Dodaj do ulubionych

doradcy - wizyty u klientów

22.09.09, 00:22
Mam pytanie. Czy, w ktorymś z oddziałów "naszego" banku doradcy
klienta detalicznego mają wyjazdy w celu pozyskiwania nowych
klientow, tzn czy są mobilni doradcy?? W przypadku doradców klienta
bankowości osobistej to norma ale czy są takie rozwiaząnia stosowane
do klientow detalicznych??
Jeśli ktoś ma lub miał z tym do czynienia to proszę o jakieś
porady ... co przemawiałoby za a co przeciw takim praktykom i jakie
to przynosi korzyści.

Powiem szczerze, że dla mnie to nowość więc składam zapytanie na
forum.
Obserwuj wątek
    • czuk1 Re: doradcy - wizyty u klientów 22.09.09, 06:11
      tO JEST PROWIZORKA.
      • wi-sk Re: doradcy - wizyty u klientów 22.09.09, 19:02
        Dzięki za wyczerpującą odpowiedź :) Pytam poważnie, bo przez niską
        sprzedaż przełożony wymyślił taką formę. Nie jesteśmy tym pomysłem
        zachwyceni tym bardziej, że mamy sami przedstawić plan działania.
        • czuk1 Re: doradcy - wizyty u klientów 22.09.09, 22:00

          Temat poruszany przez nas wielokrotnie. Dlatego Twoje pytanie skwitowałem
          krótko,że jest to prowizorka .... takie odrywanie sprzedawców od pracy w banku,
          cierpi na tym jakość obsługi, efekty
          doraźnych promocji u klientów są małe. Konieczny jest w banku system
          promocji prowadzony profesjonalnie przez pracowników NOWEGO, UTWORZONEGO PIONU
          PROMOCJI I SPRZEDAŻY U KLIENTÓW.
          • pkoformerworker Re: doradcy - wizyty u klientów 22.09.09, 22:54
            czuk1 napisał:
            > Temat poruszany przez nas wielokrotnie. Dlatego Twoje pytanie
            skwitowałem
            > krótko,że jest to prowizorka .... takie odrywanie sprzedawców od
            pracy w banku,
            > cierpi na tym jakość obsługi, efekty
            > doraźnych promocji u klientów są małe. Konieczny jest w banku
            system
            > promocji prowadzony profesjonalnie przez pracowników NOWEGO,
            UTWORZONEGO PIONU
            > PROMOCJI I SPRZEDAŻY U KLIENTÓW.

            Tak drogi Czuku! I w ten sposób z PKO BPO S.A. zrobi się nam
            nowy...ZEPTER!!! :-)
          • antoni142 Re: doradcy - wizyty u klientów 23.09.09, 18:02
            Do Czuk 1. Nie wiem czy wizyty u Klienta to taki zły pomysł
            szczególnie patrząc od strony pracownika.Jak pracowałam bardzo
            lubiłam te wizyty.Człowiek się odprężył i mógł oderwać się od
            Oddziału.Nie wiem dlaczego wszyscy się tak buntują.Trzeba w tym
            widzieć i dobrą stronę zwłaszcza wobec stresów przeżywanych w
            Oddziale. T tak wszystko kiedyś przeminie a taki spacerek może być
            całkiem przyjemny.Pozdrawiam
            • kropkowiec Re: doradcy - wizyty u klientów 23.09.09, 19:26
              Jak to bohater z jednego polskiego filmu mówi: " ........Rozchodzi się jednak o
              to, żeby te plusy nie przesłoniły wam minusów ! ..... "
              • czuk1 Re: doradcy - wizyty u klientów 25.09.09, 18:22
                W tak dużym banku - gdzie (słusznie) jest duża specjalizacja pracowników -
                powinna być konsekwencja w organizowaniu sprzedaży.
                Wzorce innych banków godne są przeanalizowania.
                Można też sobie wyobrazić wzmocnienie kadrowe pionu sprzedaży (jako drugi
                wariant procesu intensyfikacji pozyskiwania nowych klientów), w takim stopniu,
                by sprzedawca miał swój rejon do promocji u klientów i aby część swojego czasu
                pracy poświęcał na promocję usług banku u klientów.W tym czasie w banku (na
                stanowiskach sprzedaży produktów i usług) powinna być pełna obsada pracowników,
                by nie pogarszać jakości obsługi klientów.
        • pkoformerworker Re: doradcy - wizyty u klientów 22.09.09, 22:52
          wi-sk napisała:
          > Dzięki za wyczerpującą odpowiedź :) Pytam poważnie, bo przez niską
          > sprzedaż przełożony wymyślił taką formę. Nie jesteśmy tym pomysłem
          > zachwyceni tym bardziej, że mamy sami przedstawić plan działania.

          W takim razie proponuję pierwszy punkt Waszego nowego planu
          działania: WYWALIĆ NA ZIELONĄ TRAWKĘ WASZEGO PRZEŁOŻONEGO. Jakie
          korzyści dla oddziału? 1) po co Wam przełożony, który sam nie
          potrafi stworzyć planu działania? Z tego wynika, że w tym zakresie
          jesteście samowystarczalni, 2) zmniejszą się koszty własne oddziału
          o pensję i ewentualne premie Waszego byłego pryncypała.
          Recepta sprawdzona w innym, konkurencyjnym banku komercyjnym! :-)
          Pozdrowionka i nie dajcie się zwariować!
    • maxlokata Re: doradcy - wizyty u klientów 22.09.09, 21:08
      Ja się czasem zastanawiam jak to jest. Jeśli masz wpisane w zakresie
      obowiązków aktywne pozyskiwanie klientów to czy to znaczy, że twój
      przełożony ma nagle pomysł, że masz w tym celu robić fikołki przed
      bankiem bo to się może spodobać klientom to musisz to zrobić ?
    • lukaj1953 Re: doradcy - wizyty u klientów 23.09.09, 05:12
      czasami, gdy idzie nam gorzej wykonanie planu-oczywiście szukamy
      klienta i odwiedzamy zakłady pracy przedstawiając naszą ofertę
      (przeważnie kredytową).Odnosi to jednak marny skutek, ponieważ nasi
      klienci - to świadomi ludzie i też chodzą po innych bankach i
      sprawdzają, gdzie są lepsze oferty, bo trzeba przyznać,że nasza nie
      stanowi żadnej atrakcji-szczególnie PG
    • kamikadze82 Re: doradcy - wizyty u klientów 27.09.09, 21:50
      A może by tak...jako nowy sposób, zamiast chodzić do klientów wysyłać
      im listy z personalną propozycją na konkretne oferty zakupu czegoś
      (np AGD, RTV, meble, usługi, SPA) u partnerów z którymi PKO ma
      podpisane umowy (np w ramach programu przywilejów). Przykładowo:
      Mamy dla Pana/Pani propopozycję:
      Weekend w SPA: 20PLN (np 20rat po 20PLN - oczywiście przykładowo)
      Telewizor plazmowy 50"": 75PLN (54plnx25rat)
      Wyjazd na wakacje do Turcji: 30x50
      .
      .
      itd.
      A nóż widelec klient coś będzie potrzebował z tej listy? może
      zamierzał coś kupić?
      I wtedy wystarczy jego jeden telefon (rejestruje się zgłoszenie jak
      dla MP objętych promocją z listem wysyłanym do klientów)np do CBE,
      klient zgadza się, wymienia produkt i termin dostawy do domu (koszt
      opłacony w MP, jeśli nie sam zgłasza się do punktu partnerskiego po
      odbiór)
      Pożyczka jest uruchamiana i przelewana na konto sklepu, autospłata z
      ror-u. Klient nie musi nic załatwiać, wystarczy jeden telefon.

      Może głupie ale mi np by coś takiego się podobało i skorzystałabym np
      z zakupu nowej lodówki lub zamówienia wcześniej wakacji ;-)
      Taka abstrakcja niedzielna ;-))
      • czuk1 Re: doradcy - wizyty u klientów 28.09.09, 10:55

        To jest bardzo dobry pomysł.
    • almostmeeeee Re: doradcy - wizyty u klientów 15.10.09, 23:26
      taaa wizysty wizyty i jeszcze raz... nieważne czy pada czy leje czy trzęsienie
      ziemi heheh. A co gorsze to liczy się tylko plan, najważniejsze to plan,
      podpsiać umowe i wykazać, nie wspominając już o kombinacjach na koniec Q jak sa
      braki hehe. Tylko że niektórzy chyab zapominają że jak się podpisze umowę w
      niektórych wydziałach to tzrba się tym zajmować na bieżaco bo jak to bywa po
      drodze pojawiają się problemy błędy zgłaszane przez klienta o których większośc
      z przełożonych nie ma pojęcia- mój to już totalnie się nie orientuje co się
      dzieje w wydziale i większośc musi robić wszystko za niego -żałosne. Umowa
      wykazana super a później niech się dzieje wola nieba bo znowu na spotaknia
      trzeba isc ale o bieżących sprawach w oddziałach to się zapomina.
      • agusia_68 Re: doradcy - wizyty u klientów 16.10.09, 09:08
        a może by tak Ci z "góry" ruszyli tyłki z ciepłych stołków i wyszli
        w "teren" w poszukiwaniu nowych klientów -ciekawe z jaką
        skutecznością i jak długo by wytrzymali ??????????????(oczywiście z
        pensyjką zwykłego "ladowca" i porozliczać ich odpowiednio z kazdego
        wyjścia!!!!!)
        • antoni142 Re: doradcy - wizyty u klientów 16.10.09, 11:30
          W tym banku zawsze są i były stosowane praktyki niemożliwe do
          wykonania. Wyglądało to tak. Liczący się Klient przychodził do
          Dyrektora po kredyt. Dyrektor tylko mając słowną przedstawioną przez
          Klienta wiedzę o nim i nie zglądając do procedur roztaczał przed nim
          szerokie perspektywy udzielenia kredytu.Klient był przekazywany do
          doradcy. Kiedy przyniósłndokumenty zaczynały się schody.Kto był
          winien, że nie mogą być zrealizowane perspektywy dla klienta
          przedstawione przez dyrektora oczywiście doradca.Bo to doradca
          wogóle nie wiedział jaki to wspaniały klient a na dodatek nie miał
          dobrej woli i wogóle był nierzyczliwy dla klienta. Pozdrawiam i
          radzę się uodpornić bo tak było jest i będzie.
          • czuk1 Re: doradcy - wizyty u klientów 16.10.09, 15:42
            Jeszcze raz przekazuję opinię nt. konieczności wprowadzenia nowego systemu
            organizacji pozyskiwania klientów (głownie MiŚP ,VIP i kredytów hipotecznych).
            Hasłowo ten system powinien wyglądać następująco:
            1. Utworzyć stanowiska pracy d/s "pozyskiania klientów" - po 4 w
            dużym oddziale. Dwa do pozyskiwania firm i ViP-ów. Dwa stanowiska
            do pozyskiwania kredytów hipotecznych. Do zespołu włącz się
            obowiązkowo dyrektor oddziału bądź jego zastępca.
            2. Wyposażyć zespoły w środki techniczne .
            3. Zespoły pracują w sposób ciągły i zorganizowany, docierają kolejno
            do firm i ViP-ów oraz na budowy na swoim (i nie tylko) terenie
            działania. Prowadzą tam promocję (kompleksową) produktów PKO BP...
            nie pomijają kont pracowników.
            4. Swoją pracę kończą zebraniem wniosków , ustaleniem warunków
            wstępnych usług banku oraz ustalają zasady współpracy z bankiem i
            terminy wykonania ustaleń ze spotkania promocyjnego.
            5. Członkowie zespołu którzy pozyskali nowych klientów powinni w
            fazie początkowej współpracy opiekować się ich zleceniami.

            Jeśli tego bank nie zrobi.... efekty prowizorycznych działań dotychczasowych na
            rzecz pozyskiwania klientów nadal będą mizerne. Klientów w skali masowej nie
            pozyska sam dyrektor, nie pozyskają doradcy pracujący przy obsłudze klientów w
            oddziale bądź pracownicy nie znający w szczegółach procedur, warunków usług , do
            tego nie posiadający żadnych uprawnień i kompetencji. Pion "promocji w terenie"
            musi mieć samochód, środki łączności, materiały promocyjne i gadżety, druki, itp

            Piszę o tym "po raz setny".
            • grazka0404 Re: doradcy - wizyty u klientów 16.10.09, 23:22
              zawsze czytam co piszesz i za każdym razem jest to wypowiedź
              wszechwiedzącego, oderwanego człowieka od rzeczywistości.
              Pracuję w naszym banku 33 lata i tak jak teraz to nigdy nie było.
              Oferta mało atrakcyjna , w wokół nas coraz więcej banków, które
              oferują lepszą ofertę.
              Jak nasi się postarają to ludzie sami pchają się oknami i drzwiami,
              bo klienci umieją czytać i liczyć. Tych naszych emerytów jest coraz
              mniej- naturalna selekcja. Nawet jakbyśmy się rozłożyć na rynku to i
              tak nic z tego nie będzie.
              A nasze górki chcą , abyśmy się co tydzień spowiadały co zrobiłyśmy
              i czego nie zrobiłyśmy i co zamierzamy zrobić w następnym tygodniu,
              aby wykonać plan. I tak co tydzień piszemy bzdury, szkoda czasu na
              zmyślanki.
              • czuk1 Re: doradcy - wizyty u klientów 17.10.09, 00:08
                Ja z kolei nie zauważyłem Twoich mądrych i twórczych wypowiedzi.
                I teraz nie powaliłaś mnie argumentami przeciw moim "zmyslankom". ?????????
                Musze Cię dlatego zapytać jak możesz konkurować siedząc w banku i czekając na
                klienta. Nie możesz. Ale możesz narzekać, pisząc:

                ....."A nasze górki chcą , abyśmy się co tydzień spowiadały co zrobiłyśmy i
                czego nie zrobiłyśmy i co zamierzamy zrobić w następnym tygodniu, aby wykonać
                plan. I tak co tydzień piszemy bzdury, szkoda czasu na zmyślanki".....

                Piszę o prostym systemie promocji i sprzedaży (pozyskiwaniu klientów). I Ameryki
                tu nie odkrywam. Widziałem i widzę jak potencjalnych klientów koszą bankowi PKO
                (do siebie) inne
                banki. I często wcale nie mają one lepszych produktów. Może mają tylko
                doświadczonych w dziele bankowości pracowników , lepszy system własnej
                sprzedaży i większą sieć prowizyjnych akwizytorów.
                Jeśli wyrażam swoje opinie - a tego mi nie zabronisz - to nie znaczy , że mam w
                100 % rację.
                Pisząc o propozycji utworzenia systemu i specjalizacji w promocji
                produktów u klientów..... nawet na moment nie przyszło mi na myśl,
                że wraz promocją w terenie pogorszeniu ulec ma oferta kredytowa PKO. Przeciwnie
                uważam ,że oferta się bardzo szybko poprawi się bo przedstawiciele banku szybko
                pokazywać będą Centrali co w ofercie można by zmienić (by wygrać z konkurencją).
                Uważam też , że utworzone zostały by nowe miejsca pracy dla zdolnych i ambitnych
                sprzedawców i przynajmniej przez 2 lata bank prawdopodobnie wstrzymał by
                redukcję zatrudnienia w oddziałach a awansowali by płacowo pracownicy
                przechodzący do trudnej pracy.
                "Sprzedaż w banku postawiona została by na nogach"
                Na koniec powiem Ci szczerze .....po wypowiedzi Twoje 33 lata pracy w banku nie
                robią na mnie pozytywnego wrażenia.
                No i może odwołaj insynuację ..."za każdym razem jest to wypowiedź
                wszechwiedzącego, oderwanego człowieka od rzeczywistości".
                Nie jestem wszechwiedzący i oderwany lecz myślący i wyrażający swoje myśli na
                forum . czy to źle ? A jeśli nawet ....to dla kogo z forumowiczów ? A pisze, bo
                ostatnio niewielu jest recenzentów moich wypowiedzi, że są one nierzeczywiste i
                pochodzące z kosmosu. Może dlatego, że mam kontakty bieżące z wieloma bankami
                (może mniej z Twoim)i nie jestem oderwany od rzeczywistości. Tylko siedząc w
                jednym banku można zgnuśnieć.
                Konkurencja rosnąca innych banków powinna i ciebie zmuszać do pozytywnego
                myślenia. Może coś wymyślisz, może ktoś to przeczyta, może ktoś z tego wprowadzi
                w życie. A jeśli nie potrafisz wnosić pomysłów.... to pozwól to robić innym.
                Przepraszam za ton i pouczającą formę wypowiedzi. Ale to z kaca moralnego.
                Pisząc zawsze w dobrej wierze - co jakiś czas - od kogoś otrzymuję niezasłużoną
                reprymendę. I to mnie starego (na pewno niepotrzebnie) wkurza.
                • maxlokata Re: doradcy - wizyty u klientów 17.10.09, 19:23
                  Popieram. Ja pracuję w PKO ok. 3 lat i wdług mnie najgorsi są
                  długoletni pracownicy. Uważam, że bardzo rozwija i uczy praca w
                  różnych firmach. Ja całą moją wiedzę, umiejętności i ogólne obycie
                  zawdzięczam poprzednim miejscom pracy. W tym banku po prostu się
                  cofam w rozwoju. To długolenim pracownikom się wydaje, że są
                  świetnymi i dobrze przygotowanymi oraz rozchwytywanymi na rynku
                  bankowcami. To bzdura. Zastanówcie się co wy tak na prawdę umiecie i
                  na co to komu się przyda. Wiele takich osób o lenie z postawą
                  roszczeniową robiące wszystko z łaski a jak coś chcesz o 15:45 to
                  mówią przyjdź jutro bo ja wychodzę do domu równo o 16.
                  • czuk1 Re: doradcy - wizyty u klientów 17.10.09, 21:09
                    Nie ma takiej reguły. Jest przecież ogromna armia długoletnich pracowników
                    którzy w niczym nie ustępują młodym. Ale ci nie używają argumentów - " pracuję
                    30 lat w banku a więc tylko ja wiem najlepiej".
                  • alma59 Re: doradcy - wizyty u klientów 17.10.09, 23:57
                    maxlokata napisał:

                    „Popieram. Ja pracuję w PKO ok. 3 lat i wdług mnie najgorsi są długoletni pracownicy. "

                    A którzy są źli i gorsi ?

                    „Uważam, że bardzo rozwija i uczy praca w różnych firmach."

                    To jedyny fragment twojej wypowiedzi, z którą mogę się zgodzić. Zazdroszczę wam młodym , waszej mobilności zawodowej , ale nas uczono raczej lojalności wobec pracodawcy /kiedy ktoś się zwalniał a potem chciał wrócić to go traktowano jak zdrajcę /.
                    Niestety na zmianę pracy w wieku lat np. 50 jest bardzo trudno się zdecydować, bo też i szanse w tym wieku na rynku pracy dzisiaj mamy niewielkie , dlatego zaryzykuję twierdzenie , że rzadko któremu z długoletnich pracowników „wydaje się, że są rozchwytywanymi na rynku bankowcami " jak to określiłeś, natomiast twierdzę również , że mamy prawo uważać się za świetnych i dobrze przygotowanych pracowników naszego banku tak jak i tobie nie odbieram prawa do równie dobrego mniemania o sobie samym.

                    „Zastanówcie się co wy tak na prawdę umiecie i na co to komu się przyda."

                    Jeżeli po 30 latach pracy niewiele umiemy i na nic się nie przydamy, to nas zapewne niedługo pozwalniają i będziesz miał nareszcie komfortowe warunki pracy. Może się doczekasz również , że przyjdą takie czasy i na ciebie /chociaż wcale ci tego nie życzę/, kiedy następna „wataha młodych wilków " dojdzie powiedzmy za 25 lat do głosu.

                    „Wiele takich osób to lenie z postawą roszczeniową robiące wszystko z łaski a jak coś chcesz o 15:45 to mówią przyjdź jutro bo ja wychodzę do domu równo o 16."

                    Przemawia przez ciebie jakieś rozgoryczenie . Być może masz złe doświadczenia, ale to cię nie upoważnia do tak krzywdzących uogólnień.
                    Postawa roszczeniowa cechuje przede wszystkim ludzi młodych , to niemalże wasz przywilej.
                    Bardzo często zdarza się , że młodzi /zwłaszcza absolwenci/ wykorzystują nasz bank jako odskocznię i jak tylko nadarza się okazja po zdobyciu doświadczenia idą tam , gdzie im więcej zapłacą.
                    Pracownicy z takim długoletnim stażem są grupą najmniej zarabiającą w naszym banku /chyba, że jest to kadra/. Są to w większości pracownicy jednostek i wydziałów zaplecza , ponieważ w bezpośredniej obsłudze od dawna trwa wymiana kadr i tu cię zaskoczę , ponieważ ja akurat uważam, że to korzystne dla banku zjawisko. Nie można jednak uważać , że pracownik z długoletnim stażem jest gorszym pracownikiem od ciebie. O tym decydują przełożeni. Ile godzin w naszym życiu zawodowym przepracowaliśmy za darmo, to już mi się nawet nie chce pisać.I coś jeszcze nie do pomyślenia , do czego nie wolno się przyznawać, to zabieranie pracy do domu.
                    Większość z nas to pasjonaci , którzy dziś traktowani są jak piąte koło u wozu. C'est la vie.
                    Pozdrawiam i życzę ci dobrego samopoczucia :-)
                    • lukaj1953 Re: doradcy - wizyty u klientów 18.10.09, 09:18
                      zgadzam się z almą59 i z tym, co napisała.Nie rozumiem tylko jednej
                      rzeczy:dlaczego pracowników z długoletnim stażem "schować" na
                      zaplecze?Czy dlatego, że są mniej powabne?zgrabne?(przepraszam,że
                      piszę o kobietach, ale to one stanowią większość pracowników
                      naszego banku) Jeżeli sprzedają dobrze,mają ogromny zasób wiedzy i
                      czują się dobrze w roli pracownika do bezpośredniego kontaktu z
                      klientem, to niech pracują.To jest nasz "noble bank" bez reklamy.
                      • alma59 Re: doradcy - wizyty u klientów 18.10.09, 17:09
                        lukaj1953 napisała:

                        > zgadzam się z almą59 i z tym, co napisała.Nie rozumiem tylko jednej
                        > rzeczy:dlaczego pracowników z długoletnim stażem "schować" na
                        > zaplecze?Czy dlatego, że są mniej powabne?zgrabne?(przepraszam,że
                        > piszę o kobietach, ale to one stanowią większość pracowników
                        > naszego banku) Jeżeli sprzedają dobrze,mają ogromny zasób wiedzy i
                        > czują się dobrze w roli pracownika do bezpośredniego kontaktu z
                        > klientem, to niech pracują.To jest nasz "noble bank" bez reklamy.

                        Spokojnie przyjacielu, na szczęście nic takiego się nie dzieje ,nikt nas na zaplecze nie chowa;-). Wymiana kadr trwa już od roku 2000 i z moich doświadczeń i obserwacji wynika,że dzieje się tak w sposób naturalny.Ci co mogli przechodzili na świadczenia przedemerytalne , zasiłki , niektórzy niestety nie wytrzymywali tempa przemian i sami odchodzili znajdując sobie spokojniejszą pracę.Na ich miejsce przyjmowano młodzież. Ludzie z zaplecza w moim macierzystym oddziale /miasto 60tys. oddział centrum/ mieli w swoim czasie propozycje przejścia do pracy w obsłudze . Nieliczni się zdecydowali i są zadowoleni. Nie było raczej ruchów w odwrotną stronę. Dziś w wyniku restrukturyzacji prace zapleczowe są regionalizowane ,centralizowane i z tym wiążą się nasze dylematy. Bo trzeba zmienić miejsce pracy i na STAROŚĆ np. dojeżdżać 71km, tak jak ja , ale niektórzy nie otrzymali nawet takiej propozycji a więc musieli odejść i dziś nie mogą pracy znaleźć. Czy osoby pracujące całe swoje życie np. w księgowości dałyby radę dzisiaj w pracy ladowej ? nie wiem zapewne jakieś jednostki tak, ale to znaczyłoby poznawanie wszystkich produktów bankowych, procedur i systemów od strony operacyjnej od podstaw , a biorąc pod uwagę jednak ograniczenia związane z wiekiem /bo to i wzrok już nie ten, nieco słabsza zdolność do przyswajania i zapamiętywania nowych wiadomości, różne nasze fizyczne niedomagania itd./, których nie da się przeskoczyć, to trzeba mieć jednak taką samoświadomość ,że nasze dobre chęci mogą nie wystarczyć.
                        Pracownicy ze stażem długoletnim pracujący na obsłudze od lat, są z pewnością równowartościowymi pracownikami /nawet jeżeli muszą uczyć się czegoś nowego to dotyczy to jakiegoś wycinka ich wcześniejszych umiejętności i uzupełnienia wcześniejszej wiedzy /i z powodzeniem mogą konkurować z młodzieżą , takich ludzi nie chowa się na zaplecze :D /ja takich przypadków nie znam/.
                        Dzięki za twoją dżentelmeńską postawę i pozdrawiam serdecznie;-).



                  • ar_ska Re: doradcy - wizyty u klientów 18.10.09, 09:44
                    baaaardzo ciekawie to ujęłaś! Jeżeli pracujesz 3 lata i już znasz
                    wszystko, jeżeli dla ciebie pracownik z 18,20,30-letnim stażem jest
                    tylko zbędnym balastem dla takich jak ty, to gratuluję! Gratuluję
                    odwagi wypisywania kretynizmów na forum, gratuluję odwagi mieć
                    takie zdanie. Trzeba być bardzo ograniczonym, trzeba mieć bardzo
                    dużo złej woli aby coś takiego zaświtało w móżdżku. Zważ dziecko, że
                    za 10 czy więcej lat będziesz na miejscu tych, których tak teraz
                    krytykujesz. Oni mają więcej wiedzy, tego czegoś co potrzeba do
                    załatwienia klieta niż ty i twoi młodzi współpracownicy. Posiadanie
                    wyższego wykształcenia powinno iść w parze z inteligencją a to
                    akurat nie jest zawsze w parze. W zasadzie tych starzychów powinno
                    się wyciąć w PKO już za młodych ich lat. Tacy jak ty nie mieliby
                    problemów ze stanowiskiem. Te saruchy, te brzydactwa, stasre baby,
                    dziadki o sinych, pustych oczach, te wszystkie snujące się po
                    korytarzach trzęsące sie dziadki są w Oddziałach PKO od tylu lat,
                    maja tyle wiedzy że takie jak ty nigdy im nawet utow nie powiiny
                    czyścić.TO właśnie dzieki tym staruchom ty, jako młodziutka dziecia
                    może pracować w naszym banku. Wstyd mi i czuję ogromne zażenowanie,
                    że ktoś taki mało,że wypowiada się na forum w sposób podły,głupi i
                    chory to jeszcze czuję ogromne zażenowanie, że mamy takie koleżanki
                    wśród naszych pracowników. Ja przepraszam wszystkich byłych i
                    aktualnych starych pracowników za to co tan nasza"koleżanka"
                    wypisuje na forum. WSTYD DLA NASZEGO ŚRODOWISKA.
                    • czuk1 Re: doradcy - wizyty u klientów 18.10.09, 11:21

                      Ja też przepraszam. Dyskusją wywołałem bowiem skrajny i niesprawiedliwy pogląd o
                      pracownikach z długim stażem.
                      Sam mam bardzo dobre zdanie o doświadczonych pracownikach
                      banku, to od nich uczyłem się pracy w banku.
                      Odpowiednie wykształcenie i chęć szczera to wiele za mało
                      by być super bankowcem. Potrzebny jest kilkuletni (przynajmniej)
                      staż pracy w banku.
                    • almostmeeeee Re: doradcy - wizyty u klientów 18.10.09, 22:41
                      eee u mnie to nie ma czasu na czytanie forum w pracy ---> nawet tam nie
                      zajrzałam bo nie było kiedy :|
                      Ja odwiedzam Klientów, dzwonię, szukam nowych --> oczywiście z wyczuciem ;p
                      wszsytko na czas zrobione pięknie ładnie oczywiście tylko z mojej strony bo
                      jeśli chodzi o zaangażowanie co niektórych to tragedia ---> sama się dziwie że
                      jeszcze mam tyle zapału ;p patrząc na moją naczelnik która o niektórych sprawach
                      zielonego pojęcia nie ma i zamaist ruszyć dupsko i się czegoś dowiedzieć. Mimo
                      wszystko staram się Klienta traktować tak jak sama chciałabym być potraktowana
                      bo tylko taki Klient wróci do mnie i patrzeę długofalowo a nie tylko założyć
                      rachunek i olać. Mój przełożony niestety uczy nas takiej zasady: np. otwórz
                      rachunek udziel kredytu nieważne że źle źe to nie to czego Klient chce że będzie
                      problem - wazne żeby wykazać w palnie a później ,,najwyżej się zamknie rachunek
                      itd" i to mówi przełożony a może poprostu nie zna produktów banku heheh - nic
                      mnie nie zdziwi.
                  • mloda_duchem54 Re: doradcy - wizyty u klientów 18.10.09, 11:19
                    Ja sobie wyrobiłam zdanie o tych młodych,gdy zaczęłam przeglądać Forum
                    pracowników na Intrze.Dziwi mnie,że pozwala się na marnotrawienie czasu na
                    takie wygłupy.Potrafią tylko narzekać,jak to mało zarabiają,ale przez pół dnia
                    potrafią wypisywać głupoty.A Ty maxlokato,jak się tak cofasz w tym banku w
                    rozwoju,to nie rozumiem czego tu jeszcze szukasz.
                    • okrycha Re: doradcy - wizyty u klientów 18.10.09, 20:26
                      No i nagrabiłaś sobie, Maxlokata....A tak przy okazji, to gdzie
                      pracują Twoi rodzice?Pewnie na zasiłkach, bo są do d..y....
                      • alma59 Re: doradcy - wizyty u klientów 18.10.09, 21:32
                        okrycha napisała:

                        > No i nagrabiłaś sobie, Maxlokata....A tak przy okazji, to gdzie
                        > pracują Twoi rodzice?Pewnie na zasiłkach, bo są do d..y....

                        Ten post , to już jest poniżej jakiejkolwiek krytyki . Na taki poziom wymiany poglądów nie ma zgody. Proszę zastanów się troszkę nad tym co napisałaś i mam nadzieję,że będziesz wiedziała co należy zrobić.
                        • okrycha Re: doradcy - wizyty u klientów 18.10.09, 22:27
                          Eeeee tam, chciałam zmusic koleżankę do myślenia, przecież ma
                          rodziców w jakimś tam wieku i jej wcześniejszy post mogłby
                          teoretycznie odnosic się do nich.Tzn.,że są do niczego.Twój wywód
                          był na lepszym poziomie, fakt.
                          • alma59 Re: doradcy - wizyty u klientów 18.10.09, 22:46
                            okrycha napisała:

                            > Eeeee tam, chciałam zmusic koleżankę do myślenia, przecież ma
                            > rodziców w jakimś tam wieku i jej wcześniejszy post mogłby
                            > teoretycznie odnosic się do nich.Tzn.,że są do niczego.Twój wywód
                            > był na lepszym poziomie, fakt.

                            No nie, dziewczyno do myślenia czy raczej zastanowienia się nad tym co się powiedziało czy napisało nie zmusisz nikogo atakując i obrażając osoby mu bliskie , ani też samego interlokutora. Możesz przez to wzbudzić tylko agresję.
                            Miałam nadzieję ,że przeprosisz. Skoro zapomniałaś to ja to uczynię w twoim imieniu . Przepraszam. I na tym zamknijmy ten wątek.
                            Pozdrawiam :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka