Dodaj do ulubionych

Rząd planuje podnieść podatki - ankieta

03.06.09, 09:10
ząd zamierza podwyższyć podnieść 22-procentową składkę VAT o jeden procent, co
ma dać budżetowi w tym roku dodatkowe 9 miliardów złotych. Ministerstwo
finansów rozważa też podwyższenie stawek VAT na usługi hotelarskie i
transportowe z 7 do 22 procent, co przyniosłoby kolejne 6-6 miliardów. Rząd
nie wyklucza również podniesienia składki rentowej, a to - jak wylicza
dziennik "Polska"- następne 20 miliardów złotych w kasie państwa.

Podwyżki miałyby wejść w życie we wrześniu. W ten sposób minister finansów
chce uratować budżet przed zwiększeniem deficytu powyżej planowanych 18,2
miliardów złotych.Jacek Rostowski twierdzi, że wzrost deficytu byłby
katastrofą, ponieważ powiększyłby koszt obsługi zadłużenia zagranicznego.
Minister finansów argumentuje, że konsekwencją tego byłoby podniesienie
podatków bezpośrednich, za co zapłacilibyśmy wszyscy.


1. Kto uratuje nasze portfele przed Ministrem Finansów,
2. Kto z Was, drodzy Radzyminiacy chętnie wyskoczy z dodatkowej kasy, żeby
ratować nasze, przepraszam Wasze wspólne dobro?
Obserwuj wątek
    • radzradz Re: Rząd planuje podnieść podatki - ankieta 03.06.09, 09:15
      Kogo nie pytam to glosuje na PO bo to liberalowie.
      Haha.Dobre.
    • radzradz Re: Rząd planuje podnieść podatki - ankieta 03.06.09, 09:50
      Zwykle rzeczowe tematy sa omijane przez kolegow socjalistow bo nie maja argumentow.
      Za to zrecznie kieruja rozmowe na inne tory zeby odejsc od meritum. A jak
      zaczynamy sie klucic to nas banuja.

      Mi sie wydaje, ze ludzie wola wspolnie klepac biede niz oddzielnie zyc w
      bogactwie. Zawsze przeciez ktos bedzie mial wiecej i to im sie bardzo nie podoba.
      Ludzie kochaja PRL wlasnie za to, ze nikt nic nie mial. Za to latwo bylo byc
      przez chwile bogatszym od innych posiadajac np. jeansy albo paczke amerykanskich
      papierosow.
      Dlatego tak tesknia do biedy i nie lubia liberalizmu.

      Ogladalem wczoraj "Swiat wg Bundych".
      Ameryka lat 80'. Glowny bohater Al, sprzedawca butow caly czas narzeka na swoj
      los. Ma duzy dom, samochod, nieskie podatki, tylko on pracuje i utrzymuje cala
      rodzine z tej nedznej posady. Jemu caly czas jest zle. Uwaza, ze jest biedny.
      Taka "biedna" byla ameryka kiedys.
      Ludziom bylo w niej zle bo inni byli bogatsi. To was wszystkich boli tak jak Ala
      sprzedawce butow.
      "Problemem" ameryki bylo to, ze niektorzy jezdzili Chevroletami a niektorzy
      Cadillakami (Chevrolety byly dla ludu a Cadillaki dl abogatych).
      W Polsce nie ma takiego problemu bo coraz mniej ludzi jezdzi samochodami, za to
      wiekszosc ZTM'em.
      Wspolne klepanie biedy to jest to!!!!!!
      • aa9612bydleludzkie Re: Rząd planuje podnieść podatki - ankieta 03.06.09, 15:03
        Przypuszczam, że prawda o tym jak chcielibyśmy naprawdę żyć leży
        gdzieś po środku. Każdy chciałby płacic małe podatki i każdy
        chciałby opieki socjalnej - przynajmniej wtedy gdy znajdzie sie w
        potrzebie. Póki jesteśmy młodzi i zdrowi patrzymy na świat nieco
        inaczej. Wszystko wydaje sie takie oczywiste.

        Ironią losu jest to , że glanowani tzw. socjaliści z PiS obniżyli
        podatki i składkę rentową , a liberałowie i tęgie głowy, najlepsi
        specjaliści od gospodarki, fachowcy z PO podniosą VAT i podwyzszą
        składkę rentową. Wszystko to w sytuacji gdy ci sami fachowcy będąc w
        opozycji jednogłośnie postulowali obiżanie podatków jako lekarstwo
        na bezrobocie i zastój w gospodarce.

        Obłudy u nas dostatek. Popatrzcie na Premiera, który jeszcze nie tak
        dawno w świetle jupiterów latał przez ocean samolotami rejsowymi.
        Teraz w ciągu 10 miesięcy do grudnia 2008, 26 razy odwiedzał
        Trójmiasto rządowym samolotem.
        Ale taka informacja nie ma łatwo by przebić się do mediów. Jak
        poszukacie to znajdziecie bez trudu w necie potwierdzenie.
        • liberal-2 Re: Rząd planuje podnieść podatki - ankieta 03.06.09, 15:12
          Z tą pomocą w potrzebie to niby racja. Ale prawda jest taka, że socjalizm zabija
          więzi międzyludzkie. Bo skoro mam państwo opiekuńcze to poco opiekować się
          rodzicami? Poco pomagać sąsiadom? Po co pomagać biednym?

          A druga sprawa, że pracując cały tydzień (zwykle i mąż i żona muszą pracować) to
          jak znaleźć czas, żeby charytatywnie pomóc w domu opieki, szkole, hospicjum czy
          nawet choremu sąsiadowi?
    • liberal-2 Gwiazdowski odpowiada 03.06.09, 15:42
      I słowo komentarza
      • liberal-2 Re: Gwiazdowski odpowiada 03.06.09, 15:43


        Rząd przyjął wczoraj „Pakiet Antykryzysowy”. GW artykuł na ten tema
        zatytułowała: „na kryzys, czy na wybory?” Sugestia, że rząd ślimaczył się z
        przyjęciem pakietu, którego propozycję przedstawili pracodawcy i związkowcy już
        trzy miesiące temu, żeby zabłysnąć w ostatnim tygodniu kampanii wyborczej – jest
        dość czytelna.

        Ale przecież do żadne novum. Żaden rząd nie robi nic, co nie przekładałoby się
        na jakieś wybory.

        Opozycja pakiet skrytykowała. A ja pochwalę! Częściowo.

        Ma być elastyczny czas pracy. Gdy firma nie ma zamówień, pracownicy będą mogli
        pracować krócej – na przykład sześć godzin dziennie. Gdy zamówienia są – dłużej,
        na przykład dziesięć godzin, a pracodawca nie będzie musiał płacił wówczas za
        nadgodziny. Pracodawca będzie też mógł wymagać od pracownika przychodzenia do
        firmy w różnych godzinach, na przykład żeby przychodził rano, wychodził przed
        południem i wracał tuż przed północą. Też bez nadgodzin. A jak firma popadnie w
        kłopoty będzie mogła zmniejszyć pracownikom czas pracy i pensje. Rząd łaskawie
        chce zalegalizować normalność! Bo przecież w większość polskich firm to jest
        właśnie normą. Dzień pracy jest w nich zazwyczaj ośmiogodzinny – to znaczy od
        ósmej do ósmej. Oczywiście nie dotyczy to wielkich kolosów gospodarczych – w
        szczególności spółek skarbu państwa. W nich normalnie nie jest. Więc ten element
        „Pakietu” im się z pewnością przyda.

        No i na tym pochwał starczy!

        Rząd proponuje jeszcze tak zwane „postojowe” – czyli dopłaty z budżetu państwa
        dla firm, którym zamówienia spadną przynajmniej o jedną trzecią. Firma taka,
        zamiast zwalniać grupowo pracowników, wypłaci im minimalną pensję 1.276 zł
        brutto. Prawie połowę tej kwoty sfinansuje budżet państwa. Ma to być dla
        pracownika bardziej opłacalne niż pójście na zasiłek (575 zł brutto). Rząd
        zarezerwował na ten cel miliard złotych. Gdzie go „zarezerwował”? Ano oczywiście
        w „budżecie państwa”.

        W Norwegii odkryto w ubiegłym tygodniu nowe, podobno jedne z największych na
        Świecie, pokłady gazu? U nas rząd też coś odkrył, że sobie „w budżecie
        zarezerwował”?

        „Pakiet” ma pochłonąć półtora miliarda złotych pochodzących z Funduszu Pracy –
        czyli z podatków. Ale środków z Funduszu Pracy nie starczy więc rząd zrobił mały
        przeciek do prasy, że „analizuje możliwość podwyżki podstawowej stawki VAT i
        składki rentowej”.

        Co prawda Pan Minister Michał Boni stwierdził dziś w rozmowie z TVN CNBC
        Biznes, że „nie ma żadnej decyzji w tej sprawie” bo „najpierw musi zostać
        dokonany przegląd budżetowy”. Jak wypadnie „przegląd budżetowy” to mniej więcej
        wiadomo. Może dlatego dziennik „Polska. The Times” poinformował, że rząd planuje
        zwiększenie stawki VAT do 23% z obowiązującego dziś poziomu 22%. Ministerstwo
        Finansów szacuje, że wpływy do budżetu z tego tytułu wzrosną o 9 mld. zł. To ja
        mam plan: podnieśmy stawkę podstawowa VAT do maksymalnego poziomu dopuszczalnego
        w Unii – czyli 25%. Wówczas – licząc w sposób właściwy dla Ministerstwa Finansów
        – wpływy podatkowe do budżetu powinny wzrosnąć o 27 mld. zł. Ministerstwo myśli
        także o podwyższeniu preferencyjnej stawki VAT na usługi turystyczne i
        transportowe do poziomu podstawowego, którym ma być – jak rozumiem – 23%. Z tego
        tytułu wpływy mają się zwiększyć o kolejne 5-6 mld. zł. Ciekawe tylko, czy
        statystycy z Ministerstwa zapytali się brytyjskich turystów, którzy po
        osłabieniu się złotówki znowu zaczęli w Krakowie organizować sobie wieczory
        kawalerskie, czy nadal będą przyjeżdżać do Polski i płacić wyższy VAT, żeby
        uratować budżet ułożony przez poddanego Jej Królewskiej Mości Jana Vincenta
        Rostowskiego? Jakby tak się stało i ten ambitny plan udałoby się zrealizować, to
        wszyscy byśmy mogli pójść na przestojowe. A najlepiej, gdyby poszli na nie
        pracownicy Ministerstwa Finansów.

        Radość na myśl o takim rozwiązaniu mąci mi tylko jedno: „Pakiet” ma obowiązywać
        przez dwa lata. Rząd liczy na to, że w tym czasie kryzys się skończy. A już
        myślałem, że dzięki kryzysowi i zwiększeniu podatków nie będziemy musieli więcej
        pracować. A tu taka smutna niespodzianka: tak dobrze będzie tylko przez dwa lata.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka