Dodaj do ulubionych

Worek bez dna (któryś tam z kolei)

01.03.07, 13:13
Bo poprzedni gdzieś się podział, może całkiem się popruł, albo myszy go
zjadły, a potrzebny jest, bo nie wiem, gdzie wrzucić takie różne zgryzoty,
śmiesznoty oraz inne śmietki z dnia naszego powszedniego (nie mylić z chlebem,
z którego mogą być okruchy, jeśli suchy). Otóż, dzisiaj mam jedną zgryzotę i
jedną śmiesznotę, co dać pierwsze? OK, najpierw to drugie. Zasłyszane w drukarni:
- Pani Kasiu, proszę otworzyć mi drzwi, bo muszę wałek sobie wystudzić!
Niestety, musiał sam otworzyć, bo pani Kasia leżała i kwiczała.
A zgryzota jest taka, że jutro czeka mnie strasznie ciężki dzień i z tego
powodu już dzisiaj ponurość w sobie czuję taką, że ośmielam się prosić o
wspomożenie. Jakimś malutkim uśmieszkiem, jeśli ma ktoś na zbyciu, albo jednym
kciukaskiem, wsio rawno. Wdzięczność moja nie będzie miała granic. Rewanż
zapewniony. Jakby co, odpukać, proszę też do mnie walić, jak w dym.
Obserwuj wątek
    • asia.sthm Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 01.03.07, 13:27
      O matko, juz zaczynam trzymac kciuki. Nic nie bede robic tylko trzymam &¤&

      Dobrze chociaz, ze ten pan z walkiem wystapil, bo bylo by ci juz calkiem ponuro
      big_grin
      • groha Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 01.03.07, 13:48
        Całkiem ponuro, to nie honor i umarł w butach, prawda? Ale boję się strasznie,
        jak zwykle, gdy lekarze lecą z nożem do kogoś i uciec się nie da za chiny
        ludowe. A do mojej mamusi mają jakieś szczególne, że się tak wyrażę - zacięcie.
        Nie ukrywam, że zawsze ogarnia mnie wtedy panika. Mam syndrom białego fartucha,
        nawet jeśli jest niebieski, lub zielony, naprawdę.
        Dziękuję Asiu, Ty nasza niezastąpiona pocieszycielko strapionychsmile
    • lylika Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 01.03.07, 13:50
      Już Cię podpieram, kochana. Tylko będzie trochę trzęsło, bo kaszelek mnie trzyma i mokrawo będzie, bom zagilona. Ale będziemy fajnie wyglądały. Kaszląca i słaba podtrzymuje zgryzioną. smile))
      • lylika Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 01.03.07, 13:52
        Przepraszam, myślałam, że zgyzota innej natury. Trzymam kciuki za mamusię. smile
        • groha Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 01.03.07, 14:05
          Lyliko, kaszelek i zagiloność jest w sam raz. Ślepy kulawego najlepiej podpiera,
          nie? smile) Wespół, zespół. Ona kaszląca, słaba, on złamany we dwoje... I jakoś da
          się radę. Przyjdzie wiosna, Baronowo... O, właśnie, Barona ktoś nie widział? Bo
          Gopos, to już wiem , że w googlach jestsmile))
          • dorka_31 Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 01.03.07, 14:29
            Groszko, nie ma sprawy, ja też potrzymam smile)
            I kilka myśli pozytywnych wyślę, bo tego nigdy za wiele... smile)
            • papuga_ara Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 01.03.07, 15:03
              Ja bardzo marcowo i bardzo rozweselająco podtrzymuję jak mogę!!! smile)))) Co pan
              zrobisz, nic pan nie zrobisz - trzeba przetrwać to jutro. A potem będzie
              pojutrze i mama nadzieję że lepsze. buziaczki OGROMNE.
              • kocio_pierzaczek Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 01.03.07, 16:58
                Jakby co to worek moge dać... Zgryzoty do wora, a wór do jeziora!
                Trzymam kciuki za pomyślny kontakt Mamy ze służbą zdrowia, a dzieciątko też
                trzyma - takie już ma piąstki, więc mu naszeptałam, w czyjej to intencji.
                ściskam wylewnie!
                • bumbecki Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 01.03.07, 17:15
                  przepraszam, ze dopiero teraz, ale również ślę uśmiech wspomagający i uścisk
                  podtrzymujący smile
    • goonia Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 02.03.07, 02:21
      Groho, kciuki trzymam za pomyslny przebieg. Zdrowka dla mamy zycze. Nie dajcie
      sie sluzbie zdrowiasmile
      • kocio_pierzaczek Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 02.03.07, 06:11
        Pomyślnego dnia, Groho, Mamie życzę zdowia moc i szybkiej rekonwalescencji.
        Uściski gorące!
        • edeka5 Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 02.03.07, 08:06
          Groho, ściskam.
          • lylika Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 02.03.07, 08:09
            Będzie dobrze. smile
            • asia.sthm Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 02.03.07, 09:41
              Szable w dlon!
              Trzymam &¤& uczciwie.
              Powodzenia.
              Bedzie dobrze.
              • papuga_ara Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 02.03.07, 09:43
                Trzymam ja także w dalszym ciągu.
    • asia.sthm Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 02.03.07, 23:54
      Uczekalam sie i jeszcze potrzymam do jutra ...na wszelki wypadek.
      &¤&
      • lylika Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 02.03.07, 23:56
        Ja też trzymam i czekam. Trochę jeszcze poczekam. smile
        • lylika Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 03.03.07, 00:16
          Groha, nie mogę już siedzieć, bo mnie wątroba łupie po lekach. Kładę się, ale kciuki jeszcze potrzymam. smile
    • groha Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 03.03.07, 00:49
      Ufff... już posmile Oczywiście, powiedziałam mamie o tym, ile tu kciuków było
      trzymanych w Jej intencji, więc wzruszyła się bardzo. Dziękuje, pozdrawia Was
      gorąco i mruga do Was jednym, zdrowym oczkiem, bo drugie jeszcze chwilowo
      nieczynne, ale wkrótce będzie w porządeczku, na pewno. Więc już jestem
      świergołek i mam nadzieję więcej nie gadać o żadnych zgryzotach.
      Padam do nóżek, kłaniam nisko i pieśń dziękczynną zawodzę pod nosem, bo już
      późno i nie chcę nikogo pobudzić.
      P.S. Bez Was ten świat byłby całkiem do kitu.
      To była moja adoracja pierwsza, ale na pewno nie ostatnia, na pewno wink
      • kocio_pierzaczek Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 03.03.07, 11:19
        Bardzo się cieszę, że już po wszystkim, życz Mamie szybkiego powrotu do
        całkowitego zdrowia. Uściski znad rzeczki!
      • edeka5 Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 03.03.07, 14:27
        To dobrze. Pozdrowienia dla Mamy.
      • asia.sthm Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 03.03.07, 14:59
        Uff...jak odetchnelam ,az przeciag zrobilam.
        Usciskaj Mame od wszystkich trzymaczy.

        PS. Tez mialam kiedys operowane oko, ale byla to zupelna duperelka, ot
        galaretki troche trzeba bylo usunac spod rogowki. Ludzie jak ja sie tego
        balam..az do mdlosci.
        Dlatego extra trzymam za wszystkich ocznooperowanych...z ekstra cugiem.
        Dobrze bedzie.
        • ida14 Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 04.03.07, 00:57
          Jjejujeju grzebanie w oku jets okropne ;/ Pozdrów mamę ode mnie Groho nie
          załapałam sie na trzymanie kciuków bo nie miałam czasu na Forum. Zastanawiałam
          sie kiedys czy sobie wady nie zoperowac.oni to jakos robią, że sie potem
          widzi big_grin może nawet tarcze na PO bym zobaczyła. Aaa bo ja sie nie chwaliłam,
          dostałam 3 ze strzelania big_grin jestem z siebie dumna bo:
          a) na razie z całej klasy dwie osoby miały 4, a dziesiąc osób 1, kilka miało 3
          (w tym ja big_grin)
          b) celując nie widziałam tarczy
          c) strzeliłam jedna 10
          d) tylko raz wystrzeliłam w sufit bo nie wiedziłam, że to takie czułe
          urzadzenie jest i mi sie przypadkiem sputs nacisnął.
          • groha Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 04.03.07, 13:01
            Człowiek strzela, a Ponbócek kule nosi, Iduś, co tam tarcza, grunt, że nikogo
            nie ustrzeliłaśsmile
            • ida14 Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 04.03.07, 17:27
              Heheh koledzy próbowali mnie namówic na ustrzelenie profesora bo z racji
              nazwiska strzelałam pierwsza gdybym go ustrzeliła innym by sie upiekło tongue_out
    • lylika Worek bez dna (któryś tam z kolei) 15.05.07, 12:58
      Czy Wy też tak macie, że jeśli Wam czegoś absolutnie nie wolno, to natychmiast macie na to ochotę?
      Ma strrraszną ochotę na przylepkę chleba. Z chrupiącą skórką. Z masłem ma być!!!
      • bbbzyta Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 15.05.07, 14:01
        Wracając od dentysty po usunięciu zęba trzonowego, nabyłam takie twarde obwarzanki, bo akurat chcica mnie okrutna na nie napadła, i bez dalszej zwłoki jadłam drugą stroną smile
        • dorka_31 Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 15.05.07, 14:07
          Ja mam największą ochotę na to, czego w danym momencie nie mogę mieć. Jak już
          mogę, to i ochota przechodzi... wink)
    • 36krzysiek Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 31.05.07, 14:17
      Kto wczoraj oglądał UPAŁ ? Cuuuudo! Jak znów nadejdą upały trzeba pomyśleć o
      reaktywacji Brygady Antyudarowej z Lądka Zdroju.
      • lylika Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 31.05.07, 14:28
        Wczoraj nie oglądał. Za zimno było.
      • groha Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 31.05.07, 14:46
        Prawda? Ja też piałam z zachwytu, ale teraz siedzę cicho, bo myślałam, że tego
        nikt już nie ogląda. Baronie, pójdź w me ramiona, niech Cię uścisnę smile
        Dodajmy, że na upał dobra jest nie tylko żeńska Drużyna Przeciwudarowa im.
        Kupały z piękną Zuzanną na czele, ale również robotnik drogowy Albin, kasjerka
        baru mlecznego Basia, subiekt Kornel, Miss Upałów o wdzięcznym imieniu Grzanka,
        oraz koniecznie, ale to koniecznie - Ambasador egzotycznego kraju ze swoim
        sekretarzem. I Starsi Panowie Dwaj, przede wszystkim. Wszyscy po prostu cudni.
        Nawet włóczęga i milicjant MO, w jednej osobie zresztąsmile
        • bbbzyta Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 31.05.07, 14:53
          Wczoraj nie oglądała, bo nie ma kanałów,
          ale w ogóle ogląda jak tylko może, bo kocha KSP. smile
          I nagrane też ma, bo maniaczka jest.
          • groha Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 31.05.07, 15:10
            Druga maniaczka się kłania i pozdrawia Cię cieplutko, Bbbzyto smile
    • groha Re: Opowiedzieć Wam o psuju? To opowiem 11.06.07, 19:48
      Najpierw popsuł się czajnik... Chociaż nie, pierwszy był kręgosłup... Nie,
      jednak nie. On popsuł się już dawno, więc już się nie liczy. Czyli – najpierw
      wysiadł czajnik. Elektryczny. Pierwszą, poranną herbatę jeszcze zrobił, a na
      drugą się wypiął i cześć. Trzeba było przeprosić się ze zwykłym, gwizdkowym,
      który ma paskudny charakter: przez cały proces termiczny gulgoce, jak wściekły
      indor, a na końcu pluje wrzątkiem i rzuca gwizdkiem po kuchni. Czajnik-choleryk,
      po prostu. W dodatku lubi być w centrum zainteresowania, egocentryk jeden.
      Zaraz potem zaczęła śmierdzieć wtyczka. Leciutki zapach spalenizny unoszący się
      z gniazdka, w którym tkwiła, ostrzegał, że za chwilkę może nastąpić prawdziwa
      katastrofa i zostaniemy nie tylko bez czajnika, ale bez elektryki w ogóle. Czyli
      bez komputera też, rany boskie...! No, a zaraz potem znów odezwał się ten
      kręgosłup. Nie wykluczone, że w ramach protestu przeciw dziwnym łamańcom,
      zalecanym przez lekarza-neurologa z I stopniem specjalizacji. Nie lubi ich, tzn.
      ćwiczeń i lekarza, skubaniec, najwyraźniej i ja mu się wcale nie dziwię. Ale
      jakoś się przełamał, na szczęście - nie dosłownie, i łaskawie ucichł, chwalić
      niebiosa. Za to radio ryknęło, jak trąba jerychońska, bo nagle coś mu się
      zrobiło w potencjometr, czy jak to się tam nazywa... I wtedy już byliśmy pewni,
      że dobrze nie jest. Jak nic - psuj nam się zalągł.
      Psuj, to taka paskuda, która działa bardziej podstępnie i zdradziecko, niż podły
      szpion, za to podobnie, jak kałasznikow – seriami. Kładzie pokotem wszystko, co
      tylko da się zepsuć, łącznie z ludzkimi planami. A my właśnie mieliśmy plan
      miłej, niedzielnej wycieczki, kurcze blade. Mimo wszystko zaryzykowaliśmy –
      jedziemy! Po kilku bolesnych próbach, udało mi się wsiąść do samochodu i w
      drogę! Nie będzie żaden psuj pluł nam w twarz! Raz powziętej decyzji nie cofa
      się z byle przyczyny, szczególnie, gdy na końcu zaplanowanej podróży czeka nie
      kto inny, tylko nasza Ida kochana. A także - cudne Ponidzie. I czereśnie. Oraz
      miód.
      Psuj odezwał się po kilkunastu kilometrach. Nasz ukochany samochodzik nagle
      przestał chodzić, jak zegareczek. Za to zaczął, jak budzik. Taki przedwojenny z
      młoteczkami. Najpierw cykał, potem coraz głośniej terkotał, a na końcu stanął. I
      koniec. Już było po podróży. Bo o tej powrotnej, na holu, nie ma nawet co
      wspominać. A cholerny psuj nie dawał za wygraną. Potwór, chciał mi jeszcze
      złamać nogę! Ale tym razem mu się nie udało. Przydrożny słupek, który kopnęłam w
      przypływie ataku bezrozumnej furii, też nie odniósł obrażeń. Widać miał więcej
      szczęścia, niż śmietnik, który kiedyś stanął mi na drodze, gdy okazało się,
      że... Zresztą, mniejsza z tym.
      Chciałam tylko opowiedzieć, jak nie odbyło się spotkanie sekcji
      świętokrzysko-ponidziańskiej. To znaczy, dlaczego chwilowo nie doszło do skutku.
      Przez psuja, rzecz jasna. Ale nic to, jak mawiał niejaki Miszka Wołodyj.
      Czereśnie jeszcze się nie kończą. A nawet jakby, to potem będzie bób. Poziomki.
      Śliwki. Pieczone ziemniaczki. Lub tylko piękne okoliczności przyrody, też
      wystarczy. Bo Ponidzie jest zawsze zachwycające, o każdej porze roku, prawda,
      Idusiu?
      • ida14 Re: Opowiedzieć Wam o psuju? To opowiem 11.06.07, 20:06
        Oj tak! Piękne o kazdej porze! Juz samo to, że ja tu mieszkam tongue_out wink
        W następną niedziele przyjedziecie albo ja pojade do Was (to była groźba prawie
        karalna)
      • edeka5 Re: Opowiedzieć Wam o psuju? To opowiem 11.06.07, 20:20
        Grohuś, uwielbiam czytać Twoje historyjki smile))
      • eulalija Za opowieść o psuju dziękuję 11.06.07, 21:46
        Bardzo dziękuję, było mi czegoś takiego trzeba teraz.
      • asia.sthm Re: Opowiedzieć Wam o psuju? To opowiem 12.06.07, 08:50
        Cichutko wam powiem, ze psuja mozna oszukac. On jest zlosliwy ale malo lotny.
        No wiec psujowi wydawalo sie popsul mi pralke i sie odczepil narazie.....do
        Grohy sie wyniosl (hiHiHi), no i ja wiem w co te pralke delikatnie przycisnac
        trzy razy, no i ona wtedy rusza i pierze. Trzeba ja po prostu pomyziac w
        ustawiacz programu.

        Grohus, nastepnym razem pomysl w co by tu pomyziac. Psuj czasem psuje po
        lebkach...tak na odczep sie.
        Jednak jesli wtyczka zaczyna smierdziec to to jest niebezpieczny smierdziel i
        wtedy juz nic nie myziac....
        • kocio_pierzaczek Re: Opowiedzieć Wam o psuju? To opowiem 12.06.07, 10:59
          A w co pomyziać zawór doprowadzający wodę do rezerwuaru, który cieknie
          wyłącznie wtedy, gdy pracuje pralka? W programator czy raczej w muszlę? I
          jeszcze całą rolkę papiery skubaniec za każdym razem moczy.
          • groha Re: Opowiedzieć Wam o psuju? To opowiem 12.06.07, 12:57
            Kociu, wszystko zależy, jaki to zawór, bo każdy pewnie trzeba myziać inaczej: w
            kulkę, w motylek, w wajchę... wink) A najskuteczniej, to pomyziać męża, żeby wziął
            i to to wymienił. Psuj strasznie nie lubi mężów, którzy potrafią coś naprawić.
            Nie wiem, zazdrosny może jest, czy co. I tchórzowaty trochę. Jak tylko usłyszy
            zdanie: wywalamy i kupujemy nowe, to od razu leci szukać szczęścia u kogoś
            innego. Ale lubi wracać, i to zwykle w najmniej oczekiwanym momencie. No, podła
            bestia i tyle.
            • g0p0s Re: Opowiedzieć Wam o psuju? To opowiem 12.06.07, 13:02
              Psuj hydrauliczny atakuje przed naszym pilnym opuszczeniem domostwa, widać lubi
              jak się jest w domu. Miło z jego strony, że nie robi tego po wyjściu. Mam
              nadzieję, że on tego forum nie czytasmile)
              • aurelia76 Re: Opowiedzieć Wam o psuju? To opowiem 12.06.07, 13:06
                Komu nie robi, temu nie robi. Mnie kiedyś napełnił samoczynnie zlewozmywak
                metodą oddolną, mało mu było, to jeszcze napoił tym podłogę w kuchni, szafek nie
                wspomnę...
              • edeka5 Re: Opowiedzieć Wam o psuju? To opowiem 12.06.07, 13:09
                Nie zawsze, nie zawsze. Jak psuj hydrauliczny zaatakował moją mamę pod jej
                nieobecność, to od 11 piętra do parteru smile

                A ja miałam kiedyś "malucha", który na tyle mnie lubił, że psuł się tylko
                mojemu mężowi. Mnie oszczędzał.
                • eulalija Re: Opowiedzieć Wam o psuju? To opowiem 12.06.07, 13:20
                  edeka5 napisała:

                  > A ja miałam kiedyś "malucha", który na tyle mnie lubił, że psuł się tylko
                  > mojemu mężowi. Mnie oszczędzał.

                  Miałam Ładę, kochałam ją, nigdy żaden psuj między nas nie wszedł.
                  Może to jest metoda, pokochać pralkę miłością wielką to psuj sobie pójdzie?
                  • goonia Re: Opowiedzieć Wam o psuju? To opowiem 12.06.07, 16:28
                    Najlepiej to sobie wszystko obmyslac w glowie, po cichutku i poza domem. Nie
                    mozna psujowi zdradzac swoich planow. Wtedy on jest przygotowany a my ugotowani.
                    Ja ciagle zapominam, zeby glosno nie mowic ze mam zamiar wreszcie sie wczesnie
                    polozyc i wyspac. Co chlapne, ze dzis to na mur beton jestem w lozku przed 11,
                    to nie poloze sie az po polnocy.
                    • ida14 Uwaga: chwale sie :P 16.06.07, 15:53
                      Własnie skończyłam kurs ratowniczy i jestem młodszym ratownikiem WOPRu. Własnie
                      wróciłam z ostatniego zjazdu. Tym razem męczylismy sie nad zalewem. Strasznie
                      wiało i nijak nie dało sie odpłynąc kajakiem od brzegu bo od razu się wracało
                      albo udezało w molo. Spaliłam ramiona i nos. Było super. Padam. Ide spac.
                      Strasznie sie ciesze!
                      • eulalija Re: Uwaga: chwale sie :P 16.06.07, 17:35
                        Gratulacje!! Teraz możemy bezpiecznie udać się nad wodę.
                      • asia.sthm Re: Uwaga: chwale sie :P 16.06.07, 21:17
                        Trzymalam kciuki bo kazalas.
                        Spelnilo sie.
                        Dratulacje i stawiaj czeresniowa kolacje
                        Na raniona i nos ...kefir i zsiadle mleko...trza bylo madrym byc i teraz nie
                        narzekac.

                        Acha acha wioslowac z wiatrem albo pagaja z recznikiem kapielowym wystawic...
                        i bronciepamieboze nie narzekac. Ratownikom nie wypada .
                        Gratki!!
                        • ida14 Re: Uwaga: chwale sie :P 17.06.07, 11:46
                          Czy ja narzekam? Nigdy! Jak mi skora nie zejdzie to bede miała piekne ramionka
                          smile Jestem zachwycona i juz sie nie moge doczekac orabiania godzin nad zalewem.
                          Tylko strasznie sie boje, że bede musiała swoje umiejętnosci stosowac i ze nie
                          wytrzymam psychicznie sad
                          • groha Re: Uwaga: chwale sie :P 18.06.07, 12:14
                            Iduś, gratulacje! Wytrzymasz, wytrzymasz. Zresztą, ratownik służy przede
                            wszystkim do podziwiania, nie? No, a co dopiero ratownica. Rarytas. Znaczy -
                            pani ratownik.
                            Czyli mamy już słoneczny patrol TWCh. A więc w Twojej obecności, Idusiu, możemy
                            już bezpiecznie moczyć kupry, a nawet gubić w wodzie peruki? Kurczę, ależ Ty
                            jesteś dzielna dziewczynka smile
                            • g0p0s Re: Uwaga: chwale sie :P 18.06.07, 12:30
                              Nie udało się mnie nauczyć pływać, mogę robić za pozoranta bardzo wiarygodnego.
                              • groha Re: Uwaga: chwale sie :P 18.06.07, 12:54
                                Najwyżej umówimy się, kto pierwszy się topi, żeby dać Idzie szansę na piękną
                                akcję i uniknąć niepotrzebnego bałaganu w postaci czyichś zwłok wink
                                • goonia Re: Uwaga: chwale sie :P 18.06.07, 16:11
                                  Goposie dotrzymam Ci towarzystwa. Moge pilnowac kola ratunkowego.
                                  • ida14 Re: Uwaga: chwale sie :P 18.06.07, 17:44
                                    Hehehe. Może jednak nie topcie się masowo, zeby mnie sprawdzic smile Jeszcze sie
                                    okaze, ze marnie mi ten sprawdzian pódzie i co? big_grin Ja to bym z tą dzielnoscią
                                    nie przesadzała, moja siostra jest dzielniejsza bo ma 13 lat i tez juz jest
                                    ratownikiem (jakos poza przepisami bo powinno sie miec 14 lat ukończone, ale
                                    dziekuje Wam bardzo smile
                                    • eulalija Re: Uwaga: chwale sie :P 18.06.07, 18:19
                                      Ja dobrze pływam i mam oko w ocenie zdolności innych w zakresie możliwości
                                      pływackich, jak ich we wodzie głębszej niż do pasa obejrzę, będę służyć
                                      podpowiedziami, kogo natychmiast do brodzika przeganiać. Będzie super Iduś wink)
                      • woloduch1 Re: Uwaga: chwale sie :P 18.06.07, 18:00
                        Gratulacje, Idusiu! Teraz czas na zostanie pletwonurkiem...

                        Pozdrawiam

                        Woloduch
                        • groha Re: Uwaga: chwale sie :P 18.06.07, 20:50
                          Phi, a co to za sztuka dla takiej zdolniachy? Jak jej się zachce, to i
                          kosmonautką zostanie, prawda Iduś? Udała nam się córuś forumowa smile
                          • woloduch1 Re: Uwaga: chwale sie :P 18.06.07, 21:17
                            Heeeeej, slusznie prawisz!

                            Pozdrawiam

                            Woloduch
                            • ida14 Re: Uwaga: chwale sie :P 18.06.07, 23:52
                              oJ rodzice moi smile Jacy Wy mili big_grin
                              Kurcze, aż sie zastanowiłam jakie trzeba spełniac warunki, żeby zostac
                              kosmonautką xD
    • dorka_31 Mój prywatny jubileusz :) 22.06.07, 09:17
      Czy Wy wiecie, ze jestem już z Wami cały rok? A dokładnie rok i 2 dni smile)
      (a do tego wczoraj minęło 10 lat odkąd zmieniłam stan cywilny) smile
      Fajnie się zbiegło, co? wink)
      • eulalija Re: Mój prywatny jubileusz :) 22.06.07, 09:25
        dorka_31 napisała:

        > Fajnie się zbiegło, co? wink)

        Jak stare gacie od gimnastyki w praniu smile)

        Gratulacje stażu związkowego.

        Ja mam za sobą 22 lata. I sama nie wiem czy się z tego cieszyć, że
        wytrzymaliśmy tyle nie łapiąc na siebie siekiery (oboje mamy charakterki, że ho
        ho ho), czy martwić, że już taka stara jestem.

        Nie lubię swoich rocznic.
      • lylika Re: Mój prywatny jubileusz :) 22.06.07, 10:54
        dorka_31 napisała:

        > Czy Wy wiecie, ze jestem już z Wami cały rok? A dokładnie rok i 2 dni smile)
        ...
        Rok nie wyrok. smile) Ważne, jak wspominasz ten rok. smile
        • groha Re: Mój prywatny jubileusz :) 22.06.07, 12:34
          Rok tutaj, to jak dwa gdzie indziej, hihi, a 10 lat z mężem, to też całkiem
          przyzwoity wynik. Następnych, jeszcze szczęśliwszych życzę, Dorko smile
        • dorka_31 Re: Mój prywatny jubileusz :) 22.06.07, 13:07
          Ten rok z Wami to był jeden z najlepszych jakie ostatnio miałam! Naprawdę... smile
          • groha Re: Mój prywatny jubileusz :) 22.06.07, 13:20
            Bo przy tym, co dookoła, te nasze chmielewskie klimaty są swoistym fenomenem,
            naprawdę. Coś jak cud, albo wybryk natury wink)
    • bbbzyta Jak się odsmuciłam, nie podając pomocnej dloni 25.06.07, 17:23
      Wracałam sobie kiedyś do domu z roboty, kierując się
      na osiedlowy sklep w celu zrobienia zakupów.
      Przed sklepem na takiej solidnej betonowej śmietniczce
      siedział nieznany mi pan w brązowym gartniturze, może bezdomny,
      w stanie z lekka wskazującym na spożycie.
      Akurat jak się zbliżałam, pan przegibnął się był do tyłu,
      obsunął w głąb kosza i uwiązł odwłokiem na tyle mocno,
      że przez dłuższą chwilę starał się wyzwolić,
      niezbornie poruszając wszystkimi kończynami
      w sposób kojarzący się nieodparcie
      z przewróconym na plecki żuczkiem.
      Wrażenie żuczkowatości potęgował
      chitynowy odcień ubranka no i ta niezborność,
      wynikająca najpewniej ze stanu wsk. na sp.
      Napawając oczy tym widokiem przemknęłam obok do sklepu,
      starając się tylko, aby nie ryknąć mu przed nosem
      homeryckim chichotem.
      O tym, że mogłam mu podać pomocną dłoń,
      pomyślałam chyba dopiero na drugi dzień.
      Czy powinnam mieć wyrzuty sumienia?
    • lylika Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 03.07.07, 11:38
      Przypominam, że 7 lipca Aganioq bierze ślub. Jakieś propozycje?
      • groha Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 03.07.07, 12:57
        Załóżmy wątek z telegramami gratulacyjnymi, żeby nie musiała odrywać się od
        weselnego stołu i mogła się nimi nacieszyć hurtem i na spokojnie. Będzie, jak
        znalazł, gdy kiedyś tu wróci z podróży poślubnej.
        • g0p0s Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 05.07.07, 14:14
          Aganioq zabiera w podróż poślubną 'Trupy do wykończenia' autorstwa tutejszego
          forum. Tak więc prezent mamy odpracowanysmile
    • eulalija Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 06.07.07, 12:33
      Wiatr wieje z prędkością światła a portal gazety chodzi w tempie ślimaka
      chorego na reumatyzm.

      Pójdę, zajmę się czymś pożytecznym. Chyba zaczynam potykać się na bałaganie. A
      w kuchni łokieć mi się przykleił do blatu, pora doprowadzić ten chlew do
      jakiego takiego porządku.

      Może później będzie to szybciej chodziło, dwie minuty na zmianę strony to nie
      jest to co lubią lwice.
      • eulalija Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 06.07.07, 12:38
        Portal nie chce, żebym się brała za sprzątanie wink)

        Ledwo zaczęłam narzekać a już lata jak fryga.
        • dorka_31 Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 06.07.07, 13:28
          eulalija napisała:

          > Portal nie chce, żebym się brała za sprzątanie wink)
          >
          > Ledwo zaczęłam narzekać a już lata jak fryga.
          >

          Ale miły portalik! smile)
          A to już lwice lubią, prawda? (wiem po sobie) wink)
          • eulalija Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 06.07.07, 14:10
            dorka_31 napisała:

            > A to już lwice lubią, prawda? (wiem po sobie) wink)

            Zgadza się, Ty jesteś z pierwszej dekady, ja z trzeciej.

            A swoją drogą, jest coś w tych znakach.
            Dawno temu, o matkooo, jeszcze dawniej, gdzieś tak w samej końcówce szkoły
            podstawowej, dorwałam jakiś bardzo obszerny horoskop (no, może nie horoskop ale
            opis znaków, dość szczegółowy, z podanymi do tego znakami przyjaznymi i
            wrogimi). Stało tam czarno na białym, że Pani Lew to może tylko z Panią/Panem
            Lwem, Panią/Panem Strzelcem i Panią/Panem Baranem. I faktycznie, Mój Lepsza
            Połowa to Pan Baran (celowo tak piszę, wprawdzie On nie podgląda ale gdyby
            zajrzał, to za barana mógłby się obrazić), moi dwaj przed nim "poważni" faceci
            to też barany, najłatwiej dogaduję się właśnie z tymi znakami. Z Tobą też jakoś
            od pierwszej sekundy, tam w bramie pod FJ rozmowa łatwo poszła, prawda?

            Lwice i Lwy Chmielewskie łączmy się.
            • dorka_31 Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 06.07.07, 14:39
              eulalija napisała:

              > Stało tam czarno na białym, że Pani Lew to może tylko z Panią/Panem
              > Lwem, Panią/Panem Strzelcem i Panią/Panem Baranem. I faktycznie, Mój Lepsza
              > Połowa to Pan Baran (celowo tak piszę, wprawdzie On nie podgląda ale gdyby
              > zajrzał, to za barana mógłby się obrazić), moi dwaj przed nim "poważni"
              faceci to też barany, najłatwiej dogaduję się właśnie z tymi znakami. Z Tobą
              też jakoś od pierwszej sekundy, tam w bramie pod FJ rozmowa łatwo poszła,
              prawda?
              >
              > Lwice i Lwy Chmielewskie łączmy się.
              >

              Co do rozmowy to owszem smile
              Ale poza tym to u mnie dziwnie bywało, bo ja przez lata miałam w towarzystwie
              same Ryby i Raki (czyli niby takie, co to nie da się im z Lwem dogadać). Mój
              mężuś też Raczek, a moja najbliższa przyjaciółka Rybka. Ale już najlepszy
              kumpel to Baran i pierwszy poważny facet też Baran.
              ...Ale ja mam Skorpiona w ascendencie to pewnie dlatego u mnie tyle
              sprzeczności...
              • bbbzyta Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 07.07.07, 11:03
                Ja Raczek jestem, ale za to mój dobry mąż to Lew. Ale tak z ręką na sercu, to zawsze mnie zauRaczał jakiś męski Skorpion (ach, gdzież te dawne dobre czasy). W drugiej kolejności Strzelec (to już nie bardzo wiadomo dlaczego) smile
                Niniejszym pozdrawiam wszystkie Raki, bo akurat mamy odpowiedni raczy czas.
                • eulalija Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 07.07.07, 11:09
                  bbbzyta napisała:

                  > Ja Raczek jestem, ale za to mój dobry mąż to Lew.

                  Podobno zestaw nie do zaakceptowania na dłuższą metę wink) Ile lat razem?

                  > W drugiej kolejności Strzelec (to już nie bardzo wiadomo dlaczego) smile

                  Bo Strzelec to dobry znak, mimo przynależności do trygonu ognia,
                  najłagodniejszy z tej trójki.

                  > Niniejszym pozdrawiam wszystkie Raki, bo akurat mamy odpowiedni raczy czas.

                  Niniejszym każdy znak pozdrawiam, ja nie rasistka wink). A przy takiej pogodzie,
                  to każde dobre słowo się przyda.
                  • bbbzyta Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 07.07.07, 11:19
                    eulalija napisała:
                    > Podobno zestaw nie do zaakceptowania na dłuższą metę wink) Ile lat razem?

                    Oho ho, panie dziejaszku! Ponad 20 smile
                    Pozdrawiam też przy okazji wszystkie inne znaki, a Rakom radzę teraz grać!
                    Kiedyś w lipcu wygrałam 208 zł w totolotka, a innego roku też w lipcu najniespodziewaniej telefon na kartę za użytkowanie karty Visa.
                    Potem niestety dłuuuugo, dłuuugo nic, aż do dziś niestety.
                    Do tego w ostatnią środę zapomniałam zagrać, a było 8 mln do wzięcia uncertain
                    Ot, głupia
                    • groha Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 09.07.07, 12:28
                      Niestety, nie znam się na żadnych znakach, numerologii, ani innych astrologiach,
                      ale 7.07.07 zapamiętam, oj, zapamiętam. Wybraliśmy się do lasu, ot, tak sobie,
                      dla zdrowia, a przy okazji, jak zwykle - po badylki, grzybki, jagody, co tam się
                      trafi. Jagód, nawiasem mówiąc, nie było. A potem okazało się, że nie ma również
                      paru drobiazgów w naszych samochodach, hehe. Dodajmy - pozostawionych wcale nie
                      byle gdzie, lecz za zaprzyjaźnionym płotem i pod opieką zaprzyjaźnionych
                      źwierzątek. Ale one nie znają się na ludzkiej podłości i widać podolca też
                      uznały za przyjaciela. Skur...czybyk zdążył spokojnie zerwać wszystkie znaczki z
                      naszych autek i pięknie porysować karoserię. Na oko - minimum 200 złotych
                      pęknie, jak nic. Plus dwa razy tyle za naprawę samochodziku naszych dzieciątek,
                      bo mają nowszy model. Biorąc pod uwagę wartość uzbieranych jagód (wg cen
                      przydrożnych - jakieś 10 złotych), czysty zysk... Wczoraj zrobiłam z nich
                      deserek. Wyjątkowo wykwintny, bo z okazji naszej rocznicy ślubu. I był to
                      niewątpliwie jeden z najdroższych deserów, jakie spożyliśmy w czasie tak wielu
                      wspólnych, pięknych lat. Swoją drogą, aż uwierzyć trudno, że to już tyle... Aha,
                      gdyby ktoś miał jakieś wątpliwości, to osobiście mogę zaświadczyć, że lipcowe
                      małżeństwa są super, a Skorpion i Strzelec, to świetny i wyjątkowo trwały układ smile
                      • asia.sthm Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 09.07.07, 12:42
                        A zeby tym wszystkim podolcom nosy do asfaltu poprzyrastaly.

                        Grohus, gratulacje rocznicowe. Oby wam deserki zawsze taniej wypadaly smile)
                        • lylika Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 09.07.07, 12:50
                          A może to źwierzątkom nie spodobały się Wasze samochody i użyły sobie na nich swoich rogów i kopytek? W każdym razie tak chyba być musiało. Trzy siekiery w dacie nie wróżą nic dobrego.
                          A z okazji rocznicy najlepszego i najsłodszego deseru na codzień.
                          • groha Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 09.07.07, 13:18
                            Bardzo dziękuję smile
                            Lyliko, coś Ty, przecież żadne prawdziwe źwierzątko, nawet małpa, nie ma w sobie
                            takich pokładów wrednej podłości, co ludzkie zwierzę, niestety. A na pewno nigdy
                            nie używa noża, lub innych ostrych przedmiotów. Więc źwierzątka są poza
                            wszelkimi podejrzeniami. Ludzki podolec nam się trafił, normalka. I tak dobrze,
                            że uszkodził samochody, a nie źwierzątka. Ale nie puścimy mu tego płazem, o nie,
                            nie. Będziemy robić zasadzkę, ale na razie ciii...
                            • lylika Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 09.07.07, 13:54
                              > Bardzo dziękuję smile
                              > Lyliko, coś Ty, przecież żadne prawdziwe źwierzątko, nawet małpa, nie ma w sobie takich pokładów wrednej podłości, co ludzkie zwierzę, niestety.
                              ...
                              Toteż ja nie miałam na myśli podłości tylko stan nerwowy. Jeśli na przykład samochody były czerwone a "państwo zdrażnili zwierzę" smile
                  • dorka_31 Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 09.07.07, 11:56
                    eulalija napisała:

                    > bbbzyta napisała:
                    >
                    > > Ja Raczek jestem, ale za to mój dobry mąż to Lew.
                    >
                    > Podobno zestaw nie do zaakceptowania na dłuższą metę wink)

                    Eulalijo, a w drugą stronę?? (ja Lew, on Raczek)

                    > Bo Strzelec to dobry znak, mimo przynależności do trygonu ognia,
                    > najłagodniejszy z tej trójki.

                    Hmmm... mój tatuś to Strzelec... Jesteśmy bardzo podobni z charakteru, ale mimo
                    to (a może właśnie dlatego) bez przerwy sie kłócimy.
    • lylika Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 09.07.07, 21:29
      Łomatko, na zakupy wyjść nie można - nawet nieudane - żeby jakiejś rozróby nie było. Włączyłam właśnie telewizor a tu Mulat mówi, że go zdjęto. Od razu mi się przypomniał dowcip z czasów premierostwa Cyrankiewicza. Było to tuż po rozmowach z panią Bandaranaike.
      - Słyszeliście, Cyrankiewicza zdjęli z premiera. Cejlonu. smile)
      • eulalija Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 09.07.07, 21:32
        No, dzieje się.

        Obyś żył w ciekawych czasach.
        Tylko, kurczę, dlaczego one tak mało ciekawe są a tak strasznie żenujące.
        Już gębę zamykam, żadnej polityki.
        • asia.sthm Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 09.07.07, 21:41
          Tak sie gwizdania nie bal...a wygwizdany

          to tez sie zamkne :&
          • lylika Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 09.07.07, 21:43
            Przecież ja nie politykuję tylko opowiadam stare dowcipy. smile)
    • g0p0s Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 11.07.07, 11:03
      W Polityce tym razem nie o Scytach, tylko o warszawskich wyścigach. "Bomby w
      dół" w wydaniu netowym się nie dopatrzyłem, może za tydzień?
      • lylika Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 11.07.07, 11:24
        Coś napisali konkretnego czy dyrdymały jak zwykle?
        • g0p0s Re: Worek bez dna (któryś tam z kolei) 11.07.07, 11:36
          Każdy deweloper śni o 137 ha z wypięlęgnowaną zielenią. Metr kosztuje ponad 900
          zł. Podchody są jak nie całość, to przynajmniej na kawałek. Ostatnio
          były/aktualny (niepotrzebne skreślić) zaproponował wydzielenie 8 ha pod
          budownictwo.
          Konkluzja jest taka, że tor będzie zdychał aż ktoś dostatecznie mocny zrobi
          interes życia na jego sprzedaży. Niestety.
          • 36krzysiek Odnowa worka 07.11.07, 14:29
            Nie wiem gdzie, więc wklejam tu:
            "Rada Klubu Domowych Nie-Bogiń w razie zaczernienia garnków jest
            następująca: odmocz, odmocz, odmocz, a potem wyrzuć, kiedy nikt nie
            będzie patrzył. Klub radzi także nigdy nie zastanawiać się, dlaczego
            w szufladzie na bieliznę brakuje tylko dziada z babą, ale na pewno
            nie małego rycerzyka, jakichś drobnych monet (powiedzmy 87 pensów),
            książki o roślinach domowych i trzech dropsów owocowych. Łamanie nad
            tym głowy może tylko zaszkodzić naszemu zdrowiu psychicznemu. Co do
            dziurawych skarpetek, Klub Domowych Nie-Bogiń zaleca odłożyć je do
            zacerowania, a potem wyrzucić, kiedy nikt nie widzi. Radzi także
            nigdy, przenigdy nie dokopywać się do dna kosza na brudną bieliznę,
            bo coś tam może sobie żyć. Pełną akceptacją Klubu cieszy się
            natomiast następująca opcja: otworzyć wieko kosza, westchnąć z
            niechęcią i szybko go zamknąć."
            • dorka_31 Re: Odnowa worka 07.11.07, 15:42
              Cudne! smile))

              To ostatnie: "Pełną akceptacją Klubu cieszy się natomiast
              następująca opcja: otworzyć wieko kosza, westchnąć z niechęcią i
              szybko go zamknąć" to ja swojego czasu często stosowałam gdy
              zabierałam się do sprątania w swojej przepastnej szafce wink)
              • groha Re: Odnowa worka 07.11.07, 23:25
                O, Jego Ekscelencja pan Baron trojga imion odgrzebał stary worek, jak fajnie. W
                dodatku z pocieszajką, która akuratnie mi pasuje. Chwilowo nie mam ani czasu,
                ani głowy do gruntownych porządków, więc jako bogini domowa czułam się nieco
                wybrakowaną. Jako nie-bogini nie muszę smile
            • lylika Re: Odnowa worka 08.11.07, 08:11
              36krzysiek napisał:
              Radzi także
              > nigdy, przenigdy nie dokopywać się do dna kosza na brudną bieliznę,
              > bo coś tam może sobie żyć.
              ...
              Kiedy mnie najdzie całkowite opróżnienie kosza energicznym ruchem wysypuję wszystko na podłogę i odbiegam na bezpieczą odległość. Raz, dawno temu, była myszka, malutka, polna (jak ona wlazła na 4 piętro?) a dwa razy pająk. smile
              • 36krzysiek Re: Odnowa worka 08.11.07, 10:03
                Mnie niestety natręctwo sprzątania nie opuszcza i mogę swobodnie
                startować w konkursie na Idealnego Pana Domu wink Przykład?
                Porządkowanie butów w szafie o 1 w nocy, bo zasnąć nie mogłem z
                nerw? smile))
                • goonia Re: Odnowa worka 08.11.07, 23:24
                  Jako Nie-boginii, nie moge sobie pozwolic na wyrzucanie garnkow, poniwaz
                  codziennie musialabym kupowac nowy. Przypalam nawet wode w czajnikusad
                  W ramach porzadkow, tutaj sama siebie pochwale, mam porzadek w butach - swoich.
                  Przyczyna jest prosta. Mam 2-3 pary w przedpokoju - reszta w pudelkach w innej
                  szafie. No i za boga nie wiem, ktore gdzie sa. W przyplywie zlosci gdy mi zalezy
                  na jakichs bardzo, chetnie bym wywalilka cale badziewie na srodek pokoju - no
                  ale kto to potem posprzata? A potem sie dziwie, ze mam np. 3 pary czerwonych
                  pantofli.
              • lezbobimbo Re: Odnowa worka i starozytnego worka 09.11.07, 00:53
                lylika napisała:
                > Kiedy mnie najdzie całkowite opróżnienie kosza energicznym ruchem wysypuję
                wszy> stko na podłogę i odbiegam na bezpieczą odległość. Raz, dawno temu, była
                myszka
                > , malutka, polna (jak ona wlazła na 4 piętro?) a dwa razy pająk. smile

                Jejku, to tak jak w starozytnych czasach: zanim odkryto bakterie i obejrzano
                komórki pod mikroszkopem, "naukowcy" byli przekonani, ze zyjace stworzenia moga
                powstac z dziwnych rzeczy i z tajemniczych powodów. Na temat myszy wierzono, ze
                potrafia powstac wlasnie... z beczki pelnej szmat! W co wierzyl juz Arystoteles big_grin
                • asia.sthm Re: Odnowa worka i starozytnego worka 09.11.07, 08:20
                  Znam ludzi, ktorzy nadal uwazaja ze pluskwy, karaluchy i wszy same
                  sie lęgną ....z brudu. Nic im wiecej nie potrzeba.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka