Dodaj do ulubionych

Syndrom "szczura" zza Warszawy

IP: 213.241.43.* 09.05.03, 16:01
Szczur, który przyjeżdża do Warszawy na wyścig w maratonie managerskim to-
pracoholizm, depresje czy zespół stresu
przewlekłego. Na tym zarabiają firmy szkoleniowe organizując treningi
Antystresowe, Agencje Towarzyskie, do których sanotne i młode szczury zwane
"managerami" ruszają tłumnie po pracy, Pizza Hut, która nakarmi świństwem
pracoholika, LUX Med, który za grube pieniądze go wyleczy, firmy
farmaceutyczne, które nafaszerują go lekami, gdy w efekcie przepracowania się
rozchoruje i
proszę - machina konsumencka się kręci. Firma płaci za lojalność. Gorzej z
tymi
co przywożą tu żony. Jak w filmie ADWOKAT DIABŁA. Związki małżeńskie się
rozpadają, bo która kobieta zniesie męża wiecznie nieobecnego w domu?.
Chłopaki
wzajemnie się nakręcają, opanowuje ich psychoza tłumu, tracą rozum, pracują
po
18 godzin i wracają coraz później do domu. Dopada ich motyw rywalizacj, WZA
na końcu dopadnie ich
zawał. Firma zapłaci. Zorganizuje im kilka szkoleń, jakiś wspólny wyjazd i
znów
chłopaki mają poczucie winy i poczucie obowiązku. Na końcu drogi szczurze
staniesz sie niepotrzebny i wyeksploatowany. Firma zastąpi Cie młodszym i
bardziej kreatywnym.... Koszmar. Zabronić ustawowo.
Praca 8 godzin i do domu. Żadnych nadgodzin. Żadnych laptopów do domu.
Pracodawca ma zrozumieć, że pracoholik jest chory i powinien leczyć się z
uzależnienia.




Obserwuj wątek
    • Gość: Warszawianka Re: Syndrom 'szczura' spoza Warszawy IP: 193.91.26.* 09.05.03, 16:31
      Dobrze napisane, ale warszawskich tez nie brakuje.
      Jestem jak najbardziej ZA ograniczeniem czasu pracy i normalnoscia!!!
      • Gość: Anka Re: Syndrom 'szczura' spoza Warszawy IP: 213.241.43.* 09.05.03, 17:00
        Tak Warszawiaków też nie brakuje, wszyscy w pewien sposób dali się wciągnąć w
        syndrom managera, szczura korporacyjnego. Wielu potraciło rodziny. wielu
        codziennie pije w zaciszu swego domu alkohol. Wielu bierze kokainę. Samotni,
        zapracowani, uzaleznieni od korporacji....
    • Gość: przyszły menager Re: Syndrom 'szczura' zza Warszawy IP: *.ok.ae.wroc.pl 09.05.03, 16:39
      Gość portalu: Anka napisał(a):

      > Szczur, który przyjeżdża do Warszawy na wyścig w maratonie managerskim to-
      > pracoholizm, depresje czy zespół stresu
      > przewlekłego. Na tym zarabiają firmy szkoleniowe organizując treningi
      > Antystresowe, Agencje Towarzyskie, do których sanotne i młode szczury zwane
      > "managerami" ruszają tłumnie po pracy, Pizza Hut, która nakarmi świństwem
      > pracoholika, LUX Med, który za grube pieniądze go wyleczy, firmy
      > farmaceutyczne, które nafaszerują go lekami, gdy w efekcie przepracowania się
      > rozchoruje i
      > proszę - machina konsumencka się kręci. Firma płaci za lojalność. Gorzej z
      > tymi
      > co przywożą tu żony. Jak w filmie ADWOKAT DIABŁA. Związki małżeńskie się
      > rozpadają, bo która kobieta zniesie męża wiecznie nieobecnego w domu?.
      > Chłopaki
      > wzajemnie się nakręcają, opanowuje ich psychoza tłumu, tracą rozum, pracują
      > po
      > 18 godzin i wracają coraz później do domu. Dopada ich motyw rywalizacj, WZA
      > na końcu dopadnie ich
      > zawał. Firma zapłaci. Zorganizuje im kilka szkoleń, jakiś wspólny wyjazd i
      > znów
      > chłopaki mają poczucie winy i poczucie obowiązku. Na końcu drogi szczurze
      > staniesz sie niepotrzebny i wyeksploatowany. Firma zastąpi Cie młodszym i
      > bardziej kreatywnym.... Koszmar. Zabronić ustawowo.
      > Praca 8 godzin i do domu. Żadnych nadgodzin. Żadnych laptopów do domu.
      > Pracodawca ma zrozumieć, że pracoholik jest chory i powinien leczyć się z
      > uzależnienia.
      >
      >
      >
      >
      chetnię wezme udział w tym wyścigu.Czy mozesz podać adres lub jakieś namiary na
      firme , która by mnie przyjeła.Moge pracować po 16 godzin lub jak kto woli do
      upadłego!
      • Gość: Anka Re: Syndrom 'szczura' zza Warszawy IP: 213.241.43.* 09.05.03, 16:58
        No tak przecież psychoanalitycy, psychoterapeuci tez muszą zarobić. Nie podam
        Ci adresu bo uważam takie praktyki za nieetyczne. Wiesz, to jest jak z ćmą i
        światłem. Wpadasz w wir ostrej rywalizacji, konformizmu grupowego,
        pracoholizmu, lęku przed utrata pracy, lęku przed oceną. a wszystko to dla
        kasy? Tego chcesz? Znam wielu ludzi, którzy tak jak ja zarabiaja gosze i sa
        szczęśliwi, ze żyją, że kochają i są kochani, że mają przyjaciół, czas na
        relaks, miłość. Nie warto sprzedawać sie za pieniądze. Nie warto dla kariery
        poświęcać podstawowych wartości... bo zycie jest krótkie. Rozumiem jednak
        kontekst Twojej wypowiedzi. Jesteś zdesperowany, bo nie masz pracy. wielu jest
        takich jak TY. Ja też do nich należałam. wypisywałam setki listów do Agencji
        Rekrutacyjnych i cisza. A przy okazji uważam swoje kwalifikacje za wysokie. Cóz
        taką mamy rzeczywistość: korupcja, nepotyzm, brak odpowiednich regulacji
        prawnych, utrudnianie przedsiębiorczośći prywatnej, wykorzystywanie ludzi do
        pracy za darmo w ramach praktyk, stażu, pracy czasowej.
        • Gość: przyszły menager Re: Syndrom 'szczura' zza Warszawy IP: *.ok.ae.wroc.pl 09.05.03, 17:23
          Gość portalu: Anka napisał(a):

          > No tak przecież psychoanalitycy, psychoterapeuci tez muszą zarobić. Nie podam
          > Ci adresu bo uważam takie praktyki za nieetyczne. Wiesz, to jest jak z ćmą i
          > światłem. Wpadasz w wir ostrej rywalizacji, konformizmu grupowego,
          > pracoholizmu, lęku przed utrata pracy, lęku przed oceną. a wszystko to dla
          > kasy? Tego chcesz? Znam wielu ludzi, którzy tak jak ja zarabiaja gosze i sa
          > szczęśliwi, ze żyją, że kochają i są kochani, że mają przyjaciół, czas na
          > relaks, miłość. Nie warto sprzedawać sie za pieniądze. Nie warto dla kariery
          > poświęcać podstawowych wartości... bo zycie jest krótkie. Rozumiem jednak
          > kontekst Twojej wypowiedzi. Jesteś zdesperowany, bo nie masz pracy. wielu
          jest
          > takich jak TY. Ja też do nich należałam. wypisywałam setki listów do Agencji
          > Rekrutacyjnych i cisza. A przy okazji uważam swoje kwalifikacje za wysokie.
          Cóz
          >
          > taką mamy rzeczywistość: korupcja, nepotyzm, brak odpowiednich regulacji
          > prawnych, utrudnianie przedsiębiorczośći prywatnej, wykorzystywanie ludzi do
          > pracy za darmo w ramach praktyk, stażu, pracy czasowej.


          mimo wszystko,tylko i wyłącznie praca do upadłego, bezgraniczne oddanie się
          karierze i rezygnacja z rodziny to klucz do sukcesu.KASA=WSZYSTKO!!!
          • Gość: Anka Re: Syndrom 'szczura' zza Warszawy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.05.03, 18:36
            No cóz skoro tak uważasz, rozumiem Cię.
      • imielinzoo Re: Syndrom 'szczura' zza Warszawy 12.05.03, 12:02
        na początek strzel se w łeb
    • Gość: absolwentUW Re: Syndrom 'szczura' zza Warszawy IP: 63.166.226.* 09.05.03, 21:08
      Sluszne i niewykonalne. Przy okazji mozemy biadolic nad tym ze nie ma pokoju na
      swiecie.
      • Gość: Anka Re: Syndrom 'szczura' zza Warszawy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.05.03, 05:17
        Sory ale to co piszesz to typowy dla Polaków Syndrom Wyuczonej Bezradności
        jeśli wiesz czym się objawia... Jeśli nie wiesz to napiszę, że min.
        idiotycznymi decyzjami wyborczymi, brakiem wiary w słuszność swych działań,
        pesymizmem, brakiem motywacji do zmian.
        • bushwacker Syndrom Wyuczonej Bezradności, linki? 10.05.03, 05:54
          Gość portalu: Anka napisał(a):

          > Sory ale to co piszesz to typowy dla Polaków Syndrom Wyuczonej Bezradności
          > jeśli wiesz czym się objawia... Jeśli nie wiesz to napiszę, że min.
          > idiotycznymi decyzjami wyborczymi, brakiem wiary w słuszność swych działań,
          > pesymizmem, brakiem motywacji do zmian.

          Anka chyba masz racje,
          ale prawde mowiac nigdy nie slyszalem o "Syndromie Wyuczonej Bezradności"
          gdzie mozna wiecej na ten temat przeczytac?

          pozdrawiam
          • Gość: Anka Re: Syndrom Wyuczonej Bezradności, linki? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.05.03, 11:44
            Witaj,
            www.niebieskalinia.pl/pismo/4_5.html
            pozdrawiam.
        • Gość: absolwentUW Re: Syndrom 'szczura' zza Warszawy IP: 63.166.226.* 11.05.03, 21:02
          A moze bysmy sprobowali tak bez inwektyw. Jakie konkretnie masz rady? Mowisz,
          ze praca 8 godzin i do domu. Dobra, wprowadzmy ustawe ze pracowac mozna max 40
          godzin w tygodniu i ze PIP bedzie jezdzil po biurach po 6-tej po poludniu
          sprawdzajac czy ktos pracuje. Swietne. Tyle tylko ze w przeciagu miesiaca
          wszystkie te nadgodziny przejda do szarej strefy. Nie zmusisz czlowieka
          prowadzacego wlasna firme do pojscia do domu o 5-tej jak jemu sie firma wali.
          Podobnie ZAWSZE sie znajda ludzie ktorzy beda sklonni pracowac 60 lub 70 godzin
          tygodniowo, i to ich zatrudni pracodawca (pozniej znajdzie jakas cwana metode
          placenia im za to), a nie tych co mowia 40 i ani godziny wiecej.

          O wiele wiecej mozna w tej kwestii osiagnac dyscyplinujac pracodawcow za
          nieplacenie nadgodzin, "okresy probne", i inne sciemy. Klarowny system
          wynagrodzen i awansow itp.
    • Gość: ERYK post desperata nieroba z warszawy ;-) IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 10.05.03, 15:45
      Gość portalu: Anka napisał(a):

      > Szczur, który przyjeżdża do Warszawy na wyścig w maratonie managerskim to-
      > pracoholizm, depresje czy zespół stresu
      > przewlekłego. Na tym zarabiają firmy szkoleniowe organizując treningi
      > Antystresowe, Agencje Towarzyskie, do których sanotne i młode szczury zwane
      > "managerami" ruszają tłumnie po pracy, Pizza Hut, która nakarmi świństwem
      > pracoholika, LUX Med, który za grube pieniądze go wyleczy, firmy
      > farmaceutyczne, które nafaszerują go lekami, gdy w efekcie przepracowania się
      > rozchoruje i
      > proszę - machina konsumencka się kręci. Firma płaci za lojalność. Gorzej z
      > tymi
      > co przywożą tu żony. Jak w filmie ADWOKAT DIABŁA. Związki małżeńskie się
      > rozpadają, bo która kobieta zniesie męża wiecznie nieobecnego w domu?.
      > Chłopaki
      > wzajemnie się nakręcają, opanowuje ich psychoza tłumu, tracą rozum, pracują
      > po
      > 18 godzin i wracają coraz później do domu. Dopada ich motyw rywalizacj, WZA
      > na końcu dopadnie ich
      > zawał. Firma zapłaci. Zorganizuje im kilka szkoleń, jakiś wspólny wyjazd i
      > znów
      > chłopaki mają poczucie winy i poczucie obowiązku. Na końcu drogi szczurze
      > staniesz sie niepotrzebny i wyeksploatowany. Firma zastąpi Cie młodszym i
      > bardziej kreatywnym.... Koszmar. Zabronić ustawowo.
      > Praca 8 godzin i do domu. Żadnych nadgodzin. Żadnych laptopów do domu.
      > Pracodawca ma zrozumieć, że pracoholik jest chory i powinien leczyć się z
      > uzależnienia.
      >
      >
      >
      >

      żal mi Ciebie ;-)
      • Gość: Anka Re: post desperata nieroba z warszawy ;-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.05.03, 16:00
        A dziękuję bardzo, nie wiem tylko z jakiego powodu? Ja nie jestem pracoholikiem
        (he,he na szczęście), nie poświeciłabym też dla kariery rodziny, uczucia. Mnie
        siebie nie żal. Ja siebię lubię...
    • Gość: grog Re: Syndrom 'szczura' zza Warszawy IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 10.05.03, 17:30
    • Gość: greg Re: Syndrom 'szczura' zza Warszawy IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 10.05.03, 17:38
      Myslisz bardzo egoistycznie, prawdopodobnie dlatego, iż nie masz rodziny na
      utrzymaniu. Jeżeli nie angażujesz się w pracy to korporacja Cię zredukuje i z
      czego wówczas utrzymasz siebie i rodzine? No chyba, że preferujesz pracę "na
      państwowym", gdzie pensja za nic albo niewiele robienie jest wypłacana z moich
      (naszych) podatków - tam rzeczywiście praca trwa 8 godzin a o godz 14.50
      wszyscy są już ustawieni w blokach startowych.
      • Gość: kan Re: Syndrom 'szczura' zza Warszawy IP: *.mega.tmns.net.au 11.05.03, 14:13
        Syndrom "szczura zza W-wy" jest od wielu lat doskonale znany rowniez zza
        granica.
        A wlasciwie zostal przeslany do Polski jako "dobro systemu zachodniego".
        "Rat race" jest na krotka mete, jesli wy go wytrzymacie to rodzina nie. Chcecie
        przyklady? jest ich tak wiele ze przestaje to byc smieszne. Celem korporacji
        jest wykorzystac klienta i wypluc gdy go jak skorke cytryny. To sie nazywa
        zysk/wyzysk/profit. W innych slowach kilka/kilkanascie milonow premii dla CEO i
        zawal serca/deprasja nerwowa dla szczura. To tak jak w kasynie, w pewnej chwili
        nalezy spauzowac.
        Pozdrowienia dla wszystkich "szczurow"
        od szczura.
        • Gość: Anka Re: Syndrom - do kana IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.05.03, 15:55
          Tak wlasnie jest i jest to szeroki problem społeczny, z którym trzeba sobie
          poradzić. pamietajmy jednak, że w Stanach ludzie korzystają z pomocy
          psychoterapeuty w ramach ubezpieczenia a w Polsce trzeba za to płacic z własnej
          kieszeni. Niewątpliwie bycie szczurem w efekcie doprowadza do zaburzeń, no
          chyba, że znasz granicę i w odpowiednim momencie się wycofasz. Szczerze
          powiedziawszy udało mi się poznać taką osobę i zawsze byłam dla niego pełna
          szacunku jako dla szefa za mądrość, lojalność a teraz jeszcze bardziej.
          Zostawił karierę i superpensję by sie nie zatracić. Pozdrowienia dla
          Sebastiana...
      • Gość: Anka Re: Syndrom 'szczura' zza Warszawy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.05.03, 15:50
        Nie powinniśmy się na to godzić, wiesz to jest kwestia asertywności. Asertywnie
        mówię szefowi "nie" i z uśmiechem pytam, czy rozumie, że mam rodzinę?. Każdy ma
        zakres swych obowiązków i pracodawcy nie wolno ekspoloatować Cie ponad miarę.
        Mam jednak często wrażenie, że niektórym odpowiada pozostawanie w pracy dłużej
        niż to konieczne. Motywacje są różne: pęd do awansu, pogoń za sukcesem, chęć
        ucieczki od obowązków domowych... Jest rożnie. Wiesz jeśli Twój szef zostaje po
        godzinach, Twój wspólpracownik również to rzeczywiście trudno się wyłamać.
    • Gość: just Re: Syndrom 'szczura' zza Warszawy IP: 213.17.180.* 12.05.03, 10:36
      ja tak chcę pracować
      dajcie mi tylko szanse !!!!!
      • Gość: Anka Wykorzystany, przerobiony, wypluty IP: 213.241.43.* 12.05.03, 11:41
        Gość portalu: just napisał(a):

        > ja tak chcę pracować
        > dajcie mi tylko szanse !!!!!

        Chodzi o to, żebys tak nie pracował, zebyś znał swoja wartośc i miał swoja
        godność, abyś nie zatracał sie w tym wyścigu. Chodzi o to aby ludzie widzieli
        związek pomiedzy wkładem a wynikiem. Jesli wkład jest wyższy niz wynik rodzi
        sie złość. Jeśli wkład jest niższy niz wynik rodzi się poczucie winy. Powinno
        sie dożyć do optimum. Młody człowiek powinien wiedzieć, że ma szanse na pracę
        jeśli tylko posiada odpowiednie kwalifikacje. Nie może byc tak, ze człowiek
        sprzedaje sie za groszę albo na odwrót za duze wynagrodzenie godzi sie sprzedać
        samego siebie. Problem podstawowy, który poruszyłam dotyczy dwu kwestii:
        - praca w warszawie dla warszawiaków
        - koniec z nepotyzmem, obsadzaniem stanowisk znjomkami bez kwalifikacji, koniec
        z płaceniem astronomicznych sum Agencjom Rekrutacyjnym, które sa nierzetelne i
        głównie sprowadzaja do Warszawy ludzi z małych miast.
        - co zludxmi w srednim wieku lub w wieku przedemerytalnym? Co rząd może tej
        rzeszy bezrobotnych zapewnić?
        Firma "rekin" preferuje młodych, tych zza warszawy, zdolnych do pracy 24
        godziny na dobę, uniżonych, tych którzy poświęcą jej wszystko... To jest złe i
        destrukcyjne.
        To powinien być szerszy program rządowy np. obniżenie podatków dla firm, które
        otwierają filie w mniejszych miastach i tworzą nowe stanowiska pracy. Co o tym
        myślisz?
    • Gość: esox Re: Syndrom 'szczura' zza Warszawy IP: *.pl 12.05.03, 10:45
      Można narzekać, ale czas pracy i wyścig szczurów jest tylko objawem choroby
      całego stystemu.
      Narzeka się na antyglobalistów, a oni, niestety, mają sporo racji - ten cały
      system chory. Myślę, że czas pracy nie tylko powinien być pilnowany, ale i
      skrócony tak jak we Francji. Wiem, wiem - to niekonkurencyjne i generuje koszty
      (miałoby to sens gdyby było wprowadzone na całym świecie).
      Ale np. konieczność oczyszczania ścieków przez fabrykę to też dla jest koszt...
      • Gość: Anka Re: Syndrom 'szczura' zza Warszawy IP: 213.241.43.* 12.05.03, 11:26
        Gość portalu: esox napisał(a):

        > Można narzekać, ale czas pracy i wyścig szczurów jest tylko objawem choroby
        > całego stystemu.
        > Narzeka się na antyglobalistów, a oni, niestety, mają sporo racji - ten cały
        > system chory. Myślę, że czas pracy nie tylko powinien być pilnowany, ale i
        > skrócony tak jak we Francji. Wiem, wiem - to niekonkurencyjne i generuje
        koszty
        >
        > (miałoby to sens gdyby było wprowadzone na całym świecie).
        > Ale np. konieczność oczyszczania ścieków przez fabrykę to też dla jest
        koszt...


        Zgadza się. Czas pracy powinien być pilnowany. Oczywiście, z drugiej strony
        pracownik powinien szanować czas, który jest teoretycznie własnością jego
        pracodawcy tj. starać się efektywnie pracować w wyznaczonych godzinach pracy.
        To muszą być uczciwe zasady zarówno z jednej jak i z drugiej strony. Pozdrawiam.
    • imielinzoo Re: Syndrom 'szczura' zza Warszawy 12.05.03, 12:01
      i żadnych buraków zza warszawy bo my kurwa nie możemy znaleźć pracy a te ćwoki
      to i za 700 pln zapieprzają jak murzyni......
      • Gość: kan Re: Syndrom 'szczura' zza Warszawy IP: *.mega.tmns.net.au 12.05.03, 13:16
        drodzy moi,

        Zawsze bedzie jakis, jak brzydko nazwales "cwok zza W-wy" (to chyba ja tez)
        albo "azjata"/"kolorowy" ktory bedzie pracowal zza mniej pieniedzy. W-wa nie
        jest wyodrebniona w tym problemie, to jest globalne. Nie zgadzam sie z
        wyzyskiem w pracy, dlatego pewnego pogodnego dnia "wyszlam" z bylej pracy po
        rozmowie z szefem. Nie myszle jednak walczyc za miliony. Osoba ktora zadba
        najlepiej o Ciebie jestes ty sam.
        W obecnej pracy rowniez musialam zaryzykowac stwierdzenie, albo dostane to co
        powinno sie nalezec albo "wychodze". Problem jest taki, ze musicie naprawde byc
        przygotowani aby to zrobic. 90% ludzi poprostu nie moze sobie na to pozwolic.

        Zycze wiec obyscie najpiew byli finansowo w sytuacji kiedy mozna zamknac drzwi.
        Oczywiscie ma to swoje cene. Moja jest taka ze niestety korporacje odpadaja
        gdzyz jestem zbyt szczera, posada panstwowa - nie mage zniesc.
        Mala firma - pracuje jak wol, zeby powiedziec "piss off" gdy potrzeba.

        Pozdrowienia
        • Gość: Anna Re: Syndrom - do kan IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.05.03, 20:14
          na szczęście jesteś kobietą a te są mądrzejsze. Pozdrawiam.
          • Gość: paveua Re: Syndrom - do kan IP: *.acn.waw.pl 12.05.03, 21:14
            Droga Aniu i pozostali!

            Ten problem nie ma prostego rozwiązania, tak jak przez wiele lat nie wymyślono
            niczego poza klasyczny podział na szeroko rozumiana lewicę z jej zdobyczami
            socjalnymi i przeciwstawny jej nurt liberalny, dążący do uwolnienia i
            decydowania jednostek o swoim losie.
            U Anki widać zdecydowaną chęć do decydowania za innych, jakie powinno być ich
            życie. Przecież już to przerabialiśmy. Przez wiele lat ktoś inny mówił nam,
            jak mamy żyć, na wszystko był jakis przepis, a najczęściej zakaz lub nakaz.
            Ale Aniu - ludzie mają swoje rozumki. I zgodnie z rozkładem normalnym, jedni
            mają więcej, inni mniej. Ale nikt nikomu (w tym i Tobie ani warszawiakom) nie
            dał prawa do decydowania za wszystkich.
            Wiem, że lepiej byłoby mieć cieplutką posadkę i pensyjkę, ale nas, jako naród
            na to na razie nie stać. Musimy gonić, ścigać się, nie oglądać się za siebie
            przed metą. Za metą tak, można będzie spojrzeć za siebie. I ja spojrzę na
            siebie z jednym przekonaniem - w swoim wyścigu nie odlądałem się na innych,
            łapiąc ukradkiem za gardło tych, którzy za szybko biegli, nie. Biegłem po
            swoją nagrodę. Po którą mogę biec jako wolny człowiek.

            pozdrawiam
            • Gość: Anka Re: Syndrom - do paveua IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.05.03, 22:19
              Gość portalu: paveua napisał(a):

              > Droga Aniu i pozostali!
              >
              > Ten problem nie ma prostego rozwiązania, tak jak przez wiele lat nie
              wymyślono
              > niczego poza klasyczny podział na szeroko rozumiana lewicę z jej zdobyczami
              > socjalnymi i przeciwstawny jej nurt liberalny, dążący do uwolnienia i
              > decydowania jednostek o swoim losie.
              > U Anki widać zdecydowaną chęć do decydowania za innych, jakie powinno być ich
              > życie. Przecież już to przerabialiśmy. Przez wiele lat ktoś inny mówił nam,
              > jak mamy żyć, na wszystko był jakis przepis, a najczęściej zakaz lub nakaz.
              > Ale Aniu - ludzie mają swoje rozumki. I zgodnie z rozkładem normalnym, jedni
              > mają więcej, inni mniej. Ale nikt nikomu (w tym i Tobie ani warszawiakom) nie
              > dał prawa do decydowania za wszystkich.
              > Wiem, że lepiej byłoby mieć cieplutką posadkę i pensyjkę, ale nas, jako naród
              > na to na razie nie stać. Musimy gonić, ścigać się, nie oglądać się za siebie
              > przed metą. Za metą tak, można będzie spojrzeć za siebie. I ja spojrzę na
              > siebie z jednym przekonaniem - w swoim wyścigu nie odlądałem się na innych,
              > łapiąc ukradkiem za gardło tych, którzy za szybko biegli, nie. Biegłem po
              > swoją nagrodę. Po którą mogę biec jako wolny człowiek.
              >
              > pozdrawiam


              Tak może masz rację, chciałabym decydować za innych. Powiem wprost - słyszę na
              codzień głosy cierpiących kobiet. Cierpią one, cierpią ich dzieci. Mężczyźni
              mają trudny wybór: obowiązek utrzymania rodziny i obowiązek utrzymania rodziny.
              Wybór między dobrem a dobrem. Dylemat moralny. Co lepsze? Być biednym i
              szcześliwym czy bogatym i samotnym?. Nie jestem przeciw pracy - jestem za nią
              tylko niech to wszystko ma "ręce i nogi". Jak, pomyśl, ma się wychowywać
              dziecko w rodzinie, w której nie ma ojca,jest on ciągle poza domem, a ścislej w
              pracy. Chodzi o to, by dać ludziom poczucie bezpieczeństwa. Poczucie, że nie
              muszę biec na oślep, nie muszę rywalizować, pracować ponad miarę, bo inaczej
              firma mi podziękuje. Pozdrawiam.
              • Gość: greg Re: Syndrom - do paveua IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 12.05.03, 23:14
                Gość portalu: Anka napisał(a):
                > Wybór między dobrem a dobrem. Dylemat moralny. Co lepsze? Być biednym i
                > szcześliwym czy bogatym i samotnym?. Nie jestem przeciw pracy - jestem za nią
                > tylko niech to wszystko ma "ręce i nogi". Jak, pomyśl, ma się wychowywać
                > dziecko w rodzinie, w której nie ma ojca,jest on ciągle poza domem, a ścislej
                w
                >
                > pracy. Chodzi o to, by dać ludziom poczucie bezpieczeństwa. Poczucie, że nie
                > muszę biec na oślep, nie muszę rywalizować, pracować ponad miarę, bo inaczej
                > firma mi podziękuje. Pozdrawiam.

                Ania,
                Ciesz sie iz masz meza ktory potrafi Cie utrzymac. Gdybym ja mial taka
                pracowita zone, to calymi dniami siedzialbym na polu golfowym i czasem
                ponarzekal tak jak Ty na ten straszny "wyscig szczurow", więc w pewien sposób
                Cie rozumiem, niestety jestem po drugiej stronie barykady...
    • Gość: Cudak Re: Syndrom 'szczura' zza Warszawy IP: *.visp.energis.pl 12.05.03, 22:09
      W świetle niektórych postów nie dziwi mnie tak duża ilość ludzi szukająca pracy.
      Czy nigdy nie "zapamiętaliście się" w pracy ? Czy na prawdę nie kręci Was to co
      robicie ? Ja nie pracuję dla pieniędzy (mam fart) a jedynie DLA WŁASNEJ
      PRZYJEMNOŚCI. Zdarza się często 12 godzin na dobę BO MNIE TO KRĘCI. Nie proszę
      o podwyżkę, nie podgryzam gardeł, nie podkładam świń - i jestem szczera do
      bólu - a w korporacji to niezbyt popularna postawa. Stać mnie na to - to
      prawda - ale dzięki temu mam TEN LUZ. Zawsze moge wyjść jak mi się nie spodoba -
      ale póki co mam zabawe jak cholera i uwielbiam swoją pracę. Czy jestem
      szczurem ? Z 6 tygodniowym urlopem ? Wychodzę kiedy chcę i przychodzę kiedy
      chcę - a chcę dłużej pracować niż 8 godzin.
      I wiecie co ? Może dla niektórych jestem kretynem wykorzystywanym przez wielką
      korporację - ale jestem szanowanym fachowcem, bo dzięki zabawie dużo się
      uczę, szukam, czytam - i podnoszę swoje kwalifikacje - i jeszcze mi za to
      płacą !!. I pomimo, że jestem "Manago" - nie uważam się za szczura.
      Jeśli nigdy Was to na tyle nie bawiło - obawiam się , że nigdy nie byliście TAK
      NAPRAWDĘ zaangażowani w swoją pracę - a tacy szybko ją tracą.
      Dlatego to praca szuka mnie, a nie ja pracy. Życzę Wam tego luzu i może troszkę
      pokory .... nie oceniajcie zbyt pochopnie "manago - szczurów". Szczury nie
      rozdzielają swojej podwyżki na swoich pracowników.

      PA
      • Gość: Anka Re: Syndrom do "cudak" IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.05.03, 22:23
        Gość portalu: Cudak napisał(a):

        > W świetle niektórych postów nie dziwi mnie tak duża ilość ludzi szukająca
        pracy
        > .
        > Czy nigdy nie "zapamiętaliście się" w pracy ? Czy na prawdę nie kręci Was to
        co
        >
        > robicie ? Ja nie pracuję dla pieniędzy (mam fart) a jedynie DLA WŁASNEJ
        > PRZYJEMNOŚCI. Zdarza się często 12 godzin na dobę BO MNIE TO KRĘCI. Nie
        proszę
        > o podwyżkę, nie podgryzam gardeł, nie podkładam świń - i jestem szczera do
        > bólu - a w korporacji to niezbyt popularna postawa. Stać mnie na to - to
        > prawda - ale dzięki temu mam TEN LUZ. Zawsze moge wyjść jak mi się nie
        spodoba
        > -
        > ale póki co mam zabawe jak cholera i uwielbiam swoją pracę. Czy jestem
        > szczurem ? Z 6 tygodniowym urlopem ? Wychodzę kiedy chcę i przychodzę kiedy
        > chcę - a chcę dłużej pracować niż 8 godzin.
        > I wiecie co ? Może dla niektórych jestem kretynem wykorzystywanym przez
        wielką
        > korporację - ale jestem szanowanym fachowcem, bo dzięki zabawie dużo się
        > uczę, szukam, czytam - i podnoszę swoje kwalifikacje - i jeszcze mi za to
        > płacą !!. I pomimo, że jestem "Manago" - nie uważam się za szczura.
        > Jeśli nigdy Was to na tyle nie bawiło - obawiam się , że nigdy nie byliście
        TAK
        >
        > NAPRAWDĘ zaangażowani w swoją pracę - a tacy szybko ją tracą.
        > Dlatego to praca szuka mnie, a nie ja pracy. Życzę Wam tego luzu i może
        troszkę
        >
        > pokory .... nie oceniajcie zbyt pochopnie "manago - szczurów". Szczury nie
        > rozdzielają swojej podwyżki na swoich pracowników.
        >
        > PA


        Mam pytanie: ile masz lat? Masz rodzinę? Masz dzieci? Powiem tak jeśli możesz o
        sobie powiedzieć "rażące zaniedbanie wszelkich innych źródeł przyjemności... "
        to zakrawa na uzależnienie i holizm w tym przypadku pracoHOLIZM.
        • Gość: Anka Nie pocałuje nikogo w dupę IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.05.03, 22:29
          Wybacz za słownictwo, ale ja nigdy nie pocałuję nikogo w dupę. Dla własnej
          fenaberii nie wyjadę z tego kraju. Mam wyższe wykształcenie, znam biegle 2
          języki, publikuję artykuły naukowe, mam lat trzydzieści i od razu po mnie
          widać, że nie pocałuję nikogo w dupę choćby miał ją ze złota. Mam honor. i
          tyle. Moje dziecko, mój facet, moi przyjaciele sa wazniejsi niz pieniądze. To
          jest tak - nie sprzedam się nikomu tylko dlatego, ze zaoferuje mi pieniądze i
          szybki awans. mam to gdzieś.
        • Gość: Cudak odpowiada Re: Syndrom do 'cudak' IP: *.visp.energis.pl 12.05.03, 22:30
          Mam 2 dzieci z którymi swoje odsiedziałam w roli praaaawdziwej kury domowej.
          Teraz moge się zabawić. Mam szczęśliwe małżeństwo, bo nie jestem sfrustrowana i
          potrafię dzielić pracę z domem. Nie siedzę dzień w dzień po 12 h. Jak dziecko
          jest chore - to mnie nie ma tydzień w pracy i cool. To po prostu kwestia
          priorytetów - a te mam nadal niezaburzone. Po prostu kocham robić to co robię,
          mam z tego kupę frajdy i realizuję się - to wszystko. Może inni mają swoją
          receptę na życie ?
          • Gość: Anka Re: Syndrom do 'cudak' IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.05.03, 22:35
            Gość portalu: Cudak odpowiada napisał(a):

            > Mam 2 dzieci z którymi swoje odsiedziałam w roli praaaawdziwej kury domowej.
            > Teraz moge się zabawić. Mam szczęśliwe małżeństwo, bo nie jestem sfrustrowana
            i
            >
            > potrafię dzielić pracę z domem. Nie siedzę dzień w dzień po 12 h. Jak dziecko
            > jest chore - to mnie nie ma tydzień w pracy i cool. To po prostu kwestia
            > priorytetów - a te mam nadal niezaburzone. Po prostu kocham robić to co
            robię,
            > mam z tego kupę frajdy i realizuję się - to wszystko. Może inni mają swoją
            > receptę na życie ?



            No tak po tym co piszesz wnioskuję, że isnieje dla Ciebie taki wymiar: kura
            domowa vs. kobieta realizująca się w pracy. Jest coś po środku? Jest kobieta-
            żona? kobieta-matka? kobieta przyjaciólka? kobieta-córka? Masz na to czas?
            • Gość: Cudak odpowiada Re: Syndrom do 'cudak' IP: *.visp.energis.pl 12.05.03, 22:41
              Nie czytasz - interpretujesz. Masz przed sobą wszystkie te koibety w jednej :
              zawsze mam czas dla moich dzieci, męża, przyjaciół, konie, basen i jeszcze
              jedno hobby : praca - sorry, to się zdarza. Chcę tylko udowodnić jedno : można
              pracować ciężko i mieć z tego dużo przyjemności. Praca dla mnie to nie
              obowiązek - to przyjemność. Nie zdarza mi się mieć dylematu : dziecko czy
              praca - wiem, gdzie i kiedy jest moje miejsce. NIe znaczy to, że jestem "tylko"
              matką i "tylko" szefem. Żeby było śmiesznie - kasa w ogóle mnie nie
              interesuje. Czy to jest już "szczur" czy dopiero "przedszczurek" ?
              • Gość: Anka Re: Syndrom do 'cudak' IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.05.03, 22:45
                Gość portalu: Cudak odpowiada napisał(a):

                > Nie czytasz - interpretujesz. Masz przed sobą wszystkie te koibety w jednej :
                > zawsze mam czas dla moich dzieci, męża, przyjaciół, konie, basen i jeszcze
                > jedno hobby : praca - sorry, to się zdarza. Chcę tylko udowodnić jedno :
                można
                > pracować ciężko i mieć z tego dużo przyjemności. Praca dla mnie to nie
                > obowiązek - to przyjemność. Nie zdarza mi się mieć dylematu : dziecko czy
                > praca - wiem, gdzie i kiedy jest moje miejsce. NIe znaczy to, że
                jestem "tylko"
                >
                > matką i "tylko" szefem. Żeby było śmiesznie - kasa w ogóle mnie nie
                > interesuje. Czy to jest już "szczur" czy dopiero "przedszczurek" ?


                Moim zdaniem to zdrowe podejście do życia i pracy. Bo masz czas na inne rzeczy,
                bo kochasz to co robisz. Pozdrawiam.
                • Gość: Cudak odpowiada Re: Syndrom do 'cudak' IP: *.visp.energis.pl 12.05.03, 22:47
                  Wszystkim życzę :)

                  Miło było pogadać - miłego wieczoru .
                  • Gość: Anka Re: Syndrom do 'cudak' IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.05.03, 22:54
                    Gość portalu: Cudak odpowiada napisał(a):

                    > Wszystkim życzę :)
                    >
                    > Miło było pogadać - miłego wieczoru .


                    Miło... Nie zapomnij o swym ukochanym.Pozdrawiam.
              • Gość: mouchi Re: Syndrom do 'cudak' IP: 195.136.95.* 13.05.03, 16:44
                Gość portalu: Cudak odpowiada napisał(a):

                > Nie czytasz - interpretujesz. Masz przed sobą wszystkie te koibety w jednej :
                > zawsze mam czas dla moich dzieci, męża, przyjaciół, konie, basen i jeszcze
                > jedno hobby : praca - sorry, to się zdarza. Chcę tylko udowodnić jedno :
                można
                > pracować ciężko i mieć z tego dużo przyjemności. Praca dla mnie to nie
                > obowiązek - to przyjemność. Nie zdarza mi się mieć dylematu : dziecko czy
                > praca - wiem, gdzie i kiedy jest moje miejsce. NIe znaczy to, że
                jestem "tylko"
                >
                > matką i "tylko" szefem. Żeby było śmiesznie - kasa w ogóle mnie nie
                > interesuje. Czy to jest już "szczur" czy dopiero "przedszczurek" ?
                dość aroganckie podejście. ilu jest ludzi, których kasa nie interesuje?
                zapewne ją masz w dużych ilościach i dlatego nie patrzysz ile możesz zarobić,
                ale większość ludzi pracuje, aby żyć, jeść, ubrać się, pojechać na urlop itd.
                wierzę, że można kochać swoją pracę i łączyć przyjemne z pożytecznym, ale
                osobiście wolę odróżniać pracę od życia prywatnego, hobby i zainteresowań. wolę
                zasadę "pracuję, żeby żyć, a żyję żeby pracować". jakoś płytko jawią mi się
                ludzie zafascynowani swoją pracą i tylko jej poświęcający czas, łączący pracę i
                pasję, zainteresowania. to nudne, płytkie i nieciekawe - dla mnie.
                • Gość: Cudak już biegnie Re: Syndrom do 'cudak' IP: *.visp.energis.pl 13.05.03, 21:57
                  > dość aroganckie podejście. ilu jest ludzi, których kasa nie interesuje?
                  > zapewne ją masz w dużych ilościach i dlatego nie patrzysz ile możesz zarobić,
                  > ale większość ludzi pracuje, aby żyć, jeść, ubrać się, pojechać na urlop itd.
                  > wierzę, że można kochać swoją pracę i łączyć przyjemne z pożytecznym, ale
                  > osobiście wolę odróżniać pracę od życia prywatnego, hobby i zainteresowań.
                  wolę
                  >
                  > zasadę "pracuję, żeby żyć, a żyję żeby pracować". jakoś płytko jawią mi się
                  > ludzie zafascynowani swoją pracą i tylko jej poświęcający czas, łączący pracę
                  i
                  >
                  > pasję, zainteresowania. to nudne, płytkie i nieciekawe - dla mnie.


                  Sorry, dla mnie płytcy są ludzie oceniający innych nawet nie zapoznając się z
                  ich poglądami - to co piszesz powyżej jest szczerą prawdą, ale nie dotyczy
                  mnie :)
                  1. Również "wolę" odróżniać pracę od życia osobistego - tak też robię
                  2. NIe pracuję, żeby żyć i nie żyję, żeby pracować - pracuję bo mnie to kręci.
                  3. Nie poświęcam czasu "tylko pracy " - to dość trudne przy dwójce dzieci :)
                  4. Można mieć przeróżne zainteresowania a wśród nich dziedzinę w której
                  pracujesz. Chyba idealnym rozwiązaniem jest robienie tego co lubisz , prawda ?
                  Nie rozumiem Twojego podejścia do tych spraw, ale zapewne przemawia przez
                  Ciebie frustracja ( teraz ja troszkę pooceniam) bo chyba nie lubisz pracy ,
                  którą wykonujesz...

                  Pozdrawiam
                  • Gość: Anka Re: Syndrom do 'cudak' IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.05.03, 22:06
                    Gość portalu: Cudak już biegnie napisał(a):

                    > > dość aroganckie podejście. ilu jest ludzi, których kasa nie interesuje?
                    > > zapewne ją masz w dużych ilościach i dlatego nie patrzysz ile możesz zarob
                    > ić,
                    > > ale większość ludzi pracuje, aby żyć, jeść, ubrać się, pojechać na urlop i
                    > td.
                    > > wierzę, że można kochać swoją pracę i łączyć przyjemne z pożytecznym, ale
                    > > osobiście wolę odróżniać pracę od życia prywatnego, hobby i zainteresowań.
                    >
                    > wolę
                    > >
                    > > zasadę "pracuję, żeby żyć, a żyję żeby pracować". jakoś płytko jawią mi si
                    > ę
                    > > ludzie zafascynowani swoją pracą i tylko jej poświęcający czas, łączący pr
                    > acę
                    > i
                    > >
                    > > pasję, zainteresowania. to nudne, płytkie i nieciekawe - dla mnie.
                    >
                    >
                    > Sorry, dla mnie płytcy są ludzie oceniający innych nawet nie zapoznając się z
                    > ich poglądami - to co piszesz powyżej jest szczerą prawdą, ale nie dotyczy
                    > mnie :)
                    > 1. Również "wolę" odróżniać pracę od życia osobistego - tak też robię
                    > 2. NIe pracuję, żeby żyć i nie żyję, żeby pracować - pracuję bo mnie to kręci.
                    > 3. Nie poświęcam czasu "tylko pracy " - to dość trudne przy dwójce dzieci :)
                    > 4. Można mieć przeróżne zainteresowania a wśród nich dziedzinę w której
                    > pracujesz. Chyba idealnym rozwiązaniem jest robienie tego co lubisz ,
                    prawda ?
                    > Nie rozumiem Twojego podejścia do tych spraw, ale zapewne przemawia przez
                    > Ciebie frustracja ( teraz ja troszkę pooceniam) bo chyba nie lubisz pracy ,
                    > którą wykonujesz...
                    >
                    > Pozdrawiam


                    Ona lubi swoja pracę aniołku
                    • mouchi Re: Syndrom do 'cudak' 14.05.03, 10:06
                      Gość portalu: Anka napisał(a):

                      > Gość portalu: Cudak już biegnie napisał(a):
                      >
                      > > > dość aroganckie podejście. ilu jest ludzi, których kasa nie interesu
                      > je?
                      > > > zapewne ją masz w dużych ilościach i dlatego nie patrzysz ile możesz
                      > zarob
                      > > ić,
                      > > > ale większość ludzi pracuje, aby żyć, jeść, ubrać się, pojechać na ur
                      > lop i
                      > > td.
                      > > > wierzę, że można kochać swoją pracę i łączyć przyjemne z pożytecznym,
                      > ale
                      > > > osobiście wolę odróżniać pracę od życia prywatnego, hobby i zainteres
                      > owań.
                      > >
                      > > wolę
                      > > >
                      > > > zasadę "pracuję, żeby żyć, a żyję żeby pracować". jakoś płytko jawią
                      > mi si
                      > > ę
                      > > > ludzie zafascynowani swoją pracą i tylko jej poświęcający czas, łączą
                      > cy pr
                      > > acę
                      > > i
                      > > >
                      > > > pasję, zainteresowania. to nudne, płytkie i nieciekawe - dla mnie.
                      > >
                      > >
                      > > Sorry, dla mnie płytcy są ludzie oceniający innych nawet nie zapoznając si
                      > ę z
                      > > ich poglądami - to co piszesz powyżej jest szczerą prawdą, ale nie dotyczy
                      >
                      > > mnie :)
                      > > 1. Również "wolę" odróżniać pracę od życia osobistego - tak też robię
                      > > 2. NIe pracuję, żeby żyć i nie żyję, żeby pracować - pracuję bo mnie to kr
                      > ęci.
                      > > 3. Nie poświęcam czasu "tylko pracy " - to dość trudne przy dwójce dzieci
                      > :)
                      > > 4. Można mieć przeróżne zainteresowania a wśród nich dziedzinę w której
                      > > pracujesz. Chyba idealnym rozwiązaniem jest robienie tego co lubisz ,
                      > prawda ?
                      > > Nie rozumiem Twojego podejścia do tych spraw, ale zapewne przemawia przez
                      > > Ciebie frustracja ( teraz ja troszkę pooceniam) bo chyba nie lubisz pracy
                      > ,
                      > > którą wykonujesz...
                      > >
                      > > Pozdrawiam
                      >
                      >
                      > Ona lubi swoja pracę aniołku

                      masz rację, lubię ją, choć wykonywałam już kilka zawodów, lubię każdy.. ale bez
                      przesady, bo mnie "kręci" zupełnie coś innego:)))
      • Gość: Lord Bobick Re: Syndrom 'szczura' zza Warszawy IP: *.acn.pl / 10.69.1.* 13.05.03, 09:23
        Gość portalu: Cudak napisał(a):


        > Czy nigdy nie "zapamiętaliście się" w pracy ?

        Zapomnienie sie w pracy to co inego niż wyzysk pracownika przez pracodawce, bez
        płacenia nadgodzina za marne grosze...

        > Ja nie pracuję dla pieniędzy (mam fart) a jedynie DLA WŁASNEJ
        > PRZYJEMNOŚCI. Zdarza się często 12 godzin na dobę BO MNIE TO KRĘCI. (...)
        Wychodzę kiedy chcę i przychodzę kiedy
        > chcę - a chcę dłużej pracować niż 8 godzin.

        To znaczy jak sam mówiłeś pracujesz po 12 godzin na dobe wiec jak Ty niby
        decydujesz o której przychodzisz i o której wychodzisz? Może tak: przychodzisz
        na 7 wychodzisz o 19, przychodzisz na 8 wychodzisz o 20-tej, przychodzisz o 9
        wychodzisz o 21-ej... Poza tym z takim podejściem, że wychodzisz sobie kiedy
        chcesz to faktycznie jestes dobrym pracownikiem... nagłą sytuacja a Ty sobie
        wyszedłeś bo taki miałeś kaprys...

        > I wiecie co ? Może dla niektórych jestem kretynem wykorzystywanym przez
        wielką
        > korporację - ale jestem szanowanym fachowcem, bo dzięki zabawie dużo się
        > uczę, szukam, czytam - i podnoszę swoje kwalifikacje - i jeszcze mi za to
        > płacą !!.

        Tak nauczyłes sie dużo - zwłaszcza wychodzenie i przychodzenia kiedy chcesz!

        I pomimo, że jestem "Manago" - nie uważam się za szczura.
        > Jeśli nigdy Was to na tyle nie bawiło - obawiam się , że nigdy nie byliście
        TAK
        >
        > NAPRAWDĘ zaangażowani w swoją pracę - a tacy szybko ją tracą.

        zaangażowanie a wykorzystywanie to co innego. Poza tym takie traktowanie pracy
        jakie Ty prezentujesz to czysta nonszalancja i jesli nie masz chodów w firmie
        to Ty ją szybko stracisz... chyb, ze faktycznie siedzisz w robocie po 12 godzin
        a te niby Twoje przyjścia i wyjscia kiedy tylko zechcesz to czysta teoria...

        > Dlatego to praca szuka mnie, a nie ja pracy.

        Jasne, naiwni zyją dłużej... zalezy jaka praca.. o mnie dobijali sie z różnych
        firm ubezpieczeniowych... w jednej z nich miałem byc w elitarnym zespole
        doradców finansowych i co? odmówiłem bo agent ubezpieczeniowy czy jak go tam
        teraz próbua zwać to nie dla mnie a jednak tez moge powiedzieć, że praca mnie
        szuka...

        • Gość: Anka Re: Syndrom 'szczura' zza Warszawy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.05.03, 19:56
          Gość portalu: Lord Bobick napisał(a):

          > Gość portalu: Cudak napisał(a):
          >
          >
          > > Czy nigdy nie "zapamiętaliście się" w pracy ?
          >
          > Zapomnienie sie w pracy to co inego niż wyzysk pracownika przez pracodawce,
          bez
          >
          > płacenia nadgodzina za marne grosze...
          >
          > > Ja nie pracuję dla pieniędzy (mam fart) a jedynie DLA WŁASNEJ
          > > PRZYJEMNOŚCI. Zdarza się często 12 godzin na dobę BO MNIE TO KRĘCI. (...)
          > Wychodzę kiedy chcę i przychodzę kiedy
          > > chcę - a chcę dłużej pracować niż 8 godzin.
          >
          > To znaczy jak sam mówiłeś pracujesz po 12 godzin na dobe wiec jak Ty niby
          > decydujesz o której przychodzisz i o której wychodzisz? Może tak:
          przychodzisz
          > na 7 wychodzisz o 19, przychodzisz na 8 wychodzisz o 20-tej, przychodzisz o 9
          > wychodzisz o 21-ej... Poza tym z takim podejściem, że wychodzisz sobie kiedy
          > chcesz to faktycznie jestes dobrym pracownikiem... nagłą sytuacja a Ty sobie
          > wyszedłeś bo taki miałeś kaprys...
          >
          > > I wiecie co ? Może dla niektórych jestem kretynem wykorzystywanym przez
          > wielką
          > > korporację - ale jestem szanowanym fachowcem, bo dzięki zabawie dużo się
          >
          > > uczę, szukam, czytam - i podnoszę swoje kwalifikacje - i jeszcze mi za to
          > > płacą !!.
          >
          > Tak nauczyłes sie dużo - zwłaszcza wychodzenie i przychodzenia kiedy chcesz!
          >
          > I pomimo, że jestem "Manago" - nie uważam się za szczura.
          > > Jeśli nigdy Was to na tyle nie bawiło - obawiam się , że nigdy nie byliści
          > e
          > TAK
          > >
          > > NAPRAWDĘ zaangażowani w swoją pracę - a tacy szybko ją tracą.
          >
          > zaangażowanie a wykorzystywanie to co innego. Poza tym takie traktowanie
          pracy
          > jakie Ty prezentujesz to czysta nonszalancja i jesli nie masz chodów w firmie
          > to Ty ją szybko stracisz... chyb, ze faktycznie siedzisz w robocie po 12
          godzin
          >
          > a te niby Twoje przyjścia i wyjscia kiedy tylko zechcesz to czysta teoria...
          >
          > > Dlatego to praca szuka mnie, a nie ja pracy.
          >
          > Jasne, naiwni zyją dłużej... zalezy jaka praca.. o mnie dobijali sie z
          różnych
          > firm ubezpieczeniowych... w jednej z nich miałem byc w elitarnym zespole
          > doradców finansowych i co? odmówiłem bo agent ubezpieczeniowy czy jak go tam
          > teraz próbua zwać to nie dla mnie a jednak tez moge powiedzieć, że praca mnie
          > szuka...

          kiedyś będzie lepiej... zobaczysz. pozdrawiam
          >
        • Gość: Cudak juz biegnie Re: Syndrom 'szczura' zza Warszawy IP: *.visp.energis.pl 13.05.03, 22:17
          Gość portalu: Lord Bobick napisał(a):

          > Gość portalu: Cudak napisał(a):
          >
          >
          > > Czy nigdy nie "zapamiętaliście się" w pracy ?
          >
          > Zapomnienie sie w pracy to co inego niż wyzysk pracownika przez pracodawce,
          bez
          >
          > płacenia nadgodzina za marne grosze...

          ______________________________________________________________________________
          Nikt mnie nie wyzyskuje , sorry , to mój własny wybór - argument nietrafiony,
          choć w innych przypadkach zapewne słuszny
          _______________________________________________________________________________

          >
          > > Ja nie pracuję dla pieniędzy (mam fart) a jedynie DLA WŁASNEJ
          > > PRZYJEMNOŚCI. Zdarza się często 12 godzin na dobę BO MNIE TO KRĘCI. (...)
          > Wychodzę kiedy chcę i przychodzę kiedy
          > > chcę - a chcę dłużej pracować niż 8 godzin.
          >
          > To znaczy jak sam mówiłeś pracujesz po 12 godzin na dobe wiec jak Ty niby
          > decydujesz o której przychodzisz i o której wychodzisz? Może tak:
          przychodzisz
          > na 7 wychodzisz o 19, przychodzisz na 8 wychodzisz o 20-tej, przychodzisz o 9
          > wychodzisz o 21-ej... Poza tym z takim podejściem, że wychodzisz sobie kiedy
          > chcesz to faktycznie jestes dobrym pracownikiem... nagłą sytuacja a Ty sobie
          > wyszedłeś bo taki miałeś kaprys...

          _______________________________________________________________________________

          Napisałam, że ZDARZA MI SIĘ przacować 12 h na dobę ( a to dlatego , że jestem
          człowiekiem odpowiedzialnym i jak jest coś poważnego do wykonania to jestem w
          firmie- przy okazji jest to odpowiedź na jakieś wydumane oceny mojej osoby -
          patrz Twój akapit poniżej)

          ________________________________________________________________________________

          >
          > > I wiecie co ? Może dla niektórych jestem kretynem wykorzystywanym przez
          > wielką
          > > korporację - ale jestem szanowanym fachowcem, bo dzięki zabawie dużo się
          >
          > > uczę, szukam, czytam - i podnoszę swoje kwalifikacje - i jeszcze mi za to
          > > płacą !!.
          >
          > Tak nauczyłes sie dużo - zwłaszcza wychodzenie i przychodzenia kiedy chcesz!
          >

          _______________________________________________________________________________

          Właśnie o tym powyżej mówię. NIe, nie jestem na każdy gwizdek, bo szanuję
          siebie i swoją rodzinę, ale CZASAMI rozumiem pewne sytuacje i zostaję w firmie,
          gdy taka jest potrzeba. Ale to ja o tym decyduję KIEDY rzecz jest warta mojej
          12 godzinnej pracy - trzeba się szanować, przyjacielu.

          _______________________________________________________________________________

          > I pomimo, że jestem "Manago" - nie uważam się za szczura.
          > > Jeśli nigdy Was to na tyle nie bawiło - obawiam się , że nigdy nie byliści
          > e
          > TAK
          > >
          > > NAPRAWDĘ zaangażowani w swoją pracę - a tacy szybko ją tracą.
          >
          > zaangażowanie a wykorzystywanie to co innego. Poza tym takie traktowanie
          pracy
          > jakie Ty prezentujesz to czysta nonszalancja i jesli nie masz chodów w firmie
          > to Ty ją szybko stracisz... chyb, ze faktycznie siedzisz w robocie po 12
          godzin

          _______________________________________________________________________________
          NIKT MNIE NIE WYKORZYSTUJE - jak mi sie znudzi to sobie pójdę. I jak widzę
          prezentujesz postawę teorii spiskowej świata :"tylko jak dajesz dupy szefowi to
          masz szanse na utrzymanie się w firmie". Uwierz , są tacy ludzie na tym
          świecie, którzy są po prostu profesjonalistami - i do tego znają swoją wartość.

          ________________________________________________________________________________

          >
          > a te niby Twoje przyjścia i wyjscia kiedy tylko zechcesz to czysta teoria...

          ________________________________________________________________________________

          A Ty o tym wiesz oczywiście najlepiej. Znamy się 100 lat i co dzień widzisz jak
          o 8.30 podpisuję listę i o 22.00 wychodzę - po prostu jesteś ignorantem. A
          może, właściewie nie ignorantem. Nie Twoja wina, że patrzysz na świat przez
          swój własny pryzmat.
          Powiem Ci więcej : ludzie w moim zespole przychodzą kiedy chcą i wychodzą kiedy
          chcą - a ja im bije brawo. Są na tyle odpowiedzialni, że nie muszę ich śledzić,
          pilnować, sprawdzać i kontrolować. Jak nie mają ochoty przyjść do pracy to po
          prostu dzwonią wieczorem do mnie i mnie o tym informują - i to tyle. NIe tłuką
          też "dupogodzin" . Dodam, że w firmie pracuje ponad 250 osób, ale niewiele jest
          takich działów , to prawda.

          ________________________________________________________________________________
          >
          > > Dlatego to praca szuka mnie, a nie ja pracy.
          >
          > Jasne, naiwni zyją dłużej... zalezy jaka praca.. o mnie dobijali sie z
          różnych
          > firm ubezpieczeniowych... w jednej z nich miałem byc w elitarnym zespole
          > doradców finansowych i co? odmówiłem bo agent ubezpieczeniowy czy jak go tam
          > teraz próbua zwać to nie dla mnie a jednak tez moge powiedzieć, że praca mnie
          > szuka...
          >


          NIe wiem o czym mówisz. Nigdy nie dzwonił do mnie bezpośrednio pracodawca.igdy
          i nigdzie nie wysłałam swojego CV.
          Mam kontakt tylko z headhunterami. NIe interesują mnie oferty pracy . Zadaje
          tylko jedno pytanie kwalifikacyjne : gdzie firma ma biuro? Jeśli dalej niż 15
          minut samochodem od mojego domu - odpada. Jak w tym rejonie - spotykam się z
          gościem na kawie (zwykle nie uda mi się umknąć - są upierdliwi jak
          ubezpieczyciele - chyba coś o tym wiesz ?)
          W tym roku miałam 3 takie spotkania . Niestety firmy, które nie maja
          odpowiedniego wizerunku na rynku mnie nie interesują (np. PG) i to nie ze
          względu na kasę. NIe będą robić w kieracie, sorry. I wiesz co ? Na żadnej z
          tych rozmów nie spytałam o wynagrodzenie - rozmowę kończyłam po informacji o
          nazwie firmy - trzeba szanować siebie, swoje zdrowie i swoją rodzinę.

          Życzę Ci mniej zawiści i więcej powodzenia w życiu, bo gorycz przez Ciebie
          mocno przemawia....


          Pozdrawiam
          • Gość: Anka Re: Syndrom 'szczura' zza Warszawy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.05.03, 22:38
            Gość portalu: Cudak juz biegnie napisał(a):

            > Gość portalu: Lord Bobick napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: Cudak napisał(a):
            > >
            > >
            > > > Czy nigdy nie "zapamiętaliście się" w pracy ?
            > >
            > > Zapomnienie sie w pracy to co inego niż wyzysk pracownika przez pracodawce
            > ,
            > bez
            > >
            > > płacenia nadgodzina za marne grosze...
            >
            > ______________________________________________________________________________
            > Nikt mnie nie wyzyskuje , sorry , to mój własny wybór - argument nietrafiony,
            > choć w innych przypadkach zapewne słuszny
            >
            _______________________________________________________________________________
            >
            > >
            > > > Ja nie pracuję dla pieniędzy (mam fart) a jedynie DLA WŁASNEJ
            > > > PRZYJEMNOŚCI. Zdarza się często 12 godzin na dobę BO MNIE TO KRĘCI. (
            > ...)
            > > Wychodzę kiedy chcę i przychodzę kiedy
            > > > chcę - a chcę dłużej pracować niż 8 godzin.
            > >
            > > To znaczy jak sam mówiłeś pracujesz po 12 godzin na dobe wiec jak Ty niby
            > > decydujesz o której przychodzisz i o której wychodzisz? Może tak:
            > przychodzisz
            > > na 7 wychodzisz o 19, przychodzisz na 8 wychodzisz o 20-tej, przychodzisz
            > o 9
            > > wychodzisz o 21-ej... Poza tym z takim podejściem, że wychodzisz sobie kie
            > dy
            > > chcesz to faktycznie jestes dobrym pracownikiem... nagłą sytuacja a Ty sob
            > ie
            > > wyszedłeś bo taki miałeś kaprys...
            >
            >
            _______________________________________________________________________________
            >
            > Napisałam, że ZDARZA MI SIĘ przacować 12 h na dobę ( a to dlatego , że jestem
            > człowiekiem odpowiedzialnym i jak jest coś poważnego do wykonania to jestem w
            > firmie- przy okazji jest to odpowiedź na jakieś wydumane oceny mojej osoby -
            > patrz Twój akapit poniżej)
            >
            >
            _______________________________________________________________________________
            > _
            >
            > >
            > > > I wiecie co ? Może dla niektórych jestem kretynem wykorzystywanym prz
            > ez
            > > wielką
            > > > korporację - ale jestem szanowanym fachowcem, bo dzięki zabawie duż
            > o się
            > >
            > > > uczę, szukam, czytam - i podnoszę swoje kwalifikacje - i jeszcze mi z
            > a to
            > > > płacą !!.
            > >
            > > Tak nauczyłes sie dużo - zwłaszcza wychodzenie i przychodzenia kiedy chces
            > z!
            > >
            >
            >
            _______________________________________________________________________________
            >
            > Właśnie o tym powyżej mówię. NIe, nie jestem na każdy gwizdek, bo szanuję
            > siebie i swoją rodzinę, ale CZASAMI rozumiem pewne sytuacje i zostaję w
            firmie,
            >
            > gdy taka jest potrzeba. Ale to ja o tym decyduję KIEDY rzecz jest warta mojej
            > 12 godzinnej pracy - trzeba się szanować, przyjacielu.
            >
            >
            _______________________________________________________________________________
            >
            > > I pomimo, że jestem "Manago" - nie uważam się za szczura.
            > > > Jeśli nigdy Was to na tyle nie bawiło - obawiam się , że nigdy nie by
            > liści
            > > e
            > > TAK
            > > >
            > > > NAPRAWDĘ zaangażowani w swoją pracę - a tacy szybko ją tracą.
            > >
            > > zaangażowanie a wykorzystywanie to co innego. Poza tym takie traktowanie
            > pracy
            > > jakie Ty prezentujesz to czysta nonszalancja i jesli nie masz chodów w fir
            > mie
            > > to Ty ją szybko stracisz... chyb, ze faktycznie siedzisz w robocie po 12
            > godzin
            >
            >
            _______________________________________________________________________________
            > NIKT MNIE NIE WYKORZYSTUJE - jak mi sie znudzi to sobie pójdę. I jak widzę
            > prezentujesz postawę teorii spiskowej świata :"tylko jak dajesz dupy szefowi
            to
            >
            > masz szanse na utrzymanie się w firmie". Uwierz , są tacy ludzie na tym
            > świecie, którzy są po prostu profesjonalistami - i do tego znają swoją
            wartość.
            >
            >
            _______________________________________________________________________________
            > _
            >
            > >
            > > a te niby Twoje przyjścia i wyjscia kiedy tylko zechcesz to czysta teoria.
            > ..
            >
            >
            _______________________________________________________________________________
            > _
            >
            > A Ty o tym wiesz oczywiście najlepiej. Znamy się 100 lat i co dzień widzisz
            jak
            >
            > o 8.30 podpisuję listę i o 22.00 wychodzę - po prostu jesteś ignorantem. A
            > może, właściewie nie ignorantem. Nie Twoja wina, że patrzysz na świat przez
            > swój własny pryzmat.
            > Powiem Ci więcej : ludzie w moim zespole przychodzą kiedy chcą i wychodzą
            kiedy
            >
            > chcą - a ja im bije brawo. Są na tyle odpowiedzialni, że nie muszę ich
            śledzić,
            >
            > pilnować, sprawdzać i kontrolować. Jak nie mają ochoty przyjść do pracy to po
            > prostu dzwonią wieczorem do mnie i mnie o tym informują - i to tyle. NIe
            tłuką
            > też "dupogodzin" . Dodam, że w firmie pracuje ponad 250 osób, ale niewiele
            jest
            >
            > takich działów , to prawda.
            >
            >
            _______________________________________________________________________________
            > _
            > >
            > > > Dlatego to praca szuka mnie, a nie ja pracy.
            > >
            > > Jasne, naiwni zyją dłużej... zalezy jaka praca.. o mnie dobijali sie z
            > różnych
            > > firm ubezpieczeniowych... w jednej z nich miałem byc w elitarnym zespole
            > > doradców finansowych i co? odmówiłem bo agent ubezpieczeniowy czy jak go t
            > am
            > > teraz próbua zwać to nie dla mnie a jednak tez moge powiedzieć, że praca m
            > nie
            > > szuka...
            > >
            >
            >
            > NIe wiem o czym mówisz. Nigdy nie dzwonił do mnie bezpośrednio
            pracodawca.igdy
            > i nigdzie nie wysłałam swojego CV.
            > Mam kontakt tylko z headhunterami. NIe interesują mnie oferty pracy . Zadaje
            > tylko jedno pytanie kwalifikacyjne : gdzie firma ma biuro? Jeśli dalej niż 15
            > minut samochodem od mojego domu - odpada. Jak w tym rejonie - spotykam się z
            > gościem na kawie (zwykle nie uda mi się umknąć - są upierdliwi jak
            > ubezpieczyciele - chyba coś o tym wiesz ?)
            > W tym roku miałam 3 takie spotkania . Niestety firmy, które nie maja
            > odpowiedniego wizerunku na rynku mnie nie interesują (np. PG) i to nie ze
            > względu na kasę. NIe będą robić w kieracie, sorry. I wiesz co ? Na żadnej z
            > tych rozmów nie spytałam o wynagrodzenie - rozmowę kończyłam po informacji o
            > nazwie firmy - trzeba szanować siebie, swoje zdrowie i swoją rodzinę.
            >
            > Życzę Ci mniej zawiści i więcej powodzenia w życiu, bo gorycz przez Ciebie
            > mocno przemawia....
            >
            >
            > Pozdrawiam


            dobra jesteś. Pozdrawiam
          • Gość: Lord Bobick Re: Syndrom 'szczura' zza Warszawy IP: *.acn.pl / 10.69.1.* 14.05.03, 09:25
            Dobra bedzie krótko bo jestem przed sniadaniem...

            To ile pracujesz i o której przychodzisz do pracy to Twoja sprawa - ale jak
            piszesz, ze wychodzisz sobie z pracy jak Ci sie znudzi to wybaacz, ale co to za
            praca??? Piszesz dalej ze cały Twój zespół tak postępuje, wiec jak przyjdzie
            jakiś interesant albo cos nagle się stanie (nie wiem gdzie pracujeszi co
            robisz, wiec to czysta teoria), to teraz gdzie mam szukac swojego pracownika???
            komórke sobie jeszcze wyłączył i pojechał na ryby... a tu młyn się zrobił bo
            coś poszło nie tak!!! Odpowiedzialność to jedno a sumienność w pracy to
            drugie!!! To, że Ty czasem siedzisz 12 godzin to nic nadzwyczajnego a
            traktujesz siebie jako prpfesjonaliste... ludzie siedza dzien w dzien po tyle,
            a mają w umowie 42 godziny tygodniowo! Ale szef zawsze coś znajdzie do roboty i
            trzeba siedziec...
            Profesjonalista z Ciebie za pięć groszy!!!! Rozwaliłaś mnie tym textem o
            położeniu biura od domu, jesli 15 minutdrogo to odpada!!! To jest
            profesjonalizm... chyba coś Ci sie pomyliło!!! słonko pare dni temu mocno
            grzało i główka sie przegrzała!!!! To jest amatorskie myślenie największego
            lenia, który nawet reki nie chce ruszyć po filiżanke kawy!!!! Zobacz jak jest w
            USA - tam ludzie dojeżdzają do pracy ponad godzine. a 15 minut to Ty w
            godzinach szczytu mozesz przejechac w stolicy od nowego światu do ronda
            dmowskiego - i to tez przy wariancie optymistycznym....
            • Gość: handlowiec Re: Syndrom 'szczura' zza Warszawy IP: *.polcard.com.pl 15.05.03, 17:47
              Gość portalu: Lord Bobick napisał(a):

              > Dobra bedzie krótko bo jestem przed sniadaniem...
              >
              > To ile pracujesz i o której przychodzisz do pracy to Twoja sprawa - ale jak
              > piszesz, ze wychodzisz sobie z pracy jak Ci sie znudzi to wybaacz, ale co to
              za
              >
              > praca??? Piszesz dalej ze cały Twój zespół tak postępuje, wiec jak przyjdzie
              > jakiś interesant albo cos nagle się stanie (nie wiem gdzie pracujeszi co
              > robisz, wiec to czysta teoria), to teraz gdzie mam szukac swojego
              pracownika???
              >
              > komórke sobie jeszcze wyłączył i pojechał na ryby... a tu młyn się zrobił bo
              > coś poszło nie tak!!! Odpowiedzialność to jedno a sumienność w pracy to
              > drugie!!! To, że Ty czasem siedzisz 12 godzin to nic nadzwyczajnego a
              > traktujesz siebie jako prpfesjonaliste... ludzie siedza dzien w dzien po
              tyle,
              > a mają w umowie 42 godziny tygodniowo! Ale szef zawsze coś znajdzie do roboty
              i
              >
              > trzeba siedziec...
              > Profesjonalista z Ciebie za pięć groszy!!!! Rozwaliłaś mnie tym textem o
              > położeniu biura od domu, jesli 15 minutdrogo to odpada!!! To jest
              > profesjonalizm... chyba coś Ci sie pomyliło!!! słonko pare dni temu mocno
              > grzało i główka sie przegrzała!!!! To jest amatorskie myślenie największego
              > lenia, który nawet reki nie chce ruszyć po filiżanke kawy!!!! Zobacz jak jest
              w
              >
              > USA - tam ludzie dojeżdzają do pracy ponad godzine. a 15 minut to Ty w
              > godzinach szczytu mozesz przejechac w stolicy od nowego światu do ronda
              > dmowskiego - i to tez przy wariancie optymistycznym....

              Lord daj sobie na wstrzymanie uwierz że tak jest na najnizszych szczeblach jest
              faktycznie walka kandydatów o stanowisko pracy ale jeżeli chodzi o tzw. kadrę
              zarządzającą to wygląda całkowicie inaczej . Powiem Ci na przykładzie mojego
              byłego Dyrektora z Novartisu chłopak młody około 30 lat przeszadł do tej firmy
              z Master fooda pracował tam około 2-3 lat po czy wylądował w stanie
              przedzawałowym w szpitalu oczywiście pozbawili go tez stanowiska , ale cóz
              odpoczął przemyslał i otrzymał !!!!!(wcale nie wychodząc z domu) właśnie od
              Head hountera pięc propozycji z czego wybrał jedna najbardziej optymalną -
              Tylko najważniejsze jeśli masz naprawdę dobre osiągnięcia to jesteś warty
              dużych piniędzy to chyba logiczne
              Ja jestem tylko handlowcem i ile moge zarobić dla firmy 10 tys może 100 tys
              miesięcznie , i jest ludzi podobnych do mnie wielu jeden jest lepszy i
              przyniesie obrót 12 tys inny jest gorszy i bedzie to 8 tys (kwoty są
              przykładowe) natomiast ludzie na których polują head h. są odpowiedzialni za
              obroty idące miliony złotych
              to na tyle
              więc nie wolno wszystkich wrzucać do jednego worka
              • Gość: handlowiec Re: Syndrom 'szczura' zza Warszawy IP: *.polcard.com.pl 15.05.03, 17:48
                Gość portalu: handlowiec napisał(a):

                > Gość portalu: Lord Bobick napisał(a):
                >
                > > Dobra bedzie krótko bo jestem przed sniadaniem...
                > >
                > > To ile pracujesz i o której przychodzisz do pracy to Twoja sprawa - ale ja
                > k
                > > piszesz, ze wychodzisz sobie z pracy jak Ci sie znudzi to wybaacz, ale co
                > to
                > za
                > >
                > > praca??? Piszesz dalej ze cały Twój zespół tak postępuje, wiec jak przyjdz
                > ie
                > > jakiś interesant albo cos nagle się stanie (nie wiem gdzie pracujeszi co
                > > robisz, wiec to czysta teoria), to teraz gdzie mam szukac swojego
                > pracownika???
                > >
                > > komórke sobie jeszcze wyłączył i pojechał na ryby... a tu młyn się zrobił
                > bo
                > > coś poszło nie tak!!! Odpowiedzialność to jedno a sumienność w pracy to
                > > drugie!!! To, że Ty czasem siedzisz 12 godzin to nic nadzwyczajnego a
                > > traktujesz siebie jako prpfesjonaliste... ludzie siedza dzien w dzien po
                > tyle,
                > > a mają w umowie 42 godziny tygodniowo! Ale szef zawsze coś znajdzie do rob
                > oty
                > i
                > >
                > > trzeba siedziec...
                > > Profesjonalista z Ciebie za pięć groszy!!!! Rozwaliłaś mnie tym textem o
                > > położeniu biura od domu, jesli 15 minutdrogo to odpada!!! To jest
                > > profesjonalizm... chyba coś Ci sie pomyliło!!! słonko pare dni temu mocno
                > > grzało i główka sie przegrzała!!!! To jest amatorskie myślenie największeg
                > o
                > > lenia, który nawet reki nie chce ruszyć po filiżanke kawy!!!! Zobacz jak j
                > est
                > w
                > >
                > > USA - tam ludzie dojeżdzają do pracy ponad godzine. a 15 minut to Ty w
                > > godzinach szczytu mozesz przejechac w stolicy od nowego światu do ronda
                > > dmowskiego - i to tez przy wariancie optymistycznym....
                >
                > Lord daj sobie na wstrzymanie uwierz że tak jest na najnizszych szczeblach
                jest
                >
                > faktycznie walka kandydatów o stanowisko pracy ale jeżeli chodzi o tzw.
                kadrę
                > zarządzającą to wygląda całkowicie inaczej . Powiem Ci na przykładzie mojego
                > byłego Dyrektora z Novartisu chłopak młody około 30 lat przeszadł do tej
                firmy
                > z Master fooda pracował tam około 2-3 lat po czy wylądował w stanie
                > przedzawałowym w szpitalu oczywiście pozbawili go tez stanowiska , ale cóz
                > odpoczął przemyslał i otrzymał !!!!!(wcale nie wychodząc z domu) właśnie od
                > Head hountera pięc propozycji z czego wybrał jedna najbardziej optymalną -
                > Tylko najważniejsze jeśli masz naprawdę dobre osiągnięcia to jesteś warty
                > dużych piniędzy to chyba logiczne
                > Ja jestem tylko handlowcem i ile moge zarobić dla firmy 10 tys może 100 tys
                > miesięcznie , i jest ludzi podobnych do mnie wielu jeden jest lepszy i
                > przyniesie obrót 12 tys inny jest gorszy i bedzie to 8 tys (kwoty są
                > przykładowe) natomiast ludzie na których polują head h. są odpowiedzialni za
                > obroty idące miliony złotych
                > to na tyle
                > więc nie wolno wszystkich wrzucać do jednego worka
              • Gość: Gość portalu: handlowiec Re: Syndrom 'szczura' zza Warszawy IP: *.polcard.com.pl 15.05.03, 17:49
                Gość portalu: handlowiec napisał(a):

                > Gość portalu: Lord Bobick napisał(a):
                >
                > > Dobra bedzie krótko bo jestem przed sniadaniem...
                > >
                > > To ile pracujesz i o której przychodzisz do pracy to Twoja sprawa - ale ja
                > k
                > > piszesz, ze wychodzisz sobie z pracy jak Ci sie znudzi to wybaacz, ale co
                > to
                > za,> >
                > > praca??? Piszesz dalej ze cały Twój zespół tak postępuje, wiec jak przyjdz
                > ie
                > > jakiś interesant albo cos nagle się stanie (nie wiem gdzie pracujeszi co
                > > robisz, wiec to czysta teoria), to teraz gdzie mam szukac swojego
                > pracownika???
                > >
                > > komórke sobie jeszcze wyłączył i pojechał na ryby... a tu młyn się zrobił
                > bo
                > > coś poszło nie tak!!! Odpowiedzialność to jedno a sumienność w pracy to
                > > drugie!!! To, że Ty czasem siedzisz 12 godzin to nic nadzwyczajnego a
                > > traktujesz siebie jako prpfesjonaliste... ludzie siedza dzien w dzien po
                > tyle,
                > > a mają w umowie 42 godziny tygodniowo! Ale szef zawsze coś znajdzie do rob
                > oty
                > i
                > >
                > > trzeba siedziec...
                > > Profesjonalista z Ciebie za pięć groszy!!!! Rozwaliłaś mnie tym textem o
                > > położeniu biura od domu, jesli 15 minutdrogo to odpada!!! To jest
                > > profesjonalizm... chyba coś Ci sie pomyliło!!! słonko pare dni temu mocno
                > > grzało i główka sie przegrzała!!!! To jest amatorskie myślenie największeg
                > o
                > > lenia, który nawet reki nie chce ruszyć po filiżanke kawy!!!! Zobacz jak j
                > est
                > w
                > >
                > > USA - tam ludzie dojeżdzają do pracy ponad godzine. a 15 minut to Ty w
                > > godzinach szczytu mozesz przejechac w stolicy od nowego światu do ronda
                > > dmowskiego - i to tez przy wariancie optymistycznym....
                >
                > Lord daj sobie na wstrzymanie uwierz że tak jest na najnizszych szczeblach
                jest
                >
                > faktycznie walka kandydatów o stanowisko pracy ale jeżeli chodzi o tzw.
                kadrę
                > zarządzającą to wygląda całkowicie inaczej . Powiem Ci na przykładzie mojego
                > byłego Dyrektora z Novartisu chłopak młody około 30 lat przeszadł do tej
                firmy
                > z Master fooda pracował tam około 2-3 lat po czy wylądował w stanie
                > przedzawałowym w szpitalu oczywiście pozbawili go tez stanowiska , ale cóz
                > odpoczął przemyslał i otrzymał !!!!!(wcale nie wychodząc z domu) właśnie od
                > Head hountera pięc propozycji z czego wybrał jedna najbardziej optymalną -
                > Tylko najważniejsze jeśli masz naprawdę dobre osiągnięcia to jesteś warty
                > dużych piniędzy to chyba logiczne
                > Ja jestem tylko handlowcem i ile moge zarobić dla firmy 10 tys może 100 tys
                > miesięcznie , i jest ludzi podobnych do mnie wielu jeden jest lepszy i
                > przyniesie obrót 12 tys inny jest gorszy i bedzie to 8 tys (kwoty są
                > przykładowe) natomiast ludzie na których polują head h. są odpowiedzialni za
                > obroty idące miliony złotych
                > to na tyle
                > więc nie wolno wszystkich wrzucać do jednego worka
          • mouchi Re: Syndrom 'szczura' zza Warszawy 14.05.03, 10:10
            zalatuje jakąś sektą typu Amway, fuj
            • Gość: Lord Bobick Re: Syndrom 'szczura' zza Warszawy IP: *.acn.pl / 10.69.1.* 14.05.03, 17:03
              dobrze powiedziane...
              • zlotyrybek Re: Syndrom 'szczura' zza Warszawy 14.05.03, 17:26
                Ale Wy to chłopaki jesteście sfrustrowane......... panna sie świetnie bawi, ma
                czas na wszystko na co ma ochotę, robotę sobie ustawiła, a wy juz tylko podstęp
                węszycie ( Amway nie zatrudnia Żadnych pracowników - a jej firma ponad 250 -
                "znajomość" świata + frustracja to niezbyt dobra mieszanka)

                PAPAPA
    • Gość: pasjonat Re: Syndrom 'szczura' zza Warszawy IP: *.chello.pl 14.05.03, 00:10
      Podziele sie moimi doswiadczeniami/obserwacjami. Zawsze moja praca byla dla
      mnie priorytetem (tak naprawde - pasja). Pracowalem po 16-20h. Skonczylo sie na
      kilku wizytach na pogotowiu. Nastapila refleksja: jak pracowalem pod zarzadem
      amerykanskim w ciagu 8h (czasami musialem zostac - 10h) - przez pol roku
      zrobilem 3 razy wiecej efektywnych rzeczy dla mojej fimy, niz pracujac pod
      zarzadem polskim przez poltorej roku (16-20h - normalka)!!!!!!

      Jestem osoba o wysokim stopniu wyedukowania (i doswiadczenia). Dobry pracownik
      poradzi sobie z kazdym problemem w godzinach pracy (8h), kiepski - musi zostac
      po godzinach.

      Od poltorej roku jestem istota bezrobotna. W styczniu zlapalem prace (1 i 1/2
      miesiaca), w ktorej przez 8 godzin robilem 3 x wiecej niz koles, ktory pracowal
      w tym samym dziale. Wiem, ze zarabial wiecej ode mnie, ale zostawal po
      godzinach - ja nie. Polskie myslenie biznesowe ma niewiele wspolnego z
      biznesem.

      Pozdrawiam Anie.
      • Gość: Anka ADWOKAT DIABŁA IP: 213.241.43.* 14.05.03, 10:15
        Gość portalu: pasjonat napisał(a):

        > Podziele sie moimi doswiadczeniami/obserwacjami. Zawsze moja praca byla dla
        > mnie priorytetem (tak naprawde - pasja). Pracowalem po 16-20h. Skonczylo sie
        na
        >
        > kilku wizytach na pogotowiu. Nastapila refleksja: jak pracowalem pod zarzadem
        > amerykanskim w ciagu 8h (czasami musialem zostac - 10h) - przez pol roku
        > zrobilem 3 razy wiecej efektywnych rzeczy dla mojej fimy, niz pracujac pod
        > zarzadem polskim przez poltorej roku (16-20h - normalka)!!!!!!
        >
        > Jestem osoba o wysokim stopniu wyedukowania (i doswiadczenia). Dobry
        pracownik
        > poradzi sobie z kazdym problemem w godzinach pracy (8h), kiepski - musi
        zostac
        > po godzinach.
        >
        > Od poltorej roku jestem istota bezrobotna. W styczniu zlapalem prace (1 i 1/2
        > miesiaca), w ktorej przez 8 godzin robilem 3 x wiecej niz koles, ktory
        pracowal
        >
        > w tym samym dziale. Wiem, ze zarabial wiecej ode mnie, ale zostawal po
        > godzinach - ja nie. Polskie myslenie biznesowe ma niewiele wspolnego z
        > biznesem.
        >
        > Pozdrawiam Anie.

        Dzięki za refleksje i za pozdrowionka. Właśnie Twój przykład świadczy o tym
        jaka mamy chorą sytuację na rynku pracy. Jeśli ustawodawca wprowadziłby
        przepis, ktyory nie zezwala na takie praktyki to problem by zniknął. A problem
        jest poważny - wystarczy spojrzeć na najnowsze wyniki badań: choroby
        psychosomatyczne, depresja, uzależnienia - to dotyczy ludzi pracujących
        obłędnie. A ich rodziny? Praktyki typu: jedźmy razem na wyjazd integracyjny i
        co się dzieje na takich wyjazdach firmowych? Pijaństwo, zabawy w klubach i
        agencjach towarzyskich, albo spanie i nezobowiązujący seks z koleżanką.
        Dlaczego szanowny szef korporacji nie zaprosi na taki wyjazd żon swoich
        kolegów? Dlaczego szanowny szef na delegacji otwarcie zaprasza kolegów do klubu
        nocnego? Dlaczego szef pokazuje, że korporacja da Ci wszystko, ale musisz iść z
        nami ramię w ramię? To są okropne praktyki, które prowadzą w efekcie do
        samozatracenia. Cierpią rodziny, cierpią dzieci, cierpi pracoholik. On przecież
        nie rozumie dlaczego mu się rozpada rodzina. Mówi: "Przecież pracowałem na ten
        dom..". Nie rozumie, że rodzina potrzebuje jego wsparcia emocjonalnego,
        obecności fizycznej i duchowej. Bo przecież pracoholik, który przychodzi do
        domu i siada przed kompem dalej jest nieobecny. Jest jeszcze jeden problem
        społeczny. Czy wiecie Państwo jak reaguje młody 35latek, który dostaje wylewu,
        zostaje sparaliżowany i nagle: musi zrezygnować z pracy, przechodzi na rentę,
        odpada kort i wysiłek, trzeba go podmywać, leczyc z depresji mówić mu że świat
        ma sens???? I co jak odchodzi żona, kumple mają swoje zajęcia. To są
        refleksje....
        • Gość: pasjonat Re: ADWOKAT DIAB?A IP: *.chello.pl 14.05.03, 22:02
          Prawda jest taka, ze praca w wielu firmach, to bardzo wyrafinowane i swietnie
          zorganizowane wyzsze stadium niewolnictwa. Wcale nie o to chodzi, by zrobic
          cos, co ma sens. Chodzi o to - by robic. Wyciska sie ludzi jak cytrynki i
          spier...
          Jak sadzisz po co wiele korporacji w trakcie rekrutacji przeprowadza roznorakie
          testy? - Zeby wyselekcjonowac osoby o bardzo przecietnym stopniu inteligencji,
          ktorzy nie sa sklonni do refleksji, krytycyzmu.
          Jako przyklad moge przytoczyc rozmowe z pewnym brand menagerem od (powiedzmy)
          masla - ten facet zyl tylko i wylacznie tym maslem, a w jego smutnych,
          bezmyslnych oczach nie bylo zrenic - tylko maslo. Takich spotkan w swoim zyciu
          odbylem kilka - niesamowite doswiadczenie.
          Jezeli ktos zrobi Ci z mozgu maslo i - nie daj Boze - nagle to stracisz, to
          rzeczywiscie moze to byc powazna, zyciowa tragedia.
          Kolejne nieszczescie polega na tym, ze majac swiadomosc tych wszystkich
          mechanizmow, mozesz jedynie udawac, ze zrobiono Ci wode (maslo) z mozgownicy.
          Ale ile godzin dziennie mozna udawac?
          Pozdrawiam
          • Gość: Anka Re: ADWOKAT DIAB?A IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.03, 22:19
            Gość portalu: pasjonat napisał(a):

            > Prawda jest taka, ze praca w wielu firmach, to bardzo wyrafinowane i swietnie
            > zorganizowane wyzsze stadium niewolnictwa. Wcale nie o to chodzi, by zrobic
            > cos, co ma sens. Chodzi o to - by robic. Wyciska sie ludzi jak cytrynki i
            > spier...
            > Jak sadzisz po co wiele korporacji w trakcie rekrutacji przeprowadza
            roznorakie
            >
            > testy? - Zeby wyselekcjonowac osoby o bardzo przecietnym stopniu
            inteligencji,
            > ktorzy nie sa sklonni do refleksji, krytycyzmu.
            > Jako przyklad moge przytoczyc rozmowe z pewnym brand menagerem od (powiedzmy)
            > masla - ten facet zyl tylko i wylacznie tym maslem, a w jego smutnych,
            > bezmyslnych oczach nie bylo zrenic - tylko maslo. Takich spotkan w swoim
            zyciu
            > odbylem kilka - niesamowite doswiadczenie.
            > Jezeli ktos zrobi Ci z mozgu maslo i - nie daj Boze - nagle to stracisz, to
            > rzeczywiscie moze to byc powazna, zyciowa tragedia.
            > Kolejne nieszczescie polega na tym, ze majac swiadomosc tych wszystkich
            > mechanizmow, mozesz jedynie udawac, ze zrobiono Ci wode (maslo) z mozgownicy.
            > Ale ile godzin dziennie mozna udawac?
            > Pozdrawiam


            No właśnie.... ile można udawać???
      • Gość: Anka Re: Syndrom 'szczura' zza Warszawy IP: 213.241.43.* 15.05.03, 12:41
        Gość portalu: pasjonat napisał(a):

        > Podziele sie moimi doswiadczeniami/obserwacjami. Zawsze moja praca byla dla
        > mnie priorytetem (tak naprawde - pasja). Pracowalem po 16-20h. Skonczylo sie
        na
        >
        > kilku wizytach na pogotowiu. Nastapila refleksja: jak pracowalem pod zarzadem
        > amerykanskim w ciagu 8h (czasami musialem zostac - 10h) - przez pol roku
        > zrobilem 3 razy wiecej efektywnych rzeczy dla mojej fimy, niz pracujac pod
        > zarzadem polskim przez poltorej roku (16-20h - normalka)!!!!!!
        >
        > Jestem osoba o wysokim stopniu wyedukowania (i doswiadczenia). Dobry
        pracownik
        > poradzi sobie z kazdym problemem w godzinach pracy (8h), kiepski - musi
        zostac
        > po godzinach.
        >
        > Od poltorej roku jestem istota bezrobotna. W styczniu zlapalem prace (1 i 1/2
        > miesiaca), w ktorej przez 8 godzin robilem 3 x wiecej niz koles, ktory
        pracowal
        >
        > w tym samym dziale. Wiem, ze zarabial wiecej ode mnie, ale zostawal po
        > godzinach - ja nie. Polskie myslenie biznesowe ma niewiele wspolnego z
        > biznesem.
        >
        > Pozdrawiam Anie.


        Nie daj się....
        • Gość: pasjonat Re: Syndrom 'szczura' zza Warszawy IP: *.chello.pl 15.05.03, 21:40
          Spoko. Realizuje projekty na wlasna reke - mam stanowczo wiecej jestem 1000
          razy bardziej skuteczny i wlasciwie prawie wszystkie projekty sprzedaje
          (odpukac). Ponadto lepiej zarabiam. Nie dajmy sie zwariowac! Mamy tylko 1 zycie
          - fajnie je przezyc po swojemu, z godnoscia, radoscia bez zawisci politykowania
          itp... Tez sie trzymaj. Podoba mi sie Twoje podejsie! Trzeba byc soba.

          Pozdrawiam
          • Gość: Anka Re: Syndrom 'szczura' zza Warszawy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.05.03, 21:57
            Gość portalu: pasjonat napisał(a):

            > Spoko. Realizuje projekty na wlasna reke - mam stanowczo wiecej jestem 1000
            > razy bardziej skuteczny i wlasciwie prawie wszystkie projekty sprzedaje
            > (odpukac). Ponadto lepiej zarabiam. Nie dajmy sie zwariowac! Mamy tylko 1
            zycie
            >
            > - fajnie je przezyc po swojemu, z godnoscia, radoscia bez zawisci
            politykowania
            >
            > itp... Tez sie trzymaj. Podoba mi sie Twoje podejsie! Trzeba byc soba.
            >
            > Pozdrawiam

            Sorki za próżność ale czy podoba Ci sie moje podejście????
            • Gość: pasjonat Re: Syndrom 'szczura' zza Warszawy IP: *.chello.pl 16.05.03, 09:07
              Tak podejscie. Literowka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka