Dodaj do ulubionych

Samuraje na ekranie

IP: 208.247.54.* 04.01.05, 21:04
Moda na skosnookie rzeczy byla w latach 70/80tych tak jak w 60/70tych moda na
westerny, lata 90 do teraz to moda na "Hip-Hop Yo Bitch what up", za kilka
lat bedzie moda na cos innego. Biznes musi sie krecic.
Obserwuj wątek
    • Gość: faktotum Re: Samuraje na ekranie IP: *.telkab.pl 05.01.05, 08:01
      To górale. I jako tacy - oprócz "skośnych oczu" - są bardzo podobni do
      Gruzinów, Albańczyków czy Szkotów. To środowisku ich uczyło honoru i lojalności
      a nie cuda niewidy Japońskości. :)
      • Gość: M@ROL NO MASZ ... JAPOŃCE WYMIATAJĄ ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 08:55
        WoOOOW !!, JEŻELI TO JEST TEN REŻYSER OD ''LALEK''
        ToTO MOŻE BYĆ LEPSZA RZEŹNIA - JAK W ''KILL BILLU'' ...
        AA ''OLD BOY'A'' WIDZIELIŚCIE ?? , OSZ_TY W_CARA !! CO SIE TAM, DOPIERO
        ODPIERD ...!! SKRZYŻOWANIE : ''MATRIXA'' Z ''SZOŁ SZANG'IEM'', ZARĄBISTY FILM
        , POWIADAM WAM ...
        JAPOŃCE WYMIATAJĄ ...
        - HAj !!!
        AAaaaaJj ...
        • Gość: Ja Re: NO MASZ ... JAPOŃCE WYMIATAJĄ ... IP: *.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.05, 10:03
          Stary, to nie tylko rzeźnia numero uno, ale też mnóstwo humoru, świetnych
          zdjęć, nieoczekiwanych zwrotów akcji (no, tego można się było spodziewać) i...
          tańca. Naprawdę jest na co popatrzeć.
          • Gość: też ja ale inny Naprawdę zrozumiałeś coś z tych wrzasków M@ROLa?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 11:37
    • Gość: Paweł Kaczmarek Re: Samuraje na ekranie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 10:57
      Nie zajmę się treścia artykułu dość pobieżnie i niedbale traktującej temat. Zajmę sie jednak historyczną częścią bo autorowi nie chciało się nawet polatać po sieci o literaturze fachowej nie mówiąc :(
      1. Matthew Calbraith Perry nosił tytuł komodora, nie admirała. Do Japonii po raz pierwszy przypłynął w 1853 roku z żądaniem "otwarcia" Japonii. W lutym przybył po raz drugi na czele 8 okrętów i z pozycji siły wymusił podpisanie układów dwustronnych.
      2. Ciężko nazwać Tokugawę Ieyasu "zjednoczycielem Japonii". O wiele większa była rola Ody Nobunagi (zdradzony i otoczony popełnił samobójstwo) i Toyotomi'ego Hideoshi (któy faktycznie zjednoczył Japonię lecz wkrótce potem zmarł). Ieyasu zaś przetrwał po prostu walkę o sukcesję po Toyotomim, łamiąc zresztę przysięgę daną poprzednikowi...
      3. Decydująca dla historii Japonii (a już napewno dla Ieyasu) bitwa pod Sekigaharą miała miejsce 21 października 1600 roku, zaś Ieyasu wygrał ją głównie dzięki zdradzie, gdyż wśród "honorowych" feudałów japońskich, zmiana stron w czasie bitwy była na porządku dziennym.

      Prosiłbym dziennikarzy Gazeta, największego polskiego dziennika o przykładanie wagi do słów. W dzisejszych czasach, gdy spory odsetek społeczeństwa nie czyta nic poza gazetami, "droga dziennikarza" powinna być drogą odpowiedzialności, staranności i kompetencji.
      Pozdrawiam

      • kustosz.m Re: Samuraje na ekranie 06.01.05, 10:51
        dodam jeszcze jeden punkt.

        4. Miyamoto Musashi znany jest jako malarz i kaligraf - Niten.
        Itoniebylejakimalarz.
        Ograniczanie sztuki do samej literatury jest nasza specyfika. Jednak gdy
        piszemy o Japonii wypada wiedziec, ze tam litreatura, kaligrafia i malarstwo sa
        szanowane na rowni.

        podrawiam autora i rozmowcow na forum
    • Gość: Paweł Kaczmarek Re: Samuraje na ekranie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 10:59
      Nie zajmę się treścia artykułu dość pobieżnie i niedbale traktującej temat. Zajmę sie jednak historyczną częścią bo autorowi nie
      chciało się nawet polatać po sieci o literaturze fachowej nie mówiąc :(
      1. Matthew Calbraith Perry nosił tytuł komodora, nie admirała. Do Japonii po raz pierwszy przypłynął w 1853 roku z żądaniem
      "otwarcia" Japonii. W lutym 1854 przybył po raz drugi na czele 8 okrętów i z pozycji siły wymusił podpisanie układów dwustronnych.
      2. Ciężko nazwać Tokugawę Ieyasu "zjednoczycielem Japonii". O wiele większa była rola Ody Nobunagi (zdradzony i otoczony popełnił
      samobójstwo) i Toyotomi'ego Hideoshi (któy faktycznie zjednoczył Japonię lecz wkrótce potem zmarł). Ieyasu zaś przetrwał po
      prostu walkę o sukcesję po Toyotomim, łamiąc zresztę przysięgę daną poprzednikowi...
      3. Decydująca dla historii Japonii (a już napewno dla Ieyasu) bitwa pod Sekigaharą miała miejsce 21 października 1600 roku, zaś
      Ieyasu wygrał ją głównie dzięki zdradzie, gdyż wśród "honorowych" feudałów japońskich, zmiana stron w czasie bitwy była na
      porządku dziennym.

      Prosiłbym dziennikarzy Gazety, największego polskiego dziennika o przykładanie wagi do słów. W dzisejszych czasach, gdy spory
      odsetek społeczeństwa nie czyta nic poza gazetami, "droga dziennikarza" powinna być drogą odpowiedzialności, staranności i
      kompetencji.
      Pozdrawiam
      • Gość: czyzunia Re: Samuraje na ekranie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 21:34
        te pisarzyny z gazetki koszernej coraz bardziej dołują. jak się zatrudnia
        szwagra kuzyna micigolskiego brata to efekt jest.
        ale do sprawy brak mi tu tego że w filmie tzw samurajskim tworzono arcydzieła.
        poza akira i innymi był mistrz masaki kobayashi. jego BUNT przerastał wszystko.
    • Gość: Apasz przestancie ... pierd...... IP: 195.205.73.* 07.01.05, 08:18
      Film jest naprawde wart obejrzenia !!! W dobie hamorykanizacji kina , co nie
      znaczy ze nie lubie tez hamorykanskich filmow , film ZATOICHI naprawde daje rade
      :) PzdR !
    • Gość: aikido-biala ninia Re: Samuraje na ekranie IP: *.nutricia.com.pl / 217.153.98.* 07.01.05, 08:32
      czuje sie duchowo nastepca samurajow mimo ze nie mam katany walcze w aikido i
      mam nadzieje ze kiedys kupie se miecz i obetne przynajmien z jedna glowe
      • Gość: Czarny Felek Re: Samuraje na ekranie IP: 217.11.142.* 07.01.05, 08:50
        Z tą głową to niezły pomysł. Może swoją! Krwioupusty zawsze dobrze działają na
        chore umysły- "Biały kurna-jego-olek pożal się Boże Ninjo"
      • Gość: ec Re: Samuraje na ekranie IP: *.pl 07.01.05, 09:01
        swoją ?
    • Gość: gowno warte widzialem to glupkowaty film IP: *.client.comcast.net 07.01.05, 08:58
      orginalny zatoichi byl zrobiony gdzies w latach 70tych. po kiego huja kitano
      robi cos co zostalo juz zrobione doskonale. jest to przerobka glupkowata z
      koncepcja musikalu. wku..ajacy syf.
      • Gość: zawiedziony Re: widzialem to glupkowaty film IP: *.chello.pl 07.01.05, 09:00
        jestem calkowicie za ! wiecej smiania niz ogladania ( z glupoty
        oczywiscie ) ... a myslalem ze bedzie to cosik lepszego :(
      • Gość: _Mu. Re: widzialem to glupkowaty film IP: 213.17.172.* 07.01.05, 11:39
        Heja
        Nie jest to dobre miejsce, ale czy mógłbyś podać jakieś bliższe informacje o
        Zatoicim z lat 70? Reżysera, cokolwiek...
    • Gość: BGo Re: Samuraje na ekranie IP: 213.17.228.* 07.01.05, 10:24
      Z tego co czytałem, "Gwiezdne Wojny" są w dużym stopniu oparte na filmie "Ukryta
      Forteca" (czy jakoś tak) Kurosawy.
      • dem0kryt Re: Samuraje na ekranie 07.01.05, 16:11
        Sam główny wątek rzeczywiście mógł być zaczerpnięty z "Ukrytej fortecy"
        Kurosawy. Tam też występowała ukrywająca się księżniczka, strzeżona przez
        dzielnego samuraja (Mifune) i dwóch śmiesznych łotrzyków - dezerterów (jakby
        odpowiednik dwóch robotów księżniczki Lei).

        Sam film (Ukryta forteca) naprawdę mi sie podobał.
    • Gość: marcin Re: Samuraje na ekranie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.01.05, 10:43
      Godlewski pacanie nie znasz geografii?? Czas wrócic do szkoly i nadrobic braki!!
    • eider Re: Samuraje na ekranie 07.01.05, 10:49
      Obejrzalem ten film...musze powiedziec,ze doskonale sztuki walki...strasznie
      duzo krwi...W kazdym razie kunszt rezysera ukazuje sie w krotkich scenach
      "ciszy"...gdzie dzwiekowiec bawi sie natura...Polecam,ale nie po obiedzie...
    • borsuk5 Re: Samuraje na ekranie 07.01.05, 11:34
      Mialem okazje obejrzec pokaz przedpremierowy. Zadna rewelacja, widzialem duzo
      lepszych japonskich filmow. Zbyt pod publiczke zamerykanizowany. Ale mimo
      wszystko polecam milosnikom miecza.
      • Gość: Loco_Mario Re: Samuraje na ekranie IP: *.chello.pl 07.01.05, 11:48
        Tez widzialem, dla mnie fajowy. Jak ktos jeszcze kuma troche z kultury
        japonskiej, to jest naprawde gites. Walki fajne, jest akcja, motyw zemsty,
        oglada sie z zainteresowaniem.
        Wsrod tylu amerykanskich gniotow, ktore teraz leca w kinie POLECAM.
    • Gość: jolka Druga Japonia = POLSKA IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.05, 12:10
      tu każdy ważniejszy to NINJA = niiii... ni ja (odp. na pyt. śledczego)

      i każdego nazwisko brzmi z janpńska - Namotane
    • Gość: wookash Re: Samuraje na ekranie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.05, 13:36
      swietny film dla mnie rewelka. polecam wszystkim milosnikom tego gatunku kina
    • Gość: Memphis Re: Samuraje na ekranie IP: *.nyc.gov 07.01.05, 15:39
      To jest przeciez film z 1989 roku? Dopiero teraz w kinach?
      • Gość: Tatsumaki Re: Samuraje na ekranie IP: *.wmc.net.pl 08.01.05, 03:51
        ten zatoichi jest z 2003 roku, zaś cała masa zatoichich ciągnęła się od 1962
        roku aż do 1989 [i dwa filmy z tych lat są wg. mnie najlepszymi zatoichi]
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka