Dodaj do ulubionych

L'Avventura

IP: *.new-york-11-12rs.ny.dial-access.att.net 18.01.03, 17:34
Wczoraj to sobie obejzalem i nasunelo mi sie takie pytanie. Czy po tym filmie
robienie kolejnych filmow mialo jeszcze jakikolwiek sens? Antonioni
praktycznie przedstawil tutaj szczyt mozliwosci sztuki filmowej, calkowite
rozwiniecie nowego jezyka, opowiadanie przez obrazy (w pewnym sensie nawet
byl to film niemy). Pierwszy i jedyny prawdziwy film.
Obserwuj wątek
    • Gość: kpsting Re: L'Avventura IP: *.new-york-06-07rs.ny.dial-access.att.net 20.01.03, 17:57
      Naprawde nikt nie widzial tego filmu?!
    • Gość: znow_ja Re: L'Avventura IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 21.01.03, 09:15
      Gość portalu: kpsting napisał(a):

      > Wczoraj to sobie obejzalem i nasunelo mi sie takie
      pytanie. Czy po tym filmie
      > robienie kolejnych filmow mialo jeszcze jakikolwiek sens?

      Alez naturalnie. Prawdziwa sztuka jest nieskonczona i
      prawdziwe dzielo sztuki zawsze bedzie zaskoczeniem dla
      publicznosci: "nigdy nie myslalem, ze to mozliwe!"

      A po "Avventura" mozna np. tak:
      "Zwierciadlo" (Tarkowski)
      "Persona" (Bergman)
      "Belle de jour" (Bunuel)
      "Satantango" (Tarr)

      i jeszcze pare innych...

      > Antonioni
      > praktycznie przedstawil tutaj szczyt mozliwosci sztuki
      filmowej, calkowite
      > rozwiniecie nowego jezyka, opowiadanie przez obrazy (w
      pewnym sensie nawet
      > byl to film niemy). Pierwszy i jedyny prawdziwy film.

      Zgadzam sie, ze Antonioni (podobnie jak Bergman, Bresson,
      Bunuel, Tarkowski, Kurosawa, Fellini i in.) to sa
      prawdziwi tworcy FILMOWI. Bardzo malo jest niestety
      rezyserow, ktorzy wiedza co to jest kino. Olbrzymia
      wiekszosc z nich (w tym wszyscy w Hollywood) nie tyle
      robia kino ile sfilmowany teatr. Wszystkie filmy z
      Hollywood to sa sztuki teatralne na tasmie filmowej.

      Z tym bardzo walczyl Bresson w swoich genialnych
      "Notatkach o kinematografie", z tym walczyl Tarkowski w
      swoich narzekaniach na metode Stanislawskiego (Tarkowski
      w swoim dzienniku raz nazwal Stanislawskiego "idiota").

      Zreszta to jest b. charakterystyczne, ze w zasadzie
      wszyscy w/w wybitni rezyserzy metody Stanislawskiego nie
      znosili - to jest metoda aktora *teatralnego* wlasnie,
      nie autentycznie filmowego. Aktor teatralny musi zbudowac
      role, ktora musi "stanac" na scenie na pare godzin
      rzeczywistego czasu. Aktor wiec bada swoja role,
      motywacje postaci, wczuwa sie z jej przeszlosc, itd.
      Natomiast Hitchcock tak filmowal zblizenie twarzy Barbary
      Bel Geddes w "Zawrocie glowy": "Barbara - teraz patrz
      przed siebie. Dobrze. A teraz spojrz w gore. Tak. Teraz w
      dol. Znakomicie. Stop!" I z tego powstala scena, w ktorej
      James Stewart mowi Barbarze, ze "mysmy kiedys byli
      zareczeni - pamietasz?"

      Ciesze sie, ze ci sie "Avventura" podoba. Mnie osobiscie
      zupelnie zachwycilo "Zwierciadlo" gdy obejrzalem je po
      raz pierwszy gdzies kolo 1979 r.
      • Gość: kpsting Re: L'Avventura IP: *.new-york-15-20rs.ny.dial-access.att.net 22.01.03, 02:55
        Tarkowskiego tez lubie, ale on to tak jakby filmy robil tylko dla siebie, takie
        jego narzedzie do poznawania swiata. Bunuela juz mniej lubie. Nie pamietam
        jakich jeszcze tam wymieniles... a, Bergmana widzialem tylko Siodma Pieczec.

        Ciekawe rzeczy o tej technice gry aktorskiej piszesz, ze to aktor teatralny
        wczuwa sie bardziej w postac niz powinien aktor filmowy. Z drugiej strony
        wydaje mi sie, ze to zalezy duzo od postaci jaka gra [aktor filmowy] i co z tej
        postaci rezyser chce przedstawic. Vertigo niestety jeszcze nie widzialem... ale
        znow, dla Hitchkocka aktor w zasadzie sluzyl do opowiedzenia historii, czy to o
        ptakach, czy o tym oknie na podworze przez ktore Stewart podgladal sasiadow. U
        Antonioniego niby to samo, ale juz sama historia wiecej polega na aktorze i
        jego zdolnosciach poniewaz dotyczy samego wnetrza postaci.
        • Gość: znow_ja Re: L'Avventura IP: *.dsl.sndg02.pacbell.net 22.01.03, 07:18
          Gość portalu: kpsting napisał(a):

          > Tarkowskiego tez lubie, ale on to tak jakby filmy robil tylko dla siebie,
          > takie jego narzedzie do poznawania swiata.

          Tak, to jest b. indywidualna reakcja. "Zwierciadlo" miejscami przypominalo mi moje dziecinstwo, no i sam styl opowiadania jakos mi odpowiadal.

          > Bunuela juz mniej lubie. Nie pamietam
          > jakich jeszcze tam wymieniles... a, Bergmana widzialem tylko Siodma Pieczec.

          To polecam "Persone" i "Milczenie" na poczatek. Jesli nie znasz tych filmow, postaraj sie NIE czytac nic na ich temat przed obejrzeniem. Nie wiem czy widziales "The Shining" Kubricka. Moim zdaniem slaby film, ale wspominam dlatego, ze "Milczenie" Bergmana - film wczesniejszy - pokazuje jakby podobna sytuacje (w grubej analogii). Ale jak to jest zrobione! Kubrick niestety zupelnie wysiada w porownaniu.

          > Vertigo niestety jeszcze nie widzialem... ale
          > znow, dla Hitchkocka aktor w zasadzie sluzyl do opowiedzenia historii,
          > czy to o
          > ptakach, czy o tym oknie na podworze przez ktore Stewart podgladal sasiadow.

          Tego filmu jakos nigdy nie lubilem specjalnie. Tyle ze Grace Kelly jest rewelacyjna.

          > Antonioniego niby to samo, ale juz sama historia wiecej polega na aktorze i
          > jego zdolnosciach poniewaz dotyczy samego wnetrza postaci.

          No wlasnie, jest to film w 100% prawdziwy, nic sie nie zestarzal, jakby nakrecony wczoraj. A Bunuela strasznie lubie za jego kulture, klase i dowcip. Nie mowiac o talencie. A propos Bunuela: producentem jego pieciu (jesli nie wiecej) filmow, tych nakreconych we Francji poczawszy od "Dziennika panny sluzacej", jest Serge Silberman, ktory wspolpracowal nie tylko z Bunuelem, ale i z Kurosawa (byl producentem "Ran"). O ile wiem Silberman jest Zydem urodzonym w Lodzi w 1917 r. Widzialem pare wywiadow z nim po francusku i on w tym jezyku ma akcent, ktory moglby byc polski na moje ucho. Zaloze sie, ze facet ma kawal ciekawej historii do opowiedzenia - moze by tak ktos z "Gazety" zrobil z nim wywiad? Bo trzy ostatnie filmy Bunuela tylko jemu zawdzieczamy - Bunuel za kazdym razem odchodzil na "definitywna" emeryture. Znowu sie rozgadalem nie na temat.
    • Gość: mikolajza Re: L'Avventura IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.01.03, 17:47
      a dla mnie takim filmem byl fellini-satyricon
    • Gość: qwerty Re: L'Avventura IP: *.wroc.zigzag.pl 23.01.03, 20:37
      swietny film, natomiast nie moge zgodzic sie z watpliwosciami, czy po tym
      filmie robienie nastepnych mialo sens. oczywiscie, ze mialo!!! potem powstaly
      przeciez genialne "powiekszenie" i "zawod reporter". pomimo tego, ze np.
      w "zawodzie..." widac pomysly zaczerpniete z "przygody", to jednak film broni
      sie przede wszystkim znakomitym aktorstwem (nicholson!!!) i zdjeciami.
      a przeciez, zostawiajac juz w spokoju antonioniego, po "przygodzie" powstaly
      takie wspaniale filmy jak np. "2001 odyseja kosmiczna" kubricka, "dyskretny
      urok burzuazji" i "widmo wolnosci" bunuela, "ran" kurosawy, "rekopis znaleziony
      w saragossie" hasa i wiele, wiele, innych.
      niektorzy twierdza, ze kino skonczylo sie po chaplinie, inni ze po antonionim,
      moim zdaniem kino zyje i rozwija sie dopoki powstaja dobre filmy. czego sobie i
      panstwu zycze ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka