frank_76
04.02.05, 00:12
Od razu zastrzegam, że bardzo lubię Fronczewskiego, to jeden z moich
ulubionych aktorów. Mam tylko taką wątpliwość, po kiego narząda męskiego
opowiedział tę swoją historyjkę u Lisa, do tego w dość nerwowej konwencji z
bezpośrednim cytowaniem wulgarnych wyrazów? Czyżby "uderz w stół..."? Lekki
dysonans poznawczy odczułem, jak go oglądałem... :-/