Dodaj do ulubionych

przepisy różne, kulinarne też

16.09.03, 19:54
no więc było o nałogach, a że znów nastała jesień czyli czas grzybobrania i
związanych z tym uciech, co jest też moim nałogiem, co jest zresztą wiadome
wszem i wobec i do czego się przyznaję bez bicia chętnie a z biciem jeszcze
chętniej, więc chciałam udzielić coś niecoś z moich doświadczeń i być może
jeśli łaska uzyskać jakiś wkład od innych tutaj pisywujących.

A więc o grzybach proszę. Może być też o starych grzybach.

dorota
Obserwuj wątek
    • pani-i-toto też obiecałam o zarządzaniu przez hodowlę 16.09.03, 20:04
      problemów. Bardzo skuteczne jest to zarządzanie, a więc bierzemy taki
      obiecujący problemik, chowamy w kątku i osłaniamy żeby nikt nie widział, rośnie
      sobie cichutko, naważamy ukradkiem, podlewamy, rośnie nam piękny dorodny
      obfity, już nie problemik ino problem co się zowie a po jakimś czasie gdy jest
      to już prawdziwa hekatomba armgeddon oraz sodomia z gomoria ewidentny i nie do
      zignorowania, wtedy czujnie wskakujemy na stół, mównicę, podest lub parapet i
      drzemy się:
      KURWA MAĆ, KATASTROFA!!!
      Po czym odczekujemy trochę żeby się stosowne zamięszanie wywołało z szukaniem
      winnych, darciem szat, gwałtu rety ratuj się kto może krzykami i donośnie
      zwycięsko obwieszczamy:
      JA!!! JA SPOSTRZEGŁEM TO ZAGROŻENIE I TERAZ JA SIĘ Z TYM ROZPRAWIĘ!!! BO JA
      TYLKO I INO JA TO MOGĘ SPRAWIĆ W IMIĘ OJCA I SYNA!!!
      I wyhodowany przez siebie problem szybko i zręcznie pacyfikujemy packą na muchy
      i pozwalamy się wielbić, premie sobie przyznawać, po stopach całować
      zachwyconej gawiedzi.

      W dalszej części będzie lista potencjalnych zagrożeń wynikających z metody.

      dorota
      • i.p.freely Re: też obiecałam o zarządzaniu przez hodowlę 16.09.03, 20:09
        Na Ciebie z-a-w-s-z-e mozna liczyc!!!
    • jutka1 przepis na stara grzybice 16.09.03, 21:38
      pojsc do lazni miejskiej albo na basen, uprzednio zapomniawszy klapek.

      stara grzybica rozni sie od mlodej natezeniem wszystkiego.

      przepraszam za ew. motywy turpistyczne.

      Jutka
      PS. przepis powyzszy jest zaslyszany. nie chodze do lazni miejskiej ani na
      publiczne baseny, bo zawsze zapominam klapek.
      • vaud Re: przepis na stara grzybice 16.09.03, 21:43
        jutka1 napisała:

        > pojsc do lazni miejskiej albo na basen, uprzednio zapomniawszy klapek.
        >
        > stara grzybica rozni sie od mlodej natezeniem wszystkiego.
        >
        > przepraszam za ew. motywy turpistyczne.
        >
        > Jutka
        > PS. przepis powyzszy jest zaslyszany. nie chodze do lazni miejskiej ani na
        > publiczne baseny, bo zawsze zapominam klapek.


        -------nie pomogą klapki, jeśli grzybki są dowcipne...
    • kurczak1976 Re: przepisy różne, kulinarne też 16.09.03, 21:55
      Teraz to juz na maxa nakrecilyscie mnie tymi grzybkami. Ja mam normalnie
      schize na tym punkcie, jak chodze do sauny to pilnuje nawet zeby zawsze siadac
      na tej samej stronie recznika ;O) Wiem ze to jest smieszne ale nic nie moge na
      to poradzic!
      Teraz jestem w ciaglym stresie bo nie wzielam sobie ze soba moich klapeczek z
      Polski a tutaj wszystko takie wielkie w tych sklepach. Trudno kupic cos na
      kurczaczka:O(
    • jutka1 Przepis na klopot, niekoniecznie kulinarny 17.09.03, 11:09
      Otoz, klopot z reguly pojawia sie wraz z pojawieniem sie nowego elementu. Nowy
      Element (NE) moze przybrac postac osoby, zdarzenia lub wiedzy.

      Klopot zaczyna sie wtedy, kiedy nie wiemy co zrobic z NE. Wte i wewte sie
      wiercimy, krecimy, NE za nic nie daje sie wpasowac w dotychczasowy Stan
      Rzeczy, usilujemy go wpasowac jakos, lokciem i kolanem dopychamy jak
      przepelniona walizke ktora trzeba zamknac jakos, i nic. Nie miesci sie. Nie
      wlazi. Walizka sie nie domyka, a my marzymy zeby miec 20 kg wiecej zeby mozna
      bylo na nia skoczyc i miec z glowy.

      Najpewniejsza metoda walki z klopotem jest niezwracanie uwagi na NE. No bo
      jesli zanegujemy NE, nie bedzie powstawac klopot opisany j.w.

      Ciagnac dalej te logike, nalezy
    • pani-i-toto wieprzowina w grzybach duszona 17.09.03, 16:25
      Wziąć ze dwie polędwiczki wieprzowe, a jeśli osoby są żerte to i trzy lub
      cztery jak trzeba, na deskę rzucić zioła i przyprawy (na przykład majeranek,
      pieprz, pieprz kajeński, vegetę, może kminek) i mięso w tym wytarzać ze
      wszystkich stron, po czym rzucić na rozgrzaną patelnię z ząbkiem lub kilkoma
      czosnku. Obrumienione mięso włożyć do brytfanki albo miski żaroodpornej z
      pokrywką, a na patelnię wrzucić pokrojoną w drobną kostkę cebulkę i ogonki
      grzybowe pokrojone w plasterki, zeszklić poddusić, wrzucić na mięso i wstawić
      do piekarnika na tyle na ile trzeba ale nie za długo i zmięszać sobie drinka,
      na przykład gin z tonikiem, nastawić muzykę może być Asian Dub Foundation
      albo też może Bossanostra i pogrążyć się w błogostanie ale za bardzo bo się
      potrafa sfajczy lub wysuszy. Po dwóch drinkach pójść i wrzucić na wierzch
      pokrojone w paski kapelusze, zabełtać całość, wlać troszku na wytrawnej
      sherry albo calvadosu, może śmietany łyżkę. Wstawić wodę i uwarzyć kaszy lub
      też makaron może być muszelki albo świderki albo kokardki albo rurki, dopić
      drinka, dosłuchać płyty, zrobić winegreta i przygotować sałatę, albo też i
      nie, wyjąć potrawę z piekarnika nie parząc się (to można zrobić po
      konsumpcji), postawić na stole, dać butelkę czerwonego wina (nie wiem
      jakiego, ja pijam tylko jedno takie, nie dlatego że dobre tylko dlatego że
      jedyne na które nie jestem uczulona, ale też nie jest złe muszę przyznać, ani
      drogie też nie), nałożyć na talerze i zeżreć i też wypić wino.

      dorota

      • poloniaii odzew Lalki: mozna byc uczulonym na wino 17.09.03, 16:36
        lalka_01 17-09-2003 13:43 odpowiedz na list odpowiedz cytując

        to jest dopiero choroba! !!!!
        • poloniaii Re: odzew Pani-i-toto: są gorsze przypadłości 17.09.03, 16:38
          na przykla byc uczulona

          Autor: pani-i-toto@NOSPAM.gazeta.pl
          Data: 17-09-2003 13:58

          na spermę!

          dorota


          • i.p.freely Re: odzew Pani-i-toto: są gorsze przypadłości 17.09.03, 19:12
            uczulenia mnie nie trapia, zwlaszcza innych, ale czytajac przepis Dorotki
            zrobilo mi sie glodno :-P Jak psy tego... no jak mu tam...?
    • szfedka do pani 17.09.03, 21:44
    • szfedka do pani :) 17.09.03, 21:46
      przy nastepnej wizycie w Wawie licze na zaproszenie w przyrzadzaniu tej
      potrawy :)
      • pani-i-toto masz jak w skarpecie (bo banki to oszuści). 18.09.03, 15:21
        przyrządzaniu i żarciu oczywiście w towarzystwie mięszanym i wina. Może też
        zupa grzybowa być, więc kawałek drobiu, może być tłusty ale niezbyt, pręgę
        wołową pogotować troszku zbierając z wierzchu to szare paskudztwo. Potem ogonki
        grzybowe wrzucić i przypalone dwie połówki cebulki, potem ziemniaki a na końcu
        włoszczyznę oraz kapelusze pokrojone w paseczki. Doprawić ziołami szczypta tego
        szczypta tamtego co kto lubi ja na przykład ostatno daję majeranek i oregano,
        sos sojowy ciemny, pieprz i śmietany łyżeczkę. Otworzyć butelkę czerwonego
        wina, i mięszając zupę degustować, poczem z zupy usunąć włoszczyznę i można
        podawać z grzankami czosnkowymi lub parmezanem lub bez niczego, z tym że tak
        naprawdę najlepsza jest następnego dnia jak się przegryzie.

        dorota
        • ani-ta Re: masz jak w skarpecie (bo banki to oszuści). 18.09.03, 18:07
          dorotka!!!
          pisz!
          pisz dalej!!!
          ja sobie wszystko przekopiuje i wyprobuje w niedziele:)))
          wlasnie wykonalam 90% planu na najblizsze 4 dni... czyli... czyli...
          JUTRO NA GRZYBY JADE!
          huuuuuurrrrraaaaaa:)
          chrzanie zmywarke, rurki, artykuly i balagan...
          noo art. nie chrzanie... tylko bardzo szybko pisze:)))
          i ziuuuuuuu
          bo grzyby rosna jak po deszczu;)

          pisz pisz kochana...
          a.:))

          P.S.
          akawill i m.k. jak dowiem sie do jakiego czasopisma za wielka woda
          zakwalifikowali moje wypociny to sie pochwale!:))))
          a tak sie tylko chwale, ze chyba mnie lubia?:)
          :PPP
          • pani-i-toto bardzo proste 18.09.03, 19:39
            grilując mięso, kurczaki, ryby, paprykę co kto ma i lubi nie zapominajmy o
            grzybach. Kapelusze podgrzybkowe lub kozakowe szczególnie te niezbyt ładne,
            duże i kłapciate są świetne, po prostu rzucić kapeluta na ruszt, sitkiem do
            góry, na to odrobinkę masła, pogrilować, zdjąć posolić popieprzyć i wpieprzyć.

            dorota
    • alaskanka3 pytanie o przepis 21.09.03, 03:49

      Ostatnio zablakalam sie na Farmers Market, skad przywiozlam m.in. drobne ogorki,
      raczej nie do dostania w supermarkecie, i zamyslam sobie zrobic ogorki kiszone.
      Tyle ze we wszystkich przepisach jakie znalazlam potrzeba dziwnych substancji
      niedostepnych w latwy sposob: lisci porzeczki (?), korzenia chrzanu, etc.

      Czy ktos zechcialby mnie oswiecic jak zrobic ogorki kiszone z tego co jest
      ogolnie dostepne w amrykanskim supermarkecie ? zaznaczam ze nie jestem
      zaawansowana w gotowaniu. Dziekuje.
      • pani-i-toto kiszenie ogóra droga skakanko 22.09.03, 22:57
        wymaga przedewszystkim kopru, takiego przerośniętego, z nasionami. I tu jest
        ten pies dupelek bądź łyżew pogrzebany, bo trudno go dostać w supermarkecie.
        Konieczny też czosnku ząbek, to akurat nie jest raczej problem, a zamiast tego
        chrzanu to może być liść winorośli, z tym że to nie jest koniecznie.

        dorota
      • pani-i-toto i wracając do grzybów 22.09.03, 23:02
        kanie są raczej trudne, dla początkujących nie polecam bo łatwo pomylić z
        muchomorem sromotnikowym i zjazd do bazy lub kosmiczna sraczka gotowe, nie
        wiadomo doprawdy co gorsze. Ale pod okiem doświadczonego grzybiarza zebrane
        kanie potrafią dostarczyć doznań z pewnością równych średniej klasy orgazmowi
        lub kilku malutkim. A więc, z patelni. Oczyszczamy kapelusz szczotką, pod
        żadnym pozorem nie moczyć, na suchutko. Ogonek niestety won. Jeśli kapelusz
        troszku jeszcze zwinięty to nacinamy żeby można było rozpłaszczyć i sru na
        rozgrzaną patelnię z ząbkiem czosnku. Najpierw dłużej wierzch, potem króciutko
        spód przygniatając łopatką, na to troszkę masełka, sól, pieprz i wpieprzamy
        drogie panie i panowie.

        dorota
    • pani-i-toto przepis na proroka 22.09.03, 23:16
      weź przechodzonego trochę jegomościa, przez życie troszku zmemłanego, zębem
      czasu nadgryzionego, jednym słowem po przejściach, z tym że nie za bardzo, bo
      prorokowanie to jednak męczące zajęcie i mało widzięczne, dobrze też żeby był
      dosyć na wiedzę oporny, umysł niezbyt lotny, może za to być na przykład
      głuchawy. Analfabeta też, czemużby nie, nie dyskryminujmy w końcu. Kompleksów
      jak najwięcej, to rzecz jest kluczowa, i przypadłości najlepiej wstydliwych
      szeroki wachlarz musi prorok mać, przepraszam mieć, więc niedowartościowanie,
      poczucie niższości, miękkośc członka, fizys paskudna bądź może być też łysy, co
      kto ma. I też niezbędna jest upierdliwość że tak powiem pewna, zajadłość i
      namolność. Następnie, bez tego właściwie ani rusz, chuć przemożona czyli chęć
      pouczania, tłumoczenia i wtłaczania, oceniania, wytykania i piętnowania.
      Proroka in spe nasączamy tedy zawartością, czyli religią, ideologią,
      marketingiem czy też inną paskudą, dodajemy poczucie misji, doprawiamy jedynie
      słusznością, mięszamy i tak przysposobionego puszczamy wolno na pastwiska
      żyzne, do gazet, do szkół, kościołów, do internetu na forumy różniste, na
      mównice, podia i inne parapety.

      dorota
      • vaud Re: przepis na proroka 22.09.03, 23:22
        pani-i-toto napisała:

        > weź przechodzonego trochę jegomościa, przez życie troszku zmemłanego, zębem
        > czasu nadgryzionego, jednym słowem po przejściach, z tym że nie za bardzo, bo
        > prorokowanie to jednak męczące zajęcie i mało widzięczne, dobrze też żeby był
        > dosyć na wiedzę oporny, umysł niezbyt lotny, może za to być na przykład
        > głuchawy. Analfabeta też, czemużby nie, nie dyskryminujmy w końcu. Kompleksów
        > jak najwięcej, to rzecz jest kluczowa, i przypadłości najlepiej wstydliwych
        > szeroki wachlarz musi prorok mać, przepraszam mieć, więc niedowartościowanie,
        > poczucie niższości, miękkośc członka, fizys paskudna bądź może być też łysy,
        co
        >
        > kto ma. I też niezbędna jest upierdliwość że tak powiem pewna, zajadłość i
        > namolność. Następnie, bez tego właściwie ani rusz, chuć przemożona czyli chęć
        > pouczania, tłumoczenia i wtłaczania, oceniania, wytykania i piętnowania.
        > Proroka in spe nasączamy tedy zawartością, czyli religią, ideologią,
        > marketingiem czy też inną paskudą, dodajemy poczucie misji, doprawiamy
        jedynie
        > słusznością, mięszamy i tak przysposobionego puszczamy wolno na pastwiska
        > żyzne, do gazet, do szkół, kościołów, do internetu na forumy różniste, na
        > mównice, podia i inne parapety.
        >
        > dorota

        -----------> Biorę i wpisuję do Książki-z-przepisami na zupełnie czyściutkiej
        stroniczce.

        sęk ju
      • lalka_01 Re: przepis na proroka 23.09.03, 11:08
        Wole juz te kanie. Jesli sie nie chca rozwinac, to do sloika z woda, jak
        tulipany. Mozna je tez smazyc opanierowane - doznania podobne.
        • pani-i-toto kanie do wody? 23.09.03, 14:03
          one się nasączają jak gąbka, czy nie zrobi się z tego plaskata pacia?

          dorota
          • latwy2002 Re: kanie do wody? 23.09.03, 14:36
            pani-i-toto napisała:

            > one się nasączają jak gąbka, czy nie zrobi się z tego plaskata pacia?
            >
            > dorota

            KaNia2+ + 2OH- --> KaNia(OH)2

            więc w roztworze 0,001M stężenie [OH-] wynosi 0,002.
            Zatem pOH = -log[OH-] = -log0,002 = 16
            A pH = 14 - pOH = 14 - 16 = -2

            a -2 to moze juz tylko plaskata pacia byc, a nie kania
            fakt... zatem do zarcia sie nie nadaje
            (nawet na zakaske)

            czirs
          • lalka_01 Pani Dorotko 23.09.03, 15:28
            napisalam "jak tulipany". A wiec NOZKAMI do wody, nozkami.......
    • pani-i-toto przepis na absolutnie do dupy dzień 24.09.03, 17:39
      siedzieć do późna oglądając głupie programy w tv, nie móc zasnąć myśląc ponuro,
      obudzić się skandalicznie późno z bólem głowy i okazaniem że się miało być
      gdzieś i się nie było. Na szczęście nie dzwonią telefony, ups jednak dlatego że
      się je wyłączyło, więc zaczynają dzwonić zaraz po włączeniu i nie przestają.
      Klienty mordy piłują na wykonawców, wykonawcy że klieny nie płacą, ten to ten
      śmo, przychodzi dozorczyni że czynsz podnoszą ZNOWU!, poślizgujesz się w kuchni
      bo sąsiad wrócił już ze Szwecji i nasyfił ukradkiem się zakradając obydwoma
      nogami naraz, śmieci też ci napodrzucał więc idziesz z nimi do śmietnika z
      którego wychyla się STRASZNA MORDA solidnie cię przerażając, rodzina na innym
      kontynencie się awanturuje między sobą o czym dowiadujesz się smsem a
      szczegółów tlenem, Murzyni kotletów schabowych nie chcą żreć z bułką tylko z
      mamałygą, wuj się żeni, ryby nie biorą, pies sobie chuja naderwał usiłując się
      rozmnożyć a to panie dopiero jest koło szóstej więc nawet nie wieczór.

      dorota
    • pani-i-toto jądra bycze z grila 26.09.03, 18:01
      a więc raz jeszcze: udajemy się truchcikiem na pastwisko bydlaczka
      odpowiedniego sobie upatrując, chyłkiem boczkiem do niego skradamy, rękę za
      plecami trzymamy a w niej ostre nożyczuszki bądź do skórek cążki, podbiegamy do
      nicniespodziewającego wołka od tylca i cabas za jajka, cakcak cążkami,
      wyłuskane sprawnie jąderka lądują w nadstawionej kieszeni, bydlak ryczy jak
      opętany. I teraz tylko pozostaje jądra czosnkiem majerankiem cząbrem natrzeć na
      ruszt wrzucić, opiec ciachciach z jednej ciachciach z drugiej strony i z
      boczków trochę i już można jeść ze smakiem i z sałatą i winem czerwonym
      popijać, ja na przykład lubię montepulciano d'abruzzo.

      dorota
    • pani-i-toto tylko trzeba uważać 26.09.03, 18:03
      żeby nam się wycakcakowany z jajek wołek nie trafił, odróżnić łatwo, ten co
      bardzo ryczy to nie ma jaj, oj nie.

      dorota
    • pani-i-toto i też zmuszonam siem czujem dodać 26.09.03, 18:03
      że wpis można odtworzyć jaja natomiast niestety nie odrastają i jest to prawda
      obiektywna, obrażać sie ni ma co.

      dorota
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka