Dodaj do ulubionych

Po co Wam praca w wielkiej kancelarii??????

07.11.06, 02:04
Czytam te posty i tak się zastanawiam - po co wszyscy się biją o te wielkie
molochy,w których nikt nikogo nie szanuje????? Ja dzień przed obroną dostałam
staż w małej kancelarii prawnej. Od razu rzucono mnie na głęboką wodę i po
roku miałam spore doświadczenie. Otworzyłam swoje biuro doradztwa prawnego -
sama robię wszystko, nikt mną nie pomiata i nie mówi co mam robić, a czego
nie, na klientów nie narzekam - polecają sobie moje biuro, adwokaci i radcy
ze mną wspólpracują i w razie co klient ma reprezentację i co najważniejsze -
to JA wybieram adwokatów i radców, a nie ONI MNIE. Poza tym mam drugą pracę
na kontrakcie menedżerskim jako kierownik działu prawnego w pewnej firmie i
też sama sobie na to zapracowałam początkowo prowadząc obsługę prawną tej
firmy. Piszę sobie spokojnie doktorat, gdzieniedzie udzielam porad jako
wolontariusz, mam 25 lat i 6 letniego synka. A przede wszystkim mam
SATYSFAKCJĘ Z PRACY! Oczywiście aplikacja jest naturalną koleją losów
większości prawników, ale ja cały czas nie mogę zrozumieć zachłystywania się
tymi wielkimi sieciowymi kancelariami, gdzie młody prawnik jest zerem do
parzenia kawy, bądź wychodzenia z psem partnera. Czy to nie jest wyzbywanie
się włąsnej godności? Ja wiem co potrafię i jest to doceniane,ale jestem na
swoim i nikt się nade mną nie pastwi. A doświadczenie i tak zdobywam,w końcu
współpracuję z adwokatami i radcami:) Podzielcie się ze mną proszę swoimi
opiniami
Obserwuj wątek
    • Gość: pola Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? IP: *.crowley.pl 07.11.06, 09:36
      ale skad to przekonanie, ze w duzych kancelariach regula jest 'pomiatanie'
      pracownikami, a praca mlodszych prawnikow polega na parzeniu kawy? jak
      rozumiem, sama nigdy w takiej nie pracowalas.
      ja pracuje akurat w srednio duzej kancelarii, gdzie jako poczatkujacy prawnik
      wykonuje merytoryczne, aczkolwiek oczywiscie nie bardzo skomplikowane zadania;
      atmosfera jest bardzo przyjazna, wszyscy siebie tu bardzo szanuja, nikt nie
      jest traktowany instrumentalnie, prace moja bardzo lubie:)
      mysle, ze nalezy powstrzymywac sie od kategorycznych sadow, jesli ma sie po
      prostu inne doswiadczenia.
      • parrotka Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? 07.11.06, 12:30
        Nie jest prawdą, że nigdy w takim molochu nie pracowałam. Nie opisaywałam
        swoich czasów studenckich, a to tam, głównie na praktykach, miałam styczność z
        takimi kancelariami. Poza tym mam mnóstwo znajomych prawników, którzy pracują w
        takich miejscach i NIKT nie jest z takiej pracy zadowolony. Oczywiście każdy
        człowiek jest inny, ja potrzebuję wyzwań, rzucenia na głęboką wodę, stawiania
        przede mną trudnych zadań, do wkonania których muszę sama poszukać
        odpowiedniego rozwiązania. Nie trafia do mnie metoda "dreptania po śladach" i
        wspinania się na szczyt po drabinkach ustalonych przez kierownictwo. Podstawową
        kwestią, która w takich miejscach doprowadzała mnie do szału było podpisywanie
        się przez pracowników "nade mną" pod wykonaną przeze mnie pracą. Bardzo często
        kierujący sam nie zna odpowiedzi na pytania, które zleca do analizy takiemu
        początkowemu prawnikowi, a później zgrywa przed klinetem doświadczonego,
        świetnego prawnika, który znalazł "takie cudowne rozwiązanie". Nie mogłam tak
        pracować. Jestem na to zbyt ambitna, ale to nie znaczy, że nigdy tego nie
        robiłam.
        Jeżeli jesteś zadowolony ze swojej pracy - to super. Najważniejsza jest
        saysfakcja z tego, co się robi

        pozdrawiam :)
        • Gość: pola Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? IP: *.crowley.pl 07.11.06, 13:29
          no to chyba przede wszystkim zalezy od tego, czym chcesz sie zajmowac: male
          kancelarie czy jednoosobowe firmy doradztwa prawnego nie zajmuja sie przeciez
          duzymi, czesto miedzynarodowymi projektami, przy ktorych masz szanse pracowac w
          wiekszych kancelariach.
          co jest ambitniejsze-praca 'na swoim' przy zwyklych, biezacych sprawach
          prawnych, czy branie udzialu w wiekszych projektach w kancelarii, to juz
          kwestia subiektywna.
          • parrotka Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? 07.11.06, 16:18
            Nie mogę się z Tobą zgodzić - właśnie przez swoje biuro rozpoczęłam współpracę
            przy obsłudze prawnej firmy zajmującej się odzyskiwaniem odszkodowań od firm
            ubezpieczeniowych. Firma się rozrasta z każdym dniem - jest ogromna ilość
            pracowników i spraw do prowadzenia. PO dwóch miesiącach zaproponowano mi
            kontrakt menedżerski jako kierownik działu prawnego - róźnica jest taka, że to
            ja o wszystkim decyduję, natomiast pracy jest mnóstwo i robimy coraz więcej
            coraz poważniejszych spraw rozszerzając swoją działalność na inne pola. Ale to
            ja mam za zadanie stworzyć profesjonalny dział prawny, wybierać do niego
            prawników, adwokatów i radców. Nie zajmuję się więc tylko "drobnicą", choć
            oczywiście takie sprawy przeważają w moim biurze. A szczytem radochy są dla
            mnie negocjacje w imieniu firm - ostatnio negocjowałam ugody, w których kwoty
            zobowiązań liczone były w setkach tysięcy. Nie czuję więc, że robię "drobnicę",
            a przy okazji mam satysfakcję, że jestem sama sobie Panią

            Pozdrawiam :)
            • Gość: prawnik Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? IP: 129.35.231.* 07.11.06, 16:45
              mnie negocjacje w imieniu firm - ostatnio negocjowałam ugody, w których kwoty
              > zobowiązań liczone były w setkach tysięcy. Nie czuję więc, że
              robię "drobnicę",
              >
              > a przy okazji mam satysfakcję, że jestem sama sobie Panią

              Magda M., to ty??? ;)))
        • Gość: anka Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.06, 21:26
          Ale wez tez pod uwage, ze nie kazdy ma 'zylke' przedsiebiorcy, a wlasna
          kancelaria to biznes jak kazdy inny, oprocz pracy prawnika trzeba nia takze
          zarzadzac jak kazda firma.

          To, ze ktos woli skoncentrowac sie na kwestiach stricte prawnych i piac sie w
          hierarchii w czyjejs firmie wcale nie swiadczy o braku ambicji, tylko po prostu
          o innych celach i predyspozycjach.
          • parrotka Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? 07.11.06, 23:57
            Nie chciałam nikogo urazić, po prostu miałam trochę doświadczenia z takimi
            firmami i zastanawiam się jak można tą pracę lubić. To wszystko. A co do firmy -
            masz rację, trzeba też mieć zmysł organzatorski :)
    • Gość: prawnik Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? IP: 129.35.231.* 07.11.06, 09:54
      I BARDZO dobrze zrobilas. Jak bym mial cofnac czas to pewnie bym zrobil
      podobnie, ale mnie porwala chec bycia wielkim i pracowac dla wielkich. Zycie
      szybko to zweryfikowalo, choc przyznaje ze kiedys to sie naprawde "zarabialo".
      Ja pamietam jak stazysta dostawal okolo 3000 na reke - to byly czasy :) Potem
      zaczelo sie dno. Slynne upadki firm, dot.comow, rewizja stawek, rezygnacja z
      placenia pensji w GBP lub USD (w przeliczeniu na pln), oraz rosnace bezrobocie.
      Potem zawalanie praca i teksty "ze na moje miejsce czeka 500 chetnych co zrobia
      to lepiej i za polowe stawki".

      No i wyjechalem. Tu gdzie jestem panuje atmosfera jak w PL 15 lat temu - chodzi
      o prace i place oczywiscie. A najwazniejsze jest dla mnie to, ze prace sie
      konczy o 17.30.
      • Gość: dasdasd Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? IP: *.gdynia.mm.pl 12.11.06, 07:57
        jakie prawo skończyłeś oraz jaką aplikacje ?? prawo dzienne ??
        • parrotka Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? 12.11.06, 08:22
          Skończyłam prawo wieczorowe w Wyższej Szkole Handlu i Prawa w Wawie. Na
          aplikację chwilowo nie miałam czasu. Będę zdawać egzaminy w przyszłym roku,
          chyba że wcześniej wyrobię się z doktoratem :)
          Pozdrawiam :)
          p.s. A jaka to różnica jakie prawo i gdzie się skończyło ?? ważne co się umie.
          • Gość: dasdas Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? IP: *.gdynia.mm.pl 12.11.06, 09:13
            chodzi o prawo miedzynarodowe handlowe gospodarcze ??
          • Gość: cabiria Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.06, 19:14
            > A jaka to różnica jakie prawo i gdzie się skończyło ?? ważne co się umie.

            oczywiscie. Ale uprawnione jest domniemanie, ze osoby, ktore koncza wydzial
            prawa na publicznej uczelni z tradycjami umieja wiecej niz osoby po szkole
            prywatnej, ktora istnieje 10 czy 15 lat.
            • parrotka Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? 13.11.06, 02:34
              To nie jest "uprawnione" domniemanie, a jedynie domniemanie. Jak na którymś
              forum już pisałam, w kancelarii, w której pracowałam byłam też koordynatorem ds
              praktyk i miałam wątpliwą przyjemność podejmowania prób w celu wykrzesania
              jakiejkolwiek logicznej wiedzy od studentów i absolwentów prawa uczelni
              państwowych, w szczególności UW. Wierzcie mi, nigdy więcej nie będę nadzorować
              praktykantów - poziom ich wiedzy woła o pomstę do nieba! Aha i wielu z nich
              dziś przygotowuję do egzaminów na sesjach :) Oczywiście to nie jest opinia o
              wszystkich, ale o przerażającej większości
              • Gość: Prawnik Po co ta sciema? IP: 129.35.231.* 13.11.06, 10:00
                1) Wszystko fajne, jestes super, masz doswiadczenie, masz firme, jestes in-
                housem, nadzorowalas praktykantow, nie moglas od nich wykrzesac wiedzy.

                2) Masz 25 lat.

                Czy te punkty powyzej nie wykluczaja sie nawzajem? ;))) Niech ocenia
                forumowicze ;)
                • parrotka Re: Po co ta sciema? 13.11.06, 14:38
                  Wyobraź sobie że się nie wykluczają :) Niektórzy na studiach zamiast imprezować
                  pracują. Na to, co osiągnęłąm w tej chwili pracowałam przez cztery lata
                  studiów. A jak masz wątpliwości to zapraszam do mojego biura, do siedziby
                  firmy, w której mam kontrakt menedżrski, bądź do ops gdzie jestem raz w
                  tygodniu,wtedy porozmawiamy o ściemach. Właśnie dlatego nie mogę znaleźć
                  praktykantów, ani stażystów - bo mają podejście takie jak Ty. Jeszcze dodam, że
                  na kilku forach udzielam tu porad. Całkowicie bezinteresownie. Zadałam proste
                  pytanie i chcę poznać opinie innych, a nie wdawać się w dyskusje na temat
                  przebiegu mojej pracy zawodowej. Gwarantuję Ci, że to nie "ściema" tylko
                  prawdziwe życie.
                  • Gość: Prawnik Re: Po co ta sciema? IP: 129.35.231.* 13.11.06, 16:16
                    Jak prawnik swiezo po studiach moze miec doswiadczenie? Aha, nawet jesli masz
                    polowe tego co opisujesz, to nie dalo by rady tego zrobic bez dobrych plecow.
                    Pytanie co sie stanie jak plecy sie skoncza.

                    A moze jestes coreczka tatusia i robisz w jego firmie? Wiesz mam kolege, co w
                    wieku 24 lat byl dyrektorem. Firma miala Prezesa - jego matke, Dyrektora - jego
                    i seketarke - jego dziewczyne.

                    Watpie zeby ktos ci w to uwierzyl, ja czegos takiego jeszcze w zyciu nie
                    widzialem, ale moze malo widzialem.

                    Niech kazdy oceni.

                    A mi to wszystko jedno, niech ci sie powodzi jak najlepiej. Tak trzymac!
                    • parrotka Re: Po co ta sciema? 13.11.06, 16:55
                      Właśnie rzecz w tym że tych pleców nie mam! Bo gdybym je miała, to nie
                      musiałabym tak zachrzaniać tylko siedziałabym na ciepłej posadce z kupą kasy i
                      wszystko miała w nosie. A doświadczenie można też zdobywać na studiach i tak
                      właśnie to bylo. Poza tym najważniejsza jest ciężka praca. Nie interesuje mnie
                      czy wierzysz, czy nie. Zaproszenie dostałeś. Ja się nie ukrywam. Można
                      sprawdzić.

                      Pozdrawiam :)
                      • Gość: szomo parrotka ściemnia to marząca o karierze studęcina IP: *.chello.pl 23.11.06, 18:03
                        • parrotka Re: parrotka ściemnia to marząca o karierze studę 23.11.06, 18:35
                          No i co? Chcesz tym tytułem wywołać nową prowokację? Szczerze - nie chce mi się
                          z Tobą dyskutować i nie mam na to czasu
                      • Gość: swallow Re: Po co ta sciema? IP: *.acn.waw.pl 24.11.06, 08:34
                        i jeszcze od 19 roku zycia wychowujesz dziecko?
                        fantastycznie
                    • parrotka Re: Po co ta sciema? 13.11.06, 16:59
                      Poza tym nie wiem po co mi plecy do założenia włąsnej działalności
                      gospodarczej. W kancelarii w której pracowałam przez rok był mobbing, czołganie
                      pracownikami, śmieszna kasa i oszukiwanie klientów dlatego odeszłam i stąd mój
                      wątek na forum, bo jeste ciekawa dlaczego inni się na to godzą. A moje cv jest
                      całkiem w porzo, zgodne z tym co napisałam (bo wbrew obiegowej opinii o
                      prawnikach nigdy nie kłamię), poparte dokumentami i referencjami. Ale nie mam
                      zamiaru Cię o niczym przekonywać
                      • Gość: zed Re: Po co ta sciema? IP: *.crowley.pl 13.11.06, 20:09
                        ahahah usmailem sie setnie ostani raz ogladajac odcinek madgy m hahaha
                        smieje sie do tej pory heheh nie am to jak papagai ahah
                        • parrotka Re: Po co ta sciema? 13.11.06, 21:49
                          Generalnie ja też oglądam Magdę M i chciałabym mieć takie nieskomplikowane
                          życie. Rzeczywiście jej zazdroszczę.

                          :)
                          • Gość: zed Re: Po co ta sciema? IP: *.crowley.pl 13.11.06, 22:04
                            tez ? to znaczy ze kto jeszcze ? mloda osobo masz bardZo kreatywna wyobraznie mniemam ze za chwile bedziesz profesorem mniemanologi stosowanej patrZac na twoje logi i godziny magdy m sprawdzone w programie tv watpie abys miala czas pracowac no chyba ze twoj team pracuje na ciebiea ty ogladasz i pisujesz
                            • parrotka Re: Po co ta sciema? 13.11.06, 23:05
                              Najpierw doktorem prawa, bo właśnie kończę doktorat, A pracuję tyle, ile muszę
                              i niestety nikt nie chce za mnie tego robić. Może za jakiś czas :) Będę
                              nieziemsko szczęśliwa, jak skończę choć raz pisać pisma przed 3.00 rano i
                              wreszcie się wyśpię. :) A z wyobraźnią też jest ok. - włąśnie kończę wraz z
                              przyjaciółką książkę o psychomanipulacji. Zapraszam w styczniu do księgarni :)
                              • Gość: Prawnik Re: Po co ta sciema? IP: *.cust.tele2.lu 13.11.06, 23:11
                                Prawo skonczylas rok temu, a moze robilas kilka lat w jeden rok? Doktorat tez
                                na wship? No tak, tam to wszystko mozliwe. Czyli pracujesz, wychowujesz
                                malucha, prowadzisz firme, jestes in-housem, i robisz doktorat. Wszystko na
                                raz. Jak to jest, ze normalnie zajmuje czlowiekowi to min 3-4 lata (badania,
                                teza itp) a tobie nie?

                                Jestes super-prawnik. Przy tobie Safjan to maly pikus. Obawiam sie, ze nikt
                                tego nie kupi.
                • parrotka do "prawnika" 13.11.06, 23:09
                  A swoją drogą nic dziwnego że snujesz takie mądrości, skoro wychodzisz z pracy
                  o 17.00 tam, gdzie jesteś. Wróć tu, mądralo i spróbuj zacząć od początku, to
                  zobaczymy jaki będziesz mądry. Najłatwiej jest uciec
                  • Gość: Prawnik Re: do "prawnika" IP: *.cust.tele2.lu 13.11.06, 23:14
                    Po pierwsze to pracuje do 17.30, a wychodze najpozniej o 18. Nie tylko ja,
                    wszyscy wychodza. Taka polityka firmy.

                    Po drugie, nie po to wyjechalem, zeby wracac.

                    Po trzecie, wyjechalem po to, ze ktos mnie docenil i zaproponowal dobre warunki.

                    Po czwarte, praca tu jest dla mnie nagroda za ciezka prace w Polsce.

                    Po piate, to co piszesz tu, to tylko i wylacznie twoja sprawa. Jednak opisy
                    twoje sie wykluczaja, sa wrecz nieprawdopodobne do wykonania w tak krotkim
                    czasie.
                    • parrotka Re: do "prawnika" 14.11.06, 00:07
                      Nie twierdzę, że masz niskie kwalifikacje, bo Cię nie znam, ale masz szczęście
                      że wychodzisz z pracy o 18.00. Tutaj rzadko która firma ma taką politykę. Też
                      bym chętnie wyjechała, ale wyjazd samej z sześciolatkiem za granicę w nieznane
                      jest trochę raczej pomysłem nieodpowiedzialnym. Skoro tak twierdzisz, że
                      niemożliwe jest to, co piszę to proszę:
                      W 2000 roku zaszłam w ciążę (miałam 18 lat). W ciązy zdawałam maturę i 1
                      października 2000 roku zaczęłam studia. W październiku 2000 urodził się też
                      Mały. Nie brałam nigdy żadnej dziekanki. W roku 2001 pracowałam w fundacji jako
                      sekretarka. Na początku 2002 roku zaczęłam pracę jako asystentka w firmie
                      przeprowadzkowej - to był horror - mojemu szefowi wydawało się że wszystko
                      może, bo strasznie potrzebuję pracy mając dwuletnie dziecko i studia na głowie.
                      I miał rację - przez dwa lata znosiłam jego fochy i telefony z knajpy o 4.00
                      rano. W końcu nie wytrzymałam i odeszłam. Cały 2004 rok udzielałam korepetycji,
                      żeby mieć z czego żyć i łapałam wszystkie ptraktyki w kancelariach, żeby
                      zdobywać doświadczenie - stąd wiem jak tam jest i stąd temat mojego postu. Tak
                      było do obrony. 1 lipca 2005 roku obroniłam się na 5 i 2 lipca zaczęłam staż w
                      kancelarii (bez znajomości :). Miał być 3-miesięczny. Po miesiącu dostałam
                      umowę o pracę i stanowisko starszego specjalisty ds prawnych oraz na początku
                      2006 roku koordynatora ds praktyk. Zapylałam po 12 godzin, za śmieszne
                      pieniądze. Gdzieś tak w kwietniu dotarło do mnie że mój szef oszukuje nas,
                      pracowników, płącąc jakieś śmieszne pieniądze i co gorsza oszukuje klientów.
                      Nawet za niego prowadziłam wykłady na uczelni. W maju, razem z przyjaciółką
                    • parrotka c.d. 14.11.06, 00:10
                      W maju, razem z przyjaciółką stamtąd, wyszłyśmy z pracy o 3.00 nad ranem i
                      wtedy powiedziałyśmy DOŚĆ. Od czerwca założyłśmy własne biuro i roztsałyśmy się
                      z tą kancelarią. W międzyczasie zaangażowałyśmy się w wolontarystyczne
                      udzielanie porad poszkodowanym przez mobbing, oraz na jednej ze stron
                      interentowych dla bezrobotnych. Ja też zaangażowałam się w działalność ośrodka
                      pomocy społecznej z ofiarami przemocy (głównie) i w pomoc prawną dla nich. Pod
                      koniec sierpnia podpisałyśmy z wydawnictwem umowę na książkę o
                      psychomanipulacji. W wakacje 2006 dogadałam też z moim profesorem szczegóły i
                      zaczęłąm pisać doktorat - jestem w trakcie. W lipcu tego roku pojawiła się w
                      naszym biurze pewna pani. Okazało się że prowadzi firmę zajmującą się
                      odzyskiwaniem odszkodowań od tu i potrzebuje obsługi prawnej. Okazało się że
                      jest tak strasznie dużo pracy, że taki układ nie wystarczył - od tego miesiąca
                      jestem na kontrakcie menedżerskim kierownikiem działu prawnego. Od 3 roku
                      studiów pomagałam też wszystkim znajomym, któzy mieli prawne problemy i
                      działałam w studenckiej poradni prawnej.
                      Z moim facetem zamieszkałam w mieszkaniu od mamy jak zaszłam w ciążę - okazał
                      się totalnym ignorantem pijącym z kolegami po pracy. Męczyłam się długo, za
                      długo. W tyłku miał utrzymanie czegokolwiek. Zawsze to było "moje mieszkanie"
                      i "mój problem". "Chciałam sobie studiować", to "musiałam sobie zarobić na
                      utrzymanie siebie i dziecka". Niestety sytuacja była mocno skomplikowana, bo od
                      jego matki miałam sporą pomoc przy małym, a była tak wpatrzona w synusia, że
                      rozstanie równało się utracie tej pomocy i brak jakichkolwiek możliwości.
                      Przypłąciłam to depresją, któej nawet nie mogłam dać po sobie poznać bo
                      pracowałam i studiowałam. Kiedy wreszcie, na 3 roku dostalam stypednium naukowe
                      odetchnęłam i pozbyłam się chwasta. Od tamtej pory nie mam czasu na gruchanie z
                      facetami i szczerze mówiąc 100 razy się zastanowię, zanim zacznę nowy dłuższy
                      związek.
                      Mały we wszystkim uczestniczył ze mną - jeździł ze mną na egzaminy (czekał z
                      przyjaciółką pod salą), na korepetycje, do pracy czasami. Jest cudnym, bardzo
                      mądrym sześciolatkiem i rozpoznaje kodeksy i komentarze :)
                      Zaczynam dzień od zerówki na 8.00 później biegnę do swojego biura,a później
                      wracam do pracy w drugiej firmie. Na szczęście ma ona siedzibę w innym mieście,
                      dlatego większość rzeczy robię w domu przy użyciu internetu, skanów i innych
                      urządzeń - pozwala mi to zaoszczędzić na opiekunce. Oprócz wyjazdów na
                      szkolenia, które prowadzę dla pracowników tej firmy. Kończę pracę zazwyczaj o
                      3.00 rano. Odsypiam w niedzielę. Raz w tygodniu jestem też w ops. W
                      międzyczasie piszę doktorat o kobietach z zakłądu karnego w Krzywańcu i
                      książkę. Przygotowuję się też do egzaminu na aplikację w 2007 roku, bo w tym
                      nie wyrobiłam się czasowo. I nie mogę się doczekać kiedy ktoś mnie odciąży,
                      chociaż jakiś praktykant. MIałam ostatnio jedną pratykantkę, z piątego roku,
                      tuż przed obroną. Poprosiłam ją o napisanie zawiadomienia do prokuratury o
                      znęcaniu się nad rodziną i o pozew rozwodowy z orzeczeniem winy. I wiesz co mi
                      powiedziała po czterech dniach?? "Wie Pani, to jest chyba dla mnie za trudne".
                      Dodam, że dokłądnie z nią wszystko omówiłam, żeby wiedziała jak to zrobić.
                      Jak widzisz, to jest możliwe, ale trudne.
                      Ale w jednym masz rację - nie wracaj, bo nie ma po co.
                    • parrotka Re: do "prawnika" c.d. 14.11.06, 00:13
                      W maju, razem z przyjaciółką stamtąd, wyszłyśmy z pracy o 3.00 nad ranem i
                      wtedy powiedziałyśmy DOŚĆ. Od czerwca założyłśmy własne biuro i roztsałyśmy się
                      z tą kancelarią. W międzyczasie zaangażowałyśmy się w wolontarystyczne
                      udzielanie porad poszkodowanym przez mobbing, oraz na jednej ze stron
                      interentowych dla bezrobotnych. Ja też zaangażowałam się w działalność ośrodka
                      pomocy społecznej z ofiarami przemocy (głównie) i w pomoc prawną dla nich. Pod
                      koniec sierpnia podpisałyśmy z wydawnictwem umowę na książkę o
                      psychomanipulacji. W wakacje 2006 dogadałam też z moim profesorem szczegóły i
                      zaczęłąm pisać doktorat - jestem w trakcie. W lipcu tego roku pojawiła się w
                      naszym biurze pewna pani. Okazało się że prowadzi firmę zajmującą się
                      odzyskiwaniem odszkodowań od tu i potrzebuje obsługi prawnej. Okazało się że
                      jest tak strasznie dużo pracy, że taki układ nie wystarczył - od tego miesiąca
                      jestem na kontrakcie menedżerskim kierownikiem działu prawnego. Od 3 roku
                      studiów pomagałam też wszystkim znajomym, któzy mieli prawne problemy i
                      działałam w studenckiej poradni prawnej.
                      Z moim facetem zamieszkałam w mieszkaniu od mamy jak zaszłam w ciążę - okazał
                      się totalnym ignorantem pijącym z kolegami po pracy. Męczyłam się długo, za
                      długo. W tyłku miał utrzymanie czegokolwiek. Zawsze to było "moje mieszkanie"
                      i "mój problem". "Chciałam sobie studiować", to "musiałam sobie zarobić na
                      utrzymanie siebie i dziecka". Niestety sytuacja była mocno skomplikowana, bo od
                      jego matki miałam sporą pomoc przy małym, a była tak wpatrzona w synusia, że
                      rozstanie równało się utracie tej pomocy i brak jakichkolwiek możliwości.
                      Przypłąciłam to depresją, któej nawet nie mogłam dać po sobie poznać bo
                      pracowałam i studiowałam. Kiedy wreszcie, na 3 roku dostalam stypednium naukowe
                      odetchnęłam i pozbyłam się chwasta. Od tamtej pory nie mam czasu na gruchanie z
                      facetami i szczerze mówiąc 100 razy się zastanowię, zanim zacznę nowy dłuższy
                      związek.
                      Mały we wszystkim uczestniczył ze mną - jeździł ze mną na egzaminy (czekał z
                      przyjaciółką pod salą), na korepetycje, do pracy czasami. Jest cudnym, bardzo
                      mądrym sześciolatkiem i rozpoznaje kodeksy i komentarze :)
                      Zaczynam dzień od zerówki na 8.00 później biegnę do swojego biura,a później
                      wracam do pracy w drugiej firmie. Na szczęście ma ona siedzibę w innym mieście,
                      dlatego większość rzeczy robię w domu przy użyciu internetu, skanów i innych
                      urządzeń - pozwala mi to zaoszczędzić na opiekunce. Oprócz wyjazdów na
                      szkolenia, które prowadzę dla pracowników tej firmy. Kończę pracę zazwyczaj o
                      3.00 rano. Odsypiam w niedzielę. Raz w tygodniu jestem też w ops. W
                      międzyczasie piszę doktorat o kobietach z zakłądu karnego w Krzywańcu i
                      książkę. Przygotowuję się też do egzaminu na aplikację w 2007 roku, bo w tym
                      nie wyrobiłam się czasowo. I nie mogę się doczekać kiedy ktoś mnie odciąży,
                      chociaż jakiś praktykant. MIałam ostatnio jedną pratykantkę, z piątego roku,
                      tuż przed obroną. Poprosiłam ją o napisanie zawiadomienia do prokuratury o
                      znęcaniu się nad rodziną i o pozew rozwodowy z orzeczeniem winy. I wiesz co mi
                      powiedziała po czterech dniach?? "Wie Pani, to jest chyba dla mnie za trudne".
                      Dodam, że dokłądnie z nią wszystko omówiłam, żeby wiedziała jak to zrobić.
                      Jak widzisz, to jest możliwe, ale trudne.
                      Ale w jednym masz rację - nie wracaj, bo nie ma po co.
                      • Gość: asdasd Re: do "prawnika" c.d. IP: *.gdynia.mm.pl 15.11.06, 13:27
                        a mam takie pytanie ?? ty sudiowałaś prawo gospodarcze ??
                        • parrotka Re: do "prawnika" c.d. 15.11.06, 13:53
                          gospodarcze, bankowe, finansowe, podatkowe,wekslowe, czekowe (każde oddzielnie)
                          było jednym z bloków tematycznych. Teraz w zasadzie w większości zajmuję się
                          sprawami gospodarczymi przy obsłudze prawnej firm

                          pozdrawiam
                  • parrotka I jeszcze jedno 14.11.06, 00:25
                    Co do uczelni - to nieważne jaką kończysz. Ja CHCIAŁAM SIĘ NAUCZYĆ bo od
                    podstawóki wiedziałam co chę studiować. A tam przynajmniej jest zbiór świetnych
                    profesorów z najlepszych polskich uczelni i włąściwy klimat do nauki. I niekt
                    nie podchodzi do egzaminów kilkanaście razy jak na uw (wiem, bo w wakacje
                    pomagałam studentów w przygotowywaniu się do poprawek - rekordzistka
                    zdawała "egzamin" jedenaście razy!) Na wship są dwa podejścia i warunek -
                    później się wylatuje. I nie jest łatwo zdać - poprawki są płatne, a wykłądowcy
                    mają z tego dodatkową kasę, więc tną jak mogą. Z osób któe zaczynały 1/3 się
                    obroniła bo nie pozdawali. A tezy do doktoratu miałam już natychmiast po
                    magisterce, teraz przeprowadzam badania, bo częśc teoretyczną mam już gotową.
                    Konieczność 3, czy 4 lat, żeby napisać doktorat jest mitem - zależy jakie kto
                    ma podejście.
              • Gość: cabiria Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.06, 20:55
                branie korepetycji na studiach na studiach, fakt, jest zenujace; na coz, jesli
                na roku jest ok 1000 osob, w tym wiekszosc tzw wieczorowych placacych za nauke,
                zawsze znajdzie sie pare takich nieciekawych przypadkow.
                natomiast nie przekonasz mnie do wyzszosci, czy w ogole mozliwosci konkurencji
                uczelni prywatnych z prawem na UW; doprawdy nie znam nikogo, kto dostajac sie na
                WPiA zrezygnowalby na rzecz jakiegos tam Kozminskiego, czy Lazarskiego..(nawet
                gdyby mial tam studiowac za darmo)
                • parrotka Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? 14.11.06, 22:46
                  Każdy ma prawo do własnego zdania,tylko wiesz, rynek i tak świetnie reguluje te
                  kwestie. Na egzaminach na aplikacje spotykamy się wszyscy :) Najgorsze jest
                  tylko to, że zadufani w sobie studiący na uw nie widzą co się w koło nich
                  dzieje i często ich wiedza nie pokrywa się z renomą tej uczelni. A ten "jakiś
                  tam" Łazarski czy Koźmisński kształci bardzo dobrych prawników. Nie wiem skąd
                  włąściwie bierze się ta niechęć osób z państwowych uczelni, do tych z
                  niepaństwowych? Przecież uczą nas ci sami profesorowie.Z tą różnicą że ja nie
                  musiałam wystawać w kolejkach, żeby zapisać się na zajęcia i warować przed salą
                  wykładową, żeby wykłądowca łaskawie znalazł dla mnie czas. Świat się zmienia i
                  trzba to zaakcepować, a nie ziać jadem wokoło.
                  • Gość: macsue Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? IP: 74.139.213.* 15.11.06, 03:40
                    Pewnie z grubsza masz racje, jedyne co nas rozni to wymogi egzaminu wstepnego-
                    nie wiem jak to teraz jest ale ja zdawalam na UW w 1996 i nie byly to
                    przelewki.
                    • Gość: Prawnik Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? IP: 129.35.231.* 15.11.06, 12:58
                      Zastanawia mnie niechec do prywatnych uczelni w Polsce. Przeciez w takim USA
                      czy UK, wszystkie "lepsze" i nie tylko sa prywatne i platne, a ludzie sie
                      zabijaja zeby tam trafic, biora kredyty na kilkanascie lat itp - ja nikogo nie
                      zabilem, ja mialem szczescie ;)))
                      • parrotka Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? 15.11.06, 13:58
                        I tu się z tobą wreszcie zgadzam :) u nas też pojawia się taki trend, tylko
                        jeszcze nie wszyscy to rozumieją i do tego dorośli. Potrzeba jeszcze trochę
                        czasu. Niestety nasz kraj pozostaje ciągle trochę zacofany. Normalne jest, że
                        jak chce się komfortu (w tym komfortu nauki) to powinno się za to płacić. I ja
                        włąśnie za to płąciłam - za studiowanie w idealnych warunkach, a nie za
                        zdane "z góry" egzaminy
                        pozdrawiam:)
                        • Gość: zed Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? IP: *.crowley.pl 15.11.06, 14:34
                          ehhe taki trend ,nie zartuj wszytsko zalezy od kadry a na prywatncyh
                          uczy kadra z paanstwowych jako fucha :) wiec poziom lepszy byc nie moze,
                          patrzac na to kto sie dostaje na aplikacje niesty nie widzialem tma nikogo z
                          wymienionych uczelni ahha ale jesli mnie pamiec nie myli taki jedensedzia
                          od upadlosci bylo ojcem zalozycielem takiej "uczelni"
                          • parrotka Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? 15.11.06, 15:30
                            tych uczelni jest strasznie dużo i nie można niczego generalizować. Jedne są
                            dobre, a inne to tylko "szkółki". Zgadzam się z tym, ale skoro kadra jest ta
                            sama to i poziom ten sam. Tym bardziej, że to jest kadra z WIĘKSZOŚCI uczelni
                            państwowych. Nie tylko z jednej. A jeśli twierdzisz, że osoby ze szkół
                            niepaństwowych nie zdają na aplikacje, to widać od razu, że nie jesteś na
                            bieżąco:) Wyobraź sobie że zdają i to z całkiem niezłymi wynikami.
                      • Gość: anka Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? IP: *.crowley.pl 15.11.06, 18:09
                        akurat tutaj wyjasnienie jest dosyc proste - amerykanskie uczelnie prywatne,
                        zwlaszcza te bardziej cenione, maja dluzsza tradycje niz polskie wyzsze szkoly
                        prywatne; to, ze ucza tam profesorowie z najlepszych publicznych unwersytetow
                        pl akurat o niczym nie swiadczy, bo wiadomo, ze robia to dla kasy.

                        ponadto, zeby studiowac u nas w trybie stacjonarnym na unwersytecie trzeba bylo
                        zdac egzamin, czesto bardzo trudny, aktualnie trzeba miec super wynik na
                        maturze; w szkolach prywatnych czesto nie ma w ogole zadnych egzaminow, albo sa
                        one pozorne, bo i tak przyjmuja kazdego, kto sie zglosi.
                        • parrotka Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? 15.11.06, 21:09
                          Witaj.
                          Zgadzam się z Tobą, tylko nikt nie bierze pod uwagę jednej kwestii - na
                          uczelnię niepaństwową może rzeczywiście dostać się prawie każdy, ale odsiew
                          zaczyna się na pierwszej sesji. U mnie po pierwszej sesji letniej WYLECIAŁO 11
                          osób z 40 osobowej grupy - nie zdali egzaminów. W kolejnych latach odpdały
                          kolejne osoby. Ostatecznie dyplom odebrało 16 osób. A zaczynało 40. I te osoby
                          nie odchodziły, ale po prostu nie zdawały egzaminów. Na mojej uczelni naprawdę
                          trzeba było umieć, żeby zaliczyć przedmiot. Tym bardziej, że podczas
                          gdy moi znajomu studiujący prawo na uw mieli np. 5 przedmiotów w semestrze ja
                          ich miałam 11. U mnie zakres kształcenia był dużo szerszy i tak naprawdę każda
                          dziedzina prawa była oddzielona do odrębnego wykłądu lub ćwiczeń. Efekt był
                          taki, że moi znajomi zdawali w sesji np. 5 egzaminów i zaliczen a ja ich miałam
                          11. To naprawdę jest ogromna różnica. Nikt nie twierdzi, że uw jest kiepską
                          uczelnią, ale też niech nikt nie twierdzi, że wszystkie niepaństwowe uczelnie
                          mają kiepski poziom, bo to nieprawda. Np obecnie lepsza jest niepubliczna
                          Wyższa Szkoła Psychologii Społecznej niż wydział psychologii na uw. I to jest
                          fakt, powierdzony przez rynek. Prawo jest specyficzną dzidziną, ale nie jest
                          tak, że uw ma na nie monopol.
                          • Gość: macsue Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? IP: 74.139.213.* 15.11.06, 21:26
                            To tak z ciekawosci zadam ci pytanie, jesli w kazdej sesji mialas 5 przedmiotow
                            wiecej niz studenci UW to co to byly za przedmioty? wlasnosc intelektualna-
                            znaki towarowe, prawa autorskie? prawo miedzynardowych transakcji biznesowych?
                            Jestem po prostu ciekawa co Lazarski oferuje ponad curriculum obowiazaujace na
                            UW.

                            Wierz mi ze na UW tez trzeba bylo umiec, czesto trzeba bylo umiec bardzo duzo
                            zeby dostac marne 3, do dzis mi ciarki przechodza po plecach na wspomnienie
                            niektorych egzaminow (np. slynny Dr. Kocot od cywila-brrr).
                            • parrotka Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? 15.11.06, 22:22
                              Nie umiem Ci wymienić wszystkich, bo nie mam kompleksów z powodu tego, że
                              studiowałam na uczelni nieaństwowej i nie zapisywałam sobie różnic. Na pewno
                              mieliśmy oddzielnie te przedmioty, które zazwyczaj traktowane są razem - np.
                              prawo publiczne gospodarcze, parlament europejski (jako oddzielny
                              przedmiot),prawo finansowe, podatkowe, bankowe, dewizowe, wekslowe i czekowe -
                              każde z nich było oddzielnym przedmiotem i trzeba było zdać egzamin. Z drugiej
                              strony wiem, że uw oferuje wiele ciekawych przedmiotów, jako przedmioty
                              dodatkowe - monograficzne. Widziałam taką listę z 4 roku i bardzo mi się
                              niektóre podobały. Poza tym uważam że uw ma świetne studia podyplomowe z
                              zakresu prawa i szczerze mówiąc, jak uzbieram trochę hrosza to się na nie
                              wybieram :) Niestety Łazarski stwiał do tej pory bardziej na stisua MBA niż na
                              podyplomówki z prawa. Może to się zmieni. W ogóle te kierunki biznesowe są na
                              Łazarskim bardzo rozwinięte - np. można studiować w j. angielkim (nie powiem Ci
                              dokładnie kierunku, bo to nie moja działka) i na koniec masz dyplom dwóch
                              uczelni - Łazarskiego i uniwersytetu z Walii. Na sesje przyjeżdżają wykładowcy
                              stamtąd. To jest fajne, ale niestety nie dotyczy prawa.
                              • miriam_73 Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? 21.11.06, 22:42
                                Na UW też jest gospodarcze jako odrębny egzamin a np. na finansówce zdajesz
                                wszysko co Łazaski "wydziela" jako odrębne przedmioty. I co z tego wynika? Nic
                                kompletnie bo na WPiA na jednym egzaminie moga przetrzepac kompleksowo ze
                                wszystkiego czyli np. z podatków czy bankowego. Podobnie np. na cywilu z
                                wekslowego czy czekowego. I różnica jets tylko taka że człek na UW musi mieć to
                                w małym palcu na raz na dany egzamin a nie porozkładane na raty. I tylko tyle.

                                A co do meritum. Po co mi taka praca? Dla satysfakcji choćby, że uczesniczy się
                                w czymś co np. trafia na czołówki gazet. I ty wiesz że jest to twoja ciężka
                                praca, godziny negocjacji, tony papierów, godziny telefonów itd. Bo robisz deale
                                dotyczące np. restrukturyzacji regionanych czy nawet globalnych, bo robisz
                                transakcje na naprawdę grube miliony euro i masz frajdę jak w końcu masz closing
                                i jest OK. Bo codziennie jest coś nowego, bo czasem wypracowujesz struktury i
                                pomysły "o krok do przodu" przed systmem i potrafisz to obronić np. przed naszym
                                fiskusem. Tego ci nigdy nie da mała (choćby i własna) kancelaryjka.
                        • Gość: macsue Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? IP: 74.139.213.* 15.11.06, 21:16
                          Zgadzam sie z Anka, nie mozna porownywac Harvarda czy Yale z Lazarskim. Moze za
                          200-300 lat Lazarski bedzie mial taka renome jak prywatne uczelnie Ivy League w
                          Stanach. Zgadzam sie rowniez co do egzaminow wstepnych-moje kolezanki do
                          Lazarskiego po prostu skladaly papiery a ja na wszystkie wydzialy na ktore
                          zdawalam musialam zdawac ciezkie egzaminy dwustopnione (pisemny+ustny).

                          Co od uczelnii w USA to wszystkie sa platne, czy bedzie to zwykly marny
                          community college, czy sredniej klasy uczelnia stanowa publiczna czy ivy league
                          prywatny unwerek-za wszystkie sie placi w zaleznosci od tego ile na rynku warta
                          jest edukacja stamtad. Na Harvardzie za rok prawa placi sie 40 tysiecy dolarow
                          czesnego z tego co sie orientuje-moze juz nawet wiecej.
                          • parrotka Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? 15.11.06, 21:20
                            Nikt nie zamierza porównywać jakiejkolwiek polskiej uczelni do Yale, czy
                            Harvarda. Te uczelnie mają ogromny prestiż i są najlepsze. Ale my rozmawiamy o
                            polskim rynku - nie twierdzę, że egzaminy na uw były łatwe, ale później, jak
                            jest sesja tak naprawdę zdajesz tyle razy, ile masz ochotę - gdzieś tam
                            wcześniej pisałam o jednej rekordzistce, która do części ogólnej cywila
                            podchodziła 11 razy. Na Łazarskim to nie przejdzie - 2 terminy i koniec. Nie da
                            się niczego wyprosić, ani przełożyć. Dlatego ta kwestia się z upływem czasu
                            studiowania równoważy.
                            • Gość: cabiria Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.06, 23:45
                              11 razy? brzmi to dla mnie jak uniwersytecka 'miejska legenda'.
                              na UW jest dosc ciezko dostac egzamin komisyjny (czyli 3' podejscie), nigdy nie
                              slyszalam, zeby ktos zdawal wiecej razy.
                              egzaminy sa trudne, ilosciowo nie jest ich wiele, ale sa to tzw cegly, do
                              ktorych czesto i miesiac nauki nie wystarczy.
                              • parrotka Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? 16.11.06, 00:46
                                Takie same "cegły" są wszędzie. Wszyscy zdajemy procedurę karną, cywilną, na
                                pierwszym roku różne historie (doktryn czy prawa polskiego), części materlane
                                ze wszystkich dziedzin - to niestety obowiązuje nas wszystkich :) A te 11 razy
                                wyglądało tak, że studentka chodziła do profesora, odpowiadała, po czym
                                profesor mówił jej "proszę przyjść za tydzień", albo "proszę przyjść w środę" I
                                tak było naprawdę 11 razy - do skutku. Nie miałam na myśli "formalnych"
                                terminów egzaminów, tylko te sposoby umawiania się z profesorami. U mnie na
                                uczelni było to niemożliwe, a egzaminy bardzo trudne, szczególnie jak były
                                ustne
                                • Gość: macsue Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? IP: 74.139.213.* 16.11.06, 03:41
                                  Nie chodzilo mi o to czy masz kompleksy czy nie-tylko bylam ciekawa co to za
                                  extra dodatkowe przedmioty ma Lazarski. No to w sumie twoja teoria o wiekszej
                                  ilosci przedmiotow pada bo skoro prawo czekowe i wekslowe to byly oddzielne
                                  przedmioty a na UW to wszystko wchodzi w sklad kobylastego cywila rozlozonego
                                  na dwa lata to nie ma chyba roznicy ile sie ma tych egzaminow tylko jaki jest
                                  zakres materialu do poszczegolnych egzaminow.

                                  Co do zagranicznych szkol to na UW sa szkoly prawa angielskiego i unii
                                  europejskiej, niemieckiego, amerykanskiego i hiszpanskiego. Po tej z prawa
                                  angielskiego dostajesz Dyplom ukonczenia kursu z Cambridge University. Pisze o
                                  tym bo to tez Cie moze zaintersowac w ramach doksztalcania sie.

                                  Pozdrawiam.
                                • asienka95 Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? 16.11.06, 11:23
                                  A ja trochę z innej bajki...
                                  Czy nadal istnieje opinia, że prawnicy to ludzie nastawieni tylko na kasę,
                                  nierzadko wywyższający się, zadufani w sobie itp.? Znam wielu prawników, którzy
                                  są wspaniałymi ludźmi, potrafiącymi bezinteresownie pomóc, mającymi duszę. Jeden
                                  z moich znajomych poznając nowych ludzi woli nie mówić, że jest prawnikiem,
                                  wiedząc jakie to budzi skojarzenia. Czy tak musi być?
                                  • parrotka Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? 16.11.06, 19:05
                                    Ja szczerze mówiąc też tego doświadczyłam, chociaż staram się robić wiele
                                    rzeczy bezinteresownie. Myślę, że głównie zadufani są adwokaci starej daty, ci
                                    młodsi mają już troszkę inne podejście do tego, co robią. Myślę, że jeszcze
                                    trochę czasu upłynie, zanim nasz zawód będzie zawodem, który jest prestiżowy i
                                    poważany.
    • parrotka Jesteście beznadziejni 13.11.06, 22:02
      Ja nie wiem, co się z tymi facetami dzieje na świecie (bo jeden chyba nie stąd
      pisze). Kurde, zadałam proste pytanie, żeby z ciekaowści poznać odpowiedzi
      forumowiczów. A przypałętali się tacy męscy szowiniści, którzy nie potrafią nic
      konstruktywnego powiedzieć, tylko piszą jakieś durne teksty. Nie wierzysz jeden
      z drugim? Twoja sprawa, ale wkurza mnie, że takie bufony wypowiadają się o
      czymś o czym nie mają pojęcia. Czy ambitna kobieta to w tym kraju jakieś
      zjawisko paranormalne?? Wydaje się Wam, że tylko Wam wolno robić karierę??
      Tylko Wy poświecacie życie pracy?? Wyobraźcie sobie więc, że NIE tylko Wy.
      Kobiety są o tyle od Was lepsze, że jeszcze oprócz tego dzieci wychowują a nie
      leżą po pracy ciężko zmęczone na kanapie. Dlatego coraz więcej takich facetów
      zostaje samych - bo mądra kobieta nie będzie się zniżać do takiego poziomu. Od
      razu widać jak daleko wybiegają Wasze ambicje zawodowe. Proszę mnie tylko nie
      obrażać, bo ja wiem ile kosztowało mnie dojćie do tego wszystkiego, kiedy
      jednocześnie sama wychowuję dziecko. Ale Wy o tym nie macie pojęcia, bo jakby
      co zabieracie tyłek w troki i nawet komornik nic z Was ściągnąć nie może.
      Codziennie słucham ryczących mi na ramieniu kobiet. Albo nie radzicie sobie z
      własna nieudolnością i próbujecie "wychować" sobie kobietę. Współczuję Waszym
      żonom, lub dziewczynom (jeżeli je macie). I jak chcecie pisać, to piszcie
      chociaż na temat, a nie obok.
      • Gość: zed Re: Jesteście beznadziejni IP: *.crowley.pl 13.11.06, 22:07
        a teraz to juz wszystko jasne nawiedzona feministka ktora ktos skrzywdzil rbrb milego ogladania magdy
        • Gość: Prawnik Re: Jesteście beznadziejni IP: *.cust.tele2.lu 13.11.06, 22:18
          Ktos jej uwierzyl? ;)
          • parrotka Re: Jesteście beznadziejni 13.11.06, 22:59
            no proszę, jak kijem w mrowisko. :) Feministką nigdy nie byłam i nie zamierzam
            być, uważam, że to zazwyczaj lesbijki, które nie radzą sobie ze swoją
            kobiecością. A że facet mnie skrzywdził? jak tysiące kobiet w tym kraju i poza
            nim. No i co z tego? Ciekawe po prostu dlaczego żadna kobieta nie ma
            wątpliwości na żadnym innym formu, na którym jestem obecna i udzielam porad
            tym, którzy tego potrzebują, tylko tu znalazło się dwóch facetów którzy nie
            potrafią powiedzieć nic mądrego i podjąć jakiejkolwiek dyskusji. Może to Was
            skrzywdziła kobieta z ambicjami bo nie dorośliście jej do pięt? A właściwie,
            mam Was w nosie. Piszcie sobie co chcecie, ja wracam do pracy nad roszczeniem
            do TU:)
            • Gość: macsue Re: Jesteście beznadziejni IP: 74.139.208.* 14.11.06, 09:00
              Parrotka, to ze ta studentka nie umiala napisac tych pism prcoesowych to
              niestety rzeczywistosc polskich uczelni na ktorych nie ucza pisania tego typu
              pism wcale-wiec jak to byla dziewczyny pierwsza praktyka to sie przestraszyla
              pewnie. Fakt ze mogla sprobowac a nie mowic ze to za trudne.
              A tak poza tym to powodzenia dzielna kobieto!
    • Gość: Marek Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.11.06, 09:14
      Bez złośliwości myślę, że osiągnęłaś to o czym piszesz i gratulację, na pewno
      nie było łatwo i większość facetów poległaby mając chociażby na utrzymaniu
      malucha. Sam często rozmawiam z kobietami w swojej pracy i faktycznie jest
      tak, że jak się pojawiają problemy to rozwiązania szuka (i znajduję przede
      wszystkim na to siłę) kobieta, facet po prostu często ucieka przed problemami.
      Prośba tylko nie generalizuj.
      Pozdrawiam
      • Gość: claudia Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? IP: *.crowley.pl 14.11.06, 18:50
        JESTES MITOMANKĄ.
        Masz 6letniego synka, masz tyel doswiadczenia, prowadzisz firmę. Cieeeeekawe.
        Przede wszystkim jakbyś była osobą, za którą się podajesz nie miała byś czasu na
        przesiadywanie na tym forum.
        Pozdrawiam, Claudia Schiffer.
        • parrotka Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? 14.11.06, 19:21
          Witaj Claudio :)

          Jakbyś umiała dokładnie czytać, to wyczytałabyś, że pracuję w większości w domu
          pisząc pisma :) a ta dyskusja mnie bardzo zainteresowała. Poza tym udzielam na
          gazetowych forach porad prawnych gratis, więc mam blisko :)

          pozdrowienia :)

          P.S. blask Claudii już minął jakiś czas temu :)
    • Gość: niki Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 15.11.06, 13:57
      Pytam całkiem poważnie, bo sama zastanawiam sie nad założeniem swojej firmy o
      podobnym profiliu, skąd wzięłaś kasę na rozkręcenie interesu i po jakim czasie
      udało Ci się osiągnąć takie zyski, z których byłaś sie w stanie utrzymać. Zus i
      inne składki trochę kosztują, poza tym inne opłaty. I przede wszystkim, skąd
      masz klientów, przecież takich biur jak Twoje jest w Warszawie mnóstwo, poza
      tym przeciętni ludzie wolą korzystać z pomocy bezpłatnej. Takich poradni
      bezpłatnych też jest sporo.
      • parrotka Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? 15.11.06, 15:36
        Witaj

        Zaczynając miałam tylko ostatnią wypłatę w kieszeni (1200zł). Starczyło na
        opłątę za lokal, a zusy płaciłam dopiero w następnym miesiącu. Reszta poszła na
        reklamę. Klienci zaczęli się pojawiać, ale tak naprawdę to oni polecali moje
        biuro kolejnym klientom, więc nawet nie musiałam się reklamować. Pamiętaj, że
        jak jest to Twoja pierwsza działalność gospodarcza, to masz preferencyjny zus,
        wię nie wychodzi tak dużo.Gdybyś chciała zacząć tak "z kopyta" to potrzebujesz
        jakieś 2 000 na reklamę, a na lokal - to w zależności od tego, czego szukasz.
        Ceny w biurowcach wahają się pomiędzy 30-45 zł/m2 za miesiąc. Można też
        skorzystać z opcji wynajmu pokoi biurowych na godziny - to na początek też jest
        dobre wyjście. Przede wszystkim trzeba pamiętać że takie firmy są płątnikami
        podatku VAT, więc trzeba się postarać o koszty (ja każdemu klientowi wystawiam
        fakturę). Gdybyś chciała wiedzieć coś więcej to napisz na maila
        • Gość: niki Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 15.11.06, 15:49
          Interesuje mnie jeszcze jaki wg Ciebie będzie status takich biur prawnych od
          nowego roku, czy po ostatnim orzeczeniu TK nie będzie trzeba takiej
          działalności likwidować. Większość prawników z którymi rozmawiałam ma takie
          obawy.
          • parrotka Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? 15.11.06, 21:16
            szczerze mówiąc też mam takie obawy. Myslę jednak, że będzie tak jak było przed
            słynną zmianą ustawy o adwokaturze - takie biura też wtedy były, tylko nazywały
            się Firmami konsultingowo - doradczymi. Poza tym w PKD rozdzielone jest
            doradztwo prawne od np. doradztwa gospodarczego i myślę, że tu też można
            znaleźć wyjście z tej sytuacji.
            Swoją drogą nie wiem, jakie jest zdanie reszty prawników bez aplikacji, ale ja
            uważam, że odbieranie prawnikom z dyplomem możliwości udzielania porad prawnych
            jest naruszeniem praw zagwarantowanych konstytucyjnie. Oczywiście reprezentacja
            przed sądem wymaga dalszej nauki i kolejnego stopnia "wtajemniczenia" za jaki
            można potraktować aplikację, ale ja osobiście nie rozumiem, dlaczego prawnik
            posiadający dyplom ukończenia wyższych studiów może udzielać porad i sporządzać
            pism.A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?
            • Gość: Ada Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? IP: *.aster.pl 16.11.06, 20:11
              Czy mogłabys mi doradzic??ja poszukuje pracy, stażu lub płatnej praktyki w
              kanelariach lub firmach juz ok. 2 miesiący i nic.Jestem tegoroczną absolwentką,
              znam ang na poziomie FCE, robie studia podyplomowe i chcialabym sie gdzies
              zaczepic do pracy.Przeprowadziłam sie do Warszawy 2 miesiące temu i nie znam
              tego rynku pracy zbyt dobrze.Będę wdzięczna za jakokolwiek poradę!!Pozdrawiam:)
              • Gość: Adam Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? IP: *.aster.pl 20.11.06, 16:43
                ha ha ha Pani Prarotk czy jak jej tam, taka chetna juz nie jest gdy chodzi o
                prostą poradę, kto potrzrebuje pomocy.Czyżby bała sie czegoś...biedna leczy swe
                kompleksy na tym forum.Nie dostała sie na UW, a teraz chce udowodnić wszystkim
                ze jest lepsza.Nie mów, że płacenie za naukę to standard, bo jak sama piszesz
                nie było Ci łatwo finansowo wiec rzecz jasana ze lepiej byc na panstwowych
                bezpłatnych studiach.A co do Ady mojej przedmówczyni to polecam Ci tą
                kancelarię wiem ze poszukuja tam ludzi www.gessel.com Prawnicy zbyt chętni do
                pomocy nie są.Czyzby wyścig szczurów???Kto sie ze mną zgodzi??
                • Gość: NONAME Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? IP: *.aster.pl 20.11.06, 19:09
                  JA SIE ZGADZAM, SAM TO DOCZUŁEM NA WŁASNEJ SKÓRRZE ..EHHHHHH...SZKODA PISAC:(
                  • Gość: adwokat Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? IP: *.aster.pl 22.11.06, 20:51
                    jest w tym duzo prawdy







                • parrotka do Ady i Adama! 23.11.06, 13:10
                  Ado - niestety nie umiem wskazać Ci miejsca, gdzi mogłąbyś odbyć praktyki. U
                  mnie na uczelni było biuro karier w którym ogłaszalo się mnóstwo firm
                  oferujących staże i praktyki, dlatego ja nie szukałam "na wolnym rynku". Wiem że
                  niektórzy stosują metodę wysyłania cv i dzwonienia i po firmach, które mają
                  działy prawne, lub są kancelariami. Nie próbowałam tego, więc nie wiem jakie
                  przynosi efekty. Natomiast coraz więcej odgłoszeń pojawia się w prasie, trzeba
                  je śledzić. Ja ze swoim stażem, a później pracą miałam szczęście - ogloszenie
                  znalazłam w internecie. A później zostałam i jakoś poszło. Życzę powodzenia w
                  szukaniu (nie dziękuj :))

                  Do Adama: wyobraź sobie, że z braku czasu dawno nie pisałam. Poza tym wypowiedzi
                  takich nadętych facetów jak Ty irytują mnie i po prostu nie chce mi się
                  odpisywać. A co do studiów - nawet nie zdawałm na uw, bo wiedziałam że nie chcę
                  tam studiować. Czy to tak trudno przyjąć do wiadomości??
    • Gość: Dosia Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? IP: *.us.infonet.com 20.11.06, 22:30
      Parrotko. Respect za to, ze tak dobrze radzisz sobie w zyciu, ze udalo Ci sie
      dojsc tak daleko.

      Jednak Twoja sytuacja rozni sie diametralnie od pracy w wielkich kancelariach.
      Po pierwsze, niemozliwe, abys jako osoba mloda i zaraz po studiach mogla
      pochwalic sie duzym doswiadczeniem - moze Twoja wiedza wystarcza, aby
      praktykowac prawo tak, jak robisz to we wlasnej firmie, ale nie oszukuj siebie
      i nie przekonuj innych, ze jestes juz pelnej geby prawnikiem. Bo nie jestes. I
      jeszcze dlugo, dlugo nie bedziesz.

      I tu wlasnie dochodzimy do kwestii pracy w wielkich kancelariach. W swojej
      firemce nigdy nie bedziesz miala okazji pracowac przy naprawde duzych sprawach,
      takich jakie prowadza wielkie miedzynarodowe firmy. Oczywiscie to nie zarzut,
      bo ktos musi zajmowac sie drobnica, aby inny trzepal kase na wielkich dealach.
      Chodzi mi o to, ze nie majac stycznosci z tego typu praca, nigdy nie zostaniesz
      ekspertem w tego typu dealach. W pewnym momencie w swojej firmie osiagniesz
      sufit - bedziesz zalatwiac drobnice, bedziesz przez nastepne paredziesiat lat
      zapieprzac jak motorek, aby z tego wyzyc.

      Ludzie, ktorzy ida do pracy w wielkich kancelariach maja troche inna strategie -
      zdobywaja doswiadczenie w pracy w wielkich korporacjach, ucza sie prawa, ucza
      sie obslugiwac duze sprawy, rozwijaja kontakty biznesowe, po to, aby za
      kilkanascie lat (gdy Ty w dalszym ciagu bedziesz wciaz klepala pisemka) stac
      sie partnerami i zarabiac kupe kasy, ktorej Ty w swojej firmie nigdy nie
      zarobisz.

      Jak widzisz - nie wszystko zloto co sie swieci...
      • Gość: doktor Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? IP: *.aster.pl 20.11.06, 22:39
        Po Kożmińkim nie powinni przyjmować do pracy.Podobno student z tej ów szkoły
        na egzaminie na pytanie czym jest hipoteka łączna odpowiedział: zabezpieczenie
        wierzytelności na łące!!!ha ha ha dobre co??
        • Gość: poinformowany Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? IP: *.chello.pl 21.11.06, 20:32
          to było na UAMie u Profesora Radwańskiego. Jestem lepiej poinformowany.
        • parrotka Ha Ha 23.11.06, 13:23
          to musiał być bardzo kreatywny student :)
      • Gość: zed Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? IP: *.crowley.pl 21.11.06, 08:15
        stac sie partnerem to raczej mozesz w interesie z handlem obwoznym,

        a pracujac w sieciowce kontakty biznesowe tez w handlu obwoznym mzoesz rozwijac
        uklony


      • Gość: aga Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? IP: 217.96.126.* 22.11.06, 11:47
        bawią mnie 25 letni prawnicy, którym wydaje się, że już wszystkie rozumy
        zjedli. Ja mam 31 lat i ciągle się uczę. Pewnie mam doświadczenie, które
        właśnie zdobyłam w dużej kancelarii ale dopiero po ponad 3 latach ciężkiej
        pracy po studiach uznałam, że mogę zaufać swoim umiejętnościom. Ja też
        pracowałam przez całe studia, ale dopiero jak podjęłam pracę w dużej kancelarii
        moje umiejętności doznały zderzenia z rzeczywistością. Musiałam poświęcić dużo
        czasu na to, aby móc nauczyć się pisać duże umowy i to nie na setki tysięcy,
        ale na grube steki milionów dolarów. Praca w dużej kancelarii nie jest słodka,
        ale daje ci tą niepowtarzalną okazję, aby się nauczyć mnóstwa ciekawych rzeczy
        i nawet jeśli później po 3-5 latach otworzysz własne biuro prawne będziesz
        zupełnie innym prawnikiem. Podziwiam twoją odwagę, bo ja pomimo ponad 6 lat
        pracy zawodowej, nadal mam różne wątpliwości i nie wyobrażam sobie braku
        możliwości skonsultowania tego z inną osobą. Dodatm tylko, że mam ogromną
        satysfakcję z tego, że ciągle dostaję telefony z propozycjami pracy, co
        oznacza, iż ludzie uważają, że jestem dobra w tym co robię. I to dla mnie jest
        najwazniejsze, a uczyć się i nabierać doświadczenia, będę do końca życia. Droga
        Parrotko troche pokory, bo praktykowanie prawa to naprawdę ciężki kawałek
        chleba.
        • Gość: justin301 do agi IP: *.toya.net.pl 22.11.06, 22:00
          W wielu punktach się z Toba zgadzam. Mam do Ciebie kilka pytań - czy możesz
          napisac do mnie na maila : justin301@gazeta.pl ?

          Też mam 31 lat, prawie 4 pracowałam na samodzielnym stanowisku w dużej SA :)
        • parrotka do Agi! 23.11.06, 12:47
          Witaj!

          Ja wcale nie twierdzę że wiem wszystko ! Broń Boże! cały czas się uczę dalej -
          czytam podręczniki, monografie, komentarze, Każdy nowy problem prawny przed
          którym staję motywuje do szerszego poznania danego zakresu. Nikt nie wie
          wszystkiego. Prawo jest tak obszerną dziedziną, że nie ma takiej możliwości aby
          natychmiast móc udzielić odpowiedzi na każde pytanie. Jednak jak do tej pory ja
          również nie mam powodu wątpić w swoje możliwości i umiejętności. Peraca prawnika
          jest bardzo odpowiedzialna - jedna zła porada i można mocno skomplikować komuś
          życie. Natomiast dla mnie osobistym źródłem satysfakcji jest to, że jeszcze
          nigdy się nie pomyliłam. I to nie dlatego, że jak twierdzisz nie ma we mnie
          pokory, tylko dlatego, że ciężko pracuję nad poznawaniem odpowiedzi na pytania,
          które mnie nurtują i na ciągłe doszkalanie się.
        • parrotka Jeszcze jedno do Agi 23.11.06, 12:53
          A czy bawią Cię również np. 15 letni naukowcy? Tacy też są. Nie rozumiem,
          dlaczego z większości odpowiedzi na mojego, zdawałoby się całkiem prostego
          posta, przebija niesamowity sarkazm i próba "zdołowania" mnie. Ja zawsze się
          uczyłam bardzo szybko i kiedy zazwyczaj koledzy ślęczeli nad książkami całymi
          tygodniami, mi wystarczały np 3 dni. Czy mam przepraszać świat za to, że szybko
          się uczę i przyswajanie nowej wiedzy nie jest dla mnie problemem? Nawet mając 25
          lat raczej sobą coś repreztentuję, skoro jestem kierownikiem działu pranwego i
          nadzoruję pracę sztabu prawników w całej Polsce którzy są sporo starsi ode mnie.
          I nie doszłam do tego "znajomościami" czy "plecami" tylko włąsną ciężklą pracą i
          wiadomościami, a ktoś po prostu dał mi szansę wykazania się pomimo mojego
          młodego wieku. Wydaje mi się, że to Ty jesteś troszkę "zadufana" w sobie skoro
          bawią Cię tacy ludzie.
      • parrotka masz rację 23.11.06, 13:22
        Masz bardzo dużo racji w tym co mówisz. Tylko mi chodzi o zupełnie coś innego.
        Te "wielkie kancelarie" (jak je nazwaliśmy) zajmują się zazwyczaj sprawami
        gospodarczo - biznesowymi - kontraktami, przekształceniami, negocjacjami. Jest
        też jednak mnóstwo innych dziedzin, które też są bardzo ciekawe - ja np. od
        dawna zajmuję się kwestią przemocy w rodzinie, szczególnie wobec dzieci. Pomagam
        im w ops, daję bezpłatne porady i naprawdę CHCĘ im pomagać. Takiej pracy po
        prostu nie da się wykonywać w "wielkiej kancelarii" bo to po prostu nie ten
        przedmiot działalności. To nie jest kwestia kasy, tylko tego, co się chce robić
        w życiu. Dla mnie każda kobieta (albo dziecko) wyrwana z łap sadysty jest
        sukcesem i czuję, że rzeczywiście komuś pomogłam. Oczywiście z tego nie da się
        żyć, dlatego trzeba też pracować. Ale to, że ktoś przedkłada pomoc "zwykłym"
        ludziom nad zarabianie kolejnych papierków przy wielkich kontraktach nie znaczy
        że ten ktoś jest "gorszy". Muszę szczerze powiedzieć, że w ogóle rozpoczęcie tej
        dyskusji wzięło się stąd, że poczytałam trochę wypowiedzi prawników odbywających
        staże i pracujących w "wielkich kancelariach", które są na różnych forach i
        przebijał z nich ogólny pesymizm, niezadowolenie z tego co się robi i takie
        totalne "zdołowanie". Ciekawa byłam jak to naprawdę wygląda. Niestety
        przerodziło się to w opowieśc o moim życiu i udowadnianie mi że nic nie wiem i
        się puszę. :) a szkoda, bo cel był słuszny i zupełnie inny

        Pozdrawiam:)
        • paul_ina Re: masz rację 23.11.06, 14:00
          >Nawet mając 25
          >lat raczej sobą coś repreztentuję, skoro jestem kierownikiem działu pranwego i
          >nadzoruję pracę sztabu prawników w całej Polsce którzy są sporo starsi ode >mnie.

          Nieźle się ubawiłam czytając Twoje posty (kiedyś była na forum Moda podobna osoba, nazywała się LaParisienne).

          Pisanie o pokorze nie ma sensu, więc sobie od razu daruję. Każdy sam układa swoją ścieżkę kariery - to jest prywatna sprawa. Z detalmi opisałaś swoją sytuację życiową (prawdziwą czy wymarzoną - nie wnikam) i na tym przykładzie starałaś się pokazać, że poza pracą w dużych kancelariach istnieje inna droga - to naprawdę miło z Twojej strony, niepotrzebnie - ale miło. Gdybyś jeszcze nie pouczała i nie przechwalała się... nikt by nie starał Ci się udowodnić, że Twoje wypowiedzi dla każdego, kto zna rynek i poziom kształcenia w prywatnych uczelniach to opowieści wyssane z palca.
          • Gość: pola Re: masz rację IP: *.crowley.pl 23.11.06, 14:45
            hmm do mojej kancelarii czesto trafiaja sprawy spartaczone, jak to sie mowi,
            przez takich 'doradcow' - ludzi renesansu - od wszystkiego; niestety czesto
            jest juz po I instancji i niewiele da sie zrobic.
          • parrotka Re: masz rację 23.11.06, 17:05
            dyskusja rozpoczęłą się od udowadniania MI, że nic nie wiem i moja uczelnia
            jest g... warta, stąd rozpoczęła się wymiana opinii, a nie na odwrót . I
            naprawdę nie zamierzam więcej kontynuować tematu mojej osoby, bo temat postu i
            samej dyskusji miał być inny. Każdy ma prawo do swojego zdnia - żyjemy w
            demokratycznym (podobno) kraju. Z całej tej dyskusji wiem tylko jedno - w
            dalszym ciągu ci, którzy kończą państwowe uczelnie od pierwszego roku uczą się
            że są "lepsi" od pozostałych. Co niestety nie pokrywa się wielokroć z
            rzeczywistością.
            • parrotka Re: masz rację 23.11.06, 17:13
              Niestety u mnie i w kancelarii w której wcześniej pracowałąm non stop był
              sprawy podobnie "załatwione" przez adwokatów. Był nawet klient,którego adwokat
              sfałszował podpis, bo spóźnił się z terminem i pisał o jego przywrócenie,
              oczywiście tak, jakby pisał to sam klient i jako on się podpisał. Z innych
              ciekawostek - sprawa była przecwiko jednemu policjantowi, bardzo prosta,
              cywilna, nie mająca nic wspólnego z miejscem pracy tego policjanta. Na opinię
              biegłego czekano PÓŁTORA ROKU i adwokat przez ten czas nie zrobił nic, żeby
              temu zaradzić. Nie odbyła się w tym czasie żadna rozprawa. A kiedy wreszcie ją
              wyznaczono to adwokat poprosił o następną wpłatę, ponieważ "sprawa się
              przedłuża". Finał tego był w Radzie Adwokackiej. Z drugiej jednak strony wiem,
              że tzw. biura prawne też partaczą sprawy - znam jedną "kancelarię", którą
              prowadzi co prawda prawnik, ale po prywatnych, zaocznych studiach prawniczych i
              porad prawnych udzielają u niego studentki prawa kasując klientów niewąsko i
              często popełniają kardynalne błędy. Oczywiście nikt nie wie, że rozmawia ze
              studentką. Moim zdaniem tu nie ma reguły.
              • Gość: aga Re: masz rację IP: 217.96.126.* 24.11.06, 12:55
                parrotko, nie nie śmieszą mnie 15 letni naukowcy, bo to są z reguły geniusze,
                żyjący w swoim świecie, o ponad przeciętnym poziomie inteligencji. Poza tym
                osoby, o ponadprzeciętnych zdolnościach z reguły mają problem z funkcjonowaniem
                w normalnym życiu. Ty z tego co piszesz jestes chyba supergeniuszem, nie dość
                że masz udane życie rodzinne, jesteś cudowną matką, to jesteś szefem działu
                prawnego, masz własną kancelarie i dodatkowo kończysz doktorat. Cóż nie będę
                się wypowiadać co do twojej uczelni, bo uważam, że żadne studia prawnicze, czy
                to państwowe, czy prywatne nie przygotowują prawników właściwie do pracy. Grunt
                to naprawdę parktyka. Dlatego w mojej opinii opłaca się "przecierpieć" w dużej
                kancelarii kilka lat, bo tego doświadczenia nie da ci żadna inna praca.

                Ty się nigdy nie pomyliłaś - hmm ciekawe i nigdy nie miałaś wątpliwości jakiej
                klientowi udzielić odpowiedzi ??? To naprawdę podziwiam ułańską fantazję, wiesz
                mówi się że nie myli się ten, kto nic nie robi. Powiem szczerze, jestem senior
                associate w dużej kancelarii, jestem prawnikiem z uprawnieniami po aplikacji i
                cóż mogę się przyznać zdarzało mi się mylić, tak jak również moim kolegom. Ja
                również ciężko pracuję, ale gdyby odpowiedzi na każde pytanie prawne były tak
                jasne i oczywiste i wystarczyłoby do tego przeczytać kilka książek, to
                sędziowie w Polsce musieli by zacząć szukać pracy. Cóż parrotko życzę ci
                powodzenia, w twojej pracy zawodowej, a jeśli nadal zastanawiasz się dlaczego
                ludzie pracują w dużych kancelarich to odpowiedź jest prosta: "jak nie wiadomo
                o co chodzi, to chodzi o pieniądze". Pozdrawiam
                • parrotka Re: masz rację 24.11.06, 18:25
                  Przeczytaj dokładnie - nie mam udanego życia rodzinnego. Mam tylko dziecko, a
                  mój związek z jego tatusiem to był horror, który trwał za długo. Nie twierdzę,
                  że udzielam odpowiedzi "z rękawa" w każdej sytuacji, a jedynie to, że umiem
                  znaleźć odpowiednie wyjście. Poza tym przede mną jeszcze bardzo wiele wyzwań i
                  dokształcania, żebym mogła powiedzieć "UMIEM", ale nie boję się cieżkiej pracy
                  i nie chowam się za biurko jeżeli staję przed trudnym zagadnieniem, tylko
                  szukam rozwiązań. Dlatego dostałam szansę pracy tam gdzie jestem. Nie jestem
                  geniuszem, ani tym bardziej supergeniuszem, ale szybko się uczę i lubię to
                  robić, dlatego potrafię pogodzić tak wiele rzeczy na raz. Czasem człowiek nawet
                  nie wie, ile może, dopóki życie go nie zmusi. Po części się z Tobą zgadzam -
                  żadna uczelnia prawnicza w Polsce nie przygotowuje dobrze do WYKONYWANIA zawodu
                  prawnika. Tylko praktyka pozwala "oswoić się" z tym zagadnieniem. W sumie
                  udzieliłaś najbardziej konkretnej odpowiedzi z tą kasą - to rzeczywiście chyba
                  jest jedna z głównych przyczyn pracy w takich kancelariach.
                • parrotka c.d. 24.11.06, 18:27
                  I niestety nie jestem super matką - nie mam zbyt wiele czasu na zajmowanie się
                  Małym, bo musiałabym się sklonować :) ale zawsze tak to wyglądało, więc nie
                  powoduje to jakichś szczególnych dramatów.
                  • Gość: justin301 do AGI !!! IP: *.toya.net.pl 24.11.06, 23:13
                    Bardzo chciałabym sie z Tobą skontaktować. Gdybyś znalzał czas = mój mail;
                    justin301@gazeta.pl

                    A teraz nie na temat. Jestem aplikantką radcowską, pracuję u radcy, chodzę na
                    angielski, niemiecki, pisze doktorat, mam małe dziecko i padam po prostu na ryj :((
                    • Gość: aga Re: do AGI !!! IP: *.chello.pl 30.11.06, 22:54
                      witaj, wysłałam ci maila.
        • miriam_73 Re: masz rację 25.11.06, 10:35
          "Pomagam im w ops, daję bezpłatne porady i naprawdę CHCĘ im pomagać. Takiej
          pracy po
          > prostu nie da się wykonywać w "wielkiej kancelarii" bo to po prostu nie ten
          > przedmiot działalności.

          a na jakiej podstawie tak twierdzisz (bo to bzdura jest kompletna)?????? Wyobraź
          sobie że robimy także pracę "pro bono". A jak ktoś ma taką potrzebe to i po
          godzinach też jeszcze się sam angażuje w to czy owo.
    • Gość: mlody prawnik Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? IP: *.chello.pl 26.11.06, 18:34
      PARROTKO:

      po co założyłaś tego posta? Czy masz jakieś kompleksy? Znam ludzi, którzy z
      pracy w dużych kancelariach są bardzo zadowoleni. Nie wszędzie masz możliwość
      pracowania przy dużych transakcjach. Dla młodego prawnika to jedyna możliwość
      zdobycia takich doświadczeń, wiesz o tym dobrze.

      • ant25 Re: Po co Wam praca w wielkiej kancelarii?????? 01.12.06, 16:22
        Parrotko, dokładnie wiem o czym mówisz i masz święta racje, własnie rzuciałm
        prace w duuuzej firmie skupiajacej głównie siedzacych do 22.00 prawników.

        Mam rodzine i troche więcej wiedzy i zapału zeby nie dac sie popychac i tracic
        czas na intrygi.

        To co zrobiłaś to bardzo dobra rzecz, szczerze podziwiam, dałaś mi wiare, ze
        moze sie udać bez pokonywania tych wszytkich szczebelków korporacyjnych.
        Wole nawet prowadzic mniejsze sprawy ale sama od poczatku do końca.

        Pozdrawiam ciesze się że tu trafiłam.Zycze dużo siły i możliwości wyspania się:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka