don2
08.11.04, 12:26
departament kultury przygotowal dla rzadu przeglad pracy instytucji
kulturalnych z punktu widzenia ,zaangazowania w tym tzw osob pochodzenia
zagranicznego.Wydano oczywiscie odpowiednia ilosc forsy zaangazowano
tzw.badacza.Otoz okazuje sie ,ze 20 % cudzoziemcow z<amieszkujacych Kaczy
Dolek,jest niezauwazalna w zyciu kulturalnym.Juz samo to stwierdzenie jest
absurdalnym bzdetem.I tak raport ubolewa nad tym ,ze mniej niz 2% szefow
instytucji kulturalnych ma pochodzenie " nieszwedzkie" Z raportu wynika
glownie ,ze problem obraca sie wokol obsadzania " stanowisk" jak to zwykle
bywa.I tu trzeba spojrzec prawdzie w oczy i stwierdzic niezbyt "politycznie
poprawnie"A z kogo mialo by sie rekrutowac te wiecej jak 2 % szefow instytucji
kulturalnych ? Z pastuchow anatolijskich czy moze erytreanskich analfabetow?
a moze z tych z kosova? malomiasteczkowych fryzjerow i robotnikow
fabrycznych lub rolnych? I oczywiste jest,ze osobnik posiadajacy walory
iodpowiednia znajomosc jezyka oraz spelniajacy warunki by otrzymac propozycje
tego rodzaju stanowiska,najczesciej ma gdzies kaczy dolek i szuka pracy w EU
za 3 razy wyzsza place.A wszelkiego rodzaju lewicowe odpady i podszywajacy
sie pod lewice grajacy na gitarach piesni rewolucyjne dupki z epoki Allende
dawno juz opanowaly panstwowe zlotonosne instytucje "kulturalne.