Dodaj do ulubionych

Control *****

07.03.08, 15:53
Film świetny, recenza dobra, a 'groupies' piszemy 'groupies'
nie 'gruppies'
Obserwuj wątek
    • nikalaj Re: Control ***** 07.03.08, 16:11
      Za dużo pozytywnych opinii od krytyków GW... Pewnie nuda jak cholera...
      • black_magic_women Re: Control ***** 07.03.08, 21:58
        Naprawde niezly film.Fajnie sfilmowany dobrze zagrany.Widzom tez sie chyba
        podobal,bo...zerwano wszystkie plakaty;)
        • pump_it_up Re: Control ***** 08.03.08, 15:50
          jestem wyznawca Joy Division, alleluja!swietny film.
          • Gość: Lars (bez on) Re: Control ***** IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.08, 22:08
            hej pump_it_up, jesteś wyznawczynią Joyów? a co powiesz na polską płytkę "Warszawa. Tribute to Joy Division" (sklep.audioskop.net/product_info.php/products_id/34)

            Słuchałaś? CO o tym sądzisz? Dla mnie bomba po prosu...
    • furry Re: Control ***** 08.03.08, 23:38
      Nie jestem fanem Joy Division, choć posłuchać lubię. Niestety dla mnie film to
      zawód miesiąca. Poza fanami Curtisa, którzy mają prawo być zachwyceni (i będą),
      przeznaczony dla (sorry, muszę to napisać) gimnazjalistów. Reżyser bardzo chciał
      przedstawić nastrój smutku i beznadziei, niestety wyszedł film bardzo płytki.
      Film stylizowany na "artystyczny" - czarno-biały, częste ujęcia z małą głębią
      ostrości, nie zawsze ostre kadry. Taki, no undergroundowy underground. Zepsuty
      głównie przez g*gnianą grę aktorską - właściwie nikt mi nie zapadł w pamięć,
      nawet najbardziej doświadczona Samanta Morton. Szczytem jest gra "Curtisa" -
      jest mi smutno, więc płaczę...

      Film jako biografia jeszce ujdzie, film jako film się nie broni. Parafrazując:
      "wata, którą możesz sobie oczy zatkać".

      Aha. Nie ściągajcie filmu z sieci. Idźcie do kina - zapewniam, warto posłuchać
      piosenek w Dolby Surround :-)
      • dr_avalanche Re: Control ***** 14.03.08, 18:42
        A jaki ma być ten film skoro opowiada o ludziach, którzy ledwie
        przestali być nastolatkami, a wydaje się im że z jednej strony są
        wystarczająco dorośli, aby zakładać rodzinę, z drugiej - aby
        artystycznie wadzić się z największą tajemnicą ludzkiej egzystencji?

        Co do "artystycznej" - czarno-białej stylizacji filmu... Biedny
        Corbijn. Facet od trzydziestu lat ukrywa brak talentu taką czarno-
        białą stylizacją a krytycy sztuki się na to łapią. No ale ty go
        zdemaskowałeś. Niech sobie nie myśli że ten jego undergroundowy
        underground kogoś jest w stanie oszukać. No może poza U2, Depeche
        Mode i samymi Joy Division. Te zespoły się akurat dały nabrać i
        pozwoliły mu kręcić swoje teledyski, robić sesje zdjęciowe,
        projektować okładki płyt...
    • Gość: divad Control ***** IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.03.08, 11:31
      jedyne co ratuje ten banalny film to muzyka. ale w końcu joy division to joy
      division. i nawet beznadziejny obraz nie jest w stanie zepsuc tych dzwiekow.
      • Gość: jaija Re: Control ***** IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.03.08, 22:42
        Zawsze znajdą się tacy, którym się coś nie spodoba - takie jest życie, każdy ma swój gust :) Wydaje mi się również, że gimnazjalną mentalność trzeba mieć, by ten film tak powierzchownie oceniać. Może trzeba doń dorosnąć?
        Ja jednak nie zgodzę się z malkontentami. Taka, a nie inna tonacja kolorystyczna jest znakiem firmowym Corbijna, przez wielu naśladowanym. Reżyser wcale więc nie jest manieryczny, pracując w technice, którą opanował, jak mało kto. Poza tym - kto sobie wyobraża kolorowy film o Joy Division? Odkąd sięgam pamięcią, tamte lata kojarzą mi się właśnie z szarością, czernią i bielą, jakby zatrzymane na starych zdjęciach. Curtis był zwykłym i zarazem niezwykłym człowiekiem, nie zaś zmanierowanym gwiazdorem. Wydaje mi się, że odtwórca jego roli niewiarygodnie dobrze wywiązał się ze swojego zadania, podobnie Morton. Wyobrażacie sobie podobny film w manierze hollywoodzkiej? Byłby zmanierowany gwiazdor z obowiązkowym wzlotem i upadkiem, a żonę zagrałaby któraś z tych jednakowych chudych mioteł z opuchniętą od kolagenu wargą.
        A muzyka była tworzona, a nie odtwarzana. Kolejna rewelacja, nie zaś udawanie.
        Mnie ten film wbił się nożem w serce, jeśli tak mogę to nieco kiczowato ująć ;) A jestem starą i cyniczną babą, która nie płacze na największych wyciskaczach łez (nie mylić z kałem w postaci komedii romantycznych bądź melodramatów).
    • dr.tapczan Control ***** 13.03.08, 15:19
      Swietny film, jeszcze lepsza muzyka. Jesli chcecie sie przekonac jak dobra
      robote wykonal Riley polecem porownanie sceny "pierwszy wystep w TV" i oryginalu

      pl.youtube.com/watch?v=0LdEM9xhMUM
      Ten film bedzie kultowy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka