sloggi
07.11.03, 09:17
Jestem absolwentem Liceum Ekonomicznego nr 9, z Otwockiej na Łomżyńską
mieliśmy rzut beretem, zamiast wuefu zimą (2 lekcje pod rząd) paradowało się
do Misiaczka. Piwa, ani sety nie piliśmy za to kawa w szklance na spodeczku
(mocno nadwątlonym) lub herbata z plasterkiem cytryny tak cienkim, że Pałac
Kultury było widać umilała nam czas. W sumie Misiaczek był miejscem dla nas
niejako kultowym. Teraz mieści się tam skup metali kolorowych - szkoda.