cynik9 24.11.06, 15:37 dwagrosze.blogspot.com/2006/11/byy-sobie-trzy-filary.html dwagrosze.blogspot.com/2006/11/filar-i-czyli-haracz.html Chłodne rozważania o systemie emerytalnym dla nie-emerytów, czyli jak przeżyć Titanica :-D pozdrawiam. cynik9 Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
monia.wer Re: Były sobie trzy filary 25.11.06, 18:47 Witam z pokładu Titanica. Z wielkimi oporami weszłam na Pana stronę, bo wiedziałam mniej więcej, co przeczytam. Płacz i płać. Nie marzę wcale o emeryturze ani o rencie, które mają być jałmużną od opiekuńczego państwa. Wolałabym być czynna zawodowo jak najdłużej. Jeśli część mojej pensji jest zabierana na rzecz obecnych emerytów i rencistów - trudno, los jest przekorny, mnie też zdrowie może nagle zawieść. Ale już irytuje mnie bardzo taka sytuacja, że comiesięcznie przymusowo odciągane składki na zus nie dają mi żadnej gwarancji skrzystania z tej uzbieranej puli, jeśli zajdzie taka potrzeba. Nie mówiąc już o tym, że powinny realnie istnieć na indywidualnym koncie, pracować na siebie, tak jak to dzieje się w przypadku towarzystw emerytalnych, a nie jako odnotowanie w ewidencji (też dopiero od 1999r). Jedyna nadzieja dla Titanica w dwóch pozostałych filarach. Odpowiedz Link
monia.wer Re: Były sobie trzy filary 25.11.06, 20:05 No i ładna fotka, piękny konik :-) Odpowiedz Link
cynik9 Re: Były sobie trzy filary 25.11.06, 23:39 monia.wer napisała: > Witam z pokładu Titanica. Z wielkimi oporami weszłam na Pana stronę, bo > wiedziałam mniej więcej, co przeczytam. Płacz i płać. Nie marzę wcale o > emeryturze ani o rencie, które mają być jałmużną od opiekuńczego państwa. > Wolałabym być czynna zawodowo jak najdłużej. Jeśli część mojej pensji jest > zabierana na rzecz obecnych emerytów i rencistów - trudno, los jest przekorny, > mnie też zdrowie może nagle zawieść. Ale już irytuje mnie bardzo taka sytuacja, > że comiesięcznie przymusowo odciągane składki na zus nie dają mi żadnej > gwarancji skrzystania z tej uzbieranej puli, jeśli zajdzie taka potrzeba. Nie > mówiąc już o tym, że powinny realnie istnieć na indywidualnym koncie, pracować > na siebie, tak jak to dzieje się w przypadku towarzystw emerytalnych, a nie jak > o > odnotowanie w ewidencji (też dopiero od 1999r). Jedyna nadzieja dla Titanica w > dwóch pozostałych filarach. dziękuje, cieszę się z odwiedzin i doceniam każdą reakcję, niezależnie czy krytyczną czy nie. Jednocześnie zapewniam że daleki jestem od siania, jak to się mówi "gloom & doom". Wręcz odwrotnie - uważam że możliwy jest całkiem pozytywny obrót wydarzeń i wyjście z tego bez szwanku. Ale warunkiem jest, niestety, rozpoznanie problemu, bo samym zakopywaniem głowy w piasek niczego się nie rozwiąże, i podjęcie stosownych kroków. Mam nadzieję że w następnych odcinkach pogoda, i humor, będą się stopniowo poprawiać... ;-D Odpowiedz Link
monia.wer Re: Były sobie trzy filary 04.12.06, 21:46 To było naprawdę zaskoczenie. Pan cynik9 pisze bajki i to o czerwonym kapturku :-) Oczywiście bajka w cynicznej wersji nadaje się tylko dla niegrzecznych dzieci dla pobudzenia koszmarków. Podoba mi się ten lekko ironiczny styl i nieekonomiczne porównania. Nie mogę niestety polemizować z Panem, bo brakuje mi argumentów. Tylko potwierdza Pan moje obawy. Odpowiedz Link
cynik9 Czerwony kapturek 04.12.06, 23:34 monia.wer napisała: > To było naprawdę zaskoczenie. Pan cynik9 pisze bajki i to o czerwonym kapturku > :-) Oczywiście bajka w cynicznej wersji nadaje się tylko dla niegrzecznych > dzieci dla pobudzenia koszmarków. Podoba mi się ten lekko ironiczny styl i > nieekonomiczne porównania. Nie mogę niestety polemizować z Panem, bo brakuje mi > argumentów. Tylko potwierdza Pan moje obawy. Przecież obiecałem że pogoda będzie się stopniowo poprawiać! zaczęliśmy od dramatu a tu już mamy bajki i farsę :-D A tak na serio - dziękuję za miłe słowa, zawsze się ciesząc że ktoś czyta moją pisaninę. Sam traktuję to głównie jako okazję do uporządkowania myśli i skrystalizowania punktu widzenia. Przyznam się że nie było moją intencją zgłębianie zakamarków systemu emerytalnego w Polsce. Ale kombinacja rozmaitych zafałszowań, półprawd i medialnego kitu jest tu tak znaczna, a jednocześnie ich konsekwencje tak mało rozumiane a tak istotne dla wielu, że temat nadarzył się sam. pozdrawiam. dwagrosze.blogspot.com Odpowiedz Link