Dodaj do ulubionych

Antyfeministyczna bajka z Nowego Jorku

18.06.08, 15:08
Porównania do Volver czy Gridhouse świadczą o tym, że Autrorka
recenzji nie wie o co chodzi w całym zjawisku S&TC manii... To nie
ma być portret prawdziwy nowoczesnej kobiety, ale ironia, komedia,
farsa - stąd płaskie obrazy psychologiczn postaci, bo w farsie
wystepują "typy" nie postaci z rozbudowaną charakterystyką.
Jak rozumiem Autorka recenzji zna sie na filmach, pewnie na modzie
trochę mniej, może wartoby dodać, że te firmowe stroje są "brzydkie
jej zdaniem", a nie autorytatywnie stwierdzać, ze są brzydkie.
Obserwuj wątek
    • Gość: pi Re: Antyfeministyczna bajka z Nowego Jorku IP: *.lanet.net.pl 19.06.08, 10:53
      Cha cha, pani recenzentce nie podobal sie Sex and the City, bo nie
      byl taki jak Volver czy Grindhouse... Bardzo rzeczowa argumentacja
      zaiste. To tak jakby mowic, ze bialy jest zly bo nie jest czarnym,
      albo odwrotnie. Z takiej recenzji nic nie wynika.
      • Gość: nju jorker Re: Antyfeministyczna bajka z Nowego Jorku IP: 195.20.110.* 20.06.08, 13:37
        Tak, tak, ale na pewno aż mlasnęła z zadowolenia jak udało jej sie
        wymyślić zdanie o "drużynie pierścienia"...
        Żenua - obawiam się, że pani recenzentka wymyśliła sobie że to
        straszny obciach oglądać, lubić, naśladować, marzyć, ogólnie dobrze
        się bawić oglądając SATC - czy to w wersji serialowej czy
        pełnometrażowej - i dlatego wysmażyła tę zupełnie pozbawioną
        rzeczowych argumentów, ale za to wytaplaną w zniesmaczeniu i krytyce
        recenzję.
        Bo przecież trzeba oglądać same "Almodovary" a jeszcze
        lepiej "Jarmusche" żeby w ogóle liczyć się w towarzystwie, bo taki
        płytki szajs jak SATC to nie uchodzi szanującej się kobiecie.
        Pani recenzentce życzę ogólnie większej akceptacji dla własnej
        kobiecości (tak ,tak, miłośc i szpilki to też jej elementy) a
        reszcie pań - dobrej zabawy przy oglądaniu SATC bo to nie jest na
        Boga film misyjny Instytutu Nauk Humanistycznych tylko kawałek
        dobrej rozrywki, i tylko taka jest jego rola.
        • Gość: bd3art A ja sie zgadzam IP: *.houston.hp.com 20.06.08, 16:22
          Generalnie serial wnosil duzo wiecej niz ten film, ktory uproszcza
          wszystkie charaktery (facetowi Samanthy nie dal ani odrobiny miejsca
          np.), a przeciez w serialu nie byl on tylko sexy glabem.
          Jezeli chodzi o dowcipy to wg mnie serial mial duzo wiecej dobrych
          gagow i wyrafinowach dowcipow niz to ze ktos sie z
          pszeproszeniem 'zesra w gacie'.
          Mysle, ze recenzja calkiem rzeczowa. Kazdy ma prawo do wlasnej
          opinii.
          I choc serial b. mi sie podobal to jednak ten film byl tylko proba
          zbicia kasy (film dla mnie tylko ok.) i to nie dlatego, ze
          oczekiwalem czegos strasznie ambitnego.
    • 36krzysiek Antyfeministyczna bajka z Nowego Jorku 20.06.08, 13:32
      W tytule recenzji jest odpowiedź na postawione zarzuty. "Bajka". I
      tak to należy odbierać. A teraz złośliwość. Gdyby to był kolejny
      gniot Wajdy o martyrologii narodu to były by pienia zachwytu o misji
      zbawienia świata poprzez prawdę, lub coś w ten deseń.
    • Gość: mariola2006 Antyfeministyczna bajka z Nowego Jorku IP: 121.221.174.* 20.06.08, 13:37
      film byl swietny,lekki i zamykajacy jakis rozdzial w zyciu kobiet i
      kina.Mozna bylo i sie posmiac i poplakac,najbardziej wzruszyla mnie
      scena gdy Charlotte broni Carrie na ulicy przed Bigiem jak lwica.Te
      emocje w jej oczach i slow motion podkresla dramatyzm sytuacji.
      Wspaniala,kluczowa scena.Przypomina o roli przyjazni miedzy
      kobietami,polecam,przyjrzyjscie sie kobiecznie.
    • Gość: gość portalu A mnie najbardziej zszokowało zdjęcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.08, 13:40
      Te tłumy "fanek i fanów serialu". Sorry, ale dla mnie to jeden z objawów
      kompletnego zidiocenia społeczeństwa. Wyczekiwać na ulicy nie wiadomo jak
      długo, żeby zobaczyć jakiegoś marnego aktora (aktorkę)? Brrrrrrrr
    • Gość: gosia Antyfeministyczna bajka z Nowego Jorku IP: *.nielsen.de 20.06.08, 14:29
      Nie wiem dlaczego antyfeministyczna bajka ?
      Dziewczyny przeciez pracuja, maja takie same klopoty jak my.
      Ja uchodze za feministke i tak sie tez czuje.
      I ten film mi sie bardzo podobal.
      Gosia

      lazurowezycie.blog.onet.pl
    • Gość: karolinosz Antyfeministyczna bajka z Nowego Jorku IP: 212.243.143.* 20.06.08, 14:36
      Tarantino uwielbiam. Ale na Grindhouse to po prostu sie
      wynudzilam. jesli ucielesnieniem kobiecosci ma byc film dla
      facetow, jakim wlasnie jest Grindhouse, to ja dziekuje, ale wole
      SATC...
    • Gość: ogon Antyfeministyczna bajka z Nowego Jorku IP: 212.160.172.* 20.06.08, 14:48
      Ania Jarocka - nastepnym razem idz na film ktory dasz rade ogarnac. Moze jakis
      "bolek i bolek na dzikim zachodzie", hmm?
      • Gość: dana glowa boli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.08, 19:48
        glowa boli, gdy czytam recenzje.. plytkosc postaci? a z kim recenzentka
        porownuje? z antygona? z maria curie? (litosciwie pomine proby porownania do
        volver czy ostatniego tarantino. i nie rozumiem, o co recenzentce chodzi z tym
        antyfeminizmem- chyba za bardzo sie usztywnila dziewczyna. wiecej radosci,
        beztroski i dystansu, pani recenzent!! nieskomplikowana (czytac: nie-wajdowska)
        radosc zycia jest na manhattanie. tylko pani o tym nie wie!
        • shachar Re: glowa boli 21.06.08, 13:29
          ale ja wiem, dana, tak wiec nie pitol.Radosc i beztroska w tych
          skoltunionych lbach Dzeziczki i reszty, taa, strasnie naturalna.
    • Gość: NYC Antyfeministyczna bajka z Nowego Jorku IP: *.customer.cloud9.net 20.06.08, 15:02
      A kiedy to odbior SATC mial byc refleksyjny? Autorce tego artykulu
      cos sie pomylilo, ten serial zawsze byl lekka i przyjemna rozrywka.
      Niezle sie usmialam:-)
    • valentine_spy Antyfeministyczna bajka z Nowego Jorku 20.06.08, 15:18
      Pani recenzentka serial zna zapewne tylko z opowiadan, bo Carrie
      nigdy nie zmieniala koloru wlosow, raz ich dlugosc ale to juz
      wszystko. Opisy postaci tez troche wydumane, troche skrzywione. Ale
      jesli jest sie recenzentka filmowa to pewnie trzeba podchodzic do
      tematu z powaga i tak tez uczynila wyzej wymieniona. A szkoda....
    • tjaryma6 Antyfeministyczna bajka z Nowego Jorku 20.06.08, 15:20
      czy autorka wie w ogole o co chodzi? Ten film nie jest feministyczny. Jest
      postfeministyczny a to oznacza ze slowo feminizm jest tutaj największym faux
      pas jaki można sobie wyobrazić. Główne bohaterki nigdy by się nie określiły
      jako feministki. Feministki nie lubia tego filmu poniewaz kwestia kobiet jest
      tutaj kompletnie nieobecna, nie ma tutaj żadnej polityki. Są to po prostu
      kobiety, które miały to szczęście, że mają wykształcenie, pieniądze więc mogą
      sobie pozwolić na konwencjonalną kobiecość z klasy średniej, za którą są przez
      patriarchat nagradzone. Aż dziw, że nie mają latynowskich służących kobiet.
    • Gość: Ja S&TC IP: 195.188.191.* 20.06.08, 15:40
      Mnie sie film bardzo podobal i polecam go wszystkim ktorzy sie chca
      posmiac:)
    • maadja Antyfeministyczna bajka z Nowego Jorku 20.06.08, 16:00
      Kobiety to oglądają przede wszystkim dla ciuchów, butów i torebek noszonych
      przez bohaterki
    • aniabuzuk Antyfeministyczna bajka z Nowego Jorku 20.06.08, 17:06
      "Zamiast podobnej wybuchowej mieszkanki dostajemy nudną papkę
      pozwalającą nienajgorzej spędzić czas w kinie."

      Jesli cos jest nudne, to z reguly nie bawi. Jak wiec na nudnym
      wedlug autorki filmie mozna nienajgorzej spedzic czas, nie bardzo
      rozumiem.
    • Gość: kate wawa Re: Antyfeministyczna bajka z Nowego Jorku IP: *.aster.pl 20.06.08, 18:53
      Zirytował mnie artykuł tej pani, dla mnie serial jest Boski,film juz
      widzialam, wcale nie płytki, może owa autorka arytkulu powinna
      obejrzec wszystkie odcinki serialu a pozniej film, który jest
      dopelnieniem wszystkich serii "Sexu.." Jasne, ze bohaterki są
      przerysowane i ponaciągana,bo muszą czymś sie wyrózniac, ale kto
      wie, moze w NYC są takie kobiety, my w Pl zyjemy w innej
      rzeczywistości, dlatego tak trudno nam uwierzyc w to ze cos takiego
      moze dziac sie w zyciu kobiet gdzies za oceanem...
      • Gość: viva Re: Antyfeministyczna bajka z Nowego Jorku IP: *.ny325.east.verizon.net 20.06.08, 19:33
        sa takie kobiety w nyc - przyjezdzaja po 3 lub 4 z ohio w pantofelkach z
        jcpenney, kupuja torebeczke od prady z ulicznego straganu i chodza sladami
        bohaterek serialu ;)

        • Gość: Elizabeth dobijaja mnie czasami polskie tlumaczenia IP: *.sgcmail.com 20.06.08, 20:04
          Jak mozna " Sex and the city" przetlumaczyc " Sex w wielkim miescie"



          • Gość: bobofruit Re: dobijaja mnie czasami polskie tlumaczenia IP: *.77.classcom.pl 20.06.08, 21:23
            zupełnie normalnie ;) i tak lepiej niż zrobienie Sexu w Brnie z Nudy v Brně...
          • Gość: ja Re: dobijaja mnie czasami polskie tlumaczenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.08, 13:04
            A na poczatku (dawno temu jak serial byl jeszcze emitowany w
            tzw "babskich piatkach" na dwojce) bylo "sex w wielkim miescie czyli
            jak upolowac faceta" hahaha
    • golfstrom Antyfeministyczna bajka z Nowego Jorku 20.06.08, 22:45
      "Fakt, że największą z tych przeszkód jest próżność panny młodej,
      każe tylko podziwiać sprawność twórców, którzy wokół tego problemu
      osnuli fabułę 2,5-godzinnego filmu."

      Fascynujące stwierdzenie, biorąc pod uwagę, że dla większości ludzi
      problemy w życiu biorą się z ich cech charakteru - dodajmy
      negatywnych cech charakteru.

      No to w końcu ma byc psychologiczna głębia, czy ma nie być?
      Rozumiem, że gdyby Carrie doprawić karabin maszynowy zamiast nogi to
      byłaby to o wiele ciekawsza bajka?
    • Gość: ala Antyfeministyczna bajka z Nowego Jorku IP: *.gprs.plus.pl 20.06.08, 23:08
      Serial uwielbiałam i dalej uwielbiam (obecnie emitowany na Comedy
      Central). Film idę obejrzeć w niedzielę. Wprawdzie recenzje jak
      dotąd miażdżące, ale wynika to chyba właśnie z tego, że niektórzy na
      siłę próbują zaklasyfikować serial i film jako feministyczny/
      antyfeministyczny/ uwłaczający kobietem/ gloryfikujący kobiety etc.
      Oczywiście, że chodzi tu tylko o dobrą rozrywkę, ładne ubrania,
      nieodłączne buty Manolo Blahnika, panoramę Nowego Jorku i dużą dawkę
      często mało wyszukanego humoru. Pozdrawiam fanów i
      antyfanów "Seksu...":)
    • esqimo Antyfeministyczna bajka z Nowego Jorku 21.06.08, 00:58
      Droga Pani Anno
      Faktycznie nie wykazuje się Pani znajomością serialu a także jak przypuszczam
      mody. S&TC ogląda się dla komentarzy o facetach (na pewno prowadziła pani
      takie rozmowy z przyjaciółkami i zakładam, że rozmowa nie była prowadzona na
      poziomie dyskusji naukowej) obrazu Nowego Yorku jako miejsca stymulującego a
      także mody. Stroje dziewcząt nie "są po prostu brzydkie". Ale żeby to dostrzec
      trzeba się wykazać chociaż elementarną znajomością mody i chociaż odrobiną
      wyobraźni. Moda, mimo jej użytkowego charakteru, jest sztuką, tym bardziej
      istotną ze względu na jej masowość. Trzeba jednak i to potrafić dostrzec.
      Porównanie "Volver" i "death proof" do S&TC jest już zupełnie jakimś nie
      porozumieniem. Jest to porównywanie zupełnie dwóch stron kultury. Tej
      "bachańskiej" czysto rozrywkowej i tej zwanej kulturą wysoką. Czy w następnym
      artykule zamierza Pani krytykować Monty Pythona za używanie burleski w
      skeczach porównując go komedii Shakespear'a?
    • kozaczek3 Do wszystkich księży!! 21.06.08, 02:36
      Każda nasza gra wstępna była całowaniem wszystkiego co było nam dostępne
      naszymi ustami.
      I te stópki cudowne i te łydki przepiękne i te uda nad wyraz ukształtowane.
      I ta pachwina przepięknie ukształtowana i te wargi cudownie pachnące i ta
      łechtaczka cudownie pulsująca na me pocałunki czekająca.
      I mój język te problemy rozwiązujący.
      A po tej grze wstępnej normalne ..ie wieczorne.
      A rano.
      O boże jakie piękne ciało obok mnie leżało.
      I jeszcze raz.
      Minete jej zrobiłem.
      Potem normalnie waliłem.
      I tak dalej Trzydzieści lat.
      Amen
    • Gość: Zuzua Antyfeministyczna bajka z Nowego Jorku IP: *.dslgb.com 21.06.08, 02:39
      A moim zdaniem film jest nudny. Serial uwielbiam, mam wszystkie serie, niektóre
      odcinki obejrzane po kilka razy. A film cóż... Nie powalił, nie zachwycił, nawet
      nie zadowolił. Spłycone wszystko do granic możliwości... Moim osobistym
      (podkreślam - osobistym!) zdaniem - nie wyszło im.
      PS. Carrie zmieniła kolor raz - właśnie w filmie - nie wyszło... ;)
    • Gość: gosc zyczliwy Antyfeministyczna bajka z Nowego Jorku IP: *.socal.res.rr.com 21.06.08, 08:44
      prosze mi powiedziec dlaczego ludzie jak Jarocka , autorka tego
      artykulu, ma tak ogromne kompleksy, czyzby nie byla tak urodziwa jak
      bohaterki filmu ,a moze nie jest bogata, a moze po prostu brakuje
      jej tego normalnego poczucia humoru i nie robienia z filmu drugiego
      Katynia, ta pani wcale nie musi ogladac filmu, a to ze sie osmiesza
      wyglaszajac swoje "madrosci " to fakt przyznania filmowi tylu
      nagrod.
      • Gość: gosc z Kaliforni Re: Antyfeministyczna bajka z Nowego Jorku IP: *.socal.res.rr.com 21.06.08, 09:00
        uwazam ze Europejczycy nigdy nie zrozumieja Amerykanow o odwrotnie ,
        przepasc jest za duza, przede wszystkim w rozumienia zycia i samego
        stylu zycia. To zaczyna sie juz od wychowania dzieci,nie rozumiem np
        zachwycaniem sie nad kinem europejskim w tym Almadovarem ktory jest
        nudnawym i nie do strawienia rezyserem ktory nosi jakies
        poslannictwo, kino ma byc rozrywka a nie powodowac zatwardzenie i
        bol glowy, tzw temat do przemyslenia , nie uwazam ze ten jest dobry
        kto daje tematy do przemyslenia , to jest totalna bzdura, jezeli
        jestes choc troche inteligentny to nikt nie musi ci podsuwac takich
        tematow, sam o nich wiesz, czytasz lub nie albo rozmawiasz z innymi.
        W Polsce np na j. polskim z liteartury zawsze bylo pytanie co autor
        mial na mysli, to bylo tak idityczne pytanie ze jagorsze szlo dalej
        wszyscy zaczynali spekulowac, a pisarz czesto jak pisal te piekne
        wiersz lub proze to albo byl pijany , albo na narokotykach i czesto
        byl bezmyslny jak pisal swoje wypociny. W zyciu trzeba wyluzowac i
        miec troszke poczucia humoru i dystansu.
      • Gość: ser urodziwa jak bohaterki? IP: *.chello.pl 21.06.08, 13:22
        przecież SJP została niedawno okrzyknieta najmniej seksowną kobietą świata (prez czytelników czaspomisma dla mężczyzn)
        Recenzentka ma racje, głupkowaty pomysł nie uzasadnia 2,5 męczenia tematu,Wiadomo że film nie był robiny po to by był ambitny ale nawet w banalnych komediach są jakieś granice .
    • almondgirl Antyfeministyczna bajka z Nowego Jorku 21.06.08, 10:30
      ho ho! jaka nadęta, a zarazem kuriozalna recenzja!:) pani autorka
      chyba zapomniała, że Sex and the City to czysta rozrywka i nikt o
      zdrowych zmysłach nie wpadłby na pomysł, by porównać ten serial/film
      do filmow Almodovara:) wyluzujmy trochę! dlaczego w naszym pięknym
      kraju kobieta, która dobrze bawi się na SATC lub Lejdis jest przez
      krytyków filmowych uwazana za bezrefleksyjną, pustą lalkę?
    • Gość: aska Antyfeministyczna bajka z Nowego Jorku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.08, 10:58
      Ja natomiast serial uważam za niezwykle płytki, a jego bohaterki za tępe
      laski. Jeśli chodzi o ich urodę - przeciętna, nic nadzwyczajnego. Większość
      strojów uważam za brzydkie. Jestem kobietą, ale ten typ przedstawicielek mojej
      płci, który jest prezentowany w tym serialu, przyprawia mnie o dreszcze
      obrzydzenia.
    • Gość: ks Antyfeministyczna bajka z Nowego Jorku IP: *.telsat.wroc.pl 21.06.08, 11:46
      Witam,
      Co do autorki recenzji - nie mam podstaw by pisać, że jest "płytka" itd itp.
      Napisała, co napisała i OK - może tak czuje, ma do tego prawo.
      Zaliczam się do osób, które serial znają na pamięć. Uwielbiam go głównie za
      pisanie, za zespół scenarzystów z ciekawymi pomysłami, co dla zwykłego widza
      owocuje w ironiczno sarkastyczne pointy. Nigdy nie byłam fanką urody
      którejkolwiek z czterech aktorek (a SJP przed serialem była przeze mnie
      traktowana jako "ta aktorka z wielkim nosem"). Stroje też nie były najważniejsze
      - szał zaczął się w sumie gdzieś od 3 serii.
      No i w koću: wczoraj, po odliczaniu od lutego, poszłam do kina.
      Fakt, film nie miał tego serialowego tempa. Do scen ślubnych patrzyłam na to
      wszystko jak na pokaz ładnych slajdów. Potem ta cukierkowość trochę opadła,
      zaczęło się coś dziać, ale to nie to.
      Do serialu wrócę jeszcze milion razy, choćby i z lektorem na TVN. Filmu na DVD
      chyba jednak nie kupię, mimo, iż czasem dla odmiany lubię bajki.
      Pozdrawiam wszystkich fanów i anty-
    • Gość: Kaschka autorka nie ma pojecia o czym pisze. IP: 88.116.251.* 21.06.08, 14:10
      widac, ze autorka tej "recenzji" nigdy nie ogladala serialu i po
      prostu nie wie, o co w tym wszystkim chodzi. Ten film jest
      skierowany do fanow serialu, ktorzy chcieli sie dowiedziec, co
      bedzie dalej! serial konczy sie na tym, ze carrie jest na powrot z
      bigiem, miranda i steve biora slub i wychowuja razem syna, charlotte
      udaje sie adaptowac coreczke z chin, a samatha pokonuje raka i jest
      ze smithem.
      ktos, kto nie widzial, jak bardzo carrie przez caly serial kochala
      biga i przez niego cierpiala, nie zrozumie tego filmu! nie zrozumie,
      jakim charakterem autorzy obdarzyli te postac i dlaczego zachowuje
      sie ona tak, jak sie zachowuje.
      charlotte cale zycie marzyla o idealnej rodzinie. jej pierwszy maz
      mal problem z erekcja a drugi byl zydem, z ktorym nie mogla zajsc w
      ciaze. w dodatku poronila w serialu jedna ciaze i dlatego bedac
      znowu w ciazu tak strasznie sie bala! czy to takie nienaturalne? czy
      nie ma wokol nas ludzi, ktorzy boja sie karmy? ktorzy wierza, ze po
      fali dobra cos w koncu musi sie spieprzyc?`
      samatha byla boginia w serialu. a smith zdobyl jej serce i wiernosc!
      film pokazal tylko, ze potrafila byc mu wierna. pokazal tez, co to
      znaczy byc fair w stosunku do drugiej osoby. to jest zupelnie
      normalne i zyciowe!
      miranda to taki charakter na nie. ona udawala zawsze,. ze milosc ja
      nie interesuje, przyjazn byla dla niej najwazniejsza na swiecie i
      byla zaborcza w stosunku do carrie. zawsze sie wtracala w zycie
      innych. w filmie nie bylo widac do konca jej charakteru. byla troche
      pogubiona.
      co do rozpieszczania i okropnych strojow, to juz kwestia gustu ale
      tez oznaka mega ingnorancji.
      podejrzewam, ze autorka recenzji nie ma w szafie ani jednej pary
      pieknych szpilek na obcasie powyzej 7 cm, bo uwaza, ze takie rzeczy
      sa niepotrzebne, niszcza stopy i i tak nie da sie w tym chodzic.

      osobiscie uwazam, ze film uczy dobrego smaku.
      krytykuje tez laski za bardzo zapatrzone w marki i poobwieszane
      metkami i tandetnymi logami. ten film jest dla fanow a nie dla
      krytykantow ignorantow!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka