Dodaj do ulubionych

Zarobić i wrócić.

IP: *.aster.pl 04.07.06, 02:37
Często spotykam się z taka postawą Rodaków, którzy jadą do UK "zarobić i
wrócić". Nie rozumiem, po co ? Czasy "wysokiego dolara" dawno minęły, zaś ci
którzy tam jedzą puszki dla psów, zeby było taniej, ściubiąc na mieszkanie
czy dom w Polsce, wrócą także do pracy za 600 PLN, z której nigdy tego domu
nie utrzymają. Tymczasem obecnie Polacy mają niepowtarzalną szansę osiedlić
się w cywilizowanym kraju, z dala od polskiego piekła i wiecznej polskiej
niemożności, wychować tam dzieci, wykształcić i dać im szansę i możliwość
wyboru. Dlaczego z tego nie korzystacie ?
Obserwuj wątek
      • vardik Re: Zarobić i wrócić. 04.07.06, 08:56
        a mi się wydaje że wlasnie siedzenie w angli w byle jakiej pracy tez nie ma za
        bardzo sensu. Akurat w anglii jestem, ale nie chce tu zostac na stale.jak ktos
        posiedzi to zobaczy.
        • elaweybridge Re: Zarobić i wrócić. 04.07.06, 10:53
          vardik napisał:

          > a mi się wydaje że wlasnie siedzenie w angli w byle jakiej pracy tez nie ma za
          > bardzo sensu. Akurat w anglii jestem, ale nie chce tu zostac na stale.jak ktos
          > posiedzi to zobaczy.

          a kto ci kaze siedziec w byle jakiej pracy? im dluzej siedzisz w UK tym bardziej
          poznajesz realia - rynek pracy itp. rusz doope i poszukaj czegos co chcialbys
          robic, co lubsz robic, co cie interesuje, moze pracy w zawodzie? droga wolna!

          mity o trudnosciach w znalezeniu pracy w swoim zawodzie/wyksztalceniu mozecie
          juz dawno wsadzic miedzy bajki.

          a z dnia na dzien jest coraz lepiej.

          ps. jescze w 2005 sporej liczbie tubylców wydawalo sie ze potrzebujemy work
          permit...
        • b467 Re: Zarobić i wrócić. 04.07.06, 19:31
          vardik napisał:

          > a mi się wydaje że wlasnie siedzenie w angli w byle jakiej pracy tez nie ma za
          > bardzo sensu. Akurat w anglii jestem, ale nie chce tu zostac na stale.jak ktos
          > posiedzi to zobaczy.

          Ludzie w Polsce nie zyja tak zle. Kazdy kto troche pobedzie na zachodzie szybko
          to zrozumie. W Polsce wszyscy narzekaja ale maja te rzeczy ktore na zachodzie
          malo kto ma.
            • Gość: master chief Re: Zarobić i wrócić. IP: 194.152.82.* 06.07.06, 08:30
              Moj dom (w sumie to moich rodzicow, fakt) w sredniej wielkosci polskim miescie
              w UK uchodzilby za 'mansion'. Zarowno przez wielkosc jak i przez
              wyglad/wyposazenie. W ogole kazdy dom na przedmiesciach normalnej (nie
              szczegolnie bogatej ale i nie bardzo biednej) polskiej rodziny deklasuje te
              angielskie sprochniale szeregowce.

              Transport publiczny w Polsce dziala. Tutaj - kto probowal tego uzywac jako
              codziennego srodka lokomocji do/z pracy to wie.

              Wiadomo ze Polska ma wiele wad, ale twierdzenie ze wszystko u nas najgorsze a
              na Zachodzie nawet trawa bardziej zielona jest domena tych ktorzy w d..pie byli
              i g...o widzieli.
              • ghrom Re: Zarobić i wrócić. 06.07.06, 11:14
                > Moj dom (w sumie to moich rodzicow, fakt) w sredniej wielkosci polskim miescie
                > w UK uchodzilby za 'mansion'. Zarowno przez wielkosc jak i przez
                > wyglad/wyposazenie. W ogole kazdy dom na przedmiesciach normalnej (nie
                > szczegolnie bogatej ale i nie bardzo biednej) polskiej rodziny deklasuje te
                > angielskie sprochniale szeregowce.

                Mit i bzdura. W Polsce domy maja bogaci ludzie, ktorych jest kilka procent. W UK
                szeregowce ma wiekszosc obywateli, a gdy juz kiedys wejdziesz do domu bogatego
                czlowieka z UK, to pogadamy sobie o 'mansions' i wyposazeniu.

                > Transport publiczny w Polsce dziala. Tutaj - kto probowal tego uzywac jako
                > codziennego srodka lokomocji do/z pracy to wie.

                ROTFLMAO. Powiedzial koleś pochodzacy z kraju, ktory ma pol linii metra :D
                Wiekszej bzdury to daaawno nie slyszalem. Proponuje dla porownania wsiasc sobie
                do pociagu podmiejskiego w Polsce i w UK, szybko sie wyleczysz z podobnych zludzen.

                > Wiadomo ze Polska ma wiele wad, ale twierdzenie ze wszystko u nas najgorsze a
                > na Zachodzie nawet trawa bardziej zielona jest domena tych ktorzy

                Nikt tego nie twierdzi, ale jesli chcesz pokazywac to co w Polsce jest lepsze,
                to pokazuj to co jest lepsze, a nie 100 lat za murzynami.

                > w d..pie byli i g...o widzieli.

                ROTFL. Zly adres, chłopie :D
                • anna-dark Ghrom-mylisz się ! 06.07.06, 12:28
                  1. W Polsce nie tylko bogaci ludzie mają duże-w stosunku do angielskich-domy (i w miarę ładne). To jest pewien rodzaj paradoksu post-komuny, kulawego budownictwa w PL nie tylko do 1989r., ale i do dziś, oraz tego co jest w PL jeszcze sprzed wojny. Największe różnice wynikają z faktu, że ceny gruntu/ziemi/działek - zwał jak chciał - są X razy większe w GB, zwłaszcza w Anglii, zwłaszcza na jej południu, i szczególnie w Londynie (przez atrakcyjność tego miejsca do życia/pracy/biznesu dla wielu).

                  2. Jakość transportu w PL zależy bardzo od tego gdzie mieszkasz. Nie ma porównania aglomeracji Śląska/Zagłębia, Trójmiasta, czy Warszawy z Pcimiem Dolnym czy tzw. "ścianą wschodnią". W godzinach szczytu mogę szybciej przejechać 20 km z centrum Katowic w każdym kierunku, niż gdziekolwiek z centrum Londynu (tube nie wszędzie dojeżdża, niestety) i mam do dyspozycji autobusy komunikacji miejskiej, wojewódzkiej, PKS, mini-busy i mikro-busy, oraz tramwaje i trolejbusy (np. Tychy). Apropos - jechałeś gdzieś w GB tramwajem? Niestety to nie Germany. Poza tym system taksówek w Londynie jest pod psem - drogi, i długo czekasz (czasami)
                  Nie wiem jak w innych miastach - ale w Katowicach nie czekasz dłużej niż 15min.

                  • ghrom Re: Ghrom-mylisz się ! 06.07.06, 12:43
                    Ad1. Nie ma w tym zadnego paradoksu, na zadupiu UK ludzie wcale nie bardzo
                    bogaci tak samo maja gigantyczne domy jak i na wiochach w Polsce. Troche sie
                    jednakowoz roznia wyposazeniem - bylem i widzialem. Tak czy inaczej - mit.

                    Ad2. Nie potrafie z tym polemizowac, podobnie jak nie potrafie polemizowac z
                    teza, jakoby ksiezyc byl zbudowany z zielonego sera.
                    • anna-dark Re: Ghrom-mylisz się ! 06.07.06, 13:25
                      Moje jest z Caps Lockiem:

                      ghrom napisał:

                      > Ad1. Nie ma w tym zadnego paradoksu, na zadupiu UK ludzie wcale nie bardzo
                      > bogaci tak samo maja gigantyczne domy jak i na wiochach w Polsce. Troche sie
                      > jednakowoz roznia wyposazeniem - bylem i widzialem. Tak czy inaczej - mit.

                      JA NIE MÓWIĘ O DOMACH NA ZADUPIU W PL TYLKO NAWET W PROMIENIU 50 KM OD DUŻEGO MIASTA

                      > Ad2. Nie potrafie z tym polemizowac, podobnie jak nie potrafie polemizowac z
                      > teza, jakoby ksiezyc byl zbudowany z zielonego sera.

                      Z SERA NIE MOŻE BYĆ ZBUDOWANY BO WTEDY BY GO NIE UKRADLI DWAJ BLIŹNIACY-ZA BARDZO BY ŚMIERDZIAŁ
                        • anna-dark Re: Ghrom-mylisz się ! 06.07.06, 13:49
                          Nie ma porównywalnych miast w UK i PL - są inne. Zresztą UK to najbardziej zurbanizowane państwo UE. Nie wiem skąd pochodzisz z PL, gdzie chadzałeś, ale tu (Katowice) 10min. samochodem i takie chałupy masz że znajomym nie tylko z UK ale i z USA szczęki poopadały. A przecież to nie Wola Justowska (Kraków) czy Izabelin albo Konstancin... A co do wyposażenia - to już jest takie same, jak nie lepsze.

                          ghrom napisał:

                          > To przejedz sie po okolicy dowolnego porownywalnego miasta w UK i w Polsce, i
                          > pokaz mi te polskie 'mansions', ktore sa lepsze do angielskich :P
                          • martin_sutton Re: Ghrom-mylisz się ! 06.07.06, 13:57
                            Wyslij tych znajomych do jakiejkolwiek wiochy w Surrey to im znow zbieleja.
                            Sorki ale nie masz pojecia o czym mowisz jezeli nie widzialas domow w Anglii.
                            Nie porownuje sie domow pod Katowicami z wiktorianskimi domami z malym 100
                            letnim parkiem w Anglii bo to nawet nie ta sama liga. A takich domow jest tu
                            duzo, bardzo duzo, wystarczy ruszyc sie troche z miasta.
                            • anna-dark Re: Ghrom-mylisz się ! 06.07.06, 14:17
                              Myślę, że domy na Wimbledon nie są biedne? Ale jakoś mnie nie zabiły. Ani te w Kent. Chyba dawno nie widziałeś nowych, luksusowych domów w Polsce. Ja nie mówię o domach angielskich na posiadłościach, bo tego typu zabudowę to nam fajnie naziści i sowieci w dużym stopniu zrównali z ziemią, a resztę władza socjalistyczna przerobiła na muzea albo coś tam coś tam gminne - które w końcu upadło.
                              GB zjeździłam wzdłuż i wszeż - od Penzance do Cantenbury, i od Bornemouth do Isle of Skye - i wiem, że wiele posiadłości (i fortun) ma swoją kilkuwiekową historię, więc ty i tak się takiej nie dorobisz. Mówmy o realnych szansach na duży, dobry dom i kawał ziemi w GB i PL.
                              P.S. Ci znajomi to byli ze środkowych stanów USA (więc chyba wiedzą co to jest duży, dobrze wyposażony dom dla prawnika i menedżera IT...)

                              martin_sutton napisał:

                              > Wyslij tych znajomych do jakiejkolwiek wiochy w Surrey to im znow zbieleja.
                              > Sorki ale nie masz pojecia o czym mowisz jezeli nie widzialas domow w Anglii.
                              > Nie porownuje sie domow pod Katowicami z wiktorianskimi domami z malym 100
                              > letnim parkiem w Anglii bo to nawet nie ta sama liga. A takich domow jest tu
                              > duzo, bardzo duzo, wystarczy ruszyc sie troche z miasta.
                              • martin_sutton Re: Ghrom-mylisz się ! 06.07.06, 14:41
                                Ja rowniez nie mowie o posiadlosciach, a Wimbledon jest ladny ale to nie sa
                                peryferie, Wimbledon to jeszcze ciagle Londyn. Mowie np o Surrey, zobacz Oxted,
                                Ashtead, Cobham, Bookham i setki innych podlondynskich wiosek.

                                Oczywiscie ze latwiej jest kupic ziemie w polsce bo jest kilkanascie razy tansza
                                niz w UK, oczywiscie ze taniej jest wybudowac dom w polsce niz w UK.
                                Polemizujemy tu ze stwierdzeniem ze przecietny polak na przedmiesciach duzego
                                miasta w Polsce mieszka lepiej niz przecietny anglik na przedmiesciach duzego
                                miasta w Anglii.
                                • anna-dark Chodzi ci o przedmieścia czy countrysides? 06.07.06, 16:02
                                  Chodzi ci o przedmieścia czy countrysides?
                                  Wydaje mi się że przeciętny Anglik ma raczej przeciętny dom. Zauważ, że
                                  angielskie społeczeństwo jest zdecydowanie mocniej klasowe niż polskie (tylko
                                  że polska klasowość rodzi się w wielkich bólach i nienormalnych procesach).
                                  Ale, ale - kto to jest przeciętny Anglik? I co go charakteryzuje?
                                  Podobnie - kto to jest przeciętny Polak? I co go charakteryzuje? Napisz jak to
                                  jest dla ciebie, bo to ułatwi naszą dyskusję - może padną jakieś cyfry/dane?


                                  martin_sutton napisał:

                                  > Ja rowniez nie mowie o posiadlosciach, a Wimbledon jest ladny ale to nie sa
                                  > peryferie, Wimbledon to jeszcze ciagle Londyn. Mowie np o Surrey, zobacz
                                  Oxted,
                                  > Ashtead, Cobham, Bookham i setki innych podlondynskich wiosek.
                                  >
                                  > Oczywiscie ze latwiej jest kupic ziemie w polsce bo jest kilkanascie razy
                                  tansz
                                  > a
                                  > niz w UK, oczywiscie ze taniej jest wybudowac dom w polsce niz w UK.
                                  > Polemizujemy tu ze stwierdzeniem ze przecietny polak na przedmiesciach duzego
                                  > miasta w Polsce mieszka lepiej niz przecietny anglik na przedmiesciach duzego
                                  > miasta w Anglii.
                                  >
                                  • martin_sutton Re: Chodzi ci o przedmieścia czy countrysides? 06.07.06, 16:40
                                    Rzeczywiscie w Anglii przedmiescia sa inne nieco niz w Polsce, praktycznie cala
                                    poludniowo wschodnia anglia to sa jakies tam przedmiescia i trudno znalezc
                                    centymetr kwadratowy niezagospodarowanej ziemi. Tzw countryside jest raczej na
                                    polnocy i zachodzie.

                                    Proba zdefiniowania przecietnego anglika czy polaka jest jak proba zdefiniowania
                                    przecietnego golebia czy wrobla. Ma piora, dziub i paskudny zwyczaj srania na
                                    wszystko co ma pod soba. I choc zdefiniowac sie tego dokladnie nie da, mozna
                                    smialo powiedziec ze przecietny golab jest ladniejszy od przecietnego wrobla.

                                    I tak tego nie rozstrzygniemy bo jak to zazwyczaj bywa jest to kwestia gustu.
                                    Znam takich ktorzy twierdza ze najbardziej podoba im se polska "architektura" z
                                    lat 70-80, nie ma to jak prosty betonowy kloc otoczony placem z betonu, z
                                    paskiem bratkow pod balkonem, ogrodzony siatka. Jednoczesnie twierdza ze
                                    angielskie ogrody sa brzytkie bo takie dzikie i niezadbane.
                                    • anna-dark Może ktoś woli ogrody francuskie ??? 06.07.06, 21:44
                                      Może ktoś woli ogrody francuskie ???
                                      A co sądzisz o countrysides in Hampshire?
                                      Jak nie potrafisz zdefiniować przeciętnego Anglika - to jak możesz wiedzieć w jakim domu/mieszkaniu mieszka?
                                      Kwestia piękna gołębia i wróbla jest kwestią gustu, a w kwestie srania już nie wchodzę.

                                      martin_sutton napisał:

                                      > Rzeczywiscie w Anglii przedmiescia sa inne nieco niz w Polsce, praktycznie cala
                                      > poludniowo wschodnia anglia to sa jakies tam przedmiescia i trudno znalezc
                                      > centymetr kwadratowy niezagospodarowanej ziemi. Tzw countryside jest raczej na
                                      > polnocy i zachodzie.
                                      >
                                      > Proba zdefiniowania przecietnego anglika czy polaka jest jak proba zdefiniowani
                                      > a
                                      > przecietnego golebia czy wrobla. Ma piora, dziub i paskudny zwyczaj srania na
                                      > wszystko co ma pod soba. I choc zdefiniowac sie tego dokladnie nie da, mozna
                                      > smialo powiedziec ze przecietny golab jest ladniejszy od przecietnego wrobla.
                                      >
                                      > I tak tego nie rozstrzygniemy bo jak to zazwyczaj bywa jest to kwestia gustu.
                                      > Znam takich ktorzy twierdza ze najbardziej podoba im se polska "architektura" z
                                      > lat 70-80, nie ma to jak prosty betonowy kloc otoczony placem z betonu, z
                                      > paskiem bratkow pod balkonem, ogrodzony siatka. Jednoczesnie twierdza ze
                                      > angielskie ogrody sa brzytkie bo takie dzikie i niezadbane.
                  • Gość: korkix78 Re: Ghrom-mylisz się ! IP: *.coopervision-uk.com 06.07.06, 12:44
                    > W godzinach szczytu mogę szybciej przejechać 20 km z c
                    > entrum Katowic w każdym kierunku,

                    Tak troche na marginesie warto tu dodac,ze to dopiero od naprawde niedawna.
                    Kolega jak sie spieszyl na uczelnie (AE) od siebie(os.Witosa) to bral rower, a
                    tylko jak mial wiecej czasu to upychal sie w autobus.
                    Ale to czasy pamietnej Kochlowickiej sprzed doslownie kilku lat.

                    Za to ja, by dostac sie na uczelnie (z Katowic do Katowic),musialem wyjsc 45
                    min przed czasem (zakladam hipotetyczne punktualne przybycie;P ) podczas gdy
                    niektorym z Sosnowca wystarczalo 15 :).
                    Ale to juz moze byc nieaktualne,bo rzeczywiscie pod tym wzgledem zmienia sie na
                    lepsze.

                    • anna-dark Re: Ghrom-mylisz się ! 06.07.06, 13:31
                      Moje jest z Caps Lockiem:

                      Gość portalu: korkix78 napisał(a):

                      > > W godzinach szczytu mogę szybciej przejechać 20 km z c
                      > > entrum Katowic w każdym kierunku,
                      >
                      > Tak troche na marginesie warto tu dodac,ze to dopiero od naprawde niedawna.
                      > Kolega jak sie spieszyl na uczelnie (AE) od siebie(os.Witosa) to bral rower, a
                      > tylko jak mial wiecej czasu to upychal sie w autobus.
                      > Ale to czasy pamietnej Kochlowickiej sprzed doslownie kilku lat.

                      TERAZ CZY TO Z 1000-LECIA CZY Z WITOSA LEPIEJ SIĘ OPŁACI (SZYBCIEJ) JECHAĆ ALEJAMI BOCHEŃSKIEGO I DALEJ A4 DO CENTRUM HANDLOWEGO 3 STAWY - W DÓŁ GRANICZNĄ I JUŻ JESTEŚ NA 1-GO MAJA/RÓG Z BOGUCICKĄ (AE)

                      >
                      > Za to ja, by dostac sie na uczelnie (z Katowic do Katowic),musialem wyjsc 45
                      > min przed czasem (zakladam hipotetyczne punktualne przybycie;P ) podczas gdy
                      > niektorym z Sosnowca wystarczalo 15 :).
                      > Ale to juz moze byc nieaktualne,bo rzeczywiscie pod tym wzgledem zmienia sie na
                      >
                      > lepsze.

                      TO NAPRAWDĘ MIAŁEŚ PECHA... JUŻ JEST LEPIEJ, A JAK SKOŃCZĄ PRZEBUDOWĘ RONDA OBOK SPODKA (TRANZYT SOSNOWIEC-CHORZÓW W TUNELU 2 PASY) TO BĘDZIE LUZIK
                  • elaweybridge Re: Ghrom-mylisz się ! 06.07.06, 16:44
                    anna-dark napisała:

                    > Jakość transportu w PL zależy bardzo od tego gdzie mieszkasz. Nie ma porówna
                    > nia aglomeracji Śląska/Zagłębia, Trójmiasta, czy Warszawy z Pcimiem Dolnym czy
                    > tzw. "ścianą wschodnią". W godzinach szczytu mogę szybciej przejechać 20 km z
                    > centrum Katowic w każdym kierunku, niż gdziekolwiek z centrum Londynu (tube
                    > nie wszędzie dojeżdża, niestety) i mam do dyspozycji autobusy komunikacji
                    > miejskiej wojewódzkiej, PKS, mini-busy i mikro-busy, oraz tramwaje i
                    > trolejbusy (np. Tychy). Apropos - jechałeś gdzieś w GB tramwajem? Niestety to
                    > nie Germany.

                    po 1: najezdzilam sie sporo pociagami osobowymi posmiesznymi i Intercity w PL na
                    trasach Katowice-Wroclaw, Katowice-Rybnik, Wroclaw-Warszawa

                    - 50% tych podrozy nigdy nie zaczynalo i nie konczylo sie o czasie podanym w
                    rozkladzie.

                    - porownujac pociagi osobowe czy pospieszne - jakos, wyglad, czystosc, wygoda
                    jest nieporownywalnie lepsza w UK.

                    - porównujac podobne (odelgosciowo) trasy:
                    Katowice-Rybnik: 1,20h jazdy w porywach do 2h. czesto na plastikowych czerwonych
                    niewygodnych krzeselkach; czestotliwosc - co 1h-1,5h; punktualnosc 60%.

                    Londyn - Weybridge: 30 min jazdy, miekkie wygodne siedzenia a w srodku
                    zapominasz ze jedziesz pociagiem; czestotliwosc - co 20 min; punktualnosc 100%.

                    > Poza tym system taksówek w Londynie jest pod psem - drogi, i
                    > długo czekasz (czasami)
                    > Nie wiem jak w innych miastach - ale w Katowicach nie czekasz dłużej niż
                    > 15min.

                    jak sie mieszka w Lodnynie to taksówki sa niepotrzebne, chyba ze juz koniecznosc
                    albo jesli ktos nie ma co robic z pieniedzmi. masz metro i busy i nic wiecej nie
                    potrzeba ;)

                    dlugo czekasz?? chyba mieszkasz na jakism zadupiu Londynskim bo mieszkajac w
                    Londku nie czekalam nigdy na autobus dluzej niz 10 min.

                    :)
                    • anna-dark Re: Ghrom-mylisz się ! 06.07.06, 21:52
                      Jak w centrum Londynu są korki - to nic nie jeździ na czas (autobusy)
                      Nie wiem czy pociągi angielskie są lepsze - zwłaszcza te, gdzie wchodzisz z peronu na siedzących pasażerów. Polskie IC i z pulmanowskimi wagonami są ok (wygoda) choć niemiłosiernie brudne. Plastikowe siedzenia to nieporozumienie.

                      Nie masz racji - często po imprezie taksówki w Londynie są potrzebne - i trudno je zamówić tak, aby były jak chcę - do 15 czy 20 min. Metro i busy nie wszędzie jeżdżą i nie o każdej godzinie.

                      A mniej niż 10 min. to chyba czekasz na bus do albo z pracy.

                      • elaweybridge Re: Jak zwkle p... lisz 07.07.06, 17:55
                        Gość portalu: Crazy_Frog napisał(a):

                        > Tradycyjnie dla ciebie wszystko jest naj. w UK.
                        > Ja mieszkam w Londynie dopiero 2 miesiace, a na autobus czekalem juz po 20
                        > minut i wiecej kilkukrotnie.
                        > W nocy to juz w ogole jest tragedia. Wiec skoncz pieprzyc glupoty

                        po 1 nigdzie nie napisalam ze wszystko w uk jest naj.
                        po 2 naucz sie czytac ze zrozumieniem.
                        po 3 nikogo nie obrazam wiec eii zycze sobie tego rowniez z twojej strony
                        po 4 dla mnie komunikacja w UK jest o niebo lepsza od komunikacji w PL - i co z
                        tego? jak tobie bardziej odpowiadaja zlotoniebieskie pociagi w PL - twoja sprawa!!

                        i skoncz pieprzyc glupoty.
    • worm83 Re: Zarobić i wrócić. 04.07.06, 12:19
      a mino to sie oplaca.. masz racje czasy dolara minely ale wciaz za g..niana
      prace w anglii dostaniesz 6 razy wiecej niz w polsce przy czym w polsce
      prawdopodobbnie tej pracy nawet nie dostaniesz...
      pracujwanlgii.blogspot.com
    • Gość: Xena Re: Zarobić i wrócić. IP: *.lodz.dialog.net.pl 04.07.06, 13:21
      Niestety, to jest wlasnie dylemat - pobyt w kazdym z krajow ma swoje plusy i
      minusy. W UK mieszkam od 2 lat, obecnie jestem na wakacjach w Polsce i nic na
      to nie poradze, ze jak jestem w UK - tesknie za Polska (rodzina, jezykiem,
      kultura, mimo wszystko jedzeniem, naturalnoscia), a jak jestem w Polsce tesknie
      za UK (za latwoscia zycia, wieksza tolerancja, wieksza swoboda, lepszymi
      perspektywami). Zebranie plusow obydwu panstw i stworzenie z tego jednego
      panstwa byloby chyba dla mnie najlepsze, ale to utopia! Bede wiec chyba
      kursowac miedzy Polska a UK do konca zycia :)

      Absolutnie nie dziwie sie Polakom teskniacym za Polska! To ze ktos chce zarobic
      w UK a potem wrocic jest dla mnie absolutnie zrozumiale - tak samo jak to, ze
      ktos chce Polske opuscic, bo ma juz dosc zycia w tym "chaosie". Jak kto
      zarabia w UK - to kazdego indywidualna sprawa. Nawet ten co pracuje na zmywaku
      i je puszki z Tesco - co mi do tego? Jego zycie, jego wola. Wlasnie w UK ucze
      sie wiekszej tolerancji w stosunku do siebie i ludzi, czego wszystkim zycze, bo
      jak czasem czytam posty niektorych tu na forum np. "ewelybridge", to musze
      przyznac szczerze, ze choc jest w UK - mentalnosc ma chyba z glebokiej wsi (nie
      ublizajac wsi), zero kultury i zrozumienia dla innych - zmiana miejsca nie
      pomoze - kto sie burakiem urodzil, burakiem pozostanie.
      • ghrom Re: Zarobić i wrócić. 04.07.06, 13:39
        > Wlasnie w UK ucze
        > sie wiekszej tolerancji w stosunku do siebie i ludzi, czego wszystkim zycze, bo
        >
        > jak czasem czytam posty niektorych tu na forum np. "ewelybridge", to musze
        > przyznac szczerze, ze choc jest w UK - mentalnosc ma chyba z glebokiej wsi (nie
        >
        > ublizajac wsi), zero kultury i zrozumienia dla innych - zmiana miejsca nie
        > pomoze - kto sie burakiem urodzil, burakiem pozostanie.

        Hipokryzji sie jeszcze oducz.
          • ghrom Re: Zarobić i wrócić. 04.07.06, 13:58
            Nie pasuje mi twoja hipokryzja. Pieprzysz farmazony o tolerancji jednym tchem
            atakujac druga osobe w bardzo niewybredny sposob. Swoja rade zastosuj do siebie,
            bo sterczy ci z oka belka wielka jak podklad kolejowy.
            • Gość: Xena Re: Zarobić i wrócić. IP: *.lodz.dialog.net.pl 04.07.06, 14:37
              Czytuje co jakis czas forum i nie podobaja mi sie jej komentarze. Dla mnie to
              prostaczka i tyle. A jak ma sie do tego sprawa tolerancji? Staram sie byc
              tolerancyjna w stosunku do kazdego, choc wiem, ze w stosunku do glupich brakuje
              mi czesto cierpiwosci, totez wyraznie napisalam w poscie powyzej, ze w UK sie U
              C Z E tolerancji, a nie ze jestem tolerancyjna. To drobna roznica nieprawdaz?
              Zdaje sie ze ktos mi tu przyganial ze czytac nie umiem (patrz wpis owej pani).
              • elaweybridge Re: Zarobić i wrócić. 04.07.06, 14:44
                Gość portalu: Xena napisał(a):

                > jak czasem czytam posty niektorych tu na forum np. "ewelybridge",(...)

                > Zdaje sie ze ktos mi tu przyganial ze czytac nie umiem (patrz wpis owej pani).


                no comment.
                  • pak76 Re: Zarobić i wrócić. 04.07.06, 15:54
                    Xena, nie mieszaj mnie do Waszej dyskusji, bo sie nie ponize do poziomu w jakim
                    jest ona obecnie prowadzona. Ja sie tylko przypatruje, jako widz.

                    A z obojgiem stoczylem juz pare walk na tym forum ;-)

                    • ghrom Re: Zarobić i wrócić. 04.07.06, 16:06
                      > Xena, nie mieszaj mnie do Waszej dyskusji, bo sie nie ponize do poziomu w jakim
                      > jest ona obecnie prowadzona.

                      Slusznie, tez sobie dalem spokoj.

                      > A z obojgiem stoczylem juz pare walk na tym forum ;-)

                      Ale przeciez na o niebo wyzszym poziomie.
                      • pak76 Re: Zarobić i wrócić. 04.07.06, 16:57
                        Mialem uwagi dotyczace Twojego angielskiego i znajomosci tego forum, ale
                        absolutnie nie chcialem nic dodac do dyskutowanego tematu. Jezeli bardzo chcesz
                        mnie wciagnac moj nastepny post bedzie kierowany do Ciebie i bedzie bardzo
                        krotki ;-)

                        Poza tym juz niejednokrotnie bronilem punktu widzenia jaki prezentujesz, tak
                        wiec naprawde nie wiem jak to sie stalo, ze nagle przerzucilas mnie na druga
                        strone barykady ;-)
                        • ghrom Re: Zarobić i wrócić. 04.07.06, 17:16
                          > Poza tym juz niejednokrotnie bronilem punktu widzenia jaki prezentujesz, tak
                          > wiec naprawde nie wiem jak to sie stalo, ze nagle przerzucilas mnie na druga
                          > strone barykady ;-)

                          Really? Jakos mi do tej pory umykaly posty, w ktorych bezinteresownie wyzywasz
                          innych forumowiczow od glupoli, wiesniakow i burakow.
                          • pak76 Re: Zarobić i wrócić. 04.07.06, 17:26
                            No dobra, teraz obie strony beda na mnie najezdzac - wspolny wrog jednoczy ;-)
                            Ale moze choc w ten sposob uda sie zakonczyc ta dyskusje.

                            Chodzi mi o ta czesc wypowiedzi Xeny:

                            Absolutnie nie dziwie sie Polakom teskniacym za Polska! To ze ktos chce zarobic
                            w UK a potem wrocic jest dla mnie absolutnie zrozumiale - tak samo jak to, ze
                            ktos chce Polske opuscic, bo ma juz dosc zycia w tym "chaosie". Jak kto
                            zarabia w UK - to kazdego indywidualna sprawa. Nawet ten co pracuje na zmywaku
                            i je puszki z Tesco - co mi do tego? Jego zycie, jego wola.

                            Pod dalszym ciagiem sie nie podpisuje i nie chce go tu komentowac ;-)
                            • ghrom Re: Zarobić i wrócić. 04.07.06, 17:35
                              > No dobra, teraz obie strony beda na mnie najezdzac - wspolny wrog jednoczy ;-)

                              Przepraszam bardzo, ale nie bylo moja intencja na ciebie 'najezdzac'. Wypraszam
                              sobie jednak sugestie, jakobym sie z Xena 'jednoczyl'. Po moim trupie.
                            • anna-dark Właśnie - jak smakują puszki z Tesco ??? 06.07.06, 09:28
                              Właśnie - jak smakują puszki z Tesco ???

                              pak76 napisał:

                              > No dobra, teraz obie strony beda na mnie najezdzac - wspolny wrog jednoczy ;-)
                              > Ale moze choc w ten sposob uda sie zakonczyc ta dyskusje.
                              >
                              > Chodzi mi o ta czesc wypowiedzi Xeny:
                              >
                              > Absolutnie nie dziwie sie Polakom teskniacym za Polska! To ze ktos chce zarobic
                              >
                              > w UK a potem wrocic jest dla mnie absolutnie zrozumiale - tak samo jak to, ze
                              > ktos chce Polske opuscic, bo ma juz dosc zycia w tym "chaosie". Jak kto
                              > zarabia w UK - to kazdego indywidualna sprawa. Nawet ten co pracuje na zmywaku
                              > i je puszki z Tesco - co mi do tego? Jego zycie, jego wola.
                              >
                              > Pod dalszym ciagiem sie nie podpisuje i nie chce go tu komentowac ;-)
                        • Gość: Xena Re: Zarobić i wrócić. IP: *.lodz.dialog.net.pl 04.07.06, 18:26
                          Pak, nikogo nigdzie nie przerzucilam, wtraciles sie w najmniej odpowiednim
                          momencie, w dodatku nic nie wnoszac do dyskusji, i mnie po prostu wkurzyles.

                          i ostatnie slowa do ghroma: nie mam w zwyczaju wyzywania forumowiczow od
                          glupkow, wiesniakow czy burakow - czynie to niezwykle rzadko i tylko wtedy jak
                          osoba jest naprawde glupia (zwlaszcza emocjonalnie - przykro mi, ale twoja zona
                          jest niestety bardzo prostej konstrukcji, stad empatii w niej za grosz i
                          zrozumienia dla innych - oceniam to naprawde po wielu postach). Nie probuj wiec
                          stworzyc wrazenia, ze w prawie kazdym moim poscie wyzywam ludzi od idiotow, bo
                          tak nie jest.
                          • elaweybridge Re: Zarobić i wrócić. 05.07.06, 10:38
                            Gość portalu: Xena napisał(a):

                            > i ostatnie slowa do ghroma: nie mam w zwyczaju wyzywania forumowiczow od
                            > glupkow, wiesniakow czy burakow - czynie to niezwykle rzadko i tylko wtedy jak
                            > osoba jest naprawde glupia (zwlaszcza emocjonalnie - przykro mi, ale twoja
                            > zona jest niestety bardzo prostej konstrukcji, stad empatii w niej za grosz i
                            > zrozumienia dla innych - oceniam to naprawde po wielu postach).

                            po 1 to jakiej jestem konstrukcji oceniac mojemu mezowi, nie tobie.

                            po 2 w dupie bylas gowno widzialas, otwierasz paszcze i jak nie masz nic
                            inteligentnego do powiedzenia to obrazasz innych (ie. mnie) i oceniasz mnie po
                            kilku postach... bardzo inteligentne. gratuluje.

                            po 3 jesli sie nie zgadzasz z czyjas opinia to napisz ze sie nie zgadzasz z
                            czyjas opinia a nie obrazaj innych prostymi i wiesniackimi tekstami.

                            po 4 co do twojej inteligencji.. no comment.
                            • Gość: Xena Re: Zarobić i wrócić. IP: *.lodz.dialog.net.pl 05.07.06, 14:25
                              sluchaj wiesniaro, ludzi sie ocenia po tym jak sie wypowiadaja publicznie
                              (twoja opinia a zwlaszcza jak ja wypowiadasz swiadczy o tobie) - a jesli
                              jeszcze nie zauwazylas forum to miejsce publiczne - rozumiem, ze potrzebujesz
                              wiecej niz inni czasu, zeby sobie to uzmyslowic (to tak apropos twojej
                              inteligencji). Po sposobie w jaki prowadzisz dyskusje widac, ze jestes
                              prostaczka jakich malo. A co do mojej inteligencji - poziom kaktusa, jaki cie
                              charakteryzuje, mam juz dawno za soba. Bez odbioru.
      • elaweybridge Re: Zarobić i wrócić. 04.07.06, 13:50
        Gość portalu: Xena napisał(a):

        > jak czasem czytam posty niektorych tu na forum np. "ewelybridge", to musze
        > przyznac szczerze, ze choc jest w UK - mentalnosc ma chyba z glebokiej wsi
        > (nie ublizajac wsi), zero kultury i zrozumienia dla innych - zmiana miejsca
        > nie pomoze - kto sie burakiem urodzil, burakiem pozostanie.

        po 1 naucz sie czytac.
        po 2 jak nie masz nic inteligentnego do powiedzenia to najlepiej wogole zamknij
        paszcze a nie ublizaj.

        zalosne.
          • elaweybridge Re: Zarobić i wrócić. 04.07.06, 14:11
            Gość portalu: Xena napisał(a):

            > Nie tobie oceniac moja inteligencje - zwlaszcza ze sama nia nie blyszczysz.

            i znowu to samo.

            kiedy przestaniesz sie czepiac? nie znasz mnie a mnie oceniasz.


            zalosna jestes i tyle.
                • anna-dark No comment. Wielki słownik PWN-Oxford 06.07.06, 09:36
                  No comment. Wielki słownik PWN-Oxford. Collins podaje inaczej.

                  comment /'kment/
                  n
                  1. (remark) (public) komentarz m (on sb/sth na temat kogoś/czegoś); (in conversation) uwaga f (on sb/sth na temat kogoś/czegoś); (written) adnotacja f, komentarz m; to make comments robić uwagi (about sb/sth na temat kogoś/czegoś)
                  2. (discussion) komentarze m pl, uwagi f pl (about sb/sth na temat kogoś/czegoś); without comment [act, listen] bez komentarza; [occur, pass] bez komentarzy; this plan is open to comment czekamy na uwagi na temat tego planu; the minister was unavailable for comment Journ nie udało się nam uzyskać komentarza od pana ministra; 'no comment' "nie mam nic do powiedzenia"; what she said was fair comment jej uwaga była uzasadniona
                  3. (unfavourable image) to be a comment on sth źle świadczyć o czymś [society]
                  vt to comment that... zauważyć, że...
                  vi
                  1. (remark) wypowi|edzieć, -adać się; to comment on sb wypowiedzieć się o kimś, robić uwagi na temat kogoś; to comment on sth wypowiedzieć się o czymś, skomentować coś
                  2. (discuss) to comment on sth na|pisać ko

                  pak76 napisał:

                  > > No comments
                  >
                  > Ten temat byl poruszany juz w paru watkach... ;-)
            • szczurwa Re: Zarobić i wrócić. 04.07.06, 18:27
              LUDZIE, PAX !!! Żrecie się z uporem godnym naprawdę lepszej sprawy. Od takiej
              Polski chciałem właśnie zwiać, ale widzę, że znajdę ją nawet w UK. Gdzie mam
              jechać, do Singapuru ???
              • anna-dark Singapur zdecydowanie lepszy od GB 06.07.06, 09:38
                Singapur zdecydowanie lepszy od GB. Lepszy klimat, do biznesu też.

                szczurwa napisała:

                > LUDZIE, PAX !!! Żrecie się z uporem godnym naprawdę lepszej sprawy. Od takiej
                > Polski chciałem właśnie zwiać, ale widzę, że znajdę ją nawet w UK. Gdzie mam
                > jechać, do Singapuru ???
    • Gość: jaa Re: Zarobić i wrócić. IP: *.server.ntli.net 05.07.06, 09:01
      Jest jeszcze jeden BARDZO duży plus powrotu do polski. Nie ma tam pakistanów,
      kurdów i innych "beży". To zaraza która toczy anglie. Nie lubię ich. I jak ich
      jezyk słysze to mi sie niedobrze robi.
      A pozatym w polsce jest wiecej fajnych dziewczyn.
      Nikt mi nie powie że pracując w anglii i mając prace za 5,05 f czegos sie
      dorobi. A 90% polakow taka ma prace.
      Dom kosztuje 100tys funtów. Czyli nigdy stać nie bedzie!!
      • pak76 Re: Zarobić i wrócić. 05.07.06, 10:04
        > Jest jeszcze jeden BARDZO duży plus powrotu do polski. Nie ma tam pakistanów,
        > kurdów i innych "beży". To zaraza która toczy anglie. Nie lubię ich

        No coz, bedziesz musial poszukac "bialych" dzielnic, a te jak najbardziej
        istanieja w kazdym miescie. I nie koniecznie sa najdrozsze. Z mojego
        doswiadczenia, jezeli mieszkasz w Nottingham, Hucknall jest takie.

        > A 90% polakow taka ma prace

        Patrzac po znajmoych - wielu zaczynalo od 5.05, a teraz powoli powoli pna sie w
        gore. Ucz sie jezyka, pokoncz kursy, poszukaj lepszej pracy i Twoj status
        bardzo szybko sie poprawi.

        > Dom kosztuje 100tys funtów. Czyli nigdy stać nie bedzie!!

        Gdzie?! Kupuje ;-)
        Dlaczego mowisz, ze nie bedzie Cie stac? Policzmy - dom za 100,000 GBP
        (zgaduje, ze poza Londynem ;-)).

        10% * 100,000 GBP = 10,000 GBP - tyle na depozyt. Nie masz stamp duty, czyli
        prawnicy i przeglady sa Twoimi jedynymi kosztami - czyli na dzien dobry
        potrzebujesz jakies 11,500 GBP.
        Zostaje 90,000 GBP hipoteki. Standardowo banki oferuja hipoteke 3.5 * roczne
        dochody, czyli te ostatnie powinny byc w okolicach 25,000 GBP. Jezeli samemu
        bedzie Ci ciezko, mozesz kupic na spole. Wtedy wymagany dochod na lebka jest
        12,500 GBP, wiec gdzie jest problem?
        Znam Polakow, ktorzy mieszkaja, doslownie, w norach, a placa wiecej za nie niz
        ja za wynajem domu. Zamiast marudzic i narzekac, trzeba wziasc olowek i
        policzyc.

        A tak swoja droga skad wiesz, ze w Polsce bedzie Cie na mieszkanie stac?

        > A pozatym w polsce jest wiecej fajnych dziewczyn.

        No coz, rowniez nie jestem zwolennikiem Angielek, ale na szczescie Londyn ma
        znacznie wiecej do zaoferowania ;-)

      • Gość: korkix78 Re: Zarobić i wrócić. IP: *.coopervision-uk.com 05.07.06, 10:12
        > A pozatym w polsce jest wiecej fajnych dziewczyn.

        Prawda prawda i tylko prawda.

        > Nikt mi nie powie że pracując w anglii i mając prace za 5,05 f czegos sie
        > dorobi. A 90% polakow taka ma prace.

        Nie 90, tylko 80%. I nie 5,05, tylko miedzy 5 a 6. I dotyczy to TYLKO i
        wylacznie pierwszej pracy. Ja zaczynalem od 5,50 wiec tez jestem w tym
        uwzgledniony, mimo ze od dawna jest juz inaczej.
        Dane Home Office sa upublicznione ,duzo w necie nie trzeba grzebac i mozna
        sobie poczytac.
      • ghrom Re: Zarobić i wrócić. 05.07.06, 11:21
        > Jest jeszcze jeden BARDZO duży plus powrotu do polski. Nie ma tam pakistanów,
        > kurdów i innych "beży". To zaraza która toczy anglie. Nie lubię ich. I jak ich
        > jezyk słysze to mi sie niedobrze robi.

        A co ci ludzie ci zlego zrobili, konkretnie? Mi sie niedobrze robi gdy slysze
        takich jak ty :P
      • martin_sutton Re: Zarobić i wrócić. 05.07.06, 13:50
        Gość portalu: jaa napisał(a):

        > Jest jeszcze jeden BARDZO duży plus powrotu do polski. Nie ma tam pakistanów,
        > kurdów i innych "beży". To zaraza która toczy anglie. Nie lubię ich. I jak ich
        > jezyk słysze to mi sie niedobrze robi.
        No to wracaj czym szybciej bo miedzy innymi od takich jak ty white power
        niedobrze mi sie robi.

        > A pozatym w polsce jest wiecej fajnych dziewczyn.
        > Nikt mi nie powie że pracując w anglii i mając prace za 5,05 f czegos sie
        > dorobi. A 90% polakow taka ma prace.
        > Dom kosztuje 100tys funtów. Czyli nigdy stać nie bedzie!!
        Gdzie takie domy, zaraz kupuje :). Nikt ci nie kaze zarabiac 5.05f,
        roznicamiedzy UK a Polska jest miedzy innymi taka ze tu 90% zarabia tyle na ile
        ich stac, a w Polsce 90% zarabia tyle ze na nic ich nie stac.
      • pak76 Re: Zarobić i wrócić. 05.07.06, 20:11
        > Ja i moja rodzina korzystamy z tej szansy. Dzieci chodza do szkoły, żyje nam
        > sie dobrze i nie zamierzamy wracać do pracy za 1000 zł. Tez nie rozumie
        > tych "ciułaczy"

        Daj im czas. Oni maja dwie mozliwosci:
        1. Postanowia zostac tu na dluzej/zawsze. Wtedy zaczna zyc normalnie.
        2. Wroca do Polski. Mam nadzieje, ze wtedy te pieniadze im sie przydadza oraz,
        ze bylo to tego warte. I jezeli taki byl cel ich pobytu tutaj, to ciesze sie, ze
        udalo im sie go zrealizowac.

        Ich zycie/zdrowie i nic mi do tego ;-)
        • profes79 Re: Zarobić i wrócić. 05.07.06, 21:39
          Ciulacze przede wszystkim przewaznie sa ludzmi mlodymi, a ci maja troche inne
          spojrzenie na sprawy. POza tym nie kazdy ma ochote na dluga emigracje - to
          ulozenie sobie od nowa zycia, znajomych, nowych zwyczajow... Nie kazdy ma do
          tego zdrowie. Ja tez sie nie zarzekam ze wyjechalem "na zawsze" acz terminu
          powrotu nie okreslilem... Moze podobnie jak z dnia na dzien poczulem ze czas
          wyjechac poczuje ze czas wrocic?
          • ff6 Re: Zarobić i wrócić. 05.07.06, 22:06
            wiekszosc ludzi bedzie czekac na lepsze czasy w pl ktore moga nigdy nie nadejsc

            zreszta myslisz ze powiedzmy po 10 latach wrocisz do przyjaciol w polsce?
            jakich?
            to znowu zaczynanie wszystkiego od nowa. kto na to bedzie mial zdrowie
            wiekszosc emigrantow nie bedzie juz taka mloda i chetna do kolejnych zmian
        • Gość: gość Re: Zarobić i wrócić. IP: 86.41.195.* 05.07.06, 21:56
          No w sumie masz rację. Mam nadzieję że ci którzy wrócą z jakąś kaską i będą
          chcieli coś z nią zrobić nie zostaną oskubani przez stado różnej maści
          urzędników. Może dzięki takim ludziom coś się w kraju poprawi. Ja niestety nie
          mam już ochoty na sprawdzanie tego na własnej skórze. No coż na starość
          człowiek robi się wygodny. Pozdrowienia
          • ff6 Re: Zarobić i wrócić. 05.07.06, 22:04
            > No w sumie masz rację. Mam nadzieję że ci którzy wrócą z jakąś kaską i będą
            > chcieli coś z nią zrobić nie zostaną oskubani przez stado różnej maści
            nikt o zdrowych zmyslach nie bedzie wracal do takiego gow.na
            • qvintesencja Zmysly fuck-fucka 05.07.06, 22:18
              fuck-fuck napisała:

              > > No w sumie masz rację. Mam nadzieję że ci którzy wrócą z jakąś kaską i bę
              > dą
              > > chcieli coś z nią zrobić nie zostaną oskubani przez stado różnej maści
              > nikt o zdrowych zmyslach nie bedzie wracal do takiego gow.na

              Na pewno ty masz problem ze zdrowiem zmyslow fuck-fuck:

              gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,69866,3460317.html
              • ff6 Re: Zmysly fuck-fucka 05.07.06, 22:30
                na poczatku wysylaja a potem jest juz tylko sprowadzanie rodziny

                duza czesc polakow wydaje tez kase na wakacjach w polsce
                wiecej anglikow tez odwiedza polske

                co te qrwasencja twoje artykuly maja znaczyc
                posra.c sie mam?
          • pak76 Re: Zarobić i wrócić. 05.07.06, 23:37
            W Irlandii nie masz problemu z podwojnym opodatkowaniem, ale tu w Anglii pomaga
            w szybkim podejmowaniu decyzji (wlacznie z tym, ze moja cenzura ostatnio
            zdecydowala sie na pobyt staly tutaj ;-)). Poczekajmy, az US zacznie sie domagac
            pieniedzy od tych, ktorzy nie zlozyli zeznan podatkowych w Polsce - to dla wielu
            efektywnie zamknie droge powrotna do Polski.
    • Gość: ania Re: Zarobić i wrócić. IP: 87.218.70.* 05.07.06, 22:32
      Boze ludzie jak was czasami czytam, to "widze i czuje" typowych polaczkow,
      ktorzy wyrwali sie z "syfiastej polski" i pojechali zyc do"cywilizowanego kraju".
      Zostawcie wreszcie ta polske w spokoju, jest do dupy wiec nie wracajcie tam, juz
      wam przeciez jest lepiej. Nie rozumiem czemu wciaz musicie na nia najezdzac
      albo narzekac. Nie znam rzadnej innej nacji, ktora tak bardzo najezdzalaby na
      siebie jak my polacy. Wyluzujcie sie wreszcie!!!!
      • pak76 Re: Zarobić i wrócić. 05.07.06, 23:30
        Moze robimy dlatego, ze jednak nam na niej w jakis sposob zalezy. Jak
        wyjezdzalem, nie planowalem stalego pobytu, ale nasz kochany rzad postawil
        sprawe bardzo jasno - jak wrocisz zglos sie z podatkiem i mi to pomoglo w
        podjeciu decyzji. Mimo tego mam w Polsce rodzine i ich los nie jest mi obojetny.

        Z drugiej strony pobyt na Wyspach pokazal, ze jednak mozna inaczej - bynajmniej
        nie uwazam, ze Anglia jest krajem doskonalem, ale wiele rzeczy jest rozwiazanych
        tu lepiej. Na dodatek widzac co sie dzieje w Polsce czujemy bezsilna zlosc, ze
        kolejny raz populizm wygral i sytuacja zamiast sie poprawiac, w wielu
        dziedzinach sie pogarsza.

        A ze nasz gospodarz stworzyl to forum dla ludzi takich jak my to wykorzystujemy
        je aby wymienic poglady z innymi.

        Tak wiec jestem winny i raczej nie wyluzuje - jak bede widzial glupote
        rzadzacych w Polsce (niestety tej ostatnio duzo), i nie tylko, to bede o tym
        pisal na tym forum. Wybacz ;-)

        Motywy ludzi na tym forum sa rozne. Jezeli chodzi o moje to jes to wymiana zdan
        i dzielenie sie informacjami, ktore posiadam z innymi - czyli pomoc (choc czasem
        jest to odbierane wrecz przeciwnie ;-)).
        • Gość: ssdd Re: Zarobić i wrócić. IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 06.07.06, 00:40
          pak76 napisał:

          > Moze robimy dlatego, ze jednak nam na niej w jakis sposob zalezy. Jak
          > wyjezdzalem, nie planowalem stalego pobytu, ale nasz kochany rzad postawil
          > sprawe bardzo jasno - jak wrocisz zglos sie z podatkiem i mi to pomoglo w
          > podjeciu decyzji. Mimo tego mam w Polsce rodzine i ich los nie jest mi obojetny
          > .
          >
          > Z drugiej strony pobyt na Wyspach pokazal, ze jednak mozna inaczej - bynajmniej
          > nie uwazam, ze Anglia jest krajem doskonalem, ale wiele rzeczy jest rozwiazanyc
          > h
          > tu lepiej. Na dodatek widzac co sie dzieje w Polsce czujemy bezsilna zlosc, ze
          > kolejny raz populizm wygral i sytuacja zamiast sie poprawiac, w wielu
          > dziedzinach sie pogarsza.
          >
          > A ze nasz gospodarz stworzyl to forum dla ludzi takich jak my to wykorzystujemy
          > je aby wymienic poglady z innymi.
          >
          > Tak wiec jestem winny i raczej nie wyluzuje - jak bede widzial glupote
          > rzadzacych w Polsce (niestety tej ostatnio duzo), i nie tylko, to bede o tym
          > pisal na tym forum. Wybacz ;-)
          >
          > Motywy ludzi na tym forum sa rozne. Jezeli chodzi o moje to jes to wymiana zdan
          > i dzielenie sie informacjami, ktore posiadam z innymi - czyli pomoc (choc czase
          > m
          > jest to odbierane wrecz przeciwnie ;-)).


          W skrocie: chcialbym wrocic, ale boje sie.

          Co tu owijac w bawelne. Tak?

          ?
          • martin_sutton Re: Zarobić i wrócić. 06.07.06, 09:09
            Kolejny bezpodstawny skrot myslowy.

            Niektorzy z nas wybrali UK jako swoje nowe miejsce zamieszkania i nie chca
            wracac do Polski. Nie rozumiem dlaczego czesc uczestnikow forum uwaza ze
            podejmujac taka decyje powinnismy zapomniec o kraju i nie wtracac sie w jego
            sprawy. Nic bardziej mylnego, jak najbardziej jako postronni obserwatorzy mamy
            prawo krytykowac i nawet wysmiewac, rzeczy ktore nam sie nie podobaja.

            Ja osoboscie udzielam sie rowniez na forum BBC, czesto sa tam rozmowy np o US
            czy Nigerii. Rozni ludzie wyglaszaja swoje opinie krytykuja i wysmiewaja kraje w
            ktorych wcale nie mieszkaja.

            Czy sie to komus podoba czy nie zyjemy w wielkiej wiosce gdzie dostep do
            informacji jest latwy i natychmistowy. Na dodatek kazdy ma prawo wypowiadac sie
            na kazdy temat, czesc z nas korzysta wlasnie z tego prawa.Nie oznacza to w
            zadnym wypadku ze chcemy tam wrocic, ja na przyklad nie wroce tam bo wiem
            (jestem o tym dosc mocno przekonany w kazdym razie) ze za mojego zyia nie zmieni
            sie tam na tyle zebym chcial tam wrocic. Nie przeszkadza mi to jednak komentowac
            wydarzen z kraju, mowic o ludziach itd...

            Byc moze czesc emigrantow chcialaby wrocic, nie boja sie jednak bo strach nie ma
            nic do tego, nie wracaja bo nie odpowiada im kraj to wszystko. Migracja jest
            zjawiskiem globalnym, Brytyjczycy migruja do Hiszpanii czy Australii, Hiszpanie
            do Anglii i US itd. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, emigruja bo chca zmienic
            otoczenia, zrealizowac marzenia, powodow jest mnostwo. Zakladanie ze kazdy
            emigruje bo nie mogla znalezc pracy w Polsce i siedzi na krawedzi krzesla chcac
            wracac jest bledne.
        • qvintesencja Pak nie sciemniaj za bardzo 06.07.06, 10:39
          pak76 napisał:

          > Moze robimy dlatego, ze jednak nam na niej w jakis sposob zalezy. Jak
          > wyjezdzalem, nie planowalem stalego pobytu, ale nasz kochany rzad postawil
          > sprawe bardzo jasno - jak wrocisz zglos sie z podatkiem i mi to pomoglo w
          > podjeciu decyzji.

          Najlepsze sa decyzje podjete na podstawie sciemy hehe. Podwojne opodatkowanie
          wynika nie z widzimisie polskiego rzadu tylko umowy miedzypanstwowej polsko-
          brytyjskiej ratyfikowanej przez parlamenty. To strona brytyjska ociaga sie z
          uzgodnieniem nowej umowy. Nowa umowa bedzie pewnie uzgodniona jeszcze w tym
          roku a w przyszlym moze zaczac obowiazywac.

          Ale nie robmy sciemy ze to umowa ma decydujacy wplyw na zachowania ludzi.
          Jak bedzie nowa umowa to po prostu bedzie mniej okazji do robienia sciemy
          na temat motywu wyjazdu, chodzi po prostu o kase i slusznie. Tylko po co to
          sciemniac?
          >
          > Z drugiej strony pobyt na Wyspach pokazal, ze jednak mozna inaczej -
          bynajmniej
          > nie uwazam, ze Anglia jest krajem doskonalem, ale wiele rzeczy jest
          rozwiazanych
          > tu lepiej.

          No jasne. Mozna sie nawet zastanawiac przeciwnie: dlaczego Anglia nie jest
          krajem doskonalym skoro od zawsze mogli sie bez przeszkod doskonalic?
          Odpowiedz jest jasna dla tych co znaja historie: Anglia przez dlugi czas byla
          krajem calkiem syfiastym z ktorego mase ludzi wyjezdzalo za oceany. Jeszcze 25
          lat temu byl duzy syf: 4 mln bezrobotnych, wieczne strajki, fatalne stosunki
          pracy.

          >Na dodatek widzac co sie dzieje w Polsce czujemy bezsilna zlosc, ze
          > kolejny raz populizm wygral i sytuacja zamiast sie poprawiac, w wielu
          > dziedzinach sie pogarsza.

          No ale demokracja dziala na zmiany. Jezeli do Anglii trafi recesja i w twoim
          okregu wygra typ z BNP pod haslem wypieprzania imigrantow to nie bedziesz czul
          bezsilnej zlosci tylko nastawisz sie na przeczekanie bo przeciez szkoda byloby
          tej kasy ktora wyrywasz.
          • pak76 Re: Pak nie sciemniaj za bardzo 06.07.06, 11:13
            > Najlepsze sa decyzje podjete na podstawie sciemy hehe. Podwojne opodatkowanie
            > wynika nie z widzimisie polskiego rzadu tylko umowy miedzypanstwowej polsko-
            > brytyjskiej ratyfikowanej przez parlamenty. To strona brytyjska ociaga sie z
            > uzgodnieniem nowej umowy. Nowa umowa bedzie pewnie uzgodniona jeszcze w tym
            > roku a w przyszlym moze zaczac obowiazywac.

            Przez pare lat sobie spokojnie siedzialem w UK czekajac az uplynie piec latek,
            ktore uzgodnilem z zona przed wyjazdem. Problem umowy nie istnial, bo gra nie
            byla warta swieczki dla rzadu polskiego aby nas scigac. Dopiero teraz jak tyle
            osob przyjechalo, rzad/US zainteresowal sie tym dodatkowym zrodlem dochodu.
            Wiec pierwsze co zrobil to zmniejszyl diety (w sumie i tak by mi nie pomogly,
            ale tym za 5,05 by znacznie pomogly) i przepisy kiedy trzeba sie rozliczac w
            Polsce (183 dni).
            Rzad, a dokladniej MF, MOZE rozwiazac ten problem natychmiast i to bez zmiany
            tej umowy, ale NIE CHCE (temu sie akurat nie dziwie, choc dalej uwazam, ze to
            zlodziejstwo) i politycy przyznaja sie do tego.

            Tak wiec nie mow mi, ze rzad jest niewinny.

            I kto tu sciemnia?

            > Ale nie robmy sciemy ze to umowa ma decydujacy wplyw na zachowania ludzi.

            Wiele osob przyjechalo tu tylko zarobic i wrocic. Czy zyje tu sie latwiej? Tak.
            Czy kazdy sie odnalazl? Nie. Dla wielu osob UK to szok, nie tylko kulturowy,
            rzeczywistosc nie spelnila oczekiwan, w koncu nie po to sie studiuje, aby byc
            na przyslowiowym "zmywaku" itd itp. Jednym slowem chca wrocic. A tu mila
            niespodzianka - podatek czeka.

            Nie musze szukac daleko aby podac Ci przyklady takich osob. Moja zona chciala
            wrocic i tylko fakt, ze po powrocie zdani bysmy na laske urzedniczyny z US
            przekonuje ja, ze nie ma po co.
          • korkix78 Re: Pak nie sciemniaj za bardzo 06.07.06, 11:22

            > Najlepsze sa decyzje podjete na podstawie sciemy hehe. Podwojne opodatkowanie
            > wynika nie z widzimisie polskiego rzadu tylko umowy miedzypanstwowej polsko-
            > brytyjskiej ratyfikowanej przez parlamenty. To strona brytyjska ociaga sie z
            > uzgodnieniem nowej umowy. Nowa umowa bedzie pewnie uzgodniona jeszcze w tym
            > roku a w przyszlym moze zaczac obowiazywac.

            Rozporzadzenie Ministra Finansow w sprawie zwolenienia z opodatkowania

            > Najlepsze sa decyzje podjete na podstawie sciemy hehe. Podwojne opodatkowanie
            > wynika nie z widzimisie polskiego rzadu tylko umowy miedzypanstwowej polsko-
            > brytyjskiej ratyfikowanej przez parlamenty. To strona brytyjska ociaga sie z
            > uzgodnieniem nowej umowy.

            Rozporzadzenie Ministra Finansow

            1. Zwalnia sie z obowiazku opodatkowania z podatku dochodowego w biezacym roku
            podatkowym osoby wykazujace przychod z tytulu pracy w Zjednoczonym Krolestwie.


            Przesrane. To po prostu nie do zrobienia.
            Komisje, sztaby prawnikow sa bezsilne by rozwiazac ta kwestie - oczywiscie
            wszyscy by chcieli, ale to rzad brytyjski jest winny wszelkiemu zlu.
            • korkix78 Miejsce zamieszkania 06.07.06, 11:27

              Albo:

              1. Za miejsce zamieszkania uwaza sie miejsce faktycznego przebywania
              przekraczajace 90 dni kalendarzowych. W razie sporu, ciezar udowodnienia
              miejsce zamieszkania spoczywa na organie wykonawczym.


              Ale nie.
              To by bylo zbyt oczywiste , sprawiedliwe... obywatel gotow pomyslec, ze to
              panstwo jest dla niego, a nie odwrotnie.
            • qvintesencja Re: Pak nie sciemniaj za bardzo 06.07.06, 16:55
              korkix78 napisał:

              > Rozporzadzenie Ministra Finansow
              >
              > 1. Zwalnia sie z obowiazku opodatkowania z podatku dochodowego w biezacym
              roku
              > podatkowym osoby wykazujace przychod z tytulu pracy w Zjednoczonym Krolestwie.

              Zgroza ogarnia jak sie widzi takie banialuki. Przeciez byloby to ewidentne
              naruszenie umowy. Po co bylyby umowy miedzypanstwowe jesli mozna je zanegowac
              jednym rozporzadzeniem?

              W tej sprawei mozna powiedziec wiecej. Rzad HMQ nie jest zainteresowany zmiana
              umowy bo jest to standartowa umowa jaka zwiera z innymi krajami. A daje ona
              rzadowi HMQ mocne narzedzia wobec wlasnych obywateli chcacych unikac
              opodatkowania. To jest sedno tej sprawy.
                • qvintesencja Re: Pak nie sciemniaj za bardzo 06.07.06, 19:27
                  martin_sutton napisał:

                  > To sa dopiero herezje. Chcesz wszystkim wmowic ze polski rzad nie ma prawa
                  > zwolnic od podatku swoich obywateli bo rzad Wielkiej Brytanii sie na to nie
                  zga
                  > dza?
                  > Poczytaj czasem co piszesz bo az przykro patrzec jak sie osmieszasz.

                  Niestety smutne jest obserwowanie tak niskiego poziomu umyslowego wsrod
                  emigrantow.

                  Zawierajac umowe miedzypanstwowa ratyfikowana przez parlamenty obie strony
                  zobowiazuja sie do jej przestrzegania czyli nie wprowadzania jednostronnych
                  zmian. Jest to najzupelniej oczywiste dla kazdego kto ma minimalne pojecie o
                  tym jak dziala prawo.
                  • vierablu Re: Pak nie sciemniaj za bardzo 06.07.06, 21:19
                    > Zawierajac umowe miedzypanstwowa ratyfikowana przez parlamenty obie strony
                    > zobowiazuja sie do jej przestrzegania czyli nie wprowadzania jednostronnych
                    > zmian. Jest to najzupelniej oczywiste dla kazdego kto ma minimalne pojecie o
                    > tym jak dziala prawo.

                    Rozumiem, ze nie mozna jednostronnie wprowadzac rozwiazan, ktore moglyby by byc
                    niekorzystne dla ktorejs ze stron, bo w koncu po to, przynajmniej teoretycznie,
                    ta ustawa jest (o unikaniu podwojnego...).
                    Natomiast wydaje mi sie (wydaje, nie znam sie na prawie miedzynarodowym), ze
                    rozwiazania korzystne dla swoich obywateli panstwo moze wprowadzac zawsze i nie
                    musi sie nikogo pytac o pozwolenie. Moze np. Polakow w ogole zwolnic z
                    podatkow :).
                  • martin_sutton Re: Pak nie sciemniaj za bardzo 07.07.06, 08:50
                    Najwidoczniej nie masz pojecia o systemie kontroli podatkowej w Wielkiej
                    Brytanii jezeli wyjezdzasz z takimi glupotami. Przestan sie kompromitowac bo
                    twoje brednie coraz mniej trzymaja sie kupy.

                    Oczywiscie ze istnieje umowa o unikaniu podwojnego opodatkowania jednak nie
                    naklada ona na zadne z panstw obowiazku opodatkowywania swoich obywateli, umowa
                    ma chronic obywateli przed placeniem dwa razy podatku od tych samych dochodow.
                    Rzad brytyjski jak i polski moze w kazdej chwili odstapic od opodatkowywania
                    swoich obywateli jesli tak postanowi bez naruszania rzeczonej umowy.
                  • Gość: korkix78 Przytakujesz wiec, ze polskie prawo lamie prawo ? IP: *.coopervision-uk.com 07.07.06, 09:53
                    Ordynacja podatkowa, artykul 22

                    22. § 1. Minister Finansów może, w drodze rozporządzenia:
                    1) zaniechać w całości lub w części:
                    a) ustalania zobowiązań podatkowych,
                    b) poboru podatków,
                    w przypadkach uzasadnionych interesem publicznym lub ważnym interesem
                    podatników,
                    2) zwolnić niektóre grupy płatników z obowiązku pobierania podatków lub
                    zaliczek na podatki oraz określić wynikające z tego zwolnienia obowiązki
                    podatników.
                    § 2. Organ podatkowy, na wniosek podatnika, z zastrzeżeniem § 3, może:
                    1) zaniechać w całości lub w części:
                    a) ustalania zobowiązania podatkowego,
                    b) poboru podatku,
                    gdy pobranie podatku zagraża ważnym interesom podatnika, a w szczególności jego
                    egzystencji,
                    2) zwolnić płatnika z obowiązku pobrania:
                    a) podatku - gdy pobranie podatku zagraża ważnym interesom podatnika, a w
                    szczególności jego egzystencji,
                    b) zaliczek na podatek - jeżeli podatnik uprawdopodobni, że pobrane zaliczki
                    byłyby niewspółmiernie wysokie w stosunku do podatku należnego za rok podatkowy
                    lub inny okres rozliczeniowy.
                    § 3. Organy podatkowe nie mogą zaniechać ustalania w całości lub w części
                    zobowiązań podatkowych stanowiących dochody gmin.
                    § 4. Wniosek o zaniechanie poboru podatku nie rozpatrzony przez organ podatkowy
                    przed upływem terminu płatności podatku traktuje się jako wniosek o umorzenie
                    zaległości podatkowej.
                    § 5. W przypadku wydania decyzji na podstawie § 2 pkt 2 organ podatkowy określa
                    termin wpłacenia przez podatnika podatku lub zaliczki na podatek, chyba że
                    podatnik jest obowiązany do dokonania rocznego lub innego okresowego
                    rozliczenia tego podatku.
                    § 6. Minister Finansów określi, w drodze rozporządzenia, właściwość rzeczową
                    organów podatkowych w sprawach wymienionych w § 2.
                  • Gość: korkix78 Re: Pak nie sciemniaj za bardzo IP: *.coopervision-uk.com 07.07.06, 09:58
                    > Niestety smutne jest obserwowanie tak niskiego poziomu umyslowego wsrod
                    > emigrantow.
                    > Jest to najzupelniej oczywiste dla kazdego kto ma minimalne pojecie o
                    > tym jak dziala prawo.

                    TRy patrz, specjalisci z Enrnst & Young tez nie maja minimalnego pojecia o
                    dzialaniu prawa :

                    www.ey.com/global/content.nsf/Poland/GEMS_-_Library_-_Umowy_miedzynarodowej_nie_mozna_zmienic_z_dnia_na_dzien

                    Ewa Matyszewska, komentuje Marcin Eckert, radca prawny w Ernst & Young, Gazeta
                    Prawna z dn. 10.03.2006
                    "(...) Rząd, owszem, może coś w tej sprawie zrobić. Ma co najmniej trzy
                    możliwości. Po pierwsze, może zmienić umowę z Wielką Brytanią. Po drugie, Sejm
                    mógłby wprowadzić stosowne zwolnienie podatkowe bezpośrednio do ustawy o PIT.
                    Po trzecie, minister finansów, działając na podstawie art. 22 ust. l Ordynacji
                    podatkowej i kierując się tzw. uzasadnionym interesem publicznym lub ważnym
                    interesem podatników, mógłby w drodze rozporządzenia zaniechać w całości lub w
                    części poboru podatku w części przekraczającej kwotę podatku uiszczonego już za
                    granicą. "

                    Patrz !
                    Nikt nie ma minimalnego nawet pojecia jak dziala prawo, ma zenujacy poziom i w
                    ogole !
                    Wychodzi ze ewidentnie 99,9% (liczba eufemistyczna) populacji ma duzo nizszy
                    poziom kumacji niz przecietna tejze populacji.
                    Powiedz to jakiemus matematykowi.
                    • ghrom Re: Pak nie sciemniaj za bardzo 07.07.06, 10:32
                      > Wychodzi ze ewidentnie 99,9% (liczba eufemistyczna) populacji ma duzo nizszy
                      > poziom kumacji niz przecietna tejze populacji.
                      > Powiedz to jakiemus matematykowi.

                      Well, matematykowi to nie bardzo, bo ci skwapliwie przytaknie, ze jak
                      najbardziej jest to mozliwe. Ja bym sie udal do socjologa ;]
              • korkix78 Re: Pak nie sciemniaj za bardzo 06.07.06, 17:34
                Prawnikiem nie jestem, bo mi szkoda mozgu zeby robil za hard drive.

                Ale od kiedy organ tworzacy prawo nie moze tworzyc prawa ? i to takiego
                (podatkowego) w wyniku ktorego zmiany sa na korzysc podatnika ? o ile wiem taka
                zmiana moze byc wprowadzona zawsze i wszedzie ze skutkiem natychmiastowym.

                I ja tu widze sedno sprawy.

                Poza tym mozna przeinaczac dziennikarsko rzeczywistosc i mowic ze 'obywatele
                Polski nie chca opodatkowania', ale mozna tez po prostu nazwac to po imieniu,ze
                Ci obywatele chca jedynie, nie chca kompletnie nic od ich kraju, jednoczesnie
                oczekujac by ten sie od nich w ramach rewanzu klasycznie po prostu odpiendolil.
                Polscy politycy nie potrafia nawet konsekentnie miec swoich obywateli w dupie w
                calej rozciaglosci. Robi to profesjonalnie tylko do czasu, kiedy Ci nie maja
                srodkow do zycia = pieniedzy.
              • korkix78 Re: Pak nie sciemniaj za bardzo 06.07.06, 17:38
                > Zgroza ogarnia jak sie widzi takie banialuki. Przeciez byloby to ewidentne
                > naruszenie umowy

                "1. Za miejsce zamieszkania uwaza sie miejsce faktycznego przebywania
                przekraczajace 90 dni kalendarzowych. W razie sporu, ciezar udowodnienia
                miejsce zamieszkania spoczywa na organie wykonawczym."

                A tego jakos nie podstawiasz pod naruszenie umowy..
                • qvintesencja Re: Pak nie sciemniaj za bardzo 06.07.06, 20:53
                  korkix78 napisał:

                  > > Zgroza ogarnia jak sie widzi takie banialuki. Przeciez byloby to ewidentn
                  > e
                  > > naruszenie umowy
                  > "1. Za miejsce zamieszkania uwaza sie miejsce faktycznego przebywania
                  > przekraczajace 90 dni kalendarzowych. W razie sporu, ciezar udowodnienia
                  > miejsce zamieszkania spoczywa na organie wykonawczym."

                  To tez jest naruszenie obecnej umowy i to powazne. Umowa bardzo dokladnie mowi
                  o centrum interesow zyciowych. Ta umowe redagowli glownie prawnicy brytyjscy.

                  Najgorsze jest to ze ludzie nie rozumieja co sie pisze:

                  gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33182,3452028.html
    • randybvain Nie czytasz postow? 06.07.06, 11:38
      Ludzie tesknia za swoim podworkiem. Chocby mieli zarabiac dalej 600 zl, to jest
      im lepiej z rodzina i przyjaciolmi niz w UK czy Irlandii z pieniedzmi, ale
      samotnie. Polacy to zwierzeta stadne.
      • korkix78 Re: Nie czytasz postow? 06.07.06, 11:46
        > Chocby mieli zarabiac dalej 600 zl, to jest
        > im lepiej z rodzina i przyjaciolmi niz w UK czy Irlandii z pieniedzmi, ale
        > samotnie.

        A jeszcze lepiej jest im w UK i z pieniedzmi i z rodzina

        Audio - tele

        Czy w ciagu ostatnich dwoch lat ilosc urodzen polskich dzieci na Wyspach
        kilkakrotnie:

        a) wzrosla
        b) spadla
        c) zadne z powyzszych
        d) odpowiedz a i b sa prawidlowe
        • Gość: tu_i_tam Re: Nie czytasz postow? IP: *.ols.vectranet.pl 06.07.06, 12:54
          Pracowałem już w kilku krajach (w większości niestety na czarno takie czasy
          były i jeszcze są)Ostatnio legalnie w Hiszpanii.Nie będe opisywał co gdzie jak
          ale obecnie jestem w Polsce,mam własne mieszkanie,działke budowlaną i za
          rok,max 2 lata bede się budował.Obecnie zarabiam w przeliczeniu ok 1000-
          1200funtów na rękę.Myślę że nie mam po co się już wybierać za granicę.Tam
          zarobiłem,odłożyłem,a tu pracuję praktycznie na siebie,nie mam szefa,nie
          pracuje po 10godzin.Za granicą (tym bardziej Anglia)nie dorobiłbym się tak
          szybko (albo wcale)własnego mieszkania,i bardzo spokojnej i dobrze płatnej
          (subiektywne odczucie) pracy.Więc nie ma moi zdaniem jednoznacznej odpowiedzi
          na pytanie "po co wracać" bo ja uważam że miałem po co.

          P/S nie zamierzam mieszkać w Polsce do końca życia,ale tam gdzie chcę to raczej
          już nie do pracy:)Pzdr.