Dodaj do ulubionych

Władcy ognia

IP: *.dami.pl / 192.168.0.* 29.04.03, 15:17
Laureat nagrody Grand Prize 1996 na Festival de Gérardmer -
Fantastic'Arts we Francji i nominowany do Saturn Award (1999) za
reżyserię kinowej wersji "Z archiwum X" Rob Bowman najwyraźniej
szukał inspiracji w legendach arturiańskich, starych komiksach i
klasycznych westernach. Historia napisana przez 33-letnich
wówczas Gregga Chabota i Kevina Peterki oparta na ich
scenariuszu wespół z Mattem Greenbergiem ("Halloween 20 lat
później") miała być nie za bardzo skomplikowana i z wyraźnym
morałem. Ta opowieść o przygodzie i przetrwaniu miała łączyć
świat średniowiecznej legendy z apokaliptyczną wizją przyszłości.

Przenosimy się do 2084 roku do Londynu. Film otwiera scena jak
12-letni Quinn Abercromby (Ben Thornton) i jego matka Karen
(Alice Krige), inżynier pracująca w tunelach są świadkami, gdy
smoki, olbrzymie gady po paru tysiącach lat hibernacji zostały
obudzone przez ludzi i w przeciągu kilku lat opanowały Ziemię.
Później już dorosły Quinn (Christian Bale) jest przywódcą straży
pożarnej, która ma za zadanie zapobiec skutkom smoczych ataków.
Zastraszeni mieszkańcy starego zamczyska wiodą nędzne życie w
bojaźni przed skrzydlatymi potworami zionącymi ogniem. Wśród
jego pomocników odnajdujemy Dave'a Creedy'ego (utalentowany,
lecz niewykorzystany w filmie Gerard "Gerry" Butler). Aż tu
któregoś dnia pojawia się Denton Van Zan (Matthew McConaughey) z
Kentucky, który ma pewien pomysł na ocalenie rodzaju ludzkiego.
Zgładzenie całego gatunku smoków jest zależne od zabicia samca.
Współpracuje z nimi Alex (nasza rodzima aktorka Izabella
Scorupco), pilot bojowego helikoptera, która zapisuje wydarzenia
i zmagania ze smokami. A żarłoczne smoki są głodne i zjadają
nawet siebie nawzajem.

Rob Bowman zdecydował się na całkowitą imitację gatunku powieści
fantastycznej w zakresie scenografii i kostiumów. Ciekawe
zdjęcia autorstwa Adriana Biddle'a (m.in. "Willow") i dobre
efekty specjalne (wygenerowane na komputerach smoki wyglądają
super), lecz za mało rozbudowane wątki psychologiczne, a
naprawdę szkoda tak doborowej obsady. Zniknął klimat
niefrasobliwej zabawy, nastrój opowieści jest miejscami
przygnębiający. Brakuje wątku lirycznego, główny nacisk został
położony na akcję, może i z korzyścią dla dramaturgii, ale ze
szkodą na część romantyczną, tak charakterystycznej dla epoki
średniowiecza.

"Władcy ognia" otrzymały w 2003 roku co prawda nominację do
nagrody Saturna, przyznawaną przez Academy of Science Fiction,
Fantasy & Horror Films, ale czy rywalizując z "Harrym Potterem i
komnatą tajemnic", "Władcą Pierścieni, częścią II - Dwie wieże",
ze "Śniętym Mikołajem 2", "Królem Skorpionem" i "Spider-Manem"
mają jakąkolwiek szansę na wygraną? No cóż, przekonamy się już
18 maja.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka