Gość: Anglik
IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl
11.08.02, 20:31
Pan Jarek Mikołajewski pastwi się w Telewizyjnej nad spotem reklamowym
szamponu Shamtu, ale pomija akurat to, co dla mnie osobiście jest w tej
reklamie najbardziej uwłaczające: utrwalanie w świadomości milionów widzów
błędnej językowo formy mianownika "pomarańcz". Ludzie! Mówi się
POMARAŃCZA! "Pomarańcz" to może np. zabraknąć w sklepie (albo "pomarańczy"),
bo dopełniacz liczby mnogiej dopuszcza taką dowolność.
Ktoś ostatnio zwrócił uwagę (może właśnie na tym forum?) na wyraz "biesiadaj"
zamiast poprawnego "biesiaduj" w reklamie jednego z piw, co prawda reklamie
zewnętrznej, nie telewizyjnej. Myślicie, że to celowy kalambur (że
niby "siadaj z nami do biesiady")?
A kto przypomni inne błędy tego typu?
Nawiasem, jeśli chodzi o uwagi nt. Clairolu, to dziwi mnie spóźniona reakcja
na tę reklamę - nie zmienia się ona od lat, a już chyba ze 2 lata temu na
zachodzie została uznana za najgorszy spot roku. Nowsza wersja, pokazywana na
Wyspach Brytyjskich, jest jeszcze gorsza, i - jadąc wyraźnie na
sukcesie "Ally McBeal" - pokazuje scenkę z panią adwokat w sądzie, której 3
półnagich młodzieńców zaczyna myć włosy podczas procesu, na co pani sędzia
wali młotkiem w ławę i krzyczy: "ORDER! Order me some of this shampoo".
(Konia z rzędem temu, komu uda się ten dowcip przełożyć).
Swoją drogą, czy ktoś z Was widział kiedyś w samolotowej toalecie
klawisz "INTERCOM"? ;)
Cóż, albo w Clairolu nie uczą się na błędach, albo jest to najlepszym dowodem
na to, że w reklamie nie liczy się, jak się o niej mówi, byle się mówiło.