Dodaj do ulubionych

Omen- R.Donnera

22.07.03, 09:59
Dużo siętutaj ostatnimi czasami mówi o horrorah. Jednym z najciekawszych
filmó z tego gatunku pozostaje niewątpliwie "Omen". Cholera Gregory Peck
{choć już posiwiały} zagrał porządną rolę {jak prawie zawsze}.

Przestraszyć się można porżądnie. Oglądałem ten film dwa trzy razy i
siedziałem cały czas wciśnięty do fotela. Klasyka!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: reda Re: Omen- R.Donnera IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.03, 10:05
      ale jazda!!!! Film ponad filmami!!!!
      W zeszłym bodajże roku w tv były wszystkie
      trzy części, tyle tylko, że żadna niedorównuje
      pierwszej.

      Pozdrawiam
      • orbulon Re: Omen- R.Donnera 22.07.03, 10:12
        Trochę druga z Willym Holdenem jeszcze jest ciekawa. Trzecia jest żałosna.
        • Gość: reda Re: Omen- R.Donnera IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.03, 10:20
          orbulon napisał:

          > Trochę druga z Willym Holdenem jeszcze jest ciekawa. Trzecia jest żałosna.


          Trzecia to gniot, że się tak nie ładnie wyrażę.
          Robiona ewidentnie na siłę.

          Pozdrawiam
          • orbulon Re: Omen- R.Donnera 22.07.03, 18:39
            Żałosna. Śmieszy a nie przeraża. A ostatnio chodziły plotyy jakoby ktoś
            chciał kręcić remake.
            • Gość: reda Re: Omen- R.Donnera IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.03, 18:59
              orbulon napisał:

              > Żałosna. Śmieszy a nie przeraża. A ostatnio chodziły plotyy jakoby ktoś
              > chciał kręcić remake.

              Nawet nie mów....
              Na trójce to nawet nie wysiedziałam do końca...
            • Gość: jasiu Re: Omen- R.Donnera IP: *.master.pl 22.07.03, 22:56
              Omen to typowy przykład kontynuacji gorszej od oryginału. Jedynka z G. Peckiem
              świetna. Trzyma w napięciu. Dwójka słabsza ale też ma swój klimat. Właśnie dla
              wymienionego Holdena warto obejrzeć (świetny aktor). No i Lance Henriksen u
              progu kariery. A trójka to już typowa dokrętka. Z tego co pamiętam grał tam
              Sam Neill. Również bardzo dobry aktor. Podobno jest jeszcze czwórka - film tv
              ale jej nie widziałem i chyba nie chcę obejrzeć. W zeszłym roku jej w każdym
              razie nie puszczali (pierwsze 3 części wyemitował chyba Polsat). To właśnie
              wtedy obejrzałem po raz pierwszy dwójkę i trójkę. Jedynkę widziałem wcześniej.
              Ps. Odejdę od tematu a propos posiwiałego G. Pecka. Widzieliście
              może "Chłopców z Brazylii" z końca lat 70-tych, ze starą gwardią: G. Peckiem
              zafarbowanym na czarno w roli Mengele, Laurencem Olivierem i Jamesem Masonem.
              Super film. Polecam.
              • Gość: jasiu Re: Egzorcysta IP: *.master.pl 22.07.03, 23:04
                Przypomniał mi się ten świetny film właśnie ze względu na kontynuacje. Podobne
                losy. Od Świetnej jedynki po delikatnie mówiąc średnią dwójkę (ale z jaką
                obsadą Richard Burton, Max von Sydow (ponownie), Paul Henreid (Casablanca!) i
                podobną trójkę z George C. Scottem. Ciekawe jest że aktorzy którzy byli
                mniejszymi lub większymi gwiazdami w latach 50 i 60 (np. Scott) kończyli w
                latach 80 i 90 w takich produkcjach lub filmach telewizyjnych. Jest szereg
                takich przypadków (choćby przierwszy z brzegu - Tony Curtis).
                • orbulon Chłopcy z Brazyli 23.07.03, 10:55
                  O tak pamiętam. Mam nawet ten film na VHS. Ogląda się go z dużym
                  zainteresowaniem. Akcja jest budowana powoli, z każdą minutą stawałem się
                  coraz bardziej zainteresowany tym filmem.
                  Rewelacyjny jest G.Peck. Jego postać budzi nie tyle zainteresowanie co i
                  śmieszność {pamiętacie jak "sklonowany" Hitler mówi do niego: "stary powaliło
                  ci się w głowie}. No już nie będę mówił o L.Olivierze. Dla mnie to drugi po
                  A.Guinnesie najlepszy brytyjski aktor wszechczasów. Warto przyponieć sbie
                  także o Denholmie Elliocie {ten z "Indiany Jonesa"} aktor zawsze niedoceniany.
                  A film był kręcony w czasach gdy klonowanie należało jeszcze do sfery S-F.
                  Dzisiaj sprawy wyglądają nieco inaczej. Ciekawe tylko co z tego filmu
                  wynieśli....................realianie.



                  P.S.
                  O remaku "Omenu" miałem na myśli pierwszą część.
    • Gość: Duncan Re: Omen- R.Donnera IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 23.07.03, 16:10
      A propos "Omen" to warto zwrócić uwagę na tę niesamowitą muzykę Jerry'ego
      Golsmitha (za którą zresztą otrzymał Oskara), która obok samego obrazu i treści
      filmu daje moim zdaniem drugie tyle, żeby wprawić widza w osłupienie.
      Goldsmith jest specjalistą od tego typu tematów. Podobnie wyglada sprawa z
      filmem "Coma" Michaela Crichtona.
      • Gość: jasiu Re: Coma i... IP: *.master.pl 23.07.03, 18:27
        Pod Comą i muzyką Goldsmitha się podpisuje. Coma to świetny thriller bez
        nadmiaru strzałów (takie lubie), a mimo wszystko trzymający w napięciu, no i
        końcowa scena operacji. W ogóle początek kariery Douglasa (choć już laureata
        Oscara jako producenta "Lotu nad kukułczym gniazdem), Sellecka i Eda Harrisa.
        W ogóle w latach 70 wysypało sporo dobrych thrillerów. Polecam Maratończyka z
        Hoffmanem, Scheiderem i Laurencem Olivierem w roli zbrodniarza nazistowskiego
        (nominacja do Oscara). Scena na fotelu dentystycznym gdy Olivier przesłuchuje
        Hoffmana zadając tylko jedno pytanie "Is it safe", a ten nic nie rozumie jest
        rewelacyjna.
    • Gość: Turek Re: Omen- R.Donnera IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 24.07.03, 09:27
      orbulon napisał:

      > Dużo siętutaj ostatnimi czasami mówi o horrorah. Jednym z najciekawszych
      > filmó z tego gatunku pozostaje niewątpliwie "Omen". Cholera Gregory Peck
      > {choć już posiwiały} zagrał porządną rolę {jak prawie zawsze}.
      >
      > Przestraszyć się można porżądnie. Oglądałem ten film dwa trzy razy i
      > siedziałem cały czas wciśnięty do fotela. Klasyka!!!

      Przyłączam się - moja ulubiona scena to epizod w Cere (etruskie grobowce) i te
      wielkie czarne psy. No i finał! Musiał się skończyć w ten sposób inaczej film
      dużó by stracił.

      pozdr.
      • orbulon Re: Omen- R.Donnera 24.07.03, 10:14
        No jest to niedoścignoiny wzór gatunku. "Coma" też ma w sobie pewną grozę.
        Jest to dobry przykład thrillera "medycznego" gdzie akcja rozgrywa się w
        szpitalu. Nie należy zapominać o Richardzie Widmarku. Swoją drogą geniuszem
        aktorstwa to on nie był, ale jest sporo dobrych filmów z jego udziałem.
        • Gość: Turek Re: Omen- R.Donnera IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 24.07.03, 10:32
          orbulon napisał:

          > No jest to niedoścignoiny wzór gatunku. "Coma" też ma w sobie pewną grozę.
          > Jest to dobry przykład thrillera "medycznego" gdzie akcja rozgrywa się w
          > szpitalu. Nie należy zapominać o Richardzie Widmarku. Swoją drogą geniuszem
          > aktorstwa to on nie był, ale jest sporo dobrych filmów z jego udziałem.

          orbulon napisał:

          > No jest to niedoścignoiny wzór gatunku. "Coma" też ma w sobie pewną grozę.
          > Jest to dobry przykład thrillera "medycznego" gdzie akcja rozgrywa się w
          > szpitalu. Nie należy zapominać o Richardzie Widmarku. Swoją drogą geniuszem
          > aktorstwa to on nie był, ale jest sporo dobrych filmów z jego udziałem.

          Nie był najgorszy, miał jakąś charyzmę - podobało mi się np. Alamo,
          Rollercoaster był nienajgorszy, Jesień Czejenów - nostalgiczny ale jednocześnie
          wciągający film, Madigan. A co sądzicie o adaptacjach powieści A. McLeana -
          wybitne to na pewno Działa Nawarony i Tylko dla Orłów. Komandosi z Nawarony o
          klasę niżej. Czytałem chyba jego wszystkie książki - większość bardzo ciekawe,
          filmy - różnie. Wyspa Niedźwiedzia - średnia, coś jeszcze Wam przychodzi do
          głowy?
          Pozdr
          • Gość: reda Re: Omen- R.Donnera IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.07.03, 12:11
            "Coma"- dobry film, a książka ciut lepsza. Jerry Goldsmith wywiązał się z zadania. Ten kompozytor to
            najbardziej mi się będzie kojarzył chyba ze "Star Trekiem", chodź ostatnio obejrzałam sobie poraz powtórny
            "Planetę małp" i jak się okazuje Goldsmith jest autorem
            muzyki. W porównaniu z dzisiejszą muzyką filmową, gdzie
            nominują orkiesty syfmoficzne to muzyka do filmów sprzed
            pół wieku wydaje się co najmniej dziwna :)Nie ma tam
            jakiejś spójnej melodii ale tylko pojedyncze akordy-
            -Spróbuję to opisać- np. grane na pianinie TAN, przerwa
            TAN, pzerwa TAN, TAN i za chwilę IIIIII TAN TAN i na
            talerzach BAM.;))))Kto oglądał ten pewno wie o co
            chodzi :) Rzeczywiście wątek z muzyką by się przydał,
            oj jak najbardziej :)

            Pozdrowienia w samo południe- upalne południe.

            PS. mój ulubiony motyw z "Omena" brzmi: "Tatusiu nieeee!!
            i te diabelskie oczka Damiena.



            • orbulon Goldsmith 25.07.03, 11:23
              Ja pamiętam też, że komponował muzykę do "Rambo" i do "Duch i mrok".

              • Gość: Duncan Re: Goldsmith IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.07.03, 16:27
                Zgadza się.
          • Gość: Duncan Re: Omen- R.Donnera IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.07.03, 16:25
            "Rollercoaster" z George Segalem pamiętam. Niezły !
    • Gość: Duncan Re: Omen- R.Donnera IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.07.03, 16:35
      Mnie najbardziej poza diabelskimi oczami Damiena przerażały sceny takie jak ta
      pierwsza wspólna wyprawa z dzieckiem do kościoła, przejażdżka po ogrodzie z
      pawianami i jeszcze ta kiedy piastunka krzyczy z dachu
      "Damien. I do it for you !".
      Ale chyba jest tu pewien schemat, który mimo wszystko nie umniejsza ani
      wartościom filmu ani tym bardziej tej grozie jaką ze sobą niesie.
      Te sceny (we wszystkich częściach serii) kiedy osoby giną, zdają się być coraz
      bardziej wymyślne. Jakby główną ideą było to, żeby każda następna śmierć była
      jeszcze bardziej "widowiskowa". Wieszają się, giną w przerębli, przebity
      kręgosłup, odcięta głowa, rozbryzgany mózg, ciężarówka, pociąg, psy itp, itd ...
      Ale tak na dobra sprawę to chyba trudno byłoby to w inny sposób zainscenizować.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka