Dodaj do ulubionych

normalni mężczyźni?

14.08.05, 20:17
Czy jest szansa trafić w Szczecinie na normalnego, sympatycznego faceta w
wieku 25-35 lat, wolnego i bez:
- zobowiązań,
- roszczeniowego stosunku do świata,
- frustracji
- zamiaru zdradzania prędzej czy później dziewczyny????
Bo zwątpiłam!
Obserwuj wątek
        • Gość: do piotra Re: normalni mężczyźni? IP: 83.168.104.* 14.08.05, 20:43
          Powiedzialam, ze zdradzaja wszyscy i zdania nigdy nie zmienie. polecam te
          miasta po pominieciu faktu, ze wszyscy zdradzaja (jesli ktos potrafi, to
          pominac), a ktos szuka ciekawego faceta intelektualnie, zawodowo, z fajnym
          hobby, ktory po powrocie z pracy jest w stanie porozmawiac o egzystencji, wielu
          aspektach obejrzanego filmu (w szczecinie po filmie od wszystkich facetow
          slyszalam w przyblizeniu:fajny lub beznadzieja i to wszystko), na stwierdzenie,
          ze wybieram sie do teatru lub do, nir daj boze, opery nie reagujacy pytaniem: a
          kto Ci kazał? (sic!, nie uwieszajacy sie na kobiecym ramieniu bluszcz,
          niesfrustrowanego i dluuugo mozna by jeszcze wymieniac, jakiego faeta, to moge
          stwierdzic, ze ma 10 razy wieksze szanse znalezc takiego w poznaniu lub
          krakowie, niz w szczecinie. Tam naswet po ulicy chodzac widzi sie ciekawe
          twarze, z oczami, ktore cos wyrazaja. Tu puste, tepe galy, a w najlepszym
          wypadku oczy bardzo zmeczone, zalozmy, ze od ciezkiej pracy po nocach...
              • Gość: andreas no no Menel IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 16.08.05, 16:41
                no dzieki...
                no nie zagladałem tu, bo nie interesuja mnie normalni mężczyźni...
                ale...
                No dzieki Menel, fajny jestem? - no moze, chyba gdybym tak nie uwazał,
                to bym siebie nie akceptował, a akceptuje!
                ale pełen cnot... no zalezy jakich...

                Ja jestem chyba normalny, no może troche normalniejszy od innych ;-)

                Ot taki tam jak kazdy normalny facet!
                • Gość: a Re: normalni mężczyźni? IP: 83.168.104.* 14.08.05, 21:06
                  nie bede cie komentowac. wlsnie udowodniles wysublimowanie, inteligencje,
                  wrazliwosc, nie mowiac juz o jakiejkolwiek kulturze i wychowaniu szczecinskich
                  tzw. facetow. zamiast jakiejkolwiek dyskusji- wyzwac. bo to takie proste,
                  chcialam powiedziec prostackie. o takich pustakach wlasnie mowilam, o takie
                  barachlo, czlowiek potyka sie w szczecinie na kazdym kroku.
              • menel1 Re: normalni mężczyźni? 14.08.05, 21:29
                Gość portalu: a napisał(a):

                zdania juz nie zmienie. !!!!Doskonaly wstep do dyskusji.
                teraz po prostu ja zdradzam facetow pierwsza i tym sposobem zawsze jestesmy
                kwita.
                !!Alez to wysublimowane i wrazliwe.
                Dziwka z pretensjami.
                • Gość: a Re: normalni mężczyźni? IP: 83.168.104.* 14.08.05, 21:52
                  zdaje sie, ze to wysublimowane slowo, ktorego jak widac znaczenia nie rozumiesz
                  (dziwka bierze tepolu pieniadze za swoje uslugi), ja to robie, bo mi to
                  odpowiada po tym, czego od facetow doswiadczylam, a pieniedzy nie potrzebuje,
                  bo mam dosc wlasnych z tzw. uczciwej pracy. A wiec tego slowa uzyles, jak
                  uslyszales, ze piwrwsza zdradzam faceta. twoja reakca swiadczy o tym, ze masz
                  glebokie kompleksy i boisz sie, ze sa takie kobiety, bo a noz, ktoras ci
                  przyprawi rogi, a pewnie juz to zrobila. Widzisz roznimy sie tym, ze mimo, iz
                  ja uwazam, ze wszyscy faceci zdradzaja, bo mialam na to setki dowodow, to nie
                  wyzywam ich od dziwkarzy i alfonsow. I to jest wlasnie wrazliwosc i sublimacja.
                  A to, ze tobie brakuje jaj - kolejny dowod, ze tak szybko sie przestraszyles
                  yego, ze powiedzialam, ze nie zmienie zania. Widzisz moj drogi prawdziwego
                  faceta, a w dodatku inteligentego cos takiego nie przeraza. Prawdziwy facet
                  potraktowalby to jako wyzwanie, bez zadnych podteksow. Nie szukam faceta i nie
                  ja zaczelam ten watek.
                  Mysle, ze wykreowales sie juz na tutaj na totalnego prostaka, wiec oszczedz
                  sobie juz kolejnych wyzwisk w stosunku do osoby, ktorej wcale nie znasz (koncz
                  wasc...). Ja w kazdym razie juz cie ignoruje. Po pierwsze dlatego, ze nie
                  rozmawia sie z kims kto stosuje najbardziej chamskie chwyty erystyczne, a po
                  drugie dlatego, ze nie chce sie znizac do twojego poziomu. Oprocz niektorych
                  sytuacji intymnych nie lubie sie czolgac.
                  • Gość: Siara Re: normalni mężczyźni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.05, 14:18
                    Witam. A - Tak czytam co piszesz i nie mogę się powstrzymać od yabrania głosu
                    w dyskusji. Wiesz, żyję troche lat na tym świecie i jakoś nie zdarzyło mi się
                    abym którąkolwiek ze swoich partnerek zdradził!! I to nie dlatego, że nie było
                    okazji!! Uważam, że to czy ktoś zdradza zależy od człowieka a nie od tego, że
                    jest facetem. Z drugiej strony współczuję Ci, bo chyba tak naprawdę nie kochasz
                    lub nie kochałaś żadnego faceta od dawna. Poza tym jest dla mnie śmieszne
                    stwierdzenie "zdradzam pierwsza i jesteśmy kwita". Puknij się w głowę!! Wiesz
                    co robili ze zdrajcami jeszcze parę wieków temu?? Słuchali co mają do
                    powiedzenia, a później kula w łeb! Życzę Ci abyś kiedyś znalazła feceta którego
                    uszanujesz i nie bedziesz chciała zdradzać! Pozdro
                    • Gość: a Re: normalni mężczyźni? IP: 83.168.104.* 19.08.05, 14:29
                      Ja tez witam.
                      po pierwsze nie jestem jedyna kobieta na tym forum, ktora tak twierdzi, a nawet
                      gdyby tak bylo mam takie prawo.
                      Po drugie moze jestes impotentem?
                      Juz pisalam tu kilkakrotnie, ze nie trzeba mi wspolczuc, bo miewam sie
                      wysmienicie.
                      Co do kochania tez nie zgadles, nie jestes nawet bliski prawdy.
                      Takie poglady biora sie wlasnie stad, ze sie kogos bardzo kochalo i srogo
                      zawiodlo, ale to przeciez osoba, ktora zyje pare ladnych lat na swiecie powinna
                      wiedziec.....cius, cius
                      Pukac w glowe sie nie zamierzam, bo w przeciwienstwie do ciebie sluzy mi ona do
                      innych celow.
                      Cha, cha, cha, a to sie usmialam. Andreas! Cztasz i nie grzmisz. Ciesz sie
                      brachu, ze nie zyjesz w dawnych czasach, bo radykal, czy jak to sie teraz mowi
                      fundamentalista siara za to latanie po burdelach kulke w leb by ci strzelal.
                      Przy zalozeniu, ze wszystkim zdrajcoma dawali kiedys kulke w leb, a wszyscy
                      faceci wedlug wielu na tym forum zdradzaja, to ja nie moge pojac zadna miara,
                      jakim cudem przetrwal nasz gadunek, a przynajmniej cywiizacja zachodu...

                      Tez sie puknij kulka w leb!
                      • Gość: Siara Re: normalni mężczyźni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.05, 14:57
                        Hahaha
                        Gadasz jak pokrzywdzona dziewczynka. powiedzialem, że ja nie zdradzam, a nie,
                        że nie bylem zdradzany! Ale co, żyje dalej! Wolę być ponad Twoje "robię to
                        pierwsza" :P I jakoś spokojniej mi sie zasypia :P

                        P.S. Daruj sobie płytkie teksty o impotencji i przyjmij do wiadomości, że są na
                        tym świecie normalni faceci, którym się podnosi a nie zdradzają ;). pa
                        • Gość: a Re: normalni mężczyźni? IP: 83.168.104.* 19.08.05, 15:44
                          Cha, cha, cha przynajmniej w moim slowniku ortograficznym pisze sie przez ch,
                          polecam sprawdzic.


                          Czy ja gdzies napisalam ze byles zdradzany??? gdzie??
                          Ja dla ciebie gadam jak pokrzywdzona dziewczynka, a ty dla mnie jak chory
                          fundamentalista i to wszystko. Kazdy ma zdanie jakie ma. Ty twierdzisz, ze nie
                          zdradzasz, a ja ze wszyscy zdradzaja i powtarzam nie ja jedna jako kobieta,
                          wiec swe uwagi kieruj do szerszego gremium.
                          Moj tekst o twojej impotencji byl tak samo plytki jak twoj o tym, ze ja nigdy
                          nie kochalam. czyzbys zapomnial, ze rzucanie glupich uwag, to bron obosieczna?

                          pa
                      • Gość: andreas Re: normalni mężczyźni? IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 19.08.05, 15:20
                        JA NIE ZDRADZAM!
                        Jak jestem w zwiazku (nie formalnie)- dla mnie zwiazek to więź,
                        to jestem i nie zdradzam, po agencjach latałem jeszcze pare lat temu...
                        albo w lukach miedzy więziami...

                        Co do zdrad mam stosunek... że bywa i to ludzkie...
                        uczucie to nie wojna i nie mozna przymierzać wojskowych miar
                        i to z zaszłych i jeszcze sowieckich armii...

                        Ja zawsze staram sie zrozumiec druga strone, bo nie ma tak,
                        że winna tylko jedna strona - NIGDY!

                        Cenie ludzi, którzy zyja zgodnie z zasadami jakimis...
                        ale pamietajmy dla niektórych nacji biały to kolor żałoby
                        i bija brawa przy trumnie... tak wiec i te zasady u nas dobre,
                        gdzie indziej inne...

                        Nasze zdrady sa małe... to nie jest jak w stadzie królików...
                        choc nie znam praw rzadzących w stadzie królików!

                        A odzywam sie tu na forum, bo chce sie troche nauczyc od innych ludzi,
                        spojrzeć z innej perspektywy!
                        • Gość: Siara Re: normalni mężczyźni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.05, 15:29
                          > A odzywam sie tu na forum, bo chce sie troche nauczyc od innych ludzi,
                          > spojrzeć z innej perspektywy!

                          No i właśnie o to chodzi. Po prostu jak słyszę, że wszyscy faceci zdradzają to
                          nie mogę sie z tym zgodzić, bo ja jestem wzjątkiem.

                          Z tą kulą w łeb to przesadziłem, wiem... Ale tak bylo...
                          Dziś jest innaczej. A przynajmniej w moim życiu. Po pewnym czasie jestem w
                          stanie dużo wybaczyć...

                          Pozdrawiam wszystkich
                          • Gość: a Re: normalni mężczyźni? IP: 83.168.104.* 19.08.05, 15:57
                            Gość portalu: Siara napisał(a):


                            > No i właśnie o to chodzi. Po prostu jak słyszę, że wszyscy faceci zdradzają
                            to
                            > nie mogę sie z tym zgodzić, bo ja jestem wzjątkiem.

                            Ty sie chcesz czegos nauczyc, zaczynajac post do kogos kto zyje inaczej i ma
                            inne poglady obrazajac go. gratuluje!! Nie ma to jak hipokryzja

                            i nie wiem czemu masz taki problem z tym ze zdradzam pierwsza, (jakos nie
                            przeszkadzalo ci stwierdzenie andreasa, ze chodzil do burdelu, moze zaczniemy
                            wartosciowac co jest lepsze, a co gorsze?)ty nie zdradzasz, wiec nie bedziesz
                            na mojej "liscie", a skoro tak cie to bulwersuje to moze masz ze soba jakis
                            problem?? Juz nawet pomijam kwestie, ze pisalam juz nie jest to kwestia
                            zdradzania kogos na sile, tylko po prostu nie odmawiania sobie przyjemnosci,
                            jesli nadazy sie pociagajaca okazja.
                            pa
                            • Gość: Siara Re: normalni mężczyźni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.05, 16:09
                              Chyba nie do mnie piszesz że Cię obraziłem. Gdzie??

                              Póki co to widzę że Ty masz problem, bo jak piszesz o ocenianiu co gorsze, co
                              lepsze to mi ręce opadają.

                              Ja mam jedynie problem, z osobami które wszędzie widzą jakieś spiski. Wzraziłem
                              swoje zdanie na temat zdrady, ale nie ubliżyłem Ci anie nie oceniłem Twojego
                              zachowania. Bo nie mnie to oceniać. Więc nie rzucaj się do każdego kto chce
                              innaczej niż Ty :P Żyję jak mi dobrze i jestem szczęśliwy :P

                              Jeśli chodzi o Andreasa, to napisał, że chodził po burdelach jak był sam lub
                              jakoś tam innaczej. A to inna kwestia niż być z kimś i to robić.
                              • Gość: a Re: normalni mężczyźni? IP: 83.168.104.* 19.08.05, 16:18
                                Oczywiscie, zasugerowanie komus, by puknal sie wglowe, powiedzenie, ze takim,
                                to kiedys kulka w leb (oczywiscie tak sobie i bez aluzji), wyrazanie swego zalu
                                (nie szczerze), to wcale nie jest obrazanie. sorry, widocznie mamy inna
                                wrazliwosc...

                                jezeli w tekscie o ocenianiu nie dopatrzyles sie ironii, no to sorry. I wcale
                                nie rozni sie moje postepowanie od andreasa)pomine kwestie upokarzania kobiet
                                ktore swiadcza takie uslugi, bo zaraz ktos napisze, ze sie ich nie zmusza, ze
                                one tak z wlasnej woli i tak lubia, w momencie, kiedy przemoc wobec kobiet i
                                handel zywym towarem w tym celu jest jednym z najwiekszych swiatowych
                                problemow, bo nie o to w tym watku chodzi), wiec on pisal, ze chodzil, jak byl
                                sam, a ja w jednym z postow napisalam, ze z gory ustalam z osoba, z ktora sie
                                aktualnie spotykam, ze nie mamy w stosunku do siebie zadnych zobowiazan i kazdy
                                robi co chce, ale skoro nir doczytales to nie moja wina.

                                Nie rzucam sie na kazdego, kto chce inaczej, tylko na tych, co pisza o mnie
                                glupoty, a nie czytali wszystkich postow, ktore wczesniej napisalam. Meczace
                                jest pisanie po raz ktorys,, ze nie jest sie sloniem.
                                bez odbioru
                                • Gość: Siara Re: normalni mężczyźni? IP: *.chello.pl 19.08.05, 17:20
                                  Wiesz
                                  Dziwi mnie, że o ubliżaniu mówisz mi Ty. Już od drugiego postu słyszę jaki to ze
                                  mnie nie jest radykał,impotent, hipokryta itp.

                                  Jeżeli w tekście kula w łeb też nie dopatrzyłaś się ironii to sorry.
                                  I nie porównuj siebie do Andreasa, bo mówiłem Ci że nie moją sprawą jest
                                  ocenianie lub porównywanie kogokolwiek. Obydwoje jesteście różnymi osobami a nie
                                  jedno dla drugiego jest miarką.

                                  Poza tym dziwi mnie, jak po czterech lub pięciu postach, dotyczących jednej z
                                  milionamilionów.. itd spraw na świecie możesz mnie nazwać radykałem, hipokrytą
                                  itp. Przecież Ty mnie w ogóle nie znasz i myślisz bardzo jednokierunkowo jeśli
                                  tak piszesz.

                                  Pozdrawiam

                                  P.S. Jak pisałem hahaha to się zadławiłem ;-)
                                  • Gość: andreas niestety IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 19.08.05, 17:26
                                    niestety ludziom do rozmowy jest potrzebny obraz interlokutora...
                                    budujemy obraz na podstawie 2,3 czy kilku wyrazów z których ułozył zdania
                                    i zaraz czujemy mysli, które my tak a nie inaczej rozumiemy...
                                    stad tez pewne wyobrazenia... dalekie od prawdy!

                                    Ja to rozumiem, to tak jak z ta agencja u mnie...
                                    gdzies przylgnęło to do mnie i tak zostanie,
                                    ale w prawdziwym zyciu tez... choc to nie cała prawda i tylko prawda!

                                    Musimy na to sie godzić!

                                    Nn niezrozumienie, na opaczne rozumienie...
                                    dotyczy to kazdej strony... trzeba tylko minimalizować to,
                                    dajac margines na złe zrozumienie i ogranioczony przekaz!

                                    Całuski!
                                    • Gość: Siara Re: niestety IP: *.chello.pl 19.08.05, 17:36
                                      Chciałem zabrać głos w dyskusji, bo mnie zaciekawiła. Nie było moim zamiarem
                                      obrażanie kogokolwiek. Jakoś jak myśle o tej kuli w łeb, to tak już mam, że
                                      myślę sobie - śmieszne czasy.Ale żyję dziś, i podobnie jak Ty Andreas chcę żyć i
                                      pozwolić innym żyć. A ofiary zawsze są i będą. I my czasem nimi będziemy w ich
                                      życiu.

                                      Acha, nie przejmuj się tymi burdelami, bo o wiele ważniejsze jest to jak żyjesz
                                      i kim jesteś teraz, niż co było kiedyś. Taka "laska prezesa" na to :))

                                      Pozdro

                                      P.S.W odpowiedzi na główny wątek tej dyskusji - są jeszcze normalni faceci na
                                      tym świecie :) Kobiety też :)
                                  • Gość: a Re: normalni mężczyźni? IP: 83.168.104.* 19.08.05, 17:43
                                    Pisalam bez odbioru, ale widac nie rozumiesz.
                                    wiec lopatologicznie:
                                    Radykal, bo powolujesz sie na metody, by zdrajcow(w tym watkow "lozkowych"
                                    karac kulka w leb (nie nie dopatrzylam sie tam ironii, bo jej tam nie bylo).
                                    Radykal w tej sprawie, bo nie wiem co np. sadzisz o terrorystach itp., to chyba
                                    jest oczywiste, isn't it.

                                    Impotent - zadalam pytanie, a nie stwierdzilam, a skoro tak strasznie
                                    zareagowales, to znaczy, ze moze faktycznie jest jakis problem (powtarzam,
                                    gsybys nie doslyszal, MOZE).
                                    Ty tez myslisz , jak dla mnie bardzo jednokierunkowo,ale naprawde nie mam juz
                                    ochoty na przepychanki slowne, bo wole to, co napisal andreas

                                    Ja nie pozdrawiamciebie, bo nie mam ochoty

                                    Hipokryta - bo uwazasz, ze mozesz napisac komus slowa np. Nigdy na pewnie nie
                                    kochalas naprawde w zyciu, NIE ZNAJAC MNIE W OGOLE, a oburza sie, gdy ktos
                                    wychodzi do niego z ta sama bronia i pyta, a nie stwierdza, o impotencje.
                                    To, ze nie twoja sprawa jest ocenianie, nie znaczy, ze nie moge sie porownac do
                                    andreasa (znowu radykalizm)
                              • Gość: andreas nie lubię IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 19.08.05, 16:24
                                nie lubie jak ludzie zaczynaja sie obrzucać i odrzucać...
                                wtedy nici z dyskusji i wymiany pogladów czy opcji...
                                Pamietajcie tylko różnica zdań moze nas zmusic do myslenia...
                                tylko różnica mysli moze nas czegoś nauczyć...
                                a nie prywatne ataki...

                                jestem jaki jestem i tak mi te agencje przylepiono i wiem,
                                ze to moja wina i pokornie to znoszę... ażem nie bez winy ...

                                Jestem wporzo facet, zyje jak chce i żeby mi było dobrze,
                                ale zeby innych jak najmniej krzywdzic,
                                jak najmniej!!, ale ofiary mojej teorii na zycie sa, no sa!
                                Bije sie w piers, zawsze podkreslam ani ja świety ani najlepszy ani madry,
                                jestem tu żyje i chce zyc jak najprzyjemniej dla mnie i jak najmniej
                                jak najmniej krzywdzic - co nie zawsze mi wychodzi.
                                Nie wychodzi, jak wiele rzeczy, które robię źle i winnym jestem!!!

                                Ale ja nie idealny ...
                                Jak kogos rozczarowałem, to przepraszam!
                                jak skrzywdziłem tu słowem - tez przepraszam!

                                dzis szaleje całą noc... dyskoteki to piekna rzecz!
                                Trezor. Rocker, elitte, b52, grand crue
                                • Gość: a Re: nie lubię IP: 83.168.104.* 19.08.05, 16:32
                                  Nie ja zaczynam ataki, tylko bronie swoich racji.

                                  Widzisz andreasie, ja np. w ogole z twoja "teoria zycia" sie nie zgadzam i w
                                  zaden sposob twoj styl zycia (na ile znam go z tego forum)mi nie odpowiada,ale
                                  nie pamietam, bysmy sie wzajem atakowali personalnie. Chodzi o uszanowanie.
                                  Mysle, ze tak samo jest w druga strone. Ty nie musisz akceptowac mnie, byles
                                  nie gadal bzdur na moj temat i wmawial rzeczy ktorych nie powiedzialam, bo np.
                                  przeczytales wybrany post i tak z doskoku bykle by na kims frustracje swoje
                                  wywalodowac. Ja bronie sie i uwazam ze mam pelne prawo, gdy ktos mnie atakuje i
                                  tyle.
                                  Poza tym akurat z tym, co napisales w tym poscie sie zgadzam:)

                                  Udanej imprezy i zabawy!!
                                  • Gość: andreas Re: nie lubię IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 19.08.05, 16:56
                                    znaczy ja musze sie przyznac, iz pogubiłem sie tu w tych watkach i podwątkach,
                                    i tak daje najnowszy i staram sie jakos wpasować...
                                    moze mi nie wychodzi zawsze...
                                    ten watek ma tyle rozgałęzień, ze głowa mała!
                                    I jak ktos tu jest na bieżąco to podziwiam...

                                    Wierz mi, ze gdybys mnie poznała w realu, to bys mnie polubiła i zaakceptowała!
                                    Ja jestem barzdo ugodowy i daje sie lubić, jak i pewnie TY!

                                    Moja wada, to ulubienie dyskusji, wymiany mysli i pogladów,
                                    spieranie sie... tak moja wada podstawowa...
                                    w skarjnehjk sytuacji potrafie przyjmowac stanowska mi obce i je bronić!
                                    Nie lubie ataków osobistych, bo to nic nie wnosi i nie uczy,
                                    a tylko oddala od prawdy, jezeli takowa jest!

                                    A metki przypinaja nam zawsze i tu na forum i w zyciu,
                                    trzeba mrugnąć okiem i napisać cha cha... w słowniku jest przez CH
                                    wydaje mnie sie, iz przez H tez moze być? ;-)

                                    Kocham wszystkich was!!

                                    Troche sie napiłem dzis likierku Ziołowy Gorzki...
                                    • Gość: a Re: nie lubię IP: 83.168.104.* 19.08.05, 17:58
                                      Gość portalu: andreas napisał(a):

                                      > Wierz mi, ze gdybys mnie poznała w realu, to bys mnie polubiła i
                                      zaakceptowała!
                                      > Ja jestem barzdo ugodowy i daje sie lubić, jak i pewnie TY!
                                      >
                                      Wcale nie przecze, mysle, ze polubilibysmy sie oboje. To nie chodzi o to, ze ja
                                      tu kogos lubie lub nie, ale czy zgadzam sie z jego pogladami czy nie. A ze
                                      watek byl sformulowany pod wzgledem "akceptowania" kogos jako ewentualnego
                                      partnera, to pisalam w ten sposob. Tzn. mysle, ze w realu moglibysmy byc super
                                      znajomymi, kumplami, a moze nawet przyjaciolwmi, ale nigdy para. (co ne znaczy,
                                      ze ja cos sugeruje, bo pewnie ktos sie zaraz tak odezwie).
                                      Mam cale mnostwo kompletnie i totalnie roznych znjomcyh- kompletnie pokreceni
                                      lub bardzo "ulozeni", ustabilzowani i wszystkich i lubie i szanuje, ale gdybym
                                      kogos szukala, to wiem konkretnie, co jest dla mnie do zaakceptowania, a co
                                      nie. Np. nigdy nie chcialabym byc z facetem, ktory kiedykolwiek byl w burdelu
                                      (sorry, to nie zlosliwosc, po prostu tak mam)
                                      I tylko to chcialam napisac, sprostowac?...

                                      > Moja wada, to ulubienie dyskusji, wymiany mysli i pogladów,
                                      > spieranie sie... tak moja wada podstawowa...

                                      To nie wada, to zaleta

                                      > A metki przypinaja nam zawsze i tu na forum i w zyciu,
                                      > trzeba mrugnąć okiem i napisać cha cha... w słowniku jest przez CH
                                      > wydaje mnie sie, iz przez H tez moze być? ;-)

                                      Wszystko moze byc, ja tylko pisze jak jest poprawnie, mialam w podstawowce taka
                                      siekiere z polaka, ze do tej pory umiem odmienic czasowniki nieregularnie jak
                                      mlec i plec..., co nie znaczy, ze nie robie zadnych bledow, wrecz lubie jak
                                      mnie ktos poprawia, bo sie ucze, a tym samym daze do doskonalosci:))

                                      > Troche sie napiłem dzis likierku Ziołowy Gorzki...

                                      A ja jakiego wynalazku o nazwie piwo bananowe. Calkiem niezle

                                      Pozdr.

                                      • Gość: andreas Re: nie lubię IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 19.08.05, 19:41
                                        straszna jesteś złosnica... pewnie młoda jeszcze... ;-)

                                        W zyciu tak jest, że człowiek czasami robi rzeczy
                                        takie rzeczy, że nigdy wczesniej nie pomyslałby ze zrobi...
                                        Zarówno te dobre, jak i złe...
                                        Złe z perspektywy obecnej, a potem to juz raczej normalne!

                                        Ja pisałem, ze byś mnie polubiła zeby podkreslic iluzje jaka tu tworzymy
                                        choc bardziej niedoskonały, zamazany obraz siebie...
                                        tworzymy przez mniej czy bardziej przemyslane słowa,
                                        zniekształcone przez nerwy, pospiech i brak czasu także u odbiorcy!
                                        powstaje jakis taki szczątkowy obraz i na tej podstawie odbieramy jego słowa
                                        czy mysli i dorabiamy do nich teorie...

                                        Chodzi o to, że teoria tu nie przystaje do realu!

                                        Zdzwisz sie jeszcze w zyciu swoim ile rzeczy, które teraz mówisz NIGDY
                                        ile zrobisz!
                                        Nie mów nigdy nigdy!!!

                                        ja to juz wiem...

                                        No może w kosmos nigdy nie polece... choc właściwie juz lecę, lecimy...
                                        • Gość: a Re: nie lubię IP: 83.168.104.* 20.08.05, 00:16
                                          Ano mloda, choc to pojecie wzgledne. (plus minus cwiercwiecze :))
                                          Zlosnica, jak mi ktos podpadnie.

                                          > W zyciu tak jest, że człowiek czasami robi rzeczy
                                          > takie rzeczy, że nigdy wczesniej nie pomyslałby ze zrobi...
                                          > Zarówno te dobre, jak i złe...
                                          > Złe z perspektywy obecnej, a potem to juz raczej normalne!
                                          >
                                          generalnie sie zgadzam, ale mezczyzny z przeszloscia bym nie chciala (wiesz o
                                          co chodzi z przeszloscia, nie nazywam po imieniu, aby ci jeszcze bardziej latki
                                          nie przyprasowac.

                                          Ja pisałem, ze byś mnie polubiła zeby podkreslic iluzje jaka tu tworzymy
                                          > choc bardziej niedoskonały, zamazany obraz siebie...
                                          > tworzymy przez mniej czy bardziej przemyslane słowa,
                                          > zniekształcone przez nerwy, pospiech i brak czasu także u odbiorcy!
                                          > powstaje jakis taki szczątkowy obraz i na tej podstawie odbieramy jego słowa
                                          > czy mysli i dorabiamy do nich teorie...

                                          Zgadzam sie, ale ja jesli nie czytalam calego watku lub przynajmniej
                                          wszystkich postow pisanych przez jakas osobe, to sie nie wypowiadam, co do
                                          niej, by nie pisac glupot lub pisze tylko cos ogolnie odnoszac sie do
                                          pierwszego postu w watku. To tak, by usystematyzowac..

                                          Jak do tej pory nie zrobilam nic z tego, co przynajmniej dziesiec lat temu
                                          mowilam, ze nie zrobie, choc wiele sie u mnie od tego czasu zmienilo...

                                          pozdr.
                • Gość: a Re: normalni mężczyźni? IP: 83.168.104.* 14.08.05, 22:04
                  Widzisz Piotrze i ja sie z toba calkowicie zgadzam pod warunkiem, ze mowimy tu
                  o sytuacji, ze jestesmy juz w jakims konkretnym zwiazku i wiazemy lub
                  wiazalismy z ta druga osoba jakies powazne plany. Wtedy tak. Ale np.ja juz nie
                  szukam zadnego zwiazku z tzw. prawdziwa miloscia - w te juz nie wierze, co
                  wynika z faktu, ze nie wierze w wiernosc mezczyzn. Jak latwo wykalkulowac
                  logicznie dla mnie prawdziwa milosc, to milosc wierna. tak wiec z gory gram
                  czysto i mowie, ze nie oczekuje nic powaznego z drugiej strony i odwrotnie, ze
                  oboje jestesmy wolni i spotykamy sie, bo w danym momencie zycia jest nam po
                  drodze. A ze niektorzy z tych facetow uroja sobie cos wiecej, to juz nie jest
                  moja sprawa. I to chyba tyle.
                  Pozdrawiam
                      • Gość: a Re: normalni mężczyźni? IP: 83.168.104.* 14.08.05, 22:37
                        Alez uwierz mi, za ja nie jestem wyjatkiem. bardzo wiele kobiet tak postepuje.
                        Nie kazda ma tylko odwage glosno i bez dulszczyzny o tym mowic, ze wzgledu na
                        komentarze prostakow myslacych stereotypowo, ze facet, ktory sie nie angazuje
                        i "tylko" uprawia seks z wycieczkami do burdelow wlacznie, to jest macho,
                        natomiast kobieta postepujaca podobnie to dziwka (patrz menel, a jego nick to
                        po prostu nomen omen-przynajmniej jest samokrytyczny).
                        Meski szowinizm i hipokryzja dodatkowo polega na tym, ze slowo dziwka jest
                        przez nich wypowiadane z pogarda, gdy jakakolwiek kobieta, w ich
                        zalozeniu "normalna", czy "zwykla" smie postepowac, jak wyzej, a dodatkowo
                        czerpie z tego przyjemnosc, lecz nie korzysci materialne, natomiast z
                        namaszczeniem i uwielbieniem (polecam watki o burdelach), gdy mowia o tym, jak
                        to mozna dzieki nim zasopokoic marzenia, ktorych "normalnie" nie moga, jak to
                        lamia tabu, jak to jest super i nieziemsko i nawt im nie przeszkadza, ze za to
                        placa.
                        Tak wiec przydaloby sie facetom (lub uwazajacym sie za takowych) troche tzw.
                        logiki od ktorej tak czesto odsadzaja panie. Albo dziwka to komplement dla pan,
                        ktore potrafia zaspokoic, jak sami twierdza ich najskrytsze marzenia, hucie,
                        czy cokolwiek innego lub obelga. Albo cos prawda jest albo nie (zdaje sie
                        Aristote). Postepujac inaczej robia z siebie kompletnych kretynow i hipokrytow -
                        po raz kolejny, niestety, patrz menel.
                        Takie tam luzne mysli. To wszystko oczywiscie nie tyczy sie ciebie, wiec
                        pozdrawiam :)
                        • Gość: a Re: normalni mężczyźni? IP: 83.168.104.* 14.08.05, 22:42
                          ja dalam i bardzo tego zaluje, bo musialam kilka lat dochodzic do siebie. po
                          rozczarowaniu facetem rzecz jasna. zaluje bardzo tylko straconego czasu. W tym
                          czasie skonczylabym juz pwenie doktorat, albo nastepne studia lub wyjechala,
                          gdy mialam swietna oferte pracy za granica itd. Trudno. Czlowiek uczy sie cale
                          zycie na bledach.
                            • Gość: a Re: normalni mężczyźni? IP: 83.168.104.* 16.08.05, 02:04
                              Och piotrusiu!! Ja sie niczego nowego nie dowiedzialam, a gdybym zaczela
                              szukac, to zupelnie tego samego, czego szukalam wczesniej (jestem naprawde
                              uksztaltowana osoba, a w dobie kompletnego rozbicia tozsamosci lub jak to pisza
                              niektorzy socjologowie jej fragmentaryzacji -hmm dokladnie wiem, czego chce, co
                              jest dla mnie najwazniejsze, co akceptuje, a czego nie i jakie musza byc
                              spelnione warunki, zebym poszla na ugode :)). Raczej wiem, czego nie akceptuje,
                              ale wiedzialam tez wczesniej i czego mam unikac. Tylko, ze w przypadku z druga
                              osoba zawsze ryzykujesz. Nikt ci nie zagwarantuje, ze ona nie klamie, a ty nie
                              zawsze masz mozliwosc by to sprawdzic.
                              pozdrawiam
                      • pies_pawlowa Re: normalni mężczyźni? 15.08.05, 23:54
                        Ty "a", a czemu Cię facet z dzieckiem zostawił? Zdradził Ciebie czy Ty jego, bo
                        juz nie wiem. Może nie spaliście przed ślubem, a potem okazało się, że coś nie
                        gra? A poza tym , to jesteś bardzo bojowa, a to nie dobrze.
                        • Gość: a Re: normalni mężczyźni? IP: 83.168.104.* 16.08.05, 01:35
                          pies_pawlowa napisał:
                          Ty "a", a czemu Cię facet z dzieckiem zostawił?

                          Boze, to juz mam dziecko??!! i w dodatku niec o tym nie wiem... ciekawe i co
                          jeszcze wymyslisz? dziecka nie posiadam, nie usunelam i przez najblizsze piec
                          lat nie planuje.

                          Zdradził Ciebie czy Ty jego, bo
                          > juz nie wiem.

                          To czytaj ze zrozumieniem

                          Może nie spaliście przed ślubem, a potem okazało się, że coś nie
                          > gra?
                          Aha, i jeszcze meza mialam, mam???? biedny czlowieku, typowo mesko-szczecinska
                          uproszczona stereotypowa wizja swiata. Zagaduj dalej, ale powiem ci, ze jakies
                          slabe ogniwo z ciebie, czy jakos tak...
                          Akurat naleze do tych kobiet (ludzi), ktorzy preferuja zycie w tzw. konkubinacie

                          A poza tym , to jesteś bardzo bojowa, a to nie dobrze.

                          Ja z tym nie mam zadnego problemu, wrecz przeciwnie. Jesli tobie to
                          przeszkadza, to masz problem mieczaku. Szukaj kobiety mimozy, bluszcza,
                          niezaradnej, najlepiej uzaleznionej finansowo od ciebie itd... wspolczucia dla
                          ewentualnych partnerek, choc z drugiej strony kazdy jest kowalem swego losu...


                            • Gość: a Re: normalni mężczyźni? IP: 83.168.104.* 17.08.05, 14:39
                              Piotrze, dopiero teraz, bo u mnie "ukrop czasowy". Ja wiem o co Ci chodzi i
                              powiem ci szczerze, ze tak sobie zaczelam pisac, po raz pierwszy na forum
                              zreszta... Tylko jedno sprostowanie. Jak cie ktos wyzwie, ze jestes (c)h..j,
                              alfons lub po...dolony, (sorry za kolokwializm), to to raczej nie jest
                              podpuszczanie, tylko obraza, a ta wynikala nie tylko z kompletnego braku
                              kultury osobnika, ale tez z nieznajomosci znaczenia slowa k..wa, braku
                              umiejetnosci czytania ze zrozumieniem (to jakas choroba na tym forum), jak tez
                              przypuszczam frustracji wynikajacej np. z dluzszej niemozliwosci zaspokojenia
                              popedu i.... mam nadzieje, ze chodzilo o poped np. do samorealizacjii

                              pozdrawiam cieplo, szczecia zycze
                                    • Gość: a Re: ale, ale IP: 83.168.104.* 18.08.05, 12:57
                                      Wiesz co andrew, ty my znowu inaczej operacjonalizujemy pojecia. Dla mnie blad,
                                      to raczej przykre doswiadczenie dla osobnika, ktory go popelnia (dla innych tez
                                      moze byc przykry przy okazji)na tyle, ze juz nie ma ochoty na powtorke...
                                      • the.bill1 Re: ale, ale 18.08.05, 12:59
                                        mysle, ze andreas to prowokator, ktory ma klopoty z tym, aby spoważnieć i na
                                        dodatek wydaje mu sie, ze jest zawsze zabawny. Czasem robi sie to meczace.
                                        • Gość: andreas Re: ale, ale IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.08.05, 13:10
                                          masz racje Bill... masz racje...
                                          ale ja lubie ten bład powtarzać...
                                          no przepraszam!

                                          Ale błędy w czasie ich robienia, ze tak powiem, bywaja miłe,
                                          niemiłe bywaja tylko ich skutki czasami!

                                          Na przykład wypicie duzej ilosci i bieganie po dachach samochodów
                                          w trakcie biegania jest miłe, ale ... jak złapia...
                                          • Gość: a Re: ale, ale IP: 83.168.104.* 19.08.05, 12:36
                                            jednak bede sie upierac, ze to nie do konca tak. Palacze wiedza, ze szkodzi,
                                            ale skutki zapalenia pojedynczego papierosa nie sa na tyle spektakularnie
                                            uboczne, zeby zniechecic palacego. Czesto dopiero w szpitalu, przed
                                            operacja "rakowa" nadchodzi postanowienie rzucenia.
                                            Fakt, czasami i to nie daje rezultatu, ale mysle, ze tu juz wchodzimy na grunt
                                            uzaleznien. bodajze wczoraj widzialam jakies zajawiki filmu "skazany na
                                            bluesa", gdzie Rysiek na pytanie Czy gdyby mial zyc raz jeszcze, to zmienilby
                                            cos w swoim zyciu? Odpowiedzial: Nie bralbym tego gowna (o narkotykach).
                                            Wiec to nie takie proste.
                                            Gdy pijesz, choc wiesz, ze na drugi dzien bedziesz umieral, to jednak wyliczasz
                                            sobie bilans (wszystko dzieje sie podswiadomie, oczywiscie), ktory wychodzi na
                                            zero. Te chwile upojnej zabawy sa warte syndromu dnia drugiego.
                                            Jesli kazdy facet, ktory zdradza, a ma nadzieje, ze to nigdy nie wyjdzie na
                                            jaw, wiedzialby, ze jednak wyjdzie, spowoduje rozwod, cierpienie dzieci i w
                                            ogole ambaras, nie wiem, czy by sie nie zastanowil i nie ochlodzil swoich
                                            zapedow. Sek w tym, ze wiekszosc liczy, ze to sie nie wyda.

                                            Ale tu po prostu mozna by rozpatrzyc tysiac przypadkow i na pewno kazdy bylby
                                            inny. Chodzi tylko o to, ze nie wszystko jest takie proste i oczywiste.
                                            pozdr
                                            • Gość: andreas Re: ale, ale IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.08.05, 13:11
                                              wiesz niby masz rację, ale tylko racjonalne argumenty przytaczasz...
                                              a zycie toczy sie wbrew teorii...

                                              Znam przypadki (to nie mój los!), ze facet zdradzał...
                                              zona go wywalała, potem sie godzili i znowu zdradzał i znowu...
                                              ale to nic inny po kazdym powrocie zostawiał ... dziecko.
                                              Mieli trójke lub czwórke!

                                              Tak wiec zycie toczy sie troche wbrew teorii....

                                              Co do narkotyków, wierz mi, Rysiek BRAŁBY nawet gdyby mógł cofnąc czas...
                                              w zycie i twórczośc wielu muzyków, którzy młodo umarli jest to wliczone!
                                              I tylko w chwili, jednej chwili pomysla, że nie braliby,
                                              wyrwa koledze torebke z czymś...
                                              ale... pomysla na cóż zycie.... licza sie tylko chwile!

                                              • Gość: a Re: ale, ale IP: 83.168.104.* 19.08.05, 13:32
                                                No i absolutnie sie z tym wszystkim nie zgadzam. Po pierwsze zadne argumenty
                                                nie tworza od razu teorii. zycie nie toczy sie wbrew teorii, bo nie ma zadnej
                                                jednej i jednolitej teorii zycia. Kazdy ewentualnie ma swoja.

                                                Napisalam, ze sa rozne przypadki, takie jak ty wymieniles tez znam, ale
                                                napisalam, ze gdyby facet wiedzial, ze NA PEWNO sie to wszystko rozleci.
                                                Wlasnie pisze, ze oni najczesciej mysla, ze sie nie wyda lub, ze jakos to
                                                bedzie (czyt. kobieta sie pozlosci i jej przejdzie). W takim przypadku z
                                                powrotami, to kobieta sama jest sobie winna, ze jest nieszczesliwa. Skoro raz
                                                wybaczyla musi sie liczyc z tym, ze MOZE zostac to odebrane jako przyzwolenie
                                                na takie dalsze zachowania. (Facet mysli raz przeszlo to i drugi raz tez. Ale
                                                tu wchodzimy w sfere zwiazkow toksycznych, a ja pisalam zupelnie o czym innym.

                                                > Co do narkotyków, wierz mi, Rysiek BRAŁBY nawet gdyby mógł cofnąc czas...
                                                > w zycie i twórczośc wielu muzyków, którzy młodo umarli jest to wliczone

                                                Nie wierze ci , bo nie mam zadnych powodow, by wierzyc w takie nieuzasadnienie
                                                arbitralne stwierdzenia. Nie wiesz, co by zrobil. Ja ogladalam kiedys o nim
                                                caly program. Wypowiadali sie rodzina, koledzy, bliscy. Wszyscy podkreslali
                                                fakt, ze byly to czasy, kiedy o narkotychach naprawde niewiel sie wiedzialo,
                                                nie mowiac juz o dyskusjach puplicznych na ten temat. Caly zyjacy jeszcze
                                                zespol powiedzial, ze oni naprawde na poczatku nie wiedzieli, ze to tak
                                                uzaleznia i wyniszcza, zreszta ta niewiedza, jest jednym z glownych czynnikow
                                                wszelkich kampanii antynarkotykowych kierowanych do mlodziezy nawet teraz. oni
                                                nie maja bladego pojecia, jak to swinstwo moze szybko uzaleznic. Na to tez
                                                licza wszelkiej masci dilerzy, ktorzy pierwsza dzialke, tablete itp. daja za
                                                darmo...

                                                • Gość: andreas Re: ale, ale IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.08.05, 13:50
                                                  w takim razie ja tez absolutnie sie z Toba niezgadzam!

                                                  Bo pisząc, ze zycie toczy sie wbrew teorii -
                                                  to napisała nasza interlokutorka w innym miejscu, facet by tego nie wymyslił!
                                                  Bo facet nie ma az tak abstrakcyjnego umysłu!
                                                  piszac wbrew teorii miałem na mysli, ze tych teorii jest tyle,
                                                  że przecza sobie czyli zyc mozna wbrew jednej teorii,
                                                  ale zgodnie z inna teoria...

                                                  Czyli, ze wiem ze nic nie wiem... z grubsza!

                                                  Oczywiscie ludzie, którzy podejmuje decyzje niekorzystne dla siebie
                                                  sa sobie winni - ale to takie ogólnikowe!
                                                  Pewnie winna jest sobie kobieta, bo przyjęła faceta nazad,
                                                  winny jest sobie facet, bo myślał, że mu sie uda.
                                                  To jedna z teorii - Twoja!
                                                  A moja, że błedy są słodkie i lubimy je powtarzac,
                                                  choćbysmy mieli i wiedzieli ze sie wyda czy może się wydać,
                                                  ba to nas moze podniecać i dodawać adrenaliny!

                                                  Ja z moja dziewczyna zawsze jak sie pogodzimy (nie po zdradzie!),
                                                  to przezywamy na nowo ekstaze uczuć!
                                                  Nawet podejrzewam siebie, ze podswiadomie świadomie dąże to rozstania,
                                                  by przezyc to pogodzenie... tak czuje, ze jestem taki perfidny!
                                                  Ale wiem, że jest pewna wytrzymałość materiału na zgiecia i przegiecia!
                                                  Ale mimo to.... mimo to!!!!!! Powtarzam!

                                                  Co do narkotyków!
                                                  Niektórzy, a szczególnie prawdziwi artysci, dusze sprzedadzą diabłu,
                                                  by stworzyc dzieło!
                                                  To staje sie ich sensem zycia! To dzieło! Nie życie!

                                                  Oczywiscie ile ludzi tyle teorii czy wyjść...
                                                  a wiec autorytatywnie nie mogę nic powiedzieć ani wydumać!
                                                  Ale losy wielu artystów, majacych swiadomośc wybranej drogi,
                                                  mnie o tym przekonują, choć moze Ryszard...

                                                  Cos jest, iż niektórzy ludzie sa gotowi do poświeceń nawet zycia
                                                  dla jakis celów - czasami iluzorycznych, chwilowych czy nawet nieprawdziwych!

                                                  A poza tym nie da sie naukowo wytłumaczyc żadnej decyzji
                                                  podjetej przez człowieka!
                                                  A juz na pewno jego losów i przypadków zyciowych!
                                                  • Gość: andreas Re: ale, ale Miss IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.08.05, 14:15
                                                    Miss to do mnie?
                                                    Ja chyba, chyba nikomu nie wytknąłem "z politowaniem wytyka komuś brak czytania
                                                    ze zrozumieniem"... czytanie ze zrozumieniem uważam za trudne...
                                                    bo kazden rozumie inaczej!!!
                                                    Jak tu juz zauwazono, jezeli to do mnie, choc nie wiem za co?
                                                    Jak zauważono ja jestem głupio-mądrym prowokatorkiem,
                                                    a nie żadnym niemal forumowym purysta...

                                                    Ale za co tak mnie, za co...?

                                                    Bo ja wiem, ze nic nie wiem i tyle wiem... a poszczekac sobie lubię...
                                                    a tu zaraz że purysta, że ideały, że wartosci...że postawy...że rozumienie...
                                                  • Gość: andreas Miss IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 19.08.05, 20:07
                                                    a jak tak to rozumniem i w całej rozciagłości i jak najbardzie!
                                                    Tak, czytanie ze zrozumieniem tak jak najbardziej,
                                                    nawet, jak sie rozumnie inaczej to tez jest rozumnienie...
                                                    tylko rozumnienie inaczej!
                                                    No, i wazne zebysmy sie zrozumieli wszyscy,
                                                    to wtedy razem moze cos wymyslimy, jaką teorie na zycie uniwersalne
                                                    i wtedy wszyscy bedziemy zyli jak w hipermarkecie...
                                                    bez tajemnic wszyscy tak samo...
                                                  • Gość: a Re: ale, ale IP: 83.168.104.* 19.08.05, 14:17
                                                    Mimo, ze bez adresata, to odpowiem w jego imieniu. Jesli cos zarzucasz, to na
                                                    konkretnym przykladzie prosze. Chetnie sie wtedy ustosunkuje i pokajam jesli
                                                    trzeba, w przeciwienstwie do tych, co czytaja bez zrozumienia lub w ogole nie
                                                    czytaja , a roszcza sobie prawo by pod czyims adresem pisac mniej lub bardziej
                                                    zlosliwe lub obrazliwe paszkwile. Oczywiscie po wytknieciu tego nie uslyszysz
                                                    slowa sprostowania lub ludzkiego przepraszam, nie doczytalem, zle zrozumiale
                                                    itd. pozdr.
                                                  • Gość: missasistant Re: ale, ale IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 19.08.05, 19:42
                                                    Droga a, nie denerwuj się! Jak wspomniałam adresata nie było. Fakt, to Ty
                                                    przede wszystkim mnie zainspirowałaś ;-)) Ale absolutnie sie nie czepiam. I
                                                    dlatego nie będę omawiać na przykładzie, bo udowadnianie komukolwiek, że np.
                                                    jest niekonsekwentny, albo pisze z błędami, jest wybitnie odległe od tematu.
                                                    Ale uwierz mi: była to luźna uwaga, wcale nie złośliwa. Pozdrawiam!
                                                  • Gość: a Re: ale, ale IP: 83.168.104.* 20.08.05, 00:32
                                                    No prosze nie bawmy sie w pochody pt. adresata nie bylo. Nie jestesmy na forum
                                                    dla ograniczonych - tak mi sie wydaje..
                                                    A ja mysle, ze gdybys sie nie czepiala, to bys nie pisala tego postu, skoro
                                                    piszesz, to podaj przyklad. Ja wczesniej pisalam, ze lubie konstruktywna
                                                    krytyke, bo sie ucze i doksztalacam, a na to kazda chwila jest dobra. Inaczej
                                                    takie posty zalatuja mi komuna w stylu: Powinna pani wiedziec, co robi pani maz
                                                    po pracy. Zyczliwa. Chocby robil zakupy, to i tak smrod pozostanie. No chyba,
                                                    ze o to ci chodzi, to rozumiem.
                                                    Bledy wytykam tylko tym, co mi sie wybitnie negatywnie zasluzyli-patrz siara, o
                                                    niekonsekwencji nie pisalam, raczej chodzilo o o to, ze ktos nie czyta
                                                    dokladnie, albo w ogole i gada na czyjs temat bzdury.
                                                    rowniez pozdr.
            • Gość: andreas Re: normalni mężczyźni? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.05, 23:48
              zaraz tu o mnie dyskutuja a ja ku.. nic nie wiem?
              Za plecami tak? Ładnie tak?

              Co przodował, co Ty zyjesz jak chcesz i ja też
              i ja niczyjego zycia nie oceniam, ale i ode mojego wara!

              Każden ma życ jak chce jedba bedzie dziwka, jeden tylko z dzwikami,
              jedna spotka jednego do koncz zycia...
              kazdy ma swoje zycie i swój los!

              Nie ma jednego uniwersalnego to nie hipermarket,
              ze wszyscy biora takie same, bo tanie!

              Tu trzeba delikatesse, wybierac tak by nie krzywdzic - jak sie da,
              a i nie dac sie skrzywdic - ja gram w otwarte karty!
              No, krzywdzę, ale ...
              Nie chce dla kogos sie poswiecac, by mu to potem wypomnieć
              i nie wymagam poswięcen dla mnie - bo nie chce potem wysłuchiwać!
              Każdy niech zyje na swój rachunek - płacimy osobno, tam na sądzie!

              Ty tak A wybrałas, i bądź szczęśliwa - dobry wybór,jak jestes szczęśliwa!
              Ja tak, a kto inny inaczej - ważne bysmy to MY wybrali,
              a nie za nas!
              Bo płacenie rachunku za nie swój wybór boli strasznie,
              ale tez i pretenmsji miec nie powinnismy do nikogo!

              Alleluja!
    • missasistant Re: normalni mężczyźni? 14.08.05, 20:33
      Ja powiem tak: pytałam o wolnego w 100%, bez konieczności odstąpienia (Wizytko,
      trzymaj go, o normalnych szalenie trudno ;-)) ). Że zdradzają to wiem. Na
      każdym kroku mam okazję zaobserwować. To przygnębiające. Piotruś, czy aby na
      pewno jesteś normalny?
    • missasistant Do a 15.08.05, 12:11
      Problem w tym, że się z Tobą zgadzam. Może niekoniecznie w kwestii wpływu
      szerokości geograficznej na to, czy mężczyzna jest interesujący ;-)) i jeszcze
      mniej koniecznie w temacie "kto pierwszy zdradza ten lepiej się czuje" (choć
      wiem, że najlepszą obroną jest atak), ale fakt - zdradzają GENERALNIE wszyscy.
      Jak nie perfidnie ciągnąc niemal dwa domy, to "tylko" poprzez seks, a już na
      pewno emocjonalnie. Chciałam tylko sprostować, bo takie zdanie padło w jednej z
      Twoich wypowiedzi - założenie tego topiku nie było dla mnie narzędziem szukania
      sobie faceta. Nieufnie podchodzę do takiego sposobu zawierania znajomości, choć
      znam parę historii z happy-endem. Życzę Ci, żebyś odzyskała właśnie wiarę w
      happy endy, której i mnie brakuje. Pozdrawiam!
      • Gość: a Re: Do a IP: 83.168.104.* 16.08.05, 01:59
        Nie chodzilo zupelnie o szerokosc sensu strikte. Po prostu sa to miata z dobrym
        zapleczem akademickim w bardzo wielu dziedzinach. oczywiscie wszystko zalezy,
        czego sie u faceta szuka, ale jesli chodzi o ciekawe osoby i osobowosci, to
        jest tam naprawde bardzo duzo ciekawych osob, zarowno kobiet i mezczyzn, ale
        zakladam, ze mowimy tylko o plci brzydkiej. Tam mozna z facetem pogadac, a
        rozmowa nie ogranicza sie tylko do jego smetnego monologu lub do pytan lub
        odpowiedzi na temat gdzie pracujesz/studiujesz, ile zarabiasz (oczywiscie nie
        wprost, tylko badawczo) i ... chyba to wszystko? O pytanie o hobbi, twoj naped
        zyciowy, kwestie wiary, badz jej braku, sens zycia, podstawy twojej egzystencji
        (raczej te duchowe niz materialne), plany na przyszlosc--z a p o m n i j .

        Nigdzie nie napisalam, ze kto pierwszy zdradza ten lepiej sie czuje! - fe,
        inteligentnej , jak mmniemam kobiecie nie przystoja takie uproszczenia i
        czytanie bez zrozumienia..
        Nie chodzi tez o zadna obrone, ani tez atak, po prostu nie mam zadnych hamulcow
        moralnych i jesli nadarza sie okazja (czytaj spotykam mezczyzne, ktory pociaga
        mnie seksualnie, a ja jego) bynajmniej sie nie mityguje. Kiedys bylo to dla
        mnie po prostu nie do pomyslenia i stosowalam piekna zasade, o ktorej juz
        wspomnial piotr (bodaj jedyny facet "z tego watku" z mozgiem w miejscu mozgu,
        mianowicie najpierw zerwac, a potem...no wlasnie juz nie zdradzic, ale po
        prostu spotkac sie z kims innym. Jasne czyste zasdady.

        założenie tego topiku nie było dla mnie narzędziem szukania
        >
        > sobie faceta. Nieufnie podchodzę do takiego sposobu zawierania znajomości

        calkowicie sie zgadzam i mam taki sam poglad.

        Życzę Ci, żebyś odzyskała właśnie wiarę w
        > happy endy, której i mnie brakuje. Pozdrawiam!

        Ja ci bardzo dziekuje i zycze tego wszystkiego wzajemnie, choc osobiscie nie
        narzekam, zwlaszcza, ze ostatnio wiele dzieje sie w moim zyciu, podjelam wazne
        decyzje (nic zwizanego z panami)i ach...nie jest zle, na facetach zaden swiat
        sie nie konczy, czasami po prostu trzeba troche czasu zeby to zrozumiec.
        No i zawsze sa jeszcze cudowni przyjaciele!!!!
        pozdrawiam






        --------------------------------------------------------------------------------




        --------------------------------------------------------------------------------
        • Gość: missasistant Re: Do a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.05, 16:29
          Co do szukania faceta - przez moment wydawało mi się, że tak podsumowała. mój
          topik )przewrażliwienie he he) i poczułam się w obowiązku wyjaśnić, że nie
          zarzucam sieci matrymonialnych, jeno poczułam potrzebę przedyskutowania tematu.
          Jeżeli coś natomiast uprościłam, to nie w złej intencji. Generalnie rozumiem
          Twój punkt widzenia, i w przeciwieńtwie do niektórych wcale się go nie zamierzam
          czepiać - zasady oparte na (często smutnym) doświadczeniu zawsze mogą kogoś
          szokować, ale grunt, żeby pasowały temu, kto je sobie wypracował. Pozdr
    • zuzanna_an Może Skandynaw? 15.08.05, 18:57
      Jeżeli nie ma fajnych mężczyzn w Szczecinie, zawsze możesz postąpić jak moja
      koleżanka , która poznała sympatycznego Norwega.
      Jeśli znasz angielski, spróbuj na przykład tu:
      www.nordendate.com/?cl=en
      • pies_pawlowa Coście Wy za kobiety!? 15.08.05, 23:58
        Poczytałem Was kobiety i stwierdzam, że chyba macie ze soba problem. Facet
        normalny? Czy Wy w ogóle rozmawiacie z facetami, których poznajecie? Bo jak na
        wstępie zakładacie, że są beznadziejni, to ja się nie dziwię, że jesteście same.
        Poza tym faceci sa jak pieski, które można wychować, jak to czynił, np. Pawłow.
    • pies_pawlowa Re: normalni mężczyźni? 15.08.05, 23:47
      Hej panno asystentko i inne szukające normalnego faceta.
      Jak wskazuje mój nick jestem układny, ale i rasowy, więc byle dzwoneczki w
      ustach, ani światełka w oczach mnie nie zwiodą...
      A tak na serio, to serio macie taki problem?
      Fakt faceci mnie nie interesują, za to spotykam wiele interesujących kobiet i
      myślałem, że jest jakaś równowaga w przyrodzie.
      Jestem do dyspozycji :-)))