Dodaj do ulubionych

MIASTO MARZEŃ

12.03.05, 21:07
Ma być ten program realizowany w Czaplinku.....a chcielibyście, zeby był w
Złocieńcu? Moim zdaniem byłoby fajnie :)
Obserwuj wątek
    • czaplinek Re: MIASTO MARZEŃ 13.03.05, 10:43
      Złocieniec nie spełniał założeń programu.
      • jleszcze Re: MIASTO MARZEŃ 13.03.05, 11:29
        ojej, ojej, że też śmieliśmy wspomnieć o złoceńcu, przecież ta audycja należy
        się tylko czaplinkowi :))) prosimy o wybaczenie
    • mochowo MIASTO MARZEŃ ? 13.03.05, 15:58
      Jedna dziura warta drugiej.
      • jleszcze Re: MIASTO MARZEŃ ? 13.03.05, 17:11
        Malutki, zakompleksiony człowieczku. Twoja "dziura" niczym się nie różni od
        naszych "dziur". Tak naprawdę nie są tą dziury tylko małe, pięknie połozone
        miasteczka. Przestań się wreszcie wypowiadać na tym forum, bo zaniżasz poziom
        dyskusji. Wielokrotnie mówili Ci to inni forumowicze, ale wywalony drzwiami
        wchodzisz oknem. To jest forum dla dojrzałych ludzi.
        • pikpok0 Re: MIASTO MARZEŃ ? 13.03.05, 17:20
          A mozeby tak zlozyc wniosek do admina naszego forum by kazdy wpis "mochowa" kasowal. Przeciez to co pisze ten kolo to zenada
          • mochowo Re: MIASTO MARZEŃ ? 13.03.05, 18:40
            No dobra, już będę grzeczny.
            • mochowo Re: MIASTO MARZEŃ ? 13.03.05, 18:47
              Ale przyznacie,że Czaplinek wypadł kiepsko (jak zresztą cały program)
          • 33kk Re: MIASTO MARZEŃ ? 13.03.05, 21:43
            Jeśli nie będzie naruszał dobrych obyczajów i nie będzie naruszał czyjegoś
            dobrego imienia to nie będę go blokował. Może trochę folkloru się przyda.:)
            • pikpok0 Re: MIASTO MARZEŃ ? 14.03.05, 11:49
              Jest juz mozliwosc w jakis sposob pomóc Czaplinkowi. Porzez sms czy tez glosowanie na stronach. Jezeli juz cos wiecie podajcie jakies konkrety.
    • kermix Re: MIASTO MARZEŃ 30.12.05, 05:10
      Podsumowanie ...
      www.medialink.pl/media/?telewizja/&kat=5&id=29718
      • baba45 Re: MIASTO MARZEŃ 30.12.05, 06:49
        A własnie oglądam Kawę czy herbatę z Czaplinka. Miasto madrze wykorzystuje
        swoją szansę, istnieje w mediach, promuje się świetnie. A Złocieniec?
        • love_boy Re: MIASTO MARZEŃ 02.01.06, 09:58
          Złocieniec jest nieustannie promowany mediach zwłaszcza w prasie pod
          tytułem "Tygodnik pojezierza drawskiego" gdzie wszystkie nasze najelepsze
          walory turystyczne i nie tylko opisuje niedoceniany nasz Pan redaktor Tadeusz
          N.
          P.S. A potem na łąmach innej prasy przeprasza za swoje zasługi dla miasta.
          Brawo oby tak dalej w Nowym Roku.
          • baba45 Re: MIASTO MARZEŃ 02.01.06, 16:18
            A tak zupełnie serio: Czaplinek bardzo mądrze i konsekwentnie się promuje, a w
            Złocieńcu wciąż się mówi o potrzebie promocji. A tak naprawdę... sama widziałam
            latem turystów odchodzących z kwitkiem sprzed biura informacji na Rynku, które
            to biuro było również w tzw. sezonie czynne góra do 16.00, bazy noclegowej za
            grosz, plaża miejska to gęsia łączka- 2 metry od szosy, atrakcji w mieście ani
            słychu, ani dechu...
            • rzapa1 Re: MIASTO MARZEŃ 04.01.06, 11:14
              a jeśli chodzi o tą plażę miejską, to jakim cudem jest ona miejska skoro jest
              jakieś 8 km za miastem, a w mieście przecież mamy kilka jezior.
              • spawn0 Re: MIASTO MARZEŃ 19.01.06, 16:04
                bo to nie jest plaza miejska tylko wiejska:;) a tak pozatym to w ciagu lata tam
                jest zbyt tloczno zeby sobie odpoczac. pozatym w Złocieńcu niema konkretnych
                osób od promocji znaczy takich które naprawde to potrafia (PROMOWAĆ). Ja nie
                potrafie wiec. Takie moje zdanie jest.
    • 33kk Re: MIASTO MARZEŃ 11.01.07, 20:05
      "Miasto marzeń" miało być hitem TVP. Stało się kompletną klapą i symbolem
      nieudolności jej władz

      Miało być hitem wiosennej ramówki i flagowym programem telewizji publicznej.
      Eksperymentem łączącym rozrywkę z misją społeczną, telewizyjnym antidotum na
      bezrobocie. "Big Brotherem" z ludzką twarzą. "Miasto marzeń" - pierwszy reality
      show TVP - miało odmienić dwa polskie miasteczka. Miało wreszcie przyciągnąć
      przed ekrany widzów, którzy podpatrzone rozwiązania kopiowaliby później do swej
      codzienności.
      Trzy miesiące wystarczyły, by nawet najwięksi optymiści przekonali się, że nic
      z tych szczytnych zapowiedzi nie będzie. Przekonały się chyba nawet władze TVP,
      które od kilku tygodni zastanawiały się już tylko nad tym, jak z twarzą wycofać
      się z przedsięwzięcia. Kierownictwo Jedynki z dyr. Maciejem Grzywaczewskim na
      czele pokazało prawdziwe mistrzostwo w zadufaniu, niefrasobliwości i
      lekceważeniu wszystkich, którzy kilka miesięcy temu ostrzegali: to się nie może
      udać. W dodatku samo dołożyło wszelkich starań, by cud się nie zdarzył.
      Dlaczego?

      Chodził, chodził i wychodził

      Po raz pierwszy o projekcie Endemola (producenta "Miasta marzeń") mówiło się na
      Woronicza przed trzema laty. Ówczesne władze TVP wyrzuciły go jednak do kosza.
      Uznały, że pomysł jest niedopracowany, a jego realizacja bardzo kosztowna. -
      Próbowano nam sprzedać ten produkt jako turniej miast. Nie dość, że nas nie
      zachwycił, to wyliczyliśmy, że roczna emisja programu będzie kosztować ponad 10
      mln zł. Takie ryzyko nie miało sensu - mówi pracownik telewizji.
      Po zmianie Zarządu TVP Endemol spróbował jeszcze raz. Tym razem z powodzeniem.
      Program miała realizować TVP 2, ale Nina Terentiew uznała go za kompletnie
      nietrafiony. Mimo to kilka miesięcy później dyr. Grzywaczewski, przy całkowitej
      aprobacie zarządu, postanowił wprowadzić go do ramówki Jedynki. - Na pierwszym
      spotkaniu z załogą Grzywaczewski triumfalne ogłosił, że nareszcie telewizja
      publiczna będzie miała swój wkład w walkę z bezrobociem. Superprodukcja "Miasto
      marzeń" miała być hitem, który, po pierwsze, sukcesem antenowym pobije na głowę
      dawne turnieje miast, po drugie, pokaże, jak można walczyć z bezrobociem -
      opowiada jeden z pracowników Jedynki.
      Czy Grzywaczewski wierzył w to, co mówi?
      Maciej Mrozowski, w owym czasie szef biura programowego TVP, wspomina: - Kiedy
      po wakacjach w ub.r. przyszedłem na Woronicza, prace nad "Miastem" trwały. Nikt
      o opinię w tej sprawie mnie nie pytał. Dyrektor Jedynki wyznaje zasadę: tyle
      wolności, ile odpowiedzialności - czyli nikt nie będzie się wtrącał. Kiedy
      prosiłem o wyjaśnienie, zbywano mnie. Tak naprawdę co to za program,
      dowiedziałem się na pokazie prasowym.
      Pierwowzorem polskiej wersji "Miasta" był niemiecki program, który trzy lata
      temu pokazała stacja MDR. W niemieckiej wersji miastem marzeń była jedna
      miejscowość - Artern w byłej NRD, sześciotysięczne miasteczko z 20-procentowym
      bezrobociem. W Polsce do rywalizacji o miano miasta marzeń stanęły Lesko
      (Bieszczady, woj. podkarpackie) i Czaplinek (Pojezierze Drawskie, woj.
      zachodniopomorskie). Założono, że pod wpływem telewizji życie mieszkańców
      zmieni się na lepsze, że przyjdą inwestorzy, a eksperci - ekonomiści,
      specjaliści od przemysłu i turystyki - podsuną konkretne pomysły i rozwiązania.
      W ostatecznym zaś rozrachunku zwycięzcą programu zostanie to miasto, które
      zyska większą sympatię widzów.
      Telewidzowie zobaczyli dwa wcielenia programu. Emitowaną trzy razy w tygodniu
      telenowelę dokumentalną i niedzielne podsumowania w studiu. Marcowe odcinki
      śledziło średnio 2,7 mln widzów. Potem było już tylko gorzej. Dziś program
      ogląda średnio niecałe 2 mln osób.
      Prof. Wiesław Godzic od początku nie miał złudzeń. Jego zdaniem, po
      świecie "Big Brothera" ludzie potrzebują formatów wyrazistych.
      Tymczasem "Miasto" już na papierze wyglądało dialektycznie. - Obawy szybko się
      sprawdziły. Otrzymaliśmy żenujący show w studiu oraz idącą na skróty telenowelę
      dokumentalną. Dostaliśmy mieszankę banału, która na dodatek nie wchodzi w
      głębię problemu. I nie dość, że niczemu nie służy, to jeszcze denerwuje.

      O co tu chodzi?

      Prof. Maciej Mrozowski uważa, że idea programu była uzasadniona tylko w jednym
      przypadku. - Jeśli założymy, że w tych miasteczkach wydarzy się coś, co wytrąci
      ludzi z normalnego rytmu i pobudzi do przedsiębiorczości. Że przyjdą
      inwestorzy, a grupa rajców przeniknie do środowiska i zainspiruje mieszkańców
      do działania. W programie mamy jednak rytualną celebrację biedy. Wynika z niej,
      że są dwa sposoby na wyrwanie się z marazmu: wyjazd za granicę albo apelowanie
      o pomoc z zewnątrz (Michał Wiśniewski zjawia się tu niczym rycerz na białym
      koniu). A gdzie promocja zorganizowanej akcji społecznej i społeczeństwa
      obywatelskiego? - zastanawia się medioznawca.
      Program ma też wiele niedociągnięć techniczno-realizatorskich. Są braki w
      fabule, rwą się wątki. Aż trudno zrozumieć, dlaczego materiał jest tak
      poszatkowany. W efekcie widz nie ma czasu, by się zaprzyjaźnić z bohaterami. Do
      systematycznego oglądania losów mieszkańców Leska i Czaplinka nie zachęcają też
      reguły programu. Wiele osób nie rozumie, na czym polega rywalizacja miasteczek
      i które z nich - dlaczego i kiedy - zwycięży. Projekt został źle przygotowany
      pod względem marketingowym. Porażkę przypieczętowano brakiem kampanii
      reklamowej. Błąd popełniono też przy socjologicznej analizie bohaterów obu
      miast. - Uczestnicy "Big Brothera" byli młodzi, drapieżni i mieli swój cel
      (promocja własnej osoby, znalezienie lepszej pracy itd.). Wybrali różne drogi
      jego realizacji - po trupach bądź lojalnie, umysłem albo ciałem. W
      przypadku "Miasta" miejsce ostrej rywalizacji powinny zająć wspólna praca i
      budowanie społecznych więzi. Tego w programie jednak nie ma. I albo nie można
      tego zrobić (co byłoby dramatyczną diagnozą socjologiczną polskich miasteczek),
      albo - co jest bardziej prawdopodobne - realizatorzy nie potrafili tego zrobić -
      mówi prof. Mrozowski.
      Piotr Dejmek, wicedyrektor Jedynki, uważa, że miażdżąca krytyka programu jest
      przesadzona.
      - Z uporem maniaka będę twierdził, że telewizja, w której pracuję, musi być
      publiczna naprawdę, nie tylko w statystykach. Dlatego za wszelką cenę
      powinniśmy mierzyć się z trudnymi problemami społecznymi.
      Dejmek przyznaje jednak, że spodziewał się po "Mieście marzeń" czegoś innego. -
      To nie jest program naszych marzeń. Tak bardzo byliśmy nastawieni na zrobienie
      programu społecznego, że zawiodły mechanizmy autokontroli. Błędy popełnił
      producent, błędy popełniliśmy my - twierdzi wicedyrektor TVP 1.
      Pikanterii dodaje fakt, że głównym udziałowcem w Endemol-Neovision jest Grupa
      ITI, właściciel m.in. telewizji TVN. Chcąc nie chcąc, telewizja publiczna
      współfinansuje jednego ze swych największych konkurentów na rynku.
      Co najmniej do refleksji skłania też sposób wprowadzenia "Miasta" na antenę.
      Leszek Rowicki, członek Rady Nadzorczej TVP, zapowiada, że postawi wniosek o
      skontrolowanie przedsięwzięcia. Procedury wprowadzania nowych programów do
      ramówki zostały przyjęte jeszcze przez poprzedni Zarząd TVP. Jest w nich mowa o
      pracy kolegialnej, opiniach biura programowego badającego zasadność programu z
      zadaniami telewizji publicznej. Jest też mowa o badaniach fokusowych i
      kolaudacji przy wprowadzaniu programów kosztownych i długoterminowych. A jak
      było z "Miastem marzeń"? Najpierw biuro prasowe TVP poinformowało, że żadnych
      badań nie było. W rozmowie z "Trybuną" rzecznik Jarosław Szczepański
      przypomniał sobie jednak, że jakieś badania TVP robiła, ale... ich wyników nie
      pamięta. Piotr Dejmek rozwiewa wątpliwości.
      - W postaci formalnej badań nie było. Uznaliśmy, że do tak złożonego programu
      nie ma wiarygodnych instrumentów badawczych. Były jednak konsultacje, sam
      kilkakrotnie rozmawiałem na temat programu z członkami rady nadzorczej i
      KRRiTV.

      Czarna seria

      -
      • cynik9 Re: MIASTO MARZEŃ 11.01.07, 23:27
        "...pod wpływem telewizji życie mieszkańców zmieni się na lepsze, że przyjdą
        inwestorzy, a eksperci - ekonomiści, specjaliści od przemysłu..."

        Hmm, hmm, a może by spróbować raczej odwrotnie...

        "...dzięki wywaleniu telewizji życie mieszkańców zmieni się na lepsze, ponieważ
        zaczną samodzielnie myśleć i nie liczyć na to że bez tego myślenia przyjdą
        inwestorzy, a eksperci - ekonomiści, specjaliści od przemysłu..." :-)

        pozdr.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka