Dodaj do ulubionych

Latynoamerykanizacja BB

IP: *.um.ruda-sl.pl 05.06.01, 14:45
Big Brother osiągnął poziom wenezuelskiej telenoweli. Oto Miguel (Klaudiusz)
był, jak sądzili wszyscy, martwy. Odbyła się już żałobna biesiada ("BB w cztery
oczy"), Miguela opłakano, bohaterowie telenoweli szykowali się na kolejne
dramatyczne wydarzenia (nominacje). I oto nieoczekiwany zwrot akcji - Miguel
żyje!!! Tryumfalnie odradza się jak feniks z popiołów i powraca, aby zmierzyć
się ze swoim wrogiem Esmeraldą (Alicją). Esmeralda przeżywa natomiast rozterkę
moralną: ona wie, że Miguel żyje i sumienie (BB) każe jej wybrać - dobić
Miguela i oznajmić wszystkim o swoim czynie czy też oszczędzic go i zacząć
walkę od nowa. Esmeralda okazuje się jednak szlachetna i Antonio (Janusz),
Dolores (Gosia) oraz Manuela (Manuela) szaleją z radości. Dylemat Esmeraldy
polega na wolnym wyborze: Dobić Miguela i skazać się automatycznie na ostracyzm
współtowarzyszy niedoli i telewidzów czy ponownie wystawić się na ataki ww.,
przed którymi bronić się sił już coraz mniej. To jak palnąć sobie w łeb od razu
albo pozwolić strzelać do siebie i próbować uciekać zygzakiem. Doprawdy, żal
serce ściska! Jednak może o to chodzi - w końcu telenowele latynoamerykańskie
są u nas niezwykle popularne...

Wracam na forum "In vino veritas"
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka