Dodaj do ulubionych

Subiektywny słowniczek amerykański

19.10.04, 05:17
Szanowni Państwo. Odkryłem w sobie konieczność komentowania rzeczywistości.
Rzeczywistość bowiem wbiła zębiska w moją dupę i nie chce popuścić. To
znaczy – odczuwam ból istnienia. Albo może raczej coś na kształt rojzenfibra.
Moving anxiety, jeśli wolicie. Tak czy owak, raczył Was będę moim zmysłem
obserwacji przynajmniej raz dziennie - dopokąd mi się nie znudzi. Albo do
momentu, kiedy lokalna vis major da mi kopniaka i usunie słowniczek (wraz z
autorem) z tego forum. Za nudziarstwo.
Swoją drogą, zupełnie nie mam pojęcia, dlaczego przeprowadzka z Ontario do
New Jersey wywołała u mnie przypływ grafomanii. W końcu z Polski do Kanady
było znacznie dalej, w sensie dowolnym. Może zatem jest tak, że tak naprawdę
mi się tutaj podoba, tylko sobie tego jeszcze nie wytłumaczyłem wystarczająco
dobitnie?

Słowniczek nie jest uporządkowany leksykograficznie. Raczej już emocjonalnie.
Odnalezienie potrzebnych terminów może się przeto okazać kłopotliwe, ale ten
drobny defekt usuniemy w dziełach zebranych. Do tego czasu proszę okazywać mi
wyrozumiałość, sympatię i wsparcie.

Pozdrawiam,

mk.
Obserwuj wątek
    • maly.ksiaze Wind-tunnel 19.10.04, 05:19
      Podstawowy element architektoniczny Manhattanu. Cała zabudowa wyspy sprowadza
      się do obudowania owych tuneli masą betonu, stali, szkła. Przyznać wypada, że
      Miasto na codzień maskuje się doskonale. Ten tłum, ten ruch, zgiełk, samochody,
      cywilizacja... Ale prawdziwa natura zabudowy nowojorskiej odkrywa się w zimną i
      pochmurną metropolitarną niedzielę. Oczywiście, Manhattan się wtedy nie
      wyludnia, o nie. Co najwyżej – nieco przerzedza. Powiedzmy – do stanu, jaki w
      innych miastem określamy mówiąc krótko: ‘godziny szczytu’. Właśnie dzięki temu
      widać, że tak naprawdę ludzie są tam tylko dodatkiem do wiatru.
      6 Avenue była akurat zamknięta dla ruchu, zastawiona straganami i zapchana
      tłumem frajerów kupujących kaszmirowe szale za 10 dolarów. Policjanci na
      ulicach przecinających aleję zdawali się kierować ruchem, przepuszczając raz to
      pieszych, raz to wiatr...
      • starypierdola M.K. Pytanie: 10.12.04, 17:02
        Czy jak dostales driver's license z NJ to odebrali Ci ta z Ontario, czy tez
        pozwolili Ci Ontaryjska zatrzymac??

        SP
    • maly.ksiaze Ciemności podmiejskie 19.10.04, 05:21
      W Nowym Świecie odpowiednik starodawnych Ciemności Egispskich. Ciągle jesteśmy
      przy architekturze i zagospodarowaniu przestrzeni. Otóż dominującym akcentem
      dekoracji mojego przyszłego lokum jest ciemność.
      Kilka dni temu, wraz z najętym obwąchiwaczem nieruchomości przeprowadzałem
      techniczną inspekcję domku z desek, który zamierzam kupić. Gdy zaczynaliśmy,
      godzina była jeszcze zupełnie młoda. Gdy wychodziliśmy, było już po zmierzchu.
      I wtedy mnie uderzyło. Było zupełnie ciemno. Całe domkowe osiedle pozbawione
      jest jakichkolwiek lamp ulicznych. Nic, prócz światła padającego z okien domów
      (księżyc nie miał akurat nastroju do współpracy). Przywykłem, przyznam, to
      oświetlonych ulic – nawet tych trzeciej kolejności odśnieżania. Nurtuje mnie
      pytanie: skąd w NJ biorą się latarnie tam, gdzie są. I dlaczego nie ma ich tam,
      gdzie ich nie ma?
      • ani-ta Re: Ciemności egipskie.... 19.10.04, 06:39
        jestes pewien, ze jestes gdzie wydaje ci sie, ze jestes?
        czy nie ma tam przypadkiem w wiekszosci genotypow kobiety polcelki
        polhinduski?:)
        pogadaj ze swiatlo o swoich spostrzezeniach... on ci powie, gdzie cie
        wywiezli:PPP

        co do swiatel dla wiatru... rozumiem!
        czasem trzeba swiat przewietrzyc... lud tubylczy jak najbardziej to rozumie i
        stosuje... a ty... skoro wlazles miedzy wrony... to wiesz ... kogo masz w
        wyborach prezydenckich poprzec:PPP aaaa... nieeeee... nie poprzec... tylko
        wietrzyc... popierac chyba ci nie pozwola:)

        co do domu bez latarni...
        jest plus tego - brak latarni w okolicy, brak najstarszego zawodu swiata, brak
        demoralizacji nieletnich! zastanow sie!:)
        jest minus tego - masz przerypane!!!! kazde wyjscie po zmroku dzieciakow
        okupione bedzie nerwami i planami zagospodarowania przestrzeni... awentualnie
        zagospodarowania wizerunku twarzy miejscowego architekta/sluzb
        miejskich/samorzadow/itp.

        aaaa... narzekaj... chetnie jak zwykle sie posmiejemy!:))))))))

        rozumiem, ze szal z kaszmiru za jedyne 10$ kupiles?:)))))

        a.:)
    • starypierdola Widze ze Ci US troche dozarlo! 19.10.04, 07:17
      Ale nie rozpaczaj, przyzwyczaisz sie.

      Na pocieche pomysl ze cala Alberta, Saskatchewan i Manitoba juz pod sniegiem;
      Jutro kolejka na Ontario!

      :)))
      SP

    • jutka1 Re: Subiektywny słowniczek amerykański 19.10.04, 08:32
      mk,

      kontynuuj!!!! zapisuj!!!

      i pamietaj, ze jakos w lutym we take Manhattan, i bedziesz przepytany :-)
      • starypierdola W lutym? Manhattan?? 19.10.04, 16:28
        No to Ci troche d.... wymarznie i przewieje!

        :)))
        SP
    • ertes ????? 19.10.04, 16:32
      A co sie dziwisz ze ciemno? Przeciez w New Jersey poza byciem sypialnia Nowego
      Jorku to chyba nic innego nie ma.
      Do spania, w sypialni, lepiej jak jest ciemno.
      • jutka1 Re: ????? 19.10.04, 16:34
        ertes napisał:

        > Do spania, w sypialni, lepiej jak jest ciemno.
        **********
        Do spania?

        A do nie-spania?
        ;-))))))))))))))))))))))))))))))))
        • ertes Re: ????? 19.10.04, 16:41
          Jak prasuje ciuchy to wole zeby bylo jasno.
          • jutka1 Re: ????? 19.10.04, 17:25
            ertes napisał:

            > Jak prasuje ciuchy to wole zeby bylo jasno.
            *********
            W sypialni ciuchy prasujesz?

            No dobra, juz sie z toba nie draznie.... ;-)))))))
            Dalej pytan nie zadaje :-)
    • basia553 Jakby nie bylo: 19.10.04, 17:22
      amerykanscy Chlopcy dzisiaj göra! dwa wspaniale wontki w jeden dzien - nic
      dziwnego ze ta stara, zacofana Europa niczego takiego nie jest w stanie zrobic!
    • maly.ksiaze Bezdomni 20.10.04, 04:37
      Wytłumaczono mi wczoraj na przykładzie, z czego wynika problem bezdomnych.
      Oczywiście, toutes proportions gardees; nie jestem idiotą.

      Oto aby odebrać pieniądzie na zakup domu i wystawić czek potrzebuję konta.
      Wybrałem się zatem do banku, aby to konto założyć. Jednak – nic z tego. Musi
      być adres. Przepisy. Bezpieczeństwo Narodowe, albo coś, wyjaśnił pan bankowy
      manager. Ale ja mam adres! Mieszkam wszak, tymczasowo, w mieszkanku, które
      wynajęła mi firma. Dowód zamieszkania? Nie mam dowodu, nikt do mnie nie pisze.
      Ba! Nie mam nawet klucza do skrzynki pocztowej. Zatem: chwilowo nigdzie nie
      mieszkam. Mogę kupić dom, ale do tego potrzebuję konta. Którego mi nie otworzą,
      bo nie mam adresu. Adres będę miał, jak już kupię dom. Ale do tego
      potrzebuję...

      I nikt nie mógł nic tu pomóc. Wiadomo, National Security; trzeba walczyć z
      terroryzmem.
    • maly.ksiaze Catch 22 20.10.04, 04:37
      Po polsku: 'Paragraf 22'. Patrz: bezdomni.
      • starypierdola To moze .... 20.10.04, 07:43
        ... ja Ci podam numer mojego konta zebys mi mogl przelac te pieniadze??

        Nie, nie mieszkam w Nigerii!

        :))
        SP
        • maly.ksiaze Podaj... 20.10.04, 13:53
          Podaj też numer karty kredytowej i jej datę ważności, a zapłacę Twoje rachunki.
          W każdym razie dzięki za troskę. Poradziłem sobie zupełnie normalnie. Ot, w
          jednym banku pan manager bronił się zaciekle (przed napływem bezadresowej
          klienteli) w drugim pani manager szybko znalazła rozwiązanie problemu. Jak
          mawiał Lenin: kadry decydują o wszystkim.

          Pozdrawiam,

          mk.
          • ani-ta eeee... 20.10.04, 14:50
            a ja takie genialne rozwiazanie znalazlam!:((((((

            zawiodla mnie PANI manager:(

            a.:)))
          • akawill Re: Podaj... 21.10.04, 02:50
            Jest jeszcze inny sposób na kupno domu o którym słyszałem w Kalafiornii (Dolina
            Krzemowa, 2000): przyjeżdża się z walizką pieniędzy. Ponoć stosowany przez
            Chińcyków (jak widać trzymają się mocno).

            Ale i tak podejrzewam że mogli mieć problemy z tym sposobem.
      • ani-ta Re: Catch 22 - moze... 20.10.04, 14:48
        .. moze popros ktoregos z forumowiczow o tymczasowy meldunek w USA...
        i chyba nikt nie bedzie wnikal... czemu codziennie dojezdzasz do pracy z
        kalafiorni do njujorku?:)
        a.:)
        • starypierdola ..... tyle ze w USA nie ma "meldowania sie"! 20.10.04, 16:43
          Wiec znowu problem!

          :(((
          SP
        • maly.ksiaze Re: Catch 22 - moze... 21.10.04, 04:56
          Jak napisał Starypierdola, USA to jednak nie Polska. Nie ta kategoria
          urzędniczej upierdliwości. Nie ma meldowania. Choć, jak sądzę, znajduje się na
          najlepszej w tym kierunku drodze. No, ale to nie mój problem.

          'Zamieszkanie' można udowodnić np. pokazując rachunek za gaz. Albo za
          telewizor. Albo za telefon...

          Pozdrawiam,

          mk.
    • maly.ksiaze Tożsamość narodowa, czyli & & #35; 8216;Kanadyjczyk& & 21.10.04, 05:09
      Basia była łaskawa napisać ‘amerykańscy chłopcy’. Ja jednak amerykańskim
      chłopcem nie jestem. Ba, to niebycie mnie tutaj niemal definiuje.
      Mieszkając w Kanadzie nie zawracałem sobie głowy poczuciem
      własnej ‘kanadyjskości’, jeśli coś takiego wogóle istnieje. To znaczy,
      odczuwałem coś w rodzaju przynależności, wynikającej z tego, że autentycznie
      lubię hokeja, zimę, piwo i okolicę, w której mieszkam (czy też mieszkałem).
      Aha, jeszcze ten paszport w szufladzie...
      Gdy jednak przesiedliłem się, jak wielu Kanadyjczyków, na południe, poczułem to
      w sobie od razu. Kanadyjskość. Czyli poczucie, że czymkowiek jesteśmy, we are
      NOT them.
      • starypierdola Jak bys potrzebowal pomocy to daj znac. n/t 21.10.04, 06:33
        I tak sobie mysle ze jak teraz CDN$ = 0.8USD to moze Ci byc troche 'pod gorke'.
        Jeszcze dwa lata temu byl $0.61CDN,

        SP
      • ertes Re: Tożsamość narodowa, czyli & & & #35; 35; 82 21.10.04, 10:36
        hahaha ale pier...lisz z ta kanadyjskoscia...
        Za duzo CBC ogladales. Chociaz jak tu juz jestes i bedziesz korzystal z
        dobrodziejstw systemu to przestan jak wiekszosc Kanadoli pluc na Jankesow
        zgodnym chorem z polecania liberalow.
        • lucja7 Nowo nabyta tv 21.10.04, 10:56
          Widze ertes ze kursy wieczorowe w Europie juz ci wyparowaly z glowy i znow
          wpadles w silne lapy nowo nabytej nacjonalistycznej tv.
          Chyba jestes po prostu bardzo grzeczny i ulegasz agitkom latwo.

          lucja :)))
          • ertes Re: Nowo nabyta tv 21.10.04, 11:04
            Sadzac po tym co napisalas to ty chyba mieszkasz w Burkinia Faso.
            • xurek dlaczego akurat 21.10.04, 14:56
              z Burkina Faso? Jedyne, z czym mi sie ten kraj kojarzy to woodoo, z ktorym z
              kolei Lucja mi sie nie kojarzy.....

              Xurek
              • ertes Re: dlaczego akurat 21.10.04, 17:19
                Nazwa mi sie podoba.
          • starypierdola Wyglada ze Jutka zrobila blad. 21.10.04, 16:48
            Miala czlowieka zabrac do Wersalu zamiast pozwolic mu wloczyc sie miedzy
            paryskim lumpenproletariatem. Moze wchlonal by tam troche oglady??

            SP
            • jutka1 Re: Wyglada ze Jutka zrobila blad. 21.10.04, 16:54
              Hej, Pierdula

              Ertes zadnego jewropejskiego wy-chowania nie potrzebowal, Wersal znal, i w
              ogole inne tez.

              Jakby dostal dzis kontrakt do Jewropy, to by nie musial sie wcale
              aklimatyzowac. IMHO.

              A jesli sie kloci o cos z Mru? to ich sprawa i ja sie nie wtracam. Oba dorosle
              som, niech sie klocom ;-)))))))))))))))))))))))))))
        • maly.ksiaze Rozczarowujesz mnie, Ertes 21.10.04, 14:15
          To ostatnie przecież nie bylo kpiną z Jankesów, tylko właśnie z Kanadyjczyków.
          Ot, pogadałem kwadrans z kolegą z TO (na wychodźctwie w NJ) i mi się
          skojarzyło...

          Pozdrawiam,

          mk.
          • lucja7 Re: Rozczarowujesz mnie, Ertes 21.10.04, 17:01
            Nikt sie tu nie kloci!!
            Ertes byl po prostu rozczarowany i troche tak odruchowo, nie przypial ni
            przylatal cos powiedzial.

            Pitunia, jak zwykle, bardzo obecna:))
            lucja
            • jutka1 Lucjo... 21.10.04, 17:06
              Ma douce Poulette ;-)

              Jestem, bardzo obecna, usprawiedliwiona... :-)

              Mysle (czy mam nadzieje), ze kiedys bedziesz chodzic ulicami tutaj, patrzec na
              swiat i czasem pomyslisz o mnie. Nieobecnej nieusprawieliwionej, i nieznanej.

              To bylo na powaznie.

              Bisous. J.
              • lucja7 Re: Lucjo... 21.10.04, 17:16
                Co to znaczy? Jakimi ulicami? Mysle o tobie caly czas (prawie).
                A na marginesie i wracajac do ankiety Xurka, dla mnie powiedzeniem roku bylo
                cos Lalki gdy miala cos w ustach. Zupelnie nie pamietam gdzie i kiedy to bylo i
                nie mam czasu na szukanie, moze pamietasz?

                caluje, lucja
                • jutka1 Re: Lucjo... 21.10.04, 17:42
                  lucja7 napisała:

                  > Co to znaczy? Jakimi ulicami?
                  **********
                  Jak to jakimi ulicami???
                  Paryskimi ulicami kurcze. Po koncu listopada, jak mnie juz nie bedzie tutaj i
                  nie bedziesz sie czula napastowana (jak to w lenguidrzu leci? distance grows
                  fondness?), zeby sie spotkac.

                  > Mysle o tobie caly czas (prawie).
                  **********
                  Prawie? I to 2 tygodnie przed slubem i tylko prawie?
                  Ech.

                  > A na marginesie i wracajac do ankiety Xurka, dla mnie powiedzeniem roku bylo
                  > cos Lalki gdy miala cos w ustach. Zupelnie nie pamietam gdzie i kiedy to bylo
                  i nie mam czasu na szukanie, moze pamietasz?
                  **********
                  Bylo. Nie moge znalezc.
                  Laleczka!!!!
                  Co to bylo z tym co mialas w ustach?
                  :-))))))))

                  Jutka
                  • basia553 Tak Lalka, powiedz 21.10.04, 17:47
                    bo sobie nie moge wyobrazic, jak tutaj uslyszano co Ty möwisz majac COS w
                    ustach???
                    • lalka_01 Re: Tak Lalka, powiedz 21.10.04, 17:57
                      no wiec. Nie wiedzialam najpierw w ogole o co chodzi, potem sobie
                      przypomnialam, ale mgliscie. I dobrze, ze nie pamietacie, bo Lucja jak zwykle o
                      jednym :-)
                      • ani-ta Lalka sprecyzuj! prosze!:)))) 21.10.04, 18:17
                        lalka...
                        czy ty mowilas z czyms w ustach?
                        czy ty powiedzialas o czyms w ustach?

                        wariant pierwszy moim zdaniem jest niewykonalny!
                        wariant drugi - rozumiem, ze sie paryzankom szybciutko skojarzyl:PPP

                        swoja droga... moglby ktos siegnac do archiwum! bo ja NIC nie pamietam! a
                        chcialabym:))))

                        a.:))
                        • lalka_01 Re: Lalka sprecyzuj! prosze!:)))) 21.10.04, 18:29
                          wariant drugi, a znalezc nie umiem. Nawet probowalam, ale albo pomylilam
                          przedmiot albo wyszukiwarka cenzuruje.
                          • jutka1 Re: Lalka sprecyzuj! prosze!:)))) 21.10.04, 18:39
                            Nikt tu nie cenzuruje - bo inaczej co by trzeba bylo pisac zeby wycieto??? ;-)))

                            Jako paryzanka sie z toba Laleczko solidaryzuje, cokolwiek i jakkolwiek to bylo
                            :-))))

                            I w ogole serdecznie pozdrawiam Lalko :-)
                            • lalka_01 Re: Lalka sprecyzuj! prosze!:)))) 21.10.04, 18:43
                              pewnie po prostu chodzi o to, ze to nie pasuje do slowniczka amerykanskiego :-).
                              Jeszcze raz wesolego!
                              • jutka1 Re: Lalka sprecyzuj! prosze!:)))) 21.10.04, 18:59
                                lalka_01 napisała:

                                > pewnie po prostu chodzi o to, ze to nie pasuje do slowniczka amerykanskiego :-)
                                **********
                                eeeeee
                                slowa sa, jeno nieczesto uzywane :-))))))))
                                • ertes Re: Lalka sprecyzuj! prosze!:)))) 21.10.04, 19:20
                                  mk sie zalamie. Ja go ochrzanilem za darmo a wy skrecacie watek.
                                  • jutka1 Re: Lalka sprecyzuj! prosze!:)))) 21.10.04, 20:40
                                    mk nam wybaczy ....
                                    mam nadzieje....

                                    nie takie wontki scurvialismy....

                                    mk, cmok!! :-)))))
                                    pozdrowienia od morsy i szfedki........ :-)))
                                  • jutka1 EEEERTEEEESSSSSSSSS !!!!!!!!!!!!!!!!! 21.10.04, 21:00
                                    Alfa wytryskaaaaaaaaa !!!!!!!

                                    :-)))))))))
                                    • ertes Re: EEEERTEEEESSSSSSSSS !!!!!!!!!!!!!!!!! 21.10.04, 21:58
                                      Za 2 minuty.
                                      • jutka1 Re: EEEERTEEEESSSSSSSSS !!!!!!!!!!!!!!!!! 21.10.04, 23:49
                                        ano.
                                        tez patrzylysmy :-))))))))))))))

                                        za 10 minut znowu, ale szfedzia spi, morsa poszla .... :-)

                                        dalsze doniesienia jutro ;-)
          • ertes Re: Rozczarowujesz mnie, Ertes 21.10.04, 17:19
            Jesli zle zrozumialem to przepraszam.
            Padajacy deszcz od kilku dni, powodzie nastroily mnie raczej przygnebiajaco.
            Dzis jest juz slonecznie a do tego bedzie bardzo zielono bo wszystkie zaszuszone
            roslinki tylko czekaly na troche wody :)
    • maly.ksiaze Baseball 22.10.04, 05:26
      Niezliczoną ilość raczy czytałem, że baseball jest czymś symbolicznie
      amerykańskim. Coś w tym być musi, bo nie rozumiem ani jednego, ani drugiego.
      Ale przecież gdy piszę o Stanach Zjednoczonych, baseballu pominąć nie mogę.
      Wczoraj, po raz pierwszy w moim życiu, niemal oglądałem mecz baseballa. Niemal,
      bo gra była piekielnie nudna, więc po chwili zmieniłem kanał. Ale, świadom
      wielkości chwili, próbowałem. Oto wczoraj odbył się ostatni, siódmy, odcinek
      serii rozgrywek między New York Yankees, a Boston Red Sox. Bostończycy wygrali
      z Yankees – pierwszy raz od 1920 roku.
      Do tej pory miałem zakodowane, że cała amerykańska psyche to prostu rozbudowany
      kult zwycięzcy. Naiwne uproszczenie. Bostońscy kibice byli wierni swej wiecznie
      przegrywającej drużynie przez niemal sto lat. Może w nadziei, że kiedyś będzie
      lepiej, że dobre czasy powrócą? Nie można być wszak wiecznie zwycięzcą. Każdy
      powinien mieć prawo do pechowego stulecia.
      • starypierdola Re: Baseball 22.10.04, 06:05
        Tym MUSISZ sie zainteresowac. Gra w zasadzie prosta; kiedys w Polsce gralo sie
        w "palanta". Baseball jest podobny.

        To cala saga narodowa: "ballpark", "base" i inne okreslenia przeszly do
        generalnego uzytku jako idiomy. No i bat moze sie przydac jak bedziesz chcial
        komu dolozyc.

        Kibicuj za STL Cardinals. Najlepsza druzyna w kraju!! W ostatecznosci Chicago
        Cubs. Forget about all these East Coast boys.

        SP

        PS. I tak masz szczescie ze to nie cricket (British world). Podobny do
        baseball, ale uzywaja inny bat i pilka odbija sie od ziemi. A czemu szczescie?
        Bo JEDEN mecz moze trwac trzy dni albo i dluzej!!!
      • jutka1 Re: Baseball - idiomy amerykanskie 22.10.04, 08:11
        mk,

        zeby nie bylo ze nic, tylko scurviam...

        z b-b zwiazanych jest dobrych pare idiomow.. jak Pierdula napisal.. wprawdzie ty
        ponizszych uzywac nie bedziesz, ale zebys rozumial o co mlodszym kolegom chodzi,
        jak opowiadaja o przebiegu randki.. czyli:

        first base: pocalunek
        second base: udalo sie dotknac piersi
        third base: wiecej niz piers
        home run: seks

        Tylko zeby nie bylo ze bez logiki na seks scurvilam!!!! ;-))))))))))))))

        J. :-)))))
        • lucja7 Re: Baseball - idiomy amerykanskie 22.10.04, 09:06
          Ktoz moglby cos podobnego pomyslec, Pituniu.

          Bonjour toi,

          lucja
          • jutka1 Re: Baseball - idiomy amerykanskie 22.10.04, 09:53
            Bonjour Poulette :-)

            Mam za 8 minut spotkanie, potem bede juz.

            :-)
        • maly.ksiaze Re: Baseball - idiomy amerykanskie 23.10.04, 04:13
          Co to 'home run' to chyba łatwo się domyśleć. Przyznasz jednak, że wyuczone na
          pamięć idiomy to nie to samo, co idiomy rozumiane poprzez dzielone
          skojjarzenia. Taki kontakt intymny. Z językiem, rzecz jasna.

          Pozdrawiam,

          mk.
      • ertes Re: Baseball 22.10.04, 15:20
        Baseball niestety bylem zmuszony poznac i musze sie przyznac ze chociaz nie
        znosze to rozumiem o co chodzi. W '92 i '93 roku Toronto bylo opanowane mania
        baseballa.
        Byl to jedyny temat rozmow, dyskusji w TV, w gazetach i na ulicach. Cale miasto
        bylo niebieskie. Lokalni bejzbolisci Blue Jays zdobyli 2 razy pod rzad
        mistrzostwo ligi amerykansko-kanadyjskiej. Ponad 500 tysiecy ludzi wyszlo na
        ulice w centrum miasta a na ulicach jeden wielki zgielk gdyz w zasadzie na
        kazdym wiekszym skrzyzowaniu byly tlumy ludzi a wszyscy trabili.
        Cale szczescie ze w Ontario ludzie sa jacys spokojniejsi. W takim Montrealu czy
        Vancouver czesto takie imprezy sportowe koncza sie na walkach z policja i
        rozbijaniu sklepow, samochodow i wszystkiego co jest do rozbicia.
        Acha, tu dygresja, w ameryce Pln. klaksonu uzywa sie raczej rzadko i tylko w
        tedy kiedy musi w przeciwienstwie do takiego Paryza na ten przyklad gdzie trabi
        sie nieustannie i bez powodu.
        Kolejny raz, chociaz nie az tak szalenczy jak w Toronto, byl 2 lata temu gdy
        lokalni bejsbolisci z Anaheim zostali mistrzami. Ale tu bylo duzo spokojniej niz
        wtedy w Kanadzie.
      • akawill Re: Baseball 23.10.04, 02:29
        No to ja może też dwa słowa o bejsbolu.

        Po pierwsze zdarzyło mi się być w poniedziałek w lokalnym barze sportowym.
        Zaraz przy wejściu rzucił się w oczy krótki i zwięzły napis : FUCK BOSTON.
        Hehe.

        Byłem na meczu Yankees kilka lat temu - trwał pięć godzin włączając przerwę 45
        min. na deszcz. Miał w sobie coś z medytacji. Meczu bejsbolowego nie można
        porównać do innych w których się coś dzieje w sposób fizyczny. Jest dużo
        strategii w której nic się nie dzieje. Trochę mi to przypomina jak się dwa
        koty spotkają: siedzą naprzeciwko siebie przez godzinę i można się zastanawiać
        co one robią i po jakiego grzyba. A jak się już naprawdę nic nie dzieje to się
        pije piwo, omawia cuśtam albo idzie na hot-doga za majątek. Aaa, no i
        obowiązkowo w połowie trzeba się pogimnastykować razem z tysiącami ludzi na
        stadionie w rytmy "Łaj-jem-si-ej".

        A propos idiomów i powiedzonek to jest ich chyba dużo. Np. "to drop the ball"
        czyli sknocić. Albo powszechny "home stretch", wbrew pozorom inne znaczenie
        niż "home run" (to ostatnie pięknie wyjaśniła Jutka ;).
    • maly.ksiaze Polityka 23.10.04, 04:10
      Zakładam, że wszyscy są świadomi tego, iż niedługo w Stanach Zjednoczonych
      odbędą się wybory prezydenckie. Oto obywatele imperium, wybrańcy niebios i losu
      wolności, obiorą nam wszystkim lidera wolnego świata. Oczywiście, mam na myśli
      emerytów z Florydy.
      Wybory w Stanach mają swoją wagę. W sumie nie wiadomo, dlaczego. W Kanadzie,
      dla przykladu, partie konkurujące w wyborach mają przeciwstawne wizje państwa i
      polityki. Są odróżnialne gołym okiem. Mimo to wybory parlamentarne są tak samo
      pasjonujące, jak wybory do gminnej rady narodowej Elbląga (zapożyczam u C-J). W
      USA zaś... pasja, emocje. Dzisiaj przy lunchu rozmawialiśmy o polityce (wczoraj
      był bejsbol); zapytałem jednego z tubylców, na czym konkretnie polega
      różnica. 'To proste' – odpowiedział – 'Bush to oszalały fanatyk, a Kerry to
      fajny facet. Republikanie siedzą w kieszeni u wielkiego biznesu, podczas gdy
      demokraci są zrównoważeni i dbają o normalnych ludzi. Nie to, żebym był
      stronniczy...'.

      Nie znajduję specjalnej różnicy.

      Jednak Amerykanom zależy. W niedzielę na Times Square, tuż koło budki
      rekrutacyjnej widziałem grupkę młodych ludzi płci obojga w gimnastycznym
      performance pod hasłem 'my cherry for Kerry'. Wyobrażenie młodej kobiety
      ofiarującej swe dziewictwo usztywnionemu Kerremu (bo to oznacza hasło) – to dla
      mnie istny surrealizm.
      Za to rozdawali nalepki na szybę, przedstawiające damskie majteczki z
      napisem 'expose Bush'. Niestety, nic takiego nie nastąpiło. Szkoda. Do wyborów
      wciąż ponad tydzień. Kto wie, może wraz z zaostrzeniem wyborczej walki...
      www.axisofeve.org/
      • chris-joe Re: Polityka 23.10.04, 06:00
        a mysmy byli pod budka rekrutacyjna w czwartek- byly dowcipy o bush i dick, ale
        tresci nie pomne:)
        Dzierlatki natomiast drgaly ogiastycznie, bo w oknie obok migala zywa i
        roztanczona J.Lo.

        Jezu, jak bylo fajowo!:)


    • maly.ksiaze Wszystkich moich fanów... 26.10.04, 01:49
      ...uprzejmie zawiadamiam, że mi chwilowo nie staje. Weny twórczej, oczywiście.
      Jestem w Kanadzie w związku z tym chwilowo inspiracji brak. Chociaż, prawdę
      mówiąc, odłożyłem sobie kilka haseł na zaś. Ale atmosfera jakby nie ta.

      Pozdrawiam,

      mk.
      • basia553 Trzymam Cie wasc 26.10.04, 07:48
        za.....slowo. Jako chyba jedyna tutaj, ktöra nie zna Stanöw z autopsji,
        poznaje dzieki Tobie ten cudowny kraj. Czekam wiec, az Ci znowu stanie (weny).
        • ani-ta Re: Trzymam Cie wasc 26.10.04, 17:40
          no no no! baska!
          ja tez nie znam... malo tego - nie zamierzam! chce czerpac wiedze o USA li
          tylko z watkow m.k.! i wiem, ze bedzie to jedyne porzadne SUBIEKTYWNE zdanie na
          ten temat:)))))))))))

          a.:)
    • ertes Re: Subiektywny słowniczek amerykański 28.10.04, 16:16
      W zastepstwie mk.

      Mistrzostwa Swiata po amerykansku.
      Jest tak, zespol napakowanych sterydami kijkarzy zdobywa mistrzostwo swiata.
      Nic by nie bylo w tym dziwnego gdyby nie to ze w tych mistrzostwach swiata
      bierze udzial jeden kraj a w porywach nawet dwa! Czyli USA i Kanada.
      • jutka1 Re: Subiektywny słowniczek amerykański 28.10.04, 16:22
        hehehehe ano ;-)

        czy to to mieli na mysli, jak mowili: "swiat sie skurczyl" ? ;-))))))
        • ertes Re: Subiektywny słowniczek amerykański 28.10.04, 16:32
          hehe najwyrazniej.
      • maly.ksiaze Keep up the good work 28.10.04, 17:47
        Ertesie! Dziękuję w imieniu służby! Miałem zamiar napisać o właśnie
        zakończonych 'World Series'. Zakończonych, dodam, pierwszym od 86 lat
        zwycięstwem Boston Red Sox. Samo zjawisko 'mistrzostw świata', w których
        bierze udział N klubów z USA i jeden (!) z Kanady - to wręcz ucieka opisowi.
        Ciekawe, że NHL, w której kluby rozproszone są po obu krajach, a zawodnicy
        pochodzą literalnie z całego świata (no dobrze: całego północnego świata),
        nazywa się ligą narodową.

        Właśnie pakuję manatki. Dom stoi pusty, załoga moovaczy (mówaczy?) już się
        wyniosła. Zostało trochę śmieci, laptop - i modem. Cyfrowy świat, panie
        dziejku...

        Pozdrawiam,

        mk.
        • ertes Re: Keep up the good work 28.10.04, 17:56
          O przepraszam i begne your pardon ale w Kanadzie sa dwa zespoly kijkarzy:
          Toronto Blue Jays i Montreal Expos.
          • maly.ksiaze Re: Keep up the good work 28.10.04, 18:25
            ertes napisał:

            > O przepraszam i begne your pardon ale w Kanadzie sa dwa zespoly kijkarzy:
            > Toronto Blue Jays i Montreal Expos.
            Widać, że dawno wyjechałeś, i że nie trzymasz ręki na tzw. pulsie. Ani
            kijkowym, ani kanadyjskim. Expos zwinęli sklepik kilka tygodni temu i
            przenieśli się do Waszngtonu, zmieniając przy okazji nazwę. Nie pamiętam
            wprawdzie na jaką, ale musi to być coś szumnego. W końcu co stolica, to
            stolica. Powód przenosin: brak fanów.

            Pozdrawiam,

            mk.
            • ertes Re: Keep up the good work 28.10.04, 18:38
              Cholera...
              To kto w tej Kanadzie zostanie? Tylko pamietac ze ostatni gasi swiatlo...
              • jan.kran Re: Ksiaze. 28.10.04, 20:39
                Niech Ci weny nie ubywa i pisz dalej. Masz wiernego czytelnika. Nie znam Stanow
                i nie licze , ze poznam ale sobie choc poczytam:-)))) Kran.
    • maly.ksiaze Wybory 30.10.04, 16:08
      Wielu zastanawia się, co jest istotą zbliżających sie wyborów prezydenckich. Co
      tak naprawdę zadecyduje o ich wyniku, czym pokierują się wyborcy...

      Wczoraj widziałem nalepkę na samochodowym zderzaku: Kerry sucks less.

      I chyba właśnie o to chodzi.
      • chris-joe Re: Wybory 30.10.04, 16:52
        ja ci powiem, mk, po chlopsku- wkurwiaja mnie dyskusje, ze kerry podniesie
        podatki, ze jest bufonem, ze to i smo.
        Uwazam, ze podatki i bufonada nie powinny miec nic wspolnego ze zblizajacymi sie
        wyborami. Te wybory sa zbyt wazne, by sprzeczac sie o pierduly.

        Bush doprowadzil do niespotykanego podzialu wsrod Amerykanow (i to podzialu
        znacznie glebszego, niz ten wokol majtek lewinskiej), roztrwonil prestiz
        Ameryki, doprowadzil do niecheci do niej na skale niepamietna, skutecznie i
        wytrwale kompromituje amerykanski system rzadzenia domestically and globally
        (choc to akurat nalezy chyba uznac za jego wklad pozytywny).

        Gdybym byl Amerykaninem, tesknilbym za luksusem sprzeczania sie o podatki i
        dlatego glosowalbym przeciw Bushowi. Wierze, ze niezaleznie od mych partyjnych
        sympatii.
        • chris-joe ps. 30.10.04, 17:00
          Patrole na amerykanskich autostradach (sam padlem ich ofiara), na Wall Street
          gliniarz wypytywal, czemu robie zdjecia; w nowojorskim metrze obowiazuje zakaz
          robienia zdjec! Kurwa mac- na internecie znajdziesz wszelkie techniczne dane
          metra WLACZNIE z fotografiami!!!
          Atmosfera jak w CCCP.
        • maly.ksiaze Re: Wybory 30.10.04, 17:01
          Nie mój cyrk i nie moje to małpy. Przyznam jednak, że nie słyszę wokół siebie
          zbyt dużo rozmów (i reklam) o podatkach. Dominują tzw. imponderabilia. Wojna i
          Dwie Wieże.
          • chris-joe Re: Wybory 30.10.04, 17:24
            owe "impoderabilia" sa zrecznie pompowane przez spin doctors Busha'a wlasnie
            poprzez nakrecanie paranoi strachu i oblezenia jak w moim powyzszym "ps".

            Te wybory wskaza, jak bardzo Amerykanie wpadli w sidla.
        • akawill Re: Wybory 30.10.04, 17:30
          chris-joe napisał:

          > ja ci powiem, mk, po chlopsku- wkurwiaja mnie dyskusje, ze kerry podniesie
          > podatki, ze jest bufonem, ze to i smo.
          > Uwazam, ze podatki i bufonada nie powinny miec nic wspolnego ze zblizajacymi
          si
          > e
          > wyborami. Te wybory sa zbyt wazne, by sprzeczac sie o pierduly.
          >
          > Bush doprowadzil do niespotykanego podzialu wsrod Amerykanow (i to podzialu
          > znacznie glebszego, niz ten wokol majtek lewinskiej), roztrwonil prestiz
          > Ameryki, doprowadzil do niecheci do niej na skale niepamietna, skutecznie i
          > wytrwale kompromituje amerykanski system rzadzenia domestically and globally
          > (choc to akurat nalezy chyba uznac za jego wklad pozytywny).

          Dokładnie tak samo myślę. Ale bardzo wiele ludzi dba właśnie głównie o te
          domestic issues.
      • chris-joe Re: Wybory 30.10.04, 17:52
        Jeszcze prosciej i pompatyczniej: te wybory sa na temat Przyszlosci Ameryki i
        Swiata, a nie ceny kartofli w supermarkecie. Czekam z lekiem, czy Amerykanie
        wykaza sie dojrzaloscia i odpowiedzialnoscia za Swiat.

        Metody Busha: tupanie butem, podboj odleglych panstewek i chwalenie sie sila i
        bezkarnoscia wsrod swych tradycyjnych aliantow i wrogow (przy jednoczesnym
        zacieraniu roznic miedzy nimi) moga chwilowo jedynie poprawic humor
        wymachujacych flagami ultra-amerykanskich ultra-patriotow. Na dluzsza mete
        metody te sa szalenie niebezpieczne dla swiata i moga okazac sie poczatkiem
        konca Ameryki.
        • ertes Re: Wybory 30.10.04, 18:24
          Wyglada na to ze wybory zostana roztrzygniete w 8 stanach. Popatrzcie na mape
          gdzie wiekszosc z nich jest i wtedy stanie sie jasniejsze dlaczego polityka
          zagraniczna nie jest dyskutowana.
          Ale czy Kerry tak diametralnie zmieni Amerykanska polityke ze 4 lata wszyscy
          beda nas kochac? Nie sadze. Tym bardziej ze powstaja nowe zagrozenia ktorym
          tylko Amerykanie sa w stanie zapobiec.
          A swoja droga to demokraci sami sobie strzelili w noge stawiajac w szranki
          wyborcze Kerry. A moze po to zeby przegrac i za 4 lata wystawic Clinton?

          U mnie w pracy podczas dyskusji wyborczych przewaga glosujacych na Kerry'go jest
          miazdzaca. I chyba dlatego do Kalifornii nikt nie zaglada na wiecej niz kilka
          godzin.
        • ertes Re: Wybory 30.10.04, 18:24
          Wyglada na to ze wybory zostana roztrzygniete w 8 stanach. Popatrzcie na mape
          gdzie wiekszosc z nich jest i wtedy stanie sie jasniejsze dlaczego polityka
          zagraniczna nie jest dyskutowana.
          Ale czy Kerry tak diametralnie zmieni Amerykanska polityke ze 4 lata wszyscy
          beda nas kochac? Nie sadze. Tym bardziej ze powstaja nowe zagrozenia ktorym
          tylko Amerykanie sa w stanie zapobiec.
          A swoja droga to demokraci sami sobie strzelili w noge stawiajac w szranki
          wyborcze Kerry. A moze po to zeby przegrac i za 4 lata wystawic Clinton?

          U mnie w pracy podczas dyskusji wyborczych przewaga glosujacych na Kerry'go jest
          miazdzaca. I chyba dlatego do Kalifornii nikt nie zaglada na wiecej niz kilka
          godzin.
          • ani-ta Re: Wybory 30.10.04, 20:11
            Tym bardziej ze powstaja nowe zagrozenia ktorym
            > tylko Amerykanie sa w stanie zapobiec.


            ja poprosze starszego, bardziej obytego w politye kolege o wytlumaczenie.... o
            jakie NOWE zagrozenia chodzi? ktorym to TYLKO amerykanie sa w stanie zapobiec?

            serio pytam... bo NIC mi do glowy NOWEGO nie przychodzi:(


            a.:)
        • maly.ksiaze Tak się robi historię! 31.10.04, 00:31
          Tak naprawdę 'o przyszłości' to były poprzednie. Tylko wtedy nikt o tym nie
          wiedział.
    • maly.ksiaze Rynek nieruchomości 02.11.04, 04:41
      Dziś wieczorem zostałem właścicielem maleńkiego domku w stanie New Jersey. Z
      tej właśnie okazji problem zadłużenia amerykańskich rodzin przestał być dla
      mnie abstrakcją i stał się ...no właśnie... problemem. Pociesza mnie tylko to,
      że za moim osobistym długiem, stoi jakaś tam realna wartość. Ba! Sam Alan
      Greenspan niedawno powiedział, że ten dług to błahostka niemal, bo za
      zobowiązaniami każdej rodziny stoi zwykle ich największy skarb i
      ucieleśnienie ‘american dream’: domek w suburbiach. Ta realna wartość. Moje
      wrażenie na temat tej realności zilustruję przykładem.

      Przychodzi mąż do domu i obwieszcza żonie:
      - Kochanie, kupiłem tego oto psa za osiemset tysięcy. Pożyczone z banku. Ale
      wart jest około miliona, więc jesteśmy do przodu.
      Żona na to uprzejmie:
      - Czyś Ty zwariował? Przy tych ratach nie wystarczy nam na życie! Oddaj tego
      burka!
      Mąż posłusznie oddala się, zabierając ze sobą psa. Wraca po kilku godzinach.
      Żona pyta:
      - Czy sprzedałeś psa?
      - Tak. To znaczy nie. Wymieniłem go na dwa koty, warte pięćset pięćdziesiąt
      tysięcy za sztukę.
    • maly.ksiaze Reloaded 23.11.04, 03:31
      Albo może nawet 'resurected'. Postanowiłem reaktywować wątek. Mam internet,
      nadal jestem skłonny się dzielić. No i chcę Jutce i C-J przypomnieć, że
      Manhattan to tylko ze mną.
      • jutka1 Re: Reloaded 23.11.04, 11:03
        maly.ksiaze napisał:

        > Albo może nawet 'resurected'. Postanowiłem reaktywować wątek. Mam internet,
        > nadal jestem skłonny się dzielić. No i chcę Jutce i C-J przypomnieć, że
        > Manhattan to tylko ze mną.
        *********
        Nie musiales reaktywowac - ja np. czekalam na dalsze doniesienia z frontu :-)
        (one cell at a time, oh boy...)

        Oczywiscie, ze Manhattan tylko z toba, m.k., tez nie musiales przypominac, bo
        to juz jest PLAN.

        :-)
        • chris-joe Re: Reloaded 23.11.04, 11:40
          sie nawet nie dopisuje, bo o czym tu gebe strzepic? Jest plan i basta! Za
          niecale dwa miesiace trza juz bedzie dogrywac logistyke, ze sie tak wyraze :)
          • jutka1 Re: Reloaded 23.11.04, 15:41
            Melduje poslusznie, ze bilet nabylam droga kupna - Paryz-Waszyngton-LA i
            naabarot :-)

            tralalalalaaaa.... SiDzej, planuj loty...

            A moze by tak sie w Chelsea Hotel zatrzymac w ramach holdu? ;-)))
            (na Plaza juz mnie nie stac ;-))
            • chris-joe Re: Reloaded 23.11.04, 22:07
              ja w to Chelsea chcialbym baaaardzo, co by -byc moze- ktos mogl mnie pozniej tam
              pamietac :)
              • jutka1 Re: Reloaded 23.11.04, 23:26
                nawet wiem o czym malpo piszesz
                ... on the unmade bed...

                hehehe

                tez by sie chcialo ;-))))
                • don2 Re: Reloaded 23.11.04, 23:31
                  Jutka ,czy ty czasami nie za bardzo latasz za chlopami? Hotele motele i tp
                  suspekt miejsca.uwodzisz europejczykow ,to rozumiem ale brac sie za
                  pozaoceanicznych ,to juz lekka przesada :)))))
                  • jutka1 Re: Reloaded 23.11.04, 23:34
                    czys ty Donie na glowe upadl???

                    ja SiDzeja uwodzic????

                    AZ TAKA masochistka nie jestem :-)
                    • don2 Re: Reloaded 23.11.04, 23:38
                      Masochistka,masonka,masonitka,cholera was baby wie,od was wszystkiego mozna sie
                      spodziewac :)))
                      • jutka1 Re: Reloaded 23.11.04, 23:44
                        peosze nie zapominaj, ze do tego jeszcze ruda i cyklistka (czekajaca na ten
                        rower, co to niby w prezencie.... ;-))))))
                        • don2 Re: Reloaded 24.11.04, 00:00
                          raz danego slowa nie zmieniam-powiedzial Don kilkakrotnie rozwiedziony :))
                          • jutka1 Re: Reloaded 24.11.04, 00:05
                            till death do us part
    • maly.ksiaze Terror; walka z... 23.11.04, 03:35
      Dzisiaj rano odwiozłem mojego syna do szkoły. Przy wejściu, tuż obok
      sekretariatu, na szybę naklejony jest sporych rozmiarów plakat, wyobrażający
      telefon komórkowy. Pod nim hasło: fight terrorism - one cell at a time.
      Walcz z terroryzmem - komórka po komórce. Dzwońcie, drogie dzieci.
      • ertes Re: Terror; walka z... 23.11.04, 16:30
        A masz jakies pozytywne wrazenia bo zaczyna wygladac ze ktos cie tam wyslal za kare?
        • maly.ksiaze Re: Terror; walka z... 10.12.04, 04:50
          Ertes,

          Moje notatki pełne są rzeczy pozytywnych. Masz po prostu 'odchył adwokacki'.

          Pozdrawiam,

          mk.
    • maly.ksiaze Rejestrowanie (samochodu) 10.12.04, 04:59
      Do Stanów Zjednoczonych przyjechałem samochodem. Rozumiem, że nowoprzybyłym
      zdarza się dość rzadko. W zależności od epoki, zasobności i sytuacji osobistej
      do USA albo się leci, albo płynie (transatlantykiem, lub przez Rio Grande). Ja
      przyjechałem.

      Zgodnie z przepisami i zdrowym rozsądkiem postanowiłem samochód w nowym miejscu
      zarejestrować. Zatem, po kolei:
      1. Zdobywam lokalne Prawo Jazdy
      2. Udaję się zarejestrować samochód (faza 1 - title)
      3. Próbuję kupić ubezpieczenie (1)
      (nie można, nie tutejsze prawo jazdy pani Żony)
      2. Prawo Jazdy (pani Żony)
      a) pani Żona oblewa test wzroku
      b) pani Żona udaje się do okulisty
      c) okulis
      • maly.ksiaze Re: Rejestrowanie (cd.) 10.12.04, 05:05
        (samo się wysłało, panie sędzio)

        A zatem:
        3. Próbuję kupić ubezpieczenie (1)
        (nie można, nie tutejsze prawo jazdy pani Żony)
        4. Pani Żona udaje się po Prawo Jazdy
        a) pani Żona oblewa test wzroku
        b) pani Żona udaje się do okulisty
        c) okulista przybija pieczęć
        d) pani Żona odbiera prawo jazdy
        5. Próbuję kupić ubezpieczenie - sukces
        6. Rejestruję samochód
        7. Inspekcja 1
        8. Inspekcja 2
        9. Przykręcam nowe tablice

        Razem: miesiąc. Zaskoczony jestem, że tak łatwo poszło.
        • chris-joe Re: Rejestrowanie (cd.) 10.12.04, 11:08
          czyli pewna era, mk, sie skonczyla: no more "yours to discover", jestes juz
          drogowym swojakiem w "the garden state" :) Gratulowac, czy tez lze ocierac nad
          przemijajacym czasem? :)
          • maly.ksiaze Re: Rejestrowanie (cd.) 10.12.04, 13:57
            > Gratulowac, czy tez lze ocierac nad
            > przemijajacym czasem? :)
            Tego jeszcze nie wiem. Wpadnij w moje okolice, to problem rozbierzemy przy
            butelce...

            Pozdrawiam,

            mk.
            • jutka1 Re: Rejestrowanie (cd.) 10.12.04, 18:57
              Proponuje problem (li-tylko! ;-))) rozebrac w weekend 12 lutego :-))))))))

              Przywioze wodke. Dajta znac, jaka Panowie preferujecie.

              Jutka :-)
      • ertes Re: Rejestrowanie (samochodu) 10.12.04, 16:30
        Dobrze ze nie przeniosles sie do Kalifornii bo bys mial powod do narzekania ;)
        Prawo jazdy trzeba zdawac, kanadyjskie sie nie liczy.
        A zeby zarejestrowac trzeba miec homologacje samochodu na Kalifornie.
        Caly process trwal 4 miesiace z wieloma wizytami w DMV i roznych instytucjach
        rzadowych jak i telefony do producenta samochodu.
        • i.c.sparks Re: Garden State??? 10.12.04, 19:20
          tego Ci, m.k., NIE ZAZDROSZCZE:))))!!! A tak przy okazji, fajnie sie ten watek
          czyta. Celne spostrzezenia, m.k.
          Powracajac do garden state, bawiac z wizyta w N.J natknelismy sie na niebywale
          zageszczona siatke TOLLs (oplaty za uzytkowanie drogi), do tego stopnia, ze
          kazdorazowe cofanie sie z hotelowego podjazdu kosztowalo nas 50¢!!!! Czy jest
          jeszcze jakis inny stan gdzi opalaty wymagane sa co pare jardow?
          • ertes Golden State 10.12.04, 19:48
            Jest bardzo niewiele platnych :)
        • roseanne Re: Rejestrowanie (samochodu) 10.12.04, 19:53
          trzeba bylo zdawac teorie i badanie wzroku,

          pewnie nigdy bym sie nie dowiedziala ,ze mam astygmatyzm i zeza :P

          Jutuchno, ja za zubrowka optuje
          • ertes Re: Rejestrowanie (samochodu) 10.12.04, 19:58
            A tutaj rowniez jazde.
            Przy okazji ktorej pani egzaminator zapytala sie mnie "Are you speeding?" gdy
            jechalem ulica z ograniczeniem 35 mph a na liczniku mialem 60 :)
          • jutka1 Re: Rejestrowanie (samochodu) 10.12.04, 20:54
            Zubrowka it is!! (jesli mozna wiecej niz 0.5l., przywioze jeszcze cos, jeno gadac ludziska, co :-))

            Rose, gratuluje wygranej z DMV :-)
            • roseanne Re: Rejestrowanie (samochodu) 10.12.04, 21:44
              a co to dmv?
              • ertes Re: Rejestrowanie (samochodu) 10.12.04, 22:01
                Department of Motor Vehicles
                Tam gdzie robilas prawo jazdy.
              • maly.ksiaze Re: Rejestrowanie (samochodu) 10.12.04, 22:32
                > a co to dmv?
                Poprzednia nazwa MVC, o ile sie nie myle.

                mk.
            • tortugo Re: Rejestrowanie (samochodu) 11.12.04, 00:18
              Siwuche w trumience :))))

              ~:O:=o

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka