Gość: loghos
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
26.03.04, 02:23
Przykro mi, wyjątkowa tandeta. Pierwsze parę minut intrygujące, ale potem
bufonada, przekombinowanie, kicz, natłok i niewiarygodność kolejnych dramatów
wzbudzają już tylko chichot. Po półgodzinie komentatorzy z sali nie silili
się już nawet na sceniczny szept i zapanowała ogólna wesołość. Miejscami
ciekawa muzyka, ale żeby ją usłyszeć nie trzeba tracić czasu w kinie. Żenada.