Dodaj do ulubionych

Klasyki - czy o nich pamiętamy?

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.03, 17:15
w czasie gdy Hollywood ze swoimi zazwyczaj nic nie wartymi
filmami, święci triumfy?

Ja zdecydowanie polecam "12 gniewnych ludzi" z '57r. Film,
którego nie sposób wychwalić, bo poprostu brakuje słów. Wybitny
pod każdym względem, a tematyka aktualna po dziś dzień. Mimo, że
stuknie mu niedługo pół wieku, to wciąż się nie zestarzał. Kto go
do tej pory nie obejrzał - to gorąco zachęcam. Warto!

Macie jakieś swoje propozycje na ulubione klasyki?
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: Miś Re: Klasyki - czy o nich pamiętamy? IP: *.stalowa-wola.sdi.tpnet.pl 09.07.03, 18:48
      "Pociąg" Jerzego Kawalerowicza, nasza polska klasyka.
      • Gość: kubu Re: Klasyki - czy o nich pamiętamy? IP: *.chello.pl 09.07.03, 22:30
        smutne:
        kotka na goracym blaszanym dachu
        obywatel kane
        co sie zdarzylo babe jane
        skloceni z zyciem
        bulwar zachodzacego slonca

        weselsze:
        czarnoksieznik z oz
        pol zartem pol serio
        deszczowa piosenka

        te filmy moge ogladac bez konca
        • orbulon Re: Klasyki - czy o nich pamiętamy? 10.07.03, 10:01

          1.Ben Hur.
          2.Upadek Cesarstwa Rzymskiego
          3.Na wschód od edenu
          4.Zabić Drozda.
          5.Poszukiwacze -J.Forda
          6.Dyliżans - J.Forda
          7.2001- Odyseja Kosmiczna -S.Kubricka


          .......i wiele innych, których już tutaj nie wymienię. Najczęściej oglądam
          właśnie klasyki. Dzisiejesze kino ma coraz mniejszy sens.
          • Gość: jasiu Re: Klasyki - czy o nich pamiętamy? IP: *.master.pl 10.07.03, 17:34
            Święte słowa Orbulon. Ja mam 24 lata a połowę mojej DVD-teki zajmuje właśnie
            klasyka. Z kolesiami raczej o takim kinie nie pogadam. Pamiętasz ten topic o
            Działach Nawarony i kinie wojennym w którym wspominałem o tym że obejrzałbym
            Stalag 17. Kilka dni temu kupiłem i pamięć mnie nie myliła. Świetny film. Był
            jakiś czas temu temat na forum ulubionej klasyki i jeżeli ktoś jako klasykę
            kina wpisuje "Złego porucznika" to nie wiem co o tym myśleć. A były i inne
            takie świeże pomysły. Oto moich kilku ulubieńców (kolejność przypadkowa):
            Północ północny zachód (i pozostałą większość twórczości Hitchcocka)
            Sokół maltański, Key Largo, Casablanca, Działa Nawarony (i cała reszta filmów
            wojennych z tego okresu),Pół żartem pół serio, Ben Hur, Rio Bravo, Cena
            strachu, Bulwar zachodzącego słońca, Zabić drozda
            Z polskich dołożę Kanał (i inne polskie filmy wojenne), Dwóch panów N (i
            resztę sensacji), no i komedie oczywiście.
            I tak dalej mógłbym wymieniać.
            Ps. W sobotę na TVN leci rano Roczniak z śp. G. Peckiem. Pamiętam że był to
            całkiem przyjemny film.
            • orbulon Re: Klasyki - czy o nich pamiętamy? 11.07.03, 11:58
              Święte i towje słowa. Też nie mam z kim { poza tobą i jeszcze kilkoma
              forumowiczami} pogadać o starym kinie. Kiedy oglądam filmy ze starego
              repertuaru to podoba mi się 90% procent tamtych produkcji. Odwrotnie jest
              dzisiaj. Dzisiiaj uważam, że tylko 10% produkcji dzisiejszej ma jakąś wartość
              jako film.
              Niestety w porównaniu do ciebie nie posiadam odtwarzacza DVD. Ale mam w domu
              250 kaset wiedeo. Z czego jak obliczyłem 30% to westerny. Jako 22-latek
              zbieram te filmy od lat 13. I na pewno nie zakończę na tych 250 kasetach.
              Cóż filmy wtedy były inne no i czasy { w szczególności z lat 40 i 50} wydają
              mi się jakoś spokojniejsze. W końcu nie bez powodu mówi się, że była to "złota
              era Hollywood".

              Szkoda, że nie wydano właśnie "Stalagu 17" na VHS. Ale, że "Roczniak" znowu
              będzie w telewizji to dla mnie super wiadomość.
              • Gość: jasiu Re: Klasyki - czy o nich pamiętamy? IP: *.master.pl 11.07.03, 13:06
                orbulon napisał:

                > Święte i towje słowa. Też nie mam z kim { poza tobą i jeszcze kilkoma
                > forumowiczami} pogadać o starym kinie. Kiedy oglądam filmy ze starego
                > repertuaru to podoba mi się 90% procent tamtych produkcji. Odwrotnie jest
                > dzisiaj. Dzisiiaj uważam, że tylko 10% produkcji dzisiejszej ma jakąś
                wartość
                > jako film.
                > Niestety w porównaniu do ciebie nie posiadam odtwarzacza DVD. Ale mam w
                domu
                > 250 kaset wiedeo. Z czego jak obliczyłem 30% to westerny. Jako 22-latek
                > zbieram te filmy od lat 13. I na pewno nie zakończę na tych 250 kasetach.
                > Cóż filmy wtedy były inne no i czasy { w szczególności z lat 40 i 50}
                wydają
                > mi się jakoś spokojniejsze. W końcu nie bez powodu mówi się, że była
                to "złota
                > era Hollywood".
                >
                > Szkoda, że nie wydano właśnie "Stalagu 17" na VHS. Ale, że "Roczniak" znowu
                > będzie w telewizji to dla mnie super wiadomość.

                Wspomniałem o DVD dlatego że tak naprawdę na VHS ciężko było dostać klasykę. U
                mnie też przeważają VHSy. Mam około 120 oryginałów z czego do klasyki można
                zaliczyć ok 40 kaset, no i zwykłe kasety nagrywane z TV i tu też mam sporo
                starych filmów. Sporo klasyki na kasetach ukazało się w serii Mega Collection
                (min Ben Hur, Rio Bravo, Quo Vadis itd). Jakiś czas temu przerzuciłem się na
                płyty. Na nich wydawane jest mnóstwo klasycznych filmów. Szczególnie
                Paramountu i Warnera. Brakuje filmów Universalu (m.in. nieszczęsny Hitchcock).
                Szkoda tylko że ceny niektórych są wysokie.
              • Gość: Turek Re: Klasyki - czy o nich pamiętamy? IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 14.07.03, 17:38
                orbulon napisał:

                > Święte i towje słowa. Też nie mam z kim { poza tobą i jeszcze kilkoma
                > forumowiczami} pogadać o starym kinie. Kiedy oglądam filmy ze starego
                > repertuaru to podoba mi się 90% procent tamtych produkcji. Odwrotnie jest
                > dzisiaj. Dzisiiaj uważam, że tylko 10% produkcji dzisiejszej ma jakąś wartość
                > jako film.
                >

                Ejże, Orbulon nie zapominaj o mnie! Mam taki sam stosunek do starych filmów i
                gwiazd z tamtych lat, jak Ty i Jasiu;-)) Siedmiu Wspaniałych czy Biały Kanion
                mogę cytować z głowy. Staram się nagrywać, gdy tylko leci coś "klasycznego"
                Pozdrawiam
                • orbulon A kino nieme- gdzie jest!!! 14.07.03, 17:58
                  Wybacz mi Turek. Doprawdy dziwiłem się gdzie też się podziewałeś. Miło mi
                  znowu cię widzieć. Prawda jest tak, że im kino szło bardziej do przodu to tym
                  mniej filmów się mi podobało. Pisałem, że z lat 30-40 podoba mi się 90%
                  repertuaru. Z każdym dziesięcioleciem procentów ubywało.
                  Stare kino potrafi mnie zaczarować. Jesze raz dziękuję tobie i Jasiowi za
                  podzielenie się poglądami o starym kinie. Doprawdy miło mi wiedzieć, że takich
                  fajnych kumpli znalazłem na tym forum. Tym bardziej miło, że doładzyła reda.



                  A teraz.

                  Czy lubicie może kino nieme? Ja bardzo sobię cenię i tamten okres. Ale jak
                  dzisiaj można oglądać te filmy kiedy w ogóle {w dosłownym słowa znaczeniu} nie
                  ma go w telewizji. Jest to jeden z największych przejawów upodlenia dziś tego
                  środku przekazu. W szcególności brakuje mi filmów Griffitha {"Narodziny
                  Narodu", "Nietolerancja"}. Kiedyś, jakieś 13 lat temu leciały te filmy w
                  Perłach z Lamusa. Szkoda, że dzisiaj ich nie powtórzą. Pamiętam też "Złamaną
                  Lilię" z Lilian Gish {chyba taki był tytuł tego filmu, było to bardzo dawno
                  temu i nie bardzo pamięam}.

                  Wielka szkoda.

                  Jeszcze raz wszystkich pozdrawiam.
                  • Gość: Martin Re: A kino nieme- gdzie jest!!! IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 14.07.03, 21:44
                    No, było tego towaru trochę.
                    "Wschód słońca" Murneau
                    "Nosferatu - symfonia grozy" Murneau
                    "Gorączka złota"
                    "Chciwość"
                    i.... podobno najwybitniejszy "Pasja Joanny d'Arc"

                    Kiedyś niektóre były z Tv ale prawie nic z nich nie pamiętam
                  • Gość: Turek Re: A kino nieme- gdzie jest!!! IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 15.07.03, 16:52
                    orbulon napisał:

                    > Wybacz mi Turek. Doprawdy dziwiłem się gdzie też się podziewałeś. Miło mi
                    > znowu cię widzieć. Prawda jest tak, że im kino szło bardziej do przodu to tym
                    > mniej filmów się mi podobało. Pisałem, że z lat 30-40 podoba mi się 90%
                    > repertuaru. Z każdym dziesięcioleciem procentów ubywało.
                    > Stare kino potrafi mnie zaczarować. Jesze raz dziękuję tobie i Jasiowi za
                    > podzielenie się poglądami o starym kinie. Doprawdy miło mi wiedzieć, że
                    takich
                    > fajnych kumpli znalazłem na tym forum. Tym bardziej miło, że doładzyła reda.
                    >
                    >
                    >
                    > A teraz.
                    >
                    > Czy lubicie może kino nieme? Ja bardzo sobię cenię i tamten okres. Ale jak
                    > dzisiaj można oglądać te filmy kiedy w ogóle {w dosłownym słowa znaczeniu}
                    nie
                    > ma go w telewizji. Jest to jeden z największych przejawów upodlenia dziś tego
                    > środku przekazu. W szcególności brakuje mi filmów Griffitha {"Narodziny
                    > Narodu", "Nietolerancja"}. Kiedyś, jakieś 13 lat temu leciały te filmy w
                    > Perłach z Lamusa. Szkoda, że dzisiaj ich nie powtórzą. Pamiętam też "Złamaną
                    > Lilię" z Lilian Gish {chyba taki był tytuł tego filmu, było to bardzo dawno
                    > temu i nie bardzo pamięam}.
                    >
                    > Wielka szkoda.
                    >
                    > Jeszcze raz wszystkich pozdrawiam.

                    Ostatnio nawał pracy pozwalał mi tylko na szybkie czytanie.
                    Wspomniałeś o "Nietolerancji" i "Narodzinach Narodu" - no właśnie, toż to filmy
                    niemal legendarne. Przyznam się szczerze, że kiedyś widziałem tylko
                    fragment "Narodzin narodu" na dobrą sprawę nie można tego zobaczyć nigdzie! O
                    ile Eisensteina , czy mojego innego ulubieńca Fritza Langa czasem pokażą w
                    Iluzjonie, to Griffith jakby nie istniał!
                    Z dobrych filmów, dopiero teraz obejrzałem "Sierżanta Yorka" - kolejny film
                    warty zapamiętaniai polecenia!
                    A co sądzicie o polskim starym kinie? Np. komedie z Dymszą i Ćwiklińską śmieszą
                    mnie do dziś. Niektórych aktorów czasem jest trudno wręcz rozróżnić zwłaszcza
                    amanci byli podobni do siebie, ale o niektórych (Dymsza, Ćwiklińska, Bodo,
                    Junosza - Stępowski) należy pamiętać - kawał starych dobrych czasów.

                    Pozdrawiam
                    • Gość: jasiu Re: A kino nieme- gdzie jest!!! IP: *.master.pl 15.07.03, 20:53
                      Przedwojenne kino polskie to dla mnie bliższy temat gdyż są to filmy na razie
                      jeszcze powtarzane. Podczas bodajże poprzednich wakacji były emitowane w każdy
                      czwartek do południa. Co do twarzy to absolutna prawda. Amanci byli do siebie
                      podobni bardzo. Z wymienionych najbardziej charakterystyczne twarze mieli
                      właśnie Dymsza, Ćwiklińska i Junosza-Stępowski. Na filmpolski.pl są ciekawe
                      filmografie tych aktorów i np. Ina Benita zginęła w kanałach w trakcie
                      ewakuacji ludności cywilnej podczas Powstania Warszawskiego, Loda Halama brała
                      udział w wyprowadzaniu ze szpitala rannych żołnierzy z Westerplatte jako
                      umarłych. Naprawdę ciekawa lektura.
                      • Gość: reda Re: A kino nieme- gdzie jest!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.03, 10:13
                        Z kina niemego pamiętam tylko (czy aż) filmy z
                        Flipem i Flapem oraz całą serię z Charles Chaplinem
                        Ten ostatni to niewątpliwie mistrz gry aktorskiej.
                        Nikt jak on nie potrafił zobrazować i przekazać widzowi
                        własnych odczuć i emocji nie wypowiadając przy tym ani słowa. Wyczytałam w necie,że był też reżyserem, kompozytorem, scenarzystą, producentem. Bez dwóch zdań
                        artysta wszech czasów!!!
                        Żałuję bardzo, że nie puszczają już niemych filmów w TV.
                        Tak jak wspominał Jasiu, w poprzednim roku podczas wakacji były one emitowane przez telewizję a dziś...
                        Wydaje się, że stałymi pozycjami filmowymi są tylko
                        "Klan" i "Moda na sukces" Buuuuu, wielkie buuuu

                        W czasach gdy dominuje przekaz cyfpowy i trójwymiarowy
                        dźwięk miło usiąść przed ekranem w ciszy i delektować
                        się wspaniałymi kreacjami aktorskimi podczas seansu filmu
                        z okresu kina niemego.

                        Pozdrawiam
    • Gość: Ton Re: Klasyki - czy o nich pamiętamy? IP: 81.210.22.* 10.07.03, 10:02
      Ja od razu mysle o Casablance i Sokole Maltanskim,
      bo to wielkie filmy z jeszcze wiekszym Humphreyem Bogartem.
      Z polskich dodalbym oczywiscie Popiol i Diament, wspanialy Pamietnik Znaleziony
      w Saragossie, i Salto. W kazdym Z. Cybulski. Hmm.
    • Gość: Martin Re: Klasyki - czy o nich pamiętamy? IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 10.07.03, 11:05
      Jest ich od zaj*******. Tych, które są wciąż podziwiane i znane nie wymieniam
      (Obywatel Kane, 2001, Obcy).
      Wymienię tylko te, których prawie nikt nie zna (opowiadałem o tych filmach moim
      kumplom- żaden z nich o tych tytułach nie słyszał, to nie są jacyś piwosze
      spod budki tylko normalni 20-latkowie)

      1) Misja (R.Joffe)
      2) Złodzieje rowerów (De Sica)
      3) Dr. Strangelove (Kubrick)
      4) Barry Lyndon (Kubrick)
      5) Siódma pieczęć (Bergman)
      6) Aquirre, gniew Boży (Herzog)
      7) Hiroszima - moja miłość (Rennais)
      8) Andrei Rublov (Tarkowski)
      9) Grona gniewu (Ford)
      10) Trzeci człowiek (Reed)

      Szkoda, że TAAAAAAKIE filmy są u nas nieznane. Ale co tu ię dziwić? W kinach od
      świeta wyświetlą jakiś klasyk (ale prawie wyłącznie hollywoodzki), w
      wypożyczalniach poza najnowszymi osiągnięciami Van Damme'a nic innego nie ma,
      żeby coś kupić musiałbym chyba moją całą pensję wydawać, a w telewizji
      publicznej, która podobno ma misję (czyli programy i filmy ambitne) pokazuja
      takie maszkarony jak 'Baobab', "Tour de Maryla", czy "Gala piosenki
      biesiadnej". Ostatnio już ciekawiej jest w Polsacie. Niedawno "Cienka czerwona
      linia", filmy Herzoga, w poniedziałem "Łowca jeleni", gdyby jescze reklamy były
      krótsze niż sam film.
      • orbulon Re: Klasyki - czy o nich pamiętamy? 11.07.03, 12:01
        W szczególności filmwów Bergmana jest w naszej TV jak na lekarstwo. A poza
        tym to jednak te reklamy, losowania, LOTTO, dzienniki TV i inne bzdety
        porządnie potrafią popsuć film.
      • Gość: jasiu Re: Klasyki - czy o nich pamiętamy? IP: *.master.pl 11.07.03, 13:26
        Co do klasyki w TV to na "Złodziei rowerów" i "Dr Strangelove" i kilka innych
        filmów z tego okresu trafiłem ostatnio na...Polonii 1. Oglądanie tam jest
        strasznie męczące (włoski dubbing na filmach anglojęzycznych), ale jak ktoś
        jest bardzo uparty to obejrzy.
        • Gość: reda Re: Podziękowania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.03, 16:31
          Witam
          Miło wiedzieć, że temat klasyki nie jest obcy chodźby kilku osobom w
          dzisiejszych czasach, gdy komercyjne kino amerykańskie zalewa nasze ekrany
          swoimi zazwyczaj nic nie wartymi filmami.

          Jeśli chodzi o klasykę to w moim przypadku możliwości jej zdobycia czy
          chodźby jej obejrzenia są niestety ograniczone. Nie mam video, posiadam
          co prawda odtwarzacz DVD, ale mały z niego pożytek skoro za film na DVD
          trzeba zapłacić min. 50zł (a im lepszy film tym droższy), kino też odpada,
          bo w mieście w którym mieszkam to odkąd żyję nie pamiętam aby jakiś klasyk był wyświetlany (a wielka szkoda).
          Tak więc pozostaje mi liczyć albo na TV publiczną (pamiętam, że na "2" swego czasu pokazywali w cyklu "Perły z lamusa" co tydzień inny film z udziałem danego aktora np. M. Monroe) albo zaopatrzeć się w dobry program do ściągania filmów z neta ;)))
          Na pewno nie dorównuję moim przedmówcą w ilości obejrzanych i posiadanych klasyków, ale dziękuję wszystkim za propozycję. Gdy tylko nadaży się okazja to zasiadam przed ekranem.
          Tak z drugiej strony to nie wszystkie klasyki przypadły mi do gustu. Choćby "Śniadanie u Tiffany'ego" uznaje z nudny niestety film (i tym samym podpadam fanom A. Hepburn :)))

          Ps. Na TCM pokazują stare filmy, można natrafić na jakąś perełkę.
          Pozdrawiam gorąco
          • Gość: jasiu Re: Podziękowania IP: *.master.pl 11.07.03, 19:00
            Gość portalu: reda napisał(a):

            > Witam
            > Miło wiedzieć, że temat klasyki nie jest obcy chodźby kilku osobom w
            > dzisiejszych czasach, gdy komercyjne kino amerykańskie zalewa nasze ekrany
            > swoimi zazwyczaj nic nie wartymi filmami.
            >
            > Jeśli chodzi o klasykę to w moim przypadku możliwości jej zdobycia czy
            > chodźby jej obejrzenia są niestety ograniczone. Nie mam video, posiadam
            > co prawda odtwarzacz DVD, ale mały z niego pożytek skoro za film na DVD
            > trzeba zapłacić min. 50zł (a im lepszy film tym droższy), kino też odpada,
            > bo w mieście w którym mieszkam to odkąd żyję nie pamiętam aby jakiś klasyk
            był
            > wyświetlany (a wielka szkoda).
            > Tak więc pozostaje mi liczyć albo na TV publiczną (pamiętam, że na "2" swego
            cz
            > asu pokazywali w cyklu "Perły z lamusa" co tydzień inny film z udziałem
            danego
            > aktora np. M. Monroe) albo zaopatrzeć się w dobry program do ściągania
            filmów z
            > neta ;)))
            > Na pewno nie dorównuję moim przedmówcą w ilości obejrzanych i posiadanych
            klasy
            > ków, ale dziękuję wszystkim za propozycję. Gdy tylko nadaży się okazja to
            zasia
            > dam przed ekranem.
            > Tak z drugiej strony to nie wszystkie klasyki przypadły mi do gustu.
            Choćby "Śn
            > iadanie u Tiffany'ego" uznaje z nudny niestety film (i tym samym podpadam
            fanom
            > A. Hepburn :)))
            >
            > Ps. Na TCM pokazują stare filmy, można natrafić na jakąś perełkę.
            > Pozdrawiam gorąco

            Posiadanie filmów na VHS czy DVD nie jest najważniejsze. Liczy się gust i chęć
            ich oglądania. Mnie też boli że płyty są drogie. Co do ściągania z netu to
            jest to jedno z wyjść. Na Kazaa sporo jest filmów w postaci Divx. Szkoda tylko
            że tak długo się je ściąga. Ostatnio np. ściągnąłem "Osławioną" z I. Bergman i
            C. Grantem. TCM nie mam i jest to mój osobisty dramat. Co do Audrey to była
            aktorką ocenianą przeze jako przedstawiciel gatunku "słodziutkich". Stawiam
            na "Rzymskie wakacje" a "Śniadanie" uważam za bardzo przyjemny film. "Moon
            river...". Z chęcią obejrzałym z nią "Szaradę". Może któraś z TV się zlituje i
            pokaże.
        • Gość: Martin Re: Klasyki - czy o nich pamiętamy? IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 11.07.03, 18:12
          Gość portalu: jasiu napisał(a):

          > Co do klasyki w TV to na "Złodziei rowerów" i "Dr Strangelove" i kilka
          innych
          > filmów z tego okresu trafiłem ostatnio na...Polonii 1. Oglądanie tam jest
          > strasznie męczące (włoski dubbing na filmach anglojęzycznych), ale jak ktoś
          > jest bardzo uparty to obejrzy.

          Dokładnie!!! Np. "Dr Strangelove" zobaczyłem tylko dzieki Poloni 1. Kopia była
          dobra, włoski dubbing nie raził i lektor czytał to dość nieźle (choć nie znoszę
          filmów z lektorem). "Złodzieje rowerów" też tylko i wyłącznie dzięki Poloni 1,
          ale tam włoski byłko oczywisty. Gorzej jest z innym klasykami na tym kanale.
          Ostatnio ogladałem "Tam, gdzie rosną poziomki" (wcześniej widziałem to jakiś
          rok temu i był wspaniały) i po 30 minutach wyłączyłem (lektor dukał tekst,
          kopia fatalna). To samo było z "Rashomon" Kurosawy.

          A propos chyba w najbliższą środę na Poloni 1 będzie "Siódma pieczęć" Bergmana.
          Film jest genialny, ale znowu Max von Sydov mówiący po włosku i kiepska kopia
          może mnie odstraszyć.
          • Gość: marcela Re: Klasyki - czy o nich pamiętamy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.03, 19:09
            ...dobrze wiedzieć, że w uwielbieniu dla klasyki nie jestem sama!
            na TCM praktycznie codziennie można trafić na coś interesującego, "perełki"
            zdarzają się wyjątkowo często- ostatnio udało mi się obejrzeć po raz
            kolejny "Deszczową piosenkę", a nie dalej jak w środę "Bunt na Bounty". trzeba
            tylko uważnie śledzić program, a co najważniejsze- żadnych reklam!
            zawsze jest to jakaś alternatywa dla wypożyczalni video, jak dla mnie..
            pozdrawiam serdecznie
            • orbulon Re: Klasyki - czy o nich pamiętamy? 12.07.03, 10:18
              Ja żadko sięgam po Polonię 1. Ale czasami potrafię się przełamać. Niedawno
              oglądałem "Dzień Tryffidów". Całkiem dobry horror. Choć dla wielu dzisiaj jest
              to tandeta. Denerwuje mnie tam w szczególności ten włoski dubbing, i kiepskie
              tłumaczenie na jęzeyk polski. TCM oglądam, i przyznaję, że należy on do moich
              ulubionych programów. W niedzielę o 21 będą "Poszukiwacze" J.Forda. {najlepszy
              moim zdaniem film Johna Waynea}.

              A poza tym. Czy zauważyliście jak mało jest w telewizji miusicali? Wogóle jak
              już są to raz na jakieś pół roku. Nie wiem co się dzieje. To też jest mój
              ulubiony gatunek. W szczególnośi kocham "Yankee Doodle Dandy" z Jamsem
              Cagneyem.
              Ponadto cenię sobie filmy Davida Leana. Najlepszy dla mnie jest
              niewątpliwie "Lawrence of Arabia". To jest dla mnie geniusz kina. On to
              potrafił robić monumentalne dzieła. Oczywiście zabójcze jest też "Dziesięcioro
              Przykazań" z Charltonem Hestonem.

              Rusza znowu TV Puls. Kiedy działała to leciało na niej sporo klasyk. Mam
              nadzieję, że teraz ten kurs podtrzymają. Od września ma ruszyć w Pulsie cała
              machina filmowa.


              Wszystkim miłośnikom westernów polecam wejść na western.oziizk.waw.pl
    • konrad_socha Re: Klasyki - czy o nich pamiętamy? 12.07.03, 15:17
      A moimi faworytami na liste klasyków (zaznaczam że są to dla mnie klasyki bo
      nie sa to filmy z lat 40 i 50)i w ogóle filmów wszechczesów są:
      - "Wściekły Byk" z de Niro
      - "Obywatel Kane" Wells'a
      - "Konopielka" i "Siekierezada" Leszczyńskiego
      - "Bierz forsę i w nogi" Allen'a (jak zresztą wiele jego wczesnych filmów
      np. "Złote czasy radia")
      - "Przypadek", "Spokój" i "Przejście podziemne" Kieślowskiego
      - "Drakula" Herzog'a
      - "Wypadek" Losey'a (jak i inne jego filmy)
      - "Goście wieczerzy pańskiej" Bergmana'a (jak i inne jego filmy <-chyba
      nadużywam tego zwrotu ale taka jest prawda)
      - "Imperatyw" Zanussiego
      - "Widmo ciemności" i "Dyskretny urok burżuazji" Bunuel'a (a "Viridiana" na
      przykład mi się nie podoba)
      - i wieeele innych

      Co nie znaczy że w kinie bardziej współczesnym nie zdażają się także dobre
      filmy. I wcale wbrew pozorom nie jest ich tak mało
      • orbulon Re: Klasyki - czy o nich pamiętamy? 13.07.03, 10:42
        Jeżeli chodzi o klasyki te z lat 80-tych. To lubię takie filmy jak:

        1.Conan Barbarzyńca - Johna Milliusa
        2.Indiana Jones {wszystkie trzy części}
        3.Rambo {też wszystkie trzy}
        4.Mad Maxa {całą serię}
        5.Silverado
        6.Imperium Słońca - S.Spielberga
        7.Pożegnannie z Królem - Johna Milliusa
        8.{a także} Pożegnanie z Afryką.- S.Pollacka.
        9.Łowca Androidów -R.Scotta.



        Filmy z lat 80-tych dzisiaj w XXI wieku możemy już zaliczyć do klasyk.
        Upłyneło sporo wody od tamtego czasu.
        • Gość: jasiu Re: Roczniaka oglądali? IP: *.master.pl 13.07.03, 10:58
          31 letni G. Peck i Claude Jarman jr który dostał za tę rolę miniaturowego
          Oscara. Ładny film, z drugiej strony nie lubię takich zakończeń ze
          zwierzętami. Kiedys pewnie bym się poryczał :)
        • Gość: jasiu Re: Klasyki - czy o nich pamiętamy? IP: *.master.pl 13.07.03, 11:08
          Co do lat 80. Klasykę z tego okresu rozumiem jednak jako klasykę już trochę
          inną. Wiadomo że kino się zmieniło. Co zastanawiające to do klasyki z tego
          okresu często zalicza się filmy dziś uważane za cienkie (choćby wymieniony
          Rambo, ale też moim zdaniem np Commando jaśli mówimy o kinie akcji). Do
          klasyki ja osobiście zaliczę poza wymienionymi np: Okręt, Amadeusza, Lśnienie,
          Pluton, ET, Terminatora, Dawno temu w Ameryce i Gwiezdne wojny itd.
          • orbulon Re: Klasyki - czy o nich pamiętamy? 14.07.03, 14:55
            Rambo był ciekawie robiony, ponieważ na zlecenie administracji Raeagana
            {swoją drogą też był z niego dobry aktor. Ale o tym może kiedy indziej}.
            Dotyczyło to dwóch ostatnich częśći. Film jest dobrym kinem akcji. To fakt.
            Ale zawuważ Jasiu, że {prawie} wszyscy {również krytycy} zaliczają "Conana
            Barbarzyńce" do klasyki kina Fantasty.
            Ja kocham ten film ponieważ w dzieciństwie dużo czytałem książek R.E.Howarda
            i tym lepiej przyjąłem ten film. No ale to jest moja osobista opinia. Każdy w
            końcu {i ty} mają swoje ulubione filmy życia.
            Z lat 70-tych to oczywiście lubię "Ojca Chrzestnego". W szczególności drugą
            część zaliczam jako najlepszy film tamtego okresu.
            Ponadto bardzo mi się podobał "Odstrzał" z G.Peckiem", "Rio Lobo" z J.WAynem
            oraz dobry film przygodowy "Wiatr i Lew"- Johna Miliusa, z grą S.Connerego.
            B.Keitha i C.Bergen.

            I byłbym zapomniał. Jeżeli wspominam już o Connerym to warto zwrócić uwagę na
            serię "Bondów" z tamtego okresu. Najbardziej lubię właśnie filmy z Seanem
            Connerym w roli agenta 007. Najlepsza akcja,dialogi no i w ogóle. Dzisiaj Bond
            stał się aż za nadto komercyjny {choć i wtedy komercji nie brakowało}.

            Pozdrwawiam.
            • Gość: jasiu Re: Klasyki - czy o nich pamiętamy? IP: *.master.pl 14.07.03, 20:09
              Rambo - zgadza się. Nie wiem czy wiesz ale w książce Morella John Rambo ginął
              na końcu. A co do klasyka to był to pierwszy film z tego typu akcją i to on
              zapoczątkował serię "samotnych bohaterów" walczących z hordami przeciwników.
              Conan - jak najbardziej klasyka Fantasy, które należy oddzielić Sci-fi
              Dobrze że wspomniałeś o Bondach. To jest chyba najbardziej klasyczna "seria".
              Powinna się jednak skończyć po ostatnim występie T. Daltona. Connery
              faktycznie najlepszy, ale i Bondy z Moorem bardzo lubię. O Davidzie Leanie nie
              wspominałem bo to chyba oczywiste (a propos pamiętacie film z etatowym aktorem
              Leana - Aleciem Guinessem - "Jak zabić starszą panią". Nikt go chyba tutaj nie
              wspomniał). Co do lat 70-tych to "Ojciec chrzestny" jak najbardziej, również
              Chinatown, Francuski łącznik ( w ogóle uwielbiam sensację z tego okresu:
              Brudny Harry, Akta Odessy itp), MASH, pierwsza część Rocky'ego. Lata 70 to
              również tak naprawdę schyłek ery westernów (na pewno jest to też związane ze
              śmiercią J. Wayne'a). Zdarzały się oczywiście później wyjątki (Niesamowity
              jeździec, Tombstone, Silverado czy Bez przebaczenia).

              Co do kina niemego to niestety mam jakieś przebłyski tego typu filmów które
              kiedyś oglądałem i tyle. Niestety w TV dzisiaj ich nie uświadczysz.
              Pozazdrościć studentom filmoznawstwa.
              PS. Turek - witam ponownie.
              • Gość: Turek Re: Klasyki - czy o nich pamiętamy? IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 15.07.03, 17:17
                Gość portalu: jasiu napisał(a):

                > Rambo - zgadza się. Nie wiem czy wiesz ale w książce Morella John Rambo ginął
                > na końcu. A co do klasyka to był to pierwszy film z tego typu akcją i to on
                > zapoczątkował serię "samotnych bohaterów" walczących z hordami przeciwników.
                > Conan - jak najbardziej klasyka Fantasy, które należy oddzielić Sci-fi
                > Dobrze że wspomniałeś o Bondach. To jest chyba najbardziej klasyczna "seria".
                > Powinna się jednak skończyć po ostatnim występie T. Daltona. Connery
                > faktycznie najlepszy, ale i Bondy z Moorem bardzo lubię. O Davidzie Leanie
                nie
                > wspominałem bo to chyba oczywiste (a propos pamiętacie film z etatowym
                aktorem
                > Leana - Aleciem Guinessem - "Jak zabić starszą panią". Nikt go chyba tutaj
                nie
                > wspomniał). Co do lat 70-tych to "Ojciec chrzestny" jak najbardziej, również
                > Chinatown, Francuski łącznik ( w ogóle uwielbiam sensację z tego okresu:
                > Brudny Harry, Akta Odessy itp), MASH, pierwsza część Rocky'ego. Lata 70 to
                > również tak naprawdę schyłek ery westernów (na pewno jest to też związane ze
                > śmiercią J. Wayne'a). Zdarzały się oczywiście później wyjątki (Niesamowity
                > jeździec, Tombstone, Silverado czy Bez przebaczenia).
                >
                > Co do kina niemego to niestety mam jakieś przebłyski tego typu filmów które
                > kiedyś oglądałem i tyle. Niestety w TV dzisiaj ich nie uświadczysz.
                > Pozazdrościć studentom filmoznawstwa.
                > PS. Turek - witam ponownie.

                Witam serdecznie;-)

                Dobrze, że wspomniałeś o Silverado, Tombstone itp. Mi również bardzo się
                podobają - chyba dlatego, że nawiązują do "tamtych" westernów - zwłaszcza
                Tombstone i Silverado (muzyka, jak Dimitri Tiomkina, albo Bernsteina)Czy ktoś z
                Was widział Shane? - chodzi mi ten film po głowie, kiedyś chyba go widziałem -
                (nie jestem pewien czy to ten film), jeszcze jako dziecko - pamiętam scenę
                bójki w barze, pojedynku w finale, chyba strzelania do butelek - polski tytuł
                to był chyba "jeździec znikąd"

                Z klasyków mam też słabość do filmów z Brucem Lee. W odróżnieniu od
                dzisiejszych gwaizd kina kopanego Lee miał charyzmę!

                Pozdrawiam
                • Gość: jasiu Re: Klasyki - czy o nich pamiętamy? IP: *.master.pl 15.07.03, 20:42
                  Gość portalu: Turek napisał(a):

                  >
                  > Witam serdecznie;-)
                  >
                  > Dobrze, że wspomniałeś o Silverado, Tombstone itp. Mi również bardzo się
                  > podobają - chyba dlatego, że nawiązują do "tamtych" westernów - zwłaszcza
                  > Tombstone i Silverado (muzyka, jak Dimitri Tiomkina, albo Bernsteina)Czy
                  ktoś z
                  >
                  > Was widział Shane? - chodzi mi ten film po głowie, kiedyś chyba go
                  widziałem -
                  > (nie jestem pewien czy to ten film), jeszcze jako dziecko - pamiętam scenę
                  > bójki w barze, pojedynku w finale, chyba strzelania do butelek - polski
                  tytuł
                  > to był chyba "jeździec znikąd"
                  >
                  > Z klasyków mam też słabość do filmów z Brucem Lee. W odróżnieniu od
                  > dzisiejszych gwaizd kina kopanego Lee miał charyzmę!
                  >
                  > Pozdrawiam

                  Pozwoliłem sobie siebie wyciąć :) Co do Shane'a to jest to podobno świetny
                  western z nie do końca wyjaśnionym losem głównego bohatera. Do tego filmu
                  często odwoływali się bohaterowie filmu "Negocjator" z K. Spaceyem i S. L.
                  Jacksonem.
                  • Gość: reda Re: Klasyki - czy o nich pamiętamy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.03, 10:43
                    "Rambo" został rzeczywiście zaliczony do klasyki niemalże
                    zaraz po premierze. Amerykanie jak chyba nikt inny lubią
                    czy też potrzebują wynajdywać sobie bohaterów walczących
                    z całym złem świata i może dlatego ten film jakoś nie przypadł mi do gustu. Poza dobrym kinem akcji nie czuję
                    do niego żadnego większego sentymentu :)
                    Muszę przyznać, że nie cierpię "Bondów" w dosłownym tego
                    słowa znaczeniu. Za każdym razem gdy mam obejrzeć któryś
                    z serii to od razu mam przed oczami latające samochody,
                    zabójcze długopisy i inne bajery tego typu. Dla mnie Bond
                    to Supermen nr.2 :)
                    Eh, nie myślcie sobie ,że nie lubię powyżej wymienionych filmów tylko dlatego, że zaliczam się do płci żeńskiej
                    gdyż Bruce'a Lee to mogę oglądać bez przerwy.
                    Filmy z jego udziałem zawsze wciągają no i można je potraktować jako pomoc edukacyjną (ha,ha). Gdy byłam mała to na jego przykładzie uczyłam się karate :)

                    Pozdrawiam
      • konrad_socha Re: Klasyki - czy o nich pamiętamy? 13.07.03, 11:38

        A ja ze swej strony dodam tu jeszcze twórczość może nieco zapomnianego naszego
        rodzimego reżysera SZULKINa jak chocby "Golem"
        • konrad_socha dodatek 13.07.03, 11:42
          skleroza podobno nie boli :-)
          A co sądzicie o takich filmach Polańskiego jak "Chinatowni" oraz "Śmierć i
          dziewczyna"? oraz tegoż reżysera troszkę z innej beczki "Nieustraszeni pogromcy
          wampirów"
          • Gość: reda Re: Klasyki - czy o nich pamiętamy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.03, 12:06
            Do klasyki z lat 70 i 80-tych dorzucę:
            1. Szczęki
            2. Grease
            3. Żądło
            4. Planeta małp (prawie wszystkie jej częsci)

            Żałuję niezmiernie, że musicale nie cieszą się wielkim
            uznaniem zarówno wśród widzów jak i reżyserów.
            "Dźwięki muzyki" uznaję za arcydzieło. Wspaniałe role
            aktorskie, ciekawa fabuła i piękna muzyka powodują, że
            film ogląda się z przyjemnością.
            "Grease" chyba reklamować nie trzeba
            "Gorączka sobotniej nocy" troszkę słabsza ale warto obejrzeć choćby po to aby popatrzeć jak młody Travolta
            porusza swoim tyłeczkiem w rytm muzyki:))

            Musicale to gatunek wymierający, ale może po
            obsypanym nagrodami "Chicago" sytuacja się zmieni.
            • konrad_socha Re: Klasyki - czy o nich pamiętamy? 13.07.03, 12:09
              a z musicali lub filmów musiocalo-podobnych to lubie:
              - Hair
              - Jesus Christ Superstar
              - Deszczową piosenkę
            • Gość: jasiu Re: Klasyki - czy o nich pamiętamy? IP: *.master.pl 13.07.03, 14:27
              Gość portalu: reda napisał(a):

              > Do klasyki z lat 70 i 80-tych dorzucę:
              > 1. Szczęki
              > 2. Grease
              > 3. Żądło
              > 4. Planeta małp (prawie wszystkie jej częsci)

              Zgadza się jak najbardziej. Do do Planety to "prawie" odnosi się pewnie
              do "Bitwy..."?. W Boxie DVD dołączony jest film dokumentalny w którym
              gospodarzem jest Roddy MacDowall i co ciekawe pokazane są m.in. bodajże 3
              plakaty "Planety małp" z różnych krajów, w tym Polski.

              > Żałuję niezmiernie, że musicale nie cieszą się wielkim
              > uznaniem zarówno wśród widzów jak i reżyserów.
              > "Dźwięki muzyki" uznaję za arcydzieło. Wspaniałe role
              > aktorskie, ciekawa fabuła i piękna muzyka powodują, że
              > film ogląda się z przyjemnością.

              I tutaj się zgodzę jak najbardziej. Pamiętam że kiedyś podobała mi się
              najstarsza córka von Trappa która zadurzyła się w tym późniejszym Naziście.

              > "Grease" chyba reklamować nie trzeba
              > "Gorączka sobotniej nocy" troszkę słabsza ale warto obejrzeć choćby po to
              aby p
              > opatrzeć jak młody Travolta
              > porusza swoim tyłeczkiem w rytm muzyki:))

              Travolta i jego tyłek mnie raczej nie ruszają, co jest chyba zrozumiałe :)

              > Musicale to gatunek wymierający, ale może po
              > obsypanym nagrodami "Chicago" sytuacja się zmieni.

              A moim zdaniem nie. Nakręcą może kilka musicali nie dorównujących Chicago i na
              tym się skończy.
              Pozdrawiam

              • Gość: reda Re: Klasyki - czy o nich pamiętamy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.03, 14:47
                Słyszałam, że mają nakręcić "Grease 3" - jeśli
                zaangażują którąś z gwiazd ametykańskiego popu
                jak np. pannę Spears czy R.Martina to chyba ten gatunek
                naprawdę umrze.

                Do ulubionych musicali dorzucam "Skrzypka na dachu"
                Jak mógł mi wcześniej ulecieć z pamięci...Racja
                skleroza nie boli:)))
                Ścieżka dźwiękowa rewelacyjna, gdy o niej wspomnę
                to od razu mi się nuci: "Gdybym był bogaty
                siaba daba da......"
                • Gość: jasiu Re: Klasyki - czy o nich pamiętamy? IP: *.master.pl 14.07.03, 20:15
                  Gość portalu: reda napisał(a):

                  > Słyszałam, że mają nakręcić "Grease 3" - jeśli
                  > zaangażują którąś z gwiazd ametykańskiego popu
                  > jak np. pannę Spears czy R.Martina to chyba ten gatunek
                  > naprawdę umrze.
                  >
                  > Do ulubionych musicali dorzucam "Skrzypka na dachu"
                  > Jak mógł mi wcześniej ulecieć z pamięci...Racja
                  > skleroza nie boli:)))
                  > Ścieżka dźwiękowa rewelacyjna, gdy o niej wspomnę
                  > to od razu mi się nuci: "Gdybym był bogaty
                  > siaba daba da......"

                  Skleroza nie boli :) Do tej pory nikt nie wspomniał Greka Zorby i sceny z
                  tańcem, która jest chyba jedną z najbardziej rozpoznawalnych scen z historii
                  kina.
    • Gość: klip 12 IP: *.core.net.pl 13.07.03, 23:03
      "12 gniewnych ludzi" - zgadzam sie . Swietny film pokazujacy idiotyzm
      stosowania lawy przysieglych-amatorow w sadzie, latwosc manipulacji jej
      uczuciami i wodzenia jej za nos.
      • orbulon Re: 12 14.07.03, 10:04
        Lubię stare miusicale. W szczególności te z Genenm Kellym. {"Deszczowa
        Piosenka", "Brigadoon", "Amerykanin w Paryżu"}. "Grease" nieco się mi
        podoba,ale nigdy nie zaliczałem go do wielkich filmów.

        Co do "Plaenety Małp". Podobają mi się tylko dwie pierwsze części. Pozostałe
        z każdą częśćią robiły się coraz nudniejsze.

        Z lat 80-tych wspominałem tutaj o "Conanie Barbarzyńcy". Dla mnie to jest
        niedościgniony wzór kina fantasty. I można krytykować Arnolda Szwarcenegera,
        ale film ile razy go oglądam to zawsze mnie wciąga.

        Z polskich filmów lat 70-80 najbardziej lubię filmy S.Barei. "Miś" i inne.



        • Gość: bobak Bergman IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 16.07.03, 11:04
          ktos z Was szukal filmow Bergmana - od cholery ich na kanale EuropaEuropa
          (Dawniej - Le Cinema)...
          Bergman to ciezki klimat,trzeba miec pewien nastroj by to zdierzyc...ale to
          zacny rezyser,nie powiem.
          • orbulon Casablanca 16.07.03, 14:58
            Czas chyba abym w końcu wspomniał o "Casablance". Dla mnie jest to największe
            arcydzieło jakie kiedykolwiek powstało. Lepszego filmu moim zdaniem nigdy nie
            nakręcono. Wspaniale się go ogląda. Nigdy mi się nie nudzi. Jak nie oglądne go
            raz na trzy miesiące to czuję się chory.
            • Gość: reda Re: Casablanca - a owszem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.03, 16:44
              "Casablanca" to klasa sama w sobie. Nie wiem czy żyje
              ktoś jeszcze na tym świecie coby tego filmu nie obejrzał.
              Toż to jeden z najbardziej znanych filmów w dziejach kina
              - i słusznie zresztą. Niepowtarzalne role aktorskie a i
              dobrze oddany klimat tamtych czasów.

              Mnie zdecydowanie zachwyciło "Przeminęło z wiatrem".
              Za każdym razem tak samo wciąga, nawet ponad 3 godz. siedzenia w jednym miejscu nie jest w stanie mnie
              zniechęcić. Bardzo dużym plusem jest scenariusz, który
              jest wierną adaptacją książki. Reżyser czy też reżyserzy
              bo było ich kilku trafnie "przerzucili" postacie literackie na ekran wraz ze wszystkimi opisami domów, miejscowości czy nawet ubiorów. Dokładnie tak jak sobie wyobrazałam czytając powieść. Dla mnie to ten film
              na pewno nie przeminie z wiatrem.

              Gdy już jestem przy temacie adaptacji ksiązek to muszę
              nadmienić, że nie wszystkie były tak udane. Dla przykładu
              podam "Na wschód od edenu". Książka J. Steinbecka poprostu rewelacyjna (dla mnie klasyk książkowy) a film..
              no cóż zdecydowanie słabszy. Niektóre wątki niepełne a
              niektóre nawet pominięto (dziećiństwo matki głównych
              bohaterów). Właśnie czytam inną powieść tego autora
              "Grona gniewu" i jeśli film jest tak samo nie ciekawy co
              powieść(czytam bo interesuje mnie zakończenie historii)
              to dojdę do wniosku, że najpierw film a później
              książka :)

              POzdrawiam
              • Gość: jasiu Re: Casablanca - a owszem IP: *.master.pl 16.07.03, 18:18
                1) Casablanca jak najbardziej - jeden z tych filmó których nie wyobrażam sobie
                w kolorze. Mam nadzieję że nie powstanie zapowiadany remake z Lopez i
                Affleckiem bo to będzie dramat kina. Super scena na lotnisku, ta gdy Rick
                ustawia grę w ruletkę by para bodaj z Bułgarii mogła uciec za granicę, no i
                świetna scena ze śpiewaną "Marsylianką" zagłuszającą śpiew Niemców.
                - Jaka jest Pana narodowość
                - Jestem pijakiem
                2) Przeminęło z wiatrem - jak wyżej choć klimat już inny. Świetna muzyka Maxa
                Steinera. Super aktorstwo. To całe ratowanie Tary, wojna secesyjna (świetna
                scena gdy Scarlett nie wytrzymuje i ucieka ze szpitala gdzie pomagała rannym)
                itd.
                Co do filmu "Grona gniewu" to pamiętam że oglądałem go jeszcze jako dzieciak i
                był super. Ten dramat bohatera granego przez Henry Fondę.
          • orbulon Re: Bergman 16.07.03, 14:59
            Gość portalu: bobak napisał(a):

            > ktos z Was szukal filmow Bergmana - od cholery ich na kanale EuropaEuropa
            > (Dawniej - Le Cinema)...



            No tak ale {niestety} nie mam do tego kanału dostępu. Dla mnie jest to wielka
            strata.


            > Bergman to ciezki klimat,trzeba miec pewien nastroj by to zdierzyc...ale to
            > zacny rezyser,nie powiem.

            Ciężki ale zawsze ciekawy.
    • Gość: justa Re: Klasyki - czy o nich pamiętamy? IP: *.sm.pl 16.07.03, 15:15
      a ja od siebie dodam po kolei: nadmieniajac, ze wszystkie sa genialne,
      oczywiscie...

      1. Bullit/ cinccinatti kid/ wielka ucieczka/sprawa thomasa crowna/
      papillon/wrog ludu/ + reszta ze Stevem McQueenem w roli głównej
      2. Przeminelo z wiatrem
      3. Pani Soffel, z Melem Gibsonem
      4. Amerykanin w Paryzu/Kotwica w gore/Deszczowa piosenka
      5. zabojcza bron ( cala seria)
      no i troche polskich

      1. Alternatywy 4
      2. zmiennicy
      3. kariera nikodema dyzmy
      4. 07 zglos sie

      a ponad to seriale beverly hills 90210 z wiecznie mlodymi aktorami, blehhhh
      extradycja z genialnym halskim, az do znudzenia i obrzydzenia powtarzane w
      coraz "lepszej" TVP...
      na pewno nie wymienilam tu wszystkich, ktore zasluguja na miano wspomniane w
      temacie, ale przynajmniej garstke udalo mi sie przypomniec
      pozdrUFka dla wszystkich klasykow
      Justa ;-)))))
    • konrad_socha Hydrozagadka 16.07.03, 15:59
      bo As jest the best i tyle :-) niech się w mysie dziury pochowają wszystkie
      amerykańskie superman'y i im podobne namiastki Asa
      • orbulon Klasyki 17.07.03, 10:01
        O "Casablance" nie będę już mówił. Jest to tak świetny film, że brak mi słów.
        "Przemineło z Wiatrem" też oglądam średnio co 6-8 miesięcy. O żadnej nudzie
        nie ma tu mowy. Muzyka Maxa Steinera stała się dziś kultowa. Lubię sobie ją
        czasami ponucić. Nie było dane mi czytać książki Margaret Mitchell.

        Jeżeli chodzi o literaturę z tamtego okresu to uważam, że nie ma lepszej
        książki niż "Wielki Gatsby" F.S.Fitzgeralda. Powieść, która najlepiej oddawała
        klimat lat 20-tych. Nie widziałem tylko jeszcze jej adaptacji z R.Redfordem i
        M.Farrow.
        Poza tym mocno mnie wciągneła "Rebeka" Daphne de Maurier. Najlepszy thriller
        jaki kiedykolwiek czytałem. Nie dziwię się , Hitchcok zdecydował się na
        adaptację, za co dostał ten film garść oskarów.

        "Grona Gniewu" ogląda się z ciekawością. Widziałem ten film już dwa razy.
        Ciekawy jest tam motyw propagandowy. Po tułaczkach jak cała rodzina trafia do
        obozu.........rządowego wszystko staje się OK. Widaż, że film był zrobiony
        pod ideę "New Deal" F.D.Roosvelta. W ogóle ciekawe spojrzenie na lata kryzysu.
        • Gość: Turek Re: Klasyki IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 17.07.03, 12:25
          orbulon napisał:

          > O "Casablance" nie będę już mówił. Jest to tak świetny film, że brak mi
          słów.
          > "Przemineło z Wiatrem" też oglądam średnio co 6-8 miesięcy. O żadnej
          nudzie
          > nie ma tu mowy. Muzyka Maxa Steinera stała się dziś kultowa. Lubię sobie ją
          > czasami ponucić. Nie było dane mi czytać książki Margaret Mitchell.
          >
          > Jeżeli chodzi o literaturę z tamtego okresu to uważam, że nie ma lepszej
          > książki niż "Wielki Gatsby" F.S.Fitzgeralda. Powieść, która najlepiej
          oddawała
          > klimat lat 20-tych. Nie widziałem tylko jeszcze jej adaptacji z R.Redfordem i
          > M.Farrow.

          Utrafiłeś w sedno - "Przeminęło z Wiatrem" jest znakomite. Zarówno ksiażka, jak
          i film. Czytałem ją kilka razy, film oglądałem jeszcze częściej. W obu
          przypadkach zachwyca mnie co innego. Jeśli chodzi o książkę, to wątek romansowy
          jest mocno naiwny - w stylu "Trędowatej", ale najciekawsza jest
          panorama "zmierzchu południa". Dla tych, dla których wojna secesyjna to wojna
          li tylko szlachetnej północy ze złym południem wyzyskującym niewolników - to
          lektura obowiąkowa - barwne i ciekawe opisy, dużo ironii i sympatycznego
          egoizmu Scarlett. Z kolei film, to wspaniałe kreacje - Gable, Leigh, Havilland,
          Howard, McDaniel, - wyobrażacie sobie innych aktorów w tych rolach? Wystarczy
          porównać ich z ckliwą parą z Titanica - kolejny przykład, że gwiazdy z tamtych
          lat są nieśmiertelne!

          P.S. WG - jako książka jest bardzo ciekawa, o filmie słyszałem nienajlepsze
          uwagi, ale nie widziałem. Jeśli chodzi o klasykę ekranizacji amerykańskich -
          nie wiecie może, czy sfilmowano "Buszującego w Zbożu?"
          • Gość: reda Re: Klasyki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.07.03, 20:07
            Jeśli chodzi o "Wielkiego Gatsby'ego" to zdecydowanie
            bardziej spodobał mi się film niż książka. R.Redford i
            M.Farrow wywiązali się z zadania rewelacyjnie. Film w
            przeciwieństwie do powieści (czy też noweli- bo jest dość
            krótka) jest bardziej rozbudowany i wiernie odzwierciedla
            obraz "straconego pokolenia", którego młodość przypada na
            lata pierwszej wojny światowej. Polecam.

            "Buszującego w zbożu" przeczytałam dość dawno, a na
            książkę zwróciłam uwagę dzięki "Godzinie zemsty" z
            M.Gibsonem. Grany przez niego bohater nie mógł normalnie
            funkcjonować nie mając tej książki pod ręką :)

            O ile się orientuję to nie powstała jeszcze ekranizacja
            "Buszującego" ale gdzieś niedawno czytałam,że jest taki
            zamiar.

            Pozdrawiam
            • Gość: reda Re: Klasyki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.03, 09:37
              Oczywiście "Teoria spisku" z M.Gibsonem i J.Roberts
              jest filmem, w którym główny bohater ciągle odnosi się
              do "Buszującego". Za pomyłkę przepraszam, oświeciło mnie
              dziś rano :)

              • Gość: Turek Re: Klasyki IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 18.07.03, 10:00
                Gość portalu: reda napisał(a):

                > Oczywiście "Teoria spisku" z M.Gibsonem i J.Roberts
                > jest filmem, w którym główny bohater ciągle odnosi się
                > do "Buszującego". Za pomyłkę przepraszam, oświeciło mnie
                > dziś rano :)
                >

                Witaj reda, tak rano na forum? Mam ostatnio to samo, wątki tak się ciekawie
                rozwijają, że pierwsze co robię po włączeniu komputera w pracy to sprawdzenie
                Kina ;-)
                Wczoraj był kawał mocnej klasyki na TVP3 - "Noc Żywych Trupów" - nie przepadam
                za horrorami, ale Romero utrafił w sedno , zero efektów specjalnych, a nastrój
                wciska w fotel

                Pozdrawiam
    • mickey186 Re: Klasyki - czy o nich pamiętamy? 17.07.03, 20:42
      Asfaltowa dżungla Johna Hustona, chyba z 50-tego roku, to najprawdziwsza
      klasyka. To po prostu trzeba zobaczyć!
    • konrad_socha Człowiek pogryzł psa 17.07.03, 23:39
      .
      CZŁOWIEK POGRYZŁ PSA
      .
      nie taka znów klasyka, ale filmy z tego okresu też się już tu przewijały więc
      czemu by nie...?
      Dla mnie super film.
      A co do "Casablanki", "Przeminęło z wiatrem" itp to sa to niezaprzeczalnie
      super dzieła, ale ilez o nich można? <-wiem że to pytanie dość retoryczne bo
      można duuużo ale moze będzie tu padało troszkę więcej tytułów?
      .
    • konrad_socha Tramwaj zwany pożądaniem 17.07.03, 23:41
      .
      TRAMWAJ ZWANY POŻĄDANIEM
      .
      • orbulon PZW -rasistowski film! 18.07.03, 10:09
        Rzeczywiście dzisiejsza opinia publiczna {cz tzw. porawność polityczna} każe
        bam zaliczyć "Przeminęło z wiatrem" do filmów ściśle rasistowskich.
        Nie można dzisiaj rzec dobrego słowa o "starym dobrym południu". Dzisiaj
        tamten okres historyczny dzielimy na dobrą północ i złe południe. No to
        przedstawienie "sielskiego" niewolnictwa powinno już dawno znależć się na
        liście filmów zakazanych.


        "Noc żywych trupów" oglądałem w kwietniu. Odrażające ale ciekawe i przeraża
        jak żaden horror. Klasyk gatunku.


        Zauważyliście, żę przestali puszczać klasyki na Polsacie w soboty? Dziwne.
        Znowu "okroili" nam filmy.
        • orbulon Sierżant York. 18.07.03, 10:18
          I jeszcze ciekawi mnie jedna rzecz. Kto oglądał "Sierżanta Yorka" zrozumie.



          CZy dzisiaj w czasach swobody obyczjowej dopuszczono by film gdzie 41-letni
          Gary Cooper zaleca się do 16-letniej Joan Leslie? Uważam, że pomimo braku
          cenzury {przynjamniej oficjalnej} to zrealizowqanie takiego filmu było by nie
          możliwe. Czyż to w końcu nie pedofilia?

          Hmm. Dziwny jest ten świat.


          Pozdrawiam.
          • Gość: Turek Re: Sierżant York. IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 18.07.03, 10:36
            orbulon napisał:

            > I jeszcze ciekawi mnie jedna rzecz. Kto oglądał "Sierżanta Yorka" zrozumie.
            >
            >
            >
            > CZy dzisiaj w czasach swobody obyczjowej dopuszczono by film gdzie 41-letni
            > Gary Cooper zaleca się do 16-letniej Joan Leslie? Uważam, że pomimo braku
            > cenzury {przynjamniej oficjalnej} to zrealizowqanie takiego filmu było by nie
            > możliwe. Czyż to w końcu nie pedofilia?
            >
            > Hmm. Dziwny jest ten świat.


            Od razu do obu wątków. Masz rację teraz by nie nakręcono filmu tak
            przedstawiającego Południe, które przecież było i jest ośrodkiem ciemnoty i
            wyzysku. W książce jest taki zabawny fragment, gdy bodajże Scarlett krytykuje
            kobiety z Północy, dla których wyznacznikiem wiedzy o Południu była "Chata Wuja
            Toma". Gdyby teraz kręcono remake PZW, na pewno usuniętoby scenę z jadącym
            bryczką i śpiewającym na całe gardło Murzynem już po upadku Atlanty. Żeby nie
            było niejasności - ani książka ani film nie są rasistowskie. Murzyni są
            przedstawieni najczęściej bardzo pozytywnie, pokazane są po prostu przemiany
            jakie wtedy zachodziły - z ich dobrymi i złymi skutkami. Autorka podkreśla
            często(słowami Rhetta) także wady i naiwność południowców. Inna sprawa, że
            trudno nie polubić Południa - miało styl.


            No właśnie zapomnieliśmy chyba o Yorku!
            Sierżant York, to dla mnie pokaz skali talentu Gary Coopera - potrafi zagrać
            zarówno twardego awanturnika (Vera Cruz), jak i wierzącego w podstawowe
            wartości obywatela idącego na wojnę - wydaje mi się, że teraz takie filmy kręci
            tylko Mel Gibson (za to m.in. go lubię) Chyba jednak żaden producent nie
            zaryzkowałby wątku z nieletnią. Zresztą Scarlett też była niewiele starsza od
            niej.

            P.S. Wczoraj na TCM - Sokół Maltański

            Pozdr

            • Gość: reda Re: Klasyka cd. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.03, 11:20
              Nie mogę się zgodzić z tezą,że PZW to film rasistowski.
              Oprócz głównego wątku- historii losów Scarlet to film
              obiektywnie przedstawia sądy i poglądy ludzi
              zarówno z południa jak i z północy. Chwali ale i
              krytykuje. Czysta historia. Ktoś kto nie bardzo orientuje
              się w tej dziedzinie nauki to z filmu zawsze coś się
              dowie na temat wojny secesyjnej i jej skutkach.

              Co do swobody obyczajowej to pomimo 21 wieku jakoś
              trudno ją odczuć w kinie. Oprócz "Lolity" z J.Irons'em
              to nie powstał chyba żaden obraz o tej własnie tematyce.
              Ale trzeba wziąć pod uwagę, że producenci na filmach
              to chcą zarobić więc wszystko może się zmieni. Im film
              bardziej szokujący tem większa możliwość że przyciągnie
              widzów do kina. Przykład "Nieodwracalne".

              Pozdrawiam

              PS. Turku - tylko pozazdrościć takiej pracy ;)


              • Gość: Turek Re: Klasyka cd. IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 18.07.03, 11:58
                Gość portalu: reda napisał(a):

                > Nie mogę się zgodzić z tezą,że PZW to film rasistowski.
                > Oprócz głównego wątku- historii losów Scarlet to film
                > obiektywnie przedstawia sądy i poglądy ludzi
                > zarówno z południa jak i z północy. Chwali ale i
                > krytykuje. Czysta historia. Ktoś kto nie bardzo orientuje
                > się w tej dziedzinie nauki to z filmu zawsze coś się
                > dowie na temat wojny secesyjnej i jej skutkach.
                >
                > Co do swobody obyczajowej to pomimo 21 wieku jakoś
                > trudno ją odczuć w kinie. Oprócz "Lolity" z J.Irons'em
                > to nie powstał chyba żaden obraz o tej własnie tematyce.
                > Ale trzeba wziąć pod uwagę, że producenci na filmach
                > to chcą zarobić więc wszystko może się zmieni. Im film
                > bardziej szokujący tem większa możliwość że przyciągnie
                > widzów do kina. Przykład "Nieodwracalne".
                >
                > Pozdrawiam
                >
                > PS. Turku - tylko pozazdrościć takiej pracy ;)

                Ależ nikt nie twierdzi, że PZW jest filmem rasistowskim, owszem opowiada się za
                Południem, ale to nie czyni go rasistowskim.
                Oj nie wiem, czy zazdrościć, bywają tygodnie, że mogę tylko śledzić tematy
                wątków, a czasem i tego nie. Ale ostatnio forum kinowe, bardzo fajnie się
                ożywiło, więc nie mogę się oprzeć wzięciu udziału w ciekawej dyskusji.
                Ale widzę, że i Ty nie możesz narzekać ;-)

                Pozdr

                • Gość: reda Re: Klasyka cd. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.03, 12:16
                  Ani mi w głowie było posądzać kogokolwiek o poglądy
                  rasistowskie wzdlędem PZW. Zaszła widocznie pomyłka :-)

                  Neta mam od niedawna więc narzekać nie mogę, a forum
                  Kino od razu przypadło mi do gustu :-)

                  Pozdrowienia
                  • orbulon Re: Klasyka cd. 18.07.03, 13:05
                    Południe żyło z niewolnictwa. I sądzę, że mieszkańcy południa też zdawali
                    sobie sprawę, że wcześniej czy póżniej będą musieli się z nim pożegnać. Jednak
                    woleli by zrobić to sami, niż aby to robił ktoś za nich tam na północy.
                    Mimo wszystko dla wielu dzisiaj "postępowców" film ten pozostanie rasistowski.

                    A tak w ogóle to i tak uważam A.Lincolna za jedengo z największych mężów
                    stanu ameryki. Człowiek ten rozumiał i rację południa i północy. A w ogóle
                    szkoda słów już na ten temat.


                    W "Lolicie" S.Kubrcika Sue Lyon grała mając 18 lat. Tyle, że tam jest to już
                    pedofilia {ona i Humbert humbert}.
                    Choć książka V.Nabokova nie należy do moich ulubionych, to czytałem ją z
                    ciekawością. W ogóle mnie jakoś nie obrzydziła. Dzisiaj mogę wymienić nie
                    jedną książkę o charakterze pornograficznym. Na pewno nie "Lolitę"


                    Powiem jedno. Z jednej skrajności skoczyliśmy w drugą. Jak ten świat się
                    zmienił.
                    • Gość: reda Re: Asfaltowa dżungla IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.07.03, 10:59
                      Wczoraj na TMC obejrzałam po raz pierwszy (sic!)
                      "Asfaltową żunglę". Szkoda, że już nie kręcą takich
                      filmów. Czarno-biały obraz wzmacja atmosferę, dodaje
                      nastroju. Bardzo dobry scenariusz opisujący nie tylko
                      same przygotowania a później skok ale również zapoznaje
                      nas z psychiką bohaterów.
                      No i jeszcze te trafne cytaty: "Mordercy nie różnią się
                      niczym od nas. Zbrodnia jest tylko kalekim dzieckiem
                      ludzkiej zaradności".

                      I drugi, bardziej przyjemniejszy: "Czym było by życie
                      bez drobnych przyjemności".
                      Ano właśnie - przyjemnością jest oglądanie takich filmów.

                      Pozdrowienia

                      Ps. O klasie filmu świadczą jeszcze ubiory panów :)
                      Nawet podczas skoku ubrani byli w marynarki, białe
                      odprasowane koszule i obowiązkowo w krawacie. A gdzie
                      muszki? :)))))
                      • orbulon Re: Asfaltowa dżungla 20.07.03, 11:46
                        Oglądałem ten film trzy razy. Choć nie zawsze John Huston kręcił dobre filmy
                        to ten zdecydowanie mu się udał. Zdecydowanie lubię stare dobre kryminały.
                        Wszyscy są tam dobrze ubrani bo dawniej chyba wielką uwagę przywiązywano do
                        dobrego wyglądu. Przynajmniej film uczy kultury.

                        Ostatnim zrobionym w starym stylu był chyba "Chinatown" R.Polańskiego {z
                        udziałem Hustona}. {no i "L.A. Condinental"}





                        Wszyscy są tam dobrze
                        • Gość: reda Re: Kryminały IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.03, 13:53
                          orbulon napisał:

                          > Oglądałem ten film trzy razy. Choć nie zawsze John Huston kręcił dobre filmy
                          > to ten zdecydowanie mu się udał. Zdecydowanie lubię stare dobre kryminały.
                          > Wszyscy są tam dobrze ubrani bo dawniej chyba wielką uwagę przywiązywano do
                          > dobrego wyglądu. Przynajmniej film uczy kultury.

                          Z tymi ubiorami to sobie tak tylko zażartowałam :)
                          Powszechnie wiadomo, że moda czy wygląd są tylko
                          dodatkami do całości filmu i nigdy nie są w stanie
                          zastąpić dobrej fabuły. W dzisiejszych nowych produkcjach
                          rabusie noszą obcisłe, czarne kombinezony, maski na
                          twarzy a w komediach najczęściej rajtuzy naciągnięte na
                          głowy :) Dlatego też miło wiedzieć, że "zamierzchłych niepowrotnie" czasach nawet najwięksi złoczyńcy,
                          rabusie czy złodzieje wszelakiego typu, mieli swój styl,
                          klasę odznaczając się przy tym nienaganną kulturą osobistą.



                          > Ostatnim zrobionym w starym stylu był chyba "Chinatown" R.Polańskiego {z
                          > udziałem Hustona}. {no i "L.A. Condinental"}


                          Mnie do głowy zaraz przychodzi "Dzień próby". Fabuła
                          mimo, że jak najbardziej znana: policja, narkotyki,
                          ogromna metropolia, korupcja to film świetnie
                          zrealizowany i jeszcze lepiej zagrany. Brawa dla
                          D. Washington'a i E. Hawke'a.
                          "Chinatown" nie oglądałam, a "L.A. Confidentional"( bo to
                          chyba o ten film chodzi?) potrafią wciągnąć. Curtis'owi Hanson'owi udało się zebrać znakomitą ekipę aktorską.
                          Ale czy Kim Basinger zasłużyła na Oscara? Statuetka
                          powinna przypaść któremuś z panów, choćby Guy Pearce
                          zademonstrował nam jak wielkim jest aktorem.

                          Pozdrawiam serdecznie

                          Ps. Gdyby jakiś polski scenarzysta wziął pod uwagę
                          wszysktie afery jakimi ostatnio prasa nas karmi, to może
                          powstał by nienajgorszy kryminał.



                          • jolie Re: Klasyki 20.07.03, 14:29
                            Jak cudownie, że Was znalazłam!!!!!!:))))))) Jestem fanką klasyki od liceum, po
                            prostu uwielbiam, kocham kino!!! Nie będę oryginalna;), ale wymienię moje
                            ukochane:

                            1. Przeminęło z wiatrem - mogę to oglądać non stop, Leigh & Gable są nie do
                            pobicia
                            2. Tramwaj zwany pożadaniem + Kotka na gorącym blaszanym.....- cudo........
                            3. cały Bergman, najbardziej "Szepty i krzyki"....psychodeliczne i masakrujące
                            psychicznie klimaty, ale ja je lubię;)
                            4. Fellini - w sumie też wszystko;)
                            5. Tarkowsky, "Zwierciadło", "A.Rublow".itd.....
                            6. oczywiście "12 gniewnych..." - Fonda wielkim aktorem był!
                            z polskich:
                            1. "Przypadek" i reszta Kieślowskiego
                            2. "Kanał" Wajdy +"Dreszcze" Marczewskiego - zawsze na nich płaczę
                            3. "Pasażerka" Munka
                            4. "Panny z Wilka", "Ziemia obiecana" - wiadomo;)

                            Zresztą mogłabym tak w nieskończonośc;))). Trochę może pomieszalam konwencje i
                            lata (Marczewski, Kieślowski i pozniejszy Wajda), ale toz wrażenia i emocji:))).
                            pozdrawiam wszystkich serdecznie
                            • orbulon Faraon i Noce i Dnie 21.07.03, 09:55
                              No to witam Jolie, w imieniu swoim i pozostałych.


                              W sprawie "Tajemnic L.A" Rzeczywiście pomyliłem się z pisownią. K.Basinger w
                              pełni zasłużyła na oskara. No jest tam R.Crowe, którego do nielicznych dzisiaj
                              dobrych aktorów. A w Polsce.Cóż Szkoda gadać.


                              A tak w ogóle. To dla mnie najlepszym, najwspanialszym arcydziełem kina
                              polskiego zawsze pozostaną "Noce i Dnie"{niestety nie czytałem książki}. Na
                              drugim miejscu umieszczam "Faraona" J.Kawalaerowicza {tu już zaznajomiłem się
                              z literarurą}.


                              Pozdrawiam.
                              • Gość: reda Re: Nad Niemnem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.03, 10:13
                                orbulon napisał:

                                > No to witam Jolie, w imieniu swoim i pozostałych.
                                >
                                >
                                > W sprawie "Tajemnic L.A" Rzeczywiście pomyliłem się z pisownią. K.Basinger w
                                > pełni zasłużyła na oskara. No jest tam R.Crowe, którego do nielicznych dzisiaj
                                > dobrych aktorów. A w Polsce.Cóż Szkoda gadać.
                                >
                                >
                                > A tak w ogóle. To dla mnie najlepszym, najwspanialszym arcydziełem kina
                                > polskiego zawsze pozostaną "Noce i Dnie"{niestety nie czytałem książki}. Na
                                > drugim miejscu umieszczam "Faraona" J.Kawalaerowicza {tu już zaznajomiłem się
                                > z literarurą}.
                                >
                                >
                                > Pozdrawiam.


                                Witam gorąco orbulonie o poranku!

                                "Noce i dnie" nie przeczytane? - nie wierzę :)
                                Toż to lektura obowiązkowa ;)

                                Ja na zawsze zapamiętam "Nad Niemnem". Adaptacje
                                oglądałam w liceum, już jakiś czas temu. Pomijając
                                fakt, że nie będzie lekcji każdemu ten film przypadł do
                                gustu, nawet najgorszym przeciwnikom lektur. Świetna
                                historia i urzekające krajobrazy.
                                Dobrze, że TV powtarza "Nad Niemnem" co jakiś czas.

                                Pozdrowienia
                                • Gość: Turek Re: Nad Niemnem IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 21.07.03, 10:44
                                  Gość portalu: reda napisał(a):

                                  > orbulon napisał:
                                  >
                                  > > No to witam Jolie, w imieniu swoim i pozostałych.
                                  > >
                                  > >
                                  > > W sprawie "Tajemnic L.A" Rzeczywiście pomyliłem się z pisownią. K.Basinge
                                  > r w
                                  > > pełni zasłużyła na oskara. No jest tam R.Crowe, którego do nielicznych dzi
                                  > siaj
                                  > > dobrych aktorów. A w Polsce.Cóż Szkoda gadać.
                                  > >
                                  > >
                                  > > A tak w ogóle. To dla mnie najlepszym, najwspanialszym arcydziełem kina
                                  > > polskiego zawsze pozostaną "Noce i Dnie"{niestety nie czytałem książki}. N
                                  > a
                                  > > drugim miejscu umieszczam "Faraona" J.Kawalaerowicza {tu już zaznajomiłem
                                  > się
                                  > > z literarurą}.
                                  > >
                                  > >
                                  > > Pozdrawiam.
                                  >
                                  >
                                  > Witam gorąco orbulonie o poranku!
                                  >
                                  > "Noce i dnie" nie przeczytane? - nie wierzę :)
                                  > Toż to lektura obowiązkowa ;)
                                  >
                                  > Ja na zawsze zapamiętam "Nad Niemnem". Adaptacje
                                  > oglądałam w liceum, już jakiś czas temu. Pomijając
                                  > fakt, że nie będzie lekcji każdemu ten film przypadł do
                                  > gustu, nawet najgorszym przeciwnikom lektur. Świetna
                                  > historia i urzekające krajobrazy.
                                  > Dobrze, że TV powtarza "Nad Niemnem" co jakiś czas.
                                  >
                                  > Pozdrowienia

                                  Ja też Was pozdrawiam "skoroświt". Zaskoczyłać mnie reda sympatią do "Nad
                                  Niemnem", mało osób lubi ten film, nie wspominając o książce - a ja mam
                                  słabość, zwłaszcza do filmu, taki sielankowy, nostalgiczny, kresowy klimat.
                                  Zdjęcia i scenografia "bardzo ładne" - w tym wypadku, to chyba najlepsze
                                  określenie ;-)

                                  Pozdrowienia
                                  pozdrawiam
                                  • Gość: reda Re: Nad Niemnem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.03, 11:01

                                    > > Pozdrowienia
                                    >
                                    > Ja też Was pozdrawiam "skoroświt". Zaskoczyłać mnie reda sympatią do "Nad
                                    > Niemnem", mało osób lubi ten film, nie wspominając o książce - a ja mam
                                    > słabość, zwłaszcza do filmu, taki sielankowy, nostalgiczny, kresowy klimat.
                                    > Zdjęcia i scenografia "bardzo ładne" - w tym wypadku, to chyba najlepsze
                                    > określenie ;-)
                                    >
                                    > Pozdrowienia
                                    > pozdrawiam


                                    Witaj Turku!

                                    Bardzo trafnie określiłeś klimat tego filmu. Nic dodać
                                    nic ująć.
                                    Moją jedną z ulubionych scen jest ta, w której Justyna
                                    spacerując sobie po polach napotyka Jana. Oboje zdziwieni
                                    i zmieszani. Początkowo nie bardzo wiedzieli co począć
                                    nie mówiąc o tym, że brakło im tematu do rozmowy. Na
                                    szczęście akcja tak ładnie dalej się rozwinęła. Romantyzm
                                    eh, miło tak powspominać....

                                    Pozdrawiam
                                    • Gość: jasiu Re: Nad Niemnem IP: *.master.pl 21.07.03, 19:36
                                      Polskie kino.
                                      Co do "Nocy i dni" to zgadzam się całkowicie. Film świetny, muzyka jeszcze
                                      lepsza. Rewelacyjna jak dla mnie scena z Toliboskim-Strasburgerem i muzyką
                                      Kazaneckiego. Stawiam go wyżej niż "Nad niemnem". Rzeczywiście krajobrazy
                                      pokazano jak nigdzie indziej (no może w Panu Tadeuszu). Nie jest to jednak
                                      film do którego namiętnie wracam. I również oglądałem w liceum. W
                                      przeciwieństwie do "Znachora" Hoffmana z wymienionym już Bińczyckim, który też
                                      uważam za wielki film i jako że bardzo często go powtarzają oglądałem go już
                                      kilkakrotnie. Nie wiem jak u was. Sceny z operowanymi Barcisiem czy Dymną
                                      zostają w pamięci. O Faraonie napisze tylko że to klasa sama w sobie. Nie wiem
                                      jak Kawalerowicz mógł popełnić później takie "Quo Vadis".
                                      "Ziemia obiecana" jak najbardziej. Bardzo lubię W. Boruńskiego w roli
                                      Halperna. I tu również scenografia. Widaż że Polacy się na tym znają.
                                      Ps. Za tydzień, chyba na 2 leci "Kanał" Wajdy. Oglądajcie, uwielbiam ten film.
                                      • Gość: jasiu Re: Nad Niemnem IP: *.master.pl 21.07.03, 19:40
                                        Sorry za "Niemnem" z małej. Wielki wiel-błąd. I jeszcze wrócę do Faraona. Film
                                        ma moim zdaniem spory minus - obraz. Nie wiem dlaczego ale mnie to razi.
                                        Szczerze mówiąc czasem wolę czarno-biały film niż kiepski kolor. Z drugiej
                                        strony ten film w czerni i bieli bardzo dużo by tracił.
                                        • Gość: reda Re: Nad Niemnem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.03, 19:49
                                          Gość portalu: jasiu napisał(a):

                                          > Sorry za "Niemnem" z małej. Wielki wiel-błąd. I jeszcze wrócę do Faraona.

                                          Ależ nic się wielkiego nie stało :)
                                          Udam, że nie widziałam i po sprawie :)))


                                          "Faraon" ma swój klimat i dziwnie by się go oglądało
                                          w czarno-bieli.

                                          Pozdrawiam
                                          • orbulon Faraon I Wajda 22.07.03, 09:51
                                            Nie sądzę aby "Faraon" czarno-biały wypadł lepiej. Takie były wtedy w Polsce
                                            Ludowej możliwości techniczne i Kawalerowicz nie miał za bardzo co zrobić.
                                            Oczywiście nie jest to choć trochę technicolor. Szkoda też, że film ten nie
                                            zdobył oskara.

                                            "Nad Niemnem" czytałem. Dosyć ciężka książka, ale podobała mi się trochę.
                                            Film też ujdzie.

                                            A czy lubicie "Człowieka z żelaza" i "Człwieka z marmuru". To są najlepsze
                                            filmy Wajdy jakie kiedykolwiek nakręcił. Śmieszy mnie zawsze jak sobie
                                            przypominam, że Wajada oobiecywał nie robić filmów antykomunistycznych
                                            Gierkowi. To od tej obietnicy zależało czy władze wydadzą pozowolenie na
                                            realizację filmu czy nie.

                                            Poza tym lubię "Popioły". Książka Żeromskiego też jest dobra. Cenię ją
                                            bardziej od "Nocy i Dni" ale nie od "Przedwiośnia".

                                            Pozdrawiam.


                                            • jolie Re: Faraon I Wajda 22.07.03, 12:14
                                              Taaaaaaak! Uwielbiam "Człowieka z marmuru" i "....z żelaza"! (Choć nie mogę
                                              oprzeć się wrażeniu, że od CzZM Janda w swoim stylu gry powiela postać
                                              Agnieszki, zupełnie jakby tę rolę jej wdrukowano - to na marginesie)
                                              Radziwiłowicz jako M. Birkut był ge-nial-ny!!! Aaaa, i oczywiście zawsze łzy
                                              stają mi w oczach gdy ogladam tę scenę z CzZŻ: robotnicy ze stoczni przychodzą
                                              do Agnieszki, która jest w ciąży (a Maciek w więzieniu) i dają jej pieniądze,
                                              ona, że nie może tego przyjąć, a oni (tzn. młody Ferency): "to jest taka nasza
                                              SOLIDARNOŚĆ". Niby banalne, ale..........
                                              pozdrowienia
                                            • konrad_socha Re: Faraon I Wajda 22.07.03, 13:07
                                              .
                                              Wajda dobrym reżyserem był, ale niestety muszę przyznać że jego ostanie polskie
                                              superprodukcje nie bardzo mi przypadły do gustu. Ale to tylko moje zdanie tak
                                              samo jak to, że w Jego reżyserii to najbardziej lubię "Kanał" i "Dantona"
                                              .
                                              • orbulon Re: Faraon I Wajda 22.07.03, 18:38
                                                Wspaniale to wygląda. Podoba mi się też scena ich małżeństwa. Danuta i Lech
                                                Wałęsowie {naprawdę ono grali samych siebie} przy ślubie.
                                                Film ma swojego rodzaju romantyzm.
                                                • jolie Re: Agnieszka i Maciek:) 22.07.03, 18:51
                                                  Ponieważ dzisiaj mam dzień na egzaltacje;), to muszę jeszcze o tym;): Janda
                                                  (Agnieszka)i Radziwiłowicz (Maciek B.) stworzyli fajny układ w CzZŻ! Jakoś tak
                                                  do siebie pasowali, a ponoć w 3. części "Człowieka...." (sic! - Wajda niby
                                                  planuje coś takiego..) mają być po rozwodzie. Nieeeeeee! Veto!
                                                  • jolie Re: Agnieszka i Maciek:) 22.07.03, 18:59
                                                    o kurcze, ale plama:0. MACIEK T. jak Tomczyk oczywiście!
                                                    pozdr.
                                                  • orbulon Re: Agnieszka i Maciek:) 24.07.03, 10:17
                                                    Ciekawe tylko w jakich czasach miała by się toczyć akcja trzeciej
                                                    części "CZłowieka z....". Chyba jak by to było w dzisiejszych to Birkut
                                                    walczył by z aferą starachowicką {albo jechał jako żołnierz WP do Iraku}.
                                              • Gość: Ron Obvious Re: Faraon I Wajda IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 24.07.03, 20:04
                                                konrad_socha napisał:

                                                > .
                                                > Wajda dobrym reżyserem był, ale niestety muszę przyznać że jego ostanie
                                                polskie
                                                >
                                                > superprodukcje nie bardzo mi przypadły do gustu. Ale to tylko moje zdanie tak
                                                > samo jak to, że w Jego reżyserii to najbardziej lubię "Kanał" i "Dantona"
                                                > .

                                                Hm, ja akurat bardzo cenie "Pana Tadzia", wydaje mi się, że Wajda (choć to
                                                chyba głównie zasługa scenarzysty) umiejętnie "pociął" Mickiewicza i z trochę
                                                nudnawej książki (jaki gatunek to do ciężkiej cholery jest) zrobił naprawdę
                                                fascynujący obraz umierającej, pięknej epoki. Co do innych wypowiedzi
                                                dotyczących głównie "Człowieka z żelaza". Mnie akurat ten film zawiódł. Zbyt
                                                dużo chaosu, główni bohaterowie wciąż bardziej obcy dla mnie... Jeśli chodzi o
                                                Wajdę to polecam głównie "Popiół i diament", "Ziemię obiecaną", "Kanał" , "Pana
                                                Tadeusza" i "Popioły".
                                                • orbulon PAN TADEK! 25.07.03, 10:57
                                                  Zrobienie z narodowej epopei porządnego filmu było nie lada wyzwaniem. Mimo
                                                  wszystko udało się Wajdzie. Ale głupotą było stawianie go do wyścigu po oskara.
                                                  My Polacy czujemy "Pana Tadeusza". A amerykanie jak to zobaczyli to chyba
                                                  pomyśleli sobie, że jest to jakaś komedia tocząca się w czasach Napoleona.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka