riki_i
02.07.07, 23:29
Smrodliwy klip
Gdańsk i Sopot nakręciły wspólnie film propagujący sprzątanie po
czworonogach. Paweł Konjo Konnak, który w klipie zagrał główną rolę,
przekonuje do czystości, nurzając się w fekaliach
Kadr z teledysku: Konjo zbliża się do fontanny Neptuna. Sopocka ulica
Bohaterów Monte Cassino, potem molo. Kolejny kadr - gdańskie stare miasto.
Plaże i ulice roją się od psów. Gdy na dole ekranu pojawia się tekst: "Gdy
wychodzimy na spacer...", oglądamy czarnego kundelka sikającego pod fontanną
Neptuna. Wokół pełno psich kup. Wreszcie pojawia się Konjo w pomarańczowych
rybaczkach, czapeczce z daszkiem i dużych okularach przeciwsłonecznych,
lawirujący między odchodami. "Można się przewrócić" - napis zwiastuje porażkę
artysty, który ląduje w psich kupach - "wszędzie załatwiają swoje potrzeby".
Tu realizatorzy nie szczędzą szczegółów. Oglądamy, jak zwierzaki załatwiają
się, a kamera najeżdża na pokaźną kupę. Teraz czas na nauczkę. Jedną z
właścicielek czworonoga upomina straż miejska, a potem pokazuje dozownik na
papierowe torebki przeznaczone do psich odchodów. Jedna sztuka - 50
groszy. "Sprzątajmy po swoich psach, chrońmy środowisko!" - to zdanie kończy
spot, a Konjo dumnie kroczy środkiem Monciaka. Na jego koszulce napis:
Wellcome idiots (witajcie, idioci). - Mówcie, co chcecie, to oscarowa rola
Konja, który w ubiegłym roku wziął udział w łódzkiej akcji "Posprzątaj - to
nie jest kupa roboty", nie opuszcza dobry humor. - Chyba zrobię sobie
specjalizację z psiego kału. A tak poważnie, nie boję się żadnej akcji
społecznej, szczególnie gdy łączy się z dobrą zabawą. Ważny jest cel. Dlatego
też nie wziąłem ani złotówki. TVP 3 będzie emitować klip do końca przyszłego
tygodnia.
- Trudno mówić o psich odchodach, więc postanowiliśmy dotrzeć do mieszkańców,
przymrużając oko - mówi Anna Zbierska, szefowa wydziału promocji gdańskiego
magistratu. - Problem zabrudzonych parków, trawników i chodników jest coraz
bardziej uciążliwy. Nie wspomnę o unoszącym się fetorze i "minie" na każdym
kroku, gdy topnieje śnieg.
Źródło: Metro