Dodaj do ulubionych

O pierdułach -- Odc. 484

17.08.22, 06:29
Otwarte :-)
Obserwuj wątek
    • jutka1 Środa po długim weekendzie 17.08.22, 06:42
      Znowu przyszły upały... Dopiero w sobotę ma się trochę ochłodzić.

      Długi weekend spędziłam na odpoczynku. A wczoraj wysłałam „mega-zlecenie” i daję sobie 2 dni oddechu, zanim siądę do następnego.

      Już prawie koniec lata. Strasznie szybko minęło, jak i cały ten rok zresztą. Dziwny to był rok.

      No nic. Jest jak jest.
      Miłego dnia :-)
      • roseanne Re: Środa po długim weekendzie 17.08.22, 16:59
        tu niby chlodniej przez kilka dni, ale bardo prno
        w weekend ma byc dodatkowo powyzej 30

        sumaki lokalne jeszcze nie zmieniaja koloru, wiec niby jeszcze nie ma zapowiedzi jesieni,
        niemniej nawloc i michalki juz kwitna, co powinno kalendarzowo zaczac sie w polowie wrzesnia

        zdecydownia nie jest t dobre lato na fasolke i pomidory- zielen ladna, ale malo plonow


        Jutka, owocnego ladowania akumulatorow!
    • jutka1 TGIF 19.08.22, 08:45
      Piątek... Za oknem upały, ja ciągle dochodzę do siebie. Przedłużyłam „urlop wypoczynkowy”, jakoś dłużej mi zajmuje dojście do normy. Czas umilam sobie nicnierobieniem, a w przerwach sprzątam i robię przetwory. Dżem z moreli (wyszedł boski, w poniedziałek przerobię jeszcze ze 2 kilo) już zrobiony, dzisiaj kiszę ogórki. Wyjdzie co najmniej 10 słoików, może 12. Powinno wystarczyć, a na więcej nie mam czasu ani miejsca. Na swoją kolej czekają powidła (z własnych węgierek), dżem z mirabelek (też własne), i marynowane gruszki konferencje (j.w.). Potem przerwa do listopada, czyli do kiszenia kapusty i do konfitury z pigwowca (własnego). I tyle, więcej nie robię. :-)))

      Poza tym szykuję się na niedzielnych gości. Będzie salade nicoise na pierwsze i duszona pręga wołowa w sosie grzybowym na danie główne. Gotować będę jutro i w niedzielę, dzisiaj sprzątam.

      Jednym słowem, wessała mnie „domesticity”. I dobrze. :-D

      Miłego piątku :-)
      • xurek Re: TGIF 19.08.22, 12:00
        A u nas fala upalow wreszcie sie skonczyla. Dzieki Bogu, bo kombinacja 35+ i wiecznego bolu w biodrze jest nie do zniesienia. Bol niestety malo sie poprawil, szwajcarski "personej fizjoterapeutyczny" zdaje sie byc do doopy. W sobote rano bylam u maminej masazystki, masowala mnie 2 godziny i byla poprawa, dzieki ktorej moglam sie nacieszyc impreza. No ale jedna jaskolka wiosny nie czyni, wiec teraz znow jest gorzej. Nic to, za dwa tygodnie bede nad morzem u „mojego” jak dotad zawsze skutecznego chiropraktyka i licze na cud 😊

        Impreza byla wsplaniala. B i T swietowali oboje 60-te urodziny, 35 rocznice slubu oraz „porzegnanie z ogrodem”. Dom, w ktorym mieszkaja to dom rodzinny B., w ktorym sie urodzila i wychowala oraz wychowala swoich dwoje dzieci, dwoje dzieci brata oraz „przytulila” az do ich smierci swoich rodzicow i tesciow. A teraz bedzie tam przechodzila droga szybkiego ruchu do Kolobrzegu.......

        B i ja znamy sie od urodzenia, jej mama byla jedna z najblizszych przyjaciolek mojej mamy. Az do okresu studiow widzialysmy sie co najmniej raz w tygodniu, potem nieco rzadziej dopoki nasze drogi sie nie rozeszly w miesiac przed jej slubem, kiedy to ja opusicilam Polske.

        Jakze roznie potoczyly sie nasze losy – B. wrosla jeszcze bardziej w „swoja” slaska wies, stala sie postawa i opoka wielkiej rodziny, ja zas przerobilam kawal swiata i przeroznych „zyciowych scenariuszow”. Konfrontacja z takim ladunkiem tradycji bardzo mna wstrzasnela i mnie wzruszyla. Z jednej strony zdaje sobie sprawe, ze nie bylabym w takiej konstelacji szczesliwa, z drugiej B. zazdroszcze.

        B jest z zawodu ogrodniczka, wiec jej ogrod to raczej ogromny, przepiekny, na pol dziki park z mnostwem przeroznych nastrojowych zakamarkow bardzo rozniacych sie stylem. Na impreze B. porozstawiala w roznych miejscach fotele, kanapy oraz billboardy ze zdjeciami ze swojego i T. zycia, wszystkie pod namiotami, wiec dzeszc wrecz dodawal nastroju. Zrobila rowniez „kacik modlitwy za tych, ktorych juz z nami nie ma” ze swiecami i laweczka.

        Byla slaska kapela na oko 30-latkow, ktorzy grali stare slaskie „szlagiery”, polski repertuar lat 90-tych oraz troche angielskojezychnego pop-u i jazzu. Byl rowniez „namiot weselny” z cateringiem z typowo slaskimi potrawami.
        Na imprezie bylo wielu ludzi, ktorzy uczestniczyli rowniez w B. i T. weselu, min. moja mama. B. miala z wesela film, ktory uzupelnila zdjeciami wesela swoich dziadkow i rodzicow oraz kawalkow historii regionu. Na filmie widzialam moja 50-letnia mame „w akcji” – tez niesamowite przezycie.
        • jutka1 Re: TGIF 21.08.22, 08:33
          Xurku, impreza brzmi fantastycznie! :-) Czapki z głów organizatorom za inwencję, fantazję i wysiłek.
    • xurek sobota 20.08.22, 09:30
      ochlodzenie i desz trwaja, bardzo dobre dla przyrody i dla mnie, mniej dla moich "planow przetworczych".

      Przedwczoraj zerwalam wiadro winogron i przerabiam na rodzynki, dzisiaj chcialam zerwac drugie, ale takie mokre sie do suszenia nie beda nadawac. To samo z mirabelkami, ktore w planie suszenia byly porzewidziane na pojutrze.

      Postanowilam juz tylko suszyc, bo drzemow i chutney specjalnie nie lubie a z kompotem jest za wiele roboty (zagotowywanie sloikow). Innych pomyslow zas nie mam :)

      Z jakis miesiac temu nazbieralam i nasuszylam pokrzywy, z ktorej teraz prawie codziennie pije herbate. Musze powiedziec ze smakuje znacznie lepiej, niz ta ze sklepu: jest zdecydowanie lagodniejsza i "milsza" do picia.
      Suszenie i mrozenie to chyba "moje" sposoby konserwacji zywnosci.

      Poza tym wybieram sie dzisiaj do lokalnego spa w celu wymasowania biodra i nogi masazami wodnymi oraz wykonania aquagymnastic w cieplym mineralnym basenie. Mam nadzieje, ze pomoze.

      Zakupiony wczoraj olej CBD jest jak dotad nalepszym "usmierzaczem bolu", aczkolwiek w poleconej dawce powaznie mnie otumanil, wiec ja od dzisiaj zmiejszylam o polowe. Ponoc CBD ma rowniez dzialanie przeciwzapalne, wiec mam nadzieje, ze wreszcze mam cos, co pomoze. Ale przynajmniej czuje sie znacznie lepiej :).
      • roseanne Re: sobota 20.08.22, 15:01
        ciesze sie, ze cbd pomaga
        nie zauwazylam, by byl przeciwzapalny, a stostuje od jakis 4 lat , z przerwami

        tu bylo kilka dni paradeszczowych, nie upalnych, ale tu nie musi byc by bylo nieznosnie
        dzis u[al ma wrocic

        njmniej przyjemne sa pozne popoludnia, gdy rozgrzane cegly oddaja skumulowane ceiplo- strona poludniowozachodnia
      • jutka1 Re: sobota 21.08.22, 08:36
        Trzymam kciuki, żeby znaleźli remedium i ćwiczenia/masaże na tę dolegliwość. A olej cbd jak najbardziej, podobno czyni cuda (ja jeszcze nie próbowałam).
    • jutka1 Niedziela, od wczoraj leje i grzmi 21.08.22, 08:56
      Jest "zimno", 17*C. Leje non-stop, jest ciemno i jesiennie. :-(

      Wczoraj miasteczko podtopiło, nawet sztab kryzysowy zwołali. Sporo szkód. Byłam wczoraj "w mieście", zdążyłam wrócić przed najgorszymi ulewami i podtopieniami. Teraz już się nigdzie nie ruszam, szykuję obiad dla gości. Salade nicoise na pierwsze, duszona pręga wołowa w sosie grzybowym, kasza gryczana — na drugie. Oprócz gotowania ostatnie odkurzanie i doprowadzanie domu do ładu.

      W sumie NASRuj mam odpowiedni do pogody. Nie widzę wokół (w sensie makro) nic optymistycznego.
      Kontynuuję strajk zawodowy. Jutro pinkolę nie pracuję. Wizyta u okulisty mi wystarczy za aktywności dzienne.
      Zacznę mordęgę we wtorek.

      I tym mało optymistycznym akcentem... miłego dnia bez względu na wszystko.
      • roseanne Re: Niedziela, od wczoraj leje i grzmi 21.08.22, 18:38
        Znów powodzie
        Serdecznie wspolczuje
        • jutka1 Re: Niedziela, od wczoraj leje i grzmi 23.08.22, 00:10
          Wczorajszy dzień i noc — koszmar. Późnym popołudniem woda zaczęła wzbierać koło mnie. Podchodziła pod sam dom. Strażacy, worki z piaskiem, nerwy i stres.
          Na szczęście nie wdarła się do domu, nad ranem powoli zaczęła opadać.
          Jestem wyżęta po prawie nieprzespanej nocy i nerwach.
          • xurek Re: Niedziela, od wczoraj leje i grzmi 23.08.22, 08:41
            Straszne, wspolczuje takiej nocy, tym bardziej ze pewnie przypomniala sie od razu ostatnia powodz w domu :(. Czy jest juz lepiej? Da sie wejsc do domu sucha noga?
            • jutka1 Re: Niedziela, od wczoraj leje i grzmi 23.08.22, 11:36
              xurek napisała:

              > Straszne, wspolczuje takiej nocy, tym bardziej ze pewnie przypomniala sie od ra
              > zu ostatnia powodz w domu :(. Czy jest juz lepiej? Da sie wejsc do domu sucha
              > noga?
              *********
              Tak, miałam flash-backs... :-(

              Woda opadła, więc daje się wejść suchą (w miarę, bo ciągle pada) stopą.
    • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 484 21.08.22, 10:49
      Zaprosilam gosci na grilla. Poki mam ogrod, musze to wykorzystac, we Frankfurcie grillowanie nie bedzie mozliwe.
      Pogoda piekna, sloniecznie , ale nie upalnie.

      Milego dnia :-)
      • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 484 22.08.22, 21:07
        Grill ogrodowy z przyjaciółmi fajna sprawa. Dawno nie mialam
      • xurek Re: O pierdułach -- Odc. 484 23.08.22, 08:43
        koniecznie wykorzystuj. tutaj pogoda podobna, ale jako ze ogrod zatrzymam chyba troche dluzej, to na razie kustykac do grila mi sie nie chce, ale prawda, ze fajna rzeczy i smakuje lepiej niz z patelni.

        Co bylo podane?
    • xurek wtorek cieply i intensywny 23.08.22, 08:46
      Pogoda bardzo ladna - slonecznie i "srednie 20-ki", czyli tak, jak w lecie powinwno byc :). Dzien jednak bardzo zawalony, co szczegolne w moim zolwim tempie poruszania sie jest nieciekawe. Dwa wyjscia "terapeutyczne", dwie telekonferencje i kilka rzeczy co zrobienia. No coz....
    • xurek czwartek 25.08.22, 14:53
      33 stopnie, biodro boli, roboty nawal wiec w sumie nieszczegolnie. zmienilam bank i teraz musze zmienic wszstkie platnicze zlecenia - poziom adrenaliny podnosi sie z godziny na godzine :)

      zycze forumowiczom lepszego dnia niz moj :)
      • roseanne Re: czwartek 25.08.22, 15:59
        Przyznam, że nie mam złych doświadczeń z bankami, ale i tak unikam jak mogę. Myślę więc, że trochę rozumiem twoje skoki adrenaliny

        Współczuję bólu... Nic nie jest tak upierdliwe, jak długotrwały ból.. wszystko wtedy siada
        Sciskam

        U mnie dość spokojnie
        Wczoraj przypadkiem napatoczył AM się mini koncert "rock". Młodzież grała, pod patronatem programu "rock immersion Montreal" nawet nie wiedziałam, że takie coś istnieje
        Dzieciaki max 15/17 lat, wspomaganie owszem przez dorosłych, ale czadu dawali!
      • jutka1 Re: czwartek 25.08.22, 21:39
        Współczuję upału, bólu i upierdliwości ze zmianą banku. :-/

        U mnie grzmi i błyska na horyzoncie i zapowiadają burzę z ulewą. Jasny gwint.
        Ja do 2 dni rozpogodzenia zupełnego, w drzwiach przedzieram się przez tor przeszkód, czyli worki z piaskiem.
        Nikomu nie życzę takich przygód.
    • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 484 29.08.22, 22:06
      no i skonczyly sie letnie szolne wakacje. moze nareszcie bedzie miejsce na plazy?:)

      szczury z pioropuszytymi ogonami obrabiaja mi pomidory, ledwo co jakis sie ledwo zrumieni, znaczy przestanie byc calkiem zielony to znika
      zerwalam papryki, w srodku masa skorkow, znaczy wszystko organiczne

      moze sobie dam rok spokoju od upierania sie przy wazywkach? w koncu i tak planuje Zurych w lipcu

      moze troche fasoli, w ramach zywoplotu, aksamiintki nasturcje w ramach kwiatkow...


      dzis upalnie

      zdrowia i wytrwalosci potrzebujacym
      • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 484 30.08.22, 17:52
        Szkoda pomidorków...

        A moje 4 kg ogórków wyszły do kitu. Dałam za mało kopru. :-(
        W czwartek pan mi przywiezie 3 kilo i dużo kopru, zrobię dodatkowych 6-7 słoików.
        Poza tym powidła — trzeba jutro pójść do śliwy i zerwać, jeśli już dojrzały.
        Potem tylko kapusta kiszona (początek listopada), i to by było na tyle w tym sezonie.

        Dzisiaj nie pracowałam, odbywałam w mieście umówione wizyty u medyków, potem optometrysta i dobieranie okularów, potem zakupy — i dzień roboczy zleciał. Jutro od rana znowu siadam do kieratu.

        NaSRUJ średni.
        Jesień się zbliża. Zaczyna mi się jesienno-zimowy niechciej. Dni krótsze, chłodniej. Błeee.
        • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 484 02.09.22, 17:16
          Dr mi zabronił robótek ręcznych na minimum miesiąc.
          Wiem wiem, w porównaniu z problemami zdrowotnymi męczącymi Was to pestka, ale ja miałam plany i obietnice do wypełnienia...
          Neurolog, testy i może specjalne ochraniacze na nadgarstki w bliskiej przyszłości
          • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 484 04.09.22, 07:38
            Oj. Współczuję, Rose. Miałam ponaciągane ścięgna i takie ochraniacze na nadgarstkach, znam.
          • xurek Re: O pierdułach -- Odc. 484 05.09.22, 10:56
            czlowiek robi plany a zycie je "koryguje". Musisz sobie znalezc nowe zajecie na najblizsze miesiace :).

            dzisiaj moj ostatni dzien w domu przed operacja. jutro karetka zabierze mnie do kliniki a pojutrze operacja. to zamiast urlopu nad Baltykiem. tez drobna "korekta planu" :).

            mam przed soba jeszcze trzy telekonferencje i "przekazanie" zadan a potem bede sie pakowac i przygotowywac zarowno mentalnie jak i fizycznie. 7 do 10 dni w szpitalu i 6 do 12 tygodni rehabilitacji. a potem mam byc jak nowa. mam nadzieje, ze prognozy sie spelnia.

            bede raportowac jak dojde do siebie i zaczne sie nudzic :).
            • kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odc. 484 05.09.22, 11:47
              Zycie koryguje i sie 100% z tym zgadzam. Jestesmy w trakcie napraw stoku i jeden kawalek zaczyna wygladac jakby nic sie nie stalo. Plan jest aby calosc tak wygladala ale zajmie nam do 2024.

              Mam duzo ubawu z moje dorywczej pracy. Ogolnie praca w parkach narodowych w polaczeniu z lokalna firma zarzadzajaca rezerwatami wodnymi. Lubie, bo na powietrzu i bez stresu. Mam dwie panie oraz 100 Panow. Lubie bo o co poprosze sie dzieje. Praca z facetami jest niesamowicie prosta.
              Dzisiaj naprawili mi dmuchawe do lisci...hahah w 20 minut.

              Zastanawiamy sie co bedzie dalej sie dzialo i mysle, ze bedzie zle. Zle jest mozliwe do interpretowania ale wciaz znaczy jedno; koszty, oprocentowanie, ludzie bez domow.

              Absolutnie nie zaluje zainstalownia mojej Tesli lat temu pare. Moge miec pare rachunkow. Absolutnie nie zaluje przeprowadzenia sie do chalupy bez wody.
              Jestesmy absolutnie poza wszystkimi kosztami, absurdem. Nawet z pracami dorywczymi.

              W sobote jedziemy znowu juz ktorys raz sciac drewno na opal, odebrac jedzenie lokalnie. Fizycznie i mentalnie bardzo nam sluzy.
            • roseanne Re: O pierdułach -- Odc. 484 05.09.22, 15:33
              usciski i powodzenia!
              sluchaj sie!!!!
            • jutka1 Re: O pierdułach -- Odc. 484 06.09.22, 21:38
              Xurlu, trzymam kciuki!
              • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 484 07.09.22, 15:19
                Xurku, udanej operacji, pomyslnej rehabilitacji i pelnego powrotu do zdrowia zycze.

                Wczoraj moj wnuk skonczyl roczek, swietowalismy urodzinki, dzisiaj wrocilam do domu bo mam mase spraw na glowie.

            • ertes Re: O pierdułach -- Odc. 484 08.09.22, 18:20
              Xurek, juz po? Daj znac?
              • xurek Re: O pierdułach -- Odc. 484 08.09.22, 19:27
                po, mam endoproteze stawi biodrowego, jak na razie bardzo boli a pierwsz proba staniecia na nogi sie nie powiodla. No ale to jest pierwszy dzien po operacji. Dzieki wszystkim za dobre zyczenia
                • ertes Re: O pierdułach -- Odc. 484 08.09.22, 22:49
                  Moj dobry znajomy mial podobne problemy. Po operacji, juz kilka lat, teraz skacze, biega, chodzi bez zadnych problemow.
                  Bedzie dobrze. I jeszcze pobiegasz po Twoim miasteczku.
                  • maria421 Re: O pierdułach -- Odc. 484 09.09.22, 08:19
                    Moj sasiad po takiej operacji chodzi po gorach, wiec bedzie dobrze, Xurku, badz cierpliwa.

                • ania_2000 Re: O pierdułach -- Odc. 484 09.09.22, 03:18
                  Xurku! Szybkiego powrotu do zdrowia - i oby sie szybko goilo i nie bolalo!
                  • kan_z_oz Re: O pierdułach -- Odc. 484 10.09.22, 10:00
                    Bieganie po gorkach po przeszczepie biodra jest problematyczne. Jest natomiast swietna forma dla tych co nie chca biegac po gorkach, pod warunkiem, ze przejda przez rehabilitacje czyli rodzaj biegania po gorkach. To tak z mojego punktu widzenia 'sport science'.

                    Ogolnie zajmuje bo albo ludzie biegaja lub nie. Mojej mamie to nie przysluzylo, bo byla osoba bez zadnej aktywnosci fizycznej. Zeszla w 5 lat.
    • xurek Sobota - 3 dzuen po operacji 10.09.22, 22:06
      Czwartek byl do kitu a w piatek nastapila kompletna zmiana. Wstalam, bylam w stanie chodzic, cwiczenia szly mi jak z platka, bol zdecydowanie sie znniejszyl. Spalam dobrze a prof i fizjoterapeuta byli bardzo zadowoleni. A potem chyba przesadzilam z tym chodzeniem i cwiczeniami bo teraz rana lekko ciagnie, miesnie nogi sa zmeczone i mam lekka goraczke. Ale widze, ze jest duza poprawa. Moj sasiad, lat 75, nauczyciel WF-u ma proteze stawu biodrowego od 25 lat, pracowal z nia jako WFista lat 15, po gorach chodzi do dzisiaj. Najgorszy w tym byl szok tej diagnozy i tempo wydazen.
      • roseanne Re: Sobota - 3 dzuen po operacji 10.09.22, 22:43
        Hej, no to z górki teraz.
        Tak, diagnoza zazwyczaj jest szokiem, ale dobrze, że wszystko potem szybko i sprawnie
      • luiza-w-ogrodzie Re: Sobota - 3 dzuen po operacji 11.09.22, 02:15
        Xurku, wspaniałe wiadomości! Bardzo mnie cieszy że operacja pomogła. Życzę cierpliwości, nie przesadzaj z ćwiczeniami żeby wszystko dobrze się zagoiło a będziesz wkrótce poruszać się jak młoda kozica (autokorekta poprawiła mi na "kością" co też ma sens, jako że dostałaś kość nówkę nieśmiganą!).
        • xurek Re: Sobota - 3 dzuen po operacji 11.09.22, 08:36
          Dzieki dziewczyny za dobre slowa
    • xurek niedziela - poranny raport szpitalny 11.09.22, 09:31
      medytacja zaliczona
      gimnastyka 1 na lezaco zaliczona
      kawa wypita
      lekarstwa zazyte
      sniadanie zjedzone
      gimnastyka 2 przy poreczy zaliczona
      funkcje fizjologiczne samodzielnie uskutecznione
      spacer korytarzem 3 ( 150 krokow ) zaliczony
      prysznic na siedzaco i z asysta zaliczony

      w dalszym planie:

      inspekcja rany i zmiana opatrunku
      4 porcje cwiczen 1 2 i 3
      wizyta przyjaciolki U
      fizjoterapia
      zoomowe ploty
      kolacja z mezem zakonczona telerozmowa z nigeryjska rodzina

      i to by bylo na tyle.

      zalaczam zdjecia dzisiejszego szpitalnego poranka: widok z lozka na wprost (storczyk od profa, kwiaty od Starszego i dziewczyny Mlodszego) oraz widok z mojego okna
      • maria421 Re: niedziela - poranny raport szpitalny 11.09.22, 11:14
        Xurek nawet na operacje poszla z eleganckim pedicurem :-) Fajnie ze wracasz do zdrowia.

        Ja nadal jestem w szale wyrzucania rzeczy ktore , nie wiem po co, tak dlugo trzymalam.

        Milej niedzieli :-)
        • xurek Re: niedziela - poranny raport szpitalny 11.09.22, 16:11
          Anestezjolog tez zauwazyl :). I sie zafrasowal, ze jakby paznokcie zsinialy, to nie bedzie widzial. Ale dal sobie rade :).

          Znam ten bol trzymania rzeczy niewiadomopoco, przy kazdej przeprowadzce sie nad tym fenomenem zastanawiam.
      • ertes Re: niedziela - poranny raport szpitalny 11.09.22, 18:53
        Xurek bedziesz biegac jak kozica :)
        Moj znajomy lata po gorach, pracuje fizycznie we wlasnej firmie, jezdzi na nartach i rowerze.
        Twierdzi ze to jest inne zycie bo myslal ze juz z nim koniec tak potwornie go bolalo.
        Zdrowiej :)
    • xurek poniedzialek 12.09.22, 21:07
      wczoraj byl fajny dzien, bo mialam odwiedziny: przyjechala przyjaciolka ze swoja siostra a pozniej S., ktory zostal dlugo: razem zjedlismy, towarzyszyl mi w gimnastyce i spacerze po korytarzu i pomogl sie wieczorem "ochedozyc". noc za to byla srednia: bol sie natezyl i musialam wziac dodatkowe srodki.

      dzisiaj zas po raz pierwszy bylo chodzenie po schodach oraz plaszczyznach pochylych, dzieki czemu moglam wejsc na "wspolny pietrowy taras", z ktorego widok jest wspanialy. niestety nie moge zrobic zdjecia, bo nic nie moge trzymac w rekach oprocz tych kul. moze jutro lub pojutrze kogos namowie. dzien byl pod znakiem "fizycznej katorgi": czwiczenia, chodzenie, schody. silny bol, ciagniecie w miesniach, to na nowo przyszyte sciegno z racji tego, ze bylo przez czas pewien "luzem w udzie" sie skurczylo i naciaganie go to jak ciagniecie slonia na smyczy. w koncu od tych sportowych wyczynow dostalam goraczki oraz zwrocilam deser. ale widze zdecydowana poporawe: przede mna jeszcze kawal drogi w pocie czola, ale jestem dobrej mysli i w znacznie lepszym stanie psychicznym. leki przeciwbolowe zrobily swoje, jestem senna i rozluzniona, troche poczytam, poogladam telewizje i pojde spac.

      w telewizorni tez dobre wiesci: ruscy wycofuja sie z Ukrainy, moze wreszcie dostana za swoje i wyniosa sie za swoja granice, czego Ukraincom z calego serca zycze.

      Wklejam zdjecie porannej gry swiatel (jezeli jest slonce to rano jest tutaj przepieknie) i dzisiejszego sniadania zdjedzonego przy stole. Dostalam specjalna bardzo niewygodna podkladke i na niej wolno mi do posilkow siedziec.
      • roseanne Re: poniedzialek 12.09.22, 22:13
        Postępy zdrowotne cieszą
        Puki Co dostępne p.bolowe bierz- ból spowalnia gojenie się na tak wielu płaszczyznach...

        Tu chyba już koniec letnich temp. Pływania z rybkami i kaczkami.

        Na backyardzie fasolka szparagowa zaczęła znów sporo ptodukowac- średnio duża garść tygodniowo z dwóch tyczek. Pomidory kwitną obficie, ale wiewióry są szybsze niż ja, ze zbiorami
      • akawill Re: poniedzialek 13.09.22, 16:24
        Zdrówka i pozytywnego myślenia Xurku!
    • jutka1 Wtorek 13.09.22, 07:40
      Heloyelo. :-)

      Xurku, dzięki za raporty z postępów zdrowienia. Oby tak dalej!

      U mnie początki jesieni. Liście się żółcą na brzozach, na lipie 2 gałęzie już zbrązowiały. Kilka dni padało, było ciemno i depresyjnie, dzisiaj widzę słońce. Ale jest nocami coraz zimniej. Ciepłe bluzy i skarpety noszę po domu, czyli: jesień... A dzisiaj ma się zjawić serwisant pieca grzewczego, sprawdzić piec przed sezonem grzewczym.

      Poza tym to samo, czyli praca-praca-praca. W tym tygodniu kończę następną część zlecenia, od przyszłego tygodnia siadam do następnego etapu. Czekam końca tej sagi jak kania dżdżu...

      Miłego dnia :-)
      • xurek Re: Wtorek 13.09.22, 20:54
        Dziekuje wszystkim za dobre zyczenia.
      • roseanne Re: Wtorek 15.09.22, 02:29
        powodzenia

        tu dzis pierwszy prawdziwie chlodny wieczor
        15C o 8 wieczorem, moze w nocy spasc do 9
    • xurek sroda - szpitalna rutyna 14.09.22, 15:21
      ostatni "penly" szpitalny dzien. jutro wracam do domu, ale jeszcze nie wiem, o ktorej.

      czuje sie juz prawie jak czesc inwentarza - weszlam w szpitalna rutyne cwiczen / posilkow / lekarstw / snu.

      z jednej strony troche sie boje zostac sama z kulami i sztucznym biodrem, z drugiej czas najwyzszy opuscic ten hotel i wrocic na wlasne pielesze.

      zalaczam "nowe biodro" i zdjec posilkow, ktore sa nie tylko badzo smaczne ale rowniez bardzo ladnie podane.
      • akawill Re: sroda - szpitalna rutyna 14.09.22, 19:35
        O jakie ładne to biodro
      • roseanne Re: sroda - szpitalna rutyna 14.09.22, 21:35
        Posiłki ładne
        Biodro wygląda jak Hitachi wand :)

        Spokojnego powrotu do siebie i spokojnej rehabilitacji i zdrowienia

        Tu po całym dniu deszczu o różnym natężeniu dziś pił słonecznie, ale chłodniej zdecydowanie
        Na zdjęciach pierwsze zmianę kolorów na jesienne, tudzież dzisiejsze zbiory- masa mięty, chiński szczypiorek i fasolka z tyczek dwóch/ średnio 2* w tygodniu tyle mam


        Stawy nadal bolą. Sprawiłam sobie usztywniaczem na nadgarstki, równocześnie pomocne i przeszkadzające...usztywniają...
    • xurek sobota 17.09.22, 12:31
      w czwartek po poludniu wrocilam do domu. z jednej strony fajnie, z drugiej trudno sie zorganizowac, jak nawet na chwile nie mozna wypuscic zadnej kuli z reki a sziedziec wolno 4 x 20 min. dziennie.

      Spitex byl juz dwa razy, panie pomogly wziac prysznic i zmienily opatrunek, wczoraj bylam na fizjo.

      Wszyscy chwala postepy w gojeniu i mobilizacji stawu, ale fizjoterapeupta potwierdzil, ze absolutnie nie wolno mi obciazac tego stawu przez 6 tygodni i to nie z powodu endoprotezy, tylko tej zerwanego i "porozrywanego" sciegna.

      poza tym pogoda doopiasta, wczoraj po raz pierwszy poszedl w ruch kominek, dzisiaj tez. za chwile skonsumuje lunch, ktory jest polowa zakupionego wczoraj w Zurychu tandoori, na kolacje Mlody ugotuje chili con carne w wiekszej ilosc, zeby mi na jutro starczylo. no i byle do wiosny :)
      • roseanne Re: sobota 17.09.22, 14:41
        milo, ze masz spawna pomoc i trrehabilitacja trwa nalezycie
        tak, to sie musi pozrastac!


        tu sie zrobilo nagle chlodno.
        synus byl przeziebiony przez prawie caly tydzien
        mnie dzis cos dopadlo z samego rana - za bardzo sie nie kontaaktowalisym, tyle, co mu zakupy przynioslam
        ale chyba czas na powrot maseczek w sklepach - kaszel i katar wszedzie dookola

        sezon letni sie konczy, zamykaja deptak na sasiedniej ulicy
        • roseanne Re: sobota 20.09.22, 00:19
          trzeci dzien trzyma, raczej grypowo,
          miejmy nadzieje ,ze do czwartku pprzejdzie - jedyny termin by sie zalapac mozna bylo na badania krwi, przed wylotem

          cyrk na kolkach doslownie - do puktu pobran nalezy sie zarejestrowac przez internet
          najblizsze terminy przynajmniej z 3 tygodniowym wyprzedzeniem, punkty szpitalne jeszcze dluzej
          • jutka1 Re: sobota 21.09.22, 13:20
            Rose, badanie krwi to na covid? I tak długo trzeba czekać??
            • roseanne Re: sobota 21.09.22, 15:12
              nie,kazde badanie krwi, czy to odstawowa morfologia, czy poziom hormonow tarczycy taka sama szopka
              • roseanne Re: sobota 21.09.22, 15:14
                na covid sie juz oficjalnie nie testuje, tylo sluzbe zdrowia
                reszta ma sobie pobrac RAT, wciaz prawo do 5 testow na miesiac drmowych
      • jutka1 Re: sobota 18.09.22, 08:34
        Xurku, tak trzymaj. Przestrzegaj skrupulatnie zaleceń, ścięgno to superważna rzecz.
        Wasz system ochrony zdrowia robi wrażenie!
    • jutka1 TGIF TGIW 23.09.22, 23:04
      W sumie tytuł nie pasuje do mojego czasu do 20.10, bo nie będę mieć weekendów. Wcale. Doszło mi zlecenie, które obiecałam w lipcu, myślałam, że im się odmieniło, a tu bęc. Jasny gwint.
      Wycofać się nie mogę, bo lata całe pracowałam na reputację "solidnej formy", i rysy na tej reputacji wcale mi nie są potrzebne.
      No i tak to. Będę mieć teraz w niedzielę przerwę na obiad z Mańkiem, a 9.10 przerwę na obiad z koleżankami. Reszta — non-stop praca. :-(

      Byle tylko sił starczyło.

      Poza tym zimno, nocą były 3*C. Podobno październik ma być ciepły, ale zobaczymy w praniu.

      Trzymajcie się. Jako i ja uczynię.
      • roseanne Re: TGIF TGIW 25.09.22, 01:45
        Ufff!, powodzenia

        na polnocy szaleje Fiona, zniszczenia porzadne , tu tylko deszcz z tego powodu, od jutra do srody

        Nocami jednocyfrowo,

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka