Dodaj do ulubionych

O pierdułach - Odc. 466

01.05.21, 12:10
Otwarte. :-)
Zaraz wkleję dzisiejsze wpisy.
Obserwuj wątek
    • jutka1 Dzisiejsze wpisy 01.05.21, 12:15
      jutka1 Sobota, mżawka 01.05.21, 09:58
      W nocy padało, teraz mży. Podobno cały dzień ma być deszczowy.

      Panowie kończą prace ogrodowe. Robią wentrykulację "części trawnikowej", czyli 1/3 ogrodu za domem.
      Nie wiem, jak długo im to zajmie.

      Ogród się robi seledynowy. Na moje oko (i patrząc na zdjęcia z poprzednich wiosen) wegetacja jest opóźniona o co najmniej 2 tygodnie. Drzewa owocowe dopiero zaczynają nieśmiało kwitnąć, na wisteriach nie widzę żadnych pąków kwiatowych ani innych, bzy - majowe cuda - mają pąki małe, i jeśli zakwitną w maju, to będzie niespodzianka... Kasztanowiec u sąsiadki, zwykle już w kwiatach (matury! :-D ) - zero kwiatów. Co za dziwny rok.

      Aha, odkryłam w Rossmannie mieszankę do falafeli (skład bez chemii). Ku mojemu zdumieniu, falafele wyszły bardzo dobre. :-)

      A tak, to mam nadzieję na spokojny długi weekend. Miłej soboty :-)


      maria421 Re: Sobota, mżawka 01.05.21, 10:04
      Dzieki za update, Jutka.

      Moja corka w nocy miala ponownie atak blednika. W 2009 roku skonczylo sie to szpitalem, w 2013 samo po paru dniach ustapilo.

      Po poludniu jade do Frankfurtu.

      Trzymajcie kciuki. Pa!


      luiza-w-ogrodzie Sobota przed ogrodową niedzielą 01.05.21, 11:11
      Dzień zaczął się od trzygodzinnego warsztatu o 40 minut jazdy od domu, więc wyjechałam o wpół do ósmej, wróciłam po pierwszej, zjadłam lunch i poszłam w ogród żeby przygotowywać go na jutrzejsze otwarcie. Właśnie wróciłam z grządek do domu. Jutro pobudka po szóstej, sprzątanie, ustawianie plakatów informacyjnych, prysznic i o dziewiątej otwieram bramę! Będzie fajnie :)

      Resztę maja mam na luzie, trzy grzybobrania i jeden warsztat, więc będę odpoczywać i przycinać to, co powinnam w ogrodzie a czego nie zrobiłam żeby ogród jutro nie wyglądał zbyt łyso.

      Czeka też na mnie dziesięć kilogramów różnych owoców do zaprawienia, w tym rodzime owoce nazwane Śliwka z Illawarra, które mają pestki na zewnątrz i smakują jak winogrona z jalowcem :)

      Poczytałam chwilę forum, widzę że Jutka pomyślnie przeszła szczepienie bez uszczerbku na zdrowiu, cieszę się! Za pięć tygodni będziesz miała komplet i na pewno poczujesz się psychicznie lepiej, będąc tak zabezpieczona.

      Rose, trzymam kciuki za łazienkowe boje. Trzy lata temu robiłam remont łazienki (była ostatnio odnawiana w latach 80tych) z tanią ekipą za gotówkę, sama wszystko zaprojektowałam i kupiłam - kafelki, armaturę,wannę, umywalkę, toaletę, lampy itp. Całość z robocizną kosztowała mnie jakieś 16 tysięcy. Niestety spieprzyli odpływ w podłodze i zostaje mała kałuża jeśli nachlapałam w wannie, ale poza tym łazienka wygląda ekstra.

      Mario, czy córka ma zapalenie ucha wewnętrznego? Nie zazdroszczę, miałam dwa razy, bezboleśnie ale przez trzy dni nie mogłam nawet otworzyć oczu takie miałam zawroty głowy.

      Xurku, trzymaj się. Dobrze, że masz pracę choć czasem czujesz się jakbyś orała na ugorze.

      Lecę coś zjeść i drukować kilka rzeczy na jutro.

      P.S. Czy wiecie że 1 maja to dzień nagiego ogrodnika? :)


      jutka1 Re: Sobota, mżawka 01.05.21, 11:54
      Trzymam kciuki, Mario.


      jutka1 Re: Sobota przed ogrodową niedzielą 01.05.21, 12:07
      Luizo, fascynujące te śliwki. :-) Dzięki za fotki, a nagi ogrodnik w Twoim wykonaniu - SUPER! :-D

      Panowie od ogrodu skończyli pracę i pojechali. Wrócą za jakieś 3 tygodnie.
      Zaczynam mieć poczucie, że ogród jest w dobrych rękach (pomijam, że w drogich rękach :-) ). Myślę jednak, że jeśli planuję sprzedaż domu za jakieś 2 lata, to ogród musi robić wrażenie "WOW". :-) Zainwestuję więc, trudno się mówi.

      Miałam zrobić dzisiaj grochówke, ale "japaczejapacze" - nie mam już majeranku. Co za gapa ze mnie. A sklepik do wtorku zamknięty: właściciele pojechali do centralnej Polski do rodziny. Należy im się odpoczynek! Nic to, wieczorem, jak wrócą sąsiedzi, pożyczę majeranek i grochówke zrobię jutro. A dzisiaj falafele, do nich sałatka z pomidorków koktajlowych, ogórka, czerwonej cebuli + jogurt grecki. Mniam. :-)

      Poza tym tradycyjnie czytanie, radio, i ogarnianie kuchni. Ta ostatnia to chyba moja pięta achillesowa, bo ciągle coś mi wisi do zrobienia.
      • kan_z_oz Re: Dzisiejsze wpisy 01.05.21, 12:59
        U mnie leje ostro. Mamy dlugi weenened przedluzony o swieto pracy przypadajace na 1-go maja, przeniesione na poniedzialek 3-go.

        Zaczelismy porzadkowac pod domem czesc gdzie grylujemy. Kupilam stalowa szafe aby ustawic webera. Bedzie to druga kuchnia gdzie beda robione potrawy smierdzace. Nie lubie w domu bo zapachu nie da sie wydobyc pomimo komercjalnego okapu.

        Mam tez sterte persimmon owocow, ktorych nie ma w sklepach.

        Poza tym milo i spokojnie. Przerabiamy moringe, owoce kafir, tumeryc. Mamy wciaz kupe bananowktore dochodza.
      • luiza-w-ogrodzie Szary, deszczowy wtorek, zimowe zajecia domowe 04.05.21, 12:42
        Zapowiadany deszcz sie pojawil, bedzie trzydniowka co mnie bardzo cieszy. Jest chlodno, niebo jest zasnute chmurami, burzy co prawda nie bylo, ale popaduje regularnie i nie za mocno, to jest idealny deszcz dla ogrodu. Rano zanim nadszedl front deszczowy szybko posadzilam troche czosnku, ktory mi zostal po wypelnieniu glownej grzadki, ale mam jeszcze po tuzinie zabkow z trzech innych odmian i zastanawiam sie gdzie je wetkne - moze kolo kapusty? Szykuje tez nasiona warzyw korzeniowych na weekend (do wysiania zanim pojade na grzyby) bo wedlug kalendarza ksiezycowego te dwa dni to najlepszy czas na ich sianie. Mam nasiona kolorowych rzodkiewek, czarnej rzepy, czerwonej i ciemnofioletowej marchwi oraz jako nowosc, super dluga marchew Mankupuji.

        Dzien spedzilam na sprawach administracyjnych, korespondencji z klientami, wystawianiu zaleglych rachunkow itp. Co prawda w maju nie mam duzo zajec, ale w czerwcu bede miala pracy po kokarde i chce przygotowac cala papierkologie. Napisalam tez kilka krotkich tekstow do miesiecznego biuletynu permakulturowego oraz sprawozdanie z otwartego dnia dla projektu ogrodowego (zbieramy statystyki i rekomendacje bo zwiekszaja szanse dostania grantu na przyszly rok).

        Jak to jesienia, znowu mysle o napisaniu ksiazki, przegladam moje teksty, czas w koncu sie za to zabrac. Przejrzalam zdjecia roznych pomyslow na szate graficzna, zdjecia i rozwazam robienie ilustracji. To dobre zajecie na zime przy starym drdewnianym stole kolo kominka! Jeszcze sie nie zdecydowalam czy ilustracje beda kolorowe, czy monochromatyczne, jestem lepsza w tuszu i olowku niz w malowaniu. Jako nastolatka uzywalam piorek do tuszu mojego dziadka, ktory byl grafikiem, moze sprobuje znowu - ciagle mam komplet tych piorek. Hmmmm, czarne rysunki tuszem i podkolorowac je komputerowo?

        Zabralam sie tez za owoce czekajace w lodowce. Dzisiaj zrobilam szampon z czterech kilogramow limonek kaffir oraz nacielam i zamoczylam pol kilo oliwek w deszczowce. Bede codziennie zmieniac wode przez 10 dni a potem wsadze je do solanki na 4-6 miesiecy, po czym czesc zaprawie w oliwie a czesc w occie jablkowym. Moze eksperymentalnie uwedze jakies. W lodowce czeka na swoja kolej poltora kilo sliwek Illawarra (na ostry sos z chili?), w zamrazalniku jest kilogram guawy (a galaretke) i pol kilo platkow rozanych (na konfitury) a na werandzie z osiem kilo dzikich jablek. Jeden w z wolontariuszy pomagajacych mi w niedziele chce nauczyc sie robic zaprawy, moze zaprosze go do obierania i krojenia jablek zeby przerobic je na przecier i ocet jablkowy. Trzeba sie nauczyc robic cydr, w tym roku bylo istne jablkowe szalenstwo, zaluje ze sie wczesniej za to nie wzielam.

        Mam tez w planach posortowanie ciuchow, bo trzeba wreszcie schowac letnie i wyjac zimowe, odswiezyc je, a co mozna, wyprac i wyprasowac. Z praniem poczekam az sie skonczy deszcz, bo po nim przyjdzie kilka cieplych i glownie slonecznych dni.

        No i tak sie od niechcenia krece po domu, robiac rozne duperele i przesluchujac wszystkie plyty Melody Gardot, ktora swoim cieplym glosem odpedza szarosc dnia. Upieklam chleb z rozmarynem, dom teraz nim pachnie.

        Milego tygodnia wszystkim

        Luiza-w-Ogrodzie
        Forum AUSTRALIA
    • roseanne Re: O pierdułach - Odc. 466 01.05.21, 16:16
      ooo, wyszlo slonko, choc o 6 jeszcze lalo
      niskie nascie, zdecydowanie chlodno na dlugi piknik, ale moze lunch na balkonie?

      dlubie drutowo sweterek Xurka, nr 2, plecy skonczone, teraz bok, zobaczymy na ile starczy wloczki..

      zaraz zamarynuje brisket i wstawie na noc do slowcookera, bedzie tydzien tacos
      • xurek Re: O pierdułach - Odc. 466 01.05.21, 18:33
        ooops, nie zauwazylam nowych pierdol i wpisalam sie na starych :). Co to jest brisket? Daj znac, jezeli woloczki nie starczy, to postaram sie zamowic z wysylka na Twoj adres. Jak przyjedziesz jesienia to sweter bedzie jak znalazl :)
        • roseanne Re: O pierdułach - Odc. 466 01.05.21, 18:44
          brisket to wolowina, czesc piersiowa
          qph.fs.quoracdn.net/main-qimg-be431645bf0e7ed80ced5cdad7a4e09e

          z tego kawalka robi sie np pastrami,
          albo dlugo rozpieka na bbq w stylu poludniowo amerykanskim,
          przygotowanie w slow cooker tez przyjete w kanonie


          w Zurychu jest restauracja Brisket, goraco polecam, jedna z moich ulubionych


          oczywiscie dam znac co do wloczki, na razie jeszcze kilka klebuszkow mam. Na jeden bok wystarczy, wtedy bede wiedziec ile mi potrzeba wiecej
            • kan_z_oz Re: O pierdułach - Odc. 466 02.05.21, 08:16
              Deszcz sie kontynuuje. Sasiad ma wykopy, rozkopy do polowy skonczone. Musial usunac cala trawe wliczajac wszystkie chwasty, minut te pod plotem z nami. Leza wciaz wory ze smiaciami od grudnia. Plasik zaczal juz sie rozkladac. Laza stare okna, ramy, materialy budowlane - od miesiecy 3 -ch. wszystko na czesci ziemi przynalezacej do urzedu.

              Czekam na plot 2 metrowy z utesknieniem aby nie ogladac. Nie dalo rady wczesniej i obecnie widze dlaczego budowlaniec czekal.
              Po drugiej stronie poprawa. Skoszona zostala trawa oraz inne zarosla oraz urzad zmusil do kontroli chwastow. Uff...nie wiem. Zobaczymy co wyjdzie. Niemniej ulica jest obecnie super bo skrzynkowic sie oddalil. Nikomu mu go nie brakuje.
              Studuje gwaltownie roslinosc aby nie byc pozbawinom dzrew koralowych, ktore ogolnie mieszaja sie z drzewami 'african tulip' - chwast.

              Sasiedzi spryskali cala dzialke jakas trucizna aby wyruc cala trawe. Na sczescie wybralismy miod przed i obecnie nie bedziuemy az do wiosny. Czy pszczoly przetrwaja? I don"t know. Zielona sasiadka.
              Ja 'warchol' mam porzadek jak przestalo na kogos komu przyroda jest bliska. Obok? Hahha. I tyle z gloszonych manifestow.

              Mysle, ze zabierza tylko dwa miesiace i znikna ostatki na stale. Obecnie ulica jest super. Bardzo dobrze kupilismy i w swietnym miejcu za grosze, gdzie obecnie jest wysokiej jakosci klientela.

              W kuchni; przerabiamy wywar z rosolu na lakse oraz przerabiamy kawalek tunczyka do ryzu. Wycigne tez chyba mieso kraba aby zrobic cos? Mam niesamowicie malo doswiadczenia w tym temacie ale trafilo do mnie, ze lowiony u wybrzezy Frazer island. Poszukam receptury. Milego dnia zycze. U mnie wciaz wolny dzien jutro.
            • xurek Re: O pierdułach - Odc. 466 02.05.21, 12:16
              nie mam pojecia, czy to kiedys jadlam, bo niespecjalnie sie intersuje tym, jaki to kawalek miesa. Albo jest steak albo jest "reszta", z ktorej robie wolno i dlugo gotujacy sie gulasz, na patelni albo w tajine.

              Restauracje wyprobuje w lecie, jak juz bedzie albo otwarte w srodku, albo cieplo na zewnatrz.
              • roseanne brisket 02.05.21, 18:29
                xurek napisała:

                > nie mam pojecia, czy to kiedys jadlam, bo niespecjalnie sie intersuje tym, jaki
                > to kawalek miesa. Albo jest steak albo jest "reszta", z ktorej robie wolno i d
                > lugo gotujacy sie gulasz, na patelni albo w tajine.
                >
                > Restauracje wyprobuje w lecie, jak juz bedzie albo otwarte w srodku, albo ciepl
                > o na zewnatrz.
                >

                bylo w garnky 12 godzin, plus 2 godziny chlodzenia
                pominelam element rumienienia w piekarniku

                mieso wyszlo przesuper, teraz jeszcze tylko obrobic plyn od pieczenia na sos

                pierwsza proba zdecydowanie bardzo pozytywna
    • jutka1 Niedziela, ulewa i wicher 02.05.21, 10:26
      Pogoda jak w tytule, do kitu. I zimno: 6 C. Brrr.

      Rozumie się samo przez się, że nigdzie dzisiaj nie wychodzę.
      Zrobię grochówkę, poczytam, posłucham jakiejś muzyki, coś tam pooglądam. Dość powtarzalne mam życie. :-D

      Wczoraj na pytanie "co zrobisz w pierwszej kolejności, jak się już zaszczepisz w pełni?" odpowiedziałam, że pójdę z Mańkiem do jednej z naszych ulubionych knajp na steka z polędwicy. "A knajpa się nie zamknęła?" I tutaj się zatrzymałam. Nie wiem. :-/ Jeśli tak, to pojedziemy na rekonesans, w okolice bliższe i dalsze.

      Miłej niedzieli :-)
      • xurek Re: Niedziela, ulewa i wicher 02.05.21, 12:26
        Tutaj nadal zimnawo i nadal siapi. Nowa praca S. o naprawde dzikim harmonogramie chwilowo rozwala nam rodzinne zycie, bo jakos nie umiemy sie z tym harmonogramem zorganizowac. W tym tygodniu pracowal od poniedzialku do dzisiaj na noc (wlaczajac weekend), dzisiaj szychta od 18:00 do 06:00 rano, wiec nawet posilki trudno skoordynowac. Tak wiec Mlody zjadl sam sniadanie (o 12-tej :), ja bede glodowala do 14-tej, o tej porze zjemy z S. pierwszy posilek (dzisiaj tez zrobie fete z piekarnika, ale nieco zmodernizowana, bo dodam zolta cukinie, papryke i ziemniaki) z kurczakiem. A kolacja tylko z Mlodym, w tym ukladzie o 20-tej. Potem S ma wolne do piatku a od soboty na ranna zmiane....

        Poza tym napielkam wczoraj chleba a w piatek bylismy na duzych zakupach, bo zamrazalka swiecila pustkami. Teraz znow jest pelna miesa, chlebow, krewetek, lodow i jarzyn. Od razu lepiej sie czuje, chyba zaczynam rozwijac na starosc syndrom mojej babci, ktora czula sie bez zapasow bardzo zle. Tyle tylko, ze ona przezyla wojne a ja nie wiem skad zaczynam miec tego spleena :).

        Za chwile wezme sie za gotowanie, po poludni zaplanowane sadzenie (jezeli przestanie padac) oraz nadmorska administracja. W sumie OK na taka paskuda pogode. Ah, i zalozylam tylko sweter zrobiony przez Rose na pizame i nie zamierzam tego zmienic az do wieczora. Wieczorem po kapieli wrzuce te pizame do prania i zaloze nowa :)
        • roseanne Re: Niedziela, ulewa i wicher 02.05.21, 13:30
          No to naprawdę chlodno. Ten sweter był super ciepły.
          Tu środkowe naście i pełne zachmurzenie

          Wczoraj pierwszy raz miałam poważny zgrzyt z dostawą spożywki.
          Mialo być 8-10pm. 10.10zaczynam dzwonić do serwisu klienteli, że ciągle nie mam dostawy. Tam, po prawie pół godzinie czekania pani wielce zdziwiona, że nikt mnie nie powiadomił mówi, że dziś nie dostanę. Trzeba zmienić termin. Najbliższy na poniedziałek

          Tyle że poniedziałek do środy mam sporo poza domem i nie ma kto odebrać. Trzeba było skasować zamówienie.

          Chcą nie chcąc czeka mnie spacer dziś do sklepu.
          W 5 minut po zakończeniu rozmowy z panią z serwisu zadzwonił kierowca, że muszą przełożyć, bo nawarstwiło im się problemów...
          Hm, skoro I'm się nawarstwialo przez kilka godzin mogli mi kurcze dać znać wcześniej...

          Nic to, z usługi jako takiej pewnie zupełnie nie zrezygnuje, ale niesmak pozostal


          Na dziś planów nie mam
          • xurek Re: Niedziela, ulewa i wicher 02.05.21, 19:58
            lomatkobosko, jak pomysle, co sie moze z czasem zamanifestowac u Mlodego :).

            medluje, ze jarzyny z feta wyszly wysmienite. ale nastepnom razom dam wiecej pomidorow. jako ze nie mam juz fety a zostaly jeszcze jarzyny, to jutro bedzie na lunch powtorka, ale z halloumi. zaraportuje, jak wyszlo.
    • luiza-w-ogrodzie Niedzielny otwarty ogród 02.05.21, 14:05
      Niedziela się przewaliła, od siódmej rano do piątej wieczorem byłam na nogach latając po ogrodzie w górę i na dół, od dziewiątej oprowadzałam ponad 60 zwiedzających. Jak zwykle było interesująco, dużo ciekawych osób i ogólnie bardzo udany dzień. Lubię te dni otwarte, tylko nie lubię tygodni przygotowań do nich...

      Zamówiłam dobrą pizzę i z Buszmenem ją spożyliśmy, ja popijając cydrem. Wzięłam kąpiel, jest dziesiąta wieczorem i chyba zaraz zasnę.

      Jutro czeka mnie przerzucenie jakichś 200 kilogramów kompostu i przycinanie bylin. Ale to jutro, a teraz będę spać do oporu, czego i Wam życzę.

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
        • luiza-w-ogrodzie Re: Niedzielny otwarty ogród 03.05.21, 03:19
          jutka1 napisała:

          > Luizo, Twoje dni otwartych ogrodów zawsze robią na mnie wielkie wrażenie. Congrats i chapeaux bas!

          A dziekuje, cala przyjemnosc po mojej stronie - bo tworzenie i utrzymywanie ogrodu sprawia mi radosc i dlatego latwo przychodzi.

          Luiza-w-Ogrodzie
          Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
          • luiza-w-ogrodzie Re: Niedzielny otwarty ogród 03.05.21, 03:17
            xurek napisała:

            > ogrod wyglada wspaniale. bardziej skrzyzowanie parku i dzungli niz ogrod :). pod tym wzgledem zazdroszcze klimatu, obfitosci i roznorodnosci roslin.

            W kazdym klimacie gdzie rosna drzewa mozna zrobic taki ogrod, tylko u mnie rosnie szybciej :)

            Na dwoch zdjeciach gdzie widac ludzi idacych po ceglanym chodniku dziesiec lat temu byla tylko trawa. Gorna czesc ogrodu - 600 metrow kwadratowych to byl zachwaszczony trawnik, ktory w ciagu dwoch lat przykrylam i obsadzilam drzewami, krzewami i bylinami.


            Luiza-w-Ogrodzie

            Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
        • luiza-w-ogrodzie Re: Niedzielny otwarty ogród 03.05.21, 10:02
          roseanne napisała:

          > pospacerowalabym...

          Nie ma sprawy, jak tylko będzie można latać, zapraszam. Mam wolną sypialnię albo dwie... a spacerować można o każdej porze roku, bo jest zawsze zielono, choć zimą trochę mniej.

          Luiza-w-Ogrodzie
          Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
    • xurek sloneczny poniedzialek 03.05.21, 11:43
      wyszlo slonce, ale jest nadal chlodno. wczorajsze sadzenie w kropiacym deszczu i niskiej temperaturze chyba nie wyszlo mi na dobre - mam kaszel i boli mnie gardlo.

      poza tym spokojny dzien w pracy, domu i zagrodzie. mam jarzyny i halloumi na wersje z piekarnika oraz reszte ryzu i chinskiej potrawki z wczorajszej kolacji, wiec bez wiekszego wysilku sie dzisiaj wyzywimy.
    • luiza-w-ogrodzie Pierwsza jesienna mgła 03.05.21, 14:13
      Odespawszy wczorajszy wysiłek obudziłam się rano i była mgła, pierwsza tego roku! Zdążyłam zrobić zdjęcia zanim opadła, reszta dnia była słoneczna i bardzo ciepła, 23 stopnie w cieniu.

      Posadziłam 120 ząbków czosnku, zostało mi jeszcze z 50, poutykam je w różnych miejscach w ogrodzie, na przykład tam, gdzie szczury zeżarły trzy sadzonki kapusty. Niestety mam w tym roku duży problem, bo nie tylko pogoda sprzyjała mnożenie się szczurów ale też przeprowadziły się do mnie zza płotu gdy zaczęto tam wyburzać dom. Co prawda przeniósł się stamtąd również wąż, tylko że jest za mały żeby nadążył zjadać szczury szybciej niż się mnożą. Przydałby mi się pyton diamentowy... Buszmen zaoferował, że mi przywiezie jednego z gór :) No nic, rozejrzę się za pułapkami i bezpiecznymi trutkami; większość jest wykupiona że względu na tegoroczną plagę gryzoni.

      Posadziwszy czosnek przerzucilam ponad dwieście kilo kompostu, po dwóch dniach od zrobienia pryzmy nagrzała się do 68 stopni, to jest za dużo. Musiałam dodać suchych materiałów bo było za dużo azotu. Zobaczę jutro co wyszło.

      A teraz sczołgana ogrodowymi ekscesami pelznę w stronę łóżka. Dobranoc!

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • kan_z_oz Jak scinac banonwe drzewo. 04.05.21, 09:32

        Wsadzilam na You Tube dla zabawy bo zajelo nam wiele lat aby wypracowac technike. Lady fingers drzewa rosna u mnie do rozmiaru 10 metrow, jest to powaznej wielkosci drzewo o powazanej grubsci pnia, mogacym zrobic zniszczenia oraz uszkodzenia.

        www.youtube.com/watch?v=MZZriyIsIJE
        Klikanie oraz posadzanie mnie o korzysci...zero.
        • ertes banonwe drzewo. 10.05.21, 18:22
          Nie wiem co to jest "banonwe drzewo" choc podejrzewam to jakis nacpany wytwor.

          Ale ja nie o tym.
          Nastepnym razem to bym proponowal zakupic cos takiego bo ten teges pilka reczna to troche nie bardzo:
          www.bunnings.com.au/dewalt-18v-li-ion-cordless-reciprocating-saw-skin-only_p6260259
          No i wiesz, ta zazdrosc Luizy ogrodu... to wiesz, taka dosc prostacka... Ty masz fajny ogrod ale mysle ze moglabys duuuuzo sie nauczyc od Luizy. No nie tylko agrykultury.... tylko tego drugiego tez co sie pisze bez "agry"...
    • maria421 Re: O pierdułach - Odc. 466 04.05.21, 12:28
      Dopiero dzisiaj wrocilam, corka czuje sie lepiej, na szczescie tym razem nie bylo to zapalenie nerwu przedsionkowego (z czyms takim wyladawala w 2010 na tydzien w szpitalu), tylko zwykle zaburzenia blednika. Niegrozne, nie szkodliwe tak dla matki jak i dla plodu, ale strasznie uciazliwe.

      Pogoda fatalna, jest wichura, zimno, deszcz pada.

      Milego dnia :-)
      • roseanne Re: O pierdułach - Odc. 466 04.05.21, 14:59
        Dobrze Mario, ze w miare nie groznie

        Luiza, jak zwykle odwalila robote wartosci tygodniowej w jeden wieczor - ty to masz rozped!

        Filmik o cieciu bananow interesujacy, uwaga- wiecej pokazania rak i rosliny, niz sylwetki?


        a w oplotkach zmian niewiele, chlodne niskie nascie, duzo chmur, troche wody

        wczoraj Bruno rece zalamal, ze jest gorzej, niz jak bylam ostatnio z pol roku temu - za duzo chodze, za malo rozciagam... wiec sie dzis ledwo ruszam po sesji fizjo

        obwachiwanie i obmacywanie w sprawie lazienki trwa - wiekszosc zrodel podaje, ze 20-25k + podatek to srednia, chyba trzeba bedzie uszy polozyc i przelknac ta zabe.

        Lazienka remontu potrzebuje, glownie dla mojej wygody , ten wypadek dwa lata temu , co mi uszkodzil kolano duzo pozmienial w codziennosci...


        jutro w koncu moze szczepionka
        • luiza-w-ogrodzie Re: O pierdułach - Odc. 466 04.05.21, 23:59
          roseanne napisała:

          > Luiza, jak zwykle odwalila robote wartosci tygodniowej w jeden wieczor - ty to masz rozped!

          To nie był wieczór, tylko cały dzień - od siódmej rano, bo wtedy budzą mnie budowlańcy zza płotu...

          > Filmik o cieciu bananow interesujacy, uwaga- wiecej pokazania rak i rosliny, niz sylwetki?

          Filmik? U siebie posadziłam karłowate odmiany bananów (karłowata roślina, nie owoce) tak że kiście bananów ścinam stojąc na ziemi a cała trzymetrowa roślina jest łatwa do ścięcia, zazwyczaj używam ręcznej piłki.

          > a w oplotkach zmian niewiele, chlodne niskie nascie, duzo chmur, troche wody

          Tak jak u mnie, tyle że raczej wysokie naście- dzisiaj do 17 stopni. To ta pora roku gdy forumowa pogoda na świecie się ujednolica 🙂

          > wczoraj Bruno rece zalamal, ze jest gorzej, niz jak bylam ostatnio z pol roku temu - za duzo chodze, za malo rozciagam... wiec sie dzis ledwo ruszam po sesji fizjo

          Ciesz się że możesz chodzić, do tego fizjo i będziesz jak nowa!

          > obwachiwanie i obmacywanie w sprawie lazienki trwa - wiekszosc zrodel podaje, ze 20-25k + podatek to srednia, chyba trzeba bedzie uszy polozyc i przelknac ta zabe.

          Zależy co robisz. Planujesz przekładać rury czy tylko zmienić kafelki, porcelanę i armaturę? U mnie wszystko było na maksa, przestawianie rur wodnych na inną ścianę a rury kanalizacyjnej w przeciwny kąt łazienki oraz podłączenie osobnej rury do zbiornika deszczówki (na spłukiwanie toalety).

          > Lazienka remontu potrzebuje, glownie dla mojej wygody , ten wypadek dwa lata temu , co mi uszkodzil kolano duzo pozmienial w codziennosci..

          Dobrze myślisz, łazienka powinna być wygodna i bezpieczna.

          Luiza-w-Ogrodzie

          Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
            • luiza-w-ogrodzie Re: O pierdułach - Odc. 466 05.05.21, 00:18
              roseanne napisała:

              > Łazienka totalna wymiana, wszystkiego, z przestawianiem kibelka z umywalka...

              Łączę się z Tobą w bólu i trzymam kciuki za powodzenie. Najcięższy etap to wypatroszenie łazienki bo wtedy jest najgorszy kurz i hałas. Daj zdjęcia przed i po!

              Luiza-w-Ogrodzie
              Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
        • kan_z_oz Re: O pierdułach - Odc. 466 05.05.21, 11:00
          Jak widze 'filmik' spowodawal zgrzyty. Sylewtka, wysokosc. Moze drogie panie wsadzicie swoje filmiki bo ja lubie ogladac. Probowal naklonic pana meza aby filowal horyzontalnie prace oraz mniej mnie odziana w grube i roboczo ubrudzone bananwcami ubranie.
          Bananow Luizy nidgy nie widzialalam. Podobnie jak nie widzialam plantacji trustawek oprocz sciany z 20-toma doniczkami. Sa gdzies.
          • kan_z_oz Re: O pierdułach - Odc. 466 05.05.21, 11:44
            Czekam na filmy z Luizy dzialki. Musze obejrzec plony tych 3 metrowych bananow.
            Musi byc ciekawe dla Eupropy oraz calej ludznosci bez pojecia. ja sie smieje...farma truskawek...hahhaa.
            Banowow...hahahah
            Rozumiem biznes sprzedawania gowna niawnym. Sprzedawania lodu Iunutom oraz piasku na Saharze. Czy ja musze z tym sobie radzic oraz kiwac tak.
            Nope, Kan nie musi nic. Dawaj zdjecia tych truskawek oraz babanowcow. Nie jestes w stanie wiele wyroprodukowac bo ich nie ma. Wklej zdjecia motylka.
    • luiza-w-ogrodzie Deszczowa środa 05.05.21, 14:25
      Popaduje, siąpi lub leje na przemian, jest mokro ale robi się coraz cieplej. Znowu oddaję się domowym zajęciom co i dobrze, bo zaniedbałam dom zajmując się ogrodem. Z wczorajszego robienia szamponu zostało mi ćwierć wiaderka bokashi odpadów, stoją w kuchni i fermentują. Wstawiłam zdjęcie pokrojonych limonek kaffir, mają skórkę jak ropuchy :)

      Zapowiada się nie trzydniówka, tylko czterodniówka, deszcze mają trwać do piątku. Szczególnie jutro ma solidnie lać co jest mi nie na rękę bo chcę pojechać za góry sprawdzić sytuację przed weekendowym grzybobraniem. No trudno, będę jechać powoli a do lasu wezmę gumowce i nieprzemakalny płaszcz.

      Rano słuchałam godzinnego webinaru, pierwszego z serii zorganizowanej przez moja gminę na temat używania mediów społecznościowych do promowania biznesu. Będą jeszcze dwa w następne dwie środy. Zawsze się czegoś nauczę.

      Dostałam email że za dwa tygodnie mogę się zapisać na szczepienie przeciwko COVID. Mają być wtedy dostarczone do lokalnych przychodni dawki szczepionki i zostanie otwarte wielkie centrum szczepień na terenach olimpijskich, czyli kilkanaście minut jazdy ode mnie.

      No ale to jest przyszłość, tymczasem po południu pojechałam do sklepu kupić dwa duże kubły do śmieci z wahadłowymi pokrywkami oraz słoik masła fistaszkowego żeby skonstruować pułapki na szczury. W tym roku jest ich plaga, najgorzej jest na fermach w głębi lądu (bliżej Sydney marcowe deszcze i powodzie potopiły większość gryzoni). U mnie na razie szczury zeżarły ćwierć sadzonek kapusty i brokułów, wszystkie słodkie ziemniaki z jednej grzędy a teraz wzięły się za mandarynki.

      Jutro rano sprawdzę czy pułapka działa a teraz odpływam w stronę łazienki. Dobranoc wszystkim!

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
        • jutka1 Re: Deszczowa środa 06.05.21, 00:45
          roseanne napisała:

          > zostalam dziabnieta
          **********

          A to congrats :-)

          Mnie ostatnio przysłali sms/e-mail, że zmieniają mi datę szczepienia. Najpierw szlag mnie trafił, ale zobaczyłam, że przyspieszyli drugą dawke o 3 dni. I fajnie.
    • jutka1 Czwartek - trochę słońca po wieczornej burzy 06.05.21, 12:33
      Pogoda jak w tytule, rano było 5 C (odczuwalne 0 C), teraz 10 C (odcz. 6 C). Brrr.

      Przedpołudnie spędziłam na nadrabianiu biurokratycznych zaległości: zeskanowałam ostatnie po-powodziowe faktury i wysłałam do ubezpieczyciela, wysłałam wypowiedzenie umowy do jednej firmy. Przygotowałam fetę a la Rose - teraz sie piecze. I na nic więcej chyba nie mam już ochoty ani siły. Wystarczy na dzisiaj. Tym bardziej, że spałam tylko 5 godzin i jestem zmęczona.

      Miałam pójść do kontenerów recyklingowych, ale pójdę jutro. Zakupów też żadnych nie zamawiałam w sklepiku, miały być zielone szparagi, ale ceny są jakieś z księżyca, więc poczekam, aż się sezon trochę rozwinie.
      W ogóle nie wiem jak u Was, ale w PL ceny żywności poszybowały. Tłumaczą się zimną wiosną. Plus oczywiście wzrostem cen ropy i elektryczności. Nie wiem, jak biedni emeryci żyją. :-(

      Miłej reszty dnia
    • luiza-w-ogrodzie Pracowity piatek a weekend jeszcze bardziej 07.05.21, 08:04
      Odwiozlam kroliki na przechowanie, bo wyjezdzam na caly weekend na grzyby. Deszcz przeszedl, weekend ma byc cieply i sloneczny, grzyby sa, bedzie ekstra. Rano poszlam na joge, potem na duze zakupy zeby miec z czego zrobic lunch dla kilkudziesieciu osob, ktore przyjada na grzybobrania. Zdjecia z poprzednich grzybobran w zalaczeniu ;)

      Zaraz zaczne przygotowywac polprodukty, spakuje samochod, przespie sie i jutro o wpol do siodmej wyjade w dwugodzinna trase. Po drodze wpadne do piekarni odebrac zamowione dzisiaj 9 bochenkow chleba, trzy ciasta z rabarbarem i kruszonka (na niedzielne grzybobranie, bo to Dzien Matki) oraz zapiekanki w ciescie francuskim - upieczone do zjedzenia na drugie sniadanie i surowe do zamrozenia, zeby miec w domu na pozniej. Odbiore tez z domu Buszmena, ktory bedzie mi pomagal (miesiac temu nadwerezyl sobie kolano wiec nici z weekendowego lazenia po kanionach).

      Zostane u niego na noc, w niedziele mam drugie grzybobranie i wieczorem wroce do domu. Z zapasem grzybow, mam nadzieje :)

      No to zabieram sie do roboty, zyczac Wam spokojnego i przyjemnego weekendu

      Luiza-w-Ogrodzie
      Forum AUSTRALIA
          • jutka1 Re: Rydzów było niewiele ale maślaków setki! 08.05.21, 10:06
            luiza-w-ogrodzie napisała:

            > No i zapeszyłaś, bo rydzów było niewiele, za to setki bardzo oslizgłych
            > po deszczu maślaków. Zobaczę co znajdę jutro.
            **********

            Sorry... :-)))

            A maślaków nie znoszę, właśnie za tę "oślizgłość". Tak samo zreszta, jak nie lubię borowików, bo też są oślizgłe.
            Moje ulubione to rydze, smardze, kozaki, podgrzybki, kurki, i shitake. :-) Z hodowlanych: boczniaki.
            • luiza-w-ogrodzie Re: Rydzów było niewiele ale maślaków setki! 08.05.21, 10:29
              jutka1 napisała:

              > Sorry... :-)))

              No, żeby mi to było ostatni raz!

              > A maślaków nie znoszę, właśnie za tę "oślizgłość". Tak samo zreszta, jak nie lubię borowików, bo też są oślizgłe.
              > Moje ulubione to rydze, smardze, kozaki, podgrzybki, kurki, i shitake. :-) Z hodowlanych: boczniaki.

              Te wszystkie grzyby których nie lubisz ja susze bo są bardzo aromatyczne. Dzięki temu sa wspaniałe w zupach, sosach albo przerobione na grzybowy "pasztet" lub nadzienie do pierogów. Rydze są trochę nudne...

              Luiza-w-Ogrodzie

              Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
              • jutka1 Re: Rydzów było niewiele ale maślaków setki! 08.05.21, 11:11
                luiza-w-ogrodzie napisała:

                > jutka1 napisała:
                >
                > > Sorry... :-)))
                >
                > No, żeby mi to było ostatni raz!
                **********
                Heheheheheeee... :-D


                > Te wszystkie grzyby których nie lubisz ja susze bo są bardzo aromatyczne. Dzięki
                > temu sa wspaniałe w zupach, sosach albo przerobione na grzybowy "pasztet" lub
                > nadzienie do pierogów.
                *********
                W tym problem, że nawet ususzone, potem po namoczeniu tę "oślizgłość" zachowują.


                > Rydze są trochę nudne...
                **********

                Eeeee tam!
                A kiszone rydze próbowałaś? www.przyslijprzepis.pl/przepis/kiszone-rydze
    • jutka1 TGIF 07.05.21, 10:14
      O... Znowu piątek. :-)

      W nocy i rano padał deszcz, teraz odpuścił. Jest chłodno, szaro i ciemno. :-/

      Mam niechcieja.
      • xurek Re: TGIF 07.05.21, 21:35
        dokonalam wpisu i mi go zezralo. no to jeszcze raz:

        pogoda sie poprawia, wrocilam wlasnie z ogrodowej hustawki. zrobilam, co bylo dzisiaj do zrobienia, dokonalam zakupow i to by bylo na tyle.

        wczoraj zrobilam na lunch miche szalotu i nikt oprocz mnie nie chce go jesc, wiec byl wczoraj na lunch i na kolacje, dzisiaj na lunch i na kolacje i mam go jeszcze jutro na lunch. troche monotonne, ale ja bardzo lubie szalot, wiec zaoszczedzil mi pracy. ci, co go nie chcieli jesc zywili sie chlebem, nugettsami i kebabem :).

        smutek jakis taki mnie ogarnal i nie odpuszcza. siwat zmienia sie galupujaco i nieodwracalnie w zupelnie "nie moim" kierunku. wiem, ze nie ma co walczyc z wiatrakami i trzeba sobie w nim znalezc jakies znosne miejsce, ale ani to latwe, ani przyjemne.

        w ramach "nauki nowego" postanowilam zrobic jutro dewolaja. po raz pierwszy w zyciu, mimo podeszlego wieku. ogladnelam kilka filmikow, skonsulstowalam z mama, ktora namieszala mi w glowie jakims dewolajem z koscia i jutro przystapie do wcielenia nowo nabytej wiedzy w zycie. zaraportuje, co z tego wyszko. bedzie z ziemniaczkami z piekarnika i zielonymi szparagami.

        teraz zapodam sobie wieczornego drinka przy swiecach i pojde spac.
        • roseanne Re: TGIF 07.05.21, 22:00
          Dobry devolai jest super smaczny, robie, ale rzadko
          Grunt to dpowiednio mocno zwinac i zeiazac, a reszte juz pojdzie

          Slonce dzis , nawet w krotkim rekawku pochodzilam troszke.
          Zakupilam troche ziol, jarmuz, czerwona cebulke do posadzenia

          Popstrykalam troche zdjec , jako wskazowka fo na dzien matki bym mogla ewentualnie chciac

          Ciagle trwaja ustalenia i konferencje- obiad robiony przez mlodziez w domu, czy delivery

          Ramie wciaz boli dtugi dzien po szczepieniu, ale poza dodatkowo jeszcze zmeczeniem wszystko gra

          W sumie na drinka mam ochote, ale zupelnie brak pomyslu co
          • xurek Re: TGIF 07.05.21, 22:14
            ja mam zmrozony do -17 likier z wisni, zmieszam z woda mineralna z lodowki i dodam kostki lodu. zapodam w waskiej szklance przypominajacej fiolke, ktora zakupilam w Marrakesch. Ma piekny kolor, jest lekko slodki i ma idealna dawke procentow :).
          • xurek Re: TGIF 07.05.21, 22:28
            slatka z ziemniakow z marchewka selerem jajkiem cebula ogirkami kiszonymi i majonezem. znana chyba w calej srodkowej europie w roznych wariantach pod roznymi nazwami. to jest nazwa i jeden z wariantow slaskich. mozna dodac skwarki badz anchovis.
    • jutka1 Sobota, słońce ale ciagle chłodno 08.05.21, 08:45
      Pogoda jak w tytule, ma być 12 C. Podobno od jutra temperatury mają skoczyć do ponad 20 C - zobaczymy.

      Plany na weekend minimalne. Książka, radio, nawet bez gotowania, bo mam pieczona fetę na 2 obiady, i ingrediencje na zimne kolacje. Jedyne, co muszę, to dać polecenie przelewów za kilka rachunków.

      Jednym słowem - spokojnie. Czego i Wam życzę (c) m.k. :-)
      • xurek Re: Sobota, słońce ale ciagle chłodno 08.05.21, 14:13
        podoga coraz ladniejsza. cieplo i slonecznie. wypralam trzy pralki prania, zrobilam male zakupy (zapomnialam bulki tartej do moich planowanych dwolajow), kupilam chyba ostatnie w tym sezonie tulipany z przeceny i skoro juz bylam we wsi i pogoda tak dopisuje to kupilam u miejscowego rzeznika na jutro zeberka na grila.

        cos mnie nosi i jakos mi tak niespokojnie i nieswojo. przebralam sie juz dzisiaj 3 razy i zmienilam 2 razy kolczyki. I nic nie pomoglo :).
        • roseanne Re: Sobota, słońce ale ciagle chłodno 08.05.21, 16:14
          Tu słońce się przepala przez chmury. Prognozy twierdzą, że właśnie pada deszcz.
          Wyszarpalam z grządki kwiatkowej masę rudbekii(echinacea) /jeżówki purpurowej
          Wysiewa się to jak chwast i zaczęło przytłaczać wszystko.

          Mamy Green alley, więc powsadzałam wszystko w puste miejsca. Kwiatek sam w sobie ładny i pszczoły go bardzo lubią... Niech się tam wysiewa

          Przesadziłam złośliwa konwalie, co woli się przebijać przez cementowy parking, niż rosnąć na grzadce


          Ziółka w oczekiwaniu na dostarczenie worków z ziemią i posadzenie na balkonie
          • xurek Re: Sobota, słońce ale ciagle chłodno 08.05.21, 20:54
            patrz, a moja echinacea za kazdym razem zdycha :(. I konwalii tez nie potrafie wychodowac, tez zdychaja, chociaz ponoc maja rosnac dobrze w tych samych miejscach co czosnek niedzwiedzi a jednak nie: czosnek sie rozrasta, a konwalie zdychaja. Ziol wiekszosc przetrwala z tamtego roku, doszadzilam tylko pietruszke i bazylie. czy Ty musisz sadzic co roku nowe?

            Kolacja wyszla zadowalajaco. Szparagi tym razem jak trzeba, smaczne i al dente, ziemniaki tez wyszly bardzo dobre. Dewolaje sie absolutnie udaly, maselko wyplynelo przy rozkrojeniu jak trzeba, byly z zewnatrz chrupiace a wewnatrz soczyte. Ale przepis na ktory sie zdecydowalam, czyli maslo z dodatkiem czosnku i pietruszki mi osobiscie nie podchodzi. Nastepnym razem bedzie maslo czyste, bez zadnych dodatkow.

            Wyjasnilam S co to za przepis (chyba jeszcze nigdy nie jadl) po czym uslyszalam, ze dobre, ale dlaczego nadalismy jedzeniu taka "weird" nazwe, czyli "devil lie" :) :) :)
          • luiza-w-ogrodzie Re: Sobota, słońce ale ciagle chłodno 09.05.21, 12:33
            roseanne napisała:

            > Tu słońce się przepala przez chmury. Prognozy twierdzą, że właśnie pada deszcz.
            > Wyszarpalam z grządki kwiatkowej masę rudbekii(echinacea) /jeżówki purpurowej. Wysiewa się to jak chwast i zaczęło przytłaczać wszystko.
            >
            > Mamy Green alley, więc powsadzałam wszystko w puste miejsca. Kwiatek sam w sobie ładny i pszczoły go bardzo lubią... Niech się tam wysiewa

            Rose, rudbekia to nie jezowka, ale faktycznie ksztalt kwiatu jest podobny i pszczol na nich jest mnostwo! Przypomnialas mi ze moja Mama tez sadzila rudbekie a mysmy z siostra lapaly na niej pszczoly :)

            Dwie odmiany rudbekii: Rudbeckia hirta (black-eyed Susan) i R. triloba (brown-eyed Susan).
            Jezowka to Echinacea purpurea. Obie rosliny pochodza z Ameryki Polnocnej.
    • xurek niedziela, miejscowy Dzien Matki 09.05.21, 10:41
      Wstalam, przeciagnelam sie, wypilam kawe na hustawce w ogrodku, zrobilam przy okazji kilka zdjec, zamarynowalam zeberka, zrobilam sobie druga kawe i z owa siedze przed compem i sledze co sie dzieje w socjanych mediach.

      Dostalam juz co najmniej 10 Matkowych zyczen, albo od jakis instytucji, ktorych Matka nie jestem albo nawet od znajomych, ktorych Matka rowniez nie jestem :). Zupenie nie rozumiem tego nowego zwyczaju.

      Jedyne stworzenie, ktoremu matkuje, jeszcze spi a jak wstanie to istnieje duze prawdopodobienstwo, ze o Dniu Matki nie bedzie pamietal. A ja mu nie bede przypominac, bo takie "wymuszone swietowanie" jest rownie bez sensu co te w/w zyczenia. No ale moze cud sie zdarzy i wtedy bedzie mi milo.

      Mam troche administracji do ograniecia i strasznego niechcieja, zobaczymy wiec, kto zwyciezy.

      Roslinnosc ruszyla pelna para, co bardzo cieszy. Lubie te pierwsze momenty pichcenia ze swiezymi ziolami z ogrodu a nie ze sklepu. Mysle, ze sie specjanie nie roznia w smaku, ale ta swiadomosc, ze to z wlasnego ogrodu zdecydowanie poprawia jakosc potraw :). Dzisiaj na lunch bedzie lekko zmodyfikowana feta a la Rose.

      Wklejam ogrodowe zdjecia z dzis: ogrod kwiatowy stworzony przez S. na podobienstwo Montreux, ktory powoli zaczyna nabierac koloru i piekna, glowny zielnik, sczypior - samosiejka rosnacy niesamowicie, ostanie tulipany i pierwsza piwonia.
      • jutka1 Re: niedziela, miejscowy Dzien Matki 09.05.21, 11:41
        Super zdjęcia super roślin. Widać, że jesteście na południe ode mnie - u mnie jeszcze tak nie kwitnie.

        Pogoda na świecie: słonecznie i cieplej. Też wyjdę do ogrodu.

        Nie mam żadnych zobowiązań biurokratyczno-administracyjnych, co mnie cieszy, resztę rachunków mogę popłacić jutro, i dzisiaj nic nie muszę. W ramach tego "nicniemuszenia" posiedzę w ogrodzie, poczytam, pogapię się na ogród.

        Miłej (reszty) niedzieli :-)
      • luiza-w-ogrodzie Xurku, alez pieknie i kolorowo u Ciebie! 09.05.21, 12:36
        xurek napisała:

        > Wklejam ogrodowe zdjecia z dzis: ogrod kwiatowy stworzony przez S. na podobienstwo Montreux, ktory powoli zaczyna nabierac koloru i piekna, glowny zielnik, sczypior - samosiejka rosnacy niesamowicie, ostanie tulipany i pierwsza piwonia.

        Alez pieknie i kolorowo u Ciebie! Zazdroszcze biskupich serc i piwonii, czasem chcialabym miec dwa ogrody - obecny i gdzies w gorach drugi po to zebym mogla tam sadzic kwiaty zimnych klimatow, w tym te dwa wspomniane wyzej, kwiaty pamietane z ogrodow mojego dziecinstwa.

        Luiza-w-Ogrodzie
        Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
    • luiza-w-ogrodzie Melduje ze grzyby byly! 09.05.21, 13:49
      Melduje ze grzyby byly! Glownie maslaki, ale zebralam tez niezle rydze i bede je kisic.

      Podpieram sie nosem po dwoch dniach lazenia po lesie, karmienia i gadania z grupami ludzi. Ale psychicznie jak zwykle dostalam kopa pozytywnej energii ludzi od, ktorzy doceniaja to co robie. Dzisiejsza grupa byla ekstra, duzo mlodych osob, najlepiej zapamietalam czteroosobowa rodzine przyznajaca sie do polskich korzeni, Rumunke z dwiema coreczkami oraz bardzo entuzjastyczne malzenstwo (Polka i Australijczyk, ktory w Polsce mieszkal kilka lat jako nastolatek bo jego ojciec tam pracowal) z ktorym rozmawialismy o ogrodach, polskich potrawach itp. Juz sie namawiamy na nauke lowienia ryb :)

      Zaraz spadam wytrysnac na netach a Wam zostawiam kilka zdjec. Dobranoc!

      Luiza-w-Ogrodzie

      Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
      • xurek Re: Melduje ze grzyby byly! 09.05.21, 17:49
        maslaki to moje ulubione grzyby. uwielbiam. las tez bardzo nastrojowy.

        ja oczywiscie nic nie zrobilam. Mlody wbrew moim proroctwom zlozyl zyczenia i sprezentowal dipladenie do mojej nowej grzadki po czym przegadalismy przy kawie i goracej czekoladzie chyba z 3 godziny. A teraz powoli czas zabrac sie za grila.
        • roseanne Re: Melduje ze grzyby byly! 09.05.21, 19:06
          No proszę, jak milo

          Mała robi obiad i pomogła z sasiadka ziemię i mulch przytransportowac

          Młody przyniósł mi moje ulubione kwiatki do posadzenia-bratki i snieguliczke

          Spędziłam ponad 2godziny paprajac się w ziemi.
          Moje paznokcie są połamane na niemozliwa ilość warstw


          Produkty na plantery- jak się to tłumaczy? Aranżacje kwiatowe.i efekt koncowy
                • luiza-w-ogrodzie Malowana paleta 10.05.21, 07:57
                  xurek napisała:

                  > ale fajnie pomalowana, tak "nierowno", podoba mi sie. zapamietam sobie pomysl,
                  kto wie czy sie kiedys na cos nie przyda.

                  Żeby osiągnąć ten efekt trzeba cienko i niechlujnie pomalować powierzchnię wałkiem, poczekać chwilę aż obeschnie i przetrzeć szmatą. Albo można od razu przecierać szmatą spryskaną farbą.

                  U nas kilkanaście lat temu była moda na tzw. "shabby chic" i moja kumpela zarabiała pacykując w ten sposób meble, stąd znam tę technikę.

                  Luiza-w-Ogrodzie

                  Despite all our accomplishments we owe our existence to a six-inch layer of topsoil and the fact it rains.
    • jutka1 Słoneczny i wietrzny poniedziałek 10.05.21, 11:18
      Świeci slońce, jest ciepło, ale wieje silny wiatr - i siedzenia w ogrodzie niestety do przyjemności nie mogę zaliczyć, Głowę urywa.

      Dzisiaj dolce far niente, dopiero jutro będę musiała pojechać "do miasta" załatwić kilka spraw.

      Rose, super wiosnę zrobilaś roślinami.
      Luizo, piękne grzyby. Daj znać, jak wyszły kiszone rydze.
      Xurku, też Twoje ogrodowe rośliny podziwiam.

      Dojadam dzisiaj resztki fety a la Rose, czytam, słucham muzyki.

      Miłego dnia Wam życzę :-)
      • roseanne Re: Słoneczny i wietrzny poniedziałek 10.05.21, 17:53
        jest majowo, cieplo ,slonecznie ale wietrznie tez

        wiewiory ryja absolutnie wszytko, nawet puste pojemniki, gdzie ziemia tylko przygotowana, by sie nagrzala przed sadzeniem pomidorow itp

        sasiadztwo sadzi, sieje, ogradza, podlewa, podsypuje i szalenstwo hodowania czegokolwiek narasta

        moj dzien matki tez byl bardzo mily.
      • xurek Re: Słoneczny i wietrzny poniedziałek 10.05.21, 21:58
        tutaj pogoda byla taka sobie, znacznie chlodniej niz wczoraj. jutro i w srode ma padac. Od czwartku mam dlugi weekend, ale nigdzie sie nie wybieram, z racji niezachecajacej prognozy pogody na poludniu Szwajcarii.

        bylam dzisiaj w szpitalu na badaniu i dostalam zadanie spisywania wszystkiego co jem i pije: o ktorej godzinie, jaka ilosc w gramach i sklad. jak juz sie tym zajelam to policzylam przy okazji kalorie. to dopiero pierwszy dzien, wiec nie wiem, czy schemat sie bedzie powtarzal, ale mam zaiste dziwne przyzwyczajenia zywieniowe: nie jem do 12-tej, potem miedzy 12 a 18 jem co 1.5 godziny, potem glod znowu mija. picie dokladnie na odwrot: z 2 litrow, ktore dzisiaj wypilam litr wykonczylam przed 10-ta a nastepna duza porcja byla po 18-tej. W sumie zjadlam kilogram jedzenia, ktory mial 1'600 kalorii. bardzo ciekawy eksperyment.
        • roseanne Re: Słoneczny i wietrzny poniedziałek 10.05.21, 23:51
          Interesujący eksperyment

          Kiedyś miałam apke yazo, która podliczala kalorie, podział na białka, węglowodany, tłuszcze,
          był też Water tracker.
          Ale z czasem unowocześnianie przerosło formę, zanikła możliwość wpisywania własnych przepisów
          Dołożona została wielka paka produktów konkretnych producentów. Się zawzięłam i zlikwidowalam

          Nie było sumowania gramów :)


          Pamiętam, że miałam wielki kłopot z ustawieniem, bo mam zalecenia niskobiałkowe
          • jutka1 Re: Słoneczny i wietrzny poniedziałek 11.05.21, 00:25
            Eksperyment zaiste ciekawy. :-)

            Moje zwyczaje żywieniowe wprawiłyby każdego dietetyka w osłupienie.
            Mam ciągi "jem zdrwowo i regularnie", mam też ciągi "jem jakkolwiek i cokolwiek". Dobrze, że smalec na chlebie zarzuciłam ze dwa lata temu, hahaha. :-)

            Jedyne, że prawie codziennie jem kiszonki domowej roboty. Ukłon w strone moich jelit i mózgu, ale też lubię je po prostu.

            A jutro, w ramach utylizacji zawartości lodówki i spiżarni, zrobię zupę-krem na porach, ziemniakach i czosnku. Z ziołami i grzankami z podczerstwiałego chleba, i z jogurtem greckim.
    • jutka1 Wtorek, 26 stopni i słońce :-))) 11.05.21, 09:41
      Pogoda jak w tytule. Pierwszy raz pojadę "do miasta" bez płaszcza ani kurtki. :-)

      W planie bankomat, kilka sklepów (włącznie z zakupem doniczek do przesadzenia roślin domowych, ziemi i patyczków z nawozem). Niekcemalemuszem. Maska i dwie pary rękawiczek już przygotowane.

      Po powrocie pójdę do ogrodu, bo wiatr zelżał.

      Miłego dnia :-)
    • luiza-w-ogrodzie Poniedzialek, Dzien Matki i Corki 11.05.21, 11:13
      Dzien Matki byl w niedziele, ale poniewaz wtedy pracowalam, corka wziela wolne w poniedzialek i zabrala mnie na lunch do knajpki nad rzeka Parramatta. Jak zwykle znalazla spokojne miejsce ze swietnym jedzeniem a do tego z widokiem na wode. Bylo bardzo cieplo, wiec rozkoszowalysmy sie pogoda i rozmawialysmy. Bardzo lubie dyskusje z nia, to taka inteligentna mloda kobieta z ciekawym doswiadczeniem zyciowym, zupelnie innym od mojego <3

      Potem zeszlysmy w dol do przystani promowej, gdzie wsiadla na Rivercata i siedzac na dziobie poplynelam do przystanku odleglego o dwie stacje kolejowe od mojej. Przesiadlam sie na pociag i po dojechaniu do na miejsce przeszlam sie powolutku przez park. Corka wrocila do domu zeby wysylac podania o prace. Pod koniec czerwca konczy sie jej kontrakt a dopoki firma nie rozpisze budzetu, nie wiedza czy beda mogli ja zatrudniac (a ona uwielbia te prace). Trzymam kciuki za powodzenie.

      A dzisiaj zrobilo sie szaro, chlodno, przekropnie, mialam ogolnego niechcieja, tylko po kuchni sie troche pokrecilam a wiekszosc czasu spedzilam na administracji oraz ogladajac "Why Women Kill", swietny serial w stylu czarnej komedii tego samego autora ktory napisal "Desperate Housewives".

      Zaraz loguje sie na Zoomowe zebranie grupy z ogrodowego projektu, bo musimy podsumowac odzew od zwiedzajacych oraz zadecydowac rozdzielenie zyskow w postaci grantow dla ogrodow szkolnych i spolecznosciowych.

      Zycze Wam pieknego wiosennego poranka albo popoludnia

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • jutka1 Re: Poniedzialek, Dzien Matki i Corki 11.05.21, 12:06
        Twój poniedziałek brzmi super, Luizo. Zazdroszczę - w w pozytywnym sensie.

        Ja już mam za sobą wyprawę "do miasta". W sklepie ogrodniczo-majsterkowiczowskim kupiłam 3 piękne kremowe donice z podstawkami, ziemię i "groszek" na dno doniczek (keramzyt sie toto nazywa), pałeczki z nawozem, plus farbę konserwującą do płotu, pędzle, i jakieś tam jeszcze drobiazgi. Sporo wydałam, ale zdziwienia nie było.
        W sklepie mięsnym zawołał do mnie szponder (brisket :-D), i nabyłam kawałek, plus szyję indyka, więc zamiast kremu z pora i ziemniaków będzie rosół. Chyba o coś się mój organismus dopomina, bo bardzo głośno ten szponder wołał. :-)
        Inne zakupy też popełniłam, i teraz czuję zmęczenie tą całą wyprawą - oprócz maski i rękawic (a do tego w upale), to ja w ogóle nie lubię robić zakupów w sklepach.

        Teraz chyba się oddalę do ogrodu.
        • roseanne Re: Poniedzialek, Dzien Matki i Corki 11.05.21, 17:07
          Poranek był szary, miało padac...
          Jest słonecznie i wysokie naście
          Posadziłam odporniejsze zioła w skrzynki.
          Ciagle czekam z bazylią i pomidorami.

          Przesadziłam też mojego antycznego aloesa, z 7lat, może nawet 9? Bardzo trudna operacja, bo góra szeroki i ciężki..
          Zdziwiłam się, jak mało mi się uszkodził w trakcie
          • luiza-w-ogrodzie Aloes 13.05.21, 11:59
            roseanne napisała:

            > Przesadziłam też mojego antycznego aloesa, z 7lat, może nawet 9? Bardzo trudna operacja, bo góra szeroki i ciężki.. Zdziwiłam się, jak mało mi się uszkodził w trakcie

            Wielki, rzeczywiscie, ja bym go podzielila na 2 albo trzy, szybko wypuszczaja mlode przyrosty i wypelniaja doniczki.

            Luiza-w-Ogrodzie
            Forum AUSTRALIA
    • luiza-w-ogrodzie Sroda sloneczna ale coraz chlodniej 12.05.21, 11:44
      Bylo dzisiaj ladnie i cieplo dopoki bylo slonce ale od kilku dni jak tylko zachodzi, zaraz sie ochladza. Wpadlam do permakulturowego kolegi obejrzec jego ogrod i im dluzej siedzialam tym bylo mi zimniej.

      Od piatku bedzie coraz chlodniej, z nocnymi temperaturami w niedziele i poniedzialek tylko do 4 stopni. Trzeba bedzie przyniesc drewno do kominka i zainaugurowac sezon grzewczy.

      Corka wlasnie pisala ze w odpowiedzi na poniedzialkowe podanie o prace dostala zaproszenie na rozmowe w przyszlym tygodniu, trzymam kciuki! Wpadnie jutro i posiedzi do piatkowego wieczoru to pogadamy. Moze pojdziemy do kina. Na cos trzeba wydac te rzadowe kupony :) Ostrze sobie zeby na wieczorny pokaz swiatel w chinskich ogrodach, ktory zacznie sie od lipca, jestem na liscie wczesniejszych zakupow biletow.

      Poza tym wysterylizowalam kilka sloikow na kiszenie czerwonej kapusty z jablkami, jutro sie za to wezme. Zaprawie tez wreszcie guawy i zaczne robic konfitury rozane, w koncu trzeba oproznic zamrazalnik... Za zakretem ulicy wielki ambrowiec zascielil chodnik liscmi, u sasiadki tez lezy ich ladny dywanik, razem z tym co u mnie spadlo bedzie kilkanascie workow lisci na nastawienie nowego kompostu. A i stary trzeba przerzucic. Czuje, ze jutro bedzie pracowity dzien...

      W piatek posieje wiecej warzyw korzeniowych. Mam w planie pielenie, wycinanie nadmiaru roslinnosci , ale luzik, nie ma co rekawow sobie wyrywac. W sobote bedzie impreza dla wlascicieli ogrodow na zakonczenie projektu ogrodowego.

      Pozdrawiam zdecydowanie jesiennie, podsylajac zdjecia z poprzedniego lisciobrania

      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • jutka1 Re: Sroda sloneczna ale coraz chlodniej 12.05.21, 13:53
        U mnie zaczęło się słonecznie, teraz już się chmurzy - zapowiadają deszcz, a nawet burze z gradem. :-/
        Jutro też ma padać, więc zaplanowane koszenie trawy poszlo sie paść.

        Odbyłam przed południem jedną wideokonferencję, potem kilka rozmów telefonicznych, teraz chyba mam już wolne. Włożyłam patyczki z nawozem do roślin doniczkowych, oprócz tych, które będę w weekend przesadzać do nowych doniczek. Teraz mam ochote na drzemkę, bo spałam tylko 5 godzin. Może sie uda sjestę zrobić.

        Miłej (reszty) środy.
        • roseanne Re: Sroda sloneczna ale coraz chlodniej 12.05.21, 15:07
          termin mwdyczny na 8 rano, wiec oczywiscie obudzilam sie kolo 5...

          wampirki odwiedzone, znaczy punkt pobran odwiedzony - caly cyrk

          zapisac sie trzeba przez internet, dostaje sie email, ktory trzena potwierdzic
          potem kolejka przed szpitalem ,by wejsc, umyc pod nadzorem lapki i zmienic maseczke
          potem jest weryfikacja emaila, czy na pewno sie mozna pojawic - tak juz nikt odleglosci nie trzymal...

          w punkcie pobrania pobudowane jednoosobowe klatki, ze scianami z pleksi. mialam wyznaczona godzine, byla jedna sosba przede mna

          mam nadzieje, ze zdaza w 10 dni dac wyniki, bo rodzinny bedzie dzwonil

          pulmonolog tez bedzie dzwonil :) - jak on ma ocenic stan moich dorg oddechowych przez telefon? :)


          przycielam sobie kilka galazek bzu od sasiadki

          kwiatki posadzone w niedziele nadal nie wykopane

          hugs everyone
      • xurek Re: Sroda sloneczna ale coraz chlodniej 12.05.21, 17:14
        dzien jak dotad wysoce udany.

        po wczorajszej panice spowodowanej wzrostem temperatury z 35.8 na 38.4 w ciagu 2 godzin (opanowanej dzieki poradom Forumowiczki, dzieki :)) dzien niespodziewanie produktywny.

        Zmarnowalam co prawda polowe na samoizolacje (musialam zalatwic "zastepstwo" na hotelikowe sniadania) oraz wzyte u lekarza, za to reszta poszla jak burza i udalo mi sie przed chwila wyslac ostania zaplanowana na dzis robote.

        Lekarz zrobil covidowy test, wyszedl negatywny, dostalam 6 testow do domu na wypadek taki jak dzisiaj - jezeli test domowy wyjdzie negatywny, to mam przeczekac 24 godziny w samoizolacji i zrobic jeszcze jeden. jezeli ten tez bedzie negatywny, to znaczy, ze mam zwykla grype, tak jak tym razem.

        Pogoda jest dooopiasta, zimno i pada, za to roslinnosc zdaje sie byc ta pogoda zachwycona: wszystko "rosnie w oczach", prawie jak w Montrealu :).

        Od jutra mam 4-dniowy urlopik, z ktorym nie wiadomo co zrobic, bo S dwa dni pracuje a w sobote wybiera sie do kumpla. Przy okazji wizyty w miescie nabylam wiec dwie identyczne koszmarnie brzydkie i przyciasne sukienki z calkiem fajnego materialu przecenione na 9 CHF kazda i mam zamiar w ten dlugi weekend przerobic je na jedna odpowiedniego rozmiaru i lepszej urody. Zrobie przy okazji dokumentacje i podziele sie z forumem.

        A teraz zmykam do kuchni przygotowac chili con carne na kolacje. Przy okazji spisywania wszystkiego co spozywam wyszlo mi dzisiaj, ze feta a la Rose w moim wydaniu ma ok. 100 kalorii na 100 g. a jedna jedyna mala pralinka Lindt & Sprüngli 80!!!! Dzieki Ci Boze, ze nie przepadam za slodyczami bo nie wiem, do czego to mogloby doprowadzic.
    • luiza-w-ogrodzie Jeszcze o grzybach 13.05.21, 12:13
      Po osiedleniu sie w Sydney zaczelam z polskimi znajomymi jezdzic na grzyby jesienia 1993 i wlasciwie co roku w marcu/kwietniu bylam w lasach sosnowych (z mala przerwa gdy urodzilam corke), ale nie moglam znalezc dobrego przewodnika po jadalnych (i niejadalnych) grzybach Australii.

      W tym roku, po 28 latach grzybobran, wreszcie dopadlam ksiazke swiezo wydana przez CSIRO (odpowiednnik PANu) i jest naprawde dobra. Ma czesc naukowa, potem wskazowki na co patrzec probujac rozpoznac gatunek, za nimi jest sekcja o grzybach jadalnych z opisami i fotografiami, przy kazdym gatunku jest rowniez lista podobnych grzybow niejadalnych i trujacych. A na koncu obledne przepisy na potrawy z grzybow, rowniez ze zdjeciami. Teraz mam co rekomendowac kazdej grupie, ktora biore na grzyby :) ludzie od lat sie mnie pytali czy moge cos polecic a ja do tego roku mowilam ze nie!

      Polecam ten przewodnik wszystkim angielskojezycznym, wiekszosc grzybow w nim opisanych to sa gatunki znane na polkuli polnocnej: rydze, maslaki, borowiki, szmaciaki, pieczarki...


      Luiza-w-Ogrodzie
      Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
      • roseanne Re: Jeszcze o grzybach 13.05.21, 14:45
        Poranek wielce sloneczny
        Zaczęłam od zmiatania śmieci z chodnika.
        Mamy serwis miejski, zbiórka odpadów spożywczych, które potem są mielone i kompostowane
        Nowa ekipa, są nie punktualni- nie o wyznaczona godzinę, lecz dzień tygodnia, rozrzucają pojemniki zamiast odstawić, resztki poniewierają się w okolicy.

        Przy naszym lokalnym dzikim zoo to tylko stolowka


        Dziś zauważyłam pierwsze wygrzebane bratki w pojemniku. Wsadziłam powrotnie, podlałam, opatykowalam, może się przyjmie...

        Planów na dziś jeszcze nie mam.
        Poranek pięknie słoneczny, ma być 20
    • jutka1 Sytuacje stresujące okołopowodziowe 13.05.21, 22:58
      Na początku maja mieliśmy tutaj wielki stres, bo nawałnice i szkwały wielkie i w krótkim czasie podniosły poziom wody w rowie za lipą prawie do poziomu wylania do ogrodu i domu. A w październiku 2020 były podtopienia, włącznie z wodą na parterze u mnie w domu, potem osuszanie, remonty, i generalna trauma. Nie dziwota, że nam z sąsiadami na początku maja skoczyło ciśnienie, tym bardziej, że długi weekend. Na szczęście społeczność lokalna mała, telefony do wójta, udrożnienie mostu, woda opadła.

      Wczoraj cały południowy Dolny Śląsk miał burze i nawałnice, i sytuacja w rowie stała się nawet gorsza niz na poczatku maja. A problem był taki, że to się działo w całym regionie, i woda z rzek np. Bystrzycy spływała w dół do nas. Nasz most był drożny, tylko ciągle przybywało z innych części województwa. Cały powiat podtopienia, część mojej wsi zalana, mnie sie upiekło tym razem - ale musimy coś zrobić. Systemowo - odtworzyć stawy retencyjne, pogłębić/poszerzyć rowy i spływy, ale też indywidualnie - będę musiała przy brzegu rowu nawieźć materiału zatrzymującego wodę.

      Tak czy siak, całe popołudnie wczoraj i wieczór gryzłam palce, noc właściwie nieprzespana, KJAP... :-(
        • jutka1 Re: Sytuacje stresujące okołopowodziowe 13.05.21, 23:58
          Rose, przed 1945 r. w mojej wsi było kilkanaście stawów. Przemyślany system przeciwdziałania podtopieniom i powodziom. Teraz są TRZY.
          I tak, w latach 90.czy 2002 ustawodawca przyjął prawo, że nie trzeba już zwracać się do urzędu o zgodę na zasypanie stawu. I rynek sprzedaży "działek ze stawami" rozkwitnął, bo te działki były tańsze. No i kupowali, zasypywali stawy, i na działkach stawiali domy. :-(((
            • jutka1 Re: Sytuacje stresujące okołopowodziowe 14.05.21, 00:25
              roseanne napisała:

              > Nie wiedziałam tylko o ilości akwenow
              ***********

              Ja się zainteresowałam po powodzi latem 2013 r., kiedy miałam na parterze 10 cm wody). Byłam wtedy w Paryżu. Sama trauma mnie ominęła (choć nie mamę i siostrę z rodziną, którzy pod moją niebecność z tym walczyli), ale remont potem już przeżyłam na miejscu po powrotnej przeprowadzce. Zaczęłam się interesować, rozmawiać z mieszkańcami-repatriantami powojennymi, i wiem gdzie były te przedwojenne stawy.

              Z 17 stawów - TRZY.
              WOW.
              Gratulacje. :-(

              Ludzie to jednak mają posr**ne w głowach...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka