Dodaj do ulubionych

The Ring - Krąg ****

IP: 80.50.63.* 14.11.02, 18:37
4 gwiazdki za takiego gniota?? wstyd!! a pisanie ze dobre bo
nieamerykanskie graniczy z kpina - kolejny popis
przeintelektualizowanych pracownikow GW
Obserwuj wątek
    • Gość: pandora Re: The Ring - Krąg **** IP: *.1000lecie.pl 15.11.02, 08:04
      Autor recenzji za niezrozumiały dla mnie komentarz o
      twarzach "podobnych do siebie" powinien ze wstydu zapaść się pod
      ziemię. A co do filmu...zobaczymy...
    • Gość: Foot Re: The Ring - Krąg **** IP: *.itpp.pl 15.11.02, 11:00
      Kazdy ma swoje gusta ale porównanie tego filmu jako gniot nie
      jest dobrym pomyslem.Widzialem obydwa filmy ,uwazam ze wersja
      japonska jest bardziej ciekawa i mroczna.Wracajac do
      amerykanskiej wersji poczatek przyzwoity ale potem jak to
      amerykanie potrafia zepsuc kazdy film.
      • danusiah Re: The Ring - Krąg **** 15.11.02, 15:26
        Jaka japonska wersja ciekawa i mroczna?! Smiechu warte! Japonski
        film plytki, obcy kulturowo, traci myszka. Przez minute nawet
        dreszcz mi nie przeszedl.Ja tez widzialem oba i na pokazie w
        Kulturze, ludzie na scenie wyciagania wody ze studni i
        policzkowania zony, pekali ze smiechu. Nie wolno robic widzowi
        coca-coli z mozgu tylko dlatego, ze dystrybutorzy walcza o
        niego!. Amerykanski film jest o niebo lepszy!. Ale milego
        odbioru tym co wybiora sie na japonski - tylko potem prosze nie
        mowic, ze nie ostrzegalem.!
    • Gość: nefil Re: The Ring - Krąg **** IP: *.auth-el-0209568.acn.pl 16.11.02, 10:32
      Film jest slabiutki, pomysl na scenariusz dobry, ale wykonanie niekoniecznie,
      momentami pojawialy sie na sali smichy (szczegolnie przy scenie wylewania wody
      ze studni) a nawet jeden z widzow poszczekiwal :)
      Jak na horror za malo straszny, aktorstwo tez troche jak z Bollywoodu, za co te
      4 gwiazdki?
    • akasol Re: The Ring - Krąg **** 17.11.02, 00:53
      akurat japoński Ringu nie jest gniotem. wręcz przeciwnie jest bardzo
      interesującym filmem, który nie tylko straszy, jest też głęboko zakorzeniony w
      kulturze. podoba mi się w nim też konstrukcja człowieka i teoria źródeł zła.
      gniotem jest amerykańska podróba z chaotyczną fabułą i schematami.
      wolę japońskie skupienie i może nie do końca konsekwentną narrację, niż
      amerykańskie uproszczenie i robienie z widza idioty.
      • Gość: ryszard Re: The Ring - Krąg **** IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.02, 12:28
        hahahaha -w ktorym momencie ten jest straszny? jest nudny i tyle s upieranie
        sie na sile ze to arcydzielo bo nieamerykanskie to jest zenujace! ze juz nie
        wspomne o przewidywalnosci zakonczenia- film po prostu nedzny!
    • oyey Re: The Ring - Krąg **** 17.11.02, 14:03
      żenujący poziom wszystkiego. Ani sie nie bałem, bo strach w wydaniu
      nieamerykańskim jest słaby (choć ostatnio i ten strac w wydaniu amerykańskim
      też jest nienajlepszy), ani mnie film nie zainteresował, fabuła niespójna. O
      aktorach zapomniałem, wszyscy jakoś tam tak samo wyglądają, nic nie pamiętam,
      więc można sobie film odpuścić. A te 4 gwiazdki to jest mocne przegięcie (jeśli
      Edi tyle dostał, to nie warto tego nawet komentować).
      • Gość: alishia Re: The Ring - Krąg ****- 4 gwiazdki zasłużenie IP: 150.254.88.* 18.11.02, 10:33
        Rozumiem, że zwykłemu widzowi ten fil nie musi się podobać, z
        racji tego, że pochodzi z innego kręgu kulturowego i sposób
        podania pewnych rzeczy może być niezrozumiały bądź śmieszny.
        Mnie osobiście film się bardzo podobał i był naprawdę
        straszny... Ta atmosfera (muzyka!!!!) i niebanalne zakończenie
        zrobiły na mnie wrażenie. Dla kogoś kto bardziej zatknął się z
        kulturą japońską ten film powinien się spodobać. Na hamerykańską
        wersję nie pójdę, obejrzę to najwyżej z Divixa lub za parę lat
        na Polsacie z panek Knapikiem aka Lektor :)))
        • Gość: oyey niezalogowany precz z kregiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.02, 12:38
          To że film pochodzi z innego kręgu kulturowego nie oznacza jeszcze ze
          automatycznie dostaje azyl przed jakas krytyka i niezaleznie od tego jaki
          poziom prezentuje to i tak bedzie film niby dobra. Nie. Moze to faktycznie jest
          tak ze jesli odbiorca jest z jednego kregu kulturowego, a tworcy filmu z
          drugiego, to to jest jakis dysonans. niewazne jakie sa powodu. Oceniam ten film
          z punktu widzenia swojego "kregu kulturowego", i uwazam ten film za chałe. Być
          może ten film odniósł sukces w japonii, nie wiem, jak dla mnie i nietylko jak
          sądze, jest to film nieciekawy (delikatnie ujmując).
          • Gość: DC PAK Re: precz z kregiem IP: *.tpi.pl 25.11.02, 10:36
            Gość portalu: oyey niezalogowany napisał:
            a jeszcze później oyey napisał:

            > żenujący poziom wszystkiego. Ani sie nie bałem, bo strach w
            wydaniu
            > nieamerykańskim jest słaby (choć ostatnio i ten strac w
            wydaniu amerykańskim
            > też jest nienajlepszy)
            >, ani mnie film nie zainteresował,



            W to łatwo uwierzyć.
            Filmy zazwyczaj mają określoną grupę odbiorców, jeżeli nawet nie
            świadomie przez twórców, to choćby przez zdecydowaną
            przynależność gatunkową.



            > fabuła niespójna.



            A to jest stwierdzenie na wyrost. Akurat o fabule i
            niespójnościach miałem czas pomyśleć (oglądałem film dwa razy) i
            porozmawiać ze znajomymi i takich prawdziwych niespójności,
            które mogłyby wpływać na rozwój/zrozumienie akcji nie ma w nim
            dużo.



            > O
            > aktorach zapomniałem, wszyscy jakoś tam tak samo wyglądają,



            Tak jak murzyni, nie? Nie dość, że tak samo wyglądają to jeszcze
            można się z nich pośmiać, bo tak jakoś dziwnie mówią...
            Rozmumiem rasistowski dowcip w komentarzu internauty, też mi się
            zdarza napisać coś i wysłać wcześniej nie przemyślawszy do
            końca, ale recenzentowi gazety chyba nie wypada...
            Dodatkowo w filmie akcja toczy się w zasadzie wokół 3 osób, z
            czego jedna jest kobietą (całkiem zresztą ładną), druga
            mężczyzną, a trzecia dzieckiem. Naprawdę nie jest tak trudno ich
            od siebie odróżnić.




            > nic nie pamiętam,
            > więc można sobie film odpuścić. A te 4 gwiazdki to jest mocne
            przegięcie (jeśli
            > Edi tyle dostał, to nie warto tego nawet komentować).


            Właściwie to chciałbym powiedzieć dokładnie to samo, tylko, że
            zmieniając wymowę, ale moją opinię na temat "Ediego" można
            przeczytać w komentarzach pod tamtym filmem. Natomiast cztery
            gwiazdki to trochę za mało jak na pierwszy poważny horror w
            polskich kinach w tym roku. Jak na film w ogóle: w sam raz.





            > To że film pochodzi z innego kręgu kulturowego nie oznacza
            jeszcze ze
            > automatycznie dostaje azyl przed jakas krytyka i niezaleznie
            od tego jaki
            > poziom prezentuje to i tak bedzie film niby dobra.



            Oczywiście, że nie. Natomiast obcość kulturowa ogranicza krąg
            jego odbiorców do takich, którzy tą kulturę potrafią zrozumieć.
            Jeżeli nie rozumieją, to nie powinni się katować chodząc do kina
            na (przykładowo) japońskie filmy i narzekać, że są
            niezrozumiałe, a przez to kiepskie. Właśnie, warto rozróżnić
            kiepskość od niezrozumiałości.





            > Nie. Moze to faktycznie jest
            > tak ze jesli odbiorca jest z jednego kregu kulturowego, a
            tworcy filmu z
            > drugiego, to to jest jakis dysonans.


            Właściwie to tak nie musi być. Wiele filmów jest ponad _kręgami
            kulturowymi_ (spodobało mi się to określenie przy dyskusji o tym
            filmie :-)). Właściwie to wydaje mi się, że przy odrobinie
            dobrej woli to i ten o nich może należeć, na pewno bardziej
            niż "Gohatto" czy "Hana Bi". Mojej siostrze, której kultura
            japońska jest obca, bardzo się podobał.



            > niewazne jakie sa powodu. Oceniam ten film
            > z punktu widzenia swojego "kregu kulturowego", i uwazam ten
            film za chałe.



            Oczeniasz go raczej ze swojego punktu widzenia. Błagam, nie każ
            mi myśleć, że polska kultura to odrzucenie wszystkiego co obce i
            z gruntu skazanie tego na niebyt lub śmieszność.



            > Być
            > może ten film odniósł sukces w japonii,



            Właściwie to nie tylko w Japonii.



            > nie wiem, jak dla mnie i nietylko jak
            > sądze, jest to film nieciekawy (delikatnie ujmując).


            Szkoda. W każdym razie proponuję, żebyś nie chodził już na
            japońskie filmy do kina. Podobną radę mam dla pozostałych,
            którym ten film się nie podobał. Szkoda waszych pieniędzy
            wydanych tylko po to, żebyście mogli mi zaburzyć przyjemność
            obcowania z dziełem swoim głupim rechotem w zupełnie
            nieodpowiedniej chwili.

            DC PAK

            P.S. To już do recenzenta z GW: Nie. Tytuł "Ringu" ma troszkę
            głębsze znaczenie niż "ring ring" telefonu.
            • pelissa81 Re: precz z kregiem 16.12.02, 13:43
              sory, że nie na temat filmu, ale odniosłam wrażenie czytając twoj komentarz, że
              jesteś strasznie zarozumiały i wywyższasz się "ja rozumiem wy nie, ja jestem
              mądrzejszy wy nie, ja nie schlebiam tanim gustom, a ty jesteś rasista".
              Masz chyba nos wyżej od czoła:(
              • biobuster Re: precz z kregiem 16.12.02, 16:00
                pelissa81 napisał(a):

                > sory, że nie na temat filmu,



                Nie ma sprawy.



                > ale odniosłam wrażenie czytając twoj komentarz, że
                > jesteś strasznie zarozumiały i wywyższasz się




                Odnosisz mylne wrażenie.





                >"ja rozumiem wy nie,



                To, że ja bym coś rozumiał, a nieokreśleni "wy" nie oznacza wcale wywyższania.
                A w każdym razie nie w tym przypadku, bo nie mówimy tutaj o zrozumieniu fabuły,
                tylko o obcości kulturowej, której zresztą akurat w tym filmie wcale nie ma aż
                tak wiele.




                >ja jestem
                > mądrzejszy wy nie



                :-)



                >, ja nie schlebiam tanim gustom,




                Czasami nie schelbiam.
                A to wyznacznik zarozumiałości?





                > a ty jesteś rasista".



                Przepraszam, że ująłem się za japońskimi aktorami. Przecież to oczywiste że
                nikt nie ich rozróżnia.




                > Masz chyba nos wyżej od czoła:(


                Chyba nie.
                Nie mam zamiaru Ciebie przekonywać do polubienia filmów japońskich, francuzkich
                czy niemieckich. Wręcz przeciwnie, uważam, że jeżeli ktoś ma przeszkadzać w
                kinie tym, którzy z przyjemnością odbierają międzynarodową sztukę, to lepiej
                żeby sobie darował.
                Nie wiem, strzelam, że podobała Ci się "Casablanka", jak byś się czuła, jakby w
                kinie za tobą siadł sobie ktoś co 3 minuty jęczący "Czy onie nie mieli
                kolorowej taśmy", albo jakiś ciemnoskóry pytający się co chwila sąsiadów, "Czy
                to Sam? Te wszystkie białasy takie same, rozróznić nie można."?

                DC PAK
    • Gość: madzik Re: The Ring - Krąg **** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.11.02, 12:57
      ja bylam na amerykanskiej wersji i bardzo mi sie podobalo
    • Gość: ap77 Re: The Ring - Krąg **** IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.11.02, 14:34
      Gość portalu: hejira napisał(a):

      > 4 gwiazdki za takiego gniota?? wstyd!! a pisanie ze dobre bo
      > nieamerykanskie graniczy z kpina - kolejny popis
      > przeintelektualizowanych pracownikow GW



      Tak tak, zgadzam się w 100%! Wczoraj na tym byłam, sugerując się własnie owymi
      4* i co? amiast się bać to sie śmiałam (studnia). Ja mając 4h życia przed sobą
      pozwoliłabym sobie na wydatek jakim byłaby pompa automatyczna!
      Nie już więcej nie sugeruję się reenzjami z Gazety! Sparzyłam się już kilka razy
      • Gość: eve Re: The Ring - Krąg **** IP: *.waw.cdp.pl / *.pentacomp.com.pl 19.11.02, 14:58
        Jak można było powiedzieć Gniot to po prostu Gniot nad Gnioty i
        w konkurencji najlepszy Gniot roku przyznaję 6 gwiazdek.
        Strata czasy, pieniedzy i trepanacja poczucia estetyki, a
        rozwiązanie zagadki: "dlaczego omija mnie klątwa" wyjątkowo
        prymitywne. Nigdy więcej recenzji z GW - DNO!!!
        • Gość: mila Re: The Ring - Krąg **** IP: *.provider.pl / 192.168.17.* 26.11.02, 14:53
          Zgadzam się, że film nie wart 4 gwiazdek. Natomiast mówienie, że
          film nie może się podobać "zwykłemu" widzowi( który nie zna
          kulutuy japońskiej) jest dośc obraźliwe. To, że ten film wydaje
          mi się zły, nie oznacza mam taka opinię o wszystkich filmach
          japońskich (czy chińskich) - widziałam kilka i cóż w odróżnieniu
          od Ringu uznaję je za dobre. Nie jest kto film zrobił, tylko
          jak.
          • Gość: Mirko Re: The Ring - Krąg **** IP: *.pbk.pl / 10.0.100.* 02.12.02, 16:10
            Podpisuję sie obiema rękami. Oglądałem wczoraj japoński "The Ring" i
            rzeczywiście strachu nie czułem prawie wcale, za to czesto chciało mi się
            ryczeć ze smiechu. Scena przy studni została juz wielokrotnie opisana, nie
            dodam nic więcej ponad to, że pod koniec XX wieku motopompa (nawet w Japonii)
            przestała być dobrem luksusowym. Powrót z wyspy był również smiechu warty.
            Dziwnym trafem morze uspokoiło się od razu po tym, jak zdecydowali się płynąć z
            tym starym gościem. Bardziej infantylnego rozwiązania zagadki klątwy tez nie
            byłem w stanie sobie wyobrazić.
            Może nie jestem takim wspaniałym znawcą kina, jak niektórzy piszący na tym
            forum oraz recenzenci Wyborczej, ale dla mnie dobry film powinien przede
            wszystkim spełniać zadanie, postawione przed nim. Komedia według mnie powinna
            śmieszyć, a horror powinien straszyć. Jeżeli głównym elementem strachu, który
            przyprawia ludzi o zawał serca jest czupiradło w koszuli nocnej, wychodzące z
            ekranu telewizora to film naprawdę jest prymitywny. jak na horror naprawdę za
            mało tu efektów specjalnych, sprawiwjących że widz drży w swoim siedzeniu. Mam
            nadzieję, że amerykańska wersja, na którą wkrótce się wybieram zrobi na mnie o
            niebo lepsze wrażenie.
            Do panów recenzentów z Wyborczej, pragnąłbym abyście uwzględniali w swoich
            ocenach gusty większości społeczeństwa, które idąc na horror pragnie się bać, a
            nie poznawać kulturę japońską (w tym celu moge włączyć travel lub Discovery). Z
            tego powodu 4 gwiazdki za spaprany horror, tylko dlatego że nie wyprodukowany w
            Hollywood to gruba przesada.
            A co do kręgów kulturowych - Przyczajowny Tygrys też był zrobiony w innym
            kręgu, a nie przeszkodziło mu to dostać Oscara. Wg mnie nieważny jest krąg.
            Dobry film, niewazne z jakiego kręgu, zawsze znajdzie uznanie widowni
            • Gość: Rung Kręgi dwa IP: *.provider.pl / 192.168.13.* 02.12.02, 23:59
              I szkoda tylko mi tych, którzy, szalenie kulturalnie, szli na wersję japońską,
              a potem, z ciekawości, ma amerykańską. Japońska straszy mało, a amerykańska po
              obejrzeniu japońskiej staje się przewidywalna.
              Obejrzałem najpierw amerykanski Ring - niektórzy ludzie w kinie naprawdę
              wyrywali oparcia z foteli ze strachu. Amerykanska wersja to pożądny horror,
              niebanalny gdy porównamy z tym, co holiłód serwowało nam w ostatnich latach
              (faceci z nożami ganiają nastolatków).
              Uważam że Amerykanie wzbogacili "Ring" estetycznie - ów "przeklęty film" jest
              dłuższy, ale i bardziej interesujacy, wygląda jak artystyczna etiudka, niema,
              przerażająca.
              Są lepsze zdjęcia, większe napięcie, mimo że nie am tam wypruwanych flaków i
              litrów krwi. Można się przyczepiać, że kicz, że amerykanie wszystko starali się
              zrobić zajebiście mroczne i straszne, no ale to jest kurde horror. Świetnie gra
              chłopiec - syn tej reporterki. W japońskim Ringu - nie jestem dziennikarzem
              więc pozwolę sobie na polityczną niepoprawność - chłopiec ów to po prostu mały
              kitajec, jak wszyscy inni mali japończycy. Scena z koniem, to samotne drzewo,
              scena przesłuchania ze szpitalu psychiatrycznego - jest kilka scen, motywów,
              które amerykanie dodali i dzięki tem nakręcili może przeciętny film, ale
              doskonały horror.
              A japońska wersja, no cóż, mnie guzik obchodzi, że, jak napisali recenzenci
              gazety, imię Sadako ma takie a takie znaczenie, z coś innego nawiązuje do
              czegoś tam z XVII wieku. Idąc na horror chcę sikać w majty ze strachu, a na
              japońskim Ringu strasznych scen jest mało, nie ma klimatu. "Przeklęty" (ale
              głupie określenie) film jest króciutki i nijaki, dużo bardziej bez sensu, bez
              związku z akcją, jeśli porównamy go do amerykańskiej wersji. Scena ze studnią
              powala, ale ze śmiechu - cytaty i akcja jak u Barei.
              "Nigdy nie widziałem takch zwłok" mówi facet oglądając wyciągane z auta zwłoki
              nastolatków, którzy padli ofiarą "klątwy". No niby jakich? Z rozdziawioną
              mordą? Może w japońskiej TV nie ma magazynu "997", po prostu. W amerykańskim
              Ringu po tym, jak mamusia szcepce "I`ve seen her face..." pokazali takie zwłoki
              (te w szafie), że niektórzy na sali wykrzyknęli ze strachu i jeszcze chwilę po
              scenie szeptali "Co to, k..., było?!".
              I niech nikt mi nie mówi, że Amerykański Ring to typowy, banalny horror, a
              japoński to niby taki nieholiłódzki, który tak superowo buduje napięcie
              atmosferą itp... Pamiętacie scenę, kiedy ta pani dziennikarka każe swojemu
              byłemu zdjęcie, żeby pokazać swoją twarz? W amerykańskim robią zdjęcie i już,
              jest tam ta twarz, coś nie tak, nie wiadomo czemu, jest niepokój, a w japońskim
              gdy mignęłą ta krzywa buźka na fotce z Polaroida to sam aż skoczyłem ze
              strachu, bo taka muza walnęła z głośników, że uszy się wiązały na supeł.
              No to kto tu używa tanich chwytów?
              Sory za przynudzanie
              • Gość: sarah.m Re: Kręgi dwa IP: *.noname.net.icm.edu.pl 16.12.02, 14:18
                Dotąd uważałam (z czym większośc się zapewne nie zgodzi, że najlepszy
                nowoczesny horror amerykański to "Krzyk 1"). Tylko, że po jego obejrzeniu nie
                bałam się w nocy zasnąć. Był bowiem taki "realny", zero metafizyki. PO
                obejrzeniu "The Ring" (w wersji amerykańskiej) nie mogłam zasnąć bez zapalonej
                lampki - tak się bałam. Pomyślicie - pewnie jakaś małolata, która za bardzo się
                przejmuje. Chodzi mi jednak o specyficzny klimat i konkluzję wynikającą z
                fabuły. Otóż - jak w porządnym horrorze - film się nie kończy, ot tak po
                prostu. Nie wszystko daje się wyjaśnić racjonalnie, dobro wcale nie zwycięża
                zła. I o to właśnie chodzi! Masz zacząć się bać, że Tobie to też może się
                przytrafić.
                Dodam jeszcze, że zrezygnowałam z obejrzenia wersji japońskiej, bo nie lubię
                produkcji filmowych tej nacji. Zraziłam się po sadze Godzilli, którą -
                przyznacie - Hollywood zrealizowało lepiej (może niekoniecznie pod względem
                merytotycznym, ale na pewno technicznym).
                Chłopiec z "The ring" - myślę, że powinno dawać mu się takie role jak Haley
                Joel Osmentowi("Szósty zmysł"), bo był w swojej roli bardzo przekonywający.
                Najlepsza była końcówka: "But why did you do that? Don't you know?...She never
                sleeps..." Poza tym trudno było przewidzieć samo zakończenie i dziewczynkę (w
                zasadzie potwora) wychodzącego z telewizora. Ale to już akurat
                zasługa "skośnoookich". I jeszcze coś: absolutnie nie zgadzam sie z recenzją,
                jakoby to dziennikarka, jej były mąż i dziecko wypadali w scenerii
                amerykańskiej mało prawdziwie. Zupełnie tego nie rozumiem i choć niekóre
                opinie "Co jest grane" cenię, tej bezpodstawnej opinii nie wybaczę.
                • biobuster Re: Kręgi dwa 16.12.02, 15:18
                  Gość portalu: sarah.m napisał(a):

                  > Dotąd uważałam (z czym większośc się zapewne nie zgodzi, że najlepszy
                  > nowoczesny horror amerykański to "Krzyk 1").



                  Zepewne "się nie zgodzi".
                  Moim zdaniem to raczej komedia.



                  > Dodam jeszcze, że zrezygnowałam z obejrzenia wersji japońskiej, bo nie lubię
                  > produkcji filmowych tej nacji. Zraziłam się po sadze Godzilli, którą -
                  > przyznacie - Hollywood zrealizowało lepiej



                  :-)
                  Cóż, de gustibus i tak dalej, ale ja nie przyznam.
                  To nie jest film, w którym technika wykonania miała grać pierwsze skrzypce.



                  > Chłopiec z "The ring" - myślę, że powinno dawać mu się takie role jak Haley
                  > Joel Osmentowi("Szósty zmysł"), bo był w swojej roli bardzo przekonywający.



                  Proszę, nie.
                  Jak można porównywać aktora z tym dzieciakiem co był w "The Ring"?



                  > Najlepsza była końcówka: "But why did you do that? Don't you know?...She
                  never
                  > sleeps..." Poza tym trudno było przewidzieć samo zakończenie i dziewczynkę (w
                  > zasadzie potwora) wychodzącego z telewizora. Ale to już akurat
                  > zasługa "skośnoookich".



                  Nie. To "zasługa" Amerykanów, którzy nie zrozumieli pierwowzoru.



                  > I jeszcze coś: absolutnie nie zgadzam sie z recenzją,
                  > jakoby to dziennikarka, jej były mąż i dziecko wypadali w scenerii
                  > amerykańskiej mało prawdziwie. Zupełnie tego nie rozumiem i choć niekóre
                  > opinie "Co jest grane" cenię, tej bezpodstawnej opinii nie wybaczę.


                  A co powiesz o tych nastolatkach z początku filmu? Czy one wypadały
                  w "amerykańskiej scenerii" prawdziwie?
              • Gość: Anna M Re: Kręgi dwa IP: proxy / *.chello.pl 16.01.03, 22:48
                > W japońskim Ringu - nie jestem dziennikarzem
                > więc pozwolę sobie na polityczną niepoprawność - chłopiec ów to po prostu
                > mały kitajec, jak wszyscy inni mali japończycy.

                Na twoim miejscu trzmałabym sie tej poprawności... Nawet mniejsza z tym, że
                gadka, jakoby Azjaci byli wszyscy tacy sami, jest nieprawdziwa (chyba że komuś
                nie chce się przyjrzeć). Ale gorzej, że wyszło nez sensu - "kitajec" to
                Chińczyk...
            • Gość: mkw o co chodzi z ta studnia? IP: *.klaudyny.waw.pl / 10.1.32.* 17.12.02, 18:58
              Gość portalu: Mirko napisał(a):

              Scena przy studni została juz wielokrotnie opisana, nie
              > dodam nic więcej ponad to, że pod koniec XX wieku motopompa (nawet w Japonii)
              > przestała być dobrem luksusowym

              ja bylam na filmie amerykanskim, w ktorym bylo chyba jakos inaczej - w kazdym
              razie nie pamietam problemu wylewania wody z tej studni. o co chodzi? a moze
              nie uwazalam?

              • biobuster Re: o co chodzi z ta studnia? 18.12.02, 10:13
                Gość portalu: mkw napisał(a):

                > ja bylam na filmie amerykanskim, w ktorym bylo chyba jakos inaczej - w kazdym
                > razie nie pamietam problemu wylewania wody z tej studni. o co chodzi? a moze
                > nie uwazalam?

                W amerykańskim nie było.

                S
                P
                O
                I
                L
                E
                R

                W japońskim przyjechali do domu i ze studni wylewali wodę wiadrami. Niektórym
                wydaje się to śmieszne, bo jak rozumiem oni pojechaliby do najbliższego Obi czy
                innej Castoramy i nabyli pompę spalinową (bo elektrycznej to chyba nie mieliby
                do czego podłączyć). Podobno w Japonii w każdym warzywniaku takie sprzedają ;-)

                W amerykańskim do studni bez dna (testowali wrzucając coś do niej i
                nasłuchując) dziennikarkę wepchnął telewizor. Na szczęście nic sobie nie
                zrobiła, chociaż jej "chłopak" wykazał się sporą nieudolnością w ratowaniu.
                Hmmm za to widać nawiązania do starych slapstickowych komedii.


                • Gość: mkw Re: o co chodzi z ta studnia? IP: *.klaudyny.waw.pl / 10.1.32.* 18.12.02, 10:37
                  dzieki :)
            • biobuster Re: The Ring - Krąg **** 18.12.02, 10:06
              Gość portalu: Mirko napisał(a):

              > dodam nic więcej ponad to, że pod koniec XX wieku motopompa (nawet w Japonii)
              > przestała być dobrem luksusowym.


              ROTFL
              I każdy dobry obywatel nosi ze sobą przynajmniej dwie.
    • przemsw Re: The Ring - Krąg **** 18.12.02, 09:03
      Cóż, może wszystkich pogodzę? Jeśli trzymamy się formy (HorroR) obydwie wersje
      są słabiutkie.Jeśli zaś piszemy o FilmiE i uda nam się zapomnieć o recenzjach,
      promocjach, głosach znajomych i nie - jest to w miarę ciekawa historyjkam z
      wieloma niedociągnięciami realistycznymi.
      • biobuster Re: The Ring - Krąg **** 18.12.02, 10:17
        przemsw napisał:

        > Cóż, może wszystkich pogodzę? Jeśli trzymamy się formy (HorroR) obydwie
        wersje
        > są słabiutkie.




        To raczej nie pogodzisz.
        Pozatym horror ma kilka podgatunków, więc może jesteś w stanie podać
        niedoścignionego klasyka, do którego oba kręgi miałyby równać?
        W sumie to chyba dwa, bo wydaje mi się, że Ringu i Ring reprezentują inne
        podgatunki. Ringu bliżej do "Mgły" i "Halloween" Carpentera, a Ring do "Krzyk"
        Cravena i "Resident evil" Andersona.



        >Jeśli zaś piszemy o FilmiE i uda nam się zapomnieć o recenzjach,
        > promocjach, głosach znajomych i nie - jest to w miarę ciekawa historyjkam z
        > wieloma niedociągnięciami realistycznymi.


        Chcesz podyskutować?
        Jakimi?
        • przemsw Re: The Ring - Krąg **** 18.12.02, 13:21
          biobuster napisał:

          > Pozatym horror ma kilka podgatunków, więc może jesteś w stanie podać
          > niedoścignionego klasyka, do którego oba kręgi miałyby równać?

          W tym sęk, nie ważne jaki podgatunek HorroR-u wybtać jest słabiutko. Ale HorroR
          przeżywa raczej kryzys.
          • biobuster Re: The Ring - Krąg **** 18.12.02, 15:52
            przemsw napisał:

            > biobuster napisał:
            >
            > > Pozatym horror ma kilka podgatunków, więc może jesteś w stanie podać
            > > niedoścignionego klasyka, do którego oba kręgi miałyby równać?
            >
            > W tym sęk, nie ważne jaki podgatunek HorroR-u wybtać jest słabiutko. Ale
            HorroR
            >
            > przeżywa raczej kryzys.


            Od początku istnienia gatunku?
            • przemsw Re: The Ring - Krąg **** 18.12.02, 20:45
              Nie, obecnie. Ja wyrosłem na HorroR'ach więc nie walczę z gatunkiem.
              • biobuster Re: The Ring - Krąg **** 19.12.02, 09:36
                przemsw napisał:

                > Nie, obecnie. Ja wyrosłem na HorroR'ach więc nie walczę z gatunkiem.

                Jakiś przedstawiciel?
                "Nosferatu"?
    • Gość: Sassy Re: The Ring - Krąg **** IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 21.12.02, 13:52
      Miałam duze opory przed pojsciem na ten film ale
      namowila mnie kolezanka.siedzialysmy w kinie skulone(
      jak wszyscy na naszym seansie) i caly czas dreszcze
      przechodzily nam po plecach.a przez tego trupka w szafie
      o malo nie wyskoczylam z fotela.za to samara wylazaca z
      tv przesladowala mnie do konca dnia.wg mnie jako horror
      the ring (ameryk.) sprawdzil sie doskonale.
      zastanawialam sie nad pojsciem na japonski ale po
      przeczytaniu wypowiedzi tych ktorzy go widzieli chyba
      sie nie wybiore.
    • Gość: hanka Re: The Ring - Krąg **** IP: *.kalisz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.12.02, 21:00
      tydzień temu byłam ze znajomym, i całe szczeście że
      bylismy samochodem bo szybko i bezpiecznie odwiózł mnie do
      domu, ale i tak musiuałam spać z moja współlokatorką-film
      przerazający ale dobry, główny wątek nie do opowiedzenia ale ja
      lubię takie niebagatelne i trochę ambitniejsze filmy, jestem na
      tak!i mam nadzieję ze takie filmy bedą na porządku diennym w
      repertuarze naszych kin
    • biankorniko Re: The Ring - Krąg **** 26.12.02, 18:38
      Ring mnie przestraszył na serio - Serio.
      Amerykańska wersja dużo mniej.
      A scena z wychodzeniem z telewizora powinna trafić do antologi
      najstraszniejszych scen w historii kina.
    • Gość: Darek Kwiecian Re: The Ring - Krąg **** IP: *.coolnet.pl / *.waw.ppp.coolnet.pl 28.12.02, 01:52
      >Dziwne też wydaje mi się tłumaczenie tytułu. "Krąg" to
      >wprawdzie słowo tak w swojej mrocznej symboliczności
      >ogólnikowe, że do każdego horroru da się dopasować, ale z
      >fabuły filmu wynika, że chodzi tu raczej o dzwonek
      >(ang. "ring") telefonu.

      Przed przeczytaniem recenzji bardzo zdziwilo mnie ze jest ona
      nie podpisana(jezeli jest inaczej przepraszam) ale po
      przeczytaniu wyzej przytoczonego zdania juz sie tak nie
      dziwilem. Ja tez balbym sie podpisac pod czyms takim. Goraco
      zachecam autora do pojscia raz jeszcze na omawiany film. Tytul
      "Ringu" - "The Ring" - "Krag" nie wzial sie jak sugeruje
      recenzent od dzwoniacego telefonu(ten dzwonil tylko w chacie) a
      do "lancycha" jaki twarza kopiowane i przekazywane dalej kopie
      filmu. Jak nie chcesz umrzec robisz kopie i dajesz ja komus
      innemu. Tak wspanialomysnie obdarowana przez ciebie osoba
      zapewne zrobi to samo. Mozesz sie spodziewac ze wczesniej czy
      pozniej Ty rowniez dostaniesz podobny prezent i kolo(krag) sie
      zamyka.
      Juz nie moge sie doczekac kawalow w stylu:
      Co najlepiej dac tesciowej pod choinke ?

      Jeszcze jedna mala rada dla recenzenta. Jezeli tak ciezko
      przychodzi Ci odroznianie osob wystepujacych w filmie po
      twarzach to rob to po wzroscie albo po plci. Moze sie nie
      pomylisz.

      Co do samego filmu to goraco polecam oczywiscie nie wszystkim.
      Nie ma tu jakze widowiskowych scen jak: obryzgiwanie twarzy
      krwia czy poscigow mordercy z nozem w reku za niedoszlymi
      ofiarami. Film straszy, trzyma w napieciu ale nie zniesmacza.

      Na sam koniec mala przestroga dla tych co jeszcze nie widzieli.
      Dla czesci publicznosci bardzo smieszne okazuja sie japonskie
      znaki(pismo).

      Pozdrawiam
      • Gość: annie Re: The Ring - Krąg **** IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 11.01.03, 12:10
        >Przed przeczytaniem recenzji bardzo zdziwilo mnie ze jest ona nie podpisana

        jest! sygnatura pmoss na samej gorze, zaraz pod tytulem - to bodajze pawel
        mossakowski, i to co powypisywal to dla mnie autentyczny skandal!!!! po premii
        mu, albo obnizyc za wierszowke, az zaluje ze nie widzialam tej recenzji
        wczesniej - mozna by zmontowac akcje przeciw rasizmowi w gw!!

        z pewnym opoznieniem i raczej z braku wyboru, obejrzalam wersje amerykanska.
        Lubie filmy 'do bania sie' ale ten byl.... no do bani to zbyt ostro... ale
        ponizej oczekiwan - choc to tez nie prawda bo niczego nie oczekiwalam... poziom
        filmu'krzyk'. Pojawilo sie tez to przed czym najbardziej sie bronie w horrorach
        to tanie 'straszenie' czyli cos spadlo, a szuflada sie otworzyla z wiekszym
        hukiem, fakt, ze nie nachalnie ale jednak i kto wie czy bardziej bym sie nie
        bala bez tych pomagaczy, bo fabula rozsadnie skonstruowana przeciez. co gorsza
        NUDZILAM sie chwilami - no moze dluzylo mi sie - czyli co mnie smuci, zabraklo
        napiecia. Nie do konca tez lyknelam gre chlopczyka - niby zna jakas tajemnice,
        niby przez to dojrzaly nad wiek i powazno-smutny ale koniec koncow niewiarygodny
        teraz po tej burzy i walce na opinie az nabralam ochoty na made in japan

        Pytaliscie o przyklady rzetelnych horrorow - wystarczy wspomniec lsnienie
        kinga, ale wersja oczywiscie kubricka, carrie - de palmy.... misery... choc
        przyznaje ze znacznie bardziej strasza ksiazki...
      • Gość: rybb Re: The Ring - Krąg **** IP: *.konin.sdi.tpnet.pl 13.01.03, 18:29
        >
        > Na sam koniec mala przestroga dla tych co jeszcze nie widzieli.
        > Dla czesci publicznosci bardzo smieszne okazuja sie japonskie
        > znaki(pismo).
        >
        > Pozdrawiam

        pamietam jak bylem na japonsko-amerykanskim Brotherze (znanego rezyser, tego od
        Hana-Bi, niestety caley czas mi nazwisko wypada z glowy - to taki japonczyk z
        nerwowym tiku w prawym oku co gra zawsze glowne role w swoich filmach, a
        wystepowal tez w Tabu). bylo godne pozalowania ze 50% sali za zabawne (czytaj:
        smiali sie do rozpuku) rytuale obrzedy szintoistyczne. nie bede nawet mowil o
        tym jak reagowali na samo brzmienie jezyka japonskiego. zalosne.
        • biobuster Re: The Ring - Krąg **** 14.01.03, 09:05
          Gość portalu: rybb napisał(a):

          > >
          > > Na sam koniec mala przestroga dla tych co jeszcze nie widzieli.
          > > Dla czesci publicznosci bardzo smieszne okazuja sie japonskie
          > > znaki(pismo).
          > >
          > > Pozdrawiam
          >
          > pamietam jak bylem na japonsko-amerykanskim Brotherze (znanego rezyser, tego
          od
          >
          > Hana-Bi, niestety caley czas mi nazwisko wypada z glowy




          "Beat" Takeshi Kitano




          - to taki japonczyk z
          > nerwowym tiku w prawym oku co gra zawsze glowne role w swoich filmach, a
          > wystepowal tez w Tabu). bylo godne pozalowania ze 50% sali za zabawne
          (czytaj:
          > smiali sie do rozpuku) rytuale obrzedy szintoistyczne. nie bede nawet mowil o
          > tym jak reagowali na samo brzmienie jezyka japonskiego. zalosne.



          No niestety jak się chodzi do kina to trzeba się liczyć, że publiczność będzie
          różna. Odchodząc od Japonii, ale pozostając w kręgu "fajnej" publiczności, to
          przypomniało mi się jak byłem na "Microcosmosie" i siedzieli za mną dwaj
          panowie, popijając i pochrupując, śmiejąc się oczywiście (z czego!!!) i
          gadając. Ucichli tylko na scenę kopulacji biedronek (o ile pamiętam), a później
          jeszcze ją z dziesięć minut przeżywali.
    • Gość: kari Re: The Ring - Krąg **** IP: 80.51.254.* 16.01.03, 22:05
      nalezą mu się cztery gwiazdki... amerykanie odwalili kichę... ale kto był
      takim łosiem (;)), że postanowił je wprowadzić do kin jednocześnie??? i kto
      tłumaczy ring jako "krag"???!!!.... nawet mało zorientowana osoba to
      zauważa!!! brak mi słów...
      • Gość: rybb Re: The Ring - Kr?g **** IP: *.sgh.waw.pl 17.01.03, 10:11
        Go?? portalu: kari napisa?(a):

        > nalez? mu si? cztery gwiazdki... amerykanie odwalili kich?... ale kto by?
        > takim ?osiem (;)), ?e postanowi? je wprowadzi? do kin jednocze?nie??? i kto
        > t?umaczy ring jako "krag"???!!!.... nawet ma?o zorientowana osoba to
        > zauwa?a!!! brak mi s?ów...

        japonczycy ogolnie chcieli wprowadzic film do kin w Europie w pazdzierniku. tak tez zrobili. na to amerykanie wpadli w poploch i na przyklad przyspieszyli dystrybucje w Polsce o dwa miesiace... koniec kropka.
    • Gość: BANO Recenzja filmu Aku Ringu (Krąg) IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 27.01.03, 22:24
      Recenzja filmu Aku Ringu (Krąg)
      Reżyseria : Hideo Nakata
      Scenariusz : Hiroshi Takahashi (na podstawie powieści Koji
      Suzuki o tym samym tytule)
      Zdjęcia : Junichiro Hayashi

      W 1998 Krąg był największym hitem we wschodniej Azji.Trzy lata
      później film podbił amerykańską publiczność. W 2002 Krąg
      doczekał się amerykańskiego remake'u, który okazał się również
      wielkim hitem w stanach. Co sprawia, że Krąg stał się tak
      wielki wydarzeniem w kinowym świecie?

      Przyznaje, że film ogląda się z prawdziwym dreszczykiem na
      plecach. Stopniowe budowanie napiecia, aż do samego finału
      którego nie jesteśmy do końca pewni, oraz klarowność i prostota
      formy filmu tworzą znakomity klimat. Film momentami ogląda się
      z zapartym tchem oczekując biernie tego co nieuniknione i nie
      majac na to żadnego wpływu. Przeświadczenie o tym, że ta
      historia mogłaby spotkać każdego z nas daje dodatkowy efekt w
      postaci strachu przez wielkie "S". Przede wszystkim to horror w
      klasycznej formie bez dodatkowych "fanaberii" i niepotrzebnych
      epizodów. Nasz codzienny świat miesza się ze światem
      paranormalnym który istnieje równolegle do naszego jednak na
      codzień o tym zapominamy. Film bez fajerwerków i zrealizowany
      za niewielkie pieniądze. Japoński? Wcale nie oznacza to że
      gorszy w jakimkolwiek stopniu od filmów zachodnich, nawet tych
      wysoko budżetowych. Różnice kulturowe w tym filmie dość mocno
      się zacierają, moim zdaniem może go nawet oglądać palestyńczyk
      i wcale mu nie bedzie przeszkadzać, że akcja toczy się w
      japonii. Znakomite efekty dźwiękowe oraz zdjęcia. Film trzyma w
      napięciu aż do ostatnich klatek. Nie pozostaje mi nic innego
      jak tylko gorąco polecić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka