33kk
03.10.05, 13:48
Głos Pomorza 03.10.2005
Gazowa bomba w Złocieńcu
Wystarczyła iskra, aby w promieniu kilkuset metrów wszystko zostało
zrównane z ziemią - twierdzą strażacy i policjanci, którzy wczoraj
zlikwidowali nielegalną rozlewnię gazu w Złocieńcu.
Proceder - według policji - kwitł od kilku miesięcy. Trzy razy w tygodniu
ciężarówka z co najmniej 800 butlami gazu z propanem-butanem wjeżdżała na
teren nieczynnej fabryki mebli przy ul. Bydgoskiej w Złocieńcu. Po
kilkugodzinnym postoju wyjeżdżała z podobnym ładunkiem. Ale butle na
ciężarówce były już puste. Jak się okazało, w magazynach nieczynnej fabryki
działała zakonspirowana rozlewnia gazu. A czas między wjazdem a wyjazdem
ciężarówki wystarczał pracującym tam ludziom na przepompowanie gazu z
11-kilogramowych butli do cysterny stojącej w starych magazynach.
Aby zmniejszyć ryzyko wpadki, przestępcy obmurowali cysternę, a zawór służący
do przepompowywania groźnej substancji, zasłonili kotarą. Pod zbiornik
podjeżdżała pusta cysterna, do której przepompowywano gaz. Nielegalne paliwo,
bo bez akcyzy, ale w korzystnej cenie oferowano stacjom handlującym
autogazem. Rozlewnia na jednym transporcie zarabiała około 10-12 tysięcy
złotych.
- "Jej właściciele” wpadli w ręce policjantów ze Złocieńca w trakcie
rozładowywania kolejnego transportu - mówi Anna Młynarczyk, oficer prasowy
komendy powiatowej policji z Drawska Pomorskiego.
Specjalista ze straży pożarnej, który oceniał zagrożenie, stwierdził, że
ulotnienie się zmagazynowanego gazu stworzyłoby śmiertelne niebezpieczeństwo
w promieniu 2,5 kilometra. - Wystarczyłaby iskra z kontaktu lub zapalony
papieros, aby doszło do wybuchu i pożaru. Tak jak to miało miejsce w Radomiu -
dodaje policjantka.
- Taki proceder jak w Złocieńcu stał się możliwy przed rokiem, gdy zniesiono
akcyzę na małe butle. Litr gazu z butli kosztuje średnio o 30-40 groszy
mniej, niż ten sam rodzaj gazu sprzedawanego z akcyzą na stacjach.
Wystarczyło więc ten pierwszy oferować jako drugi i oszczędność gotowa
- opowiada pracownik firmy (imię i nazwisko do wiadomości red.), zajmującej
się dystrybucją gazu płynnego. - Zysk na litrze gazu jest nieduży, ale koszty
założenia i prowadzenia stacji autogaz spore. Gdyby więc niektórzy nie
korzystali z tańszego, nielegalnego paliwa, już by nie istnieli.
Policja zasłaniając się dobrem śledztwa nie chce ujawnić jego szczegółów. -
Sprawa jest rozwojowa. Planujemy kolejne zatrzymania. Wciąż ustalamy listę
dostawców i odbiorców - powiedziała nam Anna Młynarczyk. Do wieczora policja
przesłuchiwała wczoraj dotychczas zatrzymanych. - Postawiliśmy im dwa
zarzuty. Pierwszy dotyczy uchylania się od płacenia podatku akcyzowego.
Natomiast drugi mówi o spowodowaniu bezpośredniego zagrożenia dla życia i
zdrowia wielu osób. Za to grozi od pół roku do 8 lat więzienia
- dodaje rzeczniczka policji.