Chciałam Wam opowiedzieć historię, która przydarzyła się koleżance
mojej mamy. Studiowała zootechnikę na AR i miała zdawać egzamin z
ochrony środowiska. Dostała temat o rezerwatach łosi... i z emocji
zrobiła ten sam błąd, co bohaterowie "Dzikiego białka"
Wiedziała wszystko co należało, tylko zamiast "łoś" wszędzie
mówiła "łosoś". Była przy tym tak zdenerwowana, że profesor wolał
jej nie poprawiać, bo wiedział, że jak jej przerwie, to dziewczyna
straci wątek. Więc słuchał w pokorze o rezerwatach łososi w Puszczy
Kampinoskiej, o szkodach wyrządzanych przez łososie w gospodarstwach
rolnych, o całkowitym zakazie odstrzału łososia... wreszcie przy
miejscach rykowisk łososi nie zdzierżył

))
Dziewczyna zacukała się okropnie, ale powiedziała już tyle, że jej
dał dobry stopień.