Gość: Anka
IP: 213.241.43.*
09.05.03, 16:01
Szczur, który przyjeżdża do Warszawy na wyścig w maratonie managerskim to-
pracoholizm, depresje czy zespół stresu
przewlekłego. Na tym zarabiają firmy szkoleniowe organizując treningi
Antystresowe, Agencje Towarzyskie, do których sanotne i młode szczury zwane
"managerami" ruszają tłumnie po pracy, Pizza Hut, która nakarmi świństwem
pracoholika, LUX Med, który za grube pieniądze go wyleczy, firmy
farmaceutyczne, które nafaszerują go lekami, gdy w efekcie przepracowania się
rozchoruje i
proszę - machina konsumencka się kręci. Firma płaci za lojalność. Gorzej z
tymi
co przywożą tu żony. Jak w filmie ADWOKAT DIABŁA. Związki małżeńskie się
rozpadają, bo która kobieta zniesie męża wiecznie nieobecnego w domu?.
Chłopaki
wzajemnie się nakręcają, opanowuje ich psychoza tłumu, tracą rozum, pracują
po
18 godzin i wracają coraz później do domu. Dopada ich motyw rywalizacj, WZA
na końcu dopadnie ich
zawał. Firma zapłaci. Zorganizuje im kilka szkoleń, jakiś wspólny wyjazd i
znów
chłopaki mają poczucie winy i poczucie obowiązku. Na końcu drogi szczurze
staniesz sie niepotrzebny i wyeksploatowany. Firma zastąpi Cie młodszym i
bardziej kreatywnym.... Koszmar. Zabronić ustawowo.
Praca 8 godzin i do domu. Żadnych nadgodzin. Żadnych laptopów do domu.
Pracodawca ma zrozumieć, że pracoholik jest chory i powinien leczyć się z
uzależnienia.