Gość: J.
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
14.11.02, 19:16
taaak, typowy banalny horror jakich wiele... może jakiś
przykład, do czego jeszcze jest podobny amerykański remake
oprócz japońskiego oryginału? a skoro już naprawdę jest banalny
i jakich wiele to przy bliźniaczym podobieństwie obu filmów
japońska wersja też jest taka...
a może wiele osób i tak nie zajarzy o co chodzi z tymi
odwołaniami do japońskiej kultury i bedzie bawić (a raczej bać)
się równie dobrze (mocno) na amerykańskiej wersji?
jeśli akcja japońskiego oryginału przenosi się na prowincję to
też nie wiadomo po co (bo tak każe scenariusz to pewne) a jak
ktoś w tym widzi sens to dlaczego nagle w takim samym
scenariuszu przestaje go widzieć (bo jest amerykańskie?)
Japończycy widzą to... Japończycy zauważają tamto... a ja nie
jestem Japończykiem i mało mnie obchodzi czy straszy mnie Samara
czy Sadako...
ta recenzja to kolejny dowód na twierdzenie, że film trzeba
obejrzeć i ocenić samemu i nigdy nie należy ufać krytykom i ich
recenzjom.