Boryczko (świetny, młodziutki Marek Kondrat), znajduje pracę w renomowanej restauracji. Zaczyna od zmywania naczyń, potem pnie się w zawodowej hierarchii, ale za cenę moralnych kompromisów.

          Uniwersalna historia o wchodzeniu w dorosłe życie i o tym jak działa system kapitalistyczny, który promuje konkurencję za wszelkę cenę i jest oparty na bezwzględnym wyzysku ludzi pracy, aktualnym niezależnie od epoki, zmieniają się tylko metody.

          Wspaniały klimat i wnętrza. Majewski to specjalista od portretowania Polski międzywojennej. Świetne aktorstwo całej ekipy, wybitna rola Romana Wilhelmiego"

          Koniecznie warto obejrzeć, o każdej porze ! :]
      • grek.grek Późną nocą filmy się złocą vol. 31 :] 11.03.21, 09:53
        Tej nocy złoty odcień znów dotyczy kina polskiego :]


        1:10 w Stopklatce : "Dzień kobiet" [2012 r.] w reż. Marii Sadowskiej.

        Jakże zręcznie udało się pani reżyserc przenieść na ekran filmowy publicystykę gazetową !, wszak o wyzysku i nieludzkich zgoła warunkach pracy, jak również relacjach zawodowych między pracownikami, a pionem zarządzającym w dyskontach wiele się pisało [ostatnio jakby mniej, co może sugerować, że zmasowane natarcie przyniosło zadowalające efekty], z detalami, a nawet barwnie, więc zadanie przed reżyserką stało trudne.
        Postawiła przede wszystkim na aktorki zdolne przekazać suche fakty za pomocą naturalnej, swobodnej ekspresji, jak to się mówi : ludzkim językiem, a sytuacje wyciągnięte z raportów publicystycznych przykroić w formie codziennego doświadczenia, wyzbytego pompy i afektu.

        Nawet główna bohaterka nie jest przecież jednoznacznie pozytywna : kiedy zostaje kierowniczką w sklepie, w widokach lepszej pensji, dającej większe możliwości poukładania sobie świata i samotnego wychowania dorastającej córki, gotowa jest akceptować wynaturzone i przebiegłe metody działania wobec niedawnych koleżanek, powoli przyzwyczaja się do roli "kapo", a nawet nagle widzi, że inaczej się nie da zarządzać "zasobem ludzkim", skłonnym do kombinowania i kłamstewek. Sumienie dokucza, wypowiedzenia wręczać łatwo nie jest, zwłaszcza podstępem niegodnym, dramaty niedawnych przyjaciółek uderzają jak młotkiem, ale powoli stają się jakby stałym fragmentem gry.

        Dopiero gdy sama staje się kozłem ofiarnym wykorzystanym przez dyrekcję i menadżera, prywatnie ma z nim romans, odzywa się w niej duch społecznej aktywistki, gotowej walczyć o ujawnienie prawdy i domagać się sądowego zadośćuczynienia.

        Ktoś kiedyś powiedział jednak, że "większa radość z powodu jednego nawróconego niż tysiąca sprawiedliwych" ;] , więc łatwo pani bohaterce kibicować, znając jej motywacje, widząc jak jej zależy na córce i matce, a wreszcie śledząc presję i zagrożenia, jakimi próbuje ją zniechęcić Firma, w tym ujęciu : moloch o niemal mafijnej strukturze, kapitalistyczny Lewiatan z twarzą bezdusznych prawników i zastraszonych menadżerów średniego szczebla, zarządzanych z ciemności wionących zgnilizną moralną, w postrzeganiu której ludzie są tępymi narzędziami do wyrabiania zysku, a jak się zepsują to ich miejsce znajduje się na śmietniku.
        Niedaleko od Metropolis Langa, ale na polską, swojską nutę opowieści o patologiach turbokapitalizmu na polskiej ziemi, wszelako chyba powoli ujarzmianego regulacjami prawnymi i wzrostem świadomości społecznej oraz medialnej wrażliwości na te sprawy.

        Ciekawe, kiedy film o tym jak rodzimi "przedsiębiorcy" potrafią traktować przybyszy zza wschodniej granicy ? Przydałby się niewątpliwie.
        • grek.grek Późną nocą filmy się złocą vol. 31 :] 13.03.21, 10:07
          Tej nocy : dwukrotnie kino polskie :]


          3:00 w Stopklatce : "Dzień kobiet" ponownie :

          > Jakże zręcznie udało się pani reżyserce Marii Sadowskiej przenieść na ekran filmowy publicystykę gazetową !, wszak o wyzysku i nieludzkich zgoła warunkach pracy, jak również relacjach zawodowych między pracownikami, a pionem zarządzającym w dyskontach wiele się pisało [ostatnio jakby mniej, co może sugerować, że zmasowane natarcie przyniosło zadowalające efekty], z detalami, a nawet barwnie, więc zadanie przed reżyserką stało trudne.
          Postawiła przede wszystkim na aktorki zdolne przekazać suche fakty za pomocą naturalnej, swobodnej ekspresji, jak to się mówi : ludzkim językiem, a sytuacje wyciągnięte z raportów publicystycznych przykroić w formie codziennego doświadczenia, wyzbytego pompy i afektu.

          Nawet główna bohaterka nie jest przecież jednoznacznie pozytywna : kiedy zostaje kierowniczką w sklepie, w widokach lepszej pensji, dającej większe możliwości poukładania sobie świata i samotnego wychowania dorastającej córki, gotowa jest akceptować wynaturzone i przebiegłe metody działania wobec niedawnych koleżanek, powoli przyzwyczaja się do roli "kapo", a nawet nagle widzi, że inaczej się nie da zarządzać "zasobem ludzkim", skłonnym do kombinowania i kłamstewek. Sumienie dokucza, wypowiedzenia wręczać łatwo nie jest, zwłaszcza podstępem niegodnym, dramaty niedawnych przyjaciółek uderzają jak młotkiem, ale powoli stają się jakby stałym fragmentem gry.

          Dopiero gdy sama staje się kozłem ofiarnym wykorzystanym przez dyrekcję i menadżera, prywatnie ma z nim romans, odzywa się w niej duch społecznej aktywistki, gotowej walczyć o ujawnienie prawdy i domagać się sądowego zadośćuczynienia.

          Ktoś kiedyś powiedział jednak, że "większa radość z powodu jednego nawróconego niż tysiąca sprawiedliwych" ;] , więc łatwo pani bohaterce kibicować, znając jej motywacje, widząc jak jej zależy na córce i matce, a wreszcie śledząc presję i zagrożenia, jakimi próbuje ją zniechęcić Firma, w tym ujęciu : moloch o niemal mafijnej strukturze, kapitalistyczny Lewiatan z twarzą bezdusznych prawników i zastraszonych menadżerów średniego szczebla, zarządzanych z ciemności wionących zgnilizną moralną, w postrzeganiu której ludzie są tępymi narzędziami do wyrabiania zysku, a jak się zepsują to ich miejsce znajduje się na śmietniku.
          Niedaleko od Metropolis Langa, ale na polską, swojską nutę opowieści o patologiach turbokapitalizmu na polskiej ziemi, wszelako chyba powoli ujarzmianego regulacjami prawnymi i wzrostem świadomości społecznej oraz medialnej wrażliwości na te sprawy.

          > Ciekawe, kiedy film o tym jak rodzimi "przedsiębiorcy" potrafią traktować przybyszy zza wschodniej granicy ? Przydałby się niewątpliwie.


          a nieco później :

          4:00 w Kulturze "Wszystko będzie dobrze" [2007 r.] w reż. Tomasza Wiszniewskiego :

          Kino ewangeliczno-dramatyczne oraz film drogi : oto 12-letni chłopiec, utalentowany długodystansowy biegacz ze skromnego domu w jakimś małym miasteczku, wierzy, iż tylko Matka Boska może wyleczyć jego chorą na raka matka, więc decyduje się na osobistą pielgrzymkę do Częstochowy w tej właśnie intencji. Biegnie przez pół Polski, a towarzyszy mu w samochodzie nauczyciel wuefu, kiedyś dobrze zapowiadajacy sie sportsmen, a dzisiaj pijanica i ladaco.

          Udaje mu się zainteresować tematem dawną koleżankę, dziennikarką telewizyjną. Po emisji nakręconego przez nią materiału, ludzie wpłacają pieniądze, by wesprzeć dzielnego chłopca, a nauczyciel pomaga mu, bo wietrzy w tym niezły interes.

          Z czasem jednak cyniczną motywację przyćmiewa coraz bliższa więź z żarliwym młodzieńcem, dzięki której pan profesor odnajduje na tej jego ścieżce inspiracyjnej własną nadzieję na osobiste wielkie zwycięstwo w walce ze swoją własną chorobą, a może nawet przechodzi taką osobistą drogę krzyżową.

          Robert Więckiewicz jak zazwyczaj świetny, dialogi żywe [podoba mi się zwłaszcza ten pomiędzxy nauczycielem, a gościem z kuratorium], nasza Polska piękna cała, bo rzecz się dzieje latem przecudnym, może tylko młody aktor grajacy główną rolę troche nadużywa ekspresji i jakby zbyt dorosłością, niepasującą do wieku, a ciut sztuczną w swej manierze, szafuje, wg mnie momentami minimalnie ujmuje to naturalności jego relacjom z otoczeniem, ale i tak trudno sformułować także na tym polu jakiś bardziej konkretny zarzut.
      • grek.grek Późną nocą filmy się złocą vol. 31 :] 12.03.21, 09:38
        Tej nocy, kolejne spotkanie z młodym kinem polskim :]


        2:05 w Stopklatce : "Skrzydlate świnie" [2010 r.] Anny Kazejak.

        znawcy i uczestnicy subkultury kibicowskiej popatrzą z wyższością na usiłowania pani reżyser, pana autora scenariusza Domana Nowakowskiego oraz aktorów, wszak któż podrobi taki oryginał, któż znać się na może na tym, co poznać można tylko od środka, ale film da się obejrzeć bez większego cierpienia, zwłaszcza samemu rozeznanie w tematyce mając mgliste :]

        Oto więc zgrana paczka przyjaciół z miasteczka na prowincji, od lat zespolona wokół kibicowania miejscowej drużynie piłkarskiej z klasy okręgowej, choć przecież nie w klasie rozgrywkowej rzecz, a w samym akcie szalikowania podczas sobotniego albo niedzielnego meczu. W takim układzie cały tydzień przeżywa się z myślą o tych dwóch godzinach w weekend, podporządkowując owemu rytmowi wszelkie pozostałe aktywności.

        Zatem, koleżeństwo stara się wiązać koniec z końcem, tu zarobić, tam uniknąć zarobienia [w ucho od konkurencji, choć oni akurat nie należą do odłamu "chuliganów", lecz do "ultrasów", czyli tych od dopingu i oprawy meczów], kontaktując się ze sobą na bieżąco i pomagając wzajemnie.

        Kluczem przyjacielskim pozostaje jednak wspólne kibicowanie, więc gdy lider paczki - przyciśnięty koniecznością, dziecko w drodze , żona i teściowie oczekujący ustatkowania się i pójścia do rozsądnej pracy - dedcyduje się podpisać umowę z innym klubem, co gorsza - po sąsiedzku, co jeszcze bardziej skandaliczne - będących zabawką z rękach bogatego sponsora i właściciela, konflikt na szeroką skalę wybuchnąć po prostu musi. Jakżę tak oddany dopingowicz ma teraz dowodzić dopingiem dla znienawidzonego rywala ? Toż tak się nie godzi, gorzej jakby z jednej partii politycznej do drugiej poszedł, gorzej niż by rodzinę zdradził, ojca z matką sprzedał ! ;]

        A kiedy jeszcze do jegomościa dołącza koleżanka, po częsci z powodu zakochania w nim, po drugiej części : gdyż ma dość kibicowania po próżnicy, lepiej za jakieś pieniądze konkretne - wojna między dawnymi przyjaciółmi już nawet nie wisi w powietrzu, a rozpędza się niczym kolarze podczas wyścigu zawodowców.
        Dochodzi do scen nader przykrych [szantaż kompromitującymi fotografiami wykonanymi przemocą] i nader zabawnych [goła defilada przez rynek miejski] oraz konsternujących, choć przecież nie oryginalnością [wymiana uprzejmości między kibicami podczas meczu derbowego za pomocą "poetyckich" przyśpiewek].

        Ostatecznie, jak mówi główny bohater, "i tak wszyscy skończymy w sektorze dla tzw. pikników", w którym sam zasiada jako stateczny tata i mąż, wszelako na podorędziu mający wiele anegdot z młodości szumnej i chmurnej do opowiedzenia synowi, jak trochę podrośnie ;], do czegokolwiek miałoby to prowadzić.

        W obsadzie : Paweł Małaszyński, Olga Bołądź, Piotr Rogucki, Eryk Lubos.

        W sam raz kino dla piknika ;]
      • grek.grek Późną nocą filmy się złocą vol. 31 :] 15.03.21, 09:51
        Tej nocy : spotkanie filmowe z mistrzem :]

        2:45 w Kulturze "Widmo wolności" [1974 r.]

        Szósty film Luisa Bunuela.

        Obsada pierwszorzędna ! : Michael Londsale, Michel Piccoli, Monica Vitti, Jean Rochefort, Jean-Claude Brialy, Adriana Asti.

        Seria zupełnie odlotowych sekwencji, w których odwracany jest porządek społecznych form i konwencji, wg mnie : w jaki sposób dowodzący, że wbrew pozorom mają one głęboki sens i próba uwolnienia się od nich, zaprzeczenia im prowadzić musi do sytuacji skrajnie idiotycznych a momentami szkodliwych.

        Maestro Bunuel w najwyższej formie ! świetny scenariusz [wraz z Jean-Claudem Carrierem] !
      • grek.grek Późną nocą filmy się złocą vol. 31 :] 17.03.21, 10:00
        Tej nocy : niemal tradycyjnie - kino polskie, jak dobrze ! :]

        0:55 w Stopklatce : "Milioner" [1977 r.] w reż. Sylwestra Szyszko.

        ze świetnym Januszem Gajosem w głównej roli : tu z kolei mamy pana z małej wioski, wygrywającego fortunę na loterii, a przez to popadającego w permanentny konflikt z zazdrosnym, zawistnym, ale również kłutym w oczy kolejnymi przedsięwzięciami nagle wzboagaconego sąsiada, nawet jesli są to pieniądze wydane sensownie i na rozwój gospodarstwa, a tylko okazjonalnie na zbytki [ach, ta pani żona ! ;)]. Nie pomogą gesty, prezenty, honorowe "stawianie", ba ! : im bardziej milioner rozdaje, tym cięższego rodzaju niechęć w otoczeniu wzmaga ! Słowem : wszystkie cechy charakterKu narodowego w jednej pigułce.

        Film do złowienia via YouTube również :

        www.youtube.com/watch?v=BUAA-94XQrY

        A gdyby, ponadto, na coś mogła przydać kiepska, ale z sercem pisana recenzja opisowa, służę zajadle ;] :

        7 wątek od góry :

        forum.gazeta.pl/forum/w,14,168333930,168333930,Ojej_co_tu_wybrac_2019_7_vol_105_.html?s=5#p168379626
      • grek.grek Późną nocą filmy się złocą vol. 31 :] 19.03.21, 10:00
        Tej nocy : gramy po polsku :]


        3:05 w Stopklatce - "Komornik" Feliksa Falka, z 2005 roku.

        Z dobrą rolą Andrzeja Chyry, świetnym montażem i scenariuszem dzielącym film na dwie nierówne połowy : w pierwszej mamy kilka dni z codziennej zawodowej roboty diabelnie ambitnego tytułowego komornika : jegomość nikomu nie przepuści, gotów iść na udry z całym środowiskiem i wszędzie pozyskiwać wrogów, ale powołując się na działanie zgodne z kodeksami prawa i profesjonalizmem, a że kompletnie bez serca dla ludzkiej niedoli - cóż, wg niego taki już ten świat jest, nie jego w tym wina, może częściowo również zasługą atmosfery domu rodzinnego, o czym sam napomyka zdawkowo.
        A potem nagle uporządkowana rzeczywistość bezlitosnego pracoholika oddanego karierze pęka i rozpada się na kawałki, za przyczyną kilku bardzo dotkliwych wstrząsów pan komornik wypada z własnej orbity i ląduje na ścianie, niczym postać z komiksów.

        Doświadczony tragediami próbuje spłacić swój dług wobec społeczeństwa, odrobić straty, przeprosić i wesprzeć tych, którym wcześniej dawał się we znaki. Ludzie są jednak dla byłego egzekutora długów tak nieprzyjemni jak on wcześniej dla nich był, w jego ekspiację nikt nie wierzy.

        Oczywiście, film powstał z zamierzeniem takiego właśnie poprowadzenia fabuły, ale ciągle mam wątpliwości a'propos tej drugiej części, nawet jeśli wiarygodnie wynikającej z charakteru zaistniałych wydarzeń, to jednak miejscami jakby nieco zbyt naiwnej, momentami kiczowatej nawet [wątek z figurką Matki Boskiej], idącej chyba o jeden krok za daleko, odwracającej bohatera o 180 stopni, co wydaje mi się zbyt zamaszystym dryblingiem reżyserskim :] A gdyby nim tylko zachwiać, i dopiero na samym końcu zostawić w konfuzji, w tym pierwszym momencie zastanowienia nad sobą i swoją strategią życiowo-profesjonalną, dalsze losy zostawiając interpretacji widza, skupiwszy się na drodze dojścia do intymnej refleksji ?

        Lecz czy wypada mi polemizować z autorem, chyba niekoniecznie, więc tutaj się zatrzymam, choć i tak chyba wyszedłem o jeden krok poza linię bezpieczeństwa ;]

        Tak czy owak : film zdecydowanie udany technicznie i warsztatowo wyborny, ciekawy i wartość wieloraką posiadający niebagatelną !
      • grek.grek Późną nocą filmy się złocą vol. 31 :] 21.03.21, 10:10
        Tej nocy : trzy skoki z polskim kinem ! Znakomicie ! :]


        2:40 w Kulturze : "Wenecja" [2010 r.]

        Główny bohater filmu ma 10 lat, tego lata miał w planach upragniony wyjazd do Wenecji, ale nastąpiła zmiana programu, ponieważ jest to lato roku pamiętnego 1939.

        Marek jedzie więc do ziemiańskiego dworku swojej ciotki, gdzieś pod Warszawą. Zawozi go matka, ojciec już jest zmobilizowany na czas wojny.

        W dworku rządzą panie : ciotki i babka, a w obejściu buszują rówieśniczki Marka, z którymi kręci się po zielonej, gęstej od lasów, krzaków i łąk, życiem tętniącej okolicy.

        Wenecję odwiedza, ale trochę inną niż ta wymarzona : zorganizowaną w zalanej wodą piwnicy, lecz za to z udziałem wszelkich rekwizytów jakie przynależą oryginałowi.

        Wojna przychodzi stopniowo : relacjami z frontu, ludźmi znajdującymi przystanek w swoim exodusie, a wreszcie w postaci samych Niemców.

        I śmierć też przychodzi, poetycka, nagła, absurdalna na tle urody świata.

        świetna obsada : Teresa Budzisz-Krzyżanowska, Julia Kijowska, Magdalena Cielecka, Agnieszka Grochowska, Grażyna Błęcka-Kolska oraz : Mariusz Bonaszewski, a w roli Marka - Marcin Walewski.

        Bardzo efektowne zdjęcia Artura Reinharta.
        Reżyseria i scenariusz [na podstawie powieści Włodzimierza Odojewskiego] : Jan Jakub Kolski, który oczywiście stawia na barokowy naturalizm, podkreślanie związków człowieka z przyrodą oraz ambitnie wyposaża świat przedstawiony w psychologię.


        równolegle [ach, ten wybór straszliwy za każdym razem, gdy trzeba go podejmować !] :

        2:45 w Stopklatce - "Człowiek z marmuru" [1976 r.]

        czysta rewelacja, kino kapitalne pod każdym możliwym względem, poziom absolutnie światowy !, oglądałem już pewnie -naście razy, żadnego z seansów nie przegapiłem, niczym prymus startujacy do szóstki ;], zawsze z największą przyjemnością kinomana.

        Wybitna reżyseria Andrzeja Wajdy, mistrzowski scenariusz Aleksandra Ścibora-Rylskiego, pięknie wykorzystana i przepracowana inspiracja "Obywatelem Kane'em", fenomenalny ! debiut Krystyny Jandy, pasjonująca opowieść o "błędach i wypaczeniach" systemu, ale bez cierpiętnictwa, martyrologii, raczej o tym jak bohater odkrywa nieskończony fałsz świata w jakim pokładał całą swoją nadzieję, a wiele lat po nim odkrywa go następne pokolenie, z jednakowym zdumieniem i niedowierzaniem. Kawał historii Polski, ale opowiedzianej z ekspresją, zajmujaco, przez postaci ludzi i ich wiarygodne dramaty, z twórczym wykorzystaniem licznych fragmentów Kroniki Filmowej w formie wprowadzenia do retrospekcji, z zegarmistrzowską precyzją łącząc dwie różne epoki Polsku Ludowej : lata powojennego kształtowania ram ustrojowym i porządków politycznych z latami 70-tymi po wydarzeniach w Radomiu i Ursusie.

        Wspaniale, że znów jest w ramówce ! :]


        oraz :

        3:45 w TVP2 : "Wszystko co kocham" [2009 r.]

        Zawsze wielce sympatycznie wraca się do tego filmu, zwłaszcza z uwagi na uwodzicielskie zdjęcia Wybrzeża i romantycznie wzmożoną muzykę oraz mądrze opowiedzianą historię.

        Lata 80-te przedstawione na ekranie mają swój wdzięk : pierwsza miłość, muzyka, plaża, wakacje, morze. MOżna się rozpłynąć w tej prezencji !

        Po oszałamiających siłą wiary w świetlaną przyszłość wiośnie i lecie roku 81, odbijających więc również ogólnospołeczne nastroje, przychodzi zima i następne lato, gdy wiatry historii wieją lodowatym powietrzem : bohaterowie odkrywają, że dotąd zupełnie im obojętna polityka może wpływać na ich losy, degradując marzenia, skłócając, wywracając do góry nogami nadzieje.

        Zatem : obok rozbrajających wspomnień letniej beztroski jest przestroga dla współczesnych : przed pozostawieniem świata w rękach polityków i szemranych ideologów, którzy swoimi absurdalnymi działaniami mogą zniszczyć to, co dziś wydaje się bezpieczne i nienaruszalne. Zwłaszcza gdy ma sie na to osobisty wpływ, już nie jest się zależnym od ośrodków kontroli poza granicami kraju.

        Rezyseria : Jacek Borcuch.
      • grek.grek Późną nocą filmy się złocą vol. 31 :] 22.03.21, 10:07
        Tej nocy : jak nic znów trzy filmy, w tym dwa polskie i amerykański rodzynek w stylu retro :"]

        Od niego zaczynamy :


        2:15 w Kulturze : "Intruz" [1946 r.] - intrygujący kryminał Orsona Wellesa, z nim samym, Edwardem G.Robinsonem oraz Lorettą Young w doborowej obsadzie.

        Welles gra byłego nazistowskiego zbrodniarza Kindlera, aktualnie urządzonego w amerykańskim miasteczku nieopodal Connecticut : jako profesor Rankin, wykładowca na miejscowym uniwersytecie i narzeczony panny z dobrego domu oraz szanowany obywatel, nie budzi niczyich podejrzeń, nawet jeśli podczas salonowych debat politycznych zdarza mu się nierozważnie balansować na marginesie dopuszczalnej obrony racji III Rzeszy w ledwie przed chwilą zakończonej II wojnie światowej.

        Na trop Kindlera vel Rankina wpadają specjalne służby zajmujące się łapaniem hitlerowskich dygnitarzy ukrywających się w różnych miejscach Ameryki [a co z operacją "Paperclip" ? ;)].

        Do miasteczka, oczywiście incognito, przybywa agent Wilson, by odpowiednio dyskretnie sprawdzić posiadane informacje, podejść Kindlera vel Rankina i zaobrączkować w stosownym momencie. Będzie do tego potrzebował pomocy jego narzeczonej, a sam Kindler, bystry i wyszkolony cwaniak, też łatwo nie da się tak po prostu zgarnąć. Musi dojść do pasjonującej rozgrywki śledczo-psychologiczno-akcyjnej.

        Inteligentne kino, czarno-biała elegancja filmu z lat 40-tych, świetna kompozycja i wybornie prowadzona dramaturgia, nawet jeśli miejscami można odnieść wrażenie "schematyzmu", o czym piszą widzowie na niektórych portalach filmowych.

        Wg mnie, bardzo dobry film, z klasycznym motywem chytrego wilka i przebiegłego myśliwego, ze scenariuszem wprowadzającym wiele rekwizytów będących ważnymi wskazówkami dla bohaterów i w przebiegu akcji wciągającymi publiczność w zabawę tropem zamysłów autora.

        Kilka słów więcej, a nuż się przyda ? :"]

        16 od góry :

        forum.gazeta.pl/forum/w,14,167069931,167069931,Ojej_co_tu_wybrac_2018_11_vol_97_.html?s=6#p167162715


        trochę później :

        2:40 w Dwójce : "Jeszcze nie wieczór" [2008 r.]

        Na oko : dobry materiał na dokument, gdyż kamera w Domu Aktora w Skolimowie podpatruje codzienność zasłużonych mistrzów, rozmowy, wspomnienia, Nina Andrycz, Irena Kwiatkowska, Teresa Szmigielówna, Ewa Krasnodębska, Wieńczysław Gliński, Roman Kłosowski, Danuta Szaflarska, voila !

        A jednak reżyser, wybitny dokumentalista Jacek Bławut, zdecydował się na fabułę, w stylu "Lotu nad kukułczym gniazdem" : wprowadza postać Jerzego, czyli Jana Nowickiego, rozsadzającą leniwy spokój, wpuszczającą ożywczy ferment i ostatecznie porywającą emerytowanych asów aktorstwa do jeszcze jednej szarży.
        Jerzy nie przestrzega zasad, zjadliwie komentuje rzeczywistość, umizga się do młodej dziewczyny pracującej w kuchni i kumpluje z chłopakiem z personelu pomocniczego, nocami wymyka się do knajpy, gdzie rywalizuje z raperami w tzw. slamach, ubiera się niczym uczestnik cyganerii artystycznej sprzed wojny, a jego śladami podąża tajemnicy czarny pies, generalnie : nie przyjmuje do wiadomości swojej metryki, a na sąsiadów patrzy z niesmakiem : nie z racji ich wieku, ale wygaszenia emocjonalnego.
        Co z was za aktorzy, skoro tak siedzicie i nic nie robicie, pogrążając się w rytuałach albo całkowitej apatii ?, stawia fundamentalne pytanie i znajduje odpowiedź : brak wam sceny, sztuki, tam miejsce aktora, tam jego życie, a nawet jego śmierć.

        Aby rozruszać towarzystwo, przypomnieć o misji aktora, proponuje wspólne wystawienie "Fausta" według Goethego. Miejscem prezentacji miałoby być... więzienie, widownią : skazani.
        I ta sekwencja ma moc ! Aktorzy w wieku stosownym mierzą się z prowokacjami, drwinami, przykrościami, a teatr, radość i duma z przebywania na scenie okazują się silniejsze, przełamując wrogość i wzbudzając wreszcie uznanie specyficznej publiki.

        Kino pachnące dokumentem, reportażem, nie mogłoby być inaczej, koniec końców triumfujące na każdym polu. Broniące się przed nostalgią, dzięki czemu jej nieuchronnych śladów nie sposób przegapić, z przyjemnością zresztą :]

        Klasa !

        W roli dawnej filmowej amantki, teraz chowającej się przed światem w pokoju z zaciągniętymi zasłonami, zachowując wszelkie atrybuty aktorskiego emploi, adorowanej przez zapatrzonego w nią dżentelmena, wciąż grającej, lecz już nie na planie czy scenie - Beata Tyszkiewicz.


        wreszcie :

        4:00 w Kulturze : "Plac zabaw" [2016 r.]

        Znów nocną porą, ale z uwagi na charakter fabuły i sceny, zwłaszcza ostatnią - wcześniej raczej nie będzie pokazywany, choć, prowokacyjnie można by wyrazić nadzieję, iż jednak kiedyś ktoś zaserwuje widowni ten szok, może kreacja filmowa, ze swoją przesadą wzmacniającą przekaz, trafi z właściwą mu siłą tam, gdzie coraz słabiej oddziałują powtarzające się informacje z mediów ?


        Zaiste, film bardzo mocny.

        Uderzający, dotkliwy bardzo, technicznie - wg mnie - bardzo profesjonalnie wykonany, opiekunem artystycznym był w tym przypadku Wojciech Smarzowski, a PISF dofinansował projekt.

        Finałowa scena pozostawia w prawdziwej konfuzji, z jednej strony wygląda na celowo przerysowaną, hiperboliczną, przeszarżowaną, z drugiej : wobec pojawiających się co jakiś w mediach doniesień o bestialstwie młodocianych, wydaje się przerażająco realistyczna.

        Bardzo dobre zdjęcia : przede wszystkim, wg mnie, na poziomie pomysłów jak pokazać kolejne sekwencje tej historii.

        Reżyserzy [Bartosz M.Kowalski oraz Alina i Mieszko Falana] zajmują się przemocą wśród nastolatków, czy raczej : dzieci, nie tylko próbując pokazać jej szokujące oblicze, proces narastania od drobiazgów do wyczynów makabrycznych, ale również zaakcentować źródła jej pochodzenia, niknącej wśród dzieciaków empatii, wrażliwości, umiejętności dostrzegania w drugim człowieku czującego i żywego, ewangelicznym okresleniem się posłużę : bliźniego swego.

        Potworne w swoich konkluzjach, dla niektórych widzów zbyt przegięte, choć przecież wydarzenia dziejące się na ekranie potwierdza rzeczywistość, w której przypadki takich zachowań nie są już nowością, przy czym : zdecydowanie posługują się oni przekazem symbolicznym, skorelowanym z wymową filmu : dzisiaj, aby poruszyć i skłonić człowieka współczesnego do zatrzymania w biegu i zastanowienia, potrzeba wstrząsających obrazów i doniesień, każde inne są ignorowane, traktowane po łebkach i konsumowane na szybko.

        Warto obejrzeć, a tym bardziej : przygotować się na silne wrażenia.

        Rekomendowali dotację dla filmu m.in Jerzy Skolimowski, Michał Lorenc, Jerzy Stuhr czy Robert Gliński.

        Młodocianych aktorów przygotowywali do ról opiekujący się nimi biegli psychologowie.
      • grek.grek Późną nocą filmy się złocą vol. 31 :] 23.03.21, 09:44
        Ta noc będzie kolejną nocą z kinem polskim wysokiej klasy ! :]

        Oto w TVP2 :

        2:35 "Mój Nikifor" [2004 r.] w reżyserii Krzysztofa Krauzego.


        Wzruszająca, a zarazem stojąca obiema nogami mocno na ziemi, historia jakże urzekającej przyjaźni, która rozpoczyna się oczywiście od grubego nieporozumienia, kiedy to krynicki malarz Nikifor pakuje się do "biura" miejscowego plastyka, pana Włosińskiego, rozkłada się tam wygodnie i robi to, co lubi najbardziej. Kuriozalne.

        Pan Włosiński jest tym w sposób dyskretny zażenowany i poirytowany, próbuje gościa wyprosić, interweniuje u czynników, ale proponują mu, żeby raczej człowieka zaakceptował, no - tolerował, może jakoś się podzielą przestrzenią, tamten dużo jej nie zajmuje, zresztą gros dnia spędza siedząc na ławce i malując na wolnym powietrzu, tutaj przychodzi tylko wtedy, gdy robi się bardzo zimno.

        Tak wygląda początek, a z czasem pan Włosiński coraz bardziej zżywa się z małomównym, w porywach - gderliwym i mrukliwym, na dodatek w łemkowskiej gwarze, dlatego ciężko odcyfrować, co on tam skrzeczy pod nosem - Nikiforem, który wydaje sie świata nie widzieć poza swoim malarstwem. Nic go nie obchodzi innego, nawet własne zdrowie, atakowane bezlitośnie przez kolejne infekcje, zapalenia płuc, a wreszcie gruźlicę.

        Pan Włosiński jest tym, który musi zadbać o formę przyjaciela. Wbrew własnej rodzinie. Żona w racjonalny sposób obawia się, że wskutek kontaktu z chorym, najpierw mąż się zarazi, a od niego pochorują się ona i, co najważniejsze - dzieci.

        Decyzje jakie musi podejmować wobec samego Nikifora też łatwe nie są, zwłaszcza gdy musi zdecydować o oddaniu go do szpitala, celem ratowania zdrowia, rzecz prosta, ale łatwo o tym mówić i wiedzieć, że robi się dobrze, a już znacznie mniej przyjemnie patrzeć jak sanitariusze pacyfikują - bo inaczej się nie da - małego i zabiedzonego człeka, który absolutnie do żadnego szpitala się nie wybiera.

        Trudno orzec, na ile pan Włosiński od samego zarania znajomości z krynickim malarzem, wie że ma do czynienia z wybitnym twórcą w swoim gatunku. Możliwe iż w filmie oznaczony jest ów moment, o ile w ogóle występuje, ale mnie się nie udało go wyłapać. Ta myśl przychodzi z czasem, odkrycie w przyjacielu wyśmienitego twórcy nie jest działaniem obliczonym na zysk czy motywowanym bliską znajomością, lecz szczerym uznaniem dla talentu i pasji.

        Piękna opowieść.

        Wybitna rola Krystyny Feldman, dobry również jest Roman Gancarczyk, na pewno tworzą wyjątkowo zgrany duet aktorski.

        Niezawodnie perfekcyjny i wrażliwością się wykazujący Krzysztof Krauze, reżyser.

        I gustowne obrazki Krynicy, zwłaszcza zimą, choć chyba niekoniecznie nawiązujące do stylu malarstwa Nikifora, co żadną wadą oczywiście nie jest :]

        Koniecznie warto obejrzeć, o każdej porze dnia i nocy ! :}
      • grek.grek Późną nocą filmy się złocą vol. 31 :] 24.03.21, 10:04
        Tej nocy : młodsze kino polskie :]


        0:10 w Stopklatce : "Skrzydlate świnie" [2010 r.] Anny Kazejak.

        znawcy i uczestnicy subkultury kibicowskiej popatrzą z wyższością na usiłowania pani reżyser, pana autora scenariusza Domana Nowakowskiego oraz aktorów, wszak któż podrobi taki oryginał, któż znać się na może na tym, co poznać można tylko od środka, ale film da się obejrzeć bez większego cierpienia, zwłaszcza samemu rozeznanie w tematyce mając mgliste :]

        Oto więc zgrana paczka przyjaciół z miasteczka na prowincji, od lat zespolona wokół kibicowania miejscowej drużynie piłkarskiej z klasy okręgowej, choć przecież nie w klasie rozgrywkowej rzecz, a w samym akcie szalikowania podczas sobotniego albo niedzielnego meczu. W takim układzie cały tydzień przeżywa się z myślą o tych dwóch godzinach w weekend, podporządkowując owemu rytmowi wszelkie pozostałe aktywności.

        Zatem, koleżeństwo stara się wiązać koniec z końcem, tu zarobić, tam uniknąć zarobienia [w ucho od konkurencji, choć oni akurat nie należą do odłamu "chuliganów", lecz do "ultrasów", czyli tych od dopingu i oprawy meczów], kontaktując się ze sobą na bieżąco i pomagając wzajemnie.

        Kluczem przyjacielskim pozostaje jednak wspólne kibicowanie, więc gdy lider paczki - przyciśnięty koniecznością, dziecko w drodze , żona i teściowie oczekujący ustatkowania się i pójścia do rozsądnej pracy - dedcyduje się podpisać umowę z innym klubem, co gorsza - po sąsiedzku, co jeszcze bardziej skandaliczne - będących zabawką z rękach bogatego sponsora i właściciela, konflikt na szeroką skalę wybuchnąć po prostu musi. Jakżę tak oddany dopingowicz ma teraz dowodzić dopingiem dla znienawidzonego rywala ? Toż tak się nie godzi, gorzej jakby z jednej partii politycznej do drugiej poszedł, gorzej niż by rodzinę zdradził, ojca z matką sprzedał ! ;]

        A kiedy jeszcze do jegomościa dołącza koleżanka, po częsci z powodu zakochania w nim, po drugiej części : gdyż ma dość kibicowania po próżnicy, lepiej za jakieś pieniądze konkretne - wojna między dawnymi przyjaciółmi już nawet nie wisi w powietrzu, a rozpędza się niczym kolarze podczas wyścigu zawodowców.
        Dochodzi do scen nader przykrych [szantaż kompromitującymi fotografiami wykonanymi przemocą] i nader zabawnych [goła defilada przez rynek miejski] oraz konsternujących, choć przecież nie oryginalnością [wymiana uprzejmości między kibicami podczas meczu derbowego za pomocą "poetyckich" przyśpiewek].

        Ostatecznie, jak mówi główny bohater, "i tak wszyscy skończymy w sektorze dla tzw. pikników", w którym sam zasiada jako stateczny tata i mąż, wszelako na podorędziu mający wiele anegdot z młodości szumnej i chmurnej do opowiedzenia synowi, jak trochę podrośnie ;], do czegokolwiek miałoby to prowadzić.

        W obsadzie : Paweł Małaszyński, Olga Bołądź, Piotr Rogucki, Eryk Lubos.

        W sam raz kino dla piknika ;]
        • grek.grek Późną nocą filmy się złocą vol. 31 :] 26.03.21, 09:53
          Noc z polskim kinem, tam gdzie poprzednio i z tym samym co ostatnio ;]


          2:55 w Stopklatce : "Skrzydlate świnie" [2010 r.] Anny Kazejak.


          >Znawcy i uczestnicy subkultury kibicowskiej popatrzą z wyższością na usiłowania pani reżyser, pana autora scenariusza Domana Nowakowskiego oraz aktorów, wszak któż podrobi taki oryginał, któż znać się na może na tym, co poznać można tylko od środka, ale film da się obejrzeć bez większego cierpienia, zwłaszcza samemu rozeznanie w tematyce mając mgliste :]

          Oto więc zgrana paczka przyjaciół z miasteczka na prowincji, od lat zespolona wokół kibicowania miejscowej drużynie piłkarskiej z klasy okręgowej, choć przecież nie w klasie rozgrywkowej rzecz, a w samym akcie szalikowania podczas sobotniego albo niedzielnego meczu. W takim układzie cały tydzień przeżywa się z myślą o tych dwóch godzinach w weekend, podporządkowując owemu rytmowi wszelkie pozostałe aktywności.

          Zatem, koleżeństwo stara się wiązać koniec z końcem, tu zarobić, tam uniknąć zarobienia [w ucho od konkurencji, choć oni akurat nie należą do odłamu "chuliganów", lecz do "ultrasów", czyli tych od dopingu i oprawy meczów], kontaktując się ze sobą na bieżąco i pomagając wzajemnie.

          Kluczem przyjacielskim pozostaje jednak wspólne kibicowanie, więc gdy lider paczki - przyciśnięty koniecznością, dziecko w drodze , żona i teściowie oczekujący ustatkowania się i pójścia do rozsądnej pracy - dedcyduje się podpisać umowę z innym klubem, co gorsza - po sąsiedzku, co jeszcze bardziej skandaliczne - będących zabawką z rękach bogatego sponsora i właściciela, konflikt na szeroką skalę wybuchnąć po prostu musi. Jakżę tak oddany dopingowicz ma teraz dowodzić dopingiem dla znienawidzonego rywala ? Toż tak się nie godzi, gorzej jakby z jednej partii politycznej do drugiej poszedł, gorzej niż by rodzinę zdradził, ojca z matką sprzedał ! ;]

          A kiedy jeszcze do jegomościa dołącza koleżanka, po częsci z powodu zakochania w nim, po drugiej części : gdyż ma dość kibicowania po próżnicy, lepiej za jakieś pieniądze konkretne - wojna między dawnymi przyjaciółmi już nawet nie wisi w powietrzu, a rozpędza się niczym kolarze podczas wyścigu zawodowców.
          Dochodzi do scen nader przykrych [szantaż kompromitującymi fotografiami wykonanymi przemocą] i nader zabawnych [goła defilada przez rynek miejski] oraz konsternujących, choć przecież nie oryginalnością [wymiana uprzejmości między kibicami podczas meczu derbowego za pomocą "poetyckich" przyśpiewek].

          >Ostatecznie, jak mówi główny bohater, "i tak wszyscy skończymy w sektorze dla tzw. pikników", w którym sam zasiada jako stateczny tata i mąż, wszelako na podorędziu mający wiele anegdot z młodości szumnej i chmurnej do opowiedzenia synowi, jak trochę podrośnie ;], do czegokolwiek miałoby to prowadzić.

          W obsadzie : Paweł Małaszyński, Olga Bołądź, Piotr Rogucki, Eryk Lubos.

          W sam raz kino dla piknika ;]
      • grek.grek Późną nocą filmy się złocą vol. 31 :] 28.03.21, 09:56
        Tej nocy : króluje kino polskie.

        I to jakie : Złota Palma w Cannes oraz Srebrny Niedźwiedź w Berlinie ! :]

        Jedyny minus na tym polega, iż projekcje filmów nakładają się na siebie w czasie i trzeba wybierać, ojej ! :]


        2:30 w Kulturze : "Zjednoczone stany miłości" [2016 r.] w reż. Tomasza Wasilewskiego.

        Mozaikowa konstrukcja złożona z trudnych, pełnych rozczarowań, zawodów, desperackich usiłowań losów czterech kobiet w różnym wieku, których ścieżki bywa przecinają się, a nawet ze sobą ściśle łączą.

        Wątkiem dominującym są namiętności, zakochania, miłosne westchnienia, rozczarowania i dramaty, zawsze będące desperackimi próbami przełamania apatii własnej oraz rządzącej realiami, w których wszystkie bohaterki są osadzone, czyli szaroburego schyłkowego Peerelu i początków tzw. nowej Polski.

        Srebrny Niedźwiedź w Berlinie za scenariusz, nominacja do Europejskich Nagród Filmowych.

        Wyborny kwartet : Dorota Kolak, Marta Nieradkiewicz, Julia Kijowska, Magdalena Cielecka w głównych rolach.

        Szersza , opisowa relacja niżej podpisanego, sługi uniżonego, z okazji telewizyjnej premiery :]

        [2 wątek od góry] :

        forum.gazeta.pl/forum/w,14,166703280,166703280,Ojej_co_tu_wybrac_2018_9_vol_95_.html?s=166714270

        oraz :

        2:50 w Stopklatce :
        "Człowiek z żelaza" [1981] Andrzeja Wajdy : wiadomo, najważniejsza Złota Palma w Cannes, choć zdecydowanie bardziej z powodów doniosłej rangi politycznej filmu niż jego wybitnego artyzmu.

        Fabuła kręci się wokół strajku w Stoczni, zakończonego podpisaniem Porozumień Sierpniowych, w retrospekcjach wraca do wydarzeń Grudnia'70, wplata archiwalne zdjęcia w bieżącą akcję, a nawet zaprasza na plan nie kogo innego, jak Lecha Wałęsę, świadkującego na fikcyjnym ślubie dwojga czołowych bohaterów filmu.

        Trochę "Człowieka" gubi bezkrytyczna admiracja reżysera dla rodzącej się Solidarności, rozmodlonej, idealistycznej, pozbawionej znaków zapytania, tak dalece aż przejawiającej moc uzdrawiania z alkoholizmu i konformizmu upadłego dziennikarza reżimowego, wysłanego na Wybrzeże przez bezpiekę, celem przeprowadzenia kreciej roboty i sporządzenia zabójczego paszkwila na jednego z ważnych liderów wolnościowego strajku.

        Redaktor, czlowiek pozbawiony kręgosłupa moralnego i obywatelskiej odwagi, obcując z aktywistami Solidarności, słuchając ich wspomnień i relacji z wydarzeń obecnych oraz przeszłych, nabiera nowej energii, wypowiada posłuszeństwo swoim oficerom prowadzącym [odmalowanym w przesadnie kontrastowy do świętych solidarnościowców sposób, jako chamy używające knajackiego języka, brudni szantażyści, zbandytyzowani brutale przeszukujący mieszkania i sportowcy ćwiczący pałowanie na manekinach, dzięki czemu naprawdę bezcenne epizody aktorskie mają właśnie ciekawie wykonane postaci "tych złych", choć Marian Opania, Jerzy Radziwiłłowicz, Bogusław Linda i zbalansowana tutaj, wobec "Człowieka z marmuru", gdzie była istną torpedą !, w dwóch planach czasowych, wymagających różnych technik działania, Krystyna Janda - są bardzo dobrzy !], a nawet wpada w entuzjazm na wieść o właśnie zawartym kontrakcie między władzą, a protestującymi, z czego zresztą szybko wyprowadza go jeden z dobrze poinformowanych oficjeli.

        Ergo : film oglądam ilekroć znajdzie się w ramówce, za dobry jest, by opuścić, nawet jeśli pewne krytyczne uwagi na jego temat chyba prędko mnie nie opuszczą ;]
      • grek.grek Późną nocą filmy się złocą vol. 31 :] 29.03.21, 09:47
        Tej nocy : cztery, albo i pięć propozycji "złotniczych" ;], ale by tłoku nie czynić - pozostawiłem trzy do zestawienia :]

        Zatem :


        2:55 w Jedynce : oscarowa "Gra tajemnic" [2014] w reż. Mortena Tylduma :

        Pojawia się regularnie, wg mnie : najzupełniej słusznie ;]

        Nocna bardzo, cenna powtórka wczorajszego pokazu :]


        Tytuł w pełni oddaje tonację i fabularne sploty wypadków, gdyż : istotnie, zawikłanie, zasupłanie wzajemnymi tajemnicami, które ukrywają przed sobą lub/i przed otoczeniem główni bohaterowie, wyrasta na podstawowy element scenariusza, nawet jeśli w samej rzeczy chodzi o rozszyfrowanie kodu Enigmy i ostateczny triumf aliantów na frontach II wojny światowej, jakiego dokonał zespół brytyjskich naukowców, za pomocą kontrmaszyny skonstruowanej przez Alana Turinga, który jako jedyny wpadł na zbawienną myśl, iż niemieckiej maszynerii nie pokona człowiek, za mało czasu i za dużo trylionów kombinacji do zdeszyfrowania, można więc tego dokonać wyłącznie za pomocą czegoś, co należy uznać za prototyp komputera.

        Równolegle biegnie portret samego Turinga, od czasów dziecięcych do współczesności : wyobcowanego, ukrywającego swój homoseksualizm, z trudem nawiązującego relacje z otoczeniem [syndrom Aspergera], dżentelmena obdarzonego wybitną inteligencją, po wojnie doprowadzonego do samobójstwa przez nieludzkie przepisy jakie obowiązywały w Wielkiej Brytanii wobec gejów. Wtedy nikt nie wiedział o jego zasługach podczas wojny, gdyż cała akcja została zachowana w sekrecie przez służby państwowe i ujawniona dopiero po wielu latach.

        Tak więc, film oddaje sprawiedliwość jednostce, ale i niesie głębokie przesłanie antydyskryminujące i równościowe, taki cel ma również ekspozycja postaci jedynej kobiety w zespole, osoby najlepiej rozumiejącej dylematy i rozterki Turinga, bo w społeczeństwie patriarchalnym zajmującej podobnie ujemną pozycję z racji swoich przyrodzonych dystynkcji.

        Akcja ma tempo, bohaterowie muszą ciągle skakać przez wysokie płotki, walczyć z wątpliwościami, przełomy dokonują się w ostatniej chwili, a solidarność grupy wobec indywidualności sprzęga się z chęcią indywidualności znalezienia wspólnego języka z grupą. Amerykański styl i ekonomia fabularna oraz brytyjski akcent aktorów :]

        Wspaniała muzyka Alexandra Desplata.

        Grają : Benedict Cumberbatch, Keira Knightley., Matthew Goode.
        Reżyseria : Morten Tyldum.

        Pisaliśmy a'propos swego czasu :]
        7 od dołu :

        forum.gazeta.pl/forum/w,14,164995927,164995927,Ojej_co_tu_wybrac_2017_11_vol_85_.html?s=3#p165092032

        Następnie :

        3:30 w Dwójce :

        "Pożegnanie z Marią" [1993] w reżyserii nagrodzonego za debiut w Gdyni Filipa Zylbera [na koncie ma także interesującego "Egzekutora"] : adaptacja przejmującego dramatu wojennego Tadeusza Borowskiego, kiedyś nawet w kanonie lektur szkolnych, nie bardzo orientuję się, czy nadal ma tam swoje miejsce ?

        Bohater, będąc w obozie koncentracyjnym, wspomina swoją przedwojenną miłość, a jego pisane do niej w myślach listy przybierają kształt wspomnień i marzeń, dających nadzieję na przetrwanie i odrodzenie. Tak rzecz wygląda w lekturze, jak natomiast w filmowym ujęciu : warto na pewno się przekonać, choć tym razem pora późna, a i w konkurencja mocna :]

        Z muzyką Tomasza Stańki.

        W obsadzie : Katarzyna Jamróz, Danuta Szaflarska, Marek Bukowski, Sławomir Orzechowski.


        Wreszcie :

        4:25 w Kulturze : "Tati expres" : dokument o twórczości wybitnego francuskiego reżysera, mistrza inteligentnej komedii, uważnie komentującej rzeczywistość i poddającej krytycznej rewizji technologiczne i obyczajowe przemiany w niej zachodzące, którego serię filmów z Panem Hulotem dzielnie oglądaliśmy, recenzowaliśmy, podziwialiśmy - i pamiętam, że bardzo życzliwie postrzegaliśmy :]

        Voila ! :]
      • grek.grek Późną nocą filmy się złocą vol. 31 :] 30.03.21, 09:50
        Tej nocy złoci się oczywiście kino polskie ! :]

        2:25 w Dwójce : "Wszystko będzie dobrze" [2007 r.] w reż. Tomasza Wiszniewskiego.

        Oto 12-letni chłopiec, utalentowany długodystansowy biegacz, wierzy po dziecięcemu, iż tylko Matka Boska może wyleczyć jego chorą na raka matka, więc decyduje się na osobistą pielgrzymkę do Częstochowy w tej właśnie intencji.

        Biegnie przez pół Polski, a towarzyszy mu w samochodzie nauczyciel wuefu, kiedyś dobrze zapowiadajacy sie sportsmen, a dzisiaj pijanica i ladaco.

        Udaje mu się zainteresować tematem dawną koleżankę, dziennikarką telewizyjną. Po emisji nakręconego przez nią materiału, ludzie wpłacają pieniądze, by wesprzeć dzielnego chłopca, a nauczyciel pomaga mu, bo wietrzy w tym niezły interes oraz nadzieję na uratowanie wiszącej na cienkim włosku posady belferskiej.

        Z czasem jednak cyniczną motywację przyćmiewa coraz bliższa więź z żarliwym młodzieńcem, dzięki której pan profesor odnajduje w tej drodze nadzieję na osobiste wielkie zwycięstwo w walce ze swoją własną chorobą.

        Robert Więckiewicz jest oczywiście świetny, dialogi żywe, nasza Polska piękna cała, na dodatek zielono-błękitnym latem nakręcana, może tylko młody pan aktor grajacy główną rolę troche nadużywa ekspresji i jest jakby zbyt dorosły jak na swoje lata, wg mnie momentami minimalnie ujmuje to naturalności jego relacjom z otoczeniem, aczkolwiek znów w innych momentach spisuje się zaskakująco dobrze, więc wychodzi na mocny remis ze wskazaniem na siebie :]
      • grek.grek Późną nocą filmy się złocą vol. 31 :] 31.03.21, 09:52
        Tej nocy : proszę o uwagę - kino radzieckie !

        Melodramat "Dworzec dla dwojga" Eldara Riazanowa, z 1982 roku.

        Rzecz o spotkaniu dwojga ludzi w prozaicznym, szarym świecie socrealizmu, z nadziejami na miłość, niełatwą, ale być może nieuchronną również.

        Główne role : Ludmiła Gurczenko i Oleg Basiłaszwili.

        Pisały o filmie nieocenione Koleżanki ! :]

        Pepsic :

        "Melodramat z elementami komedii i satyry. Z gatunku tych, które określam jako
        bardzo ładny. On - pianista (chałturzący), którego żona - gwiazda
        telewizyjna (pogodynka) w wypadku samochodowym zabiła człowieka. On po
        dżentelmeńsku bierze winę na siebie mając w perspektywie pobyt w łagrze.
        Ona - kelnerka, porzucił ją mąż w sposób wyjątkowo podły obwieszczając
        to publicznie przez megafony na dworcu. W tle przewija się aktualny facet
        kelnerki - konduktor spekulant (Nikita Michałkow błyskający srebrnym
        uzębieniem), którego Wiera rzuca, bo też i którą kobietę satysfakcjonowałby
        związek podczas postoju pociągu. Wszystko to dzieje się w realiach ZSRR. Bardzo
        wzruszająca scena w pięknej chacie na Syberii rozgrywa się prawie bez słów.
        Finał z akordeonem - perełka. Jestem pod wrażeniem.
        PS. Barbasiu, to co napisałaś o miłości sprawdza się w II części filmu, bo o ile
        początek bardzo przegadany (i sporo się dzieje), to w chwili, gdy rozwija się
        uczucie zaczynają się liczyć gesty
        i spojrzenia"

        oraz :

        Ewa9717 :

        rzedziwny film, nie tylko przez swoją teatralność, ale i jakieś
        zawieszenie w czasie. Kiedy, u licha, się to dzieje? Niby nie tak
        dawno (stroje), a u mienia maleńkoje deżawi latało wte i wewte,
        migało mi latami dwudziestymi czy początkiem lat trzydziestych w
        Sojuzie - nie tylko ten łagier, ale szczególnie warstwa dźwiękowa:
        pojawiająca się kilkakrotnie orkiestra dęta, głos Michałkowa, jego
        koszulka w paski, handel owoocami...

        > mamona :( "

        Awansem albo w ramach uzupełnienia, film można odnaleźć również w YouTube :

        www.youtube.com/watch?v=z5iM1EYTauU
        • grek.grek Późną nocą filmy się złocą vol. 31 :] 31.03.21, 09:52
          Początek :

          2:55 w TVP Kultura :]
        • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 31 :] 31.03.21, 09:55
          > Ewa9717 :

          >Przedziwny film *


          * Przedziwny

          * Przedziwny, tak Ewa napisała, a ja zjadłem pierwszą literę cytując :]


          Wybaczenia za moje liczne błędy, Czcigodni, Ewo :]
        • seidici Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 31 :] 31.03.21, 21:33
          Hejka. Zerknęłam po latach na powtórkę i okazuje się, że Dworzec...nadal mnie pociaga, a zatem... nieustająco polecam. A propos Grek, ile lat minęlo od mojej nie najwyższych lotów recenzji? 😱
          • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 31 :] 01.04.21, 09:03
            seidici napisała:

            > Hejka. Zerknęłam po latach na powtórkę i okazuje się, że Dworzec...nadal mnie pociaga, a zatem... nieustająco polecam. A propos Grek, ile lat minęlo od mojej nie najwyższych lotów recenzji? 😱


            Cześć, Pepsic ! :]

            Co u Ciebie - jak forma ? Jak nastroje ? Jak inspiracje ? :]

            Dzięki ! Nie udało mi się obejrzeć w telewizji, ale via internet spróbuję nadrobić.

            O, Twoja - świetna ! :) - recenzja pojawiła się w 3/10/2009 roku :]
            • seidici Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 31 :] 01.04.21, 18:37
              Dzięki, dzięki. Jest ok.
              Ps. Z tą świetnoscia trochę przesadzasz, ale miło. 🙂
              • seidici Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 31 :] 01.04.21, 18:41
                www.tvp.info/53090612/polska-anglia-hiszpanie-komentuja-postawe-polakow-ws-blm
                • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 31 :] 02.04.21, 09:05
                  seidici napisała:

                  > www.tvp.info/53090612/polska-anglia-hiszpanie-komentuja-postawe-polakow-ws-blm


                  U nas ciemnoskórych obywateli jak na lekarstwo, stąd jakby mniejsze wyczucie potrzeby ?
              • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 31 :] 02.04.21, 09:03
                seidici napisała:

                > Dzięki, dzięki. Jest ok.


                Cieszę się ! :]


                > Ps. Z tą świetnoscia trochę przesadzasz, ale miło. 🙂

                Nie w słów ilości, ale w przekazu jakości leży sekret świetności :]

                :]
    • grek.grek 12:25 Kultura "Jack Lemmon.Nieprzeciętny everyman" 03.03.21, 09:08
      Cenny dokument filmowy z sylwetką Jacka Lemmona, wybitnego mistrza aktorskiego wcielenia wielopłaszczyznowego, znakomitego m.in w naszych ulubionych ;] "Pół żartem, pół serio", "Garsonierze" czy "Avanti", Oscarami nagrodzony za główną rolą w "Mister Roberts" i drugoplanową w "Ocalić tygrysa", Złotymi Palmami za "Chiński syndrom" oraz "Zaginionego", również dumny posiadacz trzech nagród Bafta i Srebrnego Niedźwiedzia za rolę w "Haraczu".
    • grek.grek 16:00 Kultura "Zazie w metrze" [1960] 03.03.21, 09:10
      Urocza komedia, pełna gagów i komicznych sytuacji, a przy okazji, albo w pierwszym rzędzie, stwarzająca niepowtarzalną okazję do poznania Paryża, jego ulic, kultury, ludzi, miejsc [oczywiście, Wieża Eiffla w głównej roli], czyli : kolorowej duszy miasta, które Hemingway nazwał "ruchomym świętem" ! :]

      Zazie, rezolutna 10-latka w typie Pippi Langstrumpf, przybywa do stolicy z prowincji. Matka kwateruje ją u wuja, a sama ulatnia się na spotkanie z kochankiem. Zazie ani myśli posłusznie czekać na propozycje spędzenia czasu od dorosłych, sama rusza w Paryż, gubi się w zaułkach, wśród straganów, poznaje ludzi, wywołuje zabawne perypetie, przeżywa przygody, a kiedy dołącza do niej wujo, typ artysty cyganeryjnego, akcja rozwija się w sposób zupełnie szalony, czemu towarzyszy skoczna muzyka dyktująca wysokie tempo zgrywy i harców, coraz gęsciej zaludnionych i chętnie obejmujących coraz znaczniejsze obszary miejskiej przestrzeni.
      Czego tam nie ma : wygibasy na Wieży, wplątanie ulicznego eleganta o podejrzanych intencjach z molestowanie [Zazie ma charakterek, zachowuje się jak forpoczta pokolenia młodych, zbuntowanych Francuzek i nie tylko, jakie wyda na świat moment historyczny związany z wydarzeniami 1968 roku], awantura na ruchliwym skrzyżowaniu ulicznym, tournee po sklepach i kawiarniach, wizyta w nocnym kabarecie, a wreszcie bitwa na torty artystów z kelnerami w bistro, przeistaczająca się w, niejako, zapowiedź społecznej rewolty roku 68 poprzez wejście do akcji uzbrojonej policji.

      Reżyser Louis Malle żongluje środkami wyrazu, z lubością momentami przyspiesza taśmę, film imponuje wybornym montażem, kolorystyką - nie do przegapienia rzecz ! :]

      Pierwowzór literacki stworzył Raymond Queneau, i jesli wierzyć znawcom tegoż : film w pełni oddaje frywolny, nadrealistyczny, swobodny rytm powieści.

      Klasa !
      • grek.grek 9:15 Kultura "Zazie w metrze" [1960] 04.03.21, 09:07
        Szast-prast powtórka z wczoraj :]
    • grek.grek 20:00 Kultura "Genialna przyjaciółka" [2018] 1/8 03.03.21, 09:25
      Premiera.

      Serial wysoko oceniany, ekranizujący równie dobrze przyjęty oryginał literacki autorstwa tajemniczej Eleny Ferrante.

      Opowieść ma formę retrospekcji : dorosła już pani Elena wspomina swoją przyjaciółkę Lilę, z którą wspólnie wychowywały się w Neapolu, w latach 50-tych ubiegłego wieku.
      O ile sama pani narratorka była dzieckiem raczej nieśmiałym i ostrożnym, o tyle jej wkrótce najlepsza koleżanka, a nawet przyjaciółka, uchodzić mogła za śmiałą, rezolutną i wszechstronnie utalentowaną.
      Tak więc, wprowadzenie sugeruje serial z gatunku coming of age w nadzwyczajnych wizualnie dekoracjach miasta uchodzącego od dawna za ucztę estetyczną dla smakoszy, do czego przekonuje również gangsterski z zaszeregowania, ale również niezwykle urodziwy serial "Gomorra", oraz z detektywistyczną ? zagwozdką, gdyż przyczynkiem do uruchomienia się wspomnieniowego pani Eleny staje się nagłe zaginięcie przyjaciółki z dzieciństwa.

      Reżyseruje Saverio Costanzo.

      Recenzji "Genialnej przyjaciółki" pojawiło się niebagatelnie wiele, może zatem trzy wybrane, w ramach zapowiedzi :

      wyborcza.pl/7,90535,25759852,genialna-przyjaciolka-zlamie-wam-serce-jak-zaden-inny-serial.html
      kulturaliberalna.pl/2018/12/11/dabrowska-genialna-przyjaciolka-elena-ferrante-saverio-costanzo-serial-recenzja/
      przekroj.pl/artykuly/recenzje/dawno-temu-we-wloszech
      • grek.grek 20:00 Kultura "Genialna przyjaciółka" [2018] 2/8 10.03.21, 07:48
        Odcinek drugi.

        Jak Wam się podobał pierwszy, Czcigodni ?

        Według mnie : bardzo wciągający, nawet ograniczenie Neapolu do kwadratu jednego podwórka i paru mieszkań czynszowych zupełnie nie rozczarowuje, interesująca narracja i ciekawe bohaterki, inteligentnie pokazane tło społeczne, anegdotyczne sytuacje wyrównują wszelkie ewentualne niespełnione [póki co ?] oczekiwania :]
      • grek.grek 20:00 Kultura "Genialna przyjaciółka" [2018] 3/8 17.03.21, 09:22
        Odcinek trzeci.

        Wg mnie : świetny serial ! Nie tylko zbudowany w formule coming of age story, ale nasycony zupełnie dorosłymi wątkami społecznymi, na czele z kryzysem patriarchatu, mizoginią jako przesądem uznawanym także przez same kobiety, czemu najmocniej, o dziwo, przeciwstawiają się główne, małoletnie bohaterki, a także niekiedy krwawymi porachunkami w zamkniętej społeczności kilku dzielnic czy kwestiami ekonomicznymi, skutkującymi wszechobecną biedą i zamykającymi możliwość kształcenia się dzieciom już na poziomie szkoły podstawowej, zamiast tego wysyłającymi je do codziennej pracy, raz mniej, raz bardziej forsownej, ale w każdym przypadku po prostu pozbawiającej je szansy na wyjście z zaklętego kręgu niedostatku, przekazywanego z pokolenia na pokolenie.

        W drugim odcinku akcja wyszła [spacer dziewczynek w stronę morza] poza gustownie staromodne okolice kwadratu podwórza jednego z kwartałów dzielnicy miasta, a korzyścią dla całości, niemniej : na poziomie relacji między bohaterkami oraz pomiędzy uczestnikami społeczności tak wiele się dzieje, iż niekoniecznie ten wypadek należy uznać za creme de la creme całego przedsięwzięcia :]

        Bardzo dobry serial !
      • grek.grek 20:00 Kultura "Genialna przyjaciółka" [2018] 4/8 24.03.21, 09:22
        Znakomity serial.

        Na podsumowania przyjdzie pora po zakończeniu, ale póki co, około połowy dystansu, wg mnie : klasa pod każdym względem ! :]
      • grek.grek 20:00 Kultura "Genialna przyjaciółka" [2018] 5/8 31.03.21, 09:28
        Czy śledzicie, Czcigodni ? Jakie wrażenia ? :]

        U mnie : propozycja obowiązkowa ! :]

        Mogę tylko polecić, nawet od piątego odcinka, nie ma problemu :] Na podsumowania czas nadejdzie po zakończeniu, ale już dziś spodziewam się samych pochwał i wyrazów uznania dla twórców ;]
    • grek.grek 21:10 Kultura "Yomeddine. Podróż życia" [2018] 03.03.21, 09:38
      Też premiera.

      Film dobrze przyjęty w Cannes, na RT notowany na poziomie 76 % z 29 recenzji krytycznych oraz 83 % z 50 opinii ludzkości.

      Jak wynika z zajawek : mamy tutaj kino faktograficzne, obyczajowe oraz road movie, wedle recenzji z Filmwebu : nie stroniące od klisz i zapożyczeń z klasyków gatunku, ale czyniące to w godnym uwagi stylu - docenione zdjęcia "oddające kondycję emocjonalną postaci" oraz "eklektyczna ścieżka dźwiękowa" - i prezentujące parę kradnących serce bohaterów.

      Są nimi dwaj panowie Egipcjanie : wyleczony z trądu wdowiec Beshay i małoletni sierota Obama, grani przez naturszczyków, wyruszający w daleką podróż, celem odnalezienia swoich krewnych. Nawet więc jeśli wyprawa skończy się fiaskiem, odnajdą siebie nawzajem dla siebie. Nie w tym chyba jednak istota rzeczy takiej filmowej historii, a w samej drodze, w drobnych gestach, wspólnie dzielonych emocjach, obrazach, wzruszeniach, czyli : w stopniowym dojrzewaniu do przyjaźni i niemożności życia bez siebie, nieprawdaż ? :]

      Reżyserują : Shahira Fahmy & A.B Shawky.

      Replay : z czwartku/piątek, 1:50, dobrze wiedzieć ;]
      • grek.grek 1:50 Kultura "Yomeddine. Podróż życia" [2018 04.03.21, 10:13
        Nocna, cenna powtórka :]

        Czy oglądaliście wczoraj, Czcigodni ?
        • grek.grek Kultura "Yomeddine. Podróż życia" [2018 05.03.21, 10:25
          Złowiony !

          Spróbuję napisać parę słów a'propos, ostrzegam lojalnie i zawczasu ;]
          • grek.grek "Yomeddine. Podróż życia" po filmie o filmie 1/2 05.03.21, 16:32
            No więc - spróbujmy :]

            Mamy tutaj kino drogi, odbywanej przez bohaterów różnorodnymi środkami lokomocji, z towarzyszeniem sugestywnych widoków, zgrabnie i empatycznie upiększone muzyką etniczno-sentymentalno-zamyśleniową.

            Dwaj panowie, 50-latek i 10-latek, wyruszają w świat, jakiego nie znają, po raz pierwszy opuszczają swoje dotychczasowe miejsce zamieszkania, by odnaleźć rodziny i własną tożsamość, przy okazji zderzając się z nieznaną rzeczywistością, bywa : przykrą, ale za sprawę spotykanych regularnie dobrych ludzi - dającą satysfakcję i nadzieję na ułożenie sobie własnych relacji w przyszłości.

            W głównych rolach obsadzeni zostali aktorzy amatorzy, można sądzić, iż na drugim planie również hasają naturszczykowie/naturszczycy?, tak czy inaczej : dzięki naturalnej witalności oraz sprawnej. wydobywającej ich zalety na plan pierwszy, reżyserii Abu Bakra Shawky'ego zupełnie nie widać w ich ekranowej prezencji ewentualnych niedociągnięć.

            Poznajemy panów na wysypisku śmieci, niedaleko ośrodka, właściwie - kolonii, dla chorych na trąd, położonej gdzieś na prowincji egipskiej.

            Pan Beshay [Rady Gamal] chorował od dziecka, z powodu czego pozostały mu blizny na twarzy, wykrzywione palce u rąk, ale już wyzdrowiał. Prowadzi dom, a na śmietnisku szuka jakichś gratów, możliwych do załadowania na wóz, ciągnięty przez pana osła, celem spieniężenia w miejscowym skupie złomu i innych surowców wtórnych.

            W danym dniu, pan Beshay z radością znajduje walkmana, na dodatek czynnego ! Planuje podarować go swojej żonie.

            Kiedy wraca do domu, najpierw musi odbyć tournee między pokojami urzędników, próbując uzyskać skierowanie na prześwietlenie kontuzjowanej nogi, a następnie popada w poważne zdziwienie nie zastając żony w mieszkaniu. Jak informuje go lekarz, jejmość miała atak nerwowy i musieli ją chwilowo unieruchomić nafaszerowawszy medykamentami.

            Beshay obiecuje jej wspólny wyjazd, gdy tylko dojdzie do siebie. Dość już mieszkali tutaj, pora poszukać nowego miejsca.

            Niestety, następnego dnia, kolega przynosi hiobową wieść : żona zmarła. "Oddałem ją lekarzowi, aby jej pomógł, a on mi ją oddaje w trumnie", powiada sam do siebie Beshay.

            Następuje pogrzeb, a na pytanie Beshaya : "Co z nią będzie, czy trafi przed Sąd Boski ?", pada odpowiedź : "Chorzy psychicznie idą automatycznie do nieba, nie stają przed Sądem".

            Na pogrzeb przyjeżdza matka zmarłej, zamienia kilka słów z Beshayem. Nigdy nie odwiedzała córki, przyjechała dopiero po otrzymaniu telegramu od zarządu kolonii. Wygląda na cierpiącą. Jej pojawienie się oraz łzy nagle inspirują Beshaya do poszukiwania informacji urzędowych na własny temat.

            Jak się okazuje rychło : on nie ma żadnych tzw. papierów. Został przywieziony przez ojca, postawiony pod bramą ośrodka, zapewniony o powrocie, gdy tylko wyzdrowieje, i tym samym nigdy nie został zarejestrowany. Jedyne co wie na swój temat, pochodzi ze skąpych wspomnień, zresztą : nigdy nie czuł potrzeby grzebania w tych sprawach.

            Teraz jednak z determinacją myśli o konieczności ustalenia faktów, a nade wszystko : odnalezienia swojego ojca i spytania : dlaczego nie wróciłeś po mnie ? Dlaczego mnie zostawiłeś na zawsze ?

            Beshay pamięta z dzieciństwa nazwę swojego rodzinnego miasta - Kina. Nie mając nic do stracenia, zasmucony po śmierci żony, wsiada na wózek, zaprzęga osła i rusza w drogę. Przyjaciele próbują go ostrzec, przecież nie znasz świata, a do Kiny kawał drogi, jak ty sobie poradzisz ! Dodają ; "Nasze rodziny nie chcą nas, zapomniały o nas, poza tym : trędowatego do autobusu albo pociągu nie wpuszczą, jak sobie poradzisz ?" - Beshay słucha jednym uchem, drugim wypuszcza i nie pozostaje im żadne lepsze rozwiązanie od gorącego życzenia mu powodzenia.

            Sprytnym manewrem, ukrywając się pod zawartością wózka, dołącza do Beshaya jego małoletni kolega z wysypiska, sierota Obama ["imię dostałem po facecie z telewizji" ;)], z sąsiadującego z kolonią domu dziecka.

            Beshay próbuje go odesłać z powrotem, ale wygadany i sympatyczny [kolejny świetny filmowy dzieciak] Obama prędko hamuje te zapędy, obaj ważą tyle co jedna noga osła, więc dla czworonoga żadną fatygą nie będzie dodatkowe obciążenie składającego się z jednej deski i dwóch kółek wózka :]

            Pierwszego dnia spotykają jakiś duży kamienny budynek : "Czyżby piramidy ?", pytają sami siebie ;] "Powinny być trzy", stwierdza Obama, bystrzak umiejący przeczytać kawałek znalezionej na wysypisku gazety po angielsku.

            "Jesteś z Kairu ?", pyta Obama Beshaya, ustalając : dokąd właściwie jadą, na co Beshay ; "Nie, w Kairze nikt na trąd nie choruje".

            Kiedy z wielką radością zażywają kąpieli w Nilu, jakaś kobieta wrzeszczy na nich, aby natychmiast wychodzili, bo zakażą wodę. Obama wdaje się z nią w przekomarzanie, a kiedy pyta Beshaya, dlaczego się nie włączył, słyszy odpowiedź : "Mnie ona nie uraziła, wiem o swojej chorobie", a przecież już jest zdrowy. Wiele w tym pokory, akceptacji własnej inności, zrozumienia dla ludzi reagujących w sposób dla nich racjonalny.

            Kiedy na jakiejś drodze w napotkanym mieście psuje się im wózek, a podczas naprawy kółko rani Obamę i powoduje jego omdlenie, Beshay pędem biegnie do najbliższego szpitala wołając pomocy. Lekarka widzi jego blizny, pacjenci w poczekalni czują się nieswojo, staje na pytaniu o pieniądze, za interwencję medyczną płaci się ! Beshay wybiega po kasę, ale na ulicy zgarnia go policja i wpakowuje do aresztu, razem z jakimś islamistą, w panice modlącym się, aby Bóg wybronił go od kontaktu z trędowatym ["Przed trędowatym uciekaj jak przed lwem", cytuje Koran].

            Kiedy gliniarze skuwają ich razem kajdankami i zamierzają przenieśc w jakiejś inne miejsce, pan muzułmanin inicjuje ucieczkę w kajdanach ;] Beshay, znacznie niższy i lżejszy, zabawnie wygląda wiejąc razem z nim, przy czym : absolutnie nie oponuje wobec planów kolegi, w końcu jemu też zależy na wydostaniu się z tej krępującej sytuacji ;]

            U znajomych muzułmanina, też islamistów, fachowym gestem kolega o zdolnościach kowalskich uwalnia ich z obrączek, a panowie obdarzają prostodusznego i budzącego dobre emocje Beshaya islamską tuniką, aby nie rzucał się zanadto w oczy i swobodnie mógł wtopić się w uliczny tłum.

            Beshay dociera do wózka i stwierdza, iż jakiś gagatek okradł go z całej gotówki. Na szczęście zaraz pojawia się Obama. Opatrzony jak należy, najwyraźniej służby medyczne zajęły się nim nie czekając na pieniądze. Chłopiec oczywiście z tego szpitala uciekł, aby móc dalej jechać z przyjacielem :]

            Po krótkiej naradzie, gdzie Obama poddaje wątpliwość czy nawet posiadając utracone oszczędności mieliby lepsze perspektywy na dalszą drogę... w dalszą drogę ruszają rześko :]

            Nocują pod chmurką, z daleka widzą rozświetlone kolorowymi żarówkami molo i tańczących ludzi. Patrzą w milczeniu,. zaintrygowani, pierwszy raz obserwują tzw. normalny świat z jego niezwykłościami.

            Beshay wspomina ciągle w myślach, jak ojciec zostawił go pod bramą kolonii, odzianego w worek na głowie z dziurami na oczy, a on nie wiedział co się dzieje, stał i czekał, gdy ojciec pędem uciekał swoją bryczką, obiecując powrót po syna, nigdy obietnicy swej nie wypełniając.

            Rankiem Obama wyposaża przyjaciela w słomkowy kapelusz z siatka, w którym Beshay wygląda niczym zawodowy pszczelarz :] Zaletą tego nakrycia głowy jest możliwość zakrywania twarzy, a więc minimalizowania negatywnych reakcji otoczenia, po nich właśnie rozpoznającego trędowatego.

            Przy skocznej muzyce w walkmana, chłopak wzmaga morale drużyny wykonując dziarski taniec i już mogą podróżować dalej.

            Przy szosie spotykają starszego pana z dzieckiem, proszących o podwiezienie, w zamian oferujących nocleg pod dachem i posiłek. Niestety, koniec końców nasi globtroterzy popadają w pułapkę, omal nie zostają napadnięci i zrujnowani z osła i wózka. Udaje im się jakoś uciec, z mocnym postanowieniem większej ostrożności w świadczeniu usług wymiennych z nieznajomymi.

            Promem płyną przez Nil, kolejne ważne wydarzenie w ich poznawczym rejest
            • grek.grek "Yomeddine. Podróż życia" po filmie o filmie 2/2 05.03.21, 17:18
              Kolejne ważne wydarzenie w ich rejestrze poznawczym, mnóstwo wrażeń.

              Na pustyni gubią drogę, a następną sekwencję drogi przebywają pociągiem. Mimo nakrycia głowy rodem z pasieki, Beshay zostaje zdemaskowany przy okazji wizyty kontrolera żądającego biletów. Panowie nie mają ani biletów, ani pieniędzy na ich zakup, powstaje sytuacja sporna, aż w końcu, po zdarciu z głowy kapelusza, Beshay wykrzykuje : "Ja też jestem człowiekiem !" i agresywni podróżni oraz konduktor zamierają w milczeniu. Efektem tego docierają do następnego punktu na trasie.

              KIna już niedaleko, ale problemy piętrzą się jak Himalaje : najpierw pada dzielny pan osioł, chyba z braku pożywienia, na co obaj jego przyjaciele cierpią jednakowo - "Zwierzęta idą prosto do Nieba", podtrzymuje siebie i Obamę na duchu Beshay.

              Miasto Sauhadż wita ich ruchem, hałasem, rwetesem, ludzkością w nasilonej liczebności, wysokimi budynkami.
              Ktoś podwozi ich na pace półciężarówki.

              Gdy Beshay próbuje uzyskać pomoc w zakresie prowiantu od jakiegoś faceta, jegomość, mimo iż widzi słaniającego się z wyczerpania Obame, odpowiada cierpko : "Niech wam Bóg pomoże".

              Beshay nie ma wyjścia, próbuje zaczepiać przechodniów, prosząc ich o wsparcie. Aktywność tę przerywa mu beznogi hałaśliwy facet ; "Zmiatajcie stąd, to mój teren !". I panowie grzecznie drepczą byle dalej stąd.

              Żebrak znajduje ich za rogiem i dokonawszy lustracji obu głodomorów zabiera ich na swój motorek, wiezie w malowniczy zaułek, gdzie poznają dwóch jego przyjaciół, bardzo wesołych ludzi, również nienormatywnych na swój sposób, żartujących ; "Wszyscy jesteśmy dziwolągami, we własnym towarzystwie niczego nie musimy się wstydzić", gdy widzą jak Beshay trochę się obawia ich reakcji na widok jego blizn.

              Słowem : zostają przyjęci jak bracia, przy ognisku, wśród rumowiska gratów, mogą coś zjeść, wypić i wymienić żartobliwe sentencje życiowe. Beshay wspomina półgębkiem dzieciństwo, kiedy już był chory, a dzieciaki nazywały go "potworkiem". We śnie widzi siebie jako młodziana w pełnej krasie, jakim nigdy nie mógł zostać.

              Lider drużyny, sympatyczny pan o niewysokim wzroście, wypytuje ich o cel podróży, a w trakcie rozmowy wypływa fakt, iż najpewniej Obama pochodzi własnie z Sauhadż. Dziwnym trafem, dawna siedziba urzędu miejskiego stoi luzem, opuszczona już dawno przez ludzi, zarosła zielenią, ale wciąż z papierami w szafach. Znajdują się dokumenty chłopca, wiadomo z nich o śmierci jego rodziców ; "Tyle to i ja wiem", podsumowuje młodziak ;]

              Kiedy jegomość niewysoki pyta, niewiele wyższego, Beshaya o plany na przyszłość dla chłopca, sugerując iż mógłby znaleźć mu rodzinę wsród jakichś dalszych krewniaków, Beshay odpowiada : "Ja szukam swojego ojca, bo obiecał mi powrót, Obamie nikt niczego nie obiecywał, wolę nie fundować mu potencjalnego upokorzenia".

              Echo tych słów wróci w scenie kulminacyjnej.

              "Nigdy nie będziemy normalni, trzeba się z tym pogodzić, żyjemy nadzieją na równość przed Sądem Ostatecznym", filozoficznie stwierdza pan niewysoki.

              Dzięki niemu oraz znajomościom pana beznogiego, z czasów gdy był kierowcą ciężarówki, zanim w wypadku stracił obie kończyny, Beshay i Obama docierają do Kiny jak królowie : ciężarowym wozem dobrego kolegi dawnego kierowcy, akurat jadącego w tym kierunku.

              Już u celu, już pod drzwiami domu rodzinnego, Beshay zaczyna mieć wątpliwości. W jego imieniu puka do drzwi Obama. Otwiera brat Beshaya, a na wieść o przyjeździe brata, zdumiony odpowiada : "On nie żyje, zmarł jako dziecko, idź stąd, ty mały naciągaczu".

              Powiadomiony o całej sytuacji Beshay wzrusza ramionami : "Cóż, przynajmniej zwiedziliśmy kawałek świata". Panowie planują powrót do domu, nie mają czego tu szukać, zwłaszcza gdy Obama oznajmia : "Nie chcę znać mojej rodziny, o ile istnieje gdziekolwiek, nie szukaj jej dla mnie".

              Czas spędzają w meczecie, gdzie każdy jest mile widziany, można się umyć, przespać i w zaintrygowaniu przypatrywać modlącym się wiernym.

              Obama idzie zagrać w piłkę z dzieciakami na placu. Strzela gola, cieszy się bezgranicznie, a brat Beshaya obserwuje go zza rogu. Wreszcie podchodzi i kontynuuje rozmowę, najwyraźniej uznając chłopca za wiarygodnego informatora.

              Spotkanie braci następuje w meczecie. Beshay nie ma odwagi pokazać twarzy, chowa się w kącie, ale ujęty ciepłem braterskim w końcu zdobywa odwagę do przełamania wstydu.

              Brat wyjaśnia : ojciec powiedział nam wszystkim o twojej śmierci, byliśmy więc przekonani o prawdziwości tej wersji.

              Dom brata wypełnia jego familia : żona z dziećmi, na stole leżą świeże placki, widać schludność i atmosferę czuć.

              Ojciec już bliżej ma do końca niż dalej, gdy wypada mu z rąk miska z jedzeniem, Beshay zbiera je na kolanach i wręcza z powrotem. Gdy pyta : "Dlaczego po mnie nie wróciłeś ?", ojciec, oglądany w półmroku, z ciemnościami maskującymi oczy i częśc twarzy, odpowiada : "Zostawiłem cię tam dla twego własnego dobra, bałem się obudzenia twojego pragnienia prowadzenia życia na wzór brata i innych normalnych ludzi, którego prowadzić nie mógłbyś w naszym świecie, chciałem więc oszczędzić ci bólu, zostawiając tam, gdzie nikt nie będzie cię oceniał i dręczył".

              Ten wywód rodzi pytanie : czy dziecko rozczarowane niespełnioną obietnicą, opuszczone przez rodzinę, cierpi mniej niż wystawione na konfrontację ze światem otaczającym, ale wspierane miłością bliskich ludzi ?

              Beshay i Obama zjadają wspólny uroczysty, a zarazem przytulnie domowy, posiłek z rodziną Beshaya, nastroje są pogodne i radosne.

              Beshay oddaje Obamie walkmana - "Na urodziny", wyjaśnia, "A ja mam dzisiaj urodziny ?"< pyta chłopak, na co obaj stwierdzają : "Skoro nie wiadomo, kiedy je masz - możesz mieć je dzisiaj" ;]

              Zastanawiają się : co dalej ?, by w prostej i jasnej wymianie zdań dojśc do wniosku, iż jako przyjaciele są już nierozłączni i teraz pora wracać do domu - "Tęsknię za naszym śmietniskiem", zwierza się Beshay, a Obama dodaje : "I za całym towarzystwem z kolonii !" ":]

              Tam dom twój, gdzie serce twoje ! :]

              A drogę powrotną przemierzają w iście cesarskiej pozie : siedząc na dachu poczciwej, starej lokomotywy na węgiel,, której maszynista zabiera ich bez żądania opłacenia biletów ;]

              Cieszą więc oczy uwodzicielskimi widokami, wąchają wiatr, a Beshay odrzuca wymownym gestem kapelusz bartnika, bo teraz nie potrzebuje go zupełnie :]

              Zakończenie iście optymistyczne, jak przystało na film skromny, bezpretensjonalny i pyszny zarazem, pyszny swoim ciepłem i podziwem dla człowieka przyjmującego swoje istnienie w kształcie jakiego zmienić się nie da, ale można w nim odnaleźć satysfakcję i dobro, których emanacją będzie drugi człowiek. A wtedy wszystko musi się ułożyć.

              Brawo wszyscy ! :]

              www.youtube.com/watch?v=-xzFDsKdbiE
    • grek.grek 21:30 TVN7 "Skazani na Shawshank" [1994] 03.03.21, 09:41
      Kino kanoniczne, przynajmniej sądząc po ilości wyświetleń w telewizji ;]

      a Filmweb 8,8 / 10 i od dawna top10 EVER, co - mimo całej sympatii dla filmu i uznania dla realizacji - wydaje się jednak nieco przesadzonym werdyktem, nie sądzicie, Czcigodni ?

      na RT również same orle loty : 91 % z recenzji krytycznych i 98 % od publiczności.

      Może dlatego tak wysokie noty, bo to po prostu, jak by poowiedział niezawodny Zygmunt Kałużyński, "kino dla ludzi" ? :] Takie, które się ogląda, rozumie od razu i posiada ono przesłanie uniwersalne ?
      Był on nie tyle wrogiem, ile, zdaje się, podejrzliwie spogladał na kino artystyczne, autorskie, cenił jego twórców, ale obstawał prz tym, że film ma być przede wszystkim zabawą i przeżyciem, a więc najpierw sensacja, przygoda, intryga, a potem dopiero intelektualizm.

      Cóż, może więc, "ostatni rzecznik gustów widowni" trafił w sedno, czego potwierdzeniem jest pozycja "Shawshank" ?

      I zgodnie z tym faktem, poniekąd, kiedy rankingi best ever układają krytycy, nigdy chyba jeszcze nie widziałem tego filmu w top 100, nie mówiąc o top 10 czy best 50 etc. ;]

      Reżyseria : Frank Darabont.
      Grają : Tim Robbins, Morgan Freeman, William Sadler.

      Na podstawie niepozornego opowiadania Stephena Kina, szczęściarza, jak chodzi o jakość całkiem licznych ekranizacji jego prozy :]
    • grek.grek 22:00 Puls "Kod nieśmiertelności" [2011] 03.03.21, 09:42
      Powtórka seansu sprzed dwóch dni.

      Intrygujący koncept : w ramach wojskowego eksperymentu z zakrzywieniem czasu, mężczyzna powraca wciąż do sytuacji wyjściowej i dysponuje ośmioma minutami, by pozyskać odpowiednie informacje slużące zdemaskowaniu terrorysty i zapobieżeniu zamachowi bombowemu na pociąg pasażerski.

      Do kolejnych prób podchodzi z coraz większym zasobem wiadomości oraz wiedzą w jakiej roli tutaj występuje, cała zaś okoliczność zapewne pozostaje modelem ćwiczebnym. Teraz pozostaje mu ten model przerabiać, zmieniając bieg wypadków, wpływając na zachowania innych postaci, wprowadzając nowe wątki, aż w końcu, po iluś przeżytych eksplozjach oznaczających porażkę z powodu przekroczenia czasu, odniesie sukces.

      Na RT zasłużenie bardzo wysokie posiada notowania :
      92 % z 261 recenzji krytycznych oraz 82 % ze 125 tys. opinii widzów.

      Grają : Jake Gyllenhaal, Michelle Monaghan, Vera Farmiga.
      Reżyseria : Duncan Jones, scenariusz : Ben Ripley & Billy Ray.

      Gdyby opis mógł się do czegoś przyznać, służę zajadle ! ;] Film złowiony został we wrześniu roku pańskiego ubiegłego.

      14 od góry :

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,170434868,170434868,Ojej_co_tu_wybrac_2020_9_vol_119_.html#p170439530
    • grek.grek 22:10 Historia "O jeden most za daleko" [1977] 03.03.21, 09:44
      Mamy bezcenną zapowiedź Siostry ! :

      "Polecam nieustająco.

      Film Richarda Attenborough z 1977 r., drobiazgowo opisuje przygotowania do operacji Market Garden i samą bitwę pod Arnhem, która zakończyła się klęską aliantów. Przy tym to efektowna wizualnie i emocjonująca historia.

      Epicki rozmach, jakiego na próżno szukać w dzisiejszym kinie, niemal dokumentalna dokładność, rewelacyjna obsada (Sosabowski, to jedna z najlepszych ról Hackmana!). Uczciwe pokazanie obu stron bez żadnej propagandy. Do tego wyraźna krytyka dowództwa Aliantów. Jeden z najlepszych filmów wojennych ever. Z reklamami 3,5 godziny, ale naprawdę warto!!!

      Do tego gwiazdorska obsada : Laurence Olivier, Liv Ullmann, Sean Connery, Dirk Bogarde, Anthony Hopkins, Robert Redford, Gene Hackman.

      Kino wojenne w starym, dobrym stylu, żadne tam "Pearl Habour" z komputerowymi efektami. Polecam !"


      Voila ! :]
      • grek.grek 0:15 Historia "O jeden most za daleko" [1977 06.03.21, 10:17
        Replay !


        > Mamy w pogotowiu bezcenną zapowiedź Siostry ! :

        "Polecam nieustająco.

        Film Richarda Attenborough z 1977 r., drobiazgowo opisuje przygotowania do operacji Market Garden i samą bitwę pod Arnhem, która zakończyła się klęską aliantów. Przy tym to efektowna wizualnie i emocjonująca historia.

        Epicki rozmach, jakiego na próżno szukać w dzisiejszym kinie, niemal dokumentalna dokładność, rewelacyjna obsada (Sosabowski, to jedna z najlepszych ról Hackmana!). Uczciwe pokazanie obu stron bez żadnej propagandy. Do tego wyraźna krytyka dowództwa Aliantów. Jeden z najlepszych filmów wojennych ever. Z reklamami 3,5 godziny, ale naprawdę warto!!!

        Do tego gwiazdorska obsada : Laurence Olivier, Liv Ullmann, Sean Connery, Dirk Bogarde, Anthony Hopkins, Robert Redford, Gene Hackman.

        Kino wojenne w starym, dobrym stylu, żadne tam "Pearl Habour" z komputerowymi efektami. Polecam !"


        > Voila !
    • grek.grek 22:40 SuperPolsat "44 minuty" [2003] 03.03.21, 09:45
      Tyle własnie minut trwała największa uliczna strzelanina w historii miasta Los Angeles : film ma więc wszelkie znamiona fabularnej rekonstrukcji tamtego wydarzenia. Strzelali się policjanci i złodzieje napadający na bank, a transmisja live z całej okoliczności, jak by to ująć : została przeprowadzona przez telewizję, wszak profesjonalni kamerzyści i wolni strzelcy kręcą się na wszędzie i tylko czekają na okazję.

      Reżyseria : Yves Simoneau.

      Jutro seans o 20:00 :]
      • grek.grek 20:00 SuperPolsat "44 minuty" [2003] 04.03.21, 09:15
        Zgodnie z obietnicą, po wczorajszym wypuszczeniu przedskoczka, dzisiaj latawiec właściwy :]
    • grek.grek 23:25 Polsat "John Tucker musi odejść" [2006] 03.03.21, 09:46
      U nas kto inny całymi latami "musiał odchodzić" ;]


      Typowa high school comedy, o dziwo bez amerykanizmów z okolic pępka, więc tym bardziej godna rekomendacji.

      Tytułowy bohater jest kapitanem szkolnej drużyny sportowej i donżuanem romansującym równolegle z trzema koleżankami.

      Kiedy dziewczyny dowiadują się o tym, że wszystkie padły ofiarami złudzenia o swojej wyjątkowości, najpierw biorą się za włosy, ale po chwili dociera do nich, że winny jest kolega Tucker i to jemu należy zgotować okrutną zemstę ;]

      Narzędziem vendetty w najlepszym mafijnym stylu ma być wyciągnięta z nizin szkolnej hierarchii dziewczyna, po odpowiednim przygotowaniu wypuszczona na Tuckera, celem uwiedzenia go, a potem porzucenia, a więc ruinacji jego reputacji wśród kolegów i nie tylko :]

      Co będzie jednak, jeśli dziewczyna , mimo solidnego instruktażu i treningu, wcale nie będzie miała ochoty uczestniczyć w takiej intrydze, a co gorsza : zakocha się w mniej popularnym, ale jakże przyjemnym, młodszym bracie Tuckera ?

      Otóż i stała komplikacja komedii romantycznych z tego podgatunku :]

      Reżyseria : Betty Thomas.

      Oryginalny tytuł sugeruje intencje iście krwiożercze : "John Tucker must die" ;] Chociaż... w szkole średniej, zwłaszcza tej amerykańskiej, w całej krasie jej zasad, norm i reguł funkcjonowania, kto wie : utrata dobrego imienia i statusu może być porównywalna z wypadnięciem z dwudziestego piętra wieżowca ;]
    • grek.grek 0:15 Stopklatka "Duch" [1982] 03.03.21, 09:48
      Horror ! Naprawdę straszny ! :]

      Kino grozy, rzec by można - wyczerpujące podstawową definicję gatunku, pozbawione poczucia humoru, dalekie od wybitnych dzieł transgatunkowych jak "Egzorcysta", "Noc żywych trupów", "Nosferatu" czy "Dziecko Rosemary" albo "Lśnienie", swobodnie przechodzących pomiędzy różnymi rejestrami : od wyrafinowanej okropności, przez egzystencjalną dramę z wątkami społecznego wyobcowania, do psychologiczno-schizofrenicznej fantasmagorii.

      Tutaj jest strach zaczerpnięty z czeluści nieznanego, które otacza ludzki świat ciasnym pierścieniem ciszy, w której aż kotłuje się od nadistnienia plazmatycznego, czasami dającego o sobie znać ;]

      Duch nie daje spokoju typowej amerykańskiej rodzinie i najwyraźniej chce swoimi manifestacjami doprowadzić jej uczestników do obłędu, a może nawet wyeliminować w sposób zupełnie fizyczny.

      Cóż za klimat ! Dzisiaj niemal nieosiągalny, może nie w tych nowoczesnych, ambitnych horrorach używających ikonografii kina grozy do rozprawiania o dylematach sumienia i związkach między tym, a tamtym światem, ale w kinie nawiązującym do podstawowych wzorców straszenia ;]

      Reżyseria : Tobe Hooper.
    • grek.grek 0:30 TVN7 "Mściciel" [1973] 03.03.21, 09:51
      Dobry, nieszablonowy western z ciekawie rozpisanym motywem zemsty za zło uczynione zarówno przez sprawców czynem, jak przez świadków poprzez zaniechanie, zrównującej obie te postawy pod względem moralnego zepsucia.

      Clint Eastwood reżyseruje oraz występuje w klasycznej roli jeźdźca znikąd, alegorii słusznej zemsty, anioła sprawiedliwości, który przybywa do typowego miasteczka na Dzikim Zachodzie, by wyrównać rachunki.

      Jest tutaj intryga piętrowa : oto bowiem mieszkańcy zatrudniają przybysza, rewolwerowca wysokiej klasy, do obrony przed bandą opryszków, regularnie nawiedzających miasto i rabujących co popadnie.

      Jegomość przyjmuje ich ofertę, zastrzegając sobie prawo do wszelkich wygód i luksusów, na co oni skwapliwie się zgadzają. Zaciskając zęby i pięści znoszą jego ekstrawagancje i chwilami wręcz dekadencje na granicy nieprzyzwoitości, ot choćby zatrudnienie pogardzanego i traktowanego per noga żebraka do roli swojego zastępcy dysponującego przywilejem wydawania rozkazów szanowanym obywatelom.

      Rewolwerowiec równolegle organizuje w mieście oddział samoobrony obywatelskiej i ćwiczy męską reprezentację w strzelaniu i taktyce.

      Kiedy zbliża się zwyczajowy termin najazdu gangu, pan rewolwerowiec znika. Wspólnota jest przerażona i zaskoczona.

      Ale on wróci, bo ma do pogadania zarówno z bandytami, jak i mieszkańcami miasta. Jedni i drudzy mają na sumieniu czyjąś śmierć ; jedni zgrzeszyli czynem, inni - zaniedbaniem i tchórzostwem. A skoro była zbrodnia, to i kara być musi. Na Dzikim Zachodzie, jak się okazuje, również.

    • grek.grek "Tylko dla odważnych" [2017 po filmie o filmie 1/2 03.03.21, 16:04
      A więc, może, zgodnie z ostrzeżeniem, spróbuję napisać parę zdań o filmie :]

      Bardzo dobrym, od razu pragnę stwierdzić : wprawdzie chętnie posługującym się chwytami skądinąd znajomymi, ale zarazem opartym na faktach i na ile to tylko możliwe unikającym nadmiernego patosu oraz kłujących w oczy amerykanizmów, choć dramaturgia wraz z wymową zdarzeń wyjątkowo mogłaby kusicielsko zniewolić niejednego reżysera.

      Niezwykle korzystnie wygląda również efekt pracy operatorów kamer, szczególnie kręcone z helikopterów zdjęcia rozprzestrzeniających się pożarów, płonących lasów oraz udział kamery uczestniczącej w relacjach bohaterów znajdujących się w samym środku akcji ratunkowych robią wybitne wrażenie, podobnie jak szarżujące samoloty zrzucające całymi tonami wodę na palące się przestrzenie.

      Wspaniałe wprost krajobrazy pustynno-krzewiasto-słoneczno-zielonych terenów południowo-środkowych Stanów amerykańskich dopełniają listy niezaprzeczalnych walorów filmu :]

      Na ekranie obserwujemy historię powstania pierwszej w Ameryce miejskiej specjalnej jednostki pożarniczej, do czego doszło w mieście Prescott w Arizonie. Drużyna przybrała nazwę Granite Mountain Hotshots i wykonała kilka zaiste ryzykanckich i rewelacyjnych technicznie akcji powstrzymujących nacierające fale ognia, ratując wielu ludzi oraz niebagatelny zakres infrastruktury przed potencjalnym uszczerbkiem.

      Na pomysł stworzenia specjalnego zespołu strażaków wpadł pasjonat tej formy aktywności prospołecznej i profesjonalnej, pan Eric Marsh [dobra rola Josha Brolina]. Doświadczony zawodowiec, na podstawie napływających danych pogodowych potrafiący przewidzieć kierunek rozwijania się i zakres niebezpieczeństwa stwarzanego przez konkretną falą pożarową, z trudem ogląda jak zwyczajne jednostki straży ponoszą kolejną porażkę w walce z żywiołem, a ogień pustoszy okolicę i zmusza ludzkość do porzucania swoich domów, aby uciekać byle dalej od zagrożenia.

      Pan Marsh składa więc petycję u władz wyższych stanu i wraz z paroma wiernymi kumplami czeka na efekty swoich zabiegów. Ma poparcie swojego starego przyjaciela, pana Steinbrinka [Jeff Bridges], szefa tzw. Wydziału Lasów.

      Od razu wiadomo, iż specjalna jednostka będzie musiała wypracować znacznie większą liczbę godzin pracy niż zwyczajna, aby budżet miasta nie stracił na jej zatrudnieniu i uzyskał dofinansowanie z pieniędzy państwowych. Dzięki takiemu postawieniu sprawy panowie przekonują do swojego pomysłu burmistrza, nie do końca pewnego "po cóż nam jeszcze jakaś specjalna straż pożarna ?", ale finalnie przychylnie odnoszącego się do inicjatywy.

      Równolegle widzimy losy drugiego głównego bohatera filmu, Brendana [Miles Teller] - młodziana z wykształceniem medyczno-zawodowym, ale od jakiegoś czasu pozostającego w szponach nałogu narkotykowego.

      Kiedy jego dziewczyna rodzi mu córkę, a po kolejnej awanturze na mieście i , matka wyrzuca go z domu - Brendan doznaje iluminacji : decyduje się na radykalną zmianę. Aby zasłużyć na szansę wychowywania córki i związek z jej matką - rzuca prochy i składa papiery do drużyny Marsha.

      Pan Eric widzi z kim ma do czynienia, chłopak wygląda jak ludzki wrak, ale mimo wszystko daje mu szansę, właśnie wtedy gdy dowiaduje się o jego motywacji.

      Brendan zaczyna od wyplucia płuc i niemal zejścia podczas treningu kondycyjnego złożonego głównie z wielokilometrowego biegu w palącym słońcu po górskich wzniesieniach, ale nie poddaje się, nie oddaje ani metra i choć wraca do bazy wiele godzin, a może i nastepnego dnia dopiero, po wszystkich innych - wyraźnie wykazuje determinację, by przez ciernie do gwiazd się wspiąć.

      Ledwie trzymając się na nogach, zaraz po powrocie, robi zakupy swojej dziewczynie i zostawia je, niczym pomocna "niewidzialna ręka", pod drzwiami jej domu.

      Po pierwszych torturach idzie mu już lepiej. Razem z kolegami ćwiczy dynamiczne kopanie rowów kilofem oraz ścinanie drzew wraz z wypalaniem pola, dwie podstawowe czynności fizyczne, służące zatrzymywaniu rozpędzającego się pożaru. Równocześnie strażacy trenują wiedzę teoretyczną i na czas zakładanie na siebie ognioodpornych skafandrów-worków, ostatecznej instancji ratunkowej w sytuacji bez wyjścia.

      Marsh traktuje ich jak drużynę, więc jeśli jeden robi błąd w odpowiedzi na pytanie, sto pompek muszą robić wszyscy :] Nie obywa się przy tej iście wojskowej zaprawie bez humoru, a właściwie jedyny personalny konflikt rozgrywa się między Brendanem i MacKenziem [Taylor Kitsch], nieufnie patrzącym na byłego narkomana, próbującym go sprowokować, raz jeden zresztą skutecznie.

      Niebawem panowie zaprzyjaźniają się tak dalece, by w konsekwencji zostać wręcz braćmi - ducha i krwi :]

      Zresztą, od razu warto zauważyć, jak w pierwszych scenach grupowych Brendan pozostaje wyobcowany wśród kolegów, by później uczynić ich, z wzajemnością, najbliższymi sobie ludźmi.

      Pierwszy sprawdzian potencjalnie specjalnej jednostki odbywa się podczas gaszenia pożaru w środku lasu, a świadkiem poczynań drużyny aspirującej do wyjątkowej pozycji w strukturze miejskiego zatrudnienia jest dżentelmen przysłany z tzw. góry, facet z 40-letnim rutyną w temacie pożarniczym.

      Gdy własne obliczenia wraz z intuicjami wchodzą w dyskusję z jego doświadczeniem, Marsh zupełnie zapomina o roztropnej strategii podlizywania się człowiekowi, który może zdecydować o być albo nie być jego wymarzonego projektu.

      Koniec końców, rozwój zdarzeń potwierdza diagnozę i obrana, ba - przeforsowana, przez Marsha strategia działania przynosi sukces, więc łuna ognista na tle nocnego nieba dowodzi zwycięstwa człowieka nad żywiołem.,

      Marsh wścieka się na siebie, bo choć wygrali z ogniem, nadepnęli na odcisk ważniakowi, przez co mogą przeputać swoje całe powodzenie.

      Oczywiście, wiadomo jak się sprawy potoczyły ;] Za moment zjawia się pan Steinbrink, aby oznajmić im nowinę : zrobili dobrą robotę, ważniak z 40-letnią praktyką nie obraził się, a nawet przeciwnie, a "góra" przyznała im status specjalnej grupy zadaniowej d/s walki z pożarami, jako pierwszym w Ameryce.

      Rzecz prosta, wiadomość wywołuje spodziewany aplauz i radość, a za moment widzimy piknik rodzinny, z udziałem uczestników drużyny i bliskich im osób. Tworzą więc wspólnotę nie tylko zawodowa, ale równiez na gruncie prywatnych relacji.

      Marsh wygłasza speech, pojawiają się koszulki okolicznościowe, jedzenie i napitek oraz konkursy zabawowe np. otwierania butelki piwa piłą tarczową ;]

      Mija dziewięć miesięcy.

      MacKenzie i Brendan mieszkają razem, są przyjaciółmi, co jest pokłosiem również sytuacji podczas pierwszej akcji pożarniczej, kiedy ten drugi uratował życie koledze, zauważając zawczasu lecący na ich jego głowę kawał drzewa.

      Brendan na tyle przekonał do siebie matkę swojej córki, by móc opiekować się nią samodzielnie. Gdy dziewczynka dostaje gorączki, choruje, panowie nie wiedzą jak sobie poradzić, zawiadamiają więc alarmowo żonę jednego z kolegów, pielęgniarkę z wykształcenia. Sytuacja normuje się, a oni zostają uspokojeni wyjaśnieniem, iż takie dolegliwości są naturalne u 2-letnich dzieci. Znów więc widzimy epizod wzmagający i zacieśniający stosunki między ludźmi należącymi do szeroko pojętej drużyny GMH.

      W tym samym czasie pan Marsh spędza romantyczny wieczór w górach, przy ognisku, wraz z żoną Amandą [Jennifer Connelly]. Państwo kochają się dojrzale, po kłótniach natychmiast godzą się, uznając obopólną winę, generalnie : darzą się namiętnością i rozumną lojalnością bezgraniczną, ale istnieje również punkt sporny. Pani Amanda słyszy bowiem bardzo mocne tykanie zegara biologicznego i chciałaby zajść w ciążę, co również pokazują sceny w prowadzonej przez nią stadninie, gdzie całą swoją czułość przelewa na chore zwierzęta.

      Pan Marsh niespecjalnie widzi siebie w roli ojca. Ponoć już kiedyś o tym rozmawiali, mieli wspólną opinię, ale teraz pani żona się zmieniła, on natomiast ślizga się w coraz większej kropce, bo zdaje sobie sprawozdanie z konieczności wyboru między pasją zawodową, a ojcostwem, jakie byłoby ko
      • grek.grek "Tylko dla odważnych" [2017 po filmie o filmie 2/2 03.03.21, 16:54
        Taka byłaby bowiem logiczna konsekwencja zaakceptowania i realizacji pragnień żony. A jednocześnie : jeśli nadal będzie odmawiał i trwał przy swoim, ona może tego nie wytrzymać i odejdzie, albo gorzej : zostanie, kochając go nadal, tym bardziej obciążając jego sumienie.

        Podczas kolejnej akcji GMH gaszą pożar atakujący część Wielkiego Kanionu. Zaczyna się fatalnie, z racji pomyłki pilota pechowo samolot zrzuca na nich cały ładunek wody. Mokrzy od stóp do głów, dowcipkując smętnie, wyruszają w teren, kamera towarzyszy im w samym środku ognistego wyzwania, gdzie dym, swąd, płomienie, temperatura, słowem : warunki infernalne.

        Już po triumfalnym zduszeniu ognia, siedzą nocą na wzniesieniu i obserwują jak płonące żagwie dopalających się drzew spadają z trzaskiem w przepaść wzniecając salwy iskier.

        Po powrocie do domu pan Marsh dowiaduje sie o wypadku samochodowym jego żony. Nic się jej nie stało, tylko auto skasowała, ale i tak pan mąż ma pretensje o milczenie, nie zadzwoniła do niego, nie poinformowała. Małzeństwo przechodzi krzys, nie da się ukryć. Także kryzys zaufania.

        W akcie kolejnej ratunkowej kampanii GMH ratują od spalenia pomnik przyrody w postaci gigantycznego jałowca. Wyjątkowo dynamicznie i sprawnie przekopują oraz wypalają teren wokół niego zatrzymując ogień szalejący w okolicy, a potem formują się w "ludzką piramidę" do zdjęcia przy ocalonym drzewie.

        Fantastyczne są zdjęcia pokazujące ogień, pchany wiatrem i rwący do przodu, przez drzewa, krzewy, rośliny, jak sprinter na olimpijskiej arenie !

        Brendana spotyka tutaj pech. Gryzie go grzechotnik, co kończy się koniecznością szybkiego przewiezienia do szpitala, gdzie mimo bólu chłopak odmawia przyjęcia zastrzyku z morfiny, co Marsh przyjmuje z cichym uznaniem dla jego samozaparcia.
        Kiedy po operacji Brendan budzi się w łózku, widzi Maca śpiącego tuż obok w ciasnym fotelu. Tak wygląda przyjaźń. Podobną wymowę ma obdarowanie chorego kolegi uciętą złapanemu złemu wężowi grzechotką ;]

        A skutkiem ubocznym tej relacji, kolega Mac, pechowo zostawiony na lodzie przez seksowną, ale niezbyt lotną ["Uznała wizerunki prezydentów na Mt. Rushmore za dzieło natury"] narzeczoną, poznaje miłą i skromną pielęgniarkę, co już lepiej wygląda w kontekście stabilnego i satysfakcjonującego związku w przyszłości :]

        Na okazję wyjścia Brendana ze szpitala koledzy z rodzinami, a i reszta przyjaciół drużyny z miasteczka, organizują imprezę w barze - muzyka country, kowbojskie kapelusze i białe kozaczki, słowem : makabra ;]
        Atmosfera zaiste sielska, wesołe piosenki i piwko dla każdego, ze sceny zaś burmistrz chwali strażaków jako "dumę miasta".

        Na stronie Brendan nieoczekiwanie informuje Marsha o planach odejścia z zespołu. Na prośbę, sugestię, matki i dziewczyny, dla dobra córki, chce zmienić zajęcie na nieco mniej niebezpieczne.
        Marsh obiecuje mu pomoc, ale jednocześnie mocno wjeżdża mu na ambicję, zapowiada nawet : "Jesli odejdziesz, nie utrzymasz się w czystości, zaczniesz ćpać, a potem skończysz w rynsztoku". Wywód lidera zespołu dotkniętego stratą czołowego zawodnika, czy może coś bardziej osobistego, odnoszącego się raczej do samego siebie, również postawionego przez żonę w sytuacji koniecznego wyboru między rodziną, a pracą ?

        Eric i Amanda wracając do domu mają w aucie burzliwą debatę na temat swojej przyszłości. Ostatecznie on piechotą idzie w noc, ona odjeżdza samochodem.

        Marsh szuka pociechy u Steinbrinka, wiedząc jednak iż musi sie ugiąć jeśli nie chce stracić ukochanej kobiety. Wspomina przy tym jedną ze swoich młodzieńczych akcji pożarniczych : płonął wtedy las, on uwijał się jak w ukropie i nagle z tej ściany ognia wyskoczył niedźwiedź - cały w płomieniach, uciekający nie wiadomo dokąd, byle przed siebie : "Najstraszniejszy i najpiękniejszy obraz, jaki kiedykolwiek widziałem", powiada, "czuję się teraz jak on, nie wiem dokąd gnam i przed czym uciekam".

        Po tej rozmowie wraca do domu, godzi się z żoną, a następnego dnia rankiem, gdy jedzie z kolegą do następnego pożaru, zapowiada mu : "To mój ostatni rok".

        Tym razem pożar zagraża bezpośrednio Prescott. Trzeba go opanować na poziomie zbocza górskiego. Fala dymu zasłania horyzont, samoloty zrzucają wodę ze zbiorników na płomienie, GMH przystępują do działania wedle nakreślonego planu, w koordynacji z innymi jednostkami straży.

        Brendan ma pełnić rolę zwiadowcy : musi wdrapać się na wzniesienie i stamtąd przez telefon informować Marsha o wynikach pomiarów wilgotności powietrza, szybkości wiatru, ruch chmur etc. Dzięki nim dowódca będzie mógł określić, gdzie i jak kopać, wycinać i wypalać, by ogień zastopować.

        Wiatr rozpędza pożar w sposób niesłychany. I kiedy Brendan odjeżdza na plandece auta terenowego, wymieniając ostatnie spojrzenia z Marshem i gesty z MacKenzie'em nawet nie znając faktów można przewidywać najgorsze.

        Pożar szarżuje, GMH muszą sie ewaukować ze zbocza w stronę rancza w dolinie, ale za moment ogień odcina im drogę.

        W tym czasie, strażak z innej jednostki zabiera Brendana, w panice uciekającego z zagrożonego wzniesienia. Zawozi chłopaka do bazy, gdzie w największym napięciu słucha przez radio nadchodzących doniesień na temat losów swoich kolegów.

        Zapędzeni przez ogień w pułapkę, strażacy sięgają po ostatnią deskę ratunku : wdziewają worki ognioodporne i tak zabezpieczeni padają plackiem. Jak na treningu. Fala ognia przetacza się górą. Gigantyczne kłęby dymu unoszą się nad górami.

        Monotonna, dudniąca muzyka zwiększa poziom dramatycznego suspensu.

        Pojawia się płonący niedźwiedź : wizja czy realność ?

        Przeżyli czy zginęli ?

        Po przejściu ognia wysłani obserwatorzy zastają spaloną ziemie i dziewiętnaście worków. Wszyscy strażacy zginęli.

        Ich rodziny gromadzą się w szkolnej sali gimnastycznej. Już wiedzą o tym, co zaszło. Czekają na potwierdzenie oraz na informację, który z dwudziestu uczestników zespołu przeżył, bo tak stoi w wiadomości : jeden, tylko jeden przeżył.

        Kiedy Brendan wchodzi do sali i okazuje się, iż to on jest tym jedynym, żony i bliscy innych chłopaków wpadają w rozpacz, płaczą i mdleją nawet.

        Zszokowany jegomość wybiega z sali, aby oddać się spazmatycznym szlochom - "Dlaczego ja przetrwałem, choć najmniej ze wszystkich zasłużyłem sobie na taki przywilej ?", dopada go żona Marsha i pomaga zebrać się do kupy przekonując do zaakceptowania tragicznego szczęścia, jakby również sobie samej ordynując lekarstwo w obliczu śmierci męża.

        Epilog rozgrywa się w trzy lata po feralnym dniu.

        Brendan przyprowadza swoją córkę pod jałowiec, drzewo-pomnik, które kiedyś uratowali przed ogniem, a jakie uzyskało teraz status nieoficjalnego miejsca kultu poświęconego Granite Mountain Hotshots. Sa tam ich portrety, pamiątki, kwiaty i inne dowody pamięci od rodziny i przyjaciół.

        Amanda Marsh jeżdząc konno po zielonej okolicy, widzi dzikie konie na wzniesieniu górskim. Patrzy na nie porozumiewawczo. Obraz symboliczny, komentarza raczej nie wymagający, a wobec opisywanych wydarzeń, również i możliwą krytykę czyniący zbyteczną.

        Przy muzyce, po zakończeniu akcji filmu, pojawiają się fotografie wszystkich zmarłych w akcji strażaków, wraz z rodzinami, dziećmi, w sytuacjach domowych, zawodowych i wszelakich.

        Cześć i chwała bohaterom, można powiedzieć.

        Chwała również aktorom i reżyserowi [Joseph Kosinki] za utrzymanie na wodzy narzucających się, zapewne ?, czasami ?, skłonności do ewentualnego podlania historii sosem elegijnej ckliwości, dzięki czemu film do końca trzyma dobry poziom rzeczowej narracji, atrakcyjnej dynamiki oraz dyskretnej emocjonalności, w zakresie stanowczo niezbędnym.

        Brawo ! :]

        www.youtube.com/watch?v=EE_GY6zccqc








    • grek.grek 16:00 Kultura "Dama z Szanghaju" [1947] 04.03.21, 09:11
      Kanon kina noir, w reżyserii Orsona Wellesa.

      Nie mam nic przeciwko, ale Welles - od początku do końca, wedle własnej wizji i niczyjej innej, i on właśnie zapewnia mu miejsce wśród mistrzów kina - nakręcił jeden film , dopiero z jego udziałem przegląd kina jego autorstwa zyskuje wybitną renomę, a przydałby się seans "Obywatela Kane'a", bo o ile mamy go w archiwum, to jednak, jeśli dobrze pamiętam, nie za sprawę telewizyjnego pokazu. Z pozostałych nakręconych filmów, sam Welles chyba z żadnego nie był zadowolony, przy bardzo niewielu miał wolną rękę jako reżyser, a te najcenniejsze projekty pozostały w fazie planów i marzeń, jeśli wierzyć jemu samemu i tym, co go znali najlepiej.

      Tutaj mamy klasyczne kino noir, z głównym bohaterem, poszukującym zajęcia poczciwym marynarzem, za sprawę urodziwej i pełnej uroku femme fatale wplątanym w dziką awanturę kryminalną opartą o niezawodne filary : zbrodnię, podstęp, kłamstwo, namiętność, zdradę i pieniądze.
      Marynarza gra sam Welles, partneruje mu olśniewająca Rita Hayworth.

      Mieliśmy przyjemność rozmawiać o filmie, pamiętam ostrożną ocenę Siostry i uwagę Barbasi, jak to producent filmu oferował 5 tysięcy dolarów każdemu, kto wyjaśni mu, o co, do diaska, chodzi w tym filmie ;]

      5 wątek od góry w archiwizacji :

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,156070175,156070175,Ojej_co_tu_wybrac_2015_1_vol_51_.html?s=2#p156314865
      • grek.grek 9:15 Kultura "Dama z Szanghaju" [1947] 05.03.21, 09:02
        Powtórka z wczoraj, szybka jak... szybkościomierz ;]
    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Prawo Bronxu" [1993] 04.03.21, 09:17
      Znów na afiszu :]

      Reżyserski debiut Roberta De Niro, skromnie obsadzonego przez siebie samego w drugoplanowej roli :]

      Klimaty zdecydowanie nawiązujące do filmów, w których osobiście brał udział i odnosił w nich swoje największe aktorskie sukcesy.

      Akcja dzieje sie we włoskiej dzielnicy Bronxu, w pieczołowicie zasygnalizowanych latach 50-tych, a przekaz jest nieoczywisty całkiem.

      Oto mamy bowiem bohatera, który już jako 8-latek bardziej podziwia bossa gangsterskiej kliki z sąsiedztwa niż piłkarzy, bejsbolistów czy nawet własnego ojca.

      Ojciec [sam De Niro] pracuje uczciwie jako kierowca miejskiego autobusu i stara się trzymać syna z daleka od mafiosów, lecz to zadanie wprost niewykonalne, oni mieszkają przecież w budynku obok, a nawet nie tyle mieszkają, co mają swoją melinę , gdzie od rana do wieczora grają w kości na duże pieniądze ;]

      Każdy z tych gangsterów ma swoją tożsamośc, każdemu dopisana jest anegdota, każdy moze liczyć na prezentację, zwłaszcza ten jegomość który przynosi pecha ;]

      Mały Calogero nie chce być mistrzem piłki, chce być jak Sonny, lider mafiosów. Naśladuje jego gesty, styl, jegomość mu imponuje.

      Calogero zaczyna imponować Sonny'emu, gdy jako świadek popełnionego w biały dzień na ulicy zabójstwa, nie wskazuje go policji jako oczywistego winnego.

      Sonny zaprasza go, traktuje specjalnie, pozwala zarobić, co wprawia w zdumienie rodziców, a ojca wprost upokarza, bo malec nosząc napoje i robiąc za maskotkę podczas gry w kości zarabia więcej niż ojciec wyciąga za kółkiem.

      Próba odseparowania chłopca od złego towarzystwa skazana jest na porażkę, jako nastolatek Calogero jest już kimś w rodzaju młodszego brata Sonny'ego, ewentualnie relacja ta przypomina układ z wujkiem. Ma nawet nowe imię : Si, kto mu je nadał : nie trzeba zgadywać naweet ;]

      I co ciekawe : Sonny za wszelką cenę stara się chłopca trzymać z dala od kłopotów, nie tylko od udziału w mafii, ale takze od konfliktów z czarnoskórymi z sąsiedniego kwartału, a napięcia na tle rasowym są bardzo wzmożone. Także dlatego romantyczna relacja Si z czarnoskórą dziewczyną nie ma szans na powodzenie, ale jest dobrą lekcją tolerancji.

      Generalnie, mafiano okazuje się być człowiekiem honoru i zasad, dobrym duchem dla zapatrzonego w niego dzieciaka, potrafi go czegoś nauczyć, opowiedzieć mu rzeczywistość, skierować na bezpieczną ścieżkę.

      Dobry scenariusz - wątki godne "Chłopców z ferajny" połączone z rasową odmianą coming of age movie i komentarzem do przemian społecznych lat 50- i 60-tych - oraz cenna rola Chazza Palminteriego, ktory mafię zna od środka ;]
    • grek.grek 21:30 TVN7 "Legendy ringu" [2013] 04.03.21, 09:24
      Pan Stallone grał Rocky'ego, pan De Niro - Jake'a La Mottę, obaj mają więc doświadczenie ringowe, jesli tak to można określić ;']
      W "Legendach" spotykają się jako bokserscy emeryci, ładniej : old-timerzy ;), którzy za młodu stoczyli dwa pojedynki, wygrali po jednym, a teraz - skoro biznes sportowy zarabia na odgrzewanych kotletach ;) - dostają propozycję trzeciej walki, rozstrzygającej ostatecznie o tym, kto jest lepszy.
      Istotne znaczenie ma również fakt, że obaj rywalizowali o względy tej samej pani [Kim Basinger], która jednego zdradziła dla drugiego, czego zdradzony zdrajcy do dziś zapomnieć nie potrafi.

      Panowie nie są w bokserskim rytmie treningowym, więc muszą zrzucić rdzę, przy okazji dowiadując się paru nieprzyjemnych prawd na temat zgodności stanu swojego ciała z wymową metryki ;], walkę trzeba wypromować, dopiąć budżet, co również niesie rzetelną obietnicą poważnych perturbacji, jako że menadżerowie biorący się za ten sportowy event do wybitnych w branży nie należą, słowem : sporo tutaj komizmu sytuacyjnego, namysłu nad czasem swym zębem nadgryzającym nawet najtrwalsze ludzkie pancerze, a i boksu nie zabraknie, bo pojedynek jednak się odbędzie, realizacja zaś przybiera charakter transmisji telewizyjnej live ;]

      Słowem : niezłe kino... wspomnieniowe ;] Trudno bowiem na głównych bohaterów nie patrzeć przez pryzmat ikonicznych ról zaangażowanych aktorów.

      Dwóch bokserów po 60-tce, fakt że kiedyś cenionych w branży, ma problemy finansowe i z pomocą gadatliwego czarnoskórego promotora decydują się na trzeci pojedynek, który ma wyłonić tego lepszego.

      Cała sprawa ma podtekst osobisty, bo Kid [De Niro] uwiódł wtedy dziewczynę Razora [Stallone], przez co animozje między nimi przekroczyły wszelkie dopuszczalne w świecie biznesu sportowego normy.

      Panowie nadal się nie lubią, zaczepny Kid nadal przycina równo bardziej opanowanemu i dojrzalszemu Razorowi, znów pojawia się Sally [Kim Basinger, dla której czas się chyba zatrzymał].

      Początkowo wokół walki panuje dyskretna cisza, przerywana co najwyżej śmiechem dziennikarzy i ludzi z branży, którzy są pewni, że obaj panowie nie przetrwają tych 12 rund w ringu, i to bez zadawania i odbierania ciosów ;]

      Ale z czasem, głównie z powodu kolejnych mniejszych lub większych ekscesów podczas spotkań promocyjnych [np. nokaut na pyskatym zawodniku MMA albo skoki ze spadochronem zakończone dość kłopotliwym lądowaniem wśród przekąsek na szwedzkim stole albo na samochodzie] oraz wcale nie pokazowych kłótni między bokserami, wydarzenie zaczyna przyciągać widownię, a bilety idą jak woda.

      Panowie przykładają się do treningów i diety, choć oczywiście zaczynają od zachowań zupełnie komicznych i sugerujących, że po pierwszej rundzie będą potrzebowali wsparcia z respiratora.

      Równolegle do pracy nad kondycją, biegną wątki prywatne : Razor wyciąga z domu seniora swojego trenera, zażywnego starszego pana z aparatem słuchowym, który ciagle mysli o seksie i koniecznie chce wiedzieć, dlaczego Razor nie ma w domu telewizota; sam pan bokser z kolei, chce się dowiedziec, dlaczego Sally 30 lat temu zdradziła go z Kidem oraz jakie są szanse na to, że dziś mogliby zostać wreszcie parą, czyli małzeństwem.

      Kid poznaje syna swojego i Sally [owoc ich romansu], który obejmuje posadę jego trenera , gdyż zna się na sporcie i trenuje footballowy team na uniwersytecie, wcześniej sam boksował amatorsko. Niebawem przedstawia mu.. wnuka, wygadanego 9-latka z którym Kid łapie dobry kontakt [momentami aż za dobry, jak wtedy gdy chłopak nakrywa dziadka in flagranti z jakąś panią na tylnym siedzeniu auta, którym w dodatku sam chce odjechać].

      A w tle uwija się hałaśliwy promotor [gra go Chris Rock], który marzy tylko o tym, by na całej gali zarobić fortunę i odkuć się za wiele chudych lat.

      Słowem, trochę zabawy, trochę boksu, parę pierwszorzędnych nokautów ;], wątki podnoszące znaczenie i role rodziny.

      A finałowa gala boksu w oprawie godnej prawdziwego wydarzenia sportowego, zapewne widownia w szczelnie wypełnionej hali bawiła sie świetnie biorąc udział w filmowej inscenizacji :]

      Stallone pokpiwa sobie z filmów o Rockym [np. pije rano surowe jajka, owszem, ale z trudem powstrzymując wymioty, a kiedy trener zabiera go do rzeźni- szykuje się do okładania pięsciami półtuszy wiszących na haku, od czego starszy pan zaraz go odwodzi : "Zwariowałes ? To niehigieniczne. Przyszliśmy tu po jedzenie"], De Niro drwi ze swojej kreacji we "Wściekłym byku", zamiast furiata La Motty proponuje gościa, ktory swoim sposobem bycia przypomina raczej wujaszka z wąsem sypiącego aluzyjnymi żarcikami na weselisku :]

      Wszyscy się dobrze bawią, walkę wygrywa... tego akurat nie zdradzę, choć koniec końców nie ma to już najmniejszego znaczenia ;]

      Całkiem zabawny, luźny film, ewidentna oraz modna ostatnio satyra na "ejdżyzm".

      Reżyseria : Peter Segal.

    • grek.grek 21:30 Kultura "Miłość po południu" [1957] 04.03.21, 09:33
      A to ci dopiero ! :]

      Komedia Billy'ego Wildera, w rolach głównych : Audrey Hepburn i Gary Cooper, a także Maurice Chevalier :]

      Oto w scenografii Paryża pan detektyw z polecenia męża śledzi podejrzewaną o zdradę żonę. Odkrywa jej romans z amerykańskim kochankiem.

      Mąż chce sprawę rozwiązać po męsku, ale kochankowi udaje się uciec z kraju, dzięki tajnemu powiadomieniu przez córkę detektywa.

      Po odczekaniu roku na banicji, kochanek wraca do Francji i próbuje odnaleźć kobietę, dzięki której wciąż ma zaszczyt znajdować się wśród żywych ;]

      Rzecz prosta, po nitce do kłębka - musi trafić do biura detektywa.

      Voila :]

      Scenariusz oparty na powieści Claude'a Aneta.

      Cóż tu więcej można dodać we wstępniaku, komedia mistrza seansem obowiązkowym ! ;]

      • grek.grek 2:25 Kultura "Miłość po południu" [1957] 05.03.21, 10:24
        Bardzo nocny replay :]

        Czy oglądaliście wczoraj, Czcigodni ?
    • grek.grek 21:40 TV4 "Dziś 13, jutro 30" [2004] 04.03.21, 09:45
      Marzenia się spełniają, czasami nawet takie karkołomne, jak na pstryk! przejście z beztroskiej nastoletności w wiek podeszły ;]

      Bohaterka filmu ma lat trzynaście, ale zamiast w pełni cieszyć się zaletami takiego stanu rzeczy, usilnie pragnie przyspieszyć tempo dorastania i mieć lat trzydzieści, co w końcu uzyskuje materialną formułę.

      Jako trzydziestolatka jejmość ma dokładnie to, czego życzyła sobie mieć w wieku 13 lat : tam nie szło jej w szkole, tutaj ma świetną posadę w ważnej firmie, tam nie mogła się wydostać spod rodzicielskiej kurateli, tutaj może robić co się jej podoba, tam wybrany chłopak nie zwracał na nią uwagi, tu zaś jej narzeczony gra w hokejowej drużynie, tam nie za bardzo dogadywała się z otoczeniem, a tutaj wszyscy ją lubią.

      Wkrótce jednak wiek dorosły i związane z nim obowiązki dają o sobie znać, a pani - a to zdziwienie ;) - koniec końców, zawsze wracamy do tamtych lat i jakiekolwiek by nie były, ich wspomnienie działa niezawodnie:] - zaczyna jednak tęsknić za dzieciństwem.

      Pewnie miotana nostalgią, próbuje odnaleźć tego chłopaka z trzynastoletnich marzeń. Co też zamierza odkryć za pomocą spotkania z nim ?

      Grają : Jennifer Garner, Mark Ruffalo, Judy Greer.
      Reżyseria : Gary Winick.

      Powtórka : niedziela, 16:55.
    • grek.grek 22:35 Stopklatka "Wróg u bram" [2001] 04.03.21, 09:51
      Ciągle grają ;]

      Ponieważ jakże to stylowe kino !

      Rzeczywistość wojenna na gruzach zrujnowanego Stalingradu prezentuje się arcyatrakcyjnie, fotogenicznie, wiarygodnie.

      A wśród tych dekoracji pojedynek snajperów : rosyjskiego bohatera narodowego Zajcewa, niewykształconego chłopaka z dalekiej prowincji, skromnego i zakłopotanego swoim sukcesem jaki zapewnia mu propaganda radzieckich sztabowców codziennie informująca obywateli o rekordach strzeleckich w zabijaniu okupantów, oraz niemieckiego majora Koeinga, wyrafinowanego arystokraty, eleganta, ale jednocześnie zawodnika zdolnego do każdego podstępu celem wywabienia i ustrzelenia przeciwnika, na co nalega dowództwo widząc w wyeliminowaniu radzieckiego rekordzisty istotny element gry psychologicznej z armią i społeczeństwem wroga.

      Obaj zołnierze również grają psychologicznie, a reżyser Jean Jacques Annaud wybornie przygotowuje scenografię oraz przebieg kolejnych rund tej pasjonujacej potyczki, a bynajmniej nie jes to zadanie łatwe. Przy okazji mozna się zapoznać z całą baterią informacji o technice działania snajperów wojskowych :]

      W tę akcję wplecione zostają wątki uczuciowe, zwłaszcza trójkąt miłosny jaki tworzą Zajcew, jego przyjaciel i dziewczyna, w której obaj są zakochani.

      Major raczej nie romansuje, ale strategicznie myśli, jak dopaść przeciwnika, przy czym jest to coś w rodzaju rywalizacji sportowej, obaj rywale mają do siebie respekt, a nawet wzajemny szacunek dla swego wyszkolenia i umiejętności. Kłopot w tym, że to nie Igrzyska ani mistrzostwa świata, lecz wojna, więc w ich walce trup osób trzecich ściele się gęsto.

      Oczywiście, w pewnym momencie granicę pewnej przyzwoitości, nawet w ramach wojennych realiów, przekracza major, więc Zajcew ma zielone światło na zwycięstwo, którego od początku możemy być pewni, a dzięki zastosowaniu wyżej sygnalizowanego chwytu, zyskuje ono również rangę moralną.

      Warto zwrócić też uwagę na scenę szturmu radzieckich wojsk atakujących przedmieścia Stalingradu, metoda działania jaką narzuca rekrutom generalicja, a wykonuje kadra oficerska, zakrawa na ludobójstwo : jeden karabin na dwóch, siłą wręcz pędzenie na stanowiska maszynowych karabinów niemieckich, a samemu czuwanie z tyłu i rozstrzeliwanie każdego który pod gradem kul cofnie się. Bandytyzm.

      Scena przypomina nieco, choć nie posiada takiego rozmachu, wybitną sekwencję z "Szeregowca Ryana", ale jakże inny jest jej wydźwięk moralny.

      Grają : Jude Law, Ed Harris, Joseph Fiennes, Rachel Weisz.

      Klasa !, wg mnie :]
      • grek.grek 20:00 Stopklatka "Wróg u bram" [2001] 21.03.21, 09:18
        Chętnie ostatnio pokazywany, w marcu po raz drugi. :]

        ?Gdyż jakże to stylowe kino !

        Rzeczywistość wojenna na gruzach zrujnowanego Stalingradu prezentuje się arcyatrakcyjnie, fotogenicznie, wiarygodnie.

        A wśród tych dekoracji pojedynek snajperów : rosyjskiego bohatera narodowego Zajcewa, niewykształconego chłopaka z dalekiej prowincji, skromnego i zakłopotanego swoim sukcesem jaki zapewnia mu propaganda radzieckich sztabowców codziennie informująca obywateli o rekordach strzeleckich w zabijaniu okupantów, oraz niemieckiego majora Koeinga, wyrafinowanego arystokraty, eleganta, ale jednocześnie zawodnika zdolnego do każdego podstępu celem wywabienia i ustrzelenia przeciwnika, na co nalega dowództwo widząc w wyeliminowaniu radzieckiego rekordzisty istotny element gry psychologicznej z armią i społeczeństwem wroga.

        Obaj zołnierze również grają psychologicznie, a reżyser Jean Jacques Annaud wybornie przygotowuje scenografię oraz przebieg kolejnych rund tej pasjonujacej potyczki, a bynajmniej nie jes to zadanie łatwe. Przy okazji mozna się zapoznać z całą baterią informacji o technice działania snajperów wojskowych :]

        W tę akcję wplecione zostają wątki uczuciowe, zwłaszcza trójkąt miłosny jaki tworzą Zajcew, jego przyjaciel i dziewczyna, w której obaj są zakochani.

        Major raczej nie romansuje, ale strategicznie myśli, jak dopaść przeciwnika, przy czym jest to coś w rodzaju rywalizacji sportowej, obaj rywale mają do siebie respekt, a nawet wzajemny szacunek dla swego wyszkolenia i umiejętności. Kłopot w tym, że to nie Igrzyska ani mistrzostwa świata, lecz wojna, więc w ich walce trup osób trzecich ściele się gęsto.

        Oczywiście, w pewnym momencie granicę pewnej przyzwoitości, nawet w ramach wojennych realiów, przekracza major, więc Zajcew ma zielone światło na zwycięstwo, którego od początku możemy być pewni, a dzięki zastosowaniu wyżej sygnalizowanego chwytu, zyskuje ono również rangę moralną.

        Warto zwrócić też uwagę na scenę szturmu radzieckich wojsk atakujących przedmieścia Stalingradu, metoda działania jaką narzuca rekrutom generalicja, a wykonuje kadra oficerska, zakrawa na ludobójstwo : jeden karabin na dwóch, siłą wręcz pędzenie na stanowiska maszynowych karabinów niemieckich, a samemu czuwanie z tyłu i rozstrzeliwanie każdego który pod gradem kul cofnie się. Bandytyzm.

        Scena przypomina nieco, choć nie posiada takiego rozmachu, wybitną sekwencję z "Szeregowca Ryana", ale jakże inny jest jej wydźwięk moralny.

        >Grają : Jude Law, Ed Harris, Joseph Fiennes, Rachel Weisz.

        Klasa !, wg mnie :]
      • grek.grek 22:45 Stopklatka "Wróg u bram" [2001] 27.03.21, 09:55
        Także powtórka. Trzeci seans w marcu ;]


        >Jakże to stylowe kino !

        Rzeczywistość wojenna na gruzach zrujnowanego Stalingradu prezentuje się arcyatrakcyjnie, fotogenicznie, wiarygodnie.

        A wśród tych dekoracji pojedynek snajperów : rosyjskiego bohatera narodowego Zajcewa, niewykształconego chłopaka z dalekiej prowincji, skromnego i zakłopotanego swoim sukcesem jaki zapewnia mu propaganda radzieckich sztabowców codziennie informująca obywateli o rekordach strzeleckich w zabijaniu okupantów, oraz niemieckiego majora Koeinga, wyrafinowanego arystokraty, eleganta, ale jednocześnie zawodnika zdolnego do każdego podstępu celem wywabienia i ustrzelenia przeciwnika, na co nalega dowództwo widząc w wyeliminowaniu radzieckiego rekordzisty istotny element gry psychologicznej z armią i społeczeństwem wroga.

        Obaj zołnierze również grają psychologicznie, a reżyser Jean Jacques Annaud wybornie przygotowuje scenografię oraz przebieg kolejnych rund tej pasjonujacej potyczki, a bynajmniej nie jes to zadanie łatwe. Przy okazji mozna się zapoznać z całą baterią informacji o technice działania snajperów wojskowych :]

        W tę akcję wplecione zostają wątki uczuciowe, zwłaszcza trójkąt miłosny jaki tworzą Zajcew, jego przyjaciel i dziewczyna, w której obaj są zakochani.

        Major raczej nie romansuje, ale strategicznie myśli, jak dopaść przeciwnika, przy czym jest to coś w rodzaju rywalizacji sportowej, obaj rywale mają do siebie respekt, a nawet wzajemny szacunek dla swego wyszkolenia i umiejętności. Kłopot w tym, że to nie Igrzyska ani mistrzostwa świata, lecz wojna, więc w ich walce trup osób trzecich ściele się gęsto.

        Oczywiście, w pewnym momencie granicę pewnej przyzwoitości, nawet w ramach wojennych realiów, przekracza major, więc Zajcew ma zielone światło na zwycięstwo, którego od początku możemy być pewni, a dzięki zastosowaniu wyżej sygnalizowanego chwytu, zyskuje ono również rangę moralną.

        Warto zwrócić też uwagę na otwierającą film scenę szturmu radzieckich wojsk atakujących przedmieścia Stalingradu, metoda działania jaką narzuca rekrutom generalicja, a wykonuje kadra oficerska, zakrawa na ludobójstwo : jeden karabin na dwóch, siłą wręcz pędzenie na stanowiska maszynowych karabinów niemieckich, a samemu czuwanie z tyłu i rozstrzeliwanie każdego który pod gradem kul cofnie się. Bandytyzm.

        >Scena przypomina nieco, choć nie posiada takiego rozmachu, wybitną sekwencję z "Szeregowca Ryana", ale jakże inny jest jej wydźwięk moralny.

        Grają : Jude Law, Ed Harris, Joseph Fiennes, Rachel Weisz.
    • grek.grek 23:00 TV6 "Czerwony świt" [2012] 04.03.21, 09:53
      Remake filmu z 1984 roku, powstałego na potrzeby propagandy zimnowojennej, bo jak inaczej zakwalifikować fabułę opisującą inwazję wojsk radzieckich na Amerykę, podczas której stawiają czoło sowieckim wojakom wzmożeni patriotycznie uczniowie liceum ? Absurd ciężkiego kalibru :]

      Lecz, co tam, betka ! : w nowej wersji Ameryka pada ofiarą najazdu, uwaga : Koreańczyków z Północy ;] W jaki sposób wdarli się wraz z wyposażeniem na teren Ameryki ? Założyli czapki-niewidki ?

      Oczywiście, walkę zbrojną podejmują młodziaki z małego miasteczka. Schemat pozostaje nienaruszony, podobnie jak nonsens przedstawienia ;]

      Reżyseria : Dan Bradley.
    • grek.grek 23:10 Polsat "Spadkobiercy" [2011] 04.03.21, 10:07
      Oscarowy scenariusz adaptowany z powieści Kaui Hart Hemmings.

      Reżyseruje Alexander Payne.

      W scenografii Hawajów rozegrany komediodramat : pan prawnik właśnie przygotowuje transakcję swojego życia - chce sprzedać działkę po swoich krewniakach bogatemu inwestorowi planującemu postawić na niej aquapark czy hotel, czy jakąś inną kurę do znoszenia złotych jaj :"]

      Nieoczekiwanie jednak żona pana prawnika ulega wypadkowi i jegomość musi się zająć dwójką swoich małzeńskich dzieciaków, a także stanąć twarzą w twarz z prawdą o podwójnym życiu swojej połowicy, jakie prowadziła przez szereg ostatnich lat.

      W obsadzie : George Clooney, Patricia Hastie, Matthew Lillard.

      Swego czasu pisaliśmy o filmie :]

      Mozambique :

      2 od dołu :

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,155729342,155729342,Ojej_co_tu_wybrac_2014_12_vol_49_.html?s=1#p155899787

      Oraz Siostra i niżej podpisany :] :

      9 z góry :

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,150354644,150354644,Ojej_co_tu_wybrac_2014_4_vol_42_.html?s=1#p150619169


    • grek.grek 23:45 TVP2 "Ośmiorniczka" [1983] 04.03.21, 10:08
      007 znów w akcji ! :]

      Lekkość, humor, zmrużone oko [przepisowo jedno, gdyż drugim Bond zawsze wypatruje ukrytego wroga ! ;)], krajobrazy Indii, miejscowa flora i fauna, uliczna pstrokacizna i wszelkiego rodzaju egzotyka, pałace z żyrandolami, dziewczyny w bikini oraz oczywiście groźny przeciwnik planujący rozpętanie III wojny światowej :]

      Bond w przebraniu goryla, Bond licytuje przy karcianym stole, Bond jako klaun, Bond robi w konia kubańskich kidnaperów, Bond walczy na dachu pędzącego pociągu, Bond używa w celach bojowych rakiety tenisowej, Bond wygrywa z nożownikiem klasy światowej, mimo że został trafiony czterema sztyletami, na szczęscie tylko w koszulę ;]

      Pyszna zabawa, tempo, beztroskie igranie z sensem, wybuchające zegarki, taki Bond zdobył serca widowni :]

      W roli głównej Roger Moore, w roli tytułowej - Maud Adams, w roli czarnego charakteru - Louis Jordan.

      Reżyseria : John Glen.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka