parrotka
07.11.06, 02:04
Czytam te posty i tak się zastanawiam - po co wszyscy się biją o te wielkie
molochy,w których nikt nikogo nie szanuje????? Ja dzień przed obroną dostałam
staż w małej kancelarii prawnej. Od razu rzucono mnie na głęboką wodę i po
roku miałam spore doświadczenie. Otworzyłam swoje biuro doradztwa prawnego -
sama robię wszystko, nikt mną nie pomiata i nie mówi co mam robić, a czego
nie, na klientów nie narzekam - polecają sobie moje biuro, adwokaci i radcy
ze mną wspólpracują i w razie co klient ma reprezentację i co najważniejsze -
to JA wybieram adwokatów i radców, a nie ONI MNIE. Poza tym mam drugą pracę
na kontrakcie menedżerskim jako kierownik działu prawnego w pewnej firmie i
też sama sobie na to zapracowałam początkowo prowadząc obsługę prawną tej
firmy. Piszę sobie spokojnie doktorat, gdzieniedzie udzielam porad jako
wolontariusz, mam 25 lat i 6 letniego synka. A przede wszystkim mam
SATYSFAKCJĘ Z PRACY! Oczywiście aplikacja jest naturalną koleją losów
większości prawników, ale ja cały czas nie mogę zrozumieć zachłystywania się
tymi wielkimi sieciowymi kancelariami, gdzie młody prawnik jest zerem do
parzenia kawy, bądź wychodzenia z psem partnera. Czy to nie jest wyzbywanie
się włąsnej godności? Ja wiem co potrafię i jest to doceniane,ale jestem na
swoim i nikt się nade mną nie pastwi. A doświadczenie i tak zdobywam,w końcu
współpracuję z adwokatami i radcami:) Podzielcie się ze mną proszę swoimi
opiniami