Dodaj do ulubionych

Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;)

    • ds0 Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 06.10.09, 13:19
      Samotna matka z dzieckiem to nie kąsek, czasami konieczność z braku laku albo nadzieja, że nie bedzie wiele od faceta wymagać tylko sie cieszyć, że wogóle ktoś ją jeszcze chce.

      A odpowiedz sobie sama na pytanie: lepszy facet z dzieckiem czy bez?
    • texeira Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 06.10.09, 13:27
      Nikt, kto tego nie spróbował, nie wie. Ja próbowałem. Wiele lat. Mimo wielu
      wysiłków byłem ledwie tolerowany przez dzieci mojej żony. Dziś jestem sam i moja
      odpowiedź brzmi NIE
    • samowolny2 Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 06.10.09, 13:28
      Jestem samotnym mężczyzną. Od jakiegoś czasu dokucza mi coraz
      bardziej ta samotność i usiłuję poznać jakąś uczciwą panią. I jeśli
      chodzi o posiadanie dzieci, to dla mnie nie tylko nie jest to
      przeszkodą, ale wręcz atutem. Więcej powiem, wolał bym nawet, żeby
      dziecko było małe, bo może obowiązków wtedy jest więcej, ale też
      więzi z takim dzieckiem robią się mocniejsze i powstaje normalna,
      kochająca się rodzina. I nie jest to dla mnie ważne,że dziecko ma
      biologicznego ojca, gdyż to ja będę je wychowywał, kształtował,
      będzie MOIM dzieckiem. Nie wyobrażam sobie, jak dla niektórych
      dziecko może być przeszkodą, kulą u nogi. Jeśli kocha się kobietę,
      to jej dziecko jest częścią jej samej, jej życia. Nie da się tego
      oddzielić. Jeśli mężczyzna nie akceptuje jej dziecka, to tak
      naprawdę nie kocha też jej samej. Dla mnie jest to prawda oczywista.
      No, chyba że komuś chodzi tylko o seks. Pozdrawiam samotnych!
      • texeira Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 06.10.09, 13:32
        Młody, ja też tak myślałem. Wierzaj mi, rzeczywistość jest 100-krotnie bardziej
        skomplikowana niż wszelkie konstrukcje wymyślone teoretycznie. Dam Ci dobrą radę
        - jeśli poznasz taką kobietę..obserwuj, patrz...słuchaj... analizuj. Ale z
        uczuciami i chęciami wspólnego bycia nie deklaruj się naprawdę długo. Tak z
        kilka lat. Nie martw się, że Ciebie zostawi. Jeśli jej zależy - to tego nie
        zrobi. A Ty będziesz miał czas wszystko przemyśleć...
        samowolny2 napisał:

        > Jestem samotnym mężczyzną. Od jakiegoś czasu dokucza mi coraz
        > bardziej ta samotność i usiłuję poznać jakąś uczciwą panią. I jeśli
        > chodzi o posiadanie dzieci, to dla mnie nie tylko nie jest to
        > przeszkodą, ale wręcz atutem. Więcej powiem, wolał bym nawet, żeby
        > dziecko było małe, bo może obowiązków wtedy jest więcej, ale też
        > więzi z takim dzieckiem robią się mocniejsze i powstaje normalna,
        > kochająca się rodzina. I nie jest to dla mnie ważne,że dziecko ma
        > biologicznego ojca, gdyż to ja będę je wychowywał, kształtował,
        > będzie MOIM dzieckiem. Nie wyobrażam sobie, jak dla niektórych
        > dziecko może być przeszkodą, kulą u nogi. Jeśli kocha się kobietę,
        > to jej dziecko jest częścią jej samej, jej życia. Nie da się tego
        > oddzielić. Jeśli mężczyzna nie akceptuje jej dziecka, to tak
        > naprawdę nie kocha też jej samej. Dla mnie jest to prawda oczywista.
        > No, chyba że komuś chodzi tylko o seks. Pozdrawiam samotnych!
        • lacido Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 06.10.09, 13:38
          zgadzam sie z tym, żeby od razu się nie napalać tylko rozsądnie podejść do
          sprawy i poczekać z deklaracjami :)
        • samowolny2 Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 06.10.09, 13:42
          Nie jestem młody! Żyłem kilkanaście lat w związku nieformalnym,
          samotnie wychowuję syna. Od czterech lat jestem sam. Znam życie,
          wiem czego od niego chcę, tylko trudno spotkać uczciwą, zdolną do
          miłości kobietę. Każda, którą poznaję ma do ugrania jakiś swój cel.
          • lacido Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 06.10.09, 13:44
            jezu jaki cel do ugrania może mieć kobieta chcąca się związać z dzieciatym facetem?
          • wueska Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 06.10.09, 13:58
            Ja się uganiam za jednym konkretnym celem. Żeby moje dziecko było szczęsliwe,
            spokojne i otoczone miłością. A jako, początkowo, samotna mama miałam poważne
            wątpliwości, czy podołam. Ojciec dziecka za nim szaleje, uwielbia i
            wystarczyłoby moje jedno słowo, a wziąłby na stałe do siebie. Ale tylko dziecko,
            mnie nie. I jak byłam sama, to miałam chwile słabości, czy nie oddać, może
            będzie lepiej dla dziecka, może będzie miało lepsze życie. O tym, że ktoś będzie
            chciał się zaangażować, nawet nie marzyłam - a już w zupełności, gdy dziecko
            malutkie. Ale się udało. Dziecko prawie całe swoje króciutkie życie ma jakby
            dwóch ojców. Biologicznego i mojego męża. Nie wiem, co będzie dalej. Wcale nie
            jest łatwo się z nią rozstawać, mam świadomość, ze niedługo się pojawią pytania.
            Moja rodzina wolałaby, abym odcięła dziecko całkowicie <może w 99%> od ojca, ale
            ja nie umiem tego zrobić. On ją kocha, jest jej ojcem i póki chce i się stara,
            nie zabronię mu kontaktu z dzieckiem, nawet jeśli mi serce pęka. Z drugiej
            strony jest mi strasznie przykro, że mój mąż jest w niektórych sytuacjach tym
            drugim. Kocha jak własne, pociąć by się dął, mała za nim szaleje, ale nie ma
            wyłączności. Znosi to wszystko dzielnie i jestem dumna, że mam takiego męża.
      • anja.ltd Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 06.10.09, 13:37
        samowolny2 napisał:

        > Więcej powiem, wolał bym nawet, żeby
        > dziecko było małe, bo może obowiązków wtedy jest więcej, ale też
        > więzi z takim dzieckiem robią się mocniejsze i powstaje normalna,
        > kochająca się rodzina. I nie jest to dla mnie ważne,że dziecko ma
        > biologicznego ojca, gdyż to ja będę je wychowywał, kształtował,
        > będzie MOIM dzieckiem.

        Czyli są jednak faceci, którzy mają taki sam punkt widzenie jak ja:) To cieszy.
        To jest argument, który do mojego męża nie przemawia. On uparcie wierzy, że jest
        w stanie stworzyć bliskie relacje z dzieckiem, że zawsze będzie ojcem. Tak,
        prawda, biologicznym. Nie oszukujmy się, jego będzie tylko plemnik... "Każdy
        może być ojcem, ale trzeba być kimś wyjątkowym żeby być tatą". Tym bardziej w
        sytuacji, która mnie spotkała - dziecko ma niespełna 8 m-cy, od jakiegoś
        miesiąca nie widuje taty (ojca) codziennie... Na takim etapie trudno mówić o
        ogromnym przywiązaniu córki do ojca, więź jeszcze się nie stworzyła. Może
        dlatego łatwiej jest odejść w takim momencie, kiedy dziecko po prostu model
        mama+ono (+dochodzący ojciec) zaakceptuje jako normalną kolej rzeczy...
        • gruszka.m Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 06.10.09, 15:48
          Wiesz Ja bardzo Kocham dzieci, więc nie widziałbym problemu,żeby
          pokochać kobiete z dzieckiem...
        • rarely to do dzieła zrób to 06.10.09, 18:12
          nja.ltd napisała:

          > samowolny2 napisał:
          >
          > > Więcej powiem, wolał bym nawet, żeby
          > > dziecko było małe, bo może obowiązków wtedy jest więcej, ale też
          > > więzi z takim dzieckiem robią się mocniejsze i powstaje normalna,
          > > kochająca się rodzina. I nie jest to dla mnie ważne,że dziecko ma
          > > biologicznego ojca, gdyż to ja będę je wychowywał, kształtował,
          > > będzie MOIM dzieckiem.
          >
          > Czyli są jednak faceci, którzy mają taki sam punkt widzenie jak
          ja:) To cieszy.
          > To jest argument, który do mojego męża nie przemawia. On uparcie
          wierzy, że jes
          > t
          > w stanie stworzyć bliskie relacje z dzieckiem, że zawsze będzie
          ojcem. Tak,
          > prawda, biologicznym. Nie oszukujmy się, jego będzie tylko
          plemnik... "Każdy
          > może być ojcem, ale trzeba być kimś wyjątkowym żeby być tatą". Tym
          bardziej w
          > sytuacji, która mnie spotkała - dziecko ma niespełna 8 m-cy, od
          jakiegoś
          > miesiąca nie widuje taty (ojca) codziennie... Na takim etapie
          trudno mówić o
          > ogromnym przywiązaniu córki do ojca, więź jeszcze się nie
          stworzyła. Może
          > dlatego łatwiej jest odejść w takim momencie, kiedy dziecko po
          prostu model
          > mama+ono (+dochodzący ojciec) zaakceptuje jako normalną kolej
          rzeczy...

          i wtedy szybko pojawia sie tabuny chetnych na bycie tata

          do roboty madralo!
      • mvszka Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 06.10.09, 13:43
        Warto obalić też stereotyp,że dziecko nie zaakceptuje nowego
        partnera swojej matki. (Pomijając fakt,że dzieci,które mają
        zajmujących się nimi ojców i są starsze niż 4 lata,mogą faktycznie w
        ostateczności nie zaakceptować go ,a nawet uprzykrzyć mu życie), to
        małe dziecko ,które ojca nie widziało,nie widzi i nie zobaczy,
        zaakceptuje i pokocha każdego,który będzie wybrankiem mamusi a ona
        jego.
        Jej nie wybierze nikt kto nie zaakceptuje czyichś dzieci, a ona nie
        wybierze nikogo kto nie zaakceptuje jej dziecka.
        • texeira Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 06.10.09, 14:22
          Ja jestem żywym dowodem na to, że córki mogą nie zaakceptować partnera swojej
          matki. Starałem się - trwało to wiele lat - ale nie zaakceptowały mnie nigdy.
          Trudno - nie żałuję, wszyscy mi mówią, że zrobiłem wszystko, co było możliwe...
          ale teraz jestem sam.
          • 1rape1 Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 06.10.09, 14:27
            texeira napisał:

            > Ja jestem żywym dowodem na to, że córki mogą nie zaakceptować partnera swojej
            > matki. Starałem się - trwało to wiele lat - ale nie zaakceptowały mnie nigdy.
            > Trudno - nie żałuję, wszyscy mi mówią, że zrobiłem wszystko, co było możliwe...
            > ale teraz jestem sam.

            Masz szczęście w nieszczęściu ,gdyby się do ciebie wprowadziły ,mógłbyś
            stracić mieszkanie i mieszkać pod mostem .
      • rarely widac ze z tej samotnosci 06.10.09, 18:09
        to juz ci sie dół na góre rzucił

        najlepiej wejdz w taki zwiazek zobaczysz jak to bedzie twoje dziecko
        jezeli ojciec dziecka jest i chce wywiazywac sie w miare mozliwosci ze
        swojej roli to jestes synku bez szans
      • crises Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 07.10.09, 12:17
        To jest wszystko piękna teoryjka - sielanka jak z reklamy albo z
        bajki, jak to lisek pokochał kangurzycę z kangurzątkiem i żyli długo
        i szczęśliwie. W praktyce raczej w takim układzie będziesz miał do
        czynienia z kimś, kto Cię będzie nienawidził, obwiniał o rozpad
        związku rodziców (nawet jeśli to nie będzie prawda) i rywalizował z
        Tobą o czas, miłość i energię swojej matki, a Twojej kobiety, a na
        polecenie umycia rąk albo odrobienia zadania odpowie Ci "sp..dalaj,
        nie jesteś moim ojcem."
        • aneta-skarpeta Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 07.10.09, 12:25
          to tylko współczuc, ze tak sobie dziecko wychowuja:]
          • crises Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 07.10.09, 12:58
            Jaaasne, bo kwestię pokochania albo zaprzyjaźnienia się z nowym
            wujkiem to się załatwia jednym poleceniem albo groźbą pozbawienia
            kieszonkowego.
            • aneta-skarpeta Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 07.10.09, 13:05
              na to sie pracuje latami, na " od..lo sie ode mnie przyszywany
              tatusiu "tez

              dot. sytuacji gdy partner zajmuje sie dzieckiem od malego, a nie
              wpada w zyciue nastolatka i chce byc kochajacym tatusiem

              widze po naszej sytuacji. nigdy nigdy nie oczekiwal od mojego syna,
              ze bedzie mowil do mojego partnera "tato". Mowi po imieniu, ale z
              szacunkiem. kiedys mial inklinacje do mowienia " ale ja sie i tak
              spytam mamy"..ale rozmawialismy z nim, tlumaczylismy i rozumie


              nie jeden pyskaty nastolatek powie do wlasnego ojca " nie bedziesz
              mi mowil co mam robic" wiec to zaden argument

        • lacido Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 07.10.09, 13:30
          pojechałeś stereotypem
          • crises Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 08.10.09, 09:38
            Raczej wynikami z obserwacji. Wśród znajomych nie znam bardziej
            nienawidzących się ludzi niż na linii macocha-pasierb, ojczym-
            pasierb.
            • lacido Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 09.10.09, 08:37
              ja w rodzinie mam inny przykład pasier i pasierbica przepadają za
              ojczymem :)
    • bez_owijania Kąsek? Raczej nie... 06.10.09, 14:18
      Nie wyobrażam sobie wychowywania cudzego dziecka, choćbym nie wiem jak bardzo
      zakochał się w jego matce. Uruchamia się jakaś blokada, że to jednak obcy
      dzieciak i raczej nie potrafiłbym jej przełamać. No może na krótką metę to tak,
      ale po pewnym czasie skrywane emocje by wybuchły i byłoby po wszystkim. Jeden
      znajomy związał się z dzieciatą kobietą, ale dopiero gdy ona urodziła mu jego
      własnego syna poczuł się swobodniej w tym związku, co nie zmieniło faktu, że jej
      dziecko z pierwszego małżeństwa nigdy nie było/nie będzie traktowane jak to jego.
      • texeira Jak saper 06.10.09, 14:32
        Facet w takiej sytuacji jest jak saper. W dodatku - powiem wam z doświadczenia -
        od razu skazany na klęskę bo po roku-dwóch wie, ze wszystkich min na pewno nie
        rozbroi!
        Jak już mówiłem, ja nie żałuję. Próbowałem i nie wyszło. Teraz, kiedy chciał bym
        strasznie mieć własne dziecko, mam 45 lat i jestem po prostu za stary...
        • mvszka Re: Jak saper 06.10.09, 15:06
          i może powiesz jeszcze,że jesteś już emerytem???
          • texeira Re: Jak saper 06.10.09, 15:11
            Nie, jestem twardy i nawet nieźle wyglądam, ale trudno w tym wieku znaleźć
            chętną na założenie tzw. pełnej rodziny z dzieckiem. W grę wchodzą związki typu
            part-time,a te z kolei mnie nie interesują...
            • 1rape1 Re: Jak saper 06.10.09, 15:15
              texeira napisał:

              > Nie, jestem twardy i nawet nieźle wyglądam, ale trudno w tym wieku znaleźć
              > chętną na założenie tzw. pełnej rodziny z dzieckiem. W grę wchodzą związki typu
              > part-time,a te z kolei mnie nie interesują...

              Tak :)Czyli całkiem nieźle !
            • mvszka Re: Jak saper 06.10.09, 16:49
              nie rozumiem,coś tu jest nie tak. Jak możesz twierdzić,że kobieta z
              dzieckiem nie chce mieć tzw. pełnej rodziny?
              no oczywiście,jeśli pierwsza randka miałaby polegać na gadce w
              stylu: - to ile masz dzieci i w jakim wieku? - myślisz,że jesteś w
              stanie urodzić jeszcze jedno/dwa? - myślisz,że moje dzieci
              zaakceptują twoje??
              Jak tak to ja dziękuję, nawet jeśli jesteś twardy, świetnie
              wyglądasz, zarabiasz,mieszkasz itp.itd. Bycie z kimś to nie
              biznesplan, szukanie kogoś (obojętne czy ma się dziecko czy nie) to
              głupota. Być sobą ,siebie akceptować,żyć po swojemu i w czymś się
              realizować,a miłość sama się znajdzie!
      • kat_ja1 Re: Kąsek? Raczej nie... 06.10.09, 14:38
        Większość znanych mi samotnych kolegów, niekoniecznie lowelasów, chociaż i tacy
        też są, z góry zakładają, że kobieta z dzieckiem może być dobra do romansu,ale
        do związku już nie. Po pierwsze, że zdają sobie sprawę, że alimenty zwykle
        wysokie nie są...poza tym, jak powiedział jeden z nich, nie ma kiedyś ochoty
        usłyszeć;nie mów mi co mam robić, nie jesteś moim ojcem......Taka prawda. Ja
        mogę tylko powiedzieć, że w moim wieku, czyli dla niektórych wręcz
        starczym;)36lat, mam dużo koleżanek po rozwodzie....jedna z nich z jednym
        dzieckiem, ma innego faceta, nie ma z nim ślubu, są ze sobą 5 lat. Te które
        znam, mówią, że o ile tatusiom dzieci się poszczęściło i pozakładali nowe
        rodziny(widocznie kobiety mają mniejsze wymagania), to im trudno znaleźć faceta,
        który nie ucieka na sam dźwięk o bagażu w postaci dzieci. Dla wartościowego
        faceta, pewnie to nie problem, ale mężczyźni idą zwykle na łatwiznę. Aha, część
        z tych koleżanek miała chętnych do związku wśród panów tzw, maminsynków,
        mężczyzn mieszkających po 30-tce z mamusiami, którzy chcą tylko zamienić
        gderającą mamusię i wtedy są gotowi do poświęceń. Tyle tylko, że wszyscy oni,
        jak wynikało z opowieści ,jak to się mówi nie grzeszyli urodą.
        • kat_ja1 Re: Kąsek? Raczej nie... 06.10.09, 14:45
          P.S.
          Moja własna, osobista siostra ma drugiego męża i dziecko w pierwszego związku,
          które wówczas kiedy zaczęli się spotykać miało 4 lata. Obydwoje byli przed
          30tką. Niby wszystko było fajne, dopóki nie urodziło się ich wspólne dziecko. Od
          tego czasu, stosunki między obydwoma panami, były fatalne. Syn mojej siostry,
          gdy miał 17 lat, wyprowadził się z domu, bo nie mógł znieść wiecznie
          czepiającego się męża swojej mamy. A to źle stanął, a to za dużo je, zawsze było
          coś nie tak. I tak jak mówię, problem pojawił się, kiedy na świecie pojawiło się
          biologiczne dziecko drugiego meża. Wcześniej nic nie zapowiadało, że nie będzie
          w stanie akceptować nie swojego syna;(
    • cloclo80 W dobie nagonki na pedolifi... 06.10.09, 14:42
      zbliżanie się do cudzego dziecka jest mocno niebezpieczne.
      Lepiej nie sprawdzać na własnej skórze co może wyniknąć z bezpodstawnego, ale
      przecież możliwego posądzenia o "zły dotyk".
    • racz31 Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 06.10.09, 14:48
      Bardzo szanuje samotne matki z dzieckiem, jestem pełen podziwu dla faktu iż same
      potrafią stawiać czoła codziennym i często trudnym wyzwaniom życiowym ale mimo
      to taka kobieta nie jest jak dla mnie tzw "kąskiem" jak to nazwała autorka
      wątku. Dlaczego? Ano dlatego że będąc z taką kobietą zawsze gdzieś w tle będzie
      ojciec dziecka, który zawsze może nagle zapragnąć wrócić "dla dobra" dziecka. Po
      drugie mała elastyczność czasowa (zakładając małe dziecko do 4-5 lat). Po
      trzecie przepraszam za szczerość ale nie mam zamiaru współfinansować dziecka
      innego faceta. Oczywiście wypowiadam się wyłącznie za siebie i jednocześnie
      życzę autorce wątku wszystkiego najlepszego:)
      • edi681 Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 06.10.09, 15:03
        a co w przypadku gdy dzieci są już naprawdę duże, mają np. 18 i 15
        lat, a do tego mieszkają ze swoim ojcem, a nie z matką?
    • aneta-skarpeta Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 06.10.09, 15:20
      jestem mamą 7-miolatka. odeszłam od męża jak syn miał 1,5r. teraz
      mam prawie 30 lat

      Miałam te same obawy co załozycielka tematu. 3,5 roku temu poznałam
      faceta, z którym miał mnie łączyć szybki i niezobowiązujący romans.
      Teraz mieszkamy ze sobą, za pół roku ślub, on kocha "naszego"! syna
      jak własne dziecko i to widać na pierwszy rzut oka. Facet, który nie
      miał do czynienia nigdy z dziećmi i myślał, ze 4 latek nie mówi i
      raczkuje;)
      Z figury i urody jestem przeciętna, ale nie straszę na ulicach:)
      Nie jest to ochłap, nie jest starym kawalerem ( jest 4 lata młodszy
      ode mnie), nie miał problemów w relacjach z kobietami, po doprych
      studiach, pracowity, z poczuciem humoru i zapatrzony we mnie jak w
      obrazek;)

      Moja mama mówi, ze dziecko dla kobiety to najlepszy weryfikator
      uczuc mężczyzny. To sa święte słowa, jak naprawde kocha to pokocha z
      dzieckiem czy bez:)
      powodzenia:)
      • aneta-skarpeta Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 06.10.09, 15:25
        dodam tylko, ze biologiczny ojciec jest obecny w zyciu dziecka.
        wiadomo nie zawsze jest idealnie, ale w porównaniu z innymi
        rodzinami na szczescie jakos sie dogadujemy, a moj ex mąż
        zaakceptowal juz mojego partnera.

        co do rodziny mojego partnera. Początkowo jego rodzice nie byli
        zachwyceni- ja to rozumiem. poznalismy sie, potem poznali syna.
        wszytsko powoli, kazda ze stro z pełnym zrozumieniem drugiej strony.
        teraz relacjie mamy bardzo dobre. rodzina dalsza z jego strony nigdy
        nie dala mi odczuc jakichkolwiek negatywnych emocji, choc pewnie z
        początku były szepty.

        • 1rape1 Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 06.10.09, 15:37
          aneta-skarpeta napisała:

          > dodam tylko, ze biologiczny ojciec jest obecny w zyciu dziecka.
          > wiadomo nie zawsze jest idealnie, ale w porównaniu z innymi
          > rodzinami na szczescie jakos sie dogadujemy, a moj ex mąż
          > zaakceptowal juz mojego partnera.
          >
          > co do rodziny mojego partnera. Początkowo jego rodzice nie byli
          > zachwyceni- ja to rozumiem. poznalismy sie, potem poznali syna.
          > wszytsko powoli, kazda ze stro z pełnym zrozumieniem drugiej strony.
          > teraz relacjie mamy bardzo dobre. rodzina dalsza z jego strony nigdy
          > nie dala mi odczuc jakichkolwiek negatywnych emocji, choc pewnie z
          > początku były szepty.
          >
          To jest możliwe ,czasem starsze kobiety ,bardzo młodego mężczyznę mogą
          nieźle zamotać .
          Biorą na litość itp.
          Ale to jego błąd życiowy ,a twoja nagroda :)
          • aneta-skarpeta Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 06.10.09, 15:45
            1rape1- 4 lata to nie az taka róznica:P sam jest z takiej łączonej
            rodziny i wie ze nie taki diabel straszny;)
      • rarely skoro masz prawie 30 06.10.09, 18:05
        to Twoj partner ma 25/26 to wszystko tlumaczy w tym wieku mezczyzna dla
        bzykania zrobi duzo a nawet zwiaza sie z kobieta z dzieckiem ale
        pozniej jak pozna zycie i stanie na nogach i przestanie byc chlopcem to
        nie wejdzie w taki układ
        • aneta-skarpeta Re: skoro masz prawie 30 06.10.09, 18:15
          rarely
          moj partner- jak juz pisalam byl poczatkowo "tylko" kochankiem:) i łaczyla nas
          relacja czysto seksualna, ba! planowalismy oboje chwilowy i przelotny romans-
          przy blizszym poznaniu okazalo sie ze do tego jeszcze fajnie sie gada:) a potem
          juz poszło. tak wiec sam sex w nieograniczonej ilosci to on mial i bez
          wiązania sie ze mną:) takze pudło:P tymbardziej ze juz dawno wszedl w ten uklad:)

          ps. naprawde tak nisko oceniacie facetów? jako bezmózgie ptaki, ktore mysla
          jakby umoczyc bez zobowiązań?:)
          • cloclo80 Re: skoro masz prawie 30 06.10.09, 19:53
            Łatwiej zaakceptować fakt, że facet potrzebuje umoczyć ptaka, niż to że pcha się
            w tak beznadziejną hecę jak sponsorowanie cudzego bachora.
            • lacido Re: skoro masz prawie 30 06.10.09, 21:23
              jak Ty wszystko potrafisz spłycić z zwulgaryzować ;/
              • 1rape1 Re: skoro masz prawie 30 07.10.09, 09:39
                lacido napisała:

                > jak Ty wszystko potrafisz spłycić z zwulgaryzować ;/
                Ale napisał prawdę,w tym wieku mężczyzna tak ma . Nie każdy ,ale często tak jest .
                On jest emocjonalnie i pod względem doświadczeń za młody dla niej.
                • aneta-skarpeta Re: skoro masz prawie 30 07.10.09, 15:55
                  1rape1 napisał:

                  > lacido napisała:
                  >
                  > > jak Ty wszystko potrafisz spłycić z zwulgaryzować ;/
                  > Ale napisał prawdę,w tym wieku mężczyzna tak ma . Nie każdy ,ale
                  często tak je
                  > st .
                  > On jest emocjonalnie i pod względem doświadczeń za młody dla
                  niej.

                  to chyba do mnie?:)

                  zadziwia mnie, ze wypowiadasz sie z taka pewnością o kims kogos
                  wcale nie znasz, nie wiesz ile przezyl, jakie ma doswiadczenia i co
                  najwazniejsze - jaki ma charakter


                  mialam starszego- tak przepisowo 5 lat starszego. okazal sie duzo
                  mniej dojrzaly niz mlodszy. i duzo mniej odpowiedzialny

                  takze, nie oceniaj ludzi po sobie:]
                  • 1rape1 Re: skoro masz prawie 30 07.10.09, 18:00
                    aneta-skarpeta napisała:

                    > 1rape1 napisał:
                    >
                    > > lacido napisała:
                    > >
                    > > > jak Ty wszystko potrafisz spłycić z zwulgaryzować ;/
                    > > Ale napisał prawdę,w tym wieku mężczyzna tak ma . Nie każdy ,ale
                    > często tak je
                    > > st .
                    > > On jest emocjonalnie i pod względem doświadczeń za młody dla
                    > niej.
                    >
                    > to chyba do mnie?:)
                    >
                    > zadziwia mnie, ze wypowiadasz sie z taka pewnością o kims kogos
                    > wcale nie znasz, nie wiesz ile przezyl, jakie ma doswiadczenia i co
                    > najwazniejsze - jaki ma charakter
                    >
                    >
                    > mialam starszego- tak przepisowo 5 lat starszego. okazal sie duzo
                    > mniej dojrzaly niz mlodszy. i duzo mniej odpowiedzialny
                    >
                    > takze, nie oceniaj ludzi po sobie:]

                    Moze :) masz rację
                    Sama zobaczysz może tak może nie ,on młody ,mało przygód w odróżnieniu od
                    ciebie :).
                    Ja to bym nie reflektował na ten interes,mam swoje życie i chciałbym jakoś
                    normalnie je przeżyć .
                    Dla mnie to byłoby jakbym się związał z babcią ;) i ponadto ,wszystko widziała
                    i wszystko przeżyła.
                    • aneta-skarpeta Re: skoro masz prawie 30 07.10.09, 18:46
                      1rape1 napisał:
                      > Moze :) masz rację
                      > Sama zobaczysz może tak może nie ,on młody ,mało przygód w
                      odróżnieniu od
                      > ciebie :).
                      > Ja to bym nie reflektował na ten interes,mam swoje życie i
                      chciałbym jakoś
                      > normalnie je przeżyć .
                      > Dla mnie to byłoby jakbym się związał z babcią ;) i
                      ponadto ,wszystko widział
                      > a
                      > i wszystko przeżyła.
                      >

                      jest tylko mały problem. w mojej sytuacji kompletnie nie ma
                      znaczenia czego TY bys chcial:)
                      • 1rape1 Re: skoro masz prawie 30 07.10.09, 19:29
                        aneta-skarpeta napisała:

                        > 1rape1 napisał:
                        > > Moze :) masz rację
                        > > Sama zobaczysz może tak może nie ,on młody ,mało przygód w
                        > odróżnieniu od
                        > > ciebie :).
                        > > Ja to bym nie reflektował na ten interes,mam swoje życie i
                        > chciałbym jakoś
                        > > normalnie je przeżyć .
                        > > Dla mnie to byłoby jakbym się związał z babcią ;) i
                        > ponadto ,wszystko widział
                        > > a
                        > > i wszystko przeżyła.
                        > >
                        >
                        > jest tylko mały problem. w mojej sytuacji kompletnie nie ma
                        > znaczenia czego TY bys chcial:)

                        Oczywiście :)
                        I bardzo dobrze
                • lacido Re: skoro masz prawie 30 07.10.09, 21:23
                  chyba nie zrozumiałeś, są mężczyźni którzy zamiast "rzygać" mówią "wymiotować"
                  zamiast "ku..." "kobieta lekkich obyczajów"
            • aneta-skarpeta Re: skoro masz prawie 30 06.10.09, 21:43
              widze, ze nie jest Ci danie zrozumiec pewnych rzeczy.

              widocznie jestem na tyle fajna i warta zachodu ze opłaca mu sie
              inwestowac w nieswoje dziecko:P
          • rarely Re: skoro masz prawie 30 06.10.09, 23:48
            aneta-skarpeta napisała:

            > rarely
            > moj partner- jak juz pisalam byl poczatkowo "tylko" kochankiem:) i
            łaczyla nas
            > relacja czysto seksualna, ba! planowalismy oboje chwilowy i
            przelotny romans-
            > przy blizszym poznaniu okazalo sie ze do tego jeszcze fajnie sie
            gada:) a potem
            > juz poszło. tak wiec sam sex w nieograniczonej ilosci to on mial i
            bez
            > wiązania sie ze mną:) takze pudło:P tymbardziej ze juz dawno wszedl
            w ten uklad
            > :)
            >
            > ps. naprawde tak nisko oceniacie facetów? jako bezmózgie ptaki,
            ktore mysla
            > jakby umoczyc bez zobowiązań?:)

            nie zrozumiałas sensu wypowiedzi w tym wieku jescze chlopak moze
            zrobic głupote i wejsc w taki zwiazek ale za pare lat juz tego nie
            zrobi to tak w skrócie jest jescze bardzo młody i nie zdaje sobie
            sprawy z konsekwencji a z wiekim robimy sie coraz wygodniejsi
            • aneta-skarpeta Re: skoro masz prawie 30 07.10.09, 16:19
              rarely napisał:

              > nie zrozumiałas sensu wypowiedzi w tym wieku jescze chlopak moze
              > zrobic głupote i wejsc w taki zwiazek ale za pare lat juz tego nie
              > zrobi to tak w skrócie jest jescze bardzo młody i nie zdaje sobie
              > sprawy z konsekwencji a z wiekim robimy sie coraz wygodniejsi



              skoro jest ze mną, to widocznie mu takie zycie pasuje. tak trudno to
              zrozumiec?:)

              konsekwencje bycia z kobieta z dzieckiem dawno juz poznal- widocznie
              go nie przerazają:)


              po drugie gdzie on by miał wygodniej?:P

              • plisowanka Poczytajcie sobie o tym ideale anety-skarpety 12.10.09, 01:10
                Gdzie indziej o nim pisze tak:

                "ja mieszkam z facetem od 2.5 roku ( wczesniej byłam parę lat zamężna
                z innym). Mój partner to z charakteru leń patentowany do robót
                domowych:) i spioch nad spiochami. No ale nauczona doswiadczeniem
                nie dałam sobie wejśc na głowe- oczywiście nie jestem tyranem, do
                tego sama z siebie lubie gotwac, sprzątac i jestem ranny ptaszek- do
                tego mam inklinacje do bycia "kochana zonką":) Ale wystarczyło ze
                pojechałam pierwszy raz - zeby poznac tesciową- jak zobaczylam jak
                hrabia lezy na kanapie i ma podawana herbatę, to powiedziałam " o
                nie!" choćby miałby mi widelce tylko wkładac do zmywarki to będzie
                pomagał!:)"
                https://forum.gazeta.pl/forum/w,12264,101102872,101283425,Re_Loj_.html

                • plisowanka Poprawiam linka 12.10.09, 01:11
                  forum.gazeta.pl/forum/w,12264,101102872,101283425,Re_Loj_.html
                • aneta-skarpeta Re: Poczytajcie sobie o tym ideale anety-skarpety 12.10.09, 10:58
                  plisowanka napisała:

                  > Gdzie indziej o nim pisze tak:
                  >
                  > "ja mieszkam z facetem od 2.5 roku ( wczesniej byłam parę lat
                  zamężna
                  > z innym). Mój partner to z charakteru leń patentowany do robót
                  > domowych:) i spioch nad spiochami. No ale nauczona doswiadczeniem
                  > nie dałam sobie wejśc na głowe- oczywiście nie jestem tyranem, do
                  > tego sama z siebie lubie gotwac, sprzątac i jestem ranny ptaszek-
                  do
                  > tego mam inklinacje do bycia "kochana zonką":) Ale wystarczyło ze
                  > pojechałam pierwszy raz - zeby poznac tesciową- jak zobaczylam jak
                  > hrabia lezy na kanapie i ma podawana herbatę, to powiedziałam " o
                  > nie!" choćby miałby mi widelce tylko wkładac do zmywarki to będzie
                  > pomagał!:)"
                  >
                  forum.gazeta.pl/forum/w,12264,101102872,101283425,Re_Loj_.html
                  >


                  szkoda, ze nie skopiowalas reszty:)
                  "łatwo nie było, choć nie moge powiedziec bo starał się, jak juz go
                  poprosiłam to zrobil. Z czasem nauczył się, w ramach kompromisu np
                  on robi sniadania w weekend, a ja w tyg ( bo dla mnie ma porblemu
                  wtac o 5.30- do robienia obiadu często go zapraszam- oczywiście do
                  tych najgorszych robót;P

                  dodatkowo bardzo angazuje sie w zajmowanie "naszym" 7 letnim
                  dzieckiem. W związku z tym, ze to chłopak i to w takim wieku więc im
                  łatwiej jest sie bawic, grac w piłke itd niz z mamusią, wiec grzech
                  byłoby narzekać

                  Jak powiem "misiu zrób mi kawki" to mi zrobi, najwyzej musze
                  przypomniec bo po drodze potrafi zapomnieć;)... ale ważne że robi,
                  po prostu on sobie samemu nie robi to nie mysli tez o mojej kawce


                  dodatkowo- co jest ogromnym plusem- sam ode mnie nie wymaga bóg wie
                  ile. Nie chce mi sie sprzątac, a jemu akurat tez ( co nie jest
                  niczym niezwykłym w jego przypadku) nie to mówi " misiu dajmy
                  dzisiaj spokoj, jutro razem posprzatamy, choc obejrzymy film:)"

                  tak wiec trzeba sobie chłopa wychowac jednocześnie nie oczekując nie
                  wiadomo czego. nawet jak robi kawe po Twoim upomnieniu to ważne, że
                  zrobi:) "



                  :)
                  • aneta-skarpeta Re: Poczytajcie sobie o tym ideale anety-skarpety 12.10.09, 11:51
                    poza tym mam jakies dziwne przeswiadczenie, że na forum "idealny
                    facet" to ma byc nie wiadomo jaki bohater

                    Ja nie szukałam faceta, ktory bedzie pracowal i sprzatal a ja bede
                    lezala na kanapie i pachniala i chwalila jaka to ja sprytna bo sobie
                    pantoflarza znalazlam

                    moj chlop to typowy chlop, ktory uwaza ze jest porzadek, gdy ja
                    widze ze jest burdel, jednoczesnie uwaza, że jestem najlepsza
                    gospodynia domową, gdy moj ex uwazal ze bylam najgorszą- a robie to
                    samo:)


                    nie mamy cichych dni, ani nawet godzin, nie potrafimy sie na siebie
                    gniewac, a nasze kłotnie polegaja gł. na tym ze na pcozatku rozmowy
                    sie po prostu nie zrozumielismy:)

                    jaki jest dla nas widzi moja rodzina, jego ( oboje jestemy bardzooo
                    rodzinni), znajomi


                    plisowanka, moge opowiedziec jakie kierunki studiów pokończył, gdzie
                    pracuje, ile zarabia i jakie mamy plany, a nawet jak nam sie uklada
                    pozycie seksualne jesli Cie to tak interesuje:P i jaka ma
                    przeszłośc, bo wbrew panujacej tu opinii facet 24 letni moze miec
                    juz dosyc "zabaw"....a i tak nie uwierzysz, albo ( co bardziej
                    prawdopodobne) uznasz ze to fajtlapa, a nie facet:D


                    ale on ma byc idealny dla mnie, a nie dla innych. A dla mnie jego
                    wady, ktorych ma sporo, tak jak ja-sa mało istotne i jego zalety je
                    niwelują

                    w sumie rozpisuje sie tutaj o swoi przypadku, a tak naprawdę
                    chciałam dac nadzieje kobietom, które mysla, ze po rozwodzie
                    wsyzstko stracone. A to nieprawda, nawet jesli nie są idealne,
                    najszczuplejsze, najpiekniejsze.

                    Jak mawia moja mama " każda potwora znajdzie amatora";), wazne tylko
                    zeby nie rzucac sie na pierwszego lepszego faceta, ktory Was chce:)
                • 1rape1 Re: Poczytajcie sobie o tym ideale anety-skarpety 12.10.09, 15:30
                  plisowanka napisała:

                  > Gdzie indziej o nim pisze tak:
                  >
                  > "ja mieszkam z facetem od 2.5 roku ( wczesniej byłam parę lat zamężna
                  > z innym). Mój partner to z charakteru leń patentowany do robót
                  > domowych:) i spioch nad spiochami. No ale nauczona doswiadczeniem
                  > nie dałam sobie wejśc na głowe- oczywiście nie jestem tyranem, do
                  > tego sama z siebie lubie gotwac, sprzątac i jestem ranny ptaszek- do
                  > tego mam inklinacje do bycia "kochana zonką":) Ale wystarczyło ze
                  > pojechałam pierwszy raz - zeby poznac tesciową- jak zobaczylam jak
                  > hrabia lezy na kanapie i ma podawana herbatę, to powiedziałam " o
                  > nie!" choćby miałby mi widelce tylko wkładac do zmywarki to będzie
                  > pomagał!:)"
                  > forum.gazeta.pl/forum/w,12264,101102872,101283425,Re_Loj_.html
                  >

                  To oczywiste było :)
                  Podejrzewałem ,ze tak jest .
                  Starsza z dzieckiem ,a w domu mamusia z tatusiem,nawet się psychicznie nie
                  usamodzielnił do samodzielnego życia ,i znowu mamusie złapał.
                  Wyfruną z gniazdka do gniazdka ;)
                  Taki bez celu ,ambicji ,facet roślinka :)
                  • aneta-skarpeta Re: Poczytajcie sobie o tym ideale anety-skarpety 12.10.09, 15:55
                    1rape1 znowu pudło. mieszkal w akademiku:P

                    :D:D:D

                    ilez to sie mozna od was ciekawych rzeczy na swoj temat dowiedziec,
                    a ile na jego:D:D:D
                    • 1rape1 Re: Poczytajcie sobie o tym ideale anety-skarpety 12.10.09, 17:43
                      aneta-skarpeta napisała:

                      > 1rape1 znowu pudło. mieszkal w akademiku:P
                      >
                      > :D:D:D
                      >
                      > ilez to sie mozna od was ciekawych rzeczy na swoj temat dowiedziec,
                      > a ile na jego:D:D:D

                      Studenta wziełaś :) Przynajmniej teraz nie musi płacić za mieszkanie
                      • aneta-skarpeta Re: Poczytajcie sobie o tym ideale anety-skarpety 13.10.09, 07:18
                        1rape1 napisał:

                        > aneta-skarpeta napisała:
                        >
                        > > 1rape1 znowu pudło. mieszkal w akademiku:P
                        > >
                        > > :D:D:D
                        > >
                        > > ilez to sie mozna od was ciekawych rzeczy na swoj temat dowiedziec,
                        > > a ile na jego:D:D:D
                        >
                        > Studenta wziełaś :) Przynajmniej teraz nie musi płacić za mieszkanie


                        wyszedl na tym jak zabłocki na mydle, bo płaci za cudze dziecko;P
                      • aneta-skarpeta Re: Poczytajcie sobie o tym ideale anety-skarpety 13.10.09, 07:34
                        1rape1 napisał:

                        > aneta-skarpeta napisała:
                        >
                        > > 1rape1 znowu pudło. mieszkal w akademiku:P
                        > >
                        > > :D:D:D
                        > >
                        > > ilez to sie mozna od was ciekawych rzeczy na swoj temat dowiedziec,
                        > > a ile na jego:D:D:D
                        >
                        > Studenta wziełaś :) Przynajmniej teraz nie musi płacić za mieszkanie

                        no to interes zycia zrobil, bo oprócz rachunków jeszcze placi na cudze dziecko:P

                        ale widocznie dobry kierunek skonczyl skoro go stac:P
                        • 1rape1 Re: Poczytajcie sobie o tym ideale anety-skarpety 14.10.09, 17:53
                          aneta-skarpeta napisała:

                          > 1rape1 napisał:
                          >
                          > > aneta-skarpeta napisała:
                          > >
                          > > > 1rape1 znowu pudło. mieszkal w akademiku:P
                          > > >
                          > > > :D:D:D
                          > > >
                          > > > ilez to sie mozna od was ciekawych rzeczy na swoj temat dowiedziec,
                          >
                          > > > a ile na jego:D:D:D
                          > >
                          > > Studenta wziełaś :) Przynajmniej teraz nie musi płacić za mieszkanie
                          >
                          > no to interes zycia zrobil, bo oprócz rachunków jeszcze placi na cudze dziecko:
                          > P
                          >
                          > ale widocznie dobry kierunek skonczyl skoro go stac:P

                          Moze faktycznie nie ma tak zle :)
                          Kobieta ,mieszkanie ,obiadki :),kobieta juz wyszkolona przez innych mężczyzn i
                          dziecko zrobione ;)
                          Przyszedł na gotowe.
                          Leeeeń ;)
                          • aneta-skarpeta Re: Poczytajcie sobie o tym ideale anety-skarpety 15.10.09, 15:59
                            no tak, bo zrobić dziecko to najcięższa praca;D
      • plisowanka Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 12.10.09, 00:40
        aneta-skarpeta napisała:
        > Nie jest to ochłap, nie jest starym kawalerem ( jest 4 lata młodszy
        > ode mnie), nie miał problemów w relacjach z kobietami, po doprych
        > studiach, pracowity, z poczuciem humoru i zapatrzony we mnie jak w
        > obrazek;)

        No, to czy jest taki wspaniały, to się jeszcze okaże. Kto jak kto, ale ty jako rozwódka powinnaś wiedzieć, że po ślubie ludzie się zmieniają.

        > Moja mama mówi, ze dziecko dla kobiety to najlepszy weryfikator
        > uczuc mężczyzny. To sa święte słowa, jak naprawde kocha to pokocha z
        > dzieckiem czy bez:)

        Co innego pokochać, a co innego utrzymać tę miłość w niezmienionym stanie - to jest sztuka. Zwłaszcza w obliczu pojawiającego się wspólnego dziecka.
        • aneta-skarpeta Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 12.10.09, 10:55
          plisowanka napisała:


          > No, to czy jest taki wspaniały, to się jeszcze okaże. Kto jak kto,
          ale ty jako
          > rozwódka powinnaś wiedzieć, że po ślubie ludzie się zmieniają.


          nie wiem co wydarzyło sie w Twoim zyciu ze tak wszystko spotrzegasz.
          mieszkamy raze prawie 3 lata- jak najnormalniejsza w swiecie rodzina,

          z doswiadczenia mojego wynika, ze facet zmienia sie po dziecku, a
          nie po slubie ( najbardziej).

          nigdy nie moge niczego byc pewna do konca zycia- ale kto nie póbuje
          ten nie ma. do tej pory nie dal mi powodów sadzić, że planuje mnie
          oszukać, udaje, meczy sie etc

          jestesmy szczesliwi i co najwazniejsze to wiemy ze trzeba o zwiazek
          dbac

          znam wiele par bezdzietnych, ktore maja porypane relacje, zdrady
          itd sama przeszlam przez taki zwiazek- ale ludzie sa różni




          >
          > > Moja mama mówi, ze dziecko dla kobiety to najlepszy weryfikator
          > > uczuc mężczyzny. To sa święte słowa, jak naprawde kocha to
          pokocha z
          > > dzieckiem czy bez:)
          >
          > Co innego pokochać, a co innego utrzymać tę miłość w niezmienionym
          stanie - to
          > jest sztuka. Zwłaszcza w obliczu pojawiającego się wspólnego
          dziecka.


          tak jak pisalam, moj partner wychowywal sie w takim łączonym domu.
          jego siostra byla z poprzedniego malzenstwa mamy, wiec ma
          doswiadczenie od srodka

          nie bede sie rozpisywala o szczegółach, ale jakby mu nie zalezalo na
          nas to by o nas tak nie dbal, nie chcial spedzac z nami tyle czasu,
          nie matrwil sie o szkołe dziecka, nie pamietal o wywiadówkach,
          składkach, nie myslal o zabawach, wakacjach wspólnych itd

          jednoczesnie nasze zycie to nie tylko dziecko. spedzamy czas ze
          znajomymi, dziecko jest na tyle duze ze hobby mozna z nim rozwijac,
          a finansowo dajemy sobie na tyle rade, ze starcza na to na co
          potrzebujemy- zakupy, jakies drobne szalenstwa, wakacje itd
    • bojabedezlosliwynamaxa Jak najdalej! - przykre ale prawdziwe 06.10.09, 15:25
      Jako matka (i nikt ci nie ma tego za złe) będziesz podświadomie poszukiwać
      osobnika płci męskiej, który zapewni BYT a) twojemu dziecku b) tobie. Oznacza
      to, że nie kierujesz się wyborem racjonalnym a innymi kryteriami, zupełnie
      zresztą zrozumiałymi. A z takimi kobietami mężczyźni nie chcą mieć do czynienia.
      Sorry.
      • aneta-skarpeta Re: Jak najdalej! - przykre ale prawdziwe 06.10.09, 15:29
        mam jedna ważna uwagę. rozpatrujecie zalety, a raczej minusy bycia
        z matka z dzieckiem na zimno. A tak to troche bez sensu. Mało kto o
        zdrowych zmysłach powie ot tak- wolę matke z dzieckiem niz panienke
        bez zobowiązań. Jednak tutaj w gre wchodzą uczucia, a wtedy sprawy
        nabieraja zupełnie innej barwy. moj parnter tez poczatkowo- jakies
        pol roku- mial spore watpliwosci, o ktorych mi mowil- ale zrozumial
        ze kocha mnie na tyle ze chce z nami byc, a z czasem pokochal i
        mojego syna. To wszystko nie przychodzi od razu
        • bojabedezlosliwynamaxa uwaga jak najbardziej słuszna, ALE 06.10.09, 15:43
          NAJPIERW trzeba jednak dojść do etapu zainteresowania się takową matką ;) i o
          tym jest topic - więszkość facetów będzie omijać z daleka. Ale słusznie - być
          może jeżeli nie ominie to potoczy się to dalej tak jak piszesz.
          • aneta-skarpeta Re: uwaga jak najbardziej słuszna, ALE 06.10.09, 15:47
            bojabedezlosliwynamaxa napisała:

            > NAJPIERW trzeba jednak dojść do etapu zainteresowania się takową
            matką ;) i o
            > tym jest topic - więszkość facetów będzie omijać z daleka. Ale
            słusznie - być
            > może jeżeli nie ominie to potoczy się to dalej tak jak piszesz.


            dlatego na poczatku znajomosci czy poszukiwania faceta nie mozna
            wychodzic z zalozenia ze szukamy męża, ojca rodziny. To musi samo
            wypłynąc. Wypłynie, albo i nie. Roznie to bywa

            a skoro facet omija kobiete z dzieckiem bo ma dziecko to niech spada
            na szczaw, szkoda jego i jej czasu:)
        • 1rape1 Re: Jak najdalej! - przykre ale prawdziwe 06.10.09, 15:43
          aneta-skarpeta napisała:

          > mam jedna ważna uwagę. rozpatrujecie zalety, a raczej minusy bycia
          > z matka z dzieckiem na zimno. A tak to troche bez sensu. Mało kto o
          > zdrowych zmysłach powie ot tak- wolę matke z dzieckiem niz panienke
          > bez zobowiązań. Jednak tutaj w gre wchodzą uczucia, a wtedy sprawy
          > nabieraja zupełnie innej barwy. moj parnter tez poczatkowo- jakies
          > pol roku- mial spore watpliwosci, o ktorych mi mowil- ale zrozumial
          > ze kocha mnie na tyle ze chce z nami byc, a z czasem pokochal i
          > mojego syna. To wszystko nie przychodzi od razu

          Omotałaś go ,taka prawda :(
          • aneta-skarpeta Re: Jak najdalej! - przykre ale prawdziwe 06.10.09, 15:49
            1rape1 to sie nazywa miłość;P
          • wueska Re: Jak najdalej! - przykre ale prawdziwe 06.10.09, 15:51
            Masz rację. W moim przypadku byłam zaskoczona jakimkolwiek zainteresowaniem. I
            choć miło było, to jasno postawiłam sprawę - ja mam dziecko i nie będę się
            angażować w przelotną znajomość. Chcę czy nie chcę, fajnie czy nie fajnie, nie
            będę mieszała sobie w głowie, wyobrażała nie wiadomo co, żeby potem znowu dostać
            po głowie. Jak byłam sama - to był tylko mój problem, pojawiła się dzidzia i już
            nie mogę myśleć tylko o sobie. I się nie wystraszył.
            • aneta-skarpeta Re: Jak najdalej! - przykre ale prawdziwe 06.10.09, 16:01
              poza tym ludzie sa różni. O dziwo faceci tez;) Jeden ma ochote na
              wieczny melanz, inny dorasta i np stawia na kariere, a inni na
              pielesze rodzinne. Lubi zabawy z dzieciakami, pikniki, wygłupy, gre
              w piłke etc

              A problemy dnia codziennego, rachunki, zobowiązania? kazdy wcześniej
              czy później je ma.
              Skoro dla faceta problemem jest dziecko, bo "psuje weekendowe" plany
              to tez bedzie problemem, ze moja stara i schorowana matka
              potrzebuje zebym jej zakupy w weekend zrobila, albo bedzie
              przewracał oczami bo sie przed planowanym weekendem smiałam
              rozchorowac i popsuc mu plany.

              dla faceta taka kobieta po przejsciach czesto jest osobą bardziej
              rozważną, z wiekszym dystansem, zrozumieniem- bo swoje przeszla i
              wie ze o skarpety nie ma sensu robic awantury i wyprowadzac sie do
              mamusi, byc moze jest bardziej stała, moze zweryfikowac jaka bedzie
              matką, czy jest odpowiedzialna, zaradna. Nie zaskoczy go widok zony
              po ciązy itd;)
              • 1rape1 Re: Jak najdalej! - przykre ale prawdziwe 06.10.09, 16:22
                aneta-skarpeta napisała:

                > poza tym ludzie sa różni. O dziwo faceci tez;) Jeden ma ochote na
                > wieczny melanz, inny dorasta i np stawia na kariere, a inni na
                > pielesze rodzinne. Lubi zabawy z dzieciakami, pikniki, wygłupy, gre
                > w piłke etc
                >
                > A problemy dnia codziennego, rachunki, zobowiązania? kazdy wcześniej
                > czy później je ma.
                > Skoro dla faceta problemem jest dziecko, bo "psuje weekendowe" plany
                > to tez bedzie problemem, ze moja stara i schorowana matka
                > potrzebuje zebym jej zakupy w weekend zrobila, albo bedzie
                > przewracał oczami bo sie przed planowanym weekendem smiałam
                > rozchorowac i popsuc mu plany.
                >
                > dla faceta taka kobieta po przejsciach czesto jest osobą bardziej
                > rozważną, z wiekszym dystansem, zrozumieniem- bo swoje przeszla i
                > wie ze o skarpety nie ma sensu robic awantury i wyprowadzac sie do
                > mamusi, byc moze jest bardziej stała, moze zweryfikowac jaka bedzie
                > matką, czy jest odpowiedzialna, zaradna. Nie zaskoczy go widok zony
                > po ciązy itd;)

                To jest dorabianie teorii ;)
                Dla mężczyzny ideał to:
                dziewica,małe doświadczenie seksualne ,najlepiej w ogóle bez żadnego ,młoda
                ,piękna.
                Jak starszy facet to jeszcze ma dodatkowe wymagania : wykształcona i bogata i z
                dobrej rodziny :)
                To jest wzorzec wyjściowy ,ale męzczyzna może te wymagania redukować .
                Myśli sobie ,dużo seksu miała, ale bogata.
                Rozdziewiczona ,ale ma duże mieszkanie itd.
                Jeszcze jest typ maczos ;) to oni często pozostwiaja po sobie wiele małych
                bobasków :) ,ale oni też idą w kierunku dobrze ustawionej finansowo kobiety ,a
                pozostałe to tylko zaliczają.








                • aneta-skarpeta Re: Jak najdalej! - przykre ale prawdziwe 06.10.09, 16:35
                  kazdy, kobieta i meżczyzna ma jakis ideał wyjsciowy ( generalnie
                  podobny) i weryfikuje go później z rzeczywistością

                  nikt nie jest idealny. ani ja, ani moj partner. punktem łączącym
                  jest to ze swietnie sie rozumeimy na płaszczyznie przyjazni i jest
                  chemia

                  i teraz albo gonimy cale zycie "króliczka" i szukamy
                  niedoscignionego ideału, albo przystajemy i mówimy- fajnie nam
                  razem, mamy w zyciu takie same priorytety wiec po co szukac dalej?.
                  a z czasem życie pokazało, ze nasz wózeczek zwany "wspólnym zyciem"
                  rewelacyjnie funkcjonuje, swietniej sie w nim czujemy itd.
                  musielismy sie dotrzeć, pojsc na kompromisy, ale kto nie musi? jak
                  sie nie chce isc na ustepstwa to trzeba byc singlem, a nie kazdy
                  tego chce:)

                  poza tym, to ze ktos ma dziecko nie oznacza ze zycie rozrywkowe
                  zamiera. mozna dziecko zostawiac u babć, z niankami, kolezanke
                  poprosic, zeby wieczorem sie zajęła, albo zabierac ze sobą. Ja byłam
                  wychowywana przez rodzicó-imprezowiczów i ile ja sie naspałam w
                  samochodzie, na podłodze u znajomych to tylko ja wiem- ale jakie
                  mam fajne wspomnienia i super kontakt z rodzicami:)
            • zdzislaw_dyrman_zasadniczo jest już dzidzia 06.10.09, 19:58
              to tylko małża brakuje
              • aneta-skarpeta Re: jest już dzidzia 06.10.09, 20:05
                zdzislaw_dyrman_zasadniczo napisał:

                > to tylko małża brakuje

                przyszłego czy przeszłego?;)
                • bojabedezlosliwynamaxa myślę, że nie zrozumiałaś 07.10.09, 09:55
                  to była ironia ze strony zdzisława
        • plisowanka Re: Jak najdalej! - przykre ale prawdziwe 12.10.09, 00:52
          aneta-skarpeta napisała:
          > moj parnter tez poczatkowo- jakies
          > pol roku- mial spore watpliwosci, o ktorych mi mowil-

          Eh, skoro miał wątpliwości to one mogą kiedyś odżyć, zwłaszcza jeśli były spore... Po ślubie przyjdzie proza życia która je z dużym prawdopodobieństwem uaktywni...
          • aneta-skarpeta Re: Jak najdalej! - przykre ale prawdziwe 12.10.09, 10:56
            plisowanka napisała:

            > aneta-skarpeta napisała:
            > > moj parnter tez poczatkowo- jakies
            > > pol roku- mial spore watpliwosci, o ktorych mi mowil-
            >
            > Eh, skoro miał wątpliwości to one mogą kiedyś odżyć, zwłaszcza
            jeśli były spore
            > ... Po ślubie przyjdzie proza życia która je z dużym
            prawdopodobieństwem uaktyw
            > ni...


            o losie..my juz od dawna mamy proze zycia:]
    • last.man.standing Tak sobie myślę.... 06.10.09, 18:34
      ... nie jestem teraz sam. Ale gdy byłem sam - wiem, że po stokroć pokochałbym
      dziewczynę, która ma już dziecko - jeśli tylko wniosła w moje życie wszystko to
      czego szukałem.
      • aneta-skarpeta Re: Tak sobie myślę.... 06.10.09, 18:45
        dobrze powiedziane:)



    • sprinq7 Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 06.10.09, 18:38
      absolutnie żaden kąsek. Tylko tyle na ten temat i aż tyle
      • lisdene Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 06.10.09, 18:53
        Temat ciekawy. Ale niektóre wpisy na żenująco miernym poziomie,
        także nie ma co dyskutować.
        • triss_merigold6 Dzieci neostrady się nudzą 06.10.09, 19:35
          Dzieci neostrady się nudzą. Po trzydziestce i nabraniu doświadczenia
          życiowego im przejdzie.
          Najbardziej mnie śmieszą wpisy panów obawiających się zakusów
          kobiety z dzieckiem na ich mizerną średnią krajową.
          • cloclo80 Zamknij wieko. Północ dopiero za 4 godziny. 06.10.09, 19:49
            • triss_merigold6 Re: Zamknij wieko. Północ dopiero za 4 godziny. 06.10.09, 20:37
              Nie wolno dyskryminować ze względu na wiek.P Popatrz na Stonesów, są
              starsi od węgla a jacy żwawi.
          • kotek.filemon Re: Dzieci neostrady się nudzą 07.10.09, 10:34
            triss_merigold6 napisała:

            > Najbardziej mnie śmieszą wpisy panów obawiających się zakusów
            > kobiety z dzieckiem na ich mizerną średnią krajową.

            Gdyż jak powszechnie wiadomo 90% samotnych matek w tym kraju sr* kasą, dostaje 5000 alimentów do rąsi i od 100-dolarówek może odpalać cygara...
            • triss_merigold6 Nie niuniu 07.10.09, 11:49
              Kompletnie wypieracie ze swiadomosci fakt, ze wiele kobiet zupelnie
              przyzwoicie zarabia i alimenty nie sa podstawa utrzymania tylko
              kwota na waciki.
              • aneta-skarpeta Re: Nie niuniu 07.10.09, 12:22
                chocby ja w okresie samotnego macierzystwa ( ok 3 lat) zarabialam na
                tyle ze spokojnie mi starczalo. kokosow nie bylo, kawioru nie
                jedlismy, ale na kino, pojscie na pizze, zabawke, utrzymanie starego
                samochodu starczylo. alimenty mialam placone nieregularnie i byly
                wyszarpywane, wiec traktowalam je jago bonus na cos ekstra

                mam kilka kolezanek z dziecmi i tez biedy nie klepią. średnia krajowa
              • crises Re: Nie niuniu 07.10.09, 12:25
                Wycieczka krajoznawcza na forum tzw. samodzielnych matek upewniła
                mnie w przekonaniu, że wśród tych dobrze zarabiających samotna matka
                to baaardzo rzadkie zjawisko.
                • aneta-skarpeta Re: Nie niuniu 07.10.09, 12:40
                  jednak wystepuje

                  pozatym...forum to nie wszyscy:) warto o tym pamiętać;P

                  podejrzewam, ze te zarabiajace najwiecej nie maja czasu na forum bo
                  kase trzepią;P
                • faq Re: Nie niuniu 07.10.09, 12:47
                  raczej zle dobrana grupa, jestem sklonna zalozyc, że wśród tych udzielajacych
                  sie na forum samodzielnych, troche sfrustrowanych i wymagajacych wsparcia
                  kobiet, dobrze zarabiajaca przedstawicielka to rzadkie zjawisko stad trudno
                  wnioskowac jaki jest odsetek samotnych-bogatych. Trzeba by wybrac sie na forum
                  'dobrze zarabiajaca matka' i odsiac te samotne - ale taka byc moze nie ma
                  potrzeby tworzyc spolecznosci wspierajacych sie nawzajem tylko udziela sie na
                  forach tematycznych :)
                  • aneta-skarpeta Re: Nie niuniu 07.10.09, 12:51
                    do tego badanie powinno trwac kilka tygodni, przeciez nie kazdy
                    forumowicz jest obecny na forum "tu i teraz"

                    chociażby ja jestem zupełnie przypadkiem, tylko dlatego, ze ten
                    temat wyswietlił sie na głównej
              • kotek.filemon Re: Nie niuniu 09.10.09, 10:21
                triss_merigold6 napisała:

                > Kompletnie wypieracie ze swiadomosci fakt, ze wiele kobiet zupelnie
                > przyzwoicie zarabia

                Ale zaraz, zaraz... Czy ktoś neguje ten fakt? Oczywiście, że istnieją super zarabiające samotne matki po przejściach, podobnie jak istnieją białe goryle albinosy (dla niedowiarków są nawet zdjęcia). Kłopot w tym, że jeszcze nie zdarzyło mi się takiej spotkać, ale ok - będę się rozglądał.
                • lacido Re: Nie niuniu 09.10.09, 20:35
                  no popatrz u mnie dobrze zarabiających facetów tez brak czy to znaczy że to mit? ;)
      • mvszka Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 06.10.09, 19:58
        super,bo być kfalifikowaną jako "kąsek" to żenada
        • mvszka Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 06.10.09, 19:59
          w
    • mick_dundee Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 06.10.09, 19:48
      Samotna matka czy samotna kobieta -> nie ma znaczenia na początku. Mężczyzna
      zakochuje się przez oczy. Więc jeśli kobieta mu się podoba i jest nią
      zainteresowany to dziecko nie wpływa na jej atrakcyjność i zakochanie. Dopiero
      jak minie jakiś czas, "opadnie różowa mgła" to wtedy mogą wyjść ewentualne
      problemy. Jakie? Że kobieta faktycznie nie pozwala być temu mężczyźnie
      prawdziwym ojcem. I zamiast wspólnie trzymać linię rodziców wobec dziecka
      zaczyna się dziwna jazda (że matka może zwrócić dziecku uwagę, ale jak jej
      partner to zrobi, to jest źle i krzywdzi dziecko).
      Jeśli samotna matka ma stworzyć nową rodzinę, to reguły muszą być (wobec
      ojczyma) jak by to była normalna rodzina od początku, jakby to ojczym był
      faktycznym ojcem dziecka.

      Inaczej wszystko się po jakimś czasie rozwali. Nawet jeśli samotna matka była
      cód-miód i do rany przyłóż. Atrakcyjność nie wygra z problemami codzienności,
      ale świetnie pozwala przyciągnąć kogoś interesującego. Potem jest chwila czasu
      na zbudowanie prawdziwego związku.
      • aneta-skarpeta Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 06.10.09, 19:56
        mick_dundee napisał:

        > Samotna matka czy samotna kobieta -> nie ma znaczenia na początku.
        Mężczyzn
        > a
        > zakochuje się przez oczy. Więc jeśli kobieta mu się podoba i jest
        nią
        > zainteresowany to dziecko nie wpływa na jej atrakcyjność i
        zakochanie. Dopiero
        > jak minie jakiś czas, "opadnie różowa mgła" to wtedy mogą wyjść
        ewentualne
        > problemy. Jakie? Że kobieta faktycznie nie pozwala być temu
        mężczyźnie
        > prawdziwym ojcem. I zamiast wspólnie trzymać linię rodziców wobec
        dziecka
        > zaczyna się dziwna jazda (że matka może zwrócić dziecku uwagę, ale
        jak jej
        > partner to zrobi, to jest źle i krzywdzi dziecko).
        > Jeśli samotna matka ma stworzyć nową rodzinę, to reguły muszą być
        (wobec
        > ojczyma) jak by to była normalna rodzina od początku, jakby to
        ojczym był
        > faktycznym ojcem dziecka.
        >

        poruszyłas/es bardzo wazną kwestię

        moj partner decydujac sie na wejscie w nasza rodzine powiedzial, ze
        wlasnie chce byc dla dziecka ojcem, chce miec swoje zdanie i prawo
        podejmowania jakis decyzji, chocby takiej czy moze dzisiaj grac na
        kompie czy nie;). Ja starałam sie pilnowac i nawet jak cos mi sie
        wydawalo bez sensu ( ale nie zagrazalo boze bron dziecku) to nic nie
        mowilam, a najwyzej w cztery oczy sobie wyjasnialismy. tak samo on,
        jak mial wątpliwosci, cos chcial zalatwic inaczej niz ja to sobie ro
        rozwiązywalismy miedzy sobą- przed synem jestesmy druzyną:)

        za to moj syn ma do nas o to duzo pretensji, ze trzymamy wsp.ólny
        front i nie mozna nas podejsc;)


        • mick_dundee Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 06.10.09, 20:37
          No ale właśnie świetnie to sobie ustawiliście na początku, dla dobra związku. A
          nie ma "przeciągania liny" i grania dzieckiem. Stworzyliście normalną rodzinę i
          jest OK :)

          Wszystko zależy od ludzi, ich motywacji do wiązania się z sobą, woli i
          dojrzałości. Trafiając nawet na piękną kobietę, która nie jest dojrzała i z
          biegiem czasu zmienia punkt widzenia na życie byłoby ciężko.
          • aneta-skarpeta Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 06.10.09, 20:50
            niestety uroda to nie wszystko. dzieki bogu sa jeszcze na ziemi
            faceci, ktorzy to wiedza;)
    • xolaptop Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 06.10.09, 20:20
      Dziecko nie odstrasza, ale namolny, były mąż, może bardzo zmęczyć.
    • 737ng Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 06.10.09, 20:38
      Samotna matka moze byc, po 30 tez moze byc - i ja bledy popelnialem, i mlodszy
      sie tez nie staje.

      Natomiast nie zniosl bym ciaglych wizyt eksa. Nie moglbym przeciez zabronic, bo
      ma prawo spotykac sie z dzieckiem. Ale wyobrazcie drogie panie, ze wiazecie sie
      z facetem ktory dwa razy w miesiacu spotyka sie ze swoja byla zona.

      K.
      • aneta-skarpeta Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 06.10.09, 20:57
        no nie jest to komfortowe, ale wazna tez jest postawa partnerki i
        czy maz przychodzi tylko do dziecka, czy tez troszke do ex zony;)
        • 737ng Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 06.10.09, 23:00
          Niejest komfortowe czy tez jest nieznosne - jak zwal tak zwal i zapewne stopien
          upierdliwosci moze byc rozny. Jest to jednak niewatpliwie minus.

          Szczerze mowiac gdyby mnie zycie postawilo w takiej sytuacji chyba wolalbym,
          zeby ten eks zniknal razem z alimentami, niz "placil i wymagal"

          K.
          • lacido Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 06.10.09, 23:05
            737ng napisał:


            > Szczerze mowiac gdyby mnie zycie postawilo w takiej sytuacji chyba wolalbym,
            zeby ten eks zniknal razem z alimentami, niz "placil i wymagal"

            a wiesz, że to dziwne bo większość przeciwników raczej ma stanowisko: nie będę
            płacić na cudzego bachora ;/
            • 737ng Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 07.10.09, 10:07
              > a wiesz, że to dziwne bo większość przeciwników raczej ma stanowisko: nie będę
              > płacić na cudzego bachora ;/

              Moze to zalezy od tego jak kto ma priorytety poustawiane. Spokoj w domu i
              zagrodzie jest dla mnie wart wiecej niz pieniadze.

              Niewykluczone, ze gdyby mi sie dochody skurczyly to i ja zmienilbym zdanie.

              K.
          • aneta-skarpeta Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 07.10.09, 10:02
            737ng napisał:

            > Niejest komfortowe czy tez jest nieznosne - jak zwal tak zwal i
            zapewne stopien
            > upierdliwosci moze byc rozny. Jest to jednak niewatpliwie minus.
            >
            > Szczerze mowiac gdyby mnie zycie postawilo w takiej sytuacji chyba
            wolalbym,
            > zeby ten eks zniknal razem z alimentami, niz "placil i wymagal"
            >
            > K.


            my tez bysmy woleli, bo te 400 zł wiekszej roznicy nam nie robi.
            natomiast zeby na ex psów nie wieszac ( bo moglabym miec gorszego:)
            to powiem, ze o tyle dobrze ze srednio dzieckiem sie interesuje,
            spotykac sie moze z dzieckiem czesto- w tyg. mu sie nie chce, w
            weekend roznie mu wypada- jego sprawa, ja sumienie mam czyste, bo
            jak chce to mu kontaktow nie bronie. za to jest na tyle ojcowski, ze
            przez rok zapomnial spytac do jakiego przedszkola dziecko chodzi;)
            • 1rape1 Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 07.10.09, 11:37
              aneta-skarpeta napisała:

              737ng napisał:

              Niejest komfortowe czy tez jest nieznosne - jak zwal tak zwal i
              zapewne stopien
              > > upierdliwosci moze byc rozny. Jest to jednak niewatpliwie minus.
              > >
              > > Szczerze mowiac gdyby mnie zycie postawilo w takiej sytuacji chyba
              wolalbym,
              > > zeby ten eks zniknal razem z alimentami, niz "placil i wymagal"
              > >
              > > K.
              >
              >
              > my tez bysmy woleli, bo te 400 zł wiekszej roznicy nam nie robi.
              > natomiast zeby na ex psów nie wieszac ( bo moglabym miec gorszego:)
              > to powiem, ze o tyle dobrze ze srednio dzieckiem sie interesuje,
              > spotykac sie moze z dzieckiem czesto- w tyg. mu sie nie chce, w
              > weekend roznie mu wypada- jego sprawa, ja sumienie mam czyste, bo
              > jak chce to mu kontaktow nie bronie. za to jest na tyle ojcowski, ze
              > przez rok zapomnial spytac do jakiego przedszkola dziecko chodzi;)

              Może Ex również jest młodziutki :)
              Moze 20 latka zbałamuciłaś !
              • aneta-skarpeta Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 07.10.09, 11:41
                1rape1 napisał:

                > Może Ex również jest młodziutki :)
                > Moze 20 latka zbałamuciłaś !

                moj ex mąż teraz ma 35 lat:)
                • anonim111.1 Tak, samotna matka jest kąskiem - jeśli jest ok. 11.10.09, 15:14
                  Wstyd mi za facetów, którzy piszą,że kobieta z dzieckiem to "ogryzek" dla
                  desperatów, brzydali, itd, itp.
                  Ktoś piszę o genach? A ile geny procentowo mają wpływ na charakter dziecka? A
                  wychowanie - to nie ma wpływu???
                  Zwalanie winy na geny, według mnie, to tylko szukanie wytłumaczenia. A tak
                  naprawdę jest to: 1. strach {przed wychowaniem }, 2.duma męska {„nie moje
                  dziecko”}a także 3. lenistwo faceta przed wzięciem odpowiedzialności za
                  wychowanie niewładnego dziecka { bo z 4-latkiem nie można pojechać na wakacje}.
                  Niestety, panowie, musimy bić się w piersi. Znam wielu facetów, którzy nie
                  interesują się własnymi rodzonymi dziećmi, natomiast nie znam matek , które nie
                  interesują się własnymi.
                  Byłem w związku z kobietą wolną oraz samotną mamą. Mam więc porównanie, więc
                  się wypowiem.
                  Czułem się bardziej szczęśliwy z związku z kobietą z dzieckiem. Wynikało to z
                  powodu,że wychowałem się w wielodzietnej rodzinie i nie jestem przyzwyczajony do
                  pustki w 4-ścianach.
                  Na początku było cieżko. Zanim małe dziecko przyzwyczai się do nowego partnera
                  matki - trochę to kosztuje czasu i stresu.{Zazdrość dziecka jest rzeczą naturalną}
                  Czy sprawdziłem się jako przyszywany ojciec? Zdecydowanie tak. Sąsiedzi
                  komentowali, że jestem lepszy niż rodzony. Nie mam już dużego kontaktu już z
                  moja byłą, ale z jej dzieckiem owszem. Raz w roku zapraszam je na wakacje za
                  granicę. W sumie dziewczynka woli być ze mną {ukochanym tatusiem } niż z matką.
                  Dla Autorki wątku życzę więcej wiary w siebie.
    • kgsz Ani jedno, ani drugie 06.10.09, 20:39
      Cześć,

      DLa mnie ani jedno, ani drugie - nie odstrasza, bo cóż dziwnego jest w matce
      dzieciom? :) Wychowuje, bo przecież nie odda do bidula na zmarnowanie.
      Nie zachęca - bo i cóż tu ma zachęcać - zaradna pewnie i jest, żeby sobie
      poradzić, ale na bycie atrakcyjną - dla mnie dziecko nie wpływa (no chyba, że
      super wychowane, już podrośnięte, kiedy widać po dziecku jakim matka jest
      człowiekiem).

      Uściski i szczęścia życzę.

      Kiedyś Ci się w końcu musi udać.
    • marne Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 06.10.09, 20:42

      --OTUZ DROGA PANI WSZYSTKO ZALEZY OD CHARAKTERU KOBIETY JEJ SPOSOBU
      BYCIA..PROWADZENIA SIE...NO A NA SZARYM KONCU JEST URODA...I DZIECI
      Z POPZEDNICH ZWIAZKOW...JAKO PLUS..A NIE BALAST
      REMI51@AOL.PL
      • 1rape1 Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 07.10.09, 19:37
        marne napisał:

        >
        > --OTUZ DROGA PANI WSZYSTKO ZALEZY OD CHARAKTERU KOBIETY JEJ SPOSOBU
        > BYCIA..PROWADZENIA SIE...NO A NA SZARYM KONCU JEST URODA...I DZIECI
        > Z POPZEDNICH ZWIAZKOW...JAKO PLUS..A NIE BALAST
        > REMI51@AOL.PL

        Tak myślą faceci trochę starsi .
        I można dodać jeszcze jedną rzecz ,aby być bliżej prozy życia,tacy mężczyźni
        patrzą na warunki ... finansowe.
        • aneta-skarpeta Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 07.10.09, 19:52
          1rape1 jaki z Ciebie znawca ludzi;)
    • 4v beznadziejnych facetów ciągnie do samotnych matek. 06.10.09, 20:58
      a jak beznadziejnych? już piszę:

      1. starych oblechów, którym wszystko jedno
      2. bardzo obleśnych oblechów, którym jeszcze bardziej wszystko jedno
      3. gó...arzy, którzy nie chcą takiej w swoim wieku, bo ta "nie chce seksu zbyt
      wcześnie" a młoda mamuśka i owszem (przeważnie).
      4. totalnych zakompleksieńców, którym wszystko jedno.
      5. facetom po przejściach, którym wszystko jedno.

      ogólnie, mało wymagający facet mlaśnie. reszta będzie się trzymać z daleka.
      • aneta-skarpeta Re: beznadziejnych facetów ciągnie do samotnych m 06.10.09, 21:07
        a niech tak kazdy mysli i nie wie jaki skarb mam w domu;)

    • wejsunek11 inwestować w cudze geny? 06.10.09, 21:09
      to wbrew naturze...ale zawsze taką wygłodzoną można bzyknąć..
      A tak na poważnie to 90% samotnych matek ma jeśli idzie o facetów
      przechlapane..
      • aneta-skarpeta Re: inwestować w cudze geny? 06.10.09, 21:16
        mi kiedys kolega tlumaczyl dlateczego woli bzykac sie z przecietnymi
        kobietami. Bo one w lozku bardziej sie starają, czym ladniejsza tym
        bardziej wychodzi z zalozenia, ze jest na tyle ladna i zgrabna, ze
        wystarczy ze lezy i pachnie. A kobieta przecietna musi przebic swoje
        mankamenty i kombinuje w lozku z korzyscia dla obojga

        mysle z samotna matką jest troszke podobnie, choc to spore
        uproszczenie i z pewnoscia Ci co nie bedą chcieli nie zrozumieja
        moich intencji;)
        • mick_dundee Re: inwestować w cudze geny? 06.10.09, 21:56
          Ano prawda :)
          Tym, którym w życiu trudniej, przychodzi starać się bardziej i więcej. Ale
          często wychodzi na to, że jeśli są wytrwali, to dostają od życia więcej i to
          dobrej jakości. Myślę, że to co napisałaś można ująć tak: szczęście w związku
          zależy także od pracy/starań obojga. Jeśli mają to "wytrenowane" to wychodzi im
          na zdrowie.
          Nie ma nic gorszego niż ktoś w związku, kto ma tylko oczekiwania. Szybko
          sytuacja robi się niesymatryczna (jedno głównie daje, drugie głównie bierze i
          czeka na więcej)
    • krzysztof-lis Odstrasza, b/t 06.10.09, 22:03

      • rachela25 Re: Odstrasza, b/t 06.10.09, 22:39
        <<Ano dlatego że będąc z taką kobietą zawsze gdzieś w tle będzie
        ojciec dziecka, który zawsze może nagle zapragnąć wrócić "dla dobra"
        dziecka>>>

        Taaa każda samotna matka tylko na to czeka. Kiedy tatuś się łaskawie
        zdecyduje powrócić , ona wszystko rzuci i pobiegnie w jego ramiona.
        Nie rozumiem też że facet ma problem z jakimś współfinansowaniem.
        Szoda ci 2 złote na loda czy jak ? bo przecież żadna matka nie
        oczekuje że kupisz jej dziecku zestaw kina domowego na urodziny .
        Więc się wyluzuj
        • krzysztof-lis podpięłaś się nie tam, gdzie trzeba 06.10.09, 23:25
          > Nie rozumiem też że facet ma problem z jakimś współfinansowaniem.

          Ja rozumiem. Po co marnować zasoby na nie swoje geny?
          • aneta-skarpeta Re: podpięłaś się nie tam, gdzie trzeba 07.10.09, 10:04
            krzysztof-lis napisał:

            > > Nie rozumiem też że facet ma problem z jakimś współfinansowaniem.
            >
            > Ja rozumiem. Po co marnować zasoby na nie swoje geny?
            >

            bo nie kazdy mysli tylko o czubku wlasnego nosa.
    • fkonop Tak- dla Humberta Humberta :> 06.10.09, 23:23
      j.w.
    • parowkowa Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 07.10.09, 00:21
      samotna matka to taki sam "lakomy" kasek jak baba z mega otyloscia, czyli jakiemus promilowi nie przeszkadza "nadmiar ciala do kochania" czy "dobrodziejstwo inwentarza", ale cala reszta omija lukiem takie panie - przy czym ten promil zainteresowany wydaje sie albo szemrany (zboczency itp) albo z wyjatkowo niskiej polki (rolnik, gornik itp. czyli wszyscy ci ktorzy nie maja szans u normalnych, wolnych, wyksztalconych kobiet). W sumie lepiej byc otyla i wasata niz samotna matka - wasow i tluszczu mozna sie pozbyc legalnie, dzieciaka niezbyt.

      Ja sama nie zwiazalabym sie z dzieciatym facetem, wiec nie dziwie sie ze faceci nie pala sie do zwiazkow z dzieciatymi. po co sobie wiecej problemow robic niz trzeba? znosic fochy cudzego bachora, wizyty eks, uzeranie sie o kazda zlotowke alimentow. Jak raz sie wdepnie w gowno to smord sie ciagnie latami.

      Gdzie ty sie kobieto chowalas ze wydaje ci sie ze byc samotna matka to atut? chyba tylko dla pedofila...
      • marzannasz Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 07.10.09, 12:21
        niestety w praniu tak to wyglada - sama mam faceta z dziecmi.
    • aga999929 Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 07.10.09, 00:38
      Ludzie z klasą wychowują wspólnie dzieci swoje i z poprzednich
      związków. Kształtują tych młodch ludzi i bywa, że są nawet lepsi
      od "zwyczajnych" rodzin bo nie ma wtedy takiego poczucia, że jestem
      rodzicem więc naturalnie wszystko będzie ok. Bardziej świadomie do
      tego podchodzą i więcej starań wkładają w relacje, rozmawiają z
      dziećmi. Powiedziałam ludzie z klasą. Wierzę, że są tacy ludzie,
      zanłam parę takich przypadków i uważam, że z innymi nie warto się
      wiązać. A na marginesie to pan który bezpośrednio nie opiekuje się
      swoim dzieckiem/dziećmi też może jest niepełnowartościowy i nie
      sprawdził się bo je zostawił. Przecież takie uogólnienie to
      bzddura.Relacje międzyludzkie są tak skomplikowane i
      nieprzewidywalne a tkwienie w toksycznym związku rujnujące także dla
      dzieci, że czasami nie ma o czym mówić.
    • michal.augustyniak A co najmniej wie kim jest ojcem? 07.10.09, 00:59
      Lepiej się nie czepiaj, bo mamusia zacznie żądać alimenty.
    • pp1985 Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 07.10.09, 01:51
      Czytając wiele postów powyżej robi mi się niedobrze. Odpowiedzi - jak na Onecie,
      wstrętne i poniżające Kobiety, którym nie jest łatwo :(
      Nie uwazam aby Kobieta z dzieckiem stanowila ,,gorsza partie" anizeli
      jakakolwiek inna. Taka osoba jest w stanie wniesc wiele dobrego do zwiazku -
      chocby z racji poprzedniego malzenstwa, doswiadczenia. Nie wiem, czy czesc Panow
      powyzej boi sie dziecka, czy po prostu porownania do poprzedniego mezczyzny,
      ogarniajacej obawy, ze moga nie dac rady wplynac na szersza wode, w ktorej nie
      ma pojecia ,,fun" - a jest odpowiedzialnosc. I milosc. Wyglada to tak, jakby
      dosc duzy procent plci meskiej byl pozbawiony ambicji, jakiejkolwiek. Wyzwanie
      przy zdobyciu uczucia i Kobiety i Jej Dziecka opiera sie na swiadomosci, ze
      ewentualna krzywda - zetrze jakas czastke swiata podtrzymywana wewnatrz dwojki
      samotnych ludzi - Matki i Dziecka. Sam koncze studia medyczne, prowadze firme -
      swietnie prosperuje - uwazam, ze jest to nic w porownaniu do tego, co przezywa
      Kobieta walczaca o kazdy dzien, ktory musi wypelnic praca, opieka, wychowaniem
      dziecka w pojedynke, oraz usytuowania w zaciskajacej sie petli przemijajacego
      czasu, bolu i koniecznosci bycia tak samo silna kazdego dnia. Czy taki czlowiek
      nie jest w jakims sensie idealem partnera, przyjaciela, osoby na ktorej mozna
      polegac? Splycanie odpowiedzi na pytanie autorki postu do pojecia ,,zuzycia
      seksualnego Samotnej Matki" - jest podłe :/
      Ludzie są wartosciowi nie ze wzgledu na swoja przeszlosc,a na to - jaka
      madrosc z niej wyniesli. Naturalnie nie wszyscy, ale duza ich czesc. Niezaleznie
      czy jest to samotny Ojciec czy Matka..
      • aneta-skarpeta Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 07.10.09, 10:20
        pp1985- to co napisałes dotyczy nie tylko samotnych, a raczej
        samodzielnych rodziców, ale generalnie ludzi po przejsciach.
        Niestety nie wiem czemu ludzie teraz sa strasznie płyccy i
        egoistyczni. Aby tylko jak najwiecej zagarnąc pod siebie i jak
        namniej dać. "dawac kase na cudzego bahora?"....no rece opadają...
        ja w tej chwili jakby zadzwoniła do mnie teściowa ( jeszcze nie
        oficjalna) i powiedziala "pomoz", to nawet bym okiem nie mrugnela i
        pojechala, pomogła jak umiem. Jakby miała kobita biede to bym jej
        pomagala w zakupach, zeby miala co jesc. Moj partner to samo w
        stosunku do moich rodzicow. I nie raz to pokazal. Wszystcy mozemy na
        sobie polegac...ale to sie wynosi z domu, rodziny. Taka prawda


        kiedys słyszałam bardzo madrą rzecz. " Miłość nie zaczyna sie od
        słowa ja, tylko od słowa TY"
      • plisowanka Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 12.10.09, 03:05
        pp1985 napisał:
        > Ludzie są wartosciowi nie ze wzgledu na swoja przeszlosc,a na to - jaka
        > madrosc z niej wyniesli. Naturalnie nie wszyscy, ale duza ich czesc.

        Ja bym powiedziała inaczej - w przeważającej mierze samotne macierzyństwo jest konsekwencją wcześniejszych błędów życiowych: przedwczesnej niedojrzałej decyzji o macierzyństwie lub nieznajomości antykoncepcji albo niewłaściwego wyboru partnera. A najczęściej wszystkie te 3 czynniki razem. Trudno nazwać bohaterem kogoś, kto najpierw czyni w życiu poważne błędy, a potem usiłuje je naprawiać - mniej lub bardziej udolnie. Bohater to ktoś, kto od początku stara się ich nie popełniać, kto posiada umiejętność przewidywania konsekwencji swych działań... Na tym polega dojrzałość i odpowiedzialność. Twierdzenie więc, że samotna matka jest bardziej odpowiedzialna od kobiety bezdzietnej, jest błędne.
        • aneta-skarpeta Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 12.10.09, 11:03
          plisowanka napisała:

          > pp1985 napisał:
          > > Ludzie są wartosciowi nie ze wzgledu na swoja przeszlosc,a na
          to - jaka
          > > madrosc z niej wyniesli. Naturalnie nie wszyscy, ale duza ich
          czesc.
          >
          > Ja bym powiedziała inaczej - w przeważającej mierze samotne
          macierzyństwo jest
          > konsekwencją wcześniejszych błędów życiowych: przedwczesnej
          niedojrzałej decyzj
          > i o macierzyństwie lub nieznajomości antykoncepcji albo
          niewłaściwego wyboru pa
          > rtnera.


          masz racje, ja zdecydowalam sie na dziecko ( planowane) z
          niewlasciwym facetem, ale nigdy nie traktowalam tego jako blad

          ale nie sztuka błedów nie popełniac. Sztuka ich nie powtarzać
    • fra.proxy Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 07.10.09, 04:54
      Szanowna Anju - jestem w takim zwiazku. Moja partnerka ma dziecko z
      malzenstwa (jest po rozwodzie) i zyjemy razem od kilku lat. Pomijam
      kwestie dogadania sie z maluchem natomiast sam zwiazek uwazam za
      bardzo fajny i udany (pomimo roznych trudnosci - wiadomo jak to jest
      w zwiazkach). Kobieta, ktora juz ma dziecko jest wg mnie daleko
      lepszym 'kaskiem' dla faceta przede wszystkim dlatego, ze jest duzo
      bardziej wyrozumiala, znacznie powazniej patrzy na kwestie dogadania
      sie, lepszych relacji, podchodzi do sprawy powaznie. Mialem rozne
      przejscia z kobietami i ten zwiazek trwa najdluzej ze wszystkich i
      to wlasnie przez moja partnerke i jej (teraz to i rowniez moje)
      dziecko doswiadczylem rzeczy, ktore nauczyly mnie patrzec na swiat
      zupelnie inaczej. Moim zdaniem to bardzo wartosciowe. I do kosza
      albo na drzewo z twierdzeniami, ze taka kobieta nie ma szans. Jesli
      ilustam facetow zrezygowalo to ich strata ale i tez oznacza to, ze
      nie byli do tego gotowi. To nie Twoja wina ale wina tchorzostwa
      takich panow.
      Pozdriawiam i zycze znalezienia odpowiedniego partnera!!!
      • gruszka.m To żaden problem... 07.10.09, 07:37
        To żaden problem czy kobieta ma dziecko czy nie Jesli oczywiście się
        Kocha tą osobę... Dla ,mnie jednak jest żenadą że takie kwestie
        poruszasz na forum gdzie ludzie nazywają Twoje dziecko bachorami
        itp... Ty chyba jestes bardzo prostą pustą dziewczyną... Zamiast
        cieszyć się z dzidziusia na forum szukasz faceta... Zastanów się co
        Ty robisz, chyba musi być z Toba cos nie tak,że mąż Ciebie
        zostawił...
        • michalina121 Re: To żaden problem... 07.10.09, 08:31
          gruszka.m - święte słowa !!!!!!!!!!! Sama jestem rozwódką - 35 lat i
          dziecko lat 11 - nie wyobrażam sobie, żeby jakiś facet był
          wazniejszy od mojego Młodego !!!!!!!!!!!!! Kocham go najbardziej na
          świecie i żaden mężczyzna nie wpadłby na pomysł klasyfikowac mnie
          jako TOWAR GORSZEJ JAKOŚCI - nawet nie wpadłabym na pomysł, zeby
          zadac takie pytanie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! uuuuu ale mi sie mtu
          wykrzykników powpisywało
          • gruszka.m Re: To żaden problem... 07.10.09, 08:47
            Przecież, gdy facet pokocha matke to dla mnie jest równoznaczne,że
            musi pokochać jej największe szczęście jakim jest dzidzia...a jesli
            nie to wogóle nie powinna z takim typem być nawet minuty... bo wtedy
            skrzywdzi dziecko
            michalina121 napisała:

            > gruszka.m - święte słowa !!!!!!!!!!! Sama jestem rozwódką - 35 lat
            i
            > dziecko lat 11 - nie wyobrażam sobie, żeby jakiś facet był
            > wazniejszy od mojego Młodego !!!!!!!!!!!!! Kocham go najbardziej
            na
            > świecie i żaden mężczyzna nie wpadłby na pomysł klasyfikowac mnie
            > jako TOWAR GORSZEJ JAKOŚCI - nawet nie wpadłabym na pomysł, zeby
            > zadac takie pytanie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! uuuuu ale mi sie mtu
            > wykrzykników powpisywało
        • anja.ltd Re: To żaden problem... 07.10.09, 08:54
          > Zamiast
          > cieszyć się z dzidziusia na forum szukasz faceta... Zastanów się co
          > Ty robisz, chyba musi być z Toba cos nie tak,że mąż Ciebie
          > zostawił...

          I dziwi mnie, że co niektórzy nie mają żadnych oporów żeby wstrzymać się z
          komentarzami tego typu... Nie rozumiem jakim prawem uzurpują sobie prawo do
          oceniania kogoś, kogo w ogóle nie znają...
          • gruszka.m Re: To żaden problem... 07.10.09, 09:02
            żal mi Ciebie... a najbardziej Twojego dzidziusa,ze musi z taką
            desperacką pustą matką żyć....
            .ltd napisała:

            > > Zamiast
            > > cieszyć się z dzidziusia na forum szukasz faceta... Zastanów się
            co
            > > Ty robisz, chyba musi być z Toba cos nie tak,że mąż Ciebie
            > > zostawił...
            >
            > I dziwi mnie, że co niektórzy nie mają żadnych oporów żeby
            wstrzymać się z
            > komentarzami tego typu... Nie rozumiem jakim prawem uzurpują sobie
            prawo do
            > oceniania kogoś, kogo w ogóle nie znają...
            • anja.ltd Re: To żaden problem... 07.10.09, 09:12
              gruszka.m napisał:

              > żal mi Ciebie... a najbardziej Twojego dzidziusa,ze musi z taką
              > desperacką pustą matką żyć....

              I vive versa. Żal mi Ciebie, bo żeby poczuć się lepiej musisz naubliżać innym
              ludziom. Z takimi osobami nie ma co wdawać się w dyskusje, bo -jak widać - oni
              nic nie wnoszą...


              • gruszka.m Re: To żaden problem... 07.10.09, 09:48
                tu nie chodzi o ublizanie Tobie stwierdzam fakty... bo jeśli chcesz
                być szczęśliwa to miłości tutaj nie znajdziesz, chyba że Tobie
                zalezy tylko na wypięcu się, a z tego co piszesz to tak wynika... a
                • mvszka Re: To żaden problem... 07.10.09, 10:17
                  gdyby autorka wątku chciała się wypiąć to by to zrobiła bez pytania
                  się mężczyzn co sądzą o samotnej matce z dzieckiem. Bo nie sądzę,że
                  kobiecie ,która wypina jest potrzebna opinia tego kto ją po.uwa na
                  temat faktu ,że ma dziecko.
                  • aneta-skarpeta Re: To żaden problem... 07.10.09, 10:29
                    tez tak mysle:)

                    jesli chodzi o sam sex, to panom bez roznicy co sie dzieje w zyciu
                    koiet z ktorymi sie pukają- z korzyscia dla obu stron;)
            • kotek.filemon Re: To żaden problem... 07.10.09, 10:37
              Lala, przestań łaskawie nadużywać słowa dzidziuś bo nie jesteśmy na e-mamie i nie cierpimy na budyniozę mózgową macierzyńską...
              • mvszka Re: To żaden problem... 07.10.09, 10:51
                a co kotek filemon robi na mężczyznie- przyszedł podrapać go w
                uszko????
        • aneta-skarpeta Re: To żaden problem... 07.10.09, 10:25


          to ze ktos nazywa dzici bahorami nie swiadczy zle o załozycielce
          wątku, tylko o internautach!!!!

          to, ze sa imbecyle na świecie nie oznacza, ze nie mozna porozmawiac
          na forum- a tutaj jest wieksza sznasa porozmawiania z roznymi
          punktami widzenia

          mimo paru glupich wpisów i awanturek jest jednak duzo wpisow madrych
          i na poziomie
    • o262611 Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 07.10.09, 08:58
      To nie miało dla mnie znaczenia, kiedy poznałem ją. Była wspaniałym
      człowiekiem i opinie innych mnie nie interesowały. Wiele osób z
      rodziny odradzało mi ten związek. Pokochałem ją i jej córkę. Również
      ucieszył mnie fakt, że facet w ogóle nie interesuje się dzieckiem i
      nie płaci na jej utrzymanie. Pomyślałem, że nie będzie ingerował w
      nasze życie. Sześć miesięcy później okazało się że będę ojcem, byłem
      szczęśliwy jak nigdy wcześniej. Kilka miesięcy po tym oświadczyła
      mi, że nie chce już być ze mną. Obecnie płacę wysokie alimenty i
      widuję swoje dziecko tylko cztery razy w miesiącu, a mimo to nadal
      ją kocham.
      • aneta-skarpeta Re: Samotna matka z dzieckiem - kąsek, czy... ;) 07.10.09, 10:32
        bardzo Ci współczuję. Zadziwia mnie jednak fakt, ze odeszła od
        faceta, ktory pokochal ją z dzieckiem, skoro juz raz zostala sama.
        Jesli byles dla niej niedobry ( chociazby w jej odczuciu) to czemu
        zdecydowala sie lub pozwolila na ojawienie sie drugiego dziecka z
        drugim niewlasciwym mezczyzną

        tak czy siak- dziwna baba

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka