Gość: kike
IP: 193.0.110.*
31.03.03, 22:01
Nie jestem jedyną osobą, która poszukuje ambitnych, trudnych filmów. Pewnie
wiele z was ma już dosyć hollywoodzkich produkcji, banalnych, kiczowatych,
kończących się zawsze happy endem. Dzisiaj obejrzałem "I twoją matkę też",
film po prostu rewelacyjny. Odnalazłem w nim coś takiego co mnie dogłębnie
poruszyło, wstrząsnęło i wzruszyło. Takich filmów niestety brakuje. Filmów, o
których długo się nie zapomina, filmów, nad którymi się zastanawiamy,
analizujemy, filmów, które nas nurtują, gryzą, które siedzą w nas w środku.
Takimi filmami były też m.in. Requiem dla snu, Amores Perros czy Porozmawiaj
z nią. To są filmy, które w naszej świadomości potrafią żyć własnym życiem.
Chciałem Was zapytać co podoba się Wam najbardziej w takich filmach.
Bo mnie przede wszystkim smutek, wrażliwość, taka poetycka zaduma nad życiem,
jego sensem i nad światem. To, że wychodząc z kina film wręcz Was trapi,
męczy, boli. Zastanawicie się nad nim i porównujecie film do własnego życia -
dlaczego ten smutek jest też obecny u was