16.08.07, 19:37
jaki jest Wasz stosunek do lojalnosci? Czy nie uwazacie, ze to cecha
na wymarciu? Czy czujecie sie lojalni w stosunku do
partnera/rodziny/przyjaciol?
Taki drobny przypadek mielismy wsrod znajomych: jedna z nas trafila
na wyjatkowego drania. Byl jednak na poczatku mily i towarzyski i
wszyscy go polubili. Jak sie okazalo, jaki to straszny dran i ta
pani sie z nim rozstala, to powstala niemila sytuacja: niektorzy
znajomi dalej go zapraszali, utrzymywali z nim stosunki towarzyskie.
A przeciez byli JEJ przyjaciolmi i skoro zostala dotkliwie
skrzywdzona, to mnie sie wydaje, ze automatycznie znajomi powinni
sie opowiedziec po jej stronie. Czy to nie jest wysoce nielojalne,
utrzymywanie z nim przyjaznych stosunkow? Jego wina byla ewidentna.
PS Nie ja jestem ta skrzywdzona:)))) Po prostu rozgorzala wielka
dyskusja i ciekawi mnie Wasze zdanie.
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: lojalnosc 17.08.07, 12:31
      Ewciu, to nie jest wcale taka prosta sytuacja.
      Oczywiscie, lojalnosc i te rzeczy, i wydaje sie, ze wszystko proste i jasne.
      Ale. A jesli przez lata trwania malzenstwa znajomi go polubili, poznali,
      nawiazali relacje "jeden na jednego", ktora z malzonka nic nie miala wspolnego?
      I byl dla nich wiecej niz "dodatkiem do zony"?
      Maja w ramach manifestowania lojalnosci zakonczyc znajomosc czy przyjazn?
      Kazdy przypadek jest inny, powody podtrzymywania znajomosci inne, nie nalezy
      pochopnie oceniac.
    • pjd1 Re: lojalnosc 17.08.07, 22:03
      piszesz:
      >Jak sie okazalo, jaki to straszny dran i ta
      pani sie z nim rozstala,

      a może innin widzą to inaczej niż Ty i Twoja przyjaciółka?

      może inni to widzą tak, że np. cóż - poleciał za inną, ludzkie...

      i wcale nie niezwykłe..

      no bo co? Zgwałcił babcię struszkę i jej trzy wnuczki? Założę się, że wtedy by
      go odrzucono (nizależnie od ciupy..)

      well: "żyj i daj żyć innym"
    • pjd1 Re: lojalnosc 17.08.07, 22:06
      no właśnie - a może to Ona była tak upierdliwa że on z nią nie mógł wytrzymać?
      (no bo jak można innym narzucać, że nie mają prawa spotykać sie z jej byłym, bo
      on teraz jest"be"?
    • ewa553 Re: lojalnosc 18.08.07, 09:02
      to nie takie banalne jak Ci sie zdaje, pjd. Pan nie odszedl, zostal
      wyproszony ze wspolnego mieszkania jak sie okazalo ze jest oszustem
      na wielka skale, okradl pania z wszelkich oszdzednosci itd. I jak
      sie okazalo, ona nie byla jego pierwsza ofiara. I to tylko jedna z
      jego historii. A wiec czlowiek, ktorego ja bym np. niezaleznie od
      lojalnosci, nie dopuscila do dalszego bywania w moim towarzystwie.
    • iwannabesedated łodyga 18.08.07, 10:05
      Ja tu mam raczej bezkompromisowe podejście.
      Nie uznaję przyjaźni parowej ani kupowej. Moi przyjaciele to moi przyjaciele, a
      ich pary, to tylko ich pary. Staram się do par od przyjaciół zbytnio nie
      zbliżać, bo przyjaciele są na zawsze a pary się zmieniają czasem częsciej niż
      pory - roku na przykład.
      Oczywiście są wyjątki, była para od mojej najlepszej przyjaciółki jest teraz
      moim przyjacielem, najmarniej od 15 lat. Ale oni się rozstali normalnie, więc
      dydlematów lojalnościowych nie miałam.
      Generalnie jest to sprawa pewnego poziomu kultury. Normalna para rozstając się
      nie będzie wciągać przyjaciół, dzieci, rodziny, psów w mecz grupowy bokserski, a
      kulturalni przyjaciele będą wiedzieli gdzie ich lojalność leży i będą potrafili
      się adekwatnie zachować.
      Jednostki złodziejskie, nieuczciwe, podłe, rozlazłe i generalnie ohydne nie
      powinny w ogóle się znaleźć na jakiejkolwiek orbicie ludzi względnie normalnych.
      A jeśli jakimś psim swędem uda im się tam jednak wkręcić, to w pierwszym
      możliwym terminie powinni zostać deportowani do galaktyki farfarałej.
      Wydaje mi się, że Twoja znajoma i jej przyjaciele generalnie cierpią na jakieś
      zaburzenie oceny. Od całej grupy z oszustem na czele a oszukaną z drugiej strony
      tej samej łodygi - trzymać się jak najdalej.
      • ewa553 Re: łodyga 18.08.07, 10:28
        ale dlaczego stokrotko trzymac sie od tej oszukanej z daleka?
        Przeciez nie wiedziala na poczatku, co to za numerek. Wiem z
        wlasnego doswiadczenia, jak taki oszust potrafi zamydlic oczy na
        poczatku. Ci mi przypomina anegdote: 10-letnia wnuczka zapytala
        ostatnio moja siostre, dlaczego wlasciwie rozwiodla sie (przed laty)
        z dziadkiem. Na wyjasnienie, ze ja dziadek pod wieloma wzgledami
        zawiodl, zareagowala bez zrozumienia: "to nie widzialas tego od
        razu"????
        • iwannabesedated Re: łodyga 18.08.07, 10:52
          no jak to dlaczego????
          Kobieta od lat otacza się niewłaściwymi ludźmi. Żyje z facetem który ją okrada i
          przyjaźni się z ludźmi którzy ewidentnie fakt jej okradzenia przez owego
          osobnika aprobują.
          Oznacza to iż pani owa, nie umie ocenić ludzi ani sytuacji. A skoro nie widzi
          zagrożeń tam gdzie one realnie są, to musi je widzieć gdzie indziej, czyli tam
          gdzie ich nie ma. Przy pierwszej lepszej więc okazji, zwróci się na przykład
          przeciwko tobie, niesłusznie oskarżając o coś czego pewnie nie zrobiłaś, albo
          sama Cię zrobi w konia. Teoremat stokrotki na podstawie Berta Hellingera, Niemca
          zresztą, hahaha.
          • ewa553 Re: łodyga 18.08.07, 10:55
            niezla teoria. przemysle jom:))))
            • iwannabesedated Re: łodyga 18.08.07, 11:04
              Hellinger w ogóle jest niezły.
              Twierdzi, że tak naprawdę to widzimy i wiemy o ludziach wszystko od razu. Tylko
              sami się ogłupiamy i udajemy że nie widzimy bo tak jest dla nas wygodniej, albo
              takie mamy jakieś hopsztosy wewnętrzne. Natomiast dzieci - widzą prawdziwie.
              I dlatego to ma absolutny sens, co powiedziała wnuczka tej babci.
              • jutka1 Re: łodyga 18.08.07, 12:47
                A potrafimy sobie samym oczy zamydlic, oj potrafimy, nespa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka