mszewczyk75
04.11.10, 23:51
znaleziono na: www.marki.net.pl/kolejka
I ruszył ten skład do Warszawy. Na pomoście jednego wagonu stoi dwóch gości. W Słupnie podchodzi do nich konduktor.
- Proszę bilety do kontroli!
Podali mu, sprawdził, oddał im i odchodzi. Wtedy jeden z tych facetów mówi:
- Nie poznał się.
Wrócił i zasuwa do nich:
- Panowie, pozwólcie jeszcze raz te bileciki!
Podali mu, oglada, ogląda, wzruszył ramionami, oddał im i odchodząc słyszy:
- Patrz, znowu się nie poznał.
Poszedł konduktor do kierownika pociągu i mu melduje:
- Słuchaj, Heniu. Tam w trzecim wagonie jedzie dwóch niuniusiów i coś mają nie w porządku z biletami. Weź sam sprawdź.
Poszedł kierownik i ..
- Prroszę bilety do kontroli!!
Podali mu grzecznie. Ogląda, ogląda, z jednej strony z drugiej, ogląda i nic złego nie stwierdza. Oddaje im i na odchodne słyszy:
- Patrz, ten ważniejszy ale też się nie poznał.
Udał, że nie słyszy i poszedł do brankardu.
W Pustelniku wsiada rewizor. Szybciutko do niego kierownik wali i opowiada o całej sprawie. Poszli razem do tych niuńków. I rewizor zaczyna:
- Kontrola biletów. Proszę o bileciki!!!
Obejrzał dokładnie. Nic nie stwierdził, oddał im i odchodzą. I znowu słyszą:
- We dwoch przyszli, patrzali, oglądali i znowu sie nie poznali.
I pyta rewizor tych pasażerów:
- Panowie szanowni, o co tu chodzi, co tu jest nie tak? Na czym żeśmy się nie poznali?
I słyszą odpowiedź.
- Bo my żeśmy się zamienili biletami.