Dodaj do ulubionych

Za wszelką cenę

IP: *.dsl.irvnca.pacbell.net 30.12.04, 01:46
Uwaga! Moga posypac sie "Oscar'y".
Obserwuj wątek
    • Gość: krytykant Nadzieje zawsze mozna miec IP: 217.153.6.* 30.12.04, 12:59
      ...jednak szczerze watpie...
    • Gość: jajcun obejrzyjcie girl fighting najpierw, najpierw IP: *.chi1-4.29.132.115.chi1.dsl-verizon.net 31.12.04, 08:08
    • Gość: coola Re: Za wszelką cenę IP: 217.97.238.* 14.01.05, 12:12
      nie wiem czemu, ale odrzucaja mnie kolesie-rezyserzy obsadzajacy sami siebie w
      glownych rolach "super facetow".. zwlaszcza Redford, a Eastwood to juz w ogole -
      wywoluje u mnie mdlosci. Ale Oskary moze sie i posypia bo Ameryczka uwielbia
      takich meskich, wspanialych bohaterow..
      • Gość: betty Re: Za wszelką cenę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 20:32
        dlaczego tlumacz sie nie popisal przy przekladzie tytulu? Taki film juz jest -
        To Die For Gusa Van Santa z 1995 z Nicole Kidman w roli glownej. Glupota:/
        • Gość: dellik Re: Za wszelką cenę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.05, 15:58
          nie przyzwyczailes sie do tego, ze w Polsce tlumacze nigdy sie nie popisuja jezeli chodzi o tlumaczenie tytulow. To juz taka tradycja zeby tlumaczyc w jak najbardziej absurdalny sposob :)
          A film obejrze, zeby zobaczyc jak to znowu Clint zbawia caly swiat. Od zawsze to robil, teraz w bardziej wyrafinowany sposob :) POzdrawiam
          • jan.kulczyk Re: Za wszelką cenę 18.02.05, 00:42
            Clint nie zbawia w tym filmie świata. Tytuł filmu narzuca dystrybutor polski - tłumacz nie ma z tym nic wspólnego. Naprawdę sądzicie, że wszyscy polscy tłumacze to banda kretynów bez gustu?

            I jeszcze jedno: stawianie tego filmu w jednym rzędzie (****) z mdłym, przestylizowanym i pozbawionym emocji Aviatorem (ten tytuł też świetnie brzmi po polsku, prawda? ;) jest grubym nieporozumieniem. Choć DiKarpio wyjątkowo się popisał, co fakt to fakt.
        • Gość: rex Re: Za wszelką cenę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 01:31
          zgadzam sie, a poza tym można by zostawic tytuł w orginale, bo ten polski ni w
          piec ni w dziewiec
    • anutka1 Re: Za wszelką cenę 04.02.05, 08:57
      miałam okazje obejrzec....popłakałam sie.
      Szczerze powiedziawszy Eastwood mi nie pasowal do tej roli.
      Ale poczekajmy na opinie innych, moze ktos mnie przekona ze jednak nie.
      Poza tym w opisach czesto jest napisane iz jest to dramat/romans i naprawde
      zastanawiam sie w ktorym momencie ten film jest jako romans...hmm.
      Pozdrawiam
      • Gość: KUMIX Re: Za wszelką cenę IP: 217.96.18.* 09.02.05, 15:38
        a w zasadzie co takiego się tam dzieje, że się poplakałaś?
        • anutka1 Re: Za wszelką cenę 10.02.05, 17:37
          a ogladales?
          • Gość: Blubik Re: Za wszelką cenę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.05, 18:02
            Tydzien temu. Nie mogłem oprzeć się możliwości ściągnięcia tego filmu z net'a
            (czyt. 624 MB). Wrażenia na pewno nie dorównują sali kinowej, ale film jest na
            prawde dobry. pozdrawiam
            • jan.kulczyk Re: Za wszelką cenę 18.02.05, 00:44
              Mnie też się łezka zakręciła, choć jestem wrednym cynikiem.
              A Clint to tej roli jak najbardziej pasował. Przeszedł samego siebie po prostu.
              624MB? Czemu tak nędznie? Już od 3 tygodni na osloskopie dostępny jest porządny dvdscreener.
      • moranisse smutne 11.04.05, 05:52
        Wychodzilem z kine ze smutkiem ale nie dlatego, ze bohaterka bezsensownie
        zakonczyla zycie. Jej zycie nie bylo nigdy warte zycia. Zycie w takiej
        rodzinie? Wprawdzie wspomina cieplo ojca ale jakos nie wierze, zeby wartosciowy
        czlowiek mial taka zone i splodzil takie dzieci.
        A gdy robi bokserska kariere to przeciez nic sie nie zmienia. Przeciez zanim
        doszla do walki o tytul mistrzyni swiata musialo uplynac wiele miesiecy. I co?
        I nie ma ani jednego przyjaciela poza trenerem. Zeby przyjaciela, ona wogole
        nikogo nie ma. Jedyne jej wspomnienie z czasu sukcesow to ze tlum skandowal jej
        imie. Tlum ale nie chocby jedna osoba, ktora znala osobiscie.
        Ten film przedstawia tak uproszczony obraz ludzi i tak jednowymiarowych ludzi,
        ze ogarnia mnie przerazenie, ze cos podobnego dzieje sie w kraju, ktory narzuca
        calemu swiatu normy postepowania.
        Kilka dni temu czytalem list czlowieka, ktory przezyl dokladnie taki sam
        wypadek jak bohaterka filmu, tyle ze nie na ringu. On twierdzi, ze ma w pelni
        satysfakcjonujace zycie bo ma rodzine, ktora go kocha i dobrych przyjaciol.
        Taka prosta prawda ale to nie przyszlo do glowy Clintowi E ani tym, ktorzy tak
        sie zachwycaja tym filmem.
        M.
    • anutka1 Re: Za wszelką cenę 09.02.05, 15:25
    • Gość: Blubik Re: Za wszelką cenę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.02.05, 15:50
      Film bardzo dobry, jeszcze lepszy od ostatniego filmu Eastwood'a "Mystic River".
      Hilary Swank moze spokojnie liczyc na Oscara. Nota dla tego filmu na imdb.com
      8.4/10 mówi sama za siebie.
    • Gość: vi FANTASTYCZNY IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.05, 08:54
      Widziałam wczoraj i powalił mnie na kolana. Zupełnie jak nokaut.
    • Gość: IIIIIIIIIIIIIIIIII słabizna. moja ocena 1/5 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.05, 23:59
      • Gość: Filly *spoiler* tego właśnie chcemy? IP: 213.227.72.* 14.02.05, 13:36
        Kolejny film, który pokazuje, że zabójstwo sparaliżowanej osoby jest czynem
        szlachetnym, że taka osoba nie ma już po co żyć. Bardzo to wszystko łzawe, ale
        czy naprawdę takie przesłanie chcemy przekazać innym?
        • anutka1 przeslanie 17.02.05, 20:07
          a jakie przesłanie chciałbys przekazac...
          ja do tej pory sie zastanawiam co Eastwood powinien zrobic....
          musial sie wczuc w jej sytuacje....
          no coz....widze ze przy okazji tego filmu pojawi sie polemika dotyczaca
          eutanacji a tutaj to juz chyba sprawa indywidualnych sumien.
          Pozdrawiam
          • jan.kulczyk Re: przeslanie 18.02.05, 00:45
            Właśnie, polemika o eutanazji. TO nie ma sensu. To nie jest film o eutanazji. Na ten temat znacznie lepiej wypowiedział się Julio Amenabar.

            Co nie zmienia faktu, że to najlepszy film, jaki obejrzałem w tym roku (a oglądam zwykle ok. 2 dziennie).
            • jan.kulczyk Re: przeslanie 18.02.05, 00:46
              tfuuu...
              Alejandro Amenabar oczywiście
              • yvona73pol Re: przeslanie 18.02.05, 00:59
                film wysmienity, choc wyszlam z kina z ciezkim sercem i zastaniawialam sie
                przez caly wieczor, czy slusznie, ze obejrzalam...
                Eastwood nie zbawia swiata juz od epoki Mystic River, zdziwiona jestem taka
                jego przemiana(a moze i nie? mam swoja teorie);
                lzy sa, owszem, zdaje sie ze cale kino plakalo, z tego, co dochodzilo do mnie z
                czelusci foteli wokol... i pytanie - czy bylo warto... i odpowiedz - tak
                trudna... i chyba jednak mimo wszystko na tak... slowa, ktore powiedzial
                Freeman - tak prawdziwe....
                polecam
            • anutka1 Re: przeslanie 18.02.05, 01:34
              oczywiscie ze to nie film o eutanazji, jest tam kilka tematow poruszonych a to
              jeden z nich i mnie jakos to najbardziej sklonilo do myslenia.
    • Gość: Eastwood Przeciętny film. Klasy "B" z cyklu "eutanazja". IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.05, 02:11
      Nie ma nad czym sie emocjonować.
      • Gość: gosc Re: dobry film IP: *.ventca.adelphia.net 18.02.05, 06:07
        naprawde dobry film, lecz nie bedzie Oscarow, moze Swank, kilka uwag, tytul
        polski nie pasuje, , wkrotkiej tresi filmu pisze autor ze ona probuje zrobic
        kariere, ja mysle ze ona zrobila kariere, dlatego mamy taki koniec, Freeman
        Morgan jest raczej bylym swietnym bokserem , stoczyl 110 walk , ostatnia!,
        iwychowankiem trenera i jego przyjacielem a na koncu sprzataczem
      • Gość: ty matołku Re: Przeciętny film. Klasy "B" z cyklu "eutanazja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.02.05, 08:15
        Kretyński komentarz. Klasy "Z" z cyklu "nie mam pojęcia o kinie". Jest nad kim się litować.
        • Gość: Filly Re: Przeciętny film. Klasy "B" z cyklu "eutanazja IP: 213.227.72.* 18.02.05, 10:14
          A nie zastanawialiście się, jak film może wpłynąć na osoby niedawno
          sparaliżopwane, które jeszcze nie pogodziły się z tym faktem? Będą zupełnie
          nieprzygotowane na to, co zobaczą. A zobaczą film, który pokazuje im, że zycie
          nie ma już sensu.

          Nie twierdzę, że każdy ma tyle sił i samozaparcia co Christopher Reeve, ale
          film, który twierdzi, że życie w kalectwie nie ma sensu nie zasługuje na oskara.
          • amy4 Re: Przeciętny film. Klasy "B" z cyklu "eutanazja 19.02.05, 10:31
            tu nie chodzi o to, że osoby kalekie nie mają po co żyć.jeśli tak to odebrałeś,
            to współczuję. to film o poczuciu godności - a ta jest sprawą indywidualną. w
            przypadku Swank najpierw była to walka na ringu, poten walka o godną śmierć.
            • Gość: janane Re: Przeciętny film. Klasy "B" z cyklu "eutanazja IP: *.telkab.pl 20.02.05, 13:29
              Tak ten film jest o poczuciu godności i przyjaźni i miłości, bo trzeba kochać
              żeby pozwolić odejść. Nawet wbrew sobie. Myślę, że eutanazja została tylko
              użyta w tym filmie. Nie jest jego tematem. Clint, co prawda wysłuchuje księdza
              (pastora?) ale robi to co mu podpowiada serce.
              A Maggie? To dziewczyna, która walczyła żeby wyrwać się przeznaczeniu
              (przypomnijcie sobie matkę i zapadłą dziurę, gdzie stała jej rodzinna
              przyczepa). Udało jej się ale traci wszystko w jednej chwili. Trenować i
              walczyć już nie może a pieniądze nigdy nie były dla niej ważne. Nigdy też już
              nie usłyszy jak skandują jej imię. Sama o tym mówi.
              Oczywiście można zadawać pytania:
              Czy Clint pomaga jej odejść z miłości (ojcowskiej) do niej czy z litości do
              siebie - żeby nie przypominała mu i nie budziła wyrzutów sumienia?(vide ostatni
              walka jego przyjaciela - sprzątacza w klubie)
              Czy ona nie chce żyć bo jest ciężarem dla kogoś czy dlatego żeby ludzie
              pamiętali ją jako pogromczynię i bohaterkę pierwszej rundy a nie ofiarę
              brutalnego sportu. Czym jest dla niej godne życie? Jeśli życie porównać do
              walki to wygrała ją czy przegrała?
              Idźcie na ten film i postawcie sobie takie pytania. Bardziej wrażliwi będą
              płakać. Obejrzeć warto.
          • awenidapauliszta Re: Przeciętny film. Klasy "B" z cyklu "eutanazja 20.02.05, 14:29
            to uważasz, że robiąc film trzeba zadawać sobie pytanie "a co jak go zobaczy X
            albo Y"? Wtedy żaden film by nie powstał. Najlepiej na plakacie dodać
            napis "nie dla sparaliżowanych". Każdy robi ze swoim życiem co chce.
            Film wybitny, dawno żaden film mną tak nie wstrząsnął. (Oprócz elementu wrednej
            Niemry z Niemiec Wschodnich, co jest niestety strasznym banałem)
    • Gość: Asia S. Rewelacja IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.02.05, 16:09
      Film jest rewelacyjny ... gorąco polecam
    • Gość: A. Re: Za wszelką cenę IP: 195.217.253.* 21.02.05, 15:15
      Rewelacja.
      • Gość: pilek Re: Za wszelką cenę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.05, 20:40
        Dla mnie rewelacje, Pan Clint dal rade. Polecam ogladac we w miare mozliwosci pustej sali kinowej... jest takie niepowtarzalne uczucie...
        • Gość: Taki ja Re: Za wszelką cenę IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 21.02.05, 22:04
          Ten film dobrze jest oglądać sercem, a nie głową....
          Inteligencja zadaje pytania, ocenia i porównuje.
          I nie wiem co ktoś chciał przez coś powiedzieć
          ważne że bardzo mnie poruszył
          ważne że dziewczyna wygrała walkę
          wojownikiem jest się nie tylko na ringu

    • Gość: malami Re: Za wszelką cenę IP: *.zagiel.com.pl / 212.182.117.* 22.02.05, 08:35
      Film wart obejrzenia pod warunkiem, ze nie traktuje sie go jako faworyta oskarowego.
      Pokazuje jak szybko mozna do czegos dojsc (jesli sie bardzo chce)i jak szybko
      mozna to wszystko stracić. Ale najwazniejsze w tym jest to, aby przezyc Wlasną
      Legende po swojemu.

    • Gość: Greg Re: Za wszelką cenę IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.02.05, 09:12
      Wczoraj wieczorem obejrzalem ten Film i dopiero dzisiaj jestem w stanie cos
      napisac.

      Nie jestem jakims kinomaniakiem, ale troche filmow w zyciu widzialem. Ale zaden
      i nigdy nie powalil mnie tak jak ten. Po wyjsciu z kina po prostu nie
      wiedzialem co sie dzieje. Caly czas czuje sie nieswojo. Niesamowity film. Rola
      Hilary Swank genialna. Eastwood rewelacyjny. Freeman mistrzowski. Scenariusz na
      Oscara.

      Po obejrzeniu tego filmu chyba zmienilo sie troche moje nastawienie do zycia.
      Mysle, ze z wieloma rzeczami, ktorych sie dotychczas balem, bede potrafil sobie
      poradzic. Ciezko opisac slowami to uczucie.

      P.S. Ani jedno slowo, ktore w tym filmie padlo o boksie nie jest zmyslone. To
      wspanialy sport. Wiem cos o tym bo sam go od paru lat trenuje. Szkoda tylko, ze
      ludziom kojarzy sie on z walkami, ktore oczywiscie sa nieodlaczna czescia
      boksu, ale nie oddaja tak naprawde jego ducha. Najwazniejsze rzeczy dzieja sie
      na codziennych treningach. Nigdy nie probowalem medytacji, ale podejrzewam, ze
      nawet ona nie pozwala tak dobrze poznac wlasnej psychiki jak regularny, ciezki
      trening bokserski. Boks to samo zycie.

      A Film jest po prostu wybitny.

      pozdrawiam
      GR
      • Gość: Małgorzata Re: Za wszelką cenę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.05, 14:33
        Zgadzam się w 100%. Film po prostu rewelacyjny. Wczoraj, w kinie, po zakończeniu
        projekcji wszysycy milczeli i nie ruszali się z miejsc. Według mnie to najlepsza
        pozycja do Oscara. Świetnie zagrane i wyreżyserowane, a sędziwy już Clint dał z
        siebie wszystko. Obsada w ogóle znakomita. Polecam, na tym filmie się nie
        znudzicie. No i zakończenie, którego się zupełnie nie spodziewałam.. Tak,
        eutanazja, jak już wszyscy na forum zdążyli ujawnić, nie mówmy jednak nic więcej
        w obawie przed zepsuciem całej niespodzianki dla kinomanów. Film smutny, ale
        naprawde dobry. Polecam.
    • Gość: gunrozesa Re: Za wszelką cenę IP: *.adsl.inetia.pl 25.02.05, 13:41
      początek dobry, gorzej z końcem. ale film spoko. ma atmosferę. widać, że
      eastwooda.
      • Gość: anutka Re: Za wszelką cenę IP: *.ds12.agh.edu.pl 25.02.05, 13:50
        co jest wg Ciebie nie tak z końcem ?
        • Gość: guzik.petelka Re: Za wszelką cenę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.05, 12:32
          ja natomiast nie zgadzam sie zupelnie z tym wychwalaniem filmu pod niebiosa.
          jest zrobiony z takich klisz (zbyt "stara" bohaterka, ktora okazuje sie
          niesamowitym talentem bokserskim i dwukrotnie szybciej osiaga wszystko, jej
          rodzinka - tak obrzydliwa i wredna, ze bardziej już nie mozna, los dziewczyny
          zapowiedziany już opowiastką o psie, szlachetny trener z osobistym dramatem,
          upośledzony chłopaczek trenujący na tej samej sali treningowe, no, i wisienka
          na torcie - narodowość przeciwniczki bohaterki w glownej walce). Dla mnie ten
          film został cynicznie obliczony na wyciśnięcie łez.
          jednocześnie przyznaję, że styl reżyserski jest bardzo ładny, elegancki i
          ascetyczny. No, i rola Hilary Swank naprawdę świetna, to samo Morgan Freeman
          (choć rola wyjątkowo sztampowa). Ale historyjka jest po prostu beznadziejnie
          głupia. Sorry, ale nie jest to jak dla mnie żaden najlepszy film roku.
          Wszelkie porównania z Mystic River są nie na miejscu, bo tamten był filmem
          genialnym. Sorry.
          • Gość: Westwood Re: Za wszelką cenę IP: *.zgora.dialog.net.pl 27.02.05, 09:36
            Niesamowity film, jeden z lepszych jaki widziałem. Owszem są ,,klisze'', ale
            trzeba na nie patrzec pod innym światłem.Poza tym nie jest to wyciskacz łez,
            ani nie został obliczony pod wyciskanie łez.
            • Gość: KasiaK Re: Za wszelką cenę IP: *.adsl.inetia.pl 27.02.05, 16:47
              Zgadzam sie w pelni, nie jest to film majacy z zalozenia wyciskac lzy.
              Siedzialam przybita do fotela, fakt, ale nawet jedna lezka w oku mi sie nie
              zakrecila! A jestem bardzo podatna na wzruszenia w kinie.
              Szkoda tylko, ze ktos madry zafundowal osobom ktore jeszcze filmu nie widzialy
              pelne streszczenie filmu. Ja idac na niego wiedzialam, ze jest to opowiesc o
              bokserce. Tyle. Jakiez bylo moje zaskooczenie, gdy okazalo sie, ze chodzi o cos
              wiecej.
              Rola Swank wybitna, genialnie zagrana, zreszta rzadko zdarza sie, aby ta
              aktorka nie uniosla ciezaru roli.
            • Gość: kaktus Re: Za wszelką cenę IP: 158.194.194.* 27.02.05, 16:59
              Wiesz, wychodzac z "kliszowego" punktu widzenia spokojnie mozesz powiedziec, ze
              w kinie i w literaturze juz wszystko bylo.Chodzi o to, JAK sie opowiada.
              Czepiasz sie rodzinki-a masz tu tylko 2 scenki, krotkie, ale jak intensywne.
              Wlasciwie wystarczylaby tylko ta pierwsza,zeby pokazac, jak dziewczyna ma
              przesrane i od czego tak uciekala. W Polsce jak ktos sie kusi o przedstawienie
              nieszczesliwego dziecinstwa, to MUSI byc caly film i duzo, duzo przemocy
              ("Pregi", "Meka sprawa", "Czesc,Tereska" itp), bo tak jest najprosciej.

              Dla mnie ten film jest najlepszy z tegorocznych oskarowych, nie ma tak
              ulubionego przez krytykow "psychoanalitycznego drugiego dna", ktore w tym roku
              chyba najb.zenujace jest w Aviatorze (ta nieszczesna klamra
              kompozycyjna-kwarantanna). A Eastwod opowiada madra i smutna historię tak samo
              dobrze, jak zostalo to zrobione w "Inwazji barbarzyncow" czy "Prostej historii".
              • Gość: Greg Re: Za wszelką cenę IP: *.hpl.eu.honda.com / 62.233.165.* 28.02.05, 12:23
                Zgadzam sie w zupelnosci. Wlasciwie wszystko juz w kinie bylo. Pierwsza czesc
                filmu byla mniej wiecej remakiem Rocky'ego (swoja droga tez bardzo fajnego
                filmu). I gdyby zakonczyla sie jak Rocky to i tak film by mi sie bardzo
                podobal, bo byl nakrecony bardzo sprawnie, sympatycznie i z ogromnym filmowym
                wyczuciem. Kreacje aktorskie na najwyzszym poziomie. To co sie stalo pozniej
                zniszczylo nie tylko zycie bohaterow ale takze moja wizje tego filmu (bo na
                szczescie wiedzialem o tym filmie tylko tyle ile zobaczylem na zwiastunie
                tydzien wczesniej). Zaloze sie, ze byl to stuprocentowo celowy zabieg rezysera -
                zabieg mistrzowski. Wszystko leglo w gruzach. Potem wszystko dzialo sie na
                zasadzie kontrastu. Co tu duzo gadac...wspanialy film, wykorzystujacy pelnie
                narzedzi jakimi obraz filmowy moze odzialywac na widza. A Oscar dla Hilary
                Swank byl wlasciwie formalnoscia. Polski widz nie wyczuje polowy smaczkow tego
                filmu. Chocby miejsce pochodzenia glownej bohaterki - Ozark Plateau na
                pograniczu Arkansas i Missouri. To amerykanski synonim zadupia i biedy. Swank
                mistrzowsko zagrala dziewczyne o takich korzeniach, m.in. pod wzgledem jezyka,
                akcentu...
                Obejrzalem ten film ponad tydzien temu ale nadal jestem pod jego ogromnym
                wrazeniem. Chcialbym pojsc do kina po raz drugi ale autentycznie sie boje. Nie
                wiem czy chce jeszcze raz wychodzic z sali z poczuciem strasznego ciezaru w
                sercu i zamglonymi oczami. Najchetniej obejrzalbym film tylko do momentu
                decydujacej walki.

                pozdrawiam
    • Gość: efdisk wielkie rozczarowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 01:06
      Hollywoodzkie gowno niestety. Eastwood niestety juz jest za stary na krecenie filmow. Nie powiem, film jest zrobiony sprawnie: dobre zdjecia, interesujaca gra aktorow, montaz, dialogi, ba nawet muzyka (rowniez Eastwooda) calkiem, calkiem. Niestety sama opowiesc to banalny wyciskacz lez w iscie hollywoodzkim (przeznaczonym dla malo inteligentnej widowni) stylu. Jest to skrzyzowanie rockiego i Kickboxer'a z koncowka z lotu nad kukulczym gniazdem. Zlepek trzech opowiesci w nienajlepszy sposob zklecona z takimi banalnymi niekonsekwencjami jak wdanie sie gangreny w odlezyne na nodze w trakcie kilkutygodniowego (kilkumiesiecznego)pobytu bohaterki w dobrej, drogiej klinice. Ten watek rozwalil mnie ostatecznie do konca. Moze durni amerykanie lubia takie bajdy, ale mnie szlag trafil i wszystkim bede film ten odradzal...
      • Gość: jast Re: wielkie rozczarowanie IP: *.arc.nasa.gov 01.03.05, 03:39
        Wielkie rozczarowanie? A po co ogladales? Z twoich komentarzy wynika ze gardzisz
        wszytkim co hollywodzkie i amerykanskie. Trzeba bylo pojsc do kina no jakies
        dobre europejskie 'gowno' przeznaczone do tak szalenie inteligentnej widowni jak ty.
        • Gość: alessia Re: wielkie rozczarowanie IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 06.03.05, 19:05
          nie, tu wcale nie chodzi o to, czy coś jest amerykańskie czy nie, tylko o to
          czy jest dobre. a momencie, gdy jesteśmy rozczarowani to nic dziwnego, że
          potwierdzają się najgorsze stereotypy... zgadzam się, z filmu wyszłam bez
          emocji, tak jaki był ten film... aktorstwo świetne, to fakt, nawet parę
          zabawnych scen (choć naprawdę nie wiem po co one w tym filmie), ale dziełko
          płyciutkie, oj płyciutkie....
      • anutka1 za wszelką cenę 07.03.05, 10:26
        moim zdaniem ten film absolutnie nie zasluguje na tak zlosliwa krytyke - i
        dobrze ktos zauwazyl ze Ty jestes przeciwny temu co Amerykanskie i hollywodzkie
        a nie zwracasz uwagi na inne walory filmu
        Ty chyba nie widziales wyciskacza lez jesli twierdzisz ze to jest banalny
        wyciskacz lez. Film jest poruszajacy - wrazliwi moga uronic lze.
        Film przedstawia problem a nie jakas banalna hhistoryjke przy ktorej mozna sie
        poplakac.
        Zdecydowanie najlepszy film roku,
        pozdrawiam

        Ps. A swoja droga - tytul mimo iz przetlumaczony inaczej wydaje mi sie ze
        ujmuje sedno sprawy.
        • renfield Re: za wszelką cenę 07.03.05, 19:27
          Przyznam, że jestem pod wrażeniem tego filmu Clinta Eastwooda. Idąc do kina
          spodziewałem się, że będzie to film o tym jak dzięki uporowi, sile i
          mistrzostwu swojego trenera ta bokserka zdobywa tytuł mistrzowski - jak to
          zwykle, główny bohater przegrywa przez pierwsze 3/4 najważniejszej walki,
          żeby ją później wygrać.
          Tymczasem film ten okazał się poruszać znacznie bardziej poważne sprawy - nie
          chcę tu ich wyjawiać, ze względu na tych, którzy zamierzają dopiero zobaczyć
          ów film.
          Nie brakuje tu też takiego Eastwooda jakiego dobrze znamy - cięty humor, upór
          i niektóre teksty przypominają starego dobrego "Brudnego Harry'ego". Dobrym
          wyborem było też obsadzenie Morgana Freemana. Film z całą pewnością wart jest
          polecenia i dobrze, że zdobył te ważne Oskary.
    • Gość: andy Re: Za wszelką cenę IP: *.acn.waw.pl 30.03.05, 11:05
      jedna wielka szmira, szkoda czasu i pieniedzy. Zrobiony na wyciskacz lez film,
      ktory Oskara zawdziecza (podobnie zreszta jak kilka ostatnich literackich Nobli)
      zgodnosci przeslania z mocno ostatnio lobbowanymi systemami wartosci. Dla mnie
      ten film nawet nie zasluzyl na nominacje. No coz dajmy sie dalej zalewac
      potokowi smierdzacego gowna, odpowiednio podanego na tacy, to jeszcze troche a
      nasze sumienia i systemy wartosci beda ksztaltowane przez kino, literature i
      prase. Przykre, ale niestety prawdziwe.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka