IP: *.dami.pl / 192.168.0.* 29.04.03, 17:20
Elliss "Sonny" Dewey (nominowany do Oscara za tę rolę Robert
Duvall) to nieprzeciętny zielonoświątkowy kaznodzieja o żarliwym
sercu dla Boga. Pewnego razu dowiaduje się, że jego żona, Jessie
(Farrah Fawcett zdecydowanie potwierdza, iż już dawno przełamała
ten stereotyp pięknej i jasnowłosej dziewczyny, która była tylko
dekoracją filmu), zakochała się w młodszym pastorze, Horacym
(Todd Allen). Kierowany zazdrością i gniewem, zamiast udać się z
tym do Boga, Dewey dowiaduje się, że odebrano mu kongregację,
rozwścieczony, gdy spotyka swoją żonę z młodym mężczyzną na
meczu baseballowym małej ligi, uderza Horacego w głowę kijem
baseballowym.

Zdając sobie sprawę, że posunął się zbyt daleko, opuszcza
Teksas. Ucieka do Luizjany, gdzie zatrudnia się w warsztacie
samochodowym i zdobywa poparcie dla swego nowego dążenia.
Zaprzyjaźnia się z emerytowanym kaznodzieją (John Beasley).
Zmienia tożsamość, chrzcząc się Apostołem. Zakłada nowy kościół,
zdobywając coraz liczniejsze rzesze wiernych. Jego popularność
obiega cały stan, dociera też do Jessie. Apostoł dowiaduje się,
że jego matka nie żyje, a Horacy, który był dotąd w stanie
śpiączki, zmarł.

Autorskie dzieło Roberta Duvalla (scenariusz, reżyseria,
tytułowa rola) jest filmem dość interesującym, ale myślę, że
raczej przeznaczonym dla osób wierzących. To dramat człowieka
służącego Bogu, ale mylącego się. Brak wybaczenia swojej żonie,
porażki, pożądliwości ciała doprowadzają go do tragedii. Bohater
szanowany przez tłumy trafia za kratki. Jednak pozostaje wolny
duchowo.

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka