Dodaj do ulubionych

Chamstwo w kinach

IP: *.acn.waw.pl 02.02.06, 00:03
Ostatnio trafiło mi się dwa razy pod rząd. Najpierw pijaństwo i obrażanie
kobiet. Pomyślałem - zdarza się. Tydzień później - pijaństwo i palenie
papierosów !!! w trakcie seansu. Trzeba przyznać, że obsługa kina próbowała
interweniować, ale wyjątkowo nieskutecznie. Bileter nie jest przecież od
szarpania się z dresiarzami. A na ochronę kinom najwyraźniej szkoda pieniędzy.
Powiedziałem sobie - dość!!! Więcej na kino pieniędzy nie wydam. Wolę oglądać
sobie filmy w domu - mniejszy ekran, ale człowiek przynajmniej ma pewność, że
butelką w głowę nie zarobi.
Obserwuj wątek
    • Gość: jaija Re: Chamstwo w kinach IP: *.elblag.dialog.net.pl 02.02.06, 00:10
      Może warto wybierać filmy, które nie są w guście drecha? ;)
      • Gość: widz Re: Chamstwo w kinach IP: *.acn.waw.pl 02.02.06, 00:39
        Gość portalu: jaija napisał(a):

        > Może warto wybierać filmy, które nie są w guście drecha? ;)

        Film na którym drechy paliły (chyba nie tylko tytoń) był bez ograniczeń
        wiekowych i poszedłem na niego z dzieckiem. Nic nie poradzę na to, że dresiarze
        gustują w takich produkcjach.
        Dodam, że za za drugim razem wybrałem kino z wyższą ceną biletów w nadziei, że
        drechy pójdą na promocję. Okazało się, że to fatalna strategia. Drechy na
        wszelkie uwagi reagowały wymachując swoimi biletami. Zapłaciłem i mogę robić co
        chcę - takie teksty. Nie było mocnych. Policji nikt nie wezwał. Szkoda gadać.
        • jan_telecki Re: Chamstwo w kinach 02.02.06, 10:59
          takie zachowanie w kinie to jakis koszmar
          sam nigdy nie znalazlem sie w takiej sytuacji
          i nie wiem co bym zrobil jakbym sie znalazl.

          • sadgirl1 Re: Chamstwo w kinach 02.02.06, 11:30
            Rzeczywiście - więcej bym do tego kina nie poszła. Niestety to wina obsługi.
            Mnie przeszkadza nawet popkornowy smrodek, chrupanie i szeleszczenie w trakcie
            seansu, ale co zrobić - takie czasy...
            • Gość: Wrecekrzepki Re: Chamstwo w kinach IP: 195.136.112.* 02.02.06, 12:40
              Krolewna na ziarnku kukurydzy.
    • Gość: ja Re: Chamstwo w kinach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.06, 12:20
      nie wiem co mozna poradzic. ostatnio jak bylamw kinie, za mna siedziala para on
      mlody dresik, ona dresiara (wiek okolo 15 lat, moze mniej ciezko teraz
      rozpoznac). Najpierw komentowala reklamy, ze ta lubi,a ta nie bardzo.
      Myslalam,ze wstane i udusze ja, ale mysle ok. neich sie wygada na reklamach.
      zaczal sie film,a ona, ze ta lubi a ta nie a zobacz to,a tamto.....
      w trakcie filmu wyszli na jakies 5-10min. RAZEM (nie wiem w jakim celu),ale byl
      spokoj. generanie co jakis czas rzucala jakis komentarz, oczywiscie nie wiedzac
      co to znaczy mowic SZEPTEM.
      przetrwalam.
      coraz rzadziej chodze do kina,
      wole teatr (choc i tam zdarzaja sie sytuacje jak z kosmosu)
      Pozdrawiam
      • oh_angie Re: Chamstwo w kinach 02.02.06, 14:39
        heh... ja tam nie narzekam... w Krakowie jest kino...nazywa się Sztuka...
        posiada 5 sal, ale to nie żaden kinopleks... jest np. sala na 15 czy 18
        miejsc... przychodzą tam zwykle bardzo kulturalni ludzie... ani razu nie
        zdarzyło mi się trafić na kogoś kto nie umiałby się zachować... Jest tam też
        sala zwana Redutą - jest to taki kino-teatr - jedyne kino w Krakowie, w którym
        zabronione jest jedzenie...oczywiście... nie jest to jakoś wybitnie ścigane, ale
        ludzie którzy tam chodzą są naprawdę bardzo kulturalni i rzadko zdarza się ze
        wogóle ktoś je... Naprawdę bardzo polecam to kino w dodatku na filmy tam
        wyświetlane można iść w ciemno - wszystkie są świetne :) a dresów tam po prostu
        nie ma :) bo jush chyba dawno temu po uszach dostali ... ja chodze tylko tam :)
        • tago_mago Re: Chamstwo w kinach 02.02.06, 14:52
          ARS ma wysoki poziom, to prawda. Ale i tam zdarzają się nieprzyjemne sytuacje, no i nie wszyscy widzowie są aż tak kulturalni. Parę przykładów z ubiegłego tygodnia: na TPSie jakaś kobieta bez biletu przez 10 minut wykłócała się z bileterem, zupełnie nie zwracając uwagi na innych, którzy chcieli oglądać film. Kiedy w końcu wyszła, i tak było słychać krzyki z korytarza. Dalej: różnego rodzaju parom zakochanych wydaje się, że ostatni rząd jest przeznaczony wyłącznie dla nich, i że mogą robić tam co tylko im się podoba. A o popkornowcach czy innych siorbaczach to mi się już nawet nie chce wspominać. Status Reduty to świetny pomysł, bo stawia kino na podobnym poziomie, co teatr - dlaczego nie miałoby się to stać normą?
          • Gość: Wrecekrzepki Re: Chamstwo w kinach IP: 195.136.112.* 02.02.06, 15:03
            Bo teatr to nie kino.

            Tak jak filharmonia to nie koncert Machine Head.

            Budka z kebabem to nie restauracja w Ritzu.

            Kino = film, popcorn i cola. Nie pluje, nie chracham, nie rzucam produktami
            spozywczymi, nie komentuje. Moze to sie powinno stac norma.
            • cze67 Re: Chamstwo w kinach 02.02.06, 16:09
              Gość portalu: Wrecekrzepki napisał(a):

              > Kino = film, popcorn i cola.

              Dla Ciebie. Dla mnie norma to:
              kino = film.

              I tyle.
              • klee Właśnie chciałem napisać to samo 02.02.06, 20:11
                Zatem tylko się pod tym podpisuję. :-)

                A co do chamstwa, to ono zdarza się wszędzie, nie tylko w kinie. Można wybierać
                takie seanse, o takich porach i w takich kinach, by nie być narażonym na jego
                przejawy. Co nie znaczy oczywiście, że nie należy go potępiać.
                • lilith_18 Popcorn?Ok..ale tylko popcorn... 03.02.06, 18:33
                  Ja powiem tak.. popcorn? ok, mi nie przeszkadza.. cola? może być.. w sumie to
                  dla mnie jest to zestaw, który zazwyczaj sama kupuję i nie powiem żeby mi
                  przeszkadzało jeśli ktoś sobie chrupie.. ale np. Nachos, z jakimiś sosami, co
                  śmierdzi jak w podrzędnej jadłodajni to już dla mnie przesada.
                  Sama zresztą mam bardzą małą tolerancję na ludzi, którzy przychodzą na film,
                  żeby gadać, choćby nie wiem jak był ten film kiepski. Dla mnie film to film,
                  ogląda się do końca. Dlatego niestety Ci co są ze mną na seansie a nie umieją
                  się zachować, bardzo często doświadczają mojej nieuprzejmości. Padają wtedy
                  słowa, których wolałabym sobie darować, ale co poradzić.. dla mnie kino jest
                  magiczne i nienawidzę ludzi, którzy tego nie doceniają.
                  • cze67 Re: Popcorn?Ok..ale tylko popcorn... 06.02.06, 16:13
                    A ja nie rozumiem co z tym popcornem jest? Czy ludzie, którzy przychodzą na
                    film i kupują popcorn są już głodni gdy go kupują, czy zakładają, że zaraz
                    zgłodnieją czy też to po prostu moda: kino to film plus popcorn/cola?

                    Czy film oglądany w kinie powoduje łaknienie i czyni spragnionym? Ja jem przed
                    albo po seansie. Nie rozumiem dlaczego miałbym to robić w trakcie.
                    • furry Re: Popcorn?Ok..ale tylko popcorn... 06.02.06, 21:33
                      cze67 napisał:
                      > Czy film oglądany w kinie powoduje łaknienie i czyni spragnionym?

                      Tak, czytałem o tym w książce. W kinie wyświetlane są podprogowe komunikaty.
                      Takie duże wyrażne napisy na jednej klatce filmu, za krótkie, żebyś zapamiętał,
                      ale mózg zarejestruje i zechce. Przykładowo, "Jedz popcorn", "Pij Coca-colę"
                      (nigdy pepsi).

                      > Ja jem przed albo po seansie. Nie rozumiem dlaczego miałbym to robić w trakcie.

                      Podobno 0,0001% populacji jest na to odporne. Może jesteś wśród nich? Ja
                      niestety nie i jak idę na głupią amerykańską komedię kupuję zawczasu, żeby potem
                      nie wychodzić w trakcie.

                      • kejcak Re: Popcorn?Ok..ale tylko popcorn... 06.02.06, 21:48
                        furry napisał:


                        > Podobno 0,0001% populacji jest na to odporne. Może jesteś wśród nich?

                        Zakladajac, ze do kina chodzi powiedzmy 10 mln ludzi, to z tego wynika, ze
                        jakies 10 osob jest na to odpornych. No to ja jestem tym drugim. Jakos nie mam
                        potrzeby jedzenia w trakcie filmu. Tylko od tego popcornu pic sie chce i
                        strasznie usta od soli pieka.
                        Czy nie mozna sie powstrzymac przez te 2h od ruszania zebami? ;)
                        • utalia Re: Popcorn?Ok..ale tylko popcorn... 08.02.06, 19:26
                          lilith_18 napisala"dla mnie kino jest
                          magiczne i nienawidzę ludzi, którzy tego nie doceniają." Skoro do kina
                          przychodzisz z wyposazeniem typu popcorn i nie widzisz nic zlego w chrupaniu
                          podczas seansu (mnie takie odglosy slyszalne na cale kino nawet jesli to 1
                          osoba sie taka prztrafila)to najwyrazniej inaczej rozumiemy slowo MAGIA.....
    • kubissimo Re: Chamstwo w kinach 03.02.06, 19:04
      a powiesz w jakim to bylo kinie?

      dla mnie opisane sytuacje to abstrakcja, bo nigdy sie z czyms takim nie
      spotkalem
      i nie wiem, czy filmy, ktore ogladam sa za bardzo niszowe, czy mam szczescie i
      trafiam na porzadnych ludzi
      • Gość: widz Re: Chamstwo w kinach IP: *.acn.waw.pl 03.02.06, 19:40
        kubissimo napisał:

        > a powiesz w jakim to bylo kinie?

        Takie rzeczy zdarzają się w różnych kinach.
        Pijane męty palące papierosy podczas projekcji spotkałem w warszawskim kinie,
        stojącym przy ulicy, na której czasem grywa kapela;)
      • klee Mam doświadczenia podobne do Twoich 04.02.06, 00:11
        Jestem co prawda z prowincji, bo z Torunia, ale nigdy mi się coś podobnego nie
        przytrafiło, a do kina staram się chodzić sporo, swego czasu nawet i po 5 razy
        w tygodniu. I też trudno mi uwierzyć, że mam po prostu farta. To jednak pewnie
        wypadkowa różnych czynników...
        • oh_angie Re: Mam doświadczenia podobne do Twoich 05.02.06, 21:30
          też mi się nigdy nie zdarzyło...chyba chodzę po prostu na filmy, na które tacy
          ludzie się nie zapuszczają...zresztą... kiedyś chodziłam do kinopleksów na
          superprodukcje i też czegoś takiego nie doświadczyłam.. trochę popcornu na
          podłodze...tyle...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka