grek.grek
14.11.08, 11:51
Zamierzałem tutaj palnąć referat na maksymalną liczbę znaków, o ile
takowa istnieje (jeśli nie, to ja bym zmusił portal do ustanowienia
limitu), ale stwierdziłem, po pierwszych dziesięciu zdaniach, że to
działanie pozbawione, w tym przypadku, sensu jakiegokolwiek.
Jak można recenzować swój ulubiony film, film nadzwyczajny w pełnym tego słowa znaczeniu, z ponadczasową rolą jednego ze swoich trzech ulubionych aktorów ? Nie da się, no way; piękną, wysmakowaną polszczyzną rzecz ujmując - d.pa blada.
Z podziwem czytałem na jakimś portalu recenzję gościa, który na topie ma "Reqiuem dla snu" - praca magisterska niemalże :) Aberracja jakaś...
To tak jakby pisać wypasiony list z podziękowaniami dla kogoś, kto wam uratował życie :) Niepoważne. Poza "dziękuję", poza wymownym spojrzeniem, uściskiem dłoni - reszta jest kiczem, nadmiarem, mnożeniem bytów ponad potrzebę. To tak jakby opisywać zmarłego jedynego przyjaciela popisując się finezją i doborem słów, kiedy lepiej trzymac dziób na kłódkę.
I o Papillonie, w d.pę, nie będę pisał, powiem jak Matthew Mc Conaughey w "Czasie zabijania" : zgaście światło, szeroko zamknijcie oczy i se to obejrzyjcie, po prostu.
Tym, co nie widzieli jeszcze i teraz mają okazję po raz pierwszy zobaczyć powiem, że są farciarzami. Pierwszy raz, to jest to :)
Ale hola, nie macie nade mną przewagi, bo dla mnie każdy raz jest pierwszy :)) - dlatego nie mam tego filmu na kasecie/płycie.
Oglądanie go co tydzień zbanalizowałoby jego rangę :)
Inna sprawa, że Polsat przegina zdrowo - dlaczego tyle dobrych
filmów ląduje na TV 4 (który odbieram nienajlepiej, he he) ? :)
TV 4, sobota 20:00.