Gość: edi
IP: *.chello.pl
06.06.06, 16:05
Co myślicie o mojej sytuacji?
Mężczyzna, 27 lat z samochodem, praca w firmie montującej okna.
Zakres obowiązków: w biurze przyjmowanie telefonów (wielu), maili, wyceny
zleceń, umawianie klientów i ustawianie brygad montażystów (terminy itp),
odbiór transportów (pomaganie rozładować i sprawdzenie ilości), wydanie
towaru monażystom na zlecenie, na wyjeździe pomiar i podpisanie umowy (ew.
rat), odpowiadanie na pytania.
Godziny pracy: 8-17 + jak ewentualnie klient może tylko później to i 19-ta, w
soboty 8-14, żadnych wolnych czy urlopów.
Forma zatrudnienia: najpierw czarno, potem najniższa krajowa, potem czarno, w
końcu działalnośc gospodarcza z fakturą (praca od czerwca 2002).
Wynagrodzenie: 1800 + zwrot za paliwo (tylko paliwo bo jak trzeba olej czy
klocki wymienić to nikogo nie interesing że samochód się zużywa), do tego
muszę opłacić ZUS 280 zł i VAT z faktury na 800 czyli 176, zostaje 1344
wypłacane w ratach (ale w ciągu następnego całego miesiąca jest).
Uciekać stamtąd? Bo żona mi wierci dziurę w brzuchu...