Dodaj do ulubionych

Wzruszyłam się ciężką dolą

26.11.09, 13:15
kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,96115,7295084,Nowy_tata_peka.html
Wzruszyłam się ciężką dolą współczesnych mężczyzn zmuszanych do
pełnienia wielu ról jednocześnie. Chlip. Niektórzy i to niewielu
zaczynają powoli próbować pełnić jednoczesnie role, które kobiety
realizują lekkim twistem i z tego tytułu socjolog Szlendak uważa
owych panów za postacie tragiczne.
Qrde, nareszcie zaczynają się do czegoś przydawać w domu i zagrodzie.
Aha - w wywiadzie jest mowa o rodzinach w których KOBIETY PRACUJĄ
ZAWODOWO gdyby ktoś przeoczył i roił sobie o jedynych żywicielach.
Kobiety PRACUJĄ i mają obowiązki domowo-dziecięce. Jeszcze raz -
siedzą w domu na etacie kur tylko pracują zawodowo, zarabiają
pieniądze i współutrzymują rodziny.
Obserwuj wątek
    • facettt czy ten pismak nie ma o czym pisac 26.11.09, 13:23
      i wymysla juz dawno wymyslona "nowa role ojca"?
      gdyz robilem to wszystko (o czym on pisze) juz 30 lat temu i uwazalem to za
      oczywista oczywistosc :)
      • triss_merigold6 Re: czy ten pismak nie ma o czym pisac 26.11.09, 13:33
        On z medialnych socjologów młodego pokolenia, podejrzewam, że
        wieloletnie pisanie kocopałów o relacjach męsko-damskich dla "Elle"
        mu zaszkodziło w głowę.
        Albo żona mu przestała piedestał omiatać miotełką.
      • purchawkapuknieta Re: czy ten pismak nie ma o czym pisac 26.11.09, 14:15
        bez jaj! nie wierzę! :D

        a poważnie, jako trzydziestolatka też (tu zgadzam się z autorem) nie mogę sobie
        wyobrazić mojego ojca, jako eksperta od pieluszek, wózków i nosidełek. pewnie
        dlatego, że ich nie było :D wózek miałam po starszym bracie, pieluchy tetrowe, a
        nosidełko stanowiło biodro mojej mamy.

        pieknym motywem heroizmu męskiego jest gotowanie; pewnie chodzi o podgrzanie
        słoiczka, czy przygotowanie kaszki mleczno-ryżowej :D

        dalej nie doczytałam, ale wyobrażam sobie, że napięcie rośnie i dramatyzm
        sięgnie zenitu przy asystowaniu żonie rodzącej. a zakończy się prognozą męskich
        szans na ciążę.

        czy artykuł napisał Waldek?
    • six_a Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 26.11.09, 14:37
      ale których?:) bo mnie pigmeje z rekordową godziną dziennie wzruszyli i jeszcze
      na dodatek nie mają tych płyt usypiających pewnie. muszą się męczyć własnoręcznie.
    • s.romeczek Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 26.11.09, 16:38
      wpłać coś to wzruszenie minie
      www.fundacjaojcow.org.pl/wesprzyj%20fundacje.html
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 26.11.09, 16:47
      Muszę powiedzieć że zapał z jakim niektóre kobiety rzuciły się do ochrony
      swojego obrazu jako wielkiej pokrzywdzonej ofiary jest doprawdy zdumiewający.

      Zapomniałaś tylko dodać Nie dopuścimy do tego, by powróciła sytuacja, w
      której kobieta byłaby znowu kelnerką na bankiecie życia, przy którym ucztuje
      samiec.


      Mężczyźni pracują częściej, więcej, dłużej i częściej giną w pracy albo ulegają
      wypadkom.
      • prezes_pan Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 26.11.09, 17:43
        Mi się podoba następujące zdanie autora, cyt. To oznacza, że są
        pewne uniwersalne granice męskiej wytrzymałości w przebywaniu z
        dzieckiem, szczególnie z dzieckiem małym.
        W sumie kobiety
        mogłyby to zrozumieć, zwłaszcza że ta zasada pewnego oddalenia ojca
        od dziecka obowiązuje od wieków.
        • triss_merigold6 Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 26.11.09, 18:38
          Znaczy, że ojcowie ze stwowarzyszeń broniących prawa ojców do opieki
          i wychowywania dzieci pieprzą od rzeczy domagając się opieki
          naprzemiennej?
          • to.niemozliwe Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 27.11.09, 08:29
            Nie, to tylko oznacza, że kontaktu z dzieckiem tacy ojcowie
            potrzebują, ale ma on inny wyraz i charakter niż kontakt matka-
            dziecko. Tylko tyle to oznacza.
            • triss_merigold6 Zaraz, zaraz 27.11.09, 10:13
              Właśnie tworzyłam na potrzeby sądu coś co się nazywa planem
              rodzicielskim czyli rozpisaniem czynności opiekuńczo-wychowawczych i
              CZASU na te czynności między oboje rodziców. W ramach tychże jest
              m.in. odbieranie z przedszkola, chodzenie do lekarza przy chorobach
              i na różne bilanse i szczepienia, podział wakacji, ferii i świąt,
              pokrywanie kosztów wydatków etc.
              Jeśli dziecko przebywa u ojca to ojciec wykonuje te same z grubsza
              czynności co matka - pomaga ubrać się, podaje posiłki, bawi się,
              sprząta, kąpie dziecko etc. więc gdzie tu masz inny wyraz i inny
              charakter kontaktu? Aha, mam na myśli dzieci w wieku przedszkolnym i
              wczesnoszkolnym.
              • to.niemozliwe Re: Zaraz, zaraz 27.11.09, 14:30
                Tu nie ma innego rodzaju kontaktu, ale w pełnych rodzinach jest. To,
                co podałaś jako przykład...to tak, jakby twierdzić, że naprawa
                pralki, zamocowanie szafki i zakup wiertarki udarowej to damskie
                czynności, bo przecież singielki je często wykonują :).
                W normalnej, przepraszam...pełnej rodzinie czynności i charakter
                kontaktu jest wyraźnie podzielony. Nawet przypuszczam, że gdyby tak
                nie było, to dziecko mogłoby mieć kłopot z późniejszym
                funkcjonowaniem, bo społeczeństwo spodziewa się płciowego podziału,
                a osobniki nietypowe (malowane ptaki) nie są tolerowane.
                Stąd już krok, Panowie do wniosku, że jak robicie zakupy, usypiacie
                dziecko, latacie, jak ma gorączkę do lekarza, to.....utrudniacie
                prawidłowy rozwój i osiągniecie sukcesu w przyszłości swojemu
                potomstwu....:)
                Dziś mam kreatywny dzień ! :D
                • triss_merigold6 Faktycznie kreatywnie.P 27.11.09, 17:29
                  Nigdy nie dotknęłam wiertarki. W imię zasad. P
                  Taka tradycyjna wersja podziału czynności domowo-dziecięcych w
                  pełnej rodzinie przestaje się kobietom opłacać. Przynajmniej mnie
                  się nie opłaca. Za duży wysiłek za mało profitów.
                  Społeczeństwo już nie spodziewa się ściśle płciowego podziału
                  ponieważ ewoluowało, normy nie są sztywne i dzieci dostają różne
                  wzorce.
                  • prezes_pan Re: Faktycznie kreatywnie.P 27.11.09, 22:27
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Taka tradycyjna wersja podziału czynności domowo-dziecięcych w
                    > pełnej rodzinie przestaje się kobietom opłacać. Przynajmniej mnie
                    > się nie opłaca. Za duży wysiłek za mało profitów.

                    Sugerujesz, że kobiecie wygodniej jest być rozwódką (jak Ty zdaje
                    się)? No owszem, można brać pieniądze zarówno od byłego męża
                    (alimenty), jak i od nowego gacha oraz ich obu wkręcać w opiekę nad
                    dzieckiem. Z punktu widzenia ekonomii jest to ok. Ale wychowane
                    dziecka to nie tylko ekonomia. Ciepełko emocjononalne zdrowej
                    wewenętrznie pełnej rodziny, to jest duża wartość. Przynajmniej dla
                    mnie i jak sądzę dla dziecka również.

                    > Społeczeństwo już nie spodziewa się ściśle płciowego podziału
                    > ponieważ ewoluowało, normy nie są sztywne i dzieci dostają różne
                    > wzorce.

                    Tiaaa. Znam te wzorce. Dwa pingwiny płci męskiej wychowujące
                    dziecko. Dziękuję, nie skorzystam.
        • to.niemozliwe Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 27.11.09, 08:28
          Nie zrozumieją, ewentualnie nieliczne - bariera myślowa jest za duża.
      • wanilinowa Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 26.11.09, 22:36
        g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

        > Muszę powiedzieć że zapał z jakim niektóre kobiety rzuciły się do ochrony
        > swojego obrazu jako wielkiej pokrzywdzonej ofiary jest doprawdy zdumiewający.

        które konkretnie?

        >
        > Zapomniałaś tylko dodać Nie dopuścimy do tego, by powróciła sytuacja, w
        > której kobieta byłaby znowu kelnerką na bankiecie życia, przy którym ucztuje
        > samiec.

        >
        > Mężczyźni pracują częściej, więcej, dłużej i częściej giną w pracy albo ulegają
        > wypadkom.
        >

        a kobiety częściej niż mężczyźni umierają przy porodach. tylko co z tego wynika,
        to chyba nie ten temat?
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 26.11.09, 22:54
          >
          > które konkretnie?

          Miałem na myśli reakcje jakie wystąpiły po pojawieniu się tego wywiadu. Nie
          zauważyłem potopu mężczyzn krzyczących "TAK JEST W ISTOCIE", ale nie zabrakło
          kobiet które były gotowe bronić obrazu swojej płci jako ofiary.

          > a kobiety częściej niż mężczyźni umierają przy porodach. tylko co
          > z tego wynika
          > to chyba nie ten temat?
          A mężczyźni częściej umierają jako noworodki. Twój przykład jest bez sensu. Mój
          dotyczący pracy miał przynajmniej odniesienie do treści wywiadu.

          Osobiście jestem zdania że w nowoczesnym społeczeństwie więcej wyzwań(często
          sprzecznych) stoi przed mężczyzną niż kobietą, w dodatku mężczyzna nie może
          liczyć na w takim stopniu wsparcie. Ale daleki jestem od stwierdzenia że
          mężczyźni mają dużo gorzej, albo że są ofiarami i postaciami tragicznymi.
          • wanilinowa Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 26.11.09, 23:08
            g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

            > >
            > > które konkretnie?
            >
            > Miałem na myśli reakcje jakie wystąpiły po pojawieniu się tego wywiadu. Nie
            > zauważyłem potopu mężczyzn krzyczących "TAK JEST W ISTOCIE", ale nie zabrakło
            > kobiet które były gotowe bronić obrazu swojej płci jako ofiary.

            nieprzypadkowo w pytaniu użyłam słowa "konkretnie", a zatem które konkretnie
            panie rzuciły się potopem na autora?

            >
            > > a kobiety częściej niż mężczyźni umierają przy porodach. tylko co
            > > z tego wynika
            > > to chyba nie ten temat?
            > A mężczyźni częściej umierają jako noworodki. Twój przykład jest bez sensu. Mój
            > dotyczący pracy miał przynajmniej odniesienie do treści wywiadu.

            w moim argumencie jest dokładnie tyle samo sensu co w Twoim, a przytoczyłam go
            żebyś zauważył ten bezsens przez analogię, bo na słowo byś mi nie uwierzył.

            > Osobiście jestem zdania że w nowoczesnym społeczeństwie więcej wyzwań(często
            > sprzecznych) stoi przed mężczyzną niż kobietą, w dodatku mężczyzna nie może
            > liczyć na w takim stopniu wsparcie.

            otóż zaczynają powstawać wyzwania, które przed kobietami postawiono już dawno,
            czyli łączenie pracy i aktywnego życia rodzinnego. czy te wymagania są
            spełniane? pewnie tak samo często jak kobiety sukcesu z jednym dzieckiem w ręku,
            drugim u spódnicy i 5-cyfrową wypłatą.
            a konkretnie o jakie wsparcie chodzi?

            > Ale daleki jestem od stwierdzenia że
            > mężczyźni mają dużo gorzej, albo że są ofiarami i postaciami tragicznymi.

            no i tu się zgadzamy
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 26.11.09, 23:39
              Głupie to forum jest - nie można po ludzku zacytować dłuższej wypowiedzi. Ale co
              do tematu...
              >
              > nieprzypadkowo w pytaniu użyłam słowa "konkretnie", a zatem które konkretnie
              rzuciły się potopem na autora?

              Autorka tego wątku i kilka kobiet w wątku podpiętym bezpośrednio pod wywiad. I
              nie tyle na autora co na treść.

              > w moim argumencie jest dokładnie tyle samo sensu co w Twoim, a przytoczyłam go
              > żebyś zauważył ten bezsens przez analogię, bo na słowo byś mi nie uwierzył.
              Nadal nie wierzę. Autorka wątku twierdzi że kobiety nie tylko w stopniu równym
              mężczyznom oddają się pracy, ale dodatkowo na pełny etat pracują przy dzieciach.
              Dlatego przytoczyłem fakt że mężczyźni pracują więcej dłużej i częściej
              umierają. Czyli kobiety NIE pracują tak samo jak mężczyźni.

              > otóż zaczynają powstawać wyzwania, które przed kobietami postawiono już dawno,
              > czyli łączenie pracy i aktywnego życia rodzinnego.

              Nie zgodzę się. Z tego co zauważyłem z osobistego doświadczenia kobieta która
              rzuca pracę dla dziecka/dzieci nie spotka się z potępieniem, w przeciwieństwie
              do mężczyzny który będzie uzna przynoszenie wypłaty za całość uwagi która należy
              się rodzinie. Ale to moje doświadczenie.

              > a konkretnie o jakie wsparcie chodzi?
              Tu miałem na myśli dyskurs społeczny na temat roli mężczyzny i kobiety. Kobieta
              jest z jednej strony opisywana jako ofiara a z drugiej jako kobieta sukcesu
              realizująca się we wszystkich obszarach. Natomiast mężczyzna - no cóż, albo
              widzimy brutala i oprawcę albo człowieka upośledzonego społecznie i niepełnego.

              Natomiast wracając do mojej oryginalnej tezy - uważam że utrwalanie w sobie
              mentalnego obrazu kobiety jako ofiary i tej która się poświęca(wziąłem za
              przykład autorkę wątku ) do niczego dobre nie doprowadzi, na tej samej zasadzie
              na której drużyna która nie wierzy w wygraną ma istotnie mniejsze szanse. O ileż
              lepsze byłoby uznanie że kobiety i mężczyźni napotykają RÓŻNE trudności w życiu
              związane ze swoją naturą, i że wspólnie korzystając nawzajem ze swoich silnych
              stron są w stanie sobie z nimi poradzić?
              • wanilinowa Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 27.11.09, 00:04
                g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

                > Nadal nie wierzę. Autorka wątku twierdzi że kobiety nie tylko w stopniu równym
                > mężczyznom oddają się pracy, ale dodatkowo na pełny etat pracują przy dzieciach
                > .
                > Dlatego przytoczyłem fakt że mężczyźni pracują więcej dłużej i częściej
                > umierają. Czyli kobiety NIE pracują tak samo jak mężczyźni.

                dobrze, czyli rozmowa toczy się o pracy i dzieciach. Ty piszesz że
                mężczyźni umierają w pracy, a ja przytaczam równie bezsensowny argument, że
                kobiety umierają przy dzieciach*. nie rozumiem dlaczego wypierasz się tej analogii.

                * tym bardziej, że o ile w pracy ginie jednak część kobiet, to przy porodzie
                żaden facet jeszcze nie zszedł.

                > > otóż zaczynają powstawać wyzwania, które przed kobietami postawiono już d
                > awno,
                > > czyli łączenie pracy i aktywnego życia rodzinnego.
                >
                > Nie zgodzę się. Z tego co zauważyłem z osobistego doświadczenia kobieta która
                > rzuca pracę dla dziecka/dzieci nie spotka się z potępieniem, w przeciwieństwie
                > do mężczyzny który będzie uzna przynoszenie wypłaty za całość uwagi która należ
                > y
                > się rodzinie. Ale to moje doświadczenie.

                prawdopodobnie gdybyś był kobietą osobiste doświadczenie podpowiadałoby Ci
                całkowicie odwrotną refleksję. to zresztą normalne, że boli nas to co nas dotyczy.

                > > a konkretnie o jakie wsparcie chodzi?
                > Tu miałem na myśli dyskurs społeczny na temat roli mężczyzny i kobiety. Kobieta
                > jest z jednej strony opisywana jako ofiara a z drugiej jako kobieta sukcesu
                > realizująca się we wszystkich obszarach. Natomiast mężczyzna - no cóż, albo
                > widzimy brutala i oprawcę albo człowieka upośledzonego społecznie i niepełnego.

                i znów, garść subiektywnych i tendencyjnych obserwacji. w kolorowych gazetkach i
                tv lansowane są teraz zarówno portrety kobiet-tytanów jak i mężczyzn półbogów z
                pięknymi żonami i rumianym potomstwem.

                > Natomiast wracając do mojej oryginalnej tezy - uważam że utrwalanie w sobie
                > mentalnego obrazu kobiety jako ofiary i tej która się poświęca(wziąłem za
                > przykład autorkę wątku ) do niczego dobre nie doprowadzi, na tej samej zasadzie
                > na której drużyna która nie wierzy w wygraną ma istotnie mniejsze szanse.

                kiedy właśnie rzecz dotyczy martyrologii męskiej. czy to nie jest odwrócenie
                kota ogonem?

                > O ile
                > ż
                > lepsze byłoby uznanie że kobiety i mężczyźni napotykają RÓŻNE trudności w życiu
                > związane ze swoją naturą, i że wspólnie korzystając nawzajem ze swoich silnych
                > stron są w stanie sobie z nimi poradzić?
                >

                masz rację, ale jesteśmy na forum internetowym a nie w utopii :)
                • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 27.11.09, 09:24
                  > dobrze, czyli rozmowa toczy się o pracy i dzieciach. Ty piszesz ż
                  > e
                  > mężczyźni umierają w pracy, a ja przytaczam równie bezsensowny argument, że
                  > kobiety umierają przy dzieciach*. nie rozumiem dlaczego wypierasz się tej analo
                  > gii.
                  >

                  Z tego względu że mężczyzna NIE MOŻE umrzeć przy porodzie. Oczywiście że kobiety
                  ponoszą ryzyko i płacą ZNACZNIE większą cenę za posiadanie dziecka, ale to nie
                  wpływa na fakt że mężczyźni więcej ryzykują pracując.

                  > prawdopodobnie gdybyś był kobietą osobiste doświadczenie podpowiadałoby Ci
                  > całkowicie odwrotną refleksję. to zresztą normalne, że boli nas to co nas dotyc
                  > zy.

                  Pewnie masz rację, ale trzeba by zerknąć na statystykę, wydaje mi się że jest
                  liczna grupa kobiet która NIE łączy pracy zawodowej z wychowywaniem dzieci, nie
                  cierpiąc z tego względu na społeczny ostracyzm.

                  > kiedy właśnie rzecz dotyczy martyrologii męskiej. czy to nie jest odwrócenie
                  > kota ogonem?
                  Nie, bo matryrologia męska praktycznie nie istnieje, a trochę by się jej
                  przydała. Zresztą to jest forum internetowe - odwracanie kota ogonem jest uznaną
                  taktyką w dyskusji :D

                  > masz rację, ale jesteśmy na forum internetowym a nie w utopii :)
                  >
                  Dobrze, do idylli nam daleko, ale chodzi o to żeby nie widzieć w sobie wyłącznie
                  ofiary i nie bronić zaciekle tego obrazu. Kojarzy mi się to z grupami
                  "dyskryminowanymi" które zamiast starać się wyjść z tej pozycji wolą w niej
                  zostać dla korzyści które ona przynosi.
                  Jak kobiety przestaną widzieć w sobie ofiary, i zarówno mężczyźni jak i kobiety
                  zauważą że to co im przychodzi bez trudu może wiązać się z dużym wysiłkiem
                  drugiej strony będziemy o krok bliżej owej utopii.
                  • wanilinowa Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 27.11.09, 14:45
                    > Pewnie masz rację, ale trzeba by zerknąć na statystykę, wydaje mi
                    się że jest
                    > liczna grupa kobiet która NIE łączy pracy zawodowej z
                    wychowywaniem dzieci, nie
                    > cierpiąc z tego względu na społeczny ostracyzm.

                    nie ma chyba statystyk mierzących poziom ostracyzmu społecznego,
                    jesteśmy zdani niestety na różnej maści psychologów społecznych
                    którzy są wyciągani przez obie strony barykady kiedy trzeba poprzeć
                    tezę wypowiedzią eksperta.

                    > > kiedy właśnie rzecz dotyczy martyrologii męskiej. czy to nie
                    jest odwróce
                    > nie
                    > > kota ogonem?
                    > Nie, bo matryrologia męska praktycznie nie istnieje, a trochę by
                    się jej
                    > przydała. Zresztą to jest forum internetowe - odwracanie kota
                    ogonem jest uznan
                    > ą
                    > taktyką w dyskusji :D

                    martyrologii męskiej nie ma, nie ma, aż się pojawia znienacka w
                    postaci wykwitu takiego jak linkowany artykuł, albo wypowiedzi
                    waldka_potęgi_światowej. i jak się już pojawi to powala na ziemię w
                    oszołomieniu i z wymalowanym na twarzy pytaniem "oni tak na
                    serio?" :)


                    PS: chciałam jeszcze tylko dodać że rzadko mam okazję uczestniczyć w
                    kulturalnej wymianie sprzecznych zdań. popriopniony, dałbyś głos co
                    by mnie na ziemię sprowadzić? :)
                    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 27.11.09, 15:24
                      > nie ma chyba statystyk mierzących poziom ostracyzmu społecznego,

                      Faktycznie mamy tu pewien problem z danymi źródłowymi - na pewno znajdziemy
                      wiarygodną liczbę kobiet niepracujących, a wychowujących dzieci(zwłaszcza małe)
                      z wyboru, a nie znajdziemy odpowiadającej temu statystyki mężczyzn
                      realizujących się w pracy kosztem wychowania dzieci :)



                      > martyrologii męskiej nie ma, nie ma, aż się pojawia znienacka w
                      > postaci wykwitu takiego jak linkowany artykuł, albo wypowiedzi
                      > waldka_potęgi_światowej. i jak się już pojawi to powala na ziemię w
                      > oszołomieniu i z wymalowanym na twarzy pytaniem "oni tak na
                      > serio?" :)

                      Kobiecej martyrologii w klimacie waldka_potęgi_światowej też nie brakuje, jednak
                      obok jest także poważna dyskusja i prokobiece akcje społeczne. W przypadku
                      mężczyzn takie akcje są albo wykpiwane albo mają marginalne znaczenie. Żadnych
                      festwiwali rozwoju męskości Testosteron nie odnotowałem.

                      > PS: chciałam jeszcze tylko dodać że rzadko mam okazję uczestniczyć w
                      > kulturalnej wymianie sprzecznych zdań.
                      Yeah, wiedziałem że dobrze się maskuję, ale nie sądziłem że aż tak. :D

                      A tak w ramach konkluzji, zastanawiam się czy nie jest to dobrym rozwiązaniem
                      jak mimo wszystko ojciec jest trochę dalej od dziecka niż matka. Osobiście
                      jestem zwolennikiem równowagi i umiaru, a jak patrzę na współczesnych
                      "świadomych rodziców" to widać że często i gęsto mają fiksację na punkcie
                      dziecka i równowagi w życiu im zdecydowanie brakuje.
                      Dziecko nagle staje się centrum wszechświata, zamiast być, zgodnie z
                      rzeczywistością, jedynie częścią rodziny.
                      Podejrzewam że to kwestia dostępności i skuteczności antykoncepcji. Kiedyś było
                      tak - dwoje ludzi łączyło się w parę, uprawiało seks, licząc się z możliwością
                      posiadania dziecka, a skoro się pojawiło to go wychowywali. Nie byli z tego
                      powodu ani szczególnie poszkodowani ani znów wyjątkowi
                      A teraz? Ludzie łączą się w pary, uprawiają seks przez lata albo dłużej
                      praktycznie bez ryzyka zajścia w ciążę. W końcu DECYDUJĄ się na dziecko, i
                      przełączają się z antyciążowych na prociążowych i prodzieciowych.
    • jamesonwhiskey Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 26.11.09, 18:03
      >Wzruszyłam się ciężką dolą współczesnych mężczyzn zmuszanych do
      >pełnienia wielu ról jednocześnie.


      szczerze mowiac nikt nie wymaga zebys rozumiala wymowe arykulu,
      nie jest on skierowany do ziejacych jadem pustych kobiet
      wiec swoje wzruszenie wsadz do kieszeni
      • triss_merigold6 Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 26.11.09, 18:37
        Wywiadu. Ten gatunek dziennikarski nazywa się wywiad.
        Spoko, nikt nie oczekuje, że treść wypowiedzi socjologa Szlendaka
        zrozumieją samotni, bezdzietni mężczyźni w wieku wczesnostudenckim.
        • kunegunda123 :D 27.11.09, 01:19
          > Spoko, nikt nie oczekuje, że treść wypowiedzi socjologa Szlendaka
          > zrozumieją samotni, bezdzietni mężczyźni w wieku wczesnostudenckim.
          wyjęłaś mi to z ust;)
    • silic Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 26.11.09, 21:06
      > zaczynają powoli próbować pełnić jednoczesnie role, które kobiety
      > realizują lekkim twistem

      Takim toż twistem, że wpadają w depresje czasem. Nie wspominając już o tym, że i
      tak większość pieniędzy do domu przynosi mężczyzna bo to co zarabia
      kobieta-matka-Polka-sukcesu starcza na waciki. O pomocy mamy, taty, rodziny czy
      płatnej opiekunki nie wspominając.
      • zeberdee24 Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 26.11.09, 21:14
        Oj mógłbyś jej pozwolić porajcować się trochę wyobrażeniem że przeciętna Polaka
        to superkobieta która mężczyznę ma tylko jako dodatek do swojego życia pełnego
        własnoręcznie osiągniętych sukcesów:) A ty jej z mamą i tatą których ona nam tu
        tak ładnie przemilcza:)
        • kunegunda123 Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 27.11.09, 01:18
          wyobrażeniem że przeciętna Polaka
          > to superkobieta która mężczyznę ma tylko jako dodatek do swojego życia pełnego
          > własnoręcznie osiągniętych sukcesów:)

          halo koleś! w tej dyskusji udziału nie biorą ani feministki ani wyzwolone i
          niepotrzebujące faceta singielki, tylko dzieciate mężatki, które życie z
          "facetem" w domu znają od PODSZEWKI. zastanawiam się co twoja matka robiła w
          domu że piszesz takie głupoty? miała gosposię a do ciebie bonę? albo już nawet
          nie pamiętasz kto zasuwał z odkurzaczem kiedy ty tylko podnosiłeś nogi, albo za
          czyją sprawą znikał talerzyk po zjedzonej przez ciebie kanapce...
          • to.niemozliwe Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 27.11.09, 08:37
            To co proponujesz dzieciata mężatko na takiego "biednego,
            przytłoczonego misia w domu"? :D
            • kunegunda123 Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 27.11.09, 12:27
              ale na jakiego przytłoczonego misia? Polska przeciętna rodzina to ojciec, który
              wraca po pracy zmęczony i musi odpocząć czytając gazetę lub oglądając telewizję,
              oraz matka, która wraca zmęczona z pracy i musi ugotować obiad, posprzątać,
              odrobić z dziećmi lekcje, zrobić pranie, prasowanie i tak do końca dnia.
              • to.niemozliwe Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 27.11.09, 14:33
                No, ja sie pytam co radzisz koleżankom, które takie kanapowe misie
                mają u siebie? A Ty też masz takiego przeciętniaka w domu, czy Twój
                jest inny, wyjątkowy? :)
          • zeberdee24 Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 27.11.09, 18:49
            kunegunda123 napisała:

            > wyobrażeniem że przeciętna Polaka
            > > to superkobieta która mężczyznę ma tylko jako dodatek do swojego życia pe
            > łnego
            > > własnoręcznie osiągniętych sukcesów:)
            >
            > halo koleś! w tej dyskusji udziału nie biorą ani feministki ani wyzwolone i
            > niepotrzebujące faceta singielki, tylko dzieciate mężatki, które życie z
            > "facetem" w domu znają od PODSZEWKI. zastanawiam się co twoja matka robiła w
            > domu że piszesz takie głupoty? miała gosposię a do ciebie bonę? albo już nawet
            > nie pamiętasz kto zasuwał z odkurzaczem kiedy ty tylko podnosiłeś nogi, albo za
            > czyją sprawą znikał talerzyk po zjedzonej przez ciebie kanapce...

            Atak na mnie jest nietrafiony, moi rodzice prowadzili firmę jak byłem mały i w
            domu pojawiali się dopiero późno wieczorem, chyba domyślasz się za czyją sprawą
            pojawiał się talerzyk, kanapka i za czyją sprawą znikały:) A to jak funkcjonują
            współczesne małżeństwa wiem, bo takich małżeństw znam całkiem sporo i dziewczyny
            często mówią że "jak to dobrze że teściowa popilnuje dziecka i ugotuje obiad",
            "jak to dobrze że mój mąż ma tę firmę, bo jakbyśmy mieli z takich pensji jak
            moja żyć...". itd.:)
    • poprioniony Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 26.11.09, 21:26
      > triss_merigold6 napisała: 26.11.09, 13:15
      > Kobiety PRACUJĄ

      Wlasnie widzimy.
      • obrotowy daj Ty pokoj :) 26.11.09, 21:37
        znam Tris (prawie osobiscie)
        (mamy wspolnego znajomego)

        opie*dala sie - jak kazda sprytna baba :)
        • triss_merigold6 Re: daj Ty pokoj :) 27.11.09, 10:20
          A tam;) racjonalizacja czasu w pracy i poza pracą to podstawa.
          Dzieciątko ma tatusia, dziadka i mojego aktualnego chłopa, czas
          opieki i zadań typu "zbudować bionicla, posprzątać, umyć dziecko i
          położyć spać" dzielę tak, żeby nikt nie czuł się niedoceniony.P
          • obrotowy e daj Ty pokoj :) 27.11.09, 23:19
            triss_merigold6 napisała:
            > położyć spać" dzielę tak, żeby nikt nie czuł się niedoceniony.


            jedynie sluszna, racjonalna podstawa.

            Pije tu jednak do Poprio.
            ten ma nadal problemy
            (z racjonalnoscia) :)
    • masher Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 26.11.09, 21:51
      rozumiem ze wychowanie dziecka przyrownujesz do ciezkiej, niewdziecznej wrecz
      katorzniczej pracy na zsylce... wybacz wiec, z toba bym nie chcial sie rozmnazac :]
    • pyzz Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 26.11.09, 22:30
      > Wzruszyłam się ciężką dolą współczesnych mężczyzn zmuszanych do
      > pełnienia wielu ról jednocześnie. Chlip.
      Kuuurcze...
      No bo to dlatego, że ty taka empatyczna jesteś! Normalnie, jak kobieta!
    • lambert77 artykuł jest średni ... 27.11.09, 07:48
      .. to nie oznacza że nie prawdziwy. Niestety komentarze frustratek nie pozwalają
      na sensowną dyskusję.
      • to.niemozliwe Re: artykuł jest średni ... 27.11.09, 08:34
        No ale własnie są tam prawdziwe tezy, skoro od razu przywołują
        owym "doświadczonym, dzieciatym mężatkom" ich własne zmagania z
        mężami o opiekę nad dzieckiem.
        Cała sprawa ma szerszy kontekst, gdyby już się uczepić tych 5-8
        minut dzienie. My, jako współcześni ciągle podlegamy presji bodźców,
        które odwracają i przyciągają naszą uwagę. To świat walczy o naszą
        uwagę. Dopóki ktoś sobie nie uzmysłowi, ze jego osobisty wymiar
        życia traci istotną część wartości, przez to, że z własnym dzieckiem
        ma kontakt 5 minut dziennie, to nie ma sposobu go do tego zmusić.
        Może Panie za dużo na raz chcą, zamiast skoncentrowac się na tym, co
        naprawdę ważne, a szczegóły sobie odpuścić? :)
    • kotek.filemon Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 27.11.09, 09:48
      To zazwyczaj panie są inicjatorkami decyzji o posiadaniu dzidziusia, więc trzeba przełknąć wzruszenie i zap***dalać, skoro dzidziuś to taki miód...
      • wstronemorza Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 27.11.09, 10:01
        Spróbuj znaleźć na dowolnym portalu społecznośniowym lub randkowym, mężczyznę,
        który przy pytaniu "chcę dzieci" wpisuje "nie", "raczej nie", albo "jeszcze nie
        wiem".

        Zaufaj mi, że takich mężczyzn praktycznie nie ma. Również w świecie realnym
        bardzo trudno ich spotkać.

        Więc nie chrzań.
        • kotek.filemon Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 27.11.09, 10:09
          Nie wiem, jako zatwardziały zwolennik modelu rodziny 2+0 nie mam takich rozterek. Ale za to spotkałem w życiu całkiem sporo facetów, którzy dziecka dorobili się w wyniku wpadki, "wpadki" lub szantażu emocjonalnego partnerki i każdy z nich uważał, że jest już do końca życia ubabrany w g*wnie. Naprawdę, wielu facetów dzieci mieć nie chce.
          • triss_merigold6 No pacz 27.11.09, 10:18
            Skoro facet nie chce dzieci to może: zrezygnować ze współżycia,
            ZAWSZE pamiętac o gumie, zaliczyć sterylizację albo znaleźć panią,
            która dzieci wyklucza albo jest bezpłodna.
            Osobiście wychodzę z założenia, że skoro facet wie, że ja chcę
            dzieci i współżyje bez gumy to wyraża zgodę. Moj partner po dobrych
            2 latach ewoluował od "lubię dzieci ale własnych nie chcę" do "chcę
            teraz i nada to nowy pozytywny ymiar memu życiu". Przy czym wie w co
            wchodzi, bo mojego potomka ogląda praktycznie na co dzień i zajmuje
            się nim.
          • six_a Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 27.11.09, 10:18
            a jak facet wpada, nie chcąc?
            już wieeeeeeeeeem, pozostawia myślenie innym.

            no, czyli nie tylko ubabrani w gó...e, ale na dodatek idioci?
        • puszysta_gimnazjalistka Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 27.11.09, 10:34
          Tylko idiota odstraszałby potencjalne partnerki pisząc zgodnie z prawdą, że nie
          chce mieć dzieci.
          • lupus76 Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 27.11.09, 13:26
            Ale zawsze można powiedzieć, że nawet w wypadku wpadki się nie ożeni. To
            skuteczniejsze niż guma.
          • wstronemorza Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 27.11.09, 14:38
            puszysta_gimnazjalistka napisał:

            > Tylko idiota odstraszałby potencjalne partnerki pisząc zgodnie z prawdą, że nie
            > chce mieć dzieci.

            Mówię ci, że nie masz racji. Spotykałam się z tymi facetami i naprawdę
            zwątpliłam, że kiedykolwiek spotkam faceta, który dzieci mieć nie chce albo
            ewentualnie możliwe, że kiedyś, ale na dziś dzień na pewno nie. To taki
            stereotyp, że faceci nie chcą mieć dzieci, jeszcze nie spotkałam faceta, ktory
            by nie chciał. I to wszystko mimo, że wiedzą, że ja nie bardzo, więc reakcji na
            pewno się nie boją.
        • to.niemozliwe Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 27.11.09, 14:34
          Kiepski przykład...na portalach wpisuje się "dzieci - TAK", bo to
          sprzyja otwarciu wrót raju ;P
          • wstronemorza Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 27.11.09, 14:43
            Patrz moj komentarz wyżej. Dodam, że znam całkiem sporo kobiet, które otwarcie
            przyznają, że nie chcą dzieci. Mężczyzn żadnych.

            Nawet ci skrajnie nieodpowiedzialni, przy których mądry czlowiek małego dziecka
            na godzinę by nie zostawil krzyczą, że chcą mieć dzieci. Chyba, żeby zostawić
            matce troskę o zdrowie, kupki, płacze nocne, edukację, itd., a samemu być dla
            dziecka wzorem samca, bo innego wytłumaczenia nie znajduję.
            • lupus76 Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 27.11.09, 15:12
              Nie wiem, w jakim środowisku się obracasz, bo większość moich kolegów nie
              chce.
              • wstronemorza Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 27.11.09, 15:35
                Wśród pracujących, nieźle zarabiających późnodwudziesto- i
                trzydziestokilkulatków z dużych miast. Nie wiem w jakim ty, może wśrod mężczyzn,
                ktorzy już dzieci mają.

                • lupus76 Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 27.11.09, 17:32
                  100% po trzydziestce nieźle zarabiających ustabilizowanych kawalerów. Miasto
                  powyżej 300 tysięcy mieszkańców.
                  • prezes_pan Re: Wzruszyłam się ciężką dolą 27.11.09, 22:39
                    Prawda jest niezbyt piękna. Brzmi następująco. Większość facetów
                    przez większą część życia NIE CHCE dzieci. Najczęściej są w dzieci
                    wrabiani, tak jak napisał któryś przedmówca - autentyczną wpadką
                    (krew nie woda), "wpadką" (oszustwo ze strony kobiety) lub szantażem
                    emocjonalnym ze strony kobiety. Może obracam się w dziwnym
                    towarzystwie, ale z moich kumpli tylko jeden świadomie i przez
                    dłuższy czas "robił dzieciaka", reszta została wrobiona lub wpadła w
                    okresie pierwotnego odurzenia seksem. I wielu z nich nadal POMSTUJE,
                    mimo upływu czasem wielu lat. Więc nie wiem skąd te drętwe bajeczki
                    o ukochaniu dzieci przez facetów. Facet lubi bzykać, a nie podcierać
                    dupę niemowlakom.
                    • facettt no bez jaj 27.11.09, 22:41
                      zdarzaja sie momenty, gdy chce sie je miec.
                      np. z Toba :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka