Dodaj do ulubionych

za 700PLN w W-wie? Niezly zart

IP: 195.94.206.* 14.05.03, 09:35
Zastanawiam sie jak to mozliwe, zeby przezyc za 700PLN miesiecznie, placac za
wynajmem mieszkania i wydajac pieniadze na inne oczywiste potrzeby.
O.K. Jedna osoba zapytala czy to mozliwe, czytajac pytanie usmiechnelam sie i
juz chcialam odpisac zeby nie zyla zludzeniami. Ale stwierdzilam ze poczekam
co powiedza inni. No i zdziwilam sie niezmiernie. Okazuje sie, ze to nie ona
zyje zludzeniami, tylko ja nie potrafie uwierzyc w ludzka desperacje. Okazuje
sie, ze to mozliwe. Moje pytanie. Jak Wy to robicie? Pijecie wode z kranu, do
tego bula z maslem i a w niedziele parowka dla smaku? Bo chyba to niemozliwe,
zeby zrobic za te pieniadze jakies rozsadne zakupy (po odliczeniu kosztow
mieszkania zostaje przeciez jakies 400PLN) Ludzie!!!A zycie??/Czy nie ucieka
Wam mlodosc przez palce??
Obserwuj wątek
    • Gość: MGR INŻ Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.03, 09:45
      a ja powracam na to forum i powiem ile mnie kosztuje życie jako warszawiaka
      mieszkanie,
      kawalerka w gminie centrum 23 m2 - czynsz 300 zł
      sąsiedzi za 52 m2 - płacę prawie 450
      kablówka - 50
      prąd , gaz - razem 150 (chyba za kwartał)
      bilet kwartalny - 170
      komóra abonament - 100
      tpsa z pakietem internetowym - 200
      ogólnie jakbym miał sam mieszkać w tej kawalerce, to z samych tych opłat
      wychodzi już 700, a w chałupie 3 pokojowej (nie własnościowej) 850
      a jak mieszkanie jest własnościowe to dochodzi "fundusz remontowy" około 50
      a gdzie koszt wynajmu od kogoś mieszkania, też pewnie ze 300 za mieszkanie..
      jakbym miał żonę i dziecko i chciał wynająć w wawie mieszkanie
      to 1000 zł idzie co miesiąc na opłaty stałe
      starczy ?????
    • Gość: 1 Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: 217.97.165.* 14.05.03, 09:57
      Gość portalu: rilka napisał(a):

      > Zastanawiam sie jak to mozliwe, zeby przezyc za 700PLN miesiecznie, placac za
      > wynajmem mieszkania i wydajac pieniadze na inne oczywiste potrzeby.
      > O.K. Jedna osoba zapytala czy to mozliwe, czytajac pytanie usmiechnelam sie i
      > juz chcialam odpisac zeby nie zyla zludzeniami. Ale stwierdzilam ze poczekam
      > co powiedza inni. No i zdziwilam sie niezmiernie. Okazuje sie, ze to nie ona
      > zyje zludzeniami, tylko ja nie potrafie uwierzyc w ludzka desperacje. Okazuje
      > sie, ze to mozliwe. Moje pytanie. Jak Wy to robicie? Pijecie wode z kranu, do
      > tego bula z maslem i a w niedziele parowka dla smaku? Bo chyba to niemozliwe,
      > zeby zrobic za te pieniadze jakies rozsadne zakupy (po odliczeniu kosztow
      > mieszkania zostaje przeciez jakies 400PLN) Ludzie!!!A zycie??/Czy nie ucieka
      > Wam mlodosc przez palce??
      No a co propnujesz tym osobom ?? Chyba wyjechac na prowincje - jesli znajda tam
      prace, zycie ich wyjdzie taniej - tyle z o prace tam duzo trudniej
      • Gość: rilka Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: 195.94.206.* 14.05.03, 10:02
        Tak sadze, sadze ze lepiej wrocic do siebie. Przynajmniej blisko rodziny, ktora
        zawsze jakos pomaga. A utrzymanie jest przeciez duzo tansze poza Warszawa. Ja
        po prostu nie rozumiem, jak to mozliwe, ze ludzie decuduja sie na wyjazd do tak
        drogiego miasta jakim jest Warszawa po to, aby zarabiac niewiele wiecej niz
        wynosi minimalna pensja. po prostu tego nie kumam. Tyle. Moze ktos jednak
        wyjasni mi ten "fenomen"
        • Gość: kan Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.mega.tmns.net.au 14.05.03, 10:28
          Ludzie przyjezdzaja do W-wy, poniewaz jest to dobry rynek pracy. A przynajmniej
          lepszy niz niz inne miasta. Nadzieja na lepsze zarobki, lub lepsze zarobki w
          przyszlosci i nadzeja osiagniecia sukcesu. Dopoki ktos ma nadzeje i wierzy
          gleboko w to co robi te 700 PLN nie przeraza. Jak dlugo tak mozna? dopoki
          wystarczy sil, checi i wiary, ze to ma sens. Powrot do domu na utrzymanie
          rodzicow? Nie jestem pewna, ze to dobre rozwiazanie. A co na to rodzice, majacy
          do utrzmania 30 letnie dzieci?
          Osobiscie, probuje tak dlugo jak cos tego wymaga. Mysle, ze to znacznie lepsze
          niz przegrana z gory.

          Pozdrawiam
          • Gość: rilka Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: 195.94.206.* 14.05.03, 10:41
            O.K. Ale moje podstawowe pytanie: Jak to sie robi? Kiedys sprobowalam odlozyc
            maksymalna kwote z pensji, oszczedzlam na wszystkich frontach, dla
            eksperymentu. Udalo mi sie "przezyc" za 1500. Wtedy jeszcze wynajmowalam
            kawalerke za 600PLN. Acha, rachunku za telefon oczywiscie nie zaplacilam.
            • Gość: GB Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.visp.energis.pl 15.05.03, 22:08
              Pochodzę z poza Warszawy i mogę tyle powiedzieć, że wy warszawiacy nigdy tego
              fenomenu nie zrozumiecie, bo wasz kontakt z prowincją ogranicza się tylko do
              wyjazdów urlopowych, na których przecież ludzi z prowincji nie spotykacie. Z
              telewizji też się nic nie dowiecie, bo tam pokazują tylko Warszawę.

              Pozdrawiam.
              • Gość: mouchi Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: 195.136.95.* 16.05.03, 09:57
                Gość portalu: GB napisał(a):

                > Pochodzę z poza Warszawy i mogę tyle powiedzieć, że wy warszawiacy nigdy tego
                > fenomenu nie zrozumiecie, bo wasz kontakt z prowincją ogranicza się tylko do
                > wyjazdów urlopowych, na których przecież ludzi z prowincji nie spotykacie. Z
                > telewizji też się nic nie dowiecie, bo tam pokazują tylko Warszawę.
                >
                > Pozdrawiam.

                no to może nas oświecisz
                • Gość: Mariusz dlaczego pracujemy w Warszawie IP: 212.160.138.* 16.05.03, 10:45
                  Niejedna osoba pracuje chociażby dlatego, żeby przeżyć. Nawet jak nic nie
                  zostanie, to się chociaż głodnym nie chodzi i nie obciąża rodziców. Jeżeli na
                  prowincji nie ma pracy, to co z tego, że koszty życia niższe, skoro nie ma z
                  czego ich pokryć. A jeżeli uda się dostać legalną pracę, to też dobrze,że jest
                  się ubezpieczonym i nawet mała suma ale liczy się do emerytury. Pracując tu też
                  jest większa szansa na awans i zmianę marnej egzystencji. W firmach w terenie
                  jest struktura bardzo spłaszczona i nie ma takiej szansy awansu.
                  Mając cel realizuję go i motywuje mnie to do oszczędności, bo wiem, że tylko
                  dzięki temu mogę coś osiągnąć. Prawda jest taka, że i za mniejsze pieniądze
                  mozna przeżyć - mój kolega miał jednego miesiaca taką sytuację, że po
                  zapłaceniu czynszu i innych opłat zostało mu tyle pieniędzy, że stać go było
                  tylko na ziemniaki.
                  Ale wyszedł na prostą i jest pełen optymizmu.
                  Tylko tacy ludzie jak my, zahartowani w życiu są w stanie coś osiągnąć.
                  Głowa do góry !
              • Gość: Peter Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: 194.88.103.* 16.05.03, 11:15
                Przecierz Warszawa to tez prowincja.
                • vokulski Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart 16.05.03, 18:49
                  Gość portalu: Peter napisał(a):

                  > Przecierz Warszawa to tez prowincja.
                  ?????
                  Prowincja czego??
                  • Gość: bolek2010 Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.warszawa.tktelekom.pl 16.05.03, 19:53
                    vokulski napisał:

                    > Gość portalu: Peter napisał(a):
                    >
                    > > Przecierz Warszawa to tez prowincja.
                    > ?????
                    > Prowincja czego??

                    WARSZAWA RADOMIEM EUROPY !!!
                    a prowincja zje warszawe
                    • Gość: ścigant Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.visp.energis.pl 16.05.03, 21:11
                      Sądząc po postach prowincjuszy - po ich poziomie - oraz na podstawie obserwacji
                      w mojej firmie - nic warszawiakom nie grozi.
                      Moda na zatrudnianie byle kogo byle za małe pieniądze w większych i
                      poważniejszych firmach już się gwałtownie kończy. Nawet za darmo nie wezmą
                      Łomży, Radomia, Kelc czy Włocławka - sorry - nauczyli się liczyć. Straty firmy
                      sa większe niż pozorna oszczędność pensji co poniektórzych ciemniaków.
                      Obserwowałem defiladę buraków, co to myśleli, że Pana Boga za nogi złapali jak
                      dostali 1500 brutto. Znam takiego co teraz myje szyby samochodów na jednym ze
                      skrzyżowań w Warszawie. Można oddać duszę pracodawcy i zachłysnąć się
                      Warszawką , ale czkawka po tym bardzo boli. Szczególnie jak nie ma gdzie spać i
                      co jeść. Wyluzujcie - to tylko Warszawa, nic takiego na prawdę. Bierzcie ci
                      chcecie - i tak was Warszawska zeżre i wypluje.

                      buźka

                      Warszawiak
                      • Gość: pracodawca Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.visp.energis.pl 17.05.03, 00:15
                        Cóż kolego. Nie byłbym taki pewny, czy do końca masz rację.
                        Sam prowadzę małą firmę zatrudniającą kilkanaście osób do prac fizycznych.
                        Zatrudniałem różych ludzi (i z Warszawy, i dojeżdżających i napływowych). To
                        fakt, że napływowi mają kłopoty z utrzymaniem się w naszej stolicy i bywa że
                        rezygnują z pracy. Mimo to cenię ich jako pracowników bardziej niż
                        warszawiaków, którzy są przeważnie zwykłymi obibokami i patrzą jakby tu nic nie
                        robić a zarobić. Psują tylko robotę zmniejszając motywację u innych.
                        A jeszcze wyżej od napływowych cenię tych co dojeżdżają. Ci są bardziej
                        zadowoleni, bo nie ponoszą kosztów wynajmu mieszkania. Poza tym często mają
                        rodziny i bardzo zależy im na pracy.

                        Pozdrawiam
                        • Gość: kan Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.mega.tmns.net.au 17.05.03, 10:15
                          zgadzam sie z pracodawca,

                          Polska nie dzieli sie na Warszawiakow i reszte. Dobrzy pracownicy to tacy
                          ktorzy sa zmotywowani zeby cos zrobic ze swoim zyciem i niekoniecznie musza byc
                          z W-wy.

                          Pozdrowienia
                          • Gość: ścigant Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.visp.energis.pl 17.05.03, 13:38
                            Wiecie jakie obawy ma człowiek pracujący w biurowcu, u którego na wsi nikt nie
                            widział windy ? - to tylko taka metafora chłopaki,tylko przykład na inne
                            spojrzenie na świat, ale z życia wzięte - widziałem na własne oczy . Wiem, że
                            nie powinieniem śmiać sie z lęków innych ludzi, ale to było zabawne - do łez.
                            Wiem, że górale budują najlepsze domy : najtaniej i najszybciej, ale nie są
                            najlepszymi szefami marketingu. Na budowę, part-time, - proszę bardzo. Do spraw
                            strategicznych - dobrze znać trochę świata poza Cibądziem. Inaczej - przyjezdni
                            ZROBIĄ WSZYSTKO , żeby się utrzymać. Dadzą sobie łeb uciąć, byle zachować
                            pracę. Patrzę na takie "młode wilki" na co dzień. Zapewniam Was, że jako
                            rdzenny warszawiak nigdy nie posunąłbym sie tak daleko jak oni.
                            A to bardzo śmiesznenp. jak ktoś nie zna znaczenia słów, które używa. Głownie
                            spotykam ten problem u "niewarszawiaków".
                            Ktoś jest "wpływowy" - łatwo ulega wpływom
                            Inercja - uwielbienie zmian
                            Coś jest "celowe" - czyli twórca trafił w dziesiątkę - taki przykładów jest
                            mnóstwo. Jako miłośnik języka polskiego z ogromnym rozbawieniem
                            śledzę "przeintelektualizowane teorię językotwórcze" przyjezdnych.
                            Poza tym zobaczciej jak Warszawa wygląda przez np. Bożym Narodzeniem. W mojejej
                            firmie korytarze pustoszeją na kilka dni przed. Trzeba dojechać na zadupie do
                            mamusi. Jak myślicie ilu PRAWDZIWYCH warszawiaków (nie tych w pierwszym
                            pokoleniu) jest wśród WAS ? Obawiam się , że garstka.

                            Pozdrawiam
                            • Gość: Maksym Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.dip.t-dialin.net 17.05.03, 16:16
                              Czy nosisz na piersi plakietke z wygrawerowanym napisem 'Rdzenny Warszawiak'?
                              Nie zdziwilbym sie ...


                              Gość portalu: ścigant napisał(a):

                              > Wiecie jakie obawy ma człowiek pracujący w biurowcu, u którego na wsi nikt
                              nie
                              > widział windy ? - to tylko taka metafora chłopaki,tylko przykład na inne
                              > spojrzenie na świat, ale z życia wzięte - widziałem na własne oczy . Wiem,
                              że
                              > nie powinieniem śmiać sie z lęków innych ludzi, ale to było zabawne - do łez.
                              > Wiem, że górale budują najlepsze domy : najtaniej i najszybciej, ale nie są
                              > najlepszymi szefami marketingu. Na budowę, part-time, - proszę bardzo. Do
                              spraw
                              >
                              > strategicznych - dobrze znać trochę świata poza Cibądziem. Inaczej -
                              przyjezdni
                              >
                              > ZROBIĄ WSZYSTKO , żeby się utrzymać. Dadzą sobie łeb uciąć, byle zachować
                              > pracę. Patrzę na takie "młode wilki" na co dzień. Zapewniam Was, że jako
                              > rdzenny warszawiak nigdy nie posunąłbym sie tak daleko jak oni.
                              > A to bardzo śmiesznenp. jak ktoś nie zna znaczenia słów, które używa.
                              Głownie
                              > spotykam ten problem u "niewarszawiaków".
                              > Ktoś jest "wpływowy" - łatwo ulega wpływom
                              > Inercja - uwielbienie zmian
                              > Coś jest "celowe" - czyli twórca trafił w dziesiątkę - taki przykładów jest
                              > mnóstwo. Jako miłośnik języka polskiego z ogromnym rozbawieniem
                              > śledzę "przeintelektualizowane teorię językotwórcze" przyjezdnych.
                              > Poza tym zobaczciej jak Warszawa wygląda przez np. Bożym Narodzeniem. W
                              mojejej
                              >
                              > firmie korytarze pustoszeją na kilka dni przed. Trzeba dojechać na zadupie do
                              > mamusi. Jak myślicie ilu PRAWDZIWYCH warszawiaków (nie tych w pierwszym
                              > pokoleniu) jest wśród WAS ? Obawiam się , że garstka.
                              >
                              > Pozdrawiam
                            • pieter20 Do Warszawiaków 13.03.04, 23:54
                              Ja nie jestem warszawiakiem, mieszkam tu dopiero 40 lat, od 6 roku życia. W
                              przeciwieństwie do warszawiaków, znam Warszawę, robię znacznie mniej błędów
                              ortograficznych, umiem mówić po polsku, a także w kilku innych językach.
                              Zgadzam się, że przyjezdni są zdeterminowani, nieraz śmieszni, ale uczciwi,
                              lojalni i staranni w wykonywaniu pracy, z kolei warszawiacy, to cwaniaki,
                              obiboki i buraki, chociaż mają lepsze wykształcenie i lepiej potrafią używać
                              słów obcego pochodzenia od tych przyjezdnych. I jest bez różnicy, czy to
                              warszawiacy od pokoleń, w pierwszym pokoleniu, czy od kilku lat...
                      • mikolajek Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart 22.09.03, 09:51
                        Hmmmm - nie byl bym taki pewien. Ja akurat pracuje w szeroko rozumianym
                        konsultingu - m.in. audyt, doradztwo podatkowe itd. Sila rzeczy mam wiec sporo
                        znajomych w tych kregach.
                        I co? Jak na razie w ciagu ostatnich 2 m-cy ok.12 z moich znajomych polecialo
                        na bruk i na ich miejsce zatrudniono wlasnie jak to jktos ujal "burakow" za 1/3
                        ceny...
                        Wiec chyba trand ten jednak nadal istnieje...
          • Gość: Obiezyswiat Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.dsl.tds.net 18.05.03, 08:07
            Warszawa totaki polski Klondike.
            Pozdrawiam
        • Gość: ASik Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 17.05.03, 22:06
          Jasne, zawsze to lepiej żyć na garnuszku mamusi i tatusia, tak? Zawsze masz
          wymówkę, że nie ma pracy. A tu g... praca jest! Ale życie nie jest łatwe,
          musisz się z tym pogodzić.
    • Gość: Nelly Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 17.05.03, 22:02
      Tobie młodość kojarzy się z totalnym luzactwem, nam z odpowiedzialnością.
      Myślisz, że jak wsuwasz schabowego zamiast buły z masłem, to lepiej się bawisz
      i młodość nie ucieka Ci przez palce? A kiedy nauczysz się żyć bez kasy tatusia?
      • Gość: ścigant Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.visp.energis.pl 17.05.03, 22:09
        no już nie dorabiajmy teorii- przymieranie głodem nie ma nic wspólnego z
        odpowiedzialnością.
        Odpowiedzialność - chociażby za swoją rodzinę - to stan kiedy rodzina nie musi
        żyć za 700 pln. To po prostu niemożliwe w Warszawie.
        Był czas gdu się dorabiałem i lekko nie było, to prawda. Ale nigdy nie
        pozwoliłem sobie pracować za tak gówniane pieniądze i skazywać się na minimum
        socjalne. Trzeba sie cenić. A przyjmowanie pracy za 700 pln to zwykły dumping.
        I pora, żeby przyjezdni to zrozumieli, bo jak długo tak można żyć ? Rok, dwa ?
        a co z rodziną, dziećmi ? Trzeba potem opłacic przedszkole i juz może nie
        starczyć. Twoja pensja to wycena Twoim umiejętności. Pora to zrozumieć zanim
        się w wpadnie w spiralę "zrobię wszystko, żeby utrzymać tę robotę, nawet jak mi
        zapłacą 500 pln".
        • Gość: Nelly Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 17.05.03, 22:28
          "Nie pozwoliłeś sobie pracować za gówniane pieniądze" - no jak to pięknie
          brzmi... chyba ja też sobie "nie pozwolę" od poniedziałku. Usiądę i będę
          patrzeć w sufit. Mam pracę za 1000 zł. Mało? Mało, wiem. Ale robię to, co
          lubię, mam fantastyczne szefostwo i jeszcze lepszych współpracowników. To już
          coś? Dla mnie tak. Szukam czegoś innego, ale póki co cieszę się z tego, co mam.
          Nie unoszę się jakąś chorą ambicją. Oczywiście, że mogę nie pracować za takie,
          jak Ty to mówisz "gówniane" pieniądze. Ale wtedy nie będę pracować w ogóle.
          Taką mam alternatywę. Więc trochę więcej zrozumienia proszę.
          • Gość: ścigant do Nelli IP: *.visp.energis.pl 17.05.03, 22:34
            Sorry, jeśli STAĆ cię na to - nie ma sprawy. Ale przed chwilą pisałaś o
            odpowiedzialności i odczepaniu się od tatusinych pieniędzy.
            Ja mam rodzinę i mnie NIE STAĆ na to , żeby pracować za 1000 pln. To jest
            właśnie odpowiedzialność, a nie chora ambicja - nie myl pojęć.
            Jeśli wystarcza CI 1000 pln i nie masz nikogo na utrzymaniu to cool. Jeśli
            Twoje dzieci nie widzą schabowego, bo masz "fajnych szefów" to jużnie jest
            cool. I o tym piszę.
            Jeśli cenisz się na 1000 pln i to Ci odpowiada - w porządku. NIe ucz zatem
            innych odpowiedzialnośći , bo póki co Twoje życie to życie na niby. Dopiero jak
            będziesz za kogoś odpowiedzialna to zrozumiesz, że fajni szefowie nie
            zrekompensują Twoim dzieciom nędzy, którą im wyszykowałaś.
            Czynsz - 450 opłaty - drugie tyle. Z czego żyłaby moja rodzina , gdyby pensja
            1000 pln była moim szczytem ambicji ???
            • Gość: Nelly Re: do Nelli IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 17.05.03, 22:50
              Gość portalu: ścigant napisał(a):

              > Sorry, jeśli STAĆ cię na to - nie ma sprawy. Ale przed chwilą pisałaś o
              > odpowiedzialności i odczepaniu się od tatusinych pieniędzy.
              > Ja mam rodzinę i mnie NIE STAĆ na to , żeby pracować za 1000 pln. To jest
              > właśnie odpowiedzialność, a nie chora ambicja - nie myl pojęć.
              > Jeśli wystarcza CI 1000 pln i nie masz nikogo na utrzymaniu to cool. Jeśli
              > Twoje dzieci nie widzą schabowego, bo masz "fajnych szefów" to jużnie jest
              > cool. I o tym piszę.
              > Jeśli cenisz się na 1000 pln i to Ci odpowiada - w porządku. NIe ucz zatem
              > innych odpowiedzialnośći , bo póki co Twoje życie to życie na niby. Dopiero
              jak
              >
              > będziesz za kogoś odpowiedzialna to zrozumiesz, że fajni szefowie nie
              > zrekompensują Twoim dzieciom nędzy, którą im wyszykowałaś.
              > Czynsz - 450 opłaty - drugie tyle. Z czego żyłaby moja rodzina , gdyby pensja
              > 1000 pln była moim szczytem ambicji ???

              Szczytem moich ambicji też nie jest, ale gdybym nie miała tej pracy, to z czego
              ja bym żyła??? Ja się mogę cenić nawet na 100000000, tylko powiem Ci szczerze,
              że nikogo to nie intersuje. Póki co jestem na tyle odpowiedzialna, że nie
              urodzę dziecka, bo wiem, że w tej sytuacji nie mogę sobie zwyczajnie na to
              pozwolić. I dzięki temu nie szykuję moim dzieciom nędzy, jak Ty to nazywasz.
              Wyobraź sobie sytuację, w której tracisz swoją świetną pracę i UWAGA! - BEZ
              ZNAJOMOŚCI i UKŁADÓW musisz naleźć inną. Chciałabym wtedy widzieć, jak mówisz
              pracodawcy, że nie możesz sobie pozwolić na tak małą pensję, jaką on Ci
              proponuje. A przeżyłeś coś takiego jak wyjazd do obcego miasta, w którym nie
              znasz NIKOGO i możesz liczyć tylko na siebie? Wiesz, jak to jest, kiedy kolejny
              raz dostajesz kopertę z listem "Dziękujemy Pani za przybycie... w tej chwili
              nie mamy nic do zaoferowania... pozwolimy sobie zatrzymać Pani dane..." ? Wiesz
              jak to jest mnieć w portfelu 10 zł i żyć za to przez tydzień? Pewnie nie, bo Ty
              przecież jesteś Warszawiak całą gębą, nie taki "burak" z prowincji, co to windy
              nie widział. Przecież Ty się cenisz, nie będziesz tyrał za 1000 złotych, Ciebie
              na to nie stać. Obyś się nigdy nie musiał przekonać, jak to jest, kiedy
              sytuacja Cię zmusza do tego, że to, o czym kiedyś mówiłeś "nigdy w życiu" staje
              się Twoją codziennością... Tego Ci życzę i pozdrawiam.
              • Gość: ścigant Re: do Nelli IP: *.visp.energis.pl 17.05.03, 23:02
                Too late - droga Nelli. Jestem fachowcem - nie szukam pracy - praca szuka mnie.
                Moja rodzina jest dobrze zabezpieczona - nawet jak wyciągne kopyta wyżyją z
                samych procentów. A Ty ja długo zamierzasz czekać na założenie rodziny ?
                pierwsze dziecko w wieku 40 lat ? Jak się dorobisz ? A jak już Ci się nie uda ,
                to co ? Zastanów się nad tym. Wiesz ile sie czeka na adopcję ? A jak nigdy sie
                nie dorobisz ? I zawsze fajny to szef to coś , jasne, ale nie zastąpi dziecka.
                A jak Twój fajny szef weźmie na Twoje miejsce swoją nową kochankę ?
                Jak widzisz ja tez potrafię zadawać retoryczne pytania.
                Nigdy nie szukałem pracy , to fakt. NIe wiem co to znaczy dostać list z odmową -
                bo to ja odmawiam headhunterom.I tym sie właśnie różnimy. Jesteś wart tyle ile
                umiesz. Więc ucz sie droga Nelli , bo czas ucieka...
                Nie wierz w spiskową teorię świata : tylko znajomości, układy itp. jest ona
                stworzona przez nieudaczników. Mam nadzieję, że im wszystkim jeszcze pokażesz.
                Ale proszę, mierz wyżej niż 1000 pln. Pewnie stać Cię . U mnie w biurze part-
                timer zarabia więcej.

                Pozdrawiam
                • Gość: Nelly Re: do Nelli IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 17.05.03, 23:14
                  Spokojnie, Ścigant, zdążę ze wszystkim, mam jeszcze czas. I na to, żeby się
                  dorobić, i żeby założyć rodzinę. To nie wyścig. A jeśli z czym się spóźnię, to
                  OK, jakoś przeżyję. Nobody is perfect. No może z wyjątkiem Ciebie,jak widzę ;-)
                  Dobranoc, pozdrawiam gorąco.
                  • Gość: kan Re: do Nelli IP: *.mega.tmns.net.au 18.05.03, 11:15
                    Drogi Scigant,

                    Wielu widzilam takich niezastapionych pracownikow, ktorzy stracili grunt pod
                    nogami. Jestes tylko zatrudnionym czyli wynajetym pracownikiem i szczerze
                    mowiac roznica pomiedzy tymi zza W-wy za 700PLN czy Warszawiakami jest zadna.
                    To wciaz ten sam "wozek" na ktorym siedza obydwie strony. Bezpieczenstwo pracy,
                    stary nie obraz sie, ale to naprawde jest smieszne. Ile razy juz zmieniles
                    kariere: raz? dwa? poczekaj do piedziesiatki gdy bedzies musial zmienic trzeci
                    raz. Pycha to bardzo przykra cecha. Osobiscie nie dziwie sie niczemu, ale to
                    dlatego, ze po kilkukrotnym spadnieciu perspektywa na zycie sie zmienia.
                    Rowniez udzielanie rad i krytyka jest mniej zlosliwa. Wniskuje ze jestes wciaz
                    zbyt mlody w doswiadczenie zyciowe zeby oceniac Nelli.

                    Caluje
                • Gość: Ewelina Do Sciganta IP: *.metronet.pl 14.06.03, 11:40
                  Łatwo jest udzielać dobrych rad mając doskonałą pracę, możliwość życia z
                  odsetek. Wierzę, że na sukces pracował Pan latami ciężkiej pracy.
                  W Polsce jest jednak tak, że całe branże płacą kiepsko. W Warszawie lub
                  Pcimiu zarabia się w mojej branży takie same marne pieniądze. Rozsądne wyjście
                  to: albo zmienić branżę (czytaj - robić inne studia - w wieku 40 lat, jakie?)
                  albo zmienić kraj(prawdopodobnie prostsze rozwiązanie). Innego wyjścia na
                  razie nie widzę.

                  Pozdrawiam.
                  E.
                • mmajja Re: do Nelli 18.06.03, 10:23
                  Gość portalu: ścigant napisał(a):

                  > Too late - droga Nelli. Jestem fachowcem - nie szukam
                  pracy - praca szuka mnie.
                  >
                  > Moja rodzina jest dobrze zabezpieczona - nawet jak
                  wyciągne kopyta wyżyją z
                  > samych procentów. A Ty ja długo zamierzasz czekać na
                  założenie rodziny ?
                  > pierwsze dziecko w wieku 40 lat ? Jak się dorobisz ? A
                  jak już Ci się nie uda ,
                  >
                  > to co ?

                  Jestes okrutny. Po proistu okrutny. Nie wiem skad w Tobie
                  tyle okrucienstwa, nie wiem dlaczego chelpisz sie
                  poziomem swojego zycia. Ja zyje rowniez w umiatkowanym
                  luksusie i z dobrym samopoczuciem, ale nigdy nie
                  przyszloby mi do glowy wypowiadac sie tak jak Ty. Zycie
                  nie jest sprawiedliwe, niewatpliwie, ale bywa zmienne i
                  szczerze mowiac to zycze Ci wlasnie tego zeby Ci sie
                  zmienilo. Za to okrucienstwo i cynizm. Ale...
                  niekoniecznie finansowo. Moze jakas chorobka mala... Moze
                  nie Twoja tylko kogos bliskiego i waznego??? Trzesiesz
                  portkami? To trzes.... i boj sie bo fortuna kolem sie
                  toczy, podobnie jak spokoj ducha i szczescie.




                  Zastanów się nad tym. Wiesz ile sie czeka na adopcję ? A
                  jak nigdy sie
                  > nie dorobisz ? I zawsze fajny to szef to coś , jasne,
                  ale nie zastąpi dziecka.
                  > A jak Twój fajny szef weźmie na Twoje miejsce swoją
                  nową kochankę ?
                  > Jak widzisz ja tez potrafię zadawać retoryczne pytania.
                  > Nigdy nie szukałem pracy , to fakt. NIe wiem co to
                  znaczy dostać list z odmową
                  > -
                  > bo to ja odmawiam headhunterom.I tym sie właśnie
                  różnimy. Jesteś wart tyle ile
                  > umiesz. Więc ucz sie droga Nelli , bo czas ucieka...
                  > Nie wierz w spiskową teorię świata : tylko znajomości,
                  układy itp. jest ona
                  > stworzona przez nieudaczników. Mam nadzieję, że im
                  wszystkim jeszcze pokażesz.
                  >
                  > Ale proszę, mierz wyżej niż 1000 pln. Pewnie stać Cię .
                  U mnie w biurze part-
                  > timer zarabia więcej.
                  >
                  > Pozdrawiam
            • Gość: Scibondzianka Re: do Nelli IP: *.bct.bellsouth.net 11.06.03, 18:11
              Scigant, ale z ciebie dupek. Czy Nelly ci kaze pracowac za 1000 zlotych??? Nie
              wyczytalam niczego takiego.

              Pozdrawiam ze Scibondzia
      • Gość: rilka Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: 195.94.206.* 19.05.03, 13:27
        Mam 25 lat i od trzech lat nie wzięłam od rodziców złotówki...
        A mam mieszkanie - na kredyt, ale jednak, i sama wszystko załatwiłam, sama.
        A prostackiego oceniania ludzi na podstawie swoich chorych imaginacji oszczedz
        mi prosze, i pozostalym tez.
        pozdrawiam
        • Gość: Anka Re: Piękny wątek zaczęłaś Rilu... Desperacki IP: 213.241.43.* 20.05.03, 14:21
          Gość portalu: rilka napisał(a):

          > Mam 25 lat i od trzech lat nie wzięłam od rodziców złotówki...
          > A mam mieszkanie - na kredyt, ale jednak, i sama wszystko załatwiłam, sama.
          > A prostackiego oceniania ludzi na podstawie swoich chorych imaginacji
          oszczedz
          > mi prosze, i pozostalym tez.
          > pozdrawiam


          • Gość: milka Re: Piękny wątek zaczęłaś Rilu... Desperacki IP: 195.94.206.* 20.05.03, 15:06
            :-)
    • Gość: P@CO Lepsza porażka w Warszawie niż sukces w Katowicach IP: 158.66.104.* 20.05.03, 16:33
      • Gość: yoyo w kwietniu przezylem za 630 PLN! IP: *.acn.pl 20.05.03, 22:42
        mieszkanie 300
        jedzenie 250
        kino 12
        bilety 60
        inne przyjemnosci 8

        zostalo mi 70 PLN z wyplaty :)
        to sie nazywa oszczednosc!
        • Gość: rilka Re: w kwietniu przezylem za 630 PLN! IP: 195.94.206.* 21.05.03, 08:21
          gratuluje i podziwiam
      • Gość: katowiczanka Re: Lepsza porażka w Warszawie niż sukces w Katow IP: *.sgh.waw.pl 21.05.03, 00:36
        ze co ?????????
        • Gość: rilka Re: Lepsza porażka w Warszawie niż sukces w Katow IP: 195.94.206.* 21.05.03, 08:28
          no co ty? Sukces w Warszawie, Sukces w Katowicach - gdzie widzisz różnicę, ja
          nie widzę żadnej. SUkces w Warszawie jest lepszy, bo co? Bo Warszawa jest
          stolicą, bo jest większa, bo więcej ludzi tu mieszka, czy może dlatego, że stąd
          bliżej do morza? A może dlatego, że Warszawa to Warszawa - magiczne miasto dla
          wszystkich, którzy nigdy tu mieszkali i tak bardzo się jej obawiają i tak
          bardzo zazdroszczą wszystkim tym, którym choć odrobinę się udało lub po prostu
          nie musieli wracać po roku ze spuszczoną głową?
    • Gość: agnes Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.03, 16:28
      Oj, zarabiam niewiele wiecej bo 850 zl po odliczeniu kredytu, ktory splacam.
      Kiedys zarabialam 2 razy tyle :)) Szczerze- uwazam, ze mozna przezyc ale
      graniczy to z cudem. Ja dokladam z odlozonych pieniedzy. Nie udalo mi sie do
      tej pory wydac mniej niz 1100 zl ale zastanawiam sie co by bylo gdybym tych
      pieniedzy nie miala. Na posilki staram sie wydawac nie wiecej niz 8 zl
      dziennie. Nie kupuje ksiazek, wypozyczam, plyty przegrywam, do kina chodze jak
      moi promocyjni znajomi maja darmowe bilety, gazety ograniczylam do jednej
      kolorowki za 6,5 w miesiacu i GP w poniedziałek, zeby znalezc lepiej platna
      prace:0.W teatrze który uwielbiam nie byłam od momentu zwolnienia czyli od
      lutego ub. roku. Bo nie wydam 30 zl na bilet. I wkurza mnie to coraz bardziej,
      że ktos kto ma zabezpieczenie do końca życia w postaci akcji jednej z dużych
      firm jednym pociągnięciem pióra podczas zwolnień grupowych zdecydował o moim
      ubóstwie.
    • Gość: agnes Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.03, 16:35
      aha i jeszcze cos. Z przerazeniem mysle co bedzie jezeli zachoruje, bo na leki
      mi nie starczy. A jezeli chodzi o moja dzialke w pracy to podobno pracuje tam
      zamiast jednej osoby ( mnie ) już w tej chwili kilka innych. Oszczednosc super.
      • ogiers Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart 27.05.03, 16:44
        No to ciesz się że zarabiasz aż 850 bo ludzie zapieprzają np. w Cinema City po
        7 zł/godzinę co w rzeczywistości daj mniej niż 800 bo żydki nie dadzą
        wypracować więcej godzin a przy tym jeżdżą na tobie jak na mopie i jeśli
        wychylisz się poza nawias to out.
        pozdrawiam
        p.s. niektórzy tyraja za 550
        • Gość: agnes Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.03, 16:50
          Ale główne pytanie jest czy oni musze sie SAMI utrzymac, za tą kwotę. Bo ja się
          muszę za to utrzymać sama. Nie ma akiej możliwości, żeby samemu sie utrzymać za
          550 zł w Warszawie. Kein wunder :)
        • Gość: Lord Bobick Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.acn.pl / 10.69.1.* 03.06.03, 22:03
          ogiers napisał:

          > No to ciesz się że zarabiasz aż 850 bo ludzie zapieprzają np. w Cinema City
          po
          > 7 zł/godzinę co w rzeczywistości daj mniej niż 800 bo żydki nie dadzą
          > wypracować więcej godzin a przy tym jeżdżą na tobie jak na mopie i jeśli
          > wychylisz się poza nawias to out.
          > pozdrawiam
          > p.s. niektórzy tyraja za 550


          nawet jesli dostają przyjmijmy 800 złotych to pracują po 5,5 godziny pięć razy
          w tygodniu. Poza tym filmy za darmo. A to że pracować trzeba to trudno... Nie
          ma nic za darmo. 7 złotych za godzine nie jest złą płaca jak na kino, bo
          niektórzy dają 4 zeta...
          • Gość: Ossa Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.kalisz.mm.pl 11.06.03, 11:15
            Gość portalu: Lord Bobick napisał(a):

            > ogiers napisał:
            >
            > > No to ciesz się że zarabiasz aż 850 bo ludzie zapieprzają np. w Cinema Cit
            > y
            > po
            > > 7 zł/godzinę co w rzeczywistości daj mniej niż 800 bo żydki nie dadzą
            > > wypracować więcej godzin a przy tym jeżdżą na tobie jak na mopie i jeśli
            > > wychylisz się poza nawias to out.
            > > pozdrawiam
            > > p.s. niektórzy tyraja za 550
            >
            >
            > nawet jesli dostają przyjmijmy 800 złotych to pracują po 5,5 godziny pięć
            razy
            > w tygodniu. Poza tym filmy za darmo. A to że pracować trzeba to trudno... Nie
            > ma nic za darmo. 7 złotych za godzine nie jest złą płaca jak na kino, bo
            > niektórzy dają 4 zeta...
            To i tak dużo. Mnie oferowano pracę za 2,75 na rękę za godzinę, tylko nie w W-
            wie. A poszczycić sie mogę wykształceniem wyższym...
    • Gość: ikos Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.acn.pl / 10.64.5.* 03.06.03, 15:09
      Jeśli mieszkasz u rodziców, żarcie u mamusi to pewnie że 700 wystarczy. Na
      komórkę, bilety, wypady do kina czy na piwo wydasz max 300 więc trochę
      zostanie.

      Zupełnie inaczej jeśli jesteś spoza stolicy i musisz wynajmować. Przykładowo
      moje koszty miesieczne

      1200 wynajem kawalerki
      250 telefon+internet+kablowka
      300 jedzenie
      40 prad
      60 bilet miesieczny
      20 komorka (czy ktos wydaje mniej?)
      20 fryzjer
      razem 1890
      plus nie wiem dokladnie ile na piwo, kino, ubranie, dentyste, srodki czystosci
      itp drobiazgi. Samochodu nie mam strach pomyslec jakie to sa koszty. Dlugo tak
      nie pociagne, chyba ze znajde prace za 2500 brutto. Niestety nie moge znalezc
      nawet za 1500. Trzeba sie dobrze urodzic i miec odpowiednie znajomosci inaczej
      przechlapane.
      • gacus2 Do przyjezdnych 03.06.03, 20:00
        Zycie za 700 PLN jest praktycznie neimozliwe...bez przywozonych 2 tygodnie
        obiadkow od mamusi itp. Lwia czesc zabiera czynsz. Jesli jestes kobieta- na
        jedzeniu zaoszczedzisz (kosztem zdrowia, ale to sie chyba nie liczy) Za 700 pLN
        mozna pracowac w kinie, supermarkecie, sklepie. Ale takze w malej firmie: wiem,
        bo nasza sekretarka bierze 800.Pochodzi Skads_Tam (Biala Podlaska lub okolice)
        i mocno oszczedza. Ale to, ze WY jestescie sami sobie winni, drodzy Przyjezdni.
        To WY konkurujecie cena swej pracy i pracodawcy dobrze wiedza, ze to WAS moga
        wykorzystac. Moj szef wie (tylko po tym, ze jestem z Warszawy), ze na pensje,
        wybaczcie 1000 PLN bym sie nie zgodzil i tylko bys ie osmieszyl proponujac mi
        takie pienaiadze. Wie rowniez, ze przyjezdnym te pensje moze zaproponowac bez
        zenady...bo i tak wezma. I nie grozi mi bezrobocie (poki co), bo znajdzie
        sopbie lepszego. Kiedys powiedzial mi (w zlosci) ze na moje miejsce czeka
        pieciu takich jak ja. Minely dwa lata... i chyba nie znalazl, ba! nawet nie
        szukal. Wiec za psie zycie w stolicy sami sobiscie winni!
    • Gość: oban Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 03.06.03, 23:35
      Nie tylko w warszawie, u nas też wg mnie byłby to problem
      (przynajmniej dla mnie


      350 Czynsz ( wtym woda, ścieki, śmieci itd)
      250 Telefony + Internet
      50 Prąd

      to już jest 700 PLN.
      Jak bym miał wynajmować ( nawet w krakowie ) to już byłby 1000

      Nie rzoumiem też jakim cudem mozna przeżyć (jedzenie) za 300 PLN/mies
      Zawsze tych ludzi za to podziwiałem i żałuję że nie mam takich zdolności do
      oszczędzania.

      Mój szwagier z Warszawy właśnie (przyjechał z tzw prowincji i pracuje w
      WAW) zarabia jakieś 800 do ręki + 700 jego żona
      Skąd po 2 miesiącach wziął 1000 PLN na komputer to jego cudowna tajemnica
      To się przecież nawet matematycznie nie zgadza.

      Widać cuda się zdarzają

      • Gość: agnes Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.06.03, 10:55

        >
        > Nie rzoumiem też jakim cudem mozna przeżyć (jedzenie) za 300 PLN/mies
        > Zawsze tych ludzi za to podziwiałem i żałuję że nie mam takich zdolności do
        > oszczędzania.

        Mozna ale jest to nieustanne liczenie, oszczedzanie i bycie kobieta :)), ktora
        potrzebuje troche mniej jedzenia. Wydaję na siebie tak ok 8 zl dziennie ale
        pełne obiady jem glownie w weekendy u rodziców. Staram się nie przekraczać tych
        250 zł na jedzenie na miesiąc. Prawie nie jem mięsa i wędlin ( raz w
        tygodniu ), głównie serki, dżemy domowej roboty i trochę witamin w postaci
        zieleniny i owoców. Od czasu do czasu rybka. Odzwyczaiłam się od przekąsek (
        słodyczy , chipsów itp ). Nie kupuję wody mineralnej i napojów gazowanych z
        wyjątkiem coli, która zastępuje mi latem kawę. Jakoś żyję :)))
        >
        • Gość: Lord Bobick Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.acn.pl / 10.69.1.* 04.06.03, 11:07
          Gość portalu: agnes napisał(a):


          > Staram się nie przekraczać tych
          > 250 zł na jedzenie na miesiąc.

          Baaa ja mam 150 złotych na tydzień (własciwie to do poniedziałku, dziś jest
          środa) i nie wiem jak przezyje, a w lodówce troche jedzenia jeszcze jest.

          Prawie nie jem mięsa i wędlin ( raz w
          > tygodniu ), głównie serki, dżemy domowej roboty i trochę witamin w postaci
          > zieleniny i owoców. Od czasu do czasu rybka. Odzwyczaiłam się od przekąsek (
          > słodyczy , chipsów itp ). Nie kupuję wody mineralnej i napojów gazowanych z
          > wyjątkiem coli, która zastępuje mi latem kawę. Jakoś żyję :)))
          > >

          Otóż to! Z jednj strony można, ale zaraz zaczyna sie litania nie jem wedlin i
          miesa, jem w weekend u rodziców, itp. Ale chodzi o to czy mozna samemu sie
          wyżywić za te kwote. Poza tym mieso jest potrzebnym skladnikiem. Co innego
          zjesc spagetti bez miesa a co innego z miesem. Ogólnie jak ktoś chce wydac 100
          złotych na jedzenie to wyda tylko 100! Ludzie sobie biora jedzenie od rodziny,
          podjadają nieswoje jedzenie w pracy (pamietam ze u mnie w pracy była lodówka i
          każdy sobie tam trzymał jedzenie i jakiś żarłok sobie zajadał nie swoje, a
          potem sie chwali, że wydaje na jedzenie tylko 20 złotych)... Smutne jest takie
          wegetowanie, a 8 złotych dziennie to tez przesada... ja wiecej wydaje na
          sniadanie...
          • gacus2 Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart 04.06.03, 12:48
            Do Agnes...
            pytanie tylko czy warto...wszystkiego sobie odmawiac.
            • Gość: agnes Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.06.03, 13:30
              gacus2 napisał:

              > Do Agnes...
              > pytanie tylko czy warto...wszystkiego sobie odmawiac.

              Nie warto ale jak to sobie inaczej wyobrażasz? Wszystkie opłaty itp.. Ale
              bardziej boli mnie to, że musze sobie odmówić kina, teatru, książki i wyjazdu
              na wakacje tam gdzie bym chciała pojechać. Może ktoś dla kogo to nie jest ważne
              nie zrozumie ale to jest bardziej bolesna rezygnacja.

              :))
      • Gość: montblanc Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: 217.153.132.* 05.06.03, 14:50
        tez czasami sie dziwie
        kiedy widze ludzi zarabiajjacycch 2-3k pln
        kupujacych sobie samochod za 50k
        niektorych rzeczy nie rozumiem
    • beata_ A jak tak sobie czytam... 04.06.03, 13:52
      ...i zastanawiam się, co myśli sobie taki "pracodawca"...
      Głupio się zastanawiam pewnie, ale jak to jest, że przestaje on być
      człowiekiem - ten pracodawca. Ja rozumiem, że on nie jest instytucja
      charytatywna i pieniędzy nie rozdaje, ale czy taki ktoś w ogóle pomyślał, co
      robi i czy zdaje sobie sparwę z tego, na co takie pieniądze starczą? I jakie
      jest wyjście, jeśli jest...?
    • Gość: kiedyś boss Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.skorosze.2a.pl 04.06.03, 20:38
      mam 850 zł
      pokój z opłatami - 350
      żarcie - 250-350
      siłownia - 100
      reszta na najpilniejsze potrzeby
      a na żarciu mógłbym zejść do 200
      za miesiąc
      oczywiście o żadnych przyjemnościach mowy nie ma...
      • Gość: rilka Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: 195.94.206.* 05.06.03, 09:07
        I teraz zastanawiam się od nowa... Czy warto przyjeżdżać do Warszawy z
        prowincji. Czy to się opłaca. Okazuje się że mimo wszystko, mimo tych
        siedmiuset czy ośmiuset złotych na życie, czy może lepiej na "ledwocoprzeżycie"
        to się opłaca. Kraj wegetacji... Tak czy nie?
        Postanowiłam zrobić ekperyment. Zacznę szukać pracy. Mimo tego, iż obecnej
        wcale nie zamierzam zmieniać . Zobaczę co z tego wyjdzie. Zobaczę, czy
        stawiając warunki nie inne, niż takie, które mi odpowiadają rzeczywiście nikt
        mnie nie będzie chciał zatrudnić.Bo mimo wszystko, jeśli sam nie spróbujesz -
        niewielu jest Cię w stanie przekonać.
        • beata_ Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart 05.06.03, 12:32
          Gość portalu: rilka napisał(a):

          > Postanowiłam zrobić ekperyment. Zacznę szukać pracy. Mimo tego, iż obecnej
          > wcale nie zamierzam zmieniać . Zobaczę co z tego wyjdzie. Zobaczę, czy
          > stawiając warunki nie inne, niż takie, które mi odpowiadają rzeczywiście
          nikt
          > mnie nie będzie chciał zatrudnić.Bo mimo wszystko, jeśli sam nie spróbujesz -

          > niewielu jest Cię w stanie przekonać.

          I z eksperymentu wyjdzie ci, że stawianie swoich warunków jest skuteczne, i że
          na marne warunki nie powinnaś się godzić, a wiesz dlaczego? Ano dlatego, że
          mając pracę możesz sobie na to pozwolić. Niczym nie ryzykujesz, bo tak na
          prawdę NIE POTRZEBUJESZ pracy, to pomaga ci swobodniej zachowywać się podczas
          rozmów i wygrywasz. Cały dowcip polega na tym, że kandydat przycisnięty do
          muru koniecznością zgodzi sie niemal na wszystko, zakładając, że to początek,
          a potem bedzie lepiej, że byle tylko zacząć...
          A potem dziwimy się - jak można wyżyć za 700 zł. Nie można, ale jak trzeba to
          jakimś cudem to wychodzi...i tylko modlimy się, żeby nas to nie spotkało.
          • Gość: agnes Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.03, 12:44
            zgadzam sie z beata w calej rozciaglosci. Jakies mamy, ciocie,
            znajomi,ostatecznie hehe pomoc spoleczna zawsze sie znajdzie. Ale od czegos
            trzeba zaczac jesli jest sie na tzw swoim. Ale czy w takim przypadku to mozna
            tak nazwac?
            • gacus2 Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart 05.06.03, 13:36
              Tylko, ze to nie jest wina pracodawcy Beato, a pracobiorcow. Sami pracobiorcy z
              prowincji utarli przekonanie, ze moga konkurowac (przede wsazystkim cena swej
              pracy) Co nie jest prawda, i ja jako wrszawiak, uwazam ze konkurowac moga
              przede wszystkim wyksztalceniem. Pracodawcy wiedza jednak, ze komus spoza Wawy
              mozna dac mneijsza place. On kieruje sie zyskiem...a placa to koszty (konieczne
              i niekiedy zbedne jak uwaza pracodawca)
              • beata_ Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart 05.06.03, 14:05
                gacus2 napisał:

                > Tylko, ze to nie jest wina pracodawcy Beato, a pracobiorcow. Sami
                pracobiorcy z
                >
                > prowincji utarli przekonanie, ze moga konkurowac (przede wsazystkim cena
                swej
                > pracy) Co nie jest prawda, i ja jako wrszawiak, uwazam ze konkurowac moga
                > przede wszystkim wyksztalceniem. Pracodawcy wiedza jednak, ze komus spoza
                Wawy
                > mozna dac mneijsza place. On kieruje sie zyskiem...a placa to koszty
                (konieczne
                >
                > i niekiedy zbedne jak uwaza pracodawca)

                Ja nie twierdzę, że to wina pracodawcy...to siedzi w nas, bardziej lub mniej
                świadomie.
                Powiem ci tak - na moim przykładzie: wiem, że potrzebuję pracy z płacą minimum
                1700 netto (więcej mile widziane). Tyle mi starcza na styk na wszelkie opłaty,
                utrzymanie siebie i córki + minimum "przyjemności". Jestem w sytuacji takiej,
                że wracam po długim zwolnieniu do pracy tylko po to, zeby odebrać wymówienie.
                Pracy szukam od jakiegoś czasu, na moje aplikacje dostałam jedną odpowiedź i
                zaproszenie na rozmowę (w początkach zwolnienia jeszcze), zaproponowano mi
                1500 i nie zgodziłam się (podałam swoją cenę) mając świadomość tego właśnie,
                że mam jeszcze zaplecze i czas. Teraz czas mi się kończy, oszczędności nie mam
                i uważasz jaka byłaby moja odpowiedź na propozycję 1500? Na razie wydaje mi
                się, że poniżej 1500 nie zejdę, a wiesz dlaczego? Bo mam jeszcze 3 miesiące
                wypowiedzenia...i żadnej odpowiedzi na aplikacje. A jak myślisz, co będzie za
                3 miesiące???? Bo ja boję się myśleć...

                Ps
                Wrodzony optymizm każe mi wierzyć, że nie będę takich dylematów przeżywać, ale
                doświadczenie życiowe mówi coś wręcz przeciwnego...
                • Gość: montblanc Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: 217.153.132.* 05.06.03, 14:45
                  mysle ze w warunkach bojowych, kiedy nie istnieje alternatywa, nie ma co
                  wybrzydzac i trzeaba wziac prace za 1500, 700 albo cokolwiek, po to aby cash
                  flow utrzymac.

                  W miedzyczasie trzeba szukac innej, lepszej pracy i tyle, a do pracodawcy nie
                  ma co miec pretensji. On za kazda zlotowke jaka tobie placi, prawie drugie tyle
                  odprowadza do ZUS, kas chorych i innego takiego badziewia, na ktore placimy ii
                  guzik z tego mamy.

                  Ja w przypadku tzw. noza na gardle i widma glodu nie mialbym [problemu zeby
                  wykonywac jakakoleiwek prace- czasowo wozic pizze, byc goncem etc
                  • beata_ Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart 05.06.03, 15:01
                    Gość portalu: montblanc napisał(a):

                    > mysle ze w warunkach bojowych, kiedy nie istnieje alternatywa, nie ma co
                    > wybrzydzac i trzeaba wziac prace za 1500, 700 albo cokolwiek, po to aby cash
                    > flow utrzymac.

                    I o tym właśnie mówię....tyle, że ten cash flow ciągle pod kreską wychodzi...

                    > W miedzyczasie trzeba szukac innej, lepszej pracy i tyle, a do pracodawcy
                    nie
                    > ma co miec pretensji. On za kazda zlotowke jaka tobie placi, prawie drugie
                    tyle
                    >
                    > odprowadza do ZUS, kas chorych i innego takiego badziewia, na ktore placimy
                    ii
                    > guzik z tego mamy.

                    To wiem i wkurza mnie to jak diabli, ale przyznaj że coś jest jeszcze na
                    rzeczy...wiem, że można (legalnie) dać więcej pracownikowi, nie płacąc haraczu
                    ZUS-owi, trzeba tylko chcieć i wiedzieć jak - pracodawcy często się nie chce i
                    o to mam coś w rodzaju żalu...

                    > Ja w przypadku tzw. noza na gardle i widma glodu nie mialbym [problemu zeby
                    > wykonywac jakakoleiwek prace- czasowo wozic pizze, byc goncem etc

                    Problem w tym, żeby ktoś cię chciał wziąć - bywa tak, że do sprzątania nie
                    chcą brać osób ze zbyt wysokimi jak na ten rodzaj pracy kwalifikacjami
                    i...jesteś ugotowany.

                    Ps
                    Dalej jestem optymistko/realistką:-)
                    • Gość: montblanc Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: 217.153.132.* 05.06.03, 15:13
                      powiem ci ze znam ten problem
                      (Ja od paru lat (po kupieniu mieszkania) tone w dlugach he he :()

                      czasami przy rozmowach o prace nie nalezy chwalic sie zbytnio wyksztalceniem i
                      kwalifikacjami, nbo to "wystrasza" przyszlego szefa- pare razy
                      sam "wystraszylem" tego i owego.

                      Z tego powodu staram sie wybadac moich rozmowcow i dopasowac moja "gadkę" na
                      interwiev do wymagań chwili.
                      Zwykle dziala- co 2-3 lata zmieniam prace i odpukac udaje mi sie to za kazdym
                      razem znacznie zwikszajac przychody
                      • Gość: Rafal Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.dip.t-dialin.net 05.06.03, 15:37
                        zatem jakim cudem toniesz w dlugach?
                        Obniz koszty.

                        Gość portalu: montblanc napisał(a):

                        > powiem ci ze znam ten problem
                        > (Ja od paru lat (po kupieniu mieszkania) tone w dlugach he he :()
                        >
                        > czasami przy rozmowach o prace nie nalezy chwalic sie zbytnio wyksztalceniem
                        i
                        > kwalifikacjami, nbo to "wystrasza" przyszlego szefa- pare razy
                        > sam "wystraszylem" tego i owego.
                        >
                        > Z tego powodu staram sie wybadac moich rozmowcow i dopasowac moja "gadkę" na
                        > interwiev do wymagań chwili.
                        > Zwykle dziala- co 2-3 lata zmieniam prace i odpukac udaje mi sie to za kazdym
                        > razem znacznie zwikszajac przychody
                        • Gość: montblanc Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: 217.153.132.* 05.06.03, 16:34
                          jesli nie jest sie milionerem z domu
                          a nie dane mi bylo
                          trzeba wziac kredyt, ktory stanowi rownowartosc wieloletnich dochodow
                          nie ma tak dobrze
                      • beata_ Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart 05.06.03, 15:38
                        Ja jadę na styk (na razie) - samochód w kredycie wzięłam w dobrych czasach...

                        No można się nie chwalić, jak trzeba - ale ja się lubię chwalić:-)
                        • Gość: montblanc Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: 217.153.132.* 05.06.03, 16:35
                          zawsze to zalezy od sytuacji
    • monie_pl Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart 10.06.03, 17:55
      To ejst dobra pensja na Warszawe, a mieszkam tu juz kilka lat. Moje koszty
      minilane to 2000netto i to z kredytem mieszkaniowym,komorka i oplatami oraz
      pieniedzmi na jedenie. Nie wiem na co ty wydajesz, ale w ramach tych pieniedyz,
      ktore wskazales to jest bulka z maslem i szyneczka na codzien.
      Zrob rzeczywista wycene kosztow, pozbieraj rachunki ze sklepow, popatrz w swoj
      ksoz na smieci i sam zobaczysz ile pieniedzy tracisz.
      Wszystko co opisane powyzej dotyczy singla
      Pozdrowionka
      Monie
      • beata_ Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart 12.06.03, 00:38
        monie_pl napisała:

        > To ejst dobra pensja na Warszawe, a mieszkam tu juz kilka lat. Moje koszty
        > minilane to 2000netto i to z kredytem mieszkaniowym,komorka i oplatami oraz
        > pieniedzmi na jedenie. Nie wiem na co ty wydajesz, ale w ramach tych
        pieniedyz,
        >
        > ktore wskazales to jest bulka z maslem i szyneczka na codzien.
        > Zrob rzeczywista wycene kosztow, pozbieraj rachunki ze sklepow, popatrz w
        swoj
        > ksoz na smieci i sam zobaczysz ile pieniedzy tracisz.
        > Wszystko co opisane powyzej dotyczy singla
        > Pozdrowionka
        > Monie

        A zera to ci się nie pomyliły????!!!!
        Tu jest mowa o 700,- nie o 7000,- zł.!!!
    • vovka_com Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart 10.06.03, 20:40
      Jesteście wszyscy zajibiści!!
      Ja żyję na 400 zł miesięcznie, przy czym w żarciu sobie nie odmawiam!!!
      • Gość: kaxik Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.proxy.aol.com 14.06.03, 11:45
        za 380 z piwem
        na tydzien
      • Gość: rilka Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: 195.94.206.* 18.06.03, 09:29
        a co jesz? robaczki?
        Chodzi o to, żeby powiedzieć coś z sensem, a nie bez sensu. Za 400PLN nie jest
        możliwe nieoszczędzanie na żarciu - oczywiście, jeżeli musisz z tego opłacić
        mieszkanie, powiedzmy ok. 250-300...Czyli co, niczego sobie nie odmawiasz za tą
        stówkę miesięcznie. Gratuluję poczucia humoru.
        O Bosze...
    • maczuga23 Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart 18.06.03, 11:13
      Aż siwieje jak czytam wypociny niektórych ludzi! JAK WY TO ROBICIE, ZE ZA 700
      ZŁOTYCH STAĆ WAS NA WSZYSTKO!??? mieszkanie, jedzenie, przejazdy, kino,
      internet, telefon.... sorrry ale to jest nierealne chyba, że:
      1. mieszkanie: 1 pokój na 4 osoby
      2. jedzenie: 1 bułka dziennie plus to co się uda z pracy innym podwedzić.
      3. przejazdy: ryzyk fizyk - złapią - nie złapią. Zawsze jest szansa, że
      wezwanie do zapłaty nie dotrze na jakies "kresy", czyli adres zameldowania...
      4. kino: tutaj chyba kłania sie komputer i filmy pirackie - przy okazji
      dochodzi splendor, że się coś oglądało wcześniej niż w kinie była premiera!
      5. internet: w domu trzeba byłoby płacić sporo, więc korzysta sie do oporu z
      pracy i uczelni...
      6. telefon: dopóki były tzw. 5 sekunowce (pierwsze pięć sekund free) płaciło
      sie za sam abonament, bowiem w czym problem dzwonić na 4 sekundy i po dwóch
      trzech wyrazach przekazywac przez kolejnych 50 rozmów dane informacje. Teraz
      chyba głównie wykorzystuje sie telefon w pracy, ewentyalnie na sępa prosi sie
      kogoś, bo akurat batreia siadła ;-)
      Tylko czy to jest etyczne???? A gdyby jakiś pasozyt na was tak żerował?
      • Gość: kiedyś boss Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.skorosze.2a.pl 19.06.03, 06:17
        człowieku ! na żarcie wydaje max 300 zł,
        najczęsciej ok 200
        i jem dużo tylko kupuje najtansze towary
        z danego segmentu w hipermarketach.
        za pokój z internetem (osobny) i opłaty
        płace 350 zł. bilet miesięczny to 30 zł. jesli
        dzwonie to z automatu i na domowy telefon.
        to prawda nie chodze po knajpach i do kina,
        ale mam taka sytuacje ze mi tego nie brak...
        zarabiam różnie , od 900- 1100 za miesiąc ale
        jestem w robocie od 7-22 nieraz przez 5-6 dni
        z rzędu. wszytko jest mozliwe...
        • maczuga23 Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart 19.06.03, 09:21
          Gość portalu: kiedyś boss napisał(a):

          > człowieku ! na żarcie wydaje max 300 zł,
          > najczęsciej ok 200
          > i jem dużo tylko kupuje najtansze towary
          > z danego segmentu w hipermarketach.
          > za pokój z internetem (osobny) i opłaty
          > płace 350 zł. bilet miesięczny to 30 zł. jesli
          > dzwonie to z automatu i na domowy telefon.
          > to prawda nie chodze po knajpach i do kina,
          > ale mam taka sytuacje ze mi tego nie brak...
          > zarabiam różnie , od 900- 1100 za miesiąc ale
          > jestem w robocie od 7-22 nieraz przez 5-6 dni
          > z rzędu. wszytko jest mozliwe...

          Współczuję Ci z całego serca! Co to są: najtansze towary
          > z danego segmentu w hipermarketach??? Kiedyś był taki program i tam omwailai
          trzecie życie kurczaka, a może już czwrate? Czy to ten segment? Poza tym jak Ty
          to robisz, ze za pokój z internetem płacisz 350zł? ja za sam internet płace
          169... Bilet widze, że masz ulgowy i tak nie do końca - nie ma bowiem boiletu
          miesięcznego za 30 złtych chyba, że zaokrągliłeś.
          Poza tym kiedy masz chodzić do knaj i do kina skoro non stop siedzisz w
          robocie? Baaa kiedy kupujesz jedzenie?
          Pracujesz po 15 godzin dziennie 6 razy w tygodniu = 90 godzin tygodniowo. Czyli
          robisz dwa etaty a dostajesz marne grosze. Wniosek? Ktoś Cie maxymalnie
          wykorzystuje! Z drugiej strony wyszedł byś wczesniej i wydałbyś te pieniądze na
          rózne pokusy, których w stolicy jest wiele...
          • Gość: kiedyś boss Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.skorosze.2a.pl 27.06.03, 10:08
            pytanie było czy da się przeżyć a nie czy da
            się godnie i przyjemnie przeżyć...;)
            a za pokój netem i opłatami płacę 350 zł !
            jak masz chello czy inne badziewie - trudno
        • Gość: rilka Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: 195.94.206.* 24.06.03, 13:59
          Gość portalu: kiedyś boss napisał(a):

          > człowieku ! na żarcie wydaje max 300 zł,
          > najczęsciej ok 200
          > i jem dużo tylko kupuje najtansze towary
          > z danego segmentu w hipermarketach.
          > za pokój z internetem (osobny) i opłaty
          > płace 350 zł. bilet miesięczny to 30 zł. jesli
          > dzwonie to z automatu i na domowy telefon.
          > to prawda nie chodze po knajpach i do kina,
          > ale mam taka sytuacje ze mi tego nie brak...
          > zarabiam różnie , od 900- 1100 za miesiąc ale
          > jestem w robocie od 7-22 nieraz przez 5-6 dni
          > z rzędu. wszytko jest mozliwe...


          Coraz bardziej się załamuję czytając ten wątek. I ciekawy jest fakt, że
          człowieka można do wszystkiego przyzwyczaić. Nawet do tego że nie brak mu
          knajpy ni kina. Po prostu po jakimś czasie każdy jest w stanie sobie wmówić, że
          nie potrzebuje pewnych rzeczy i już. Tak łatwiej żyć...?
          • losiu4 Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart 24.06.03, 14:23
            Gość portalu: rilka napisał(a):

            > Coraz bardziej się załamuję czytając ten wątek. I ciekawy jest fakt, że
            > człowieka można do wszystkiego przyzwyczaić. Nawet do tego że nie brak mu
            > knajpy ni kina. Po prostu po jakimś czasie każdy jest w stanie sobie wmówić, że
            > nie potrzebuje pewnych rzeczy i już. Tak łatwiej żyć...?

            no coz, life is brutal w dzisiejszych czasach w naszym kochanym kraju. Jak sie ma do wyboru jedzenie albo kino, to
            wynik medytacji nad tym dylematem jest prosty. Ot, cala filozofia.

            Pozdrawiam

            Losiu
    • potomar Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart 01.07.03, 15:27
      Gość portalu: rilka napisał(a):

      > Zastanawiam sie jak to mozliwe, zeby przezyc za 700PLN
      miesiecznie...


      Co to jest PLN?
      • Gość: competer Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.piasta.pl 01.07.03, 19:30
        SŁUCHAJCIE!!!Mieszkam w Białymstoku(inaczej kresy, ściana wschodnia itp)Mam
        firmę, coprawda z zawieszoną działalnością gospodarczą, ale jakos
        funkjonuję.Nigdy, powtarzam nigdy pracownik fizyczny nie zarobił miesięcznie u
        mnie mniej niż 1.000,00 zł.Żona tyra co prawda za marne 800.00 zł w szpitalu z
        akredytacją, ale nie wyobrażam sobie utrzymania siebie, a w szczególności
        rodziny za 700 złociszy.Albo ten kraj jest faktycznie "powalony", albo ludzie
        są tacy głupi, co w sumie na jedno wychodzi.I nie chcę nikogo tym
        sformułowaniem urazić.Po prostu jest mi żal wszystkich, którzy myślą, że
        wyjazd "do pracy w Wawie" przyniesie im szczęście.CDN.
        • Gość: Dokładna Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.met.pl 13.07.03, 15:12
          Za 400 pln można wyżywić 1 osobe. Wychodzi dziennie 13,30 pln Prosze bardzo:
          Sniadanie, 2 sniadanie i kolacja:
          1 chleb lub 5 kajzerek 1,5 pln
          10 dag wędliny (np. drobiowa dobrej jakości)1,5 pln
          2 jogurty 2 pln
          dżem (sloik na 4 dni)0,8 pln
          maslo (1 duża nova na tydzień 2,8) 0,4 plnRazem:
          2 jablka 1 pln
          Obiad
          ziemniaki (kg ziemniakow na 2 dni) 0,6 pln
          mieso (kurczak, schab, filet z ryby 150 g)2,5 pln
          pomidor lub ogórek lub warzywa na surowke - 1,5 pln
          Razem ok.11,8
          Zostaje 1,5 dziennie - czyli ok. 45 pl miesięcznie, za co można kupić herbatę
          (8 pln - 80 szt.), kawę( 12pln 1 sliok na 50 filizanek), cukier(2 kg 5 pln),
          mleko (do kawy - 2 male kartoniki na tydzien po 1 pln), olej (2 litry 9 pln) i
          przyprawy (pieprz, sól - 3 pln) - na cały miesiąc - oczywiscie rozsadnie
          uzywajac. Mozna oszczedzic - np. kupujac najtańsze jogurty po 70 gr - juz
          zyskujesz bagatelka;p 0,6 pln dziennie, owoce i warzywa w sezonie tez sa
          tańsze, nie trzeba tez codziennie jesc miesa - mozna zrobic nalesniki, pierogi,
          placki ziemniaczane, frytki etc. Wtedy wychodzi taniej.
          Tylko jest jeden maly problem. Co bedzie, jak zamiast jogortu za 1 pln kupisz
          kilka razy taki po 1,5, albo zamiast, lub co gorsza dodatkowo - wedliny za 15
          pln/kg zapragniesz sera za 20 pln za kg...
          Czlowiek powinien móc zyc godnie - a czy odmawiajac sobie podstawowych rzeczy i
          drżąc, czy aby nie zjadl 1 kajzerki za duzo, może ?
    • nauma Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart 22.09.03, 12:13
      Ja do tej poty żyłem tak (z narzeczoną bez pracy przez rok, mimo 8 letniego
      doświadczenia i kończonego II fakultetu):
      260 - czynsz
      100 - inne opłaty
      50 - telefon
      100 - komórki
      99 - dwa miesięczne ZTM w Warszawie
      136 - mój miesięczny na pociag (dojazd spod Warszawy)
      300 - spłata kredytu
      200 - dopłaty do kończonego remontu
      300 - pozostałe (jedzenie, ubrania itd.)
      Zarabiam 1545 zł. Teraz narzeczona dostała pracę za około 1000 zł. Wreszcie
      będzie coś więcej do jedzenia niż pierogi z tesco i mortadela. I będzie można
      zapłacić za studia narzeczonej. Niestety, na wstawienie zębów, które sobie
      tydzień temu wybiłem, na parę wizyt lekarskich, na teatr, kino, książki, jakiś
      choć najmniejszy wyjazd, na odkładanie z myślą o tym, że bardzo chcemy mieć
      dziecko - już nie będzie.
      • Gość: franek Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.aster.pl / *.acn.pl 18.03.04, 13:32
        Zrezygnuj z komórek,czy to jest takie niezbędne.Będziesz miał 100 zł więcej
        na bardziej potrzebne rzeczy.Jeszcze 10 lat temu nie było tych przeklętych
        komórek i ludzie też żyli.
    • Gość: xxl Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.acn.pl 07.03.04, 16:08
      czym dłużej to czytam, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu,że muszę stąd
      wyjechać i wolę być robolem za 5 tys m-nie niż w polsce siedzieć za biurkiem za
      700 zł. Ja teraz studiuję i nie mam nic, rok bez pracy, a znajomy po hufcu i
      szkole specjalnej mercedesem okularnikiem jeździ bo ma podwójne obywatelstwo
      ehhh...
    • Gość: szanujący się za 700PLN w W-wie? - nie da się! IP: *.acn.waw.pl 09.03.04, 00:09
      Ludzie! Jak dla mnie dawanie sobą pomiatać za kilkaset zł/mc = brak szacunku
      dla własnej osoby. Mam na myśli stałą pracę, w pełnym wymiarze godzin, wiadomo,
      dorabianie np. jako student dorywczo 2 razy/tyg. to co innego.
      Nie wyobrażam sobie (godnego) życia za kilkaset zł/mc - to musi być
      wegetacja. Piszecie o jedzeniu, ubraniu itp. a przecież jeszcze ma się jakieś
      mniej lub bardziej kosztowne hobby.
      Nie piszę tego, żeby kogoś dobić, naprawdę współczuję niektórym, ale na
      miłość boską, nie dawajcie się aż tak gnoić!
      • Gość: mgr inż Re: za 700PLN w W-wie? - nie da się! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.04, 23:48
        no... cieszę się, że się szanujesz ;)
        ale... ja też się szanowałem...
        i rok pracy szukałem, w końcu musiałem za 800 pójść :(((
        no siedzę za biurkiem, a robotnicy, którzy mi podlegają mają 1500 ????????????
        więc "wyższe i 2 języki" muszę schować... jako cieć miałbym 1200, tylko czy po
        to k... te 18 lat nauki (doktoratu nie chcę już robić)...
        no i nie mówię o "braku nadgodzin"....
        w maju odpowiedziałem na ten wątek... (drugi post w wątku)
        teraz "update" wątku:
        czynsz za kawalerkę 23 m2 - 330 zł
        kablówa - 54 zł,
        bilety miesięczne ponoć mają zdrożeć do ponad 100 zł...
        komórka - 120,
        neostrada i tepsa - 250 zł, ( a niedługo ma zdrożeć VAT do 22%)
        prąd, gaz...100
        w sumie samych opłat będzie prawie 900, a ja nie mam amochodu, jakbym go miał,
        to jeszcze parking strzeżony - 150,
        OC i AC... no w sumie musiałbym zarabiać około 3 tysięcy, żeby "żyć
        normalnie"...
        zarabiam 800, chyba k.... mać będę musiał zrezygnować z kablówki, i netu...
        no to tyle mam do dodania, nienawidzę ten kraj i "pracodawców", którzy uważają
        że za 600 zł człowiek ma wypruć sobie flaki i pełzać na kolanach, a o ludziach
        chcących żyć "szanując się" mówią cyt.:"komunistyczne myślenie"...
        dziś moi rodzice (strajkujący w 1980 roku) by własną piersią zasłonili KC PZPR
        i ja też !!!!!!!!!!!!!!!!
        bieda rodzi terroryzm i agresję... i tyle mam do powiedzenia , mieszkam na
        pradze i nie dziwi mnie , że kolesie kradną lub handlują narkotykami...
        inaczej młody człowiek w życiu nie zarobi na samochód i np. ciuchy dla
        dziewczyny...
        ja z mojej "uczciwej i ciężkiej pracy" od 4 miesięcy obiecuję sobie kupić
        buty....
        • Gość: szanujący się do mgr inż IP: *.acn.waw.pl 13.03.04, 00:15
          Człowieku, wal tę pracę (o ile np. nie jest naprawdę związana z Twoim hobby
          itp., ale mimo wszystko) i drania, który Ci tyle płaci! Inaczej kółko się
          zamyka i będziemy wciąż mieć do czynienia z masą nadkwalifikowanych i
          sfrustrowanych pracowników.
          Problem polega na tym, że ludzie są odważni w necie, ewentualnie przy piwie z
          kumplami, a boją się odezwać przed przełożonym.
          Widzisz, ja nie kradnę, nie handluję dragami, a stać mnie na to, żeby nie
          zasuwać z buta i nie tylko. Ciuchów dla dziewczyny akurat nie kupuję:) Podstawa
          to wierzyć we własne siły i być stanowczym.
    • Gość: erne Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart -niestety nie.. IP: 193.0.117.* 09.03.04, 19:38
      700zł jak najbardziej wystarcza, ale jest to niezbędne minimum, powiem szczerze
      prawdopodobnie zgodziłbym się pracować za taką kwotę, zwłaszcza gdyby była w
      niepełnym wymiarze czasu pracy. W tej chwili jestem bez pracy i zasadzie,
      gdybym miał pewność, że tej pracy tak łatwo nie stracę, to bym się zgodził i
      już teraz wiem, że by mi to wystarczyło (z trudem).
    • Gość: Sati Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.03.04, 21:41
      Chętnie podejme prace nawet za 700 zł umysłową albo fizyczną w warszawie
      lekko nie jest :(
      Pozdrawiam
    • Gość: rebbus Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: 5.5R2D* / *.pg.com 17.03.04, 01:23
      a mnie wystarcza 600 z na miesiac
      • Gość: 350pln Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: *.proxy.aol.com 19.03.04, 10:24
        na miesiac
        • Gość: rilka Re: za 700PLN w W-wie? Niezly zart IP: 195.94.206.* 24.03.04, 13:42

          ale z tymi 350PLN to już jest żart, prawda?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka